Za centrum uważa się jeden z górnych poziomów stacji, na którym znajdują się nie tylko budynki mieszkalne, ale i stacje dokowania dla statków, Targ Omegi czy osławiony już klub "Zaświaty".

Re: Stacje dokowania

27 lip 2022, o 19:35

Niewiele miał do roboty. Żaden z niego pilot, tak samo słaby technik. Jedyne co umie to strzelać i uciekać, ale teraz to się nie przyda. Planował trzymać się na tyłach, nie wychylać się i strzelać jeśli taka będzie potrzeba. Wciąż był poparzony, obolały, zesztywniały, z ogromną łatą medi-żelu zastępującą mu skórę i warstwą omni-żelu zastępującą jego pancerz. Jego sprzęt i ciało to w jednej trzeciej jest magiczny żel, więc to nie czas by się wychylać. Nie mając co robić, trzymał się na uboczu i czekał na jakieś rozkazy albo sensowne pomysły. Na swoim omni-kluczu przeglądał swoją kolekcję muzyki. Jeśli mają nawiać przed gangiem to z przytupem i z dobrym podkładem. Najlepiej coś rockowego, chociaż dobra elektronika nie jest zła i też potrafi wprowadzić dobry nastrój.
ObrazekObrazek
Carlos Brown

Avatar użytkownika
 
Posty: 159
Posty fabularne: 58
Dołączył(a): 19 lip 2016, o 16:05
Miano: Carlos Brown
Wiek: 49
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: OMEGA
Kredyty: 33.360

Re: Stacje dokowania

27 lip 2022, o 21:49

Shaw przyjął sugestię Fulvinii milczeniem i krótkim skinięciem głowy, porzucając swoje stanowisko przy drzwiach, żeby przejść do wskazanego terminalu, jednym okiem obserwując wydarzenia na monitorach transmitujących obraz z zewnątrz. Ograniczenia hangaru rzeczywiście stanowiły pewien problem, ale przy wsparciu turianina ich zabezpieczenia wkrótce się poddały - i to szczęśliwie szybciej niż te nad którymi pracował technik członków gangu, próbując otworzyć przejście na ich okręt. Uzdolniony technicznie mężczyzna stanowił główne zagrożenie co do ich koczowania w tymczasowej twierdzy, a w chwili w której powietrze zostało wyssane z sali i oderwało go od panelu bezpieczeństwa, to zagrożenie drastycznie zmalało. Łowca cofnął się o krok od terminalu, dezaktywując program deszyfrujący i zamiast tego rzucając okiem na mrugającą ikonkę nowej wiadomości.
Piętnaście minut. Garfield się nie spieszył.
- Mhm. Nasze wsparcie będzie dopiero za kwadrans, więc jeżeli do tego czasu uda nam się opuścić hangar, to nie ma potrzeby ryzykować również ich życiem - odparł na pytanie Alany, kierując swoje słowa również częściowo do Fulvinii. - Bez technika i ciężkiej broni niewiele mogą nam tutaj zrobić, ale nie ma co kusić losu. Jeżeli dasz radę zabrać nas do innego doku, najlepiej po drugiej stronie stacji, to możemy tam przekierować oddział ojca młodego Foxleya. Bezpieczniej będzie jeżeli będą już tam na nas czekali. Wolałbym uniknąć przekradania się z powrotem przez stację, gdy wszyscy Latarnicy będą ich wypatrywać - dodał, skinąwszy lekko głową w stronę ich problematycznej dwójki, która teraz siedziała w chmurze ponurego milczenia.
- Daj znać jakie mamy możliwości przelecenia w inne miejsce, to prześlę Garfieldowi nowe namiary - dodał w stronę pilotki, stając za jej fotelem i aktywując komunikator, żeby przygotować wiadomość do detektywa.
THEME    ☉    ARMOR    ☉    CASUAL    ☉    FORMAL   ☉    VOICE
ObrazekObrazek
+20% pancerza         Udźwig podnoszonych przedmiotów +3         Celownik termiczny (+2)


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Erich Shaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 92
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 3 lut 2015, o 22:46
Miano: Erich Shaw, "Epsilon"
Wiek: 29
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Agent Cerberusa, cyngiel do wynajęcia
Postać główna: Vegz
Lokalizacja: Nos Astra, home sweet home
Kredyty: 5.085

Re: Stacje dokowania

28 lip 2022, o 00:33

Crassus nieco rozumiał swojego turiańskiego pobratymca i pilota tej nieszczęsnej korwety. Curio też by się nieco zdenerwował gdyby banda uzbrojonych typów wbiła mu na prom. Różnica była taka, że Crassus miał umiejętności i narzędzia aby się bronić i, bardzo prawdopodobnie, sprzątnąć typów. Ten tutaj z kolei nie wyglądał na zaprawionego w bojach zawadiakę tylko na szarego pilota wożącego fracht jakich wielu. Dlatego też na miejscu pana pilota, Curio by po prostu zamknął mordę i posadził dupę z boku. Przy odrobinie farta korwecie nic się nie stanie.
Na słowa Fulvinii jedynie skinął twierdząco. Nie było co tu dyskutować, jego zdaniem również to była najlepsza rzecz, jaką mogli teraz zrobić. Szczególnie w obecności Latarników. Stojąc z tyłu korwety, pomiędzy jej rampą a skrzyniami gdzie siedzieli młodzi państwo, Crassus nie mieszał się w kompetencje i robotę innych. Jedynie zerkał, jeśli mógł, na stan przeciwników na zewnątrz. Głównie stan zdenerwowania, jako, że niewiele mogli im póki co zrobić. Dopiero zawołany aby wspomóc złamanie warunków bezpieczeństwa hangaru poszedł do kokpitu aby nieco pomajstrować w tej sprawie. A było warto!
- Ooo i panowie lecą papa. - zarechotał na widok lewitujących Latarników, pchanych przez uciekające z hangaru powietrze. Pomachał im jeszcze na dowidzenia i odwrócił się, aby móc wrócić na swoje miejsce.
- Nie ma co się pierdolić, polećmy sobie dalej stąd. Chyba, że to cacko ma jakieś pokładowe uzbrojenie i możemy tamtych gości po prostu zdmuchnąć. To jest też opcja. - dodał po drodze.

ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio

Avatar użytkownika
 
Posty: 146
Posty fabularne: 120
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 15.950
Medale: 4
Glitch (1) Seryjny Pechowiec (1) Fanatyk Miłości (1) Zwycięzca Areny (1)

Re: Stacje dokowania

28 lip 2022, o 10:34

Zgodnie z przewidywaniami - ich goście już zdążyli przyssać się do drzwi promu i zacząć je forsować. Na całe szczęście pilot postanowił (słusznie) nie sprawiać problemów i robić dobrą minę do złej gry, więc udało się dość sprawnie odpalić silniki, zaś umiejętności Crassusa i Ericha sprawiły, że dwójka Latarników - w tym haker - wylecieli w stronę przestrzeni kosmicznej. Teraz tylko zastanawiała się, czy w szeregach gangu znajduje się, poza stadem szeregowych żołdaków, jakiś cięższy sprzęt. Ci tutaj go nie mieli, ale co jeśli mają jakąś bojową jednostkę krążącą dookoła stacji? Mimo wszystko jednak, lepiej chyba było zaryzykować przestrzeń kosmiczną, w której czuła się swobodnie, niż użeranie się z żołdakami na powierzchni i czekanie, aż przyjdzie im do głowy jakiś lepszy plan albo sprowadzenie ciężkiej broni.

- Mam wynajęty dok po drugiej stronie mniej więcej, zobaczę czy obok jest coś wolnego i tam nas zaparkuję. - odparła, jednocześnie zerkając pobieżnie na współ-pilota, oceniając jego umiejętności oraz monitorując, czy coś nie kombinuje. Co prawda idiotyzmem byłoby z jego strony teraz sabotować w jakikolwiek sposób ich wysiłki, jednak cholera wie, co czasami innym w głowie siedzi.

Ruszyła statkiem, starając się ustawić tak, aby przy wylocie żar z silników spopielił paru Latarników, a przynajmniej zmusił ich do schowania się i zablokował możliwość kombinacji i przeszkodzenia im w wylocie. Jeśli statek miał jakąś punktową obronę zdolną do nawalania gdzieś w tył - uruchomiła ją również, oznaczając tamtych jako cel, ewentualnie polecając zrobić to drugiemu pilotowi.

- Erich, Crassus - pilnujcie proszę, żeby ten haker jeszcze nie wymyślił nam zamknąć grodzi przed nosem albo coś takiego. - mruknęła do nich. Jeśli udało im się bez przeszkód wydostać, uruchomiła radar, pilnując wszystkich szybko poruszających się w ich kierunku jednostek i skierowała okręt do hangaru po drugiej stronie, gdzie sama zaparkowała swój statek, szukając miejsca w pobliżu.
ObrazekObrazek
Fulvinia Adratus

Avatar użytkownika
 
Posty: 96
Posty fabularne: 85
Dołączył(a): 16 wrz 2018, o 22:04
Miano: Fulvinia Adratus
Wiek: 24
Klasa: Żołnierz
Rasa: Turian
Zawód: Żołnierz
Lokalizacja: statek
Kredyty: 38.300
Medale: 1
Wojownik Areny (1)

Re: Stacje dokowania

3 sie 2022, o 19:54

Carlos trzymał się dobrze w oku Alany – mediżele i wcześniejsze kroplówki zadziałały i wykonały swoją robotę, chociaż i tak faktyczna, profesjonalna opieka medyczna była potrzebna, być może nawet poważniejsza operacja, jeśli mężczyzna chciałby pozbyć się blizn po poparzeniach. Całej sytuacji pomagał fakt, że nie doszło do bezpośredniego starcia dwóch sił i więcej przeciążeń systemu oraz kul nie trafiło w ciało najemnika.

Mała korweta przemytnicza nie była uzbrojona, nadrabiając raczej zwrotnością i lekkością. Ledwo więc Fulvinia uniosła się nią i zaczęła sekwencję wylotu, praktycznie nic nie mogło ich już powstrzymać. Pozostali, przypięci do podłogi butami magnetycznymi zbójcy kryjąc się przed silnikami statku, wyglądali czasami i próbowali najwyraźniej coś wykombinować, co zatrzymałoby porywaczy i ich więźnia. Niestety jedyna osoba mająca możliwość zrobienia czegokolwiek aktualnie usilnie próbowała chwycić się czegoś, co nie pozwoliłoby jej odlecieć w siną dal, skutecznie dając im czas na ucieczkę. I tak też ekipa spokojnie wyleciała przez śluzę, prosto w pustkę kosmiczną, okrążając zaraz stację w poszukiwaniu wspomnianego przez turiankę miejsca parkingowego. Wskazane koordynaty zostały także przesłane do Garfielda przez Shawa, który to natychmiast potwierdził zmianę kierunku ruchu ich wsparcia. Po raz pierwszy od dłuższej chwili wszyscy wokół mogli więc odetchnąć.

Drugi pilot oprócz zerkania okazjonalnie na to, co dzieje się w małej przestrzeni mieszkalnej za kokpitem niewiele mówił. Raz czy dwa potwierdził, że nic ich nie śledzi, a nawet jeśli, to nieźle się maskuje w nieustannym ruchu kosmicznym wokół Omegi. Sytuacja z młodymi lepsza nie była. Foxley usiadł z podwiniętymi kolanami i tupiąc nieustannie nogą, zastanawiał się nad czymś intensywnie. Sasha z drugiej strony gapiła się w brudną podłogę, nieobecna duchem. Dopiero, gdy Fulvinia znalazła w końcu odpowiedni dok, uniosła głowę i zerknęła na Arthura, a potem na resztę.

Ja... nie wydacie mnie nikomu? Wiem, że to głupie pytanie, ale wolę się przygotować. Musiałabym znaleźć transport, zabrać Lenę i... jeszcze to zrobić bez problemów — burknęła, ponownie wbijając spojrzenie w podłogę. Nieoczekiwanie, Arthur uniósł wzrok, zatrzymując niespokojny ruch ciała. Przez chwilę intensywnie wpatrywał się we włosy dziewczyny, zanim jego wzrok stał się bardziej stanowczy. Usiadł na prosto i zbliżył się do Mrosky.

Obiecałem ci to przecież, prawda? Że zabiorę ciebie i Lenę do bezpiecznego miejsca, gdzie nie będziecie musiały babrać się nielegalnymi rzeczami. I dotrzymam tej obietnicy. Tylko muszę najpierw uporać się z ojcem — ostrożnie, jakby nie był pewny, czy dziewczyna na to pozwoli, objął ją ramieniem i przyciągnął do siebie. Zerknął też na najemników, prychając pod nosem. — Syndrom sztokholmski, wiem. Ale chyba się do tego przyzwyczaiłem przez całe życie.

Spoglądając na jego twarz, można było ujrzeć faktyczną troskę o Sashę, ale też i pojawiający się wraz z opadającą adrenaliną spokój zamieniający się powoli w grymas zastanowienia i kalkulacji. Pod kątem jego rysy i mimika przypominały seniora, od którego tak chciał się odgryźć. Być może Junior nawet nie widział, że w niektórych aspektach może przypominać własnego ojca.

Na stacji po osiądnięciu korwety nikogo nie było – ani Latarników, ani wsparcia Garfielda. Dopiero po dobrych 10 minutach oczekiwania na tego drugiego, być może nawet w środku statku dla czystego bezpieczeństwa, detektyw pojawił się w towarzystwie trzech innych ludzi – cała czwórka była przebrana w pancerze i hełmy, który to zdjął tylko Andy. Uniósł zaraz dłoń na powitanie, po chwili przystawiając ją do ust, by wycharczeć porządną dawkę flegmy. Spluwając gęstym śluzem na bok, podszedł, szukając wzrokiem poszukiwanego.

W tym czasie, gdy tylko Sasha ujrzała tamtą eskortę, drgnęła, przypominając zwierzę zapędzone w róg. Przez krótką chwilę wyglądała, jakby chciała uciec, a junior nie zamierzał jej zatrzymywać, zamiast tego wstając i przygotowując się do wyjścia.

No, to g-hdzie jest młody? — doszły do uszu najemników chrypliwe słowa Garfielda.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Universal Person

Avatar użytkownika
 
Posty: 133
Posty fabularne: 135
Dołączył(a): 15 maja 2021, o 14:43
Miano: Legion
Wiek: 134
Klasa: Wszystkie
Rasa: Każda
Zawód: Wszelki
Postać główna: Jest nas wielu
Lokalizacja: Wszechświat
Kredyty: 20.000

Re: Stacje dokowania

5 sie 2022, o 00:57

Na całe szczęście, nikt ich nie ścigał - a przynajmniej robił to z na tyle dużą wprawą, że ani ona, ani jej niechętny, drugi pilot nie byli w stanie nic znaleźć w ruchu, jaki panował dookoła Omegi. Dla pewności jednak uważała na to do samego końca, aż nie postawiła promu w pobliżu własnego (czy też raczej wspólnego ze Skaxem i Ishą) okręciku. Swoją drogą, musiała uważać na to, żeby nic mu się nie stało... udusiliby ją przecież, gdyby musieli wydawać teraz na naprawy, albo co gorsza - zbierać na nowy. Tak czy inaczej, wszystko zmierzało ku dobremu, prawdopodobnie. Nadal jednak pozostawała kwestia Sashy. Fulvinii było jej żal w jakiś sposób i podskórnie czuła, że oddawanie jej cynicznemu Foxleyowi-seniorowi nie byłoby właściwe. Ucieszyła się także widząc, że Artur najwyraźniej postanowił zmężnieć i chyba szczerze pomóc dziewczynie. Tyle tylko, że mogło to nie być tak... proste, jak mógłby sądzić. Kiedy tylko posadziła okręt, kazała drugiemu pilotowi wstać i przejść do kajuty kapitańskiej, o ile takowa w ogóle była, po czym zamknęła go w środku.

- Wybacz, zaraz cię wypuszczę. Po prostu ta rozmowa niekoniecznie jest dla twoich uszu. - uśmiechnęła się przepraszająco, ale stanowczo zamknęła drzwi za nim i zabezpieczyła, odbierając mu też omni-klucz na wszelki wypadek. Może to paranoja, ale wolałaby, żeby tamten nie wykoncypował sobie jeszcze, że coś teraz odwali.

Potem zwróciła się do Artura, ale zerkała też na resztę, próbując wybadać ich nastroje.

- Sasha na razie... nie powinna się wychylać. Jak ludzie twojego ojca odejdą, to mogę ją po cichu przetransportować na swój okręt, zgarnąć jej siostrę i odstawić je, gdzie będą chciały - albo tam, gdzie leciał ten prom po prostu i potem się już skontaktujecie, jak uda ci się ogarnąć swoje sprawy. - zaoferowała, mając nadzieję, że reszta jej zespołu nie będzie zbyt chciwa i że żaden z nich nie zdążył poinformować już ich pracodawcy, że mają... komplet zdobyczy.
ObrazekObrazek
Fulvinia Adratus

Avatar użytkownika
 
Posty: 96
Posty fabularne: 85
Dołączył(a): 16 wrz 2018, o 22:04
Miano: Fulvinia Adratus
Wiek: 24
Klasa: Żołnierz
Rasa: Turian
Zawód: Żołnierz
Lokalizacja: statek
Kredyty: 38.300
Medale: 1
Wojownik Areny (1)

Re: Stacje dokowania

6 sie 2022, o 16:03

Odlot z hangaru pieczętował ich misję, odsuwając na bok zagrożenie zaprezentowane przez Latarników i pozwalając trochę odepchnąć. Gdy tylko ich okręt zadrżał pod energią odpalonych silników, unosząc się ponad posadzkę doku, a wrota wylotowe stanęły przed nimi otworem, Shaw rozluźnił się nieco. Członkowie gangu spoglądali w ich stronę bezradnie, a ich chaotyczne próby wymyślenia czegoś czym mogliby ich zatrzymać spełzły na niczym, potwierdzając fakt, że całej grupie udało się uniknąć zagrożenia - nawet jeżeli odbyło się to dosłownie o przysłowiowe kilkanaście sekund. Snajper obserwował przez chwilę obrazy na ekranach, a gdy statek wyleciał z doku kierowany przez Fulvinię, przeniósł wzrok na przestrzeń kosmiczną otaczającą Omegę.
- Dobra robota - rzucił tylko krótko, po czym odwrócił się i wrócił do głównej części ładowni. Aktywował omni-klucz, przesyłając nowe współrzędne do Garfielda, a następnie opuścił przedramię, wygaszając urządzenie i prześlizgnął się spojrzeniem po ich "ładunku", próbując ocenić ich nastroje, ale ciężkie milczenie Sashy oraz młodego Foxleya, które unosiło się w powietrzu, było bardziej niż wymowne. Dlatego też tylko znalazł sobie swój własny kawałek ściany, o który oparł się plecami i ze skrzyżowanymi na piersi ramionami przeczekał w ciszy resztę lotu, obserwując wnętrze pokładu.
Gdy dziewczyna niespodziewanie poruszyła najbardziej nurtujący ją temat, bez słowa przeniósł na nią spojrzenie, ale nie odezwał się ani słowem. Słuchał tylko w ciszy zapewnień Arthura, nie wtrącając się w ich plany i nie planując wyprowadzać którekolwiek z nich z błędu. Co się stanie z dziewczyną oraz chłopakiem po oddelegowaniu ich do Garfielda nie stanowiło już części ich umowy, a wszelkie uspokajające słowa, którymi wcześniej próbowali przekonać Foxleya do postawienia się ojcu, były tylko tym - słowami. Środkiem do uzyskania jego współpracy, gdy siedział zamknięty w kokpicie statku, grożąc im zaprzepaszczeniem misji.
Odezwał się dopiero, gdy wylądowali w nowym doku oraz gdy Fulvinia wyszła z kokpitu, a rampa wyjściowa statku zaczęła opadać.
- Dostarczenie Mrosky jest częścią kontraktu - powiedział tylko zdawkowo, patrząc na turiankę. W jego głosie nie było jednak karcącego tonu ani urazy jej propozycją, a wyłącznie proste, beznamiętne stwierdzenie faktu. - Zresztą to bez znaczenia. Garfield i starszy Foxley wiedzą już, że dziewczyna znajduje się na pokładzie.
Poruszył nieznacznie ramieniem przy którym miał zamocowany omni-klucz, otwarcie dając znać co ma na myśli i skąd mają tą informację.
- Mają też już jej siostrę. Wysłałem im jej namiar jak tylko opuściliśmy szpital - dodał bezceremonialnie, odbijając się od ściany i ruszając w stronę zejścia ze statku. - Ich los zależy teraz od Artura. Uciekanie byłoby komplikacją, która nikomu nie przyniosłaby teraz nic dobrego - dokończył, wystarczająco wymownie by zarówno chłopak, jak i kolorowowłosa to słyszeli.
Sasha nie mogła zostawić siostry, a Artur zabrnął już zbyt daleko w potrzebę postawienia się ojcu oraz obietnicę złożoną dziewczynie, by móc pozostawić Lenę na pastwę seniora oraz mieć szansę na zapewnienie bezpieczeństwa Sashy, mając świadomość tego co się dzieje z jej siostrą. W jego oczach to był jedyny ruch, który zapewniał najmniej problematyczne rozwiązanie sprawy - odbierając możliwość wyboru transportowanej dwójce, gdy emocje próbowały wziąć górę w ostatniej chwili, gdy strach i niepewność stawały się największe.
Zatrzymał się na granicy rampy, a gdy Garfield zbliżył się do okrętu, skinął nieznacznie głową przez ramię, wskazując wnętrze pokładu.
- Oboje są w środku - powiedział tylko krótko.
THEME    ☉    ARMOR    ☉    CASUAL    ☉    FORMAL   ☉    VOICE
ObrazekObrazek
+20% pancerza         Udźwig podnoszonych przedmiotów +3         Celownik termiczny (+2)


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Erich Shaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 92
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 3 lut 2015, o 22:46
Miano: Erich Shaw, "Epsilon"
Wiek: 29
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Agent Cerberusa, cyngiel do wynajęcia
Postać główna: Vegz
Lokalizacja: Nos Astra, home sweet home
Kredyty: 5.085

Re: Stacje dokowania

6 sie 2022, o 16:51

Gdy opuścili wreszcie niesympatyczny dok, Alana odetchnęła cicho i wreszcie pozwoliła całkiem rozwiać się zbieranej dotąd odruchowo biotyce. Ryzyko walki zmalało, nie było więc sensu by trzymała się w stanie pełnej gotowości. Jasne, robota nie była jeszcze skończona, ale... Ale chyba było już blisko. Tak sądziła. Na to się chyba zapowiadało.
Z umiarkowanym zainteresowaniem spoglądała kolejno na pozostałych członków zespołu. Słuchając wymiany zdań między Fulvinią a Erikiem mimowolnie skinęła głową po słowach mężczyzny. To nie tak, że czuła się świetnie wydając młodych w ręce detektywa i jego mocodawcy. To nie tak, że, będąc w innej sytuacji, zrobiłaby to samo. Pewnie nie. Pewnie zachowałaby się zupełnie inaczej. Teraz jednak - czy tego chcieli, czy nie - mieli kontrakt, a częścią kontraktu było także oddanie dziewczyny. Po prostu. Z perspektywą wydania całej trójki Alana nie czuła się ani źle, ani dobrze. Nie znała ich i nie byli dla niej ważni - nie w taki sposób, który uzasadniałby jakieś kombinacje i narażanie samej siebie dla ich dobra. Nie zgłosiła się do tego zadania, by zbawiać świat - zresztą, już jakiś czas temu musiała nauczyć się, że w pojedynkę i tak świata się nie naprawi, niezależnie jak bardzo by się chciało. Gdyby nie przyswoiła tej lekcji szybko, nie mogłaby stać na czele swojej kabały.
W efekcie teraz zgadzała się z Erikiem i gdy tylko doczekali się wreszcie towarzystwa, Luccarius obserwowała tylko Garfielda uważnie. Zresztą - nie tylko jego. Była ciekawa, jak potoczy się sytuacja. Była ciekawa, co zrobi Artur i jakie plany ma wobec młodych starszy Foxley. Pewnie nieszczególnie dobre - przy ich minionym spotkaniu mężczyzna nie robił specjalnie pozytywnego wrażenia. Czy jednak robiło jej to jakąś różnicę? Nie. Chyba nie. To... To nie była jej historia. Nie jej problemy.
Ona musiała wykonać zadanie, dostać wypłatę i wrócić do domu. To było istotne, reszta - niekoniecznie.
Wciąż kątem oka obserwując rozwój wypadków - i schodząc Garfieldowi z drogi, gdyby ten z własnymi ludźmi chciał wejść na pokład okrętu - w międzyczasie odpaliła omni-klucz i ponownie sięgnęła do Bazyliszka. Nie mogli do niej dotrzeć wystarczająco szybko, by zabrać ją i Carlosa z placu boju, ale teraz, gdy robota zbliżała się do końca - naprawdę w to wierzyła - teraz jej się nie spieszyło. Nie aż tak. Chciała tylko mieć pewność, że zabiorą ją stąd najszybciej jak będą mogli. Nie miała ochoty na włóczenie się przez jakieś stacje przesiadkowe. Była gotowa zaczekać tutaj, na Omedze, byle znaleźć się na pokładzie Bazyliszka najprędzej jak się da.
Musiała odpocząć. Praca najemnika niespecjalnie jej odpowiadała.
Tak czy inaczej, po wysłaniu zapytania na własny okręt, ponownie uniosła głowę, spoglądając to na młodych, to na Garfielda. Na tych pierwszych spoglądała szczególnie intensywnie. Czy gdyby chcieli zrobić coś głupiego, powstrzymałaby ich? Tak. Raczej tak. To nie było miejsce na jakieś pokazy brawury, głupiej, nikomu niepotrzebnej odwagi.
ARMOUR # CASUAL #NPC # BASILISK

ObrazekObrazek

+ 5% obrażeń od mocy
+ 5% obrażeń przy ataku wręcz
+ 10% premii technologicznej


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Alana Luccarius

Avatar użytkownika
 
Posty: 97
Posty fabularne: 26
Dołączył(a): 23 sty 2016, o 23:42
Miano: Alana Luccarius
Wiek: 34
Klasa: Adept
Rasa: Turianin
Zawód: major Hierarchii, kabalim Surrexis
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Palaven
Status: Podlega obserwacji ze względu na zaburzenia neurologiczne i posiadany implant. Oficerem ją nadzorującym jest Caius Varril, członek Kabały.
Kredyty: 12.930

Re: Stacje dokowania

6 sie 2022, o 21:19

Jako człowiek identyfikujący się właśnie jako mieszanka medi-żelu i silnych leków przeciwbólowych, nie myślał zbyt jasno. Jego myśli zapełnione były głównie rozważaniami na temat wydatków, które go czekają po tym rozpierdolu. Może utnie koszty i nie naprawi sobie mordy? Raczej nie znajdzie nowej żony, zresztą to zbyt dużo męczenia się. Trzeba być miłym, czarującym i starać się. Nie ma już do tego cierpliwości, chyba wcześniej też nie miał i tylko siłą rozpędu się ożenił. Teraz za to go olśniło. Nie miał pojęcia jak znalazł się na korwecie.
Nie powiedział nic młodemu, nie liczył by tamten miał czas i okazję na ratowanie dziewczyn. Sam pewnie skończy jako więzień. Podobno zaborczy rodzice z kasą mają obsesję na punkcie kontroli. Tak przynajmniej słyszał. O swoich rodzicach nie wiedział wiele, nie sprawdzał też tego.
Dołączył do reszty ekipy, wyglądając jeszcze bardziej jak gówno, niż kiedy spotkali Andyego pierwszy raz. Szmatławiec sprawiał wrażenie śliskiego ponad upodobanie Carlosa. Nie by Brown był osobą w pełni godną zaufania, ale chyba nie dawał takiego odczucia jak Garfield.
ObrazekObrazek
Carlos Brown

Avatar użytkownika
 
Posty: 159
Posty fabularne: 58
Dołączył(a): 19 lip 2016, o 16:05
Miano: Carlos Brown
Wiek: 49
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: OMEGA
Kredyty: 33.360

Re: Stacje dokowania

7 sie 2022, o 00:48

Latarnicy uczepieni korwety butami magnetycznymi delikatnie zafrasowały Curio na samym początku. Na szczęście jak tylko ogarnął, że ich jedyny technik poszedł na spacer kosmiczny, odetchnął z ulgą. A kiedy statek w końcu opuścił statek, Crassus pozwolił sobie w pełni wyluzować. Ich zadanie de facto było wypełnione, pozostała jedynie formalność w postaci przekazania Garfieldowi młodego Foxleya. I Sashę. Właśnie, dziewczyna też była celem. Co prawda drugorzędnym ale przysługiwał za nią bonus. Turianin obrócił swoją Żmiję lufą w dół, opierając cały karabin na niej, a sam złożył swoje dłonie na kolbie podczas gdy jego wzrok wylądował na Mrosky. Jej wkład w odnalezienie i odbicie Arthura był nie do podważenia, co też wybielało ją w oczach Curio. Nie zasłużyła sobie aby dostać kulkę w łeb. Z drugiej strony, Foxley nie płacił mu za bawienie się w sędziego i rozstrzyganie czy Sasha jest winna czy nie, Crassus był jedynie dostawcą. Dowieźć, oddać, reszta nie powinna go obchodzić. A obchodziła. Nieco. Jeszcze miał nieco empatii, a i jakaś tam jego cząstka kibicowała tej parze rodem z serialu. Robota jednak była robotą, jego osobiste sympatie nabyte w trakcie nie powinny wchodzić w grę. Nie zamierzał więc w niczym przeszkadzać, a wręcz dostarczyć Mrosky w ręce Garfielda. Mógł jednak nieco pomóc “poprawić” jej sytuację. Podbudowując młodego, żeby nie bał się stanąć w obronie.
- No, Arthur. I po wszystkim, nie? Podziękuj ładnie tacie ale pamiętaj o tym co mówiliśmy, tak? Jak to Mila kiedyś mi powiedziała, jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardą dupę… - zamilkł na moment, zastanawiając się nad sensem. - Nie, to chyba nie pasuje. Twardym trzeba być, Arthur, nie miękkim.
To już brzmiało lepiej. Sama Sasha jednak zadała bezpośrednie pytanie, które nieco zbiło Curio z tropu. Nie był pewien czy faktycznie był sens wrzucać Mrosky w objęcia histerii w tymże momencie. Nic by to nie zmieniło. Przeniósł wzrok na Ericha, a następnie pozostałych obecnych członków ekipy. Skoro żadne nie odezwało się to i on przemilczy sprawę. Odpalił sobie muzyczkę, a co, dla spokoju duszy.
W tymże rytmie dolecieli na miejsce. Kiedy tylko rampa zaczęła się otwierać, Curio przerzucił karabin na ramię i przemieścił się na rampę, zrównując się z Erichem i Fulvinią dopiero.
Zauważywszy wzrok turianki i słuchając o czym mówili, rozumiał Adratus. Ostatecznie jednak to Shaw miał rację. Chociaż skubaniec nieźle zaskoczył Crassusa wszystko organizując do tego stopnia. Może po akcji w burdelu powinien się był tego spodziewać po człowieku.
- Czaję, Fulvinia, ale Erich ma tu racje. - poparł swojego kolegę po fachu. - Ona jest częścią zlecenia. Poza tym, teraz i tak wszystko w rękach Arthura, dokładnie.
Szkoda, pewnie. Curio nie był z tego tytułu przeszczęśliwy ale taka to praca. Nie jemu było nad tym główkować. Nie odzywał się już więcej, zamiast tego podgłaśniając muzykę w hełmie.

ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio

Avatar użytkownika
 
Posty: 146
Posty fabularne: 120
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 15.950
Medale: 4
Glitch (1) Seryjny Pechowiec (1) Fanatyk Miłości (1) Zwycięzca Areny (1)

Re: Stacje dokowania

9 sie 2022, o 14:17

Badabim badabum nie powiem wam co bo się domyślicie
Baza 40%
Crassus 40% + 10% = 50%
Universal Person wylosował/a 1d100:
95

Alana 40% + 15% = 55%
Universal Person wylosował/a 1d100:
49

Fulvinia 40% + 10% = 50%
Universal Person wylosował/a 1d100:
76

Carlos 40% + 10% = 50%
Universal Person wylosował/a 1d100:
44

Erich 40% + 20% = 60%
Universal Person wylosował/a 1d100:
43
Universal Person

Avatar użytkownika
 
Posty: 133
Posty fabularne: 135
Dołączył(a): 15 maja 2021, o 14:43
Miano: Legion
Wiek: 134
Klasa: Wszystkie
Rasa: Każda
Zawód: Wszelki
Postać główna: Jest nas wielu
Lokalizacja: Wszechświat
Kredyty: 20.000

Re: Stacje dokowania

9 sie 2022, o 14:27



We własnym statku chcecie mnie zamykać? Nie dość, że przez was mojego kumpla zajebano, statek zresztą też porwaliście, to teraz zamykacie mnie jak gówniarza w kabinie?! — warknął turianin, swoimi oczami wpatrując się wściekle w Fulvinię traktującą go bądź co bądź po macoszemu. Nim się jednak zorientował, jego omni zostało zabrane, a on sam zamknięty w kokpicie, gdzie jedyne, co mógł zrobić, to walić pięściami w drzwi i wyzywać turiankę w pięknych inwektywach charakterystycznych dla turiańskiej kultury.

Gdy pierw odezwała się właśnie pilotka, oczy Sashy zalśniły, a i Arthur odrobinę odetchnął. Obietnica ucieczki i być może nawet bezpiecznego życia zjawiła się tuż przed dziewczyną, będąc niemal na wyciągnięcie ręki; i niczym na filmach, w których to ktoś już dotyka opuszkami upragnionej liny czy dłoni, zostały one gwałtownie zabrane. Ciemną chmurą wieści był w tym przypadku Erich informujący, że nie dość, iż poinformował ich pracodawcę o pojmaniu dziewczyny, to na dodatek wygadał się o jej siostrze, wpakowując tym samym rodzeństwo w całkiem sporą kabałę.

Sasha, z szeroko otwartymi oczami przez chwilę wpatrywała się w Shawa, próbując uwierzyć w te dosyć złe wieści. Dopiero później zaczęła prześlizgiwać się po pozostałych. Mimo tego ani Carlos, ani Alana nie odezwali się w jej obronie, nie zaproponowali planu B. W końcu Mrosky zatrzymała się na Crassusie, który zdawał się emanować w tym zespole największą dozą przyjazności. Gdy jednak ten także przyznał Shawowi rację, podkrążone oczy Sashy zalśniły od łez. Fulvinia dała jej fałszywą nadzieję, która nie trwała może długo, ale dawała złudne wrażenie, że wszystko będzie dobrze. Pokonana, spuściła głowę. Arthur zaś, który jeszcze przed chwilą wyglądał, jakby ktoś zdjął z niego jakieś brzemię, być może opieki nad dziewczyną, teraz pochmurniał.

Na zaproszenie Ericha Garfield wspiął się po rampie, mijając po drodze resztę ekipy. Zerknął nawet na chwilę na Browna, który zdawał się mieć intensywne myśli na jego temat, zanim skupił się na dwójce młodzików.

Szef wysłał obstawę do pannicy, jest już zabezpieczona — rzucił w stronę Ericha, zanim podszedł do juniora, przyglądając się mu chwilę. — Narobiłeś ojcu syfu, wiesz? Kh-kh-kh. Tyle, ile się namodził, żheby nikt się nie dowiedział o twojej małej wycieczce, to ojojojoj. I c-ho, to wszystko dla jakiegoś gh-khu-ównianej próby zamoczenia? Kurwa, siedziałeś na planecie asari, a skończyłeś z taką...

Trzymaj język za zębami — warknął nagle Arthur, wstając z miejsca. Chociaż wzrostem nikt tutaj nie dominował, to parszywa, detektywistyczna morda Andy'ego i jego pełen pancerz górowały nad raczej chudą sylwetką chłopaka. — Ojciec cię wysłał, tak? Więc rób, co do ciebie należy i po prostu mnie do niego zaprowadź.

Ha. Może kh-kh, coś z ciebie jeszcze wyrośnie — rzucił z przekąsem Garfield i założył z powrotem hełm. Nonszalanckim skinieniem wskazał na Foxleya i Mrosky, która siedząc jak truś, nie płakała już, ale wpatrywała się w ochroniarzy. Na ich znak dwójka wstała, podczas gdy detektyw skierował się do Ericha i Carlosa, odrobinę ignorując trójkę turian w pomieszczeniu. — Odeskortujemy już gołąbków do szefa. Dam cynk, żeby przesłał przelew z bonusem, jak obiecał, za gówniarę.

Stojący najbliżej Fulvinia i Crassus widzieli, jak w pewnym momencie Sasha szarpnęła ramieniem Arthura, gdy ochrona na sekundę się odwróciła, szepcąc coś na szybko do jego ucha. Pewna konsternacja pojawiła się na jego twarzy, zanim postanowił wypowiedzieć się raz jeszcze: — Ojciec najprawdopodobniej życzyłby sobie osobiście pogratulować swoim najemnikom. Poza tym ciągle szukają mnie Latarnicy i być może wiedzą, gdzie jestem. Ostatnio było ich dużo i obstawa czterech osób może być niewystarczająca, prawda? — ostatnie słowo skierował już do całej ekipy, chociaż sam Andy przez chwilę wpatrywał się w chłopaka, zastanawiając się nad jego propozycją, zanim jego uwagę przykuło ponownie walenie w drzwi do kokpitu. — Co się tam k-hurwa dzieje? — dopytał.

Fulvinia przypomniała sobie, że nie otworzyła jeszcze drzwi turianinowi, który po chwili spokoju od zamknięcia go, ponownie zaczął drzeć się, raz jeszcze wyzywając Adratus od kloak. W tym czasie u Crassusa grała wesoło muzyka, którą być może nawet ściszył, gdy Andy postanowił się odzywać — albo podgłośnić, gdy ten stwierdził, iż to ludzie są tutaj szefami. Tak czy siak, Artur III miał nieco racji w tym, że więcej osób by się przydało, szczególnie zważywszy na informacje, jakie wyciągnęli od jednego z pokonanych Latarników. A chociaż rośli, ochroniarze mieli przy sobie raczej pistolety, z jednym tylko wyjątkiem karabinu u jednego z nich. I gdy tak przyglądali się im, Alana, Erich i Carlos spotkali się dyskretnie wzrokiem w jednym miejscu.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Universal Person

Avatar użytkownika
 
Posty: 133
Posty fabularne: 135
Dołączył(a): 15 maja 2021, o 14:43
Miano: Legion
Wiek: 134
Klasa: Wszystkie
Rasa: Każda
Zawód: Wszelki
Postać główna: Jest nas wielu
Lokalizacja: Wszechświat
Kredyty: 20.000

Re: Stacje dokowania

13 sie 2022, o 09:38

Pierdolenie... Ulubiona czynność Carlosa. O ile nie chodzi o eufemizm na gadanie. Znaczy gadać też lubi, ale to bez różnicy tak naprawdę. Przydało by się coś jeszcze w sytuacjach jak ta. Może pistolet? Coś co by się szybko dobyło i miało kopa jak armata. Nie potrzeba ci karabinu, kiedy szykuje się standoff, potrzebna jest szybkość i siła ognia. Albo Carlos naoglądał się za dużo westernów.
- To sobie chyba nie potargujemy. - Mruknął, sięgając po karabin, ale nie unosząc go jeszcze. Lepiej nie prowokować zbytnio ochrony, oni i tak pewnie mają już ciepło. Zmierzył ich wzrokiem, szczerząc się połową ust, bo druga była trochę zesztywniała od żelu i oparzeń.
- Otworzysz drzwi Andy? - Zaproponował, po czym spojrzał na resztę ekipy. Miał przeczucie, że śliski typek może robić dla Latarników, albo coś takiego. Nie będzie płakał, jeśli będzie musiał rozwalić Garfielda.
ObrazekObrazek
Carlos Brown

Avatar użytkownika
 
Posty: 159
Posty fabularne: 58
Dołączył(a): 19 lip 2016, o 16:05
Miano: Carlos Brown
Wiek: 49
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: OMEGA
Kredyty: 33.360

Re: Stacje dokowania

13 sie 2022, o 13:25

Shaw w milczeniu przysłuchiwał się wymianie zdań między detektywem, a chłopakiem, obserwując ich oboje. Zaplótł swobodnie dłonie za plecami, trzymając się z boku, gdy mężczyzna go wyminął, żeby rozejrzeć się po pokładzie. Samemu w międzyczasie prześlizgnął się spojrzeniem po reszcie doku, odruchowo próbując się rozeznać czy przypadkiem Latarnicy nie depczą im po piętach, ale biorąc pod uwagę ich pospieszną ucieczkę oraz zdolności pilotażowe Fulvinii, wydawało się to mało prawdopodobne. Istniała spora szansa, że uznali, że ich ofiara wyfrunęła już ze stacji - w końcu po to był wynajęty okręt ucieczkowy, z którego skorzystali.
Kiedy jego wzrok padł na broń wiszącą przy biodrze Garfielda, coś odezwało się szeptem w tyle jego głowy. Było to jednak bardziej ulotne przeczucie niż uwaga mające logiczne uzasadnienie, bo potencjalne powiązania były bardzo wątpliwe. Model był popularny w niektórych kręgach, a historia trzymała się całości, szczególnie że detektyw przyznał się, że był z chłopakiem na Illium. Wiszący przy jego biodrze Akolita nie był niczym wyjątkowym, nawet jeżeli przypadkiem ten sam egzemplarz został wcześniej wspomniany w neutralnym kontekście zakupionej przez młodego Foxleya broni. Potencjalnych implikacji było wiele, ale niewystarczająco konkretnych, by postawić go stan gotowości. A przynajmniej nie większej niż zwykle.
Inaczej sprawa miała się z rzuconą przez detektywa propozycją.
- Kontrakt dotyczy dostarczenia chłopaka i dziewczyny. Dopóki nie dostaniemy zapłaty, nadal pozostają pod naszą opieką - odpowiedział neutralnym tonem, przenosząc wzrok na twarz mężczyzny. - Nie mamy powodów by wątpić w wypłacalność lub szczerość twojego pracodawcy, ale gdyby jego synowi coś się stało między przekazaniem go wam, a dostarczeniem go pod jego drzwi, z pewnością mogłoby to spowodować niepotrzebne komplikacje w naszej wypłacie. Nie spieszy nam się aż tak, żeby to ryzykować. Pójdziemy z wami - dodał, wzruszając lekko ramionami.
Palce za jego plecami poruszyły się delikatnie, aktywując omni-klucz. Nie dlatego, że zaniepokoiła go broń Garfielda, a dlatego że byli tu gdzie byli. Omega miała swoje różne prawa, ale uczciwość między najemnikami nie była jedną z nich. Bardziej niż w przypadek losu wierzył w potencjalną chęć odbicia im kontraktu dla siebie i zachowania nagrody, którą w innym wypadku Foxley musiał im wypłacić.
Nie wykonał jednak żadnego agresywnego ruchu w stronę detektywa, po prostu się zabezpieczając.
THEME    ☉    ARMOR    ☉    CASUAL    ☉    FORMAL   ☉    VOICE
ObrazekObrazek
+20% pancerza         Udźwig podnoszonych przedmiotów +3         Celownik termiczny (+2)


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Erich Shaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 92
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 3 lut 2015, o 22:46
Miano: Erich Shaw, "Epsilon"
Wiek: 29
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Agent Cerberusa, cyngiel do wynajęcia
Postać główna: Vegz
Lokalizacja: Nos Astra, home sweet home
Kredyty: 5.085

Re: Stacje dokowania

14 sie 2022, o 00:02

Crassus nieco wyluzował wraz z pojawieniem się ekipy Garfielda, chociaż nie oznaczało to, że całkowicie opuścił gardę. Byli na Omedze, tutaj takich rzeczy się nie robiło. Widząc Ericha wysuwającego się do przodu na spotkanie Garfieldowi, sam Curio zajął pozycję z boku całej grupy aby mieć dobry ogląd na wszystkich. I też odsunąć się dalej od Sashy. Mimo, że nie powinien to czuł się trochę winny. Przełożył Raptora między przeguby obydwu rąk, trzymając go niemalże czule przytulonym. Ciekawiło go co teraz, co zrobią ludzie Garfielda i czy mogliby się już stąd zebrać. Najmniej ciekawił go natomiast pilot korwety. Ba, nawet nie zauważył, że ten coś gadał.
Nieco zmrużył oczy na słowa Andy’ego. Jedna z głównych zasad tego fachu mówiła aby zawsze dociągnąć robotę do samego końca. Jak trzeba będzie to Curio zaniesie młodego Foxleya na barana do jego ojca i żaden Garfield mu nie przeszkodzi. Zacisnął dłonie na karabinie i już miał się odezwać kiedy do gadki wtrącił się sam poszukiwany. Na jego stwierdzenie Crassus pokiwał zadowolony głową. Erich wkrótce również wyjaśnił Garfielda i teraz nie było już żadnych wątpliwości, prawda?
Mimo to turianin poczuł, że atmosfera nieco zgęstniała. Zrobiło się jakby bardziej nerwowo. I to już nawet nie przez Carlosa, który sięgnął po karabin. Rzucił niepewny wzrok na Ericha gdy ten aktywował omni-klucz, potem na resztę. Czyżby miała być draka?
- No, Garfield, to chyba nie problem? - dodał swoje trzy grosze, szykując się by w razie czego uruchomić własne środki… Zapobiegawcze.

ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio

Avatar użytkownika
 
Posty: 146
Posty fabularne: 120
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 15.950
Medale: 4
Glitch (1) Seryjny Pechowiec (1) Fanatyk Miłości (1) Zwycięzca Areny (1)

Re: Stacje dokowania

17 sie 2022, o 09:15

Fulvinia przewróciła oczami, słysząc narzekanie pilota, którego... no, technicznie może porwali, ale według niej uratowali także od Latarników. Naprawdę, jakby nie wiedział, że takie rzeczy, cóż - zdarzają się. I to nie tylko na Omedze, a w całej galaktyce. A jeśli chociaż połowa historii o tej stacji była prawdziwa, to tutaj w szczególności. Także... cóż. Miał po prostu pecha, a ona chciała mu - ze wszystkich tutaj - najbardziej chyba pomóc i zminimalizować impakt, jaki cała ich wycieczka na niego miała. Dobrze przynajmniej, że Garfield już się pojawił i mogli odstawić młodego. Szkoda tylko, że Erich wcześniej już zdążył poinformować ich mocodawcę, że dziewczyna jest z nimi. To... komplikowało sprawy.

- Wiesz, była też opcjonalną częścią kontraktu. Myślę, że mogliśmy zrezygnować z bonusu za nią, aż tak by nam to kont nie uszczupliło. - skomentowała z przekąsem, ale nie drążyła dalej. W tym momencie faktycznie nie było sensu się spierać - odpowiedzialność musiał bardziej na siebie wziąć młody Foxley i spróbować wymiksować Mrosky z tej kabały. Kiedy zatem kłócił się z Garfieldem, turianka była nieco zdziwiona, a nieco pod wrażeniem kombinatoryki, jaką stosuje chłopak oraz jego całkiem zdecydowanej postawy. Co ciekawe... Erich go tak jakby poparł, jakkolwiek dla czysto ekonomicznych pobudek. W ogóle... czy jej się wydawało, czy atmosfera jakoś się zagęściła? Nie uszło jej uwadze, że Crassus przemieścił się tak, by lepiej wszystkich widzieć. Nie była pewna, o co chodzi. Sądziła, że ich kontrakt... w sumie się zakończył, jeśli nawet planowała iść jeszcze z resztą dalej, to głównie z uwagi na wsparcie moralne dla młodego Foxleya. Zanim jednak cokolwiek do niej dotarło, rozproszyły ją znowu krzyki zamkniętego pilota.

Odwróciła się na pięcie, zirytowana, po czym huknęła w drzwi kabiny, w której go zamknęła.

- ZAMKNIJ SIĘ, CHOLERO I DOROŚNIJ TROCHĘ! IM MNIEJ WIESZ, TYM BEZPIECZNIEJ DLA CIEBIE, NIE CZAISZ IDIOTO?! WYPUSZCZĘ CIĘ ZA CHWILĘ! CHYBA, ŻE WOLISZ SKOŃCZYĆ JAK TWÓJ KUMPEL, TO DROGA WOLNA! - krzyknęła sama do niego, po czym wróciła na trap statku, obserwując sytuację.
ObrazekObrazek
Fulvinia Adratus

Avatar użytkownika
 
Posty: 96
Posty fabularne: 85
Dołączył(a): 16 wrz 2018, o 22:04
Miano: Fulvinia Adratus
Wiek: 24
Klasa: Żołnierz
Rasa: Turian
Zawód: Żołnierz
Lokalizacja: statek
Kredyty: 38.300
Medale: 1
Wojownik Areny (1)

Poprzednia strona

Powrót do Centrum Omegi

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron