Dystrykt Doru to obszar położony najbliżej kluczowych systemów utrzymujących stację w takim stanie, w jakim jest teraz. Pewnie dlatego jest jednym z najbardziej chronionych. Znajdują się tutaj takie mechanizmy jak system uzdatniania wody, główny system wentylacyjny czy stacja centralna kolumny nośnej.

Ulice Dystryktu Doru

24 lis 2022, o 01:32

Ulice Dystryktu Doru to część serca Omegi - zaludnione, pełne, ale też i strzeżone oraz względnie porządne, przynajmniej w porównaniu do całej stacji. Ze względu na położenie tej części asteroidy wokół jej kluczowych systemów, raczej ciężej tu o burdę, niż wszędzie indziej. Nie oznacza to oczywiście, że jest to jakaś ostoja cywilizacji - po prostu panuje tu niepisana zasada, by nie powodować tu chaosu. A jeśli ktoś ją łamie, to gangi i strażnicy na usługach Arii raczej szybko robią porządek. Ze względu na ten stan, jest to jedno z bezpieczniejszych i popularniejszych miejsc do robienia biznesu.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Ulice Dystryktu Doru

24 lis 2022, o 02:03



- Sorry, stary, ale przez tę cholerną wojnę szefostwo jest zbyt wyczulone. Nie ma chuja, nic nie da się zrobić. Nie możemy podkopywać sobie nawet najmniejszych dołków. - usłyszał Crassus Curio, przechodząc przez miasto. To była chyba druga czy trzecia konwersacja tego typu - do kogokolwiek by nie przydzwonił lub napisał, większość kontaktów z Niebieskich Słońc, słysząc jego prośby, spławiało go w ten czy inny sposób. Byli raczej mili, bo oczywiście nie chcieli robić sobie wroga z Turianina (no i być może nawet chcieli pomóc, choćby po znajomości), ale bycie miłym nie równało się z byciem pomocnym.
Niestety byli skazani na samych siebie. Kontakty współzałożyciela R&C odmówiły współpracy, przynajmniej tymczasowo. Tym razem musiał polegać na samym sobie i swoich nowych kolegach po fachu.
Podróżowali po Omedze raczej szybko. Ciężko było nie być kiedyś w Dystrykcie Doru. Znali mniej więcej te uliczki, byli blisko centrum. Choć tłumy czasem ich zatrzymywały, a raz na jakiś czas mijali podobne postacie, tak wydawało im się, że nie są śledzeni. Co prawda Crassus mógł spodziewać się, że ktoś już widział jego popularną twarz, ale póki co nie prowadziło to do żadnych przykrych konsekwencji. Dość specyficzne trio składające się z pół-celebryty najemnika, specyficznego Krogańskiego "króla-poety" i specyficznej hakerki mijało kolejne budynki, w końcu docierając przed ten jeden, konkretny, którego szukali.
Dość spory blok mieszkalny, który był już w zasięgu ich wzroku, prezentował się nieźle. Ładny, odrestaurowany, zbudowany ewidentnie raczej niedawno, i to za niemałe pieniądze. Wejście otoczone było szeroko rozstawionym ogrodzeniem. Wydawało im się, że nie jest pod napięciem i nie chodzi tu o aż taki sort zabezpieczeń, ale płot był wysoki i próby wspinaczki byłyby dość karkołomne. Możliwe, ale szybkie i skryte przeskoczenie byłoby ciężkie bez jakiejkolwiek dywersji.
- Chodźmy, okrążmy budynek. Szybki spacerek. - rzuciła cicho ich koleżanka, pozwalając sobie na rozpoczęcie tego manewru z własnej inicjatywy.
Przeszli się po okolicy dość szybko, mijając raczej wzrok wszystkich pięciu strażników, których naliczyli. Dwóch stało przy centralnej bramie - jeden, znużony Turianin opierał się o ścianę budki strażniczej i palił papierosa, gdy drugi zdawał się ze zmęczonym wzrokiem patrzeć w tłum. We wspomnianej budce, która stała kawałek od bramy, siedziała ludzka kobieta, akurat zajadająca się soczystym kebabem. Pozostała dwójka, obaj ludzie, chodziła po terenie tego kompleksu, patrolując powoli obszar między sztucznym, niewielkim i holograficznym ogródkiem, a tylnią bramką, oddzielającą lokalny śmietnik od zabezpieczonej części. Punkt ten był obserwowany, ale tylko sporadycznie, gdy Słońca akurat tam przechodziły.
Ustawili się kawałek od tego miejsca, czając się między innymi budynkami, by móc się naradzić.
- Propozycje? Mogę spróbować otworzyć tylnią bramkę, ale jeśli pieprznie mi alarm, albo mi nie wyjdzie, czy nas zobaczą, czy cokolwiek, to będziemy mieli kłopoty. - rzuciła swoją pierwszą propozycję z marszu, nie zastanawiając się nawet nad tym, czy istnieje coś lepszego, czy nie - Albo... mam moduł kamuflażu taktycznego, ale tylko na chwilę. Jeśli zrobilibyście dywersję, i to taką nienajgorszą, to może mogłabym się tam wkraść i jakoś was wpuścić. - to także był dość dziki pomysł, ale taki był jej wkład w tę burzę planów.
Zawsze mogli też po prostu wejść siłą, ale to byłoby nie tylko ryzykowne, ale i mogłoby mieć szersze konsekwencje. Najlepiej byłoby podejść do tego po cichu. Sposobów było wiele. Niestety kontakty Crassusa zawiodły.
Zauważyli, jak losowy mieszkaniec budynku podchodzi do głównej bramy, aktywuje jakiś moduł swojego omniklucza, po czym wchodzi do środka bez żadnej konwersacji ze strażnikami. Widocznie taki był ich sposób weryfikacji - omniklucze. Może, gdyby udało im się zwędzić jakiś od kogoś, kto tu mieszka, to mogliby wejść bez spostrzeżenia. Tylko pytanie jak taki zorganizować. Na pewno zaczekanie aż ktoś będzie wchodził lub wychodził było kwestią czasu, ale musieliby też mieć plan jak takowy pozyskać.

Opcji było multum. Z tego, co wiedzieli, nie byli pod presją czasu. Vasia też zdawała się ich nie poganiać. Wręcz przeciwnie, była naprawdę spokojna. Dłonie trzymała za plecami, lecz głowę miała lekko schyloną i zapatrzoną na swoje ramię, jakby czekała na powiadomienia z omniklucza. Wyglądało to na typowy nawyk kogoś, kto za dużo przegląda wiadomości.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Ulice Dystryktu Doru

28 lis 2022, o 13:36

Żółty wzrok turianina przeskakiwał to na MacBetha, to na Vasię, szukając w którymkolwiek z jego kompanów odrobiny zrozumienia. Albo chociaż wyznania, że to wszystko to taki nieśmieszny żart i w sumie teraz mogą zająć się robotą. Zanim zdążył odpowiedzieć Krogulowi, asari podzieliła się jej zdaniem na temat ziemskiej literatury. Czyli pewnie nazwa klanu miała coś wspólnego z tym. To natomiast potwierdziło wcześniejsze założenia Crassusa - miał to gdzieś. Kiedy przyszła jego pora na odpowiedź, wzruszył ramionami.
- A ja mam to w dupie. Możemy zająć się robotą?
Jako, że rozmowa zeszła na ciekawsze tematy, słownie: ich zadanie i kwestie wynagrodzenia, Curio zdawał się być żywszy. I bardziej zainteresowany. Na początku spiął się na kroganina, chcąc faktycznie ruszyć do drzwi, jednak gdy ten wyraził zgodę…
- No i dobre! Słowo się rzekło, co z niego wyciągniesz jest twoje. A ja zwykłem dotrzymywać umów. - w tym przypadku turianin nie kłamał. Jeśli dana umowa nie godziła w jego, Milę albo powodzenie misji, Crassus nie wymigiwał się od dotrzymania słowa. Ich trio zostało połączone przez wspólny cel i w tym przypadku Curio nie spodziewał się drastycznych zmian.
Kroganie musieli być marudnym ludem, zważywszy na kolejny komentarz MacBetha. Turianin w odpowiedzi przewrócił oczyma.
- Do Gladiusa i tak musimy pójść. W zasadzie nie robi to większej różnicy za wyjątkiem tego, że w klubie jest nieco większe ryzyko. Ze Słońcami to się załatwi. Myk myk, wyciągamy co chcemy i spadamy. I wtedy Gladius. - odpowiedział spokojnie, nie za szybko, aby kroganin na pewno zrozumiał jego słowa. Cholera wie te jaszczury.
Niezależnie od stopnia zadowolenia Krogula, Crassus podchwycił słowa asari.
- Nie ma co siedzieć na dupie, zgadzam się. Ruszajmy. Ja sobie zadzwonię po drodze. - zarządzil, sięgając po swój napój. Jeśli wszyscy byli zebrani to wraz z pozostałą dwójką ruszył do wyjścia. Po drodze jeszcze dopił colę, na prędkości, tak aby zdążyć wyrzucić ją do kosza przy wyjściu.

- Nosz kurwa. - mruknął cicho pod nosem, po chwili dodając głośniej: - Nie ma problemu mordeczko, robota jest robota. Zrozumiałe.
Rozłączył się i zaklął, tym razem w duchu. Nie poszczęściło mu się tym razem, góra Błękitnych Słońc musiała zacisnąć dupę. Pewnie po jakichś problemach niedawno. Niedobrze. A wręcz mizernie.
- No, to tego. Chyba jednak koledzy nie pomogą. - zakomunikował zespołowi, patrząc na nich nieco zawstydzonym wzrokiem. Miał nadzieję na trochę więcej. - Chyba musimy zrobić to staromodnie. W miarę możliwości bez walki. Wolałbym.
Ostatecznie jednak nie był już członkiem Błękitnych Słońc. Zlecenie, które przyjął, powinno i stało wyżej niż dawne przynależności. Nie zamierzał się wycofywać ale jeśli dałoby radę ominąć wymianę ciosów ze Słońcami, pójdzie tą drogą.
Póki co wypadałoby obejść budynek, do którego w końcu dotarli. Już na dzień dobry wypatrzył wartownika.
- Aha. Musimy się pierw rozejrzeć. - zgodził się z Vasią w raczej oczywistej sprawie. Robiąc obchód perymetru, Curio uważnie obserwował ich cel i wszystkie procedury związane z ochroną obiektu. W miarę standardowe rozstawienie strażników, do tego weryfikacja przez omniklucz - również standard w tych czasach. Chociaż w kwestii Omegi to całkiem wyszukany sposób ale w końcu to były Słońca.
Zeszli na bok, aby nie rzucać się w oczy. Crassus ustawił się pod ścianą naprzeciwko dwójki, opierając się o nią plecami. Ręce splótł na piersi, wsłuchując się w propozycję asari.
- Dobre. Ale myślę, że powinniśmy mieć co najmniej dwa inne plany. Jeden jak najmniej inwazyjny. Proponuję więc tak. - uniósł prawą dłoń, odliczając na niej numery. - Pierwszy plan: czekamy na jednego z lokatorów i go zwijamy. Zabieramy omniklucz i wchodzimy jak do siebie. Plan drugi. -wyciągnął drugi plaec. - Robimy dywersję. Ja również mam kamuflaż taktyczny i jestem w stanie coś tam pogrzebać przy konsolecie. Tutaj musimy się dogadać co do samej dywersji i kto wchodzi do środka. Ostatecznie mi to ryba. Natomiast bójka z kroganinem to dobra dywersja, szczególnie jak wpadnie się na strażnika. - wyszczerzył się w uśmiechu, rozszerzając żuwaczki. W końcu wyciągnął i kciuk, ostatni z palców jego dłoni. - Plan trzy. Pełny rozpierdol. Jest to plan awaryjny na wypadek jakby wszystko inne dało w łeb. Wątpie, że użyjemy go no ale. Trza liczyć się z możliwością. Co pan na to, panie MacBeth? Vasia?

ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio

Avatar użytkownika
 
Posty: 158
Posty fabularne: 131
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 57.650
Medale: 5
Glitch (1) Seryjny Pechowiec (1) Fanatyk Miłości (1) Zwycięzca Areny (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Ulice Dystryktu Doru

29 lis 2022, o 00:26

Ustaliwszy co było do ustalenia, Krogul przymknął się i nie wdawał dalej w szczegóły. Co do literatury ziemskiej, to w sumie nie spodziewał się, że tamci się tym zainteresują, chociaż on zawsze wolał wiedzieć coś więcej o swoim celu - łatwiej wtedy znaleźć słaby punkt. On na przykład musiałby się pilnować, gdyby ktoś przesłał mu w prezencie - dajmy na to - archiwalny egzemplarz drukowanego wydania dramatów tego całego Szekspira. Z drugiej strony, w większości wypadków wystarczała po prostu solidna broń i bezpośredni strzał w twarz. Wyszedł wraz z Vasią, nie chcąc samemu tracić więcej czasu i mieć z głowy cholernego impostora jak najszybciej.

W trasie wyszło na to, że kontakty, jakimi chwalił się przed chwilą Turianin chuja ze sobą przyniosły i chujem obrodziły - bywało jednak i tak. Ostatnio atmosfera na Omedze była chyba bardziej napięta, a do tego konflikt wywołany przez nowopowstałe SST nie pomagał w złagodzeniu sytuacji. Dlatego też nawet nie miał za złe specjalnie Crassusowi, że tamta ścieżka nie wypaliła. Poklepał go lekko po ramieniu, uśmiechając się do niego nieco tylko kpiąco.

- Cóż, zdarza się najlepszym, nie przejmuj się. - stwierdził nieco dwuznacznie, po czym skupił się na robocie. Kiedy dotarli na miejsce i zrobili obchód, sam przyglądał się jeszcze okolicy - on sam ustawiłby w sumie jeszcze kogoś w jednym z okien naprzeciwka, żeby był dodatkowymi oczami i wsparciem ogniowym w razie problemów na dole. Kiedy natomiast tamci rzucili swoje propozycje, podrapał się po brodzie po czym skomentował.

- Jeśli ci strażnicy są warci chociaż pół kredytu, to powinni znać na tyle lokalsów, żeby nas wyłapać jeśli spróbujemy wejść na czyjąś kartę. A co do kamuflażu taktycznego, to ja mam tylko taki, o. To jest kamuflaż... - podniósł prawą pięść. -...a to jest taktyczny. - podniósł lewą pięść. - Razem tworzą kamuflaż taktyczny. Jak ktoś jest nieprzytomny, albo martwy to nie ma szans cię zobaczyć. Tak zawsze powtarzała moja mama, mądra kobita. - wyszczerzył zęby w uśmiechu, po czym spoważniał. - Ale myślę, że faktycznie ja i Crassus możemy w takim razie dać sobie parę razy po mordzie w pobliżu tamtych trepów, wpaść na kogoś, coś rozjebać po drodze, i tak dalej - zainteresują się chociażby dlatego, że ewidentnie im się nudziło. A strzelać zawsze można zacząć w międzyczasie, jakby coś się nie udało. - zgodził się na plan, jednocześnie jakoś bardziej ufając niebieskoskórej typiarze, choć mógł to być z jego strony nie do końca świadomy gatunkizm. Ostatecznie jednak to tamta go znalazła pierwsza, więc chyba lepiej jej szło w te klocki hackujące.
ObrazekObrazek
Krogul MacBeth

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Posty fabularne: 26
Dołączył(a): 13 lut 2022, o 03:39
Miano: Krogul MacBeth
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Krogan
Zawód: Gangster
Postać główna: Fulvinia Adratus
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.905

Re: Ulice Dystryktu Doru

3 gru 2022, o 17:13

Łapanie Lokalsa

75% (baza + fakt tego, że jest 3vs1 + fakt tego, że napadają na cywila + moja dobra wola)
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
52


Szansa na wykrycie
35%
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
100
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Ulice Dystryktu Doru

3 gru 2022, o 18:19

Po dosyć krótkiej naradzie, w której wzięła udział cała trójka, wiedzieli już jak powinien prezentować się ich bezpieczny plan. Wymyślili sobie kilka wariantów, gotowi by wcielać je w życie po kolei. Na szczęście jednak przeprowadzili naprawdę skuteczną akcję i nie było potrzeby, by kombinować co zrobić dalej.

Rozwiązanie na ich problem braku omniklucza z dostępem było dosyć łatwe dla w miarę sporej grupy. Przyczaili się z tyłu, koło koszy na śmieci. Vasia i Crassus mogli wspomagać się kamuflażem taktycznym, lecz duży i szeroki w barach Macbeth nie miał tej możliwości, przez co musiał polegać na nieco bardziej konwencjonalnych metodach chowania się za koszami i liczenia, że nie będzie łatwy do ujrzenia.
W końcu nadeszła do nich perfekcyjna ofiara. Mężczyzna, człowiek, ze słuchawkami na uszach, szedł akurat z dwoma workami na śmieci. Otworzył szybko bramkę i podszedł do kosza, chcąc pozbyć się worków dwoma rzutami. Niestety dla niego, wygrał na loterii pobicie z kradzieżą, gdyż za nim szybko pojawił się Crassus, który wyskoczył z kamuflażu, i po prostu zdzielił go dość potężnie w głowę, pozbawiając go przytomności. Mógł zabrać mu omniklucz, gdy Krogul wyszedł zza śmietników i wrzucił nieprzytomnego (nie)szczęśliwca do jednego z nich. Patrząc po sile ciosu Turianina, koleś został wyłączony z gry na parę godzin, i raczej nie będzie sprawiał im problemów. O ile nie zostali zauważeni. Chyba jednak mieli póki co szczęście i umiejętności po swojej stronie, bo nie usłyszeli ani alarmu, ani niczego, co wskazywałoby na ich wykrycie.
- Gratulacje - rzuciła dość obojętnie Vasia, chyba tylko po to, by skomentować jakkolwiek ten sukces. - Ty idź przodem, Macbeth, my możemy wyparować. - zaproponowała dość krótko, sama oczywiście aktywując kamuflaż, by nie zostać uznaną za podejrzaną.
Krogul (wraz z Crassusem, jeśli nie skorzystał z rady Vasii), przeszedł przez bramkę od śmietnika i jakby nigdy nic, skierował się do wejścia do środka budynku, przechodząc ścieżką zbudowaną ze sztucznych kamyków, kreowaną ewidentnie na bardziej fancy, niż w rzeczywistości była. Osoby mieszkające tu lubiły ewidentnie fałszywy sort luksusu. Vasia była w kamuflażu, ale słyszał jej ciche kroki. Strażnicy raczej nie mieli jednak takiej możliwości, bo były subtelne i dość zagłuszane przez tupanie potężnego Kroganina.
Weszli w końcu do środka. Ładna klatka i hol, uzupełniane zapachem czegoś przypominającego nektar, budziły w nich skojarzenia raczej z czymś bogatszym i Cytadelowym, niż śmierdzącą Omegą. Weszli do windy i wjechali na górę, podczas czego Mar'adi postanowiła już się pojawić. Wjechali na górę, praktycznie na jedno z najwyższych pięter, po czym skierowali się ku mieszkaniu na samym końcu korytarza. Gdy stanęli przed dość szerokimi, jaśniejszymi niż ściany korytarza drzwiami, Asari głośno odetchnęła.
- Ktoś z nas może spróbować dorwać się do jakiegoś pomieszczenia administracyjnego, czy innego zarządcy. - zasugerowała cicho. - Może dowiemy się pod jakim nazwiskiem wynajmuje się to mieszkanie. - prychnęła, jakby sugerując, że może to nie Krogul MacBeth jest właścicielem, co było jednak raczej nieprawdopodobne, ale warte zbadania.
Oczywiście zostawała im jeszcze kwestia drzwi. Mogli albo spróbować hakowania, albo wywarzenia ich lekko, albo po prostu rozpieprzyć je w drobny mak. Póki co byli sami na korytarzu, ale ten stan mógł się zmienić, jeśli wzbudzą zainteresowanie sąsiadów.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04


Powrót do Dystrykt Doru

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość