Stolica, skolonizowanego przez asari, Illium. Nowoprzybyłym jawi się jako piękne, niekiedy doskonałe miasto, co często potrafi zmylić - tutejsi mówią, że Nos Astra potrafi być równie zdradliwe i niebezpieczne, co Omega. Często porównywane jest do Noverii przez swoje zaangażowanie w politykę handlu.

Hotel "Aurora"

15 sie 2014, o 22:13

Ten zaliczający się do tzw. wielkiej piątki hotel stanowi prawdziwy rarytas dla bogaczy. Ociekające luksusem wnętrza cieszą oczy największych snobów, gdyż zadbali o nie najlepsi architekci. Przestronne apartamenty, kompleksy wypoczynkowe i rozrywkowe, obsługa na każde wezwanie to tylko jedne z wielu zalet tego miejsca. Ci, którzy mogą sobie pozwolić na organizowanie spotkań biznesowych w licznych, dostosowanych do różnych potrzeb salach konferencyjnych, od razu zyskują miano czołowych biznesmenów.
Na uwagę zasługuje olbrzymia, mogąca być małym amfiteatrem sala balowa, gdzie miejsca mają najważniejsze dla śmietanki towarzyskiej Illium bankiety. Plastyczne wnętrze pozwala na nadawaniu tej sali za każdym razem innego, niepowtarzalnego charakteru.
Liczne tarasy wychodzą tutaj prosto na panoramę promenady, a co za tym idzie skąpane są w blasku słońca przy wschodach oraz zachodach.

Obrazek
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1701
Posty fabularne: 131
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Aurora"

15 sie 2014, o 22:50

Róż prześladował Diega. W spokojnej, ciepłej tonacji przywitał go już na wejściu. A im dalej brnął w środek zaludnionej już sali, tym bardziej stawał się on wszechobecny. Na pewno pasował idealnie do hologramów, które wyświetlały na wysokich ścianach wieżowce na Nos Astrze w zachodzie słońca. Miało się wrażenie, że stoi się pośrodku zabudowy, a nie sali bankietowej.
Hanarscy kelnerzy pod oczywiście różową muchą roznosili zarówno dobrej marki wino, co pochodzące z różnych kuchni galaktyki przekąski, przy czym nie wszystkie wyglądały zachęcająco. Gdzieś na uboczu, na podwyższeniu, asari ze swoim supportem niemalże bliźniaczych jak krople wody artystek zapewniała spokojną, nieco jazzową oprawę muzyczną. Głos miała czysty, śliczny, aż chciało się przystanąć i na moment zasłuchać.
W centrum podłoga obniżała się, tworząc tym samym spiralne schody, które biegły w dół aż do samego parkietu. Na nim nim mównica i hologramowe ekrany unoszące się w powietrzu. Oczywiście projektory rozstawione były także w różnych, strategicznych miejscach sali. Licytacja miała być głównym punktem programu, nic więc dziwnego, iż zadbano, aby każdy mógł ją śledzić. Już kilku napaleńców przystanęło na schodkach, rozgrzewając się przed licytacją. Pozycje, które zdradzono zawczasu, dla pikanterii i rzecz jasna zachęcenia, cieszyły się ogromnym zainteresowaniem.
W przeciągu pierwszej godziny miało się już za sobą uroczyste powitanie, przemowy organizatorów, chwilę na tańce i, w końcu, początek licytacji. Dzieła sztuki, produkty czołowe najważniejszych na rynku marek, apartamenty, pojazdy i wycieczki... Wachlarz kategorii był ogromny. A wszystko dla naprawdę szczytnych celów!
Kiedy oddano szczęśliwemu turianinowi replikę jakiegoś statku opancerzonego, kolejna oferta... wywołała burzę oklasków. Charyzmatyczny prowadzący roześmiał się i nie zwlekał.
- A teraz proszę państwa coś specjalnego i niebanalnego! Proszę sobie wyobrazić ile zachodu kosztowało nas... uzyskanie tego, co właśnie zamierzamy oddać w ręce szczęśliwca. Panie i Panowie! Na właśnie tę noc nieograniczony dostęp do poszczególnych poziomów Wieczności, co już gwarantuje wyborne szaleństwo wraz z uroczą... Radną Iris Fel! W czyim towarzystwie można bawić się lepiej, niż prawdziwej osobistości? Pani Fel! Proszę nam powiedzieć, nie zniknie Pani chyba po północy?
- Skądże! Ale tylko pod warunkiem, że jakiś dżentelmen bądź dama nie będą się wymigiwać od tańców.
- Słyszeliście? Możliwe, że przy okazji dobrego drinka, uda się wam dowiedzieć... Nie? Ależ droga Iris! Nie bądź taka pewna swojego. Proszę państwa! Przejdźmy do licytacji. Wieczorne szaleństwo na parkiecie wraz z radną Fel. Cena...
Głos prowadzącego zlewał się z kwotami, gdyż już sam fakt pokazania się w towarzystwie Iris, dla wielu był nie lada możliwością. Oczywiście naiwną, gdyż Iris zgodziła się tylko i wyłącznie pod pewnymi warunkami, ale kto przejmowałby się nimi, jeśli miał przed sobą TAKĄ okazje? To nie była godzinna, a cała noc i to w najlepszym klubie na Illium. Chętnych, jak widać, było co najmniej kilkudziesięciu.
Stała tam. W czarnej sukni, której ramiączka wyjątkowo trzymały się poniżej ramion, wysoko upiętych włosach i ze swoim zniewalającym uśmiechem.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1701
Posty fabularne: 131
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Aurora"

15 sie 2014, o 23:32

Przyleciał jak to miał zawsze w zwyczaju swoim promem. Tak, tylko po to by zrobić na innych wrażenie. Najgorsze w dzisiejszym wieczorze było to, że Diego wcale nie miał na niego ochoty. Cóż, może chociaż Nicole będzie się dobrze bawiła. Jedyne, co sprawiało mu radość to możliwość pokazania się w nowym, zaprojektowanym specjalnie dla niego garniturze.
- Różowy, poważnie? – powiedział Diego już na wejściu do Nicole, która wędrowała pewnie i dumnie przy jego boku trzymając go pod ramię. - Nigdy nie będę w stanie zrozumieć gustów ludzi organizujących takie przyjęcia.
- Daj spokój, rozerwij się trochę. Ostatnio jesteś jakiś nieobecny. – szepnęła do niego dając się prowadzić po schodach do wnętrza sali bankietowej.
Diego rzucił okiem na co poniektóre hologramy z ofertami licytacji, część z nich była oczywiście wiadoma już przed rozpoczęciem całego przyjęcia, natomiast najciekawsze i zazwyczaj najdroższe oferty pojawiały się dopiero pod koniec przyjęcia i były trzymane w największej tajemnicy. Przystanął chwilę przy ofercie zabytkowego jachtu, ale skwitował to jedynie grymasem, jaki wykwitł na jego twarzy.
Godziny mijały, licytacje trwały a Diego zwyczajnie się nudził. Parę razy został zaczepiony przez kogoś znajomego, wymienili parę uprzejmości, napili się szampana i rozchodzili w swoją stronę. Diego nie pamiętał, kiedy ostatnio tyle wypił, ale w głowie zaczęło mu już przyjemnie szumieć.
- Przystopuj troszkę. To przyjęcie charytatywne, a nie opijanie kontraktu. – Nicole jak zwykle czuwała, aby Rodriguez przypadkiem nie zaczął robić czegoś nieprzyzwoitego. Do tego stanu jednak w tej chwili sporo jeszcze mu brakowało i póki, co tylko bawił się lampką od szampana.
- Chodźmy stąd. – powiedział wreszcie do dziewczyny. – Wpłacę jakieś kilka tysięcy kredytów na coś i wróćmy do mnie. To może być miła noc.
Diego w zasadzie nie chciał rozpalać jakiś ponownych uczuć w swojej asystentce jednak dziś był wyjątkowo dobity i jakoś nie widział w tym żadnego problemu.
- Czyżby? To ci się może spodobać. – powiedziała kierując wzrok w stronę parkietu. Biznesmen najpierw zmarszczył brwi, aby w następnej chwili przybrać minę podobną do tej, którą uraczył Iris w gabinecie.
Uśmiechnął się z niedowierzaniem od ucha do ucha.
- To może być ciekawa licytacja… -no wreszcie coś, co mogło w rzeczywistości go zainteresować. Podszedł pewnym krokiem stając w pierwszej linii, tak, aby radna bez problemu mogła go wypatrzeć wśród tłumów. Wciąż z tym samym, nieznikającym niemal nigdy półuśmiechem przyglądał jej się uważnie. Jeśli chciała go zaskoczyć, tym razem udało jej się to w stu procentach. Po chwili zrobiła się ogromna wrzawa, niemal każdy obecny podczas licytacji się przekrzykiwał podając coraz to wyższe i wyższe kwoty. A Diego stał tam, zupełnie niewzruszony, jedynie patrzył w oczy radnej nawet nie starając się podbijać ceny. Czekał na odpowiednią chwilę, na odpowiedni moment… Powoli sącząc szampana, pośród ogólnego przekrzykiwania się stał tam niczym zjawa, nie reagując a nic. Jakby pośród tego całego zgiełku byli sami.
Głosy pobrzmiewały już coraz rzadziej, ale wciąż intensywnie, jakby licytowano co najmniej pół galaktyki. A Diego po prostu czekał…
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 454
Posty fabularne: 71
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 19:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 42.950
Medale: 2
Glitch (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Aurora"

17 sie 2014, o 19:20

Trzeba przyznać, że Iris idealnie odegrała swoją rolę. Prezentowała się...wdzięcznie. Ponętna, ale nie wyzywająca. Elegancka. Z tajemniczym uśmiechem. Kiedy prowadzący puszczał jej oczko, powtarzając coraz to wyższe sumy, ta nie pozostawała bierna na jego zaczepki. Bądź co bądź była tutaj dla szczytnych celów. Równie dobrze nie musiała nic konkretnego robić, wystarczyło, że była, a sama obecność napędzała machinę molocha.
Dostrzegła Diega. Trudno było go nie widzieć, skoro tak bezczelnie tkwił w pierwszym szeregu. I jeszcze się na nią równie bezceremonialnie gapił. W pewnym momencie, gdyż z początku ignorowała pana Rodriqueza, jej oczęta zatrzymały się tylko i wyłącznie na nim. Tak po prostu. Jakby na chwilę rozgościła się w jego własnym, małym świecie. I wbrew pozoru nie mialo to nic wspólne z faktem, że suma przekroczyła już milion. W gwarze oczywiście wymieniano dalej kwoty, Iris przyłączyła się ze swoją gracją do owacji, co tylko napędziło licytujących. Cokolwiek by od niej nie chcieli, nie miało to najmniejszego znaczenia. Iris była dużą dziewczynką, umiała sobie radzić. A te dzieciaki nie.
Kolejne kwoty, grubo juź ponad milion. I wszystko na to wskazywało, że zbliżało się do końca. Było jeszcze bodajże trzech biznesmenów, którzy nie zamierzali odpuścić.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1701
Posty fabularne: 131
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Aurora"

17 sie 2014, o 20:02

Pozostawał niewzruszony. Kolejnie padające kwoty nie robiły na nim najmniejszego wrażenia. Milion – krzyknął ktoś z zaraz niedaleko niego. Oczywiście, że się gapił, trudno było tego nie robić, zwłaszcza, że Iris wyglądała tego wieczoru naprawdę ponętnie. Cóż, nie dziwił się kolejnym sumom, jakie padały dookoła. Mimo wszystko stał tam jakby zupełnie niezainteresowany licytacją, a wyłącznie samą osobą radnej. Jakby przyszedł tylko i sobie popatrzeć.
- Rodriguez! – usłyszał znajomy, basowy głos za plecami, a po chwili klepnięcie tak mocne, że Diego musiał kaszlnąć.
- Howard… -biznesmen w straszliwym rażąco rzucającym się w oczy czerwonym garniturze, nawleczonym niemalże na jego ogromne, ponad stupięćdziesięciokilogramowe ciało, stał tuż za nim z trzęsącym się z podniecenia podbródkiem. Jednym, drugim i trzecim. – Widzę, że się dobrze bawisz.
- Jak zawsze przyjacielu. – powiedział jakby faktycznie łączyły ich jakieś zażyłe stosunki. Diego szczerze nie znosił tego osobnika, ale nie dawał tego po sobie nigdy poznać. To szkodziło interesom. Howard był typem człowieka, który musiał mieć wszystko, co jest najbardziej ekscentryczną rzeczą na świecie i nie wahał się na to wydawać kredytów. – Nie licytujesz? No chyba, nie przepuścisz takiej okazji, Rodriguez… Półtorej miliona! Niech sczeznę daję półtorej miliona!
Diego nie spuszczał wzroku z Iris, sącząc powoli szampana z kieliszka i słuchając jak stojący koło niego Howard licytuje się z jakimś turianinem. Obaj nieźle sobie poczynali, zwłaszcza, ze teraz z trzech zostało ich już tylko dwóch. W krótkiej chwili cena podbita została już do dwóch milionów kredytów.
- Rozumiem. – odezwał się Howard nieprzyjemnie charcząc, z tą samą niezmiennie spoconą twarzą. Diego tylko się skrzywił. – Widziałem cię z nią, wszyscy cię widzieli. Nie licytujesz, bo dostałeś już to, co ja mam zamiar zaraz kupić.
Roześmiał się chrapliwie i obleśnie. Diego wciąż wpatrywał się w radną nie zwracając uwagi, na głupie gadki, którymi raczył go grubas. Licytacja nieco zwolniła tempo i wszyscy jedynie w wyczekiwaniu stali obserwując, któremu z nich się uda.
- Trzy i pół! – krzyknął Howard. Prowadzący spojrzał na niepewnie już wyglądającego turianina. Ten mieszał się spoglądając to na Iris, to na Howarda. Wyglądał jakby coś przeliczał, dodawał… No, jeśli chciał na wieczór z radną wydać cale swoje oszczędności to Diego życzył mu powodzenia.
- Po raz pierwszy… Po raz drugi… - narastające napięcie przerywane było jedynie przez oszalały śmiech zadowolenia Howarda. Diego obserwował minę Iris, która za chwilę miała dostać w prezencie wieczór z tym oto, urokliwym osobnikiem.
- I po raz…-
- Dziesięć. – przerwał Diego rzucając jedno, jedyne słowo jakby od niechcenia. Początkowo mogłoby się wydawać, że mówi jedynie do siebie. Wzrok wszystkich obecnych skupił się teraz na jego osobie. Biznesmen jednak wciąż intensywnie i bezczelnie wpatrywał się w te błękitne oczy Iris. – Dziesięć milionów. I spróbuj to przebić Howard.
Nastała kompletna cisza. Nawet prowadzący licytację tylko wpatrywał się w Rodrigueza z lekko drgającym policzkiem, aby po chwili wydukać jedynie z siebie: - Sprzedane.
Diego w spokoju dopił resztę szampana odkładając lampkę na tacę stojącego nieopodal kelnera. Odwrócił się i odszedł od parkietu jak gdyby nigdy nic. Całkowicie zadowolony, że upiecze dwie pieczenie ja jednym ogniu.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 454
Posty fabularne: 71
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 19:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 42.950
Medale: 2
Glitch (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Aurora"

17 sie 2014, o 22:35

Owszem, miała świadomość, że co drugi podchodził do licytacji tylko po to, że... liczył na coś więcej. Oczywiście w zależności od danego biznesmena, miało to oznaczać coś innego. Wpływy? Znajomości? Ciało? Naiwni. Iris, patrząc się na poszczególnych napaleńców, może i uśmiechała się nadal promiennie, nie mniej w głębi mogła się śmiać z ich nierealnych marzeń. No ale kto im zabroni... Gorąca atmosfera udzieliła się już chyba każdemu, zwłaszcza że większość odpadła i tak naprawdę dwójka wciąż biła się na kredyty. Ci, którzy odpuścili, oczywiście dopingowali, ale też zaczęli się wycofywać. Zawstydzeni? Być może. Howardowi aż oczy się świeciły, kiedy sunął oczętami po sylwetce radnej. Wiedziała o tym. I czuła te obślizgłe ślepia. Ale spokojnie. Tylko dotknie, tylko coś zasugeruje... To chyba jemu potrzebni będą funkcjonariusze, nie Iris.
Radna podniosła spojrzenie na zadowolonego z siebie Howarda. Był o krok. Już mieli mu zacząć gratulować, nie mniej Diego wtrącił się ze swoim czarującym stylem i nagle sytuacja zmieniła się diametralnie. Zerknęła na Rodriqueza kątem oka. Przez większość licytacji nie spuszczał jej z oka. Teraz tym bardziej. Bajeczna suma została przypieczętowana i wszyscy, poza Howardem, mogli mu pogratulować. Co oczywiście nie omieszkali zrobić.
- Panie i Panowie! To nie wszystko! Kolejna rzecz, podarowana przez ambasadę asari...
Prowadzący zgrabnie wrócił do głównego punktu spotkania, nawet nie dając emocjom opaść. Iris z kolei zniknęła z pola widzenia i przez dobre dziesięć minut nie sposób było ją znaleźć wśród gości plotkujących o tym, co miało przed chwilą miejsce. Oczywiście te słowa cichły, kiedy na horyzoncie pojawiał się Diego. Za jego plecami mieli już więcej odwagi, ale też i przyzwoitości, aby nie mówić wystarczająco głośno. Zabawa miała trwać nadal, pojawiły się pierwsze przekąski.
Iris zjawiła się ponownie w głównej sali w towarzystwie właściciela tego miejsca. Rozmawiała z dyrektorem Aurory, pochłonięta wystarczająco tym, o czym mówili, aby specjalnie nie zwracać uwagi na otoczenie. Po chwili mężczyzna oddalił się, a radna została sama. W mgnieniu oka zaoferowano jej szamana, na którego zrobiła się po krótkiej namowie. Rozejrzała się po sali, minimalnie krzywiąc, kiedy na dłużej spojrzała na pas różowego materiału. Chyba nie pasowała swoją kreacją do tego miejsca. I jakoś nie czuła się z tym gorsza.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1701
Posty fabularne: 131
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Aurora"

17 sie 2014, o 22:47

Pojawił się jak tylko zobaczył, że nie ma przy niej nikogo. Czarujący jak zawsze i dobrze ułożony, bez cienia wątpliwości, jako jeden z nielicznych.
- Powinnaś mi podziękować. – powiedział w zachodząc ją od tyłu i szepcząc do ucha. – Parafrazując twoje słowa, wywabiłem cię z opresji, teraz jesteś gotowa mnie wycałować.
Uśmiechnął się, puszczając jej oczko. W końcu nie bez powodu przebił Howarda, z jednej strony chciał oszczędzić jej towarzystwa napalonego grubasa, a z drugiej coż… może udowodnić, że jest dla niego wiele warta? Suma, którą Rodriguez pozostawił na tej aukcji, była absurdalna. W zasadzie można by się było spierać, czy aby nie przesadził. Diega to nie obchodziło. Osiągnął, co zamierzał i teraz mogli sobie spokojnie plotkować na jego temat.
- Co teraz? – uniósł jedną brew, pojawiając się momentalnie przed nią. Był zadowolony jak nigdy – utarł Howardowi nosa i przy okazji miał szansę spędzić trochę więcej czasu z Iris. Szkoda tylko, że musiał na to wydać sporo kredytów. Niemniej jednak liczył, że było warto.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 454
Posty fabularne: 71
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 19:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 42.950
Medale: 2
Glitch (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Aurora"

17 sie 2014, o 23:08

Nie podskoczyła jak oparzona, kiedy usłyszała za swoimi plecami szept. Diego wydawał się jej osobą pełną... niespodzianek. Owszem, zakładała, że może chcieć zacząć ten wieczór od próby podejścia jej. Zakładała także wiele innych scenariuszy, ale mniejsza o to. Radna leniwie przechyliła głowę ku lewemu ramieniu, chłonąc jego zuchwałe słowa. Coś jej mówiło, że Rodriquezowi dopisuje nad wyraz dobry humor. Ciekawe dlaczego.
- Ach! Mój rycerzy na lśniący koniu, a właściwie z lśniącym promem, zapewne rzuciłabym Ci się na szyje... gdyby nie fakt, że wszyscy sobie pomyśleli o wiele, wiele za dużo.
Jeżeli rzeczywiście chciał swoim pompatycznym gestem zaimponować Iris, należało docenić rozmach, jednakowoż... Radna nie do końca tego szukała. W sensie, kredyty nie robiły na niej najmniejszego wrażenia. Chyba była staroświecka, skoro zwracała uwagę na inne wartości. I jakoś nie czuła się z tym gorsza. Miała zamiar odwrócić się w jego stronę, tyle że ten ubiegł ją. Chyba pozwoliła mu na za wiele, skoro teraz wszystko dzieje się pod jego dyktando.
- Już? Tak teraz chcesz ewakuować się z bankietu? Właściwie... Powinnam powiedzieć, że spełnię Twoje życzenia i dostosuje się do tego, czy chcesz nadal tu zostać, czy może już zbierać się do klubu, ale znając Ciebie, możesz... nie do końca tak, jak powinieneś zrozumieć moje słowa. I co ja wtedy zrobię?
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1701
Posty fabularne: 131
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Aurora"

17 sie 2014, o 23:22

- Nie krępuj się… i tak już gadają. – opowiedział z uśmiechem. Owszem, miał na wyraz dobry humor i nie zamierzał wcale na tym poprzestawać. – Ale skoro wolałaś tamtego pana, to może nie powinienem się wtrącać.
Wskazał na czerwonego ze złości Howarda, który teraz energicznie gestykulował tłumacząc coś turianinowi. Żeby było zabawniej, temu samemu, z którym się przed chwilą licytował. Diego uśmiechnął się pod nosem, zdając sobie sprawę z zabawności tej całej sytuacji. Wciąż jednak wiedział doskonale, że w ten sposób nie zaimponuje Iris w żadnym wypadku. Co z tego, że miał kredyty, kiedy nie miałby za grosz rozsądku i przede wszystkim kultury. Należało jednak wspomnieć, że poza tym Diego miał coś jeszcze, coś, o czym Iris powinna doskonale wiedzieć i nie zapominać – wrodzony urok osobisty.
- Jeśli masz ochotę, możemy tu jeszcze pochodzić sobie między nimi we własnym towarzystwie. Biorąc pod uwagę, że gdzieś zniknęła mi Nicole, chętnie będę twoim partnerem. A słowa rozumiem na swój sposób, ale obiecuję być grzeczny. Przynajmniej narazie. uśmiechnął się znów i sięgnął po kieliszek szampana od przechodzącego w pobliżu hanarowego kelnera. Cóż mógł poradzić, nigdy nie był w tej tak zwanej drugiej roli, ale skoro radna chciała grać pierwsze skrzypce, to nie mógł się dziwić. Zresztą sam pewnie nie spuszczałby wzroku z tak zachęcająco ubranej dziś Iris. No tak, jakże mógłby pominąć komplementowanie jej osoby:
- Wyglądasz zniewalająco. Najchętniej porwałbym cię gdziekolwiek, aby napawać oczy tym widokiem. – pomijając fakt, że był już troszeczkę może pod wpływem i przede wszystkim, że ten wieczór z nią należał do niego, nie mógł się powstrzymać od tego typu komentarzy. I tak był w miarę przyzwoity zważając na to, co by ją czekało z kimś innym, kto by nie daj boże wygrał aukcję.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 454
Posty fabularne: 71
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 19:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 42.950
Medale: 2
Glitch (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Aurora"

17 sie 2014, o 23:33

- Czy wyglądam Ci na osobę skrępowaną?
Niemalże weszła mu w słowo, rozkosznie mrużąc swoje oczęta. Uważaj sobie, Panie Rodriquez.
- Mówisz jak osoba co najmniej zazdrosna.
To chyba była dość... właściwa riposta na jego insynuacje. Dające do myślenia. Iris nawet raz nie spojrzała na Howarda, któremu najwidoczniej było nie w smak przegrać licytacje z Diegiem. To nie było jej zmartwienie. Gdyby ten nie unosił się honorem i podszedł do niej, zagadał, być może nawet spędziliby nieco czasu na miłej rozmowie. Zawsze starała się nie być personą uprzedzoną, choć nie zawsze było to takie proste.
- Nicole nie ma Ci za złe?
Nie to, że chciała wyłudzić jakieś informacje. Czuła się co najmniej... niekomfortowo, gdyż być może zabrała komuś ostatnie nadzieje na miły wieczór. Diego oczywiście nie musiał odpowiadać, a już na pewno nie wdawać się w szczegóły. Skoro ktoś tutaj wspomniał, że miał naprawdę wielki urok osobisty, nie mogła nie wsunąć swojej ręki pod jego ramię i nie pozwolić się prowadzić. Proszę bardzo, niech cieszy się swoim triumfem. Cmoknęła.
- Jesteś pewien, że miało to tak zabrzmieć, jak zabrzmiało?
Padło pytanie, niby niewinnie, ale niewątpliwie podchwytliwe.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1701
Posty fabularne: 131
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Aurora"

18 sie 2014, o 00:09

- I pewnie masz rację. Bywam bardzo zazdrosny. – powiedział, ale czy to był żart, czy też całkiem poważna odpowiedź? Cóż, pozostawił domysły Iris. Zresztą chyba już wystarczająco bezpośrednio dawał jej do myślenia. Niemniej wciąż pozostawały jakieś niedomówienia i półsłówka. Nie mógł przecież tak po prostu wyrażać jakiegokolwiek zainteresowania, to nie było w jego stylu. Jeśli te dziesięć milionów kredytów nie sprawiło, że Iris się zastanawiała nad pobudkami Diega, to już nie wiedział, co powinien jeszcze zrobić.
- Zdarza mi się od czasu do czasu na takich przyjęciach znikać jej bezpowrotnie. – czyżby powiedział za dużo? Prawda jednak była prawdą i czy Diego chciał czy nie, zwykle kończyło się to w u niego w łóżku. Nieważne z kim, nieważne jak. Tym razem jednak nie chciał, aby sprawy się tak potoczyły. Nie to, żeby myślał, że uda mu się uwieść radną jak każdą inną, naiwną istotkę. Wręcz liczył na to, że to ona uwiedzie jego. Być może wcale nie zdawała sobie sprawy, że tak właśnie się dzieje, bądź też robiła to niezamierzenie, Diego coraz bardziej i bardziej wkręcał się w całą sytuację. Ale wystarczyło tylko słowo, jeden gest, aby zaprzestał.
- A jak zabrzmiało? – zapytał, mrużąc oczy, gdy radna dotknęła jego ramienia. Uniósł delikatnie łokieć, aby mogła bez skrępowania go chwycić. Niewinne gesty, a jednak Diego czuł narastającą przyjemność z jej dotyku. Oczywiście zachowywał kamienną twarz i niczego, ale to niczego nie dał po sobie poznać.
Spacerowali chwilę po sali, przysłuchując się licytacjom. Diego prowadził Iris między towarzystwo, które wydawało się mieć najwięcej do powiedzenia na ich temat. Niemal rozkoszował się chwilą, gdy milknęli na moment, aby udawać uprzejmych w stosunku do nich. Brazylijczyk wymieniał parę uprzejmości, uśmiechów i od czasu do czasu biznesowych komentarzy, po czym oddalali się.
- Są zabawni. – powiedział nachylając się w stronę Iris. – Czasem tylko brakuje im wazeliny.
Zaśmiał się. Tyle prawdy w jednym zdaniu. Wreszcie znudziło mu się błądzenie między zazdrosnymi i zawistnymi osobnikami. Skierował się powoli do wyjścia dostrzegając w oddali Nicole, która uważnie obserwowała ich z nienaturalnie wręcz poważnym wyrazem twarzy. Spojrzał na nią stanowczym wzrokiem, który dobitnie i jasno skreślał wszelkie możliwe domysły.
- Mam dość. Chodźmy stąd. – powiedział cicho do radnej i skłaniając się właścicielowi Aurory, który właśnie ich mijał. – Wygrałem ten wieczór i nie mam zamiaru go zmarnować.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 454
Posty fabularne: 71
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 19:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 42.950
Medale: 2
Glitch (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Aurora"

18 sie 2014, o 09:02

Zazdrość nie była zła, przynajmniej do momentu, w którym to gorące uczucie nie zaczyna dominować oraz podporządkowywać sobie inne. Ciężko powiedzieć, czy Diego jest aż tak beznadziejnym przypadkiem i zalicza się do grona chorobliwych zazdrośników. Kto wie, może będzie miała jeszcze przyjemność lub też nieprzyjemność się przekonać na własnej skórze? Jak na razie jego pompatyczny gest budził różnorakie domysły, nie mniej Iris nie zamierzała poświęcać wieczoru nad dogłębną ich analizą.
- Cóż. Piękne hotele w pewien sposób same kuszą okazją.
Odpowiedziała, może nie do końca mając na myśli to, co Rodriquez, ale w pewien sposób zmierzali do tego samego. Tyle że radna nie mówiła o sobie samej.
Jeżeli spojrzeć by na Iris, ta w żadnym razie nie wyglądała jak kokietka. Owszem, pewne gesty i słowa ociekały pikanterią, jednakże nikogo, zwłaszcza Diega, bezczelnie nie... bajerowała? Uwodziła? Podrywała? Panna Fel był aż do bólu zdystansowana. Przynajmniej takie wrażenie sprawiała. I jej to było na rękę.
- Jak obietnica tego, że moje piękno uwiecznisz. Nagie piękno.
I cokolwiek by Diego nie skomentował bądź sobie nie pomyślał, Iris nie zamierzała niczego potwierdzać, ani tym bardziej kontynuować tych rozważań. Dopiła szamana, nie chcąc spacerować z kieliszkiem w ręku. Ten znalazł się na stole, a radna przybrała odpowiednią mimikę do tego, aby przez chwilę błądzić wśród mas. Wiedziała, jaką ludzie chcą ją widzieć i w większości właśnie taki brak Iris mieli przed oczyma, kiedy na nią patrzyli. W takim towarzystwie nie musiała być naturalna i po prawdzie swobodniej czuła się w masce. Zawistnych oraz zazdrosnych spojrzeń nie skomentowała, jak gdyby nigdy nic.
Nie wiedziała ile czasu upłynęło, ile nazwisk padło i jak często musiała się wywracać oczyma z uśmiechem. Diego był już blisko wyjścia, a radna miała coraz większą ochotę, aby szybciej opuścić to miejsce.
- Teoretycznie powinniśmy właśnie odbierać swoją wejściówkę do klubu, gdzie zapewne czeka na nas prywatna loża i w miarę możliwości prywatność. Teoretycznie. Jeśli ładnie poprosisz, pójdziemy w inne miejsce. W końcu wygrałeś. I może będę skora przystać na inną propozycje.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1701
Posty fabularne: 131
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Aurora"

18 sie 2014, o 09:27

Musiał się odwrócić, aby nie ukazywać tego uśmiechu ukazującego cały szereg jego śnieżnobiałych zębów. Zrobił to na tyle sprytnie, że Iris nie mogła tego zauważyć, a przynajmniej tak mu się zdawało. Nagie piękno? No i proszę, nikt tu nikogo nie uwodzi?
- Skoro czekają na nas, to nie widzę innej możliwości jak skorzystać z tej hmm nagrody? – być może miał ochotę na inny rozwój sytuacji, inne miejsce, może nawet takie, które doskonale znał. O wiele lepiej niż Wieczność. Jednak skoro zapłacił za cały pakiet, to tenże pakiet chciał dostać. Nie mniej, nie więcej… No dobrze, przynajmniej nie mniej. – Teoretyczna prywatność. Ciekawy termin.
Jego prom zjawił się jak tylko wyszli z hotelu. Jakby kierowca doskonale wiedział, kiedy, gdzie i o której Diego się pojawi. Cóż, nawet jeśli mieliby podstawioną dodatkową limuzynę, Rodriguez i tak wolałby skorzystać z własnego środka transportu. Drzwi się otworzyły, a Diego podał rękę Iris pomagając jej wsiąść do środka. Szarmancki jak zawsze. Usiadł obok niej opierając głowę o ścianę za skórzaną kanapą i spoglądając przymrużonymi oczami na radną.
- Proszę bardzo, chwila nieteoretycznej prywatności… - uśmiechnął się zdejmując krawat i rzucając go obok. Jeśli mieli się pojawić w klubie, to wolał nie być skrępowany i wyglądać jakby przyszedł na spotkanie biznesowe. Rozpiął dwa guziki od koszuli i westchnął.
- Noc jest jeszcze młoda, zdążę się ładnie naprosić. W zasadzie muszę stwierdzić, że perfidna z ciebie manipulantka. – powiedział z przekąsem, aczkolwiek wcale nie złośliwie. – Ładnie to tak twierdzić, że się nie zostaje na dłużej?
Lecieli chwilę zanim prom się zatrzymał przed wejściem do klubu. Diego nie podnosił się, tylko siedział z bezczelnym półuśmiechem patrząc w ścianę naprzeciwko.
- No chyba, że Ty masz inne propozycje. – odezwał się w końcu wstając i podchodząc do małego okienka z boku promu. Rozejrzał się po przestrzeni. Było już ciemno, tylko światła wieżowców i przelatujących promów sprawiały, że Nos Astra była tak jasna. Zdjął marynarkę, w sumie w środku ta też nie będzie mu do niczego potrzebna.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 454
Posty fabularne: 71
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 19:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 42.950
Medale: 2
Glitch (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Aurora"

18 sie 2014, o 21:04

Wywróciła oczyma. Doskonale wiedział co miała na myśli, w końcu sam na własnej skórze przekonał się już, że od pewnych zasad nie ma odstępstw. Nawet jeśli płacisz dziesięć milionów kredytów. Oczywiście ich prywatny, postawiony i zapewniony na całą noc transport już czekał. Ale Iris też nie nalegała, skoro ten oferował jej przelot swoim własnym promem. Z gracją wdrapała się na pokład, no może z mała pomocą mężczyzny i nawet obcas się nie zachwiał.
- Gustowny
Skomentowała wnętrze, siadając na kanapie. Jeśli tylko widać było przestrzeń, którą mknęli, można było uznać ten prom za naprawdę dobrą inwestycje. Iris nie miała tego komfortu pozbycia się nieco zbędnego materiału. Nie wypadało.
- Bo nie planowałam i to, że wzięła udział w tej licytacji było spontaniczną decyzją. Z początku zakładano udział Radnej Asari, ale cóż...
Ucieła wymianie. Leniwie powędrowała spojrzeniem na lica Diego.
- Poza tym nie mogłam sobie darować po raz drugi ujrzenia zaskoczenia na Twojej twarzy.
Będąc już na miejscu, Iris z ociąganiem wstała z miejsca.
- Spotkamy się w środku za kwadrans. Swoją wejściówkę odbierzesz na wejściu.
Ledwo ich stopy dotknęły ziemi, a radna oddaliła się w asyście bar czystych funkcjonariuszy. Chyba nie myślał, że będzie pląsać w wieczorowej sukni?
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1701
Posty fabularne: 131
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Aurora"

20 sty 2015, o 22:41

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Z każdym słowem Veus coraz bardziej ją irytował. Jego próżność przekraczała wszelkie granice, nawet w porównaniu do Irene. Ona zdawała sobie sprawę ze swojej wartości i wiecznie przymykała oko na swoje wady, wręcz nie uznawała ich istnienia. Turianin za to gdyby tylko mógł, zainwestowałby w transparent z napisem JESTEM LEPSZY OD CIEBIE i zatrudnił jakieś dwie nieszczęsne dusze do noszenia go za nim.
Nie skomentowała już niczego, nawet żadnego z ubranych w ładne słówka złośliwych przytyków, nie chciała już bowiem przedłużać tej pożal się boże rozmowy. Dopiła napój dwa razy szybciej, niż zrobiłaby to normalnie i pozwoliła odprowadzić się do drzwi. Na pożegnanie obrzuciła go tylko powłóczystym spojrzeniem, jednocześnie pilnując, żeby na jej twarzy nie odmalował się nawet cień emocji. Dopóki myślał, że Irene ma go gdzieś tam w swoich planach, mogła pozwolić sobie na dużo więcej.

W swoim pokoju wzięła tylko długi, gorący prysznic i zaraz wylądowała w łóżku. Leżąc zwinięta pod kołdrą, przyglądała się ubraniom wiszącym na krześle. Wydawało się jej, że błękitna koszula z właściwym dekoltem i elegancka spódnica będą odpowiednie, ale skoro Veus (tudzież Tianna) zaplanowali dla niej coś innego, wypadało przynajmniej zobaczyć jak wyglądała ich wizja. Tyle zachodu dla jednego naszyjnika... Cóż, przynajmniej w dziennikarkę się jeszcze nie bawiła. Odwróciła się na plecy, spychając na drugi plan wyrzuty sumienia, które ni stąd, ni zowąd pojawiły się z tyłu jej głowy i skupiła się na wyobrażaniu sobie przebiegu jutrzejszego spotkania.

Obudziła się wystarczająco wcześnie, by doprowadzić włosy do stanu, w którym spływały jej efektownie po ramionach lśniącymi falami. Wiedziała, że to jej największy atut i lubiła go wykorzystywać, wierząc, że fakt niebycia blondynką w tym przypadku nie ma najmniejszego znaczenia. Ubrała się w to, co przygotowała sobie dzień wcześniej i pomalowała się starannie, by nie tracić na to czasu po przylocie na Illium. I wtedy przyszła wiadomość.
Dobrze, czekaj.
Podróż spędziła na przeglądaniu całej reszty interesujących informacji, jakie zapewniał extranet, głównie po to, żeby nie musieć słuchać tego, co do powiedzenia miał Veus. Oczywiście niezmiennie twierdziła, że wciąż wie zbyt mało i nie chce niczego spieprzyć, więc poczyta jeszcze trochę. I dopiero kiedy wlecieli na orbitę planety, podniosła się z miejsca i podeszła do turianina, opierając się o zagłówek jego fotela. Obserwowała lawirowanie wśród budynków i lądowanie w okolicy hotelu, uśmiechając się do siebie. Lubiła nowe miejsca i czuła, że Nos Astra się jej spodoba. Żałowała, że to tylko krótki, jednorazowy wypad, że nie jest tu w innym celu i innym towarzystwie. Przeciągnęła się i zarzuciwszy sobie torbę na ramię, otworzyła drzwi i wyszła z promu.
- Co teraz? Dużo czasu jeszcze mamy? - spytała, rozglądając się po okolicy. Nie wiedziała nawet o co ma pytać recepcjonistki w hotelu, więc zdała się na swojego towarzysza, czekając na niego przed wejściem.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
 
Posty: 1680
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 16:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Hotel "Aurora"

21 sty 2015, o 13:02

Hotel, w którym mieli się zatrzymać należał do jednego z tych pożądanych przez zwykłego obywatela a dostępny jedynie dla nielicznych. Nie było się jednak czemu dziwić, skoro sam wystrój już skłaniał do tego, że można było się tam poczuć jak ja królewskim dworze w XIX wieku. Jedno trzeba było przyznać asari – miały bardzo wyszukany gust a to niewątpliwie wpływało zarówno na wygląd Nos Astry, Ilium jak i przecież ich ojczystej planety Thessi.
Idąc długim korytarzem zaraz za Veusem stukot obcasów Irene odbijał się od marmurowych ścian jak około kilkadziesiąt innych. Hotel dosłownie żył i to tylko potwierdzało, jakie osobistości zatrzymują się na Ilium i w jakim celu przybywają do stolicy tej planety. Wszyscy dookoła, asari, turianie, volusowie, ludzie a nawet jeden czy dwóch drelli – byli elegancko ubrani z tym samym niemal wyrazem twarzy, na których odmalowana była nieziemska powaga jak i niewątpliwa przynależność do wyższych sfer. Sam Veus zresztą wystąpił w czymś na kształt półgalowego stroju turiańskiego.
Oboje podeszli do kontuaru recepcji, za którym stały, jak można się domyśleć dwie asari obsługujące klientów. Veus oparł się o blat i uśmiechnął do jednej z recepcjonistek.
- Dzień dobry, rezerwacja na nazwisko Tavinas – powiedział aktywując swój omni-klucz i przykładając go do czujnika zbliżeniowego przy ladzie. Potem asari gestem wskazała Irene, aby ta zrobiła to samo, co jej turiański towarzysz. Po kilku sekundach czujnik zapipczał i zaświecił się na zielono informując o przyznaniu dostępu do pokoju jak i dodatkowych atrakcjach typu basen na dachu czy kasyno na parterze. Po ich bagaże podbiegł niski i trochę przygruby człowieczek, który zapakował walizki na specjalnie do tego przeznaczony wózek, po czym udał się w sobie tylko znanym kierunku. Veus natomiast poprowadził Irene do windy w głąb korytarza po ich lewej stronie.
- Mamy jeszcze jakąś… – zerknął na zegarek - godzinę na przygotowanie się. W pokoju znajdziesz rzeczy przygotowane przez Tiannę, przez najbliższą godzinę możesz jeszcze złożyć szybkie zamówienie, postaram się dostarczyć ci, czego będziesz potrzebowała.
Drzwi windy rozsunęły się i wyszła z nich para biznesmenów w dość wyszukanych garniturach, jakby na potwierdzenie wczorajszych słów Gauxa na temat tego, że ludziom od nadmiaru kredytów naprawdę się w głowach przewraca. Turianin tylko potrząsnął głową z niedowierzaniem i przepuścił Irene w drzwiach. Na ekranie w środku, zaraz nad wejściem pojawił się standardowy, comiesięczny wykaz najbogatszych ludzi na Ilium, wśród których znajdował się również i ich cel.
- Pójdziesz do niego sama, ja będę się kręcił gdzieś w pobliżu w promie. Stamtąd lepiej koordynuje się działania, zresztą to twój wywiad – biorąc pod uwagę wczorajsze zachowanie Veusa, dziś turianin jakby diametralnie się zmienił. Nagle stał się bardzo rzeczowy i o dziwo, skupiony. Najwyraźniej Tianna i jemu musiała zaoferować sporą sumę kredytów za to zlecenie. Gdy widna zatrzymała się wreszcie na właściwym piętrze Veus wskazał Irene wejście do wspólnego apartamentu, który swoją drogą podzielony był na dwie części. Tak, aby każde z nich miało odrobinę własnej prywatności, ale w razie czego mogli się spotkać w jednym miejscu bez biegania po korytarzu.
W środku tej części przeznaczonej dla Irene poza ogromnym łóżkiem i naturalnie widokiem na promenadę, na biurku znalazły się dwa datapady - na jednym znajdowała się krótka wiadomość od Tianny informująca o przygotowanym przez nią ubiorze, (który swoją drogą leżał na łóżku w postaci dość klasycznej – czerwona, mocno wycięta sukienka, no tak, tak proste, że aż banalne) i z życzeniami powodzenia. Drugi natomiast zawierał informacje o krogańskich ochroniarzach Rodrigueza i jego asystentce, o której wcześniej nikt jakoś nie wspomniał.
W każdym razie Irene pozostała jeszcze godzina na swobodne zagospodarowanie czasu czy to na przygotowania czy złożenie większego zamówienia dotyczącego sprzętu czy na cokolwiek innego.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10612
Posty fabularne: 1,105
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Hotel "Aurora"

21 sty 2015, o 22:01

Podziękowała kulturalnie recepcjonistce, uśmiechając się do niej i pozwoliła zgarnąć swoją walizkę. To było miłe, nie pamiętała kiedy ostatnio ktoś nosił za nią torbę. Zarówno ta sytuacja, jak i ogólnie panująca tu powaga, razem z całym wystrojem hotelu sprawiły, że poczuła się, jakby wróciła do domu. Nie zepsuło jej to nastroju, bo dobrze wiedziała, że od domu dzieli ją pół galaktyki, ale uczucie to pojawiło się i nie chciało już zniknąć. Automatycznie się wyprostowała, ściągając nieco ramiona. Wypchnęła potrzebę elegancji i savoir-vivre'u ze swojego życia, lecz w tej chwili wszystko to wróciło do niej samo z siebie. Jednak potrafiła się dostosowywać i robiła to często zupełnie nieświadomie.
- W porządku - odparła, wpatrując się w ekran z nazwiskiem biznesmena figurującym dość wysoko na liście. - Kamera się przyda, możesz się do niej podłączyć i będziesz ze wszystkim na bieżąco. Jeśli będziesz domyślny, i nie będę musiała mówić ci, czego w danej chwili potrzebuję, to nam ułatwi współpracę - uśmiechnęła się lekko. - Postaram się być wystarczająco sugestywna. Jeszcze jakieś potwierdzenie, że jestem kim jestem i pracuję tam, gdzie pracuję... I jakbyś mógł przed wyjściem rzucić okiem na moje programy deszyfrujące, to byłabym wdzięczna. Podejrzewam, że będziesz w stanie mocno je udoskonalić, bo ja fachowcem nie jestem. Ale z tym przyjdę do ciebie później.
A one zostaną w moim omni-kluczu i będą nadal ułatwiać życie, jak już się rozstaniemy. Uśmiech Irene nadal był uroczy i niewinny, jakby zupełnie nie przejmowała się tym, że lada moment porwie się na coś naprawdę trudnego. Bo właściwie to się nie przejmowała, może niesłusznie, ale przecież nigdy nie była szczególnie rozważna.
Nie skomentowała faktu, że mieli jeden pokój, chociaż biorąc pod uwagę najwyraźniej nieograniczone fundusze, jakie mieli do dyspozycji, dwa osobne byłyby lepszym rozwiązaniem. Ale skoro i tak zapewne zbiorą się z Illium jak tylko będą mogli, może nawet nie będzie im potrzebny. Stanęła tylko przy łóżku, podnosząc z niego datapady i przejrzała ich zawartość - sukienka owszem, była świetna i Irene już teraz zdawała sobie sprawę z tego, jak dobrze będzie w niej wyglądać, a zaznajomienie się z informacjami dotyczącymi ochroniarzy i asystentki zajęło jej kolejne kilka minut. Nie widziała w tym problemu, nawet jeśli datapad miał ją na coś uczulić, to potraktowała go tylko jako kolejne informacje do wzięcia pod uwagę.

Licząc na to, że turianin nie będzie zaburzał jej prywatności, ściągnęła z siebie swoje ubranie i zastąpiła je przygotowanym przez Tiannę. Lubiła czerwone sukienki, bo wiedziała, że lubią je mężczyźni. Nigdy nie rozumiała, jak to działa. Ale nie posiadała jeszcze takiej, więc... cóż, przynajmniej uzupełniała szafę, tak? Uśmiechnęła się do swojego odbicia, widząc w jaki sposób strój układał się w odpowiednich miejscach jej ciała i sięgnęła do walizki, by wyciągnąć stamtąd kosmetyczkę.
Kilka minut później, z poprawionym na szybko makijażem i ustami pod kolor sukienki, była właściwie gotowa. Wsunęła z powrotem wysokie buty, by przejść w końcu do części pokoju zajmowanej przez Veusa.
- Mam jeszcze dwie prośby - rzuciła od progu. Wyciągnęła w stronę turianina swój pistolet, zabezpieczony i na wszelki wypadek uchwytem w jego stronę, żeby nie tworzyć niepotrzebnego chaosu. - Poprzestawiaj kabelki w kamerze tak, żeby w środku znalazło się miejsce na niego, dobrze? - uśmiechnęła się znów, już trochę mniej niewinnie, niż do tej pory. - I zapnij mnie, proszę - odwróciła się i podniosła włosy do góry, odsłaniając do połowy zasunięty zamek. - Jak przygotowania? - spytała, czekając aż Veus spełni jej prośbę. - Masz teraz chwilę, żeby doprowadzić mój omni-klucz do porządku? Bo poza tym ja już nie mam nic więcej do zrobienia.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
 
Posty: 1680
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 16:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Hotel "Aurora"

23 sty 2015, o 16:13

Przygotowania Irene do całego skoku, jak zwykli mawiać złodzieje między sobą, nie trwały wcale długo. Podobnie zresztą jak i to, co miał do zrobienia Veus. Kiedy kobieta tylko przekroczyła próg pośrodku wspólnej części już rozłożona była część specjalistycznego sprzętu, przy którym turianin teraz coś dłubał. Interesującym natomiast było jak szybko udało mu się skombinować wspomnianą przez Francuzkę kamerę, która leżała teraz zaraz obok jego nogi. Gaux rzucił tylko znad laptopa przelotnym spojrzeniem na kobietę, po czym uśmiechnął się do siebie. Potem zgodnie z jej prośbą zasunął do końca suwak na plecach i nie przestając się uśmiechać usiadł z powrotem przy wyświetlaczu.
- Lubię nawiązania do klasyki – mruknął otwierając małe, obite skórą pudełeczko leżące na stole. W środku znajdowało się coś na kształt bardzo małej słuchawki. – Będzie mi w ten sposób łatwiej się z tobą komunikować, poza tym takie gadżety są fajne.
Na widok Tłumiciela jedynie otworzył szerzej oczy jakby nie mógł wyjść trochę z podziwu, a trochę z zaskoczenia. Zważył broń w ręce, po czym przyłożył ją do kamery zastanawiając się jak to wszystko ma w środku upchnąć.
- Ale wiesz, Śliczna, że nie chcemy go mordować? Nie jestem zabójcą tylko złodziejem – powiedział otwierając górną klapę od kamery, co swoją drogą poszło mu bardzo sprawnie. Chwilę grzebał przy kablach trochę je przestawiając a trochę wyjmując podzespoły, które najwyraźniej nie były tam aż tak niezbędne. Wreszcie w środku znalazło się na tyle miejsca, żeby włożyć tam pistolet i w razie czego sprawnie go wyjąć. – Może być?
Otrzymawszy potwierdzenie złożył kamerę z powrotem i uruchomił ją prezentując Francuzce całe działanie sprzętu. Sam sprawdził kalibrację obrazu i dźwięku, po czym zadowolony z rezultatu swoich działań po krótce wytłumaczył, który przycisk, do czego służy. – To w zasadzie samo działa, zresztą wiesz, ona będzie latać za tobą wszędzie, więc przy okazji i ja będę miał wgląd na całą sytuację. Żeby było zabawniej wmontowałem ci pod spodem przycisk autodestrukcji, tak na wszelki wypadek. Tylko najpierw wyjmij ze środka swoją zabawkę.
Po tych słowach Veus ogarnął trochę bałagan, który powstał wokół niego i na przestrzeni miejsca, w którym się obecnie znajdowali. W końcu lepiej, żeby jakaś nadgorliwa pokojówka niczego nie znalazła. Wszystko pochował do dwóch walizek i zamknął je w szafie. Znając reputację hotelu i dbanie o gości nie można było się spodziewać, aby tam ktoś czegoś szukał. Co innego jakby byli na Omedze, Ilium rządziło się innymi prawami.
- A teraz pokaż ten omni-klucz – zrobił obok siebie miejsce dla Irene i uruchamiając własne narzędzie przy przedramieniu szybko i sprawnie uwinął się z tym jej. – Poważnie robiłaś cokolwiek z tym dziadostwem, co tam masz? I nawet cię nie złapali… No, kto by pomyślał.
Na chwilę jeszcze zamilknął sprawdzając czy aby wszystko na pewno się zgadza, po czym wstał.
- Gotowe, tutaj masz wizytówkę i identyfikator – powiedział podając jej kilka ładnie oprawionych plastikowych blaszek. – Nie patrz tak, chyba nie myślałaś, że działamy bez twojego zdjęcia.
Zgarnął po drodze laptopa i ruszył w kierunku drzwi czekając na Irene.

Do gabinetu Rodrigueza z hotelu nie było wcale daleko, aczkolwiek należało stwierdzić, że aby się tutaj dostać trzeba było wcześniej znać to miejsce. Cóż, Veus znał. Zatrzymał się promem niedaleko, na parkingu tak, aby nie wzbudzać jakiś podejrzeń, po czym wstał i pomógł Irene wysiąść z pojazdu. Swoją drogą w środku było nieco ciaśniej niż ostatnio, głównie ze względu na różnego rodzaju aparaturę, którą Francuzka nawet gdyby chciała nie potrafiłaby zidentyfikować. Całość natomiast wyglądała bardzo poważnie i zapewne miała czemuś służyć przy tej kradzieży.
- Gdyby działo się coś poważnego nie próbuj za wszelką cenę grać tam sama. Może wydać ci się miły, szarmancki, może nawet atrakcyjny. Uważaj na siebie no i powodzenia. Jesteśmy w kontakcie – powiedział jeszcze na koniec poklepując palcem ucho, wracając do promu i zostawiając Irene samą, z tą lewitującą kamerą, na środku ulicy.
Przed drzwiami do gabinetu rzeczywiście stało dwóch krogan, których miny nie były zbyt zachęcające do prowadzenia z nimi kulturalnej rozmowy na poziomie, ale zapewne nie po to tam byli. Wyglądać wyglądali i raczej nikt nie pchałby się do środka w celu zrobienia Rodriguezowi krzywdy bez wcześniejszego upewnienia się, że tych dwóch nie stanowi żadnego zagrożenia.
Droga była prosta, a cel jasno określony. Wystarczyło podejść do drzwi i wejść do środka, gdzie przy biurku już siedziała urocza, blond asystentka biznesmena.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10612
Posty fabularne: 1,105
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04


Powrót do Nos Astra

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron