W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

14 sty 2022, o 02:47

Działo się dosyć niedobrze. Ochroniarze byli bardzo niechętni do kooperacji i łatwi do sprowokowania. Isha miała przeczucie, że zrobi się zaraz niebezpiecznie, ale jeszcze nie dawała za wygraną. Trzymała kurczowo Turianina, który zrzygał się Mili na buty. Może ten widok nieco rozrusza ewidentnie mało empatyczne serduszka większości ochroniarzy?

- No kurwa weźcie się nim zajmijcie, chłop zaraz wam zarzyga pół doków razem z organami.- rzuciła błagalnym tonem, dodając do monologu Mili. Wątpiła już by pozwolili im go tam odnieść, ale może uda się wyeliminować chociaż jednego ochroniarza. Na to właśnie Isha liczyła. Powoli do przodu.

Niezależnie od wyniku sytuacji (chyba, że skończy się walką), Isha zostawi Turianina i pomoże w rozładowywaniu skrzyń. Zależało jej na tym by pomóc je rozstawić, by w razie intensywnej strzelaniny udało się ogarnąć sobie jakąś formę osłony, nawet jeśli nie będzie ona najlepsza. Lepsze jednak to niż stanie na gołej ziemi i patrzenie jak ten szeroki Kroganin ją morduje.
ObrazekObrazek
Isha D'veve

Avatar użytkownika
 
Posty: 68
Posty fabularne: 56
Dołączył(a): 17 paź 2021, o 17:53
Miano: Isha D'veve
Wiek: 109
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: statek
Kredyty: 4.250

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

14 sty 2022, o 15:40

Niestety, małe zagranie w celu wyniesienia chociaż strzępków informacji spełzło na niczym. Tutejsza ochrona zdecydowanie nie chciała się z nimi kumać, ani nawet uciąć sobie grzecznościowej pogawędki. Kłopotliwe ale nie zaskakujące. Curio, mając te kilka lat na karku, zdążył już poznać kilku religijnych świrów. Zazwyczaj dzielili się na dwie grupy, pierwsza z nich była aż nader wylewna i gotowa by prawić o zbawieniu przez godziny. Druga składała się z fanatyków, którzy zamknięci w swojej społeczności robili sobie dobrze, sądząc, że mają monopol na zbawienie. Ni cholery nie wiedział, jak bardzo dogmatyczna jest sekta z Nyx, ale ich zachowanie śmiało wpisywało się w ramy drugiej grupy.
Żuwaczki Crassusa drgnęły niespokojnie w reakcji na przedziwne uczucie, które wypełniło umysł turianina. Poczuł, że w sumie to nie chce tu być. Na pierwszej linii, wystawiony na krogańską szarżę czy batariańskie pociski. Ku jego uciesze, ochroniarze dali mu wyraźny powód by zawinąć się z powrotem na Aegisa.
- Ech, kurwa. Nawet odetchnąć nie można. - sapnął głośno. Musiał się nieco zmusić by brzmieć jakby był naprawdę niezadowolony z tego faktu. Zerknął jeszcze na Milę, która kontynuowała negocjacje. Chorwatka dobrze się czuła w pierwszej linii, więc raczej sobie poradzi. - Dobra, zwijam dupę.
Uniósł na moment dłonie w geście poddania w kierunku kroganina, niech poczuje się lepszy. Może nieco uśpi to jego czujność na moment. Tak czy siak, zaraz potem Curio zawinął się z powrotem przez śluzę, znikając w trzewiach rozlatujacej się korwety.

Wewnątrz ładowni pojawił się kilka chwil później. Akurat by zastać siedzącego Karajeva i rozbrzmiewającą rozmowę o likwidacji przyszłych celów.
- No co tam, nie za wygodnie? - zagadał jak znalazł się już bliżej. - Dwóch batarian, człowiek i kroganin.
Domyślał się, że Striker podzielił się już opisem sytuacji. Przynajmniej tego oczekiwał od kogoś, kto sprawiał pozory profesjonalizmu. Jeśli jednak mógł dorzucić jakiś strzępek informacji to było warto dorzucić swoje trzy grosze.
- Duży się wyrywa do przodu, jak zwykle. Jego pierwszego trzeba będzie usadzić. Bez kroganina włażącego w dupę będzie łatwiej. - Curio nie ukrywał swojej niechęci do mieszkańców Tuchanki, jak na turianina przystało. W końcu to wojska Hierarchii musiały poradzić sobie z szalejącymi kroganami, przy małej pomocy salarian i ich genofagium. I tak jak Crassus w wielu sprawach odbiegał od stereotypowego przedstawiciela swej rasy, tak w kwestii krogan nie mógłby być bardziej turiańskich. Niechęć nie przysłaniała mu jednak prawdziwego obrazu i nawet jeden z tych bydlaków stanowił poważne zagrożenie.
- Dobrze by było, jakbyście mi zrobili ładne pole strzału ze śluzy. W miarę możliwości, rzecz jasna. - dodał po kilku chwilach, po drodze sięgając po swój hełm. Ten szybko wylądował na głowie posiadacza, cichym syknięciem ogłaszając zatrzaśnięcie się uszczelek. - Żebyś wiedział, Karajev. Szturmowcy już tak mają. Póki co wszyscy, których znam nawet nie czekali sekundy przed szarżą.
Sięgnął po swoją Żmiję, a gdy tylko ta rozłożyła się w jego dłoniach, turianin szybko przejrzał, czy wszystko jest na swoim miejscu.
- Wiesz, mi się wydaje, że oni to po prostu lubią. Musi im to dawać frajdę jak mogę się wystrzelić w kogoś. Ale kto by to biotyków zrozumiał? Żebyś ty zobaczył ile oni żrą. - oparł karabin kolbą o swoją skrzynię, na której spędził sporą część podróży. Siebie zaś o sam karabin. Jego wzrok przesunął powoli po pozostałych członkach drużyny. Całkiem kolorowa ferajna. Co prawda ludzi jak zwykle multum. Ale przynajmniej mieli yahga. Po tych kilku godzinach Curio już nieco przywknął do myśli współpracy z Kiru.
- Czekaj, co? To wy pijecie kwas? Jak to działa?

ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio

Avatar użytkownika
 
Posty: 64
Posty fabularne: 48
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 85kr
Medale: 2
Glitch (1) Seryjny Pechowiec (1)

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

14 sty 2022, o 22:59

NEGOCJACJE
Dadzą się przekonać do puszczenia dwójki z turiańcem < 20 < ochroniarz pójdzie z turiańcem < 60 < walciesię.png
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
74


INICJATYWA
W 1 turze w ataku z zaskoczenia gracze rozpoczynają w ustalonej przez siebie kolejności. Od 2 tury obowiązuje kolejność wyznaczona inicjatywą.

Rzuty na inicjatywę:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Inicjatywa na 2 turę: Kroganin > Crassus > Batarianin 2 > Striker > Mila > Karajev > Isha > Kiru > Batarianin 1 > Człowiek

akcja 1
Wyświetl wiadomość pozafabularną

akcja 2
Wyświetl wiadomość pozafabularną

akcja 3
Wyświetl wiadomość pozafabularną

Batarianin 1 i Mila uciekajo w stronę zachodzącego słońca.


Batarianin 1
Tarcze: 0
Pancerz: 270

Batarianin 2
Tarcze: 370
Pancerz: 750
efekt podniesienia kończy się

Kroganin
Tarcze: 0
Pancerz: 364

Człowiek
Tarcze: 550
Pancerz: 750
efekt podniesienia kończy się

Striker
Tarcze: 320
Pancerz: 900

Kiru
Tarcze: 257
Pancerz: 900
powalona

Mila, Isha, Crassus, Karajev piwo mocny full
Ostatnio edytowano 18 sty 2022, o 03:53 przez Mistrz Gry, łącznie edytowano 1 raz
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

15 sty 2022, o 19:06

Wyładunek towaru przebiegał dość standardowo. Ochroniarze łypali na nich spode łba, wiedząc dobrze, że załoga statku Aegis nie przypominała zwykłych, szczurowatych mieszkańców Omegi czy innych handlarzy z Systemów Terminusa. Byli uzbrojeni - znacznie lepiej niż konający na ziemi, turiański pilot. Reprezentowali pewne zagrożenie, przez które mężczyźni wciąż mieli wyciągnięte karabiny szturmowe i strzelby, ważąc każdy ich ruch.
Pomimo tego, gdy ostatnia skrzynka wylądowała na ziemi, rozluźnili się nieco. Najwyraźniej nie spodziewali się, że zostaną zaatakowani po tym, gdy załoga pozbędzie się już cennego dla nich towaru. Kroganin rechotał coś do stojącego za nim batarianina, nie orientując się, gdy w dłoniach przybyszów znalazły się bronie.
- Bestia! - wrzasnął człowiek, cofając się o pół kroku w tył, dłonią wskazując wysuwającą się ze śluzy Kiru. - To bestia!
Ochroniarze zareagowali natychmiast, ale w ich ruchach widoczna była panika. Wszyscy z krzykiem skupili się na yahgu, który pomknął do przodu, unikając tym samym lawiny pocisków, siatki pojmań, która przemknęła nad jej głową, a nawet biotycznego pocisku.
Ochrona nie miała wielkiego doświadczenia w boju, lub nigdy w swoim życiu nie widziała yahga. Panika, którą wywołała przemytniczka, skutecznie odwróciła ich uwagę, pozwalając reszcie załogi zaatakować skutecznie. Człowiek wrzasnął, gdy uderzył w niego pocisk wystrzelony przez Karajeva, a gdy w błękitnych płomieniach szarży Račan doskoczyła do stojącego przy drzwiach przeciwnika, siła uderzenia odepchnęła go w bok, zrzucając na ziemię. Skryty w cieniu kamuflaża taktycznego Curio miał czas, by odnaleźć swój cel, wziąć głęboki wdech i nacisnąć na spust, pozbawiając kolejnego z ochroniarzy jego tarcz, odsłaniając na następne ataki. Biotyczna Osobliwość wytworzona przez Ishę uniosła dwójkę przeciwników, którzy z krzykiem usiłowali zaatakować, lecz ich pociski nie trafiały, odbijając się zamiast tego od metalowych ścian hangaru.
Strzały Strikera zwracały na siebie uwagę. Gdy krogańska szarża w kierunku yahga zakończyła się pod wpływem salwy karabinu, jego generator eksplodował, wysyłając wokół falę przeciążenia, która niemal pozbawiła Charlesa i Kiru ich własnych tarcz. Kroganin ryknął pod nosem przekleństwo, rzucając się w kierunku Kiru ze swoim omni-ostrzem, jednak w ferworze walki, ich uderzenia chybiły, a ostrza z sykiem iskier odbiły się od siebie nawzajem.
W ostatnim podrygu walki, uniesiony ponad ziemię człowiek cisnął w kierunku yahga biotycznym pociskiem, który trafił w przeciwnika, odrzucając Kiru na ziemię. Widząc to, kroganin wycofał się lekko w tył, przesuwając bliżej Charlesa, na krótką chwilę nie widząc w yahgu zagrożenia przez to, że leżąc na ziemi, Kiru nie była w stanie zaatakować go wręcz.

W tym czasie, batarianin podniósł się z ziemi, dźgnięty wcześniej omni-ostrzem Račan. Klnąc i krwawiąc, rzucił się do drzwi i przedostał na zewnątrz. Mila wyleciała tuż za nim, znajdując się w ciemnym i pustym korytarzu, oświetlonym jedynie przez kilka lampek umieszczonych w suficie. Na samym jej końcu znajdowały się drzwi, ale batarianin kierował się prosto do wielkiego przełącznika, który jak mogła tylko sobie wyobrazić, nie oznaczał niczego dobrego.
Słysząc za sobą kroki, obrócił się w jej stronę, szykując do walki. Do przełącznika miał bliżej, niż Mila miała do niego - jeśli chciała go powstrzymać, musiała to zrobić szybko i skutecznie.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

15 sty 2022, o 23:29

Niestety nie udało się przekonać ochroniarzy o nawet wypuszczenie pilota z którymś z nich. Sfrustrowana Mila zaciągnęła go więc z powrotem do środka w miarę swoich możliwości, nie kryjąc nawet złości i powiedzmy sobie szczerze – wyrzutów sumienia. Niepotrzebnie otruła turianina, prowadząc prawdopodobnie do jego bardzo bolesnej śmierci. Była święcie przekonana, że uda im się go wyprowadzić do medyka i ustabilizować, przez co w ogóle postanowiła realizować taki plan. Tymczasem ten dogorywał w cichym kąciku, a ona miała bardzo paskudną śmierć na sumieniu. Nie mogła jednak więcej poradzić, jakkolwiek teraz czuła się chujowo.

Zerknęła na chwilę na kącik ukrytego wsparcia, bez słowa przechodząc obok i znajdując butelkę tego okropnego spirytusu, który wcześniej skosztowała. Z powątpiewaniem przyjrzała się butelce, w końcu z kwaśną miną pociągając z niej z gwinta i natychmiast kaszląc. — Co za gówno — mruknęła do samej siebie, odstawiając butelkę i zabierając się za rozstawianie skrzyń razem z resztą.

Wyładowawszy całość, chyba nawet łącznie z zamkniętym gdzieś tam batarianinem, wróciła szybko na statek, zabierając z kokpitu swój hełm i odbierając od Kiru strzelbę, zawieszając ją na zatrzaskach. — Wszystko gotowe, pora się zbierać — rzuciła jedynie w stronę skitranych, po czym jak gdyby nigdy nic wyszła na zewnątrz, póki najemnicy byli rozkojarzeni. Stanęła za jedną ze skrzynek, wyciągając broń i oczekując sygnału. Tym zaś był yahg, który zgodnie z ich przewidywaniami nie został mile przyjęty, i dobrze. Zaczął się rozpierdol.

Poleciały pierwsze strzały, które były tylko sygnałem dla najemniczki. Wychyliła się zza osłony i aktywowała omni-ostrze, przy okazji otaczając się błękitną otoczką biotyczną. Jej celem stał się pilnujący drzwi batarianin, mogący teoretycznie próbować wezwać wsparcie i zaalarmować całą stację o wrogach... co byłoby BARDZO NIEDOBRE. Dlatego też po sekundzie ładowania odetchnęła i wystrzeliła do przodu, omijając wszystkie zasłony i lądując z pełnym impetem na ochroniarzu, powodując jego wywrócenie. Krzyknęła z triumfem, przymierzając się do ciosu, gdy na dokładkę gościu dostał strzał od Crassusa.

Jej omni-ostrze wylądowało w pancerzu wstającego mężczyzny. Zadowolona z siebie wyciągnęła je, żeby tylko ujrzeć, jak ranna zwierzyna zaczyna uciekać w stronę drzwi. Gdzieś tam w międzyczasie słychać było wybuchy i kolejne wystrzały; Mili to jednak nie interesowało. Koniec końców miała rację i dobrze byłoby, żeby nie doszło do realizacji najgorszego scenariusza.

Czym prędzej puściła się pędem za spieprzającym kosmitą prosto do długiego korytarza; krwawił, ale nadal miał lekką przewagę czasu. Z początku sądziła, że wybiegnie przez przeciwległe drzwi, ale po połowie sekundy dotarło do niej, że niedaleko siebie ma wielki przycisk wręcz krzyczący PROBLEMY. Facet zatrzymał się, a wraz z nim i Mila, ciężko wyhamowując na piętach. Wręcz widziała oczami wyobraźni jego paskudną mordę uśmiechającą się wraz z wyjącym alarmem i z dzikim warknięciem: — Nawet się kurwa nie waż! — wystartowała z miejsca prosto w jego stronę szarżą. Zamierzała z całym impetem uderzyć w niego szarżą biotyczną, co według jej naprędkich obliczeń powinno załatwić sprawę raz, a porządnie.

To było wszystko albo nic i Mila doskonale zdawała sobie z tego sprawę, ale z tej odległości śrut ze strzelby nie dowali tak mocno, jak by tego oczekiwała. Wiedziała też, że jeśli nie wyląduje w dobrym miejscu, czyli na mordzie batarianina, ten zdąży wcisnąć guzik. Jeśli więc JAKIMŚ CUDEM jej skok skończy się na ścianie (co też nie byłoby złym pomysłem, jeśli wylądowałaby na tej, gdzie jest przycisk, dzięki czemu zasłoniłaby go), zamierzała po prostu dobić gnojka strzałem z Rzezi.

Jeśli jej skok będzie udany, natychmiast po upewnieniu się, że batarianin zdechł, wróci na lądowisko i spróbuje zaatakować wystrzałem z Rzezi najbliżej stojącego niej najemnika.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mila Račan

Avatar użytkownika
 
Posty: 83
Posty fabularne: 63
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 10:48
Miano: Mila Račan
Wiek: 33
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: .
Kredyty: 2.800
Medale: 2
Taktyk (1) Glitch (1)

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

16 sty 2022, o 03:11

-To juz sie zaczelo, Vik. - Rzucił do mężczyzny kiedy wygodnie usadowił się na skrzynce. On miał ostatnie chwile na sprawdzenie broni. Wszystko jak zawsze było w najlepszej formie. W gorszej formie mogla być teraz Lyssa. Bez niej byli jak dzieci we mgle. Co z tego, że przedostają się do środka skoro nikt o tej stacji nic nie wiedział. Mogli zawsze zostawić jednego żywego na szybkie przesłuchanie, ale wątpił że znajdą na cokolwiek czas kiedy zacznie się walka.
Parsknął słysząc o zakładzie w kwestii Mili. Coz bylo to prawdopodobne. Już nie raz widział szturmowców co lubili walczyć z bliska i okazywało się, że przeciwnik też za tym przepada. Co zazwyczaj konczylo sie szybka smierca dla biotyka. Jak widać z dużymi mocami przychodzi duże ego. Do tego to co dodał Curio już go rozbawiło trochę. Cóż przynajmniej miał swoje perfekcyjne wabiki w postaci żywych członków załogi. To zawsze było przydatne.

Wypakowywanie skrzyni szło dobrze. Przyglądał się przy tym ochronie. Z kazda minuta stawali się coraz mniej spięci. To raczej nie było na ich korzyść. Ani trochę. Wychodząc z ostatnia skrzynia przemieszczał się tak, by nikt nie zobaczył przypiętego do zaczepów błotniaka. Kiedy skrzynia dotknęła ziemi do jego uszu dotarło przerażone krzyczenie jednego z ochroniarzy. Dla niego był to znak, ze moze w koncu sie zabrac za to w czym jest dobry.
Czuł jak jego ciało wypełnia znajoma adrenalina. Jego celem był kroganin. To on miał paść jak najszybciej. Nawet nie miał czasu obserwować co robią inni. Cala jego uwaga była skupiona na drugiej przerośniętej jaszczurce. Wycelował broń w szarżująca szafę i otworzył ogień.
Pierwsza seria trafiła całkiem nieźle, ale mogło być lepiej. Kiru niestety była dużym celem obok innego dużego celu. Starał się najmocniej jak mógł ominąć Yamaha swoimi seriami. To co go zdziwiło to całkiem potężny generator u przeciwnika. Dosłownie poczuł jak podmuch wybuchu nacisnął na jego klatkę.
Musial sie go pozbyc. Kolejna seria mocno nadwyrężyła jego pancerz. Niestety nie wiedział czy to powolność w podejmowaniu decyzji czy moze szok po eksplozji sprawił, że Kiru zastygła nie wykonując kolejnego ataku i ładując na tyłku.

Wiedząc, że największy z nich jest w pobliżu nie czuł się najbezpieczniej. Nie mówiąc o tym, że skończyła mu się amunicja. Dobrze tez wiedzial, ze nie mogl sie po prostu wycofać. Musial wziac kroganina na siebie czy tego chciał czy nie. Przeładował szybko i szykował się do oddania kolejnych dwóch serii w Kroganina.
-Potrzebuje osłonowego!
Krzyknął do reszty. Jeśli dojdzie do walki wręcz to wymagał wsparcia.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
 
Posty: 1114
Posty fabularne: 47
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 14.600
Medale: 7
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1) Glitch (1)

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

17 sty 2022, o 15:55

Isha nawet nie uczestniczyła w konwersacji dotyczącej eliminowania zagrożenia pod postacią ochrony. Chyba już dobrze wiedziała, że właśnie to będzie trzeba zrobić. Skoro negocjacje się nie udały a ekipa postanowiła, że przejdą do rozwiązania siłowego pod postacią wpierdolu, to właśnie tak i będzie.

Zaczęła się strzelanina, którą póki co wygrała obecność Yagha i dobrze skoordynowane między ekipą ruchy.
Isha wykonała szybko Przyciągnięcie centralnie na Człowieka, po czym otworzyła do niego ogień z karabinu.

- Masz osłonowy! Skupiam ostrzał na Człowieku.- odparła do Strikera i reszty, przyjmują głośnyśno, ale w zasadzie mało emocjonalny ton, co było w zasadzie bardziej żołnierskie niż "Ishowe" (cokolwiek ten przymiotnik miałby oznaczać). W każdym bądź razie, wystrzeliła dwie serie z karabinu centralnie w Człowieka, skupiając się na tym by po prostu go zabić i mieć to z głowy.

Kroganin był bliżej Ishy, ale wyglądał już na całkiem obitego oraz miał przed sobą szerokiego oponenta pod postacią Strikera. Asari współpracowała już z nim na tyle dużo, że dobrze wiedziała kto wygra w tej walce Kaiju i dlatego też skupiła swój ogień na zupełnie innym przeciwniku. Szeroki i głośny ochroniarz zdecydowanie nie wiedział z czym ma do czynienia. W sumie nikt z nich nie wiedział. Ochrona ewidentnie nie spodziewała się, że "załoga Aegis" zacznie tak szybko spuszczać im łomot.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek
Isha D'veve

Avatar użytkownika
 
Posty: 68
Posty fabularne: 56
Dołączył(a): 17 paź 2021, o 17:53
Miano: Isha D'veve
Wiek: 109
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: statek
Kredyty: 4.250

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

17 sty 2022, o 16:48

- Tak, to mnóstwo kalorii- przyznał Viktor- Powinna mieć rozmiary Kiru przy tej podaży energetycznej, a jest chudzinką. Bogu dzięki, że nie jestem biotykiem, nie zazdroszczę jej robienia masy. Musiałbym mieć z pięć żołądków!
Żołnierz musiał przyznać, póki co przypadło mu towarzystwo turianina. Nie przejmował się za bardzo rzeczami, lecz jednocześnie jego postawa nie działała sierżantowi na nerwy, tak jak to robiła dajmy na to Isha. Na dodatek Curio był snajperem, coś co każdy żołnierz chciał mieć jako wsparcie. Idealne połączenie. Viktor tęsknił trochę za operowaniem broni maszynowej, lecz musiał przyznać, strzelba również mu leżała. Póki co nie miał powodów do narzekania, choć musiał z nią u boku myśleć dużo inaczej. Jego walka opierała się teraz na manewrze, kilka ruchów naprzód musiał przemyśleć jak skorzystać z osłon. To nie jemu przypadało inicjowanie walki, był za to znakomitą kontrą lub oczekującym coup de grace.
- Nie mówimy tutaj o kwasie jak w dajmy na to akumulatorach- wyjaśnił rzeczowo Karajev na pytanie Curio- Tak samo jak ocet też jest kwasem, napój, o którym mówię powstaje w wyniku fermentacji chleba z cukrem, drożdżami i owocami, najczęściej też z miętą. Właściwości żrące żadne, a mimo procesu wytwarzania, ilość alkoholu w tym żadna, ale powstaje orzeźwiający napój, którego smak pamiętam z dzieciństwa. Coś jak oranżada, ale bez tylu dodatków słodzików. Nie widziałem jeszcze wersji dekstro, ale jak gdzieś trafię, wyślę ci na spróbowanie.
Wyglądało jednak, że czas na pogaduchy się kończył. Ekipa zaraz zabrała się za noszenie skrzynek, co było dobrym fortelem, by ustawić sobie osłony na otwartej przestrzeni. Ciszę przed burzą lada chwila miała przerwać nawałnica.
-Masz rację, jak zwykle- rzucił spokojnie Karajev, jakby szykowali się nie do walki, a do parzenia czaju- To już jest przesądzone. Za chwilę dostaniemy wypadkową przygotowania, sprzętu i chaosu.
Pozostali już zajmowali pozycje. Napięcie rosło, naelektryzowane jak powietrze przed burzą. Skrzynie pojawiały się na lądowisku, ot, dla porządku ustawione tematycznie, w rzeczywistości jednak ich rozstawienie dawały osłonę i czyste podejście. Subtelnie, na tyle na ile rozmiar mu pozwalał, stanął na podwójną osłoną, czekając na sygnał rozpoczęcia.
Tym znakiem była Kiru.
Powietrze targnął huk wystrzałów, pociski świsnęły w powietrzu, uderzając znienacka, zdradziecko. Karajev zaczął ostrożnie, strzelając zza osłony rzezią i ostrzałem wstrząsowym, postępując lekko do przodu. Zaskoczony przeciwnik zachwiał się, VIktor poznał, że należało go dobić, mocno i dobitnie, nim pierwszy szok ustał. Wtedy w uszach rozbrzmiał mu komunikat Strikera, chwilę potem Ishy.
- Zrozumiałem. Wchodzę na pełnej- zameldował nie do końca regulaminowo.
Ruszył z miejsca, zerwawszy się jak sprinter na zawodach. Przekroczył linię skrzyń, mijając kroganina, który wdał się pod ostrzał błotniaka Strikera. Viktor nie oglądał się za efektem, znał już odpowiedź. Skierował się ku dwójce stojących obok siebie ochroniarzy, człowieka i batarianina. Nie zawahał się przy wyborze celu.
Graal zaśpiewał gdy Karajev był już naprawdę blisko.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Viktor Karajev

Avatar użytkownika
 
Posty: 98
Posty fabularne: 85
Dołączył(a): 15 maja 2021, o 23:08
Miano: Viktor Karajev
Wiek: 30
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator C2
Lokalizacja: Ziemia
Kredyty: 29.370
Medale: 2
Szaleniec (1) Glitch (1)

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

17 sty 2022, o 17:52

- No ze dwa tysie więcej kalorii niż gdyby nie była biotykiem. Kiedyś zafundowałęm Mili obiad i myślałem, że się zesram jak zobaczyłem rachunek. Wszystko podwójne albo potrójne. - pokręcił głową na myśl o kredytach, które tego dnia na zawsze opuściły jego wirtualny portfel. Takie były uroki bycia miłym w stosunku do Mili. A jednak Crassus złego słowa nie powiedziałby na Chorwatkę, która w jego oczach urosła do rangi zaufanego partnera i przyjaciółki. Czasem warto było wydać te kilka kredytów więcej dla kogoś, kto bez zastanowienia ruszył by ratować twoją dupę.
Nie będące kciukiem palce prawej dłoni postukały nieco nerwowo o polimerowy uchwyt przedni karabinu. Fajnie było sobie pogadać przed walką, nieco wyluzować i odświeżyć umysł zanim wszystko się zacznie i wjedzie adrenalina.
Z ciekawością przysłuchiwał się Viktorowi, który zaczął mu przybliżać temat kwasu chlebowego. Jak tylko wjechał temat fermentacji, Crassus założył, że chodzilo o alkohol. I szybko się na tym założeniu przyjechał, kiedy to żołnierz Przymierza dokładnie wytłumaczył mu po co i jak jest wytwarzany ten cały kwas. Spode zaciemnionej maski wydobyło się modulowany przez systemy hełmu mruknięcie zdziwienia. Dlaczego ludzie pili by coś takiego? Fermentowany chleb nie brzmi za specjalnie.
- Brzmi to, em. Wyjątkowo. Ale cholera, spróbowałbym tak dla smaku. Dekstro odpowiednik, jeśli taki gdzieś tam istnieje. Oranżada w sumie jest spoko.
Wszystko co dobre musi się skończyć. Nawet pogawędka na pace Aegisa. Curio podał pomocną dłoń swoim niedawno poznanym kamratom przy noszeniu skrzynek, fatygując się na zewnątrz aż raz. Ot, bardziej by dorwać w miarę świeży obraz pola walki. Kiedy przyszedł czas na wyjście uzbrojonym, Crassus ustawił się po lewej stronie śluzy, patrząc od wewnątrz. Akurat, żeby życzyć wychodzącym towarzyszom farta w nadchodzącej potyczce.
Ostatnie sekundy oczekiwania zazwyczaj były najgorsze. Dłużyły się cholernie, sekunda zdawała się być minutą. Krzyk i pierwszy huk wystrzałów zadziałał zadziwiająco odświeżająco na turianina. Ciężar czekania spadł mu z ramion, teraz działali.
Szybki ruch nadgarstka uruchomił Kamuflaż Taktyczny. Nowy soft działał jak należy, nie to co na Cytadeli. Najemnik chwilę potem wyłonił się zza swojej osłony, klecząc, i korzystając z faktu bycia na podwyższonej pozycji rozeznał się szybko w sytuacji. Koleś najbliżej drzwi był największym zagrożeniem, nie z powodu siły bojowej a możliwości wezwania posiłków. Wykorzystując przewagę jaką dawał Kamuflaż wycelował dokładnie i posłał pocisk prosto w cel. Akurat by skasować w pełni tarcze batarianina. Teraz wszystko było w rękach Mili. Szczególnie, kiedy ten zasrany ochroniarz zaczął spieprzać. Poza terenem lądowiska Crassus nie mógł już jej wesprzeć.
Natomiast mógł cały czas wspomagać resztę walczących towarzyszy. Po pierwsze informacją.
- Jeden tango zwiewa, Mila poszła w pogoń. - zakomunikował przez radio do swoich konfratrów. W końcu był ich snajperem, ich oczami, które miały widok na pełnię pola walki. Oczywiście komunikaty powinny być jak najkrótsze i jak najprostsze, w końcu mieli też inne rzeczy na głowie. Jak na przykład krogan.
Słysząc komunikat Strikera, Curio nie zastanawiał się nawet sekundy. Od razu przeniósł celownik na wielkie cielsko kroganina i pociągnął za spust, oddając w jego kierunku strzał. Jeśli ten okazałby się niecelny lub niewystarczający, Strzał Wstrząsowy czekał w pogotowiu.
W przeciwnym razie za cel Wstrząsowego obrał ostatniego walczącego na lądowisku batarianina. Niech też coś ma od życia. Po wszystkim Curio zniknął ponownie za ścianą by nie pozostawać na widoku dłużej niż to było konieczne.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio

Avatar użytkownika
 
Posty: 64
Posty fabularne: 48
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 85kr
Medale: 2
Glitch (1) Seryjny Pechowiec (1)

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

17 sty 2022, o 21:06

Na szczęście dla przebiegu walki pojawienie się Kiru wywoływało na miejscowych odpowiednie wrażenie, dając pozostałym chwilę czasu na dobycie broni i zajęcie strategicznych pozycji. Yahganka zgrabnie uniknęła nadlatujący w jej stronę pocisków i wyładowań po czym skupiła swoją uwagę na kroganinie, stanowiącym w tym komitecie powitalnym największe zagrożenie. Jednak dalsza część walki nie poszła już tak dobrze, jak Kiru by sobie życzyła. Generator tarcz kroganina, okazał się mieć nieprzyjemną niespodziankę, którą aktywowała salwa z karabinu i prawie spowodowała wyładowanie jej własnego, wcale nienajgorszego generatora. Na dodatek wyszło na to, że i ona i kroganin wpadli na ten sam pomysł usieczenia przeciwnika przy pomocy omni ostrza. W rezultacie bronie starły się prawie jak w jakimś widzie. To wszystko sprawiło, że Kiru nie zdążyła zareagować wystarczająco szybko na nadlatujący skądś biotyczy pocisk.
Jednak środek walki to zdecydowanie nie była najlepsza chwila na wylegiwanie się. Najszybciej jak mogła zerwała się na nogi i obrzuciła szybkim spojrzeniem sytuację na polu bitwy. Jeśli kroganin nadal żył po tych wszystkich wystrzałach, posłałaby w jego kierunku szybką salwę z karabinu szturmowego. Natomiast jeśli wreszcie udało się go zabić, mogła posłać serię w pozostałego w pomieszczeniu batarianina.
Widząc, że wpatrzona w człowieka Isha zaczyna ładować atak biotyczny Kiru przygotowała się do uruchomienia omni ostrza. Gdyby człowiek znalazł się wystarczająco blisko spróbowałaby zadać mu rany na tyle lekkie by nie zabić, ale wystarczająco poważne by wyeliminować go z dalszej walki.
Ochroniarz nie wyglądał na zbyt odważnego, jeśli udałoby się im wziąć go żywcem może dowiedzieliby się od niego kilku ciekawych rzeczy o sytuacji na Nyx. A nawet gdyby okazało się że nic nie wie lub nie chce gadać, to zabić go zawsze zdążą.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek

GG: 43573518
Zarówno do mnie jak i do mojej postaci należy zwracać się używając rodzaju żeńskiego.
Kiru Heidr Varah

Avatar użytkownika
 
Posty: 532
Posty fabularne: 20
Dołączył(a): 3 cze 2013, o 22:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 34.493
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Glitch (1)

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

17 sty 2022, o 22:02

akcja 1
Wyświetl wiadomość pozafabularną

akcja 2

Wyświetl wiadomość pozafabularną

akcja 3
Wyświetl wiadomość pozafabularną


Striker
Tarcze: 320
Pancerz: yeet/10

Kiru
Tarcze: 257
Pancerz: 0/yeet

Karajev
Tarcze: 270
Pancerz: 300

Mila, Crassus, Isha mocny full, tych to nic nie zabije

Batarianin 1
Tarcze: 0
Pancerz: yeet/yeet

Batarianin 2
Tarcze: 0
Pancerz: 308

Człowiek
Tarcze: 228
Pancerz: 750

Kroganin
Tarcze: 0
Pancerz: 364
Ostatnio edytowano 19 sty 2022, o 17:01 przez Mistrz Gry, łącznie edytowano 1 raz
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

18 sty 2022, o 13:24

Na widok zbierającej się do ataku Mili, lub samego jej ataku, batarianin w korytarzu zaklął, rzucając się w stronę przycisku pomimo swoich poważnych obrażeń. Na nic się to nie zdało - gdy mężczyzna znalazł się tuż obok, kobieta z całą swoją mocą uderzyła w jego ciało, które pochłonęły języki biotycznego ognia. Nie odrzuciło go w tył, jedynie zachwiał się lekko, uchylając usta, z których wypłynęła krew. Niebieskie ogniki przedostały się przez jego uszkodzone warstwy pancerza, miażdżąc swoją mocą miękką tkankę skrytą pod nim. Gdy zamarł na moment w tej pozycji, dostrzegła, że był bardzo blisko. Jego palec uderzył w ścianę obok pod wpływem szoku, a sam przeciwnik po krótkiej chwili zwalił się na ziemię, padając nań pozbawiony życia.
W tym samym czasie, kroganin, obserwując Strikera niczym drapieżnik zwierzynę, przeskoczył obok skrzynki i podnoszącej się z ziemi Kiru. Jego uderzenie było bolesne i absolutnie dotkliwe. Długie omni-ostrze przeszło przez łączenia w jego pancerzu jak nóż wchodziłby w masło, przebijając go w pół pomiędzy żebrami. Pomimo rozżarzonej broni, kroganin nie wykonał prostego, chirurgicznego cięcia, zamiast tego zamaszystym ruchem unosząc ciało mężczyzny odrobinę ponad ziemię. Chwytając tracącego przytomność żołnierza dłonią, odrzucił go w bok ze złością, jakby pozbywał się natrętnej muchy czyhającej na jego spokój ducha. Ciało Strikera, bezwładne, wylądowało na skrzyni, zalewając się krwią.
W krogańskim szale, napastnik natychmiast wymierzył kolejny cios w stronę szykującego się do drogi yahga. W walce dwójki górujących nad pozostałymi przeciwników, jego ostrze skierowało się ku nogom yahganki, zagłębiając w miękkie ciało skryte pod grubym pancerzem. Poczuła pierwszy, tępy ból i słabość w nogach, zwiastujące głębokie obrażenia zadane przez rozżarzone omni-ostrze, nim kroganin nie oparł swojego buta o jej kolano, kopniakiem zrzucając ją z powrotem na ziemię. Nie mając oparcia ani stabilności, by utrzymać się w pionie, Kiru padła na bok, mogąc jedynie spróbować tamować swoje obficie krwawiące obrażenia, nim będzie za późno.
Kroganin z wściekłością uniósł wzrok w górę, na czyhającego za krawędzią śluzy snajpera. Strzał oddany w jego kierunku był celny, ale nie trafił w żaden, wrażliwy punkt na ogromnym, opancerzonym cielsku, zamiast tego trafiając w środek jego wzmocnionej klatki piersiowej, w której nawet snajperska kula zrobiła jedynie charakterystyczne wgięcie. Drugi strzał minął najemnika o krok, gdy ten wycofał się za wysoką skrzynkę po drugiej stronie od Ishy. Jego cielsko nosiło na sobie ślady krwi tych, którzy polegli w starciu z nim.
Szarża Karajeva, który kątem oka dostrzegł atak za swoimi plecami, odniosła skutek. Batarianin wrzasnął przekleństwem w reakcji, natychmiast dobywając swojego omni-ostrza. Strzał z Graala uderzył wprost w jego pancerz, z jękiem przeciążając generator tarcz. Mężczyzna zawył z bólu, rzucając się naprzód nagle, niespodziewanie, zagłębiając swoje omni-ostrze w boku wycofującego się żołnierza. Rana była głęboka, ale, przynajmniej na tyle, na ile wiedział Karajev, nie uszkodziła żadnego ważnego organu. Z pomocą adrenaliny, nim jego ciałem w pełni zawładnie ból, był w stanie kontynuować walkę.
Człowiek, najbardziej przerażony z wszystkich najemników, ciskał biotycznymi pociskami w stronę różnych osób, z reguły nie trafiając. Desperacko szukał dla siebie osłony, miotając się ze strony na stronę, dzięki czemu uniknął części ataków wymierzonych w niego przez Ishę. Gdy jego tarcze rozbłysły ponownie pod wpływem salwy z karabinu szturmowego, podniósł swój wzrok na asari i ze wściekłością skierował na nią swój kontratak, ciskając w nią biotycznym rzutem. Siła uderzenia odrzuciła ją w tył, w stronę śluzy, niemal wytrącając karabin z dłoni.
Wracając do pomieszczenia, Račan dostrzegła dantejskie sceny. Jej pocisk Rzezi minął drugiego z przeciwników, jedynie sprawiając, że ten odwrócił wzrok od Karajeva i spojrzał w jej stronę ze złością, ponownie aktywując omni-ostrze.
Skryty za skrzynką kroganin sięgnął do swojego pasa, kupując sobie więcej czasu widząc, że Isha wylądowała na ziemi.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

18 sty 2022, o 14:13

Wszystko działo się szybko, choć dla Ishy w najbardziej "komfortowych" warunkach jakie mogła mieć. Była za osłoną, chroniona i przez dłuższą chwilę nawet niespostrzeżona. Mogła rzucać swoje Osobliwości, używać Biotyki i zapewniać wsparcie ogniowe dla bardziej gung-ho członków drużyny. Życie było piękne przez jakiś czas.


No właśnie. Przez jakiś czas. Sytuacja szybko obróciła się nieco bardziej na niekorzyść ekipy, gdy wpierw padł Striker, przeszyty omniostrzem Kroganina (którego Isha nie doceniła - może gdyby skupiła na nim ogień, do tej sytuacji by nie doszło. Jej wina, już nie popełni tego błędu), a potem, może kilka sekund później, na ziemi wylądowała Kiru. Akurat padnięcia Yahga spodziewała się najmniej. Może gdyby nie to, że w sytuacjach stresu fizycznego Asari radziła sobie wyjątkowo dobrze, weszłoby to bardziej na jej morale. Na szczęście dla niej, nie było to jej pierwsze rozczarowanie, więc mruknęła jedynie coś w stylu "what a rotten way to die".

Seria z karabinu rozbiła się po tarczach człowieka, a ten nie pozostawał jej dłużny, bo wykonał dosyć udany i skuteczny rzut, który wytrącił kobietę z Równowagi i pchnął ją na plecy. Nie zdążyła nawet zakląć, gdy zaczęła lecieć do tyłu. Złapała mocno karabinu, by nie wypadł jej z rąk, po czym spróbowała złapać równowagę w czasie lekkiego turlania się do tyłu, robiąc pod wpływem siły uderzenie swoistego "fikołka" do tyłu i w pewnym momencie lądując w kuckach i podnosząc się. Wycelowała prosto w Kroganina i puściła serię w, jak nazwała sobie w myślach, "Dużego Chłopca". Coś za dużo ostatnio Dużych Chłopców w jej życiu. Karajev, Striker, duży YMIR na Neidus, teraz Kroganin...

Obawiała się, że Duży będzie brał ją szybko na cel. Jeśli ten na nią wbiegnie, to będzie miała problem. ZDECYDOWANIE będzie miała problem. Myśl ta stresowała ją nawet bardziej niż to, że miała do czynienia z biotykiem (choć szczerze gnojów nienawidziła, ZWŁASZCZA ludzkich, bo zawsze jakimś cudem byli od niej lepsi. To nawet nie był rasizm, bardziej po prostu...irytacja). Miała na Kroganina gotowe kolejne Odkształcenie i rzuci nim chwilę po zakończeniu serii, jeśli gnój jeszcze wytrzyma. Oby tylko nie biegł na nią, oby tylko nie biegł na nią...
Jeśli tak się stanie...wtedy będą mieli problem. Znaczy. Isha będzie miała problem, ekipa może sobie poradzi bez niej. Gorzej, że jej ninja zdolności zdecydowanie nie miały szans by ocalić ją przed omniostrzem tego szerokiego bydlaka.

- Dwóch na ziemi, Striker i Yahg. Prioretyzuję Kroganina. Curio, powtórka ze strzału?- choć strzał Crassusa był teoretycznie nieskuteczny, tak był on dosyć celny i na tyle imponujący, że Isha miała tu na myśli coś na kształt komplementu. Jej ton był wyjątkowo chłodny jak na siebie, nawet oszczędzała sobie śmieszności czy jakichś prób charyzmy. Była nawet ZBYT regulaminowa. Tak jak wszędzie indziej jej wojskowa przeszłość nie była obecna, tak na polu walki często pozostawała tylko ta część jej bytności.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek
Isha D'veve

Avatar użytkownika
 
Posty: 68
Posty fabularne: 56
Dołączył(a): 17 paź 2021, o 17:53
Miano: Isha D'veve
Wiek: 109
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: statek
Kredyty: 4.250

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

18 sty 2022, o 15:24

Sytuacja była krytyczna i Mila wiedziała, że jeśli teraz nie trafi dobrze, będą mieli przesrane. Dlatego też w obecnej sytuacji, stojąc na swoim miejscu i widząc spanikowanego strażnika, uwolniła pokłady energii biotycznej, pozwalając jej natychmiast ruszyć do przodu i z całym swoim impetem trafiając w kosmitę. Wręcz czuła, jak biotyczne płomienie przeżerają się przez jego tkanki, a siła uderzenia miażdży jego organy i wywołuje wewnętrzne krwawienia. Zatrzymując się w miejscu i widząc, jak powoli batarianin opada martwy na ziemię, ujrzała jego dłoń, która nie zdążyła trafić w przycisk, ku jej uldze. Przynajmniej jeden problem z głowy.

Słysząc strzały dochodzące z lądowiska, kobieta odwróciła się i bez krztyny współczucia odbiegła od zwłok, wpadając do pomieszczenia. Pierwsze, co rzuciło jej się w oczy, to kolejny batarianin, w którego bez wahania wystrzeliiła ze strzelby, nie do końca przy tym trafiając. Zaklęła cichutko, widząc, że ten szykuje się na uderzenie. Jednocześnie ujrzała pogrom, który nastał tutaj w przeciągu kilku sekund. Dwóch gigantów, którzy myślała, że są nie do zdarcia, leżeli właśnie i wykrwawiali się na ziemi. Rosjanin krył się za skrzynią także w niezbyt dobrym stanie, asari dopiero gramoliła się z podłogi.

Było niedobrze. Wręcz chujowo.

Nie potrzeba było długiej chwili zastanowienia, by Mila podjęła ważną tutaj decyzję. Jakkolwiek dobicie rannego przeciwnika mocno ją kusiło, tak życie pozostałych towarzyszy, a przede wszystkim skrytego na statku Crassusa było ważniejsze i to ich należało bronić. Dlatego też ruszyła się z miejsca, chcąc przy okazji uniknąć omni-ostrza batarianina dzięki nagłemu zrywowi i przebiegła całkowicie bokiem, prosto do śluzy, skąd mogła mieć lepszy widok na całe pole bitwy. Gdzieś w międzyczasie obok Karajeva krzyknęła tylko: — Wycofuj się! — i w miarę możliwości dotarła do podwójnej skrzyni po lewej stronie wejścia.

Skitrawszy się tam, zerknęła, co robi kroganin. Był on jej głównym celem, który powalał kolejnych towarzyszy broni i oj bardzo ją kurwa kusiło, żeby dobić go. Bo mogła. Bo widziała, że sam jest ciężko ranny. Zamiast tego wychyliła się jednak i wystrzeliła pocisk Rzezi, chcąc go może nieco bardziej poturbować... a jeśli ten nagle znalazł się przy nich, to zamierzała wbić mu omni-ostrze między żebra naładowanym, ciężkim atakiem. Ewentualnie wystrzeli Rzezią raz i drugi.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mila Račan

Avatar użytkownika
 
Posty: 83
Posty fabularne: 63
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 10:48
Miano: Mila Račan
Wiek: 33
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: .
Kredyty: 2.800
Medale: 2
Taktyk (1) Glitch (1)

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

18 sty 2022, o 19:51

Istnieje powód, dla którego w akademiach wojskowych uczą, by atak był nagły, szybki i druzgoczący. Jeśli wypuści się inicjatywę z rąk, da wrogowi dystans, chwilę, by złapał oddech... Wtedy dochodziło do tragedii.
Oni właśnie tracili inicjatywę. Ich atak nie był dość potężny, by skruszyć pierwszą linię obrony przeciwnika. Najemnicy upuścili krwi... i nagle sami zaczęli krwawić.
Huknął strzał. Bark Karajeva przyjął na siebie cios odrzutu strzelby, trafiając potężnie batarianina. Niestety, choć tarcze tamtego poszły w niwecz, ochroniarz wciąż utrzymał się na nogach. Żołnierz uskoczył, lecz klinga omni- ostrza przeszła przez jego tors, znacząc go cięciem od obojczyku po brzuch. Karajev zatoczył się, stękając z bólu, który uderzył jego mózg tysiącem igieł z synaps nerwowych. Łapiąc równowagę, wpadł plecami na ścianę, odbił się od niej, wskakując niemal za osłonę skrzyń. Utrzymał się na nogach- ledwo. Jego układ współczulny zaraz wskoczył na wyższy bieg, aktywując katecholaminy z nadnerczy. Mięśniówka naczyń obwodowych skurczyła się, zmniejszając krwawienie, zaś główne tętnice poszerzyły, przez co przyspieszające serce mogło zwiększyć swój rzut minutowy. Doszło jednocześnie do zahamowania receptorów nocyceptywnych, spychając odczucie bólu głębiej, czyniąc go odległym i niewyraźnym, jak obiekt w mętnej wodzie. Karajev odetchnął, czując jak adrenalina i noradrenalina wzmagają jego zmysły, wydolność. Szybki rzut oka wystarczył, by zdobył pewne rozeznanie w polu bitwy.
I by ujrzał tragedię na własne oczy.
Mimo swych odczuć do krogan, Viktor nie podważał ich niesamowitych warunków fizycznych i odporności. Ten osobnik w żaden sposób nie miał zamiaru uchybić renomie swego gatunku. To było jak w zwolnionym tempie. Oczy Karajeva śledziły, krogański ochroniarz najpierw wytrzymuje zmasowane ataki napastników, a potem powala kolejnych przeciwników, jak ranny dzik otoczony przez ogary. Przed kroganinem uległ yagh... i nie tylko.
- STRIIIIKEEEER!- zakrzyknął w swej rozpaczy i bezsilności, widząc, jak ostrze przechodzi przez sylwetkę Charlesa, unosząc go nad ziemię. Oczy Viktora rozszerzyły się w przerażeniu, ciało jego przeszedł zimny dreszcz, kłujący ból, jakby to nie Strikera, a jego przebito jak motyla w klaserze. Nagła słabość opanowała jego ciało, jakby ktoś spuścił zeń całą krew, a w mięśniach zabrakło adenozynotrójfosforanu.
- Nie...- szepnął, nim jeszcze ciało jego brata upadło na ziemię- Nie nie nie nie nie nie....
Czarne chmury, które zdawało się mu, że odegnał, wróciły na nową, zimno i rozpacz wlały się w jego duszę, czyniąc ją pustą i nieprzyjazną jak jaskinię Farna. Cade Oppeman znów płonął, a pod Charlesem Strikerem rosła kałuża krwi.
One batch...
Zwycięski kroganin w akcie dominacji i lekceważenia odrzucił przeciwnika na bok, zmierzając ku kolejnej ofierze. Karajev widział, jak obcy zmierza w wyrwę w ich linii, ku odsłoniętemu snajperowi. Curio był w niebezpieczeństwie.
Przez radio usłyszał głos Ishy, choć brzmiała dziwnie znajomo z komendami wojskowymi.
Two batch...
Nie zauważył, kiedy aktywował swe omni-ostrze. Gdzieś usłyszał kominukat Mili, by się wycofał. Czy widziała co chciał uczynić? Być może. VIktor szedł jak we śnie gorączkującego, pchany dziwnym, złowrogim bodźcem. Po pierwszych krokach przeszedł w bieg, warknięcie wydobyło się z jego ust. Włożył w pchnięcie całą swoją siłę. Przez kilka chwil nie istniało nic więcej, oddział, walczący, misja, cały wszechświat. Tylko on i kroganin. Jeden z nich miał paść.
Za tych co już stracili swą szansę i za tych co jeszcze ją mieli.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Ostatnio edytowano 19 sty 2022, o 21:02 przez Viktor Karajev, łącznie edytowano 2 razy
ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Viktor Karajev

Avatar użytkownika
 
Posty: 98
Posty fabularne: 85
Dołączył(a): 15 maja 2021, o 23:08
Miano: Viktor Karajev
Wiek: 30
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator C2
Lokalizacja: Ziemia
Kredyty: 29.370
Medale: 2
Szaleniec (1) Glitch (1)

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

19 sty 2022, o 00:12

Curio wręcz zesztywniał, dokładnie widząc w celowniku jak pocisk wystrzelony z jego karabinu po prostu odbija się od krogańskiego pancerza jak rzucony w niego kamyk. Nieco mocniejszy, fakt, bowiem zostawiło porządne wgniecenie. Ale coś takiego to było za mało, dużo za mało by powstrzymać rozpędzonego kroganina. Poprawił więc Wstrząsowym, jednak nieco zszokowany krogańską wytrzymałością posłał pocisk w boguducha winną ścianę.
- Co on, kurwa, pancerny? - syknął przez zęby, dając upust frustracji. Ta jednak nie opuściła go na długo.
Zapewne wielu kanapowych wojowników uznałoby pozycję w której znajdował się Crassus za “najprzyjemniejszą” w tym całym pierdolniku. W końcu był najdalej, miał możliwość ucieczki i nie stał naprzeciw kroganina. Curio jednak by z tym polemizował. Będąc oczyma całej drużyny widział doskonale, prawdopodobnie bardziej niż każdy z walczących w polu, jak szybko sytuacja zmieniła się z pierwszego pierdolnięcia w złą. Jeśli nie bardzo złą. Powalenie Kiru już było było złym zwiastunem ale widok Strikera nadziewanego na omni-ostrze zmroził Crassusa. Przez ułamek chwili nie mógł nic zrobić, tylko przyglądać się jak doświadczony kontraktor uderza ciśnięty o ziemię. Poczuł to cholerne uczucie, te samo co lata temu na Philistrii, gdzie mógł tylko się przyglądać jak jego drużyna zostaje wybita do nogi przez piratów. Wiekowa stacja kosmiczna, przedwczesne wykrycie. Było zbyt wiele podobieństw by ich nie zauważyć.
Była też jedna, kurewsko duża różnica. Tu jeszcze mógł coś zrobić. Musiał coś zrobić. Serce zabiło mocniej, pompując błękitną krew do członków turiańskiego ciała, które przepełnione było nie tylko adrenaliną, ale teraz i gniewem. Nie da im paść. Nie jak była tam Mila. Czy nawet ten szalony, kwasoluby Rosjanin albo asari. Żadne więcej nie padnie.
Szybkim, wręcz agresywnym ruchem dłoni Curio przesunął przełącznik na Żmii, uruchamiając ponownie tryb Strzału Wstrząsowego.
Duchy, nigdy się do was nie modliłem. Nie jestem w tym dobry.
Celownik ponownie znalazł się na kroganinie, a palec powrócił na spust. Pewny, że ma najlepszy strzał na bydlaka, ściągnął spust a karabin wypluł z siebie strzał ze zwiększoną mocą obalającą.
Wy wiecie, że w walce ostatecznie liczy się osoba obok ciebie, twój towarzysz.
Ponownie przestawił przełącznik na Wstrząsowy, który automatycznie powrócił do trybu domyślnego. Palec od razu odnalazł spust, który po chwili nacisnął.
Niech ten strzał coś zmieni. Dajcie mi to. A jak nie to się chrzańcie.
- Leci powtórka, Isha. - rzucił w komunikator, biorąc za cel możliwie najbardziej witalny punkt kroganina. Nie znał się na krogańskiej anatomii ale oko zdawało się być uniwersalnym słabym punktem. Wstrzymał oddech, a palec powoli ściągnął spust, a Curio poczuł odrzut.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio

Avatar użytkownika
 
Posty: 64
Posty fabularne: 48
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 85kr
Medale: 2
Glitch (1) Seryjny Pechowiec (1)

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

19 sty 2022, o 16:59

akcja 1
Wyświetl wiadomość pozafabularną

akcja 2
Wyświetl wiadomość pozafabularną

akcja 3
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

wczoraj, o 16:34



Walka była krwawa.
Wśród ich przeciwników, nie wszyscy byli wyszkoleni w boju tak bardzo, jak byli żołnierze. Ochroniarze, szczególnie jedyny człowiek, choć przyzwyczajeni do rozdzielania bójek na terenie stacji, dość wyraźnie głównie swoją bronią grozili, a rzadziej byli zmuszeni jej używać. Mimo widocznego braku przewagi, byli zdeterminowani - parli do przodu, z wściekłością sięgając po swoje omni-ostrza lub ciskając biotycznymi pociskami w kierunku najeźdźców z kosmosu.
Żaden z nich nie był jednak tak zdeterminowany jak krogański najemnik. Karajev dostrzegł furię połyskującą w jego oczach, gdy wymuszał na generatorze tarcz ponowne włączenie się. Jego wielkie cielsko, skąpane w krwi Charlesa i Kiru, obróciło się w kierunku żołnierza, napotykając znajomy wyraz twarzy gotowego do walki żołnierza Przymierza.
Wyraz twarzy, który sugerował chęć zemsty. Potężniejszą niż krogańska furia i najemnicza determinacja, chęć, która stłumiła odczuwany przez Viktora ból w boku, która pchnęła jego ciało w kierunku górującego nad nim najemnika i która dobyła omni-ostrza w ułamku sekundy.
Żarząca się klinga przebiła krogańskie ciało w miejscu, w którym jego pancerz był najmocniej uszkodzony. Wdarła się w twardą, zahartowaną tkankę, sięgając dzięki swojej długości obu serc najemnika. Z jego gardła wydobył się stłumiony, chrapliwy dźwięk, gdy przeciwnik sięgnął ku Karajevowi ręką, olbrzymią łapą chwytając jego głowę by odpowiedzieć atakiem na atak, nie rozumiejąc, że dla niego było już za późno.
Gdy jego martwe cielsko z hukiem opadło na ziemię, to niezrozumienie nadal odbijało się w jego tęczówkach, spoglądających w stronę żołnierza.
Uciekająca przed batarianinem Mila, ten raz, okazała się wolniejsza od batariańskiej żądzy krwi. Omni-ostrze wbiło się pomiędzy ceramiczne płytki, pozostawiając głęboką szramę w jej udzie. Wypełnione adrenaliną ciało niemal nie zdało sobie sprawy z tego, jak poważna była jej rana - Račan, wiedziona instynktem przetrwania, rzuciła się do przodu, w stronę skrzyń, nim jej ciało nagle znieruchomiało. Biotyczna powłoka objęła jej kończyny, czyniąc z niej woskową figurę, bezbronną na goniącego swoją ofiarę drapieżnika. Na szczęście, miała pomoc swoich towarzyszy.
Batarianin się odsłonił, ruszając w kierunku towarzyszki Curio, zaślepiony chęcią dokończenia tego, co rozpoczął. Dostrzegł snajpera, gdy ten wysunął się lekko za krawędź śluzy, ale, w przeciwieństwie do jego krogańskiego kolegi, batarianin rozumiał, że było już zbyt późno. Przez lunetę swojego karabinu, snajper dostrzegł na twarzy przeciwnika strach, nim celny strzał pomiędzy jego dwie pary oczu zakończył jego żywot, drastycznie odchylając jego głowę do tyłu, znacząc podłogę krwią, nim wylądowało na niej ciało.
Skupiona na ludzkim przeciwniku Isha, dostrzegała, jak ten, pomimo swojej straconej pozycji, usiłował wciąż coś wskórać. Być może czekał, aż kroganin magicznie podniesie się z podłogi - a może wierzył, że batarianin, którego w korytarzu zostawiła Mila, przybył po pomoc, która nadejdzie niedługo. Osłaniał swoją twarz, gdy pociski z karabinu szturmowego asari uderzały w jego tarcze, a później odbijały się od jego pancerza, lecz, uparcie, spoglądał śmierci w oczy miast rzucać się ku ucieczce.
Karajev wydostał Milę z zastoju, obracając się ku człowiekowi butnie. Wystrzelony przez turianina, specjalny pocisk trafił człowieka w klatkę piersiową, powalając natychmiast na ziemię. Račan dopadła go pierwsza - w błysku biotycznych płomieni przeskoczyła niemal całą salę, uderzając w swojego przeciwnika. Ochroniarz, być może świadom tego, do czego była zdolna, ochronił się rękoma, mocno zapierając przed upadkiem. Gdy biotyczne płomienie zgasły, dostrzegła napędzający go lęk.
Była jego najbliższym celem. Dopiero teraz poczuła, jak wzmaga się ból jej nogi i dostrzegła, jak całe jej udo pokryte było jej własną krwią. Jej przeciwnik widział to od razu. W charakterystycznym ruchu, sięgnął po swoje omni-ostrze by dokończyć vendettę jego towarzysza, lecz zabrakło mu czasu. Wystrzelony przez Karajeva pocisk trafił leżącego, smoląc jego pancerz, kończąc jego życie w jednym, ostatnim krzyku.
Po tym, nareszcie nastała cisza.
Striker z wolna wykrwawiał się z odniesionych przez siebie ran. Kiru, wciąż uziemiona, powoli odzyskiwała siły. Yahgańskie ciało było wytrzymałe, a medi-żel skutecznie tłumił jej ból. Mimo tego, czuła, że jej nogi są słabe - póki miała na sobie pancerz, była w stanie poruszać się w miarę sprawnie, ale mogła zapomnieć o szarżowaniu, czy sprincie w kierunku wrogów. Jej osłona była za to w opłakanym stanie i wymagała ogromnej ilości omni-żelu, by doprowadzić go do porządku.
Mila i Karajev byli ranni, lecz jedna dawka medi-żelu była w stanie zasklepić ich rany wystarczająco, by mogli kontynuować misję, a oferowana przez żel dawka przeciwbólowych sprawiała, że momentami mogli wręcz o tym zapomnieć. Ich pancerze jednak również wymagały naprawy.
Drzwi rozsunęły się nagle, sprawiając, że odruchowo wszyscy drgnęli. Stojąca w przejściu Lyssa z szokiem rozejrzała się po hangarze i leżących w środku ciałach. Ominął ją kawał bitwy.
- Co wyście tu odjebali? Na stacji jest rozpierdol, musimy stąd uciekać - wydusiła z siebie, szybko łapiąc utracone opanowanie. Weszła do środka, a jej wzrok od razu natrafił na leżącego, nieprzytomnego Strikera. Zaklęła głośno, kucając obok niego i sprawdzając jego stan.
- Ktoś musi zabrać go do skrzydła medycznego, to nie wygląda dobrze - mruknęła, unosząc wzrok na pozostałych. - Ale to nie jest naszą misją. Pozostali muszą kontynuować. Musimy zniknąć na stacji.
Podniosła się do pionu, rozglądając jeszcze raz, nim zerknęła na swój omni-klucz, sprawdzając, jak wiele czasu spędzili już w hangarze.
- Na zewnątrz jest awaryjne otwarcie śluzy. Wszyscy wiedzą, że była walka, ale jak ciała wylecą w kosmos to może ukryjemy jakie były straty po ich i naszej stronie. Nie będą wiedzieli ilu się spodziewać - zasugerowała. - Zabierzcie co chcecie z trupów i ruszmy dupę. Musimy się zaszyć na stacji, nie mamy tutaj czasu na pogawędki.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

wczoraj, o 16:47

Jeden pocisk.
Jeden pocisk zadecydował o wygranej, o losach całej misji. Pocisk ten nie ranił kroganina, lecz choć zatrzymały go grube jak burta pancernika osłony dowódcy ochroniarzy, dały one otwarcie, jakie potrzebował Karajev.
Viktor nie zważał na zsuwającą się po jego hełmie rękę obcego, który do ostatniego chciał go zabić. Ciężkie cielsko uderzyło o podłogę, pierwszy kroganin, jakiego zabił. I tak, jak wiele bitew przedtem i wiele potem będzie miało swój punkt zwrotny, tak śmierć dowódcy ochroniarzy była tym, co przechyliło szalę zwycięstwa na ich korzyść. Jednak ostrze sierżanta byo jedynie zwieńczeniem wysiłku, jaki podejmował cały oddział, swoistym cremme de a cremme czy, by rzec bardziej przyziemnie, wisienką na torcie. Tort ten jednak miał krwawą polewę i powstawał w cierpieniu.
Jak nic pragnął rzucić się ku Strikerowi, udzielić pomocy tak szybko jak się da, lecz żołnierz pamiętał lekcję jaką otrzymał od porucznika Roya Powella. By ratowanie miało sens, ratujący nie mógł sam pchać się w objęcia śmierci.
Karajev bynajmniej nie świętował, było ku temu za wcześnie. Jego pierwotny plan, tj. osłaniać Crassusa i ostrzeliwywać się z umocnionej pozycji zaraz poszedł w niwecz, nie będąc kompatybilnym w rysującej się obecnie sytuacji bojowej. Żołnierz bowiem musiał być elastyczny i non stop reagować na płynnie zmieniające się pole bitwy. Viktor zaraz spostrzegł niebezpieczeństwo, jakie groziło idącej im z odsieczą Mili. Nie miał zamiaru jej zostawić, nie w chwili, gdy to ona właśnie szła mu na pomoc. Bez wahania rzucił się w jej stronę, wiedział, że musi wyrwać ją z zastoju nim sięgnie ją ponownie ostrze batarianina, tym razem wyłączając z walki na dobre. Wpadł między nich, łapiąc Chorwatkę jak rasowy zapaśnik, wyrywając z wrogiego pola statycznego. Powstrzymał jednak tkwiący w jego pniu mózgu odruch by obalić uchwyconego osobnika, miast tego, niemal karykaturalnie w kontraście do gwałtownego manewru, odstawił ją delikatnie na ziemię. Nim jednak zatrzyma li się, głowa batarianina eksplodowała, gdy uderzył w nią pięknie wymierzony pocisk z karabiny wyborowego Crassusa.
- Wybacz- mruknął nieśmiało, nie zważając na liczne ślady i odpryski krwi znaczące się na jego białym pancerzu pięknym szkarłatem.
- Piękny strzał- rzucił przez koma do Curio, który zapewniał im fantastyczną osłonę i wsparcie dalekiego zasięgu ognia precyzyjnego. Teraz dobicie ostatniego z ochroniarzy to była pestka. Pocisk z rzezi załatwił sprawę. Karajev po prostu odwrócił się i pociągnął za spust.
I nagle wszystko ucichło. Mimo to Viktor wiedział, że to dopiero początek. Zwyciężyli w pierwszym starciu, lecz straty były wysokie. Czy dadzą radę kolejnym przeszkodom na swej drodze?
Ciężkim, nieco sztywnym krokiem Karajev dotał do ciała kroganina. Wiedząc, że istnieje spore ryzyko, że lada chwila wpadnie tu kolejny zaalarmowany walka oddział ochrony, nie opuszczał gardy, wciąż będąc w gotowości. Doświadczenia na arenie Cytadeli i tutaj mówiły jedno- jego mobilność i siła ognia były zadowalające, lecz brakowało mu wytrzymałości. Jeśli miał prowadzić dalej oddział w głąb stacji i przede wszystkim ratować Strikera, potrzebował upgradu. Odpiął generator tarcz kroganina i zamontował go u siebie, uruchamiając po chwili. Zaraz jął rozglądać się za pochłaniaczami ciepła i tubkami z medi i omni żelem. Choć sam był ranny, był ktoś, kto bardziej potrzebował jego pomocy.
- Trzymaj się chłopie- rzucił do Charlesa, zgarniając co mógł znaleźć.
Gdy to uczynił, dopadł do leżącego rannego, chcąc ocenić jego obrażenia.
- Musimy zaprowadzić ich do pomieszczenia medycznego!- zawołał do stojącej na nogach reszty, po czym spojrzał na Strikera- - Trzymaj się, bracie!
Wtedy pojawiła się Lyssa. Viktor wysłuchał jej słów, lecz nie był to moment, by je dokładniej rozważył.
- Nie zostawię go- rzucił przez zęby z determinacją- Zaciągnę go do medbayu, choćbym miał to zrobić sam!
Powstrzyma ł się jednak od dalszych słów, słysząc, jak w jego tonie wzbiera agresja.
- Co się tam dzieje? Czemu chcesz się wycofać? Co się stało z ochroniarzem, co z tobą był?
ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Viktor Karajev

Avatar użytkownika
 
Posty: 98
Posty fabularne: 85
Dołączył(a): 15 maja 2021, o 23:08
Miano: Viktor Karajev
Wiek: 30
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator C2
Lokalizacja: Ziemia
Kredyty: 29.370
Medale: 2
Szaleniec (1) Glitch (1)

Re: [Masyw Feniksa -> Tassrah] Nyx

wczoraj, o 17:01

Krwawa to mało powiedziane. Wszystko działo się szybko, sojusznicy byli brutalni, ale na szczęście ekipa włożyła więcej wysiłku niż oni. Striker stracił przytomność i nie wstanie bez pomocy medyka, a Yahganka nadal była porządnie ranna. Mimo to, walka obyła się bez innych większych strat, poza ranami, jakie odniosła Mila.

Swoją drogą, był to już kolejny raz kiedy Karajev wpierdolił się centralnie w ogień wroga, robiąc dosłownie WSZYSTKO za co Isha zostałaby opierdolona przez dowódców (lub co gorsza, którąś matkę), ale nie dość, że przeżył, to jeszcze nic mu się nie stało. Taki to pożyje. Ciężko było jej nie nazwać go idiotą, ale powstrzymała się, głównie dlatego, że taktyka ta przyniosła rezultaty. Zresztą, było to całkiem badass. Może troszeczkę zazdrościła.

- Kurwa strzały ranga A+, Crassus.- rzuciła miło, ale z pewnym przytłumieniem w głosie. Nie było jej szczególnie do śmiechu, nadal była w trybie jakby bojowym, gotowa na to, że zaraz wyskoczy trzy razy tyle chłopa. Ale nie z takimi problemami sobie radziła.
Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Na ziemi leżał porządny sprzęt. Podeszła do Kroganina i lekko go kopnęła, by upewnić się, że gnojek leży i kwiczy. Ten to się postarał. Nieźle walczył. Gdyby był w drużynie Ishy, pewnie komplementowałaby go tak jak przed chwilą Crassusa. Zabrała mu szybko jego długie omniostrze i zamontowała je sobie. Przyda jej się. Początek kariery Ninja.
...trochę było już jej do śmiechu. Adrenalina odrobinkę opadła...

...i szybko na nowo się wzbiła, gdy do pomieszczenia wparowała Lyssa.
- Trzeba było wstrzelać sobie drogę na stację.- wyjaśniła jej krótko.- Jestem raczej Team Szukanie Naszego Celu, niech ktoś inny leci ze Strikerem i Karajevem.- odparła dosyć rzeczowo.

I wtedy go ujrzała. Wzywał ją. Piękny M-15 Windykator. Bardzo szybko go złapała, ładując chamsko Mściciela do plecaka i przeładowując nową broń. Lekko stuknęła o metalowy element. Ahhh, lepszy sprzęt. Nie ma nic lepszego. Uzupełniła ogniwa i przygotowała się do dalszej drogi, po czym ustawiła się przy wyjściu z hangaru.
- Gotowa. Ruszajmy się, dzieciarnia, stawiam, że tak mniej więcej trzy razy większa ekipa będzie szła tu za pięć minut, jak ogarną co dokładnie się stało.- oznajmiła wraz z paroma głośniejszymi wdechami.
ObrazekObrazek
Isha D'veve

Avatar użytkownika
 
Posty: 68
Posty fabularne: 56
Dołączył(a): 17 paź 2021, o 17:53
Miano: Isha D'veve
Wiek: 109
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: statek
Kredyty: 4.250

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Galaktyka

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości