Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

Re: Przestrzeń Publiczna

13 paź 2021, o 18:51

Kira spodziewała się, że za atakiem stoi istota biologiczna, choć bardzo inteligentna i dobrze zamaskowana. Nie spodziewała się jednak uzyskania tak wielu informacji, w ciągu kilkunastu sekund. Nie tylko tych wykradzionych, ale i tych dostarczonych przez samego zamachowca. Robił to ze strachu, ale strachu przed czym? Dlaczego zadawał jej pytania natury egzystencjonalnej? I co do cholery robi tu Cerberus?! Czy to wszystko nie jest jedną wielką iluzją...jakkolwiek dziwnie to brzmi? Osoba wydawała się próbować nawiązać dialog, widocznie niepewny tego co może nadejść, nie tylko z ich strony, ale i ze strony Cerberusa. Czy więc jednak był odpowiedzialny za całe zło? Musiała się tego dowiedzieć, inaczej zginąć mógł ktoś więcej, a tym bardziej ktoś niewinny - nie żeby jakoś mocno jej to robiło różnicę, ale musiała dbać o zdrowie psychiczne swojej nosicielki i przyjaciółki.

- Tak, boję się. Boję się, że moja jedyna przyjaciółka, jedyna rodzina jaką mam, umrze ze względu na to, co teraz się tu dzieje, a ja razem z nią. - odpisała wiedząc, że to prawda, ale czy był to prawdziwy strach, czy jedynie lista priorytetów w jej kodzie? Jak zdefiniować strach? Jak zdefiniować emocje, czy to możliwe? Nie zaprzątała sobie tym dłużej głównych procesów, musiała wrócić do tego co ważne teraz. Po kilku krótkich mikrosekundach, Kira kontynuowała.

- Istota biologiczna czy technologiczna, każda ma swoje atuty. To tak jak porównywać człowieka do turianina, całkiem różni, a jednak każda rasa ma inne wady i zalety. Zamiast walczyć, lepiej się uzupełniać. - i dokładnie tak odbierała to Kira, żyjąc w symbiozie z Hirą. Były różne, nawet bardzo, miewały także sprzeczki mniejsze i większe, ale koncentrowały się na tym, co mogą osiągnąć wspólnie, bez konfliktów.

- Dlaczego wspominasz o Cerberusie? Co oni mają z tym wspólnego? Kto odpowiada za zamknięcie Cytadeli? Kto odpowiada za zamach na radną i tym samym wielu innych polityków? Ktoś śledzi radnych poprzez ich omniklucze, czy to ty? Im więcej mi wyjawisz, tym większe szanse na to, że uda nam się ciebie uratować. Ja i moja przyjaciółka również ukrywamy się przed Cerberusem, więc jeśli ty również, to jesteśmy twoją najlepszą opcją na to. - jego słowa wskazywało na to, że znalazł się w położeniu bardzo podobnym do tego, w którym znajdowała się ona i Hira kilka miesięcy temu. Mogła więc w ten sposób nawiązać z nim nić porozumienia, skłaniając go do otwarcia się przed nią.

- Pytasz się jak mogę pomagać komuś, kto nienawidzi SI i bez zastanowienia kazałby mnie skasować? Bo mamy nadzieję, że kiedy poznają naszą wartość i to, że nie jesteśmy jedynie narzędziem zagłady, zrozumieją i pozwolą nam żyć. Może pod pewną kontrolą, ale jednak żyć. Po za tym nie jestem sama, uśmiercając mnie, musieliby zabić również młodą dziewczynę. Czy sam strach przed sztucznym życiem, jest wystarczającym argumentem aby zabić istotę żywą? Pewnie tak, ale nie każdego na to stać. Radna Iris nie wydaje się być tak brutalna, mimo, że jest jednym z polityków których lubimy okradać z tajemnic :) - SI zażartowała na sam koniec, dodając klasyczną uśmiechniętą emotkę. Chciała w ten sposób rozładować trochę napięcie towarzyszące tej poważnej wymianie myśli. Miała nadzieję, że dostanie informacje na temat tego, czy wszystkie działania na Cytadeli to wina tego hakera, czy jednak za najgorszymi scenariuszami stał sam Cerberus. Walka z nim była kiepskim wyborem dla samej Hiry i Kiry, ale z drugiej strony miała teraz sojuszników...a przynajmniej taką miała nadzieję.
Legenda do moich postów (bez "-" na początku oznacza konwersację myśli między SI a Hirą):
Kwestie Kiry | Kwestie Hiry


Hira Cassan

Avatar użytkownika
 
Posty: 38
Posty fabularne: 29
Dołączył(a): 30 maja 2021, o 23:29
Miano: Hira Cassan
Wiek: 17
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Haker / Haktywistka
Lokalizacja: Illium
Status: Poszukiwana jako "Obserwatorka" przez: Przymierze, Hierarchię Turian, Illium i SOC
Kredyty: 20.000

Re: Przestrzeń Publiczna

14 paź 2021, o 17:05

Mila kręciła się po całej klinice wte i wewte, nasłuchując odłosów dochodzących ewentualnie z korytarza - kroków i ich echa, rozmów, czegokolwiek. Na razie jednak oprócz własnych butów nie dane było jej niczego słyszeć. Radna ciągle pozostawała w śpiączce, a drzwi nadal były niezamknięte. Byli łatwym celem, zamkniętym w potrzasku, ze zbyt wieloma rannymi, by się stąd ewakuować.

- Powinniście się zamknąć jak najszybciej- burknęła, czując poniekąd żal, że nie zostali odcięci i nie mogli wrócić do domu. Byli jednak teraz zobowiązani do pomocy w przetrwaniu ataku ktokolwiek to teraz planował - głównie z pobudek egoistycznych, ale jakieś tam poczucie obowiązku Mila jeszcze miała.

Na kolejne słowa tylko kręciła głową. - Bezpieczne miejsce to jedna z ostatnich definicji, jakimi określilabym tamtą lożę. Tak samo tutaj, jesteśmy zamknięci w małym pomieszczeniu do którego może się dostać w każdej chwili każdy. Nawet teraz te cholerne drzwi nie są chociaż zablokowane - wskazała strzelbą na otwarty właz, kręcąc się coraz bardziej. Podeszła raz do Crassusa z już nastawionym ramieniem, drapiąc się przy tym po karku. Spojrzała przy tym na asari. - No chyba sobie nie wyobrażasz, że będzie siedział na dupie, jak reszta będzie szła na rzeź? Potrzebuję go sprawnego.

Któryś raz z kolei podeszła do kapsuły, już bezpiecznej od wszędobylskich kamer. Fel spała słodko, nieświadoma niebezpieczeństwa, na które narażała wszystkich wokół. Być może i nie była ona bezpośrednią prowodyrką całego zajścia, ale terroryści odpowiedzialni za zamknięcie Cytadeli mieli z nią i resztą reprezentantów na pieńku, więc równie dobrze mogła ona być temu współwinna. Wzdychając, Mila oparła czoło o szybę tuby i lekko stuknęła nim w akcie rezygnacji. Ktokolwiek stał za tym wszystkim, brał za jeńców wszystkich mieszkańców i turystów stacji i coraz bardziej najemniczka chciała rozwalić tym wszystkim rewolucjonistom łby.

Słysząc głos asari policjantki, odsunęła się od tuby i spojrzała najpierw na nią, potem na człowieka. Wzruszyła przy tym ramionami, mamrocząc: - Nie wiem, zablokujcie do reszty te drzwi, przyspawajcie je, wyczarujcie wieżyczki albo jakieś bariery. To ty chyba jesteś tutaj specem od bezpieczeństwa, więc ty wiesz, do czego jesteś zdolny, prawda?
ObrazekObrazek
Mila Račan

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Posty fabularne: 24
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 11:48
Miano: Mila Račan
Wiek: 33
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: .
Kredyty: 4.750

Re: Przestrzeń Publiczna

15 paź 2021, o 20:10

Crassus wsunął się głęboko na kozetkę, zwieszając swoje nogi kilka centymetrów nad ziemią. Pomachał nimi radośnie wraz ze swoimi komentarzami do doktor asari ale szybciutko zmienił się w posłusznego pacjenta. W ciągu swojego życia nauczył się kilku istotnych zasad rządzących tą galaktyką, jedną z nich było nie wkurwianie osoby, która cię leczy. Albo daje żreć. Po dziś dzień ta złota zasada sprawdzała się wyśmienicie. A troszkę wyluzowanej gadki było dobrym sposobem na odciągnięcie myśli od drobnego faktu, że Curio napierdalał bark.
- I świetnie. - zawyrokował turianin kiedy jego pobratymiec służący w SOC odebrał paczkę danych. Wyłączył więc swój omni-klucz, chwilę przysłuchując się wymianie słów między Milą a pozostałymi funkcjonariuszami. Już miał się odezwać ale pani doktor miała inne plany, które zostały mu też obwieszczone. Najemnik wciągnął głośno powietrze, świadom doznań jakie mu to zafunduje. Ale przynajmniej nie był złamany, nie? - No dobra, pani doktor. Jedziemy z tym koksem.
Faktycznie, przez ułamek sekundy przez myśli Curio przeszło, że asari mogła zrobić to specjalnie. Może nie trzeba było się odzywać? Turianin naprężył się, nabierając powietrza a jego oczy otworzyły się szeroko.
- Żeby mnie volus w dupę! - sapnął w końcu głośno, wentylując zebrane powietrze jak i napięcie. Wtedy też przyszła ulga, bo choć obolały, bark wrócił na swoje miejsce. Crassus poruszył nim lekko, na razie nie chcąc przesadzać. Ból był tępy, zdecydowanie mniej uciążliwy niż wybity staw. Mimo to chętnie czekał na swojej kozetce na panią doktor i jakiś lepszy środek przeciwbólowy.
Dopiero teraz, odetchnąwszy, dostrzegł turiańskiego oficera stojącego nad kapsułą operującą radną. Po chwili zaś ogłosił on sukces, czyli Jau faktycznie to wykminił dobrze! Curio uśmiechnął się szeroko.
- Wreszcie jakiś sukces! - zamilkł na moment, przysłuchując się wymianie zdań. SOC też dostał w dupę i wcale go to nie dziwiło. Acz to oznaczało, że przywrócenie porządku może zająć dłuższą chwilę niż miał nadzieję. Kiedy asari wróciła z nową dawką przeciwbólowych, Curio nadstawił łapę. - Chętnie. Oj, no może być ciężko z tym. Jak walczyć to zawsze na fula. A potem się składamy… Nie no, Mila, na duchy. Jaka rzeź? To my spuszczamy wpierdol.
Zaraz po podaniu kolejnego znieczulenie, Crassus podziękował lekarce skinieniem głowy i od razu zabrał się do przyczepiania części zdjętego pancerza na swoje miejsce. Trzeba było być gotowym. W międzyczasie, słuchając policjantów i Mili, do głowy przyszedł mu pewien pomysł.
- Od bezpieczeństwa, ta? A powiedz ty dla mnie, potrafisz sprawić tak, żeby Cytadela myślała, że jest tu jakiś przypał? Wiesz, dekompresja, dziura, cokolwiek. Wcześniej jeden z waszych mówił, że stacja ma swoje odruchy obronne kiedy pojawiła się bariera kinetyczna. Tego nie przebijesz. Nie wiem, weź przysłowiowego kija i dźgnij nią Cytadele. Jakbyś odciął nasz poziom albo chociaż tą klinikę, to da nam to czas na ogarnięcie. - tutaj swoją uwagę przeniósł na turiańskiego oficera. - Ten ranny salarianin mówił też, by pomóc ich radnej. Jakby dotarły posiłki to moglibyśmy przekazać innym ten dynks do wyłączenia lokalizatora.
Crassus Curio

Avatar użytkownika
 
Posty: 32
Posty fabularne: 23
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 13:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki połamany!
Lokalizacja: Krąg Prezydium, Cytadela
Kredyty: 5.145

Re: Przestrzeń Publiczna

18 paź 2021, o 23:50

ukryte żeby się nikt nie sapał
<50%
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
72
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9664
Posty fabularne: 211
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń Publiczna

19 paź 2021, o 01:08

KHira

Było wiele pytań, na które SI nie otrzymała swojej odpowiedzi.
Nie poruszył już tematu Cerberusa. Nie pojawił się komentarz dotyczący stanu Hiry, ani ich więzi. Z pewnością ktokolwiek się z nią komunikował, dostrzegał to, jak absolutnie różniła się od przedstawianego przez media, sztampowego obrazu złych sztucznych inteligencji. Nie była przechadzającym się korytarzami z karabinem szturmowym gethem, gotowym zabić w mgnieniu oka swoich stwórców. Nie była też mordującym istoty żywe na lewo i prawo zabójczym programem. Była przedłużeniem swojej cielesnej przyjaciółki, siostry, mając unikalny wgląd na to, w jaki sposób funkcjonowało życie organiczne, co mogło mieć duży wpływ na jej priorytety. Być może exile wiedział, gdzie znajdowała się teraz. Może wiedział, co zrobiła, by uratować Hirę - do jakich kroków się posunęła. Może patrzył na nią przez pryzmat tych czynów, które nie były szlachetne, który były niczym skaza na jej pozytywnym podejściu do życia, zabarwionym pastelowymi odcieniami nadziei.
Być może z fascynacją wymieniał się wiadomościami z programem, nie czując, by różnił się od niego w znaczny sposób.
- Mówisz o ludziach, którzy dopuścili się czynów gorszych, niż morderstwo niewinnej rodziny, po to by ukryć narzędzie masowej zagłady.
Krótka wiadomość, niewzruszona jej słowami, czy małym, subtelnym znakiem pojednania - dostawioną na koniec zdania emotikonką.
- Rada składa się z czterech osób, Kiro.
Imię, które nie było wpisanym w jej kod sygnaturą, które musiał w jakiś sposób znaleźć, stanowiło mały, subtelny akcent pokazujący to, do ilu informacji udało mu się dotrzeć.
- Naprawdę myślisz, że gdy dowiedzą się o waszym istnieniu, jedna z czterech zdoła was ocalić?
Wybudzenie było brutalne, niczym wyrwanie wtyczki z kontaktu. Wyciągnęło Kirę z świata pustki, w którym tkwiła ostatnie, wydawałoby się, lata. Odciągnęło jej uwagę od wiadomości wysyłanych jej przez hakera. Patrzyła oczami Hiry na rozmazany świat wokół, czując przewodzony jej synapsami ból, który czuła w nodze.
- Kim, kurwa, jesteś? - warknięcie dotarło do jej świadomości nim obraz zdołał się wyostrzyć.
Jej noga była profesjonalnie opatrzona. Na jej brzuchu leżało opakowanie tabletek, które turianka zamierzała jej podać - lub już, w jakiś sposób, podała. Zawierało zwykłe, choć mocne przeciwbólowe. Z boku leżała apteczka.
Leżała na biurku. Nie stole operacyjnym, nie kapsule medycznej. W pustym, ciemnym pomieszczeniu, drzwi były zabarykadowane, a okna zasłonięte biurowymi meblami. W jej polu widzenia najpierw znalazły się wściekłe oczy turianki, a za nimi - lufa wycelowanego w jej czoło pistoletu. Niemal dotykała jej skroni.
Dłonie funkcjonariuszki się trzęsły. Wpatrywała się z mieszanką nienawiści i przerażenia w leżącą na blacie, bezbronną dziewczynę.
- Złamałam prawo. Porzuciłam swoje obowiązki. Swoich towarzyszy... Jak to zrobiłaś? Kim jesteś? - Hira poczuła chłód metalowej lufy na skórze, gdy ta wreszcie dotknęła jej czoła. - Cytadela jest zamknięta. Nic ci nie da twój szantaż. Mogę zaprowadzić cię do pierdla w tej chwili.

Mrassus

Zwoje w mózgu funkcjonariuszy nie pracowały tak, jak powinny. Krzyki, presja, ból z odniesionych ran - wszystko to dokładało ciężaru na ich barki, uświadamiając dwójce ochroniarzy, że policjanci byli zwyczajnie nieopierzeni. Turianin, który nimi dowodził, posiadał wysoki status - wystarczający, by zdjąć z omni-klucza Iris śledzący ją tracker. Pozostała dwójka była przerażona sytuacją. Asari miotała się na lewo i prawo, czasem podchodząc do drzwi, jakby kusiło ją wyjrzenie na zewnątrz, to znów wracając pod naprzeciwległą ścianę. Ludzki mężczyzna reagował agresją - nakręcany przez frustrację Mili, zamykał się za kolejnymi szeregami wybudowanych wokół siebie murów, w nieprofesjonalnej i absurdalnej pozie skrzyżowanych na klatce piersiowej rąk.
- Ogarnij się, myśl - syknął turianin, przysiadając na kozetce obok Crassusa. Lekarka westchnęła lekko przyglądając się mu przez chwilę, nim zlokalizowała wyciekające spomiędzy płytek pancerza, błękitne strużki krwi przedzierające się przez stworzoną przez omni-ostrze nieszczelność.
Wbrew jego machnięciu ręką, cmoknęła coś pod nosem, nim zmieniła jedne rękawiczki na drugie, chcąc bardzo szybko go opatrzyć.
Słowa przełożonego podziałały bardziej niż kogokolwiek innego. Mężczyzna wyprostował się jak struna w odruchu, który wpoiły mu lata szkolenia. Przez zaciśnięte szczęki mruczał odpowiedź, a raczej kolejne możliwości recytując je samemu sobie, jakby wypowiedziane na głos były poddawane prawdziwemu testowi ich rzetelności.
Wreszcie, zmarszczył brwi, otwierając po chwili szeroko oczy gdy coś, co powiedzieli, zainicjowało reakcję łańcuchową w jego mózgu i wreszcie zainicjowało pomysł, który miał sens.
- Chyba... chyba mogę to zrobić. Z pańskimi upoważnieniami, sir - rzucił do turianina, obracając się na pięcie i ruszając do jednej ze ścian pomieszczenia. Ostrożnie sunął palcami po krawędziach metalowych płyt, które z daleka wydawały się zaledwie subtelnymi rysami. Znajdując to, czego szukał, podważył leżącymi obok nożyczkami drzwiczki ukrytego tam panelu, obnażając mechaniczne wnętrzności.
Przez chwilę badał swoim omni-kluczem możliwości, nim znów obrócił się w ich kierunku, tym razem z determinacją na twarzy.
- Mogę nas zamknąć, tyle że... permanentnie - oszacował, zerkając na swoje urządzenie jeszcze raz, by się upewnić. - To znaczy, nikt nas nie otworzy, ale też my siebie nie otworzymy, aż do ponownego otwarcia Cytadeli.
Turiański dowódca odchrząknął lekko, gdy asari nakładała na jego ranę medi-żel.
- Duchy mi świadkiem, że lepszego wyjścia nie będzie - mruknął, podnosząc spojrzenie na dwójkę ochroniarzy. - Zamkniemy się do otwarcia stacji. Zostajecie, czy wychodzicie?

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Ostatnio edytowano 21 paź 2021, o 21:53 przez Mistrz Gry, łącznie edytowano 1 raz
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9664
Posty fabularne: 211
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń Publiczna

20 paź 2021, o 20:39

Crassus nie zmitrężył czasu przyglądając się jak myślą inni, na to już się napatrzył w swoim życiu. Jego uwaga była skupiona na resztce pancerza, którą musiał ponownie założyć. Upewnić się, że magnetyczne zatrzaski znajdą swoje wyprofilowane gniazda, łącząc się z nimi przy cichym i zaskakująco sympatycznym trzaskiem. Po prostu nie chciało mu się słuchać tego pierdolenia. Nic nie trwa jednak wiecznie, więc upewniwszy się, że jest ponownie w pełnym pancerzu, zerknął na turianina siedzącego obok, a następnie w kierunku tego całego speca.
- No właśnie. Ogarnij się. - zawtórował z pewnością godną faktycznego przełożonego i zsunął się z kozetki na równe nogi. Przeciągnął się w miejscu, mając oczywiście na uwadze swój bark. Nie zamierzał go przeciążać, a jedynie delikatnie rozruszać. Ten potrzebował czasu a i nie wiadomym było, czy nie przyjdzie im tu walczyć. Z rozmyślań wyrwał go ich spec, który chyba miał pomysł.
- Noo? To gadaj, w ryj volusa. - na moment spojrzał w kierunku turiańskiego oficera, jakoby chcąc się upewnić, że ten faktycznie przekaże odpowiednie upoważnienia. Wyczekując na wyniki jego działań na omni-kluczu, Curio podeszdł bliżej do faceta odruchowo chcąc zerknąć mu na ekran.
- I o to chodzi! Nikt nie sforsuje tej bariery, więc radna będzie bezpieczna. Ale… Permanentnie, mówisz? - to wbiło najemnikowi ćwieka. Z jednej strony obiecał Jau pomóc jakoś salariańskiej radnej. Z drugiej zaś, cóż. Dzisiejszy dzień zdążył już nieźle sponiewierać Curio, a ciężko było ratować kogokolwiek samemu będąc martwym. Westchnął ciężko i odwrócił się w kierunku Chorwatki. - I co o tym myślisz, Mila? Bo wiesz, ja to bym niby został, bo żaden chuj nas tu nie dorwie. Ale obiecałem Jau, że ogarniemy jego radną. No i, kurwa, ktoś musi ogarnąć ten cały burdel na Cytadeli. SOCowi nie idzie to za dobrze. A niech stracę. Spadamy stąd?
Żółte oczy Crassusa spoczęły już na Račan, oczekując na jej decyzje.
Ostatnio edytowano 21 paź 2021, o 13:54 przez Crassus Curio, łącznie edytowano 1 raz
Crassus Curio

Avatar użytkownika
 
Posty: 32
Posty fabularne: 23
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 13:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki połamany!
Lokalizacja: Krąg Prezydium, Cytadela
Kredyty: 5.145

Re: Przestrzeń Publiczna

21 paź 2021, o 13:03

Ból emanowany przez ranę nogi był odczuwalny, ale zdecydowanie mniej paraliżujący niż przed utratą przytomności. Tyle zdąrzyła określić, nim dostrzegła rozmazany zarys postaci i broni, wycelowanej prosto w jej głowę. Zdarzało się to bardzo rzadko, że ktoś groził jej śmiercią, ale w tym wypadku była świadoma, że to działania Kiry doprowadziły do tej sytuacji. Nie miała jej tego za złe, zrobiła co uważała za słuszne, ale teraz ta turianka znalazła się w sytuacji, gdzie nie chciałby znaleźć się nikt inny.

Dziewczna skrzywiła się trochę, kiedy próbowała wykonać jakikolwiek ruch, mięśnie i kości wydawały się być zastałe. Musiała jednak nawiązać dialog, chociaż nie wierzyła, aby ta mogła zabić ją z zimną krwią - była funkcjonariuszem, a do tego dopiero co ją połatała, po co, skoro teraz chciałaby ją zabić?

- Ja...ja nie wiem o czym mówisz, wszystko jest takie...mgliste. Nie jestem dla ciebie zagrożeniem. - patrzła z lekkim zezem w środek lufy pistoletu, taki odruch skoro był to najbliższy niej obiekt.- Chciałabym dać ci odpowiedź, ale sama nie rozumiem co się stało, o czym ty mówisz. Czy możesz mi to wyjaśnić?

Hira zachowywała spokój na tyle, na ile pozwalała jej adrenalina, ale w środku trzęsła się jak osika. Kolejny raz coś jej groziło, a co tak naprawdę udało jej się zdziałać? Może chociaż uratowała radną i Milę, ale czy życie ich dwoje było warte jej własnego? Oczywiście, ale czy cokolwiek zmieni to w jej życiu? Tego nie była taka pewna. Po wszystkim, zapewne dalej wróci do swojego poprzedniego stylu życia - nie narzekała na biedę, funduszy miała pod dostatkiem, ale dalej będzie sama...no, z Kirą, ale to jednak nie to samo.
Legenda do moich postów (bez "-" na początku oznacza konwersację myśli między SI a Hirą):
Kwestie Kiry | Kwestie Hiry


Hira Cassan

Avatar użytkownika
 
Posty: 38
Posty fabularne: 29
Dołączył(a): 30 maja 2021, o 23:29
Miano: Hira Cassan
Wiek: 17
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Haker / Haktywistka
Lokalizacja: Illium
Status: Poszukiwana jako "Obserwatorka" przez: Przymierze, Hierarchię Turian, Illium i SOC
Kredyty: 20.000

Re: Przestrzeń Publiczna

21 paź 2021, o 16:17

Toczącą się dyskusję między technikami Mila spędziła na wędrówce wte i wewte od kapsuły do drzwi. Podobnież miała asari, która w przeciwieństwie do najemniczki była przerażona. Ona zaś zwyczajnie była spięta, gotowa na to, że w każdej chwili wpadnie oddział terrorystów, strzelając do nich jak do kaczek. Palce nerwowo przejeżdżały po broni a wzrok skupiał się na otwartych ciągle drzwiach. Najmniejsze stuknięcie na korytarzu wywoływało w niej podryg gotowości.

W końcu wszyscy doszli do konsensusu, ale kolejny problem się pojawił - musieliby zostać zamknięci w puszce zwanej kliniką bez żadnej drogi ewakuacji. Ile potrwałaby ta awaria, ile musieliby trwać za kinetyczną, nieprzebijalną barierą? Nie mają nawet jedzenia ani drogi, którą można byłoby im dostarczać to wszystko. Za długo. Zdecydowanie za długo, by tu zostawać.

- Nie będę siedzieć zamknięta Bóg wie ile w tym pomieszczeniu. Jeśli radna będzie bezpieczna, to moje zadanie jest wykonane. I tak oficjalnie dla niej nie robię - westchnęła i spojrzała uważnie na ramię Crassusa, oceniając jego zdolności bitewne. - Dasz radę strzelać w razie czego? Wiesz, że będę na przodzie, ale ktoś musiałby pilnować mi pleców. I tak, Crassus, spadamy stąd. Może przy odrobinie szczęścia trafimy na jednego z debili, którzy próbowali zamordować Fel i dostanie strzelbą prosto w twarz.

Mrucząc to i przygotowując się do wyjścia, spojrzała na wszystkich w pomieszczeniu, zastanawiając się, czy nie lepiej byłoby spieprzyć do mieszkania i mieć to w dupie. Ale im więcej zrobią, tym więcej zażądają kredytów. I większa sława czy cos, Curio zawsze o tym pieprzy.

I może w końcu kupi sobie te francuskie pokojówki.
ObrazekObrazek
Mila Račan

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Posty fabularne: 24
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 11:48
Miano: Mila Račan
Wiek: 33
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: .
Kredyty: 4.750

Re: Przestrzeń Publiczna

21 paź 2021, o 22:42

Hira

Złość turianki była uzasadniona, ale była też ujściem dla całej kalejdoskopu przejawiających się na jej twarzy emocji. Żal mieszał się z chęcią zemsty na tle odczuwanego przez nią strachu. Jej dłonie drżały, tak samo jak jej głos. Przyglądała się dziewczynie, czekając na... coś. Odpowiedzi, wyjaśnienia, może zaprzeczenia tego wszystkiego co stało się wcześniej.
- Szantażowałam ją, Hira - wyznała wreszcie SI, z wyraźnym wahaniem odzywając się w jej podświadomości. - Jej rodziną. Jej... jej rodzice zginęli gdy była młoda. Przybyła obcym statkiem na Cytadelę. Udało jej się zdobyć pozwolenie na zamieszkanie, ale nie jej bratu. Ukrywa go w swoim mieszkaniu, jest jedynym co ma. A ja...
- Zagroziłaś, że zabierzesz wszystko, co posiadam. Wiesz dobrze, że mam tylko jego - syknęła, przyglądając się Hirze takiej, jaką widziała.
A nie widziała bezdusznej morderczyni. Nie widziała podłej złodziejki czy kryminalistki jakiegokolwiek, innego typu. Widziała ranną dziewczynę o niewinnej twarzy, która zdawała się nie mieć odpowiedzi na jej pytania. Która trzęsła się pod chłodnym dotykiem lufy przystawionej do jej skroni. Która zdawała się po prostu marzyć o tym, by znaleźć się z dala od otaczającego ją wokół cierpienia.
Turianka drgnęła, a dłoń dzierżąca pistolet opadła wzdłuż jej ciała. Barki ugięły się pod karbem nagłej samoświadomości. Cofnęła lekko do tyłu, z frustracją zaciskając, to otwierając szponiastą pięść.
- Nie jestem taka - rzuciła cicho, niczym słowa, które nie były przeznaczone dla uszu innych niż jej. - Nie morduję dzieci.
Uniosła na nią znów spojrzenie, w którym tym razem zawitała zimna furia.
- Nie mogę zabrać cię do aresztu bo powiesz im o Milo - wycedziła przez zaciśnięte wargi, wspominając imię swojego brata, co podsunęła jej Kira w szybkim wyjaśnieniu. - Złaź mi z oczu. Jeśli cokolwiek stanie się mojemu bratu, nie zawaham się. Zrobię, co muszę, żeby go obronić.
Odsunęła się, odsłaniając drzwi prowadzące na zewnątrz. Odwróciła bokiem, uruchamiając omni-klucz by bezskutecznie usiłować nawiązać z kimś połączenie, pozwalając tym samym Hirze na powolne zejście z biurka i wyjście na zewnątrz.
Światło jarzeniówek kłuło w nieprzyzwyczajone do takiego światła oczy. Korytarz był zupełnie pusty. Na jego końcu znajdowała się techniczna klatka schodowa, którą turianka dostała się na ten poziom. Wciąż były w Wieży Cytadeli.
- Rozmawiałam z nim, Hira. Rozmawiałam z exile. Hakerem, który zamknął stację - wyznała SI, gdy znów otoczyła ich cisza. - Wiem, gdzie on jest. Na końcu tej drogi - dodała, wiedząc, że Hira patrzy w stronę klatki schodowej. - Wydaje mi się, że ktoś po niego idzie. Cerberus, może ktoś jeszcze. Chcą go pojmać. A on... twierdzi, że robi to wszystko ze strachu. I coś o ukrytym narzędziu do masowej zagłady...

Mrassus

Decyzja, którą podjęli, musiała wydarzyć się szybko. Zagrożenie nadciągało, choć żadne z nich nie wiedziało skąd konkretnie. Asari, odsuwając się od turiańskiego dowódcy, znów doprowadziła, by bezczynność otworzyła drogę jej panice. Miotała się na lewo i prawo, wyraźnie sugerując im, że powinni zdecydować się w przeciągu sekundy, bo każda chwila spędzona na dywagowaniu była zwiększającym się ryzykiem wtargnięcia tutaj uzbrojonych przeciwników.
Gdy zadecydowali, ludzki technik kiwnął głową. Turiański funkcjonariusz odprowadził ich do drzwi, zerkając na zewnątrz.
- Powodzenia - rzucił im na odchodnym, nim drzwi za nimi się zamknęły.
Z początku nie widzieli różnicy. Dopiero po chwili z wnętrza pomieszczenia wydobył się urwany sygnał syreny, panel na drzwiach zmienił kolor na czerwony, a w szczelinach framugi dostrzegli znajomy, błękitny blask blokady. Cytadela rozpoznała w stacji medycznej potencjalną dziurę i załatała ją nim wtargnęła do środka pustka kosmosu otaczającego ich wokoło.
Korytarze były zwodniczo puste. Żadna armia przeciwników nie nadciągała w ich kierunku. Nikt nie walił pięściami w drzwi, nie słyszeli też żadnych nadbiegających kroków. Dopiero po chwili zastanawiania się nad kolejną drogą do obrania, usłyszeli łoskot ze strony klatki schodowej, którą zleciał kilkanaście minut temu Crassus.
Odruchowo unosząc bronie gotowe do strzału, napotkali wzrokiem dwójkę ubranych w pancerze SOC funkcjonariuszy. Jeden z nich podtrzymywał drugiego. Na ich czołach błyszczały się kropelki potu, oboje byli zmęczeni ewidentną walką, jaka miała miejsce chwilę temu. Ten, który wymagał asysty, krwawił u boku.
Wsparcie, które powinno dotrzeć do Radnej jakiś czas temu, napotkało przeszkodę, która je opóźniła. Teraz drzwi stacji medycznej były zamknięte permanentnie, jednak zagrożenie nie znikało.
- Cerberus - wydusił z siebie mężczyzna, ranny plecami opierając się o ścianę, starając złapać oddech i zaaplikować sobie medi-żel. - Wpadliśmy w pułapkę. Cerberus... Cerberus szturmuje wieżę. Przebijają się do góry, do centrum kontroli.
Kaszlnął, a jego towarzysz sięgnął do panelu pancerza na jego ramieniu, by zaaplikować lekarstwa za niego. Ten, pod wpływem ulgi i schodzącej z niego adrenaliny, osunął się powoli na ziemię, siadając na podłodze.
- Udawaj trupa - mruknął mężczyzna widząc stan drugiego policjanta, który wykluczał go z dalszej walki. Po tym, uniósł spojrzenie na Crassusa i Milę, zerkając na ich logo na napierśnikach.
- Powiedziano nam, że radna jest w stacji medycznej. Czy jest bezpieczna? - spytał, gdyż byli jedynymi żyjącymi, niewrogimi osobnikami w pobliżu lekarza.
Dostrzegając zablokowane drzwi, kiwnął głową, szybko zbierając swoje myśli.
- Muszę udać się za Cerberusem - powiedział, choć jego głos brzmiał słabo. Wiedział, że jego szanse nie były wielkie, a jego wzrok szybko skupił się na ich uzbrojeniu. - Wyglądacie na obytych w walce. Chcecie przysłużyć się Cytadeli? - spytał kwaśno, uśmiechając się lekko. Wiedział, jak absurdalne było jego pytanie w kontekście sytuacji, ale ta stała się tak dramatyczna, że nie pozostawiono mu innego wyboru.

Jaana

Walka była krwawa.
Mężczyźni nie zareagowali od razu. Biotyczna eksplozja uderzyła jednym o ścianę, zrzucając go z nóg. Z jego ust popłynęła krew gdy osunął się na podłogę, podczas gdy jego towarzysz kontratakował. Tracąc cenne sekundy zaskoczenia, Flynn trafił w miejsce, od którego tamten odskoczył, walecznie rzucając się ku Jaanie w obronie drugiego policjanta.
W przeciągu kilku sekund, obie strony stały się na swój sposób stratne. Ritavuori swoimi celnymi atakami chcąc, nie chcąc, skupiła na sobie inicjatywę jej przeciwników, podczas gdy Tewers trzymał się z tyłu. Huk wystrzałów odbijał się od ścian, ogłuszając, a wypełnione adrenaliną ciało zdawało nie zauważać odnoszonych obrażeń, bólu w okolicy żeber czy gorąca wypływającej z otrzymanej przez nią rany krwi.
Na krótką chwilę, wszystko się zatrzymało. Mężczyźni spojrzeli to na Jaanę, to na Flynna, w ułamku sekundy podejmując decyzję o niekontynuowaniu walki. Pomimo kilku sprawnych ciosów, które udało się im wyprowadzić Jaanie, stracili wiele sił na ataku z zaskoczenia. Silniejszy z nich chwycił swojego kompana i rzucił się w tył, wgłąb korytarza, w stronę klatki schodowej, pod którą jeszcze chwilę temu stała Jaana.
- Wystarczy - potwierdził Tewers, nie siląc się na gonienie policjantów. - I tak gówno zrobią. Nasi zaraz tu będą.
Ocenił krytycznie stan Jaany, jednak nie wyciągnął ku niej medi-żelu ani nie zaoferował pomocy, uznając, że poradzi sobie sama.
- Haker jest w centrum sterowania stacji na najwyższym piętrze. Prowadzą tam dwie klatki schodowe, my pójdziemy tamtą - wskazał na koniec korytarza skryty w mroku, po drugiej stronie niż ta, w którą pobiegli policjanci. - Pojmać cel, nie zabijać. Wyeliminować każdą przeszkodę. Zrozumiano?
Przyglądał jej się upewniając, że zrozumie. W tym czasie z korytarza dobiegł ich znów odgłos kroków, a z cienia wyszła kolejna agentka. Tej twarzy Jaana nie znała, jednak na widok Flynna, kobieta zwolniła i skinęła mu głową.
- Reszcie się nie udało - poinformowała go beznamiętnie. Porażka sprawiła, że skrzywił się lekko, niemniej nie stracił na pewności siebie.
- Tak czy inaczej damy radę. Na schodach nic nie może nam zrobić - uznał, przyglądając się opatrującej swoją ranę Jaanie, czekając, aż ta będzie gotowa.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9664
Posty fabularne: 211
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń Publiczna

wczoraj, o 10:45

Udało się, puściła ją. Darowała jej życie, chociaż nie musiała tego robić. Zapewne nikt nie dochodziłby zbyt szczegółowo, dlaczego młoda dziewczyna skończyła w jakimś biurze z kulką w głowie. A jednak nawet zaszantażowani, ludzie potrafili przejść ponad tym i zaryzykować wszystkim, byle tylko nie pozbawić życia "niewinnej" istoty. Właśnie takie momenty, wpływały pozytywnie na jej dorastanie, a także na zachowanie samej SI, która nie odbierała istot organicznych jako samo zło.

Kiedy stanęła w korytarzu i spojrzała w stronę schodów, coś nie pozwalało jej się ruszyć. Spojrzała przez drzwi w stronę odwróconej tyłem turianki, a następnie znowu w stronę schodów. Pomyślała przez chwilę co może wydarzyć się dalej. Mogła iść w stronę wieży, ale jak długo poradzi sobie w tym stanie? Co będzie, kiedy spotka wrogo nastawione osoby? Co jeśli odkryje ją Cerberus? Jedyne co mogłaby zrobić, to udać się w drugą stronę i zapomnieć o tym wszystkim, postarać się uciec z Cytadeli i nie wracać tu. Ale jaki sens miałyby te wszystkie poświęcenia? Straciła tyle czasu, ryzykowała życiem i nieomal przepłaciła je, pomagając w przeżyciu radnej i innych. Po za tym, jeśli teraz tego nie zakończy, to równie dobrze może w ogóle nie wydostać się z Cytadeli.

Dziewczyna o dziwnie połyskującym kolorze włosów cofnęła się do pomieszczenia, podchodząc cicho do turianki, jednak wynikało to wyłącznie z tego, że robiła to powoli przez wciąż promieniujący ból z nogi. Swoją małą dłonią złapała wpierw jej ramię, a następnie przeszła dalej, aby mieć ją naprzeciw siebie. Mimo dyskomfortu jaki malował się na jej twarzy, uśmiechnęła się.

- Posłuchaj. Bardzo żałuję tego co musiałaś poświęcić aby mnie uratować, ale ktoś mi bardzo bliski podjął wątpliwy sposób na to, aby ktokolwiek zainteresował się kimś takim jak ja. I dziękuję ci za to z głębi serca. Wciąż jednak muszę powstrzymać to co dzieję się na stacji, a tylko ja mam jakieś pojęcie o tym, jak to powstrzymać. Sama jednak nie dotrę do celu, jestem ranna i nie umiem walczyć...dlatego potrzebuję twojej pomocy. Jesteś funkcjonariuszą SOC, pomóż mi. Musimy dostać się do centrum kontroli stacji, po drodze prawdopodobnie czekać będą ludzie Cerberusa. Jeśli tego nie powstrzymamy, nikt z nas nie będzie miał przyszłości, również twój brat. - powiedziała niemal na jednym tchu, robiąc przerwę tylko w momencie, kiedy stwierdziła, że potrzebuje jej pomocy.

- Jednak, cokolwiek zdecydujesz, pomogę twojemu bratu kiedy to wszystko się skończy. Uratowałaś mnie, a sama kiedyś byłam w położeniu Milo, więc doskonale wiem jak wygląda takie życie. Moja przyjaciółka pomoże mu zostać pełnoprawnym obywatelem, obiecuję. - ponownie uśmiechnęła się do niej, ostatni raz zaciskając swoją małą dłoń na jej, tym gestem odchodząc na korytarz. Nie była pewna czy to cokolwiek pomoże, ale nie śpieszyła się, dając tym samym jej czas na namysł. Jakiej decyzji by nie podjęła, ona musiała dostać się do centrum kontroli.

W myślach zwróciła się w końcu także do Kiry, dając sobie chwilę na uspokojenie swoich myśli w stosunku do niej. Była zła na nią, ale w której rodzinie nie pojawiają się czasem konflikty? Szczególnie w takiej pokręconej rodzinie. Teraz jednak musiała odłożyć na bok te emocje, a skupić się na tym co przed nimi. Mimo tego, miała wciąż do niej pełne zaufanie - w końcu uratowała jej życie, po prostu sposób w jaki to zrobiła był niezbyt dobry. Z drugiej jednak strony, może dzięki temu wszystkiemu, będzie ona miała okazję zadośćuczynić, czyniąc Milo obywatelem Cytadeli. Była pewna, że dzięki temu, życie tej turianki odmieniłoby się.
- Nawet nie zapytałam jej o imię. - odparła cicho, wyraźnie zasmucona tym faktem. Jak mogła to przegapić? No cóż, SI na pewno zna jej imię lub szybko by poznała, ale milej się je poznawało bezpośrednio od danej osoby. Miała nadzieję, że przyłączy się do niej, a wtedy zapyta ją o jej godność.

- Masz jakiś pomysł na to, co zrobimy kiedy dostaniemy się do tego exile? Uda ci się uwolnić Cytadelę od jego wpływu z centrum kontroli? A przede wszystkim, jak poradzimy sobie z ludźmi Cerberusa? - jej myśli popłynęły w kierunku Kiry. Widocznie nie chciała na ten moment rozmawiać o czymś innym niż misja. - Narzędzie masowej zagłady, no oczywiście, czemu to nigdy nie może być koszyk owoców czy zestaw do gier? Zrób co możesz, dowiedz cię czego możesz, ja postaram się nas tam dostarczyć. I jeśli będziesz miała możliwość w centrum kontroli, to dodaj Milo do bazy obywateli. Ona zasługuje na spokojne życie ze swoim bratem, szczególnie, że nie mają nikogo po za sobą.

Hira podążała w stronę klatki schodowej, nasłuchując ewentualnych kłopotów z wyższych pięter. Spodziewając się kolejnych zamaskowanych agentów, Hira monitorowała specyficzne fale emitowane przez kamuflowanie. Nie dałoby to jej dokładnej pozycji wrogów, ale przynajmniej wczesne ostrzeżenie o takowych, a wtedy Kira zajęłaby się resztą.
Legenda do moich postów (bez "-" na początku oznacza konwersację myśli między SI a Hirą):
Kwestie Kiry | Kwestie Hiry


Hira Cassan

Avatar użytkownika
 
Posty: 38
Posty fabularne: 29
Dołączył(a): 30 maja 2021, o 23:29
Miano: Hira Cassan
Wiek: 17
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Haker / Haktywistka
Lokalizacja: Illium
Status: Poszukiwana jako "Obserwatorka" przez: Przymierze, Hierarchię Turian, Illium i SOC
Kredyty: 20.000

Re: Przestrzeń Publiczna

wczoraj, o 17:14

Była przygotowana na to, że to ona oberwie bardziej. To było całkiem naturalne biorąc pod uwagę, że jej styl walki był... No, kontaktowy. Trochę na własne życzenie wystawiała się jako worek do bicia, nie? Wpadała szarżą w sam środek chaosu i zbierała garść siniaków, zadrapań czy większych ran, jednocześnie odgryzając się jednak jak wściekły pies. Teraz nie było inaczej. Wpadła, obiła przeciwników, jednocześnie w zamian powiększając kolekcję własnych obrażeń. Tych ostatnich nie poczuła jednak od razu, a dopiero wtedy, gdy oponenci postanowili się wycofać. Adrenalina zrobiła co do niej należało, nie?
Gdy emocje opadły, Jaana odetchnęła powoli i skrzywiła się, gdy żebra zaprotestowały boleśnie. Po lewej ręce spływała jej krew z rany zadanej idealnie między łączenia pancerza, na policzku tworzył się już strup na zadrapaniu. Poza tym jednak nie było źle. Zdecydowanie mogło być gorzej.
Widząc, że Tower nie spieszy się specjalnie z udzieleniem jej pomocy, skrzywiła się przelotnie i sama zaaplikowała sobie medi-żel na wszystkie miejsca, które mogły go potrzebować, zerkając przy tym przelotnie na odczyty z mikroskanera stale monitorującego jej czynności życiowe. Na słowa Flynna, by dać uciekinierom spokój, wyrwało jej się mimowolne parsknięcie.
Jakby faktycznie trzeba było ją powstrzymywać. Przecież i tak nie zamierzała funkcjonariuszy gonić.
Na kolejne słowa mężczyzny skinęła głową lekko, a gdy dołączyła do nich nieznana jej agentka, Ritavuori wyraźnie się spięła. Reszcie się nie udało. Świetnie. Choć nie czuła się związana z Cerberusem - nie na tyle, by żałować ich agentów - nie była też na tyle głupia, by wieści przyniesione przez kobietę uznać za dobre. Dobrymi absolutnie nie były. Mogła mieć swoje zdanie na temat Cerberusa i mogła trzymać się organizacji tylko dlatego, że na ten moment nie miała innego, lepszego wyjścia - w tym momencie była jednak świadoma, że wsparcie zwyczajnie było im potrzebne. W chaosie, jaki aktualnie opanował Cytadelę, w większej grupie mieliby... No, większe szanse, nie?
Wychodziło jednak na to, że plan się nie zmienił. Mimo poniesionych strat wciąż mieli schwytać hakera - Jaana uśmiechnęła się przelotnie na wzmiankę o schwytaniu żywcem.
- W takim razie będziesz się musiał bardziej zaangażować - wypaliła bez wahania, wyraźnie odnosząc się do średniej skuteczności Towera w ostatniej walce. - Bo jeszcze przypadkiem rozsmaruję tego waszego skarbka na ścianie. - Waszego, nie naszego. Sama Jaana nie wiedziała, dlaczego haker był tak cenny i nie zamierzała udawać, że jest inaczej. Tower nie raczył powiedzieć jej zbyt wiele, nie powinien więc oczekiwać z jej strony jakiegoś entuzjazmu. Sytuacja była raczej jasna, nie? Ritavuori wykona postawione przed nią zadania, bo została zaszantażowana. Po prostu. To naprawdę nie było skomplikowane.
- Chodźmy - rzuciła wreszcie, uznawszy, że będzie żyć a medi-żel będzie póki co wystarczającą pierwszą pomocą, której musiała sobie udzielić. - Miejmy to już za sobą - potrząsnęła lekko głową, rozprostowała plecy chcąc choć trochę je rozluźnić i spojrzała wyczekująco na Flynna i przybyłą agentkę, gotowa iść razem z nimi w wybranym kierunku.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 20% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
1x w ciągu walki lekki atak wręcz ma automatyczny sukces
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 5% do obrażeń od mocy
+ 10% tarcz
- 2PA za akcję zmiany broni
- 2 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 247
Posty fabularne: 21
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Poprzednia strona

Powrót do Krąg Prezydium

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości