Jeden z pięciu okręgów na Cytadeli, zdominowany gł. przez volusów, elkorów i hanarów, posiada jednak też wydzieloną ludzką strefę o nazwie Shin Akiba.

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

14 lis 2015, o 21:06

Nexaron naprawdę nie wiedział kim ten pijak był, ale... Coraz bardziej mu to wszystko śmierdziało i nie chodziło tutaj bynajmniej o alkohol bijący od żula. Za dużo było tutaj tych zbiegów okoliczności jak na jego gust. Nic jednak na razie nie był w stanie z tego więcej sam wywnioskować. Pijak wyglądał w stu procentach naturalnie i nie wydawało się też aby był czyimś kurierem. Kim więc u licha on był? Ostatecznie jednak jak już wspomniałem pirat postawił zobaczyć jak głęboka jest królicza nora.
- Chętnie zobaczyłbym to wielkie bum. Jak i same legendarne złote oczy - nie było sensu ukrywać swojego zainteresowania golden eye, bo skoro udało mu się go znaleźć i wiedział też kim był to na pewno też miał świadomość w jakim celu przybył na Cytadele. Powstawało więc pytanie po co dawał mu szanse na ich zdobycie? Może sam nie był w stanie ich odzyskać i dlatego potrzebował kogoś mniej więcej zorientowanego w sytuacji. Kogoś kogo wykorzysta, aby na koniec wbić mu sztylet w plecy. Cóż... Nie byłby pierwszym i nie ostatnim, który tego próbował, więc...
- Prowadź... Nie chcemy przegapić fajerwerków - powiedział z uśmiechem zamykając jednak od razu hełm aby filtry powietrza zaczęły robić to do czego został stworzone. Oczyszczać atmosferę...
What Can Change The Nature Of A Man??

ObrazekObrazek

~ Strój cywilny ~ Pancerz Bojowy ~

Bonusy: +35% obrażenia od mocy biotycznych, +25% siła od mocy biotycznych, -25% koszt mocy biotycznych, +10% do celności Upiora, +30% moc tarczy, +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni, +20% siła pancerza

Obrazek
Nexaron Dragonbite

Avatar użytkownika
 
Posty: 660
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 13 sty 2013, o 18:28
Miano: Nexaron Dragonbite
Wiek: 26
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 29.625
Medale: 8
Rekrut (1) Kat (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Archanioł (1) Operacja Szalony Geniusz (1) Operacja Psychopata (1)

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

17 lis 2015, o 15:02

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Rzut kością

Avatar użytkownika
 
Posty: 652
Posty fabularne: Zamknięty
Dołączył(a): 17 paź 2013, o 21:03

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

17 lis 2015, o 15:35

Uzyskanie dostępu do kamer zajęło jej trochę czasu, ale nie aż tyle, ile się spodziewała. Wyglądało na to, że właściciele Nory Chory nie przejmowali się zabezpieczaniem swoich systemów monitoringu, bo kto mógłby interesować się podrzędnym klubem? Z całą pewnością Służby Ochrony Cytadeli też korzystały z tego dobrodziejstwa, ale nikt nie wypchnął Sotirii z systemów, pozwalając jej przeglądać nagrania. Może funkcjonariusze byli zbyt zajęci atakiem terrorystycznym, by interesować się niezależną jednostką podpinającą się niezbyt legalnie pod systemy.
Niestety do kamer wewnątrz klubu nie udało się jej podłączyć. Nagrania, które mogła przejrzeć, dotyczyły obu wejść do Nory Chory - głównego i tylnego. Oglądanie ich w przyspieszonym tempie początkowo nie dały zbyt wiele, ale w końcu drellka trafiła na to, czego szukała. Wysoka, smukła postać, znajomy sposób poruszania się, znajomy kolor skóry na odsłoniętych przez podwinięte rękawy rękach. Twarzy nie mogła zobaczyć, bo nie unosił jej w stronę kamery wchodząc do baru, ale dolna część twarzy, niezasłonięta przez cień kaptura, zgadzała się z jej wspomnieniami. To był on, Aethon. W wiadomości, którą otrzymała, mówił prawdę. I jeśli nie udało się mu uciec stamtąd zanim rozpętał się tam chaos, to znaczyło, że nadal jest w środku. Z tego, co widziała, zamieszanie zaczęło się niecałe pół godziny później. Albo miało z nim związek, albo miał po prostu niesamowitego pecha.

Szaleniec, z którym aktualnie zaprzyjaźniał się Nexaron, pokręcił głową i syknął cicho.
- Nie możesz na nie patrzeć - skrzywił się. - Można patrzeć nimi, można ich chcieć, ale nigdy się na nie nie da po prostu patrzeć. Bo wiesz co się stanie, kiedy one spojrzą na ciebie?
Zamilkł, nie udzielając odpowiedzi na swoje pytanie, a przez jego twarz przeszedł cień. Ale tylko na moment. Chwilę później skokiem pokonał dwa stopnie sprowadzające piętro niżej i tylko dzięki złapaniu się barierki udało mu się utrzymać pion. Najwyraźniej gdziekolwiek nie planował iść, nie zamierzał korzystać z taksówek Cytadeli. Prawdopodobnie nie było go nawet na nie stać.
- Fajerwerki, hoho - roześmiał się chrapliwie, a śmiech po chwili przeszedł w rozpaczliwy kaszel. Próby ponownego nabrania oddechu zajęły mu trochę czasu, ale w końcu wyprostował się i ruszył dalej, wciąż jeszcze nieco rzężąc. - Ogień. Masz ogień? Zapalniczkę, zapałki? - wydobył z kieszeni spalonego do połowy papierosa i złapał go w zęby, uśmiechając się do Dragonbite'a radośnie. - Ja oddałem, ze wszystkim co miałem. Oddałem nawet ogień. Nie miałem wyboru, nikt mnie nie pytał. Dlaczego mnie nikt nie pytał? - zmarszczył brwi, by wreszcie wzruszyć ramionami. - Zapomniałem, oni nigdy nie pytają. Kto pyta? Nie oni, ha! Kto pyta? - otworzył szeroko oczy, czekając, aż na pytanie odpowie mu Nexaron. W końcu przed chwilą odpowiedź padła, teraz szaleniec potrzebował już chyba tylko asystenta do swojego krótkiego show.
- Może go spotkamy, jeśli przeżyje wielkie bum - zniżył głos do szeptu, mijając turianina z SOC. Ten obdarzył go tylko podejrzliwym spojrzeniem, ale kto przejmuje się wariatami na ulicy, kiedy dzieje się coś takiego, jak w Norze Chory? Uniósł dłoń do komunikatora i zajął się swoimi sprawami. - Będzie łatwo go znaleźć, będzie łatwo się w niego wgrzebać. Bardzo łatwo.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

18 lis 2015, o 23:07

Przyjmując, że pijak nie był włóczęgą, a jedynie świetnie się kamuflował złote oko mogło się okazać programem, a nie fizycznym przedmiotem. Może zbuntowaną sztuczną inteligencją? Licho wie i dla Nex'a nie robiło to jakoś specjalnej różnicy. Przynajmniej na razie, bo nie widział jak mógłby sam z tego skorzystać poza zastrzykiem gotówki na koncie. Wszystko to mogło się jeszcze zmienić, ale czy tak się stanie dopiero czas pokaże.
Ogień? Pirat sam nie palił. Nie miał, więc przy sobie ani zapałek ani zapalniczki. Sytuacja jednak nie była beznadziejna, bo przy lewym nadgarstku w zbroi było urządzenie, które mogło taką funkcję spełnić. Mały okrągły punkt podgrzewał się do czerwoności i mógł służyć do na przykład podpalenia kartki papieru czy staromodnej laski dynamitu. Osobiście Nexaron nigdy nie musiał z tego jeszcze skorzystać. Teraz była ku temu jednak świetna okazja. Wyciągnął ku niemu nadgarstek i wskazał odpowiednie miejscu aby wiedział gdzie przyłożyć papierosa.
- Kogo spotkamy? Kogoś z Nory Chory? - zapytał podążając za swym nietypowym przewodnikiem starając zdobyć się jakieś konkretniejsze informacje, bo choć zdawał się on wiedzieć więcej niż mówił to za wszelką cenę unikał konkretów. Tego zaś właśnie Nexaron chciał teraz najbardziej. Czegoś konkretnego z czym mógłby zacząć pracować...
What Can Change The Nature Of A Man??

ObrazekObrazek

~ Strój cywilny ~ Pancerz Bojowy ~

Bonusy: +35% obrażenia od mocy biotycznych, +25% siła od mocy biotycznych, -25% koszt mocy biotycznych, +10% do celności Upiora, +30% moc tarczy, +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni, +20% siła pancerza

Obrazek
Nexaron Dragonbite

Avatar użytkownika
 
Posty: 660
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 13 sty 2013, o 18:28
Miano: Nexaron Dragonbite
Wiek: 26
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 29.625
Medale: 8
Rekrut (1) Kat (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Archanioł (1) Operacja Szalony Geniusz (1) Operacja Psychopata (1)

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

21 lis 2015, o 21:23

- Jednak nie chcę - stwierdził mężczyzna i wyrzucił papierosa w dużą donicę. Szybka zmiana planów, nawet odnośnie palenia, nie była chyba niczym niezwykłym w jego przypadku. Za to przyspieszył kroku, jakby nagle zaczęło mu zależeć na czasie.
- Kogoś z Nory Chory? - powtórzył. - Białe włosy pytają o kogoś kto tam pracuje? Jeśli tak, to pewnie ich spotkamy, tak, ale w nich grzebać nie będziemy, tak. Tak tak tak. Spotkamy, jeśli zdążymy i jeśli będą mieli szczęście, bo ich nikt nie uprzedzi. Fajerwerki! - zawołał głośno i rozkaszlał się znów. Asari i ludzka kobieta, dyskutujące gdzieś nieopodal, zerknęły na niego z obrzydzeniem, a potem posłały oburzone spojrzenie na Nexarona. Szedł wyraźnie razem z szaleńcem i rozmawiał z nim, więc spadała na niego odpowiedzialność za wszystko, co ten robił. Przynajmniej z punktu widzenia postronnego obserwatora. - Białe włosy pytają o kogoś kto tam jest, ale nie pracuje? To pewnie też ich spotkamy. Wszystkich spotkamy, wszystkich którzy będą mieli szczęście. Ale potrzebujemy jednego. Tylko jednego. Może mu się uda, a jeśli nie... chodź ze mną, chodź. Musimy mieć dobry widok. Na fajerwerki.
Poprowadził Nexarona dalej, w stronę dużego balkonu z widokiem na większą część okręgu. Teraz balkon był w większości pusty, na ławce po drugiej stronie siedział volus, zajęty rozmową przez omni-klucz, a na ekranie umocowanym na ścianie wciąż wyświetlała się relacja spod klubu. Ta sama dziennikarka z jeszcze większym zaangażowaniem mówiła niezmiennie o braku żądań i odpowiedzi ze strony terrorystów.
- Taaak, tak tak. Tu jest dobry widok - stwierdził szaleniec, opierając się o barierkę i westchnął. - Zapaliłbym.
Pod nimi plątał się spory tłum, zajęty zakupami i całą resztą rozrywek, jaką można było znaleźć w okolicy. Towarzysz Nexa przez chwilę ich obserwował, by w końcu obrócić się w miejscu i uśmiechnąć z radością, jakiej do tej pory Dragonbite nie miał u niego jeszcze okazji zaobserwować.
- Nie tutaj, odwróć się - chwycił go za naramiennik pancerza i obrócił w stronę ekranu na ścianie. - Wielkie, wielkie bum. Trzymaj kciuki - podniósł przedramię i uruchomił omni-klucz. Jednym dotknięciem aktywował włączony już program na urządzeniu. - Fajerwerki - szepnął.
I nastąpiła eksplozja.
Widoczna nadal na ekranie dziennikarka została odrzucona przez wybuch w stronę kamery. Ta moment później zawirowała, uderzona przez odłamek ściany. Z głośników przez chwilę dobiegał jeszcze krzyk, by obraz wreszcie zamienił się profilaktycznie w reklamę środka wygładzającego łuski. Szaleniec podskoczył w miejscu, splatając ręce za plecami. Jego omni-klucz był już wyłączony.
- Teraz się zaczyna zabawa - obrócił się i biegiem popędził w stronę taksówek.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

23 lis 2015, o 17:08

No cóż... Takiego obrotu spraw Nexaron się nie spodziewał. Myślał, że Golden Eye było w klubie opanowanym przez jak się zdawało konkurencję. Teraz jednak musiał zweryfikować swoją teorię, bo gdyby tak było to jego przewodnik nie wysadziłby go w powietrze.
- Zaczyna? Jak na mój gust właśnie się skończyła - powiedział z początku dając się zaskoczyć gdy jego rozmówca ruszył biegiem. Czy chciał go zgubić? Chyba nie, ale jaki miał w tym wszystkim cel nie był w stanie dostrzec. Od samych zaś insynuacji zaczynała go już boleć głowa, bo po prostu za mało wiedział.
- Jak teraz spotkamy tych co byli w klubie? - zapytał zrównując się z mężczyzną i starając się znowu uzyskać jakiekolwiek konkrety. Może Nora Chory była pusta gdy nastąpiła eksplozja? Może wszystkich wyprowadzono jakimś tylnym wyjściem, a eksplozja służyła tylko za zasłonę dymną? Pirat przeklinał w myślach, bo nie mógł się powstrzymać od rozpatrywania tych wszystkich możliwości. Nie raz i nie dwa od tego zależało czy przeżył kontrakt. Miał wrażenie, że tym razem również nie będzie inaczej.
What Can Change The Nature Of A Man??

ObrazekObrazek

~ Strój cywilny ~ Pancerz Bojowy ~

Bonusy: +35% obrażenia od mocy biotycznych, +25% siła od mocy biotycznych, -25% koszt mocy biotycznych, +10% do celności Upiora, +30% moc tarczy, +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni, +20% siła pancerza

Obrazek
Nexaron Dragonbite

Avatar użytkownika
 
Posty: 660
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 13 sty 2013, o 18:28
Miano: Nexaron Dragonbite
Wiek: 26
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 29.625
Medale: 8
Rekrut (1) Kat (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Archanioł (1) Operacja Szalony Geniusz (1) Operacja Psychopata (1)

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

25 lis 2015, o 20:09


Szaleniec zerknął spod brwi na Nexarona, nie zwalniając ani na moment. Wciąż się uśmiechał, jakby właśnie wyciął najlepszy numer w całym swoim życiu, zupełnie nie przejmując się faktem, że w wywołanym przez niego wybuchu z całą pewnością zginęło co najmniej kilka osób.
- Co? Hm? Co? - obrócił się o trzysta sześćdziesiąt stopni i nawet się przy tym nie zachwiał, nie przerywając biegu. Albo jednak nie był pijany, albo to była kwestia wprawy. Trudno było stwierdzić, bo przecież nie znali się wcale tak długo. - Nie wiem, pewnie tak. Ja szukam tylko oka. Jego wybuch nie zniszczył, jego nic nie zniszczy. Albo wyrwę je z trupa, albo znajdę w gruzie. Haha! Podobały ci się fajerwerki, panie białe włosy? Ładne, ładne. BUM! Wielkie bum. Mówiłem, że będzie. Granatowe ubranka już pewnie srają ze szczęścia, że się wreszcie mają czym zająć, a nie tak się plączą bezcelowo... jest!
Dopadł do taksówki czekającej na lądowisku i wskoczył do środka, poganiając Nexarona, jeśli ten się ociągał. Po wybraniu miejsca docelowego warknął i zgarbił się nad uruchomionym szybko omni-kluczem.
- Zablokowali. Zablokowali, nie chcą mnie tam, ale ja jestem sprytny, tak, sprytny. Nie będą turiańce pluć mi w twarz.
Prawdopodobnie nie była to akcja SOCu skierowana przeciwko temu akurat człowiekowi, po prostu odcięli zagrożoną strefę, by uniknąć więcej ofiar. Szaleniec uparł się jednak, że się tam dostanie i po chwili grzebania w systemach pojazdu udało mu się unieść go w powietrze. Nie był kompletnym wariatem, kompletny wariat nie byłby w stanie shakować taksówki w tak krótkim czasie i tak skutecznie. Skycar posłusznie ruszył w stronę okręgu Kithoi.
Nie minęło kilka minut, jak głośniki w środku odezwały się charakterystycznym, turiańskim głosem.
- Służby Ochrony Cytadeli. Wybrany przez was cel podróży jest chwilowo odcięty od reszty Cytadeli. Zawróćcie i poczekajcie, aż zamieszanie zostanie opanowane.
- Nie! - krzyknął do mikrofonu w odpowiedzi samozwańczy kierowca i roześmiał się głośno. Wszystko to przekazywane było na bieżąco przez połączenie z radiowozem. - Chuj wam w oko, kij wam w dupę, turiańskie metalowe dziwolągi, haha!
Uchylił okno i rzucił w skycar za nimi granatem, który wyciągnął gdzieś z odmętów swoich brudnych ciuchów. Rozległ się huk, a chwilę później seria strzałów rozbiła tylną szybę taksówki. Jedna kula przeleciała tuż obok głowy Dragonbite'a. Mężczyzna śmiał się nieprzerwanie, jakby to był najlepszy dzień jego życia.
- Mówiłem, że się zaczyna, ha, mówiłem!

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

27 lis 2015, o 18:54

Czy Dragonbite lubił widok eksplozji i bezsensowną przemoc? To tak jakby zapytać czy asari są niebieskie. Gdyby był inaczej nie obrałby raczej takiej "ścieżki zawodowej", ale... Mimo wszystko mógł obejrzeć ją jedynie na ekranie, a ponad to wolał osobiście zamieniać swoje ofiary w krwawą papkę na wszelkie dostępne sposoby. Nie można mieć jednak wszystkiego, więc w skali od zera do dziesięciu dawał mocną ósemkę.
- Może być, ale wolałbym ją zobaczyć na żywo - stwierdził uczciwie nie widząc powodu aby próbować przekręcać swe odczucia odsuwając się na moment gdy ten wywijał piruet i po chwili zajmując miejsce w taksówce gdy jego przewodnik walczył z pilotem. Z każdą chwilą zaskakiwał go coraz bardziej i utwierdzał w przekonaniu, iż nie był zwyczajnym menelem. Ważniejsze jak na razie było to co mu oferował, czyli możliwość dotarcia do oka.
Gdy ruszyli Nexaron nie mógł powstrzymać się i roześmiał się słysząc wpierw odpowiedź mężczyzny do funkcjonariusza, a następnie rzucony granat. Nareszcie też sprawy nabierały tempa czego nie omylnym dowodem były strzały SOC skierowana ku nim. Dobrze, że miał na sobie i pancerz, i tarczę, ale bez wątpienia chcieli uniknąć konieczności awaryjnego lądowania. Sam jednak granatów nie miał, a strzelba na takim dystansie raczej skuteczna nie będzie. Co więc pozostawało? Biotyka, choć nie miał pojęcia jak bardzo będzie ona skuteczna skupił się i spróbował cisnąć przyciągnięciem w lecący za nimi radiowóz.
- Mówiłeś, mówiłeś...
What Can Change The Nature Of A Man??

ObrazekObrazek

~ Strój cywilny ~ Pancerz Bojowy ~

Bonusy: +35% obrażenia od mocy biotycznych, +25% siła od mocy biotycznych, -25% koszt mocy biotycznych, +10% do celności Upiora, +30% moc tarczy, +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni, +20% siła pancerza

Obrazek
Nexaron Dragonbite

Avatar użytkownika
 
Posty: 660
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 13 sty 2013, o 18:28
Miano: Nexaron Dragonbite
Wiek: 26
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 29.625
Medale: 8
Rekrut (1) Kat (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Archanioł (1) Operacja Szalony Geniusz (1) Operacja Psychopata (1)

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

29 lis 2015, o 15:57

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Rzut kością

Avatar użytkownika
 
Posty: 652
Posty fabularne: Zamknięty
Dołączył(a): 17 paź 2013, o 21:03

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

29 lis 2015, o 17:27

Ładunek przyciągnięcia uderzył celnie w zderzak pojazdu i co prawda nie narobił żadnych szkód, ale skycar SOCu zachwiał się i odbił nieco w prawo, zbaczając z wytyczonej trasy, cudem unikając rozbicia z czymś przelatującym obok. Na krótką chwilę dystans między taksówką a nimi zwiększył się prawie dwukrotnie, ale Służby Ochrony Cytadeli nie zamierzały dać za wygraną i jak tylko poradzili sobie z niespodziewaną utratą kontroli nad sterami, zaczęli ich powoli doganiać. Transport publiczny stacji nie należał przecież do najszybszych, to nie były wyścigówki - co w tej chwili zaczęło strasznie irytować kierowcę.
- Jebane turiańce - warknął. - Nie zgubimy ich, to jest taksówka, nie zgubimy - potrząsnął głową. - To jest taksówka.
Oczywistym było, że jeśli SOC widziało jaki został wybrany punkt docelowy, a szaleniec dość jasno dał im do zrozumienia że nigdzie indziej lecieć nie zamierza, pozbycie się ogona w standardowy sposób raczej nie było wykonalne. Nie mogli też w żaden sposób zestrzelić radiowozu, a przynajmniej nie powinni tego robić, jeśli nie chcieli mieć jeszcze większych problemów z ochroną niż teraz.
- Zwiędną im łuski i wyrosną czwarte palce - mruknął mężczyzna. - Kurwa mać. Taka jest moja klątwa. I żeby im ktoś dekstro-żarcie pomylił z wybielaczem. Musimy wyskoczyć.
Wyjrzał przez okno, wychylając lekko głowę na zewnątrz. Do najbliższego piętra mieli dobre kilkadziesiąt metrów, w końcu nie lecieli wcale nisko. Wyskakiwanie teraz nie było najlepszym pomysłem. Koło głowy szaleńca przeleciały kule, więc schował ją z powrotem do środka, z okrzykiem zaskoczenia. I bólu. Gdy odwrócił się do Nexarona, brzeg czaszki miał rozorany i skóra powoli zaczynała nasiąkać krwią. To nie była duża rana, po prostu ścięty kawałek skóry razem z włosami. Wariat miał dużo szczęścia, ale teraz w jego oczach zapłonęła wściekłość. Szarpnął taksówką, ściągając ją niżej, na dół, przebijając się przez całkiem spory ruch, prawie powodując co najmniej trzy wypadki i kontynuując lot na wysokości nie do końca legalnej - tuż nad głowami ludzi na szerokim chodniku. Padły kolejne strzały, uderzając przez rozbitą tylną szybę w deskę rozdzielczą pojazdu, która błysnęła i zgasła. Nexaron nie wiedział już, czy w związku z tym szaleniec nadal miał kontrolę nad tym, co się z nimi działo. Ten oglądał się tylko za siebie nerwowo, unikając wychylania się więcej. Naprzeciwko pojawiła się ściana wysokiego budynku i zbliżała się w niepokojącym tempie, a pojazd nie skręcał.
- Hop, hop! - zawołał mężczyzna i otworzył drzwi po swojej stronie, by bez zastanowienia przez nie wyskoczyć i zniknąć z oczu Dragonbite'a.
Najemnik został w środku, w skycarze którego nie kontrolował, a ściana była coraz bliżej.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

2 gru 2015, o 23:30

Nexaron poczuł nieskrywaną satysfakcję gdy udało mu się zmusić ścigający ich radiowóz do zmiany trasy loty. Szkoda, że nie zderzył się przy tym z nadlatującym z naprzeciwka pojazdem, ale w życiu nie można było mieć wszystkiego. Dlatego nie był zaskoczony gdy już po chwili znów siedzieli im na ogonie. Nie żeby to co się działo nie podobało się piratowi, ale nabierał przekonania, że jego przewodnik zdawał się działać bez żadnego planu co teraz dane im było teraz odczuć. Mógł przecież poczekać z detonacją do momentu aż dotrą w okolice lokalu, prawda? Jako cel podróży mógł wybrać miejsca poza kordonem, a następnie doszliby czy go przełamali, prawda?
Teraz zaś mieli z tego powodu pod górkę i to całkiem stromą. Nie dość, że zaczęli pikować w dół bez wątpienia na skutek uszkodzeń jakie ich pojazd odniósł. To jego towarzysz został postrzelony... Tyle dobrego, że choć nie było to przynajmniej nic poważnego. Nie mieli jednak czasu na opatrywanie ran. Musieli szybko wyskakiwać z taksówki nim się rozbiją. To ostatnie akurat bardzo go cieszyło, bo sam pomysł wydawał mu się "fajny". Nie chcąc też zostać mokrą plamą na ścianie jakiegoś anonimowego budynku gwałtownie szarpnął drzwi aby je otworzyć i wybierając najbliższą platformę spróbował skoczyć ku niej przy użyciu szarży. Nie marnował przy tym czasu na szukaniu miejsca bez osób postronnych, bo co go potencjalnie ranni przechodni mogli obchodzić. Jeśli by go jego umiejętności zawiodły to zawsze mógł wykonać mniej efektywny tradycyjny skok. W końcu najważniejsze było aby przeżył, prawda?
Bez względu na to jak wyląduje będzie starał się szybko pozbierać, bo psy nie dadzą im odpocząć. Naturalnie od razu dobędzie broni i postara się odszukać pijaczka aby razem mogli się ukryć.
What Can Change The Nature Of A Man??

ObrazekObrazek

~ Strój cywilny ~ Pancerz Bojowy ~

Bonusy: +35% obrażenia od mocy biotycznych, +25% siła od mocy biotycznych, -25% koszt mocy biotycznych, +10% do celności Upiora, +30% moc tarczy, +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni, +20% siła pancerza

Obrazek
Nexaron Dragonbite

Avatar użytkownika
 
Posty: 660
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 13 sty 2013, o 18:28
Miano: Nexaron Dragonbite
Wiek: 26
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 29.625
Medale: 8
Rekrut (1) Kat (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Archanioł (1) Operacja Szalony Geniusz (1) Operacja Psychopata (1)

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

5 gru 2015, o 15:19

Rzut kością

Avatar użytkownika
 
Posty: 652
Posty fabularne: Zamknięty
Dołączył(a): 17 paź 2013, o 21:03

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

26 cze 2021, o 23:06

Obrazek

runtime_err0r.hc

Mistrz Gry: Iris Fel
Gracze: Viktor Karajev, Tori Te'eria, Diego Rodriguez, Xairana, Cain, Matthew Tarczansky



“Though this be madness, yet there's method in't.”



Wyświetl uwagę Mistrza Gry



Dzień przywitał Diego Rodrigueza późną godziną, dziesiątkami nieodebranych połączeń na omni-kluczu oraz paskudnym bólem głowy. To, co wczorajszej nocy wypił, niewiele miało wspólnego z zapewnieniami barmana, a już na pewno nie było warte horrendalnej ceny, jaką płacił, zamawiając kolejne, fikuśne, kolorowe drinki bynajmniej nie dla siebie.
Powód - pretekst? - tego, dlaczego się wczoraj aż tak bardzo sponiewierał, leżał na poduszce obok. Wtulona w jej róg, Tori Te'eria wciąż tkwiła w objęciach Morfeusza. Jej nagie piersi unosiły się w spokojnym oddechu, przyciągając wzrok nawet zamroczonego kacem - moralnym? Skądże! - mężczyzny. Nigdy wcześniej, nie widział aż tak intensywnie niebieskiej barwy i gdyby nie kolejne połączenie od zaniepokojonej jego brakiem odzewu Nicole, mógłby wpatrywać się w przypominającą mu morską otchłań odcień skóry asari niczym zahipnotyzowany jeszcze długie godziny. Rodriguez nie był estetą, a jednak nawet taki egoista jak on, potrafił docenić naturalne piękno jej ciała.
Natarczywe brzęczenie omni-klucza gdzieś nad jej uchem, w końcu zbudziło także gospodynie skromnych rozmiarów mieszkania w Okręgu Zakera. Jak przez mgłę, pamiętała mężczyznę, z którym wróciła w środku nocy do siebie. Nadal tu był. I nie sprawiał wrażenia kogoś, kto właśnie zbierał się do wyjścia.
Być może, byłby to idealny moment, aby nawiązać konwersacje w celu wyjaśnienia sobie kilku mniej i bardziej istotnych kwestii, gdyby nie nagły brzdęk otwierającego się w drzwiach zamka.
Zmęczona po brudnej robocie Xairana, w końcu dowlokła się do wynajętego na szybko mieszkania, aby najprawdopodobniej przespać się w nim, odzyskać siły, a następnie ruszyć w dalszą drogę. Przy odrobinie szczęścia, znajdzie coś intratnego tutaj, na Cytadeli, ale jeśli to nie dopisze, zawsze mogła poszukać go na przykład na Omedze. Kierując się wskazówkami, jakie właściciel nieruchomości przesłał jej na omni-klucz, wysiadła z taksówki pod wskazanym adresem i windą, dotarła na odpowiednie piętro budynku pełnego kawalerek o różnym standardzie. Chwilę zajęło jej znalezienie holonapisu z odpowiednimi cyframi, a gdy w końcu przytknęła omni-klucz do panelu kontrolnego, otwierając drzwi, nie mogła spodziewać się, że w środku zastanie parę kochanków w negliżu w wydawałoby się już jej łóżku.
O tym, jak wyglądało jego łóżko, miał prawo zapomnieć Matthew Tarczansky. Był na nogach od świtu, harując jak wół, aby dostosować systemy Venus do jeszcze bardziej wyśrubowanych wymagań procedur bezpieczeństwa, których skan SOC łaskawie przesłało im na pokład, a kopię dostarczyli osobiście przez kontrolerów, patrzących się każdemu - jemu również - na ręce. Aby uniknąć tych niekończących się, wścibskich spojrzeń, Tarczansky urwał się z pokładu korwety dyplomatycznej i na ochotnika, udał do Okręgu, gdzie ktoś i tak musiał dzisiaj odebrać zamówioną u sprawdzonego dostawy część do podzespołu odpowiadającego za kontrolę temperatury w rdzeniu. Tkwił więc przed ladą, cierpliwie czekając, aż turianin skończy przerzucać kolejne paczki, a wyciągnie w końcu tę, która go najbardziej interesowała.
Nie był jedyny w kolejce. Za nim, stali w niej Viktor Karajev i Cain. Dowódca oddziału, wysłała ich z bliźniaczo podobnym, kurierskim zadaniem. Większość przesyłek, mieli już ze sobą, strategicznie podchodząc do wręczonej im holomapy. Ostatnia pozycja na liście znajdowała się na targowisku, dokładnie w tym miejscu, gdzie tworzył się korek. Za godzinę, zaplanowano odlot, nic więc dziwnego, że oboje zaczynali odczuwać na karku oddech pośpiechu.
- Mamy problem - oznajmij turianin, odsuwając zawiniątko sprzed swojej twarzy choć prawdę powiedziawszy, najchętniej w ogóle by się nie wychylał.
- Część jej jedna, a Was dwóch.




Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

27 cze 2021, o 00:15

W sen wdarł się natarczywy, brzęczący dźwięk. Początkowo próbowała go zignorować, zanurzyć się na powrót w odmęty marzeń sennych i przeciągnąć chwilę niespodziewanej, nieprzyjemnej i ze wszech miar niepożądanej pobudki, ale dźwięk nie miał zamiaru zniknąć ani odejść w zapomnienie. Dźwięk przywoływał do rzeczywistości, niemalże przemocą wyrywał ją z błogiej nieświadomości i mimo usilnych prób Tori - dopiął swego. Cichy jęk wyrwał się z jej ust, pierś poruszyła się w głębszym oddechu a usta skrzywiły, gdy natarczywe brzęczenie odezwało się rezonansem we wciąż chyba zamroczonym wczorajszym alkoholem i zbyt małą dawką snu umyśle asari. Nim jeszcze otworzyła oczy przeciągnęła się aż zatrzeszczały jej stawy i ziewnęła szeroko, po czym po omacku klepnęła swój nadgarstek aktywując omni-klucz i zachrypniętym głosem rzuciła
- Kimkolwiek jesteś, masz dziesięć sekund żeby wyjaśnić czemu mnie budzisz i lepiej żeby było to coś istotnego.
Dźwięk trwał wciąż, nie przestając świdrować jej głowę, więc zdobyła się na najwyższe poświęcenie i otworzyła jedno oko, podnosząc w zasięg wzroku rękę z omi. Aktywny omni-klucz jarzył się bursztynową poświatą na jej przedramieniu, ale nie było na nim żadnego komunikatu o nadchodzącym połączeniu, mimo wciąż trwającemu, natarczywemu i nieznośnemu brzęczeniu dobiegającemu… jakby z drugiej strony jej głowy.
Otworzyła oczy i z cichym westchnieniem odwróciła głowę w tamtym kierunku, napotykając spojrzenie ciemnych oczu mężczyzny leżącego tuż koło niej i przypatrującego się jej intensywnie. Uśmiechnęła się do niego w odpowiedzi na to spojrzenie, po czym zdawszy sobie sprawę, że to zapewne omni mężczyzny podstępnie wyrwało ją ze snu - sięgnęła dłonią i złapała go za nadgarstek z brzęczącym urządzeniem. Aktywowała go i wciąż patrząc mężczyźnie w oczy odezwała się tym samym, wciąż rozespanym i lekko zachrypniętym głosem
- Bob jest chwilowo zajęty. Oddzwoni kiedy mu na to pozwolę - po czym zamknęła połączenie i westchnęła, opuszczając ręce.
Przez chwilę przyglądała się nietypowej zmiennej w jej łóżku, po czym uśmiechnęła się ponownie. Przez umysł przelatywały jej strzępki wspomnień nie odbiegających zbytnio od podobnych poimprezowych wspomnień z przeszłości - kolorowe drinki, muzyka, tańce, szaleństwa na parkiecie i… złamany obcas? To akurat było nietypowe. I - naturalnie - twarze mężczyzn, z którymi spędzała czas. Próbowała dopasować obserwowaną twarz do poszarpanego ciągu wspomnień i zdała sprawę, że faktycznie, fizjonomia się zgadzała. Choć na boginię, nie mogła sobie przypomnieć dlaczego impreza skończyła się akurat w jej mieszkaniu. Niestety, tym razem nie dało się cichaczem wymknąć, trzeba było pozbyć się natręta który miał wystarczająco dużo nietaktu że został tu aż do rana. We wspomnieniach pojawiły się obrazy powrotu taksówką do jej mieszkania, butelki jakiegoś alkoholu nieopatrznie wypuszczonej z ręki i przy wtórze obopólnego śmiechu rozbitej na schodach, łóżkowych igraszek… Okay, było-minęło. Choć z drugiej strony… Może ów osobnik okaże się jeszcze użyteczny.
- Nie jesteś turianinem… Ciekawostka. Mogłabym przysiąc że wczoraj piłam z jakimś turiańcem. Dzień dobry. Miło się spało? - ziewnęła ponownie, po czym usiadła na łóżku, nie przejmując się własną nagością. - Skoro już tu jesteś byłbyś tak łaskaw i zrobił kawę? Twój omni mnie obudził i obawiam się, że powinieneś mi to zrekompensować, Bob. - uśmiechnęła się ponownie i ześlizgnęła się z łóżka, powoli człapiąc w kierunku łazienki. Tam znajdowała się aspiryna, tam też był chłodny prysznic którego obecnie bardzo potrzebowała, żeby się obudzić. A zestawienie: aspiryna, prysznic i czekająca na nią kawa byłoby zupełnym szczytem marzeń.
W połowie drogi usłyszała jednak inny dźwięk - odblokowującej się kontrolki drzwi wejściowych. Zaintrygowana, mimo woli skręciła w kierunku przejścia do salonu i stanęła oparłszy się o framugę, wpatrując się w kobietę wchodzącą właśnie do środka. Kobieta także ją dostrzegła i przez chwilę taksowały się wzrokiem.
- Przepraszam, ale nie zamawiałam na dzisiaj sprzątania... - odezwała się po chwili krępującego milczenia, po czym przejechała dłonią po twarzy - Byłaby pani łaskawa zamknąć drzwi od zewnątrz? - zreflektowała się po chwili i zerknęła do wnętrza sypialni, gdzie mężczyzna właśnie podnosił się z łóżka. Mówił coś? Być może, ale jeśli nawet nie było to zapewne nic ważnego. Spojrzała ponownie na kobietę w wejściu i uśmiechnęła się domyślnie - Chyba, że pani do Boba. Bob, masz gościa! - rzuciła za siebie nie przestając obserwować kobiety.
*** ARMOR *** VOICE *** FORMAL *** PARTY ***
ObrazekObrazek
Tori Te’eria

Avatar użytkownika
 
Posty: 239
Posty fabularne: 75
Dołączył(a): 15 sie 2016, o 22:18
Miano: Tori Te'eria
Wiek: 163
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: Kołyska Sigurda -> Skepsis -> Watson
Kredyty: 55.600
Medale: 2
Purpurowa gwiazda (1) Glitch (1)

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

27 cze 2021, o 00:49

Jeszcze pięć minut, no może dziesięć. Diego zignorował dźwięk omni-klucza, miał to już wypracowane i w większości przypadków po prostu przewracał się na drugi bok nawet nie wyłączając uporczywego pipczenia. Nie inaczej było tym razem, zwłaszcza, że głowa miała chyba zaraz zamiar mu eksplodować. Nie pamiętał kiedy ostatnim razem wlał w siebie AŻ tyle alkoholu, zazwyczaj panował nad sobą i pamiętał powroty do hotelu, tym razem jednak było inaczej. Otworzył oczy próbując zogniskować wzrok na otoczeniu i zorientować się w sytuacji. Kiedy wreszcie mógł określić gdzie jest, nie był w stanie tego zrobić. Pomieszczenie nie wyglądało jak apartament hotelowy, który wynajął wczoraj rano kiedy to przybył na Cytadelę, a łóżko było zdecydowanie wygodniejsze. Nie zdziwił go widok, który zastał obok siebie, chociaż mocno odbiegał od światopoglądu, przekonań i gustów Diega. Najwyraźniej jednak wczorajsza noc pożarła go i wypluła bardziej niż wstępnie zakładał. Nie przepadał za obcymi, chociaż biorąc pod uwagę kształty, Rodriguez nie mógł narzekać.
Omni-klucz wciąż piszczał i to chyba było powodem, dla którego śpiąca obok niego asari otworzyła oczy. Odwzajemnił uśmiech w charakterystyczny dla siebie sposób unosząc tylko jeden kącik ust. Kiedy chwyciła go za rękę aby wreszcie wyłączyć (jak sądził) urządzenie, musiał przyznać, że tego wieczoru, pomimo upojenia alkoholowego, gust mu się nie zmienił. Być może nie była ludzką kobietą, ale urody nie można było jej odmówić. To co jednak wydarzyło się potem, utwierdziło Rodrigueza w przeświadczeniu, że najwyraźniej nie znalazł się tutaj z nią, tylko ze względu na wygląd. Pozwolił kobiecie odebrać połączenie będąc święcie przekonanym, że to dzwoni Nicole i kiedy asari skończyła uniósł brew, ale nie przestawał się uśmiechać tym swoim półgębkiem.
- W porządku - wymruczał przecierając palcami oczy i próbując pozbyć się porannej niemocy. - Mogę być dziś Bobem, tylko mi powiedz kim jesteś ty.
Podsunął sobie poduszkę bardziej pod głowę i położył na plecach wpatrując się w sufit. Wspomnienia wczorajszego wieczoru wracały do niego jak przez mgłę, były niewyraźne, wyrwane z kontekstu i mocno nieuporządkowane. Biorąc pod uwagę fakt, jak bardzo był dziś niedysponowany cieszył się wręcz, że obca asari nie była w stanie skojarzyć jego osoby chociażby z extranetu i wszędzie migających jakiś czas temu zdjęć jego i radnej. To mu dawało szerokie pole do manewru, przynajmniej nie będzie sobie teraz wyobrażała, że Rodriguez zabierze ją na Ilium, ożeni się z nią, a ona sama będzie dziedziczką i współwłaścicielką ogromnej fortuny. Tak przynajmniej myślało większość wychodzących z łóżka Brazylijczyka kobiet. Dziś przynajmniej Diego nie musiał się obawiać, że na koniec tego wszystkiego dostanie siarczystego policzka w twarz, albo haust wody ze szklanki prosto w oczy. To było komfortowe.
- Krótko się spało - odpowiedział przeciągając się i podnosząc po pozycji siedzącej. Próbował wzrokiem zlokalizować swoje ubrania, co okazało się niełatwą sprawą, a komentarz na temat kawy dodatkowo sprawił, że Diego nie mógł powstrzymać się od wybuchu śmiechu. - Przykro mi, nie mam w zwyczaju robić kawy dziewczynom, które nie wiedzą jak się nazywam.
Cóż, egocentryzm i wrodzony narcyzm Rodrigueza zawsze brały górę, nie inaczej było tym razem. Zlokalizował swoje bokserki i w momencie, kiedy asari wychodziła spod prysznica był już praktycznie gotowy do wyjścia.
On też usłyszał dźwięk odblokowywanej kontrolki i odwrócił głowę w stronę drzwi w każdej chwili gotów do uruchomienia kamuflażu taktycznego i zniknięcia. Serdecznie dość miał już wszelkiej maści konfrontacji, właśnie dlatego przyleciał na Cytadelę. Spojrzał znad ramienia niebieskiej i zmarszczył brwi.
- Być może - powiedział ruszając w stronę wyjścia i praktycznie stając w drzwiach razem z tym razem ludzką kobietą. - Pozdrówcie ode mnie Boba.
W myślach już słyszał, jak Nicole będzie się z tego Boba nabijać przez najbliższy miesiąc...
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 416
Posty fabularne: 34
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 42.950
Medale: 1
Glitch (1)

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

27 cze 2021, o 01:23

- Kuchnia jest w drugą stronę… - postukała go w ramię i mimo, że mężczyzna był odwrócony do niej plecami ruchem głowy wskazała na aneks - I bez obrazy, ale ja także nie zwykłam przyjmować gości o tak wczesnym poranku. Zwłaszcza takich, którzy dopytują się o moje imię - zerknęła na ścienny zegar i jej oczy wreszcie otworzyły się szerzej - zdecydowanie nie był to poranek. Można było wręcz powiedzieć, że było to późne przedpołudnie co nie zmieniało faktu, że Tori nie czuła się ani wyspana, ani wypoczęta. Nocna gimnastyka i łóżkowe ekscesy zdecydowanie były jednym z czynników wpływających na jej obecny stan ale… nie miała czego żałować. Z tego, co pamiętała było miło, może nie były to jakieś totalne fajerwerki, ale narzekać nie powinna.
- Kawa, Bob. Czy jak tam masz na imię. To jest polecenie służbowe. I możesz ją zrobić również dla naszego gościa - spojrzała na wciąż milczącą kobietę licząc, że ta w końcu wyłuszczy cel swojej wizyty o tak pogańskiej porze.
Uświadomiła sobie, że wciąż paraduje nago, więc cofnęła się na chwilę do sypialni i z wieszaka przy wejściu do łazienki ściągnęła szlafrok - zawinięta w niego wróciła do salonu, obserwując zarówno Boba jak i nieznajomą kobietę.
- Jak rozumiem pani nie w sprawie sprzątania. I nie do Boba. Czemu więc zawdzięczam tą niespodziewaną wizytę? - odezwała się do śniadej kobiety - Chodzi o tą butelkę rozbitą wczoraj na schodach? Jeśli tak to przyznaję się do winy, pani władzo.
Zdecydowanie ten poranek nie należał do typowych. Owszem, bywało różnie podczas jej imprezowych eskapad, ale zwykle to praca trzymała ją w ryzach - po prostu wiedziała, kiedy może sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa i party time do rana. To było jak dwie strony medalu - z jednej strony Tori jako profesjonalistka, lekarka, do niedawna poważana pracownica Huerty, z drugiej strony - niemal typowa młoda asari, korzystająca z uroków życia i nie przejmująca się dniem następnym. Nie, żeby miała jakieś wyrzuty sumienia. Było to po prostu coś zdecydowanie naturalnego - wiek młodzieńczej rozrywki i odrobiny szaleństwa.
*** ARMOR *** VOICE *** FORMAL *** PARTY ***
ObrazekObrazek
Tori Te’eria

Avatar użytkownika
 
Posty: 239
Posty fabularne: 75
Dołączył(a): 15 sie 2016, o 22:18
Miano: Tori Te'eria
Wiek: 163
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: Kołyska Sigurda -> Skepsis -> Watson
Kredyty: 55.600
Medale: 2
Purpurowa gwiazda (1) Glitch (1)

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

27 cze 2021, o 02:35

- Kurwa. -Zdążył tylko tyle z siebie wydusić, gdy na horyzoncie pojawili się funkcjonariusze SOC, niosący bezcenną kopię protokołów bezpieczeństwa, którą trzeba było zaimplementować do systemów Venus tak, aby uniknąć wielogodzinnego bezczynnego wiszenia Venus w celu potwierdzenia jej sygnatur i otrzymania pozwolenia na lądowanie. Jak widać, nawet sama Rada nie mogła sobie poradzić z biurokracją, która urosła do rozmiarów Godzilli i miała apetyt na więcej. To tylko pokazuje fakt, że najdoskonalszy twór prędzej czy później i tak przeciwstawia się swojemu stwórcy. - To na pewno dzisiaj? -Spytał stojącego obok technika, którego wyznaczył na porannej oprawie do współuczestniczenia w tej procedurze. Był to podpunkt C odnośnika A1 w podpunkcie 12 nadesłanym przed przybyciem funkcjonariuszy na skrzynkę mailową działu technicznego korwety dyplomatycznej Venus. Na całe nieszczęście...aktualizacja protokołów bezpieczeństwa miała miejsce właśnie dzisiaj i nie była to rzecz, którą Tarczansky zamierzał się cieszyć.
W swojej karierze na Venus przeżył już cztery aktualizacje protokołów i każda z nich kończyła się fiaskiem oraz następującym błędem kompilacji we wszystkim kurwa Twoja mać we wszystkim, co się dało.. Nie miał pojęcia czy była to kwestia błędnego kodu czy upośledzenia programisty czy też obu naraz. Jedno było dla niego pewne...miał się dzisiaj wkurwić. Zamierzał odłożyć ten fakt na możliwie późną porę, dlatego też postanowił się ulotnić z toksycznych warunków panujących tego dnia w maszynowni i dołączonej do niej serwerowni. Jako oficer techniczny musiał podejmować naprawdę trudne decyzje i podjął ryzyko pozostawienia swoich podwładnych samym sobie, by odebrać newralgiczną dla chłodzenia rdzenia część. W końcu kilka minut wcześniej otrzymał od działu logistyki informację z numerem zamówienia i zapewnieniem jego realizacji. Uniósł wysoko brew.
To Ci nowość...
Przeszło mu przez myśl, gdy zerknął na treść wiadomości. Postanowił, że aktualizacja tych protokołów zostanie najlepiej dopilnowana przez pokładowego informatyka. Scooter z początku nie był zadowolony z postawieniem go przed faktem dokonanym, ale szczerze powiedziawszy...nie miał większego wyboru. Taka była wola plemienia i chuj. Matt zamierzał przekonać się na własnej skórze o rzetelności, która do tej pory potrafiła jedynie sprowadzić na czas...zawód. Nie przebierał swojego ciemnoszarego kombinezonu roboczego, na którym nadrukowano logo oraz nazwę Venus na plecach oraz ramieniu. Miał tylko odebrać część, wrócić na statek i wykonać prostej wymiany. Nic więcej. Ruszył więc do Okręgu Zakera.
Dotarłszy pod wskazany adres, był wielce zaskoczony, że takowy istnieje i faktycznie znajduje się pod nim sklep z elektroniką. Biorąc pod uwagę zdanie, które miał wyrobione o swoich współpracownikach "kurierzynach", uznał to za całkiem dobry znak.
Część, choć była mała - była dość trudno dostępna. Całkiem niedawno wstrzymano jej produkcję na rzecz nowej linii produktów tego niemieckiego producenta, o którym można było mówić bardzo wiele złego, ale o elektronice przemysłowej można było rozpływać się w superlatywach. Przy wejściu do sklepu dostrzegł dwójkę czających się w pobliżu sklepu żołnierzy Przymierza. Ba! Dostrzegł fakt, iż minęli próg. Uśmiechnął się w duchu, gdyż jakie było prawdopodobieństwo, że przyszli po to samo.
- CO. - Rzucił z niedowierzaniem, gdy dotarła do niego wiadomość, że oficerowie Przymierza właśnie przyszli odebrać tą samą część co on.- Ale. Kurwa. Ech. -Wymamrotał zrezygnowany, opierając się dłonią o ladę i w myślach realizując wszelkie plany dojechania pracowników działu logistyki w sposób, jaki do tej pory nie śniło się ludzkości.- No dobra, to albo gramy w papier-kamień na zasadach standardowych, albo...musimy się napierdalać. -Stwierdził z przekąsem, od razu konfrontując swoje słowa z zastanym obrazkiem. Miał prawdopodobnie do czynienia z dwójką wyszkolonych żołnierzy Przymierza, którzy swoje już widzieli. Nawet jeśli posturą dorównywał temu facetowi, to tracił na zasięgu, bo był niższy. Dwóch na jednego, zresztą...Stacja Raitaro była wyzwaniem, niemniej jednak teraz pragnął zwyczajnie odwołać się w milczeniu do ich poczucia humoru.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 352
Posty fabularne: 23
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.880
Medale: 3
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Glitch (1)

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

27 cze 2021, o 08:18

Nikt nigdy nie mówił, że będzie lekko w jej fachu. Ale przynajmniej po ciężkiej, brudnej i ryzykownej robocie zazwyczaj na końcu czeka dobra zapłata. Zazwyczaj, bo zdarzają się również przypadki, że za zarobioną kasą trzeba się trochę pouganiać bo zlecający nie chce zapłacić całej, bądź części uzgodnionej kwoty. Wtedy robi się mało przyjemnie, a Xairana w końcu ma dobry pretekst by nie powstrzymywać swojej skłonności do przemocy. Kolejny powód, dla którego wybrała ten zawód, na przykład zamiast bycia żołnierzem, który byłby podporządkowany masom regulacji i rozkazów, i to mimo ukończenia akademii.
Ale te wszystkie rozważania można było odłożyć na później, teraz jedyne o czym marzyła, to napić się z butelki rumu, który kupiła po drodze i którą trzymała teraz w ręce, wziąć długi prysznic i przespać się. O reszcie będzie myśleć jak się obudzi.
Taksówka wreszcie dojechała na miejsce, Xairana myślała już, że nigdy to nie nastąpi, kobieta wysiadła więc z niej, skierowała się do budynku, a potem do windy i wjechała na odpowiednie piętro. Dosyć szybko odnalazła odpowiednie mieszkanie. Westchnęła nie mogąc się doczekać drinka, lub kilku oraz odpoczynku. Przyłożyła omni klucz do kontrolnego panelu, drzwi się otworzyły i cóż zobaczyła nagą kobietę, asari o bardzo interesującym, morskim odcieniu skóry, właściwie to jednym z ładniejszych, na środku pomieszczenia. Niemal zderzyła się też w drzwiach z jakimś, całkiem przystojnym zresztą mężczyzną. Oparła się o framugę drzwi, ręką przeczesała włosy po tej stronie, po której miała długie, po czym spojrzała asari w oczy unosząc lewą brew do góry.
-Nie znam Boba, Ty jesteś Bob? rzuciła do mężczyzny, po czym powróciła spojrzeniem do kobiety
-Gówno mnie obchodzi sprzątanie i rozbita butelka, obyś tylko tej mi nie rozbiła. Swoją drogą masz boskie cycki, jakbym wiedziała, że taki strój obowiązuje to bym się przygotowała. Ale skoro już zdecydowaliście, ty i on, się pieprzyć w moim, przynajmniej na tą noc, apartamencie, trzeba było przynajmniej mnie zaprosić, nie odmówiłabym. I tak, mogę udowodnić, że apartament jest mój. rzekła będąc rozdartą między złością, że ktoś nie pozwala jej odpocząć, a wdziękami asari, które niewątpliwie były całkiem przyjemne dla oka. Trzeba przyznać, że i na wdzięki kobiece Xairana była czuła. Teraz jednak omiatając wzrokiem nagą asari, uśmiechnęła się lekko, unosząc kąciki ust do góry. Teraz poszła do kuchni i nalała sobie do szklanki trochę rumu, przynajmniej pierwszy punkt swojego planu zrealizuje.
-Jeżeli nie macie w planach zaoferować mi trójkąta to planuję się przespać rzuciła z kuchni oczekując, że niespodziewani goście sobie pójdą, bo cóż, opcja numer jeden pewnie byłaby niespodzianką roku, a Xairana aż tyle szczęścia nie miała.
ObrazekObrazek
Xairana

Avatar użytkownika
 
Posty: 71
Posty fabularne: 50
Dołączył(a): 7 mar 2018, o 03:39
Miano: Xairana Leilani
Wiek: 32
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik, Płatny Morderca
Lokalizacja: -
Kredyty: 46.250
Medale: 2
Sponsor (1) Glitch (1)

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

27 cze 2021, o 18:49

Sącząc zieloną herbatę w lokalu cieszył się w duchu, iż odmówił urlopu dłuższego niż wymagała to od niego rehabilitacja. Rozumiał wojskowe życie i bezczynność nie przeszkadzała mu zwykle, tym razem jednak było inaczej.
Będąc tutaj, teraz, pośród ludzi, ich codziennego życia mrówek wielkiej kolonii Cytadeli czuł ukłucie niepokoju. Tłumił to uczucie jak mógł, lecz nie potrafił się go pozbyć całkowicie.
Spojrzał na zegarek. Poruszające się na tle niebieskiego cyferblatu wskazówki zdradziły mu, że wkrótce ma mieć spotkanie z nowym oddziałem. Znów czekało go zawiązywanie więzi, poznawanie nawzajem swoich zwyczajów, nauka porozumiewania się bez słów.
Dopił herbatę, zapłacił i wyszedł.

W dokach szybko odnalazł właściwy okręt. Przed nim, ewidentnie podczas przerwy na papierosa, stała żołnierka, szeregowa jak odczytał z pagonów. Zbliżył się.
- Cześć!- rzuciła, strząsając popiół z końcówki- Ty jesteś tym nowym, o którym mówią w oddziale? Nazywam się Felicia. A ty jesteś...
- Starszy stopniem- rzucił ochryple, jakby głos mu się zastał od kilku godzin nie mówienia.
Szeregowa spojrzała na niego, jakby odezwał się do niej w innym języku. Karajev spojrzał na nią wymownie, twarz jego nie zdradzałą ni cienia uśmiechu.
Ciekawe czy wiedzą o mojej ksywce tutaj- pomyślał. Przyzwyczaił się do określenia "Happy".
Szeregowa Felicia wreszcie zrozumiała aluzję i zasalutowała, stając na baczność. Uśmiechnęła się przy tym nerwowo. Viktor odpowiedział jej salutem.
- Gdzie mogę to zostawić?- spytał, pokazując wzrokiem na swoją torbę sportową i worek marynarski na plecach.
- Proszę za mną, eeee...- zająknęła się, wyciągając szyję, by dostrzec co Viktor nosi na pagonach-... panie sierżancie.[/color]
Szeregowa zaprowadziła go do kajuty, już wcześniej przygotowanej dla niego. Zrzucił z siebie bagaż, postanawiając, że rozpakuje je później. Najpierw formalności.
- Gdzie znajdę dowódcę, szeregowa?- spytał.
Komandora w tej chwili nie ma, zastępuje go porucznik Vasquez.
- Prowadźcie, szeregowa.
Zastali oficera przeglądającą jakąś listę. Porucznik również okazała się kobietą. Nie, by robiło to Viktorowi jakąś różnicę.
- Sierżanr Karajev, na rozkaz!- stuknął oficjalnie obcasami po czym podał oficer dokumenty z przydziałem. Wzrok zaraz przeniósł gdzieś w bliżej nieokreśloną dal, wciąż stojąc na baczność. Nie lubił kontaktu wzrokowego, zwłaszcza z bliska.
Dopiero teraz na niego spojrzała, chyba wciąż myśląc o danych, jakie przewijały jej się na ekranie tabletu.
Tak wyglądało pierwsze spotkanie przyszłych towarzyszy broni.
A pierwsze zadanie?
Błahe.
Mieli uzupełnić zapasy. Viktor dziwił się w duchu, że zadaniem tym nie zajmuje się kwatermistrz albo ktoś z obsługi technicznej, a marines, na dodatek oficer wespół z podoficerem, no ale rozkaz to rozkaz.
Podczas wędrówki po Cytadeli praktycznie nie zamienili słów. To co porucznik słyszała z ust sierżanta było przede wszystkim "tak jest", "gdzie teraz poruczniku?", czasem proste "tak" lub "nie", gdy zadała mu jakieś pytanie.
I tak odhaczali kolejne pozycje z listy. Trudności pojawiły się dopiero z ostatnią. Okazało się bowiem, iż jedyny egzemplarz tego, co szukali pragnął również zdobyć mężczyzna w kombinezonie roboczym z naszywką "Venus". Jął przy tym żartować o sposobie wyłonienia osoby z prawem do pożądanego towaru.
Karajev spojrzał na mężczyznę bez emocji, chrząknął tylko cicho. Nie uznał za stosowne poczynić obserwacji oczywistego, iż jako stojący dalej w kolejce nie mają pierwszeństwa do towaru.
- Co teraz pani porucznik?- spytał wreszcie, spoglądając na swoją przełożoną.
ObrazekObrazek
Viktor Karajev

Avatar użytkownika
 
Posty: 61
Posty fabularne: 49
Dołączył(a): 16 maja 2021, o 00:08
Miano: Viktor Karajev
Wiek: 30
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator C2
Lokalizacja: Ziemia
Kredyty: 45.000
Medale: 2
Szaleniec (1) Glitch (1)

Re: Przestrzeń Okręgu Zakera

28 cze 2021, o 18:00

Nie zdążył wyjść na zewnątrz bo do środka bezceremonialnie wparowała kobieta, którą Rodriguez gdyby spotkał w barze z pewnością by się nie zainteresował. Stanął więc między wyjściem a mieszkaniem przyglądając się przez dłuższą chwilę tej jakże uroczej sytuacji.
- No dobrze - powiedział wreszcie bardziej optymistyczne zapatrując się na to co się działo. Biorąc pod uwagę całkowity brak kompleksów i przede wszystkim jego narcyzm, nie mógł teraz jednak odmówić sobie ciekawości. Tej która dopadła go w momencie kiedy ludzka kobieta wyrzuciła z siebie bardzo interesujące stwierdzenia. Postanowił zatem zostać dłużej w myślach studiując co w zasadzie właśnie się tu odbywa.
- Diego - rzucił w końcu zdejmując marynarkę i podciągając rękawy koszuli. - Rodriguez.
Bez względu na to czy nazwisko im coś mówiło czy nie ruszył w stronę wskazanego aneksu, w sumie skoro już tu był i zarówno on jak i... Tara? Torma? T... W myślach próbował uporządkować sobie wczorajszy wieczór, zwłaszcza, że gdzieś z tyłu głowy zaczęło mi dzwonić znajome uczucie. Wiecie, to kiedy macie jakieś słowo na końcu języka i za nic nie możecie sobie go przypomnieć. Westchnął i ruszył w stronę kuchni.
- Pani od sprzątania Boba też życzy sobie kawę, skoro już mamy tutaj tak urocze towarzystwo? - powiedział zwracając się do Xairany. Bladego pojęcia nie miał co tu właśnie się działo ale było to nazbyt intrygujące żeby tak po prostu wyjść. Ostatnimi czasy jedyną rozrywką na jaką mógł liczyć Rodriguez były drinki, cygara i przygodny seks, a tu tymczasem z nieba spadła mu intrygującą ciekawostka. Asari zachowywała się jakby to było jej mieszkanie, ludzka kobieta zresztą również, ale jedna i druga sprawiała wrażenie, że się nie znają. Więc albo właśnie nakręcała się tu niezła afera albo Diego trafił w sam środek programu "Mamy Cię" czy coś w tym stylu. Jedno i drugie zresztą miało swoje plusy. Z jednej strony czekała go komediowa rozrywka na żywo (może powinien przynieść kisiel?), z drugiej może właśnie zainteresowała się nim telewizja Cytadeli co tylko łechtało wybujałe ego Rodrigueza.
Pozwolił sobie pogrzebać w szafkach w poszukiwaniu zarówno kubków jak i kawy. Nie był upośledzony, potrafił przygotować kawę chociaż musiał przyznać szczerze, że osobiście sam żadnej nie robił. Zresztą, mało czym (może poza gotowaniem, ale to z przyjemności bardziej niż przymusu) zajmował się sam w kwestiach kuchennych. Nastawił ekspers, przygotował kubki i właśnie w tym momencie go olśniło.
- Tori! - odwrócił się do asari z wymalowanym na twarzy uśmiechem ukazującym szereg idealnie równych i białych zębów. Uniósł jedną brew, jakby chciał żeby w tym momencie właśnie uznano jego wyższość i machnął ręką w geście "voila".
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 416
Posty fabularne: 34
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 42.950
Medale: 1
Glitch (1)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Okręg Zakera

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości