Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

[WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

9 gru 2021, o 18:17

Przestronne, jasne pomieszczenie, w którym Radna Ludzkości zwykła przyjmować gości. Wręcz pedantyczny porządek cechuje masywne biurko, po którego obu stronach ustawiono wygodne fotele. Ściany zdobią holograficzne obrazy, przedstawiające osiem cudów ziemskiego świata. Wysokie okna wychodzą na zielone tereny Prezydium, podobnie jak taras, lecz tak naprawdę całą uwagę kradnie skórzany szezlong oraz znajdująca się obok niego biblioteczka pełna papierowych książek z białymi krukami takimi jak Transatlantyk.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Gabinet Iris

9 gru 2021, o 18:18


Lamourette's Kiss
Mistrz Gry: Hawk
Gracze: Iris Fel, Diego Rodriguez


“Perhaps the wolf wasn't quite so dangerous as he pretended. Unfortunately, there was only one way to find out for sure——give him a little rope and see if he hung himself.

And pray that he didn't tie her up with it instead.”
― Sabrina Jeffries


Wyświetl wiadomość pozafabularną


Powrót do codzienności po ataku na Cytadelę nie był prosty. Każdego dnia liczyli straty. Polityków, którzy nie pojawiali się w swoich domach ani gabinetach, ludność cywilną zaplątaną w wydarzenia Prezydium, a nawet trupy obsługi i pracowników niższego szczebla, które wciąż odnajdywano w różnych zakamarkach Wieży. W korytarzach serwisowych, którymi próbowali uciec, schowkach, w których chcieli przeczekać armagedon, a nawet na klatkach schodowych, na których zgniotła ich siła parcia nadciągającego tłumu.
Długo czasu minęło nim Iris wypuszczono ze szpitala. Jej rany były dotkliwe, ale dzięki szybciej i fachowej pomocy, jaką otrzymała w stacji medycznej niedaleko centrum wydarzeń, szybko podnosiła się na równe nogi. Jeszcze gdy tkwiła zablokowana w szpitalnym łóżku, non stop nagabywali ją współpracownicy, dostarczając aktualizacji statusu napraw, odpowiedzi na jej pytania i, cóż, jeszcze większej ilości własnych.
Minął niespełna tydzień nim weszła o własnych siłach do swojego gabinetu. Choć lekarze sugerowali, by wzięła co najmniej miesiąc wolnego, wiedziała, że nie jest to dla niej opcją. Teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej Cytadela potrzebowała kierunku - silnej, żelaznej ręki, która naprowadziłaby stację na odpowiedni kierunek, ukrócając niepokoje społeczne odbijające się echem w reszcie galaktyki. Pozycja rządu była osłabiona. Pokazali, jak jeden człowiek był w stanie dokonać tego, co wcześniej udało się jedynie armii gethów przewodzonej przez ogromnego Żniwiarza.
Nie mogła pozwolić, by ktokolwiek inny skorzystał z tego momentu słabości.
Pozostali radni również dochodzili do siebie. Jedni bardziej, inni mniej poszkodowani tym, co się stało, wrócili do własnych obowiązków z poczucia obowiązku, ignorując lekarskie zalecenia. Fel jako jedyna wyszła z tej sytuacji z niejakim plusem - jej nagranie z szklanego pomieszczenia obiegło echem extranet, umacniając jej pozycję w rządzie i, niejako, wybielając ją z potencjalnej winy Radnych, odpowiedzialnych za potężne zaniedbania w bezpieczeństwie stacji.
Choć jej gabinet znajdował się na piętrze, które ucierpiało najmocniej, po obrażeniach nie było żadnego śladu. Pomieszczenia zostało sprzątnięte, odnowione, a biurko w połowie przykryte było świeżymi kwiatami. Każdy bukiet zawierał małą notkę "Wracaj do zdrowia!" podpisaną przez wysyłającego. Żadne z nich nie były od kogoś, kto byłby jej bliski - podarunki były zaledwie dyplomatycznym gestem jej współpracowników, czymś, co wypadało zrobić, nawet jeśli notki dołączone do nich były szczere.
Czegoś brakowało gdy wchodziła do środka. Zorientowała się, że choć pomieszczenie było w stanie nienaruszonym, w środku panował chłód. Biurko stojące przed wejściem do gabinetu było puste. Jej ostatni asystent, uzdolniony chłopak, nie siedział po drugiej stronie, przejmując jej wiadomości i odpisując na kondolencje. Nie on również zadbał o to, by wystrój pomieszczenia był taki, jak sobie zawsze tego życzyła. Tak właściwie, jak teraz o tym pomyślała, wchodząc do środka, to nie widziała go odkąd obudziła się w szpitalnym łóżku.
W lawinie tysiąca wiadomości, których nikt nie przefiltrował, odnalazła listę strat personelu pracującego na tym poziomie, w której odnalazła nazwisko swojego asystenta. Być może był jej bliski, a może był tylko twarzą w tłumie pomocników - Kevin dbał o to, by mogła skupić się na priorytetach, zbywając wszystkich niepotrzebnych polityków domagających się jej uwagi. Teraz, gdy tylko usiadła w biurku, jej komunikator nie przestawał dzwonić, póki nie wyłączyła go całkiem.
Drzwi rozsunęły się niecałą godzinę później, gdy Iris usiłowała odgrzebać się z zaległości wywołanych jej nagłym chorobowym. W przejściu stanęła obca jej kobieta. Dziewczyna wyglądała na młodą. Ubrana była elegancko, jednak nie miała na sobie żadnego oficjalnego uniformu, dzięki któremu mogłaby rozpoznać jej przynależność. Rozejrzała się po pustym pokoju i uniosła dłoń, lekko pukając w framugę drzwi, choć obie wiedziały, że to niczego nie zmieniało.
- Witaj, Radno - przywitała się, przestępując przez próg i wchodząc do środka - nie na tyle, by wpraszać się w niekulturalny sposób, ale wystarczająco, by nie stać w progu. - Nazywam się Anya Basset. Wysłał mnie tutaj ambasador Udina.
Nazwisko mignęło we wspomnieniach Fel. Basset była jedną z asystentek Udiny, o której nie wiedziała zbyt wiele. Delegował ją do trudnych lub delikatnych zadań i miała reputację osoby, która znała wszystkie jego sekrety, a która przy okazji sama była jednym, wielkim sekretem. Dziewczyna z pewnością była doświadczona, a w towarzystwie samej radnej zachowywała spokój.
- Uznał, że przyda się pani pomoc nim wybrany zostanie zastępca Kevina - dodała, splatając dłonie ze sobą za plecami. - Cytadela nadal jest sparaliżowana przez problemy z bezpieczeństwem. Zatrudnienie kogoś spoza Wieży może potrwać, gdy każdy jest pod lupą.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

12 gru 2021, o 19:18

Zatrzymała się w połowie szerokiego korytarza, rozglądając się na boki. Wspomnienia ataku terrorystycznego wciąż były w niej żywe i choć starała się podążać za przekonaniem, że najgorsze miała już za sobą, w chwilach słabości, najczęściej nocą, wracało do niej wszystko to, co doświadczyła, gdy ramiona stacji zamknęły się oraz zakleszczyły.
Obraz tego, jak wyglądało odrestaurowane piętro, zacierał się z widokiem Prezydium w dniu ataku. Potrząsnęła głową, przyspieszając kroku i łudząc się, że zdoła prześcignąć natrętne myśli, a następnie zatrzasnąć im przed nosem drzwi do gabinetu.
Czekał na nią cały stos spraw pilnych, priorytetowych, niecierpiących zwłoki. Nie miała czasu, aby użalać się nad sobą.
Wchodząc do środka, poczuła się dziwnie... obco. Pozornie, niewiele się zmieniło. Kartki z życzeniami powrotu do zdrowa, a także bukiety świeżo ściętych kwiatów przekazywano do jej rąk jeszcze w szpitalnej sali. Kilka z nich, w tym jeden, egzotyczny, rozpoznała od razu. Inne, nowe, na moment zatrzymały jej spojrzenie. Gest, nawet jeśli z grzeczności, sprowokował blady uśmiech, który poruszył kącikami jej ust. Musnęła rozłożyste pąki, sięgając po jeden, losowy bilecik. Przeczytała jego treść, opierając się o biurko. Już miała poprosić Kevina, aby przygotował podziękowania w jej imieniu, kiedy nagle zdała sobie sprawę, że jej asystenta... już nie ma. Młody chłopak był jedną z ofiar ataku terrorystycznego. On i wielu mu podobnych, straciło życie w imię poczucia krzywdy jednego terrorysty.
Pierwszego dnia po ataku, biła się z myślami, czy zdoła jeszcze spojrzeć na swoje odbicie w lustrze. Kolejnego, uświadomiła sobie, że wpadanie w poczucie winy to najgorsze, na co mogła w tej chwili pozwolić. Więcej już nie zwątpiła.
Z ciężkim westchnięciem, usiadła przed monitorem. Chwilowo, odsunęła na bok terminarz i inne przypominajki, a nieustannie dzwoniący komunikator, zwyczajnie wyłączyła. W liście personelu, odszukała namiar na sekretariat, wysyłając tamtejszym pracownikom polecenie i prośbę zarazem, aby w miejscu pochówku Kevina, spoczął skromny wieniec od niej. Ozdobiony turkusową wstążką, ekstrawagancki dokładnie tak, jak sam asystent.
Prywatnej sprawie, poświęciła zdecydowanie więcej czasu, a także uwagi, niż innym. Z marnym skutkiem, starała się odnaleźć w tym, jak dużo było na jej głowie i jak sporo z nich powinno być już dawno rozwiązanych. To nie była wyrównana walka, a brak kawy tylko działał na jej niekorzyść.
Słysząc, że drzwi do jej gabinetu otwierają się, Iris obejrzała się w ich stronę. Przelotem, dostrzegła, że minęła godzina, a ona nawet nie zdołała nadać priorytetów. Ugrzęzła w tym bagnie, choć duma nie pozwalała się jej do tego otwarcie przyznać.
- Dzień dobry - odparła, zastanawiając się, skąd znała tę twarz oraz tembr głosu. Odpowiedź przyszła szybciej, niż skojarzenia. Udina niejednokrotnie wspominał o pannie Basset. Cenił jej profesjonalizm oraz zaangażowanie. Skoro wysłał do niej Anyę, było aż tak źle?
- Rozumiem. Jak sobie radzi ambasador Udina po ponownym otwarciu ambasady? - rozmawiała z Donnelem, osobiście, a także przez komunikator, aczkolwiek w towarzystwie całej świty warującej przy jej szpitalnym łóżku, brakowało im prywatności, aby móc mówić szczerze.
Zapraszającym gestem, wskazała dziewczynie fotel, po czym obróciła w jej stronę monitor.
- Udina jak zawsze pomyślał o wszystkim. Czy są już wytypowane osoby do zastąpienia Kevina? - domyślała się, że formalności, zwłaszcza po tym, co miało miejsce na stacji, chwilę zajmą. Była jednak ciekawa, jakie typy w ogóle znalazły się w kręgu zainteresowanych.
- Tymczasem, będę wdzięczna za pomoc w przefiltrowaniu spraw priorytetowych na dzisiaj, powinnyśmy także przejrzeć listę umówionych spotkań - spojrzała na Anye. Nie wydawała się przestraszona odpowiedzialnością, jaką właśnie dostała.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1627
Posty fabularne: 74
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 82.210
Medale: 11
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

15 gru 2021, o 19:16

Basset w istocie nie wydawała się ani przerażona, ani przytłoczona nową sytuacją. Niewiele ludzi mogłoby przyjąć na siebie tak potworny obowiązek wykonywany w pracy dla tak wpływowej osoby i nie pokazywać tego po sobie w żaden sposób. Poruszała się lekko, sprawnie, jak gdyby była w tym gabinecie każdego ranka. Rozsiadła się na krześle lekko, kiwając lekko głową by pokazać, że słucha wszystkiego, co Fel miała jej do przekazania. Nie wyglądała na potrzebującą dodatkowego wdrożenia się - ot, jej omni-klucz był gotowy do sporządzania potencjalnych notatek i zsynchronizowania się z jej kalendarzem.
- Myślę, że jest szczęśliwy, że udało mu się uniknąć tego całego chaosu - przyznała, wspominając dość luźnym, może wręcz obojętnym tonem o swoim głównym pracodawcy. - Jego gabinet uległ zniszczeniu, a jego naprawa nie leży zbyt wysoko na liście priorytetów ekipy technicznej, więc na swój sposób protestuje normalny powrót do pracy do czasu przywrócenia jego biurka do normalności.
Uśmiechnęła się lekko, wzruszając ramionami. Brzmiała szczerze, ale nie komunikowała się tak, jakby właśnie sprzedawała Iris plotkę za plecami ambasadora. To, jak rozbrajająco bezpośrednia była, maskowało wagę przenoszonych jej słowami informacji, czyniąc z nich ogólnodostępny fakt.
- Podejrzewam, że bardzo liczy na to, że się sprawdzę i pomoże mu to zwrócić uwagę na jego skandaliczne warunki pracy - dodała, kiwając lekko głową, ale jej usta uniosły się lekko w widocznym rozbawieniu.
W żaden sposób nie oczekiwała od Fel tego, by spełniła niewypowiedziane pragnienie polityka. Zamiast tego, zwyczajnie przybyła tutaj by wykonać zlecone jej zadanie - a to oznaczało, że póki Iris jej potrzebowała, nie spełniała już wytyczonych jej przez Udinę obowiązków.
- Spośród dwudziestki kandydatów, SOC odsiało piętnastkę. Pozostała piątka przybędzie na miejsce gdy Wieża zostanie przywrócona do stanu pierwotnego, wraz z wzmocnionymi zabezpieczeniami - uruchomiła omni-klucz, wyświetlając na nim listę nazwisk obcych radnej - przynajmniej na razie. Kandydaci musieli poczekać, aż sytuacja się unormuje, przynajmniej zdaniem SOC. - Oczywiście, od tego tutaj jestem. Pozwoli pani, że przyniosę swoje rzeczy.
Skinęła jej głową w geście pożegnania i zniknęła na następne piętnaście minut. Gdy wróciła, miała ze sobą zaledwie jeden, mały boks wypełniony datapadami - żadnych zdjęć w ramkach, ulubionych kubków lub przedmiotów o wartości sentymentalnej. Przystanęła, zerkając w przejściu na wydzieloną strefę dla asystenta i biurko Kevina przykryte kwiatami, nim ruszyła dalej. Z szacunku dla zmarłego, odłożyła pudełko na malutkim stoliku dla gości, zajmując krzesło obok.
Przez następne kilka godzin, sortowała przez wszystkie wiadomości napływające do skrzynki radnej. Na bieżąco wskazywała jej tematy, którymi powinna zająć się najpierw, sprawiając, że wszystko inne znikało przed oczami blondynki jak gdyby nigdy go tam nie było. Działała niczym robot, nie ruszając się z miejsca, katalogując wszystkie sprawy w analogiczny sposób do tego, w jaki robił to Kevin - przynajmniej z perspektywy radnej.
Wieczorem, jej kalendarz był niemal pusty, tak samo jak jej skrzynka. Nawał spotkań o niskim priorytecie został odrzucony, tłumaczony niedostępnością bardzo zajętej radnej lub, w przypadku bardziej zdeterminowanych, jej stanem zdrowia po odniesionych ranach, przez który naciskanie na jakiekolwiek spotkanie twarzą w twarz było wyrazem czystego nietaktu ze strony drugiej osoby.
- Znalazłam pewne nieprawidłowości w Pani skrzynce odbiorczej - przyznała, gdy w Prezydium zbliżał się wieczór, a wraz z nim - koniec dnia pracy większości pracowników Wieży, pomimo którego Basset nie ruszała się z miejsca, pracując tak długo, aż Iris nie wyśle jej do domu. - To dziwne, bo technicy wykluczyli obecność wirusa z Pani urządzenia... - zmarszczyła brwi, przyglądając się danym. - Czy podczas ataku, doszło do jakiegoś wycieku informacji? Czy haker włamał się na pani omni-klucz?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

20 gru 2021, o 06:22

Kąciki jej ust drgnęły, kiedy usłyszała o twardym postanowieniu mężczyzny. Cały Udina.
- Naprawdę ciesze się, że tego dnia miał zorganizowane spotkanie poza Prezydium i zwyczajnie go tutaj nie było - dodała, z oczywistych względów nie nawiązując do wcześniejszych słów Anyi. Jej znajomość z Donnelem była wystarczająco... długa, aby ten mógł bezpośrednio zwracać się do niej z niektórymi prośbami, szczerze więc rozbawiło ją to, jak mężczyzna zdecydował się rozgrywać swoje położenie oraz sprzeciw wobec systemu, w którym przyszło mu się odnaleźć po zamachowych realiach.
Szczerze? Gdyby była na miejscach Udiny, najprawdopodobniej również nie miałaby skrupułów, lecz to na całe szczęście pozostawało w sferze gdybań, której mogła oddać się całkowicie nabrawszy pewność, że jej pękający w szwach terminarz znalazł się w dobrych rękach.
Przyglądała się dyskretnie Basset w pracy. Nie miała najmniejszego zamiaru patrzeć się jej na ręce i na pewno o to Iris w tym wszystkim nie chodziło. Jej obserwacje, podszyte były ciekawością. Kobieta, sprawnie radziła sobie z przedzieraniem się pośród terminów, priorytetów, zobowiązań i innych powinności, odsiewając naprawdę grubym sitem te spotkania, które mogły poczekać od rozmów niecierpiących już zwłoki. Fel praktycznie od zawsze miała świadomość, że każdy polityk zginie i przepadnie, nie mając za swoimi plecami solidnego zaplecza. Szybko więc nauczyła się dzielić swoją pracą z osobami pokroju Anyi i nie łudzić, że cokolwiek zrobi lepiej samej.
Odłożywszy kubek z cyfrowym nadrukiem, obejrzała się na kobietę na tle szarego, nocnego nieba widocznego z okien.
- Nieprawidłowości? Jakie dokładnie? - podeszłą do biurka, przy którym pracowała Anya. Przefiltrowanie starych wiadomości było ostatnie na liście na dzisiaj. Nie chciała zatrzymywać Basset po godzinach dłużej, niż to było konieczne. Asystentka zrobiła dzisiaj kawał dobrej roboty, jutro też był dzień, a po tych kilkudziesięciu wspólnie spędzonych godzinach, Iris nie miała żadnych wątpliwości, że będzie jej potrzebować. A stan ten szybko się nie zmieni.
- Próbował - przyznała, niechętnie wracając myślami do dnia ataku.
- Zgodnie z sugestią oficera SOC, który towarzyszył mi w drodze do Wieży, wyłączyłam omni-klucz jak tylko zorientowałam się, że ktoś próbuje szukać czegoś w moich prywatnych wiadomościach. Później, powiedziano mi, że jeszcze w klinice doszli do tego, że od początku i ja, i pozostali Radni musieliśmy być namierzani przez nasze omni-klucze i od razu temu zaradzono - od początku była z Anyą szczera, oczekiwała więc, że do jakich by ta wniosków nie doszła, dysponując przed oczami danymi, a także mając wersje wydarzeń, która była wiadoma Iris, powie jej, czego się dowiedziała bez względu na konsekwencje odkrytych przez nią rzeczy.
Po minionych dniach, spodziewała się wyłącznie samych złych wiadomości.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1627
Posty fabularne: 74
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 82.210
Medale: 11
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

8 sty 2022, o 01:09

Kobieta nie wydawała się zaniepokojona, jednakże ogółem zwykła nie pokazywać po sobie wielu emocji. Skinęła lekko głową na dźwięk słów radnej Fel, analizując na swoim omni-kluczu zawartość jej skrzynki odbiorczej na tyle, na ile pozwalały jej obecne upoważnienia.
- Nie wydaje mi się, żeby SOC wykonało swoją pracę porządnie. Tego typu anomalie są subtelne. Nie zauważy ich prosty technik... - zawahała się, zdając sprawę z wydźwięku tego zdania. - To znaczy, niech pani spojrzy.
Podeszła nieco bliżej biurka blondynki, nachylając się w jej stronę z własnym narzędziem. Pomarańczowy blask odbijał się od czystych, nowych mebli w półmroku, jaki nastał o tej godzinie w Prezydium.
Wiadomości, które jej pokazała, były w istocie subtelne. Wiadomości nie były zaszyfrowane, ani nie były zakodowane znakami i glitchami, które znakowały wszystkie pliki uszkodzone w ataku przez hakera. Były na pierwszy rzut oka całkiem normalne - status aktywności radnej na jej urządzeniu był standardowy, dopóki Fel nie wczytała się w treści. Według niego, wykonywała czynności na swoim omni-kluczu, których nawet nie pamiętała. Sięgała do listy kontaktów po nazwiska osób, z którymi nie rozmawiała od wielu miesięcy, a z prywatnego repozytorium plików wyciągała i przeglądała dokumenty dotyczące starych, dawno zamkniętych spraw. Nic z tego nie wyglądało dla Iris znajomo.
- Wydaje mi się, że pani omni-klucz nadal jest zhakowany.
Werdykt przeciął salę, tym razem z pewną dozą nieśmiałości. Anya z całą pewnością podważała teraz kompetencje techników Prezydium i nie wiedziała, w jaki sposób blondynka na to zareaguje. Niemniej, spoglądała na nią z pełną powagą, a w jej oczach na próżno było dostrzec wahanie.
- Posiadam wykształcenie i... nieudokumentowane doświadczenie w zakresie bezpieczeństwa cyfrowego. Wiem, że przekraczam w tym momencie pewną granicę, ale jeśli udostępniłaby mi Pani swój omni-klucz, być może będę w stanie zidentyfikować do kogo należy złośliwy program działający w tle - zaproponowała, wygaszając na moment swoje urządzenie. - Być może nawet udałoby nam się zhakować go z powrotem - dodała, po raz pierwszy uśmiechając się w ten butny, specyficzny sposób. Jakby dostrzegła przed sobą wyzwanie.
Kącik jej ust jednak szybko powrócił do poprzedniego, neutralnego grymasu, który wyrażał jej profesjonalizm.
- Oczywiście, może też pani zwrócić się do działu bezpieczeństwa i poprosić o ponowny skan - dodała z pokorą, nie wymuszając na Iris decyzji, którą sama preferowała.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

13 sty 2022, o 09:38

Przyglądała się uważnie nie tyle Anyi, co efektom jej pracy. Omni-klucz rzucał jasną poświatę na twarz kobiety, widziała odbicia linijek kodu, które przeskakiwały przed jej oczyma i choć dla Iris była to najczystsza, czarna magia, Basset sprawiała wrażenie obeznanej w temacie.
Uniosła brew, kiedy kobieta wspomniała o nie do końca dobrze wykonanej robocie. Czy to możliwe, że przez cały ten czas, haker bądź jego towarzystwo, miało dostęp do jej prywatnych wiadomości i bezkarnie mogli grzebać w zarchiwizowanych dokumentach, podglądać dostęp spraw, które nigdy nie powinny wyjść poza wąskie grono wtajemniczonych, szukać dostępu, wywlekać haki? Perspektywa, iż nadal była na podsłuchu, a jej dostęp wykorzystywany, zdecydowanie nie spodobał się Iris, która choć podobnie do Anyi nie zwykła okazywać jawnie emocji, skrzywiła się.
- Program, który wgrano na mój omni-klucz w dniu ataku, kiedy byłam nieprzytomna, mógł być niewystarczający? - powtórzyła, szukając w twarzy asystentki potwierdzenia tego czarnego scenariusza.
Z westchnięciem, odwróciła się w jej stronę, a kiedy pokazała jej projekcje skrzynki odbiorczej i zaczęła tłumaczyć co jej zdaniem było w wyglądającym na pierwszy rzut oka programie nie na miejscu, Iris uważnie śledziła kolejne kroki. Nie przerywała Basset, ponieważ ta z marszu tłumaczyła wszystko łopatologicznie.
- Mogę? - zwróciła się do Anyi, a gdy ta skinęła głową, sama najechała na zarchiwizowane folder, wyświetlając podląg na dokumenty oraz kontakty, do których na pewno nie sięgała w ciągu ostatniego miesiąca, ba! Kwartału. Mając tak oczywiste dowody, wyłożone niemalże czarno na białym, Radna założyła ręce na wysokości piersi i skupiła spojrzenie na kobiecie.
- Myślisz, że byłabyś w stanie wyciągnąć z tego oprogramowania coś więcej? Nie tylko shackować i je wyłączyć, ale również dowiedzieć się dla kogo pobiera dane? Gdzie są one zapisywane, komu przekazywane? Może... - zawahała się. Jej hipoteza, być może nabierała charakteru daleko idące, aczkolwiek w obliczu nowych faktów, Fel gotowa była podejrzewać każdego.
Na jej stanowisku właściwie powinna nieustannie się tego spodziewać. Tym bardziej ciekawy wydawał się fakt, że technicy nie dopilnowali cyfrowego bezpieczeństwa.
- Czy istnieje choć cień szansy, że technik, który sprawdzał mój omni-klucz, mógł być podstawiony? Wyłączyć urządzenie szpiegowskie terrorysty, a na jego miejscu ukryć własne? - Anya niewiele mówiła swoją mimiką, aczkolwiek to bezpośrednie pytanie, a zarazem prośba o wyartykułowanie własnej opinii być może naruszy tę twardą skorupę i da Iris do wiadomości, na ile może ufać asystentce.
- Pozostaje jeszcze pytanie, czy skoro mój omni-klucz nadal pozostaje shackowany, to czy urządzenia pozostałych radnych też mogą być zagrożone? Nasze omni-klucze sprawdzał ten sam technik?
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1627
Posty fabularne: 74
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 82.210
Medale: 11
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Gabinet Radnej Fel

17 sty 2022, o 18:55

Temat był delikatny. Polityka i bezpieczeństwo Cytadeli były sprawami najwyższej wagi, przez co każde kwestionowanie działań innych ludzi było czymś, czego nie można było traktować pochopnie.
A jednocześnie czymś, co mogło przedwcześnie zakończyć kariery osoby zgłaszającej, jeśli ta rzuciła się na nieodpowiednią i niewinną osobę.
Anya zdawała sobie z tego sprawę. Przygryzła lekko wargi, zasypywana dziesiątką pytań przez Radną, nie wiedząc, jak dokładnie powinna na nie odpowiadać. W końcu znały się zaledwie kilka godzin, ba! To była okazja dla Basset, jakiej niewielu asystentów doświadczało. Mimo tego, determinacja w jej oczach przezwyciężyła, nawet jeśli wypowiedziane przez nią słowa podbarwione były ostrożnością.
- To bardzo poważne oskarżenie - zauważyła cicho, przesuwając między oknami na własnym omni-kluczu informacje. - Myślę, że nie powinniśmy tego nikomu zgłaszać, jeśli nie będziemy mieli odpowiedniego dowodu. Inaczej stworzymy panikę, a w panice ludzie nie zachowują się zbyt rozsądnie.
Techniczka westchnęła lekko, unosząc wzrok znad urządzenia i spotykając się z czujnym, badawczym spojrzeniem niebieskich tęczówek, pod którego wpływem się nie ugięła.
- Rozumiem, jeśli mi pani nie ufa. Prawdopodobnie sama bym sobie nie ufała, gdybym dowiedziała się czegoś takiego - uśmiechnęła się lekko, pokrzepiająco. - Może pani oddać urządzenie do innego technika. Jest szansa, że wychwyci błąd, lub odizoluje program namierzający. Z jego pomocą myślę, że powinien zidentyfikować atakującego.
Przestąpiła z nogi na nogę, dezaktywując znów własne urządzenie i zamiast tego splatając dłonie ze sobą, przyglądając się Fel wyczekująco, gotowa przedstawić drugą opcję. Widziała w twarzy kobiety, że gdyby ten plan był idealny, nie proponowałaby, że zajmie się tym sama. Mimo tego, że dla radnej była kobietą obcą, ciężko byłoby Iris znaleźć choćby gram negatywnych informacji na temat Anyi Basset.
Te, które pewnie by wyczytała, co najwyżej wiązały się z jej bezpośredniością i wyrachowaniem - zwykłymi cechami charakteru, niezwiązanymi z etyką jej pracy.
- Oczywiście, jeśli ktoś podłożył technika, to może podłożyć też drugiego - dodała ostrożnie. - A jeśli ktokolwiek pobiera informacje z pani omni-klucza dowie się, że o tym wiemy, damy mu czas zatrzeć ślady. Wtedy prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się jak wiele wiadomości wyciekło, ani kto za tym stoi oraz czy inni radni też pozostają zagrożeni.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04


Powrót do Krąg Prezydium

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

cron