Nadzorowana i w całości podlegająca pod NDC stolica Noverii. Siedziba i serce wielu galaktycznych korporacji, ciemnych interesów i niebezpiecznych, wzbudzających kontrowersje eksperymentów. W mieście od niemal zawsze panuje wzmożona ochrona koordynowana przez Kontrolę Ryzyka Elanus, przez co zwyczajni przyjezdni nie są tu zbyt mile widziani, a każdy, kto nie jest przedstawicielem jednej z tutejszych firm traktowany jest z agresywną podejrzliwością.

Doki

20 gru 2018, o 13:11

    Noveria to mała, prywatna planeta położona poza Przestrzenią Rady Cytadeli, co doskonale oddają największe na jej powierzchni doki. Kilka miejsc postojowych przystosowane jest do małego, ściśle kontrolowanego ruchu. Mroźne, półotwarte doki nie zachęcają do zostania na planecie na dłużej, a hermetyczne środowisko Portu Hanshan sprawia, że nie turystyka Noverii praktycznie nie istnieje. Przyloty i odloty statków są stosunkowo rzadkie, nawet w Porcie Hanshan, który jest bazą i sercem organizacyjnym planety. Część doków przypisana jest do konkretnych, stałych transportów pożywienia czy technologii, pozostawiając ich stosunkowo niewiele do użytku publicznego lub prywatnego. Przed wyjściem do strefy publicznej Portu stoi ochrona, zapewniająca bezpieczeństwo, ale też kontrolę nad nowo przybyłymi i odlatującymi.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Doki

22 gru 2018, o 02:21


Udana śmierć

Krąg 2
Podróż


Mistrz Gry: Hawk
Gracze: Irene Dubois, Vex


“Hate the sin, love the sinner.”
― Mahatma Gandhi


Wyświetl wiadomość pozafabularną


Wyświetl wiadomość pozafabularną

Maya skrzywiła się, słysząc wyjaśnienie. Na nagraniach była też ona, musiała się tego domyślić, choć go nie widziała. Rozgłos w mediach był ostatnim, czego potrzebowali. Może przeszło jej przez myśl to, jak zareaguje jej rodzina, widząc ogromny list gończy z twarzą Volyovej. Normalnie przeciętny obywatel nie miał styczności ze zbiegami, jeśli sam nie poszukiwał odpowiednich informacji, ale teraz, choćby tylko przez przypadek, jej twarz wypłynęła na ekrany w setkach tysięcy domostw. Nie skomentowała tego, wiedząc, że nie mają teraz na to czasu - a tak czy inaczej, to, co pomyśli sobie jej matka widząc zdjęcie kobiety w extranecie, było najmniejszym z ich problemów. Nie umywało się do potencjalnego stracenia swojej posady.
- Hej, przynajmniej jesteś celebrytą - uśmiechnęła się, decydując, że lodowa planeta była zbyt blisko by mogli porządnie omówić ten temat, więc żarty były bezpieczniejsze. Szczególnie, gdy złapał jej dłonie i wspomniał o krogańskim oddziale Widm.
- Są w ogóle jakieś krogańskie Widma? - zmarszczyła brwi w zastanowieniu. - Nigdy żadnych nie widziałam.
Kroganie mogli wydawać się nieodpowiednimi kandydatami ze względu na ich wrodzoną brutalność i niebezpieczną naturę, ale znajdowały się przypadki stosunkowo racjonalne i opanowane. Nawet ten służący za ochroniarza dla Skinnera, pomimo wyrytego na jego twarzy, wojennego znaku, potrafił się zachować w ich towarzystwie gdy chłopak wpuścił ich do środka.
Parsknęła śmiechem słysząc jego uwagę, obracając się i posłusznie ruszając w stronę wyjścia, choć obróciła ku niemu głowę żeby odpowiedzieć patrząc na niego, a nie gdzieś w ścianę.
- Mam turiański termofor, nie potrzebuję - odparła wymijająco, skręcając do swojej kajuty po drodze, gdy on ruszył do kapitańskiej, położonej nieco dalej od mostku.
Dziesięć minut później, niemal w idealnym zgraniu, drzwi kajuty Volyovej otworzyły się gdy przechodził obok nich. Miała na sobie już pancerz, a obrażenia na napierśniku, które zadały pociski Reeda, wypełnione zostały przez nią omni-żelem i utwardzone. Jak na razie jego stan progresywnie się pogarszał, przynajmniej wizualnie, po każdej ich wspólnej misji, w dodatku szybciej niż degenerował się ten należący do niego. Poprawiła koka, w który spięła włosy i kiwnęła głową, ruszając razem z nim do kokpitu, lub od razu śluzy.
Etsy zaczęła już procedurę dokowania. Jeśli przeszli do kokpitu, ujrzeli migający im przed oczami, zimowy krajobraz. Noveria była lodowatą skałą, której krajobraz wypełniały spowite śniegiem szczyty gór. Port Hanshan przypominał zamknięty kompleks. Od niego odchodziły dwie, naziemne drogi, kluczące między pasmami górskimi ku nieznanym im destynacjom. Maya ostentacyjnie westchnęła widząc to, niezadowolona, ale widok szybko przysłoniły im oblodzone, ciemne ściany doku.
Nie był duży - Elpis mieściła się w nim z niewielkim zapasem i pewnie zadokowanie byłoby jakąś zagwozdką dla organicznego pilota, ale Etsy prowadziła fregatę z chirurgiczną precyzją. Zaczepy magnetyczne pochwyciły poszycie statku, którym w trakcie tego wstrząsnęło.
Śluza otworzyła się przed nimi, a lodowate powietrze natychmiast zaszczypało w twarz, nawet turiańską. Dok był osłonięty, ale tylko połowicznie. Rampa wysunęła się z podłogi do małej platformy, od której odchodziły drzwi do reszty portu. Przed nią stanęła wysoka, stosunkowo krępa kobieta odziana wyłącznie w uniform. Nie wyglądała na przejętą chłodem. Włosy miała związane w kok znacznie ciaśniejszy niż ten, w który Maya niedbale związała swoje niebieskie pukle. Patrzyła na nich spod zmarszczonych brwi, czekając, aż wyjdą na zewnątrz. Obok niej stała dwójka mężczyzn - ludzkich, strażników, ubranych w pancerze z logiem NDC na piersi. Trzymali w dłoni karabiny szturmowe.
- Widmo Vexarius Viyo. Co was sprowadza? - spytała oschle, patrząc na niego wyczekująco.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Doki

22 gru 2018, o 17:27

Uwaga o byciu celebrytą spotkała się z jego oszczędnym uśmiechem, ale i brakiem komentarza. Oboje wiedzieli, że nie była to rozpoznawalność, której sobie życzył, ani sława której by pragnął. Widma pojawiały się od czasu do czasu w mediach, a charakter tych wystąpień był tak różny, jak różni byli członkowie oddziałów Rady - nie bez powodu zdania na ich temat były podzielone. Jedni widzieli w nich bohaterów ratujących zwykłych ludzi i dokonujących niemożliwych rzeczy, a inni wypominali fakt bycia ponad prawem oraz wielokrotne łamanie go do osiągnięcia celów.Widma były psem gończym, sędzią i katem w jednym. Widząc siebie na nagraniach z Szanghaju w zestawieniu ze zdjęciem poszukiwanego terrorysty mógł tylko domyślać się jakie reakcje spowodował, nie tylko w mediach ale również i na poziomie oglądających. Ludzie lubili zakładać różne teorie, sam był tego przykładem. Na jego szczęście, wersja że Rada wysłała Widmo za terrorystą grasującym po galaktyce była o wiele bardziej prawdopodobna od tej, że w rzeczywistości z nim współpracował lub że zdezerterował, jak niesławny Saren.
- Wątpię. Nominacja do statusu Widma jest w równym stopniu gestem praktycznym, co politycznym - odparł z roztargnieniem, gdy Maya zapytała o krogan. Również zmarszczył łuki brwiowe, na chwilę zmuszony rozważyć swój żart w kategoriach rzeczywistości. - Dlatego większość Widm pochodzi z ras związanych z Cytadelą. Zgłoszenie kandydatury oraz zaakceptowanie jej jest czymś więcej niż wcieleniem kompetentnej jednostki do elitarnych oddziałów, jest również medialnym sygnałem. Dołączenie kroganina oznaczałoby, że Rada zaczyna traktować ich jako potencjalnego partnera politycznego. Spójrz jaką burzę wywołało powołanie pierwszego ludzkiego Widma - dodał, wzruszając nieznacznie ramionami. On sam zresztą był podobnym przykładem, który nie był być może kontrowersyjny w tak oczywisty sposób, ale również uniósł parę brwi na bardziej głębokich wodach politycznych zakusów, głównie przez formę przedłożenia jego kandydatury. Coś co prawdopodobnie z miejsca zaszufladkowało go jako narzędzie-pieska Radnej Asari i wzbudziło wątpliwości w opiniach jego własnych rodaków. Nie mówiąc już o całej towarzyszącej temu otoczce "wyniesienie turiańskiego Widma będzie złym sygnałem w obliczu potencjalnej wojny na froncie Przymierze-Hierarchia", która go nękała kiedy żył Valokarr. - Ale nie przeglądałem rejestrów, więc kto wie. Może czeka na nas sekretny oddział krogańskich Widm - dodał uprzejmie, gdy już ruszyli korytarzem.
Zaśmiał się cicho na jej pożegnanie, przechodząc dalej ku swojej kajucie i na kilka kroków zostając samemu na korytarzu, gdy za niebieskowłosą zamknęły się z sykiem drzwi. Gdy znalazł się w końcu we własnych czterech ścianach, przywitał go ten sam znajomy widok, którego nie planował jednak zbyt długo kontemplować. Jego pancerz leżał tam gdzie go zostawił, a nałożenie go było kwestią minut; gdy ponownie opuścił pomieszczenie, już odziany po szyję w ochronne warstwy, z karabinem przewieszonym przez plecy oraz pistoletem przy biodrze, statek zaczynał już coraz bardziej drżeć. Im głębiej w atmosferę Noverii się zanurzali, opuszczając przestrzeń pozbawioną tarcia, tym gładki lot stawał się bardziej nieregularny i nieprzyjemny.
Spojrzenie zielonych tęczówek przesunęło się po pancerzu biotyczki, gdy ta stanęła obok, a jego krzywa mina jasno pokazywała, że ma świadomość postępujących na nim zniszczeń i że wywołuje w nim nieprzyjemny chłód. Jej zbroja nosiła na sobie ślady walki już gdy się spotkali, ale im dłużej byli razem, tym bardziej ten stan się pogarszał, a ostatnie starcie z Reedem było ostatnią kroplą w całym morzu napięcia. Punkt, który poprzednio zapisał sobie na liście rzeczy do zrobienia, nadal tkwił na niej nieodhaczony i zapomniany przez natłok pozostałych problemów.
Problemów takich jak ten, do którego właśnie się zbliżali.
Po przejściu do kokpitu obserwował podejście Elpis do doku i obracał w zamyśleniu w dłoniach hełm. Lądowanie na śnieżnych terenach było nieprzyjemnie znajome, ale baza NDC tkwiąca pośrodku tej całej bieli, była jawnym dowodem na ślady żyjących istot - coś czego na AZ-102 brakowało. Noveria mogła być nieprzyjemna, zimna i groźna, ale nie dawała tej samej świadomości bycia pojedynczym żywym organizmem na całym globie. Chociaż jeszcze miało się okazać czy to była zaleta; gdy tylko statkiem tąpnęło od zacisków magnetycznych, Vex skinął Mayi głową i odwrócił się do wyjścia, ruszając do przejścia śluzy.
- Zostajemy w ciągłym kontakcie, Ets - rzucił do SI, gdy zatrzymali się w korytarzu, czekając aż przejście za nimi się zamknie. Przypiął hełm do paska, po czym opuścił nieznacznie czoło, gdy do śluzy wtargnęło lodowate powietrze, wpuszczone przez rozsuwające się drzwi. Pomimo tego wyszedł bez zawahania na zewnątrz, mrużąc oczy przed zimnymi igiełkami i rozglądając się po półotwartym doku; wyglądało jednak na to, że ich jedyny komitet powitalny składał się z oczekującej ich kobiety oraz jej dwuosobowej eskorty. Stalowe podeszwy zastukały o platformę, gdy zeszli z okrętu i zatrzymali się wraz z Mayą przed trójką pracowników portu; Widmo przesunął spojrzeniem po kobiecie w mundurze i przekrzywił głowę, oceniając ją.
- Wasze sławne śnieżne kurorty i snowboardowe stoki, oczywiście - odparł nieporuszenie na oschłe pytanie, chociaż nie spodziewał się pozytywnej reakcji widowni. Zaplótł dłonie za plecami, przenosząc na chwilę wzrok na jej ochroniarzy. - Pani zarządza portem?
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz    -1PA do kosztu ataku w walce wręcz
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1758
Posty fabularne: 212
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 15:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 29.110
Medale: 15
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1) Fanatyk Miłości (1)

Re: Doki

24 gru 2018, o 03:00

Kobieta nie była pod wrażeniem jego żartu. Nie zareagowała w ogóle, tak jak jej obstawa, patrząc na niego w ten sam sposób co wcześniej - podejrzliwie, nieprzyjaźnie. Jej usta wygięte były w grymasie odkąd tylko ją dostrzegł, gdy śluza Elpis uchyliła się przed nimi.
- Nie - odpowiedziała, nie siląc się na dopowiedzenie czegoś więcej, co mogłoby wyjaśnić mu jej rolę. Nie miała przy sobie broni, ale pozostała dwójka była gotowa do walki. Ich uzbrojenie wyglądało dość standardowo, pomimo charakteru placówki, do której przybyli. Niewątpliwe, że razem z Mayą bez problemu załatwiliby tę dwójkę gdyby przyszło im walczyć - ale nie wiedzieli ile osób czekało za drzwiami, do których blokowano im dostęp. - Wciąż nie otrzymaliśmy potwierdzenia waszego statusu.
Jej wrogość musiała się skądś brać, ale może Noveria, a raczej NDC, miała takie podejście do osób z zewnątrz - szczególnie tych, którym pozwalano nosić broń wszędzie w galaktyce, gdzie sięgały wpływy Rady. Widma były niebezpieczne i choć pojawiały się na obu końcach skali, tutaj zdecydowanie nie spotykali kogoś, kto wierzył w idealistyczny obraz bohatera galaktyki.
Wymownie spojrzała na swój omni-klucz, na który nie przychodziło żadne powiadomienie.
- Próbowałaś włączyć i wyłączyć? - mruknęła Volyova, teoretycznie bardzo cicho, ale głowa drugiej kobiety od razu odwróciła się ku niebieskowłosem. Zgromiła ją spojrzeniem.
- Nie jesteście tu mile widziani - warknął mężczyzna stojący obok niej, któremu uwaga towarzyszki Widma nie spodobała się na tyle, by postanowił zabrać głos.
Omni-klucz kobiety piknął, zwracając uwagę wszystkich z ich trójki. Ciężko było odczytać jej twarz bo i przed, i po nadejściu powiadomienia, pewnie wiadomości zwrotnej, wydawała się tak samo niezadowolona.
- Jaki jest powód wizyty? - powtórzyła swoje poprzednie pytanie, formułując je w inny sposób, nie zdradzając tego, co otrzymała teraz na swoje urządzenie.
Maya milczała, wiedząc, że to nie do niej skierowane było to pytanie i to nie do niej powinno należeć formułowanie odpowiedzi. Stała wyprostowana, spoglądając na potencjalnych przeciwników spod zmarszczonych brwi. W przeciwieństwie do nich, nie dobyła broni ani nie stała w gotowości do strzału. Jej przygotowanie do walki było znacznie subtelniejsze.
- Widma z reguły nie przynoszą żadnych dobrych wieści na tej planecie - dodała po cichym chrząknięciu, którym chciała go pośpieszyć, jakby to miało coś dać. - Nie chcemy problemów. Jeśli Rada ma jakieś zastrzeżenia do naszej pracy, może wystosować pismo.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Doki

24 gru 2018, o 14:56

Trudna publiczność. Brak reakcji od strony kobiety oraz jej obstawy nie był zaskoczeniem, tak jak brak zmiany tonu w jakim miała toczyć się rozmowa. Przynajmniej te elementy były oczywiste, gdy spojrzało się na ich spięty komitet powitalny, mierzący ich podejrzliwymi i nieprzychylnymi spojrzeniami. Widmo odwzajemniał je beznamiętnie, jednocześnie zastanawiając się co czeka ich dalej na końcu przejścia oraz jaką funkcję pełnił tutaj Jefferson. Widać było, że współpraca z NDC nie miała należeć do najprzyjemniejszych.
O ile w ogóle będzie miała miejsce. Jego wzrok prześlizgnął się po urządzeniu, które obsługiwała kobieta, a które stanowiło być lub nie być najbliższych kilkudziesięciu minut. Już sama zwłoka z nadejściem sygnału mogła wzbudzać ostrożność, gdyby nie fakt, że znajdowali się daleko od Cytadeli i na planecie przykrytej śniegiem; pomimo tego, pazurki napięcia skryte pod maską obojętności, silniej zacisnęły swoje kleszcze w jego klatce piersiowej. Żart Mayi trafił na ten sam grunt co jego własny, wyrywając jednak ze strażników kobiety jakąś pierwszą reakcję.
- Dało się zauważyć - odparł lakonicznie, obracając twarz w stronę człowieka i mierząc go długim spojrzeniem. Niechęć wręcz emanowała od całej grupy, sprawiając że sam zaczął się zastanawiać czy być może nie stało za tym coś więcej. NDC sprawiało wrażenie jakby miało już doświadczenie z Widmami. Z tymi z drugiego krańca spektrum.
Piknięcie omni-klucza kobiety zmusiło go do oderwania wzroku od pojedynku spojrzeń i przeniesienie go na właścicielkę urządzenia. Jego serce zwolniło swoje bicie na kilka sekund w oczekiwaniu, podczas których jej oczy przesuwały się po niewidocznym dla niego tekście, odczytując wiadomość. Jej reakcja jednak nie powiedziała mu wiele, ale czy powinna? Czy rzuciłaby Widmu - nawet zawieszonemu - oskarżeniem w twarz, wiedząc jak nieprzyjemna mogłaby być odpowiedź i co za sobą nieść? Niezadowolona mina oraz następujące po niej, już bardziej formalne, pytanie sugerowało jednak, że zwrotne potwierdzenie wróciło pozytywne - zgodnie z tym co zakładał po swoim chwilowym złamaniu w kokpicie Elpis, gdy już logiczne myślenie i dystans odzyskały kontrolę. Zbyt wiele niewiadomych jak na pochopne wyrzucanie przydatnego (chociaż chwilowo zawodnego) narzędzia, w które zainwestowało się tyle czasu i własnego obrazu.
Igiełki napięcia rozluźniły swój uchwyt odrobinę.
- Więc przynajmniej tą jedną rzecz mamy wspólną - odpowiedział, przekrzywiając nieznacznie głowę i przyglądając się kobiecie. Cienki mundur zdecydowanie nie nadawał się do stania na skutej lodem platformie, więc jej niechętny pośpiech mógł mieć dwojakie podszycie. - My również nie chcemy zostawać tu dłużej niż to konieczne. Rada nie przysłała mnie, żebym oceniał waszą placówkę i zgłaszał zastrzeżenia, i zapewne oboje chcielibyśmy żeby tak zostało - dodał łagodnie, pozwalając sobie na tyle subtelności, na ile zapewniała go druga strona. - Mój powód jest inny. Jeden z pracujących dla NDC inżynierów jest świadkiem w śledztwie, które prowadzę. Muszę z nim porozmawiać.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz    -1PA do kosztu ataku w walce wręcz
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1758
Posty fabularne: 212
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 15:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 29.110
Medale: 15
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1) Fanatyk Miłości (1)

Re: Doki

26 gru 2018, o 19:27

Pomimo cienkiego munduru kobiety, nie wyglądała na zmarzniętą lub przejmującą się tym, w jakim otoczeniu stała. Jeśli pracowała w dokach, musiała być częściowo przyzwyczajona do takiego klimatu. Port Hanshan mógł być ogrzewany jak każda inna lokalizacja, baza lub kolonia wybudowana na powierzchni lodowej planety, ale obowiązki ochrony nie musiały opierać się wyłącznie na patrolowaniu ulic. Kompleks NDC był rozległy, mieścił się w kilku budynkach, które widzieli wcześniej na skanach planety, do których droga prowadziła pomiędzy skałami, na zdradzieckim i stromym lodowcu. Nikt nie wybierałby takiej pracy gdyby przeszkadzał mu mróz, jak Volyovej.
- Poinformowanie nas zawczasu i wpisanie swojego statku na listę transportową to był taki problem? - spytała z przekąsem, gdy zdradził cel swojej wizyty. - Czy Widma są zbyt zajęte i wyniosłe, żeby zniżać się do poziomu zwykłych pracowników, próbujących utrzymać w Porcie Hanshan porządek? Co to, dziki zachód? Wpadacie kiedy chcecie?
- Jeżeli to nie pani odpowiada za zarządzanie placówką, porozmawiamy z kimś, kto nie jest zwykłym pracownikiem - przerwała jej Maya, krzyżując dłonie na klatce piersiowej. Zagrożenie walki wydawało się znikać, lub przechodzić na dalszy plan, choć ludzie towarzyszący kobiecie nie opuścili swoich karabinów ani nie rozluźnili bojowej postawy.
- Nie mówiłam o sobie - warknęła oschle. Dezaktywowała omni-klucz, w złości zaciskając i rozprostowując pięści.
Wpatrywała się w nich przez krótką chwilę. Może szukała innego elementu zaczepienia, lub innej uwagi, którą mogła wyrazić swoją frustację uprzywilejowanym zachowaniem Widma, ale wreszcie obróciła głowę do jednego z mężczyzn i skinięciem podbródka nakazała mu schowanie broni. Drugi zrobił to samo. Stanęli wyprostowani, z obojętnymi minami, gdy już nie musieli traktować dwójki przybyłych jako wrogów.
- Żadnych problemów ani strzelanin - ostrzegła go ponownie, grożąc wymownie palcem wskazującym. - Miłego pobytu w Porcie Hanshan - dodała, odwracając się od nich i ruszając do wyjścia, przez które teraz i oni mogli przejść dalej.
Maya nie ruszyła się z miejsca, przenosząc wzrok na stojącego obok Vexa.
- Myślisz, że pomoże nam go znaleźć? - spytała cicho, patrząc jak kobieta zbliża się do wyjścia. - Czy szukamy na własną rękę?
Port nie był duży, ale żadne z nich nigdy tu nie było. Cierpliwość urzędniczki została wystawiona na próbę przez samo pojawienie się Widma w doku, ale na pewno znała się na rozkładzie ośrodka bardzo dobrze.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Doki

27 gru 2018, o 17:00

Uniósł brew na wybuch kobiety oraz potok zjadliwych słów, którymi ich zarzuciła, ale nie podjął rękawicy, stojąc w cierpliwym bezruchu. Widma były koszmarem wszystkich biurokratów, bez względu na rasę, planetę i sektor galaktyki w którym się znajdowali. Zarówno na Thessi dano mu to do zrozumienia, jak i tutaj, ale ciężko było się temu dziwić. Nie był to fragment, o którym wspominano w opowieściach o ich wyczynach. Podobnie jak porucznik Telvos, która dowodziła zmianą w Lyrijskim porcie, obie zdawały sobie sprawę z biurowej papierologii, która podąży za wizytą Widma oraz tym co z reguły mu towarzyszyło. On sam już zaczął niechętnie akceptować, że stał się zwiastunem kłopotów - żywą personifikacją zbliżających się problemów, jak pechowy omen, którym wszystkie przesądne istoty w galaktyce przypisywały nadchodzące nieszczęścia, bez względu na rasę czy społeczeństwo. Ludzki, czarny kot przechodzący drogę, turiańskie upuszczenie pochłaniacza przed bitwą, salariańskie cztery takie same cyfry w losowym ciągu znaków... Przypadkowe wydarzenie, które w irracjonalny sposób stawiało organizm w gotowości i zaciskało palce na sercu w niesprecyzowanym przeczuciu, że stanie się coś niedobrego.
I oni. Widma pojawiające się bez zapowiedzi, z kłopotami ciągnącymi za nimi na horyzoncie jak nadchodząca burza, zalewająca pobłyskującą czernią linię między ziemią, a niebem.
- Poinformowanie was zawczasu oznaczałoby zrezygnowanie z dyskrecji i narażenie świadka na niepotrzebne zainteresowanie trzeciej strony. A to zaprosiłoby kłopoty - odparował bez mrugnięcia okiem.
Maya nie była tak cierpliwa jak on. Jej odpowiedź podsyciła ogień w złości zarządczyni, ale ten okazał się być kontrolą. Vex obserwował w milczeniu ich rozmówczynię, odwzajemniając jej nieprzychylny wzrok, gdy prawdopodobnie szukała rozwiązania, które nie pozwoliłoby im wejść do portu i jednocześnie nie rozgniewało Rady. Gdyby znała prawdę, efekt tej konwersacji wyglądałoby zapewne zupełnie inaczej.
- Jesteśmy zobowiązani - odparł lakonicznie, gdy w końcu podjęła decyzję i skinęła głową swoim ochroniarzom. Sam rozluźnił się odrobinę, widząc że przynajmniej pierwsza przeszkoda znalazła się za nimi w miarę bezboleśnie. Jej ostrzeżenie leżało jednak zbyt blisko potencjalnej przyszłości, żeby lekko obiecać jego spełnienie.
Odprowadził ją spojrzeniem, gdy się obracała, po czym zerknął na Mayę po jej pytaniu. Sam zastanawiał się nad tym od początku rozmowy, czy raczej - odkąd rozpoczęli podejście na orbitę planety. Współpraca z lokalnymi służbami miała swoje plusy i swoje minusy, ale inne Widma nie bez powodu wolały pracować same. Ich jednak gonił czas - co było elementem zarówno za, jak i przeciw kręceniu się w pobliżu jednostek NDC.
- Jefferson ma nad nami dwie godziny przewagi. I jest pracownikiem Noverii. Nie wiadomo ilu ma przyjaciół w NDC lub czy Reed nie zostawił kogoś blisko do obserwacji - mruknął do biotyczki, myśląc intensywnie. Wyjawienie przedwcześnie obiektu ich zainteresowania mogło go ostrzec, ale lepiej było mieć po swojej stronie ochronę ośrodka. Przynajmniej na krótki czas. - Ale prędzej czy później będziemy musieli do niej wrócić - dodał w końcu, podłapując wzrok niebieskowłosej i skinął krótko głową. Śnieg zazgrzytał pod stalowymi butami pancerza, gdy zrobił krok do przodu.
- Jest jeszcze jedna rzecz, która leży w naszym wspólnym interesie - zwrócił się do zarządczyni, podnosząc nieco głos, żeby go usłyszała. Obserwował ją uważnie, kontynuując dopiero, gdy się zatrzymała i odwróciła. Ruszył niespiesznie ku niej, skoro ich droga i tak prowadziła do wnętrza portu. - Im szybciej znajdziemy naszego świadka, tym szybciej stąd znikniemy. Zakładam, że ma pani dostęp do danych waszych pracowników oraz do portowych systemów. Jeżeli pomogłaby nam pani zlokalizować nasz obiekt zainteresowań lub dyskretnie sprowadzić go do nas, moglibyśmy załatwić całość w kilkanaście minut. Mniej strzelanin i problemów - dodał uprzejmie, parafrazując jej własne słowa i przekrzywiając nieznacznie głowę. - My będziemy zadowoleni, bo dostaniemy to po co tu przybyliśmy, Rada będzie zadowolona że ma takiego dobrego partnera do współpracy i pani będzie zadowolona, bo opuścimy planetę. Piętnaście minut nieprzyjemności w zamian za spokój na resztę dnia?
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz    -1PA do kosztu ataku w walce wręcz
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1758
Posty fabularne: 212
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 15:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 29.110
Medale: 15
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1) Fanatyk Miłości (1)

Re: Doki

28 gru 2018, o 17:47

Tajny rzut MG
<50%
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
94
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Doki

28 gru 2018, o 18:06

Maya obdarzyła odchodzącą kobietę długim spojrzeniem, ale kiwnęła w końcu głową, zgadzając się z Vexem. Urzędniczka, strażniczka, kimkolwiek była, nie była przyjemna w obyciu, nie lubiła ich od samego początku i wątpliwe, by chciała im pomóc - ale była też najlepiej obeznana w Porcie Hanshan. Mogła najsprawniej odnaleźć Jeffersona, a na czasie zależało im teraz najbardziej. Rada w każdej chwili mogła zareagować, a skoro z Noverii przyszło zapytanie o potwierdzenie statusu Widma dla Viyo, Irissa już pewnie wiedziała gdzie byli, pomimo nieodebranych telefonów.
Kobieta obróciła się, słysząc jego słowa, ale dostrzeżenie niezadowolenia na jej twarzy nie było wybitnie trudnym zadaniem. Wraz z nią zatrzymała się dwójka towarzyszących jej mężczyzn, wbijając obojętne spojrzenia w obcych.
- Nikogo wam nie przyprowadzę - zaprzeczyła natychmiast, kręcąc głową, ale podeszła o krok bliżej. Wizja pozbycia się ich szybciej najwyraźniej do niej przemawiała - wystarczająco, by zgodziła się na choćby częściową współpracę. - Ale jego lokalizację mogę sprawdzić.
- Przy okazji - zagadnęła Maya, sprawiając, że funkcjonariuszka uniosła brwi, przenosząc wzrok z turianina na ludzką kobietę. - Za ile odlatuje stąd najbliższy transport?
- Transport gdzie?
- Jakikolwiek opuszczający planetę. Wpisany w listę - odparła niebieskowłosa, wywołując w drugiej kobiecie westchnienie. Posłusznie jednak zerknęła na swój omni-klucz, przełączając na nim jedną z list na coś, co wyglądało na wykaz przelatujących przez port statków.
- Siedemnaście minut.
Volyova zerknęła na niego znacząco, choć pozostałej trójce wiele ta wymiana spojrzeń nie mówiła. Skoro Jefferson był teraz w porcie, jego ucieczka zgrywałaby się z transportami, do których dostęp miała kobieta.
- Potrzebuję danych - przypomniała Vexowi ze zniecierpliwieniem. - Imię i nazwisko.
- Kevin Jefferson - odparła od razu Maya.
Nastała chwila ciszy, podczas której pracownica NDC sprawdzała podane jej dane. Niebieskowłosa przestąpiła z nogi na nogę ze zniecierpliwieniem, ale nie komentowała zwłoki - nawet, gdy wyraz twarzy kobiety stojącej przed nimi się zmienił. Zmarszczyła brwi, upewniając się w czymś jeszcze, przeskakując z okna do okna, zanim wyłączyła urządzenie.
- Pan Jefferson opuścił Port Hanshan dwadzieścia minut temu i dotarł do swojego biura w Stacji Szczelinowej przed chwilą. Spóźniliście się.
- Przylecieliśmy tu dwadzieścia minut temu. Gdyby nie wasze procedury... - warknęła Maya, ale umilkła natychmiast, gdy funkcjonariuszka znów otworzyła usta.
- Procedury to procedury. Nic na to nie poradzę. Z garażu co godzinę wyjeżdżają transporty do Stacji, możecie poczekać na następny - odparowała natychmiast, w swoim szczycie życzliwości sięgając do omni-klucza by przesłać im lokalizację garażu w porcie. - Kevin Jefferson piastuje wysokie stanowisko na Noverii. Nie opuści planety bez zgody NDC. - przeniosła spojrzenie na Viyo, ale wydawało się zbyt spokojne tym razem by jej słowa wynikały ze zwykłej niechęci do Widm i zgryźliwości. Wydawała się przedstawiać mu fakt. - Jeżeli będziecie chcieli go stąd zabrać, Rada musi wystosować pisemną prośbę.
Nie musiała dodawać niczego więcej, bo łatwo było się domyślić, że jeśli NDC nie wyrazi zgody na zabranie z planety Jeffersona, to jej ludzie będą odpowiedzialni za zatrzymanie Vexa przed odlotem, a Elpis zostanie przez nich uziemiona.
- Mam inne obowiązki, jeśli to wszystko - zakończyła, gotowa wyjść z portu tak, jak planowała wcześniej jeśli nie zatrzymali jej po raz kolejny.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Doki

28 gru 2018, o 20:50

Częściowa współpraca była małym zwycięstwem, więc skinął tylko krótko głową. Sprawdzenie lokacji i tak oszczędzało im czasu, a to liczyło się teraz najbardziej. Oczywiście miło byłoby gdyby dla odmiany podejrzany został przyprowadzony do nich, ale nawet proponując to rozwiązanie nie liczył na jego sukces - szczególnie przy nastawieniu kobiety. Przez chwilę rozważał przypomnienie kobiecie, że jeżeli Jefferson jest w porcie - o czym nie wiedziała, w przeciwieństwie do nich - to wystarczy zaproszenie go do biura ochrony przez głośniki rozmieszczone po salach lub wysłanie do niego najbliższego z ochroniarzy, co niewiele ją kosztuje, ale ostatecznie porzucił ten pomysł. Angażowanie w ich problemy cennych zasobów ludzkich NDC z pewnością byłoby faux pas, które oburzyłoby biurokratkę do cna, a nie byli w miejscu i czasie, w którym mógłby to zignorować i zadeptać butem z wydzierganym hasłem "jestem Widmem, mogę robić co chcę".
Chociaż wyjątkowo w tym przypadku sprawiłoby mu to przyjemność.
Zerknął w stronę niebieskowłosej, gdy zadała swoje pytanie, nie komentując go, ale doceniając inicjatywę. Odpowiedź, która nadeszła, sprawiła że w milczeniu zmarszczył łuki brwiowe. Jej wzrok mówił to samo co jego myśli: pasowało zbyt mocno, żeby to był przypadek. Inżynier pojawia się w porcie akurat, gdy ma odbyć się planowany odlot statku opuszczającego planetę i to akurat w momencie, gdy oni do niego zmierzają. Niespodziewany wylot był podejrzany.
- To lot transportowy? - zagaił, przenosząc wzrok z powrotem na zarządzającą i obserwując jak przegląda manifesty oraz inne dokumenty na swoim omni-kluczu. - Dokąd leci?
Pogoń za lecącym statkiem nie była optymalna, ale mogli z tym żyć. Przestrzeń kosmiczna oferowała większą dyskrecję i swobodę niż noveryjski port oraz tutejsza biurokracja. Zatrzymanie okrętu i wtargnięcie na jego pokład z pewnością przyniosłoby im kłopoty oraz wiązałoby się z furią NDC, ale to już byłby problem na późniejsze czasy, leżące za horyzontem Chasci.
Coś, co okazało się jednak zbędne.
- Czy jest powód dla którego Jefferson miałby przyjeżdżać do portu Hanshan, a potem z niego wylatywać? - zapytał powoli. Elementy układanki nie chciały wskakiwać na swoje miejsce, chociaż było na to o wiele za wcześnie. - Czy to typowy przystanek dla osób pracujących na Stacji?
Jeżeli tylko z portu kursowały pojazdy do Stacji Szczelinowej i z powrotem, to dwugodzinna wizyta inżyniera przestawała być dziwna - mógł być zwyczajnie w drodze do pracy. Ale jeżeli Hanshan stanowiło wyłącznie opcjonalny punkt trasy, to ich pytania rosły. Pokręcił głową do własnych myśli, wracając uwagą do wymiany między obiema kobietami. Sam zbyt często minął się ze swoim celem o minuty lub metry, żeby mieć pretensję, chociaż sam fakt nadal wywoływał w nim gorycz. Odległość hotelowego korytarza, ekwiwalent kilkunastu ziaren piasku w archaicznej klepsydrze, były mu znane bardziej niż komukolwiek z tu obecnych.
- Będziemy mieli to na uwadze - odparł lakonicznie, odwzajemniając twardy wzrok kobiety. Zaczynał powoli tęsknić za Illium i religią pieniądza i przysług, które otwierały wszystkie drzwi. - W zasadzie to chcielibyśmy jeszcze dwie rzeczy. Stanowisko z którego odlatuje ten ostatni transport oraz pani nazwisko - dodał, przy ostatnim uśmiechając się krótko, chociaż bez wesołości.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz    -1PA do kosztu ataku w walce wręcz
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1758
Posty fabularne: 212
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 15:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 29.110
Medale: 15
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1) Fanatyk Miłości (1)

Re: Doki

28 gru 2018, o 21:25

Każda następna prośba i pytanie było jak cios dla kobiety, która najchętniej zostawiłaby ich już w spokoju i liczyła na to, że nie zrobią niczego, czego mogą później żałować. Idea Widma nie budziła w niej wiele respektu, ale ciężko było się temu dziwić. Nie znajdowali się na obszarze kontrolowanym przez Radę, tylko prywatną korporację. Wszystko co działo się na powierzchni planety owiane było większą lub mniejszą tajemnicą nie bez powodu. Zachowanie przez Widma swoich przywilejów było wyłącznie efektem zawarcia jakiejś umowy pomiędzy dwiema stronami, ale w przypadku jednostkowego niedogadywani a się między Viyo a urzędniczką, niewiele mogli zrobić na poziomie, na którym byli teraz.
- Przecież nie turystyczny - odparła zgryźliwie, zerkając jednak na manifest i włączając szczegóły. - Przewozi surowce i materiały z i na Eden Prime. Mamy umowę handlową zawartą z kolonią.
Statek był statkiem - nawet jeśli na ogół nie zajmował się transportem ludzi, człowiek z pewnością mógłby się na nim schować i nim uciec, gdyby bardzo chciał.
Na jego drugie pytanie, początkowo odpowiedziała tylko wzruszeniem ramion, zanim dostrzegła skupienie w jego oczach i ostentacyjnie westchnęła, pobudzając swoje szare komórki do wymyślenia jakiegoś racjonalnego wyjaśnienia. Bez sukcesu, wróciła wzrokiem do urządzenia, siląc się informacjami z omni-klucza, ale też bez większego sukcesu.
- Pan Jefferson pracuje w Stacji Szczelinowej. Przyjechał z niej do Portu Hanshan, a teraz wrócił. Może miał spotkanie - odrzuciła, a Maya obok mruknęła coś z niezadowoleniem, ale nie odpowiedziała. Kobieta wpatrywała się w nią podejrzliwie, zastanawiając pewnie, czy wiedzą więcej niż dają po sobie poznać, ale nie skomentowała jej grymasu. - Nie jestem jego asystentką. Nie wiem.
Skrzyżowała znów ręce na klatce piersiowej, wpatrując się w turianina spod zmarszczonych brwi. Nie spodobała jej się prośba dotycząca jej nazwiska, ale ukrywanie go nie miało większego sensu.
- Aubrey Davis - odpowiedziała lakonicznie, mierząc Viyo spojrzeniem. - Dok trzynasty.
Obróciła się, uznając to za zakończenie ich rozmowy. Mężczyźni ruszyli za nią, a cała trójka zgodnie opuściła dok z liczbą dwadzieścia jeden namalowaną przed wejściem, niemal niewidoczną pod lodową barierą, która oblepiała niektóre płaskie powierzchnie.
- Skoro miał spotkanie, to po co meldował się w hotelu? - mruknęła Maya, obracając się ku niemu przodem. Gdy mówiła, z jej ust umykała ciepła para. Po krótkiej chwili jej oczy rozszerzyły się nieco, w nagłym zrozumieniu, lub przynajmniej przełomowej idei. - Może spotykał się z kobietą.
Dwie godziny były czasem jak raz na czas pełen prywatności i uciech, których pracownikowi na oblodzonej Stacji Szczelinowej mogło brakować.
- To co teraz? Idziemy do garażu i próbujemy pojechać szybciej? Może dadzą się przekonać, żeby nas przewieźć poza rozpiską - zagadnęła, czekając, aż Vex podejmie decyzję. - Czy spróbujemy popytać w hotelu?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Doki

29 gru 2018, o 02:34

Eden Prime brzmiało neutralnie, ale uciekając w pośpiechu z planety nie wybierało się drogi wyjazdowej pod kątem miejsca docelowego. Przez chwilę obracał w myślach ideę, którą podejrzewali z Mayą, ale ostatecznie zbyt wiele rzeczy nie pasowało. Gdyby Jefferson przybył do portu i chciał zakraść się na okręt, żeby opuścić w tajemnicy planetę, to po co wynajmowałby pokój w hotelu? Miał dwie godziny do najbliższego transportu, a to zbyt krótko żeby potrzebować osobny pokój. Mógł przeczekać w dowolnej kawiarni lub innym miejscu, bez potrzeby wydawania kredytów. Tak samo oddanie komuś swojej karty, żeby wrócił nią do jego miejsca pracy, wydawało się być zbyt skomplikowanym fortelem jak na fakt, że prawdopodobnie nie wiedział nawet o ich przybyciu na planetę.
Spotkanie brzmiało bardziej prawdopodobnie. Tylko z kim? I dlaczego nie w publicznym miejscu, jakich niemało?
- Może - powtórzył za kobietą w zamyśleniu, ale w końcu skinął krótko głową, dając znać że nie ma więcej pytań. Przez chwilę odwzajemniał jej niezadowolone spojrzenie, zapamiętując nazwisko, które podała. - Dziękujemy za pomoc, panno Davis.
Zarządczyni portu - czy kimkolwiek była - odwróciła się na pięcie, zostawiając ich samych. Wpatrywał się w jej plecy przez kilka długich sekund, nim w końcu westchnął krótko, słysząc pytanie towarzyszącej mu biotyczki.
- Czarująca kobieta. Czy mi się wydaje, czy nagle zrobiło się cieplej, gdy odeszła? - mruknął pod nosem, obracając się do niebieskowłosej. Powiódł wzrokiem nad jej ramieniem, przesuwając nim po skutych lodem ścianach doku i obłokach pary wydobywającej się z szybów wentylacyjnych oraz rur skrywających okablowanie, myślami jednak błądząc dookoła obecnego tematu.
- Nie wiem. Hotel nie pasuje również jeżeli chciał uciec z portu najbliższym transportem. Pokój wynajmuje się z reguły dla noclegu lub potrzeby prywatności - powiedział niechętnie. Dopiero jej nagłe olśnienie sprawiło, że uniósł łuk brwiowy i spojrzał na nią ponownie. Jego własne myśli zaskoczyły chwilę później, gdy podążył za tym tokiem rozumowania.
- To ma większy sens - przyznał z ociąganiem. - Chociaż to i tak sporo zachodu jak na wyskoczenie z pracy na dwie godziny w trakcie dnia, a potem powrót. Dawałoby nam jednak jakiegoś haka, jeżeli jest z kimś związany. Lub jeżeli to był romans biurowy - dodał w zamyśleniu. Po chwili potrząsnął jednak głową. - Garaż. Jestem pewien, że w hotelu będą się zasłaniać prywatnością klientów i nie udzielą nam żadnej informacji, szczególnie jeżeli są przyzwyczajeni do takich dwugodzinnych wizyt. A machnięcie przepustką Widma niewiele da, bo odbiją pałeczkę na zwierzchnictwo korporacji i NDC. Stracimy tylko czas. Jeżeli przyjdzie co do czego, to będziemy blefować przy Jeffersonie, że wiemy o jego spotkaniu i zobaczymy czy zacznie się pocić - dodał, odwracając się do wyjścia i ruszając w tamtą stronę, podążając za wskazówkami Davis. Ostatecznie mogło się okazać, że i tak będą czekać na przylot transportu, to wtedy zweryfikują swoje cele. Uniósł dłoń do kołnierza, muskając palcem przycisk nadawania.
- Ets, możesz sprawdzić czy ktoś jeszcze skorzystał w tym samym czasie z pracowniczej zniżki w tym hotelu lub w tym samym transporcie, którym jechał Jefferson? - zagaił do SI, kierując się w stronę windy na poziom garażu. Niska temperatura powietrza szczypała płytki na jego policzkach, powoli zaczynając dawać się we znaki.
- Zaczynasz lubić pracę detektywa - rzucił do Mayi, zerkając ku niej, gdy szła obok i uśmiechając się półgębkiem. Nie zabrzmiało to jak pytanie.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz    -1PA do kosztu ataku w walce wręcz
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1758
Posty fabularne: 212
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 15:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 29.110
Medale: 15
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1) Fanatyk Miłości (1)

Re: Doki

29 gru 2018, o 22:11

- Nie znalazłam takich osób.
Rozmowa z Davis też nie dała im wiele odpowiedzi, choć kilka możliwości, z których mogli skorzystać. Transport na i z Eden Prime nie brzmiał groźnie sam w sobie - ale był okazją na wyrwanie się z planety taką samą, jak każda inna, w dodatku niepozorną. Jefferson nie mógł być głupi. Nie ze sobą posadą i tym, jak udawało mu się przeżyć do tego czasu. Na nagraniu, które widzieli, wypowiadał się elokwentnie, mówiąc o rzeczach, których nawet Viyo zbytnio nie rozumiał, bo dotyczyły jakichś zagwozdek budowy stacji na Noverii i jej remontu, których jego inżynierskie wykształcenie nie pokrywało.
- Czy ja wiem - odparła Maya po chwili namyślenia, choć uśmiech na jej ustach zwiastował, że nie mówi niczego w pełni poważnie. - Może jakaś zdesperowana recepcjonistka ucieszyłaby się na perspektywę zdobycia lepiej płatnej posady na Cytadeli. Może w ambasadzie, albo w biurze metresy. Gdzieś, gdzie przystojne i wpływowe Widmo będzie mogło jej załatwić miejsce.
Weszła do windy jako pierwsza, chowając w półmroku pomieszczenia swoje rozbawienie. Wewnątrz grała cicha, irytująca muzyka, jak w windach na Cytadeli. Może miała uprzyjemnić czas gościom, ale żadnych gości NDC nie przewidywało, przynajmniej niezaproszonych, więc ciężko było określić jaki był w tym zabiegu cech.
- Zaczynam lubić perspektywę szybszego powrotu na statek - odparła, z zaciekawieniem lustrując panel z wyłącznie jedną opcją - wjazdu do lobby. Mimo tego, jej kąciki ust pozostały uniesione w górę. - Rozwiązywanie zagadek w książkach to było twoje forte - przypomniała mu, zanim drzwi się zamknęły. Obróciła ku niemu głowę, zerkając na niego z dołu zanim wyszli na zewnątrz. - Ja nie mam do tego cierpliwości.
Światło wpłynęło do wnętrza windy gdy jej drzwi się rozsunęły, prowadząc ich na krótki korytarz, z którego wyszli do głównej, centralnej części Portu Hanshan. Swoisty rynek był ciepłym, przestronnym miejscem. Jedna, ogromna ściana w nim była przeszklona, przedzielona grubymi filarami i ukazywała mroźny widok na zewnątrz. Na niebie kłębiły się coraz ciemniejsze chmury, przez co lampy oświetlające wnętrze z każdą chwilą świeciły coraz mocniej, reagując na zmieniający się poziom luksów wewnątrz.
Strażnik stojący przy wejściu miał karabin w dłoniach. Mimo wszystko, kiwnął im tylko głową i kontynuował swój, jak się okazało, spacer alejkami. Na napierśniku miał logotyp firmy ERCS.
- Spójrz - mruknęła Maya, zbaczając nieco z prostej drogi do garażu w bok. Z kilku miejsc w lobby unosiła się para. Gdy znaleźli się najbliżej jednego, mieli okazję zajrzeć do jednego ze źródeł ciepła, utrzymujących wokół dodatnią temperaturę. Mały kwadrat, wchodzący w ścianę półpietra, wypełniony był gorącą, poruszającą się w zamkniętym obiegu wodą. W środku stały dwa, dekoracyjne głazy, choć całość i tak podkreślała surowy wystrój panujący w Porcie. - Gorące źródła - dodała, opierając się o barierkę.
Minął ich kolejny strażnik, ruszający do schodów na pół poziomu wyżej. Zewsząd dochodził ich gwar, widzieli kilka osób, cywili, kluczących między uzbrojonymi jednostkami, ale mało kto siedział w lobby dla samego siedzenia w nim. Większość po prostu przechodziła, śpiesząc się do swoich obowiązków.
- Prywatni ochroniarze - dodała ciszej, odrywając się od barierki i rozglądając z zaciekawieniem dookoła. - Minęło nas dwóch. Tam dalej stoi trzech. Przy wejściu do garażu jeden. Z dziesięciu w samym lobby - skrzywiła się nieco, korzystając z bliskości źródła ciepła na tyle, na ile mogła gdy trzymała ich tu potrzeba prywatnej rozmowy. - Będzie ciężko wyciągnąć Jeffersona siłą.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Doki

30 gru 2018, o 00:55

Jej gdybanie sprawiło, że zaśmiał się cicho. Załatwienie zdesperowanej recepcjonistce pracy w innym miejscu byłoby malutką ceną, którą zapłaciłby bez mrugnięcia okiem, gdyby przyszło co do czego. Jego wykorzystywanie pozycji do tej pory sprowadzało się tylko do wciskania się w miejsca gdzie go nie chcą i korzystania z zasobów lokalnych służb porządkowych, ku ich otwartemu niezadowoleniu.
- Moje poprzednie doświadczenia podpowiadają mi, że raczej spotkalibyśmy niezadowolonego z życia recepcjonistę, który kazałby nam spieprzać dla samej przyjemności odmówienia Widmu - rzucił do niej, uśmiechając się półgębkiem. - Prawda jest taka, że spotykam niewielu ludzi zafascynowanych "bohaterami galaktyki" i wpatrzonych w nich jak obrazek. Większość reakcji zbliżona jest do tej, którą pokazała Davis - dodał, wzruszając ramionami i opuszczając na chwilę wzrok na omni-klucz, obracając palcami na wyświetlaczu mapę, żeby zgrać ją z kierunkiem ich podróży. Była to też trochę kwestia miejsc, w których bywał. Urzędnicy, menadżerowie średniego szczebla, ochrona... Wszyscy mieli coś do stracenia współpracując z Widmem, bo oznaczało to wykonywanie rozkazów w większości przypadków bezpośrednio stojących w opozycji do tych, które dostali od swojego przełożonego lub nadużywanie reguł i przepisów, które stosowali każdego dnia. Inni nie mogli ścierpieć gwałtownej utraty autorytetu na rzecz nieznajomej, pojawiającej się bez zapowiedzi osoby, wkraczającej z butami do ich życia i zaczynającej wydawać polecenia, które powinni wydawać oni.
- Mm. W tej chwili sam chętnie zerknąłbym na ostatnią stronę książki - odparł na jej słowa, przewracając oczami. Drzwi windy rozsunęły się przed nimi, a potem zamknęły ich w środku, gdy pojazd ruszył w pionie na następne piętro. Vex oparł się plecami o przeszkloną ścianę, krzyżując ramiona na piersi. Jego wzrok przeskakiwał przez chwilę po oszklonym tunelu, przesuwającym się niespiesznie za cienką ścianą, nim wrócił z powrotem na Mayę. - Normalnie wybrałbym hotel, wiesz? Nie można nie doceniać potęgi informacji oraz szerszego obrazu sytuacji, nawet jeżeli oznacza to utratę parunastu minut. Ale nie mogę zrzucić z siebie przeczucia, że wyjątkowo nie możemy pozwolić sobie na cierpliwość. Jefferson pracuje tu od pół roku, więc na pewno ma znajomych. Może nawet w samej Davis lub w towarzyszących jej ochroniarzach - rzucił, błądząc spojrzeniem po twarzy niebieskowłosej. Refleksy pojedynczych świateł rozświetlających przerwy między poszczególnymi segmentami korytarza windy rzucały na niej krótkie cienie w równomiernych interwałach, w miarę jak zbliżali się do następnego piętra. - Jest spora szansa, że ktoś go ostrzeże po tym jak podaliśmy jego nazwisko. Wybierając pomoc Davis świadomie zrezygnowałem z dyskrecji na rzecz czasu, który inaczej stracilibyśmy na poszukiwaniach. Zobaczymy czy słusznie.
Dwadzieścia minut zyskane przez nich oznaczało dwadzieścia minut stracone przez Jeffersona. Przynajmniej w teorii.
Winda zatrzymała się w lobby, wypuszczając ich na zewnątrz. Idąc obok Mayi, sam rozejrzał się ciekawie po Porcie, omiatając spojrzeniem dość prostą, ludzką architekturę oraz zatrzymując na dłużej wzrok na widoku za przeszkloną ścianą; śnieżne pustkowia Noverii nie zachęcały do zwiedzania okolic poza bazą, szczególnie gdy pamiętało się zamiecie na AZ-102 oraz widziało ciemniejące niebo, ale i tak przyciągały oko. W Hanshan nie było jednak turystów, którzy mogliby to docenić poza nimi. Przemykający po centralnej sali naukowcy, inżynierowie i członkowie wynajętej ochrony widzieli to na co dzień.
Odbił od głównej ścieżki za Mayą, gdy ta zauważyła lokalną ciekawostkę. Zatrzymał się obok niej przy barierkach, zaplatając dłonie za plecami; w przeszklonej konstrukcji unosiło się kilka bąbelków powietrza, a od całości biło przyjemne ciepło, odsuwając na dalszy plan mróz, który powitał ich po opuszczeniu Elpis.
- Myślisz, że mają tu zewnętrzne baseny, w których można się wygrzewać, sączyć drinki i oglądać śnieg? - zapytał z uśmiechem. Prześlizgnął się spojrzeniem po prymitywnym akwarium pozbawionym rybek, które stanowiło jedno z nielicznych urozmaiceń surowego umeblowania lobby. Gdy biotyczka zwróciła uwagę na przechodzących w pobliżu ochroniarzy z logiem ERCS, kiwnął zdawkowo głową.
- Elanus - potwierdził, również zniżając głos. Po chwili także odwrócił się plecami do zbiornika grzewczego, opierając krzyżem o barierkę i omiatając wzrokiem salę.
- Jeżeli będziemy zmuszeni zrobić to siłą, sytuacja bardzo się skomplikuje. Nie teraz, ale później - powiedział ponuro, śledząc spojrzeniem jakiegoś przypadkowego człowieka, który szedł w towarzystwie asari niosącej plik dokumentów. ERCS oczywiście stanowiła problem, ale to nie walka z nimi była najgorsza. - To nie jest przypadkowy port na przypadkowej kolonii gdzieś na krańcu galaktyki. NDC ma umowy z Radą. Rozpoczęcie strzelaniny z tutejszą ochroną będzie niemal aktem terroryzmu, czymś co nie wiem czy uda mi się załagodzić, gdy będzie po wszystkim. Bez względu na to czy to sektor prywatny czy lokalni pracownicy firmy. To rozwiązanie musimy zostawić na sam koniec, jeżeli wszystko inne zawiedzie - mruknął, przesuwając dłonią po boku swojego pancerza, zmazując skapujące drobiny skroplonej wody będącej wspomnieniem płatków śniegu. - Już bezpieczniej będzie ukraść jakiś tutejszy pojazd, wywieźć Jeffersona na środek lodowego pustkowia i tam go przesłuchać. Swoją drogą, wiemy za co odpowiada Stacja Szczelinowa i jakie jest jej przeznaczenie?
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz    -1PA do kosztu ataku w walce wręcz
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1758
Posty fabularne: 212
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 15:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 29.110
Medale: 15
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1) Fanatyk Miłości (1)

Re: Doki

30 gru 2018, o 22:51

Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04


Powrót do Port Hanshan

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość