Okręg Kithoi słynie między innymi z tego, że na jego terenie znajdują się Główne Archiwa Rady, amfiteatr im. Taralosa, Edroki Plaza, Larathos Institution czy Kithoi Point.

Re: Placówka Przymierza

20 sie 2012, o 17:20

Mężczyzna zatrzymał się w pół kroku i chyba nie do końca wiedział jak zareagować ani co zrobić. Ciemne oczy lustrowały uchachanych znajomych z placówki a także stoły uginające się pod ilością alkoholu i innych przysmaków. Naprawdę, przez chwilę miał wrażenie, że pomylił sale i chciał zawrócić ale dokładnie w tej chwili wpadł na majora. I wszystko stało się jasne. Zrobili go w konia, szykując imprezkę. Zmrużył oczy, obserwując przełożonego, tak jakby właśnie powiedział mu że fakt, że zmarła jego matka to był żart. Zaraz jednak wrócił do swojej typowej postawy, czyli po odwróceniu się do całej tej ferajny, uniósł dłonie w zwycięskim geście nad głową, zagwizdał i ruszył w stronę osób, które znał najlepiej.
- Wiecie co? To są stanowczo okrutne żarty. Ale co, cieszycie się, że się mnie pozbywacie. Przyznajcie się. – Mruknął lawirując między towarzyszami, na jakiś czas zapominając o Vic, która zepsuła mu nastrój jak żadna w ciągu ostatnich miesięcy. Kiedy już odebrał gratulację, pościskał kilkanaście rąk, w końcu wpadł w tłumek sekretarek, zagadując je nieco podkolorowanymi historyjkami o swoich wojażach w kosmosie.
ObrazekObrazek
Victor Black

Avatar użytkownika
 
Posty: 71
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 17 lip 2012, o 12:54
Miano: Victor Black
Wiek: 34
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Pilot
Postać główna: Vanessa Chorisso
Kredyty: 22.199

Re: Placówka Przymierza

28 sie 2012, o 14:02

Kawał się udał. Nieświadomy podstępu mężczyzna wkroczył jak na skazanie, a tu niespodzianka! Nie ma to jak dobrzy koledzy, którzy zawsze myślą o kompanach, niezłe pożegnanie.
Sam Victor szybko zapomniał o ucieczce Vic, kiedy w koło pojawiły się inne koleżanki, kiedy koledzy co raz wznosili nowe toasty nowymi drinkami. Swoją drogą, dziewczynę ominęła niezła uczta.

Zabawa trwała, sporo osób, po niedługim czasie musiała opuścić przyjęcie i wrócić do swoich obowiązków, by placówka mogła wciąż normalnie funkcjonować, zostali tylko Ci najbliżsi koledzy Blacka i ich koleżanki. Picie skończyło się nad ranem, a Victor obudził się z jakąś dziewczyną w swojej kwaterze, mając na sobie tylko gacie. Ledwo co pamiętał, ale najgorszy był ten cholerny ból głowy...

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10432
Posty fabularne: 932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Placówka Przymierza

15 wrz 2022, o 20:02

epilog


Siedział przy stole, przyglądając się swoim dłonią. Studiował je z zafascynowaniem, ignorując ostentacyjnie na pierwszy rzut oka otoczenie.
De Silva tkwił w areszcie śledczym Przymierza któryś dzień z kolei. Stracił rachubę, prawdę mówiąc nie liczył. Do Okręgu ściągnięto śledczych, rozpoczęli przesłuchiwania oraz gromadzenie materiałów dowodowych bazując przede wszystkim na tym, co udało się znaleźć w dziupli dezertera, ale także na zeznaniach wysłanych jego tropem dwójki ludzi. Skrupulatnie, słowo w słowo, odnotowali co oboje mieli im do powiedzenia, sprawiając wrażenie niewzruszonych jeżeli któreś zdecydowało się przed nimi zataić istotny fakt wydarzeń na Cytadeli. Major odpowiedzialny za śledztwo, nie miał wątpliwości, iż dni De Silvy są policzone, proces jego zdaniem będzie krótki, a wyrok oczywisty. Był zdrajcą. Przed poważnym, podstawowym zarzutem nie wybroni się.
Prawdę mówiąc, nawet nie zamierzał.
Główny zainteresowany wydawał się być niewzruszony. Z obojętnością, wysłuchiwał kolejnych żołnierzy, nie przejawiając chęci współpracy. Potakując lekceważąco, zbywał odpowiedzialnych za jego pociągnięcie do odpowiedzialności mijając się z prawdą, bądź świetnie bawiąc w meandrach absurdu, półsłówek, brnięcia dalej i z uporem maniaka w swoją ukradzioną tożsamość.
Na każdym spotkaniu, przedstawiał się jako Hearrow, a wilczy uśmiech zarejestrowany na kamerach podczas przesłuchań budził wątpliwości co do poczytalności De Silvy. Być może taką miał strategię, albo też było mu już wszystko jedno.
Ich udział w sprawie zakończył się z momentem złożenia raportów. Nie byli już potrzebni, wywiązali się z powierzonego im zadania i choć major powstrzymał się z tylko sobie znanych powodów z jawną oceną tego, jak postępowali, trudno było się nie zorientować, iż Przymierze nie było do końca zadowolone z efektu.
Prawdopodobnie mogliby zapomnieć o Nico de Silvie, gdyby nie wiadomość wysłana z Placówki Przymierza na Cytadeli o wczesnych godzinach. De Silva, miał być jeszcze dzisiaj późnym popołudniem transportowany na proces. W ramach swojego ostatniego życzenia, poprosił o spotkanie z dwójką, która obdarła go z idealnego przebrania na Omedze. Nota informacyjna, nie zawierała sugestii Przymierza, czy powinni stawić się w Okręgu.
Włączone kamery, skierowane były zarówno na drzwi wejściowe do pokoju przesłuchań, jak i na plecy siedzącego, nieco przygarbionego mężczyzny. Rozcięta warga goiła się całkiem nieźle. Ściął włosy praktycznie do zera, tym samym odsłaniając intensywnie napigmentowany tatuaż na swojej głowie. Skuty, nie miał dużego pola manewru. Nie był w stanie nawet wstać, zresztą, dłubiąc w swoich paznokciach i tak nie spoglądał na drzwi.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10432
Posty fabularne: 932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Placówka Przymierza

16 wrz 2022, o 02:11

Kolejna sprawa rozwiązana przez Emilię Östberg - Widmo z prawdziwego zdarzenia. I oczywiście Marshalla Hearrowa, który grał tu podobne skrzypce, jeśli nawet i nie większe (czego wolała nie przyznawać - to była jej sprawa, bo przewyższała go przecież rangą, a to było w świecie najważniejsze). Wszystko poszło dosyć standardowym torem, nie było zbyt dużo problemów podczas ich drogi. Może nie rozwiązali sprawy perfekcyjnie, bo musieli (czy też zdecydowali się, bo może nie było to konieczne) skorzystać z pomocy jednostek co najmniej niegodnych zaufania, ale ostatecznie rozwiązanie było w miarę satysfakcjonujące i prostolinijne.
Pozostawały już oczywiście tylko formalności. Zeznania zdała perfekcyjnie skrupulatnie, z każdym istotnym dla sprawy szczegółem i detalem, oszczędzając przy tym na sarkazmie i uwagach, by nie psuć żołnierzom dokumentacji. Była złośliwa, ale nie zamierzała utrudniać pracy Przymierzu, dopóki nie miała takiej potrzeby. A nie miała.
Historia Nico spinała się w jej głowie w pewną całość - znudziło go żenujące i proste życie żołnierza, miał wcześniej nałogi, więc postanowił spuścić ze smyczy i rzucić wszystko w cholerę. Delikatnie podziwiała spryt i skrupulatność w tym, jak podszywał się skutecznie pod Marshalla. Ta sprawa skłoniła ją nawet do delikatnej refleksji, którą jednak z nikim się nie podzieliła - zastanawiała się mianowicie, czy gdyby była w takim położeniu jak on, czyli byłaby zwykłym trepem, to czy sama nie zastanawiała się nad dezercją. Widmem była bowiem przede wszystkim dlatego, że czuła, że zasługuje. Była tam, gdzie być powinna, i robiła rzeczy pasujące do jej statusu. W sumie to nawet była swoim statusem. Może gdyby tego nie miała, to też ciągnęłoby ją do gangsterki? Nie miała przecież nigdy nic przeciwko robieniu rzeczy poza prawem, w końcu dokładnie tak działała. Jedyne, co powstrzymywało ją przed przestępczością, to o wiele lepsze perspektywy, i poczucie, że jest ponad tym. Co gdyby jednak tego nie miała?
Doszła do wniosku, że to nie istotne. Pewnie byłaby nawet gotowa porzucić całą sprawę, gdyby nie to, że została zaproszona na "audiencję" z samym zainteresowanym. Postanowiła skorzystać z tej okazji, bo miała na szczęście blisko (choć sama odstawiłaby dezertera na Ziemię lub planetę Przymierza, to Rząd wybrał Cytadelę). Wystarczyło wyjść z domu, nie trzeba było nigdzie lecieć. Nie traciła więc dużo czasu, a mogła zaspokoić nieco swą ciekawość, i może zobaczyć się jeszcze ze swoim partnerem w zbrodni, czyli tym oryginalnym Marshallem. Była wcześniej proszona o zewaluowanie jego zdolności - może będzie miał coś do dodania. Coś, co odmieni jej osąd.

Wkroczyła więc do placówki, gdzie została zjednoczona z Hearrowem, a później zaprowadzona przed celę ich "ofiary". Przywitała towarzysza szybkim skinieniem głowy. Nie była raczej sortem, który pytałby "co tam", ale i tak postanowiła okazać jakąś kurtuazję.
- Oczyścili cię już z zarzutów?- zapytała dosyć krótko, ot, by zagaić. Wiedziała, że tak, ale chciała chyba usłyszeć, co miał do powiedzenia.
Wymieniwszy kilka zdań z Marshallem, przeszła już ku celi. Widząc De Silvę z nową "fryzurą", uśmiechnęła się pod nosem. Instynktownie wyciągnęła papierosa z paczki i odpaliła go. Zastanawiała się, czy nie zaoferować jednego skazańcowi, tak jak w filmach szpiegowskich. Ostatecznie potrzeba bycia cool wygrała z profesjonalizmem w tym drobnym przypadku. Najwidoczniej w wieku trzydziestu jeden lat była już pozerką.
- Zakładam, że nie chcesz spisać na nas testamentu?- delikatnie ironiczny uśmiech i lekko przymrużone oczy w połączeniu z chłodnawym tonem sugerowały, że to był jej prosty sposób na pozwolenie mu zacząć monologu, który na pewno nadchodził. Nie zawołałby ich bowiem, gdyby nie miał nic do powiedzenia.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 70
Posty fabularne: 66
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Aktywne Widmo, liże rany
Kredyty: 8.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Placówka Przymierza

16 wrz 2022, o 17:27

Wpatrywał się w De Silvę stojąc przed holoekranem wyświetlającym w tym momencie pokój przesłuchań. Zastanawiał się co było w głowie jego dawnego towarzysza, co tak bardzo zmieniło jego nastawienie do świata. Czy faktycznie zwariował? Nie, nie zwariował, to było kolokwialne określenie. Zachorował.
To co się wydarzyło zarówno na Omedze jak i wcześniej na Cytadeli musiało być w efekcie jakoś powiązane zarówno z De Silvą jak i tym jego wyraźnym i niepokojącym tatuażem. Ten element jednak należał już do śledczych, a Hearrow i Ostberg zrobili to co do nich należało.
Odwrócił głowę, gdy usłyszał obok znajomy głos.
Skinął głową na potwierdzenie jej pytania.
- Kradzież tożsamości nie wyszła naszemu koledze na dobre. Wolę ponosić konsekwencje własnych decyzji, zwłaszcza mając świadomość, że coś faktycznie zrobiłem - westchnął ostatni raz spoglądając na De Silvę na ekranie i ruszył za Emilią do celi.
Odkąd dostali wiadomość o tym, że Nico chce się z nimi widzieć Hearrow przez cały czas zastanawiał się, o co podejrzanemu mogło chodzić. Teraz już w szczególności wiedząc jak się zachowywał podczas przesłuchań oraz spoglądając na niego wcześniej, nie miał pojęcia czego się po nim spodziewać.
Wszedł do środka i zajął miejsce przy Widmie naprzeciwko Nico. Przyglądał mu się uważnie lustrując spojrzeniem twarz De Silvy. Próbował z niej cokolwiek odczytać, domyśleć się co dezerter ma im do powiedzenia. Czego może od nich chcieć. Miał wrażenie, że świat wokół niego stanął na moment w miejscu i dopiero głos Ostberg sprawił, że Marshall niejako ocknął się.
Uśmiechnął się pod nosem na jej słowa i spojrzał jeszcze raz uważnie na Nico.
Wcześniej w głowie kotłowało mu się mnóstwo pytań, teraz zastanawiał się czy cokolwiek co Da Silva mu powie będzie miało na niego jakiś wpływ. Wciąż miał w sobie odrobinę współczucia dla tego człowieka, nawet pomimo tego wszystkiego co zrobił.
Hearrow westchnął ciężko po czym zadał najprostsze w jego w miemaniu pytanie:
- Co się stało?
ObrazekObrazek
Obrazek
-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu-
Bonusy:
+20% do obrażeń od broni
+30% do obrażeń w walce wręcz
+1PA do ataku wręcz
20% szans na podpalenie przeciwnika przy ataku omni-ostrzem
+5% szansa na strzał krytyczny
+20% do pancerza
+1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni

Obrazek
Marshall Hearrow

Avatar użytkownika
Narrator
 
Posty: 613
Posty fabularne: 54
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 19:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 46.600
Medale: 5
Determinacja (1) Medal za długą służbę (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Placówka Przymierza

20 wrz 2022, o 10:36

Oficjalnie, nie postawiono Marshallowi żadnych zarzutów. Przemaglowali go śledczy, zestawili wersję wydarzeń Hearrowa z jego naśladowcą krok po kroku. Godzina po godzinie. To, gdzie był Nico vs lokalizacja mężczyzny. Nie pominęli żadnego szczegółów, wszystko musiało być potwierdzone nie tyle jego słowami co na przykład zapisem na omni-kluczu, a momenty jeszcze uznane za niewiadome, podkreślono podwójną, czerwoną linią ze wskazaniami do weryfikacji. Pilnej. Nie trzeba było jednak niezbitych dowodów, aby wiedzieć, że fizycznie nie było możliwości, co by Marshall w ciągu godziny teleportował się do innego systemu. Zdjęto z niego ciężar podejrzeń, odpięto łatki. Oficjalnie, w nic nie był zamieszany. Oddzielną kwestią było jednak to, jak personalnie traktować będą go osoby z Przymierza, oddziału i inni znajomi, którym Nico namieszał w głowie.
Podniósł wzrok na wchodzących do pomieszczenia. Śledził ich każdy krok, sam jednak nie poruszył się i wyłącznie wymownie rozłożył ręce, co naprężyło łańcuch od kajdan.
- Rozgośćcie się. Musicie wybaczyć mi brak wygód, krzesła potrafią wbić się w plecy. Zaproponowałabym kawę, ale chyba nas tutaj nikt nie słyszy - ostentacyjnie zadarł głowę w stronę kamer, które jak nie trudno było się domyślić, rejestrowały obraz odkąd tylko przekroczył próg sali. Ktoś, kto przypisany był do sprawy, oglądać będzie przez długie godziny plecy de Silvy pochylonego nad stołem i studiującego własne linie papilarne.
- Jeżeli Wy macie taką moc sprawczą, dla mnie podwójne espresso - poprawił się na krześle, brzęcząc przy tym łańcuchem.
- Miejmy to za sobą. Zaprosiłem Was tutaj, aby dać wam namiar na tych, którzy próbowali zabić Melanie Russo. Mamy niedokończone interesy, najprawdopodobniej będą wyegzekwować od niej moje długi skoro mnie czeka jeszcze dzisiaj lot na Ziemię. Macie zapędy altruistyczne... To jak? Dogadamy się? - to było oczywiste, że niczego nie powie za darmo. Bez korzyści. Ciężko powiedzieć, czy traktował pewne informacje dotąd utajnione przed śledczymi jak ostatnią kartę przetargową, aczkolwiek wilczy uśmiech, który jak na zawołanie pojawił się na twarzy Nico, był niejako odpowiedzią rozumianą samą przez się.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10432
Posty fabularne: 932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Placówka Przymierza

20 wrz 2022, o 13:53

Nie miała zamiaru odpowiadać na jego zaczepki w żaden sposób. Gdy zaczął mówić o kawie, wydała z siebie jedynie ciche "hmm", po którym nastąpił mocny buch z papierosa. Wysłuchała jego dalszych słów, ale nie komentowała do momentu, kiedy nie przestał mówić, a i wtedy brzmiała nieco tak, jakby chciała już odejść. Była to zagrywka celowa - chciała, by Nico szybko wypstrykał się ze wszystkiego ze strachu, że Emilia zaraz sobie pójdzie.
- Mogłeś poinformować dowolne służby, pewnie byliby zainteresowani wsparciem Russo.- oznajmiła prawie natychmiastowo, z pewną obojętnością w głosie. Czemu miała to być sprawa dla Emilii? Akurat dla niej? Bo co, bo akurat go złapała, więc została skazana na rozwiązywanie jego bałaganu? Oczywiście miało to sens, ale albo chciała usłyszeć komplement, albo podejrzewała, że chce ich wrzucić w pułapkę.- Załóżmy jednak, że tak, że ci pomożemy. Co nam przekażesz?- zapytała, po raz kolejny, dość krótko, nie siląc się na dłuższą rozmowę, niż było to konieczne. Na twarzy widniała jednak pewna ciekawość jak daleko brnie intryga De Silvy.
Po dłuższym namyśle, wątpiła raczej w to, by Nico chciał wrzucić ich w kłopoty - znaczy, chciał, ale to nie była jego główna motywacja, a skutek uboczny. Może faktycznie chciał, by tak czysto "altruistycznie" wsparli Russo? Może narcyzowi zależało na jego byłej kobiecie? A może po prostu był pieprznięty, i chciał odegrać jeszcze jakąś rolę w tej historii? Wszystko było tu tak naprawdę opcją, i, choć Östberg bardzo nie lubiła tłumaczyć wszystkiego starym, dobrym "oszalał", tak tutaj na swój sposób to zadziałało.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 70
Posty fabularne: 66
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Aktywne Widmo, liże rany
Kredyty: 8.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Placówka Przymierza

22 wrz 2022, o 20:37

Hearrow przyglądał się De Silvie jakby z jego twarzy chciał wyczytać wszystko. Nico nie był już człowiekiem, którego znał ze wspólnej służby. W zasadzie Marshall miał wrażenie jakby siedział przed kimś zupełnie obcym. Jego absurdalne słowa oraz zachowanie sprawiły, że Arrow poczuł dyskomfort. Parsknął pod nosem i pokręcił głową z dezaprobatą.
Nie odezwał się ani słowem pozwalając Ostberg na prowadzenie rozmowy. Miał dokładnie takie same wątpliwości co do działań Da Silvy jak i Widmo. Przecież wszystkie informacje mógł przekazać śledczym zamiast ściągać na miejsce specjalnie ich.
- Rozumiem, że jeśli się nie zgodzimy zabierzesz tajemnicę ze sobą do grobu? - mruknął Hearrow nie bardzo licząc na jakąkolwiek odpowiedź. Miał wrażenie że ta rozmowa jest bez sensu, ale z drugiej strony coś w środku podpowiadało mu, że może jednak warto poprowadzić w tej sprawie własne śledztwo. Los jego byłej partnerki nie powinien Marshalla obchodzić, ale było zupełnie inaczej i ten musiał przyznać sam przed sobą, że De Silva ma rację - pieprzony altruizm.
- No to gadaj i miejmy to za sobą - powiedział spoglądając na Ostberg. Nie był asem śledztw, ba, właśnie teraz prowadził pierwsze w swoim życiu. Był żołnierzem, ale to wcale nie oznaczało, że nie można się dostosować.
Oparł się na krześle i czekał. Pole do popisu zostawił Widmu.
ObrazekObrazek
Obrazek
-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu-
Bonusy:
+20% do obrażeń od broni
+30% do obrażeń w walce wręcz
+1PA do ataku wręcz
20% szans na podpalenie przeciwnika przy ataku omni-ostrzem
+5% szansa na strzał krytyczny
+20% do pancerza
+1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni

Obrazek
Marshall Hearrow

Avatar użytkownika
Narrator
 
Posty: 613
Posty fabularne: 54
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 19:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 46.600
Medale: 5
Determinacja (1) Medal za długą służbę (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Placówka Przymierza

23 wrz 2022, o 08:52

- Inne służby - zaczął, zwracając się do Emilii. Wilcze spojrzenie, omotało jej twarz. Dotąd, unikał kontaktu wzrokowego, w tej chwili jednak patrzył się prosto na nią. Po raz pierwszy.
- Inne służby okazały się nieudolne, skoro nie zapewniły jej bezpieczeństwa oraz nie zorientowały się w zagrożeniu. Powiedzmy, że jestem jej coś winien, dlatego wolę mieć pewność, że niebezpieczeństwem zajmie się ktoś skuteczny i zaangażowany. Siedzę tutaj z wami, skuty. O czymś to świadczy - westchnął, ostentacyjnie dzwoniąc łańcuchami. Naciągnął je do granic możliwości, kiedy nonszalancko zarzucił nogę na nogę pod stołem i palcami zabębnił o kolano.
- Zapewnicie mi szansę na rozmowę z nią, może być komunikatorem, także obietnicę, że wysłucha mnie do końca. Wtedy ja, podam Wam numer mieszkania, który płatny morderca na zlecenie ich kartelu wynajmuje w Okręgu Zakery i ma tam swoją dziuplę. Możecie go zaskoczyć, witając kawy, której ja jak widać w tak cywilizowanym miejscu jak jest placówka Przymierza nie uświadczyłem - skrzywił się, wyraźnie niezadowolony. Łypnął w stronę kamer, kręcąc głową. Ciężko powiedzieć, ile w zachowaniu de Silvy było autentyczności, a ile gry na pokaz. Wydawał się być przekonywujący, świetnie czuć się w roli, którą grał.
- To jak? Możecie mi to zagwarantować na piśmie? Jestem starej daty, co na papierze to na papierze... - oparł się na krześle w oczekiwaniu.
Nie minęła chwila, a na omni-kluczu Östberg odezwała się wiadomość; nadana z placówki, to chyba oczywiste, że ich rozmowa była rejestrowana oraz obserwowana. Nie możemy ręczyć za Russo, skłam, jeśli to potrzebę, ale pozwolimy mu wykonać telefon. Jeden. Nie dłuższy, niż minuta. Po wylądowaniu w Rio.
Odezwał się także komunikator Marshalla. Nico prychnął, najwyraźniej rozbawiony zgodnością poleceń, które otrzymywali. Ostatnie dwie minuty i koniec wizyty.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10432
Posty fabularne: 932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Placówka Przymierza

wczoraj, o 13:49

Powołał się na to, że okoliczne służby były nieskuteczne i nie działały tak dobrze, jak powinny. Nawet, jeśli był to fakt, to popełnił zasadniczy błąd - założył, że Emilii zależało na przetrwaniu Melanie Russo równie, co mu. Szczerze mówiąc, nie zamierzała się tym zajmować. Jeśli dostanie te informacje, to pewnie przekieruje resztę sprawy na Przymierze. Taka robota niskiej wagi była poniżej majestatu. Niech obywateli Przymierza broni Przymierze. Dostała informację na omnikluczu. Sprawdziła ją szybko, nie kryjąc się z tym w żaden sposób.
- Przymierze jest skłonne zgodzić się na twoje warunki. Dostaniesz swój telefon jak będziecie na Ziemi.- odpowiedziała w sposób dość chłodny i oziębły. Gdyby to od niej zależało, nie dałaby mu go nigdy. Nie zasłużył, a i Russo pewnie nawet nie chciałaby go słuchać.- Pewnie zdajesz sobie sprawę z tego, że powstrzymaliśmy już jedną próbę wyeliminowania twojej byłej partnerki. Wie coś na tyle niebezpiecznego, że warto jest ją likwidować?- podprogowo sugerowała, że kartel był na tyle niekompetentny, że brał na cel kogoś totalnie nieistotnego.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 70
Posty fabularne: 66
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Aktywne Widmo, liże rany
Kredyty: 8.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Placówka Przymierza

wczoraj, o 13:53

Hearrow pokręcił głową z dezaprobatą.
- Może gdybyś zgłosił to komuś wcześniej, to te inne służby okazałyby więcej zainteresowania - mruknął spoglądając na Nico. Było w tym dużo słuszności, w jego mniemaniu. Zgłoszenie się z problemem zazwyczaj większość z nich rozwiązywało, De Silva jednak postawił na brak pomocy, w związku tym znajdował się teraz po drugiej stronie stołu ze skutymi rękoma.
- Strasznie dużo żądań jak na jedną informację - odpowiedział Hearrow stukając palcami w blat. Rzucił okiem na Ostberg jakby sprawdzając co na to Widmo. Sam nie widział sensu w ciągnięciu tej rozmowy, głownie ze względu na fakt niewymiernych korzyści. Jeszcze wcześniej wierzył w Nico, ale teraz sytuacja diametralnie zmieniła jego ocenę dotyczącą tego człowieka. Przede wszystkim przestał mu ufać, a to miało zdecydowanie największy wpływ na sceptyczne podejście Marshalla do ewentualnych informacji dostarczonych przez dezertera.
Jego rozmyślania przerwało pyknięcie omni-klucza. Zerknął na wiadomość, ale nie dał po sobie niczego poznać. Skinął głową na Ostberg i wstał od stołu wychodząc na moment z pomieszczenia i licząc na to, że kobieta zrobi to samo. Kiedy znaleźli się za nimi, Hearrow odezwał się:
- Śmierdzi mi to wszystko, nagle go ruszyły wyrzuty sumienia i będzie chciał się jednać z dawną miłością? - powiedział zerkając na kamery. - Będzie teraz zgrywał bohatera, który ujawnił tożsamość kolejnego płatnego mordercy, pozwalając wcześniejszemu prawie ją zabić? Gdzie tu logika?
Z terrorystami się nie negocjuje -rozbrzmiał w głowie Hearrowa głos rozsądku. Niemniej jednak jakąś decyzję należało podjąć, a skoro góra życzyła sobie tego, cóż, nie pozostało im nic innego.
- Skoro jest wparcie pleców - kiwnął głową wskazując na własny komunikator. - To zróbmy to.
ObrazekObrazek
Obrazek
-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu-
Bonusy:
+20% do obrażeń od broni
+30% do obrażeń w walce wręcz
+1PA do ataku wręcz
20% szans na podpalenie przeciwnika przy ataku omni-ostrzem
+5% szansa na strzał krytyczny
+20% do pancerza
+1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni

Obrazek
Marshall Hearrow

Avatar użytkownika
Narrator
 
Posty: 613
Posty fabularne: 54
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 19:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 46.600
Medale: 5
Determinacja (1) Medal za długą służbę (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Placówka Przymierza

wczoraj, o 17:31

Spojrzał co najmniej wymownie na Marshalla, który wstał i oczekiwał na kobietę. Na końcu języka miał komentarz na temat ich decyzyjności, ostatecznie jednak powstrzymał się. W geście dobrej woli. Ostatecznie, Nico był człowiekiem interesu. Nawet teraz, skuty i zamknięty, do końca nie wychodził z roli.
- Dzięki Ci, o Pani! - zwracał się do Emilii, lecz teatralny ukłon wykonał w stronę kamer. Nie był głupi, wiedział jak to tutaj wszystko działa. Bez zgody góry, ich słowa oraz obietnice, niewiele znaczyły. W przeciwieństwie do niego; informacje, którymi dysponował i jak się okazało niechętnie dzielił ze śledczymi, nadal były w cenie.
- Nie wiem, czy zdaje sobie z tego sprawę i w ogóle o nich pamięta, ale zna hasła do moich kont. A to im wystarczy, aby wydusić z Melanie odpowiedzi. Ostatecznie, wszystkim chodzi o pieniądze. Nawet Przymierzu - dodał konspiracyjnym szeptem, lecz nie na tyle cichym, aby kamery go nie wychwyciły.
Pukanie do drzwi, rozwiało wszelkie wątpliwości. Czas się skończył. Dla nich, ale przede wszystkim dla niego. De Silva potarł dłońmi skute nadgarstki. Przeciągał moment. Igrał z cierpliwością gospodarzy.
- Wschodni blok mieszkalny. Poziom dwunasty, sektor D. Numer sześćdziesiąt jeden. Będzie tu podejrzewam w ciągu czterdziestu ośmiu godzin, może mniej... - urwał, słysząc ponownie walenie do drzwi.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10432
Posty fabularne: 932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Placówka Przymierza

wczoraj, o 18:01

- Hmmm...- to była jej jedyna odpowiedź na jego igraszki, cwaniactwo, i próby wykazywania jak to bardzo nie orientuje się w systemie, w którym obecnie się znajdował. Szanowała nawet jego wiedzę i pewne doświadczenie. Zamierzała zresztą poruszyć wkrótce ten wątek, ale była chwilowo nieco zbyt zażenowana kiepskiej jakości przedstawieniem, które tu odwalał. Może taki był jego cel - by wywołać we wszystkich dużo emocji, dać się zapamiętać, i nie zgnić w więzieniu jako zwykły trep-dezerter. Był już jednak zgubiony. Popełnił za dużo błędów i za dużo złych decyzji życiowych, by jakkolwiek to odmienić. Jedyna kariera, jaką mógł teraz mieć, to kariera gangstera, jeżeli jakimś cudem wydostanie się z więzień. Chyba, że Przymierze zorganizuje mu inny los. Ciężko było jej stwierdzić.

Postanowiła zignorować wątek tego, że wszystkim zależało na pieniądzach. Doskonale to wiedziała, nie urodziła się w końcu wczoraj. Była doświadczona. Wiedziała, że kredyt kontroluje galaktykę, a raczej galaktykę kontroluje ten, kto kontroluje kredyt (a więc, w większości, rządy i osoby za nimi stojące). Nie uważała tego w zasadzie za nic złego. To był fakt wyznaczający dla niej jakąś dojrzałość, jakkolwiek cyniczna by ona nie była.
- Wspaniale. Dziękujemy za współpracę, De Silvo.- rzuciła tonem raczej chłodnym, na chwilę sprawdzając w sposób dosyć teatralny ile czasu zostało im na omnikluczu.- To naprawdę przykre, że postanowiłeś marnować się, kręcąc po spelunach i kartelach. Z takimi talentami do fałszerstwa i omijania oficjalnych regulacji, mógłbyś na spokojnie przysłużyć się jakiejś...godnej sprawie i zarobić porównywalne sumy.- specjalnie użyła słowa "godnej", a nie "słusznej". Chodziło jej bowiem o to, że nie sądziła, by ktoś utalentowany powinien być pospolitym gangsterem. Na swój sposób uwłaczało to potencjalnemu majestatowi. To, że wybrał ścieżkę bezprawia? Zrozumiałe. To, że tak...głupio-pustego bezprawia? Już nie. Niestety jednak, jego błędy nie były jej biznesem. Dał się złapać, przegrał, a teraz będzie musiał już na zawsze żyć z konsekwencjami tej porażki.
- Mamy po co przyszliśmy. Polecam przyznać się do winy lub próbować iść na ugodę, może będzie dla ciebie miejsce w jakichś...oddziałach karnych.- powiedziała naprawdę krótko i rzeczowo. Nie była prawnikiem, ale wiedziała, co ona by zrobiła. Obróciła się na pięcie i ruszyła do wyjścia, obracając na chwilę głowę do Marshalla i kiwając do niego, sugerując, że chciałaby się z nim zobaczyć na zewnątrz.

Wyminęła ludzi z Przymierza i na spokojnie skierowała się na dwór. Oczywiście jeśli coś od niej jeszcze chcieli, to jak najbardziej zamierzała uczestniczyć we wszystkich wymaganych procedurach, ale jej ostateczny cel był ciągle taki sam - wyjść na dwór i zapalić. Odpaliła sobie papieroska i zaczekała na Hearrowa. Gdy przyszedł, zatrzymała go wzrokiem i lekko odetchnęła z ulgą, opierając się o ścianę budynku.
- Cieszę się, że cała ta sprawa została już rozwiązana.- oznajmiła raczej w sposób smalltalkowy, byleby na chwilę zagadać.- Ale nie po to cię tu złapałam. Chcę poinformować cię, że zostałam proszona przez odpowiednie podmioty by...hm...- zaciągnęła się papierosem i spojrzała w głąb Cytadeli, na chwilę unikając spojrzenia.- Zewaluować cię pod każdym możliwym względem. Psychicznym, osobowościowym, tym jak walczysz, jak się prezentujesz, i do czego się nadajesz, a do czego nie.- wypowiedziała to zdanie praktycznie jednym ciągiem, wyliczając na palcach robotycznej ręki.- Czy chciałbyś dodać coś do tej ewaluacji? Jakieś fakty, informacje, lub zdolności, których nie miałeś okazji przede mną ukazać?- obróciła głowę w jego stronę i przeszyła go wzrokiem, chcąc sprawdzić, jak zareagował na tę informację. Nie był to co prawda jakiś wielki twist ani coś, co musiałaby w ogóle ukrywać, ale niektórzy zareagowaliby na to stresem. On pewnie nie, ale...inni.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 70
Posty fabularne: 66
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Aktywne Widmo, liże rany
Kredyty: 8.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Poprzednia strona

Powrót do Okręg Kithoi

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość