Cipritine nie odróżnia się od innych miast Palavenu zbyt wieloma elementami architektonicznymi, choć jest co prawda większe i bardziej rozbudowane, jak przystało na stolicę. Miejsce tutaj znalazły siedziby większych ośrodków znajdujących się na planecie.

Magazyny stoczni

31 gru 2013, o 09:55



W dzielnicy fabrycznej Cipritine znajduje się spora przestrzeń, zagospodarowana na stocznię, w której produkowane są statki najnowszej, turiańskiej generacji. W tym miejscu nigdy nie nastaje godzina odpoczynku. Praca wre bez przerwy w hałasie olbrzymich maszyn i szczęgu narzędzi inżynierskich. Do fabryki przynależą również ogromne kompleksy magazynowe, gdzie składowane są głównie części do budowy maszyn. Są one co prawda strzeżone czy to przez ochronę czy funkcjonariuszy porządkowych, ale jak wszyscy dobrze wiedzą, wypadki zdarzają się przy pracy, a już nie jednej osobie zdarzyło się stracić rękę czy nogę, nie mówiąc o przypadkach śmiertelnych...





Po pewnym czasie taksówka przetransportowała Vergulla pod wyznaczony magazyn. Był to olbrzymi budynek, który nie tylko wysokością, ale i powierzchnią robił niemałe wrażenie. Wokoło w powietrzu przelatywały co jakiś czas pojazdy robotników, a w oddali można było zauważyć samą stocznię, z której dobiegały hałasy spawania i innych czynności produkcyjnych. Mimo ogólnego rozgardiaszu, panującego w dzielnicy stoczniowej, nikt zdawał się nawet nie zauważyć tego, że pojawił się obcy, nieuprawniony turianin, który w zasadzie trochę zlewał się z szarobrudnym tłem metalowych ścian. Vergull mógł w tym momencie odczuwać tę dozę miejskiej prywatności, gdzie wprawdzie roiło się od stworzeń, ale wszyscy pozostawali anonimowi i nikogo nie obchodziło, kto i z czym przychodzi.

Taksówka odjechała, a Vergull stanął w oddaleniu około stu metrów od wejścia do magazynu, gdzie miał się udać. Ogromne wrota stały otworem, nikt ich nie pilnował. Wewnątrz z tej odległości turianin widział tylko mnóstwo wielkich części do budowy maszyn, ustawionych rzędem obok siebie. Były masywne i ciężkie. Gdzieś dalej w głębi pomieszczenia rysowała się turiańska postać...
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Magazyny stoczni

1 sty 2014, o 20:26

Zatem wszystko zostało ustalone. Vergull miał być wystawiony jako przynęta dla potencjalnego marionetkarza, który zarządzał całym burdelem. Nim jednak ruszył do akcji, potrzebował kilku sensownych rzeczy. Po pierwsze ubranie podrzędnego polityka z kapturem na głowie, oraz translator mowy z zaprogramowaniem na jego ojca. Standardowe metody by zapędzić kogoś w pułapkę. Choć zdawał sobie sprawę, że to tylko gra pozorów, a wróg już wiedział z wyprzedzeniem co planuję. Nie można nie doceniać przeciwnika, ale męczyła już Vallokiusa ta zabawa w kotka i myszkę. Ktoś kto zadarł z nim musi również zasmakować podstępu i intrygi. Oczywiście o ile się ona powiedzie. Po gruntownym przyszykowaniu przyszła pora na wyruszenie w drogę. Miejscem spotkania okazała się być stocznia, gdzie produkowano okręty najnowszej generacji. Znał to miejsce. Był tam, kiedy przybył na przegląd korwety, która została mu przydzielona na czas zarządzania jednostki zwiadowco-uderzeniowej. Mądrym wyborem było zarządzić spotkanie właśnie tutaj. Dużo przestrzeni, dużo ludzi...można było stąd uciec gdyby zrobiło się gorąco. Vergull miał tylko nadzieję, że i detektyw zdawał sobie z tego sprawę, bowiem zabezpieczenie tak dużego perymetru nie jest łatwym zadaniem. Wymaga środków i ludzi, którego nie mógł posiadać.




Wyświetl wiadomość pozafabularną

Kilka godzin później skryty za płaszczem i kapturem polityk, przybył do stoczni. Już w pojeździe zauważył ogrom tego miejsca, który zajmował większość terenu przemysłowego. Nie zrobił na nim zbyt wielkiego wrażenia, ale podziw zawsze zostawał. Gdy taksówka wreszcie wylądowała przy konkretnym magazynie, Vergull powoli z niej wysiadł, schylając głowę. Rozejrzał się dookoła, trzymając obiema rękoma kaptur, by ten nie odsłonił jego twarzy pod wpływem nagłego wiatru. Starał się nie wzbudzać podejrzeń, zachowując się jak przystało na przestraszonego i nic nie spodziewającego się polityka. Spacerujący miejscowi robotnicy zdawali się ignorować obecność obcego. Tak jakby nie obchodziło ich zupełnie, że ktoś z klasy wyższej przybył "do takiego" miejsca. Zdziwiło to troszeczkę Vergulla, aczkolwiek również to zignorował. W oddali tuż za wejściem dostrzegł sylwetkę postaci. Nie wiedział czy była to właśnie osoba, z którą miała się spotkać. Jednak należało to sprawdzić niż stać jak kołek. Powolnym krokiem, Vallokius udał się w stronę wejścia. Nie wszedł do niej od razu. Tuż przed tym, znów się rozejrzał dookoła, udając zainteresowanie czy aby nikt go nie śledzi. Z dalej opuszczoną głową, wszedł po chwili do środka. Bacznie się rozglądał kątem oka za tą konkretną wyróżniającą się osobą.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

BONUSY: 20% zniżki przy zakupach [implant] | Raz podczas walki auto.sukces podczas testu na trafienie [implant]
Vergull Vallokius

Avatar użytkownika
 
Posty: 254
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 cze 2013, o 00:06
Miano: Vergull Vallokius
Wiek: 37
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Wojskowy
Postać główna: William Kraiven
Lokalizacja: Karath
Status: Ex-kapitan 10. Oddziału Specjalnego / Kapitan jednostki Zwiadowczo-Uderzeniowej
Kredyty: 56.550
Medale: 2
Pionier (1) Wyzwoliciel (1)

Re: Magazyny stoczni

2 sty 2014, o 09:24

Z każdym krokiem Vergull dostrzegał coraz wyraźniej postać mężczyzny, który znajdował się w magazynie. Oczywiście był to turianin, bo też w stoczni niechętnie zatrudniano inne rasy w obawie przed kradzieżą technologii. Mężczyzna właśnie przeładowywał karabin szturmowy Phaeston z głośnym cmoknięciem. Vallokius nigdy wcześniej nie spotkał tego obcego faceta, ale po wyglądzie mógł stwierdzić kilka jego cech. Szramy na twarzy wskazywały na to, że niejedną walkę miał już w swoim długim życiu za sobą, a złowieszczo wymalowane tatuaże na twarzy zdradzały więzienne epizody w jego życiu. Muskularne ramiona napinały mu się przy każdej czynności, zarysowując wyraźnie pod lekkim materiałem pancerza.

Vergulla nikt nie śledził ani nie wzbudzał większych obaw. Vallokius zauważył jedynie po dłuższym oglądzie terenu, że wewnątrz magazynu znajdują się jeszcze co najmniej dwie osoby, chcące pozostać niezauważone. Stwierdził to po ruchu, jaki udało mu się uchwycić wgłębi pomiędzy olbrzymimi częściami zamiennymi do statków.

Kiedy Vergull zbliżył sie wystarczająco do typa na środku, ten zwrócił na niego swój wzrok. Miał w oczach wzbudzające grozę ogniki, jakby był zdolny do wszystkiego i nie lękał się niczego. Obejrzał sobie Vallokiusa od stóp do głów, a potem obrzucił też spojrzeniem teren przed magazynem, żeby przekonać się, czy turianin przyszedł sam. Dopiero po tych czynnościach przemówił chrapliwym, wyniszczonym głosem:

- Oprzyj się o ścianę. Nogi szeroko. - rzekł nieustępliwym głosem, chcąc najwidoczniej przeszukać Vergulla.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Magazyny stoczni

2 sty 2014, o 16:33

Idąc powolnym krokiem, Vergull cały czas trzymał niżej głowę tak by nie wypatrzono sylwetki jego twarzy. Szeroki kaptur, oraz lekko ciemny magazyn dawał mu nie małą w tym przewagę. Turianin, którego zauważył już przed wejściem wyglądał na doświadczonego najemnika. Raczej powątpiewał, iż był to żołnierz turiański, aczkolwiek mógł się mylić. Ostatnio tylu zdrajców się napatoczyło, że trudno stwierdzić kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Kątem oka dostrzegł jeszcze dwóch napastników, którzy chowali się w ciemnościach. Zmrużył oczy, wiedząc, iż jest obserwowany. Co więcej raczej wątpił, że osoba, która za tym wszystkim stoi, przyszła spotkać się właśnie w takim miejscu. Zapewne ci tutaj byli jego sługusami, którzy mieli upewnić się czy jego ojciec wstawił się na spotkanie. Ciekawe tylko, czy mieli zaprowadzić go do ich przywódcy, czy też wycisnąć z niego jakieś informacje, a następnie po prostu zlikwidować.
- Trzech - odparł cicho przez komunikator, który miał zamontowany tuż pod szyją. Nie wiedział czy detektyw zarządzał całą tą operacją, bardzo w to wątpił, aczkolwiek miał nadzieję, że wiadomość dotarła do odpowiedniej osoby. Zbliżał się do powoli do postawnego turianina, a kiedy już był blisko, stanął z dobre 5 metrów od niego. Nie zamierzał nawiązywać z nim rozmowy twarzą w twarz, gdyż była ewentualność, że poznał by jego prawdziwą tożsamość pomimo schylonej głowy. Przypatrywali się sobie z dobre parę sekund. Jedynie co mógł wywnioskować, to że turianin przestrzegał kultury Hierarchii, albo pomalował swą twarz na część jego ciężkich przeżyć w życiu. Karabin Phaeston zapewne zdobył na czarnym rynku, albo była jego nieodłącznym towarzyszem jeszcze będąc w wojsku. Był ciekaw kim był ów osobnik. Kiedy przemówił chrapliwym głosem, Vergull podniósł lekko głowę do góry. Spodziewał się takiej odpowiedzi, ale nie mógł pozwolić sobie na dyktowanie warunków. Musieli wiedzieć, że miał do czynienia z równym sobie turianinem.
- Byście mogli w stosownej chwili mnie bez problemu zabić? Nie wydaje mi się najemniku.... - odparł ściszonym głosem swojego ojca - Zabiliście mojego syna, a teraz żądacie ode mnie współpracy? - kontynuował zdziwionym, ale przekonywującym głosem - Kazaliście mi tu przyjść sam, jestem. Jeśli mam rozmawiać z twoim szefem, muszę mieć jakąś gwarancje bezpieczeństwa. Bez obrazy, ale nie waszą... - podkreślił ostatnie słowo by dać oponentowi do zrozumienia, iż Vergull wiedział, że nie byli sami. Ta forma negocjowania było ostra i ryzykowna. Nie wiedział, czy najemnicy byli poinformowani o tym, że zabójcy w komisariacie nawalili. Co więcej, nie było miejsca na czułe słówka i wykonywanie z rozkazem ich poleceń. Pokazało by to słabość, a ta jest obca Vallokiusom.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

BONUSY: 20% zniżki przy zakupach [implant] | Raz podczas walki auto.sukces podczas testu na trafienie [implant]
Vergull Vallokius

Avatar użytkownika
 
Posty: 254
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 cze 2013, o 00:06
Miano: Vergull Vallokius
Wiek: 37
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Wojskowy
Postać główna: William Kraiven
Lokalizacja: Karath
Status: Ex-kapitan 10. Oddziału Specjalnego / Kapitan jednostki Zwiadowczo-Uderzeniowej
Kredyty: 56.550
Medale: 2
Pionier (1) Wyzwoliciel (1)

Re: Magazyny stoczni

3 sty 2014, o 09:17

W magazynie panowała stosunkowo cisza. Z oddali słychać było dźwięki pracy stoczni i rozgardiasz przy liniach produkcyjnych. Wokoło panował półmrok, a Vergulla i nieznajomego oświetlało mętne światło żarówki, jedynego źródła światła w tym rejonie. Jedynym odczuwalnym tutaj zapachem był smar i spaliny.

Turianin zamruczał do siebie z cicha, przyglądając się podejrzliwie Vergullowi.

- Odważny jesteś, jak na polityka. - burknął, po czym oparł broń o stolik. - Niech ci będzie.- rzekł, najwidoczniej wcale nie obawiając się Vallokiusa. W końcu jakie zagrożenie może stanowić dla niego przestraszony, podstarzały polityk? - Nie będę marnował nam czasu. - rzucił, przechodząc wprost do sedna. - Mój zleceniodawca chce, żebyś pomógł nam w wysiudaniu Prymarchy. Potem wypromujemy cię i będziesz dla nas pracował. - łypnął wzrokiem na Vergulla - Jeśli komuś o tym powiesz albo będziesz się stawiał, będziemy mordować kolejne osoby z twojego otoczenia, aż nie będziesz miał już do kogo gęby otworzyć, dziadku. Jasne?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Magazyny stoczni

3 sty 2014, o 12:27

Vergull obserwował najemnika spod łba. Miał dalej lekko podniesioną głowę, by tamten nie mógł dojrzeć jego pełnej sylwetki twarzy. Pół mrok, który panował w magazynie było jednocześnie dużym plusem dla turianina. Zapach spalin i smary jednocześnie wyostrzał jego zmysły co sprawiało, że Vallokius czuł się niekomfortowo w tym miejscu. Nie mniej, kiedy najemnik otworzył jadaczkę, tłumacząc mu zamysł planu, ten zmrużył oczy. Przekręcił głową na bok, nie dowierzając w to co właśnie usłyszał - Dlaczego właśnie ja? Jest przecież sporo skorumpowanych polityków, którzy by wam pomogli...Dlaczego zabiliście mojego syna?! Co ja wam takiego zrobiłem?! - krzyknął na tyle ile mógł w momencie, gdy oświetlenie skierowało się w inną stronę, a mrok ogarnął jego sylwetkę. Nie chciał wzbudzić podejrzenia u najemnika. Co jak co, ale zachowywanie przez cały czas powagi nie przystało człowiekowi, który stracił praktycznie wszystko. Choć Vergull tego nie odczuwał, musiał grać komedię najlepiej jak potrafił. Po wypowiedzi, znów opuścił głowę, zachowując ciszę i czekając na odpowiedź.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

BONUSY: 20% zniżki przy zakupach [implant] | Raz podczas walki auto.sukces podczas testu na trafienie [implant]
Vergull Vallokius

Avatar użytkownika
 
Posty: 254
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 cze 2013, o 00:06
Miano: Vergull Vallokius
Wiek: 37
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Wojskowy
Postać główna: William Kraiven
Lokalizacja: Karath
Status: Ex-kapitan 10. Oddziału Specjalnego / Kapitan jednostki Zwiadowczo-Uderzeniowej
Kredyty: 56.550
Medale: 2
Pionier (1) Wyzwoliciel (1)

Re: Magazyny stoczni

4 sty 2014, o 11:22

- Ty, bo kogo, jak kogo, ale ciebie by nie posądzili o zdradę. - najemnik zachrumkał ze śmiechu, jakby wielce bawiła go naiwność wyborców. - I masz spore szanse zająć miejsce Prymarchy. Na pewno większe niż inni. Twój syn był konieczną ofiarą. Zresztą mógłby nam bruździć, a po co robić sobie dodatkowe problemy?

Turianin wyprostował się i wpisał coś w swoim omni-kluczu.

- Przesyłam ci kontakt do mnie. Będziemy ze sobą współpracować i komunikować się. - powiedział, jakby Alanor nie miał nic do powiedzenia, a już w szczególności nie miał prawa do sprzeciwu. - W następnej kolejności będziemy planowali dyskredytację Prymarchy. Jeśli będziesz nam potrzebny, dostaniesz wytyczne na swój omni-klucz.

Po tych słowach najemnik jakby trochę się wzburzył. Zbliżył się do Vergulla i silnym szarpięciem przyciągnął go za ubranie do siebie.

- Jeden fałszywy ruch a popamiętasz nas. - wysyczał złowrogo, patrząc Vergullowi w oczy, ukryte w mroku kaptura. Nie puszczał go. Wciąż ściskając kołnierz ubrania Vallokiusa, patrzył mu intensywnie i podejrzliwie w źrenice, skąpane w półmroku. Przez chwilę Vergull odniósł wrażenie, że obcy turianin był lekko zaskoczony... choć może tylko mu się wydawało?

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Vergullowi chcąc nie chcąc poskoczyło ciśnienie. Przenikliwy wzrok najemnika świdrował go, jakby znał każdą jego myśl. Sprawiał wrażenie, że zorientował się, że zaraz wymierzy mu z karabinu w brzuch z przyłożenia...

Wtedy jednak najemnik puścił go niezbyt delikatnie i splunął na podłogę.

- A teraz wypierdalaj. - rzucił, po czym odwrócił się, żeby wrócić do stolika lub zniknął gdzieś w mroku magazynu.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Magazyny stoczni

4 sty 2014, o 13:20

Vergull patrzył na najemnika jak ten wybuchnął śmiechem. Zmrużył oczy, a żuwaczki samoczynnie rozszerzyły się pokazując jego boczne zęby. Odpowiedź turianina przesądziła o sprawie. Było już jasne, że ten facet nie opuści tego miejsca żywy. Sama wiedza o tym, że tak perfidnie chcieli jego ojca wykorzystać, wprawiała młodego Vallokiusa w gniew, choć jak zwykle emocje tłumił w sobie. Uruchomił swój omni-klucz, pobierając dane kontaktowe od najemnika. Z przechyloną głową w dół, wpatrywał się w to na najemnika, w to na holograficzny panel na ramieniu. Słuchał jego poleceń, ale tak naprawdę zastanawiał się nad inną rzeczą. Zastanawiał się dlaczego detektyw nie przekazywał mu jeszcze żadnych współrzędnych dotyczące pytań. Czyżby wszyscy polegali tylko na samoocenie Vergulla? Znowu muszą wszyscy na nim polegać? Niech i więc tak będzie. Westchnąwszy, podniósł łeb do góry, odpowiadając turianinowi jak ten wreszcie skończył swój denny monolog odnośnie współpracy - "Teraz" już wszystko rozumiem. Do tego jestem wam potrzebny... - krótka komenda, która powinna dać sensowny sygnał grupie dywersyjnej. Miał nadzieję, że pozbędą się tamtej dwójki. Nie mniej, Vallokius mógłby jeszcze ciągnąć tą bezsensowną rozmowę w celu wyłudzenia informacji o miejscu pobytu jego szefa, ale jak to mówią. Nie można mieć wszystkiego, a już nie z pewnością taką drogą. Trzeba siłą. Kiedy najemnik nagle podszedł do niego, łapiąc go za fraki, mógł dostrzec w Vergullu zdenerwowanie? zażenowanie? Żuwaczki rozszerzone, ukazując jego zęby. Zmrużone oczy ukazując gniew i zakłopotanie. Nie wiedział, czy najemnik właśnie odkrył jego tożsamość. Był gotów do natychmiastowej interwencji. Wpatrywali tak w siebie przez kilka sekund, ale gdy ten puścił Vallokiusa, rzucając na odchodne "Wypierdalaj", dało do zrozumienia, że szczęście wciąż było po jego stronie. I zamierzał ją wykorzystać.
- Nie odwracaj się do mnie plecami...śmieciu - odparł w myślach, kiedy to mając dalej włączony omni-klucz, załadował błyskawicznie programy technologiczne. Najpierw poszła w niego mina zbliżeniowa, która powinna nadwyrężyć jego tarcze, oraz troszeczkę nim potrząsnąć. Korzystając z tej chwili, ruszył na przeciwnika, uruchamiając omni-ostrze. Nie zamierzał dawać oponentowi nawet chwili wytchnienia. Turianie mieli to do siebie, że byli zabójczy w walce na dystans. Każdy znał ich słaby punkt, a w wojsku uczono by takie słabe punkty wykorzystywać. Wykonał najpierw silny cios ostrzem, a następnie normalny. Starał się pozbawić go tarcz i powalić.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

BONUSY: 20% zniżki przy zakupach [implant] | Raz podczas walki auto.sukces podczas testu na trafienie [implant]
Vergull Vallokius

Avatar użytkownika
 
Posty: 254
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 cze 2013, o 00:06
Miano: Vergull Vallokius
Wiek: 37
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Wojskowy
Postać główna: William Kraiven
Lokalizacja: Karath
Status: Ex-kapitan 10. Oddziału Specjalnego / Kapitan jednostki Zwiadowczo-Uderzeniowej
Kredyty: 56.550
Medale: 2
Pionier (1) Wyzwoliciel (1)

Re: Magazyny stoczni

5 sty 2014, o 22:49

Kiedy Vergull wypowiedział hasło, na pierwszy rzut oka wydawało się, że nic nie nastąpiło. Najemnik nic nie zauważył, a policja, o ile wkroczyła do magazynu, zachowała się profesjonalnie i cicho.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Nie zwlekając niepotrzebnie, wystrzelił w kierunku odwróconego tyłem turianina minę zbliżeniową. Ta sprytnie przyczepiła mu się do pleców, zapikała szybko trzy razy, po czym wybuchła. Vergull dzięki swojemu doświadczeniu bojowemu świetnie oszacował odległość, jaką musiał zachować, żeby nie doznać obrażeń. Jeszcze tylko krok, a sam oberwałby od eksplozji.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Vergull spodziewał się być może, że zaalarmowani wybuchem, ukryci w mroku pomocnicy wrogiego turianina teraz wyłonią się i zaczną strzelać. To jednak nie nastąpiło, a zamiast tego gdzieś w głębi słychać było ostrzał i odgłosy walki pomiędzy policjantami a tajemniczymi agresorami.

W międzyczasie turianin zachwiał się od wybuchu, którego zresztą wcale się nie spodziewał i nim zdążył się obrócić, szarżował na niego Vergull z wyciągniętym omni- ostrzem. Dopadł przeciwnika, powalił na ziemię brzuchem do dołu, dźgając go z całych sił. Ostrze ominęło tarcze, które nie zareagowały na zbyt wolny ruch i od razu zarysowało twardy pancerz. A zaraz po tym drugi cios zaczął przebijać się przez powłoki ochronne pancerza. Jeszcze jedno takie uderzenie, a Vallokius dostałby się do ciała przeciwnika, zanurzając się w nim jak w maśle, obryzgując krwią wszystko wokoło, dając Vergullowi upragnioną zemstę.

- Poddaję się! Poddaję się!- krzyczał powalony turianin

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Magazyny stoczni

5 sty 2014, o 23:20

Ta krótka chwila wystarczyła Vergullowi. Z początku czuł się niepewnie, kiedy nie usłyszał żadnych odpowiedzi przez komunikator. Musiał mimo to zaryzykować. Po odpaleniu miny, omni-ostrze wysunęło się z charakterystycznym dźwiękiem. Już czuł ciarki na plecach, że zaraz zostanie rozstrzelany przez snajperów, ale jak zwykle instynkt go nie zawiódł. Policjancji również po prostu czekali na dogodny moment do ataku, czekając na ruch Vallokiusa. Cwane bestie. Wykonał ciężki zamaszysty ruch w stronę wytatuowanego turianina nim ten zdążył zareagować. Cios ten wystarczył by znów go strącić z równowagi i powalić na ziemię. Vallokius po prostu na nim usiadł wykonując kolejny zamaszysty cios. Złość i wściekłość nim targała. Gdyby nie błagalne słowa turianina, ten z pewnością skończyłby teraz martwy. Omni-ostrze zatrzymało się tuż przed jego twarzą. Choć pomimo darowanego życia, Vergull nie zamierzał dawać szui szansy. Lewą trójpalczastą ręką złapał za kark, odpowiadając chłodnym głosem - Kto jest twoim pracodawcą i gdzie się znajduje. Mów, albo twoje życie skończy się właśnie tutaj... - w jego oczach można było dostrzec ogień, a twarz, która z początku przedstawiała furię, uspokoiła się powracając do pierwotnego stanu stoickiego spokoju. Omni-ostrze tylko czekało na pretekst do zadania ostatecznego ciosu.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

BONUSY: 20% zniżki przy zakupach [implant] | Raz podczas walki auto.sukces podczas testu na trafienie [implant]
Vergull Vallokius

Avatar użytkownika
 
Posty: 254
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 cze 2013, o 00:06
Miano: Vergull Vallokius
Wiek: 37
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Wojskowy
Postać główna: William Kraiven
Lokalizacja: Karath
Status: Ex-kapitan 10. Oddziału Specjalnego / Kapitan jednostki Zwiadowczo-Uderzeniowej
Kredyty: 56.550
Medale: 2
Pionier (1) Wyzwoliciel (1)

Re: Magazyny stoczni

6 sty 2014, o 00:05

Vergull postawił sprawę jasno. Turianin nie miał złudzeń, że są tylko dwie odpowiedzi- życie albo śmierć. Przełknął głośno ślinę, a potem zamachał rękami, rzucając broń daleko od siebie.

- Dobra, będę współpracował. - burknął niezadowolony, ale jednocześnie widocznie zestresowany. Nie był to facet, któremu wiele sie wydawało. Niejednokrotnie pewnie bywał już w podobnych sytuacjach i doskonale wiedział, że to nie żarty, a nie warto ryzykować życia dla zleceniodawcy. - Pracuję dla asari. Nie znam z nazwiska. Znajdziesz ją na Illium, a jeśli mnie puścisz wolno, dam ci jej adres.

Chwilę później dźwięki strzałów zamilkły, więc Vallokius mógł domyślać się, że policjanci rozprawili się z resztą bandy i nie zagraża mu już żadne niebezpieczeństwo.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Magazyny stoczni

6 sty 2014, o 11:58

Trzymając dalej omni-ostrze tuż przy twarzy turianina, Vergull wsłuchiwał się w jego słowa. Zleceniodawca jak się okazało, nie był żaden turianin separatysta czy też jakiś inny zwolennik buntu, tylko zwykła słaba asari. Jak bardzo żenujące. Wierzyć mu się nie chciało w to co usłyszał - Mam myśleć, że jakaś durna niebieskoskóra zarządziła całą tą operacją, łamiąc nasze zabezpieczenia? Masz mnie za idiotę? - odparł nie ukrywając zażenowania w głosie. Przesiedział z chwilę na najemniku do czasu, aż policjanci stawili się wreszcie w magazynie, zabezpieczając go. Kiedy był już pewny, że wszystko gra, zwolnił uścisk i wstał. Nie zamierzał jednak pozwolić na samowolkę, toteż złapał turianina za fraki podnosząc go i mocno trzymając. Przeczekał, aż szanownie detektyw się zjawił.
- Weźcie go i dokładnie przesłuchajcie. Jego wszystkie dane na omni-kluczu, mają zostać zgrane i przekazane do dowództwa w bazie "Henshen" - odpowiedziawszy, puścił go przekazując w ręce policji, oraz kontynuując - Macie tam też odeskortować mojego ojca. Przekażcie Admirałowi raport sytuacyjny z tego całego zdarzenia i zapowiedzcie moją obecność u niego. Zrozumiałeś detektywie? - odczekał chwilę na odpowiedź, po czym zdjął ten cały obciążający strój na jego pancerzu, który rzecz jasna wręczył losowemu policjantowi. Po tym zerknął jeszcze na otoczenie, przypomniawszy sobie o karabinie Phaeston. Zdobycie wojskowej broni jest trudnym i nielegalnym czynem, więc rzecz jasna ją zarekwirował. Załatwiwszy wszystkie potrzebne rzeczy, wyłączył omni-ostrze i opuścił magazyn, udając się do owej bazy na Cipritine.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

BONUSY: 20% zniżki przy zakupach [implant] | Raz podczas walki auto.sukces podczas testu na trafienie [implant]
Vergull Vallokius

Avatar użytkownika
 
Posty: 254
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 cze 2013, o 00:06
Miano: Vergull Vallokius
Wiek: 37
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Wojskowy
Postać główna: William Kraiven
Lokalizacja: Karath
Status: Ex-kapitan 10. Oddziału Specjalnego / Kapitan jednostki Zwiadowczo-Uderzeniowej
Kredyty: 56.550
Medale: 2
Pionier (1) Wyzwoliciel (1)


Powrót do Cipritine

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość