Tu trafiają rzeczy zapomniane i nieaktualne, jak dawne ogłoszenia czy zasady, które już dawno przestały obowiązywać.

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

28 cze 2021, o 20:52

Była osobą publiczną, nie oznaczało to jednak, że zamierzała żyć na świeczniku oraz ze wszystkiego spowiadać się prasie. Iris od początku unikała rozgłosu a propos swojego życia prywatnego, nie było nikogo ani niczego, co mogłoby ją skłonić do zmiany zdania odnośnie zaproszenia mediów z ich buciorami za drzwi apartamentu. Tu, wstęp miała tylko ona, Matthew oraz pojedynczy funkcjonariusze SOC, bo też zależało jej, aby dom był domem. W każdym tego słowa znaczeniu.
Publicznie, wypowiadać się mogła na temat spraw Rady, międzygalaktycznych konwencji, Przymierza i ludzkości na Cytadeli. Kiedy tylko pytania schodziły na osobistą sferę, urywała rozmowę, dziękując. Naturalnie, zawsze znajdował się ktoś, kto próbował wiercić dziurę w brzuchu, był nieugięty oraz uparty, byleby tylko postawić na swoim. Z takimi nauczyła się sobie radzić nie zawsze w sposób subtelny, ale przynajmniej skuteczny. Świat - a właściwie wszechświat - wiedział tyle, ile chciała mu zdradzić. Nie naciskała, jeżeli Matt wolał pozostać w cieniu i towarzyszyć jej na wybiórczych wydarzeniach, tych najważniejszych, gdzie widok partnera u boku Radnej był pożądany. Prawdę mówiąc, pasowało jej to. Mogli być ze sobą, spędzać wspólnie czas i cieszyć się codziennością, nie mieszając ją na każdym kroku z tym, jaką rolę pełniła na Cytadeli. Była bezdyskusyjnie pewna, iż Tarczansky pokochał ją za to, jaka jest, a nie kim. Potrzebowała tego. Chyba od zawsze.
Nie poczuła się winna, gdy Matthew oznajmił, że przez jej podjadanie oraz małą niesubordynację, nici z kolacji. Wzruszyła ramionami, podsuwając mu plastry pomidora, które umyślnie pokroiła tak, aby wyglądały jak ciachane omni-ostrzem.
- Spokojnie. Podzielę się z Tobą - chichocząc, odsunęła się na wypadek, gdyby chciał ją w żartach zdzielić tę ścierą. Okrążyła wyspę, po której drugie strony stały wsunięte pod blat hokery i popatrzyła się na Matthewa wciąż mając minę niewinnego aniołka.
Cała Iris. Urocza nawet w sytuacji, kiedy to ona definitywnie narozrabiała.
I oczywiście, doskonale zdawała sobie sprawę, iż mechatronik nie miał jej niczego za złe. Że nie potrafił się na nią długo gniewać, a jeśli sprawiał wrażenie niewzruszonego na ten słodki uśmiech oraz rozkoszne mrużenie oczu, to tylko dlatego, że blefował.
- ... Naprawdę chcesz zamówić chińczyka? Z dostawą pod nasze drzwi? - uniosła brew, wyobrażając sobie, jak takie zamówienie i pojawienie się nie do końca świadomego tego, gdzie się właśnie znajdował dostawy, wywoła popłoch wśród dyżurujących dzisiejszego wieczora mundurowych z SOC.
Z drugiej strony, to wszystko było zbyt piękne, aby powstrzymać mężczyznę. Nie zaprotestowała, wątpliwości pojawiły się dopiero, gdy Matthew oznajmił, że zamówienie jest przetwarzanie.
- Ale wiesz, że nie zapytałeś mnie, co właściwie zjadłabym? Skąd pewność, że zamówiłeś coś, co lubię? - no właśnie? Wiedział coś, o czym nie wiedziała Iris? A może to kolejne, niewinne kłamstewko i zaraz wyciągnie płaską patelnie, aby smażyć naleśniki?
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1702
Posty fabularne: 132
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

28 cze 2021, o 21:35

Po prawdzie, Matt unikał wszelkich oficjalnych spotkań jak ognia. Tu nie chodziło o jego personalne preferencje spędzania wolnego czasu, niechęć do garniturów czy pracy, którą zazwyczaj wykonywał, gdy Iris prezentowała się doskonale w wieczorowej sukni. Faktem było, że postać mechatronika na salonach była dość kontrowersyjna. Wcale nie chodziło tu o jego niewyparzoną gębę czy poglądy. Ktoś kto był mocniej zaznajomiony z ziemskim życiem towarzyskim, mógł skojarzyć jego nazwisko z potentatem usług logistycznych. Był czarną owcą i mogło to być niemałą skazą i skandalem, o czym doradcy Iris doskonale zdawali sobie sprawę...
Prawdę mówiąc, sam nie wiedział dlaczego się zakochał akurat w niej. Stała w wysokiej półce i szczerze powiedziawszy, nie powinien wychylać się poza swój szereg. Co prawda, dzięki niej stawał się lepszym człowiekiem. Potrafił się opanować, momentami wykazać się większą empatią niż dotychczas, dojrzał, czego nie można było o nim powiedzieć wcześniej. Przy niej poznał samego siebie lepiej, niż kiedykolwiek. Wszystko to za sprawą dzielących ich różnic, które mocno uwidoczniły jego wady, nad którymi mógł pracować. Nie był w stanie wyeliminować ich całkowicie i oboje zdawali sobie z tego sprawę. Nadal był porywczy, wyszczekany, czasem nieprzewidywalny i żartujący w momentach, w których zwyczajnie nie wypadało. Niemniej jednak, udało mu się ustabilizować swoje życie na tyle, by nie wylewać frustracji z byle powodów. Cieszył się, że ją miał. Dobrze się uzupełniali i to było najważniejsze.
- Pas. -Prychnął na zapewnienie Iris, kiwając przy tym głową. Prawdą było, że nie potrafił się na nią długo gniewać. Miała swoje wady i niektóre bardzo denerwujące, ale przeszedł z nimi do dnia codziennego, próbując nie zwracać na nie uwagi. Czasem tylko, wspominając, by się w czas opamiętała.- Pod nasze drzwi? Nie no, aż tak mnie nie pojebało. Darryl je odbierze. -Nawet nie była świadoma z iloma funkcjonariuszami SOC palił szlugi i przeszedł na Ty. Wystukał na omni-kluczu wiadomość z ostrzeżeniem o dostawie jedzenia. Pewnie dla restauratora adres wysyłki będzie równie zaskakujący, co pojawienie się kuriera w drzwiach apartamentowca.- Wiem, ale sabotażyści i zdrajcy nie mają prawa do decydowania o kolacji. -Mruknął z uniesioną brwią, przemaszerowując kawałek do wyspy kuchennej. Oparłszy się o blat łokciami, pochylił się lekko w stronę siedzącej po drugiej stronie Iris.- I nie mam pojęcia. Powiem więcej, wali mnie to. -Uniósł palec, by dodać wagi do swoich słów. -Zjadłaś pomydory, będziesz pokutować. -Kolejny raz uniósł sugestywnie brew.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 352
Posty fabularne: 23
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 20:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.880
Medale: 3
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Glitch (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

3 lip 2021, o 18:24

Przekrzywiła głowę, zaintrygowana tym, jakim cudem niby Matthew chciał przekonać jednego z oddelegowanych do pracy w ochronie zamieszkujących w Wieży Radnych funkcjonariusza do odbioru jedzenia na wynos. Domyślała się, jednakże nie dysponowała żadnymi, namacalnymi dowodami, iż Matthew jest z kilkoma z nich w zmowie. Podobnie zresztą jak z jej asystentami bądź towarzyszącymi w codziennym dniu dyplomatami. Tylko tak można byłoby wytłumaczyć, skąd w niektóre dni tak pomyślnie dla jego planów układa się jej terminarz, a także dlaczego znajdował się momentami w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Naturalnie, nie przeszkadzało jej to. Wręcz przeciwnie. Było miłe oraz świadczyło o tym, że musiało Tarcansky'emu wciąż zależeć. Inaczej przecież nie stawałby na rzęsach, aby znalazł się w tygodniu chociaż jeden, tylko dla nich wspólny wieczór.
- Chcę być przy tej rozmowie. Kiedy będziesz mówił Derrylowi, co będzie musiał zrobić, jak odezwie się wideofon z portierni w Wieży - stwierdziła, obracając się na palcach miękko w kierunku Matthewa.
- Mógłby przy okazji zahaczyć o ten ekskluzywny lokal naprzeciwko i zapytać o butelkę półwytrawnego, czerwonego wina... - zachichotała, mówiąc pół żartem pól serio. Wyminąwszy kuchenną wyspę, a także mężczyznę, na oskarżenia którego tylko teatralnie przewróciła oczyma, Iris znalazła się przed lodówką. Wyciągnęła z jej czeluści napoczętą butelkę wina, które opisywała dosłownie przed momentem. W drodze do stolika, zgarnęła dwa, pękate kieliszki na smukłej i długiej nóżce. Odstawiła szkło, po czym odkorkowała butelkę, z którą kilka dni temu męczył się Matthew. Nie zawsze to, co eleganckie szkło w parze z praktycznością.
- Nadal nie mam pojęcia, co zamówiłeś, ale cokolwiek to nie będzie, nawet hot dog z przewożnej budki na Zakarze, zamierzam do niego się napić wina. A Ty? - rzuciła mu przeciągłe spojrzenie znak ramienia, zanim napełniła oba kieliszki szkarłatnym trunkiem. Oblizała palec, którym zgarnęła z szyjki butelki kilka kropel wina, nie robiąc sobie problemu z wycieraniem jej serwetką. Zresztą, nie miała takich pod ręką.
Usiadła na kanapie, zarzucając nogę na nogę. Kieliszek, chwilę kołysała w ręku, pozwalając aromatom przenikać się i w końcu oddać pełen bukiet w zapachu.
- Są momenty, kiedy nie czuje wyrzutów sumienia z racji nadużywania swojej pozycji... Mowa tu o imporcie z Ziemi kawy, a także win. Do reszty jakoś przywykłam i mi ich nie brakuje, ale kawa... Kawa musi być z Kuby, Peru, Ekwadoru. Nie ważne skąd, byleby z Ziemi. Tak samo alkohol - zwierzyła się Matthewowi, po czym przyłożyła szkło do ust i upiła łyk.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1702
Posty fabularne: 132
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

4 lip 2021, o 16:43

Musiał odnaleźć jakąś niszę w świecie wielkiej polityki. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie dla niego było knucie intryg na galaktyczną skalę, politykowanie i próby przejęcia wpływów oraz władzy. Nie. Jego niszą były kontakty ze zwyczajnymi ludźmi, bo choć Iris wydawało się, że ta umiejętność u niej nie zanikła, często wychodziło na jaw, że posiadała kija w dupie. Taką o średnicy dębowej kłody, aby przypadkiem nie mogła się zgiąć. Trudno było się dziwić takiej postawie, bo ZAWSZE była w pracy, niezależnie od tego czy spotkanie było oficjalne lub nie. Nawet tu, w apartamencie, często posługiwała się językiem, który łatwiej było usłyszeć na konferencji prasowej niż w zaciszu domowego ogniska. Musiała nad tym popracować, Matt może i był cudotwórcą, ale na to konkretne przedsięwzięcie potrzebował więcej niż jednego dnia.
- Po prostu mu napiszę, żeby odebrał żarcie i że mu postawię browara przy następnej okazji. -Odparł Iris, wzruszając ramionami. Z oficerami z Wieży Cytadeli żył naprawdę dobrze. Może to dlatego, że większość z nich była ludźmi, często pochodzącymi z podobnego obszaru co Tarczansky, lubiący sport, dobre piwo i kalendarze z nagimi kobietami w kanciapach. To pozwoliło im szybko złapać wspólny język i wzajemną wymianę przysług.- Wino się skończyło? -Spytał ze zdziwieniem. Sam nie był koneserem i pijał je naprawdę rzadko, po prawdzie, tylko z Iris. Sam skupiał się wokół bardziej wyrazistym trunkom. Whisky, bourbon, ciemne piwo oraz to...cokolwiek to było, co Cegła sprowadzał podczas swoich pobytów na Ziemi. Wyglądało na to, że Iris po raz kolejny wypiła zapas, co Matt skwitował uniesieniem brwi i zaczepnym uśmiechem na twarzy.- To już zakrawa o alkoholizm. Leniwa buła, żul...i to drogi, bo byle winem się nie zadowoli. -Zaczął punktować prześmiewczo Radną, wyliczając wszystkie zarzuty na palcach. Żadne z tych oszczerstw nie miało racji bytu, a Tarczansky miewał czasem bardzo ostre poczucie humoru.- No, no, pani Iris. Jeszcze trochę i ten spiryt od Cegły będę musiał Ci ogarnąć. -Dodał na koniec, parskając lekko śmiechem. Nie chciał nadużywać uprzejmości Darryla i nie zamierzał zaprzęgać go do ogarniania butelki wina. Musiała się zadowolić tym, co miała. Matt pewnie i tak nie sięgnie po kieliszek. Matt zazwyczaj nie sięgał po trunki wyskokowe, gdy następnego dnia ruszał do pracy. Takie natręctwo. Zadowoli się najpewniej jakimś bezalkoholowym napojem. Ewentualnie zrobi sobie małego drinka. Ot co.- Ważne, że z Ziemi. Nawet alkohol. -Pewnie złapał ją bezczelnie za słówko.- Niby z żartowałem z Cegłą, ale widzę, że zrobiło się poważnie.- Kiwnął głową, zakładając ręce na klatce piersiowej.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 352
Posty fabularne: 23
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 20:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.880
Medale: 3
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Glitch (1)

Poprzednia strona

Powrót do Archiwum

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość