Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

[WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

9 gru 2021, o 18:17

Przestronne, jasne pomieszczenie, w którym Radna Ludzkości zwykła przyjmować gości. Wręcz pedantyczny porządek cechuje masywne biurko, po którego obu stronach ustawiono wygodne fotele. Ściany zdobią holograficzne obrazy, przedstawiające osiem cudów ziemskiego świata. Wysokie okna wychodzą na zielone tereny Prezydium, podobnie jak taras, lecz tak naprawdę całą uwagę kradnie skórzany szezlong oraz znajdująca się obok niego biblioteczka pełna papierowych książek z białymi krukami takimi jak Transatlantyk.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10282
Posty fabularne: 791
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Gabinet Iris

9 gru 2021, o 18:18


Lamourette's Kiss
Mistrz Gry: Hawk
Gracze: Iris Fel, Diego Rodriguez


“Perhaps the wolf wasn't quite so dangerous as he pretended. Unfortunately, there was only one way to find out for sure——give him a little rope and see if he hung himself.

And pray that he didn't tie her up with it instead.”
― Sabrina Jeffries


Wyświetl wiadomość pozafabularną


Powrót do codzienności po ataku na Cytadelę nie był prosty. Każdego dnia liczyli straty. Polityków, którzy nie pojawiali się w swoich domach ani gabinetach, ludność cywilną zaplątaną w wydarzenia Prezydium, a nawet trupy obsługi i pracowników niższego szczebla, które wciąż odnajdywano w różnych zakamarkach Wieży. W korytarzach serwisowych, którymi próbowali uciec, schowkach, w których chcieli przeczekać armagedon, a nawet na klatkach schodowych, na których zgniotła ich siła parcia nadciągającego tłumu.
Długo czasu minęło nim Iris wypuszczono ze szpitala. Jej rany były dotkliwe, ale dzięki szybciej i fachowej pomocy, jaką otrzymała w stacji medycznej niedaleko centrum wydarzeń, szybko podnosiła się na równe nogi. Jeszcze gdy tkwiła zablokowana w szpitalnym łóżku, non stop nagabywali ją współpracownicy, dostarczając aktualizacji statusu napraw, odpowiedzi na jej pytania i, cóż, jeszcze większej ilości własnych.
Minął niespełna tydzień nim weszła o własnych siłach do swojego gabinetu. Choć lekarze sugerowali, by wzięła co najmniej miesiąc wolnego, wiedziała, że nie jest to dla niej opcją. Teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej Cytadela potrzebowała kierunku - silnej, żelaznej ręki, która naprowadziłaby stację na odpowiedni kierunek, ukrócając niepokoje społeczne odbijające się echem w reszcie galaktyki. Pozycja rządu była osłabiona. Pokazali, jak jeden człowiek był w stanie dokonać tego, co wcześniej udało się jedynie armii gethów przewodzonej przez ogromnego Żniwiarza.
Nie mogła pozwolić, by ktokolwiek inny skorzystał z tego momentu słabości.
Pozostali radni również dochodzili do siebie. Jedni bardziej, inni mniej poszkodowani tym, co się stało, wrócili do własnych obowiązków z poczucia obowiązku, ignorując lekarskie zalecenia. Fel jako jedyna wyszła z tej sytuacji z niejakim plusem - jej nagranie z szklanego pomieszczenia obiegło echem extranet, umacniając jej pozycję w rządzie i, niejako, wybielając ją z potencjalnej winy Radnych, odpowiedzialnych za potężne zaniedbania w bezpieczeństwie stacji.
Choć jej gabinet znajdował się na piętrze, które ucierpiało najmocniej, po obrażeniach nie było żadnego śladu. Pomieszczenia zostało sprzątnięte, odnowione, a biurko w połowie przykryte było świeżymi kwiatami. Każdy bukiet zawierał małą notkę "Wracaj do zdrowia!" podpisaną przez wysyłającego. Żadne z nich nie były od kogoś, kto byłby jej bliski - podarunki były zaledwie dyplomatycznym gestem jej współpracowników, czymś, co wypadało zrobić, nawet jeśli notki dołączone do nich były szczere.
Czegoś brakowało gdy wchodziła do środka. Zorientowała się, że choć pomieszczenie było w stanie nienaruszonym, w środku panował chłód. Biurko stojące przed wejściem do gabinetu było puste. Jej ostatni asystent, uzdolniony chłopak, nie siedział po drugiej stronie, przejmując jej wiadomości i odpisując na kondolencje. Nie on również zadbał o to, by wystrój pomieszczenia był taki, jak sobie zawsze tego życzyła. Tak właściwie, jak teraz o tym pomyślała, wchodząc do środka, to nie widziała go odkąd obudziła się w szpitalnym łóżku.
W lawinie tysiąca wiadomości, których nikt nie przefiltrował, odnalazła listę strat personelu pracującego na tym poziomie, w której odnalazła nazwisko swojego asystenta. Być może był jej bliski, a może był tylko twarzą w tłumie pomocników - Kevin dbał o to, by mogła skupić się na priorytetach, zbywając wszystkich niepotrzebnych polityków domagających się jej uwagi. Teraz, gdy tylko usiadła w biurku, jej komunikator nie przestawał dzwonić, póki nie wyłączyła go całkiem.
Drzwi rozsunęły się niecałą godzinę później, gdy Iris usiłowała odgrzebać się z zaległości wywołanych jej nagłym chorobowym. W przejściu stanęła obca jej kobieta. Dziewczyna wyglądała na młodą. Ubrana była elegancko, jednak nie miała na sobie żadnego oficjalnego uniformu, dzięki któremu mogłaby rozpoznać jej przynależność. Rozejrzała się po pustym pokoju i uniosła dłoń, lekko pukając w framugę drzwi, choć obie wiedziały, że to niczego nie zmieniało.
- Witaj, Radno - przywitała się, przestępując przez próg i wchodząc do środka - nie na tyle, by wpraszać się w niekulturalny sposób, ale wystarczająco, by nie stać w progu. - Nazywam się Anya Basset. Wysłał mnie tutaj ambasador Udina.
Nazwisko mignęło we wspomnieniach Fel. Basset była jedną z asystentek Udiny, o której nie wiedziała zbyt wiele. Delegował ją do trudnych lub delikatnych zadań i miała reputację osoby, która znała wszystkie jego sekrety, a która przy okazji sama była jednym, wielkim sekretem. Dziewczyna z pewnością była doświadczona, a w towarzystwie samej radnej zachowywała spokój.
- Uznał, że przyda się pani pomoc nim wybrany zostanie zastępca Kevina - dodała, splatając dłonie ze sobą za plecami. - Cytadela nadal jest sparaliżowana przez problemy z bezpieczeństwem. Zatrudnienie kogoś spoza Wieży może potrwać, gdy każdy jest pod lupą.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10282
Posty fabularne: 791
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

12 gru 2021, o 19:18

Zatrzymała się w połowie szerokiego korytarza, rozglądając się na boki. Wspomnienia ataku terrorystycznego wciąż były w niej żywe i choć starała się podążać za przekonaniem, że najgorsze miała już za sobą, w chwilach słabości, najczęściej nocą, wracało do niej wszystko to, co doświadczyła, gdy ramiona stacji zamknęły się oraz zakleszczyły.
Obraz tego, jak wyglądało odrestaurowane piętro, zacierał się z widokiem Prezydium w dniu ataku. Potrząsnęła głową, przyspieszając kroku i łudząc się, że zdoła prześcignąć natrętne myśli, a następnie zatrzasnąć im przed nosem drzwi do gabinetu.
Czekał na nią cały stos spraw pilnych, priorytetowych, niecierpiących zwłoki. Nie miała czasu, aby użalać się nad sobą.
Wchodząc do środka, poczuła się dziwnie... obco. Pozornie, niewiele się zmieniło. Kartki z życzeniami powrotu do zdrowa, a także bukiety świeżo ściętych kwiatów przekazywano do jej rąk jeszcze w szpitalnej sali. Kilka z nich, w tym jeden, egzotyczny, rozpoznała od razu. Inne, nowe, na moment zatrzymały jej spojrzenie. Gest, nawet jeśli z grzeczności, sprowokował blady uśmiech, który poruszył kącikami jej ust. Musnęła rozłożyste pąki, sięgając po jeden, losowy bilecik. Przeczytała jego treść, opierając się o biurko. Już miała poprosić Kevina, aby przygotował podziękowania w jej imieniu, kiedy nagle zdała sobie sprawę, że jej asystenta... już nie ma. Młody chłopak był jedną z ofiar ataku terrorystycznego. On i wielu mu podobnych, straciło życie w imię poczucia krzywdy jednego terrorysty.
Pierwszego dnia po ataku, biła się z myślami, czy zdoła jeszcze spojrzeć na swoje odbicie w lustrze. Kolejnego, uświadomiła sobie, że wpadanie w poczucie winy to najgorsze, na co mogła w tej chwili pozwolić. Więcej już nie zwątpiła.
Z ciężkim westchnięciem, usiadła przed monitorem. Chwilowo, odsunęła na bok terminarz i inne przypominajki, a nieustannie dzwoniący komunikator, zwyczajnie wyłączyła. W liście personelu, odszukała namiar na sekretariat, wysyłając tamtejszym pracownikom polecenie i prośbę zarazem, aby w miejscu pochówku Kevina, spoczął skromny wieniec od niej. Ozdobiony turkusową wstążką, ekstrawagancki dokładnie tak, jak sam asystent.
Prywatnej sprawie, poświęciła zdecydowanie więcej czasu, a także uwagi, niż innym. Z marnym skutkiem, starała się odnaleźć w tym, jak dużo było na jej głowie i jak sporo z nich powinno być już dawno rozwiązanych. To nie była wyrównana walka, a brak kawy tylko działał na jej niekorzyść.
Słysząc, że drzwi do jej gabinetu otwierają się, Iris obejrzała się w ich stronę. Przelotem, dostrzegła, że minęła godzina, a ona nawet nie zdołała nadać priorytetów. Ugrzęzła w tym bagnie, choć duma nie pozwalała się jej do tego otwarcie przyznać.
- Dzień dobry - odparła, zastanawiając się, skąd znała tę twarz oraz tembr głosu. Odpowiedź przyszła szybciej, niż skojarzenia. Udina niejednokrotnie wspominał o pannie Basset. Cenił jej profesjonalizm oraz zaangażowanie. Skoro wysłał do niej Anyę, było aż tak źle?
- Rozumiem. Jak sobie radzi ambasador Udina po ponownym otwarciu ambasady? - rozmawiała z Donnelem, osobiście, a także przez komunikator, aczkolwiek w towarzystwie całej świty warującej przy jej szpitalnym łóżku, brakowało im prywatności, aby móc mówić szczerze.
Zapraszającym gestem, wskazała dziewczynie fotel, po czym obróciła w jej stronę monitor.
- Udina jak zawsze pomyślał o wszystkim. Czy są już wytypowane osoby do zastąpienia Kevina? - domyślała się, że formalności, zwłaszcza po tym, co miało miejsce na stacji, chwilę zajmą. Była jednak ciekawa, jakie typy w ogóle znalazły się w kręgu zainteresowanych.
- Tymczasem, będę wdzięczna za pomoc w przefiltrowaniu spraw priorytetowych na dzisiaj, powinnyśmy także przejrzeć listę umówionych spotkań - spojrzała na Anye. Nie wydawała się przestraszona odpowiedzialnością, jaką właśnie dostała.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1668
Posty fabularne: 104
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 79.960
Medale: 12
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

15 gru 2021, o 19:16

Basset w istocie nie wydawała się ani przerażona, ani przytłoczona nową sytuacją. Niewiele ludzi mogłoby przyjąć na siebie tak potworny obowiązek wykonywany w pracy dla tak wpływowej osoby i nie pokazywać tego po sobie w żaden sposób. Poruszała się lekko, sprawnie, jak gdyby była w tym gabinecie każdego ranka. Rozsiadła się na krześle lekko, kiwając lekko głową by pokazać, że słucha wszystkiego, co Fel miała jej do przekazania. Nie wyglądała na potrzebującą dodatkowego wdrożenia się - ot, jej omni-klucz był gotowy do sporządzania potencjalnych notatek i zsynchronizowania się z jej kalendarzem.
- Myślę, że jest szczęśliwy, że udało mu się uniknąć tego całego chaosu - przyznała, wspominając dość luźnym, może wręcz obojętnym tonem o swoim głównym pracodawcy. - Jego gabinet uległ zniszczeniu, a jego naprawa nie leży zbyt wysoko na liście priorytetów ekipy technicznej, więc na swój sposób protestuje normalny powrót do pracy do czasu przywrócenia jego biurka do normalności.
Uśmiechnęła się lekko, wzruszając ramionami. Brzmiała szczerze, ale nie komunikowała się tak, jakby właśnie sprzedawała Iris plotkę za plecami ambasadora. To, jak rozbrajająco bezpośrednia była, maskowało wagę przenoszonych jej słowami informacji, czyniąc z nich ogólnodostępny fakt.
- Podejrzewam, że bardzo liczy na to, że się sprawdzę i pomoże mu to zwrócić uwagę na jego skandaliczne warunki pracy - dodała, kiwając lekko głową, ale jej usta uniosły się lekko w widocznym rozbawieniu.
W żaden sposób nie oczekiwała od Fel tego, by spełniła niewypowiedziane pragnienie polityka. Zamiast tego, zwyczajnie przybyła tutaj by wykonać zlecone jej zadanie - a to oznaczało, że póki Iris jej potrzebowała, nie spełniała już wytyczonych jej przez Udinę obowiązków.
- Spośród dwudziestki kandydatów, SOC odsiało piętnastkę. Pozostała piątka przybędzie na miejsce gdy Wieża zostanie przywrócona do stanu pierwotnego, wraz z wzmocnionymi zabezpieczeniami - uruchomiła omni-klucz, wyświetlając na nim listę nazwisk obcych radnej - przynajmniej na razie. Kandydaci musieli poczekać, aż sytuacja się unormuje, przynajmniej zdaniem SOC. - Oczywiście, od tego tutaj jestem. Pozwoli pani, że przyniosę swoje rzeczy.
Skinęła jej głową w geście pożegnania i zniknęła na następne piętnaście minut. Gdy wróciła, miała ze sobą zaledwie jeden, mały boks wypełniony datapadami - żadnych zdjęć w ramkach, ulubionych kubków lub przedmiotów o wartości sentymentalnej. Przystanęła, zerkając w przejściu na wydzieloną strefę dla asystenta i biurko Kevina przykryte kwiatami, nim ruszyła dalej. Z szacunku dla zmarłego, odłożyła pudełko na malutkim stoliku dla gości, zajmując krzesło obok.
Przez następne kilka godzin, sortowała przez wszystkie wiadomości napływające do skrzynki radnej. Na bieżąco wskazywała jej tematy, którymi powinna zająć się najpierw, sprawiając, że wszystko inne znikało przed oczami blondynki jak gdyby nigdy go tam nie było. Działała niczym robot, nie ruszając się z miejsca, katalogując wszystkie sprawy w analogiczny sposób do tego, w jaki robił to Kevin - przynajmniej z perspektywy radnej.
Wieczorem, jej kalendarz był niemal pusty, tak samo jak jej skrzynka. Nawał spotkań o niskim priorytecie został odrzucony, tłumaczony niedostępnością bardzo zajętej radnej lub, w przypadku bardziej zdeterminowanych, jej stanem zdrowia po odniesionych ranach, przez który naciskanie na jakiekolwiek spotkanie twarzą w twarz było wyrazem czystego nietaktu ze strony drugiej osoby.
- Znalazłam pewne nieprawidłowości w Pani skrzynce odbiorczej - przyznała, gdy w Prezydium zbliżał się wieczór, a wraz z nim - koniec dnia pracy większości pracowników Wieży, pomimo którego Basset nie ruszała się z miejsca, pracując tak długo, aż Iris nie wyśle jej do domu. - To dziwne, bo technicy wykluczyli obecność wirusa z Pani urządzenia... - zmarszczyła brwi, przyglądając się danym. - Czy podczas ataku, doszło do jakiegoś wycieku informacji? Czy haker włamał się na pani omni-klucz?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10282
Posty fabularne: 791
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

20 gru 2021, o 06:22

Kąciki jej ust drgnęły, kiedy usłyszała o twardym postanowieniu mężczyzny. Cały Udina.
- Naprawdę ciesze się, że tego dnia miał zorganizowane spotkanie poza Prezydium i zwyczajnie go tutaj nie było - dodała, z oczywistych względów nie nawiązując do wcześniejszych słów Anyi. Jej znajomość z Donnelem była wystarczająco... długa, aby ten mógł bezpośrednio zwracać się do niej z niektórymi prośbami, szczerze więc rozbawiło ją to, jak mężczyzna zdecydował się rozgrywać swoje położenie oraz sprzeciw wobec systemu, w którym przyszło mu się odnaleźć po zamachowych realiach.
Szczerze? Gdyby była na miejscach Udiny, najprawdopodobniej również nie miałaby skrupułów, lecz to na całe szczęście pozostawało w sferze gdybań, której mogła oddać się całkowicie nabrawszy pewność, że jej pękający w szwach terminarz znalazł się w dobrych rękach.
Przyglądała się dyskretnie Basset w pracy. Nie miała najmniejszego zamiaru patrzeć się jej na ręce i na pewno o to Iris w tym wszystkim nie chodziło. Jej obserwacje, podszyte były ciekawością. Kobieta, sprawnie radziła sobie z przedzieraniem się pośród terminów, priorytetów, zobowiązań i innych powinności, odsiewając naprawdę grubym sitem te spotkania, które mogły poczekać od rozmów niecierpiących już zwłoki. Fel praktycznie od zawsze miała świadomość, że każdy polityk zginie i przepadnie, nie mając za swoimi plecami solidnego zaplecza. Szybko więc nauczyła się dzielić swoją pracą z osobami pokroju Anyi i nie łudzić, że cokolwiek zrobi lepiej samej.
Odłożywszy kubek z cyfrowym nadrukiem, obejrzała się na kobietę na tle szarego, nocnego nieba widocznego z okien.
- Nieprawidłowości? Jakie dokładnie? - podeszłą do biurka, przy którym pracowała Anya. Przefiltrowanie starych wiadomości było ostatnie na liście na dzisiaj. Nie chciała zatrzymywać Basset po godzinach dłużej, niż to było konieczne. Asystentka zrobiła dzisiaj kawał dobrej roboty, jutro też był dzień, a po tych kilkudziesięciu wspólnie spędzonych godzinach, Iris nie miała żadnych wątpliwości, że będzie jej potrzebować. A stan ten szybko się nie zmieni.
- Próbował - przyznała, niechętnie wracając myślami do dnia ataku.
- Zgodnie z sugestią oficera SOC, który towarzyszył mi w drodze do Wieży, wyłączyłam omni-klucz jak tylko zorientowałam się, że ktoś próbuje szukać czegoś w moich prywatnych wiadomościach. Później, powiedziano mi, że jeszcze w klinice doszli do tego, że od początku i ja, i pozostali Radni musieliśmy być namierzani przez nasze omni-klucze i od razu temu zaradzono - od początku była z Anyą szczera, oczekiwała więc, że do jakich by ta wniosków nie doszła, dysponując przed oczami danymi, a także mając wersje wydarzeń, która była wiadoma Iris, powie jej, czego się dowiedziała bez względu na konsekwencje odkrytych przez nią rzeczy.
Po minionych dniach, spodziewała się wyłącznie samych złych wiadomości.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1668
Posty fabularne: 104
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 79.960
Medale: 12
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

8 sty 2022, o 01:09

Kobieta nie wydawała się zaniepokojona, jednakże ogółem zwykła nie pokazywać po sobie wielu emocji. Skinęła lekko głową na dźwięk słów radnej Fel, analizując na swoim omni-kluczu zawartość jej skrzynki odbiorczej na tyle, na ile pozwalały jej obecne upoważnienia.
- Nie wydaje mi się, żeby SOC wykonało swoją pracę porządnie. Tego typu anomalie są subtelne. Nie zauważy ich prosty technik... - zawahała się, zdając sprawę z wydźwięku tego zdania. - To znaczy, niech pani spojrzy.
Podeszła nieco bliżej biurka blondynki, nachylając się w jej stronę z własnym narzędziem. Pomarańczowy blask odbijał się od czystych, nowych mebli w półmroku, jaki nastał o tej godzinie w Prezydium.
Wiadomości, które jej pokazała, były w istocie subtelne. Wiadomości nie były zaszyfrowane, ani nie były zakodowane znakami i glitchami, które znakowały wszystkie pliki uszkodzone w ataku przez hakera. Były na pierwszy rzut oka całkiem normalne - status aktywności radnej na jej urządzeniu był standardowy, dopóki Fel nie wczytała się w treści. Według niego, wykonywała czynności na swoim omni-kluczu, których nawet nie pamiętała. Sięgała do listy kontaktów po nazwiska osób, z którymi nie rozmawiała od wielu miesięcy, a z prywatnego repozytorium plików wyciągała i przeglądała dokumenty dotyczące starych, dawno zamkniętych spraw. Nic z tego nie wyglądało dla Iris znajomo.
- Wydaje mi się, że pani omni-klucz nadal jest zhakowany.
Werdykt przeciął salę, tym razem z pewną dozą nieśmiałości. Anya z całą pewnością podważała teraz kompetencje techników Prezydium i nie wiedziała, w jaki sposób blondynka na to zareaguje. Niemniej, spoglądała na nią z pełną powagą, a w jej oczach na próżno było dostrzec wahanie.
- Posiadam wykształcenie i... nieudokumentowane doświadczenie w zakresie bezpieczeństwa cyfrowego. Wiem, że przekraczam w tym momencie pewną granicę, ale jeśli udostępniłaby mi Pani swój omni-klucz, być może będę w stanie zidentyfikować do kogo należy złośliwy program działający w tle - zaproponowała, wygaszając na moment swoje urządzenie. - Być może nawet udałoby nam się zhakować go z powrotem - dodała, po raz pierwszy uśmiechając się w ten butny, specyficzny sposób. Jakby dostrzegła przed sobą wyzwanie.
Kącik jej ust jednak szybko powrócił do poprzedniego, neutralnego grymasu, który wyrażał jej profesjonalizm.
- Oczywiście, może też pani zwrócić się do działu bezpieczeństwa i poprosić o ponowny skan - dodała z pokorą, nie wymuszając na Iris decyzji, którą sama preferowała.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10282
Posty fabularne: 791
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

13 sty 2022, o 09:38

Przyglądała się uważnie nie tyle Anyi, co efektom jej pracy. Omni-klucz rzucał jasną poświatę na twarz kobiety, widziała odbicia linijek kodu, które przeskakiwały przed jej oczyma i choć dla Iris była to najczystsza, czarna magia, Basset sprawiała wrażenie obeznanej w temacie.
Uniosła brew, kiedy kobieta wspomniała o nie do końca dobrze wykonanej robocie. Czy to możliwe, że przez cały ten czas, haker bądź jego towarzystwo, miało dostęp do jej prywatnych wiadomości i bezkarnie mogli grzebać w zarchiwizowanych dokumentach, podglądać dostęp spraw, które nigdy nie powinny wyjść poza wąskie grono wtajemniczonych, szukać dostępu, wywlekać haki? Perspektywa, iż nadal była na podsłuchu, a jej dostęp wykorzystywany, zdecydowanie nie spodobał się Iris, która choć podobnie do Anyi nie zwykła okazywać jawnie emocji, skrzywiła się.
- Program, który wgrano na mój omni-klucz w dniu ataku, kiedy byłam nieprzytomna, mógł być niewystarczający? - powtórzyła, szukając w twarzy asystentki potwierdzenia tego czarnego scenariusza.
Z westchnięciem, odwróciła się w jej stronę, a kiedy pokazała jej projekcje skrzynki odbiorczej i zaczęła tłumaczyć co jej zdaniem było w wyglądającym na pierwszy rzut oka programie nie na miejscu, Iris uważnie śledziła kolejne kroki. Nie przerywała Basset, ponieważ ta z marszu tłumaczyła wszystko łopatologicznie.
- Mogę? - zwróciła się do Anyi, a gdy ta skinęła głową, sama najechała na zarchiwizowane folder, wyświetlając podląg na dokumenty oraz kontakty, do których na pewno nie sięgała w ciągu ostatniego miesiąca, ba! Kwartału. Mając tak oczywiste dowody, wyłożone niemalże czarno na białym, Radna założyła ręce na wysokości piersi i skupiła spojrzenie na kobiecie.
- Myślisz, że byłabyś w stanie wyciągnąć z tego oprogramowania coś więcej? Nie tylko shackować i je wyłączyć, ale również dowiedzieć się dla kogo pobiera dane? Gdzie są one zapisywane, komu przekazywane? Może... - zawahała się. Jej hipoteza, być może nabierała charakteru daleko idące, aczkolwiek w obliczu nowych faktów, Fel gotowa była podejrzewać każdego.
Na jej stanowisku właściwie powinna nieustannie się tego spodziewać. Tym bardziej ciekawy wydawał się fakt, że technicy nie dopilnowali cyfrowego bezpieczeństwa.
- Czy istnieje choć cień szansy, że technik, który sprawdzał mój omni-klucz, mógł być podstawiony? Wyłączyć urządzenie szpiegowskie terrorysty, a na jego miejscu ukryć własne? - Anya niewiele mówiła swoją mimiką, aczkolwiek to bezpośrednie pytanie, a zarazem prośba o wyartykułowanie własnej opinii być może naruszy tę twardą skorupę i da Iris do wiadomości, na ile może ufać asystentce.
- Pozostaje jeszcze pytanie, czy skoro mój omni-klucz nadal pozostaje shackowany, to czy urządzenia pozostałych radnych też mogą być zagrożone? Nasze omni-klucze sprawdzał ten sam technik?
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1668
Posty fabularne: 104
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 79.960
Medale: 12
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

17 sty 2022, o 18:55

Temat był delikatny. Polityka i bezpieczeństwo Cytadeli były sprawami najwyższej wagi, przez co każde kwestionowanie działań innych ludzi było czymś, czego nie można było traktować pochopnie.
A jednocześnie czymś, co mogło przedwcześnie zakończyć kariery osoby zgłaszającej, jeśli ta rzuciła się na nieodpowiednią i niewinną osobę.
Anya zdawała sobie z tego sprawę. Przygryzła lekko wargi, zasypywana dziesiątką pytań przez Radną, nie wiedząc, jak dokładnie powinna na nie odpowiadać. W końcu znały się zaledwie kilka godzin, ba! To była okazja dla Basset, jakiej niewielu asystentów doświadczało. Mimo tego, determinacja w jej oczach przezwyciężyła, nawet jeśli wypowiedziane przez nią słowa podbarwione były ostrożnością.
- To bardzo poważne oskarżenie - zauważyła cicho, przesuwając między oknami na własnym omni-kluczu informacje. - Myślę, że nie powinniśmy tego nikomu zgłaszać, jeśli nie będziemy mieli odpowiedniego dowodu. Inaczej stworzymy panikę, a w panice ludzie nie zachowują się zbyt rozsądnie.
Techniczka westchnęła lekko, unosząc wzrok znad urządzenia i spotykając się z czujnym, badawczym spojrzeniem niebieskich tęczówek, pod którego wpływem się nie ugięła.
- Rozumiem, jeśli mi pani nie ufa. Prawdopodobnie sama bym sobie nie ufała, gdybym dowiedziała się czegoś takiego - uśmiechnęła się lekko, pokrzepiająco. - Może pani oddać urządzenie do innego technika. Jest szansa, że wychwyci błąd, lub odizoluje program namierzający. Z jego pomocą myślę, że powinien zidentyfikować atakującego.
Przestąpiła z nogi na nogę, dezaktywując znów własne urządzenie i zamiast tego splatając dłonie ze sobą, przyglądając się Fel wyczekująco, gotowa przedstawić drugą opcję. Widziała w twarzy kobiety, że gdyby ten plan był idealny, nie proponowałaby, że zajmie się tym sama. Mimo tego, że dla radnej była kobietą obcą, ciężko byłoby Iris znaleźć choćby gram negatywnych informacji na temat Anyi Basset.
Te, które pewnie by wyczytała, co najwyżej wiązały się z jej bezpośredniością i wyrachowaniem - zwykłymi cechami charakteru, niezwiązanymi z etyką jej pracy.
- Oczywiście, jeśli ktoś podłożył technika, to może podłożyć też drugiego - dodała ostrożnie. - A jeśli ktokolwiek pobiera informacje z pani omni-klucza dowie się, że o tym wiemy, damy mu czas zatrzeć ślady. Wtedy prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się jak wiele wiadomości wyciekło, ani kto za tym stoi oraz czy inni radni też pozostają zagrożeni.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10282
Posty fabularne: 791
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

2 lut 2022, o 15:02

Zbyt wiele niewiadomych. Wątpliwości. Pytań, na które nie było jednoznacznej odpowiedzi. Gdyby Iris mogła przewidzieć wszystkie za i przeciw, zapewne teraz nie miałaby problemów z podjęciem decyzji. Nie chciała wzniecać kolejnej paniki, skoro jedna - dość poważna - wciąż dogasała. Z drugiej strony, zignorowanie tak istotnych i to nie tylko dla niej ostrzeżeń, mogło się wiązać z dalszym wyciekiem danych i dokądkolwiek one nie wędrowały - konsekwencje widziała wyłącznie jedne. Mówiąc łagodnie, opłakane w skutkach. Bo nawet, jeśli informacje najwyższej wagi nie wyciekały do osób powiązanych z paraliżem całej stacji, ktoś wykorzystać okazję, próbując rozegrać własną partię szachów. Myśl, iż mogłaby być pionkiem, zdecydowanie się jej nie podobała.
Z ciężkim westchnięciem, zajęła miejsce po drugiej stronie biurka, przy którym siedziała Basset. Kto, jak kto, ale Iris zdawała sobie sprawę z tego, jak ważne było komu zaufa, bądź da kredyt zaufania. Nie potrafiła doszukać się w kobiecie oznak, iż mogłaby bardzo pożałować tego, co chciała właśnie zrobić. Przemawiała za nią długoletnia kariera pod okiem Udiny, czyste akta. Zawsze też mogła pozwolić Anyi spojrzeć w swój omni-klucz, a następnie zgłosić zastrzeżenia do techników z SOC. Skonfrontować jednych i drugich. A tymczasem...
- ... Miejmy to już za sobą. Proszę sprawdzić, co uda się Pani dowiedzieć. Jak już będziemy wiedzieć, na czym stoimy, zastanowimy się co dalej z tym faktem, że przez cały ten czas ktoś mógł swobodnie grzebać w moich wiadomościach zrobić - zdecydowała. Słowo się rzekło, Iris wyciągnęła rękę do Basset, jednocześnie uruchamiając swój omni-klucz. Pozwoliła, aby kobieta na tę chwilę miała pełen dostęp. Czy mogła dowiedzieć się czegoś niepożądanego? Niekoniecznie. Ostatnie dni, wypełniały Iris służbowe zobowiązania, o których jako zaufana pracownika Udiny musiała choć po części wiedzieć.
Fel przymknęła oczy. Chciałaby móc powiedzieć, że to nic. Tyle że okłamywałaby nie tylko samą siebie. Pomimo tego całego anturażu, tak naprawdę siedziała jak na szpilkach czekając, jaki wyrok wyda Anya.
- Powinnyśmy się po tym wszystkim napić - dodała niespodziewanie, jako że od dłuższego czasu nic nie mówiła, pozwalając, aby zagościła pomiędzy nimi niczym nie zmącona cisza.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1668
Posty fabularne: 104
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 79.960
Medale: 12
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

10 lut 2022, o 23:50

Basset przyjęła jej decyzję skinieniem głowy, natychmiast zabierając się do pracy. Wciąż ignorując biurko Kevina, na którego blacie leżały kwiaty, zasiadła w fotelu dla gości, aktywując swój omni-klucz.
- Dziękuję za pani zaufanie - przyznała po chwili, przerywając, unosząc wzrok znad swojego urządzenia. Uśmiechnęła się lekko na sugestię napicia się drinków, kiwając oszczędnie głową - jej umysł zaprzątało zagrożenie, które czyhało na radną w jej omni-kluczu, ale nie zamierzała blondynce odmawiać.
- Tak właściwie, może mi to trochę zająć... Zostanę tutaj, ale jeśli chce radna pójść, rozluźnić się, zrozumiem.
Nie wyganiała Fel z własnego gabinetu - ba! Rozumiała, że ta mogła uważnie doglądać tego, co robi Basset, nawet jeśli nie widziała tak do końca wszystkiego. Jej palce poruszały się zbyt szybko, a ekrany przeskakiwały jeden za drugim. Anya posiadała umiejętności prawdziwego technika.
Jeśli Fel zdecydowała się zostać na miejscu, przez następne cztery godziny obserwowała, jak stanowisko kobiety ewoluowało. Na blacie pojawiły się datapady, a wkrótce i one przestały jej wystarczać - na gładkiej, odnowionej ścianie pojawiły się okna hologramów z linijkami kodu, których Fel nie rozumiała, a które śledził bystry wzrok Basset, gdy wycinała z nich wartości, które uważała za istotne.
Praca programistyczna nie przypominała tej w filmach akcji. W rzeczywistości okazała się bardzo nudnym widowiskiem - poza świecącymi się hologramami, przez które przewijały się różne dane i poza skupioną miną pracującej Basset, Iris nie miała zbyt wiele do oglądania.
- Proszę spojrzeć - rzuciła, gdy zegarek wskazywał już wkraczające w noc Prezydium. Wstała, z twarzą pełną emocji, wyciągając ku niej datapad, na którym radna dostrzegła jedynie kolejne wartości. Anya chwyciła holograficzne dane, przysuwając do siebie, porównując, ale z początku nic Iris nie mówiły. Dopiero później gdy wycofała nieco jedną tabelę, dostrzegła, że w jednej kolumnie znajdował się kod z jej omni-klucza, a w drugiej - kod przechwycony z urządzenia martwego agenta Cerberusa, który został odnaleziony w wieży Cytadeli podczas ataku.
- To robak Cerberusa. Pozostałość po ataku. Iluzja musiał wykorzystać zamieszanie wywołane przez hakera by dotrzeć do pani omni-klucza - z niemałą dumą oznajmiła, głosem pozbawionym trwogi, która powinna w nim pobrzmiewać. - Problem jest taki, że nie dokończyli zadania. Zostawili furtkę, przez którą kradną pani informacje. Ale furtka... działa w dwie strony - dodała, z błyskiem w oku sugerującym rodzący się w jej głowie plan.
Rozejrzała się lekko, spoglądając na biurko Kevina i na swój misterny fotel.
- Sugeruję, żeby nie odcinać im jeszcze dostępu. Nie wiedzą, że ich wykryliśmy. Możemy kontrolować, jakie informacje pozyskują z pani omni-klucza i spróbować włamać się do nich - zasugerowała. - To ryzykowne, technicy nigdy by nam na to nie pozwolili. Potrzebowałabym też lepszego miejsca pracy, ale...
Uśmiechnęła się lekko.
- Przyłapiemy Iluzję ze ściągniętymi spodniami. Możemy bez przelewu krwi zyskać informacje, za które zabijają się nasi żołnierze pracujący w polu.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10282
Posty fabularne: 791
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

11 lut 2022, o 21:11

- Dotrzymam Ci towarzystwa. Robisz mi w końcu naprawdę sporą przysługę - nie domniemała pobudek Basset. Nawet, jeśli te były tylko i wyłącznie materiale, mające kobiecie dać szansę wybicia się i jeszcze bardziej ugruntowania swojej pozycji wśród personelu pomocniczego ambasady ludzkości, rozumiała ją. Z drugiej strony, Anya wcale nie musiała tego robić. Tym bardziej Iris doceniała, iż nie zostawiła ją z podejrzeniami rzuconymi na przeciek, szpiegów i inne konsekwencje nieustannego dostępu do jej omni-klucza przez osoby niepowołane.
Wyszła tylko na chwilę. Po kubek kawy. Konkretniej to dwa. Już dawno odesłała asystentów i inne sekretarki do domu. Nie było potrzeby, aby przesiadywali do późnego wieczora tylko dlatego, że ona postanowiła posiedzieć dłużej w swoim gabinecie. Jedno porcelanowe naczynie postawiła przed pochłoniętą zadaniem kobietą, z drugim usiadła w fotelu.
Od czasu do czasu, spoglądała na to, co robiła Basset. Jej praca, była dla Iris czarną magią, dane, które przesiewała, nic jej nie mówiły, dlatego też cierpliwie czekała, pogrążona we własnych, rozbieganych myślach. Chwilę próbowała czytać, ale wbrew oczekiwaniom, dotyk prawdziwego papieru nie przyniósł ukojenia jej nerwom i Iris nie mogła się skupić na treści. Odstawiwszy książkę, dopiła kawę. Dłuższą chwilę próbowała uchwycić melodię, która nie dawała jej spokoju od dłuższego już czasu, lecz i teraz pozostawała ona jakby poza zasięgiem.
Ocknęła się, słysząc, jak Anya zwraca się do niej. Obróciła się ku kobiecie, spojrzała na datapad i wyświetlone linijki. Kiedy Basset zwróciła jej uwagę na pewną powtarzalną poprawność, dostrzegła to, co pokrywało się na obu omni-kluczach.
- Cerberus? Jak to możliwe? - spojrzała na Anyę, łudząc się, że kobieta zna odpowiedź na wszystkie, a przynajmniej większość pytań, które teraz miała w głowie.
- Aby wgrać takiego robaka, ktoś z ich agentów musiał mieć dostęp do mojego omni-klucza? Mieć ze mną jakiś kontakt? Czy wystarczyło po prostu, że znalazłam się w jego zasięgu? - w pamięci, wracała do dnia ataku. Rozliczała osoby, z którymi wtedy rozmawiała. W towarzystwie których była, kiedy doszło do ataku. To, co działo się później, kiedy prom wbił się w strzeliste okno sali konferencyjnej Wieży, wciąż było dla Iris zagadką. Czyżby dwójka pracowników firmy ochroniarskiej była nie do końca tym, za kogo się podawała?
Westchnęła, odgarniając niesforne kosmyki sprzed oczu.
- Sugerujesz, że powinniśmy przejąc kontrolę nad ich próbami wyciągnięcia informacji i samemu wykorzystać połączenie, aby dostać się do systemów Cerberusa? - spojrzała na Anyę uważnie, oceniająco. Jakby doszukiwała się w spojrzeniu kobiety, że faktycznie to byłoby możliwe.
- Musimy poinformować Radę o wycieku. Nie mogę zatajać tak poważnych rzeczy przed innymi. Cały ten atak na stację, obnażył wiele naszych słabości. To, że Cerberus wyciąga od nas dane, jest kolejnym przykładem na jak wiele spraw przymykano oko, bo z góry uznawano, że przecież to się nigdy nie zdarzy. Nie wiem, jak zapatrywaliby się na możliwość zobaczenia Iluzji bez spodni, ale możemy odpowiednio im tę propozycję przedstawić.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1668
Posty fabularne: 104
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 79.960
Medale: 12
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

7 mar 2022, o 16:03

Basset nie miała dla niej odpowiedzi na wszystko. Na jej twarzy pojawiło się zmieszanie, gdy Radna zadawała jedno za drugim, a tak naprawdę każda z tych opcji była potencjalnie równie wiarygodna, co druga. Nie miały odpowiedniej wiedzy dotyczącej sposobu działania Cerberusa - wiedziały tylko, że wyciek powstał i musiały odnaleźć jego źródło, jeśli ta sytuacja miała nie powtórzyć się w przyszłości.
- Ależ oczywiście - przytaknęła natychmiast, nie ośmielając się nie zgodzić z tym, co mówiła Fel. Decyzja należała do niej, a techniczka była tylko rękami, które mogły wykonać jej następne polecenie - w tym przypadku było to przekazanie wszystkich informacji Radzie.
I to też zrobiły. Basset przekazała wszystko w formie przystępnej, przygotowując raport, którym Iris mogła podzielić się z pozostałymi radnymi. W tym czasie pozostała w jej gabinecie, dotrzymując jej towarzystwa jako jej tymczasowa asystentka.
Ciężko było powiedzieć, by reakcja była nagła. Z początku natychmiast technicy sprawdzili wszystkie omni-klucze po raz kolejny. Jednak gdy tylko okazało się, że jedynie omni-klucz Fel został skażony wirusem Cerberusa, wszystko zaczynało toczyć się coraz wolniej. Wszyscy dywagowali nad tym, w jaki sposób najlepiej wykorzystać posiadaną przez nich furtkę. Potencjalne oko w działania Iluzji było zbyt wartościowe, by je stracić przez głupie działanie.
Radna Esheel uważała, że powinni obserwować, utrzymywać wirusa jak najdłużej i karmić go fałszywymi informacjami, co oferowało długoterminowe, potencjalne korzyści. Radny Quentius natomiast uważał, że powinni natychmiast wykorzystać robaka przeciwko Iluzji nim ten zorientuje się, że wiedzą o jego istnieniu - jeden, celny atak był ryzykowny i prawie na pewno gwarantował to, że Cerberus dowie się o ich świadomości jego istnienia, ale oferował dane wywiadowcze, które mogą zdobyć w ten sposób. Radna Irissa nakazywała wszystkim wstrzemięźliwość, analizując wszystkie opcje i nie pozwalając nikomu wydostać się przed szereg.
Prywatne urządzenie Iris szybko przestało być jej prywatnym, gdy stało się sprawą całej Rady.
Po kolejnym, drugim dniu przestoju, podczas którego niewiele się wydarzyło, Basset wsunęła się do jej biura oferując Fel kawę. Usiadła obok, z wyrazem twarzy kogoś, kto zrobił coś, czego nie powinien i walczył myślami z tym, czy powinien się tym dzielić.
Po chwili jedna z jej myśli wygrała z drugą.
- Nie wycofałam się z omni-klucza, pani. Wiem, że to ryzykowne, ale pozostali nic nie robią, a nasz czas się kurczy i... - westchnęła, nabierając więcej powietrza do płuc. - Nie robię nic gwałtownego. Nie liczyłam, że coś znajdę, bo bałam się zrobić cokolwiek bez pani zgody. Ale... niech pani spojrzy.
Przysunęła własne urządzenie bliżej, wskazując jej złożone w całość, strzępki danych. Okazał się nim być... list gończy.
RAPORT A/12271/7
(...) dodatkowo, osobnik Diego Rodriguez otrzymuje status WYELIMINOWAĆ z efektem natychmiastowym. (...) Ostatnio widziany na Omedze w klinice medycznej, ranny. Odpowiednie osoby zostały wyznaczone do zadania i są w drodze na miejsce. Osobnik nie jest uzbrojony i nie będzie stwarzał zagrożenia dla naszych zespołów. (...)
Przewidywane ukończenie zlecenia przez zespół Centuria za dwadzieścia osiem godzin.

Basset przyglądała jej się niepewnie, gdy Iris czytała wyjęty fragment z pełnego raportu Cerberusa. Przesunęła ekran w bok, ujawniając inne karty - te nie były wyciągniętymi przez nią informacjami, ale zwykłymi fragmentami z extranetu ze stron relacji inwestorskich. Postać Diego została wycofana z wszystkich inwestycji, w których jego nazwisko widniało publicznie, a jego fundusze został przejęte przez inne spółki. Świat, który zbudował sobie Rodriguez, upadał niczym domino - jeden, strącony przez Iluzję klocek zrzucał następne, pogrążając biznesemana w otchłani, z której nie było już wyjścia.
- Czy to nie ten mężczyzna, z którym widziała się pani w szpitalu? - spytała cicho Anya, licząc, że znalezione przez nią informacje nie będą kosztować jej tymczasowego stanowiska. Nie wydawała się wścibska, jedynie dzieliła się tym, co uznawała, że może być dla Iris przydatne.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10282
Posty fabularne: 791
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

7 mar 2022, o 20:13

Z uśmiechem pełnym wdzięczności, przyjęła filiżankę parującej, czarnej kawy, po czym objęła ją tak, jakby porcelana kryła w sobie prawdziwym, bezcennym skarbem.
Polubiła Basset oraz jej niezawodność. Gdzieś w przerwach pomiędzy spotkaniami, obradami Rady, niekończącą się decyzyjnością, znalazła chwilę, aby wystosować do Udiny osobistą prośbę. Chciałaby, aby Anya została u niej na dłużej, niż tylko chwilową współpracę. Prawdę mówiąc, życzyła sobie pełnego etatu oraz umowy na czas nieokreślony. Kilka dni codziennego spotykania się z kobietą w jej gabinecie wystarczyło, aby Iris nabrała przekonania, iż nie widzi nikogo innego na stanowisku jej asystenta, niż właśnie Basset we własnej osobie. Miała z tyłu głowy świadomość, iż Udina zaśpiewa sobie horrendalną stawkę, lecz istniały koszty, które gotowa była ponieść bez większego szemrania. Anya, dla niej, warta była każdej ceny.
- Nadal mamy impas - odezwała się, przerywając ciszę w gabinecie. Uchwyciła spojrzenie kobiety, mniemała, że choć nie spytała o sprawę wprost, chciała wiedzieć, na czyim stanęło i czy Rada, w końcu, przemówi jednomyślnym głosem.
A ona odzyskała prywatność w korespondencji.
Słysząc pierwsze słowa, a z nich całe, niepokojące zdanie, Iris odłożyła datapad i zwróciła się ku kobiecie. Przyglądała się surowym rysom twarzy asystentki znac filiżanki, wysłuchując co miała do powiedzenia.
Z niewielkim, choć widocznym dla kogoś, kto przebywał z Fel znaczną część doby i miał doskonała okazje obserwować maniery w zachowaniu Radnej, zawahaniem odstawiła filiżankę z cichym brzdękiem na spodeczek, po czym powędrowała spojrzeniem na ekran.
Poczuła nieprzyjemny uścisk w żołądku.
- Jak bardzo jest źle? - spytała, zanim odczytała treść komunikatów, na które natknęła się Anya trzymając - niebiosom niech będą dzięki! - rękę na pulsie. Musiała parokrotnie wracać do danych, bo choć zrozumiała ich treść za pierwszym razem, ta zwyczajnie do Fel nie trafiała.
No bo... Jak!?
Z westchnięciem, opadła na fotel. Z każdą kolejną informacją, która miała jej do przekazania Anya, Iris czuła, jak bardziej zapada sie w obicie choć fizycznie, nie było to możliwe. Niepokój, wkradł się w jej myśli. Sporo ją kosztowało, aby utrzymać wyrywające się myśli pod kontrolą, a co za tym szło, nie tracić trzeźwości osądu.
Dwadzieścia osiem godzin to więcej, niż doba.
- Kiedyś byliśmy sobie bliscy - odezwała się w końcu, stawiając na szczerość tak, jak uczyniła to pierwszego dnia ich współpracy.
- Bardzo bliscy, ale odkryłam, że współpracuje z Cerberusem. Dla mnie, było to coś nie do przeskoczenia, dlatego zerwałam bliższe relacje i trzymałam go na dystans, wiedząc, że kiedy przyszedłby moment na wybór, nie mogłabym z oczywistych względów posłuchać głosu serca - rozluźniła spięte oraz uczepione materiału żakietu palce. Odetchnęła, głęboko, choć nieprzyjemnie rwący ból szarpnął jej żebrami.
- Mam prośbę. Osobistą. Znajdź kogoś godnego zaufania, dobrego w swoim fachu i dyskretnego, kto wyciągnie go z Omegi zanim Cerberus wykona wyrok. Najchętniej sama wsiadłabym na prom, choć spokojnie. Wiem, że to nie jest możliwe. Przychodzi mi na myśl kilka nazwisk, między innymi dwójka najemników, która pomogła mi w dniu ataku, a także pewien pracownik firmy ochroniarskiej o korzeniach w Przymierzu, w końcu sam niedawno awansowany żołnierz, z którym spotkałam się ponownie w trakcie zawodów na arenie, ale... - urwała, uchwyciwszy spojrzenie Anji.
- Nie wiem, czy moja decyzja byłaby racjonalna, dlatego proszę. Spójrz na listę kontaktów, którą właśnie Ci przesyłam. Może masz własne, sprawdzone kontakty? Ach! Pewnie to oczywiste, ale wolę wspomnień. Cena nie gra roli - opuszkami palców, rozmasowała skronie. Czuła nieodpartą potrzebę, aby wykręcić numer do Rodrigueza, aczkolwiek łączenie się z nim, na pewno zostawiłoby ślad, a ten mógłby zostać wytropiony przez agentów Człowieka Iluzji, ponieważ jej omni-klucz wciąż zawierał oprogramowanie. Korzystanie z komunikatora Basset ściągnęłoby tylko niepotrzebną uwagę na jej osobę, a tego zwyczajnie chciała kobiecie oszczędzić.
W coś Ty się wpakował, Rodriguez?
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1668
Posty fabularne: 104
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 79.960
Medale: 12
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

9 mar 2022, o 03:13

Zawiłości relacji Iris z Diego były kompletnie obce dla Basset. Owszem, wiedziała, że coś łączyło ich dwójkę, ale nie miała pojęcia o tym, co tak naprawdę. Jakkolwiek była utalentowana, w tej dziedzinie miała zaledwie tyle wiedzy, co reszta galaktyki, która mogła insynuować wiele i doszukiwać się różnych teorii, ale nigdy nie miała potwierdzenia.
Z tym, że Anya otrzymała je teraz.
Zachowała profesjonalizm. Nie kwestionowała niczego - ani tego, że w ogóle Iris rozpoczęła tę relację, ani tego, że w ogóle ją kontynuowała mając świadomość potencjalnie przestępczych relacji Rodrigueza. W tej czy innej naturze, pozostawała w kontakcie z biznesmenem powiązanym ze światkiem przestępczym i wyłącznie dlatego teraz była skłonna zareagować.
Ale Basset to rozumiała. Choć momentami sama przypominała bardziej robota, fizyczną reprezentację programu działającego na swój sposób, wypełniającego dyrektywy Radnej, w głębi duszy była człowiekiem. Dlatego nie wycofała się z urządzenia Fel gdy reszta radnych, bardzo oględnie podchodzących do tej sprawy, wyraźnie tego zakazała. Dlatego teraz przychodziła do blondwłosej, z obawą o konsekwencje, jednak będąc w stanie szachować swoją karierą na podstawie zwykłej intuicji.
Przeczucia, które mówiło jej, że Iris wolałaby o tym mówić, bez względu na to, jak zareaguje.
- Ależ oczywiście, natychmiast się z nimi skontaktuję i prześwietlę ich możliwości - potwierdziła, na własnym omni-kluczu sprawdzając nazwiska z listy, które podesłała jej radna.
Następną godzinę Basset siedziała w swoim miejscu, studiując, wytrwale analizując wszystkie ślady, jakie pozostawili po sobie w extranecie wskazani przez Radną ludzie.
- Firma R&C dużo zyskała na ostatnim ataku na Cytadelę, ale ich historia przed tym wydaje się nierzetelna. Turianin Crassus Curio trafił też na... okładkę Fornaxa w dzisiejszym miesiącu. Przyciągają zbyt dużo uwagi, a zależy nam na dyskrecji - poinformowała Fel, ostrożnie dobierając słowa.
Z pewnością schlebiało jej to, że radna przekazała jej to zadanie. Jednocześnie wiedziała, że od niego zależało wiele w kwestii jej kariery - wiele rzeczy mogło pójść nie tak. Wiele momentów mogło kosztować ją jej własną karierę, jak i rzetelność radnej.
Dlatego pieczołowicie dobierała kandydatów z listy jej podanej.
- Charles Striker ma opinię niestabilnego - mruknęła, z niezadowoleniem przeglądając pliki, które wynalazła na temat obcego mężczyzny. - Natomiast Viktor Karajev... Odznaczony sierżant Przymierza. Jakiekolwiek skazy na jego karierze nieistotne. Wydaje mi się najlepszym wyborem. Najtrudniej będzie go powiązać z radną, dodatkowo znajduje się teraz na przepustce. W razie potrzeby, zmusimy go, by wyparł się wszelkich powiązań z Cytadelą w swojej wycieczce na Omegę.
Anya podeszła bliżej biurka, przekazując Iris wszystkie dane, jakie zgromadziła na temat Karajeva.
- Czy wezwać go do pani gabinetu, radno Fel?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10282
Posty fabularne: 791
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

9 mar 2022, o 12:58

Była pierwszą osobą, której opowiedziała o swojej zażyłości z Diegiem. Iris grubą kreską oddzielała życie prywatne od zawodowego i nawet, jeśli któryś współpracownik zyskał w jej oczach, darzyła go szczerą sympatią a także czuła, że mogliby razem przegadać wiele godzin z drinkiem w ręku, trzymała się własnych, niepisanych zasad bez szans na nawet małe odstępstwa.
Z Basset, ku zaskoczeniu samej siebie, nie miała takiego zahamowania. Być może fakt, jak wiele kobieta zaryzykowała, aby w przeciwieństwie do Rady nie pozwolić sobie na opieszałość, w tym lekceważenie potencjalnego zagrożenia, bądź - jeśli patrzeć z innego punku widzenia - okazji do wygrania małej potyczki z Cerberusa, ostatecznie przekonało Iris, aby zaufać Anji.
Skinęła głową, resztę, o ile nie wszystko, pozostawiając w rękach asystentki. Iris jeszcze dłuższą chwilę siedziała bez ruchu, pogrążona we własnych myślach, nadal trawiąc informacje, które wypatrzyła Basset. Nawet nie chciała myśleć co by było, gdyby kobieta ich nie miała. Rodriguez mógł przepaść bez słowa, a wtedy... Potrząsnęła głową, wprawiając w ruch jasne pukle. Dopiła zimną już kawę, krzywiąc się przy tym, po czym wstała i przez dobry kwadrans, kręciła się po gabinecie. Nie chciała wywierać presji na Anji, ciężko było jej jednak usiedzieć w miejscu. Końcem końców, zaczęła przerzucać raporty na datapadach, ale i to nie zajęło jej myśli wystarczająco silnie.
Widząc, że Anja skończyła pierwsza część zadania, przysunęła sobie krzesło i usiadła obok biurka, przy którym pracowała jej asystentka.
- ... Na okładkę Fornaxa? Naprawdę? - ciekawość kazała Iris wklepać w wyszukiwarkę zapytanie i choć słuchała kobiety, kątem oka przyglądała się prężącemu swoje muskuły turianinowi.
- W numerze jest też wywiad Widma Viyo na temat... Radnych? O proszę. I kilka słów od Viktora Karajeva - cmoknęła, odkładając ostatecznie tę lekturę na później i skupiając swoje spojrzenie, a także bezdyskusyjnie całą uwagę na Basset. Kiedy ta podkreśliła zmusimy, uśmiechnęła się pod nosem. Jej wyobraźnia, potrafiła postawić Anję w takiej sytuacji i z takimi słowami na ustach.
- Jeśli jest służbistą, może nie być chętny na zadanie spoza jurysdykcji Przymierza. Z drugiej strony, moja osobista prośba i fakt, że reprezentuje całą ludzkość brzmi jak sensowny argument, prawda? Zaproś proszę sierżanta na kawę. Tu i teraz. A w międzyczasie mogłabyś sprawdzić, czy już wcześniej wykonywać zlecenia najemnicze? - Iris zawsze była dobrze przygotowana do rozmowy i choć teraz nie miała zbyt wiele czasu na porządny resarch, nie zaszkodzi chociaż pobieżnie zorientować się w historii Karajeva. Ostatecznie, mogła uderzyć w tony ich pierwszego spotkania, luźnej rozmowy w trakcie trwania walk na arenie, przysługi, którą będzie mu dłużna... Złapała się na tym, że od pewnej chwili jej paznokcie, bębniły cicho o blat.
- Najchętniej sama wsiadłabym na statek i poleciała z sierżantem na Omegę, ale... Bez obaw. Mam świadomość, że to kiepski pomysł - dodała zawczasu. Dla osób, na których jej zależało, gotowa była zrobić naprawdę wiele. Istniały jednak sytuacje, w których jej bezpośrednia osoba mogła bardziej szkodzić niż pomagać. A wizyta, nawet kurtuazyjna u Arii Radnej Ludzkości byłoby trudno sensownie wytłumaczyć.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1668
Posty fabularne: 104
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 79.960
Medale: 12
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

9 mar 2022, o 17:37

Ostatnie wydanie magazynu Fornax nieco pokrzyżowało im plany. Wynajęcie bohaterów Cytadeli tak świeżo po tym, gdy uratowali życie radnej Fel, nie wzbudziłoby wielkich podejrzeń - wszak skoro zawdzięczała im już swoje przetrwanie podczas hakerskiego ataku, miała do nich zaufanie i mogła posłać na sobie ważną misję w inny zakątek galaktyki. Czym innym byli ci, którzy byli radnej obcy - z jednej strony mieli przewagę tego, że światło reflektorów nie zwracało na nich uwagi, z drugiej przy potencjalnym nakryciu we współpracy z radną, ciężej byłoby jej to wytłumaczyć.
- Nie polecam ostatniego numeru. Nie wiem, kto pisał te artykuły, ale człowiek chce zapaść się pod ziemię czytając te idiotyzmy - westchnęła Basset, krytycznie określając dzieło Kebabiary Sushi, jednej z głównych redaktorek Fornaxa. - Ale tak, uważam, że sierżant Karajev z pani listy jest najbardziej obiecującym kandydatem do tego zadania.
Viktor nie miał jeszcze okazji sprawdzić się bezpośrednio pod rozkazami radnej, ale również posiadał własne osiągnięcia z czasów ataku na Cytadelę. O jego wyczynach w Okręgu Zakera mówiono lokalnie, jak i rozpisywały się o tym mniejsze gazetki. Posiadał renomę wystarczająco dobrą, by w razie problemów nie podejrzewano Fel o nic potencjalnie problematycznego.
Basset nie wiedziała, w jaki sposób powinna Iris podejść. Wiedziała, że świadomość informacji, które do niej przyniosła, odłożyły się znacznym ciężarem na barkach ludzkiej radnej. Niemniej, starała się brzmieć pokrzepiająco i działać natychmiast, nie marnować czasu, który był dla niej istotny.
- Wiele chcemy zrobić dla ludzi, którzy są nam bliscy - przyznała, wyrażając swoje zrozumienie chęciami radnej. Skinęła lekko głową, gotowa wysłać zaproszenie do sierżanta w tej chwili. - Nie powinna pani ryzykować własnym życiem w odmętach Omegi. Ale zagwarantuję, że osoba, którą tam wyślemy, dotrze na miejsce szybko i dyskretnie. Zostawimy to w dobrych rękach.
Po szybkim sprawdzeniu Karajeva w extranecie, poinformowała Iris, że według jej predykcji, zgadzał się już na zewnętrzne zlecenia. Współpracował z Charlesem Strikerem w jego działalności, która obejmowała nie tylko Przymierze. Obecnie znajdował się na Cytadeli, więc dostał na swój omni-klucz bardzo enigmatyczną notkę wysłaną mu przez Basset. Anya podpisana była jako tymczasowa asystentka radnej.
Szybko Iris przekonała się o tym, że Anya była dość miła i w miarę subtelna w rozmowach twarzą w twarz, ale kompletnie nie potrafiła być dyplomatyczna w sytuacjach takich jak ta.
Sierżancie Karajev. Na prośbę radnej Fel zostajesz wezwany na dobrowolną filiżankę kawy w jej gabinecie.
Data spotkania: teraz
Miejsce spotkania: Gabinet radnej Fel, Wieża Cytadeli, Prezydium.
Pozdrawiam,
A. Basset, asystentka radnej
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10282
Posty fabularne: 791
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

11 mar 2022, o 20:29

I nagle, jak za dotknięciem magicznej różdżki, Viktor Karajev wyskoczył z chaotycznego, pełnego życia tygla towarzystwa, samego centrum społeczeństwa w pustą i cichą ostoję samotności. Przejmująca cisza niemal huczała w uszach w ostrym kontraście do gwaru barowego, rechotu Ishy, buńczycznych zaczepek Mili czy pogodnego śmiechu Crassusa.
Kwatera, jaką wynajął na Cytadeli spisywała się świetne z punktu widzenia logistycznego. Było mu po drodze z misji na Neidusie, potem nastąpiła decyzja o dalszym szkoleniu... Rozkazy mogły łatwo tu go dosięgnąć. Choć za jakiś czas planował powrócić na Ziemię, teraz nie był to odpowiedni moment.
Mieszkanie było skromne, bowiem oczekiwania lokatora były niskie. Prosta, betonowa konstrukcja, jeden pokój, na którym nie wyłożono nawet parkietu. Z meblami tez było oszczędnie- prosty stół o jedno krzesło ustawione przy oknie, by miał widok na okolicę. Szafa, by pomieścić mundury, polowy i galowy. Nie było łóżka- zamiast tego na gołym betonie leżał zwykły materac, który najlepsze lata miał za sobą. To bylo tyle. Nie potrzebował więcej. No, może poza klasycznym wiatrakiem u sufitu, który zamontował dla ozdoby. Przypominało mu to stare filmy noir... brakowało tylko damy w opresji i zapijania swego życia tanim alkoholem.
Alkoholu nie było. Kuchnia, wąskie pomieszczenie za ścianą wykorzystywała maksimum powierzchni- blat roboczy, kuchenka, szafki- wszystko tanie, proste, brzydkie i funkcjonalne.
Jedyne, na czym nie oszczędzał, to łazienka. Viktor mógł spać w podle wyglądającym miejscu, ale brzydził się obskurnymi łazienkami. Nie była może godna rezydencji radnej, ale z pewnością była czysta. Przede wszystkim prysznic, szeroka kabina z żeliwną deszczownią. Drobne kafelki na ścianach, jak mozaika ustępowały nad umywalką wielkiemu lustru, w którym sierżant Karajev mógł dokładnie doglądać swojej codziennej higienicznej rutyny.
Viktor spoglądał prosto w oczy mężczyźnie, którego widział w zwierciadle. Z wodą wciąż ściekającą po twarzy po jej przemyciu widział w niej dziwną różnicę. Jeszcze wczoraj, podczas wizyty w barze ten sam mężczyzna, taki elokwentny, pełen emocji, zawstydzony miejscami uwagami, miejscami z kąśliwymi uwagami, teraz był pusty i cichy. Miał wrażenie, że widzi dwie różne osoby, które tylko zamieniały się maską o kształcie twarzy Viktora.
Wytarł twarz w ręcznik i wrócił do pokoju. Usiadł wygodnie na materacu, dając się pochłonąć swojej ulubionej czynności. Przez dobrą godzinę, jak nie więcej nie robił nic. Ot, gapił się na ścianę, czasem zerknął przez okno. Momentami przescrollował jakiś temat w extranecie, nie czytając w ogóle linijek tekstu, czasem łowiąc okiem jakieś zdjęcie... Potem znów uciekał oczami ku szarej przestrzeni betonu.
Był sam, w swej niemal socrealistycznej oazie.

Z tego stanu pomiędzy życiem a otchłanią wyrwał go dźwięk powiadomienia. Odruchowo, bezmyślnie otworzył wiadomość, wciskając ikonkę koperty ma wyświetlaczu klucza. Nikt już nie używał kopert, i to od dawna, a jednak...
Jakkolwiek asystentka Basset nie potrafiła ubrać w wysublimowane słowa zaproszenia na spotkanie, tak proste, niemal rozkazujące tony dotarły do podświadomości Viktora, jak komenda hasła do uśpionego radzieckiego szpiega w Ameryce. Wstał mechanicznie, sztywno, podchodząc do rozsuwanej szafy. Przez kilka sekund gapił się na wiszące cztery wieszaki na krzyż, jakby zapadała w jego głowie jakaś analiza, lecz nie było w rzeczywistości takowej. Wizyta u radnej, mundur galowy. Prościej się nie da.

Gdy wysiadał z taksówki, przez moment mu przyszło do głowy, że od czasu awansu miał na sobie swój mundur galowy częściej niż przez ostatnie kilka lat służby. Nie, by mu to przeszkadzało, po prostu odnotował tą myśl w głowie. Jakiż jednak był powód wezwania? Musiał być w miarę istotny- nie była to wizyta kurtuazyjna, bo Viktor był nikim. Jaką wartość prezentował przed Fel? Żołnierz, specjalizacja- antyterroryzm. Odznaczony po ostatnich wydarzeniach na Cytadeli. Gdyby była to misja, dostałby po prostu rozkaz od dowództwa, a tak się nie stało. Zatem mogło to być spotkanie PR-owe? Może umówienie takowego, bowiem treść zaproszenia sugerowała minimalną ilość uczestników na spotkaniu.
Tak rozmyślając sierżant Karajev zameldował się w portierni, gdzie sprawdzono, czy faktycznie jest umówiony, po czym pokierowano go do windy. Viktor nie uznał za stosowne powiedzieć, że drogę zna. Po prostu w milczeniu robił swoje.
Jak zawsze.
Wreszcie znalazł się na odpowiednim piętrze. Tu znów zameldował się, tym razem u asystentki radnej. Tak wypadało. Drabiny formalnej należało się trzymać.
- Starszy sierżant Viktor Karajev, umówiony na spotkanie z radną Iris Fel.- powiedział oficjalnym tonem.


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Viktor Karajev

Avatar użytkownika
 
Posty: 196
Posty fabularne: 170
Dołączył(a): 15 maja 2021, o 23:08
Miano: Viktor Karajev
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator C2
Lokalizacja: Ziemia
Kredyty: 0.015
Medale: 4
Szaleniec (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

13 mar 2022, o 20:10

Uśmiechnęła się blado. Fakt, że Basset potrafiła zrecenzować artykuły z Fornexu został odnotowany.
- Dziękuję. Jeżeli Viktor Karajev zgodzi się nam pomóc, faktycznie będą to dobre ręce - odparła dając tym samym Anji zielone światło na wysłanie zaproszenia do sierżanta. Miała szczerą nadzieję, iż mężczyzna nie każe na siebie zbyt długo czekać, w międzyczasie, Iris zerknęła na znalezione przez swoją tymczasową asystentkę informacje na temat osoby Viktora. Odetchnęła niezauważalnie, gdy potwierdziło się, że ten brał już zlecenie spoza kontraktów Przymierza, bowiem to, o co chciała go poprosić, nie miało nic wspólnego z wojskiem.
Serce do końca nie zgadzało się z rozsądkiem, uparcie stawiało opór nawet, jeśli bezdyskusyjnie przegrało i Iris obiecała sobie w duchu, iż nie zrobi żadnego kroku bez wcześniejszego skonsultowania się z Viktorem. Założyła, iż mężczyzna jej nie odmówi. Dlatego też, kiedy poinformowano ją o przybyciu gościa, Fel obróciła się miękko od strzelistego na całą wysokość ściany okna i spojrzała prosto na Karajeva. Spotkali się już dwukrotnie, nigdy jednak w sytuacji tak oficjalnej. Podeszła do niego, skracając tym samym dystans, który ich dzielił, po czym wyciągnęła dłoń, gotowa przywitać się z mężczyzną uściskiem ręki jeżeli ten nie miał innych zamiarów.
- Sierżancie Karajev. Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź i niezwłoczne zjawienie się. Zapraszam. Kawa już czeka. Słodzi Pan? - rzeczywiście, na okrągłym stoliku dzielącym nie dwa, lecz trzy wygodne fotele, stała kawiarka oraz porcelanowy serwis.
W przelocie, spojrzała na Basset. Fakt, że asystentka dołączy do ich rozmowy, był dla Iris oczywisty, ufała, że dla niej również.
- Zaprosiłam Pana tutaj, na rozmowę w cztery oczy, ponieważ mam niecodzienną, osobistą prośbę... - zaczęła, a spojrzenie dwukolorowych tęczówek, zatrzymała na Viktorze. Bynajmniej, nie chciała wywierać na sierżancie żadnej presji, jej uwaga wynikała raczej z szacunku do drugiego człowieka. Fel zawsze potrzymała się swojemu rozmówmy w oczy. Bez względu na poruszany z nim temat.
- Na Omedze utknęła bliska mi osoba, która naraziła się Cerberusowi. Mojej asystentce, obecnej tutaj Pani Basset, udało się przechwycić rozkaz jego egzekucji. Ponieważ sprawa jest delikatna, nie mogę poprosić o oficjalną interwencję, gdyż ta mogłaby zostać zauważona przez agentów Cerberusa, a ich rozkaz przyspieszony... - był żołnierzem Przymierza. Musiał zdawać sobie sprawę, iż wtyki Człowieka Iluzji były i nadal są prawdziwą plagą dla admiralicji.
-... Potrzebuję zaufanej osoby, która uda się na stacje, wyciągnie stamtąd wspominaną osobę i całą oraz zdrową dostarczy na Cytadelę. Chciałabym powierzyć Panu to zadanie, sierżancie. Oczywiście gwarantuję niezbędne środki do jego wykonania, a także stosowne do ryzyka wynagrodzenie. Oraz moją wdzięczność - dodała, sięgając po kawiarkę, aby napełnić trzy filiżanki i tym samym dać Karajevowi chwilę na przetrawienie jej prośby.
Powiedziała szczerze w czym rzecz. Bez dyplomatycznego słowa, zbędnego ubierania w słowa. Oby tego nie pożałowała.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1668
Posty fabularne: 104
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 79.960
Medale: 12
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

14 mar 2022, o 21:20

Viktor znalazł się w innym świecie. Oto wkroczył do królestwa polityki, pieniędzy, układów i biznesów. Wciąż zastanawiając się w jakim celu radna Fel wezwała go do siebie, wodził wzrokiem po marmurowych strukturach stołów, drewnianych konstrukcji regałów połyskujących lakierem czy chromowych wykroczeniach. W samym pomieszczeniu czuć było pewną elegancję, a co za tym szło- profesjonalizm. Czego jednak miał się spodziewać, Cytadela nie żałowała środków na swoich reprezentantów.
Radna Fel powitała go zaraz gdy zawitał w progu jej gabinetu.
- Na rozkaz- rzekł odruchowo już z początku, potrząsając lekko dłonią Fel, po chwili stwierdzając, że protokół dyplomatyczny a regulaminowe zwroty wojskowe nie były ze sobą tożsame.
- Dziękuję- odparł na zaproszenie. Kawa, o której była mowa w wezwaniu, a którą uznał za przysłowiową, faktycznie stała na okrągłym stoliku, parująca i czekająca na wypicie. Sierżant podszedł do stolika na skinienie radnej. Zapach aromatycznego napoju z palonych ziaren przyjemnie wypełnił mu nozdrza.
- Dziękuję, nie trzeba- odparł na propozycję słodzenia- A także bez mleka.
Usiedli.
Będzie sprawdzać teren, czy od razu przejdzie do rzeczy?- zastanawiał się Viktor. Szybko uzyskał odpowiedź na swoje pytanie. Iris była konkretna, od razu wykładając powód, dla którego chciała z nim porozmawiać. Prośba osobista brzmiała niecodziennie, zwłaszcza w ustach persony jej prowiniencji. Jak bowiem mógł pomóc sierżant politykowi? Odpowiedź była raczej prosta.
Z początku Viktor unikał wzroku Iris. Wpierw udał, że podziwia porcelanową zastawę, w jakim podano kawę, nie czując się komfortowo, by patrzeć jej w oczy, szczególnie z racji stanowiska. Gdy tylko jednak usłyszał o co prosi go Iris...
Twarz mu stężała, momentalnie przyjmując pełną koncentrację. Słuchał z zainteresowaniem, chłonąc każde wypowiedziane słowo. Milczał przez chwilę, jakby ważąc słowa, które usłyszał, lub które miał wypowiedzieć. Sięgnął po filiżankę, upijając z niej niewielki łyk. Kupił sobie tym czas, jaki potrzebował na zastanowienie się.
- To dość niecodzienna prośba, ekscelencjo.- rzekł wreszcie, odkładając filiżankę na spodek- Na dodatek niesankcjonowana przez dowództwo, jak się domyślam... Może być trudno.
Kolejny łyk przyniósł następną chwilę pauzy.
- Sama operacja i sposób jej przeprowadzenia jest w pewnym sensie najprostsza. Oczywiście, nie twierdzę, że wejdę tam i wyjdę jak na spacerze w parku, ale przeszkody jakie napotkam są naturalne i do pewnego stopnia przewidywalne. Problemem jest co innego. Zaczną się kłopoty, zrobi się gorąco, a co gorsza, głośno. Co wtedy? Taka prywatna akcja może źle się odbić. Za mniejsze rzeczy żołnierze mieli przetrącane kariery.
Westchnął. Kawa była naprawdę dobra.
- Chciałbym zaznaczyć, że nie mówię nie... Niemniej proszę zrozumieć, to wszystko jest dość ryzykowne. Trzeba będzie zachować maksimum dyskrecji.


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Viktor Karajev

Avatar użytkownika
 
Posty: 196
Posty fabularne: 170
Dołączył(a): 15 maja 2021, o 23:08
Miano: Viktor Karajev
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator C2
Lokalizacja: Ziemia
Kredyty: 0.015
Medale: 4
Szaleniec (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

18 mar 2022, o 20:29

Wyprzedziła asystentkę, sięgając po kawiarkę. Sierżant Karajev był jej gościem, Iris nie zamierzała więc wyręczać się kimkolwiek w ugoszczeniu mężczyzny. Choć domyślała się, że forma tego spotkania, miejsce i w końcu ona sama we własnej osobie mogą działać przytłaczająco, tak naprawdę Fel czuła się nie mniej pewnie, co Viktor.
Nie mogła przewidzieć, jak ten zareaguje na jej prośbę. Zmuszona wyjść z własnej strefy komfortu, stawała na niepewnym gruncie, musiała być gotowa na dosłownie każdy rozwój sytuacji i choć starała się z Basset przewidzieć, co może odpowiedzieć mężczyzna, jakie podać argumenty, o co pytać, Karajev był dla Iris jedną, wielką niewiadomą.
Kołysząc porcelanową filiżanką, trwała tylko pozornie niewzruszona na fotelu. Kiedy chodziło o bliskie jej osoby, traciła gardę, nie mniej musiała grać swoją rolę do końca. Dopóki więc Viktor nie uściśnie jej ręki, składając obietnicę, dusiła napływające, wzburzone emocje, jakie podkopywały fundamenty niezobowiązującego uśmiechu.
- Domyślam się, że nie tego spodziewał się Pan, kiedy otrzymał moje zaproszenie - przyznała, ryzykując i schodząc ze zdystansowanego tonu na cieplejsze barwy. Obróciła się w miejscu tak, aby całym ciałem zwrócić się ku Vitorowi. Jej spojrzenie, prześlizgnęło się po profilu żołnierza. W pamięci odżył moment, kiedy oboje zatrzymali się przy strzelistym oknie przed salą konferencyjną. Nic porozumienia dwojga ludzi w tak lustrzano podobnej do siebie sytuacji nie wymagała komentarza.
- Jest Pan na przepustce, prawda? Chwilowo bez przydziału, bez rozkazów. Ma Pan czas dla siebie. I nie byłby pierwszym żołnierzem, który pokazuje się na Omedze skuszony rozrywkami, jakie oferuje ta stacja - i nie tylko. Wiedziała, że brał już zlecenie dla najemników. Między słowami, dała temu wyraz, choć otwarcie nie wytoczyła jako argumentu.
- Pomiędzy mną, a Panem nie ma praktycznie żadnych powiązań. Z łatwością wyprze się Pan jakichkolwiek związków z Cytadelą i z moją osobą, jeśli ktoś w ogóle pomyśli, aby o to zapytać. Dedukcja działa na naszą korzyść. Przełożeni także nie będą Pana rozliczać z tej podróży na Omegę. Zadbam o to, aby była to Pana prywatną wycieczką bez biura podróży wynajęto moje usługi co nie będzie jakoś specjalnie trudne, ponieważ nijak nie mijałoby się z prawdą - miała swoje dojścia. Kontakty. Cały wachlarz przysług, z których dotąd nie korzystała, jako że nie było ku temu powodu. Teraz także nie przewidywała aż takiej potrzeb. Tak naprawdę, wystarczyło zachować jak już Karajev słusznie zauważył maksimum dyskrecji, a reszcie pozwolić się toczyć swoim naturalnym torem. Im mniej przekombinowane, tym ciężej doszukiwać się będzie ustawionych działań, balansowania na granicy. Rodriguez był zdrajcą Cerberusa, nie Przymierza. Jego status, pozostawał czysty dla prawa i zobaczenie go w towarzystwie Karajeva, nie groziło żadnymi konsekwencjami.
- Rozumiem, lecz zależy mi, aby mój przyjaciel dotarł na Cytadelę w całości, a nie wyłącznie jedno głowa, dlatego nie mogę powierzyć tego zadania całej jednostce Przymierza, gdyż żaden zespół ludzi nie będzie w stu procentach wolny od agentów Człowieka Iluzji, a wyłącznie osobie, której gotowa jestem zaufać, bo wierzę, że nie będzie miała problemu z zachowaniem dyskrecji, profesjonalizmu i zdrowego rozsądku. Pasuje mi Pan do tego opisu.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1668
Posty fabularne: 104
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 79.960
Medale: 12
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1)

Następna strona

Powrót do Krąg Prezydium

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron