Najbardziej sponiewierany i najwidoczniej dotknięty ostatnim atakiem gethów okręg Cytadeli, co najlepiej widać na praktycznie zmiecionej z powierzchni Sali Koncertowej im. Dilinagi.

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

31 lip 2012, o 10:59

Kiedy tylko wyczula, że traci grunt pod nogami, odruchowo zarzuciła wolną rękę na szyję mężczyzny. Zwykły odruch, ale razem z tym, co nastąpiło zaraz po chwili, mogło to wyglądać na zaplanowane działanie. Zresztą, czemu miałaby protestować przeciwko jednemu niewinnemu pocałunkowi? ... Niewinny to on był, póki sama nie zdecydowała się przejąć kontroli nad owym. Nie śpieszyło się jej, to można było odczuć. Chwytała jakąkolwiek okazję, która doprawiała jej życie na słodko.
To ona delikatnie przerwała pocałunek, z uśmiechem i nieco upiornym błyskiem w oku.
- Nieźle - rzuciła. Nawet nie miała rozmarzonego tonu, była po prostu zadowolona z takiego obrotu sytuacji. Co jej szkodziło? - A zaproszenie to chyba do treningu strzelania. Snajperką.
Zaraz... a cóż to była za propozycja? Żeby on ją nauczył tym draństwem strzelać? W sumie sama nie wiedziala, co z tą zdobyczną Modliszką zrobić, równie dobrze moglaby zwalczać snajperów ich własną bronią... Kuszące.
- Ale chyba cos przerwałam...
Nie czekała na słowa protestu, sama zainicjowaała kolejny kontakt ich warg. Spokojnie, bez zbędnego pośpiechu.
ObrazekObrazek
Vicca Ulianov

Avatar użytkownika
 
Posty: 275
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 20:59
Wiek: 21
Klasa: adept
Rasa: human
Zawód: kurier/kobieta pracująca
Kredyty: 48.150
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Operacja Archanioł (1)

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

31 lip 2012, o 12:00

- Snajperką? Mmmm, a do kogo chciałabyś z niej strzelać? – Spytał, głaszcząc ją chwilę po szyi, nim ponownie wrócił do pocałunków. Dodatkowo te z każdą chwilą były coraz mniej grzeczne. Rozchylone wargi, szybsze bycie serca i z trudem łapany oddech. Zadziwiające jak taki teoretycznie drobny gest przepełniony był zarówno delikatnością jak i namiętnością. A temu pilotowi nie można było odmówić talentu w tej dziedzinie. Po kilku minutach nieprzerwanej pieszczoty, postawił ją ostrożnie na ziemi i przez chwilę głaskał jeszcze szorstkim kciukiem jej policzek. Nie mógł powiedzieć na głoś, że w myślach poczuł ulgę, po jej reakcji na pocałunek. Pierwszy pocałunek z kobietą zawsze był niewiadomą. Zazwyczaj intuicja go nie myliła, wyczuwał właściwy moment i chwilę, by pozwolić sobie na ten pierwszy krok. Jednak stres wciąż pozostawał stresem, że jednak zostanie odepchnięty a wszystkie starania spełzną na niczym.
Mmm, teraz mam fizyczne potwierdzenie tego, że jesteś słodka. – Wyszeptał lekko zachrypniętym głosem, unosząc jej dłoń do swoich ust i całując ją delikatnie, tak jak przy początku spotkania. Teraz jednak zatrzymując wargi dłużej przy jej skórze i owiewając delikatną skórę gorącym oddechem.
ObrazekObrazek
Victor Black

Avatar użytkownika
 
Posty: 71
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 17 lip 2012, o 12:54
Miano: Victor Black
Wiek: 34
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Pilot
Postać główna: Vanessa Chorisso
Kredyty: 22.199

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

31 lip 2012, o 12:22

Znów ten upiorny, czerwonawy poblask. Naprawdę, musi chyba zmienić soczewki, zeby nie wywoływać tego upiornego wrażenia. I najwidoczniej nie zdawała sobie sprawy, że czymś takim może straszyć dzieci. I niektórych dorosłych. Chociaż, gdyby jej to ktoś powiedział, zapewne wykorzystałaby to do swoich celów.
Poblaskowi towarzyszył lekko przyspieszony oddech i naprawdę szeroki uśmiech. Milczała, jeszcze na niego spoglądając, jakby sobie chciała zapamiętać coś, cokolwiek, tak na wszelki wypadek, dla milych wspomnień. Bo kto wie, kiedy cos takiego znów się zdarzy...? Przez chwilę aż trochę przygasła, zanim nie uśmiechnęła się znowu. Nieco mniej szeroko.
- Do kogo chciałabym strzelać? Najchętniej do tych, ktorzy chcieliby mi zrobić krzywdę i sie kryją za załomami... No wiesz, snajperzy.
Tych to naprawdę nie znosiła. Nieważne, że tylko dwóch jej chciało "zaszkodzić". A moze po prostu nie zauważała reszty? Paru też znała i niespecjalnie za nimi przepadała. Ale do picia każdy dobry.
- O ile będziemy się zajmować treningiem, nie flirtem - tu już była lekka, nieco żartobliwa docinka.
ObrazekObrazek
Vicca Ulianov

Avatar użytkownika
 
Posty: 275
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 20:59
Wiek: 21
Klasa: adept
Rasa: human
Zawód: kurier/kobieta pracująca
Kredyty: 48.150
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Operacja Archanioł (1)

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

31 lip 2012, o 20:23

- Jasne, mogę Cię nauczyć strzelać z snajperki. Ale to już zajęcie na kolejną randkę. – Odpowiedział siadając na brzegu budynku, ciągnąć ją za rękę za sobą i sadzając na murku obok siebie. Objął ją lekko ramieniem i obserwował znowu zmieniające się światła na scenie Dilinagi, kawałek od nich. Zawędrowali wcale niezły dystans, ale musiał przyznać w myślach, ze się opłacało. Dawno nie miał okazji poflirtować sobie z młodą, bystrą i zadziorną dziewczyną, która doskonale znała swoją wartość. Co do soczewek, nie wydawał się nimi jakoś specjalnie poruszony czy przestraszony. Widywał już ludzi po takich modyfikacjach genetycznych że wyglądali jak mutacja turianina z kroganinem. Czerwone oczy nie były jedną z tych rzeczy, która by go odstręczała. – Co do tego, że nie poświecimy większości zajęć flirtowi, nic nie mogę obiecać. Twój zniewalający urok jest nie do odparcia. – Odpowiedział tonem rozkochanego francuzika, co w sumie brzmiało intrygująco, zabawnie i niepokojąco w jednym.
ObrazekObrazek
Victor Black

Avatar użytkownika
 
Posty: 71
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 17 lip 2012, o 12:54
Miano: Victor Black
Wiek: 34
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Pilot
Postać główna: Vanessa Chorisso
Kredyty: 22.199

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

31 lip 2012, o 20:59

- Zgadzasz się? Super! - klasnęła w dłonie z lekkim entuzjazmem. O tak, już ona potem pokaże tym snajperom... Jesli na jakiegoś trafi wtedy. Teraz niespecjalnie chciała.
No i wszystko bylo w porządku. Kolejne miłe wspomnienie do kolekcji, roztańczone światła sali koncertowej. Rany, zrobiła sie sentymentalna. Ale podobno niektorych rzeczy się nie zapomina. Tego raczej nie zapomni. Po co niby miałaby?
Ton Victora przyprawił ją o chichot. Naprawdę, byl niezłym aktorem, naprawdę nie myślał, żeby wziąć ten zawód na poważnie? Chociaż z drugiej strony, nazwał to randką... Tak jakby coś planował. Cos kiedyś słyszała o zasadzie trzech randek, ale wtedy zbyła to śmiechem. Dziewczyna, która jej to mówiła, byla kompletną kretynką.
- Och, ja sobie poradzę, własnie bałam się o ciebie, że nie będziesz mógł się powstrzymać. W końcu ciężko mi się oprzeć - żartobliwie przytkneła dwa palce do ust, po chwili posyłając mu z nich pocalunek. - Twoje słowa.
ObrazekObrazek
Vicca Ulianov

Avatar użytkownika
 
Posty: 275
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 20:59
Wiek: 21
Klasa: adept
Rasa: human
Zawód: kurier/kobieta pracująca
Kredyty: 48.150
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Operacja Archanioł (1)

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

1 sie 2012, o 09:51

Mężczyzna uniósł dłoń i zacisnął pięść, tak jakby udawał, że chwyta posłanego buziaka. Jego dłoń chwilę później zawędrowała do kieszeni, tak jakby chował coś na później lub na pamiątkę. Kąciki wąskich ust zadrżały lekko, by po chwili uśmiechnął się szeroko. Ten gest odznaczały się wyraźnymi dołeczkami w jego policzkach, przez co szorstkie rysy twarzy od razu zmiękły i stały się sympatyczniejsze. Tylko z jego oczu wciąż nie znikał ten łobuzerski błysk.
- Tamten buziak będzie na później, jak już zostanę sam. Czemu miałbym go marnować teraz, skoro mam coś o wiele lepszego? – Wyszeptał wprost do jej ucha, owiewając go gorącym oddechem. Jego dłoń obejmująca jej talię, sprawiła że znowu przyciągnął ją bliżej siebie. Tym razem lekko musnął jej szyję wargami, nim spoczęły na jej ustach w kolejnym namiętnym pocałunku. Niestety, nie dane było im się długo cieszyć tą chwilą, bo nagle wyraźne światło poraziło ich w oczy. Latarka? Ale skąd?
- Oi, wy dwoje! Co tam robicie?! To niebezpieczne, złazić mi natychmiast! – Na dole stał mężczyzna w mundurze SOC, na oko koło pięćdziesiątki z marsową miną przyglądając się dwójce młodzików.
ObrazekObrazek
Victor Black

Avatar użytkownika
 
Posty: 71
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 17 lip 2012, o 12:54
Miano: Victor Black
Wiek: 34
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Pilot
Postać główna: Vanessa Chorisso
Kredyty: 22.199

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

1 sie 2012, o 10:13

- Niepoprawny flirciarz - skomentowała, zanim ich wargi się nie złączyły ponownie.
Czy to mogło być możliwe, że zupełnie przed chwilą wychwycil drobną iskierkę drżenia w jej głosie? Ledwie słyszalna, ale była. W ktory czuły punkt trafił? A moze to zupełnie co innego?
Czas sie wlókł? Nie, dla niej szedł normalnym torem, ale moze nawet za szybko. Nie chciała konczyć, po co? Tak też było dobrze, choć może nastrój nieco zbyt sprzyjał romantyzmowi.
Ale nadal wydawało się jej za szybko, kiedy oślepilo ją na moment światło. Kto śmie im przerywać...? Victor zobaczył na moment, że po jej ręce pełga kilka błękitnych "płomyków", które zaraz przygasły, kiedy tylko pohamowała nerwy. Ale naprawdę, gdyby tylko mogla kogoś zabić, to zapewne już by to zrobiła. I miał dziwne wrażenie, że w tym momencie wystarczył tylko jeden fałszywy ruch...
- No panie władzo, tyle się naczekał na mnie, czemu mu to odbierać? - zawolala w dół.
Ani myślala zejść, na samą myśl o tym robiła bardzo smutną i zawiedzioną minkę. Rozczarowań też nie znosiła.
ObrazekObrazek
Vicca Ulianov

Avatar użytkownika
 
Posty: 275
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 20:59
Wiek: 21
Klasa: adept
Rasa: human
Zawód: kurier/kobieta pracująca
Kredyty: 48.150
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Operacja Archanioł (1)

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

1 sie 2012, o 10:35

Victor uśmiechnął się w myślach, kiedy znowu poczuł dotyk miękkich warg na swoich. W pewnym momencie w tej miłej melodii nastąpił zgrzyt, jak przy zepsutej płycie. Usłyszał głos, funkcjonariusza. Wbił wzrok w dół i niemalże przewrócił oczami. Kątem oka zauważył niebieską poświatę otaczającą dłonie ślicznej, nowej znajomej. Uniósł lekko brew, wyraźnie zdziwiony. Spodziewał się raczej, że była normlanym cywilem, ale proszę. Biotyka, rzadki, niebezpieczny dar. Objął ją mocniej, głaszcząc opuszkami palców po odsłoniętej części ramienia.
- Panie Władzo, miej Pan serce! Jutro znowu mnie w kosmos wysyłają, przepustka się kończy, nie wiem ile czasu spędzę z dziewczyną! – Jęknął bardzo przekonywująco. Jakby autentycznie był zawiedziony i zrozpaczony perspektywą zakończenia tego wieczoru już teraz. Funkcjonariusz obserwował ich oboje przez chwilę, po czym zacmokał z dezaprobatą.
- Niech będzie, robię patrol w tej okolicy, wrócę za jakieś dwadzieścia minut i wtedy ma już was nie być! – Zakomunikował. – Czy to jasne, dzieciaki?
ObrazekObrazek
Victor Black

Avatar użytkownika
 
Posty: 71
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 17 lip 2012, o 12:54
Miano: Victor Black
Wiek: 34
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Pilot
Postać główna: Vanessa Chorisso
Kredyty: 22.199

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

1 sie 2012, o 10:49

- Kryształowo! - zakomunikowała oficerowi na dole, aby ten się wreszcie oddalił. - Rany, jak ja ich nie lubię, gliniarzy...
Atmosfera technicznie poszla wąchać kwiatki od spodu. Niektórzy to faktycznie mają wyczucie... lub też jego brak. I dobrze, że pohamowała nerwy, jeszcze jej towarzysz by od niej uciekł, a to już by podchodziło pod totalną porażkę.
Nie była jednak pewna, czy zauważył jej manifestacje złości. Większosć ludzi nadal obawiała sie biotyków, a jeśli należał, do takiej grupy i w dodatku to zauważył, to sama już nie wiedziała, co ma robić.
- I znowu robiłam za twoją dziewczyne, to chyba precedens jakis będzie niedługo - zaśmiała się, choć nieco nerwowo.
ObrazekObrazek
Vicca Ulianov

Avatar użytkownika
 
Posty: 275
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 20:59
Wiek: 21
Klasa: adept
Rasa: human
Zawód: kurier/kobieta pracująca
Kredyty: 48.150
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Operacja Archanioł (1)

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

1 sie 2012, o 11:01

- Kto wie, kto wie. Może i będzie. – Odpowiedział, zerkając w dół, wiedząc, że po raz kolejny SOC zniszczyło im nastrój. Pierwszy raz udało mu się go odbudować. Nie był pewien, czy da radę, to zrobić po raz trzeci. Wpatrywał się w gruz na samym dole. Policjant najpierw musiałby się tu wdrapać, żeby ich aresztować a na tej diecie pełnej glukozy i kofeiny, nie był pewien, czy gliniarz potrafił wspiąć się na jedno piętro po schodach. Zachichotał cicho do swoich myśli. Nie obawiał się biotyków, faktycznie sama umiejętność sprawiała, że czuł się wokół takich osób nieco niekomfortowo, ale ona nie wyglądała jakby chciała nim miotać po ścianach. Rozmasował odruchowo bark, który kiedyś pękł po spotkaniu z komandosem asari. – Uhmm... Chyba teraz faktycznie czas się zbierać. – Odpowiedział, wstając i podając jej dłoń. Kiedy powoli zeszli na dół, panowała cisza. Na samym dole, zrobił jednak coś niespodziewanego. Poczuł nagle jak traci grunt pod nogami, bo wojskowy wziął ją na ręcę! Poruszył brwiami, szczerząc się ponownie. – Ale nikt nie powiedział, że ostatnie minuty spotkania mają być nudne. Białogłowo, wskaż kierunek swego pałacu.
ObrazekObrazek
Victor Black

Avatar użytkownika
 
Posty: 71
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 17 lip 2012, o 12:54
Miano: Victor Black
Wiek: 34
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Pilot
Postać główna: Vanessa Chorisso
Kredyty: 22.199

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

1 sie 2012, o 11:17

A jednak. Trochę zmarkotniała, słysząc te niezwykle znienawidzone przez nią slowa. Nie miala wcale ochoty kończyć spotkania, chociaż nachodziła ją ochota do sklęcia się niemożebnie za utratę nerwów. Ale teraz nie było co gdybać, stało sie. Trudno. Chociaż wspomnienia zostaną.
Tylko, ze wcale się nie spodziewała jego akcji. Kiedy tylko ponownie poczuła brak ziemi, odruchem ponownie zostało chwycenie się najbliższego punktu podparcia... No w tym wypadku jego. Orientując się w sytuacji dopiero po kilku chwilach, zaczerwieniła się mocno. Rany, kiedy ostatnio ktoś ją nosił na rękach...? Chyba mala wtedy była.
- Ale ja nie... - urwała natychmiast.
Fakt, nie chciala wracać do domu, poza tym, teraz to będzie zwracała uwagę, a niech go...
- Naprawdę, nie musisz mnie odprowadzać pod dom, wystarczy na transport publiczny, dam radę... Ech, no dobra - podała mu kierunek, z lekka rezygnacją w głosie. No serio, wracać tam nie chciala, bo musiałaby jeszcze ogarnać, poza tym, lepiej, żeby nie widział środka... dla własnego bezpieczeństwa.
ObrazekObrazek
Vicca Ulianov

Avatar użytkownika
 
Posty: 275
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 20:59
Wiek: 21
Klasa: adept
Rasa: human
Zawód: kurier/kobieta pracująca
Kredyty: 48.150
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Operacja Archanioł (1)

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

1 sie 2012, o 11:32

Spojrzał jej w oczy, marszcząc brwi, kiedy zaobserwował zmarkotnienie. Podrzucił ją lekko w powietrze aby zaraz znowu złapać po chwili w swoje ramiona. Szedł przed siebie, niosąc ją cały czas. Ona była lekka i szczupła a jemu sił nie brakowało.
- Proszę bez takich marsowych min. Spotkanie można jeszcze powtórzyć, nie zamierzam jutro odejść z tego świata. – Dodał żartobliwie, wciąż stawiając dziarski krok za krokiem. Prawda była też taka, że musiał wrócić do koszar Przymierza na czas, bo później nikt go nie wpuści. Zdarzały mu się już takie zarwane noce ale nie kilka razy z rzędu. – Będę wiedział, gdzie mieszkasz, więc tak łatwo się mnie nie pozbędziesz. - Dodał, pochylając się i cmokając ją niemalże czule w kącik ust.
ObrazekObrazek
Victor Black

Avatar użytkownika
 
Posty: 71
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 17 lip 2012, o 12:54
Miano: Victor Black
Wiek: 34
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Pilot
Postać główna: Vanessa Chorisso
Kredyty: 22.199

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

1 sie 2012, o 11:51

Kiedy ją podrzucił, jakos tak niespecjalnie się poczula. Ok, chcial jej poprawić humor, ale tracenie gruntu i bycie na łasce lapiącego... Rany, to aż się jej skojarzyło z tym cholernym, wrednym i opryskliwym drellem, który zawsze musiał jej dociąć. Nie, stanowczo nie lubiła, jak coś sie jej wyślizguje.
Victor myślał, że jak wie, gdzie mieszka, to będzie miał pewnosc, że ją tam zlapie? Aż się uśmiechnęła lekko, aczkolwiek złośliwie.
- Oj, nie byłabym tego taka pewna... - rzuciła wiele mówiącym tonem. - Najlepiej wyslać wiadomość na omni, bo często mnie tak nie ma.
Aczkolwiek była pewnosć, ze jak ją znowu będzie odprowadzal, to nie trzeba będzie go prowadzić, więc mogłaby mu w sumie przysnąć w drodze... no ale nie teraz, bo jeszcze isę chłopak zgubi.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek
Vicca Ulianov

Avatar użytkownika
 
Posty: 275
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 20:59
Wiek: 21
Klasa: adept
Rasa: human
Zawód: kurier/kobieta pracująca
Kredyty: 48.150
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Operacja Archanioł (1)

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

1 sie 2012, o 12:05

[zt]
ObrazekObrazek
Victor Black

Avatar użytkownika
 
Posty: 71
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 17 lip 2012, o 12:54
Miano: Victor Black
Wiek: 34
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Pilot
Postać główna: Vanessa Chorisso
Kredyty: 22.199

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

23 lis 2022, o 07:29



Mistrz Gry: Iris
Gracze: Andrei Asen, Ekaterina Morozova


Policyjna taśma oddzielała muszlę koncertową od stacji. Przejść mogło wyłącznie SOC, o czym boleśnie przekonał się jeden z ciekawskich turystów, wpadając i zatrzymując się na przewieszonej mniej więcej na wysokości pasa holograficznej linii. Dyżurujący oficer, prychnął pod nosem. Wysoki, postawny turianin w mundurze nie zachęcał tłum, aby podejść bliżej, nie mniej kilku wprawionych już w boju dziennikarzy próbowało wściubić nosa i zobaczyć coś więcej, albo chociaż podesłać bliżej swoje drony z kamerami rejestrujące obraz.

Na wydzielonym kawałku alei, zatrzymał się kolejny pojazd. Młoda, zaczynająca dopiero swoją jakże by inaczej, niż świetlaną karierę dziewczyna doskoczyła do wychodzącej Ekateriny.
- Trup. W jednej z loży, znaleziono dzisiaj w godzinach porannych ciało piosenkarki. Technicy pracują na miejscu, o odkryciu poinformował nas pracownik obsługi, który miał dzisiaj poranną zmianę i przyszedł otworzyć sale koncertową na próbę... - relacjonowała na jednym wdechu, idąc krok w krok za Morozov. Trzymała się o pół, może ćwierć stopy z tyłu za koleżanką po fachu, jednak jej radosne szczebiotanie bez problemu przebijało się przez ogólny charmider.
- Ponoć to jakieś gorące nazwisko. Medialne. Sprawa głośna, ściągnięto tego tam... - gestem, wskazała na Andrei'ego, którego właśnie turianin przepuszczał przez policyjną taśmę. Nieco zmieszana, gdy spojrzenie jej oraz Asena się ze sobą spotkało, spuściła wzrok.
- Tydzień temu zamknął sprawę przerzutu czerwonego piasku na salonach. Wśród świadków, był nasz dzisiejszy denat... Nie udowodniono jej żadnych powiązań, przyznaj jednak. Znaleziona martwa na zakończenie śledztwa? Podejrzane - dodała bardziej do siebie, niż Ekateriny, zatrzymując się, aby nie wpaść na technika, który spieszył się z aparaturą w kierunku loży.

W eleganckim, przestronnym holu, nie brakowało funkcjonariuszy przy pracy. Dyrygował nim znany chyba każdemu z SOC głos Armando-Owena Bailey'a. Ten technik tam, ten tutaj, zdjęcia, odciski palców, lista świadków i wydarzeń kulturalnych odbywających się w muszli, nie deptać czerwonego dywanu, czy dyrektor instytucji jest już na miejscu...
- I gdzie, do cholery, jest szef ochrony!? Tylko on ma klucze do pomieszczenia z kamerami!? - wydarł się, a echo poniosło niezadowolenie szefa w dal. Podlotek, zatrzymała się przy wielkim na cała ścianę lustrze, wpatrując się w subtelną grę świateł i odbicia bogatego zdobiennictwa miejsca, które po ataku gethów niemalże zrównano z ziemią, a obecnie zapierało dech w piersiach. Ekatherina widziała w jej oczach, że w tym momencie jest w innym czasie, w pięknej sukni zmierza na koncert wśród śmietanki towarzyskiej, wieczór zapowiadał się szampańsko, a ona dzisiaj bez dwóch zdań będzie brylować na salonach.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

23 lis 2022, o 17:38

Policyjny skycar zniżył lot, a chwilę później kierowca posadził maszynę, znajdując wolne miejsce pomiędzy innymi już zaparkowanymi pojazdami. Katia wysiadła, wygładziła na sobie delikatne zagniecenia munduru i nałożyła służbową czapkę uważając, by nie zburzyć przy tym starannie spiętych włosów. Uśmiechnęła się lekko, choć cała sytuacja nie była śmieszna - w końcu znajdowała się teraz na miejscu potencjalnej zbrodni. Tyle tylko wiedziała, szczegółów miała się dowiedzieć na miejscu. Jej uśmiech miał zupełnie inną przyczynę - po raz pierwszy została oficjalnie wezwana, a nie przydzielona do sprawy. Obyczajówka nie była łatwym kawałkiem chleba i mimo, że lubiła tą pracę i poświęcała się jej całą duszą, asystując przy sprawach prowadzonych przez bardziej doświadczonych kolegów zawsze była odsuwana na dalszy plan lub była wystawiana na “wabia” przy drobnym nawiązaniu kontaktu lub przy wystawieniu poszukiwanego. Owszem, miała ku temu odpowiednie atrybuty urody, potrafiła improwizować i miała wolę działania, ale laury zawsze zbierali inni, co było momentami deprymujące. Chwaleni oficerowie prowadzący co prawda zawsze podkreślali, że sukces jest wypadkową działania zespołu, ale mimo starań jej nazwisko wciąż pozostawało jednym z listy. Może tym razem będzie inaczej? Marzyła o własnej sprawie, albo przynajmniej o dużym udziale i wkładzie pracy wymaganym od niej. Marzyła o wybiciu się i zdobyciu zaufania i szacunku...

Młoda funkcjonariuszka zmaterializowała się u jej boku niemal natychmiast po wylądowaniu, jednym tchem wyrzucając z siebie informacje. Katia uśmiechnęła się ponownie, widząc jej entuzjazm i gorliwość, ale bez słowa ruszyła w kierunku holograficznej taśmy oddzielającej gromadzący się tłum gapiów od wejścia do sali koncertowej. Jakiś nadgorliwy dziennikarz podbiegł w ich kierunku zadając pytania, ale powstrzymała go wyciągniętą dłonią.

- Bez komentarza - rzuciła mu w odpowiedzi, znów odwracając głowę ku dziewczynie - Jak się nazywasz? Przykro mi, nie podano mi twojego imienia - podniosła wzrok na wskazywanego przez funkcjonariuszkę mężczyznę i skinęła głową - Znam go, to Andrei Asen. Myślałam, że on głównie lata w patrolach? Na dwoje babka wróżyła - skomentowała po chwili ostatnie zdanie dziewczyny - Równie dobrze może to być zbieg okoliczności, ale równie dobrze mogli coś przeoczyć we wcześniejszym śledztwie. Zobaczymy, na razie nie mamy wystarczających informacji.

Kontroler taśmy rozpoznał sygnał ich odznak i po chwili obie wkroczyły na teren sali koncertowej. Wnętrza pełne przepychu, złoceń, dekoracji i wyglądające, jakby było przygotowane na wielką galę gościło dzisiaj zupełnie nietypowych gości - kólowało tu już SOC: funkcjonariusze i technicy skanujący wszystkie zakamarki, sprawdzający dane, dyskutujący w małych grupkach i przeganiani z kąta w kąt gromkim głosem Bailey’a, najwyraźniej tutaj dowodzącego. Katia spojrzała ciekawie w kierunku rozstawiającego wszystkich po kątach oficera - jak do tej pory widziała go zaledwie kilkukrotnie, podczas większych odpraw czy zebrań wydziałów, ale nie miała jeszcze okazji zamienić z nim słowa. Dzieliła ich przepaść rang i interesów, a dodatkowo plotka krążąca po SOC głosiła, że był jedną ze wschodzących gwiazd i wiele osób wróżyło mu świetlaną przyszłość. Według innej plotki miał nawet znać samego komandora Sheparda, ale była to zapewne taka sama bajeczka jak historie o romansie radnych Irissy i Quentiusa - temat do śmiechów przy piwie, nie mający nic wspólnego z prawdą. Niemniej jednak Bailey był osobą popularną i powoli stawał się twarzą ludzkości w SOC, co Katię nieodmiennie napawało dumą - ludzie dopiero od niedawna zaczynali coś znaczyć w szeregach organizacji, a takie postaci jak Armando-Owen Bailey zdecydowanie w tym pomagały.

Jej towarzyszka znalazła sobie zgoła odmienny obiekt zainteresowania - wpatrzona w wielkie, panoramiczne lustro w hallu, zdawała się błądzić myślami gdzieś zdecydowanie zbyt daleko. Katia przyglądała się jej przez chwilę, po czym podeszła bliżej i dotknęła jej ramienia.

- Hej, na razie jesteśmy w pracy. Czas na chwałę i zaszczyty będzie po zakończeniu sprawy. Ruchy - odwróciła się i ruszyła w głąb sali, zatrzymując się przy Bailey’u i stając na baczność - Sir, młodszy aspirant Ekaterina Morozova, dostałam wezwanie by się tu zameldować - zlustrowała mężczyznę spojrzeniem, próbując zawczasu ocenić jakie wiadomości i zadanie przekaże jej dowódca. W duchu liczyła na coś więcej niż zwykłą asystę, ale z drugiej strony asystować samemu Bailey’owi... Na to zdecydowanie mogła się pisać.
ObrazekObrazek
Ekaterina Morozova

Avatar użytkownika
 
Posty: 8
Posty fabularne: 4
Dołączył(a): 6 lis 2022, o 18:15
Miano: Ekaterina Morozova
Wiek: 28
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Młodszy Aspirant SOC
Postać główna: Tori Te'eria
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 295

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

24 lis 2022, o 18:45

Andrei nie lubił przeciągających się spraw, co było tylko dodatkowym argumentem przemawiającym za odmawianiem przenosin do dochodzeniówki. Nie, żeby mu ktoś kiedykolwiek takie przenosiny zaproponował - i nie, żeby się w ogóle zapowiadało na taką propozycję. Gdyby jednak kogoś rozum opuścił i gdyby wyszedł do Asena z tak nieprzyzwoitą ofertą - Bułgar zaparłby się wszystkimi czterema odnóżami i nie dał się ruszyć. Dochodzeniówka? Wolne żarty, przecież tam nie miałby życia.
To, czy ma je jako pilot pościgowy, stojąc w rozkroku między wydziałem wykonawczym a patrolowym - to była kwestia dyskusyjna. Sam Andrei z przekonaniem stwierdziłby, że owszem, ma, ma tego życia aż za dużo - i mnogość nocnych dyżurów nijak na to nie wpływa. Gdyby jednak miał przytaczać jakieś konkretne argumenty na potwierdzenie swej tezy, to pewnie by się zaciął, no bo co miałby powiedzieć? Że po służbie hobbystycznie ściga się na ulicach Cytadeli, i nawet zdarzy mu się odnieść tam jakieś sukcesy? Że, po zdjęciu munduru, baluje nie gorzej od tych, których w ciągu dnia mógłby zatrzymać za rozboje? Że nie zawsze trafia do swojego łóżka, że czasem zatrzymuje się u kogoś innego, a potem nie do końca pamięta, jakim cudem tak zbłądził? No nie. Nic takiego nie mógłby powiedzieć. Życie miał bogate, ale zdecydowanie nie mógł aż tak się nim chwalić.
Dajmy jednak spokój dygresjom i wróćmy do tego, co ważne. Czyli spraw, których Andrei nie lubił. Takich, co to ciągną się miesiącami i nie potrafią się skończyć, bo ciągle można dowiedzieć się czegoś nowego. Asen takich wątków nie lubił i, jak można się domyślić, swoich spraw tak nie prowadził.
Generalnie, nie miał ich za dużo. Był przede wszystkim pilotem, jego praca kończyła się zwykle po brawurowym zatrzymaniu nieszczęśliwca, który myślał, że go prześcignie. Potem oddawał ofiarę w ręce kolegów z tego bądź innego wydziału i cyk - zadanie wykonane. Nie potrafił jednak opędzić się od wszystkich dochodzeń. Tam, gdzie w grę wchodziło dużo pościgów za skycarami pełnymi prochów - wtedy zwykle zajmował się tym sam. No bo SOC to jednak wiecznie ma za mało rąk do pracy, nie? Więc logika była taka, że jak procent gnania po ulicach za zbiegami jest wystarczająco duży, by podciągnąć cały wątek pod kompetencje Andreia - dokładnie to robiono. Uszczęśliwiano go kukułczym jajem w postaci sprawy, której wcale nie chciał.
Teraz nie było inaczej. Możliwość pokręcenia się na salonach była wprawdzie całkiem zabawna - Asen mógł sobie przypomnieć, jak to było przed laty, kiedy nie był jeszcze aż tak czarną owcą swojej rodziny - ale nadal, gdyby miał wybór, to by tej sprawy nie wziął. A jak już wyboru nie miał - to zamknął temat tak szybko, jak mógł, proste. I kiedy już prawie zapomniał o takim dochodzeniu - tydzień to dla Andreia wystarczająco dużo czasu, by wyprzeć nieciekawe wspomnienia - to te wróciło nagle, nieoczekiwanie, zmuszając go do odświeżenia sobie pewnych tematów.
Na przykład, co to w ogóle była za sprawa. Ile było tego piasku. I co właściwie wpisał w raporcie zamykającym śledztwo.
Właśnie o tym myślał gdy, skinieniem głowy witając się z wpuszczającym go turianinem, wchodził na miejsce zbrodni. Z daleka widział już wydzierającego się i szalejącego nieprzyzwoicie Bailey'a. Bułgar uniósł brwi lekko. Jaśnie panujący? Tutaj? Jasne, Bailey był świetnym funkcjonariuszem, ale jednak... Osobiście?
Dużo smrodu i gówna, dokładnie tego Andrei się spodziewał, raźnym krokiem prąc ku krzykaczowi w mundurze. Skoro był tu szef, to było grubo. Pytanie tylko, jak wiele tego, co się stało, było winą Asena. Sam zainteresowany miał nadzieję, że niewiele. W swojej karierze popełnił już wprawdzie niejeden błąd, ale naprawdę nie lubił się tłumaczyć.
Jeszcze po drodze zauważył znajomą twarz. Najpierw wprawdzie jego wzrok padł na zdecydowanie zbyt ambitną, nadgorliwą wręcz funkcjonariuszkę - uśmiechnął się do niej z przyzwyczajenia - nie poświęcił jej jednak za dużo uwagi, zaraz skupiając się na tej obok. Czyli co, praca w doborowym towarzystwie? Czy może wspólny opierdol? Nie potrafił wprawdzie wymyślić, za co Bailey mógłby chcieć pokarać Morozovą, ale...
Nie, jednak praca. Chyba. W każdym razie, Ekaterina nie wyglądała, jakby miała cokolwiek wspólnego z tym, co się tu stało. Bo gdyby coś napsuła, to raczej nie meldowałaby się aż tak entuzjastycznie, nie?
Uśmiechając się zawadiacko i puszczając dziewczynie oko na powitanie, w kolejnej chwili skupił się już na Bailey'u. Machnął ręką w wyrazie czegoś, co było chyba mocno niedbałym, zdecydowanie nieregulaminowym salutem i odetchnął cicho.
- No co tam? - rzucił jak gdyby nigdy nic, ewidentnie nie mając instynktu samozachowawczego. Za grosz.
ObrazekObrazek
Andrei Asen

Avatar użytkownika
 
Posty: 28
Posty fabularne: 21
Dołączył(a): 17 sie 2021, o 15:34
Miano: Andrei Asen
Wiek: 32
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: aspirant SOC, pilot pościgowy
Postać główna: Dagon
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 25.020
Medale: 1
Upadek Mindoiru (1)

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

26 lis 2022, o 22:46

Słysząc obok siebie głos Andreia przymknęła oczy i odwróciła głowę, by Bailey nie dostrzegł mimowolnego uśmiechu wpełzającego jej na usta. Asen tradycyjnie zachowywał się w sposób tak niefrasobliwy jak to było możliwe i o ile po służbie nikomu to nie przeszkadzało - przynajmniej, dopóki nie pakował się przez to w drobne kłopoty - o tyle teraz, rozmawiając z wysokim rangą oficerem mogło spotkać się z co najmniej reprymendą. Nie sądziła zresztą, że reprymenda przyniesie jakikolwiek skutek - Andrei był lekkoduchem i chyba nic nie było w stanie tego zmienić. Zawsze brylował na imprezach i zawsze musiał grać pierwsze skrzypce w towarzystwie co było zabawne w kantynie czy w jakimś pubie, a jego liczne romansiki były niejednokrotnie okazją do żartów i śmiechów. Nie żeby Katia była zazdrosna - już na początku ich znajomości dała mu do zrozumienia, że nie jest zainteresowana niczym więcej jak przyjaźnią i jak do tej pory to działało wyśmienicie.

Teraz jednak byli w pracy, a luzackie podejście mogło sprawić mu więcej problemów niż to było warte. Przez myśl przeleciała jej myśl, czy to właśnie przez jakieś jego niedopatrzenie nie zostało wykryte potencjalne powiązania świadka z jego poprzedniego śledztwa z kimś, kto teraz mógł chcieć uciszyć niewygodną osobę? Jeśli tak i jeśli to wyjdzie, nie chciałaby być w jego skórze. Jak do tej pory nie pracowali nad niczym wspólnie, ich kontakty ograniczały się do sporadycznych wieczornych szaleństw czy do kibicowania mu podczas wyścigów, dlatego dziewczyna nie wiedziała, czego się może po nim spodziewać od strony zawodowej. Fakt, że teraz zostali wezwani oboje mógł świadczyć, że sytuacja ma szansę się zmienić, a ona będzie mogła poznać znajomego także w przestrzeni zawodowej. Niemniej jednak jego zachowanie nie było zgodne z oficjalnym protokołem i będzie musiała mu o tym wspomnieć, gdy już zostaną sami. Teraz tylko spojrzała na Andreia i pokręciła lekko głową z przyganą.

- Zachowuj się, Andriusza. Byle jak, ale się zachowuj - syknęła do niego cicho przez zaciśnięte zęby korzystając z faktu, że dowódca jeszcze nie skupił na nich swojej uwagi, wciąż zajęty opieprzem techników - To aspirant Andrei Asen, sir - dodała po chwili już głośniej, odwracając ku szefowi głowę z na powrót poważną miną nie wiedząc, czy Bailey zna Andreia.

Pewnie tak, skoro go wezwał. Co prawda wciąż jeszcze nie było wiadomo jaki będzie ich udział - i czy w ogóle jakiś będzie? W sumie nie tylko ich - dziewczyna stojąca obok Katii była jej zupełnie obca, nie kojarzyła jej twarzy i nie potrafiła powiązać z nią żadnego nazwiska. Katia zapamiętała lekkie zmieszanie “młodej” gdy jej spojrzenia z Andreiem spotkały się wcześniej - czyżby to była jedna z jego przelotnych “zdobyczy”?
ObrazekObrazek
Ekaterina Morozova

Avatar użytkownika
 
Posty: 8
Posty fabularne: 4
Dołączył(a): 6 lis 2022, o 18:15
Miano: Ekaterina Morozova
Wiek: 28
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Młodszy Aspirant SOC
Postać główna: Tori Te'eria
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 295

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

29 lis 2022, o 11:54

Młoda funkcjonariuszka zmieszała się wyraźnie i z czerwonym pąsem, ruszyła w ślad Morozov. Dopchać się do dyrygującego tą osobliwą orkiestrą składającą się z ważniaków oraz technicznych SOC nie było łatwo. Bailey, ruchem ręki kazał im chwilę zaczekać, w wyczekiwaniu wpatrywał się w swój omni-klucz, a kiedy ten odrzucił połączenie, warknął coś mało eleganckiego pod nosem i dopiero wyprostował się, zwracając przodem do dwójki oddelegowanych przez centralne podkomendnych.


- Taaa - przez chwilę, błądził spojrzeniem po twarzy Arsena, jakby zastanawiał się kim jest i co tutaj robi. Dopiero wtrącony stopień oraz nazwisko, zakończył dedukcję.
- Chodźmy. Ostatnia szansa, abyście zobaczyli naszą divę. Rodzina naciska, aby czym prędzej zabrać ciało, suszą nam głowę jakby się jej gdziekolwiek spieszyło... - komentował, idąc długim korytarzem w stronę głównej sceny. Jego obecność na miejscu zbrodni bez dwóch zdań nadawała sprawie wysoką rangę, Bailey nie pojawiał się osobiście tam, gdzie nie musiał. Od dłuższego już czasu, nadzorował okrąg Prezydium. Dyplomatycznie milczał, gryząc się w język na pytanie jak mu się współpracowało z Radą oraz politykami na stacji, mówiło się, że już raczej nie wróci do swoich wcześniejszych obowiązków i choć wielu marzyło o awansie, ten nie był ucieszony z zaszczytu, który go kopnął.

Z pierwszego stopnia, rozpościerał się widok na całą salę koncertową skąpaną w sztucznym świetle. Szkielet, robił wrażenie, obojętny na walory estetyczne Bailey zszedł po podświetlanych schodach do niższego sektora. Kroki niosły się melodyjnym echem. Z daleka widzieli, gdzie tłoczyli się technicy szukający śladów oraz przenoszący dane do chmury na swoich omni-kluczach.

- Panie przodem - przepuścił Katie, dzierlatkę, jak i Andrei'ego, a sam ostatni wszedł między rzędy krzeseł. Dziewczyna, rozciągnięta na krześle w rzędzie szóstym, miejscu czwartym, patrzyła się pustym, martwym wzrokiem w przestrzeń. Jej gardło, rozpłatało jedno, perfekcyjne cięcie. Krew, wsiąknęła w materiał sukienki, tworząc pokaźną plamę na posadce oraz krześle. Minęło co najmniej kilka godzin od jej śmierci, wyraźne ślady zajęły już prawie całą skórę a odór gromadził się w klimatyzowanym pomieszczeniu.

Technik, który spojrzeniem spotkał się z Baileyem, opuścił rękę z aktywnym omni-kluczem.
- Norah Rosenberg. Wschodząca gwiazda opery, była jednym z wiodących głosów w wystawianym tu koncercie. Czas zgonu między pierwszą, a drugą w nocy. Przyczyną poderżnięcie gardła z chirurgiczną wręcz precyzją. Tutejszą sale koncertową zamknęła ochrona wczorajszego wieczoru o dwudziestej trzeciej czterdzieści czasu na stacji. Po wyjściu sprzątaczy. Sam ochroniarz nie miał nocnej warty, załączony był system i alarm. Ten nie wykrył włamania.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Sala Koncertowa Dilinagi

2 gru 2022, o 23:35

Idąc krok w krok za Baileiem obserwowała wnętrze sali koncertowej. Jakoś nigdy dotychczas się nie zdarzyło, żeby miała okazję podziwiać te wnętrza od środka, ale mogła sobie wyobrazić, jak całość wygląda podczas oficjalnych gali. Szkieletowa konstrukcja nie sprawiała wrażenia ciężkości, a wręcz przeciwnie, wydawała się krucha jak szkło, jakby gotowa w każdej chwili zerwać się do lotu niczym ptak i odpłynąć gdzieś w górę. Dyskretne oświetlenie, punktowe reflektory, laserowe hologramy - wszystko to sprawić mogło, że cała architektura ukryłaby się w cieniu, pozwalając widzom na skoncentrowanie się na tym, co się działo na scenie i na samym przekazie. Teraz jednak wnętrze skąpane było w jasnym blasku dziesiątków reflektorów, dzięki którym funkcjonariusze i technicy SOC mogli prześwietlić i zbadać wszystkie szczegóły miejsca zbrodni. Sama muszla koncertowa pozostawała obojętna na nietypową publiczność i zupełnie wyjątkowy występ będący jej udziałem - budynek służący do rozrywki tym razem stał się świadkiem krwawego wydarzenia.

Przepuszczona przez Baileia weszła pierwsza między rzędy foteli, uważając jednak by nie zadeptać ewentualnych śladów wciąż czekających na odkrycie i skatalogowanie. Skinęła głową technikowi, gdy ten odezwał się zbierając znane fakty i zatrzymała się w pobliżu ciała zamordowanej. Kobieta półleżała na fotelu, plamy krwi znajdowały się nie tylko na niej samej, ale także na samym fotelu i podłodze - wyraźne było, że śmierć nie nastąpiła gwałtownie, a po otrzymaniu rany musiała jeszcze chwilę żyć, wykrwawiając się do smutnego końca. Katia przykucnęła przyglądając się samej ranie, próbując się dopatrzeć śladów spalonych tkanek mogących wskazywać na użycie omni-ostrza jako narzędzia mordu.

- Mamy narzędzie zbrodni? - wciąż wpatrzona w zwłoki kobiety odezwała się w chwili ciszy po słowach technika - Udało się coś znaleźć? Albo jakieś ślady sprawcy? - czy była gotowa na takie zlecenie? Dotychczas nie współpracowała z ludźmi od zabójstw, cała jej wiedza w tym zakresie ograniczała się do szkolenia w Akademii i Katia teraz starała sobie przypomnieć wszystko, co mogło być istotne. Dodatkowo czuła presję w postaci przypatrującego się całej scenie Baileya - oficera zdecydowanie zbyt wysokiego rangą by prowadzić sprawę zabójstwa. Chyba, że była to sprawa z tych ważnych i albo ofiara należała do jakiejś śmietanki czy "elyty" towarzyskiej, albo miała ważnych przyjaciół. Jej nazwisko co prawda nie obiło się Katii o uszy, ale szczerze powiedziawszy dziewczyna nie była fanką opery ani nie wiedziała niemal nic o kluczowych jej gwiazdach - Jakieś ślady walki? Szarpaniny? Ślady DNA mordercy? Jeśli założymy zabójstwo, musimy wiedzieć, czy była napadnięta, przypadkową ofiarą, czy może znała zabójcę. Ale pozostaje również opcja samobójstwa, którą musimy zbadać. Denatka nie zmarła natychmiast, jest za dużo krwi, więc równie dobrze mogła to zrobić sama. A co do nagrań z monitoringu - przypomniała sobie co jeszcze chwilę temu Owen wykrzykiwał do uwijających się jak mrówki funkcjonariuszy - Dostęp do nich będzie z pewnością istotny. Albo pokażą morderstwo, albo samobójstwo, albo nie pokażą nic, jeśli zabójca zaplanował tą... - podniosła się i spojrzała na dowodzącego oficera, ruchem dłoni wskazując zwłoki Nory - Tą jatkę. Mógł uszkodzić monitoring albo go zhakować.

Cofnęła się robiąc miejsce pozostałym by również mogli obejrzeć zwłoki i interesujące ich szczegóły z bliska, wciąż jednak przypatrywała się martwej kobiecie ze ściągniętymi brwiami. To nie miało sensu. Przyszła tutaj... być może była z kimś umówiona. Jeśli nie będzie śladów walki, a teoria samobójstwa nie zostanie potwierdzona, najprawdopodobniejszy był scenariusz, że spotkała się z kimś, kogo znała. Kochankiem? Rywalem lub rywalką? Szantażystą? A może właśnie pominiętym podczas wcześniejszego śledztwa kontaktem w zamkniętej sprawie czerwonego piasku? Doszło do różnicy zdań na tyle poważnej, że skończyło się to zwłokami i plamą krwi rozlewającej się wokół fotela. A może było inaczej?

- Trzeba będzie wypytać czy miała jakichś wrogów. Może jakieś problemy, na przykład finansowe, albo kosę z reżyserem czy innymi śpiewakami? I trzeba będzie jeszcze raz prześwietlić wyniki wcześniejszego śledztwa w którym pojawiła się jako świadek. Może pominięto wtedy jakiś trop? - zerknęła na Asena kątem oka. Nie chciała sprawiać Andreiowi problemów, ale fakt, że Nora zginęła wkrótce po zakończeniu wcześniejszego dochodzenia narzucał się sam - Sir? - odwróciła się gwałtownie do stojącego niemal przy niej Baileia - Z całym szacunkiem, kto prowadzi tą sprawę? To pańskie dochodzenie? I jaka jest - lub będzie - moja i aspiranta Asena w nim rola? Chciałabym zawczasu wiedzieć, jakie są wobec nas wymagania i oczekiwania - postawiła sprawę jasno. Wskazanie roli czy funkcji może ułatwić pracę i była gotowa robić cokolwiek w śledztwie prowadzonym przez samego Baileya. Nawet jeśli - co oczywiste - pozostanie w jego cieniu, wpis w papierach pozostanie, a to może rzutować na jej przyszłe przydziały... Naturalnie jeśli się wykaże. Bo jeśli nie, to jak nic znów wróci do patrolowania ulic.
ObrazekObrazek
Ekaterina Morozova

Avatar użytkownika
 
Posty: 8
Posty fabularne: 4
Dołączył(a): 6 lis 2022, o 18:15
Miano: Ekaterina Morozova
Wiek: 28
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Młodszy Aspirant SOC
Postać główna: Tori Te'eria
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 295

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Okręg Tayseri

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość