Bachjret jest okręgiem idealnie nadającym się do zamieszkania - sielankowa perspektywa życia przyciąga nie tylko miłośników tutejszych ogrodów botanicznych, ale i osób o średniej płacy, którzy nie mają ochoty na przepłacanie.

Re: Klub dla gentlemanów 'Czar Asari'

7 sty 2023, o 01:55

Jej powrót z misji był dosyć mało relaksacyjnym okresem. Virmir nie potraktował jej zbyt łagodnie, a wizyta na dywaniku Radnej nie należała do najlżejszych. Tydzień, który miała do rozdysponowania, spędziła przede wszystkim na odpoczynku i regeneracji - pozwoliła sobie nawet na krótką wizytę w szpitalu, by typowo "prześwietlić" się po obecności w warunkach bojowych. Oczywiście miała już robioną całą masę badań, ale jej przydział na planecie był o tyle istotny, że pierwszy raz od dawna coś poważnego mogło jej się stać. Chciała więc sprawdzić, czy implanty mają się dobrze, czy nic się nie uszkodziło, i czy wszystko jest dobrze. I na szczęście było - przynajmniej na tyle, by mogła pracować dalej.
Mogła też faktycznie chwilę odpocząć - złapać wdech, posiedzieć w domu, czy też nawet pójść na zakupy. Klasycznie dla siebie, kupiła sobie nowy płaszcz.
Czas na przyjemności skończył się jednak bardzo szybko, na co wcale w zasadzie nie narzekała. Gdy była już gotowa fizycznie, wiadomość nadeszła. Informacje od Irissy były dosyć zdawkowe - wiedziała jedynie, że znowu będzie pracować z Deriusem. Nie zdziwiło jej to jakoś bardzo, a i nie miała powodu, by narzekać. Kryik był dobrym partnerem, a i ona dobrze z nim współgrała, tak więc połączenie to było oczywiste. Poza tym, Radna dalej chciała, by ktoś "bezpieczny" jej doglądał. Delikatnie ją to mierziło, ale za nic nikomu tego nie przyzna. Wkrótce udowodni swoją wartość.
Emilia Östberg napisał(a):Będzie zapowiadać się na zimno, ale wyjdzie na gorąco.

Odpisała bez większego zastanowienia. Wiedziała dobrze, że tak zaczynała się większość zadań - wydaje się być łatwo, a później dochodzi do całej masy zwrotów akcji i narastających komplikacji. Powiedziałaby, że zna ten "schemat", ale problem był taki, że często ciężko było stwierdzić co akurat się spieprzy.
Stawiła się na miejscu chwilę po zawezwaniu. Była prawie na czas, może delikatnie spóźniając się przez kolejki, oraz fakt tego, że szła na piechotę tyle, ile było to fizycznie możliwe. Przyszła ubrana tak, by nie wyróżniać się jakoś bardzo - co prawda wzięła swój nowy, drogi płaszczyk, ale pod nim miała zwykłą, podobną kolorem koszulę, i lekko ciasne, również ciemne spodnie. Choć chciała przemyśleć obcasy, przypomniała sobie, że idzie na misję, więc musi w razie czego być gotowa, by mordować ludzi.
Przeszła do środka szybko, mijając ochroniarza po zidentyfikowaniu się. Starała się nie ściągać na siebie spojrzeń i wyglądać na zajętą, tak, by nie wejść czasem w konwersację, w której nie chciałaby się znaleźć. Postanowiła szybko podejść do baru, by zgarnąć sobie jakiegoś lekkiego drinka - najlepiej coś ze znikomymi lub żadnymi ilościami alkoholu, bo raczej nie piła, ale chciała wyglądać, jakby pasowała. Niestety dla samej siebie, jej definitywnie nie heteroseksualny umysł po trzydziestce był idealnym targetem tego miejsca. Nie zamierzała robić scen, czy jakkolwiek się angażować, ale parę razy zdarzyło jej się zgubić swój wzrok, czy po prostu lekko się rozproszyć. Na szczęście obecność Deriusa była dobrym punktem do skupienia się. Przeszła do ich wspólnej loży dosyć szybko, mijając jeszcze ostatnią "przeszkodę" pod postacią jakiejś Asari. Udało jej się wymusić z Emilii delikatny uśmiech, nim wkroczyła do środka.
- Cześć - rzuciła dosyć krótko, ochoczo akceptując wyciszenie muzyki i prywatność. Rozsiadła się na przeciwko Kryika. Jeśli było wolno tu palić, to odpaliła jednego, a jeśli nie, to nie - Nie mam kasy, twoja zniżka stałego klienta przerzuca się na osoby towarzyszące? - uśmiechnęła się dość nieznacznie, zadowolona z tego jak odbiła sytuację w połowicznie zręczny sposób - Co dla mnie dziś masz? Czekamy na kogoś?- zadała dwa pytania pod rząd, przerzucając piłeczkę na jego stronę
- Tak, przerwa dość dobrze mi służyła. Nawet już nie bolą mnie plecy.- prychnęła, odpowiadając dosyć zdawkowo, ale szczerze - Jak u Ciebie?
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 118
Posty fabularne: 112
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 28.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Klub dla gentlemanów 'Czar Asari'

11 sty 2023, o 02:26


Płomienny, dziki rytm muzyki owijającej się wokół gości przypominał antyczną, prymitywną energię pulsującą we wnętrzu klubu. Nawet tutaj, w częściowo osłoniętej od chaosu panującego na zewnątrz loży, nuty przedzierały się przez twarde i grube ściany, zalewając ciszę, która pojawiała się pomiędzy ich wypowiedziami.
Loża była obszerna jak na ich dwójkę - z pewnością zaprojektowana z myślą o większej grupie. Uniesiona nieco ponad parkietem, oferowała nie tylko zakątek prywatności, ale i oszałamiający widok na wijące się w blasku strobosk opowych świateł ciała. Taniec przypominał oddech jednego organizmu, napędzanego drapieżnym, elektronicznym brzmieniem.
- Zapomniałem już, jak chujowo płacą Widmom - westchnął ostentacyjnie Kryik, ignorując jej przytyk zgrabnie. Obrzucił kobietę przeciągłym spojrzeniem, nim to umknęło z powrotem w stronę prześwitu w naprzeciwległej półściance, który ujawniał im resztę klubu. - Nie szkodzi, Östberg. Jednego ci postawię - dodał z rozbawieniem, a w jego oku błysnęła niebezpieczna obietnica wytknięcia jej tego przy najbliższej sposobności.
Jego wzrok prześlizgnął się na asari, która wdrapywała się na platformę obok. Kuso odziana w zaledwie skrawki połyskującego, lateksowego materiału, poruszała się z gracją i wdziękiem, co wydawało się trudne do pojęcia biorąc pod uwagę buty, które miała na sobie. Obróciła się, przytrzymując metalowej rury, kierując w stronę ich loży. W czerwonym blasku świateł, jej skóra wydawała się karmazynowa, naznaczona ciemnymi tatuażami, gdy jej wzrok spoczął na Emilii.
- Mnie tylko trochę napierdala ręka, widzisz jak dobrze się składa - odrzekł, wyciągając dzierżącą papierosa dłoń w stronę metalowej popielniczki i strzepując nadmiar popiołu do jej wnętrza. - Chyba nie obejmują mnie tym samym pakietem ubezpieczeniowym co ciebie, wiesz?
Parsknął śmiechem, sięgając po swoją szklankę wypełnioną zimnym alkoholem, w niczym niezrażony jej niechęcią do zamówienia sobie czegokolwiek. Czar Asari posiadał opcje bezalkoholowe, choć nie wyglądały zbyt szałowo - odpowiedniki soków i Thessiańska Źródlanka, może nieco zbyt naładowana pierwiastkiem zero na jej biologię.
Umilkł, gdy tancerka wsunęła się nawet nie do ich loży, a na nią. Jej nogi zsunęły się z platformy wprost na półściankę oddzielającą ich od reszty klubu, po której krawędzi ruszyła powoli, nieśpiesznie. W jej ruchach kryło się sporo elegancji, tak kontrastującej z jej skąpym odzieniem. Nagość jej skóry promieniała w blaskach stroboskopu gdy kucnęła przy ich metalowym gzymsie, uśmiechając się lubieżnie w stronę siedzącej naprzeciw Östberg, wyciągając z jej paczki papierosów jednego dla siebie tak szybko, że Kryik jedynie uniósł lekko brwi. Puściła kobiecie oczko, ruszając dalej, w stronę kolejnej, najbliższej platformy.
- Kurwa, fajki kradną, niedobrze - westchnął ciężko, zgarniając pośpiesznie swój kartonik z blatu i chowając sobie do kieszeni w trwodze. - No, ale wracając... U mnie w porządku. Wylegiwałem się na Cytadeli za pieniądze Irissy. Dzięki duchom, że mi ten bark rozjebało, bo potrzebowałem urlopu.
Wyciągnął się lekko w swoim siedzeniu, a jego noga przypadkiem trafiła w jej pod stołem. Odsunął się taktownie, znów sięgając do popielniczki, tym razem zgniatając końcówkę papierosa o jej dno.
- W sumie to zgadłaś - uśmiechnął się, uruchamiając omni-klucz i pokazując jej odpowiedź, którą mu wysłała. Jego wzrok wyostrzył się nieco, gdy podniósł go na nią, przyglądając jej się uważnie. - Twoi koledzy z Cerberusa będą naszym nowym tematem.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10732
Posty fabularne: 1,224
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Klub dla gentlemanów 'Czar Asari'

11 sty 2023, o 03:31

Choć wytłumienie, jakie mieli do swojej dyspozycji w loży nie było idealne, tak i tak było lepsze, niż nic. Wolała zdecydowanie ten sort atmosfery - przynajmniej mogli prowadzić w miarę porządną konwersację bez potrzeby przekrzykiwania się. Przez chwilę, poczuła się nawet komfortowo, choć nie bywała w takich miejscach za często. Bezalkoholowy drink na stole, papierosek w ręce, oraz towarzystwo Turianina, którego już znała, sprawiło, że mogła rzeczywiście chwilowo odetchnąć i odzyskać znowu glamour i spokój. Zdjęła płaszcz i zawiesiła go na siedzeniu. Mogła zostawić go w szatni, ale wolała nie, dopiero teraz zbierając owoce tej decyzji - owoce, które przyjęły formę intensywnego ciepła, uderzającego w nią teraz, gdy już wygodnie się rozsiadła.
- Będziemy kwita za tamtą kawę - stwierdziła, gdy zaproponował się z postawieniem jej drinka, którego rzeczywiście pozwoliła sobie opłacić. Przypomniała mu się w kwestii kawy. Była co prawda tańsza, niż cokolwiek, co pewnie mógł jej tu kupić, lecz nie poruszała tego tematu, bo w tej drobnej przepychance słownej działał na jej niekorzyść.
W momentach, gdy nie miała co robić w konwersacjach tego typu, zerkała do omniklucza, a więc tym razem zrobiła też i to samo. Dopiła swojego bezalkoholowego drinka i otrzymała kolejnego, korzystając z tego, co zamówił jej Kryik. Szybko zauważyła jednak, iż nie przyszło do niej żadne interesujące powiadomienie, a więc musi skupić wzrok na czymś innym. Czasem spoglądała w kierunku Deriusa, a czasem w kierunku tańczących kobiet.
- Gwarantuję ci, że nie chciałbyś zasłużyć na pakiet Östberg - nawiązała do konwersacji, którą już wcześniej odbyli, przyjmując jednak nieco bardziej grobowy i znużony ton, w porównaniu do normalnej, względnej konwersacyjności. Dziś nie czuła się na żartowanie ze swojego wypadku, a przynajmniej jeszcze nie. Postanowiła jednak rozbroić sytuację, nim w ogóle zdążyła wybrzmieć jakoś niemiło - Zresztą, ty się nie kwalifikujesz, bo nie masz rzadkich chorób genetycznych. Nie wiem, na ile interesowałeś się moim przypadkiem, ale gdyby nie coś, co ma może jakaś jedna setna promila ludzkości, to po prostu sklonowaliby mi wszystko, i nie byłoby problemu - delikatne parsknięcie śmiechu połączone z porządnym wdechem oznaczało, że nie miała tu nic więcej do dodania. Gdy zostawała sama na sam z tym, czym była i co jej się stało, dalej pozostawało w niej dużo nieprzyjemnych emocji - frustracji, zmęczenia, może nawet po prostu gniewu - na siebie, na społeczeństwo, na Krogan, na Vorchów, na...wszystko wokół. Nie miała jak sobie z tym poradzić, poza po prostu...ciśnięciem do przodu. Oraz narzekaniem. I ogólnie...byciem sobą w całej swojej krasie.
Incydent, który nastał, mógł być tym, co wybudziło ją z jakiegoś sortu marazmu i nadchodzącej spirali narzekania. Akurat gdy wyciągnęła sobie drugiego już papierosa, tancerka zeskoczyła na ich lożę, a później zsunęła się, kucając sobie na gzymsie. Kilka ruchów później, kancerogenny skarb został skradziony z paczki Widma, a Asari, po zrobieniu swojego i zostawieniu definitywnie jakiegoś wrażenia, usunęła się w cień.
Przez chwilę nie wiedziała, czy powinna coś powiedzieć, czy może wstać, czy też puścić do niej oczko, albo...w ogóle co zrobić. Nie rumieniła się czy nie odwalała jakichś dziwnych akcji, była już za stara na to, by tak się ekscytować. Sytuacja ta była jednak dość...nowa. W swojej linii pracy, bywała w takich klubach, ale jeszcze nic takiego się nie wydarzyło. Do teraz, najwidoczniej. Ostatecznie, Emilia postawiła na nie zrobienie niczego, i jedynie delikatne uśmiechnięcie się. Sama musiała wejrzeć w siebie, by zrozumieć, czemu obrała taką strategię - może chodziło o to, że zaimponowała jej ta kradzież? Albo samo wejście było na tyle szybkie, zwinne i imponujące? Lub po prostu ją to...rozbawiło? A może to te buty, bo się na nich skupiła? Jak ona tańczyła w tych butach?
Nie, nie chodziło o nic z tych rzeczy. Östberg postanowiła rozegrać to bezpiecznie, bo ta kobieta była półnaga, pociągała ją, i wzięła się znikąd. Nic więcej. Jedyną opcją, by nie wyjść na osobę jakoś zakłopotaną, było po prostu przemilczenie tego i pójście z żartem, co zresztą za chwilę zrobi. Tym razem nawet nie skarciła się w głowie za to, że mogłaby nie spodziewać się zabójcy. Striptizerka nigdy by jej nie zaatakowała.
- Nieźle - bardzo ciche, prawie niesłyszalne gwizdnięcie zostało wydane z jej ust, gdy delikatnie niezręczne Widmo przekształciło swój uśmiech z pomniejszego, ale szczerego, w nieco szerszy, ale ironiczny - Jedna dwudziesta pensji w pizdu - odniosła się do poprzedniego wątku tej konwersacji, po czym po prostu przeszła do myślenia o ich poprzednich tematach rozmowy - To dobrze, że wypocząłeś. Ja sama mam czasem z tym problem, bo jak nie ma mnie zbyt długo w polu, to dostaję pierdolca. Ale tak, wakacje za budżet podatników brzmią bardzo przyjemnie - parsknęła cichym śmiechem, przypominając sobie to, ile rzeczy fundowały jej pieniądze innych ludzi, wyciągnięte przez Radę. Ciekawiło ją co by było, gdyby zrobić wykres tego, ile poszło na przyjemności, a ile na faktyczne utrzymywanie programu Widm.
Gdy wspomniany został Cerberus, prawie od razu uniosła wzrok prosto na Deriusa. Lekki błysk odbił się od jej oczu za sprawą neonów, a okulary przeciwsłoneczne, które miała teraz we włosach, mogły na chwilę zmienić kolor od uderzenia światła. Drapieżność muzyki klubowej mogła nieco wpłynąć na to, jak prezentowało się jej zaciekawione spojrzenie. To był temat, o którym mogła rozmawiać cały czas. Dodatkowo, ucieszyła się z tego, że miała wcześniej rację.
- Ktoś, kogo znam i stąd "koledzy", czy po prostu chodzi o wspólną rasę? - zapytała dość szybko, chcąc przejść do konkretów. - Spodziewamy się ich gdzieś tu, czy miejsce spotkania to kwestia tego, że chciałeś rozproszyć mnie ładnymi paniami?
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 118
Posty fabularne: 112
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 28.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Klub dla gentlemanów 'Czar Asari'

13 sty 2023, o 03:29


Asari w żaden sposób nie dała po sobie poznać, że w ogóle usłyszała jej komentarz. Jedynie Kryik parsknął cicho pod nosem, nie mogąc się powstrzymać. Gdy tancerka opuściła ich gzyms, loża z powrotem dawała złudzenie całkowitej prywatności - muzyka wciąż przesiąkała przez jej ściany, a widok uzmysławiał ogrom gości klubu, który ich otaczał, ale chwilowo ich stolik od tego odizolowany.
Inna asari wsunęła się cicho do ich małej, prywatnej przestrzeni. Jej odzież zdecydowanie odróżniała ją od tancerek, lecz nadal wydawała się bardzo wpasowana w tematykę klubu i stosunkowo skąpa. Uśmiechnęła się porozumiewawc zo do Deriusa, kładąc przed nim wysoką szklankę wypełnioną czerwonym, musującym drinkiem, który rzekomo on zamówił. Mrugnęła do niego porozumiewawczo, na co on jedynie uśmiechnął się lekko, kurtuazyjnie, nim sięgnął po szklankę i przesunął ją w stronę Östberg.
Jakakolwiek była ich płaca w posadzie Widm, Kryik korzystał z niej znacznie frywolniej, niż robiła to Emilia.
- A co, masz kolegów w Cerberusie? - spytał podstępnie, a kąciki jego ust uniosły się w górę w szelmowskim uśmiechu. Tancerka, która wcześniej ograbiła Emilię z pensji, teraz przechadzała się po następnych platformach, połyskując w świetle klubu wieloma kolorami świateł, które odbijały się od jej jasnej i gładkiej skóry. - No pięknie, Östberg. A Irissa mnie ostrzegała.
Cmoknął, sięgając po swoją szklankę. Jej ścianki pokryte były szronem od lodu, który tkwił w jej wnętrzu, nieporuszony gorącą temperaturą klubu, która powinna znacznie szybciej go roztopić. Uśmiech, który schował za rąbem szklanego naczynia zabarwiony był żartem, choć, nawet w tym chaotycznym oświetleniu klubu, jego wzrok pozostał czujny, drapieżny.
Jakby dostrzegał więcej, niż pokazywała, choć przecież była pewna, że to niemożliwe.
- Wiesz dobrze, do czego piję. Dostałem twoje akta, ale nie uważam, żeby malowały pełny obraz tego, z kim pracuję - przyznał wreszcie, odkładając naczynie na blat. - To co, towarzyszko Östberg? Może pytanie za pytanie?
Choć jego słowa zabarwione były szczerością, nie wiedziała, jak dużo wiedział na jej temat. Jednocześnie, turiańskie Widmo niewiele wyjawiło jej na swój temat, stanowiąc pewną enigmę, siedzącą teraz naprzeciw niej. Wieczór powoli zmieniał się w noc, a muzyka grająca w klubie przybrała odrobinę spokojniejsze, wolne brzmienie, które wydawało się odrobinę mniej inwazyjne niż poprzednie - zupełnie jakby DJ, kimkolwiek był, dawał tańczącym chwilę oddechu przed następną nutą.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10732
Posty fabularne: 1,224
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Klub dla gentlemanów 'Czar Asari'

13 sty 2023, o 04:05

Izolacja od gości stanowiła wystarczająco dużą iluzję prywatności, by mogła czuć się zrelaksowana. Tak naprawdę, to niczym nie różniło się to w jej głowie od sytuacji, w której niedawno była z Kryikiem - to jest, kiedy była w obozie Krogan, i niby ktoś mógł ją podsłuchiwać, ale i tak czuła się bezpiecznie. Jedyna różnica, jaka występowała w jej głowie, to to, że tutaj osoby postronne były w większości nieco bardziej przyjemne dla oczu. Mogłaby w sumie do tego przywyknąć. Może kiedyś jeszcze odwiedzi to miejsce, jeśli na tyle jej odwali. Fizyczne rozrywki nie były nigdy jej rzeczą, bo uważała się za osobę będącą nieco bardziej ponad tym wszystkim, ale miejscówka ta miała swój klimat. Klimat ociekający potem i zmarnowaną energią.
Przyjęła drinka, który został jej zaoferowany, z godnością. Postanowiła tym razem nie być gorsza od Kryika i pozwolić sobie na jeden, mocny koktajl. Czerwony, musujący, i, przede wszystkim, zawierający alkohol. Była to pewna rzadkość w jej zachowaniu. Nie zastanawiała się nawet nad tym co ją wywołało, a i zresztą nie musiała. Wzięła jednak pierwszego, solidnego łyka. Jeden z jej ulubionych smaków, bo smak wiśni, uderzył w nią dość mocno, czego nawet chyba trochę się nie spodziewała.
- Ahhhhh, nieźle - powtórzyła się. Poprzednią wypowiedź zaczęła w ten sam sposób. Sama się na tym złapała. Powiedziała to jeszcze raz, co sprawiało, że poczuła się lekko niezręcznie. Była w sytuacji klubowej, która siliła się na wybrzmiewanie na prywatną, a nie misyjną. Na misjach bywała w takich miejscach, lecz dla rozrywki...chyba nigdy, jeśli nie miałaby liczyć jakichś bardzo nieudanych wypadów. Może nawet zrobiło jej się trochę głupio, a w głowie pojawiły się myśli o tym, że być może coś straciła, poświęcając się w pełni karierze i ambicjom. Po chwili na szczęście jednak zmądrzała, przypominając sobie, że jest zbyt istotna na takie pierdoły.
Spostrzegła jednak, że Derius także ma tendencję do wydawania swojej kasy w sposób raczej frywolny. Nie powiedziała tego, ale pomyślała sobie, że mają tyle wspólnego. Lubiła swoje niepotrzebne wydatki, i najwidoczniej on też.
- Nie, na szczęście nie mam. Ale niestety jestem aż za dobrze zaznajomiona z tą organizacją - postanowiła odpowiedzieć mu w sposób raczej zdawkowy, może nawet lekko ociekający zawiścią wobec Cerberusa. Uśmiechnęła się jednak dosyć szczerze, gdy wspomniał o Irissie. Oparła się lekko łokciami o stół, przez chwilę nie pijąc. Papierosa także już nie miała, bo zgasiła go o popielniczkę i nie czuła dalszej potrzeby "zaśmiecania" lokalu swoim dymem - A już myślałam, że opowiadała ci same dobre rzeczy na mój temat. Że jestem jej...ulubienicą - powiedziała, kończąc zdanie przesadną ironią - Zresztą, to chyba widać, bo tyle we mnie zainwestowała - nawiązała do poprzedniego nurtu rozmowy, szybko obracając sytuację w żart, by nie wyszło na to, że rzeczywiście chciałaby, by jej przełożona (jak i zresztą cała reszta Rady) mówiła o niej w samych superlatywach. Kompleks wyższości nie był niestety wyborem, a stylem życia.
Gdy jednak spoważniał i przeszedł do mówienia nieco bardziej na temat, pytając się o jej osobę i poglądy, uniosła lewą rękę w górę, lecz trzymając dłoń w poziomie, jakby sygnalizując, że potrzebuje chwili, by ubrać myśli w słowa. Gorąca temperatura, w połączeniu z tym, że chciała zrobić wrażenie nadchodzącym monologiem, sprawiły w duecie, że aż zdjęła bluzę, zawieszając ją koło płaszcza i ukazując prawie gołe ramiona, w dużej mierze pokryte syntetyczną, fałszywą skórą, skrywającą prawdziwe blizny i ukrywając jej "historię wojenną", zamiast tego zastępując ją czymś nieco lepszym wizualnie. Z jej inicjatywy, oczywiście - wolała nie mieć blizn, bo były to "testamenty porażki".
- Osobiście poznałam trochę członków Cerberusa w różnych sytuacjach. Jeśli widziałeś moje akta, to wiesz, że podjęli próbę zrekrutowania mnie. Próbę nieudaną, bo nie wierzę w te ich...ekhm... - ponownie potrzebowała chwili na odchrząknięcie i zmianę sposobu mówienia. Tym razem przestała opierać się o stół, a zamiast tego rozsiadła się nieco wygodniej po swojej części kanapy. Chwyciła się samą za podbródek prawą dłonią, jakby w geście kontemplacji. Dużo się "przemieszczała", co właśnie spostrzegła. Nie pozostawała w miejscu. Widocznie tak już miała, gdy była w luźniejszych sortach rozmów - Nie uważam się za egomaniaka, a egomaniakiem trzeba być, żeby zgadzać się z tym ich pierdoleniem, że ludzkość zasługuje na supremację i głaskanie po głowie od świata tylko dlatego, że udało im się skutecznie zintegrować z galaktyką w sposób raczej szybki. Życie tak nie działa. Zapierdalaliśmy jako rasa nie po to, by teraz rządzić, tylko żeby być normalną, rozsądną częścią galaktycznej społeczności, która stoi grzecznie w szeregu. Dlatego Cerberus, i ich terrorystyczne odpały, są nie tylko nieskuteczne, ale też i, przede wszystkim, głupie w swojej genezie - była w stanie nawet zrozumieć terroryzm, jeśli był to terroryzm sensowny, oparty na jakichś logicznych przekonaniach. To, co prezentowali oni, takowymi nie było. Dlatego nimi gardziła. Dochodziły też oczywiście personalne powody, ale nie mówiła o nich aż tak dużo. - W każdym bądź razie, jeśli "poznałam" jakichś członków Cerberusa, to już nie żyją. To były zresztą okoliczności mojej rekrutacji, zaimponowałam Radzie moją...determinacją. - i samowolką. Przede wszystkim, samowolką. Poświęciła tamtych cywili, czego w ogóle nie żałowała. - Właśnie, co do rekrutacji. Skoro idziemy "pytanie za pytanie", to chętnie dowiem się, dlaczego akurat Ty zostałeś Widmem, bo za zdolności pilotażu promów na pewno nie. - sama nie była tu bez winy, ale chciała wbić tę lekką, humorystyczną szpilę, jakby po to, by przypomnieć, że dalej są w "miłej" atmosferze, osadzeni w spokojnym sorcie rozmowy. W polityce łatwo było zagubić tę część, a jednak grali w durną grę "pytanie za pytanie". Jej rant był tu niepotrzebny, ale go także nie żałowała.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 118
Posty fabularne: 112
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 28.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Klub dla gentlemanów 'Czar Asari'

13 sty 2023, o 23:25

Kryik uśmiechnął się pod nosem, gdy wspomniała o byciu ulubienicą Irissy i pokręcił głową. Może nieco zbyt szybko, by nie wyglądało to na wyłącznie grzecznościowe, a faktyczne zaprzeczenie tego, by znajdowała się wysoko na liście ulubionych Widm radnej. Może się mylił - w końcu dostała od niej prezencik na powitanie, a może powinna spróbować wkupić się w łaski któregoś innego radnego.
- Musisz kiedyś poznać jej ulubienicę. Przy jej charakterze nawet ciebie ktoś mógłby nazwać aniołem. No, przynajmniej na pierwszy rzut oka, zanim się odezwiesz - odrzucił pół żartem, pół serio, gdy muzyka w tle nabrała intensywności, ale ich dość dobrze wytłumiona loża nadal chroniła ich przed dudnieniem elektrycznych uderzeń. - Irissie z pewnością podoba się skuteczność, więc masz duże szanse na wspięcie się do góry. Inni radni mają nieco inne.. upodobania.
Choć oboje pracowali teraz bezpośrednio pod Irissą, jego ton głosu niekoniecznie brzmiał jak przechwałki. Nie wiedziała, jak długo wykonywał jej bezpośrednie polecenia - często Radni zwracali się do konkretnych Widm w pojedynkę, obdarzając ich zaufaniem i nierzadko były to długofalowe współprace. Derius sprawiał wrażenie dość obojętnie ustosunkowanego do asari, która stała na szczycie ich łańcucha pokarmowego. Wypowiadał się o niej z odpowiednią dozą formalności i szacunku, lecz nigdy nie zgłębiał tematu ani nie dodawał od siebie żadnych spostrzeżeń czy opinii. Choć zawsze zachowywał się dość luźno przy Östberg, nietrudno było kobiecie się domyślić, że za jego gestami często też chowała się kalkulacja.
- Miałem przyjemność - dodał, gdy wspomniała o czytaniu jej akt. Z pewnością je dostał, tak samo jak jej "sprawę", gdy Irissa przydzieliła mu monitorowanie jej w trakcie jej powrotu do służby. - Choć w kurwę czytania. Nie nudziłaś się, to na pewno.
Sączył swój alkohol powoli, rozsiadając się wygodniej na skórzanej kanapie i obserwował ją uważnie, gdy dzieliła się swoimi spostrzeżeniami. Mniej więcej w połowie na jego twarzy pojawił się lekki uśmieszek, choć niekoniecznie zadowolenia - bardziej rozbawienia słowami, którymi się posługiwała.
- Zachowaj sobie tę mowę. Jak kiedyś będziesz chciała kandydować na stanowisko Radnej, przyda ci się przekabacenie wszystkich turian - zażartował, kręcąc szklanką w dłoni. Napój falował wewnątrz, odbijając się od ścianek naczynia i połyskiwał w świetle klubu. - Z naszej perspektywy znalezienie ambitnego człowieka, który zajdzie w Galaktyce daleko i dalej pozostaje skromny to czyn niewykonalny, szczególnie na Cytadeli. Ale to nic, wciąż brakuje wam trochę do turiańskiej dumy.
Wsparł ramię o zagłówek kanapy i wyjrzał za lożę, w stronę parkietu wypełnionego tańczącym tłumem. Gorąco biło z dołu, podczas gdy chłód klimatyzacji przyjemnie muskał w kark i czoło, padając prosto z góry. Kontrast był dość przyjemnym doświadczeniem.
- Może świetnie pilotuję skycary? - odgryzł się, poruszając lekko ramieniem, które choć już było zdrowe, nadal niosło ze sobą wspomnienia, które były dość bolesne. - Byłem wcześniej w jednostkach specjalnych. Tak już wyszło. Moja historia nie jest tak kreatywna, jak twoja.
Upił łyk alkoholu, powracając do niej spojrzeniem. Musiał wiedzieć wiele o jej procesie rekrutacji, skoro przeczytał jej akta - pytanie tylko jak szczegółowe były i ile faktycznie czasu im poświęcił.
- Jaką lubisz kuchnię? - wypalił, ni stąd, ni zowąd, zmieniając zupełnie temat.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10732
Posty fabularne: 1,224
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Klub dla gentlemanów 'Czar Asari'

16 sty 2023, o 03:52


Jeśli miałaby być szczera, to nie była jakoś bardzo przejęta tym, czy była wysoko na liście ulubienic Irissy, czy nie. Na pewno chciała być jak najbardziej ceniona przez swoich przełożonych, lecz jednocześnie nie było tak, że robiła wszystko, by zadowolić "swoją" szefową. Oczywiście każdy Radny lubił co innego, fakt, lecz najważniejsze dla Emilii było to, by była w miarę doceniana i by nie wtrącano się szczególnie w to jak przynosi rezultaty. Dlatego zresztą dobrze pracowało jej się dla Radnej Asari, bo spełniała te dwa wymagania. Prezent był tu raczej kwestią poboczną. Docenioną, zapamiętaną, ale wciąż poboczną.
- Ale nie zaprzeczysz, że mnie lubi. Zapytała mnie nawet pół-prywatnie jakie odczuwam wrażenia z powrotu do służby. W języku polityków to prawie tak, jakbyśmy były przyjaciółkami - oczywiście to był tylko i wyłącznie żart, bo dobrze wiedziała, że kurtuazja i zainteresowanie typowo szefowskie nie oznaczało żadnej sympatii. Postanowiła jednak pociągnąć tę karuzelę śmiechu nieco dalej - Tak, dużo się słyszy o różnych upodobaniach każdego innego Radnego. Jakoś żaden na mnie nie narzekał, a przynajmniej nie mogę sobie przypomnieć, ale paradoksalnie najmniej pracowałam dla Radnej Fel - co było pewnym interesującym paradoksem. Radna Ludzkości i jedno z niewielu ludzkich Widm, a jednak tak mało do siebie zbliżone - Możesz się jednak domyślić, że dobrze mi u Irissy, skoro tak o niej wspominam. Swoją drogą, długo już z nią współpracujesz? - Derius był osobą, która lubiła, jak mówiło się do niego wprost. Poznała go już na tyle, by to stwierdzić. Dlatego też postanowiła zapytać go bezpośrednio, licząc na to, że po prostu jej odpowie. A jeśli to zignoruje, to także będzie coś znaczyło - wtedy dowie się, że po prostu nie może jej tego zdradzić, lub nie powinien. Dobrze pamiętała, że kiedy chciała go prześwietlić, to w ekstranecie nie znalazła NIC, tak więc bardzo możliwym było to, że Kryik po prostu działał ekstremalnie z cienia. Nawet to podziwiała. Ona, jako ludzkie widmo, pewnie nie miała takiego luksusu. Musiała być choć TROCHĘ znana, bo jej gatunek nie łączył się z tym zawodem dosyć często.

Gdy jej akta zostały wspomniane w pozytywnym sensie, ciężko było jej się nie uśmiechnąć. Gdy ego było łechtane, Östberg się radowała. Postanowiła jednak tego nie komentować. Pozwoliła mimice mówić za siebie.
Jej dosyć krótka mowa została odebrana w sposób ciepły, choć żartobliwy. Nie na taką reakcję liczyła, ale tamte łyki alkoholu i zdolność improwizacji sprawiły, że postanowiła po prostu to odbić, licząc na swoją werbalną zręczność.
- Właśnie testuję swoją mowę na Turianinie i liczę na to, że zadziała - delikatnie prychnęła pod nosem, dopijając już swój koktail - Cóż, to też nic dziwnego, że ludziom odbija, patrząc na to jak młodzi jesteśmy i jak dużo rzeczywiście nam się udało. Choć dla was są to zwykłe pierdoły, to ludzkość jara się tym, że odkrywa coś, co już zostało wymyślone, ale szybciej. A później pojawiają się humano-centryczne kwiatki, albo po prostu zidiociali rasiści. Straszliwe - dokończyła swoją myśl, jednocześnie kreując trochę wizerunek, jakoby była ponad tym wszystkim. Ona rasistką nie była, ani ego jej nie odbiło. Emilia była czujnym obserwatorem rzeczywistości, wychodzącym ponad normy. Przynajmniej w swojej perspektywie. Albo w tym temacie. Uważała, że ma dość zdrowe poglądy w kwestiach rasowych, bo była w końcu pewnym sortem kosmopolitki
Uśmiechnęła się przelotnie na wspominkę o skycarach, lecz postanowiła tym razem go nie dobijać.
- Jakoś wątpię, by to było takie proste. Dobrze wiesz, że Widmem nie zostaje się poprzez po prostu bycie dobrym i awansowanie. Zawsze jest ta...iskra. Ten jeden incydent. Chyba, że jest się Shepardem, lecz o nim nie mówmy - odkaszlnęła na koniec, wspominając przeklęte imię przeklętego Widma. Chciała wydobyć z Kryika trochę więcej historii - Kuchnię? Nie mieliśmy aby rozmawiać o Cerberusie? - uniosła brew do góry, łapiąc go za słowo. Dopiero, gdy odpowiedział jej na tę zaczepkę, to odetchnęła.
- Tajską, japońską, włoska też jest niezła. Z galaktycznych, to lubię Turiańską. Ale nie, nie podlizuję ci się. Moja przyjaciółka to Turianka i robiła naprawdę smaczne rzeczy, oczywiście nie-dextro.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 118
Posty fabularne: 112
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 28.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Klub dla gentlemanów 'Czar Asari'

18 sty 2023, o 00:30

Każdy z Radnych na swój sposób wydawał się tajemniczy. Irissa mogła mieć przyjemne usposobienie, gdy widywano ją w dyplomatycznych sytuacjach, a jej uśmiech zawsze zdawał się szczery, a usta prawdziwe - ale Östberg mogła być pewna, że jest to jedynie zasłoną. Taką samą, z jakiej korzystała radna Fel, a do której rzadko kiedy sięgali Quentius i Esheel. Każdy z ich czwórki miał inne metody i jak na razie, najwyraźniej metody Irissy działały w dobrym zgraniu z metodyką rannego Widma, które chce powrócić na służbę. Kurwa ja pierdolę nie ma entera żegnam
A raczej rannej inwestycji.
- Jakiś czas - odrzekł, a jego ramiona drgnęły w obojętnym geście. - Irissa lubi korzystać z moich usług, gdy wymagają skuteczności i sumiennego wykonywania rozkazów. Ale podejrzewam, że nie znajduję się na liście top 10 Widm Cytadeli, którą zapisała sobie w notatniku.
Po tym, gdy Östberg wyszła z sali posiedzeń rady, Derius pozostał by odbyć z asari prywatne posiedzenie. Może Irissa kompletnie zmieniła swój ton, gdy Emilii nie było obok - mogła się w końcu tylko domyślać, jak przebiegło jego sprawozdanie.
Parsknął cicho, gdy wspomniała o humano-centrycznych kwiatkach, chowając usta za krawędzią szklanki. Dopił swój koktajl, odstawiając naczynie na stal z małym stukotem. Gdy obydwoje wypili swoje drinki, niemal natychmiast w drzwiach do loży pojawiła się elegancko ubrana kelnerka z tacą, na której ułożyła brudne szklanki. Pożegnała ich uśmiechem, wychodząc chwilę później.
- Może jedno ma związek z drugim? - mruknął niewinnie na dźwięk jej małego oburzenia, nie wspominając jednak o Cerberusie - przynajmniej na razie. Jego ręka zamarła w połowie dłoni do paczki papierosów leżącej na stole, gdy wspomniała o turiance, przygotowującej jej dania. - I jak opisałabyś naszą kuchnię? - spytał, uśmiechając się pod nosem.
Najwyraźniej powątpiewał nieco w autentyczność potraw przygotowywanych przez turiankę, która nie może w normalny sposób posmakować tego, co w ogóle gotuje.
- Liczyłem, że powiesz coś oryginalniejszego - westchnął ostentacyjnie, wyciągając kolejnego papierosa z paczki. - Ale niech ci będzie. Mam dla ciebie zagadkę.
Odpalił końcówkę papierosa, pozwalając muzyce na chwilę wypełnić przerwę w ich rozmowie. W kolorowych światłach, które wpadały co jakiś czas do wnętrza ich loży, blade, ledwie widoczne tatuaże połyskiwały lekko na jego twarzy.
- Miejsce, w które lecimy, ma świetne kluby i zajebistą kuchnię, ale pitna woda w nim może ci zaszkodzić - wetknął papierosa do ust, zaciągając się lekko i uniósł ku niej badawcze spojrzenie. - Nie ma w nim krabów. Mam nadzieję.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10732
Posty fabularne: 1,224
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Klub dla gentlemanów 'Czar Asari'

19 sty 2023, o 02:17

Östberg totalnie akceptowała to, że Kryik postanowił nie zdradzać jej dokładnie tego, ile czasu minęło od jego rozpoczęcia współpracy z Irissą. Rozumiała to. Skoro jakaś informacja nie mogła zostać przekazana, to nie była. Irissa była tajemniczym sortem Radnej, korzystającym z przyjemności, ale jednocześnie potrafiła być bezwzględna w każdym aspekcie. Dlatego zresztą Emilia ją szanowała, i może dlatego rozumiała...informacyjną powściągliwość Deriusa. W ludzkich (i także nieludzkich, tak w zasadzie) zachowaniach zawsze był jakiś powód, dlatego jeśli Kryik nie zdradzał jej "prawdy", to musiało stać za tym jakieś rozumowanie.
- Skoro jesteś skuteczny i sumienny, a ona takie rzeczy lubi, to czemu niby miałbyś nie być w top10? Bo jesteś za słabym pilotem? Czy może po prostu brakuje ci tego mrocznego wdzięku? - postanowiła delikatnie zażartować z tego, że i jej zdarzało się być straszliwie poważną, przerażającą kobietą. "Ulubienica" Irissy miała z kolei być równie zła, jeśli nie bardziej. Kryik nie miał tej cechy - był, tak w zasadzie, spoko ziomkiem. Kimś, kto pasowałby na plakaty. Oczywiście nie uważała, by to był powód, dla którego mężczyzna miałby nie być w top10. Postanowiła jednak zażartować po to, by dać mu furtkę do ucieczki, gdyby po prostu nie mógł lub nie chciał czegoś powiedzieć. Sama była otwarta, ale to dlatego, że jej akta zostały już przeczytane, tak więc nie miała nic do ukrycia. A jeśli miała, to były to szczegóły.
Sama pochłonęła zawartość swojej szklanki dobrą chwilę po Deriusie. Przez to, że mówiła dość dużo w tej konwersacji, to i nie miała okazji do pasywnego popijania, więc brała głębsze, mocniejsze łyki, gdy kończyła swoje wypowiedzi.
Choć sama oburzyła się o to, że konwersacja zeszła na kuchnię, a nie Cerberusa, to gdy autentyczność jej znajomości Turiańskiej kuchni została urażona, Emilia oburzyła się już definitywnie, nabierając powietrza w usta, by zacząć bardzo szczegółowo opisywać jej to, co Naelea miała kiedyś okazję jej przyrządzić. Pamiętała ten wieczór - umówiły się wówczas, że ugotują po jednym przysmaku swojej kuchni. Pamiętała, że poszła na łatwiznę i ugotowała pizzę, wmawiając koleżance, że gotowe ciasto było bardzo ciężkie do przygotowania. Dobre czasy.
- Jak bym opisała? Nie wiem, zależy od potrawy, tak w zasadzie. Moja przyjaciółka zrobiła mi właśnie tego, no...Tarka? Targa? Nie, to był ten... - zatrzymała się na chwilę, pstrykając palcami i szukając słowa - Talg! Naprawdę pyszne stworzonko, nie będę kłamała. Mimo chamskiego rasowego stereotypu, smaczne jak cholera. Ugotowała całego, oczywiście jakoś specjalnie hodowane, by było na nie-dextro. Każda część ciała smakowała inaczej, a za przeproszeniem, ojebałam praktycznie całego. Większość strasznie słona, ale mięso naprawdę, naprawdę grube, jak ziemski stek. Oprócz tego, chityna okazała się być naprawdę przyjemna dla podniebienia, jakaś taka bardzo...hm...skorupiasta, przyrównałabym do jedzenia porostów, tylko, że to jest mięso. O, i fajne jest to, że tłustość zależy od tego co akurat jesz, więc możesz sobie w zasadzie wybrać jak bardzo tłuste lubisz, i... - prawie udusiła się od nadmiernej mowy. Wzięła wdech - Naprawdę mocne, czerwone mięso. Cieszę się, że ktoś wpadł na pomysł by marnować pieniądze na genetyczne przekształcanie i hodowanie waszych zwierząt tak, by były nie-dextro. Nie jadłeś pewnie Ziemskiego, ale definitywnie lepsze, niż cokolwiek co jadłam z ludzkiej kuchni. Ewentualnie może chodzić nie o to, co zostało ugotowane, a o to, kto to zrobił. - na koniec jej ton zrobił się już bardziej klasyczny, bo chłodny i mniej...aktywowany? Chyba nigdy jeszcze nie odpaliła się w ten sposób przy Deriusie.
Po zakończeniu wywodu, zaśmiała się w sposób cichy i kwaśny, trochę obśmiewając to jak nadmiernie się zaangażowała, a trochę w oczekiwaniu na aprobatę za to, że FAKTYCZNIE udowodniła swoją wiedzę. Emilia Östberg dominowała w każdym polu - w polu walki, w polu konwersacji oraz najwidoczniej w polu wiedzy o jedzeniu innej kultury. Przynajmniej z tego co doświadczyła. Tak naprawdę nie miała jakiejś wielkiej wiedzy na ten temat, po prostu posmakowało jej to, co przyrządziła jej koleżanka.
- Hmmm...kluby, kuchnia...powiedziałabym, że może chodzić o Thessię, bo woda tam rzeczywiście może zaszkodzić, i chodzi tu o nadmiar Pierwiastka Zero. - wystrzeliła jednym, prostym strzałem, ostatecznie dochodząc do wniosku, że jest to poprawna odpowiedź. Nie zdziwiłaby się jednak, gdyby nie trafiła. To pole było bardzo ogólne i były setki takich planet.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 118
Posty fabularne: 112
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 28.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Klub dla gentlemanów 'Czar Asari'

21 sty 2023, o 13:15

Mężczyzna parsknął śmiechem, bez zawahania kiwając głową gdy zaoferowała mu tę subtelną ucieczkę z poprzedniego tematu. Ciężko było powiedzieć, czy szczegóły na temat jego współpracy z Irissą należały do kategorii tych rzeczy, których nie chciał mówić, czy po prostu nie chciał. Gdy przychodziło co do czego, Derius potrafił założyć maskę pokerowej twarzy i nawet bystre oko Emilii nie dostrzegało tego, co chowało się z drugiej strony.
- Mówisz, że mogę nie być w jej typie? - rzucił, uśmiechając się szelmowsko. Wyprostował się, pochylając nieco nad dzielącym ich stolikiem. W jego oku błysnęła iskierka rozbawienia. - Jestem za mało mroczny? Muszę nad tym popracować.
Jego plecy znów opadły na oparcie kanapy, a wzrok uniósł się w górę, gdy spostrzegł tancerkę wsuwającą się na ich gzyms z innej platformy. W półmroku rozświetlanym jedynie przez stroboskopy, wyglądała na tą samą, która odwiedziła ich poprzednio, lecz gdy obróciła ku nim twarz szybko okazała się nieco starsza od poprzedniej. Uśmiechnęła się do nich niewinnie, a Kryik krzywo odwzajemnił ten gest, nim jego uwaga powróciła w pełni do aktywującej się Emilii.
Tancerka sunęła powoli w stronę następnej platformy, nie śpiesząc się zbytnio. Östberg mogła pomyśleć, że byłaby idealnym szpiegiem w miejscu takim jak to i może nawet to było celem jej odwiedzin - ale wpadła do nich idealnie w chwili, w której z pasją konwersowali na temat turiańskiej kuchni.
- Ciekawe jak bliski jest smak Talga, którego próbowałaś, do autentycznego. Ja na przykład zupełnie go nie lubię, może powinienem spróbować twojego. Za ciężki - rzucił z powątpiewaniem, wiedząc, że gdyby dzielili kiedykolwiek talerz, prawdopodobnie stałby się stereotypowym mężczyzną spędzającym swoje popołudnie w toalecie - tyle, że on miałby przynajmniej powód, żeby to robić. - Lubię ryby. Mój ojciec zabierał mnie na polowania na sylviany, więc ich mięso też dobrze mi się kojarzy, choć nie ma w nim niczego specjalnego.
Cmoknął, jak koneser, którym być może w istocie był. Jego gusta mogły być spójne, lub zupełne odmienne do tych, które miała Emilia - bariera dekstro skutecznie owijała tę kwestię mgiełką tajemnicy i tylko, jeśli któremuś z nich życie przestanie być miłe, dowiedzą się, czego im w smaku brakuje.
Uśmiechnął się z zadowoleniem, gdy padła jej odpowiedź. Nim zdążył przytaknąć czy kiwnąć głową, dostrzegła w jego spojrzeniu, że zgadła poprawnie. Ich następnym celem miała być Thessia.
- Punkt dla ciebie - przyznał, strzepując nadmiar popiołu do wnętrza popielniczki. - Obawiam się, że odprawa czeka nas już na statku. Nie tylko ściany tutaj mają uszy - jego wzrok powiódł do innej platformy, którą teraz obsiadała tancerka, nim szybko poprawił się - A raczej ich nie mają.
Zaciągnął się papierosowym dymem po raz ostatni, nim zgniótł końcówkę papierosa o dno małego naczynia pozostawionego im na stoliku. Wyglądał na gotowego do drogi, szczególnie biorąc pod uwagę puste naczynia, które zabrała z ich stolika kelnerka.
- Masz coś do załatwienia na Cytadeli nim wylecimy? - zagadnął.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10732
Posty fabularne: 1,224
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Klub dla gentlemanów 'Czar Asari'

23 sty 2023, o 16:17

Konwersacja, której była częścią, miała dwie warstwy - warstwę realną, czyli to, co było rzeczywiście mówione i słyszane, oraz warstwę subtelną, czyli wszystkie ukryte konteksty, niemożność powiedzenia różnych rzeczy, oraz przekazywane sobie znaki, które tylko oni rozumieją. O tyle, o ile Kryik był w miarę wdzięcznym rozmówcą, to i tak nie dało się uciec od tej drugiej warstwy. Była już przyzwyczajona do szpiegowskiej sekrecji i braku otwartości, tak więc jej to nie dziwiło. Zresztą, sama pomogła mu w nie powiedzeniu sobie czegoś, co chciała wiedzieć. Dała mu łatwą ucieczkę, a i zamierzała nawet pociągnąć ją nieco dalej.
- Tak, dokładnie tak sądzę. Za mało masz tego...wewnętrznego mroku, który sprawia, że Radni lubiący skuteczność i skrupulatność są w stanie rzucić wszystko, byś dla nich pracował. Z usposobienia bliżej ci do Fel, ale nie jesteś odpowiedniej rasy - rzuciła z lekkim żartem w głosie, widocznie sugerując, że Derius był po prostu...zbyt łatwy do polubienia. Nie miał tych chamskich, wrogich cech, które czyniłyby go kimś, kogo można by od razu nazwać Widmem. Gdyby miała przypisać mu jakiś zawód, nie wiedząc, kim jest, to raczej nie uznałaby go za swojego współpracownika. Nie żeby uważała to za wadę - wręcz przeciwnie. Pozory czasem myliły, a taka sytuacja mogła ułatwiać życie.
Obserwowała kątem oka to, co działo się w klubie. O tyle, o ile w swoim monologu pełnym pasji patrzyła tylko na Kryika, tak gdy już skończyła, instynktownie poszukała ucieczki we wszystkim dziejącym się poza. Czasem zerkała na tancerki, czasem po prostu na neony, a czasem na...wystrój. Nie były to jej klimaty, ale zdążyła się przyzwyczaić. Pomyślała sobie też, gdy już przeszła jej początkowa fascynacja kobietami, że byłyby dobrymi szpiegami. Doświadczenie z linii "S" szybko przypomniało jej, że faktycznie mogłyby być przez kogoś opłacone. Jakoś wątpiła jednak, by w Cytadeli działali jawnie wrodzy agenci. Z drugiej strony, stan kontrwywiadu Rady był...jaki był.
Na szczęście tym razem potencjalna szpieg ominęła ich, w momencie, gdy Kryik toczył monolog o rybach. Östberg kiwała delikatnie głową, gdy ten był toczony, słuchając go z zainteresowaniem, ale już nieco mniejszym. Udowodniła, że ma rację. Został zmasakrowany argumentami, doświadczeniami i prawdą. To, co teraz mówił, interesowało ją więc troszkę mniej. Acz zapamiętała sobie, jakie jest jego hobby. Zanotowała sobie też w głowie, że musiał mieć przynajmniej akceptowalną relację z ojcem, skoro tak było. Może nawet poczuła trochę zazdrości.
- Nie mam pojęcia jak bliski jest smak tego Talga, ale wiem, że jeśli będziesz mnie tak dalej wkurwiał, to z zawiści ugotuję ci coś Szwedzkiego, ale dextro, a potem zmuszę cię do jedzenia, żeby powiedzieć ci, że chuja, i wcale tak nie smakuje - parsknęła szczerym śmiechem, używając dwóch wulgaryzmów w jednym, dłuższym zdaniu. Alkohol sprawił, że była troszkę mniej czujna ze swoim językiem, a i pokazywała części osobowości, które normalnie leżały skryte pod maską złożoną z zimnego tonu i chłodnego wyrachowania w połączeniu z pewnym sortem manier. Nie karciła się jednak w głowie za takie postępowanie, uznając, że są już na tyle "blisko" z Kryikiem, by nie musiała się aż tak wstrzymywać.
Zgadła oczywiście, że chodziło o Thessię. Przyjęła to bez entuzjazmu, jedynie kiwając delikatnie głową i posyłając mu spokojne spojrzenie, gdy wspomniał o ścianach mających uszy. W takim razie czemu ją tu zabierał? Nie miała za bardzo pojęcia.
- Oczywiście, że nie mam. Możemy wyruszać natychmiast - oznajmiła krótko, gotowa, by wyjść. Już nawet zaczęła wstawać, by ruszyć do portu, lecz zatrzymała się w połowie. - Jeśli mogłeś przeprowadzić odprawę na statku, to czemu w ogóle tu jesteśmy? - uniosła brew do góry
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 118
Posty fabularne: 112
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 28.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Klub dla gentlemanów 'Czar Asari'

26 sty 2023, o 03:03

Muzyka ucichła nieco, jakby klub odgadnął ich tajne zamiary, gdy Emilia podniosła się ze swojego siedzenia. Kryik przyglądał jej się nieśpiesznie, gdy wahała się stojąc w miejscu, przyglądając się jednocześnie jego minie z podejrzliwością. Klub "Czar Asari" z pewnością nie należał do klasycznych miejsc spotkań biznesowych - ani w zawodzie Widma, ani w żadnym innym, który winien dostrzegać światło dzienne. Mimo tego Derius wydawał się zadowolony z ich krótkiego wstępu, nawet jeśli nie miał wiele wspólnego z faktyczną misją zleconą im przez Radę.
- A czy potrzebuję specjalnej okazji, żeby zaprosić cię na drinka w podrzędnym klubie? - zagadnął, ale choć jego głos niósł ze sobą znamiona niewinności, kąciki ust uniesione w górę opowiadały inną historię. - Rozczarowujesz mnie. Mówiłem, że moim zdaniem przyda ci się trochę rozrywki.
Zgarnął kartonik papierosów ze stołu i schował do wnętrza kieszeni swojej kurtki, w której panoszyła się już zapalniczka. Nie zostawili tu nic, za czym musieliby się w tej chwili rozglądać, więc Kryik bez oporów wstał ze swojego miejsca. Wyjrzał na parkiet, widoczny zza krawędzi ich loży, z zaciekawieniem, ale bez wyraźnej chęci dołączenia w tej chwili do tańczących, po czym ruszył do wyjścia razem ze skorą do odbycia odprawy Emilią.
- Tylko na spotkaniu z tobą mogę wypić drinka na fakturkę, za którą zapłaci rada, Östberg - parsknął, pół w żarcie, pół serio, mijając ją w przejściu. Unosił się za nim wątły, ale charakterystyczny zapach dymu, który spowijał ich stolik chwilę wcześniej. - Nie doceniasz moich umiejętności niepłacenia za rzeczy, za które powinno się płacić.
Mrugnął do niej porozumiewawczo, siegając do swojego omni-klucza, na którym zza jego pleców dostrzegła ekran zapłaty za otwarty na nich rachunek, który należał do ich loży. Kątem oka dostrzegła tam też drinka, którego obiecał się jej postawić, a który w praktyce nabił na rachunek otwartego funduszu Widm, w dodatku podpisując nazwiskiem Irissy, jakby operacja, którą odbywali w Czarze Asari, była bezpośrednio z nią związana.
Gdy wysunęli się z wnętrza klubu, taksówka czekała przy najbliższym postoju, reagując tylko na jego identyfikator wywoływania. W chwili, w której drzwi rozchyliły się przed ich obojgiem, usunął się, wpuszczając Emilię przodem, odruchowo, nim sam zasiadł na fotelu pasażera, a prom pomknął w kierunku doków.

Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10732
Posty fabularne: 1,224
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Poprzednia strona

Powrót do Okręg Bachjret

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość