Dzielnica mieszkaniowa położona na niższych poziomach stacji, do której w łatwy sposób można dostać się przy pomocy promu. Słynie z tego, że na jej terenie umieszczona jest Klinika Omegi. Dzielnica ta objęta jest strefą kwarantanny z powodu nieznanej plagi, która dziesiątkuje populację.
Jedynym sposobem na dostanie się do dystryktu Gozu jest przejście przez dystrykt Doru lub Kima.

Re: Bar Astarte

15 gru 2021, o 22:01

Pierwsze spotkanie zbieraniny gnatów do wynajęcia, która miała zostać sklecona w jednolitą drużynę zawsze były jak to. Wzajemna obserwacja, ocena profesjonalizmu, poznanie umiejętności albo jedzenie kaczki. Curio nie był wyjątkiem i z ciekawością wpatrywał się w ekipę, która zebrała się tego pamiętnego wieczoru w Astarte. Karajev wyglądał na porządnego chłopa. Mila mówiła, że to domena jakichś tam ‘Słowian’, o których też padło z ust Strikera. Nie miałby problemu napić się z typem ale, no właśnie. Nie picie a robota na nich czekała. Po pochwałach i odznaczeniach, o których Curio słyszał z wiadomości, nie wątpił w odpowiednie nastawienie i umiejętności żołnierza. Raczej co robił żołdak Przymierza na tego typu robocie? Nie wspominając już o miejscu spotkania. Od kiedy to Przymierze Systemów wysyła swoich na dodatkowe robótki? A może jest na urlopie? I jak bardzo… Regulaminowym był? Crassusowi nie widziało się ustalanie żadnych łańcuchów dowodzenia i doktryn wyjętych z… Właśnie stamtąd.
Isha była tutaj najbardziej wygrzana, tu nie było wątpliwości. Niekulturalnym było pytanie o wiek ale na tyle, na ile Curio znał asari to D’Veve musiała być względnie młoda. Buzującą energię podpisywał pod to oraz naturalna biotykę. Za cholerę nie wiedział ile żrą asari ale jego chorwacka przyjaciółka wchłaniała jedzenia za dwoje. To może i Isha waliła ciągle jakieś energetyki? Nieco chaotyczna w swoim zachowaniu ale nie przeszkadzało to turianinowi za bardzo. Przynajmniej na razie, dopóki w powietrzu nie świstały pociski.
Striker był największą zagadką z trójki czekającej już w barze. Jego nonszalancja i pewność siebie była albo wynikiem doświadczenia i znajomości, albo skrajna głupotą. Curio spotykał na swojej drodze podobnych do Charlesa i zawsze okazywali się jednym z dwóch. Odwalali swoją robotę koncertowo lub spierdalali wszystko jak tylko sytuacja zacznie się sypać i nie ma miejsca na pozory. Tak jak w przypadku pozostałej dwójki czas pokaże, z jakiej gliny został ulepiony.
Widząc, że Isha zmierza ku niemu w celu wykonania obiecanego selfie, Crassus zrobił kobiecie nieco miejsca. Objęty i wciągnięty w kadr, wskazał palcem wskazującym swojej trójpalczastej dłoni na logo firmy widniejące na pancerzu i wyszczerzył się do zdjęcia, rozsuwając nieco żuwaczki. Może Isha będzie wrzucać focię na jakieś media społecznościowe to darmowa reklama nie zaszkodzi.
Słysząc swoje imię wspomniane przez Milę i to w kontekście nerda zestawione z Exilem - Piwniczakiem, turianin przewrócił oczyma i westchnąwszy ciężko dorzucił do historii:
- Piwniczak czy nie, przejął kontrolę nad Cytadelą na parę ładnych godzin. Znam tylko dwa przypadki, kiedy takie coś miało miejsce. I jednym z nich był on. - Crassus mówił zupełnie poważnie. Cieszył się z sukcesu, który tam odnieśli i choć to on pociągnął spust, czuł pewną dozę respektu do hakera. - Pewnie wiele można byłoby się od typa dowiedzieć, gdyby nie był szaleńcem. Nie było opcji, podłączony kablami do kontroli stacji stanowił za duże zagrożenie. - dodał a propos ‘skończenia tej farsy’.
- No ale! Co było to było, dobrze, że się skończyło…O kurwa. - Curio zesztywniał kiedy jego wzrok napotkał nadchodzącą, masywną sylwetkę. Prawa dłoń w pierwszym odruchu sięgnęła do tyłu, po broń, ale Crassus powstrzymał się w pół ruchu. Szansa przypadkowe pojawienie się yahga w tym miejscu o tym czasie było wręcz nierealne. Turianin lubił spędzać czas grzebiąc w Extranecie i poczytał sobie to i owo o tej prymitywnej, jego zdaniem, rasie. Kiedy yahg podszedł i przedstawił się, Curio momentalnie pobiegł wzrokiem po reszcie. Widząc kompletny brak reakcji ze strony ludzi i asari, najemnik nieco zgłupiał. Co jest, w ryj volusa? Czy wszyscy wiedzieli o yahgu tylko nie on? Ukryta kamera czy co? A może miał halucynacje? W końcu zeżarł taco nieznanego pochodzenia, Duchy tylko wiedzą co tam było.
Wtem Lyssa jak gdyby nigdy nic przeszła do odprawy, co tylko bardziej utrwaliło Curio, że coś tu było nie tak. Mimo to, skoro temat wszedł na ich zadanie, turianin skupił się w pełni na mówiącej asari. Był profesjonalistą w swoim zawodzie i skoro przybył tu wykonać robotę to była ona priorytetem. Wielki obcy nieco to utrudniał ale najemnik starał się jak mógłby wyglądać zupełnie naturalnie i nie przejmować się tym zjawiskiem.
- A dziękuję serdecznie. - odparł Karajevowi, przyjmując chętnie kawkę. Skoro ten również nie przejmował się Kiru, Curio postanowił do końca utrzymać pozory. Zamieszał ciemny płyn dokładnie i rozejrzał się po stole. Gdzie był cukier?! Mało profesjonalnym byłoby wtrącenie się w słowo Lyssie w takiej sprawie, a więc Crassus na razie pozostał cicho. Po prostu mieszkał tą kawę przez cały czas, aż do momentu, gdy mogli zadawać pytania. Przysłuchiwał się co mieli do powiedzenia jego przyszli kamraci, już w międzyczasie podnosząc się ze swojego miejsca. Oczekująca go wyprawa po cukier zaczęła się wraz ze słownym potwierdzeniem Viktora, że zapomniał o tak istotnym składniku. Curio westchnął po prostu i skinął głową. Złapał swój kubek z kawą i ruszył w kierunku baru. Wyciągnąwszy od barmana cukiernice z dekstro-odpowiednikiem popularnego na Ziemi słodziwa, Crassus wbił łyżkę i zaczął wiosłować, wrzucając horrendalne ilości dekstro-cukru do swojej kawy.
- Większość kwestii została poruszonych, to nie ma co się powtarzać. Ja tylko chciałbym zapytać, czy mamy jakiekolwiek informacje o strukturze tego całego kultu? - Curio miał już zacząć mieszać swój napój ale po krótkiej chwili refleksji dorzucił jeszcze jedną łyżkę. Teraz było dobrze. - Octavia trzyma wszystkich twardo za mordy czy istnieje szansa, że z samą Matką możemy mieć sztamę a przeszkadzać nam mogą jej wewnętrzni przeciwnicy? O ile nic ich tam wszystkich nie zeżarło.
Zadawszy swoje pytanie, turianin ruszył w drogę powrotną, popijając nieco swoją przesłodzoną kawę.
- Mmm, smoła. Zupełnie jak w wojsku. - mruknął do siebie, zadowolony z otrzymanej mikstury.

ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio

Avatar użytkownika
 
Posty: 64
Posty fabularne: 48
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 85kr
Medale: 2
Glitch (1) Seryjny Pechowiec (1)

Re: Bar Astarte

16 gru 2021, o 00:47

Towarzystwo, w którym znajdowała się Mila, było dosyć... ekscentryczne. Wystarczyło spojrzeć na asari, która mentalnie zachowywała się niczym czternastoletnia dziewczyna. Na standardy mackowatej rasy to byłoby pewnie... z czterdzieści lat? Szczerze powiedziawszy Chorwatka nie wiedziała, jak etap dojrzewania działał u tak długowiecznej rasy. Jeśli kilkuset letnie asari nadal są uznawane za młode, to jak to w ogóle było możliwe? Dorosły człowiek mniej więcej w jej wieku miał trochę klepek w głowie... Zaczynając gubić się w swoich myślach oraz będąc zachęconą niemo przez niejakiego Charlesa, Mila odpaliła kolejnego papierosa. Grunt, aby obserwować tę dziewczynę, czy nie zacznie im psuć misji swoim szczebiotaniem.

Z drugiej strony była dwójka mężczyzn, którzy wyglądali na jakkolwiek normalnych, nie licząc może braku zbroi jednego z nich. Najemnik na razie nie wyróżniał się kompletnie niczym, nawet zbyt wiele nie wspomniał o sobie, co mogło świadczyć o dwóch rzeczach – był paskudny albo mądry. W sumie obie rzeczy mogły iść w parze.

Żołnierz był największą ironią tego wszystkiego. Przymierze nie zapuszczało się do Terminusa, ale patrząc na jej poprzednie doświadczenie w wojsku, prawdopodobnie jego gaża jest tak niska, że musi łapać się na mniej legalne zlecenia. Nadal większość jej starych znajomych z Przymierza nie postawiłoby stopy na Omedze, stąd też jej wzmożone zainteresowanie kandydatem na najemnika. Z tego samego doświadczenia mogła także się spodziewać, że będzie próbował narzucać wpojone bezsensownie ideały oraz hierarchię, ustawiając ich wszystkich po kątach, bo któż wie najlepiej, jak nie żołnierz Przymierza? Z drugiej strony mógł też być potulnym baranem, któremu wręcz należy wykrzykiwać rozkazy. Czas pokaże, jak na końcu zasądziła, a gdy tylko usłyszy jakieś rozkazy, to pierwsze co zrobi, to przestrzeli mu ten pusty łeb i wybije próby narzucania żolnierskiej musztry.

Parsknęła śmiechem, widząc, że asari wręcz grzeje się do zdjęcia z Crassusem. Uśmiechnęła się do niego i wystawiła nawet kciuk, ale gdzieś tam w środku jej atencyjna część duszy została zeżarta z zazdrości, że to do niego dziewczyna się przykleiła po zdjęcie. W milczeniu po tym wróciła do konsumpcji tytoniu drogami oddechowymi, gdy wtedy do środka weszło... TO.

Curio przerwał swoje zdanie w połowie i dobrym wzorem zesztywniał, ale Mila jako niedoinformowany i raczej nie palący się do doinformowania siebie człowiek, wybałuszyła oczy, krztusząc się przy tym dymem z papierosa. Niedopałek gdzieś jej wypadł, gdy zerwała się z miejsca z tekstem, który każdy mógł usłyszeć: — CO TO KURWA JEST?! — jej ręce powędrowały na strzelbę, a wokół ciała zamigotały iskierki sygnalizujące gotowość biotyczną. Kątem oka widziała jednak, że nikt, nawet ta ich przewodniczka nie przejął się monstrum w zbroi wchodzącym do baru, więc odrobinę się rozluźniła. Usiadła dopiero, gdy to coś wypowiedziało jedno słowo – nadal jednak czujnie obserwując każde tego ruchy.

Mila bowiem nie była tak doinformowana jak reszta i coś, co przypominało dla niej skrzyżowanie kroganina i batarianina totalnie było dla niej niewiadomą. Nie czytała jak reszta o wszystkich rasach, przez dłuższy czas mając je po dziurki w nosie, a gdy spiknęła się z Crassusem, jej obojętność względem obcych pozostała. Oczywiście nie była rasistką i miała głęboko w dupie asari, krogan czy innych mieszkańców galaktyki, chociaż nadal czasami za bardzo skupiała się na tym, aby na co poniektórych nie patrzeć. To tak, jakby pojechała do Ameryki, gdzie był misz-masz kulturowy. Tutaj zaś, widząc... Kiru, po prostu nie potrafiła się powstrzymać i gapiła się zmrużonymi oczami, zastanawiając się, czym to jest.

Wtedy też Lyssa zaczęła opowiadać i prezentować hologramy, na których Chorwatka bardzo usilnie próbowała się skupiać. Tak usilnie, że aż było widać, że nie próbuje gapić się na Kiru. Mimo tej dystrakcji pojmowała kolejne informacje i zapamiętywała kolejne projekcje, chociaż kusiło ją to, oj kusiło.

Większość, o co chciałam zapytać, zostało wypowiedziane — dorzuciła od siebie, wyciągając kolejnego papierosa z szoku, jaki przeżyła. — Interesuje mnie natomiast, skąd wytrzasnęliście statek z pozwoleniem w momencie, kiedy żaden inny tam od utraty zasięgu nie wylatywał. Właśnie, my mamy umowę z pilotami, czy mamy tam wejść siłą? — dopytała, powoli wychodząc ze stanu, w którym się znalazła.

Trzeba w końcu być profesjonalnym.
ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mila Račan

Avatar użytkownika
 
Posty: 83
Posty fabularne: 63
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 10:48
Miano: Mila Račan
Wiek: 33
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: .
Kredyty: 2.800
Medale: 2
Taktyk (1) Glitch (1)

Re: Bar Astarte

17 gru 2021, o 00:35

Kiru szczyciła się tym, że niewiele rzeczy było w stanie ją zaskoczyć, tymczasem ludzkiej kobiecie do pewnego stopnia się to udało. Prawdę mówiąc podobnego przywitania nie doświadczyła od wielu, wielu lat. Na Omedze lokalne rzezimieszki już dawno do niej przywykły i nie chwytały za broń gdy tylko przekroczyła próg baru.
- Lepiej odłóż tę pukawkę, bo nikt tu nie będzie płacił za zniszczenia – rzuciła do ludzkiej kobiety. Jeśli zleceniodawca włączył Kiru do tej grupy by sprawdzić jak jej członkowie zareagują w obliczu nietypowego zjawiska, to właśnie dowiedział się wszystkiego co chciał. Dla yahganki fakt, że ludzka kobieta tak szybko sięgnęła po broń był.... niekomfortowy? Prawdopodobnie nie było to najlepsze określenie, ale przez brak zdolności do odczuwania strachu nie mogła wykrzesać z siebie innych odczuć odnośnie tego zdarzenia.
Krótko mówiąc ludzka kobieta właśnie zajęła pierwsze miejsce na liście "Osób na które będę musiała uważać w czasie tej misji"
Ignorując spojrzenia rzucane jej przez kobietę, Kiru postanowiła skupić się na tym co ma do powiedzenia asari. Informacje, jakimi zdecydował się podzielić z nimi zleceniodawca. były zaskakująco skąpe. Słuchając wypowiedzi reszty grupy, Kiru przekonała się, że nie tylko ona odniosła takie wrażenie.
- Skoro mamy do czynienia z kultem, czy w takim razie mamy założyć że nasz cel również do niego należy i może przez to nie zechcieć odejść z nami dobrowolnie? - nie było nic gorszego niż stawiający opór lub co gorsza próbujący uciekać cel, który należało odstawić w jednym kawałku w bezpieczne miejsce a nie odstrzelić. Zwłaszcza, jeśli byliby zmuszeni przez to przebić się przez resztę, nie wiadomo jak wyposażonych, kultystów niechętnym do oddania "brata" bez walki.
ObrazekObrazek

GG: 43573518
Zarówno do mnie jak i do mojej postaci należy zwracać się używając rodzaju żeńskiego.
Kiru Heidr Varah

Avatar użytkownika
 
Posty: 532
Posty fabularne: 20
Dołączył(a): 3 cze 2013, o 22:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 34.493
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Glitch (1)

Re: Bar Astarte

22 gru 2021, o 02:11

Lyssa nie wyglądała na bardzo zafrasowaną wizją powrotu na stację. Wręcz przeciwnie - wydawała się tylko odrobinę spięta, co wydawało się być jej wyrażeniem gotowości do działania. Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, przyglądając im się kolejno gdy wyrażali swoje pytania, obawy i prośby. Już po jej mimice mogli zorientować się jakie będą odpowiedzi.
- Nie ma na Nyx miejsca na osób, które nie pochwalają działań Octavii - odrzekła na pytania Ishy, wzruszając lekko ramionami, jakby było to na swój sposób logiczne. - Nie powiedziałabym, żeby ci ludzie byli pierdolnięci. Chyba, że możemy tak nazwać normalne jednostki, którym trochę przeprano mózg. Ja z tego wyszłam. Niektórzy odchodzą, opamiętują się. Podobno, bo nigdy nikogo takiego nie poznałam. Ale Octavia wszystkim zaznacza, że są mile widziani, ale nie są trzymani pod kluczem.
Odchrząknęła, zerkając na krzątającego się za ladą barmana. Obsługa lokalu była wyraźnie opłacona, prawdopodobnie przez osobę, która zlecała im całe to przedsięwzięcie - nikt nie zadawał pytań, nikt nawet nie przyglądał im się zbyt uważnie. Na Omedze nic im nie groziło gdy kredyty znajdowały się w odpowiednich kontach.
- Co do statku, to nic specjalnego. Minimalna załoga, maksymalna pojemność ładunkowa. Stara łajba. - rozłożyła lekko dłonie, gestem osoby, która nie miała zbyt wiele szczegółowej wiedzy na temat statków kosmicznych, więc nie miała też się czym podzielić. Raport, do którego mieli dostęp i karta ładunkowa były dość proste. W Systemach Terminusa regulacje bywały mocno umowne gdy nie było urzędów, które mogłyby cokolwiek regulować.
- Nie ma - odrzekła prosto na chęć Karajeva zobaczenia map kompleksu. - Istniały jakieś stare mapy tego, jak to wyglądało gdy kopalnia działała, ale dawno temu zaginęły. Teraz to pomieszczenia połączone ze sobą korytarzami wydrążonymi w skale. Nikt nie kontroluje Nyx, a Nyx nie odpowiada przed żadnym rządem, jedynie przed sobą. Dlatego informacje są skąpe.
Na pytanie Charlesa, odwróciła głowę w jego kierunku. Jej mimika była oszczędna w emocje, ale w oczach połyskiwała pewność siebie.
- Nie.
Lyssa nie oceniała, ani też nie wydawała się skłonna do luźnych pogawędek. Wyglądała na profesjonalistkę, która wolała ograniczyć się do jednego zlecenia i możliwie najlepszego wykonania tego, co im zlecono. Jej pytania i odpowiedzi były krótkie, ale też wyczerpujące. Bez wplecionych między zdania żartów.
- Octavia trzyma wszystkich za mordę. Nic nie dzieje się na stacji bez jej pozwolenia - przyznała, odpowiadając na pytanie Crassusa.
Yahg, choć nie przykuł wielkiej uwagi Lyssy i części załogi, również wywołał pewną konsternację barmana - prawie tak mocno jak sięgnięcie do strzelby przez Milę. Mężczyzna z góry na dół ocenił najemniczkę wzrokiem, nim wrócił do poprzednich czynności, jedynie co jakiś czas łypiąc ku niej podejrzliwym spojrzeniem.
- Z planu - odparła na pytanie Mili, zerkając na swój omni-klucz. Ich własne piknęły cicho otrzymując transfer danych. Był rozkładem wszystkich statków odbywających trasy handlowe do i z Nyx. Nie było ich wiele - średnio jeden transport tygodniowo dokował na stacji. - Nie straciliśmy kontaktu ze stacją dziś. Ale dziś wylatuje planowo statek, który jest naszym wejściem do środka. I tak, opłaciliśmy pilotów, nie musimy wymachiwać bronią.
Sięgnęła po swój hełm leżący na stole, podnosząc go i zdejmując z jego wizjera niewidoczny pyłek, gdy usłyszała słowa Kiru. Tym razem, nad odpowiedzią chwilę się zastanawiała, nim wreszcie powróciła spojrzeniem do yahga.
- Wątpię. Jednym z celów ludzi Octavii jest wyzbycie się nadmiaru materialnych uciech i odcięcie od reszty galaktyki. Vilchis po prostu kurewsko lubi kredyty i nie widzi w tym żadnego szlachetnego celu. Musiał mieć jakiś biznes na Nyx.
Tymi słowami, skinęła im głową w formie pożegnania, pozostawiając numer doku, w którym mieli stawić się wszyscy o konkretnej godzinie. Zgodnie z tym, co powiedziała, mieli jeszcze pewną ilość czasu do spędzenia na stacji, którą mogli spożytkować zakupując więcej zaopatrzenia lub zaznajamiając się ze sobą w barze.
Po tym czekał ich odlot na Nyx.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Poprzednia strona

Powrót do Dystrykt Gozu

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron