Tu trafiają rzeczy zapomniane i nieaktualne, jak dawne ogłoszenia czy zasady, które już dawno przestały obowiązywać.

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

25 mar 2017, o 19:51

Sam Matt był zaskoczony, jak poważnie podszedł do tego tematu. Mógł to obrócić w żart, rozbroić Radną swoją tajną bronią. Uprościć to. Przynajmniej spróbować, żeby tak się wydawało. Niestety, dla inżyniera to było bardzo trudne. Trudniejsze, niż mu się wydawało, bo choćby chciał to zamienić w błahostkę...To nie potrafił. A można nawet zaryzykować stwierdzenie, że nie chciał.
Obserwował Iris ze swojego miejsca, starając się nie wykonywać przy tym żadnych gwałtownych ruchów. Nie chciał, by jego intencje zostały przez nią źle odebrane. Przede wszystkim nie chciał być odebrany za nachalnego. To zresztą była ostatnia rzecz, o którą można było go posądzić.
-Taaa...Przyda się.-Odrzekł Radnej, gdy ta napełniła jego kieliszek, jednak...Chwilę później odebrało chęci do picia. Zbyt wiele razy podchodził do spraw poważnych w podobnym stanie. To pozornie ograniczało jego odpowiedzialność za jego czyny, a teraz chciał wziąć wszystko na klatę. Jak prawdziwy mężczyzna, którym starał się być...Z marnym skutkiem zresztą. Nie wiedząc czemu, pomyślał teraz o swoim byłej żonie i córce. Chyba próbował znaleźć jakieś podobieństwa, uświadomić sobie, że brnięcie w to wcale nie jest najlepszym pomysłem, ale...Nie dawał rady. Nawet jeśli historia miałaby się powtórzyć, to miał zamiar spróbować, wychodząc z założenia, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.
Chwycił za kieliszek, obracając go chwilę w dłoni, obserwując przezroczystą zawartość, by zaraz odłożyć go na stół. Jej pytanie, dość poważne zmusiło go do pewnych rozmyślań. Było to trudne zagadnienie, ale nie było rzeczy, których nie można było przeskoczyć dla dobra ogółu. Przecież kompromis to podstawa, prawda?-Jakby nie patrzeć. Będę zawsze tam gdzie Ty.-Stwierdził, nieco luźniejszym tonem. Podświadomie chciał rozluźnić tą napiętą jak struna atmosferę. Podparł się znów o kolana i spojrzał na Fel, z lekkim uśmiechem.-Przecież jestem oficerem na Twoim statku, nie?-Odparł. To było dość oczywiste, wszak sama podpisała wszystkie stosowne dokumenty związane z jego zmianą stanowiska. Co prawda, mógł dostać inne przydziały, może nawet by się na nie skusił, ale tylko po to, by zachować odpowiedni dystans, choć wiedział, że będzie to trudne.-To wszystko da się znieść, no problemo. Nawet garniak. Pewnie będę marudził, ale może do tego przywyknę. A co do zmowy milczenia...To Ty też paru rzeczy o Venus nie wiesz, więc...W tej kwestii też jesteśmy kwita. Ale mam jeden warunek. Żadnych bankietów w trakcie play-off. Ok?-Parsknął cicho, mając nadzieję, że jego optymistyczne podejście do tematu trochę ją rozluźni. Ba, nawet i jego, bo jakby nie patrzeć...Słowa w tej sytuacji, wypuszczone w tym tonie, sprawiały mu ogromną trudność.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 352
Posty fabularne: 23
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 20:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.880
Medale: 3
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Glitch (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

26 mar 2017, o 21:48

Ten jeden raz była skłonna zgodzic się, ze na trzeźwo to się nie da. Iris bardzo dużą wagę przywiązywała do tego, aby jej życie było poukładane. Nie lubiła niespodzianek, niechętnie też akceptowała zmiany. W znajomych schematach czuła się najlepiej, podczas kiedy na niepewnym gruncie traciła pewność siebie.
Zachowała dla siebie to, że się myli. Niemożliwym było, aby był zawsze tam gdzie ona; nie chciała jednak mnożyć problemów już na samym początku. A może właśnie powinna? Nabrać głęboko powietrza w płuca i wyłożyć kawę na ławę? Powstrzymało ją jednak to, co dostrzegła w zawziętej postawie Matthewa. Wydawał się być zdecydowany wyruszyć na samobójczą misję już, teraz, zaraz.
Iris obeszła blat, który do tej pory traktowała jako bezpieczną, przyzwoitą odległość dzielącą ich dwójkę. Nie chciała, aby emocje zdecydowały. Aby zrobiła cokolwiek pochopnie, co spotka się w niedalekiej przyszłości z przykrą konsekwencją.
- Przetrzepią Cię. Będą rozgrzebywać twój życiorys, wytkną ci wszystkie błędy młodości. Dotrą do twojej byłej żony, do córki, do ojca. Nie będziesz mógł więcej wyjść jak gdyby nigdy nic na piwo do Czyśćca. Na Venus też będziesz na celowniku.
Splotła za plecami ręce. Mogła mnożyć przykłady, dlaczego więc jeszcze się nie wycofał? Dlaczego wciąż stoi tam, na wyciągnięcie ręki i jeszcze rozważa, czy wciąż mu będzie do twarzy w garniaku? Iris zagryzła policzki od środka. Naprawdę powinna powiedzieć Matthewowi, aby już sobie poszedł. Nie chciała być katem, a przecież wyraźnie dawał jej do wiadomości, że jedno jej słowo i już podkłada swoją głowę pod topór.
- ... W trakcie play-off? Że co proszę?
Wyrwało się z jej gardła zamiast subtelnego wyproszenia za drzwi. Podświadomość musiała już podjąć decyzję, mimo iż Iris rękami oraz nogami zapierała się przed nią.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1725
Posty fabularne: 153
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

26 mar 2017, o 22:16

Słowa Radnej nieco wybiły go z rytmu i nieco bardziej optymistycznej postawy. Teraz był przekonany o tym, że ona jest bardziej przerażona tą sytuacją, niż on sam. Nie było się czego dziwić, w końcu to on wparował nagle z buciorami w jej życie uczuciowe. W jej utarte ścieżki, wypracowane schematy. W pewnym sensie ją rozumiał, z drugiej strony...Nie potrafił pojąć jej defensywnej postawy, kiedy to chwilę temu pozwoliła mu na jego śmiały ruch jakoś nie miała większych obiekcji. Teraz? W tej chwili wydawało mu się, jakby żałowała tego bardziej, niż on. Jednak...
...Iris w tej sytuacji traciła więcej, niż on. To ona miała tutaj pozycję, władzę i publiczny szacunek, kiedy on był zwyczajnym człowieczkiem, mogącym wpłynąć na jej cały wizerunek. On nie miał nic do stracenia, ona stawiała na szali zbyt wiele w stosunku do ewentualnych zysków, o ile w tej sytuacji można było o nich mówić. Wymiana kolejnych potencjalnie piętrzących się problemów dawała mu do zrozumienia, że Fel wcale nie jest przekonana do jego wyznania. Przytaknął jej głową, chwycił za kieliszek wódki, bardzo dobrej zresztą i wypił zawartość naczynia naraz. Jednak sytuacja tego wymagała, bowiem atmosfera zamiast się rozrzedzać, coraz bardziej się zagęszczała.
-Czekaj, czekaj...Bo my się chyba nie rozumiemy.-Rzucił, starając się się jej przerwać w połowie zdania, słysząc jednak, że nie przynosi to żadnego skutku, wysłuchał jej do końca. Westchnął ciężko i wstał z wygodnej kanapy, ponownie skracając dystans między nimi. Zbierał się do wyjścia? Czy może zamierzał zrobić coś jeszcze innego? Odczuwał, że w tej chwili nie jest tu miłym gościem, ale mimo wszystko miał zamiar dokończyć, to co zaczął. Bo jakim jest się facetem, który zaczyna, a nie potrafi skończyć?-Przecież w dupie mam to, jak widzą mnie inni. Niech znajdą, niech wywleką...Dla mnie to bez znaczenia.-Znała go, doskonale o tym wiedziała. W oczach wielu ludzi był przegrany, wywlekanie jego prywaty na wierzch nie było jego wymarzoną rzeczą, ale jeśli do tego miałoby dojść, to musiałby to jakoś przełknąć. Co prawda, konsekwencje jego życia prywatnego odbiłyby się pewnie na wizerunku Iris, ale...No właśnie, ale...-Wiadomo, ja tu nie stawiam swojego wizerunku na szali, bo i tak jest spierdolony. Ale jako chyba jedyna osoba w Twoim środowisku, która mówi Ci prawdę i tylko prawdę, chyba zasługuję na nieco więcej, niż wystawianie nieistotnych faktów na wierzch, nie? Bo tutaj nie chodzi o mnie, o Lizzie czy Isę, a tym bardziej o mojego starego. Tu chodzi o nas...To znaczy o mnie i o Ciebie. I do cholery...-Tu chwycił ją delikatne za ramiona. Całkiem śmiało stwierdził z tą szczerością, ale biorąc pod uwagę jej politykowanie i dyplomację, pewnie miał w tym dużo racji.-Przestań się bać.-Dokończył i uśmiechnął się ciepło.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 352
Posty fabularne: 23
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 20:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.880
Medale: 3
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Glitch (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

27 mar 2017, o 20:47

Nie chodziło o nią, o jej pozycje bądź wizerunek. Właściwie nie pomyślał, aby spojrzeć na to wszystko z tej perspektywy, ponieważ nie to było istotne. Za Iris stał sztab zaufanych ludzi, była w stanie poradzić sobie z wieloma rzeczami. Nie mogła jednakże zatroszczyć się o kogoś więcej, dlatego też martwiła się o Matthewa, o to, że zostanie podstawiony w sytuacji, w których nie będzie kompromisów, mimo iż możliwe, że łudził się, że w rzeczywistości okaże się inaczej. Bała się również, że kiedy do głosu dopuści uczucia oraz emocje, w sytuacjach spornych nie będzie w stanie zdystansować się, a także że w końcu sama sprowokuje konieczność wyboru pomiędzy przysłowiowym sercem i rozumem. Kalejdoskop doznań nie dawała jej spokoju.
Kątem oka spojrzała na mężczyznę, który duszkiem wychylił kieliszek. Bez słowa komentarza podsunęła mu butelkę. Nie powinien się krępować, jeśli odczuwał taką chęć. Byli w końcu ludźmi dorosłymi. W pełni odpowiedzialnymi za siebie.
- Nie mów tak.
Przerwała mu w połowie, czego na co dzień się wystrzegała. Osobiście nie tolerowała, jeśli ktoś wchodził jej w słowo, tyle że myśli, których uczepił się Tarczansky i za którymi podążał w jej subiektywnej ocenie nie wiele miało wspólnego z rzeczywistością.
- Może nie wyraziłam się wystarczająco jasno, tak więc na chwilę przestań mówić o mnie i zastanów się nad sobą. Wiem, że nie znosisz świata, w którym żyje. Nie będę wiecznie Radną, aczkolwiek przez najbliższe lata jak najbardziej. Widzisz siebie w tym? Nie przytłoczy Cię to, nie sprawi, że mnie znienawidzisz?
Skoro on był bezpośredni w swoich wyznaniach, Iris również musiała. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby zdecydowali się spróbować, a następnie wszystkie problemy zamiataliby pod dywan. Gorycz w końcu przelałaby czarę.
Lekkie wyładowania mogły załaskotać Matthewa w dłonie. Iris, jak większość biotyków, spinała się, kiedy ktoś niespodziewanie musnął ją ręką bądź złapał za ramię. Radziła sobie z tą swoją nadwrażliwością dotykową, dopóki ktoś na siłę nie próbował ją głaskać. Podniosła spojrzenie na mechatronika. Gdyby to wszystko było takie łatwe...
- Ja się nie boje. Ja jestem przerażona.
Ostatnie słowo wyszeptała mu w usta. W te same, do których po ułamku sekundy zawahania przycisnęła swoje wargi. Czasami naprawdę chciałaby być mniej poukładana, odpowiedzialna, bardziej beztroska. Ale czy wtedy w ogóle Tarczansky mając te siedem lat zaprosiłby ją do zabawy, namawiając, że sprzeciwianie się ojcu i jego nakazom czego nie wolno robić w domu jest fajne?
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1725
Posty fabularne: 153
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

28 mar 2017, o 09:01

Iris zdecydowanie za dużo się przejmowała. Wiedział, że jej zajęcie wymaga pełnego zaangażowania, często pochłaniającego zdecydowanie więcej, niż było to zapisane (gdziekolwiek, przecież Radnych nie wybierali na gębę, prawda?). Owszem, Matthew bał się tego, że w wielu aspektach jego zdanie nie będzie miało większego znaczenia. Wiedział, że niejednokrotnie będzie postawiony przed faktem dokonanym. Nienawidził tego, gdy nie miał możliwości wyboru. Stosowanie do zasad też nie najlepiej mu wychodziło. Był wiecznym buntownikiem, im więcej nakazów i zakazów mu stawiano, tym bardziej się buntował. Wiedział, że jeśli im wyjdzie, niełatwo będzie mu zmienić dotychczasowe nawyki. W końcu, starego psa trudno nauczyć nowych sztuczek, prawda? Dojrzał chyba do konkluzji, że wieczny bunt niczego dobrego nie przynosi. W końcu od bardzo dawna zależało mu na tym, by znaleźć spokojny port, do którego mógłby zadokować kiedykolwiek potrzebowałby wsparcia. Miał nadzieję, że w Iris znajdzie taki port. Nigdy go nie zostawiła, nawet teraz, przy tej całej sytuacji, nie odtrąciła go.
-Ahaaa...To o to chodzi!-Najwyraźniej Sherlock zrozumiał o co jej chodzi. Faktycznie, nie wyraziła się o tym dość jasno, dlatego też w obecnym stanie zawieszenia w czasie i przestrzeni, Matthew miał duże trudności z pojmowaniem tego, co się do niego mówi.-Już mnie to wkurwia.-Parsknął.-Ale z drugiej strony. Może przypomnę sobie stare sztuczki.-Nie przejmował się tym zbytnio. Co będzie, to będzie i nie, nie znienawidziłby Iris dlatego, że prowadziła takie życie, a nie inne. W niej ujęło go coś innego. To co dzieje się po tym, jak przestanie być Radną. Cały czas widział w niej tą chęć do zostawienia całego swojego dotychczasowego życia i rozpoczęcia nowego. Tak jak i on zrobił to wiele lat temu. Czego czasami żałował, wtedy ich losy mogłyby być nieco mniej skomplikowane, niż obecne.-Gdybym nie był na to gotów, pewnie zabrakłoby mi jaj tam na balkonie...-Dodał po chwili. Odczuł wyładowania na jej dłoniach. Nie przejął się nimi za bardzo, teraz przestał się bać i jak to ujęła Radna. Był tak samo przerażony jak ona. Nie chciał jednak, by ona odczuła jego lęk, dlatego też nie zastanawiając się zbytnio, znów przyciągnął ją do siebie. A gdy ułamki sekund później, pocałowała go, zamierzał przeciągnąć ten moment najdłużej jak tylko mógł. Była w tym odrobina szaleństwa, owszem. Całe morze braku rozsądku, nieodpowiedzialności i łapania chwili. Trwał w tej chwili i czerpał z niej tyle ile mógł. W końcu jednak, gdy postanowił dodać kolejne trzy grosze. Przerwał na chwilę, spojrzał na nią, zachowując nadal bardzo krótki dystans, patrząc się głęboko w dwukolorowe oczy Iris.-Może po prostu...Popłyńmy z tym, co?-Nawiązał do dawnych czasów, kiedy to młody Matt namawiał młodziutką Iris do psot właśnie tymi słowami. Zazwyczaj, z pożądanym skutkiem.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 352
Posty fabularne: 23
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 20:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.880
Medale: 3
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Glitch (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

28 mar 2017, o 18:41

Taka już była. Zawsze przejmowała się osobami, które były dla niej ważne, a już na pewno sen z powiek spędzał jej stan Vanessy; jej przyjaciółka i kiedyś ludzkie Widmo po wydarzeniach w ośrodku na Nolani wyszła z ciężkim uszkodzeniem głowy oraz implantu, przez co teraz jest cieniem samej siebie. Dołożyła wszelkich starań, aby zapewnić Nessie najlepszą opiekę medyczną, aczkolwiek rozległość uszkodzeń kory mózgowej i pnia mózgu pogrzebały szansę na nawet minimalną poprawę. Potrafiła przesiedzieć przy kobiecie całą godzinę, a ta tylko uparcie wpatrywała się w jakiś punkt na ścianie. Nikt nie potrafił jednoznacznie stwierdzić, czy kobieta jest świadoma tego, co dzieje się wokół niej.
Wygięła usta. Była pewna, że kto jak kto, ale ona umie jasno i zrozumiale wyrazić to, co ma na myśli. Winę zrzuciła na emocje. Przez nie nie myślała czysto, ciężej także było jej się skupić oraz na bieżąco aktualizować swój słownik leksykalny; w przeciwieństwie do Matthewa, który denerwując się mówił dużo oraz wszystkie to, co mu ślina na język przyniesie.
Miał racje, choć myliłby się, gdyby upierał się, że wie, na co się porywa. Skoro jednak tak bardzo chciał zaryzykować, jak i gotów był na poświęcenie... Iris westchnęła. Oparła czoło na jego ramieniu, bo kiedy adrenalina przestała już szumieć w żyłach, a i emocje zaczęły się wycofywać, poczuła zmęczenie nie tyle pracowitym dnie, co nowymi wrażeniami, których się zupełnie nie spodziewała doświadczyć.
Parsknęła. Była wdzięczna Tarczansky'emu, że wyczuł moment i nawet wykazał się taktem. Sprzed oczu zgarnęła pojedyncze pasma i spojrzała na niego z tej nowej perspektywy. Wciąż nie potrafiła sobie wyobrazić tego, jak to teraz z nimi będzie, podobnie jak trudno jej było uwierzyć, że ramiona, które ją otaczały, że przytulały już po przyjacielsku.
- No nie wiem. Teraz już nie ma ojca, który mógłby zrugać. Jest za to cała Rada i chyba nie zniosłabym konieczności tłumaczenia się przed nimi ze spraw... cóż. Prywatnych.
Pstryknęła go w nos. Potrzebowała rozluźnienia tej napiętej atmosfery. Jeżeli jednak bardzo pragnął jakiegoś namacalnego potwierdzenia to to, że Iris nie odsunęła się od niego i jakoś niespecjalnie stroniła o fizycznego kontaktu powinno być wystarczająco wymowne. Łatwo wypowiadała się na tematy wzniosłe, dyskutowała z przywódcami oraz politykami, nie mniej kiedy przychodziło jej mówić o sobie samej, o tym, co czuje, stawała się zdecydowanie oszczędna w słowach.
- Postaraj się nie zachłysnąć szumem i nie spędzać każdego poranka w telewizjach śniadaniowych.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1725
Posty fabularne: 153
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

29 mar 2017, o 08:22

Znał Iris dostatecznie długo, by wiedzieć jaka była. Za młodu przejawiała objawy nadmiernej odpowiedzialności za innych, zbyt dużej troski oraz braku beztroski. W dzieciństwie musiał bardzo długo ją namawiać, zanim przeszli do przenoszenia słów w czyny. Niemniej jednak, z perspektywy lat to była jedna z najprzyjemniejszych części wszystkich psotniczych przedsięwzięć. Uśmiechnął się w duchu, przypominając sobie to, jak bite (czasami) godziny namawiał Iris do tego, by przyniosła zapalniczkę, albo zapałki, tylko po to, by sprawdzić jak działa system przeciwpożarowy w domu jej ojca.
Dokładnie. Nie znał do końca konsekwencji swojego wyboru. Chciał spróbować, choć wiedział, że będzie to droga przez mękę. Garnitury, bankiety, kolacje dyplomatyczne. Żarty pozbawione krzty humoru, dzięki któremu pranie schnie dwa razy szybciej. Przybierane masek, złożone konszachty, interesy te jaśniejsze i ciemniejsze. W jego świecie wszystko było proste. Albo kogoś nie lubił, albo nie. Albo komuś chciał przefasonować gębę, albo nie. Ewentualnie, już nie chciał, bo już to zrobił. Nie musiał się bać o opinię innych. Teraz większą uwagę będzie musiał przykuwać do tego z kim spędza czas, jak to robi, gdzie się pokazuje i jak wygląda. Co prawda, będzie to trudna metamorfoza dla niego. Zdawał sobie z tego wszystkiego sprawę i na pewno nie zamierzał rezygnować z niektórych rozrywek, które zapewniało mu jego prostsze życie. Zasady są po to, aby je łamać, a serce nie sługa, więc przy odrobinie chęci i zrozumienia, oboje dojdą do jakiegoś kompromisu. W najgorszym wypadku, wypady ze starymi znajomymi będzie organizował tam, gdzie wzrok Rady Cytadeli nie sięga. Był inżynierem, sprytnym. Znał wszelkie techniczne sposoby na to, by się ukryć przed fleszami kamer czy wzrokiem ludzi, których nie chciał widzieć. Znajdzie swoje sposoby na to ewentualne ciche wypady.
-Może i nie ma. Ale są za to miliardy osób, które będą komentować nasze poczynania. Cholera, na samą myśl już mnie szlag trafia.-Bał się nowej roli. Zresztą, chyba każdy na jego miejscu byłby przerażony. Wiedział jednak, że Iris będzie go wspierać i da sobie radę w nowej sytuacji i nowym środowisku. Parsknął na wspomnienie o telewizji śniadaniowej.-Haha! W dzisiejszym odcinku, Matthew Tarczansky opowie o tym, jakich garnków Radna Iris Fel używa w swojej kuchni.-W tej chwili zrobiło się zdecydowanie lepiej. Trzymał w ramionach osobę, na której bardzo mocno mu zależało, śmiali się i dogadywali sobie. Cała napięta sytuacja jakby zniknęła. Czy coś mogło pójść nie tak? Wszystko. To jednak nie oznaczało, że nie mogli spróbować.-Wyobraź sobie, obiektyw na mnie, ja z miną kompletnego debila odpowiadam. A bo ja wiem? Blaszanych?
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 352
Posty fabularne: 23
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 20:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.880
Medale: 3
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Glitch (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

30 mar 2017, o 08:09

Nie ulegało wątpliwości, że Matthew będzie musiał zmienić swoje przyzwyczajenia. Mowy nie było, że uda mu się już dłużej zachować anonimowość. Tam, gdzie pójdzie, prędzej bądź później znajdzie się ktoś, kto zwróci na niego uwagę i w związku z tym nie będzie mowy o sączeniu piwa bądź innych alkoholi w spokoju. Liczyła na jego rozwagę, że nie zachłyśnie się rozgłosem ani nie obrośnie w piórka, aczkolwiek jeszcze będą musieli przeprowadzić nie jedną, poważną rozmowę. Porozmawiać z nim na pewno zechce także kilka osób z jej najbliższego otoczenia, nikt w końcu nie uwierzy, że będzie potrafił się zachować w towarzystwie biorąc pod uwagę subkultury, z którymi się utożsamiał.
Tymczasowo jednakże odsunęła od siebie myśli o przeszkodach, z którymi sama, na własne życzenie, będzie musiała się mierzyć. Miała szczerą nadzieje, że kiedy pierwsze emocje oraz zauroczenie przeminie, Tarczansky’emu nie zabraknie samozaparcia, bo jedno to dojść do jakiegoś porozumienia, a drugie to umieć wcielić je w życie. Nieruszoną zawartość kieliszka przelała do szklanki z grubego szkła, następnie dodała wyciśniętego soku z limonki oraz słodki syrop barmański, który zabarwił całość na piękny, cieszący oko, lazurowy kolor. Matthew raczej nie gustował w kolorowych drinkach, dlatego zostawiła go sam na sam z zawartością barku, a sama w końcu mogła się rozsiąść na kanapie. Zamieszała słomką, próbując. Słodycz równoważyły kwaśne cytrusy.
Słysząc rozbawienie, Iris uniosła subtelnie brew.
- … Zdajesz sobie sprawę, że garnki wcale nie muszą być blaszane, prawda? Osobiście używam z grafitu, ale owszem, są jeszcze ze stali nierdzewnej, emaliowane, czyli popularne blaszane, ceramiczne, aluminiowe, żeliwne, szklane, z powłoką teflonową…
Wymieniała, obserwując minę mężczyzny z chochlikami w oczach. W końcu nie wytrzymała i parsknęła perlistym śmiechem.
- Nie krzyw się tak. To bardzo paskudny grymas, będziesz musiał się pilnować i nie wykrzywiać tak, ponieważ od razu zdradzisz co myślisz… Pamiętasz jeszcze, jakimi sztućcami co jemy, prawda? Może zjemy jutro albo pojutrze razem kolację? Miło spędzimy czas, a i przy okazji odświeżysz sobie pamięć. Zalecę oddać twój garnitur do prania, abyś dostał go z powrotem jeszcze tego samego dnia.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1725
Posty fabularne: 153
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

3 kwi 2017, o 13:15

Dla zachowania zdrowego rozsądku, Iris przede wszystkim musiała pomyśleć o tym, że Matthew nie może zostać zamknięty w klatce. Trzeba mu dać odrobinę swobody, aby nie zdziczał. Znała go długo, doskonale wiedziała, że Tarczansky to dzikie zwierze, które im bardziej chciało się spętać, tym mocniej szarpało i gryzło. Inżynier ze swojej strony mógł zaoferować zmianę swoich dotychczasowych przyzwyczajeń, co wcale nie oznaczało tego, że dla Radnej zmieni je wszystkie i to o 180 stopni. Czułby się niekomfortowo, na siłę starając się dorównać wyższym sferom, których przecież tak nie lubił. Spojrzał na sytuację z innej perspektywy i dostrzegł, że kilka spraw może się skomplikować, jednak jego niepoprawny optymizm kazał mu wierzyć w to, że wszystko jakoś się ułoży. Przede wszystkim, potrzebowali czasu na dotarcie się ze sobą, odnalezienie tej całej sytuacji i ulokowanie się w odpowiednim miejscu. Mechatronik zdawał sobie sprawę, że jest na przegranej pozycji i to zazwyczaj on będzie musiał dokonywać zmian w swoim postępowaniu i to on będzie musiał być tym "elastycznym". Wierzył jednak, że Iris da mu fory. Przynajmniej na samym początku.
Wywód o garnkach nieco go zaskoczył. To była ostatnia rzecz jakiej się spodziewał w tej chwili, co prawda...Było to do przewidzenia, że śmieszkowy nastrój udzieli się trochę Radnej, ale niechaj rozbawianie gawiedzi zostawi jemu i jego poczuciu humoru. Zaśmiał się jednak, by nie dać Iris wrażenia, że jej dowcipy nie są zbyt górnolotne. Przynajmniej w jego mniemaniu. Zostawiony sam na sam z barkiem, spojrzał jedynie na jego zawartość. Uznał, że wystarczająco sporo dzisiaj wypił i nie ma potrzeby, wlewania w siebie kolejnych dawek trucizny. Spojrzał natomiast na zegarek i ujrzał, że jest bliżej do dźwięku budzika w jego omni-kluczu, niż dalej i prawdopodobnie kolejny raz szykuje się nieprzespana noc.
-Serio? To aż tyle ich jest? Cholera. Tyle lat w nieświadomości, myślałem, że nierdzewka wiedzie prym od dekad. A tu chuj.-Wzruszył ramionami i cmoknął, chwilę później przenosząc się obok Radnej i zasiadając obok niej. Na jakże wygodnej, skórzanej kanapie. Kolacja? Nie sądził, że to dobry pomysł. Nie zapomniał o dawnych nawykach, zasadach posługiwania się sztućcami i innymi związanymi z savoir vivre pierdołami, które przez tyle lat nie miały dla niego żadnego znaczenia. Z pewnością, musiał sobie przypomnieć nabyte dawno temu umiejętności, ale z tym bywało podobnie jak z jazdą na rowerze. Nigdy się o tym nie zapominało. Warto było spróbować, ale...No właśnie, ale...-No i wstrzeliłaś się w gówniany czas. Mamy sporo do roboty na Venus, połowę inwerterów musimy wymienić, sprawdzić układy chłodzenia i sterowniki po naszej ostatniej przygodzie coś nie chcą hasać, zresztą...Co ja Ci będę o tym mówił, wystarczy, że wygodnie Ci wozi tyłek. Skończymy pewnie późno wieczorem, no chyba, że taka pora Ci nie przeszkadza.-Praca mechatronika była niemniej ważna od pracy Radnych. Co prawda, od niego nie zależał los miliardów istot w całej galaktyce, ale od niego zależało, by tymi miliardami istot miał kto zarządzać. Nie była to dla niego komfortowa sytuacja, Radnej pewnie zależało na tej kolacji, a on był spętany do swoich obowiązków. Tym bardziej, że jego awans wiązał się nie tylko z dokonywaniem napraw i konserwacji, ale już zarządzaniem całym tym grajdołkiem w maszynowni. Miał nadzieję, że Iris to zrozumie. Skorzystał z okazji, by objąć Iris i przyciągnąć ją do siebie.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 352
Posty fabularne: 23
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 20:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.880
Medale: 3
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Glitch (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

7 maja 2021, o 13:57

Dochodziła północ kiedy dźwięk omni-klucza Iris przerwał błogi spokój w apartamencie. Wył przeraźliwie w związku z tym nie sposób było nie zwrócić na niego uwagi. Gdy radna sięgnęła by odebrać połączenie po drugiej stronie odezwał się znajomy głos.
- Komandor Jeremy Muscow. Proszę wybaczyć porę pani Fel, mamy tutaj pilną sprawę, która wymaga interwencji Rady – jego głos drżał bardzo delikatnie, aczkolwiek wprawne ucho mogło swobodnie wychwycić ten niepokój. Po chwili wahania dodał jeszcze nieśmiało: - Teraz.
Nie bardzo czekając na odpowiedź radnej komandor rozłączył się bez podania szczegółowych informacji. Iris mogła kojarzyć nazwisko z pionem dowodzenia jednostek specjalnych „Eagle Eye”, które specjalizowały się w szeroko pojętych akcjach zwiadowczych. Wiadomo było, że jednostka „E” miała bardzo szeroki zakres działania, dlatego ciężko byłoby zgadnąć o co dokładnie mogło chodzić komandorowi. Na szczęście niemalże w chwili, kiedy radna mogła się zacząć zastanawiać i łączyć fakty na omni-klucz przyszła wiadomość.
Spotkanie sztabu kryzysowego, za piętnaście minut w Sali Posiedzeń Rady.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10763
Posty fabularne: 1,254
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

7 maja 2021, o 17:07

Pogoń? Ucieczka? A może balansowanie na granicy krokiem eleganckiego walca? Nie pamiętała, co śniła dzisiejszej nocy, ponieważ w momencie nawiązania połączenia, jej omni-klucz odpowiedział skutecznie wyrywając Iris z objęć Morfeusza. W mgnieniu oka, zerwała się z łóżka, stając się przytomną oraz trzeźwo myślącą.
Spojrzała, czyje imię pojawiło się na wyświetlaczu, po czym bez większej zwłoki, odebrała. Wsłuchiwała się w głos Muscowa, ciekawa, czy jego ton zdradzi więcej, czy jednak szale przechyli żołnierski rygor oraz wyuczone opanowanie nawet w sytuacji, w której śmierć patrzyła się wojskowym prosto w oczy.
- Oczywiście. Jesteście na Cytadeli, komandorze, czy przygotować holoprojektor do swobodnej rozmowy? - mówiąc, jednocześnie rozsyłała już polecenia, najprawdopodobniej stawiając na nogi cały sztab, który tak, jak ona, po cichu liczył na spokojną noc. Prośbę o powiadomienie pozostałych Radnych oraz zebranie ich w Sali Posiedzeń posłała w eter z priorytetową kolejnością, a gdy Jeremy odmeldował się zapominając o manierach, co Iris wytłumaczyła dobie powagą sytuacji, z głuchym westchnieniem opadła na poduszki. Dała sobie dosłownie ułamki sekund na to, aby otrzeć z oczu resztki zmęczenia, po czym z niejakim utęsknieniem, wyplątała się od pieleszy.
Ponieważ miejsce na łóżku obok było puste, co dostrzegła niemalże od razu po pobudce, zaścieliła je. W drodze do łazienki, naciągnęła na siebie szlafrok. Szła, uważając, aby o nic się nie potknąć. Wszystko musiało działać jak dobrze naoliwiona maszyna, ponieważ na jej omni-klucz spływały kolejne powiadomienia, w tym jedne od Radnego. Szybcy są przemknęło jej przez myśl w momencie, w którym zimna woda rozchlapała się po jej twarzy. Ogarniała się w pośpiechu, zaczesała jeszcze wilgotne po szybkim prysznicu włosy w koński ogon, z kolei szpilki zgarnęła do ręki. Ubrała je po drodze, tak samo jak poprawiła apaszkę czy wygładziła spódnicę.
Przechodząc przez pokój dzienny, dostrzegła oraz usłyszała drzemiącego na kanapie Matthewa. Zatrzymała się w połowie kroku, podnosząc oczy na zsuwającą się z kanapy sylwetkę. Bez słowa naciągnęła na Tarczansky'ego koc, a także dotknęła ustami jego policzka. Kiedy kładła się spać, ten był jeszcze na Venus. Wieczna kalibracja, optymalizacja i dopieszczanie systemów. Były chwile, kiedy pozwalała sobie na niewinny żarcik, iż Tarczansky lepiej dba o statek niż o nią... Naturalnie, takie uwagi pozostawały w sferze żartów.
- Matt? Śpisz? - subtelnie, trąciła jego ramię. - Muszę wyjść na chwilę... Pewnie dłuższą. Zwołali sztab kryzysowy, stało się coś złego. Jeszcze nie znam szczegółów, dzwonił sam Muscow... Ale Ty śpij. Chociaż jedno z nas się wyśpi - zanim zdążył wymamrotać cokolwiek składnego, Iris była już w wyjściu. Skinęła funkcjonariuszom SOC warującym po drugiej stronie drzwi i szybkim krokiem ruszyła do windy, nie zapominając wsunąć nóg w buty. Zapewne, zanim jej palce musnęły szklany, dotykowy ekran, już na pamięć wybierając piętro, otaczał ją już cały wianuszek asystentów pełnych tak samo ponurych obaw, co ona sama.

theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1725
Posty fabularne: 153
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

25 cze 2021, o 22:29

Mieszkanie w Kręgu Prezydium miało swoje plusy dodatnie i biorąc tylko je pod uwagę, można było uznać to za raj na...pewno nie na Ziemi, a na Cytadeli. Wszystko co najlepsze na stacji znajdowało się właśnie tu. Mowa tu o klubach, restauracjach, ochronie i najważniejszych osobistościach ze świata polityki i show-biznesu. Nie było chyba osoby w galaktyce, która nie chciałaby spędzić tutaj choćby pięciu minut. Poczuć wagi tego miejsca, splendoru i prestiżu bijącego z każdej ściany i hologramu. Jednak biorąc pod uwagę istniejące rzecz jasna, plusy ujemne - ta część Cytadeli zamieniała się w tą nieatrakcyjną. Co prawda, wszystko to subiektywną oceną Matthew'a, a jako człowiek, który rzucił swoje wystawne życie i zamienił je na obskurny apartament w Chicago oraz pracę na statku serwisowym, na którym warunki były niemal ascetyczne - nie powinien się wypowiadać w tej kwestii. Dla niego zawsze było za dużo, za cicho, za spokojnie i zbyt przestronnie. Na samym początku swojego pomieszkiwania u Iris, Matt traktował to miejsce jako więzienie. Agenci SOC czaili się niemal w każdym rogu, krzywe i baczne spojrzenia były czymś do czego musiał się przyzwyczaić, dodatkowo, niektóre osoby z bliskiego otoczenia Radnej, traktowały Tarczansky'ego jako zły PR i w związku z tym nie mógł liczyć na ich przychylność czy dobre słowo.
Kilka miesięcy później, sprawy przybrały nieco inny bieg. Zadomowił się tu bardziej i bijące wówczas po oczach aspekty życia Prezydium, teraz stały się dla niego neutralne, niemal jak powietrze. Większość oficerów SOC była z nim na Ty. Wracając z doków, czasem zatrzymywał się na ćmika, omawiając przy tym bieżące sprawy w sporcie oraz innych sprawach "najwyższej" wagi.
Wrócił po 10 godzinach, co biorąc pod uwagę jego możliwości, było to wyjątkowo wcześnie.
Minął próg apartamentu bardzo dziarskim krokiem, gwiżdżąc przy tym pod nosem "Deszczową Piosenkę". Zdjął buty i następnie ruszył w stronę aneksu kuchennego. Zrzucił przewieszoną przez ramię sportową torbę i położył ją na blacie. Wyciągnąwszy z torby brudne pojemniki po jedzeniu i wsadzeniu ich do zmywarki, odniósł ją do swojej szafy w holu. Był święcie przekonany, że w tej chwili był sam w domu. Iris zazwyczaj o tej porze, dopiero zaczynała myśleć o tym, by wrócić do apartamentu. Czy mu to przeszkadzało? Tak i nie. Matt doskonale rozumiał wagę jej stanowiska i fakt, że jej życie musiało być podporządkowane pod jej obowiązki. Niemniej jednak, w takie wieczory jak te chciał najzwyczajniej w świecie spędzić trochę czasu ze swoją ukochaną. Obejrzeć durny serial lub zwyczajnie porozmawiać. Na szczęście, Tarczansky był pracoholikiem i zazwyczaj wracał o podobnych, a czasem nawet późniejszych godzinach od Radnej. Korzystając z tej chwili nieobecności, inżynier odpalił cygaretkę, udał się do części salonowej i zasiadł na swoim niezwykle drogim, wygodnym, skórzanym fotelu z podnóżkiem. Uruchomił telewizję i zaczął od przeglądania kanałów sportowych...a jakże.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 352
Posty fabularne: 23
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 20:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.880
Medale: 3
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Glitch (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

26 cze 2021, o 08:21

Zanurzyła się w wypełnionej po brzebi wodą wannie aż po sam czubek nosa. Zamknęła oczy, definitywnie odcinając sie od wszystkich dystraktorów. Po całym, intensywnym dniu nie marzyła już o niczym innym, jak po prostu posiedzieć w cieple, otulona pachnącą kwiatowo pianą. Mogłaby się zastanawiać, czy do pełni szczęście nie brakowało jej butelki szamana bądź towarzystwa jednej, konkretnej osoby, lecz... Cóż. Będzie musiała zadowolić się tym, co miała tu i teraz. Na moment - zdecydowanie dłuższy, niż pierwotnie zakładała - straciła poczucie czasu. Nie słyszała, kiedy do domu wrócił Matthew, jego chwilowej krzątaniny i w końcu, burzliwej dyskusji komentujących rozgrywkę mężczyzn dochodzącej z solidnego nagłośnienia zmajstrowanego osobiście przez samego zainteresowanego; otulona niedbale przewiązanym szlafrokiem, na boso oraz w mokrych włosach, wyszła z łazienki i dopiero, kiedy przeszła kawałek korytarzem oświetlonym przez wpadające wysokimi na cała ścianę oknami neonami nocnego Prezydium, dostrzegła siedzącego jak król na swoim tronie Tarczansky'ego.
Obróciła się miękko, podpierając dłonie gdzieś na biodrach.
- Nie miałeś wrócić dopiero za godzinę? - pamiętała, jak rano zarzekał się, że konfiguracja czy też inne dostosowywanie systemów najprawdopodobniej zeżre mu cały dzień. Uśmiechając się pod nosem, zrobiła te kilka kroków w stronę mężczyzny, z premedytacją, gdyż innego wyjaśnienia nie mogło być na te zuchwałe zachowanie, zasłaniając mu widok na powtórkę akcji sprzed dosłownie kilku sekund.
- Prosto na mecz... Właściwie to kto miał grać? - w pewnym momencie nie wytrzymała i roześmiała się się, tym samym zdradzając się, że od początku mydliła mu oczy, gdyż doskonale wiedziała, komu dzisiaj mieli wspólnie kibicować i o jaką stawkę toczyła się ta gra.
Opierając dłonie na podłokietnikach, pochyliła się nad mężczyznę. Skręcone końcówki jej włosów, połaskotały jego zarośnięte policzki, a nogi, podstępnie, wciskały się pomiędzy jego najprawdopodobniej mając zamiar w najmniej się tego spodziewanym momencie, wcisnąć gdzieś na kolana Mattewa zanim ten w ogóle pomyśli, aby zaprotestować, jak zawsze podkreślając w takich chwilach, czyj jest to fotel.
- Jesteś głodny? Gdybyś wrócił za godzinę, zaskoczyłabym Cię kolacją, a tak to najwyżej możesz tu zostać i udać, że nie dochodzi do Ciebie nic, co dzieje się w kuchni... Albo ruszyć tyłek i zrobić ją razem ze mną - dodała z ustami przy jego uchu, tak że ciepły oddech Iris owiał jego szyję, a palce lekko przekrzywiły szczękę, chcąc odciągnąć patrzącego zapewne nadal jednym okiem na to, co się działo w telewizorze mężczyznę.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1725
Posty fabularne: 153
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

26 cze 2021, o 15:51

Swoje drobne "porządki" zaczął wprowadzać zaraz po tym, jak zaczął tutaj pomieszkiwać. Nagle została tu szczoteczka do zębów, kilka par bielizny, a z czasem nawet pojawił się dodatkowy kombinezon roboczy, na wypadek, gdyby po ciężkiej nocy z samego rana musiał udać się na pokład Venus. Kiedy pojawił się tu na stałe, nagle w salonie pojawił się wielki, niepasujący do reszty wnętrza skórzany fotel z podnóżkiem. Zwalista konstrukcja mebla rekompensowana była przez niezwykłą wręcz wygodę i zainstalowaną w tym wariancie tego mebla funkcję masażu w czterdziestu pięciu trybach. Chyba tylko i wyłącznie dlatego Iris tolerowała ten mebel...W innym wypadku wyleciałby przez balkon i zabił przy okazji jej przeciwnika politycznego. Doskonale wiedział o tym, że Iris go podsiada, gdy tylko nadarzy się na to okazja. Wbrew jej marudzeniom, niewybrednym komentarzom o bezguściu tego fotela, doskonale wiedział, że gdzieś tam...w najciemniejszym i najgłębszym miejscu jej serca, sekretnie kocha ten mebel i nie wyobraża sobie swojego salonu bez tego cuda techniki wypoczynkowej.
Podobną historię można było opowiedzieć o potężnym systemie nagłośnienia, który pojawił się nieco później. Spersonalizowany system kina domowego, wykonany częściowo na zamówienie, zmodyfikowany przez samego Matta. W zestawie znajdowały się nie tylko głośniki, które były precyzyjnie rozmieszczone przy pomocy aparatury, którego działania nie mógł wyjaśnić Iris, gdy biegał po drabinie wte i wewte, w znajdował się również wzmacniacz oraz dwa solidne głośniki basowe. Oglądanie vidów w atmosferze tych dźwięków było czymś niepowtarzalnym i można było odnieść wrażenie przebywania w samym środki akcji. To nie było wszystko. Matt dołożył wszelkich starań, by w zestawie znajdował się również adapter pozwalający odtworzyć antyczne wręcz płyty winylowe...Był to mały ukłon w stronę Iris, ale sam również doceniał to urządzenie. Jedynym mankamentem była trudność w znalezieniu płyt, które mógł odtworzyć ten osprzęt.
Nie zarejestrował tego, że Iris była w domu. Skupiony na skrócie najważniejszych wydarzeń sportowych minionego tygodnia, nawet nie zwrócił uwagi, gdy Radna wymaszerowała z łazienki po długiej kąpieli. Szczerze powiedziawszy, miał trudności ze zrozumieniem idei przesiadywania w wannie i kiszenie się we własnym brudzie przez ponad godzinę z lampką wina lub książką w dłoni. Osobiście stawiał na szybkie rozwiązania, chłodne, pobudzające prysznice w wodzie o twardości bokserskiej pięści. No debil i asceta.
Oderwał się z wygodnego fotela, gdy tylko zarejestrował słowa nadchodzące z zza jego pleców. Z wysoko uniesionymi brwiami i szeroko otwartymi oczami, spojrzał na ledwie ubraną Fel i cmoknął lekko ustami.
- A to człowiek nie może już zwyczajnie wyjść wcześniej z roboty, tylko ma zapierdalać i zapierdalać jak ten wół, hm? -Spytał z udawanym wyrzutem, wykrzywiając usta w lekkim, zawadiackim typowym dla siebie uśmiechu. Rano zarzekał się, że wykonywane prace zajmą zdecydowanie dłużej, lecz...okazało się być inaczej. Zresztą, to zbyt skomplikowane, by znowu to tłumaczyć.- Logistyka dała dupy... - Znowu, lecz tego nie musiał powtarzać. Iris wielokrotnie słyszała o przygodach Tarczansky'ego z podlegającym pod korpus dyplomatyczny dział logistyczny. Na dodatek, każda z nich kończyła się niezwykle kwiecistą wiązanką. Odprowadzał ją wzrokiem, gdy przechodziła z miejsca na miejsce i bezczelnie zasłoniła finezyjny rzut za trzy punkty. Czy był zły? Niekoniecznie. Ten mecz akurat widział.- Powtórki. -Wzruszył ramionami. Ułożył się nawet tak, by Iris miała jak najwygodniej usiąść na jego kolanach. Lubił te chwile, były one o wiele bardziej interesujące od obrazów dziejących się na ekranie. Cygaretka wylądowała w popielniczce postawionej obok fotela, Tarczansky przyciągnął panią Fel do siebie i palcem przejechał po odsłonionym, dzięki niedbałości zawiązania szlafroka, dekolcie. Spojrzał Iris prosto w oczy, kreśląc drobne koła na miękkiej skórze Radnej.- A w ogóle to pani do przypadkiem nie miała jakiegoś ARCY ważnego spotkania z Volusami? - Miała wrócić równie późno. Było nawet jasne, że to w jego inicjatywie leży kwestia kolacji. Mógł równie dobrze zamówić pizzę lub chińszczyznę z Cytadelowych standów. Mógł ugotować coś samodzielnie, co trzeba było przyznać, robił całkiem nieźle. Palec powędrował wyżej, zahaczając o jej podbródek i delikatnie nakierowując wzrok Iris na siebie, by skraść jej drobny pocałunek.- We dwójkę raźniej, c'nie? -Odparł w sprawie gotowania kolacji.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 352
Posty fabularne: 23
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 20:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.880
Medale: 3
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Glitch (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

26 cze 2021, o 17:38

Wzruszyła ramionami. I tak, i nie. Akurat w jego konkretnym przypadku raczej, zdecydowanie, bezdyskusyjnie nie.
- Kto, jak kto, ale Ty nie wychodzisz wcześniej z pracy. Czyżby za Twoim przedwczesnym powrotem, kryła się jakaś ciekawa historia? Co Tym razem? - jakby zgadła, ponieważ Matthew mruknął pod nosem coś na temat całego pionu logistyki oraz tego, że właściwie to brak mu słów. Iris parsknęła, naciskając palcem na czubek jego nosa.
- Biurokracja i służbiści, co? - zacytowała jego własne słowa, tyle że pozbawione co barwniejszych i nieprzyzwoitych epitetów.
Skoro nie miał nic przeciwko, aby mu poprzeszkadzała, wcisnęła się na kolana Tarczansky'ego, moszcząc się na nich wygodniej, a także przesuwając jego ręce, aby przypadkiem nie zaburzał tego, jak idealnie sobie to wszystko zaplanowała. Żadna jego kość nie miała prawa ją uwierać. Naturalnie, fotel był wygodniejszy, gdy siedziało się na nim w pojedynkę, ponieważ wtedy można było się wręcz zapaść w wyprofilowane oparcie często dodatkowo obłożone poduszkami obszytymi w śmieszne frędzelki jak w tych orientalnych krajach na ziemskich globie, ale do tego Iris nie zamierzała się przyznawać; podobnie jak do faktu, że bez tego mebla w pokoju dziennym nie byłoby już tak samo. I choć ze wszystkich rzeczy, które wprowadziły się do apartamentu wraz z Matthewem najbardziej jej serce skradł współczesny gramofon wzorowany na przedwiecznych adapterach, fotel także darzyła jakby się wydawało wzajemną sympatią.
Schowała policzek w zagłębieniu jego szyi, na której został ślad po jej usta, gdy podnosiła głowę, aby popatrzeć na Matthewa z dezaprobatą w jasnych, jak błękit nieba tęczówkach; subtelna gra holoświateł sprawiała, że obie były pod tym kątem niemalże do rozróżnienia. Prawdę mówiąc, tylko - aż? - tyle miała do powiedzenia na temat Volusów.
- Mhm. Miałam. Szkoda tylko, że zarezerwowano na nie długie godziny, podczas kiedy tak naprawdę wystarczyła jedna, bo wniosek nie mógł zostać zaakceptowany przez Radę. Z drugiej strony, wolę już te Twoje powtórki, niż wysłuchiwanie kolejnych innowacyjnych pomysłów bez wcześniejszego sprawdzenia międzygalaktycznych konwencji - pokręciła nosem. To nie był miły dzień w pracy, dobrze, że już się skończył.
Rozchmurzyła się, czując usta Matthewa na swoich. Jeden pocałunek, wydłużyła w drugi, zarzucając ręce na jego szyje tak, że opuszkami palców mogła pieszczotliwie skubać kark mechatronika.
- Prawda. Czyli Ty możesz zostawić sobie tutaj włączoną jakąś mądrą rozmowę pomiędzy dziennikarzami lub muzykę, a ja ubiorę się i dołączę do Ciebie w kuchni. Panowie przodem - dodała, mówiąc od początku w jego rozchylone wargi, po czym odsunęła się i gestem, pokazała mężczyźnie, że może się ruszyć z miejsca.
i gdy Tarczansky stał już na równych nogach, wyciągając do niej rękę, aby pomóc Iris, ta uśmiechnęła się chytrze i wtuliła w regulowany zagłówek, wyciągając jak długa na miejscu Matthewa. Zadarty szlafrok, odsłaniał apetyczne udo, a także prawie że całą kość obojczyka.
- ... Albo zostanę tutaj i zaczekam, aż skroisz warzywa, hm? Co prawda mógłbyś najpierw podać mi lampkę tego wina, które otworzyliśmy wczoraj... - jawnie się z nim droczyła, a chochliki widoczne w jej oczach śmiały się z Tarczansky'ego, jakby chciały rzucić mu jakieś perfidne wyzwanie.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1725
Posty fabularne: 153
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

26 cze 2021, o 19:19

Słownik inżyniera był bogatszy od tego, którym posługiwała się Iris w paru aspektach. Przede wszystkim, zakres słownictwa technicznego związany bezpośrednio lub mniej z jego pracą oraz cały zakres różnych, kwiecistych, dobitnych i barwnych epitetów, opisujących rzeczywistość w sposób na tyle poetycki, że chciałoby się je spisać, wydać, a później powiesić.
- Biurokraci, służbiści i złamane chuje. -Dokończył swoją dawniejszą wypowiedź i parsknął cicho pod nosem. Bawiły go różnice ich dzielące. Kiedy Iris pragnęła zachowywać dyplomatyczny i wyważony ton przez cały czas, nawet w domowym zaciszu, Matt nie bawił się w konwenanse i zazwyczaj mówił to co myślał o danej sytuacji, pozwalając Iris spojrzeć na różne zagadnienia z innej perspektywy lub zwyczajnie przywracając ją na właściwe tory. Fakt, że w wielu kwestiach się różnili miał swoje korzyści i wady, niemniej jednak te drugie znosili coraz lepiej.
Polityka. Matt za nią nie przepadał i w sumie była to wiedza, którą posiadał każdy kto spędził z nim dłużej niż piętnaście minut. To jednocześnie nie oznaczało, że nie miał żadnych poglądów. W wielu przypadkach, jak wiele jego wypowiedzi, były niepoprawne politycznie i często nie pokrywały się z wytyczaną przez galaktyczne elity linią. Skrzywił się więc w duchu na wzmiankę o galaktycznych konwencjach. Tarczansky był wrogiem nadmiernych regulacji, to one z jego punktu widzenia ograniczały innowacyjność i konkurencyjność. Wielokrotnie o tym wspominał, nawiązując o tym, że przeciętny Johnson posiadający swój mały lub średni biznes zostaje wyparty lub wchłonięty przez wielkich graczy w przeciągu kilku miesięcy, a jeśli faktycznie ktoś był uparty - to utrzymywał się rok. Wszystko to przez regulacje, które spełnić mogła tylko wąska liczba korporacji. To był właśnie jeden z powodów, dla których własna działalność Matta pozostawała tylko w sferze teoretyzowania, prostych kalkulacji i zwyczajnego, chłopskiego gdybania o babci, wąsie oraz wózku...Wbrew tym wszystkim przemyśleniom, rozumiał, że jej dzień pracy był zwyczajnie kiepski i nie skomentował go inaczej, jak tylko lekkim pogładzeniem jej po policzku.- Znaczy...wiesz. Nie powiem, że ta wyjebka logistyki jakoś specjalnie mi przeszkadza. Śmiesznie było i ma to swoje dobre strony, c'nie? Wróciłem wcześniej do domu, mogę się zając ciekawszymi...- Palec wodził po odsłoniętych partiach ciała kobiety, wędrując gdzieś po odsłoniętym udzie, kończąc gdzieś na kolanie. Uśmiech nie schodził z twarzy mechatronika.- ...sprawami. - Uniósł lekko brew. I choć ten niedbale związany pasek szlafroka był równie kuszący, zdawał sobie sprawę, że Iris kolacji nie odpuści i to dla zwyczajnej zasady i bezwzględnej złośliwości.
- I tak właśnie zrobię, panowie przodem. W końcu. - Wyswobodził się z objęć Iris i jakby nigdy nic ruszył w stronę aneksu kuchennego, zerkając kątem oka na Iris i jej niezaprzeczalne lenistwo.- Czekaj, czekaj. Czy Ty się właśnie z własnym ch...to słabe...Boga w sercu nie masz? Przebierać się? O tej godzinie? - Fakt, że godzina była całkiem późna jedynie pozwalał stwierdzić słuszną prawdę. Zmiana tego szlafroka wcale nie była konieczna i oboje doskonale o tym wiedzieli. Po jej kolejnej wypowiedzi, opuścił ręce ze zrezygnowaniem i westchnął ciężko.- I co? Jeszcze siedzieć na MOIM fotelu się zachciało. Nie ma. Do roboty! Raz, raz. -Pokręcił głową ze zrezygnowaniem, kierując kroki w stronę lodówki.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 352
Posty fabularne: 23
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 20:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.880
Medale: 3
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Glitch (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

26 cze 2021, o 21:04

To przeciwieństwa się przyciągały, a oni byli wyjątkiem potwierdzającym tę regułę. Zupełnie niedopasowani, żyjący tak naprawdę we dwóch, sprzecznych ze sobą światach. Mimo to, podjęli ryzyko i... Przynajmniej zdaniem Iris, opłaciło się to. Co prawda musiała zdobyć się na parę kompromisów, uzbroić w nie małą cierpliwość, a na kilka mankamentów zwyczajnie przymknąć oko, ale w ostatecznym rozrachunku skłamałaby twierdząc, że czegokolwiek żałuję. Była szczęśliwa, z Matthewem i przy nim, a także pewna swoich uczuć, jakimi obdarzyła mężczyznę.
Przekrzywiła głowę, ciekawa, co takiego miał na myśli, mówiąc o sprawach.
- Mhmm... A gdybyś wracał jeszcze wcześniej, mógłbyś mi nawet umyć plecy - puściła mu perskie oczko, poddając się dotykowi, jakim rozpieszczał jej skórę. Tęskniła za nim cały dzień, teraz więc lgnęła do jego dłoni, trochę jak kot domagający się uwagi oraz pieszczot. Cicho zamruczała, gdy tylko gdy przeskoczył z jednej nogi na nogę, udając, że nie domyśla się, dlaczego tak często błądził w okolicach paska, za który przecież wystarczyło tylko pociągnąć, aby już nic nie stało na przeszkodzie.
Miał rację. Nawet, jeżeli Iris sprawiała wrażenie zaangażowanej w jego małe podchody, nie odpuściłaby planom, jakie zaczynały być już wcielane w życie. Jej perfekcjonizm, nie nauczył się jeszcze, aby tak jak praca pozostawać w Wieży Cytadeli, bo tutaj - w domu - nie miałby czego szukać.
Przez moment udawała, że wcale nie zamierza wypuszczać go z rąk, ale gdy tylko Matthew wykupił się buziakiem, grzecznie i posłusznie splotła je za swoimi plecami. Niestety, tym podobne przykładne zachowanie nie zaprowadziło Iris tam, gdzie właśnie zmierzał Tarczansky. Pozostała w jego fotelu, nonszalancko zarzucając nogę na nogę.
- No... Tak. Przecież nie założę fartucha, będąc w szlafroku? - mogła, bo technicznie rzecz biorąc, nie było to coś niewykonalne. Problem leżał raczej w tym, że wyobraźnia Iris odmawiała współpracy, odrzucając tę abstrakcje i z góry przekreślając wszelkie, dziwaczne pomysły jak choćby gotowanie w samym fartuchu, co znając Matthewa, zaraz mogło paść jako niby niezobowiązująca propozycja.
Przeciągnęła się naprawdę leniwie, nie sprawiając wrażenie poruszonej jego nawoływaniem oraz ponaglaniem.
- Tak, tak. Jak już mówiłam, dołączę do Ciebie, gdy pokroisz warzywa, zrobisz ciasto na naleśniki, podasz mi kieliszek wina - zaczęła wyliczać, na jego oczach perfidnie odginając palec po palcu, jakby w zanadrzu trzymała kolejne wymówki. Robiła wszystko - dosłownie i w przenośni - byleby tylko nie ruszyć się z tego fotela, jednocześnie bawiąc się przy tkwieniu w tym swoim uporze szampańsko.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1725
Posty fabularne: 153
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

26 cze 2021, o 23:11

To fakt. Byli niezwykle rzadkim przypadkiem przeciwieństw tak skrajnych, które się przyciągnęły pomimo orbitowania w zupełnie innych światach. Wygląda na to, że fakt, iż na siebie wpadli i obdarzyli się uczuciami, pomimo dzielących ich ogromnych różnic, mógł zwiastować trwałe połączenie tej pary.
O ile sam fakt mycia pleców mógłby być przyjemny, tak...kąpiel, którą brała Iris niekoniecznie. Tak jak wspomniano wcześniej, Matt zupełnie nie rozumiał idei kiszenia się we własnym brudzie w wannie wypełnionej wodą po brzegi. Cóż, najwyraźniej zapomniał jakie mogło mieć to przyjemne konsekwencje lub zwyczajnie nie przepadał za nadmierną ilością ciepłej wody i odmaczaniu się w niej. Mimo wszystko...zaproponowana przez nią czynność wydawała się nader kusząca i bądź co bądź, wziął ją pod uwagę, by uskutecznić ją następnym razem.
Wprowadził swoje porządki również w kuchni. Był znacznie lepszym kucharzem od niej i chełpił się tym niemal przy każdej możliwej okazji. Było to jego małe hobby i od kiedy jego życie przybrało stabilniejszy grunt, mógł faktycznie się rozwinąć. Raczona daniami serwowanymi w najlepszych restauracjach na Cytadeli, wypuszczanych z rąk najlepszych szefów kuchni, nie mogła się oprzeć ociekających tłuszczem domowych cheeseburgerów, które wychodziły spod ręki inżyniera. Miał sporo dań popisowych i nie każde z nich należało do zdrowych, pełnowartościowych i zalecanych przez lekarzy kardiologów. Jedno jednak było pewne, były zwyczajnie cholernie smaczne i nikt nie mógł mu tego odebrać. Nawet bezczelnie leniuchująca Radna. Przeglądał właśnie lodówkę, rozglądając się produktami, z których mógłby sklecić jakieś małe arcydzieło kulinarne. Niemal odruchowo, gdy tylko Iris wspomniała o gotowaniu w szlafroku i fartuchu Matt odezwał się.
- Zawsze możesz, nie wiem, zostawić szlafrok i wskoczyć w fartuch. - Rzucił niezobowiązująco, nie odrywając wzroku od lodówki. Była to zapewne odpowiedź, której Iris się spodziewała, a to tylko powód do tego, by się cieszyć. Wszak znała go na tyle dobrze, by wiedzieć na kilka sekund do przodu, co jej ukochany miał do powiedzenia...a bądź co bądź...to bardzo ważna umiejętność. Nie mogli pochwalić się w lodówce konkretniejszą zawartością, wszak częściej jadali na "mieście" niż w apartamencie, to mimo wszystko mechatronik wydobył takie produkty, z których udałoby się sklecić smaczną i pożywną szakszukę.
W reakcji na bezczelność Radnej, trzasnął drzwiami od lodówki i ceremonialnie odwrócił się, rzucając w przestrzeń.
- CO. -Najwyraźniej miarka się przebrała i biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności dochodzenia, wyrok mógł być tylko jeden. Roboty przymusowe. Pod uwagę nie zostały wzięte żadne okoliczności łagodzące, postanowienie było prawomocne i zostało przekazane do wykonania natychmiastowo.- Nie, nie. Tak to My się bawić nie będziemy, kochaniutka... -Ruszył w jej stronę, kręcąc przy tym głową na boki. Bliżej nieokreślone zamiary inżyniera zdawały się coraz jaśniejsze, gdy tylko zbliżył się do fotela i natychmiast wyciągnął ręce przed siebie. Bez większych skrupułów, używając swojej znacznie większej siły, zwyczajnie chwycił Iris w biodrach i podniósł ją. Biorąc pod uwagę różnicę we wzroście oraz masie, nie miał pewnie większych problemów z przerzuceniem jej przez ramię i przeniesieniem do kuchni, jakby to złośliwi powiedzieli, dokładnie tam, gdzie było jej miejsce. Postawił ją na zimnych płytkach i niemal natychmiast wręczył jej nóż, by bezlitośnie wskazać na warzywa i wydać precyzyjne polecenie.- Tu. Deska. Nóż. Pomydory. Kroisz. W. Kostkę. Leniwa buło.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 352
Posty fabularne: 23
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 20:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.880
Medale: 3
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Glitch (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

27 cze 2021, o 20:21

Lubiła, kiedy gotował. Już sam widok Matthewa w kuchni, był dla Iris przyjemnością. Zazwyczaj, siadała na jednym z hokerów, śledząc uważnie krzątającego się wśród szafek mężczyznę. Potrafiła się wpatrywać w niego naprawdę długi odcinek czasu, nawet na moment nie tracąc zainteresowania. Sama, gotowa bardziej okazjonalnie. Dla niego, rzadziej dla siebie. Nie miała potrzeby, aby robić to regularnie. Po pierwsze, w przeciwieństwie do Matthewa nie odczuwała większej satysfakcji z kulinarnych aktywności, po drugie, była już przyzwyczajona do wychodzenia z apartamentu na cały dzień, podczas którego zazwyczaj jadała z innymi Radnymi bądź politykami w ulubionych restauracjach w Prezydium. Miała ich kilka, ale jeszcze ciekawym trafem żadnej nie odwiedzili wspólnie. Mając wybór, decydowała się na jego kuchnia, choć nie do końca wpisywała się ona w kanony zdrowego odżywiania. Na szczęście jako lekarz, mogła im udzielić małej dyspensy, ponieważ oboje prowadzili dość aktywny styl życia, a przynajmniej Tarczansky starał się przejmować niektóre zwyczaje Iris jak joga bądź poranny jogging brzegiem jeziora w Prezydium.
Dzisiaj, wyjątkowo miała ochotę popatrzeć na gotującego Matthewa z perspektywy bycia zakopanym w jego fotelu. Specjalnie przesunęła się z nim tak, aby lodówka nie zasłaniała jej widoku. Niestety, mężczyzna inaczej niż ona zinterpretował jej propozycję, aby pogotowali wspólnie; Iris, w zupełnie wystarczył fakt, że widziała wszystko, z kolei Tarczansky najwyraźniej wolał mieć ją obok siebie.
Kręcąc nosem, broniła się przed tym zaganieniem do kuchni, ale gdy zrobił kilka kroków w jej stronę, podnosząc ręce... Prychnęła, chcąc uciec, tyle że Matthew był szybszy. Roześmiała się, gdy porwał ją w ramiona i ulegając chwili, raz zakręcił się z nią dookoła własnej osi. Zarzuciła mu ręce na szyje, dysproporcja w ich budowie ciała, a także wzrok i finalnie waga, sprawiały, że niejako Iris była zdana na łaskę mężczyzny. Z maślanymi oczami więc, przylgnęła do jego ciała tak, że chwilę musiał się namęczyć, aby odkleić ją od siebie i postawić na własnych nogach.
- Szkoda, bo ja bawiłam się szampańsko - udawała, że wzdycha, przestępując z nogi na nogę. Płytki były nieprzyjemnie zimne, podczas kiedy fotel w salonie wygrzany oraz wygodny.
Sięgnęła po nóż, który jej wręczył, po czym obróciła się miękko na palcach, aby rozejrzeć się za deską, a także warzywami, o których była mowa. Jeżeli na nią spojrzał, dostrzegł ten błysk w oku. Iris nacięła pomidora i odkroiła... Plasterek. Konkretniej półksiężyc, jakby ciachała cebulę, a nie zaś mięsistego pomidora eksportowanego na Cytadelę prosto ze słonecznej Hiszpanii.
- Mówiłeś w kostkę, tak? - spytała z przekąsem, w pamięci mając tę całą, leniwą bułę, gdyż określenie to w stosunku do jej osoby... Cóż. Rozbrajało ją na łopatki.
Chichocząc więc pod nosem, jak naprawdę nieposłuszna dziewczyna, kontynuowała niepoprawne krojenie pomidora, dochodząc do jego środka. Niewiele robiła sobie z tej niesubordynacji, na jego oczach chwyciła jeden z większych plastrów i zjadła sabotując tym samym kolację.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1725
Posty fabularne: 153
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 39.160
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

27 cze 2021, o 21:47

Podobnie do Iris, większość swojego dnia spędzał poza domem i nawet jeśli chciał zdecydować się na ciepły posiłek poza okrętem, decydował się na niezdrowe fast foody ze standów, które sąsiadowały z dokami. W trakcie lotów oczywiście problem rozwiązywał się sam. Była mesa i świeże potrawy przygotowywane codziennie przez pokładowego kuka. W sektorze prywatnym nawet nie można było marzyć o takim luksusie. Pasta lub gotowe potrawy we wszystkich wariantach były standardem. Na samą myśl o nich, Matt przypomniał sobie komentarz Cegły.
Wygląda jak gówno, a smakuje jeszcze lepiej.
Chyba te lata spędzone na ciasnym pokładzie statku serwisowego sprawiły, że zaczął doceniać takie drobnostki jak samodzielnie przygotowany posiłek. Kto wie. Czasem trudno było go rozgryźć.
Faktem było, że do tej pory nie zajrzeli do żadnej z ulubionych restauracji Iris. Powodów było wiele. Jednym z nich był oczywisty brak czasu, drugim częste problemy w synchronizowaniu dni wolnych oraz opór Matta. Niechęć do garniturów, niechęć do snobów szlajających się w takich knajpach oraz wrogość wobec wszelkiej prasy była skutecznym straszakiem, który odganiał Matta od pomysłu zaproszenia Iris do miejscowych, wysublimowanych restauracji. Miał w głowie zupełnie inne pomysły, a szlajanie się w skrojonym na miarę garniturze, w blasku fleszy nie należały do jego wymarzonych. Był prostym facetem i ostatnie czego potrzebował, to rozgłos i brak prywatności. Fel starała się chronić własną i sama doskonale wiedziała, jak wiele wyrzeczeń to kosztuje...
Zabrał się za przygotowywanie naczyń, rozgrzewał patelnie, bacznie przyglądając się Iris i jej wyczynom z nożem. Może jej umiejętności dyplomatyczne były ostre niczym narzędzie, którym się posługiwała, ale umiejętności kulinarne...cóż...nawet udając mogła się bardziej postarać z tym krojeniem w plastry. Przyglądał się jej przez chwilę z uniesioną brwią, starając się nadążyć za logiką Radnej, której zrozumienie wymagało uruchomienia komputera kwantowego.
- Czyli...co teraz będziemy jedli? - Podgryzaniem tego niezdarnie skrojonego plastra, zaprzepaściła szansę na jakąkolwiek kolację przygotowaną w domu. Inżynier przerzucił ścierkę przez ramię i westchnął ciężko, kiwając głową ze zrezygnowaniem.- Nie udław się. -Skomentował to teatralne wpierdalanie pomydora, po czym parsknął z lekkim rozbawieniem, odpychając się od blatu i wykonując całkiem sprawny półobrót, oparł się o niego lędźwiami.- Chińczyk? -Aktywował omni-klucz, wyszukując najbliższe restauracje z dowozem w okolicy. Nie było ich zbyt wiele, wszak wszystkie knajpy w Prezydium były zbyt prestiżowe, by wykonywać usługę dostawy jedzenia do domu klienta. Nie czekając na jej odpowiedź, podjął decyzję.- Chińczyk. -Kiwnął przy tym twierdząco i mgnieniu oka wykonał zamówienie. Na co? To już jego słodka tajemnica.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 352
Posty fabularne: 23
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 20:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.880
Medale: 3
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Glitch (1)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Archiwum

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość