Kolejny obszar graniczący z dzielnicą Gozu - przypomina go pod wieloma względami. Często nawiedzany jest przez najemników Błękitnych Słońc, Zaćmienia oraz Krwawej Hordy, którzy dbają o porządek na ulicach, o ile w przypadku Omegi można mówić w ogóle o jakimkolwiek porządku.

Re: Hotel "Czarna Noc"

19 sty 2015, o 22:48

Wyświetl wiadomość pozafabularną

- Tutaj? - uniosła brwi i wzruszyła ramionami. - Jesteśmy umówieni na czternastą, sama nie wiem...
Zdawała się tutaj na wiedzę turianina, nie zamierzała się kłócić skoro proponował to w ramach lepszego rozwiązania. Wsiadła do promu i zajęła miejsce obok niego. Nie próbowała na siłę podtrzymywać rozmowy, jeśli on nie miał nic do powiedzenia to Irene tym bardziej. To jeszcze nie była część zlecenia i niezależnie od tego, jak wysokie mniemanie miał o sobie Veus, ona miała lepsze rzeczy do roboty, niż zabawianie go. Chociażby zastanawianie się, jak to wszystko rozwiązać. Przesiedziała więc całą drogę, w zamyśleniu bawiąc się kosmykiem swoich miedzianych włosów.
- Niestety - zaśmiała się, kiedy turianin pomagał jej wysiąść z promu. - Już byś za mną tęsknił?
Mogła nie zwrócić na niego uwagi, kiedy wynajmowała dziś rano pokój. Prawdopodobnie nie zauważyłaby go wcale, nawet gdyby śpiewał i stepował mijając ją, tak zaabsorbowana była celem swojego przylotu na Omegę. Teraz ten cel leżał pięknie w walizce na łóżku i czekał, aż nowa właścicielka zaciśnie na nim swoją dłoń. Jak dotąd ten wyjazd był w stu procentach satysfakcjonujący i Irene coraz bardziej nie mogła doczekać się rozwoju sytuacji. Czuła się jak trzy lata temu. Dostała swoją zabawkę i mogła teraz iść się bawić, jeszcze jej za to zapłacą.
- W porządku - przeciągnęła kartą po czytniku i weszła do swojego pokoju.

Nie zdążyła się tam jeszcze rozgościć i w sumie nie zamierzała, przekonana, że jutro będzie wracać. Przynajmniej torba, którą ze sobą tym razem zabrała, nie była tak wielka, że Irene sama zmieściłaby się w środku. Miała w niej tylko najpotrzebniejsze rzeczy i dziękowała w tej chwili wszystkim bogom za swoją przezorność i zwyczaj brania ze sobą ciuchów na każdą okazję. I za wysokie buty, które spakowała w ostatniej chwili, tylko po to, żeby zapełnić niewykorzystaną przestrzeń w bagażu.
Wydobyła zestaw, w który planowała ubrać się rano i przewiesiła go przez krzesło, żeby rozprostował się do jutra. Potem usiadła na łóżku i otworzyła leżącą na nim małą walizkę. Dobre kilkanaście minut spędziła, zachwycając się swoim nowym nabytkiem i zupełnie nie zastanawiając się nad tym, do czego on tak naprawdę służy. Z nim równie chętnie wybrałaby się do strzelnicy, co z Wdową. Uśmiechnęła się do siebie, odkładając Tłumiciela obok i opierając się o ścianę za łóżkiem. Potem przez omni-klucz znalazła extranetową stronę miesięcznika Haven i zajęła się czytaniem na szybko wywiadów z bogatymi, pięknymi i sławnymi. Przejrzała i zapamiętała informacje dotyczące redakcji, typowy układ gazety, nazwiska, tematykę ostatnich numerów... Jaką wiedzę mieć musiała, nie mogła całkiem zdać się na szczęście i nieświadomość rozmówcy.
W końcu jednak westchnęła i podniosła się, postanawiając odwiedzić turianina. Nie dała mu w sumie odpowiedzi, czy chce ruszyć natychmiast, czy jutro wchodzi w grę. No i po czasie, jaki miała do namysłu, w jej głowie pojawiły się nowe pytania. Chwilę później już stała pod jego drzwiami, czekając, aż odpowie na pukanie. Weszłaby bez pytania, skoro dał jej wcześniej to nie do końca jasne zaproszenie, ale minęło jakieś pół godziny, a z tego co zdążyła się zorientować równie dobrze mogłaby wtedy stać się przypadkowym świadkiem sytuacji, którą oglądać niekoniecznie chciała. Miała nadzieję, że żadne fanki nie przyleciały za nimi z Zaświatów. Oparła się ramieniem o ścianę obok, skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i czekała.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1680
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 16:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Hotel "Czarna Noc"

20 sty 2015, o 13:20

Nie musiała długo czekać zanim drzwi się rozsunęły a w progu stanął Veus. Cóż, najwyraźniej na nią czekał przez cały ten czas, bo żadnego znaki nie wskazywały na to, żeby nie był sam. Może poza odzieniem, a raczej względnym jego braku. Turianie bez pancerzy wyglądali trochę jak żółwie bez skorupki, ale kto co lubi.
- Przyszłaś Śliczna, wejdź – odsunął się robiąc miejsce Irene. Jego pokój hotelowy w zasadzie nie różnił się niczym od tych pozostałych oferowanych przez Czarną Noc tyle tylko, że dookoła walały się wszędzie dziwne rzeczy. Od datapadów, po części jakiś podzespołów, omni-żele i całą gamę najróżniejszego sprzętu technicznego. Najwyraźniej Veus miał nieco więcej czasu na rozgoszczenie się niż Irene i wcale nie zamierzał się stąd ruszać przez najbliższy czas. – Wybacz bałagan, trochę bardziej tu mieszkam niż nocuję. Napijesz się czegoś?
I nie czekając właściwie na odpowiedź sięgnął do lodówki i wyciągnął z niej coś, co miało chyba być colą w puszce czy czymś w tym stylu. Podał ją Irene i usiadł na kanapie przesuwając z niej i ze stolika części i tubki z żelem.
- Wywiad, co? – zaczął otwierając swój napój i pociągając z niego kilka łyków. Właściwie przyglądając się Veusowi w tej chwili z boku można by rzec, że idealnie wpasowałby się w koncept reklamy promującej napoje gazowane. Dosłownie każdy jego gest wyglądał niemal identycznie jak w spotach. Wreszcie oparł się wygodnie i założył jedną rękę za zagłówek po swojej lewej stronie. Tam gdzie akurat było wolne miejsce. – Brzmi całkiem składnie i sensownie. On lubi takie rzeczy, a znając charakter Rodrigueza zaproponuje ci coś więcej niż tylko wywiad. Uważaj, może na pierwszy rzut oka wydaje się łatwym celem, ale to naprawdę groźna bestia.
Veus wyprostował się i sięgnął do laptopa stojącego pośród bałaganu na stoliku. Otworzył go a zaraz potem pierwszą stronę w zakładkach extranetowych. Oczom Irene ukazał się szereg artykułów z Ilium dotyczących zarówno powiązań Rodrigueza z Iris Fel jak i kilka wywiadów i innych mało inteligentnych notatek prasowych z plotkarskich gazet. Większość rozpisywała się na tematy mało wyszukane – od tego gdzie Diego się ubiera po to, w jakich miejscach bywa i czym się zajmuje w czasie wolnym. Cóż, gdyby planowali morderstwo zapewne takie informacje stałyby się kluczowe, w tym jednak wypadku wszystko to było pomocne, ale nie aż tak znaczące.
- Większość osób, które się z nim spotykają przyjmuje w gabinecie. Do apartamentów wchodzą tylko… istotne dla niego osoby – popatrzył znacząco na Irene mając nadzieję, że ta zrozumie, o co mu chodzi i nie będzie musiał zagłębiać się w wyjaśnienia. – Tianna była w środku, swego czasu, jakieś kilka miesięcy temu zanim Rodriguez zaczął polować na radną.
Przynajmniej wyjaśniło się skąd asari znała Diega, a w sferze domysłów mogło zostać, dlaczego w takim wypadku niebieskoskóra pragnęła naszyjnika dla siebie.
- Masz jakiś konkretny plan, Śliczna? Czy po prostu wchodzisz, zadajesz parę pytań a jak rybka połknie haczyk to idziecie na drinka do apartamentów? – turianin uśmiechnął się pod nosem opierając z powrotem na kanapie. Laptop wciąż stał przed nim otwarty na wypadek gdyby Francuzka sama chciała przejrzeć to, co Veus znalazł w extranecie na temat biznesmena. – Lot na Ilium zajmie nam kilka godzin, mamy już zameldowanie w hotelu, a na miejscu czeka na nas cały rynsztunek do dyspozycji. Nos Astra wymaga innego podejścia niż Omega, ale to pewnie sama wiesz.
Przysunął się bliżej nachylając w stronę Irene i zatrzymując się na jakieś dwa, może trzy centymetry od jej twarzy i uśmiechał się przy tym, tym swoim charakterystycznym cwaniackim półuśmiechem. Wolną ręką odgarnął jej włosy z twarzy.
- Zostajemy czy lecimy?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10432
Posty fabularne: 932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Hotel "Czarna Noc"

20 sty 2015, o 17:03

Przekroczyła próg i rozejrzała się. Ostatnio jak była w takim pomieszczeniu, jego właściciel skończył z dziurą w głowie, wykonaną elegancko bronią taką jak ta, którą właśnie zakupiła. Ale tym razem był to tylko hotelowy pokój, a i turianin w nim mieszkający był zupełnie inny.
- Jak masz coś nie-dekstro, to chętnie - odparła i usiadła na kanapie obok niego, nie przejmując się ręką opartą gdzieś tam za jej głową. Zarzuciła nogę na nogę i otworzyła puszkę, by pijąc powoli wysłuchać zdania Veusa na temat jej pomysłu. Wzruszyła ramionami. - Niech proponuje. I nigdy nie twierdziłam, że będzie łatwo.
Pochyliła się, opierając łokcie na kolanach i wpatrując się w ekran. Żadna z informacji, które teraz pobieżnie przeczytała, nie zdziwiła jej. Bywał w standardowych miejscach, kupował najmodniejsze ubrania, może i miał trochę nietypowych zainteresowań, ale mimo wszystko nadal był tylko zwyczajnym biznesmenem, ulubieńcem Nos Astry i niewątpliwie przystojnym facetem. A z takimi Irene miała już do czynienia. Groźna bestia? Jak się ma pieniądze na dosłownie wszystko, to trudno się temu dziwić. Ale każdy ma przynajmniej jedną słabszą stronę i na jej szukaniu postanowiła się skupić.
- Jakoś mnie to nie dziwi - przyznała, uśmiechając się lekko. - Jak to się stało, że Tianna... współpracowała z Rodriguezem? Czym się zajmuje? Jakoś przecież musieli się poznać.
Nie sądziła, żeby wyłapał ją w klubie. I pytała z czystej ciekawości, bo musiała przyznać, że osoba asari zaintrygowała ją. Nigdy bliżej nie znała żadnej innej niebieskoskórej i nawet nie potrafiła odnieść jej zachowania do niczego, z czym miała do czynienia. One tak zawsze?
Z turianinem z kolei swego czasu mieszkała na jednym statku i przyzwyczaiła się zarówno do tego, że ich talie były węższe od jej, jak i do wibrującego tembru głosu. Tylko że charakter jej znajomego był wypośrodkowany między Puzzilem a Veusem, więc dogadywali się świetnie. Gaux emanował takim przekonaniem o własnej doskonałości, że Irene zaczęła zastanawiać się, kiedy się nią udławi.
- Szczerze mówiąc, to jeszcze nie wiem do końca - przyznała, sięgając po laptopa i kładąc go sobie na kolana. Zaczęła przełączać się między zakładkami, by sprawdzić co jeszcze ciekawego haker znalazł w extranecie. Zaoszczędzi jej to mnóstwo roboty, bo głównie z takimi pytaniami teraz do niego przecież przyszła. - Pewnie tak właśnie będzie, chyba że coś innego przyjdzie mi do głowy przez tę noc.
Gdy poczuła gorący oddech na swoim policzku i palce przeczesujące jej włosy, nie odwracając wzroku w stronę turanina oparła jedną dłoń na jego klatce piersiowej i delikatnie, lecz stanowczo odsuwając go od siebie. Drugą ręką obojętnie przerzucała zakładki na laptopie, a na jej twarzy odmalowało się wyłącznie rozbawienie.
- Uspokój się - zaśmiała się krótko. - Chcesz, żebym się nie mogła jutro skupić? - zerknęła na niego i od razu wróciła wzrokiem do extranetowych plotek. - Muszę się wyspać, żeby wyglądać też rano jak człowiek. Cały rynsztunek... to znaczy? - wśród przełączanych zakładek pojawił się artykuł, który podsunął jej kolejny pomysł. - Mogę dostać też lewitującą kamerę? - odwróciła się do Veusa, uśmiechając się szeroko.
Odłożyła w końcu laptopa na stół, zamieniając go na puszkę, którą postawiła tam wcześniej. Z powrotem rozsiadła się, co było sporym wyczynem, biorąc pod uwagę ilość pierdół porozrzucanych po wszystkich powierzchniach płaskich. Ale jak już wyciągnęła spod siebie tubkę jakiegoś żelu, to od razu zrobiło się wygodniej.
- Czemu mi pomagasz? - spytała, zarzucając nogę na nogę. - Pracujesz dla Tianny od dawna?
W sumie nie było to dla niej w tej chwili szczególnie istotne, ale lubiła wiedzieć takie rzeczy, a ludzie zwykle lubili mówić. Turianie też i domyślała się, że ten wyjątkowo, zwłaszcza o sobie. W rzeczywistości wiedziała już wszystko, co chciała wiedzieć i mogła wracać do siebie, z tym że nie do końca kulturalne byłoby zabranie otwartej puszki i zniknięcie za drzwiami. A chciała to dopić. Potem już pod prysznic i do łóżka. Swojego łóżka.
Jutro wielki dzień, przeszło jej przez myśl i uśmiechnęła się, pozwalając Veusowi tkwić w przekonaniu, że uśmiech ten skierowany był do niego.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1680
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 16:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Hotel "Czarna Noc"

20 sty 2015, o 21:52

- Współpracowała? – Veus prawie zakrztusił się swoim napojem. Chyba nie do końca to miał na myśli wspominając o tym, że Tianna była w apartamencie Rodrigueza. – Tak, dość intensywnie w jakąś jedną całą noc. I z tego, co opowiadała nawet połowę poranka i popołudnie. Tianna ma spore udziały w jednej z korporacji działających na Ilium. Nie wiem czy byłaby zadowolona, że ci o tym mówię, więc zachowaj to dla siebie. Poznała Rodrigueza na bankiecie, wtedy nie wiedziała, że jest taki… ludzki.
Turianin podkreślił ostatnie słowo, jakby było największą obelgą. Najwyraźniej w tym całym zleceniu chodziło o coś więcej niż tylko kradzież naszyjnika, który nie był wartościowy pod względem materialnym. Jeśli wisiorek był dla Rodrigueza cenny, jako pamiątka to naprawdę mógł być dosłownie wszędzie. Normalnie drogie rzeczy trzyma się na widoku, ale pod ścisłymi zabezpieczeniami, ludzie i nieludzie przecież lubią się obnosić ze swoim bogactwem i jeśli mogą tylko pokazać coś, czego inni nie mają bardzo chętnie to robią. To takie typowe. Tymczasem z informacji, które Irene otrzymywała z każdą chwilą wynikało, że naszyjnik należący do matki Diega takim przedmiotem nie jest. Nie dość, że musiał mieć sporą wartość sentymentalną to równie dobrze mógł go nosić ciągle przy sobie. To już jednak należało ustalić.
Veus powrócił do opierania się na kanapie, ale uśmiech nie zszedł mu z twarzy. Nie można było mu odmówić zarówno tego mniemania o sobie jak i zwyczajnej cierpliwości. Widocznie wydawało mu się, że prędzej czy później i tak osiągnie to, o co mu chodzi, ale póki co odpuścił. Wszystko dało się wyczytać z jego twarzy. Turianin należał zdecydowanie do osobników, którzy bardzo lubią mieszać pracę z odrobiną rozrywki.
- Przecież nic nie robię – wzruszył ramionami i pozwolił Irene dalej przeglądać zakładki. – Dostaniesz, co będziesz chciała. Mamy odpowiednie zaopatrzenie kredytowe, ale również z tego, co wiem strój. I głównie o to mi chodziło. Tianna dobrze wie, w czym Rodriguez lubi kobiety, więc nie będzie problemu z lekkim zawróceniem mu w głowie. Szkoda tylko, że nie jesteś blondynką, ale kto wie, może i ruda mu się spodoba.
Wreszcie wstał przechodząc parę kroków i oparł się o ścianę naprzeciwko Irene. Wyciągnął z kieszeni spodni etui z cygarami, o dziwo, oznaczone ziemskimi emblematami prosto z Kuby.
- Ostatnio jak u niego byłem udało mi się zwinąć to – powiedział machając jednym z brązowych, grubych hawańskich papierosów. Zapach był tak intensywny, że pomimo faktu, że, raz turianin stał kawałek dalej, a dwa wcale nie odpalił żadnego, to Irene bez problemu mogła wychwycić tą subtelną nutkę w powietrzu. – Skurczysyn nie pilnuje rzeczy w gabinecie prawie wcale. Może poza swoim terminalem, całą resztę można wziąć pod pachę i wynieść a nawet kroganie przy wejściu nie zwrócą na to uwagi. Ty wiesz, że on trzyma w apartamencie sokoła? Zresztą, co ja gadam, pół mieszkania przerobił na las tylko dla tego swojego zwierzaka. Ludziom się w głowie pierdoli od nadmiaru kasy…
Potem spojrzał na Irene, gdy zadała mu pytanie dotyczące pomocy i znów na jego twarzy wykwitł uśmieszek.
- Dla kredytów oczywiście. A co myślałaś? Że zobaczyłem twoje zdjęcie i stwierdziłem, że muszę ją mieć? – zaśmiał się trochę głośniej niż do tej pory. Z turianina wychodziła jeszcze jedna rzucająca się w oczy cecha, poza wcześniej już odkrytą przez Irene pewnością siebie. I zdecydowanie chodziło teraz o zwyczajną arogancję. – Co do Tianny, to znamy się od dawna. Ona czasem potrzebuje moich usług, ja często potrzebuję kredytów. Kiedyś łączyło nas więcej, ale jej było mało, ja byłem za bardzo rozchwytywany i tak się skończyło.
Veus niczego więcej nie dodał i chyba już dodawać nie zamierzał. Poczekał za to kulturalnie aż Irene dokończy swój napój, po czym odprowadził ją do drzwi, już bez żadnych podtekstów i propozycji. Faktycznie jutro czekało ich sporo pracy i oboje musieli być w pełni sił, chociaż turianinowi zdawało się nic nie przeszkadzać, jeśli chodzi o jego sprawność w tej czy innej kwestii. Z tym, że to nie on będzie musiał jutro prężyć się przed bogatym biznesmenem i urabiać go, żeby dostać się do apartamentów. No i dowiedzieć się gdzie jest wisiorek.

Rano Veus wysłał tylko Irene na jej omni-klucz krótką wiadomość, że czeka przy promie. W końcu czekała ich długa podróż na Ilium, nie było powodu już dziś tego odwlekać. Stając przed hotelem o nazwie „Aurora” można się było jedynie domyśleć ile w tą jedną akcję musiała zainwestować Tianna. Naprawdę zależało jej na tym naszyjniku.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10432
Posty fabularne: 932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Hotel "Czarna Noc"

29 paź 2015, o 10:28

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Baza danych HC obecnie stała się ich głównym punktem zaczepienia, w końcu nie bez powodu. Miały sporo racji zaczynając właśnie od tego, w końcu była to największa wylęgarnia informacji w całej galaktyce i co chwilę mogło się w niej pojawić coś, co mogłoby im pomóc w poszukiwaniu Elizabeth. Nie inaczej było tym razem. Po przeanalizowaniu danych wyciągniętych przez Yasmeę, Irene mogła wyciągnąć swoją upragnioną nazwę statku. No, a przynajmniej coś, co powinno nim być.

Flying Dutchman II.

To wyglądało jakby ktoś naprawdę robił sobie w tym momencie z nich żarty, ale baza HC to baza HC, nie mogło być mowy o żadnej pomyłce. O ile sama nazwa była dość intrygująca o tyle próba połączenia statku z jakąkolwiek załogą, bądź pojedynczymi ich członkami nie dały zupełnie nic. Jak można było się domyśleć, temat był do uzupełnienia i być może ktoś właśnie się tym zajmował. Niemniej jednak, tajemniczy Latający Holender II, jak przystało na legendę (mniej lub bardziej absurdalną w tych czasach) pozostawał zagadką.
Podobnie zresztą jak imię i nazwisko załoganta, który dostarczył informacji o Elizabeth. Musiał być albo dobrze chroniony, albo ktoś całkiem sporo zapłacił, aby takowe nie zostały podane nigdzie.
Po wstępnych procedurach wylądowaniu na Omedze nie pozostało im nic innego jak udać się do hotelu, w którym Irene wcześniej zarezerwowała im pokój. Czarna Noc, będąc jedną z lepszych tego typu miejscówek, (o czym świadczyła obecność nieco lepiej wyglądających osobników niż na ulicach) z pewnością powinna przypaść do gustu R’Ilean. Chociaż nie były to być może standardy z najwyższej półki to mimo wszystko prysznic i świeża pościel były czymś, co nastrajało pozytywnie. Chwila spokoju na ogarniecie się, być może krótki odpoczynek było w obecnej sytuacji nawet zbawienne. W końcu Omega sama w sobie była dość wymagająca, o czym Francuzka zdołała się przekonać kiedyś na własnej skórze. Co innego Yasmea. Nic więc dziwnego, że asari bardzo chciała jak najszybciej zamknąć tą odnogę wątku poszukiwania Ronner.
Po dłuższej chwili rozległo się ciche i charakterystyczne pukanie do drzwi, dość energiczne, ale niewzbudzające podejrzeń. Podjemując jednak środki ostrożności, jeśli któraś z nich zdecydowała się otworzyć po drugiej stronie progu stał turianin odziany w pełen pancerz i o przenikliwym spojrzeniu.
- Aria przyjmie was za godzinę. Radzę się dobrze przygotować i… - spojrzał na Irene a potem na Yasmeę. - … nie prowokować jej w żaden sposób, inaczej Omega będzie ostatnią stacją, na jakiej panie będą miały okazję być.
Nie dodając nic więcej zostawił obie kobiety z tą informacją, odwrócił się i odszedł w głąb korytarza.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10432
Posty fabularne: 932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Hotel "Czarna Noc"

29 paź 2015, o 18:36

Nazwa statku sprawiła, że Irene uniosła w rozbawieniu kącik ust. Może Elisabeth nie uciekła ze statku dlatego, że ktoś dowiedział się o jej planach, tylko dlatego, że zobaczyła załogę z kościotrupów? Zerknęła na Yasmeę.
- Znasz legendy o Latającym Holendrze? - spytała beztrosko. - Statek-widmo ze starych ludzkich opowieści. Podobno jego widok zwiastował śmierć - zamilkła na moment i dopiero po chwili się zreflektowała. - Tak się nazywał statek którym nasza Elisabeth próbowała uciec z Omegi. Nie wiem czy to ma jakieś znaczenie.
Znajomy hotel znacznie ułatwiał sprawę. Wynajęła dla nich ten sam - albo taki sam, nie pamiętała dokładnie - pokój, w którym uprzednio nocowała z Olivią. Znajome umeblowanie przyniosło wspomnienia, o których dawno nie myślała. Ciekawa była, co się działo z panią doktor. W sumie nie wiedziała o niej wiele, a ona nie wiedziała wiele o Irene. Przez jakiś czas trzymały się razem, potem ich drogi się rozeszły i od tamtej pory nie miała z nią kontaktu. Trochę szkoda, nawet ją polubiła. Yasmea była... niepokojąca. Inna. To nie było do końca tak, że Francuzka nie radziła sobie z przedstawicielami innych ras, po prostu nie była jeszcze przyzwyczajona do współpracy z kimkolwiek, kto nie był człowiekiem lub turianinem. Może trochę się jej obawiała, w końcu asari były chodzącymi ładunkami biotycznymi? A może niepokoiła ją różnica wieku? Westchnęła, wrzucając torbę do swojego pokoju. Będzie musiała się przyzwyczaić.

To Irene otworzyła drzwi posłańcowi. Uśmiechnęła się do niego wdzięcznie, podziękowała i jakby nigdy nic zamknęła za nim drzwi. Dopiero wtedy pozwoliła niepewności pojawić się na twarzy.
- Nie sądziłam, że się uda - stwierdziła. Yasmea raczej powinna była usłyszeć całą rozmowę, bo turianin zwracał się do nich obu. - Jak można sprowokować Arię? Zawsze mi się wydawało że jest ucieleśnieniem obojętności. Przynajmniej z opowieści. Raz ją widziałam - wzruszyła ramionami i przeszła przez pokój, by usiąść na kanapie. Założyła nogę na nogę. - Z daleka. Myślisz, że będzie czegoś od nas chciała w zamian? Chyba nie należy do bezinteresownych ludzi. Asari, znaczy się. Osób.
Skrzywiła się. Niewiele mogła Arii zaoferować. Turianin nie powiedział, jak konkretnie mają się przygotować, więc Irene postanowiła improwizować. Po prostu pójdzie, powie czego potrzebują, a cała reszta jakoś pójdzie, czyż nie? Zasada jakoś to będzie do tej pory całkiem nieźle się sprawdzała w jej życiu.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1680
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 16:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Hotel "Czarna Noc"

30 paź 2015, o 10:28

- Latający kto?
Obejrzała się na Irenę, mrużąc oczy. Nazwa, nawet jeśli znajoma, zapamiętana gdzieś w odmętach świadomości, to jednak nie dopasowana do żadnego znaczenia.
- Ach tak. Możliwe, że to zbieg okoliczności. Albo zaplanowana operacja. Tyko czy to nie jest jakiś relikt przeszłości, aby mógł mieć jakieś znaczenie?
Nie wypowiadała się na temat ludzkiej kultury oraz historii, o której Dubois rzecz jasna wiedziała więcej. Nie mniej, chętnie wysłuchałaby jeszcze jakiej ciekawej opowieści w drodze do hotelu. To zawsze jakieś ciekawe doświadczenie, dodatkowo dobrze było choć na kilka minut odpocząć od napięcia towarzyszącego szukaniu igły w stogu siana. Czy to aby też nie jest ludzkie przysłowie?
Z westchnięciem rzuciła walizkę obok krzesła. Hotel wydawał się być w miarę neutralny, dobry wybór. Zerknęła przez okno na widok korytarza serwisowego obskurnej stacji oraz szarej masy, która się po nim poruszała. Odwykła od pracowania w takim środowisku, z uśmiechem stwierdzając, że te stare już kości wymagają rozruszania.
- Dzisiejszy dzień trzeba będzie zakończyć butelką porządnego alkoholu.
Puściła Irene perskie oczko. Nie wiadomo, dokąd zaprowadzi ich trop. Podejrzewała, że nie będzie to ani nic lekkiego, ani tym bardziej przyjemnego, stąd plan, aby zresetować się po pracy. A skoro już o niej mowa… Posłańcowi przysłuchiwała się ze stosownej odległości, skoro kobieta otworzyła mu drzwi. Chociaż jedna dobra wiadomość. Przynajmniej pozornie.
- Ponoć lepiej dużo nie mówić. Sama Aria jest dość gadatliwa. A przynajmniej tak twierdząc Ci, którzy mieli sposobność rozmawiać z nią osobiście.
Oparła się o parapet, krzyżując ręce na wysokości piersi.
- Myślę, że może być zainteresowana informacjami, do których nie ma dostępu. Na przykład czy aby przypadkiem nie tkwi gdzieś zalążek buntu wśród jej poddanych szmuglerów. W najbardziej czarnym scenariuszu zażyczy sobie przysługi…
Skrzywiła się delikatnie, co od razu uwidoczniło się w napięciu na jej wargach.
- Jak wiele jej mówimy?
ObrazekObrazek
Yasmea R’Ilean

Avatar użytkownika
 
Posty: 48
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 3 lut 2015, o 20:40
Miano: Yasmea R’Ilean
Wiek: 490
Klasa: Strażnik
Rasa: Asari
Zawód: Biolog
Postać główna: Ajris
Lokalizacja: Nos Astra
Status: agent Handlarza Cieni
Kredyty: 3.195

Re: Hotel "Czarna Noc"

30 paź 2015, o 15:41

Jeśli Yasmea chciała usłyszeć stare ludzkie legendy sprzed pięciuset lat, Irene się nimi chętnie podzieliła. Przynajmniej nie musiały milczeć niezręcznie przez całą drogę. Francuzka słyszała je w dzieciństwie, w końcu dzieci uwielbiały straszne historie, zwłaszcza kiedy okazywało się że mogą mieć odzwierciedlenie w dzisiejszych czasach. Wraki, powoli sunące gdzieś przez pustkę, niosące zgubę tym, którzy je spotkali na swojej drodze. Daleko nad niebem, w kosmosie, być może kiedyś oni mieli się na nie natknąć. Prawda była dużo bardziej prozaiczna, zwykłe statki pirackie, ona sama kiedyś przecież na jednym żyła i wiedziała jak to działa. Nie zawsze załoga przeżywała atak i najłatwiej było zrzucić winę na stare legendy, czyż nie?
- Jestem za - uśmiechnęła się. Zwinięcie butelki dobrego wina z jakiegoś słabo chronionego sklepu nie powinno stanowić problemu. Tym bardziej, że to nie było zlecenie, nikt ich nie poganiał, nikt ich nie pilnował. Mogły dziś równie dobrze pobiegać za Elisabeth, co pójść do kasyna i przepuścić wszystkie pieniądze.
- Przysługa? - wzruszyła ramionami. - Myślę że zdaje sobie sprawę, że nasze możliwości są ograniczone. I na pewno nie możemy jej powiedzieć wszystkiego - nie wiedziała nawet dlaczego tak uważa, ale wolała mieć jakieś zabezpieczenie. Odkrywanie od razu wszystkich kart nigdy nie kończyło się dobrze. - Szukamy Ronner. Mamy dla niej przesyłkę. Za jej dostarczenie mamy dostać pieniądze. Brzmi jak zwyczajne zlecenie kurierskie i nie sądzę, żeby Arię interesowały szczegóły.
Nie mogła jednak usiedzieć w miejscu, więc podniosła się z kanapy i zrobiła kilka kroków w tę i z powrotem. Pokój wspólny wydawał się dziś dziwnie mały. Czy to na pewno był ten sam apartament?
- Nie ma co się przygotowywać, ja bym wzięła prysznic po podróży i zebrałabym się prosto do Zaświatów.
Jak powiedziała, tak zrobiła. Doprowadzenie się do porządku nie zajęło jej dużo czasu, może jakieś piętnaście minut. Potem przebrała się w skórzany komplet z krótką bluzką. Chciała wyglądać efektownie, w końcu Aria lubiła kobiety, czyż nie? A to był argument, którego potrafiła używać lepiej niż jakiegokolwiek innego. W stosunku do mężczyzn lepiej, to prawda, ale teraz też trzeba było sobie radzić...
Wyświetl wiadomość pozafabularną
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1680
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 16:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Hotel "Czarna Noc"

20 wrz 2022, o 17:44

Obrazek
Dies Iudicii
Mistrz Gry: Mila
Gracze: Charles Striker, Isha D'veve

“What is next to ecstasy? Pain.
What is next to pain? Nothingness.
What is next to nothingness?
Hell.”

Wyświetl wiadomość pozafabularną


Shia cieszy się, że żyjesz! Chcemy się spotkać, wszyscy!

Isha miała trochę czasu, który ewidentnie spożytkowała w dobry sposób, kręcąc się po całej galaktyce i odpoczywając od wiru zajęć. Kluby, sklepy i alkohol mogły zajmować jej głowę skutecznie, jednak z tyłu wciąż zawieszona była myśl o miejscu i godzinie spotkania z siostrą, która najwyraźniej wybrała ścieżkę wyrzutka... a być może i terrorystki, jeśli patrząc na aktualne wydarzenia z Mindoir. Wizytówka, skitrana być może głęboko po kieszeniach, a podarowana przez tę samą małą asari, którą obie uratowały na statku niewolników, przypominała się więc. Gdyby mogła, odliczałaby czas, niczym stary ziemski zegar z kukułką.

Wir drobnych, nic nieznaczących spotkań i muzyki obijającej się o uszy D'veve porwał ją więc tak szybko do tańca, iż ani się obejrzała, a dzień spotkania z siostrą nadszedł, przynosząc ze sobą ciężkie, burzowe chmury. Naturalnym było tutaj zwątpienie i pytanie, czy jest się gotowym na taką rozmowę – i chciałoby się to odwlec, a może i nawet anulować, żyć w słodkiej nieświadomości. Z drugiej strony ciekawość zawsze była substancją żrącą i pochłaniała istotę, chcąc wyciągnąć na światło dzienne jak najwięcej informacji. Tych zaś brakowało asari. Dlaczego wszakże Shia, jej siostra, która całkiem niedawno postanowiła uwolnić załogę Conestogi, teraz bratała się z psychopatyczną organizacją niszczącą całe systemy? W głębi duszy nie miało to sensu.

Cokolwiek przeważyło za pojawieniem się w miejscu spotkania, Isha stanęła przed wejściem do Hotelu, w którym chciała najwyraźniej spotkać się starsza D'veve. Miała numer pokoju i godzinę, która miała niedługo wybić. Z duszą na ramieniu najemniczka weszła więc do środka, kierując się na pierwsze piętro przybytku, by natrafić na odpowiednie drzwi. Z wewnątrz dochodziły ją przytłumione kroki, jakby ktoś kręcił się w kółko, ciężkimi buciorami stukając w tanią wykładzinę.

Czy to pukając, czy samej wchodząc do środka, znalazła się w niewielkim hotelowym przedpokoju z drzwiami do łazienki i sypialnią naprzeciwko. Łóżko było w stanie kilkukrotnie naruszonym, z pościelą leżącą częściowo na podłodze. Na stoliku walały się śmieci, ale żadnych osobistych rzeczy Isha nie wychwyciła. Ujrzała za to stojącą na środku pokoju Shię D'veve, w pełni opancerzoną, z hełmem przytroczonym do boku i torbą leżącą na pufie. Wyglądała, jakby dokądś się wybierała.

Isha — rzuciła krótko, automatycznie postępując krok naprzód, zatrzymując się zaraz. Na jej twarzy wystąpiła niepewność, jakby nie była pewna reakcji siostry. W świetle lamp na pancerzu niedoszłej Ardat Yakshi kobieta mogła ujrzeć mały symbol: SST. — Cieszę się, że jednak nic ci się nie stało.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10432
Posty fabularne: 932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Hotel "Czarna Noc"

20 wrz 2022, o 19:47

Już na Conestodze wiedziała, że jej wybory wypalą jej w twarz. Isha miała bowiem przeczucie, że jeśli raz jeden zrobi coś samolubnego, coś dla siebie, coś by mieć rodzinę, to kosmiczny balans świata wyrówna rachunek i za jakiś czas ją ukarze. To było oczywiste, tak już to było skonstruowane. Uważała jednak, że przynajmniej przez chwilę będzie mogła cieszyć się swoim wyborem - faktycznie mieć siostrę, móc nadrobić stracony czas, może nawet w jakiś sposób odegrać się dzięki temu na reszcie rodziny D'veve.
To nie było jej jednak dane. Musiała prawie od razu skonfrontować się z szarą rzeczywistością, czy jej się to podobało, czy nie. Miała co prawda w głowie myśli, by może na chwilę zniknąć i gdzieś się zaszyć, ale szybko zrozumiała, że już nie ucieknie od tej dziwnej, karmicznej sprawiedliwości. Shia znalazła i zaprosiła ją do siebie, a jeśli młodsza D'veve się nie stawi, to tylko wzbudzi podejrzenia. Zresztą, nawet gdyby teraz odmówiła, to nie mogłaby spojrzeć sobie w oczy. Czuła się trochę winna za Mindoir - może gdyby aresztowała ardat-yakshi i wysłała ją na Thessię, to SST nie miałoby kluczowego agenta? Zawsze uważała się za nieco zbyt sprytną na takie dziwne rozważania, ale w tej godzinie próby ulegała równie durnej paranoi.

Tak więc stawiła się w hotelu, idealnie w termin spotkania. Wcześniej nawet nieco się dozbroiła i przygotowała, a i spędziła kilka przyjemniejszych chwil w otoczeniu znajomych i przyjaciół. Czy była gotowa, by zrobić w tym hotelu coś głupiego? Może? Ciężko było jej stwierdzić. Potrzebowała na pewno odpowiedzi, i właśnie po nie przyszła. Czy D'veve była członkinią SST? Tak, to już było pewne, ale czemu? Co ją zmotywowało? I co najważniejsze, czy Isha będzie musiała ją zatrzymać? Czuła, że wszystko do tego zmierza. Nie chciała uprowadzić jej, gdy mogła to zrobić, więc teraz płaci za to karę.
Weszła do pokoju szybkim krokiem. Miała przy sobie pancerz, miała nawet broń, i tak czysto profilaktycznie przygotowała się biotycznie. Nie wyglądała na agresywną, ale na pewno na przygotowaną. Postawiła kilka kroków do przodu, gdy zobaczyła Shię.
- Shia.- przywitała się równie zdawkowo, co ona- Tak, idiota z mojego oddziału uznał, że jestem martwa.- w prawdzie, tak nie było. Striker chciał zobaczyć jej reakcję i pewnie nawet spróbować ją wywabić. Nie wyszło. Nie zamierzała tego ciągnąć. To nie było nawet teraz ważne.
- Widzę, że dołączyłaś do słusznej walki o wolność Terminusa.- pod koniec słychać było ciche prychnięcie. Ironia była wyczuwalna w jej głosie, ale był to żart raczej chłodny i mało przyjazny. Pasujący na swój sposób do tonu.
Isha D'veve

Avatar użytkownika
Młodszy Mechanik
 
Posty: 202
Posty fabularne: 168
Dołączył(a): 17 paź 2021, o 17:53
Miano: Isha D'veve
Wiek: 109
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Najemniczka/Ninja
Lokalizacja: Mindoir
Status: Lepiej nie mówić
Kredyty: 8.900
Medale: 4
Wyzwoliciel (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Czarna Noc"

20 wrz 2022, o 20:30

Symbol na pancerzu Shii był chyba jasną sugestią, że kobieta dołączyła się do tej słusznej walki o wolność Terminusa, jak pogardliwie określiła to Isha. Nie był to duży malunek, prędzej podobny do tego, co ostatnio tak często widywała w tej części trawersu Attykańskiego. Ostateczny dowód na to, że jednak się nie pomyliła, a i sama asari nie zamierzała tego najwyraźniej komentować.

Shia parsknęła pod nosem na wieści o okrutnym żarcie, jaki popełnił jeden z członków drużyny na Mindoir, zaraz jednak wróciła do swojej zakłopotanej miny, która pojawiła się wraz z młodszą D'veve i jej gorzkimi słowami. Na chwilę chyba ważyła słowa, które miała wypowiedzieć, zanim chwytając się za boki, wyrzuciła z siebie: — Ja wiem, że to idiotycznie zabrzmi, ale to nie jest to, na co to wygląda. My faktycznie walczymy o dobro Terminusa — Po tych słowach zapadła ponownie niezręczna cisza, którą asari wykorzystała, by podnieść torbę i usiąść na pufie, wskazując Ishy drugie siedzisko.

Kiedy odezwali się do nas inni członkowie SST i przedstawili swoją wizję — powiedziała, kontynuując swoje wyjaśnienia. — Nawet nie wiesz, jak wszyscy byliśmy tym zajarani, Ishi. Bogini, znowu zabrzmię sztampowo, ale nie wszyscy w SST są takimi skurwielami jak Rosenkov, okej? Spora część z nas nawet nie zgadzała się z tym planem, ale nie mogliśmy niczego wtedy zrobić, oprócz spięcia dupy i jak najmniejszego uczestnictwa w tym cyrku — zerkając na siebie nawzajem, Isha widziała w niej wyrzuty sumienia, ale nie z samego faktu bycia w grupie przestępczej, o nie. — Są członkowie normalni, jak ja, moja załoga czy wiele innych najemników, a są też chore pojeby, które po prostu miały jasną wizję i twardą rękę. Ci drudzy wpadli na plan wysadzenia całego systemu i chcąc nie chcąc, musieliśmy zacisnąć zęby i zrobić, co się od nas wymaga.

Całej wypowiedzi towarzyszyło wzruszenie ramionami. Isha mogła być pewna, że jej siostrze faktycznie nie podobała się cała akcja, co niemal od razu wyjawiła... ale gdy wspominała o SST, robiła to jakby opowiadając o grupce dyskusyjnej, w której członkowie poróżnili się opiniami o aktualnie czytanej książce.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10432
Posty fabularne: 932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Hotel "Czarna Noc"

20 wrz 2022, o 20:48

Przez chwilę nawet nie wiedziała, czy było jej lepiej, czy nie. Z jednej strony, poczuła ulgę, że Shia nie była aż takpierdolnięta. Z drugiej strony, broniła organizacji jako całokształt, zwalając całą winę na jedną liderkę. To nie brzmiało dla niej dobrze i już w tym momencie o tym wiedziała.
- Tsa, spotkałam waszych ludzi. Jeden bohatersko się wysadził, reszta bohatersko chciała wysadzić wszystko wokół.- powiedziała to dosyć oschłym i niezadowolonym z życia tonem.- Jeżeli zaczęliście cały cyrk od WYSADZANIA SYSTEMU, to co jest następne? Cała gromada?- podniosła rzeczywiście głos. Brzmiała autentycznie gniewnie, jakby nie zaakceptowała w ogóle takiego usprawiedliwienia.- Dziwi mnie, że w ogóle jesteś w stanie ich bronić. Ta Rosenkov jest waszą liderką? Ci, kurwa, psychopaci to osoby dowodzące?- jeżeli w SST faktycznie występował jakiś klasyczny power struggle, to musiała o tym wiedzieć. Kto walczy z kim, kto jest tym dobrym, i jakim cudem ta "moralna strona" dopuściła w ogóle do rozpoczęcia takiej tragedii, i przedstawienia się światu jako niestabilni terroryści?
Z emocji zaczęła chodzić w jedną i drugą stronę, nie zbliżając się jednak za bardzo do siostry. Chyba pierwszy raz od akcji na Ikarosie tak bardzo puściły jej wszystkie hamulce. Czuła, pierwszy raz od dawna, że to ktoś musi w tym momencie tłumaczyć się przed nią, a nie na odwrót. Czy słusznie, czy nie, to inna kwestia.
- Opowiadasz o tym z jakąś lekkością. Jakby akurat tak wyszło, że się nie dogadaliście, i jebło. Cały system, Shia. Cała masa...osób, które zawiniły tylko tym, że byli z Radą, a wy akurat ich nie lubicie.- robiła jej w tym momencie dość mocny wyrzut. D'veve musiała w tym momencie udowodnić młodszej siostrze, że faktycznie miała po co być w SST, w innym wypadku...uznałaby ją za bardzo, bardzo zagubioną.
Isha D'veve

Avatar użytkownika
Młodszy Mechanik
 
Posty: 202
Posty fabularne: 168
Dołączył(a): 17 paź 2021, o 17:53
Miano: Isha D'veve
Wiek: 109
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Najemniczka/Ninja
Lokalizacja: Mindoir
Status: Lepiej nie mówić
Kredyty: 8.900
Medale: 4
Wyzwoliciel (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Czarna Noc"

20 wrz 2022, o 21:21

Siedząca na pufie asari obserwowała tylko swoją siostrę, która z nadmiaru emocji zaczęła krążyć po niewielkim pokoju, nie korzystając z jej zaproszenia do posadzenia tyłka na krześle. Z pozoru nie dawała się jeszcze sprowokować słowami Ishy, ale gdy padały coraz ostrzejsze oskarżenia, jej twarz nieco bardziej się wykrzywiała. Mimo tego najwyraźniej wiedziała, że młodsza D'veve to powie, bowiem od razu z niezachwianą pewnością siebie wtrąciła się podczas wypluwania barwnych epitetów w stronę ich przywódczyni.

Ci psychopaci mieli plan i gorliwych wyznawców, którzy zaczęli go szybko wprowadzać w życie. Słowa o mocnym przekazie i tym podobne padały, a część po prostu stała z boku i się temu przysłuchiwała — zdegustowanie mignęło na jej obliczu, gdy kontynuowała swoje wyjaśnienia. — Część z nas protestowała, ale kiedy reszta wcześniej rzucała tylko pustymi słowami, a drudzy wdrażali w życie swoje szalone plany, nasz głos utonął w tłumie — Shia wstała, zmniejszając drastycznie odległość między nią a siostrą i złapała ją za ramiona, by zatrzymać w miejscu wypełniony złością bączek, jakim była Isha.

Nie podobało mi się wysadzenie Mindoir i gdybym mogła Isha, to cofnęłabym czas i do cholery zrobiła coś innego — w ton jej głosu zakradł się w końcu żal; zaraz jednak opanowała się i mówiła dalej, ciągle trzymając D'veve za ramiona. — SST to jednak nie tylko bohaterscy samobójcy. Jesteśmy siłą, która chroni systemy Terminusa. Ile znasz kolonii poza terenami Republik Asari, Isha? Jest ich pierdyliard i większość z nich jest wyzyskiwana, tak jak kolonie innych ras. W zamian za wykopane złoża i zasiane zboża ci wszyscy mieszkańcy Terminusa dostają ochłapy kredytów, za które nie mogą nawet wykupić żadnej ochrony przed piratami, ani nie daj Bogini Zbieraczami. SST chce to zmienić.

W trakcie krótkiej tyrady Isha zauważyła iskrę w zachowaniu Shii, która opowiadała o tym z pasją i przekonaniem. Wspominając wcześniej o zajaraniu, musiała mówić o tym, być może nawet mając jakieś zaślepki na oczach, które umniejszały skalę tragedii, jakiej dopuściła się jej grupa na rzecz tych dobrych uczynków. Odsunęła się przy tym zaraz, w końcu puszczając Ishę. — Nie usprawiedliwiam działań grupy Anari. Cholera, sama chcę to zmienić, ale potrzebujemy sami wszystkich, którzy są gotowi do zdecydowanego działania... nie kosztem tych wszystkich cywili.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10432
Posty fabularne: 932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Hotel "Czarna Noc"

20 wrz 2022, o 21:43

Faktycznie nie zamierzała usiąść. Mówiła z pewną werwą, a rozpierająca ją energia nie pozwoliłaby na po prostu przysiądnięcie i przedyskutowanie tego w ciszy. Ciężko było jej tego wszystkiego słuchać, może nawet ciężej, niż gdy miała o tym mówić. Była jednak w tym wszystkim nieco przewidywalna - na tyle, że Shia była już gotowa na odbijanie niektórych argumentów, i broniła się przed nimi w sposób prosty, ale w miarę sprawny. "Co złego to nie Conestoga", oni tylko chcieli pomagać, im strzelać nie kazano. To jest, kazano, ale im się to nie podobało. I dlatego to wszystko było na swój sposób usprawiedliwione, i dlatego D'veve Średnia postanowiła tam pozostać. Ciekawe, czy w ogóle zastanawiała się nad odejściem i nie przykładaniem do tej masakry.
- I nie byliście w stanie tego zatrzymać, jak mniemam? Czy może woleliście nie, bo to swoi?- zadała dosyć zasadnicze, ale jednak dalej negatywnie nacechowane pytanie. To było tu najważniejsze - skoro to jej się nie podobało, to czemu tego nie zatrzymała, choćby nawet siłą? Czy uznała, że może lepiej jest mieć psycholi po swojej stronie? Czy było warto? Isha znała odpowiedź na to pytanie - nie było. I jeśli usłyszy cokolwiek innego, to szczerze się zawiedzie.

Dała się zatrzymać w miejscu. Słuchała przez chwilę z czujnością, nie odzywając się i jedynie delikatnie kiwając głową, by zasugerować jej, że słucha tego, co miała do powiedzenia. Gdy Shia skończyła, szczerze chwilę się zastanawiała.
- I nie boisz się, że będziecie dokładnie tym samym? Zwłaszcza, kiedy zaczęliście w naprawdę zły sposób?- zapytała praktycznie od razu, przyjmując o wiele chłodniejszy ton. "Chłodniejszy" znaczył tu jednak przede wszystkim spokój, czy też jakąś szczerą kontemplację. Chciała trochę pchnąć ją w kierunku jakiejś refleksji.- W swoim przemówieniu Rosenkov groziła tym, którzy nie zaakceptują waszej ochrony. To...kurwa, Shia, to po prostu nie brzmi dobrze. "Przyszliśmy tu was by was chronić, proszę nie stawiajcie oporu".- żart był słaby, a cichy i nerwowy śmiech sugerował, że bardzo chciałaby móc oczyścić atmosferę, ale sama się przy tym sabotowała. Celowo.
Isha D'veve

Avatar użytkownika
Młodszy Mechanik
 
Posty: 202
Posty fabularne: 168
Dołączył(a): 17 paź 2021, o 17:53
Miano: Isha D'veve
Wiek: 109
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Najemniczka/Ninja
Lokalizacja: Mindoir
Status: Lepiej nie mówić
Kredyty: 8.900
Medale: 4
Wyzwoliciel (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Czarna Noc"

20 wrz 2022, o 22:50

- Ja i parę innych nazwijmy to bojówek próbowaliśmy przeforsować coś mniej skurwiałego, ale jeśli reszta nie opowiada się po żadnej stronie, to dają ciche przyzwolenie. Zostaliśmy po prostu stłamszeni - Shia przy kolejnych słowach uniosła głos, ten jeden raz wypowiadając się nieco ostrzej, ewidentnie rozgoryczona i ukłuta oskarżeniami młodszej siostry. - Więc tak, starałam się to zatrzymać i teraz pluję sobie w brodę, że tego nie zrobiłam.

Wyciśnięta z siebie wypowiedź i rozeźlony odrobinę wzrok Shii jasno sugerowały, że ma sobie za złe wydarzenia, które wypominała jej Isha. Chwilowo nawet przestała wpatrywać się w asari i skupiła spojrzenie na torbie oczekującej na podłodze. Gdzieś w tle wybrzmiały czyjeś śpiewy i śmiechy, gdy mieszkańcy Omegi w najlepsze bawili się w tanich barach. Życie parło do przodu. Ba, wydarzenia z wysadzonego układu za całkiem niedługi czas w końcu przestaną brzmieć tak groźnie, zamiast tego zacierając się w umysłach wszystkich istot, zacierając je i umniejszając w uciekających wspomnieniach.

- Wierzymy, że ostatni czyn nie przypiął nam do końca łatki - odpowiedziała jeszcze była komandoska, zanim zamilkła, dając ponownie dojść do głosu Ishy. Twarz jej przy tym złagodniała, a nawet pojawił się delikatny uśmiech. Nawet tak niepewny śmiech był dla niej światełkiem w tunelu, iż nie straciła do końca siostry. - Rosenkov zagroziła, ale patrząc realnie, nawet jakby chciałą, to nie odpierdoli ponownie niczego na taką skalę... przynajmniej tak mówi rozsądek, nie? Poza tym mieszkańcy tych kolonii są pragmatyczni. Dla części z nich nieważne stało się, kto będzie rządził, ważne, aby było bezpiecznie.



Wskazała w końcu na swoją torbę, podnosząc ją i stawiając na stoliku, z którego strąciła przy opakowanie po jakimś jedzeniu na wynos. Ani trochę się tym nie przejęła. - Ba, zdziwiłabyś się, ile koloni traktuje SST jak wyzwolicieli. A reszta szuka po prostu ochrony. Tak jak teraz, wiesz Ishi? Dotarł do nas niedawno sygnał z jakiegoś księżyca, gdzie wydobywa się jakieś minerały. Sygnał ratunkowy. Wzywali kogokolwiek do pomocy, nie zdążyli doprecyzować kto, bądź co ich atakuje, ale uważasz, że ten sam rząd, który skupuje od nich po taniości złoża wyśle ekipę ratunkową? Bo ja nie sądzę. My od tego jesteśmy. No, precyzując, to zgłosiliśmy się Conestogą i jeszcze jedna ekipa z nami leci.



Na krótką chwilę Shia zamilkła, zanim jej oblicze rozświetliło się niczym lampka nad głową u bohatera filmu. - Poleć z nami, pomóż nam. Nie wiemy, co nas tam do końca czeka, więc każda siła bojowa się przyda, a ty i twoi znajomi macie własny statek, co nie? Zawsze to większa ładownia, jakby trzeba było kogoś ewakuować. Pomagałabyś po prostu w akcji ratunkowej, bez żadnych zobowiązań. I przy okazji poznałabyś więcej zrzeszonych osób. I ja w trakcie drogi mogłabym więcej... wyjaśnić o naszej agendzie. Nie tej Rosenkov. Co ty na to, Isha?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10432
Posty fabularne: 932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Hotel "Czarna Noc"

20 wrz 2022, o 23:41

- Mhm. To niedobrze. Może nie zrobicie już nic gorszego, bo gorzej się nie da, ale trzymam cię za słowo. Mam szczerze nadzieję, że dacie radę.- nadzieję może miała, ale dość złudną. Nie do końca wierzyła tu w dobre intencje choćby połowy SST. Shii? Tak, chyba jej wierzyła, ale ona była jednostką, a SST organizacją, i to rzekomo naprawdę dużą. I to najwidoczniej z naprawdę imponującą częścią składającą się z szumowin, terrorystów, i zbrodniarzy, czyli osób, które zdecydowanie nie powinny silić się o tytuł "obrońców Terminusa".

Prawdą było to, że wszyscy póki co żyli eksplozją systemu. Z czasem to przejdzie wszystkim, nawet jej. Szok panował w Galaktyce teraz, a to, co będzie później, to już zupełnie inna sprawa. Teraz była to jednak teraźniejszość, a nie przeszłość. Tak samo cała nadchodząca wojna. Nigdy nie sądziła, że będzie żyła w erze tak dużych konfliktów wojskowych, jak te, które najpewniej niedługo nadejdą. A jednak, przydarzyło jej się to. I niestety miała tego niefarta, że jest w tym wszystkim osobiście. Czy jej się to podobało, czy nie. Na dobre i na złe.

- A sądzisz, że byłaby w stanie to zrobić? Wiesz, tak o, na pokaz, zniszczyć jakąś kolonię, może niekoniecznie z całym systemem, ale wciąż, bo odrzucili was? To jest, SST? Sądzisz, że tak powinno być?- to było pytanie retoryczne. Raczej zakładała, że Shia nie miała tu zapędów autorytarnych, a altruistyczne, ale z drugiej strony, chuj to wiedział. Niestety niepewność była w ich relacji stałą, która zagości na długo. Powoli przyzwyczajała się jednak do tego wszystkiego. Bardzo, bardzo powoli.

Padła tu dość ciekawa propozycja - polecieć z nimi i pomóc. Nie próbowali jej porwać, bo gdyby do tego doszło, to już dawno zostałaby zaatakowana. Nie próbowali jej zabić, nie próbowali jej siłą zindoktrynować. Chcieli ją, najwidoczniej, po prostu przekonać do siebie. I choć zamierzała stawiać opory, tak chciała pójść z nimi. Choćby po to, by...zyskać pewność o ich rzeczywistych zamiarach. Dowiedzieć się czegokolwiek więcej. A jeśli, dajmy na to, zrobiłoby się naprawdę źle, to choćby zorientować się, jak może zacząć przeciwdziałać SST. Nie żeby chciała wypowiadać im jednoosobową wojnę, ale...także zaczęła oswajać się z tą myślą. Bardzo pesymistyczną, bardzo smutną myślą.
- Niech będzie. Ekipa jest trochę zajęta, ale statek mogę wziąć.- stwierdziła po chwili, przyjmując jednak naprawdę niepewny ton, tak, jakby mogła zmienić zdanie za jakieś dwie minuty.- Choćby dla tych ludzi.- nie żeby była jakąś wielką altruistką, ale uznała, że chociaż tyle będzie mogła zrobić. Może nie po to, by pobawić się w bohatera, a by mieć jakikolwiek poboczny cel. Jakąś nitkę oddzieloną od tego wszystkiego. Trochę tego potrzebowała - zawsze dystansowała się od emocji poprzez skupienie na robocie i dbanie o to, by trzymać się, mentalnie, z dystansu. Teraz nie do końca mogła sobie na to pozwolić, więc szukała zamiennika. Trochę jak na Conestodze, ale też i nie do końca.
Isha D'veve

Avatar użytkownika
Młodszy Mechanik
 
Posty: 202
Posty fabularne: 168
Dołączył(a): 17 paź 2021, o 17:53
Miano: Isha D'veve
Wiek: 109
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Najemniczka/Ninja
Lokalizacja: Mindoir
Status: Lepiej nie mówić
Kredyty: 8.900
Medale: 4
Wyzwoliciel (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Czarna Noc"

21 wrz 2022, o 00:40

Zrezygnowane westchnięcie wyrwało się z piersi Shii, gdy odebrała słowa Ishy w sposób złośliwy, jakby kobieta zrobiła jej prztyczek w nos. W słowach asari właściwie mogło być nieco racji - wielce mało prawdopodobnym było, że SST stać było na tak szeroko zakrojoną i dobrze ukrytą akcję. Pewniejszym było już, iż pojawią się kolejne flotylle ścierające się w przestrzeni kosmicznej i grupy żołnierzy próbujących zetrzeć drugą grupę z powierzchni ziemi. Isha wiedziała też, że jednym z argumentów jej siostry mogły być czyny tej drugiej, "lepszej" strony - że nic nie jest czarno-białe; wszakże już teraz krążyły plotki o może nie tyle niekompetencji organizatorów obchodów na Mindoir, co ich celowej niewiedzy i bagatelizacji. W imię czego?



- Wojna rządzi się własnymi prawami, Ishi - powiedziała okrężnie Shia, nie odpowiadając na pytanie dotyczące pokazowego zniszczenia jakiejś kolonii, zamiast tego pozwalając pytaniu zawisnąć niepewnie w powietrzu. Wzdychając, chwilowo oparła się o blat, rozchmurzając się i nabierając rumieńców nadziei na zgodę D'veve. Pokiwała energiczniej głową, sięgając niemal natychmiast do swojego omni-klucza. Po chwili Isha dostała powiadomienie na swoim własnym, gdzie Shia udostępniła jej koordynaty niewielkiego księżyca w jednym z wielu zapomnianych przez boginie układów. - Wspaniale. Przesłałam już współrzędne. Szkoda tylko, że twoi przyjaciele nie mogą pomóc. Ważne sprawy na głowie? - Ewidentnie próbując zboczyć z tematu, asari poruszyła inny temat, być może nieco drażliwy. Sama tylko Isha bowiem wiedziała, czym zajmują się w chwili obecnej Fulvinia i Skax.



- Tak czy siak ja muszę zaraz od razu lecieć przodem, więc liczę na twoje słowo, okej Isha? - podpytując, wstała i chwyciła w końcu torbę z rzeczami osobistymi, wskazując najemniczce, aby wyszła powoli z pokoju. Gasząc wszystkie światła, Shia kontynuowała. - Co do kolonii, jak mówiłam nie wiemy, co tam się dokładnie stało. Sygnał jest zagłuszany, więc lepiej szykować się na najgorsze. No więc jak masz kogoś na miejscu, kto nie będzie kręcił za bardzo nosem na nasze oznaczenia, a jest w stanie pomóc, to może zgarnij tego ktosia na pokład w trybie ekspresowym? Nie wiem, czy będę miała czas na czekanie, więc możliwe, że będziesz musiała sama lądować i do nas dołączyć, więc w grupie będzie bezpieczniej. No chyba, że chcesz, żeby ktoś z Conestogi do ciebie dołączył? Chyba, że nie chcesz nikogo od nas na swoim pokładzie? - uśmiechając się lekko prześmiewczo, samej chyba próbując rozładować atmosferę, Shia wymeldowała się automatycznie z pokoju hotelowego, zamykając za sobą drzwi i klepiąc Ishę po ramieniu. - Jakby Isyxa wiedziała, w czym się babramy, to by dostała apopleksji. I... dzięki Isha za danie szansy. Do zobaczenia na miejscu.



Prędkim krokiem Shia oddaliła się, zostawiając Ishę samą z myślami i zapewne gorzkim posmakiem. Być może nie do końca się spodziewała takiego przebiegu rozmowy, ale musiała się z tym pogodzić. A jeśli chciała polecieć i pomóc faktycznie kolonistom mierzącym się z nieznanym zagrożeniem, warto było faktycznie pomyśleć nad ewentualnym wsparciem. Oprócz jej stałych członków gangu, których w ostatnich tygodniach nie mogła nawet złapać, przychodziło Ishy do głowy kilka innych nazwisk sprawdzonych w boju, w tym członkowie ekspedycji na nieszczęsnego Ikarosa. A czasu wszakże dużo nie było. Pytanie tylko, czy ktokolwiek z jej znajomych byłby dostępny od zaraz?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10432
Posty fabularne: 932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Hotel "Czarna Noc"

21 wrz 2022, o 01:10

Fakt faktem, nie byli już w stanie odtworzyć tego, co zrobili. Nie daliby rady tego ukryć i przeprowadzić, to po prostu było już graniczące z cudem. To nie sprawiało jednak, że nie będą już robić rzeczy złych. Wręcz przeciwnie - ustawili poprzeczkę dość wysoko. Teraz może będą ograniczać się do mniejszych akcji i zastraszeń, ale to dalej nie zmieniało sytuacji. Szarość szarością, ale uznała, że to była zdecydowana przesada. Najzwyczajniej w świecie, granica została przekroczona, i jakiekolwiek słowa o szarości po prostu tu nie działały. A jeżeli to akurat Isha, czyli osoba o co najmniej zakrzywionym poczuciu moralności, miała tu być wyznacznikiem tego co jest dobre, a co złe, to znaczy, że było naprawdę źle.

- Niestety.- niestety Shia miała w tym aspekcie jakąś rację. Wojna faktycznie działała inaczej i prowadziła do innych zachowań i standardów. To nie zmieniało w żaden sposób faktu tego, że potępiała cały Mindoir i wszystko, co zaprezentowało jej SST, ale powodowało jakieś delikatne, mocno naciągane przez nią zrozumienie. Może częściowo sama się zmuszała, bo nie chciała, by wszystko poszło gorzej, niż mogło, a może po prostu postanowiła zawiesić ten temat i przekonać się o Sojuszu osobiście, na misji właśnie.

- Wiesz jak jest, masa zleceń, ostatnio się porozlatywaliśmy. Jednak jeśli trzech kontraktorów jest na trzech zleceniach, to szansa na duże zyski jest nieco większa, niż jak trzech kontraktorów jest na jednym.- logika ta była dość pokrętna, ale już jakiś czas temu się z tym pogodziła. Nie potrzebowała ich przy sobie zawsze, a oni jej. Co prawda chciałaby ich mieć tu teraz przy sobie, ale była skłonna pogodzić się z ich brakiem. Tak już czasem bywało. Nauczyła się polegać na sobie.
Aktywowała omni i od razu przyjrzała się koordynatom. Upewniła się, że to faktycznie lokalizacja jakiegoś księżyca, przyjrzała się dystansowi, obliczyła tak czysto na chybił-trafił koszty paliwa, a potem odetchnęła.- Skoro już koleguję się z twoim odłamem SST, to pokryjcie mi chociaż koszty paliwowe.- choć uśmiechnęła się tak, jakby był to godny politowania żart, mówiła absolutnie poważnie.
- Mam już chyba kandydata. Nie będę potrzebowała nikogo od was, chyba, że macie na zbyciu jakiegoś naprawdę dobrego mechanika, tak na wszelki wypadek. To wtedy chętnie przyjmę. A tak, to dam radę sama. - przedstawiła sprawę jasno, po czym głośno odetchnęła z jakąś ulgą. Szczerze, spodziewała się, że ta rozmowa pójdzie gorzej, i w innym kierunku. Mimo wszystko, to ona jednak stawiała tu na swój sposób żądania. - Okej. Pozostańmy w kontakcie i przesyłaj szybko informacje. Dołączę jak najszybciej. A, i...uważaj na siebie, okej?- na sam koniec pożegnała ją w sposób słownie czuły, fizycznie jednak się nie zbliżając.

Gdy Shia wspominała o wzięciu ze sobą sojuszników, najlepiej kogoś z Ikarosa, to wiedziała, że ma tylko jedną opcję. Inferno był ewidentnie pieprznięty i stanowił zagrożenie, Kiru była trochę niedostępna, więc został...tylko jeden człowiek. Nie żeby cieszyła się z tego wyboru, ale jak mus, to mus. Paradoksalnie, ufała mu bardziej niż SST.

Chwilę po tym, Charles Striker otrzymał wiadomość od Ishy. Wymieniali się wcześniej kontaktami, także dotarcie do niego nie było problemem.
Hej. Prosta oferta, krótka piłka - przydałbyś mi się w drużynie ratunkowej, pobliski księżyc. Organizuję podwózkę, w zamian będziesz mógł poznać (xd) ludzi z SST. Może nawet ci zapłacą. Jestem na Omedze, ale mogę podlecieć i cię zgarnąć.
(nie, nie trzymam z SST, po prostu próbują mnie do siebie przekonać)
Isha D'veve

Avatar użytkownika
Młodszy Mechanik
 
Posty: 202
Posty fabularne: 168
Dołączył(a): 17 paź 2021, o 17:53
Miano: Isha D'veve
Wiek: 109
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Najemniczka/Ninja
Lokalizacja: Mindoir
Status: Lepiej nie mówić
Kredyty: 8.900
Medale: 4
Wyzwoliciel (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Hotel "Czarna Noc"

22 wrz 2022, o 21:49

Koordynaty, które dostała Isha wyglądały obiecująco. Zlokalizowany w kołysce Sigurda system Lenal mieścił w sobie gazowego giganta, Nutusa. Jego księżyce, na których wybudowało się całkiem sporo kolonii, kontrolowane były przez turian, jak zresztą praktycznie cały układ. Ten jeden specyficzny, Proctulus, był względnie zamieszkiwalną, większą skałą z atmosferą, dobrym poziomem tlenu i surowym krajobrazem. Założona tam kolonia turian miała za zadanie wydobywać metale ciężkie zgromadzone pod powierzchnią księżyca... dopóki najwyraźniej nie nadszedł sygnał ratunkowy.

Nie ma problemu z paliwem. Może nawet uda mi się uszczknąć coś z budżetu na wynagrodzenie — chociaż zdanie wyplute przez Ishę miało wydźwięk żartu, Shia najwyraźniej wiedziała, że jej siostra nie żartuje. Zamykając też zaraz za nimi drzwi do pokoju, kontemplowała przez chwilę sugestię o mechaniku. — Ważne, żebyś nie była tam koniecznie sama. Jak tylko tam dotrę to podeślę wiadomość o sytuacji. I ty też uważaj, Ishi. Powodzenia.

Shia D'veve oddaliła się, zostawiając za sobą jedynie cierpki posmak i na chwilę tył głowy, na którą po chwili nałożyła hełm. Gdy zaś Isha zaczęła przeglądać w myślach potencjalnych sojuszników mających możliwość jej pomóc, przychodziło jej do własnej głowy jedno nazwisko: Striker. Pięknie sama to określiła, paradoksalnie darząc go zaufaniem większym niż SST, grupę terrorystyczną, którą jej szalona siostra malowała na obrońców uciśnionych.

Pytanie tylko, gdzie była ich wizja, gdy mordowali tylu cywili na Mindoir?

W tym czasie Charles Striker szczęśliwym trafem znajdował się na Omedze w sobie tylko znanym miejscu, w sobie tylko znanej sytuacji. Nieważne, czy załatwiał potrzeby fizjologiczne czy akurat spalał blanta, jego komunikator pokazał mu nową wiadomość - tę od Ishy, która proponowała mu nic innego, jak współpracę z SST i darmowy przewóz w dwie strony. Oferta o tyle kusząca, a także idealnie zgrywająca się z jego miejscem przebywania, poskutkowała prawdopodobnie potwierdzeniem i umówieniem szczegółów spotkania w trybie ekspresowym, jako iż sytuacja wymagała absolutnej szybkości reakcji.

I tak Striker mógł spotkać po czasie Ishę przygotowującą Merkurego, jej statek, do odlotu, oczywiście samotnie. Dwójka najemników mogła więc w końcu porozmawiać ze sobą na żywo, być może nawet pierwszy raz od czasów Ikarosa.



Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10432
Posty fabularne: 932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Poprzednia strona

Powrót do Dystrykt Kima

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość