Niewielka kolonia, jedna z niewielu na planecie, będąca pod opieką korporacji ExoGeni, ale także stanowiąca pewnego rodzaju eksperyment możliwości adaptacyjnych. Zbudowana została na antycznych, proteańskich ruinach i to dzięki wykorzystywaniu ich technologii przetrwała wiele trudnych sytuacji.

Obszar dokowania

19 kwi 2013, o 16:51

Obrazek


Stare Doki zbudowane jeszcze za czasów Imperium Proteańskiego. Pomimo starej struktury, koloniści z Nadziei Zhu, doprowadzili port do porządku. Kable podtrzymujące zadaszenie z pewnością budzi strach w oczach każdego dokującego pilota, lecz po posadzeniu statku, mogą odetchnąć z ulgą. Z początku wszystko wydaje się na pierwszy rzut oka niestabilne. Pomimo iż stacje dokujące zawierają jedynie kilka maszyn plombujących, to spełniają swą funkcje bez zastrzeżeń.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Obszar dokowania

23 mar 2015, o 17:51

Obrazek

EGREGORE
MG: Irene Dubois
Gracze: Heather Wade, Wayra Talav, Bjoern Evensen, Mary James


Port stał pusty. Nie było jakiegokolwiek statku, który zajmowałby chociaż jeden dok. Ten dzień należał chyba do tych spokojnych, kiedy kolonia żyła swoim życiem, nie spodziewając się gości, dostaw ani handlarzy. Plątała się tam tylko jedna osoba - młoda dziewczyna w roboczym kombinezonie zbierała walające się po okolicy śmieci, głównie drobne skrawki metalu, których naniosła skądś wczorajsza burza. Gdy skończyła, odgarnęła jasne, kręcone włosy z czoła i opierając się o jeden z grubych kabli, zapatrzyła się w przestrzeń.

Nadzieja Zhu miała swoje problemy, i to sporo. Zwłaszcza ostatnimi czasy. Dziewczyna miała jedynie osiemnaście lat, ale to wystarczyło, żeby pamiętać. Powinna się cieszyć, że przeżyła, czyż nie? Zacisnęła lewą dłoń na kablu i westchnęła. Posprzątała szybko, mogła więc spędzić trochę czasu sama. Już prawie nie pamiętała, jak to jest mieć chwilę prywatności. Samotności. To było miłe i przez ten jeden, krótki moment nie zastanawiała się, kiedy się ona skończy.
Ale skończyła się wreszcie. Najpierw usłyszała dźwięk nadlatującego statku, dopiero potem go zobaczyła, bo przez jeszcze minutę nie chciała otwierać przymkniętych w zamyśleniu oczu, wynurzać się ze wspomnień. Kiedy jednak dźwięk stał się głośny, a podmuch wiatru popchnął ją z powrotem na pomost, odsunęła się i oparła o ścianę, z zaciekawieniem obserwując dokujący statek.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Obszar dokowania

23 mar 2015, o 21:32

Pił ostatnio bardzo dużo i bardzo intensywnie. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz był zupełnie czysty, ale też wcale mu to nie przeszkadzało. Uwielbiał uczucie krążącego w jego żyłach hallexu i to miłe oderwanie od rzeczywistości. Pewnie nawet zignorowałby podszepty świadomości, gdyby te faktycznie okazały się tylko imaginacją. Ale tą imaginacją wcale nie były. Bjoern uśmiechnął się tylko paskudnie pod nosem przełykając kolejne łyki płynu, który najprawdopodobniej miał być wódką. Albo czymś podobnym. Teraz jednak było mu wszystko jedno a smaki te czy inne zlewały się w jedną całość. Ostatnio cholernie ciężko było o jakąś ofiarę a ostatnie polowanie urządzał miesiąc temu. Aż miesiąc temu. Omega owszem była całkiem niezłą pożywką zwłaszcza, kiedy na stację przybywały te żądne przygód i niczego nie świadome dziewczyneczki. Inaczej zupełnie natomiast było, gdy pospolici mieszkańcy przewijali się przez stację. Z tymi było trudniej, były ostrożniejsze i Evensen doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
Tymczasem kolejne zdania, które docierały do jego umysłu nieznośnie atakowały ego Norwega. Dopił kolejny kieliszek i wstał ze stołka odpychając się od baru. Zdecydowanie za dużo dziś wypił, bo nogi lekko odmawiały mu posłuszeństwa. Złapał się ściany. Nadzieja Zhu. Znów paskudnie uśmiechnął się pod nosem. Odbiło mu się i przez chwilę myślał, że ozdobi podłogę piękną mozaiką, tak się jednak nie stało i Bjoern powoli ruszył w stronę wyjścia. Byle do mieszkania. Byle dojść do siebie na tyle, żeby rano trafić w żyłę.

Noc minęła zaskakująco szybko a nad ranem Evensen miał na tyle siły, żeby wyjąć z lodówki resztę wczorajszej wątroby. Rozmrożoną i nadającą się do jedzenia. Dwudziestodwuletnia dawczyni wciąż przywoływała w ustach Bjoerna lekki ślinotok, szczególnie wspomnienie smaku jej krwi. W uszach wciąż mu pobrzmiewał błagalny głuchy krzyk. To zdecydowanie lepiej wpłynęło na kolejne kilka godzin życia białowłosego. Statek jak zwykle pełen był podróżujących tu i tam potencjalnych ofiar i Bjoern nawet z powodzeniem mógł wytypować, co najmniej trzy takie, które by się do czegoś nadawały. Tymczasem jego cel podróży był całkiem inny. Ciekawość. Tak, to było zdecydowanie coś, co w tym momencie przepełniało Norda. Dodatkowo chęć konfrontacji i urządzenie sobie małych zawodów. Ktokolwiek się pod niego podszywał będzie musiał się teraz sporo napracować. W swoją drogą Bjoern nigdy nie zastanawiał się nad tym, jakie ma sposoby działania czy schematy. Dlatego był ciekaw – ciekaw tego jak to wszystko wygląda ze strony kogoś, kto tak naprawdę o niczym nie ma pojęcia. Żyła lekko pulsowała mu pod skórą tym samym przyjemnym uczuciem, co zawsze, kiedy statek dokował w porcie. Nie interesowały go widoki, nie interesował klimat czy cokolwiek innego. Ale miał czas, nigdzie mu się nie spieszyło. Zszedł więc z pokładu stawiając pierwsze kroki na Feros. Nigdy tutaj nie był i nigdy go wcale nie ciągnęło do jakiś wielkich wycieczek, chociaż statki lubił. Oparł się o pobliską ścianę i przejechał dłonią rozczesując włosy. Miał czas.
ObrazekObrazek
Bonusy: +10% premii technologicznej
+ 20% do obrażeń w walce wręcz
20% szans na podpalenie przeciwnika przy ataku omni-ostrzem
Bjoern Evensen

Avatar użytkownika
 
Posty: 27
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 10 sty 2015, o 01:24
Miano: Bjoern Evensen
Wiek: 21
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Pirat
Lokalizacja: Omega
Status: Poszukiwany seryjny morderca.
Kredyty: 20.000

Re: Obszar dokowania

23 mar 2015, o 21:55

Statek łagodnie wylądował. Był to średnich rozmiarów transportowiec, którego burtę przyozdabiało logo firmy ExoGeni - dobrze znane każdemu mieszkańcowi Nadziei Zhu. Donośny i ogłuszający szum silnika statku ucichł, zamieniając się w nieznaczne pomruki jakby zadowolonego z siebie kota. Po dłużej chwili, która zdawała przeciągać się w wieczność, drzwi transportowca roztwarły się ze zgrzytem, a ze śluzy szybkim krokiem wymaszerował niski, śmiesznie wyglądający mężczyzna ubrany w źle dopasowany garnitur. Jego rybie, pożółkłe oczy szybko spostrzegły drobną, jasnowłosą dziewczynę stojącą pod ścianą.

- Witam - przywitał się niedbale, nawet nie racząc rozmówczyni uściskiem dłoni. - Przybyliśmy z dostawą zaopatrzenia ExoGeni na Waszą prośbę. Do kolonii to w tamtą stronę? - Spytał i nie czekając na odpowiedź, odwrócił się w stronę statku i głośno zagwizdał.

Z wnętrza transportowca wyłoniło się kilku rosłych mężczyzn niosących ze sobą sporych rozmiarów skrzynie. Wszyscy nosili starte stroje robocze podobne do tego, którego obecnie miała na sobie młoda dziewczyna. Wyniesione ze statku skrzynie robotnicy ustawiali w rzędzie pod ścianą portu, a następnie wykonywali kurs z powrotem na pokład po kolejne towary. Zabawnie wyglądający człowieczek wyciągnął z kieszeni niewielki tablet i, kompletnie ignorując jasnowłosą dziewczynę, zajął się podliczaniem wyładowywanego zaopatrzenia.

Niespodziewanie z wnętrza statku na światło dzienne wyszła osoba zdecydowanie odróżniająca się od spoconych, zarośniętych mężczyzn w brudnych kombinezonach roboczych. Przede wszystkim - była kobietą i to na dodatek młodą... niewiele starszą od jasnowłosej dziewczyny sprzątającej port.
Nosiła traperki, zielono-brązowe bojówki, czarny T-shirt z napisem "get memed" oraz skórzaną kurtkę w tym samym kolorze. Swoje długie, rude włosy spięła w kok pozostawiając kilka pasemek luźno opadających na jej okrągłą twarz. Błękitnymi jak ziemskie niebo oczami bacznie lustrowała otoczenie, dopóki jej wzrok nie zatrzymał się na stojącej pod ścianą drobnej, jasnowłosej dziewczynie. Pewnym krokiem ruszyła przed siebie, lawirując wokół noszących ciężarów mężczyzn.

Przybyła z Cytadeli, gdzie postanowiła rzucić pracę tancerki w barze "Czyściec" aby zasmakować swojej pierwszej, prawdziwej przygody. Anomalia na Feros od razu przyciągnęła jej uwagę - miała nadzieję, że w rozwiązaniu sprawy pomogą jej zdolności biotyczne. Za odłożone pieniądze wykupiła przelot na statku transportowym ExoGeni, wiozącym dostawę zaopatrzenia dla sławnej już kolonii "Nadziei Zhu". Po kilkugodzinnej podróży na pokładzie w otoczeniu rozochoconych robotników, ex-tancerka z ulgą opuściła zadymione od papierosów wnętrze transportowca.
Nowo przybyła poszukiwaczka przygód podeszła do jasnowłosej dziewczynie i z uśmiechem na twarzy powitała swoją rówieśniczkę.

- Cześć! Zgaduję, że znajdujemy się nieopodal Nadziei Zhu? Mieszkasz tu, prawda? Wiesz, bo ja przybyłam tutaj w sprawie tej dziwnej anomalii... Wiadomo Ci coś o niej? - Rudowłosa przybyszka wyglądała na bardzo podekscytowaną i rozweseloną. - Ale, gdzie moje maniery?! Jestem Mary. Mary James. A Ty? - Spytała z uśmiechem.
Skype - Meryiel GG - 45096358 Facebook - Marian Grabowski Voice - LINK Main Theme - LINK

ObrazekObrazek

Obrazek
Mary James

Avatar użytkownika
 
Posty: 23
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 00:36
Lokalizacja: Zalesie Dolne
Miano: Mary James
Wiek: 20
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Tancerka
Lokalizacja: Feros
Kredyty: 20.000

Re: Obszar dokowania

24 mar 2015, o 13:20

Nie planował tej wizyty na Feros.
Ani dzisiaj, ani w najbliższych kilku miesiącach – młody mężczyzna pomyślał, wydając ostatnie dyspozycje niewielkiej załodze przed dokowaniem, niecierpliwie czekając na zejście z pokładu.
Fregata zgłosiła jakiś czas temu swoje przybycie kontroli lotów, przesyłając im wymagane dokumenty, spisy pasażerów i załogi oraz list przewozowych ładunku.
Poczuł charakterystycznie drżenie pokładu połączone z zmianą tonu pracy silników, gdy głównie silniki były wyłączane a statek przechodził na napędy manewrowe i atmosferyczne.
Pozostało tylko wprowadzić ostrożnie relatywnie duży, jak na tutejsze warunki statek do wskazanego doku.

Ibrys był znanym, dosyć częstym gościem Nadziei Zhu.

Wynikało to z kilku rzeczy. Dokowanie statku było drogim, dosyć luksusowym towarem w zatłoczonych portach dużych miast czy na Cytadeli, gdzie każda doba liczona była w ciężkich kredytach. Nic dziwnego przy tamtejszym obłożeniu portów, gdzie czasami setki statków musiały czekać w kolejce na możliwość dokowania i rozładunku. A do tego dochodziły okręty i statki priorytetowe, należące czy do polityków, czy wojska.
A naprawy i czasochłonne przeróbki trzeba było przecież wykonywać.
Na Feros miejsca nie brakowało. Mało tego – z racji nieregularnych i rzadkich połączeń koloniści bardzo chętnie wykorzystywali puste miejsce ładowni w sprowadzić potrzebne mniej lub i bardziej im do życia rzeczy. Taki prosty układ barterowy, który sprawiał, że obydwie strony uznawały go za w miarę korzystny.
Do tego, chłopak jeśli miałby wskazać miejsce, które traktuje jako dom, wybrałby tą właśnie kolonię, w której spędził długie miesiące, w przerwach między podróżami z matką. Zresztą – sam wpisywał ją, jako miejsce aktualnego zamieszkania, gdy przychodziło dopełnić jakiś formalności czy papiery.
Mieszkała tutaj też i jego siostra, która pomijając matkę – była jedyną częścią rodziny, z którą utrzymywał jakikolwiek kontakt.

Tym razem jednak ładownie były pustawe.
Pomijając zamówienia z koloni, z która kontaktował się na parę dni przed niespodziewanym przylotem, nie chcąc wozić samego powietrza.
Czy ewentualnych pasażerów wziętych na pokład w ostatniej chwili, też praktycznie po kosztach, byleby zwróciła się chociaż część kosztów.
Tych jednak tych nigdy nie było zbyt dużo, Fereos nie była popularną trasą, w gruncie rzeczy – zwykle byli to jacyś obecni lub nowi koloniści, naukowcy czy technicy zamierzający badać tamtejsze ruiny czy lecący tam w ramach kontraktu podpisanego zwykle z ExoGeni. Z rzadka jakaś większa ekipa tam zmierzająca stanowiła wybitny wyjątek raczej niż regułę.
Parę takich osób w jednym kursie już nazywał tłumem. Dużo częściej zdarzała się potrzeba transportu na potrzeby kolonistów całych modułów mieszkalnych czy też wielkowymiarowych maszyn i urządzeń, do przewozu których mniejsze jednostki nie posiadały odpowiednich ładowni.

Gdy ostatnie zabezpieczenia z cichym sykiem zamknęły się i zostały podłączone, a kontrolki gotowości zaświeciły przyzwalającą zielenią, chłopak zostawił resztę formalności, rozładunku i przeglądu technicznego jednostki załodze pod kierunkiem quarianki, samemu schodząc zaraz po wypełnieniu niezbędnych formalności z pokładu.

Zostawiając im też rozkaz ciągłego wywoływania i nasłuchiwania transmisji z omni Mii – urządzenia na statku było wielokrotnie dokładniejsze i silniejsze niż jakiekolwiek przenośne omni, które miał na ręku, liczył, że w razie potrzeby pozwlą na przeprowadzenie w miarę dokładniej triangulacji i analizy źródła sygnału. O ile jakikolwiek by się pojawił.

Kirill Semyonov był inżynierem budownictwa lądowego, mężem Mii i głównym powodem, dla którego Wayra zmienił wszystkie plany, by jak najszybciej wrócić do koloni.
Starszy o ponad 15 lat od niego mężczyzna pochodził z „pierwszej” generacji kolonistów, która przybyła tu na samym początku, przygotowując to, dosyć mocno niegościnne z początku miejsce pod zasiedlenie.
Zamierzał zobaczyć się z nim najszybciej jak to możliwie, zresztą podobnie jak zaraz potem porozmawiać z ludźmi odpowiedzialnymi za ochronę kolonii, których o ile w ciągu ostatnich 4 miesięcy nie zaszły jakieś dramatyczne zmiany – mniej lub więcej znał chociaż z widzenia.
Nawet pomimo faktu, że kolonia się dosyć mocno rozrosła – w kategoriach liczb była niewielka w porównaniu z innymi.
Gdzieś w głowie, krążyły i ostatnie pogłoski związane z odkrytą tutaj anomalią – jednak w pierwszej chwili nie była dla niego to najważniejsza sprawa. Najpierw musiał dowiedzieć się, co znaczyła lapidarna wiadomość Kirilla.
>> Ibris << >> Theme #1 << >> Theme #2 <<
ObrazekObrazek
Wayra Talav

Avatar użytkownika
 
Posty: 116
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 28 sty 2015, o 09:38
Miano: Wayra Talav
Wiek: 22
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Kurier / Przemytnik / Najemnik / Pilot
Lokalizacja: Kołyska Sigurda -> Skepsis -> Watson
Kredyty: 9.896
Medale: 1
Glitch (1)

Re: Obszar dokowania

25 mar 2015, o 19:56

ArSec Security Systems było małą, rozrastającą się prywatną firmą zajmującą się ochroną obiektów lub osób fizycznych. Jej nagłe pojawienie się w Extranecie wywołane było przeznaczeniem większych środków na kampanię reklamową, lecz, gdy poszukać głębiej, bez problemu można było znaleźć historię ArSec. Powstała siedem lat temu, przyjmowała zlecenia z najróżniejszych zakątków galaktyki w obrębie systemów Rady Cytadeli, by później rozwinąć się jeszcze dalej. Zupełnym przypadkiem jeden z wyżej postawionych w firmie pracowników, Walton Mishor, miał bardzo dobry kontakt z osobnikiem równie wysokiego szczebla w hierarchii ExoGeni. Powstała propozycja współpracy prywatnej firmy ochroniarskiej z dotychczasową, dla sprawdzenia na niektórych pomniejszych ośrodkach badawczych firmy. Wysokiej klasy usługi miały być przeznaczone nie do ochrony kolonii, a wykonywania zadań powierzonych pracownikom przez lokalnych szefów ochrony. Miałaby to być zarówno ochrona samych budynków, nie kolonii, jak i poszczególnych jednostek w trakcie wypraw bądź badań.
Do zgody na takie warunki doszlo między innymi dzięki historii jak i wykonywanym w przeszłości, czołowym zleceniom przez ArSec, które poświadczyły o jakości wykonywanych przez firmę usług. Do trzech placówek ExoGeni wysłani zostali ochroniarze wyższej rangi, których obowiązki miałyby być stanowione bezpośrednio przez szefów ochrony i nie miałyby rutynowego przebiegu. Jedną z owych placówek miało być Feros. A jednym z agentów, Diane Caldera.
Oczywiście niedosłownie. Była wojskowa, urodzona na pokładzie cywilnego statku kosmicznego, transportującego ludność z Księżyca na Marsa w układzie słonecznym. Pracownik ArSec od czterech lat, jedna z polecanych przez firmę agentek.
Nie, żeby to wszystko było prawdą, oczywiście.
Długo czasu spędziła nad swoją przykrywką, mając pełne wsparcie swoich mocodawców. Choć pierwsza identyfikacja niezbyt jej pasowała, gdyż miała jawić się za osobę nieposiadającą większych, bojowych umiejętności, była wręcz zbyt niewinna. Przeniesiona z placówki na Ontaromie na Feros, przejściowo, pracownica. Niestety ostatnie wydarzenia na Cytadeli skutecznie zmieniły wszystkie plany. Wade dość długo drążyła temat tej pozornie nieistotnej sytuacji na stacji. Szczegóły, jak i powody tego konfliktu były dość prozaiczne, lecz nieistotne - mogła szybko wykluczyć i kroganina, i martwego już mężczyznę, z listy osób, na które musi uważać. Pamiętała jednak o pozostałych uczestnikach wydarzenia. Elkor, SOC i mężczyzna-technik, przynajmniej częściowo. Według uzyskanych przez Przymierze danych na pierwsze dwie opcje nie musiała zważać, co nieco jednak dowiedziała się o mężczyźnie. Wayra Talav. Obywatelstwo przypisane na Feros, aktywne podróże w te rejony. Legalne lub mniej przewozy, transport. To nie było istotne. Ale ostatnie loty na kolonię już tak. Widział ją z bronią, wiedział więc, że nie jest byle badaczką, która może wmówić mu, że nie widziała pistoletu na oczy. Plan należało gruntownie zmienić, wykorzystując inny jej profil, już niegdyś stworzony, dodając to i owo.
Znaleziono więc zarejestrowaną w 2180 roku markę, dodano do niej kilka szczegółów, wyjaśniono nagłe zainteresowanie mediami, przekupiono odpowiednie osoby, stworzono fikcyjnych pracowników. W ten sposób ArSec, firma działająca w branży od siedmiu lat, jedna z czołowych wynajmowanych przez mniejsze korporacje bądź kolonie czy osoby, powstała w ciągu jednego dnia. Poza kilkoma, niezbędnymi osobami, które grały swoje role, była ona w stu procentach fikcyjna. Nikt nie wiedział o prawdziwym celu misji poza najwyższymi szczeblem generałami Przymierza jak i nią samą.
Operacja F12841J-57J trwała dobre tygodnie przed tym, gdy Diane Caldera zaparkowała małą, schludną korwetę w ciemnych barwach z widocznym dla cywili emblematem ArSec, w dość opustoszałych dokach. Jako pierwszy punkt programu mogła wpisać sobie spotkanie z szefem ochrony w kolonii, który miał robić za komitet powitalny by dopełnić formalności i uzgodnić kwestię posiadania broni na terenie Nadziei Zhu, przez którą należało przejść zanim trafi się do samego budynku. Z pewnością potrwa całość kilka godzin, które miną zanim jeszcze zdąży otrzymać pierwsze wytyczne. Przez ten czas będzie mogła przynajmniej sprawdzić wynajęte przez extranet mieszkanie.
Stukot niskich obcasów zawtórował syku otwierającej się śluzy, gdy do doku wyszła brunetka z opasłą torbą przewieszoną przez ramię. Miała na sobie już pancerz, znacznie inny w budowie i mniej ograniczający ruchy niż standardowe, lecz, mimo wszystko, na górną jego część miała nałożoną krótką kurtkę. Warstwa ochronna pozbawiona była emblematów, przynajmniej patrząc z tej perspektywy - na plecach, nieco poniżej karku znajdowało się bowiem tylko małe logo, które, jak nie odzież, to w tym momencie przykrywałyby rozpuszczone włosy.
Śluza korwety zamknęła się, a Caldera rozejrzała się po dość pustych dokach. Widząc znikomą liczbę statków, jak i też czwórkę osób, leniwie przesunęła wzrokiem po każdej z nich - dwie kobiety, z których jedna wyglądała na nieco bardziej ponurą od drugiej. Od razu nasunęła jej się myśl, że to właśnie ta nazywa Nadzieję Zhu domem. Następnie, jakiś blondyn. Oparty o ścianę najwyraźniej nie miał zbyt wiele do roboty. Zero bagażu, mieszkaniec? Przyjezdny?
No i wreszcie Talav. Parsknęłaby śmiechem, ale się powstrzymała. Zrządzenie losu, faktycznie. Nie zamierzała zagajać do niego, czekała spokojnie na swoje powitanie. Chociaż razem z Wayrą celowali do tego samego kroganina, tam, na Cytadeli, to w praktyce nie zamienili między sobą więcej niż kilku słów.
CASUAL ARMOR THEME VOICE ⌥ MAN IS NOT WHAT HE THINKS HE IS, HE IS WHAT HE HIDES
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEN W WALCE WRECZ » 75% SZANSY NA POWALENIE PRZY ATAKU OMNI-OSTRZEM
Heather Wade

Avatar użytkownika
 
Posty: 44
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 22:33
Miano: Heather "Sage" Wade
Wiek: 34
Klasa: szpieg
Rasa: człowiek
Zawód: Obecnie szpieg wynajęty przez Konfederację.
Postać główna: Hawkmaster 3000
Lokalizacja: Aequitas
Status: Agentka wywiadu o stopniu S4, podległa jedynie generalicji Przymierza, znana pod różnymi nazwiskami. Obecnie Diane Caldera
Kredyty: 9.530

Re: Obszar dokowania

26 mar 2015, o 11:29

Dziewczyna z całą pewnością nie spodziewała się takiego tłumu w porcie. Bo w sumie można było tłumem nazwać przylot czterech statków, z czego z transportowca należącego do ExoGeni wysypało się więcej, niż jeden człowiek. Przez wczorajszą burzę przyloty zostały opóźnione, więc dostawa miała nastąpić nie wcześniej niż pojutrze. Ktoś tego nie dopilnował, ona była w porcie sama, a nie należała do osób odpowiedzialnych za przyjmowanie ładunków.
- Ja... moment, chwila, halo - mężczyzna nie czekając na odpowiedź ruszył w stronę kolonii, więc uruchomiła omni-klucz, by poinformować kogo trzeba o dostawie. I kiedy po zakończeniu rozmowy odwróciła się z powrotem w stronę dokujących statków, Mary James dość skutecznie przyciągnęła jej uwagę. Tyle zamieszania. Nie była chyba na to przygotowana.
- Jestem Ynes - przedstawiła się w odpowiedzi i podrapała się po głowie, mierzwiąc krótkie włosy. - Anomalia...? - znieruchomiała na moment. Za dużo pytań w zbyt krótkim czasie. - Tak, jestem stąd. Dlaczego wszyscy o nią pytają? Co wy chcecie tam znaleźć, samonapełnający się garnek złota?
Mary nie mogła być pierwszą, która zainteresowała się sytuacją na Feros i prawdopodobnie nie ostatnią. Ale zrezygnowana mina Ynes dawała jasno do zrozumienia, jak zapatruje się na to ona sama i chyba większość kolonistów.
- Też przyleciałaś tu po to, żeby ją badać? Wiesz, że zmarnujesz tylko kilka dni swojego życia i nie dowiesz się niczego, prawda? - brzmiało to niemal tak, jakby próbowała ją zniechęcić. Ale może po prostu witanie kolejnego poszukiwacza przygód, badacza, czy kimkolwiek była rudowłosa, przestało już mieszkańców Nadziei Zhu bawić.
Busto wyjrzała nad ramieniem Mary, gdy pojawiły się kolejne statki. Jej twarz wyrażała bezbrzeżne zdumienie. Dzień po sporej burzy powinien być spokojnym czasem na doprowadzenie portu do porządku. Ktoś powinien sprawdzić, czy kable w dokach nie uległy uszkodzeniu. Wyglądało jednak na to, że wszystko działało jak trzeba, pozostało jej więc ze splecionymi na piersi rękami obserwować przybyszów. Na widok Wayry jej niezadowolona mina rozjaśniła się nieco. Machnęła do niego krótko w ramach powitania. Jego też nie spodziewała się zobaczyć tu dzisiaj, ale to akurat była chyba miła niespodzianka.

Po dłuższej chwili potrafiła już zorientować się, kto jest tu tylko na moment, a kto planuje zostać. Wzrok Ynes błądził niepewnie od jednej osoby do drugiej. O ile Mary James jasno wyraziła swoje plany, w których Busto jak najbardziej życzyła jej powodzenia, ale nie podejrzewała żeby kobieta cokolwiek osiągnęła, tak pozostali - poza starym znajomym - wciąż byli niewiadomą. Brunetka wyglądała profesjonalnie, jakby doskonale wiedziała po co się tu pojawiła i nie zamierzała zadawać pytań przypadkowo spotkanej w porcie dziewczynie. Ale ten ostatni... Ynes przyjrzała mu się na końcu, marszcząc brwi.
- Nie znasz go, nie? - spytała rozmówczynię. - Nie zwróciłam uwagi, przylecieliście razem? - znów wyjrzała jej przez ramię i policzyła statki. Nie, potrząsnęła głową, sama sobie odpowiadając na głupie pytanie. - Nieważne. W każdym razie... ja nie jestem od oficjalnych powitań, ale... eee... no tak, kolonia jest w tamtą stronę, a ja... umm... pewnie zaraz będę tam iść, więc no.
Zdecydowanie do profesjonalnych mówców nie należała, ale przynajmniej się starała.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Obszar dokowania

26 mar 2015, o 11:59

- O! Panna ... od demolowania taksówek! - skonfundowany uświadomił sobie po niewczasie, że za nic nie pamięta imienia kobiety spotkanej na cytadeli. Czy może nawet mu się wtedy nie przedstawiła? Machnął do niej z wesołym wyszczerzem ręką, jakby sam donośny głos można było przeoczyć, ostatecznie się nie przejmując.
Wyraźnie się rozchmurzając.
W końcu ciężko zapomnieć laskę, którą poznajesz jak wskakuje na maskę lecącego pojazdu i zaczyna od jego siłowego demontażu.
Bardzo skutecznego, dodać trzeba.
Tyle tylko, że początkowo odniósł wrażenie, że jest żołnierką czy kimś takim - pomyślał wzrokiem ślizgając się po oznaczeniach jej statku - które naturalnie, nic a nic mu nie powiedziały. Poza tym, że wyglądało to na jakąś prywatną firmę jakich musiało być miliony.

Faktycznie w dokach był dzisiaj ruch, jaki rzadko – rozbawiony ogarnął wzrokiem scenę, przy okazji wyłapując kolejną znaną twarz
- Busto! – chłopak wyszczerzył się jeszcze szerzej. Jednak się dało, nie łamiąc sobie szczęki. – odkręcając się na pięcie i idąc w jej stronę – Ty słuchaj, mam dla was 12 całkiem sprawnych pomp, tych sterowanych układem olejnym a nie powietrzem. Powinny pasować do starej części kanałów i nie być wrażliwe na zapylenie. Kiryll jest może na miejscu, co? Mogłabyś się dowiedzieć? I ewentualnie jak go nie ma, kiedy ma wrócić? – najwyraźniej, Talav niewiele sobie robił z tego, że dziewczyna była jedna a mniej lub bardziej nieznanych ludzi, jak na tutejsze warunki – mnóstwo.
- No i te ogniwa ze złączami w systemie V, tyle że z 60 może da się zrobić sprawnych 40, tak myślę. To jest Nohra tak myśli, nudziła się, to posprawdzała je. Trochę filtrów do systemów odpylania i podobne bzdury, jakby przysłali kogoś do wyładunku, żeby zabrać to z ładowni. – dorzucił, stając w końcu koło kobiety i zaglądając jej przez ramię.
Ze zwykłej, wścibskiej ciekawości, co akurat robiła i w czym w najlepsze jej przeszkadzali.
- Ty w ogóle, co tu się wyprawia u was, co? – mruknął niedyskretnie, wyraźnie mając na myśli zatrzęsienie gości i turystów. Tyle, że perspektywy krajobrazowe na zakurzony, zapylonym pełnym ruin Feros były zdecydowanie... mało ciekawe.
>> Ibris << >> Theme #1 << >> Theme #2 <<
ObrazekObrazek
Wayra Talav

Avatar użytkownika
 
Posty: 116
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 28 sty 2015, o 09:38
Miano: Wayra Talav
Wiek: 22
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Kurier / Przemytnik / Najemnik / Pilot
Lokalizacja: Kołyska Sigurda -> Skepsis -> Watson
Kredyty: 9.896
Medale: 1
Glitch (1)

Re: Obszar dokowania

27 mar 2015, o 16:27

Pierwszym, co usłyszała Heather, był komentarz pod jej adresem, wypowiedziany głosem należącym do Wayry. Przywołała na twarz lekki uśmiech, patrząc w jego stronę, jak i skinęła głową, oszczędnym gestem.
- Jeszcze trochę i pomyślę, że mnie pan śledzi.
Oficjalnie się nie przedstawili, mogła więc tylko lekko rozbawionym głosem rzucić dość neutralną uwagę.
Zauważyła, jak rudowłosa mieszkanka Nadziei Zhu uśmiechnęła się również na widok Talava. Przy tak małej kolonii nieznanie kogoś chociażby z widzenia mogło uchodzić za dziwne.
Oczywiście, wsłuchiwała się w wypowiadane przez dziewczynę słowa. Pytanie zadane przez, jak się przedstawiła, Mary, nie wyglądało na zbyt inteligentne w odczuciu brunetki. Z raportów odniosła wrażenie, że to większa konspiracja i nikt tak o nie udzieli na to odpowiedzi. Można było to porównać z podejściem do kobiety z pytaniem jak to jest z tą jej mafijską rodziną, o której krążą plotki.
Uruchomiła omni-klucz, wyciągając jednocześnie datapad z torby, którą postawiła na ziemi koło swoich nóg. Oszczędnym ruchem ręki przeniosła widok na wiadomości z extranetu na większe urządzenie, by wygodniej jej było to wszystko czytać. Po tym zaczęła drążyć lokalne wiadomości, chcąc dowiedzieć się, co ostatnio dzieje się w Nadziei Zhu.
Zmarnujesz kilka dni swojego życia! Innej odpowiedzi by się nie spodziewała. Przynajmniej jasnowłosa była zbyt małym pionkiem, ot, mieszkańcem kolonii i nikim więcej. Ktoś wyżej postawiony pewnie albo próbowałby w ogóle zaprzeczyć, jakoby działo się cokolwiek, albo rzucałby sugestiami, że dopytywanie może zaszkodzić pytającemu.
Przeglądała czytanie ostatnich wiadomości, znajdując coś pożytecznego lub mniej. Westchnęła, rozglądając się wokoło i schowała datapad, postanawiając wreszcie coś ze sobą zrobić. Nie chciała mieszać się w tamtą rozmowę. Jeżeli tylko tamta dwójka była tu w sprawie anomalii (co w przypadku Talava było mniej prawdopodobne, Ruda wyraziła się zbyt dosłownie jak na gust Wade), to, cóż, mogła życzyć im powodzenia. Będzie czas na poznawanie miejskiej ludności, ona miała nieco bardziej obiecujące dojście do informacji. Choć...
- Poprzednim razem się nie przedstawiłam. - ponownie wydobyła z siebie głos, łapiąc torbę z ziemi i ruszając o kilka kroków do przodu w kierunku Wayry z charakterystycznym stukotem obcasów o metalową powierzchnię. - Jestem Diane. Skoro się znacie, pewnie byłeś tu więcej niż raz. Jest w dokach ktoś, kto może połączyć mnie z szefem ochrony? Przed drobiazgową ochroną. Pan Ogden miał na mnie już czekać, żeby przyspieszyć proces, ale, szczerze mówiąc, znudziło mi się czekanie.
Szybko przeszła z "Pan" na "ty", zakładając, że Wayra również się przedstawi. Oczywiście, mogłaby też spróbować przy "odprawie", przy wyjściu z doków, poprosić o telefon/zawiadomienie szefa ochrony, ale równie dobrze mogła uciąć sobie pogawędkę. No i szef ochrony kolonii z pewnością porozumie się z szefem ochrony Exo Geni, a o to jej chodziło.
CASUAL ARMOR THEME VOICE ⌥ MAN IS NOT WHAT HE THINKS HE IS, HE IS WHAT HE HIDES
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEN W WALCE WRECZ » 75% SZANSY NA POWALENIE PRZY ATAKU OMNI-OSTRZEM
Heather Wade

Avatar użytkownika
 
Posty: 44
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 22:33
Miano: Heather "Sage" Wade
Wiek: 34
Klasa: szpieg
Rasa: człowiek
Zawód: Obecnie szpieg wynajęty przez Konfederację.
Postać główna: Hawkmaster 3000
Lokalizacja: Aequitas
Status: Agentka wywiadu o stopniu S4, podległa jedynie generalicji Przymierza, znana pod różnymi nazwiskami. Obecnie Diane Caldera
Kredyty: 9.530

Re: Obszar dokowania

27 mar 2015, o 22:41

Dziewczyna która przedstawiła się jako Mary James westchnęła cicho i szybkim ruchem odgarnęła opadające na jej czoło kosmyki rudych włosów. Jej zapał i ekscytacja stygły wraz z kolejnymi słowami jej nowo poznanej rozmówczyni. Ynes - bo tak przedstawiła się mieszkanka Nadziei Zhu - sprawiała wrażenie osoby dość zagubionej i zdystansowanej w stosunku do reszty świata, ale za to konkretnej i szczerej. Mary zadowalał fakt, że przynajmniej nawiązały rozmowę.

- Szczerze mówiąc, nie obchodzą mnie żadne nagrody... tym bardziej pieniężne - odpowiedziała szczerze młoda poszukiwaczka przygód, słysząc podszyte pretensją pytania Ynes. - Szukam... przeżyć. Nie, źle tu ujęłam. Po prostu chciałabym wreszcie poczuć, że żyję. Rozumiem, że to zapewne świadczy o mojej wielkiej naiwności, czy dziecinności... Ale młoda jestem i głupia! Co poradzę? - Wzruszyła ramionami, posyłając rozmówczyni zakłopotany uśmiech.

Mary James z zasady prezentowała się jako osoba szczera i dobroduszna, chociaż często ukrywała to za grubą kurtyną ironii, krytycyzmu i złośliwości. Nie była jednak głupia i dobrze wiedziała kiedy na bycie wrednym może sobie pozwolić, a kiedy nie. Teraz zależało jej na zrobieniu dobrego wrażenia oraz wydobyciu przynajmniej kilku ważniejszych informacji na temat tajemniczej anomalii. A poza tym, niewinnie wyglądająca Ynes Busto najzwyczajniej w świecie wzbudzała u niej sympatię.

- Nawet jeśli ta cała wyprawa okaże się kompletną klapą - kontynuowała Mary - to przynajmniej zwiedzę kawałek tej planety! Nigdy wcześniej nie byłam na Feros, a te proteańskie ruiny wyglądają nader interesująco - dodała z niekłamanym entuzjazmem. Sama możliwość odkrywania nowych miejsc w galaktyce napawała ją ekscytacją. To było to, czego pragnęła w życiu. - I zaraz... Kogo znam?

Mary odwróciła się i rozejrzała wokół. Bystre spojrzenie jej błękitnych oczu praktycznie od razu zatrzymało się na ponuro wyglądającym mężczyźnie, którego zapewne miała na myśli Ynes. Młoda poszukiwaczka przygód zamyśliła się na moment. Tajemniczemu mężczyźnie na pewno nie można było odmówić urody - miał przystojną twarz o charakterystycznych dla ludzi północy rysach, błękitnych oczach i lekko przystrzyżonej brodzie. Jego średniej długości włosy miały odcień bardzo jasnego blondu. Mary zdawało się, że kojarzy go z jakiegoś serialu... Pomimo przystojnego wyglądu, coś w spojrzeniu mężczyzny doradzało dziewczynie, aby na niego uważała. Jakaś nienaturalna... pustka...

Oprócz tajemniczego blondyna, Ynes i robotników, w porcie znajdowało się jeszcze kilka osób. Szczupła brunetka z torbą przewieszoną przez ramię zdawała się obrzucać Mary mało przychylnym spojrzeniem. W jej oczach iskrzyła inteligencja oraz coś co zdawało się być poczuciem wyższości. Rudowłosa ex-tancerka postanowiła na razie unikać tej kobiety.

No i był jeszcze ten szatyn.

Dobrze zbudowany, młody, przystojny, o oczach w których tańczyły rozmigotane ogniki. Sprawiał wrażenie raczej roztrzepanego, ale wesołego i dowcipnego mężczyzny o dużym gronie znajomych. Mary mimowolnie uśmiechnęła się na jego widok - czuła się jakby spotkała przyjaciela sprzed lat, chociaż nigdy wcześniej nie widziała tej osoby na oczy. Jednak poszukiwaczka przygód chciała na razie skupić się na Ynes i nie dać się zwieźć często zwodzącemu pierwszemu wrażeniu.

Mary James usiłowała zagadać z powrotem rudowłosą mieszkankę Nadziei Zhu, ale niespodziewanie podszedł do nich uśmiechnięty szatyn. Ex-tancerka pospiesznie odsunęła się na bok, aby nie przeszkadzać Ynes w konwersacji z nowym rozmówcą.

Przynajmniej dyskretnie mogła przyjrzeć się z bliska młodemu mężczyźnie.
Skype - Meryiel GG - 45096358 Facebook - Marian Grabowski Voice - LINK Main Theme - LINK

ObrazekObrazek

Obrazek
Mary James

Avatar użytkownika
 
Posty: 23
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 00:36
Lokalizacja: Zalesie Dolne
Miano: Mary James
Wiek: 20
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Tancerka
Lokalizacja: Feros
Kredyty: 20.000

Re: Obszar dokowania

27 mar 2015, o 23:08

Był pierwszy w tym całym porcie i w zasadzie dopiero po chwili zauważył plątającą się po nim dziewczynę. Jak mógł w ogóle nie dojrzeć jej wcześniej? Jego kącik ust drgnął niemal niezauważenie i pewnie podszedłby do niej, gdyby nie fakt, że do lądowiska zbliżał się kolejny statek. Zanim Bjoern zdołał zareagować z pokładu już wysiadła kobieta, która całkowicie zaabsorbowała uwagę tej stojącej tutaj wcześniej. Kolejna kobieta, to dobrze, to wróżyło całkiem nieźle, dopóki sam nie zorientował się, że jest na Feros. Tutaj gdzie ktoś perfidnie go naśladował i miał zamiar się dowiedzieć, kto to taki i po co to robi. Nie to, żeby miał mu za złe, ale ciekaw był zarówno metod jak i tego, co niby charakterystycznego jej w jego pasji.
Potem dopiero zaczęło się zamieszanie w dokach i Bjoern w zasadzie tylko uniósł brwi i przyglądał się ostentacyjnie rozgrywającym się na jego oczach scenom. Wysiadła kolejna kobieta i nawet w grupce stojącej najbliżej niego pojawił się jeden mężczyzna, który po tym, co mówił wydawał się bardzo tutejszy. Evensen wreszcie odepchnął się od ściany i podszedł do nich próbując zgadnąć na pierwszy rzut oka, która z obecnej trójki najbardziej by się nadawała na kolejną do kolekcji.
- Którędy do kolonii? – zapytał. Wiedział doskonale, jak się w tej chwili zachować, aby nie budzić żadnych podejrzeń. Znał się na przedstawianiu własnej osoby w jak najlepszym świetle, bo tak ściągnął ofiary do siebie i tak zdobywał zarówno zainteresowanie jak i zaufanie. Teraz był właśnie ten moment, w którym musiał być uprzejmy i zwyczajny. – Podobno macie tutaj jakieś problemy ze zniknięciami. Evensen – przedstawił się. – Bjoern Evensen, łowca głów.
Nie widział powodu, dla którego miałby przedstawiać się fałszywym nazwiskiem, nikt niczego o nim nie wiedział i nie mógł z niczym ani nikim skojarzyć. Powodów, dla którego zjawiła się tutaj reszta było mnóstwo, ale Nord nie miał zamiaru wcale ich zgadywać czy nawet się o nie wypytywać.
ObrazekObrazek
Bonusy: +10% premii technologicznej
+ 20% do obrażeń w walce wręcz
20% szans na podpalenie przeciwnika przy ataku omni-ostrzem
Bjoern Evensen

Avatar użytkownika
 
Posty: 27
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 10 sty 2015, o 01:24
Miano: Bjoern Evensen
Wiek: 21
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Pirat
Lokalizacja: Omega
Status: Poszukiwany seryjny morderca.
Kredyty: 20.000

Re: Obszar dokowania

28 mar 2015, o 09:58

Ynes uśmiechnęła się do Mary szeroko i splotła ręce za plecami, opierając się z powrotem o ścianę.
- Poczuć, że żyję - powtórzyła z rozbawieniem. - Rozumiem. Dobra no, jeśli Feros jest w stanie w tym ci pomóc, to świetnie. Wczoraj na przykład była burza, wiało tak że kamienie napieprzały po ścianach, dziś cały pył się podniósł i może być ciężko ze zwiedzaniem - wzruszyła ramionami. - Nie mamy warunków szczególnie... turystycznych. Ale jeśli cię interesują te ruiny, to pewnie, tylko wiesz... to są ruiny. Wyglądają jak ruiny, śmierdzą jak ruiny, głównie przez varreny które... no... śmierdzą - skrzywiła się nieznacznie.
Kiedy Wayra podszedł bliżej, Busto odepchnęła się od ściany i zarzuciła mu ręce na szyję w geście radosnego powitania. Musiała przy tym stanąć na palcach. Jeden z pasków przydużego kombinezonu zjechał jej z ramienia, więc poprawiła go, gdy odsunęła się z powrotem. Jej uśmiech był równie szeroki, jak ten na twarzy mężczyzny.
- Super - stwierdziła. - Jeszcze by się przydały nowe śruby regulacyjne do starych pomp, bo te się już starły całkiem, a ja dostaję opieprz ciągle że nie mogę tego doprowadzić do porządku - splotła ręce na piersi i zrobiła naburmuszoną minę. - Ostatnio na przykład w dwóch pompach siadły uszczelniacze, trzeba było zamknąć pół wodociągu, niby mogłam to zauważyć wcześniej, ale oni myślą wszyscy że ja tak od razu wszystko umiem i wiem, to niesprawiedliwe - pożaliła się i potrząsnęła głową. - Dobrze, że przywiozłeś nowe. Zaraz ci to pewnie rozładują, jak skończą ze statkiem ExoGeni.
Przesunęła wzrokiem po wszystkich, którzy nagle ją otoczyli i znieruchomiała w całkowitej konsternacji. Nie wiedziała chyba, co ma ze sobą teraz zrobić. Przyszła ogarnąć port po burzy, a skończyła odpowiadając na dziwne pytania i robiąc za posłańca między przybyszami a kolonią.
- Chaos, jak widzisz - odparła jeszcze na pytanie Wayry, równie cicho, po czym uruchomiła omni-klucz. - Przepraszam, nie wiedzieliśmy że dziś pani przyjedzie - odezwała się do Heather, choć nie była pewna czy słowa brunetki były skierowane do niej, czy do jej znajomego. Nie to żeby Ynes w ogóle wiedziała, że Wade ma się tu pojawić. - W sumie nie wiedzieliśmy że ktokolwiek dziś przyjedzie. Zaraz poproszę kogoś, żeby dał znać panu Ogdenowi żeby... przyszedł tu czy coś. Chyba że będzie chciała pani ze mną przejść do kolonii, ja się tam będę wybierać zaraz - zamrugała, rozglądając się niepewnie. - W sumie to... eee... możemy pójść wszyscy.
W żaden sposób nie skomentowała stwierdzenia Bjoerna dotyczącego zniknięć. Czy celowo, czy też przez całe to zamieszanie, pozostało to bez odpowiedzi. Tak samo, jak pytanie o Kirylla, które chyba po prostu wpadło jednym uchem dziewczyny i wypadło drugim. Jej mina wyrażała jednak na tyle szczere przerażenie odpowiedzialnością, którą zupełnie przypadkiem została obarczona, że ciężko było ją osądzać o umyślne wymijanie się od konkretów. Starała się, to było akurat pewne i miała nadzieję, że przynajmniej Wayra to doceni.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Obszar dokowania

28 mar 2015, o 17:53

- Pan ma na imię Wayra a na nazwisko Talav! I byłem przekonany, że na tyle do dobrze chowam się za czarnymi dziurami. Będę musiał zwolnić swojego pilota, partacza jednego. Wszystko na nic! – mężczyzna sarknął udając zmartwionego, zerkając w stronę żołnierki rozbawiony.
Najemniczki.
Kim tam ona u licha była.
Mniejsza z tym, że musiałby w takim wypadku zwolnić sam siebie. Ciekawe, czy w takim przypadku należałaby mu się jakaś odprawa
Właściwie, to w pierwszej chwili obrzucił badawczym spojrzeniem statek z jego oznaczeniami, potem jej ubiór. Dłuższą chwilę poświęcając na kontemplację nóg a potem tej części ciała, która dobrze była podkreślona przez górę ubrania.
Oczywiście, był ciekawy, co za interesy może mieć w tej małej koloni ktoś taki jak ona. W sumie – jeśli się zastanowić, przy pierwszym ich spotkaniu w środku cytadeli, na oczach niemal kamer CSEC zostawili dwa trupy a mimo to upierdliwa zwykle do bólu, drażliwa jak gniazdo szerszeni, czepliwa do bólu ochrona stacji zebrała tylko zeznania, kazała podpisać raporty i kazała spadać.
Jakby nic wielkiego się nie stało.
Może to ta funkcjonariuszka załatwiła wtedy sprawę – pomyślał, notując w pamięci by w ekstranecie w wolnej chwili pogrzebać za tą ją firmą czy korporacją, której oznaczenia nosił pojazd.
- Ja bym na niego nie czekał tutaj, po drodze pewnie dziesięć innych spraw wyskoczy, zanim dotrze tutaj. – podrapał się po głowie, odpowiadając na pytanie Diany, tylko, zerkając na Ynes spode łba.
- No można powiedzieć, że tu mieszkamy. Tak jakby. To jest bywam w miarę regularnie. - dorzucił po chwili, nie widząc najmniejszego powodu, by zapierać się oczywistości.

- Mieliście więcej zaginięć? Nagrodę nawet ogłoszono, że łowcy się zjeżdżają? – zapytał techniczkę z miejsca poważniejąc. Wyraźnie zaskoczony, taksując mężczyznę wzrokiem, zdziwiony nie tylko i jego fachem ale też i liczbą mnogą, jaka pojawiła się w wypowiedzi.
Tacy jak on zawsze oznaczali kłopoty dla małych koloni, jednak chłopaka teraz bardziej dziwiło to, że i koloniści i ExoGeni mogło się zdecydować na taki krok. Ci pierwsi zwykle starali się rozwiązywać problemy własnymi siłami albo w ostateczności – z pomocą korporacji, która również niespecjalnie chętnie wpuszczała kogokolwiek na swoje poletko.
A Feros było ewidentnie poletkiem ExoGeni.
Przynajmniej tak układały się jego byłe doświadczenia z krawaciarzami
- Też chciałbym pogadać Ogdenem. Pomogę zabrać ci graty i możemy iść. – wychylił się do kanału w którym pracowała chwilę temu dziewczyna, oceniając, ile narzędzi ewentualnie trzeba by było jej zebrać.
Przy okazji dorzucając konspiracyjnym tonem, gdy znalazł się bliżej rudej nieznajomej.
- Tylko nie sprzedawaj tej historii ochronie. Pomyślą, że przyleciałaś sprawiać problemy. Oni tutaj są leniwy, nie lubią problemów. – parsknął śmiechem, wyobrażając sobie jak im się miny wydłużają.
Faktycznie kolonistka miała rację, w praktyce Feros było mało przyjemnym miejscem do spędzania czasu dla postronnej osoby. Bo i naukowcy byli w siódmym niebie, cała reszta jednak raczej widziała (albo i nie, zależało od aktualnego zapylenia atmosfery) pozawalane budynki, tunele, gruzowiska.
- Busto, czy ty przepadkiem aby marudzisz? Nie przesłyszałem się? – odwrócił głowę na moment jeszcze, najwyraźniej nabijając się niej – Przcież każdy wie, że musisz być to ty, staremu Baernesowi brzuch pewnie tak urósł, że już nie jest w stanie zmieścić się do tunelu serwisowego! No coś ty przecież!
>> Ibris << >> Theme #1 << >> Theme #2 <<
ObrazekObrazek
Wayra Talav

Avatar użytkownika
 
Posty: 116
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 28 sty 2015, o 09:38
Miano: Wayra Talav
Wiek: 22
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Kurier / Przemytnik / Najemnik / Pilot
Lokalizacja: Kołyska Sigurda -> Skepsis -> Watson
Kredyty: 9.896
Medale: 1
Glitch (1)

Re: Obszar dokowania

29 mar 2015, o 18:34

Mary James trzymała się na boku dyskretnie przysłuchując się mężczyźnie, który przedstawił się gawiedzi jako Wayra Talav. Komentarz rudowłosej mieszkanki Feros odnośnie tutejszych ruin zbyła milczeniem. Do głowy i tak nie przychodziła jej żadna inteligentna riposta, a poza tym nie chciała wtrącać się między Ynes, a jej starego... znajomego?

No właśnie, Wayra Talav zachowywał się jakby znał mieszkankę Nadziei Zhu od jakiegoś czasu. Jego egzotycznie brzmiące mienie wskazywało na to, iż prawdopodobnie pochodził z jakiejś kolonii, a nie z samej Ziemi tak jak młoda poszukiwaczka przygód. Kolejne słowa uśmiechniętego szatyna wskazały na to, że jest on mieszkańcem Nadziei Zhu.

A więc tutejszy.
Mądrze byłoby trzymać się blisko niego w trakcie pobytu na Feros - oczywistością było, że zna te miejsce znacznie lepiej niż Mary, bądź pozostałe nowo przybyłe tu osoby. Dziewczyna westchnęła cicho i udała, że z zainteresowaniem kontempluje nieco podupadający port i poustawiane wszędzie wokół skrzynki pełne zaopatrzenia. Niski, śmiesznie wyglądający mężczyzna z ExoGeni zniknął gdzieś, a robotnicy wrócili do swojej wyczerpującej pracy na statku - to jest grania w karty.

Ex-tancerka wyminęła kilka niedbale rozrzuconych po ziemi kartonowych pudełek. Gdy przypadkowo nogą trąciła jedno z nich, zdawało jej się że usłyszała dobiegające z niego ciche syknięcie.
To na pewno tylko moja wyobraźnia, pomyślała, po czym spokojnie drepcząc oddaliła się na niewielką odległość od Ynes oraz otaczających ją osób. Nie czuła się na siłach aby nawiązywać teraz nowe znajomości. Przez chwilę poczuła się osamotniona. Zapatrzyła się w majaczące na tle śnieżnobiałych chmur wieże - pozostałości po tajemniczej, starożytnej cywilizacji Protean. Nikt nie wiedział w jaki sposób tak zaawansowana technologicznie cywilizacja kompletnie wyparowała, pozostawiając po sobie jedynie ślady świadczące kiedyś o ich wielkiej potędze. Te ruiny na Feros były jednymi z nich. I były piękne.

Mary wzięła głęboki wdech, napajając się zupełnie innym powietrzem niż tym, którego doświadczała na Cytadeli. W domu i pracy często otaczały ją duszące, mdlące zapachy perfum, potu, różnorakich opium - tych legalnych i tych nielegalnych - ludzi, kosmitów, śmieci... Gdy przebywało się przez dłuższy czas na Cytadeli to z czasem przywykało się do tego dusznego powietrza. Tak samo było z hałasem i całodobowym trybem życia innym niż gdziekolwiek indziej.
Będąc na Feros Mary z ulgą delektowała się świeżym i czystym powietrzem oraz łagodnym wiatrem muskającym jej twarz. Tutejsze zapachy były nienachalne i delikatne - dziewczynie kojarzyły się ze starymi książkami. No i jeszcze ta błoga cisza...

Młoda poszukiwaczka przygód przymknęła oczy, aby po chwili milczenia odwrócić się na pięcie i powrócić do grupki jeszcze nieznajomych jej osób. Kątem oka dostrzegła kartonowe pudełko, o które przed chwilą zahaczyła niechcący nogą. Dziwne... Wydawało jej się, że jeszcze kilka minut temu znajdowało się w innym miejscu. Dziewczyna pokręciła głową, zwalając winę na swoją wyobraźnię.

Mary Sue James gwałtownie wtargnęła między Ynes, Wayrę Talava, tajemniczą brunetkę oraz jasnowłosego mężczyznę, po czym, już mniej gwałtownie, zaczęła:
- Przepraszam bardzo, że przeszkadzam, ale zgaduję że wszyscy przybyliśmy tu w jednakowym celu. Pragniemy rozwikłać tajemnicę anomalii oraz, wnioskując z tego co powiedział ten Pan - niedbałym ruchem dłoni wskazała na ponuro wyglądającego mężczyznę o nordyckich rysach - zaginionych osób. Czy nie łatwiej by nam było, gdybyśmy wszyscy się nawzajem poznali? Jestem Mary. Mary James. - Przedstawiła się grzecznie.
Ostatnio edytowano 29 mar 2015, o 20:36 przez Mary James, łącznie edytowano 1 raz
Skype - Meryiel GG - 45096358 Facebook - Marian Grabowski Voice - LINK Main Theme - LINK

ObrazekObrazek

Obrazek
Mary James

Avatar użytkownika
 
Posty: 23
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 00:36
Lokalizacja: Zalesie Dolne
Miano: Mary James
Wiek: 20
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Tancerka
Lokalizacja: Feros
Kredyty: 20.000

Re: Obszar dokowania

29 mar 2015, o 19:58

Nikt go nie uraczył ani żadnym komentarzem ani tym bardziej zaproszeniem czy cholernym udzieleniem jakiś informacji. Nie to, żeby jakoś szczególnie się tym przejął, ale nie lubił być ignorowany. Nie oznaczało to jednak, że nie może podążyć za resztą, w końcu ta mała ruda zapraszała wszystkich. Uśmiechnął się pod nosem – ciekawe ile razy było tak, że Bjoern wydawał się wszystkim zwyczajnym człowiekiem a potem okazywał się kimś zupełnie innym. Ciekaw był również, która z obecnych tutaj kobiet pierwsza mogłaby mieć okazję się tego dowiedzieć. Wszystko byłoby nawet dość proste, gdyby nie fakt obecności mężczyzny i jakby tego było mało jeszcze tutejszy. Evensen nie spodziewał się, że wszystko zawsze będzie szło po jego myśli idealnie, ale ostatnio był cholernie zirytowany i zwyczajnie wygłodniały. Czasem wystarczały mu miesięczne przerwy a czasem zwyczajnie po tygodniu lub dwóch miał ochotę zapolować na coś nowego.
Tutaj na Feros sytuacja zdawała się być, co do tego idealna. Nikt go nie znał, z nikim nie zawierał jakiś zażyłych stosunków i był przede wszystkim nowy. Mógł więc być kimkolwiek, za kogo by się podał. I był czysty. No przynajmniej względnie, bo przekrwione zazwyczaj oczy i zmęczony narkotykami wzrok dziś był bardziej trzeźwy. Nie chciał od razu sprawiać negatywnego wrażenia, zresztą w jego sytuacji nie mógł sobie na to obecnie pozwolić. Głód, jeśli chodzi o hallex trochę mu przeszkadzał owszem, ale nie na tyle by nie mógł się skupić na otoczeniu. Mógł zacząć obserwacje, mógł zacząć analizować powoli sobie wszystko w głowie i wydawało się, że będzie miał na to całkiem sporo czasu.
Ta ruda tutejsza dziewczyna zdawała się być bardzo podobna do tych, które Bjoern, na co dzień wyłapywał spośród tłumu, czarował swoim urokiem osobistym a potem pokazywał ciekawsze części swojego mieszkania. Potem usłyszał stwierdzenie „pan” i nie mógł się nie uśmiechnąć pod nosem. Tak mimowolnie.
- Bjoern, żaden ze mnie pan – powiedział spoglądając w oczy kobiecie, która przedstawiła się jako Mary. Też była ciekawą osobą, którą Evensen mógłby chcieć poznać bliżej. Albo taką, która zechciałaby spędzić z nim trochę więcej czasu i… poznać go lepiej. Uśmiechnął się paskudnie pod nosem starając się, aby nikt dookoła tego nie zauważył. – Byłoby miło gdyby ktoś jednak wytłumaczył, co tutaj się dzieje. Wyglądamy póki, co jak jakaś dziwna wycieczka.
ObrazekObrazek
Bonusy: +10% premii technologicznej
+ 20% do obrażeń w walce wręcz
20% szans na podpalenie przeciwnika przy ataku omni-ostrzem
Bjoern Evensen

Avatar użytkownika
 
Posty: 27
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 10 sty 2015, o 01:24
Miano: Bjoern Evensen
Wiek: 21
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Pirat
Lokalizacja: Omega
Status: Poszukiwany seryjny morderca.
Kredyty: 20.000

Re: Obszar dokowania

2 kwi 2015, o 11:45

Zwolnić pilota! Świadoma prawdy oraz tego, że Wayra często pracował przy przewozie osób swoim własnym statkiem, pojęła żart, ale na światło dzienne dopuściła jedynie lekki uśmiech niezrozumienia. Fazę na "pan" i "pani" mieli przynajmniej za sobą, a skoro miała właśnie do czynienia z dwoma mieszkańcami kolonii, z pewnością będzie mogła to później wykorzystać. Talav wydawał się idealnym do tego materiałem - dopiero przyjechał, luźniej podchodził do tematu. Ta drobna dziewczyna cała się w sobie spinała na samą myśl o wydarzeniach, o których mieli się dopiero dowiedzieć.
- Rozumiem. Wiem jednak, że macie tu nieco... restrykcyjne podejście do posiadania broni w centrum kolonii, a obawiam się, że w moim przypadku pozostawienie jej jest niemożliwe. Pan Ogden miał pomóc w formalnościach i załatwić sprawę, ale może przekazał swoje polecenia już wcześniej. Lepiej dopytać u źródła - znów uśmiechnęła się, w kierunku dziewczyny tym razem, chętna na ruszenie z nimi do stanowiska ochrony.
Znajomość, wydawałoby się dobra, szefa ochrony ExoGeni, nie samej kolonii, przez Talava wydawała jej się nietypowa, ale w tak bliskich (wymuszenie) relacjach między korporacją a Nadzieją Zhu coś takiego nie powinno budzić aż takiego zainteresowania. Wszyscy lokalni musieli się tu znać, co najmniej z imienia i nazwiska.
Łowca głów. Zaginione osoby. Plotki. Czekało ją sporo do roboty...
Pragniemy rozwikłać tajemnicę anomalii oraz, wnioskując z tego co powiedział ten Pan zaginionych osób. Czy nie łatwiej by nam było, gdybyśmy wszyscy się nawzajem poznali?
Nie mogła się powstrzymać, ręka powędrowała jej do czoła, a oczy na chwilę się zamknęły. Jak można zachować się bardziej idiotycznie niż w ten sposób? W porządku, młoda, niedoświadczona płotka przyjechała badać tajemnice i zagadki, ale wciąganie ich wszystkich w tę zgraję było nie do pomyślenia. Oczywiście, Wade nie chodziło w tym momencie o możliwe odkrycie jej przykrywki - była zbyt doskonale zrobiona by dziewczyna jak ta ruda wykryła w niej choćby skazę. Nie musiała się o to martwić.
- Może i niektórzy przyjechali tu na wakacje za pieniądze rodziców, by poszukać skarbów i pozwiedzać ruiny - zaczęła dość ironicznie, łapiąc znów torbę, która, głównie przez ekwipunek wewnątrz, była dość ciężkawa. Dziewczyna przyjechała dać się zabić. - Ale niektórzy mają tu robotę do wykonania. Możemy? - ostatnie słowo skierowała do Busto, która zaoferowała, że mogą wrócić wraz z nią.
CASUAL ARMOR THEME VOICE ⌥ MAN IS NOT WHAT HE THINKS HE IS, HE IS WHAT HE HIDES
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEN W WALCE WRECZ » 75% SZANSY NA POWALENIE PRZY ATAKU OMNI-OSTRZEM
Heather Wade

Avatar użytkownika
 
Posty: 44
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 22:33
Miano: Heather "Sage" Wade
Wiek: 34
Klasa: szpieg
Rasa: człowiek
Zawód: Obecnie szpieg wynajęty przez Konfederację.
Postać główna: Hawkmaster 3000
Lokalizacja: Aequitas
Status: Agentka wywiadu o stopniu S4, podległa jedynie generalicji Przymierza, znana pod różnymi nazwiskami. Obecnie Diane Caldera
Kredyty: 9.530

Re: Obszar dokowania

2 kwi 2015, o 13:46

Ynes pokręciła głową, wpatrując się w starego znajomego dziwnym wzrokiem. Schyliła się i podniosła skrzynkę z narzędziami, by podać ją Talavowi i w końcu powoli ruszyć w stronę schodów, upewniwszy się najpierw czy wszyscy idą za nią.
- Nie ogłaszaliśmy, że poszukujemy łowców. Kto ci to powiedział? - spytała już bezpośrednio Bjoerna, nie bawiąc się w formy grzecznościowe, skoro sam zaproponował przejście na ty. Jej brwi zmarszczyły się lekko. - Kogo chcesz... eee... złowić, właściwie? I przepraszam, ale ja nie wiem nic o żadnej nagrodzie. Ale może... no nie wiem, wszyscy musicie pójść do Ogdena w takim razie. Albo do kogokolwiek, kto coś tu znaczy. Wiecie, jakbym była kimś bardziej odpowiedzialnym niż dziewczyną od wodociągów - w ostatnich trzech słowach zabrzmiało wyraźne niezadowolenie - to może bym mogła coś wam powiedzieć, a tak pozwólcie że będę robić po prostu za przewodnika. Z tym sobie raczej poradzę.
Wiatr, który zawiał w tej chwili, przyniósł ze sobą trochę pyłu. Busto odkaszlnęła i poprawiła kombinezon na ramieniu. I gdy Mary James postanowiła wyciągnąć swoje wnioski, odwróciła się do niej z uniesionymi w zdziwieniu brwiami. Ale nie skomentowała tego, skoro postanowiła zrobić to ta brunetka. Diane. Ynes wzruszyła tylko ramionami, odgarniając włosy z czoła.
- Tak, marudzę - korzystając, że miała wolną rękę dzięki temu, że Wayra niósł jej skrzynkę, wykonała obelżywy gest w jego kierunku, uśmiechając się uroczo. - Wolałabym stąd wyjechać w końcu. Ta kolonia jest do dupy. A Baernes schudł ostatnio, przynajmniej tak twierdzi. Możesz go pochwalić jak go spotkasz - skręcili w lewo i znaleźli się na klatce schodowej. - A Kiryll jest chyba u siebie. Przynajmniej był, jak wychodziłam.
Za ich plecami zawył wiatr. Albo wracała burza, albo po prostu dogorywała jeszcze wczorajsza. Busto zignorowała ten dźwięk, wspinając się powoli po stopniach. Jej mina wyrażała kompletne zagubienie. Wysłali ją, żeby ogarnęła port, a przyprowadzi czterech gości, z których każdy chciał czegoś innego, ale łączyło ich jedno - wszyscy wymagali odpowiedzi od niej. Westchnęła i zwolniła trochę, zrównując się z Heather.
- Broń nie jest nam potrzebna w kolonii po prostu - stwierdziła, nawiązując do poprzednich słów kobiety. Zabrzmiało to naiwnie i infantylnie, ale Ynes wydawała się wierzyć w to, co mówiła. - A pani... to znaczy ty... to znaczy... jaką robotę do wykonania? Jeśli mogę spytać? Z ciekawości tylko - podkreśliła, unosząc ręce w defensywnym geście i opuściła wzrok na broń przy pasku brunetki. Ona sama nie była uzbrojona. - ExoGeni coś planuje?
Do kolonii mieli już niedaleko. Dotarcie tam zajęło im raptem kilka minut, o ile nie postanowili zatrzymać się po drodze z sobie tylko znanego powodu. I tak jak podejrzewała Wade, już przy wejściu poproszono ich o zdanie broni. Szafka przy bramie wyglądała na porządną i raczej nikt nie zamierzał konfiskować pistoletów na stałe, a prawo to prawo. Ynes zerknęła na omni-klucz.
- Pan Ogden będzie tu niedługo, już wraca z biura - spojrzała na Heather przepraszająco i znów odgarnęła z czoła niesforne loki. Przestąpiła z nogi na nogę, jakby nie była pewna czy może ich już zostawić i ruszyć w swoją stronę, czy nadal powinna czuć się odpowiedzialna za swoje czteroosobowe znalezisko. - Jest... eee... pora obiadowa jakby, możecie pójść do stołówki, czy coś. Ja w sumie pewnie pójdę, także... no.
Przejęła od Wayry swoją skrzynkę i chyba postanowiła poczekać z nimi. Tak na wszelki wypadek.
- O, idzie już - zawołała i machnęła do wysokiego mężczyzny, który wyszedł spomiędzy budynków kilka minut później. Z twarzy obramowanej ciemnymi włosami i ciemną brodą, wpatrywały się w nich z daleka równie ciemne oczy. Ubrany jeszcze w utwardzony kombinezon z logiem ExoGeni, ze strzelbą na dole pleców, jak na szefa ochrony prezentował się całkiem profesjonalnie.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Obszar dokowania

2 kwi 2015, o 14:50

Dziewczyna od wodociągów. Cóż, może według niej była tylko elementem szarej masy, ale tak naprawdę tacy ludzie byli jednymi z najbardziej wartościowych, jeśli chciało się otrzymać informację o życiu w danym miejscu. Wszystkich przekłamaniach polityków i władzy, poziomie, dobrobycie bądź ubóstwie. Z pewnością będzie jeszcze na to czas.
Szum wiatru powrócił, niosąc ze sobą pył, który drażnił gardło. Odkaszlnęła, przenosząc na moment wzrok na doki i pustkę poza nimi. Feros, chociaż przypominało dziurę dla większości, dla niej zawsze było obiektem fascynacji. Nie tyle przez ruiny w dole, ale samą koncepcję podniebnej kolonii - uwielbiała wysokości, a niesprzyjające warunki, choć niezbyt przyjemne jeśli chciałoby się tutaj zamieszkać na stałe, dawały pewien dreszczyk emocji.
Ruszyła za Ynes, nie dając po sobie poznać, że słucha ich rozmowy. Baernes, Kiryll. Widać, że mieli wspólnych znajomych. Gdy rozmowa na moment zeszła na jej temat, nie naprostowała sprawy w kwestii zwracania się do niej "pani" bądź na "ty".
- Nie czytacie zbyt wielu nie-lokalnych wiadomości, prawda? - uśmiechnęła się lekko, poruszając się do przodu, trzymając luźno torbę na ramieniu. - Jestem z firmy ochroniarskiej, ArSec, która niedawno podpisała kontrakt z ExoGeni. Mi trafiło się Feros - odrzuciła swobodnie, nie pozostawiając śladu po irytacji wywołanej przez wyskok rudej jeszcze chwilę temu. Powoli zbliżali się do stanowiska. - Zajmujemy się ochroną czwartego szczebla, przynajmniej w tym wypadku.
Zdanie broni, choć nie powinno przysporzyć jej problemów, z pewnością jej się nie podobało i w jej sytuacji nie musiała tego ukrywać. Szybko jednak zwrócono jej uwagę, że rzeczony pan Ogden już się zbliżał. Mimo wszystko, wraz z Predatorem rzuciła na ladę całą swoją torbę, woląc uniknąć grzebania w niej za strzelbą między własną bielizną.
Szef ochrony wyglądał na kogoś, kto umie wykonywać swoją robotę. Miała o nim szczątkowe informacje, więc będzie się musiała dopiero przekonać, czy tak jest naprawdę.
- Pan Ogden w samej osobie. Diane Caldera, ArSec - rzuciła prosto, dość oficjalnym tonem, nie widząc powodu do bardziej personalnego podejścia do mężczyzny. - Mam nadzieję, że szybko załatwimy formalności, mam wąski margines na załatwienie tych spraw. Rozpoczynam pracę w przeciągu doby.
CASUAL ARMOR THEME VOICE ⌥ MAN IS NOT WHAT HE THINKS HE IS, HE IS WHAT HE HIDES
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEN W WALCE WRECZ » 75% SZANSY NA POWALENIE PRZY ATAKU OMNI-OSTRZEM
Heather Wade

Avatar użytkownika
 
Posty: 44
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 22:33
Miano: Heather "Sage" Wade
Wiek: 34
Klasa: szpieg
Rasa: człowiek
Zawód: Obecnie szpieg wynajęty przez Konfederację.
Postać główna: Hawkmaster 3000
Lokalizacja: Aequitas
Status: Agentka wywiadu o stopniu S4, podległa jedynie generalicji Przymierza, znana pod różnymi nazwiskami. Obecnie Diane Caldera
Kredyty: 9.530

Re: Obszar dokowania

6 kwi 2015, o 12:57

- Wiesz, czemu tu jestem Busto. - chłopak uciął krótko w odpowiedzi, widząc jej wzrok, nie zamierzając udawać greka.
Mechaniczka (podobnie pewnie jak każdy zdrowo myślący mieszkaniec tego miejsca) doskonale musiała zdawać sobie sprawę, że nie lata się z cytadeli tutaj dla przywiezienia kilku ton ładunku, który równie dobrze mógłby zmieścić się w byle fregacie.
Byłaby to albo cholernie droga taksówka. Albo wyjątkowo dumpingowa promocja.
Więcej niespecjalnie miał jak dodać, bo schody były ostre a graty, które w prezypływie altruizmu postanowił jej pomóc nieść - wcale nie takie lekkie.
Zerknął tylko na mężczyznę, który wybitnie niezręcznie próbował uniknąć wprost zadanego pytania Busto.
Przez moment tylko szedł za nią w milczeniu, siłą rzeczy bardziej przysłuchując się innym przez chwilę niż samemu kłapiąc dziobem. Łypną tylko na gest dziewczyny z udawanym zagniewaniem, notując sobie w pamięci, by zapytać się, który to zbyt namolny absztyfikant dostał ostatnio w dziób od niej znowu, że z takim humorem łazi.
Ostatecznie, gdy znaleźli się na miejscu z ulgą odłożył wszystko, gdzie wskazała.
- Ja też zaraz pewnie tam przyjdę, chętnie zjem coś normalnego. Muszę tylko Ogdena o Mie zapytać. Świetnie że Kiryll jest na miejscu. - rzucił krótko, trochę bardziej suchym głosem, drapiąc się po brodzie na widok nadchodzącego mężczyzny.
W kierunku którego zaraz oszczędnie machnął ręką na powitanie.
Stanął z boku, tak by ten jednak go zauważył, pozwalając najpierw załatwić formalności najemniczce. Tak czy siak, w pierwszej kolejności i tak ten musiał się na Diane i obowiązkach skupić.
Powinien z miejsca domyśleć się, co mogło ściągnąć chłopaka niemal cztery miesiące wcześniej do Nadziei.
Nie zamierzał go po prostu stawiać w niezręcznej sytuacji, pozwalając mu wybrać miejsce, gdzie chce pogadać - zwykle koloniści niechętnie omawiali podobne wypadki z obcymi ludźmi, nie było powodu, by niepotrzebnie stawiać człowieka pod ścianą - pomyślał, lustrując mężczyznę dosyć badawczym spojrzeniem.
>> Ibris << >> Theme #1 << >> Theme #2 <<
ObrazekObrazek
Wayra Talav

Avatar użytkownika
 
Posty: 116
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 28 sty 2015, o 09:38
Miano: Wayra Talav
Wiek: 22
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Kurier / Przemytnik / Najemnik / Pilot
Lokalizacja: Kołyska Sigurda -> Skepsis -> Watson
Kredyty: 9.896
Medale: 1
Glitch (1)

Re: Obszar dokowania

6 kwi 2015, o 18:21

Mary zmuszona była zadowolić się faktem, że tylko jedna z trzech nieznajomych jej osób raczyła się przywitać i przejawić chociażby cień uprzejmości. Błękitnooka dziewczyna posłała mężczyźnie, który przedstawił się jako Bjoern, przyjazny uśmiech. Na początku nieznajomy o nordyckich rysach twarzy sprawiał wrażenie tajemniczego i budzącego niepokój, jednak teraz dziewczyna w duszy była mu wdzięczna za jego otwartość. Mimowolnie przytaknęła Bjoernowi, gdy poprosił aby ktoś wytłumaczył mu co się właściwie dzieje.

Zaledwie kilka minut później zapał młodej poszukiwaczki przygód umyślnie zgasiła piękna brunetka, deklarująca swoją niechęć do oddania swojej broni na czas pobytu w kolonii:
"Może i niektórzy przyjechali tu na wakacje za pieniądze rodziców, by poszukać skarbów i pozwiedzać ruiny, ale niektórzy mają tu robotę do wykonania."
Meretrix...

- Niektórzy przynajmniej potrafią na chwilę rozstać się ze swoją bronią. Boisz się, że groźni, źli koloniści pobrudzą Ci ubranko? A może zniszczą fryzurę? - Skomentowała jadowicie Mary. Wypowiedziała to cicho, jednak na tyle głośno aby brunetka usłyszała.

Ynes wyglądała jakby także miała skomentować przyjacielską postawę młodej poszukiwaczki przygód, jednak w porę powstrzymała się. I dobrze. Im mniej wrogów tym lepiej.

Mieszkanka Nadziei Zhu poprowadziła wszystkich do kolonii. Mary bacznie rozglądała się na boki, podziwiając chociaż surowe i proste, to jednak majestatyczne proteańskie budowle. Było dość ciepło. W powietrzu unosił się drapiący w nos pył, który nie zdążył jeszcze opaść po niedawnej burzy. Wreszcie cała piątka dotarła do bram kolonii. Mary nie miała żadnej broni do zdania, gdy ją o nią poproszono - za skromne pieniądze zarabiane w jej poprzedniej pracy mogłaby sobie kupić co najwyżej plastikowy pistolet na wodę. Na szczęście młoda poszukiwaczka przygód była biotyczką.

Ynes Busto wyglądała jakby gdzieś się spieszyła i niechętnie pozostała ze wszystkimi do czasu przybycia szefa ochrony Nadziei Zhu - brodatego i ciemnowłosego mężczyzny noszącego kombinezon z logiem ExoGeni. Mary przestąpiła z nogi na nogę, czując rosnące zniecierpliwienie. Postanowiła zabić czas rozmową z Bjoernem. A przynajmniej... próbą rozmowy.

- Yyy... No ten tego - zaczęła niepewnie - jesteś Bjoern, prawda? Słowo daję, jeśli źle to wymówiłam to najmocniej przepraszam! - Dodała pospiesznie, nieco pewniejszym tonem. - Twoje imię, jak i Twój wygląd, wskazują że masz nordyckie korzenie jeśli się nie mylę... Pochodzisz z Ziemi? Oczywiście, nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz... Właściwie to przepraszam, że w ogóle zawracam Ci głowę. - Mary przebiegła pospiesznie wzrokiem po nieodgadnionej twarzy mężczyzny, aby po chwili odwrócić wzrok i udać, że pokryta pyłem ziemia dogłębnie ją fascynuje.
Skype - Meryiel GG - 45096358 Facebook - Marian Grabowski Voice - LINK Main Theme - LINK

ObrazekObrazek

Obrazek
Mary James

Avatar użytkownika
 
Posty: 23
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 00:36
Lokalizacja: Zalesie Dolne
Miano: Mary James
Wiek: 20
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Tancerka
Lokalizacja: Feros
Kredyty: 20.000

Następna strona

Powrót do Nadzieja Zhu

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość