Ponad dwieście lat temu, północno-wschodnia część Virmiru została wyniszczona przez deszcz niemałych meteorytów, a tereny pod kraterem jednego z nich służą jako jedna z największych placówek Zaćmienia o nazwie Amnezja. Prowadzona przez charyzmatycznego Gronitha, specjalizuje się w inflirtacji, niszczeniu obiektów, jak również porwaniach. Lokalizacja Amenzji nie jest powszechnie znana, ale jej działania stają coraz bardziej śmiałe i efektywne.

Tereny wokół bazy

19 paź 2022, o 20:49



Choć zawsze oczekiwał szczerości, Kryik rzadko kiedy poruszał tematy, które mogłyby sprowokować Emilię do kłamstwa. Nie rozmawiali na rzeczy ważne - owszem, ich misja była istotna, ale to sprawy osobiste, bliskie sercu, były w znaczący sposób ważne. A o tych nie było powodu, by mieli przecież rozmawiać.
- Faktycznie, jeszcze jedna ci została - odrzucił z lekkim rozbawieniem, wodząc spojrzeniem po jednej z rąk, która, schowana w okowach pancerza pozostawała nieorganiczna. Słabość mógł jedynie odebrać w dosłowny sposób - najwyraźniej nie spodziewał się, by drugie Widmo mogło w czymkolwiek ją okazać na tyle, by przypłaciło za to tak słoną cenę.
Nie byli nieomylni. Ale jeżeli to oni popełniali błędy, to jakie to niosło perspektywy dla całej reszty tego galaktycznego pierdolnika?
Gdy ich pojazdy wsunęły się pomiędzy pagórki obrośnięte zieloną trawą, świat był różnymi odcieniami ciemnej zieleni. Gwiazdy na niebie leniwie przesuwały się nad ich głowami, gdy kierowali się w stronę krateru. Wkrótce mógł nadejść poranek - Vyrn nie zdejmował więc nogi z gazu, choćby przysłowiowo.
Dopiero po dłuższym czasie drogi, gdy ich otoczenie zmieniło się już nieco, pojazdy zwolniły, a silniki ucichły drastycznie. Gdy tylko zbliżali się do krateru, coraz mniej liczne były drzewa i krzewy, które mijali. Pagórki ukazały im widok na świat obumarły, gorzki, przypominający jałową pustynię, w której sercu tkwiła dziura.
- Od razu jak w domu - zarechotał Vyrn z kabiny kierującego, a kroganie siedzący z nimi na pace zawtórowali mu śmiechem. Jedynie Kryik w zadumie przyglądał się efektom bomby - świadectwu wydarzeń, które rozegrały się w nie tak odległej przeszłości.
Niegdyś i to miejsce tętniło życiem. Teraz jedynie odległe światła pozostałej bazy Zaćmienia wskazywały na jakiekolwiek istoty, które mogły tutaj mieszkać.
- Pora na hełmy - mruknął Kryik, gdy ich pancerze poinformowały ich o wzrastającym poziomie promieniowania. Turianin zaklął, odruchowo sięgając ranną dłonią do hełmu, nim złapał go drugą, zdrową i naciągnął na głowę.
Na głównej drodze prowadzącej do wnętrza krateru i skrytej w jego środku bazy, pojazdy zatrzymały się gwałtownie.
- Powodzenia, dzieciaki - życzył im krogański kierowca, czekając, aż zabiorą ładunki wybuchowe i wyjdą na zewnątrz, co też uczynili.
Po tym, oba pojazdy ruszyły naprzód z warkotem silników, pozostawiając ich w ciszy, w gęstym od promieniowania powietrzu.
- Myślisz, że teraz też nas słabość dopierdoli? - spytało turiańskie Widmo, gdy powoli ruszyli błotnistą drogą, by obejść bazę z innej strony.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Tereny wokół bazy

21 paź 2022, o 02:20

Zbliżenie się do sfery emocjonalnej Emilii nie było zadaniem łatwym, ale jeżeli ktoś miałby to zrobić, to tylko i wyłącznie ktoś, kto był taki jak ona. I nie chodziło tu nawet o zbliżenie się na zasadzie przyjaźni, romansu, czy różnych tego typu relacji. Chodziło tu o pewne wejście w psychikę tej zwichrowanej kobiety. Nie była oczywiście szaleńcem, a po prostu wysokofunkcjonującym socjopatą, ale by ją zrozumieć, trzeba było być jak ona. I nawet nie chodziło tu o bycie Widmem, a o pewien sort przeżyć i pewien typ mentalności. Derius, w większości, podzielał to, co ona, i dlatego, czy tego chciał, czy nie, był bliżej do swojej tymczasowej sojuszniczki, niż chciał. Nie szukała nawet jakiejś bliskości czy zrozumienia, ale wiedziała, że jakieś występuje.
Nie zrozumiał jednak, o co dokładnie jej chodziło. A może to był sort komplementu? Że uznał tylko słabość jej ciała za coś, co było "prawdziwe"? Widocznie trzymał ją w wysokiej estymie, co nawet doceniła. Postanowiła jednak nie drążyć tego tematu, chyba nie chcąc psuć bardziej tej bańki. Może Kryik zrozumiał, ale postanowił w ten specyficzny sposób ją pocieszyć? Nie był w końcu głupi. W każdym bądź razie, rzuciła ten temat. Po prostu. Może nawet troszkę podbiło jej to ego, ale skarciła się, by być z tym ostrożna.

Widząc kratery i pobojowisko, cicho odetchnęła. Robota Sheparda, tyle mogła powiedzieć. Tam, gdzie szedł ten mężczyzna, szła katastrofa. Na szczęście, w tym przypadku, słuszna. Gdy zbliżali się jednak do krateru, nie mogła nie stwierdzić, że Shepard miał rozmach w swoich operacjach. Szkoda tylko, że to ona była składem do ogarniania niedobitków. Gdyby nie zostało w kraterze nic, to nie musiałaby tu teraz być. Pierwsze ludzkie Widmo było więc niedokładne. Z drugiej strony jednak, nie mogła odmawiać mu wyników. Ciekawe, co by powiedział, widząc ten konflikt i jak by go rozwiązać. Znając legendy, próbowałby osiągnąć IDEALNE ROZWIĄZANIE i by zawiódł. A może by mu się udało? Cięzko było stwierdzić.

Założyła hełm, gdy tylko przyszedł na to czas. Zatrzymali się, a ta wzięła swoją część ładunków. Wzięła ich dość sporo, choć pewnie wagowo porównywalną ilość do Deriusa. Ten wziąłby pewnie więcej, ale ze względu na ranę, zapewne musiał się nieco oszczędzać. Wzięła jednak na plecy tyle, ile mogła, po czym wzięła karabin w łapy. Kroganie pojechali do przodu, a ta delikatnie odetchnęła.
Była w terenie. Karabin miała w dłoniach. Czuła się trochę, jak za starych czasów, ale zamiast swojej turiańskiej mentorki, miała Turiańskiego partnera. Naelei jej jeszcze nie zastąpił, ale był naprawdę w porządku. Pod hełmem delikatnie się uśmiechnęła, gdy ten zagadał o słabości.
- Życzyłabym nam szczęścia, ale to nie jest nam teraz potrzebne. Wystarczą zdolności, dywersja i planowanie. Robimy to, Derius.- a na końcu tego zdania, widniała nutka zadowolenia. Lubiła akcję. Lubiła być w terenie. Jej pewna część tego pragnęła. Dlatego była żołnierzem. Nie chodziło tu tylko o powołanie, czy o status, czy o prestiż, czy nawet o ekscytację płynącą z władzy, jaka przychodziła z zabijaniem. Wszystko to, po kolei, było dla niej ważne, ale najważniejsza była ta adrenalina. Osiągnięcia. Pnięcie się wyżej. Osiąganie szczytów, wykonywanie misji, realizowanie celów.

Maszyna do wykonywania zadań zwana Emilią Östberg była na pozycji. Raz zawiodła, ale każda maszyna miała swoje zgrzyty. Czy dziś zawiedzie? Czy może wykaże, że dalej jest godna swojej świetności, szacunku, prestiżu, wpływów i rezonu, z którym się utożsamia?
- A, chuj. Szczęścia też nam życzę. I celnych strzałów, jeśli będą wymagane.- prychnęła na sam koniec, przyspieszając nieco kroku. Nie brzmiała na jakoś bardzo zadowoloną, ale pewna nutka ekscytacji przebijała się przez jej chłodny pancerz.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 98
Posty fabularne: 93
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 18.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Tereny wokół bazy

21 paź 2022, o 15:22

Kryik skinął głową, ściągając ze swojego zaczepu magnetycznego karabin. Gdyby nie był zaprawionym żołnierzem, prawdopodobnie nie pchałby się w ogóle do walki - ale żadne z nich nie było przeciętnym szeregowym. Emilii również jej obrażenia nie powstrzymywały przed chętnym ruszeniem do przodu, z garścią ładunków wybuchowych, którymi musieli się podzielić. W teorii, jeśli wszystko pójdzie dobrze, nie będą w ogóle musieli walczyć.
Nawet, jeśli oboje wiedzieli, jak bardzo mijała się teoria z praktyką. Z pewnością nic nie pójdzie dobrze.
Gdy byli w połowie drogi do bazy, dostrzegli, że, w istocie, na nierównej powierzchni krateru, częściowo zatopiona w skałę, częściowo unosiła się na grubych, naderwanych zębem czasu filarach. Skradali się schowani w jej cieniu, z dala od rzucanych przez nią świateł, biegnąc od osłony, do osłony, nim dotarli do pierwszego punktu z czterech, które musieli zaminować.
Kryik rozejrzał się i skinieniem głowy polecił jej, by go osłaniała, gdy, niczym cień, przemknął bliżej filaru i obejrzał go z każdej strony, szukając słabości, które mogliby wykorzystać. Dostrzegając pęknięcie, które pajęczyną kaskadowo opadało ku ziemi, wyjął pierwszy ładunek wybuchowy i zaczął mocować go na ścianie.
Wtedy usłyszeli pierwszy wybuch, od którego zadrżała powierzchnia pod ich stopami. Wybuch, po którym nastąpił odległy, krogański ryk i huk salwy z karabinu szturmowego, przecinający nocną ciszę. Wrzawa, która rozpoczęła się może mniej niż kilometr od nich, po drugiej stronie bazy, nie ustała ani na chwilę, odkąd rozpoczęła ją jedna eksplozja.
- Krogańce się bawią - zauważył pod nosem Kryik, posyłając jej uśmiech półgębkiem. Ich okolica, przynajmniej na razie, wydawała się spokojna, gdy turianin odsunął się od filaru i przyjrzał zamocowanemu ładunkowi wybuchowemu, oceniając swoje dzieło.
Nie mieli dużo czasu - nie wiedzieli, czy ich odwrócenie uwagi będzie skuteczne wystarczająco długo, by mogli zamocować wszystkie ładunki z czterech. Harcrow byla sprytna, mogła połapać się w ich planach w każdej chwili, kroganie mogli nie wytrzymać pod naporem sił Zaćmienia, wiele rzeczy mogło pójść źle.
A z ich szczęściem nie chodziło o czy, a kiedy.
- Rozdzielmy się - zaproponował, wyraźnie zestresowany upływającym czasem. Krogański atak rozpoczął odliczanie, a oni nie wiedzieli, jakie cyfry były w tej chwili na zegarze. - I spotkajmy przy ostatnim, dobra?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Tereny wokół bazy

21 paź 2022, o 15:50

To, że byli bardziej wytrzymali i zdolni niż przeciętni żołnierze, było dla niej punktem dumy. Ranne Widmo potrafiło być równie niebezpieczne, co mający się dobrze, porządnie wyszkolony żołnierz. Choć ona nie była aż tak ranna jak Derius, to wiedziała o co dokładnie tu chodziło. O doświadczenie i trening. Takie Widmo jak Kryik było w stanie nadrabiać swoje wady poprzez szybkie myślenie i bojowe planowanie, czyli dwie umiejętności, których często brakowało na dobrym polu walki. Adrenalina niestety często robiła z ludźmi głupstwa.

Ruszyli dosyć szybko w drogę. Patrzyła dość czujnie wokół siebie, nie rozmawiając za bardzo z Kryikiem. Raz na jakiś czas aktywowała swoje nowe sensory, pierwszy raz mogąc przetestować je w warunkach bojowych. Widziała już tutejsze filary - widząc je, mogła na spokojnie porównać sobie to wszystko z planami od Salarian, by w głowie stwierdzić, że tak, jest to dobry kurs działania.
Podążała za Deriusem, podróżując w sposób bardzo typowy. On szedł pierwszy i przeskakiwał za potencjalną kryjówkę, potem ona dołączała do niego, rozglądali się, i tak w kółko, osłaniając się nawzajem. Klasyczna, normalna taktyka na takie sytuacje. Nic szczególnie nietypowego. Podczas tej drogi usłyszała pierwszy wybuch, a później też i Krogańskie krzyki w akompaniamencie. Batalia się zaczynała.
- To fascynujące, że odnajdują się najlepiej w boju i w niczym innym. - w sumie, pod tym względem byli trochę podobni. Tylko, że ona była...cóż. Inna od Krogan. I lepsza. Zdecydowanie za taką się uważała. Może dlatego, że nie była, hm...nieracjonalna.
Pomogła Kryikowi zamontować ładunek wybuchowy, przy okazji oceniając jego zamontowanie równie czujnie, co Turianin. Nie zamierzała jednak krytykować jego dzieła. Gdy zamontowali ten jeden, mogli ruszyć dalej, aż w końcu padła propozycja rozdzielenia się, oczywiście jak najbardziej rozsądna.
- Jasne. Pozostawaj na łączu, w razie czego przegrupujemy się nieco szybciej.- powiedziała dość krótko. Raczej wątpiła w to, by musieli spotykać się szybciej, niż przy ostatnim filarze, ale wolała podkreślić, że w razie czego może zawezwać ją w formie posiłków. I, miejmy nadzieję, vice versa.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 98
Posty fabularne: 93
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 18.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Tereny wokół bazy

21 paź 2022, o 16:18

zagrożenie - emilia
A<33<B<66<C
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
80


zagrożenie - derius
A<33<B<66<C
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
16
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Tereny wokół bazy

25 paź 2022, o 12:27

W miarę, gdy oddalali się od siebie, sylwetka Deriusa niknęła w mroku. Nocne światło gwiazd nie docierało tak głęboko pod bazę, a wzrok z trudem przyzwyczajał się do egipskiego mroku. Kryik na pewno miał lepiej - dostrzegała to, nawet jeśli nie pamiętała, że turianie mają bardziej wyczulony wzrok. Gdy się oddalał, szedł szybko, sprawnie, do swojego celu, podczas gdy ona w bardziej zdradzieckich odcinkach terenu musiała wytężać wszystkie zmysły, by nie potknąć się o kamień.
Filar, do którego miała dotrzeć, był dość dobrze widoczny - tam, gdzieś w oddali, pomiędzy skałami znajdowały się lampy oświetlające teren wokół bazy. Na ich jasnym tle czarna, pionowa struktura odznaczała się bardzo wyraźnie. Östberg nie miała problemu z obraniem kierunku, musiała tylko bardzo uważać pod nogi. Światło latarki byłoby tutaj pomocne, ale jednocześnie zdradziłoby jej pozycję, więc instynkt podpowiadał jej, by nie aktywować omni-klucza.
- Kurwa, daleko do tych filarów - sapnął w jej słuchawce turianin. - U mnie na razie czysto, choć to śmiałe słowa, bo chuja widzę przez te kamienie.
Salarianie mieli w jednym rację - wystarczyło wysadzenie czterech, witalnych filarów, by uszkodzona w wybuchu sprzed lat baza zapadła się w sobie. Gdyby mieli zniszczyć jej całe podwaliny, nawet nie byłoby to możliwe, gdyż w pewnym momencie wrastała w skałę. Ale jeśli dobrze to obliczyli, wystarczy, że te cztery upadną, a wszystko inne posypie się jak klocki domina.
- Dobra, założone - pochwalił się, gdy ona dopiero docierała do swojego filaru, nieco bardziej oddalonego niż ten, który obrał za cel Kryik.
Zamocowanie ładunków przeciwbólowych nie należało do zadań trudnych, tak samo jak poprawne ustawienie zapalnika. Już kończyła, gdy usłyszała w oddali kroki ciężkich, pancernych butów wbijających się w grząski grunt.
Gdy wyjrzała zza filaru, dostrzegła nadchodzącą grupę trzech najemników Zaćmienia. Szli z kierunku, w którym gdzieś, w oddali, był Kryik, zastępując jej drogę. Nie dostrzegła ich odpowiednio wcześnie przez skały, które wyrastały z terenu tu i ówdzie, dając naturalną ochronę.
- Został nam jeden - sapnął turianin, ruszając ze swojej pozycji. Jeśli chciała do niego dotrzeć, musiała wyminąć grupkę, lecz ryzykowała, że ci odkryją ładunek wybuchowy przyklejony do filaru.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Tereny wokół bazy

25 paź 2022, o 13:57

Rozdzieliła się z Deriusem bez żadnego problemu. On poszedł w swoją stronę, a ona w swoją. Niestety miała jednak problem, którego on (chyba) nie miał - teren, przez który podróżowała był o wiele bardziej nieprzyjemny, niż mogło jej się wydawać. Było tu o wiele ciężej by przemieszczać się bez potknięć i zawiadamiania wszystkich o swojej obecności, ale póki co to zadanie szło jej w miarę porządnie. Zresztą, nic dziwnego, mogła wspierać się swoim modułem Kamuflażu Taktycznego, który był dla niej niezmiernym wsparciem w takich infiltracjach.
- Tylko patrz pod nogi, bo jeśli umrzesz przez potknięcie się o kamień, to zamierzam rozpowiedzieć to wszystkim Widmom. - rzuciła w słuchawkę dość chłodno, choć oczywiście ironicznie. Nie mówiłaby nikomu, żeby miał chociaż szacunek w oczach innych. Śmierć Widma od kamienia, to trochę jakby ktoś miał umrzeć przed komputerem, bo krzywo usiadł. Bez sensu.
Faktycznie, Salarianie nie kłamali. Ich wywiad zadziałał dość dobrze, a plan, który teraz realizowali, zdawał się jej kleić. Oczywiście nie spodziewałaby się niczego innego po "bohaterskim STG", jak to określił ich Izra. Czy byli bohaterscy? Nie. Byli jednak skuteczni, a to było o wiele istotniejsze.
- Dotarłam i podkładam.- zakomunikowała dosyć ozięble, gdy znalazła się na miejscu. Wolała informować go o swoich postępach, by wiedział, na czym stoją. Gdy już podłożyła ładunek, chciała nawet pochwalić się, że to zrobiła, ale nim się odezwała, ujrzała nadchodzących wrogów. Zaklęła sobie w myślach i bardzo szybko przeniosła się do jakiegoś pobliskiego kamienia, czy innej kryjówki. Okolica była oświetlona przez lampy, ale miała swój moduł kamuflażu.

Jej plan był dość prosty. Chciała się schować i zobaczyć, czy ujrzą ładunek wybuchowy. Jeśli nie - będzie mogła ich wyminąć. Jeżeli tak, będzie musiała ich zaatakować. Przyjrzała się z zaciekawieniem lampom i oświetleniu, szukając potencjalnych słabych punktów, w które mogłaby strzelić, by, czysto teoretycznie, móc zrzucić duży kawałek stali na wroga. Ewentualnie mogła przedwcześnie zdetonować ładunek, ale równałoby się to z samobójstwem, co nie było zbyt fajną alternatywą.

Aktywowała swój moduł zaawansowanych sensorów od Irissy. Pora zobaczyć, co to cacko potrafi, pomyślała.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 98
Posty fabularne: 93
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 18.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Tereny wokół bazy

4 lis 2022, o 01:52

Czy wykryją ładunek wybuchowy?
tak < 50%
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
64


Zaawansowane sensory: Żołnierz, Inżynier i Adept kierują się okrężną drogą do waszego ostatniego filaru.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

inicjatywa
Adept > Inżynier > Derius > Emilia > Żołnierz

akcja 1
Wyświetl wiadomość pozafabularną
akcja 2
Wyświetl wiadomość pozafabularną
akcja 3
Wyświetl wiadomość pozafabularną

akcja 1
Wyświetl wiadomość pozafabularną
akcja 2
Wyświetl wiadomość pozafabularną
akcja 3
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Tereny wokół bazy

6 lis 2022, o 19:35

Emilii udało się pozostać niezauważoną, gdy trójka patrolujących najemników Zaćmienia dotarła do filaru, na którym wcześniej zamocowała ładunek wybuchowy. Szczęśliwie, nie było to urządzenie, które pokazywano na vidach - nie migało niebezpiecznie na czerwono, ani nie wystawały z niego kabelki w trzech kolorach. Było małe, dyskretne, w dodatku w kolorze ciemnego metalu, który zlewał się z barwą filaru. Östberg obserwowała, jak trójka mężczyzn rozgląda się wokół, ewidentnie czegoś szukając, ale nie przywiązuje wagi do samej struktury, którą mijali. Nie znajdując niczego podejrzanego, ruszyli dalej, podczas gdy ona dyskretnie przeskanowała ich swoim omni-kluczem, gdy odwrócili się do niej tyłem. Urządzenie, wzbogacone o prezent od Irissy, ukazało jej przybliżona trasę, jaką pokonali, na podstawie której mogła wydedukować, że prędzej czy później dotrą do ostatniego filaru. W dodatku udowodniło to, że byli wysłanym pod bazę patrolem - nie zbaczali ze swojej ścieżki, bo niczego nie znaleźli.
Wzbogacona o te informacje, jak i ogólnikowe dane dotyczące ich ekwipunku, Östberg wreszcie ruszyła do ostatniego celu na ich mapie, chcąc zdążyć przed nimi.
- Widziałem jakiś patrol w oddali. Będziemy mieli problem - poinformował ją, gdy docierała na miejsce. Derius nie dość, że nie potknął się o żaden kamień, to jeszcze dotarł na miejsce przed nią. Podkładał ostatni ładunek wybuchowy gdy znalazła się na miejscu. - Osłaniaj mnie.
Nie minęło wiele czasu, nim dostrzegła wrogów na horyzoncie. W oddali nadal trajkotały krogańskie karabiny, tłumiąc odgłos nadciągających kroków, ale ich żółte pancerze odznaczały się od otoczenia, dając jej odpowiednią chwilę na przygotowanie.
Walka pomiędzy ciemnymi skałami przypominała nieco Tuchankę i jej ostatnią misję na tamtej planecie. Z początku, nikt nie atakował - wszyscy zmieniali pozycję, przesuwając się pomiędzy osłonami. Kryik połączył się swoim omni-kluczem z jej, zapewniając jej dane wysyłane z jego wizjera i podwójną ilość informacji na temat pola bitwy. Dostrzegając go, gdy jego omni-klucz błysnął, adept stojący pomiędzy kamieniami krzyknął, wskazując turiańskie Widmo swoim towarzyszom. Natychmiast posłał ku niemu pocisk Odkształcenia, który odbił się od filaru, za którym skrył się Kryik. W odwecie, Widmo posłało ku mężczyźnie płonący pocisk, który objął językami ognia jego sylwetkę, wywołując krzyk paniki. Jaskrawy, piekielny punkt był łatwym celem dla wprawnego oka snajpera - gdy kobieta nacisnęła na spust, czując odrzut nieco mniej niż zwykle w metalowym ramieniu, pocisk trafił prosto w jego pierś. Ranny i zakrwawiony, miotał się w miejscu, usiłując uspokoić płomienie, utrudniając pracę swojemu towarzyszowi, który zakląl głośno, każąc mu się odsunąć. Nim zdołał przywołać sondę bojową do pomocy, Derius cisnął Spaleniem również w niego.
Ich żywot był krótki. Czując, jak adrenalina buzuje jej w żyłach, napędzana nagłym przypływem energii Östberg w kilku susach dotarła do pierwszego przeciwnika, doskakując do niego gdy lizał swe rany, aplikując pośpiesznie medi-żel. Omni-ostrze przecięło mu grdykę, skracając jego krzyk w połowie. Nim jego martwe ciało zdążyło opaść na ziemię, kobieta z doskokiem wylądowała przy jego płonącym towarzyszu. Dostrzegła za wizjerem jego hełmu strach, gdy dostrzegł, jak nagle pojawia się przed nim. Z odrętwieniem stał w miejscu, gdy jej ostrze znów zatopiło się w ludzkiej tkance, pozostawiając po sobie głęboką ranę. Dopiero po chwili odskoczył, jakby szok odebrał mu zmysły, zamroził go w miejscu, opóźniając reakcję.
W tym czasie, żołnierz, ignorując Emilię, dyskretnie przemieszczał się w stronę filaru. Gdy tylko Kryik, chroniący ładunku wybuchowego, znalazł się w jego polu widzenia, uniósł swój karabin w górę, a powietrze przeszył huk wystrzelonej serii pocisków. Derius zaklął, w odwecie ciskając płomiennym pociskiem w przeciwnika - strzał z karabinu przy stanie jego jednej ręki był mniej skuteczny niż zniszczenia, które siać mógł z pomocą omni-klucza. Nim jednak zdążył ponownie zaatakować, żołnierz zamarł za swoją osłoną, obracając głowę w bok.
Zza jednej skały wysunęła się Harcrow. Towarzyszyła jej dwójka najemników w hełmach, z logiem Zaćmienia wymalowanym na piersi. Uśmiechnęła się drwiąco, ignorując konającego w płomieniach podwładnego, który padał koło martwego towarzysza tam, gdzie chwilę wcześniej tkwiła Emilia.
- Nawet kroganie nie są tak głupi, żeby pojawić się w drzwiach mojej bazy bez żadnego planu - rozbrzmiał jej głos, gdy zatrzymała się obok osłony. W dłoniach trzymała karabin snajperski. - Ładne odwrócenie uwagi. Ciekawe co galaktyka powie, gdy dowiedzą się o tak jawnym złamaniu prawa przez Widma?
- Nikomu nie będzie żal Zaćmienia, Harcrow - warknął z oddali Kryik, doskonale słysząc jej słowa.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Tereny wokół bazy

7 lis 2022, o 03:24

Bez większych komplikacji udało jej się wykryć, że wrogowie nie będą stanowili natychmiastowego problemu. Szybko zorientowała się, oczywiście, że będą komplikacją za chwilę. Nie ujrzeli jednak tego ładunku wybuchowego, dzięki czemu mogła spokojnie ich wyminąć i przegrupować się ze swoim partnerem. Wykorzystała swoje sensory by zaznać informacji na ich temat, wiedząc, że jeszcze się z nimi spotka.
Podchodząc do Kryika, mogła na chwilę wyskoczyć ze swojego kamuflażu, by przywitać go skinieniem głowy, potwierdzającym, że tak, to tylko Emilia. Bez większych problemów przesłała mu wyniki swojego skanu.
- Tak, będziemy mieli lekkie kłopoty. Mają przewagę liczebną, upozycjonuję się obok, żeby nie mieli za łatwo.- na sam koniec delikatnie prychnęła, choć ton miała poważny. Był to raczej "śmiech" bardziej nerwowy, typowo wyskakujący z ust w takich sytuacjach. Pokerowa twarz była jej silną stroną, ale pewne przebłyski były obecne nawet u niej. Jej podejście było dość proste, a taktyka typowa. Lepiej było być w dwóch miejscach, niż w jednym. - Powodzenia.

Nie zdążyła jednak w pełni przyjąć upragnionej pozycji, choć aktywowała już swój kamuflaż taktyczny, gdy ujrzała wrogów. Walka była bardzo znajoma, choć, póki co, zapowiadało się na brak powtórki z Tuchanki. Turianin podzielił się z nią taktycznymi danymi, po czym wykorzystał swój moduł Spalenia, by od razu uszkodzić mocno cel. Sama próbowała użyć swojego modułu skanu taktycznego, lecz ten niestety zaciął się, co jednak nie zmieniło bardzo jej planów.
Oddała strzał. Jeden. Precyzyjny. Idealny. Trafiła przeciwnika w ramię, odrzucając go dość mocno. Ucieszyła się w duchu, że wyliczyła strzał tak, by tarcze wroga już pękły. Derius był kompetentny i zadziałał w synchronizacji ze swoją partnerką. Wrogi biotyk był mocno ranny, ale oboje to widzieli, więc nie musiała tego ogłaszać.
W typowym manewrze w takiej sytuacji, przychodziła pora na bliższy atak. Cel był pchnięty, wypadł z równowagi, i otrzymał solidne rany. Odpowiedź była tylko jedna - dalsze, agresywne natarcie.
- Przeskakuję w bliski zasięg i przechodzę do egzekucji!- ogłosiła wszem i wobec w komunikatorze, by Kryik, który nie walczył jeszcze nigdy u jej boku (choć widział jej treningi, oczywiście), wiedział, co nadchodziło. Musieli być skoordynowani.
Wystrzeliła niczym rakieta, korzystając ze swojej prędkości i skracając i tak już niewielki dystans między nią, a wrogami. Omniostrze, które zapaliła w połowie tego szturmu, wyruszyło z szybkim zamachem jej ręki, przebywając drogę między powietrzem a gardłem Adepta i rozcinając je. Nie zostało mu już dużo czasu, ale ostatnie sekundy spędził, zapewne, na ziemi, błagając świat o powietrze.
- Idealnie. - może nie tyle, co sama sobie zaimponowała, co udowodniła sobie w tym momencie, że jeszcze coś tam może zdziałać. Co nieco jej zostało, co nieco potrafiła, i co nieco wniesie. Może nie rajcowało jej jakoś bardzo samo zabójstwo, lecz pewna maska pokerowej twarzy, sztywnej mimiki, dobrych manier, sarkazmu i cynizmu na chwilę pękła, by ukazać oblicze kogoś, kto udowadnia sobie swoją wartość poprzez morderstwo. Dominowanie wroga i miażdżenie sił oporu było polem, w którym chciała piąć się w górę, mimo ostatniego upadku. Było to, na swój sposób, dość psychopatyczne i godne potępienia, dlatego wychodziło to tylko w czasie walki. Nigdy nie powiedziałaby, że lubi zabijać. Po prostu była bardzo agresywnym sortem zwycięzcy. Żyła, na swój sposób, dla tego boju. Każde zwycięstwo dawało jej ten skok adrenaliny. Różniła się po prostu tym od innych, że zamiast wygrywać, dajmy na to, w szachy, wygrywała w walce na śmierć i życie. Stawki były, oczywiście, większe. Była więc w tym satysfakcja. Niezdrowa, nieprzyjemna, ale jednocześnie cholernie ją definiująca. Gdyby nie taka potrzeba perfekcji, nie byłoby jej tutaj.
Emilia dopiero jednak się rozkręcała - dobiegła do drugiego wroga i pchnęła go w pierś, powodując dość potężną ranę. Ten jednak odskoczył, tworząc między nimi pewien dystans. Była gotowa, by podążyć, i od razu przyłączyć się do tego boju, gdy jednak usłyszała głos Harcrow, który tymczasowo zatrzymał walkę i wprowadził pewien sort stand-offu.
Broń została, tymczasowo, odłożona, a walka wstrzymana. Nie był to rozejm, bardziej...specyficzny rozwój sytuacji.
- Rayna Harcrow.- powiedziała, przyjmując swój standardowy sposób akcentacji wrogich imion. Pomyślała sobie, że teraz robi się ciekawie. Szybko przeanalizowała sytuację, zastanawiając się, jak teraz powinna postąpić. Dlatego zresztą zagrała na czas, pozwalając sobie na mówienie nieco dłużej. Jeżeli była w stanie, to spróbowała nawet strategicznie przesunąć się koło pobliskiej skały, by móc zasłonić się przed najbardziej groźną siłą ognia. - To wielka szkoda, że musimy spotykać się w tych warunkach. W innym świecie byłabyś bardzo dobrym sojusznikiem, przynajmniej w percepcji Rady. Niestety jednak ugryzłaś nieco więcej, niż możesz przełknąć. Wiedz jednak, że masz mój podziw. - a na sam koniec, wydała z siebie lekkie prychnięcie. Liczyła, że Harcrow rozpocznie jakiś monolog, powie coś, lub, znając życie, spróbuje szantażu. Im więcej czasu zmarnuje, tym większa szansa na to, że tarcze Deriusa zostaną przeładowane, a Widma będą mogły wkroczyć do tej walki w lepszej pozycji.

Przez chwilę pomyślała sobie nawet, że wolałaby jej nie zabijać. Była to, głównie, kwestia jej artatego, że szczerze podziwiała jej jaja w szantażowaniu obu frakcji obecnych na Virmirze. Nie miała jednak żadnych przeciwskazań przeciwko wyeliminowaniu jej, jeśli znowu dojdzie do konfrontacji. Nie strzelała jednak, dopóki nie uzna tego za konieczne.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 98
Posty fabularne: 93
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 18.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Tereny wokół bazy

10 lis 2022, o 17:43

Harcrow przekrzywiła lekko głowę, gdy Emilia zabrała głos. Może spodziewała się, że to turianin był dowódcą ich małego zespołu i, naturalnie, poprowadzi ich konwersację. Przyglądała się przez jakiś czas Östberg spod uniesionych brwi. Pewność siebie kobiety dzierżącej karabin snajperski najwyraźniej nie uszła jej uwadze - Emilia rozpoznała to w chwili, w której usta kobiety wygięły się w lekko ironicznym uśmiechu.
- Co ma mnie obchodzić twój podziw, losowa przybłędo z Cytadeli? - zadrwiła, przenosząc ciężar swojego ciała z jednej nogi na drugą. - Zapędziłaś się daleko od domu, razem ze swoim rannym kolegą. Cóż, on przynajmniej jest pełnoprawnym Widmem.
Kryik, choć korzystający z osłony filaru by zregenerować pancerz, skrzywił się nieco, przenosząc wzrok z żołnierza stojącego obok na Harcrow. Kobieta najwyraźniej dostrzegła jego stan, choć różnica w jego sylwetce była niewielka - dopiero w walce, gdy stronił od korzystania z uszkodzonej ręki, było to w oczywisty sposób zauważalne.
- Patrzysz na dwa Widma, Harcrow - odrzucił z wzgardą turianin, wysuwając się chętniej zza filaru, gdy jego tarcze się regenerowały. - Masz problemy ze wzrokiem? Może cię zaćmiło?
Szum walki rozpętanej przez krogan przy wejściu do bazy powoli zwalniał, a huk wystrzałów padał w coraz to większych interwałach. Najwyraźniej obie strony okopały się za swoimi barierami, osiągając impas - lub jedna z nich wygrywała, podczas gdy druga usiłowała zapewnić sobie w miarę osłoniony odwrót.
- Oboje wiecie, że moje plany na tę planetę przysporzyłyby Radzie więcej zysków, niż krogańskie chaty z gówna i salariańskie ciepłe, lukratywne posadki dla ulubionego potomstwa dalatras rozdawane im za samo siedzenie i trzymanie miejsca Unii - dodała, mówiąc spokojnie, choć donośnie. Jakby miała tyle czasu, ile tylko potrzebowała, a walka przy wejściu do jej bazy wcale jej nie niepokoiła. - Ale wy boicie się, że nie będziecie w stanie nas kontrolować. Nie ma nic złego w byciu tchórzem, możesz to przyznać, Emilio.
Uśmiechnęła się lekko, zerkając na swój omni-klucz, który mignął komunikatem. Może był to sygnał gotowości, a może aktualizacja dotycząca tego, co działo się poza filarami, gdzieś w blasku księżyca przy akompaniamencie krogańskich wrzasków bojowych.
- Mieliście być niezależnym oddziałem, który miał oszacować sytuację. Tymczasem wasze działania pokazały, że Rada wybrała już stronę. Zapis waszej zdradzieckiej współpracy z krogańskimi bojownikami z pewnością spodoba się Unii - zakończyła, kiwając głową w stronę żołnierza stojącego niedaleko Kryika.
Żołnierz odwrócił się, puszczając pędem w mrok, wycofując z ich pola walki.
Chwilę później generator Kryika piknął lekko, regenerując się.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Tereny wokół bazy

10 lis 2022, o 18:10

Nie było jakoś łatwo wytrącić ją z pełnej równowagi. Bywała mściwa, działała pod wpływem ego, ale jednocześnie była na tyle rozsądna, że potrafiła przełknąć słowa Rayny bez natychmiastowego otworzenia ognia. Co prawda, dała się jednak na swój sposób zirytować. To mogło mieć negatywne konsekwencje dla jej potencjalnych działań, ale nawet o tym nie myślała, bo faktycznie trafiony został czuły punkt. Harcrow jakimś cudem wiedziała dokładnie kim była Emilia, co Östberg nawet by pochwaliła, gdyby nie to, że chodziło tu o nią. Widocznie jej chłód i obiektywizm kończył się, gdy była mowa o niej. Przyjęła raczej niezadowolony grymas, gdy jej spojrzenie skupiło się już tylko na liderce Zaćmienia.
- Najwidoczniej Rada nie traktuje cię na tyle poważnie, by trzeba było dwóch pełnoprawnych Widm. Dziękuję za komplement, Derius, ale Harcrow ma rację. Wysłali nieistotne Widma do nieistotniej kobiety, która zaraz umrze przez swoją ambicję.- na sam koniec, wydała z siebie delikatne sapnięcie. Dała się sprowokować, chwyciła haczyk, ale nie porzuciła tej rozmowy. Podtrzymywała ją właśnie po to, by Kryik odzyskał swoje tarcze. A może też i dlatego, że potrzebowała po prostu dobrej potyczki słownej. Nawet, jeżeli by tego nie przyznała, to po prostu zabolało ją ego, i to tak bardzo, że nawet nie zarejestrowała do końca kontekstu słowa zaćmiło. Może potem go o to pomęczy, a może nie.
Kroganie toczyli dalej bój. Nie wiedziała, ile mają czasu, ale Harcrow zdawała się mieć jakieś pojęcie. Emilia wiedziała, że muszą się spieszyć, ale potrzebowała jeszcze kilku, kilkunastu cennych sekund, które musiała spokojnie ugrać.
- Myślałam, że jesteś sprytnym sortem. Wy, Zaćmienie, jesteście gangsterami, elementem spoza prawa, bez żadnych celów, poza własnym zyskiem. To, że działalibyście skutecznie, nie jest opłacalne, bo ciągle chcielibyście więcej i więcej, próbując oskubać Radę i ciągle stawiać nas w szachu. Nie ma w tym tchórzostwa. To kwestia rozsądku.- zakończyła swój krótki wywód.

Uśmiechnęła się, gdy usłyszała piknięcie.
- Którego jednak ci chyba brakuje. - dokończyła w dosyć prowokacyjny sposób, gotowa, by wypalić ze snajperki w uciekającego żołnierza.- Derius, dobij go! - krzyknęła, ale nie w formie rozkazu, a sugestii, że po prostu muszą to zrobić. Prawdopodobnie trzymał na sobie informacje, których lepiej było nie wywalać w eter. Oczywiście nie zależało jej na tym, czy będą szantażowani pracą z Kroganami, bo Harcrow nieco pomyliła się co do ich planów, ale wolałaby jeszcze nie utrudniać sobie pracy z Unią.
Gdy żołnierz umrze, przyjdzie pora na Raynę. I tak już za długo ją irytowała.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 98
Posty fabularne: 93
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 18.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Tereny wokół bazy

15 lis 2022, o 22:56

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Harcrow > P2 > Derius > Żołnierz > Emilia > P1


akcja 1
Wyświetl wiadomość pozafabularną
akcja 2
Wyświetl wiadomość pozafabularną
akcja 3
Wyświetl wiadomość pozafabularną



akcja 1
Wyświetl wiadomość pozafabularną

akcja 2
Wyświetl wiadomość pozafabularną
akcja 3
Wyświetl wiadomość pozafabularną

akcja 1
Wyświetl wiadomość pozafabularną
akcja 2
Wyświetl wiadomość pozafabularną

akcja 3
Wyświetl wiadomość pozafabularną

akcja 1
Wyświetl wiadomość pozafabularną

akcja 2
Wyświetl wiadomość pozafabularną
akcja 3
Wyświetl wiadomość pozafabularną

akcja 1
Wyświetl wiadomość pozafabularną
akcja 2
Wyświetl wiadomość pozafabularną
akcja 3
Wyświetl wiadomość pozafabularną

akcja 1
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Tereny wokół bazy

17 lis 2022, o 16:13

W chwili, w której żołnierz rzucił się do biegu, skończyły się ich pokojowe pertraktacje - o ile w ogóle mogli je takimi nazwać. Harcrow nie była zainteresowana ciętą ripostą, unosząc swój karabin w górę. Uniosła lunetę karabinu do swojego oka, mechanicznie, szybko, celując w znajdującą się niedaleko Emilię. Huk wystrzału brzmiał jak jeden pocisk, choć ich kilka przebiło tarcze Östberg, przeciążając jej generator w ułamku sekundy.
Odsłonięta wraz ze swoim oddziałem, nie rzuciła się w kierunku skał, starając się zająć lepszą pozycję. Zamiast tego obserwowała, jak Derius ciska ognistym pociskiem w stronę uciekającego, wodząc spojrzeniem po ich ciemnym polu walki. W akompaniamencie wrzasków mężczyzny, który natychmiast zajął się gaszeniem ogarniających jego ciało płomieni, odsunęła się lekko, umożliwiając swoim towarzyszom dołączenie do ich potyczki. Mając trudną decyzję do podjęcia - bronienie się przed atakami kobiety i jej oddziału lub unieszkodliwienie uciekiniera, Emilia podniosła własną broń, kierując lufę karabinu w środek jego dymiących się pleców. Jeden, skuteczny strzał powalił mężczyznę na ziemię. Dostrzegała, jak częściowo skryty za skałą, usiłował wpełznąć za osłonę. Może próbował się ratować, a może, najzwyczajniej w świecie, nie chciał umierać w tak jawny i odkryty sposób. Jego ciało znieruchomiało w połowie drogi.
Jeden z odzianych w pancerze Zaćmienia najemników cisnął biotycznym pociskiem w odsłoniętego turianina, którego tarcze zafalowały lekko, by chwilę później znów zaiskrzyć się pod wpływem uderzenia pocisku wystrzelonego przez Harcrow. Kobieta krążyła lekko, jak sęp wokół nich, podczas gdy towarzyszący jej mężczyźni bardziej lub mniej skutecznie starali się atakować, znajdując się w małej cieśninie pomiędzy skałami. Gdy ognisty pocisk Kryika uderzył w jej tarcze, wypuściła powietrze z ust, unosząc nieco głowę, jakby trawiące jej osłonę płomienie były dla niej pewną niedogodnością. Nie chowała się, przekonana o swoim nieuchronnym zwycięstwie, dając Emilii czas na zeskanowanie jej pancerza i skoordynowanie jej lokalizacji z własną bronią. Gdy najemniczka się przemieszczała, tworząc sobie idealną linię strzału, Kryik połączył się z omni-kluczem Östberg, zapewniając jej wsparcie własnych skanerów.
Harcrow była szybsza. Może to tylko przypadek, może przewaga, którą sobie wypracowała znając otoczenie, a może forma, której Emilia nadal nie odzyskała po swoim wypadku. Karabin snajperski był przedłużeniem jej ręki, ale ta ręka była jej własna - stworzona z mięśni, nie metalu. Gdy jej palec nacisnął na spust, Widmo miało jedynie chwilę na przekleństwo, na zarejestrowanie tego, co właśnie się działo, nim salwa potężnych pocisków z całym impetem uderzyła w jej brzuch, wydzierając jej płuc powietrze. Świat zawirował na chwilę, okryty ciemnością, a jej głowa uderzyła o twardą, grząską ziemię. Gdzieś na granicy przytomności, a jej utraty, odnalazła dłonią panel na swoim pancerzu, wrzeszczący o odniesionych właśnie uszkodzeniach. Przełączając aplikację żelu, z wolna łatała swoje ćwierć syntetyczne ciało, a buzujące w jej krwiobiegu leki pobudzały ją do ruszenia się z ziemi.
Kryik z wściekłością wysuwał się zza filara, by kontratakować. Harcrow, zadowolona z wyeliminowania jednego z Widm, obróciła się nieco, gasząc płomienie, które wspinały się po jej pancerzu. Nie zerkała już w stronę Emilii, nie patrzyła na tą, którą udało jej się pokonać - nie widząc takiej potrzeby.
I nie zauważyła, gdy Emilia wycelowała w nią swój karabin snajperski. Jej gasnąca sylwetka odznaczała się wyraźnie na ciemnym tle otoczenia. Jej przeciążony generator tarcz nie oferował żadnej ochrony, żadnej bariery. Gdy odrzut wstrząsnął jej ramieniem, a pocisk wystrzelił w stronę przeciwnika, Rayna obróciła się w jej stronę, zaskoczona. Kula zagłębiła się w jej klatce piersiowej, wsuwając pomiędzy żebra, miażdżąc na swojej drodze organy.
- To jeszcze nie koniec - wychrypiała wściekle, obracając się. Gdy zakaszlała, drobinki krwi spadły na czarną ziemię, a gdy spadła na ziemię, wydawała się tym faktem równie zaskoczona, co jej towarzysze.
Śmierć Harcrow nie oznaczała końca walki - na swój sposób spełniając jej słowa, nawet jeśli nie chowała się za nimi ta intencja. Pozostała dwójka najemników walczyła zaciekle i ostro, nie dając im ani chwili na wytchnienie. Jeden z nich trafił Emilię, znów wysadzając jej generator tarcz, raniąc i żłobiąc w jej pancerzu blizny uszkodzeń. Kryik dwukrotnie został zmuszony do wycofania się, regeneracji własnych tarcz, a nawet zasklepienia niektórych, zi ejących dziur w ceramice omni-żelem. Choć Östberg trzymała się nieźle, stojąc w pionie wyłącznie dzięki lekom i buzującej w jej krwi adrenalinie, Derius rozumiał, że była w tej chwili celem znacznie wrażliwszym od niego - niezależnie od jego uszkodzonej ręki. Gdy najemnicy zbliżali się do schowanej po drugiej stronie skały kobiety, turianin wysunął się na sam środek, odsłaniając, prezentując im jako łatwiejszy do trafienia cel. Kupując im czas, którego potrzebowali by zyskać przewagę.
Wydawało się, że minęła cała wieczność, nim odgłosy walki ucichły, a ostatni najemnik wydał z siebie rzężący odgłos, opadając na ziemię. Oboje byli w stanie niewiele lepszym od nieboszczyków, których posłali na drugą stronę. Gdy emocje opadały, wkradało się zmęczenie i ból, a rany po otrzymanych obrażeniach ciągnęły nieprzyjemnie pomimo działającego medi-żelu. Derius zaklął głośno, podchodząc bliżej drugiego Widma.
- Żyjesz? - spytał, oceniając jej ranną sylwetkę spojrzeniem. Podszedł bliżej Harcrow, by zdjąć z jej ręki omni-klucz. - Spierdalajmy stąd, zanim przyjdą posiłki.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Tereny wokół bazy

18 lis 2022, o 16:10


To, że będą musieli zmierzyć się z Harcrow, było oczywiste już wtedy, gdy postanowili wybrać się do tej placówki w charakterze wrogów. Okoliczności były kwestią do ustalenia, ale sama walka musiała się wydarzyć. To, czy będzie miała miejsce "z zaskoczenia", czy może zmierzą się w bardziej otwarty sposób, było już inną sprawą. Ostatecznie padło na otwartą walkę wyprzedzoną przez chwilę przerwy na specyficzne negocjacje, czy też serię gróźb, obraz i wylewanie żalu na to, że cała sytuacja mogła być zgoła inna. Lecz nie mogła. To musiało się tak skończyć.
Oddział, z którym walczyli, był nienajgorszy, a sama Harcrow naprawdę szybka. Pierwszy strzał, który padł, należał do liderki Zaćmienia, i od razu spenetrował tarcze "nieudanego Widma" i docierając do kawałka pancerza. Emilia była jednak gotowa na takie straty - czasem w walce trzeba było godzić się na to, że trzeba przyjąć co nieco na przysłowiową klatę. Zauważyła i odczuła obrażenia, lecz adrenalina pozwoliła jej działać zgodnie z tym, na czym się skupiła - na dobiciu żołnierza. Wiedziała, że będzie musiała to zrobić - nie, żeby nie wierzyła w Deriusa - wręcz przeciwnie. Była w stanie stwierdzić, że będą wymagane dwa ataki, by zmieść kolosa z nóg i pozbyć się go na dobre. Kryik go podpalił, a Emilia dobiła, powalając go już na dobre.
Poszło tak, jak chciała. Wraz ze śmiercią żołnierza, mogła przystąpić do dalszych części swojego planu. Miała zamiar przewrócić się na bok pod impetem swojego strzału i przedostać się szybko za dalsze skały, skąd mogłaby zaplanować swoje dalsze zamiary.
Problem był jednak taki, że mogła to zrobić, ale nie dała rady. Albo Harcrow była za szybka, albo Östberg za wolna. Ta druga chyba po prostu założyła, że ta skupi się albo na Deriusie, albo po prostu zdąży uniknąć ewentualnego strzału. Nie zdążyła. Seria wylądowała w jej brzuchu, gdy kobieta zaczęła od razu dusić się swoją krwią. Lewa ręka szybko aktywowała dyspenser medi i omniżelu jeszcze w trakcie padania na plecy, lecz ten wykonał swoją robotę dopiero po chwili, którą ta spędziła na przechylaniu się na bok, by nie zadławić się własną krwią. Potrzebowała chwili, by się zregenerować, to było oczywiste. Słyszała strzały i czuła dym od Spaleń. Walka trwała, lecz ta mogła wrócić do obserwowania jej dopiero po chwili, gdy Kryik podłączył ją na nowo do swoich sensorów.
I wtedy wiedziała, co należało zrobić. Częściowo kierowana potrzebą natychmiastowego zemszczenia się, a częściowo wracając do swoich poprzednich planów, wykonała jeden, solidny zryw, podnosząc się na nogi. Lekko się zakołysała, gdy jej tarcze częściowo się odnowiły. Wiedziała, że funkcjonuje teraz na pożyczonym czasie, ale nie zamierzała się nad tym rozwodzić. Jej myśli były skupione, bardzo robotyczne i proste.
Podpierając szybko karabin o pobliską skałę, spojrzała przez celownik w kierunku Rayny. Jej tarcze były uszkodzone i była lekko przysmażona, a więc stanowiła idealny cel. Wystarczył tylko jeden strzał. Wzięła głęboki wdech, pociągnęła za spust, a powietrze wypuściła dopiero wtedy, gdy widziała, jak ta pada na ziemię. Co prawda jeszcze chwilę coś majaczyła, nie mogąc pojąć, że jej czas na tym świecie się skończył, lecz Emilia wiedziała już, że oponentka była wyłączona z gry.
- Żałosne. - nawet tak nie uważała. Nie gardziła nią tak, jak mogła. Chciała jedynie, by jej ostatnie myśli były o tym, że przegrała i nie miała jej szacunku. Był w tym pewien sadyzm i może nawet jakaś wyższość, czy może nawet złośliwość na ekstremalną skalę. Emilia była mściwą bestią, i nawet jeśli Rayna była dobrym przeciwnikiem, tak jej wcześniejsza zniewaga automatycznie skazywała ją na swój los. I nie chodziło tu o śmierć, a o pogardę.
Musiała przyznać, że liczyła na to, że jej wrogowie się wycofają. Ci byli jednak ewidentnie lepszym sortem Zaćmienia - nie tylko bardziej kompetentni, ale też i o wiele bardziej zdeterminowani. Jeden od razu wziął ją na cel, raniąc ją nawet dość dotkliwie. Ból oczywiście występował, ale tym razem nawet to doceniała - utrzymywało ją to na nogach, choć z każdą chwilą stawało się to o wiele trudniejsze. Przesunęła się szybko za wysokie skały, zmieniając pozycje tak, by było im ciężej wziąć ją na cel. Derius za to wyskoczył do przodu, chcąc zwrócić ich uwagę, co było oczywiście sukcesem.

I w ten sposób ich wystrzelali. Osłabiała ich skanami, przebijała im tarcze snajperką, i starała się jak najbardziej i najdotkliwiej ranić, aż w końcu, pojedynczo, mieli swoje momenty słabości, które wykorzystywał Derius. Śmierć przez zwęglenie programem omniklucza czekała ich obu, a na polu walki zostało tylko to słuszne, zwycięskie stronnictwo.
Powolnym krokiem wyszła zza skał. Gdy Kryik wziął omniklucz Harcrow, skinęła do niego głową, potwierdzając w ten sposób, że żyje, po czym po prostu postrzeliła zwłoki rywalki, chcąc trafić w głowę. Tak, żeby to na pewno był koniec. Skoro i Emilia wróciła z martwych, tak wolałaby, by jej potencjalny rywal nie miał takiej opcji. Ot, gdyby też miała plan użycia mediżelu.
- Dobra robota, to było naprawdę...imponujące. Chyba zapobiegliśmy czemukolwiek, co sobie planowała.- powiedziała dość spokojnie, lecz przerywając co chwilę, by wziąć serię głębokich wdechów. I wtedy też zaczął się kaszel - rana, której doznała, i która wyłączyła ją z gry, spowodowała, że ciężko jej się oddychało, a więc kaszlała czasem zbierającą się, "nadmiarową" krwią, uciekającą powoli z jej ciała. - Ta, spierdalajmy. Czuję, że w przeciągu godziny stracę przytomność. - "w przeciągu" oznaczało tu, że godzina to maksimum, a i pewnie wytrzyma krócej. Mogło to być pięć, dziesięć, piętnaście, czy trzydzieści minut, ale wiedziała, że pożyczony czas wkrótce się skończy, a natura odbierze swoje, powalając ją na dłużej. Traciła krew - mediżel pomagał, ale tymczasowo. Zdawała sobie sprawę ze swoich limitów, musiała. Mimo tego, że starała się zachować swój w miarę normalny ton, tak była to walka z wiatrakami. Głos nieco się podwyższał, kaszel przerywał jej mowę, a oczy powoli się mroczyły. To, że starała się zachowywać pokerową twarz i ton, było kwestią adrenaliny i dumy.
Była gotowa rzucić się do biegu z bazy, lecz pierwotnie wolałaby, by to był raczej trucht. Faktycznie obawiała się, że za chwilę się przeciąży. Wolała, by jej przymuszona "drzemka" miała miejsce na terenach sprzymierzonych, a nie tutaj. Zresztą, może jeśli otrzyma szybko opiekę medyczną, to nawet nie będzie to konieczne.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 98
Posty fabularne: 93
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 18.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Tereny wokół bazy

24 lis 2022, o 00:20

Nieco zatrzymany w szoku, we wrażeniach wywołanych ranami, które zdołali w nich wykonać, Derius z początku kiwnął tylko głową  - niemo, pusto, jakby nie miał w zasadzie nic do powiedzenia. Dopiero po chwili, gdy skierowali się w stronę powrotną, biegiem truchtem umykając w stronę bezpieczeństwa, parsknął nagle śmiechem. Jakby każdy krok, który stawiał, pozwalał mu nieco rozchodzić to napięcie, które żelaznymi kleszczami owładnęło jego ciałem.
- Za cholerę się nie spodziewała, że tak się to skończy, co? - rzucił z rozbawieniem, wspominając pewność siebie, z jaką podeszła ku nim Rayna - jaką dumą kobieta była przepełniona, spoglądając na nich ze wzgardą.
I jak to się przed chwilą dla niej skończyło.
- Jesteśmy zgranym duetem, Östberg - dodał, może nieco zbyt szybko, bo odchrząknął od razu, poprawiając sobie karabin w dłoniach, którego nie chował na zaczep magnetyczny póki nadal znajdowali się pod bazą. - No, dobrze sobie radzisz, w sensie. Z moją ręką, sam bym miał problem z wystrzelaniem skurwieli.
Jej ręka była celna, śnięta metalicznym kolorem i tym dziwnym, chłodnym uczuciem, do którego dalej nie miała czasu przywyknąć. Irissa miała rację, posyłając na Virmir ich dwójkę - może gdyby obrali bardziej dyplomatyczne stanowisko, mniej zaangażowali się w walkę, byliby w stanie opuścić planetę nie przelewając ani kropli krwi - nieważne jakiego koloru.
Ale to nie załatwiłoby problemu, którego teraz się wyzbyli.
Gdy dotarli do krawędzi bazy, dostrzegli wreszcie nad swoimi głowami połyskujące w oddali gwiazdy. Kryik nie zamierzał detonować ładunków, póki nie znajdą się daleko na krawędzi krateru - mogli tylko spodziewać się, jaki będzie prawdziwy impakt tego zdarzenia. Baza wszak była osłabiona, nadgryziona atomowym zębem czasu, pozostawionym tu przez inne Widma, w innym świecie.
- Wynosimy się, czy chcesz jeszcze wpaść do któregoś z naszych sojuszników? - spytał, gdy wdrapywali się po grząskim gruncie, w stronę wyjścia z krateru i pojazdu, który zostawili gdzieś w górze. - Salarianie pewnie nie mogą się doczekać.
Bo pewnie myśleli, że wyrządzili im przysługę.
Nie zadeklarowali jeszcze swojej przynależności i swojej rekomendacji, którą przedstawią Radzie - przynajmniej nie w oficjalny sposób. Nie ulegało to jednak wątpliwości, że Derius nie cieszył się na myśl o powrocie do ośrodka Leda, lub rozmowy z jakimkolwiek przedstawicielem Unii, przekonanym o swej wielkości - oraz traktującym ich jak psy na posiłki, które posłusznie wypełniły zadanie.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Tereny wokół bazy

24 lis 2022, o 02:19

Ich trucht nie należał do najszybszych, ale też nie do najwolniejszych. Musieli oszczędzać swoje siły, by nie zmarnować się na bieganiu w tę i z powrotem. Musieli jeszcze przetrwać tę misję, nie mogli rzucić się w szaleńczy bieg. Ich prędkość była więc...umiarkowana.
Jej odpowiedź była poprzedzona przez chwilę milczenia, którą Emilia spędziła na krótkiej kontemplacji swojego zachowania, sytuacji na polu walki, oraz końcu tej konfrontacji.
- Pycha kroczy przed upadkiem. - powiedziała w końcu, trochę tak, jakby sama nie była idealnym przykładem tego stwierdzenia. Sama bywała taka jak Harcrow, lecz tym razem wyszła z walki zwycięsko. Widocznie rzeczywiście była lepsza. Jej ego było pełniejsze lub po prostu bardziej uzasadnione. Miała też po swojej stronie o wiele lepszego partnera. Właśnie! Derius wykazał się kompetencją, zdolnościami i talentem. Oczywiście nie posądzała go o nic innego - ufała instytucji Widm na tyle, że wiedziała, że pracuje z kimś kompetentnym. - Tak, zdecydowanie jesteśmy dobrym duetem i zdecydowanie dobrze nam poszło. - powtórzyła dwa razy to samo słowo, akcentując je dokładnie w ten sam sposób i kończąc zdanie delikatnym mlaśnięciem, które brzmiało tak, jakby była to dość negatywnie nastawiona krytyka, a nie komplement. Nigdy nie była sortem, który często udzielał tego typu pochwał, ale nie uznałaby się za skąpca w tej kategorii. I ona i Derius w jej mniemaniu zasłużyli na aprobatę. Jeśli nie czyjąś, to swoją własną. - Co by nie mówić, oboje się uzupełnialiśmy. Wątpię, bym bez ciebie przeżyła. - "ani ty beze mnie", pomyślała. To dobrze, że zadziałali razem. Nie oczekiwała nawet jakiejś podzięki, czy dodatkowego potwierdzenia, że faktycznie tak było. Po prostu chciała podkreślić, że w tym przypadku potrzebowali się nawzajem, a ich partnerstwo było skuteczne. Lubiła czuć się skuteczna. Dla Emilii nie było niczego bardziej satysfakcjonującego, niż rzeczywiście dobrze wykonana robota.
Nie rozpatrywała jakoś bardzo tego, czy to co zrobiła było słuszne, czy nie. Oczywiście mogła być bardziej dyplomatyczna, ale nie myślała o tym, a powód był prosty - doszła już do konkretnych konkluzji. W takich kwestiach, Östberg raczej nie wątpiła w swoje wybory. Już wcześniej ustaliła, że to co zrobi, będzie najsłuszniejsze, najlepsze, i najbardziej pragmatyczne, więc teraz, gdy wypełniła swój cel, nie mogła odczuwać niczego więcej i niczego mniej, niż zadowolenie z solidnie wykonanej roboty. Oczywiście powód do celebracji dostanie dopiero, gdy przejdzie oficjalny debriefing, ale już teraz mogła czuć...lekką satysfakcję. Może nawet pewną radość, gdy stres z niej schodził.
Radość została jednak zastąpiona przez ból. Nie emocjonalny, czy duchowy, a zwykły, fizyczny. Adrenalina schodziła z niej dość szybko, a gdy już wybiegli z budynku, pulsowała w niej znacznie słabiej, niż przed chwilą.
- *Ekhm*. Proponuję się ewakuować. Salarianie nie muszą wiedzieć o naszej decyzji, dopóki jej nie podejmiemy, a Kroganie... - nie uzupełniła tego zdania, jedynie wzruszyła ramionami. Chciała opuścić tę pieprzoną planetę.

- Zrobiliśmy swoje. Nic tu po nas. - powiedziała finalnie, jasno sugerując, że i ta placówka, i sam Virmir nie mają im już nic do zaoferowania. No chyba, że ktoś rozbije jej kolejny prom... - Sądzisz, że Irissa będzie zadowolona? - prychnęła na sam koniec, ale nie lekceważąco, a bardziej z dziwną kontemplacją. Nie wiedziała, co siedziało w głowie jej...patronki.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 98
Posty fabularne: 93
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 18.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Tereny wokół bazy

24 lis 2022, o 21:47


Kryik skinął lekko głową, na potwierdzenie jej słów. Gdy przemieszczali się pomiędzy skałami, rozmawiając, mijali inne filary i mogli upewnić się, że ładunki wybuchowe pozostały na miejscu. Nikomu nie udało się ich rozbroić, czyniąc ich podstępny plan do ść skutecznym.
- Nie przesadzaj - odrzucił, gdy jej myśli skierowały się na tor tego, jak potoczyłoby się spotkanie z Harcrow gdyby nie miała ze sobą wsparcia w postaci turiańskiego Widma. - Dorobiliby ci najwyżej mechaniczną głowę i wszystko byłoby git - dodał z rozbawieniem, chowając swój karabin gdy uznał, że już oddalili się wystarczająco daleko od potencjalnego zagrożenia. Albo zwyczajnie ze zmęczenia, które musiał odczuwać, z częściowo unieruchomioną ręką i poszatkowanym przez kule pancerzem. - Idę o zakład, że tak ładnej by nie znaleźli na podmianę.
Obejrzał się za siebie, gdy z daleka, dobiegł ich ryk silników krogańskiego pojazdu. Jakkolwiek poszła ich siłom ta potyczka, najwyraźniej otrzymali stosowny sygnał i wycofywali się, nie chcąc zostać złapanym w potencjalnej eksplozji. Choć warkot towarzyszył im w trakcie ich wędrówki po kanionie, nie spostrzegli swoich towarzyszy, którzy obrali inną drogę, powracając do obozowiska Krogan.
- Sądzę, że mam to w dupie - sapnął, gdy wspinali się po ściance krateru, w stronę bezpieczeństwa. Przebijanie przez napromieniowany grunt nie było zbyt przyjemnym doświadczeniem dla ich obolałych mięśni. Zbawienne efekty medi-żelu zaczynały powoli zanikać, uległa ambrozja pozostawała boleśnie szczypiące rany, przypominając o tym, czego doświadczyli przed chwilą. - Po tym, co nas spotkało na tej rutynowej misji, niech się cieszy, że udało nam się cokolwiek osiągnąć.
Westchnął ciężko, maskując lekką zadyszkę, którą wykształcił przy wspinaczce. Jego pancerz dalej połyskiwał aktywnym polem, odznaczając jego sylwetkę od ciemności.
- Gotowa na fajerwerki? - spytał z nutą drwiny, ale i ukrytą w głosie satysfakcją. Obrócił się przodem do molochu bazy - kładła się cieniem na nieco jaśniejącym na horyzoncie niebie, gdy słońce zbliżało się do krawędzi ich świata, gotowe rozedrzeć noc na pół.
Gdy aktywował zapalnik swoim omni-kluczem, opóźnienie, jakiego doświadczyli w odgłosie eksplozji, uświadomiło im, jak daleko przeszli. Huk ładunków wybuchowych był tak zsynchronizowany, że zlał się w jedną wrzawę, nie pozwalając im rozróżnić, które filary pękły pierwsze. Potężny budynek o poranionej ścianie, zniszczony przed laty, zapadł się w sobie niczym w spowolnionym nagraniu. Ciemność rozpadła się na kawałki, zaczynając od miejsc, w których brak podporu załamał infrastrukturę.
Gdy powracali do pojazdu, huk dalej trwał tam, w oddali, jakby bazę burzono nieustannie, jakby to był proces, a nie wciśnięcie jednego guzika.
- Prowadzisz - stęknął, wciskając się do kabiny kierowcy, która może i mieściła jednego kroganina, ale bez problemu pomieściła ich dwójkę.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Tereny wokół bazy

24 lis 2022, o 22:10

Słysząc prześmieszny żart o tym, że mogliby najwyżej dorobić jej kolejną głowę, jedynie przewróciła oczami i głośno westchnęła. O tyle, o ile pierwszej akcji raczej nie widział, tak drugą raczej usłyszał. Pozwoliła sobie nie komentować. Tym razem król humoru Derius Kryik zawiódł jej wysublimowane oczekiwania. Sama schowała swoją broń dopiero pod koniec ich ucieczki.
- Mam gdzieś katalog z głowami kobiet, które chętnie bym sobie przejęła. Zobaczymy, co technologia zdziała. - parsknęła dosyć realnym śmiechem na drugi komentarz Kryika, który już połechtał jej nieco ego. Tę rundę wygrał.
Słysząc, że jej ludzie postanowili, zgodnie z planem się wycofać, ucieszyła się delikatnie. To znaczyło, że część oddziału musiała przeżyć, a więc i będą mogli osobiście poświadczyć o ich sukcesie. Właśnie! O sukcesie. Uważała tę operację za pewien sort zwycięstwa, nawet, jeżeli sytuacja dość szybko się zmieniała i trzeba było dostosowywać swoje taktyki i decyzje w ramach chwili.
Akceptowała opinię Deriusa na ten temat, choć sama chyba jakoś bardzo nie miała tego w dupie. Nie żeby była jakimś ekstremalnym służbistą (choć trochę była) - to była kwestia pragmatyzmu. Irissa musiała być z niej zadowolona, bo inaczej nie będzie chętna, by przywrócić ją do służby. W potencjalnych nagrodach za dobrze wypełnioną misję można było oczekiwać przywrócenia statusu. Dlatego też nieco się martwiła - nie o to, czy zrobiła rzecz "dobrą", tylko czy zrobiła to, co jej szefowa uzna za poprawne.
- Detonuj. - powiedziała, także się obracając i chcąc przyjrzeć się nadchodzącej eksplozji w pełni. Mówiło się, że ci fajni nie patrzyli na wybuchy, ale chciała zobaczyć ich wspólne "dzieło". Potrzebowała chwili, by głośno odetchnąć po ujrzeniu efektów swojej pracy. W końcu wzięła głęboki wdech i wróciła do pojazdu. Wcisnęła się do kabiny kierowcy i od razu chwyciła kierownicę, chcąc wyczuć jej ciężar. Wiedziała, że jako człowiekowi nie będzie jej tu teraz za łatwo. Niestety urodziła się jedną ze słabszych ras. Miała na szczęście jednak dwie sprawne ręce, z czego jedna była robotyczna, więc powinna sobie jakoś poradzić. A jeśli nie, albo znowu czeka ją zamach, to...
Chyba wejdzie w obłęd.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 98
Posty fabularne: 93
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 18.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Tereny wokół bazy

28 lis 2022, o 00:30

Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04


Powrót do Amnezja - Tajna placówka Zaćmienia

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość