Dystrykt Doru to obszar położony najbliżej kluczowych systemów utrzymujących stację w takim stanie, w jakim jest teraz. Pewnie dlatego jest jednym z najbardziej chronionych. Znajdują się tutaj takie mechanizmy jak system uzdatniania wody, główny system wentylacyjny czy stacja centralna kolumny nośnej.

Re: Ulice Dystryktu Doru

19 sty 2023, o 01:38

Crassus z kompleksem kamyczków i Krogul z kompleksem braku dobrej bitki musieli bardzo szybko zgodzić się z tym, że nie było im dane nigdy dogadać się w żadnej kwestii. Pojawienie się Latarników, choć mogli się tego spodziewać, wydarzyło się chyba w jednym z gorszych momentów, przerywając im dość gładko idące do tego czasu dochodzenie. Oczywiście nie znaczyło to, że od razu wszystko musi się zepsuć, ale zakończyło to, tymczasowo przynajmniej, dobrą passę.
- Chyba cię pojebało, MacBeth, że będę się teraz napierdalać - Vasia miała dość miękki charakter, a i pewnie tym razem dałaby się przekonać, ale opór, który postawił Crassus, w połączeniu z najwidoczniej brakiem cojones, sprawił, że i ona wyraziła ostry sprzeciw. Widocznie była gorszym sortem towarzysza dla Krogula - Axel na pewno chętnie powalczyłby u jego boku. Będzie musiał zapamiętać sobie tego Varrena, a i może faktycznie po niego wróci - Będę zaraz się ewakuować, tylko skończę kopiowanie. ETA 2 minuty. - tak, jak wcześniej, jej próba wojskowego gadania była dosyć niewygodna, tak mogło tak być i teraz. Tym razem jednak powiedziała to totalnie odruchowo, nawet nad tym nie myśląc, po prostu rzucając to w eter.

Przewaga głosów była jednak jasna - dwa do jednego za ucieczką. Dlatego też rzeczywiście postanowili się ewakuować bez zbierania reszty danych (zachowując te dobre trzy czwarte). Musieli wyjść przednim wyjściem, ale dzięki temu, że podjęli słuszną decyzję o natychmiastowym odejściu, udało im się opuścić blok zanim doszło do strzałów. Curio schował się w swoim kamuflażu taktycznym, a Macbeth wyszedł dziarskim krokiem, kierując się jednak do tylnej furtki (czyli tej, którą wyszli), w akompaniamencie przekrzykiwania się ze strony "oficera" Błękitnych Słońc oraz jakiejś Latarniczki, o tym, że nie ma tu żadnego gościa z Fornaxa. Kontargument był prosty - był tu takowy, i zaraz wejdą tu siłą, by to im udowodnić.

Kroganin szedł raczej szybko, starając się nie wyglądać podejrzanie (co na szczęście udało mu się, bo nie był głównym zainteresowanym całej tej afery). Dotarł w końcu do wyjścia, znajdując się już przed śmietniskiem, lecz zamiast zamkniętej furtki, zastał otwartą, a przed nią, mężczyznę rasy człowiek - Latarnika, oczywiście. Z bronią. Mógł spróbować to wyperswadować, ale ten miał ewidentnie bojowy nastrój. Choć kamuflaż taktyczny Crassusa jeszcze działał, sytuacja zrobiła się napięta ekstremalnie szybko, a MacBeth musiał zdecydować między "szybkim wpierdoleniem typowi", jak by to pewnie określił, a próbą de-eskalacji. Dobrze wiedział, że jeśli uwaga zostanie na nim zebrana, to żaden kamuflaż tu nie pomoże, i będą musieli przejść nie tyle co do skradania się, co do uciekania ku bezpieczeństwu.
Vasii dalej brakowało. Jeszcze do nich nie dołączyła - może była gdzieś w kamuflażu, a może nie, ale nie dawała po sobie znaków życia odkąd powiedziała, że będzie pobierać dane.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10732
Posty fabularne: 1,224
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Ulice Dystryktu Doru

19 sty 2023, o 21:27

Krogul, niezadowolony z tego, że jego towarzysze nie mają ochoty na dobrą rozpierduchę obiecał sobie, że nadrobi to w klubie do którego mieli teraz się udać, a jeszcze lepiej - w momencie, gdy namierzą impostora. Tamtemu dopiero należał się wpierdol. Dlatego też Kroganin postanowił zachować swoją chęć do bitki na później, spakować ją gdzieś z tyłu własnego umysłu tak, by czekała na dobry moment. To pozowliło mu się bardziej skupić na obecnym zadaniu, które... w sumie było dość proste. Trzeba było stąd szybko wyjść, żeby szybciej dostać się do ich celu.

Dlatego widząc przyczajonego przy furtce typa, Kroganin miał ochotę przewrócić oczami, teraz już nastawiony na to, by szybko się stąd ulotnić. Nie tracąc zupełnie tempa, jakby pewny, że gość przed nim nie szuka JEGO, rzucił jakby od niechcenia:

- Ej, ty jesteś z tej ekipy co stoi przy głównym wejściu i się żre z naszą ochroną, bo szuka Turianina jakiegoś? Bo jeśli tak, to mi obcy typ tego rodzaju mignął jak wchodził na wyższe piętro, może na dach. Miał snajperkę. Może go dogonisz zanim odstrzeli komuś z waszych łeb. - machnął kciukiem za siebie, w kierunku wejścia do samego budynku, nie przystając jednak i wyraźnie dając znać, że ma zamiar stąd wyjść, czy typowi się to podoba, czy nie.

Jednocześnie przygotowywał się do tego, że trzeba będzie użyć nowego ostrza, co w sumie nie byłoby też aż TAK złym rozwiązaniem sytuacji. Ciekaw był tylko, czy Crassus zda się na niego, czy może uzna, że tym razem woli atak z zaskoczenia.
ObrazekObrazek
Krogul MacBeth

Avatar użytkownika
 
Posty: 40
Posty fabularne: 31
Dołączył(a): 13 lut 2022, o 03:39
Miano: Krogul MacBeth
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Krogan
Zawód: Gangster
Postać główna: Fulvinia Adratus
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.905

Re: Ulice Dystryktu Doru

21 sty 2023, o 16:30

- No. - przyznał Crassus na pytanie o jego współudział w uderzeniu na burdelu Latarników. - Wiesz, porwanie dzieciaka bogacza na męską dziwkę to nie jest najlepszy pomysł. Takich ludzi stać na ekipę, która może ci dać klapsa. Tak było tym razem. - wyjaśnił nieco sytuację, która zaistniała jakiś czas temu. Latarnicy widać też to dobrze pamiętali. Niemniej jednak, Curio wolał pominąć walkę, która była im zbędna. Ani Błękitne Słońca ani ci cholerni Latarnicy nie byli bezpośrednio połączeni z ich sprawą.
- Po co, Krogul? Pozycja i dobra ale po co mamy się strzelać z dwiema ekipami? Spadamy tyłem i gitara.
Widać Vasia podzielała zdanie Curio, czym podzieliła się na komunikatorze. Turianin wskazał na słuchawkę, rzucając MacBethowi porozumiewawcze spojrzenie i ruszył do wyjścia. Jak kroganin będzie chciał to dołączy.
Na szczęście dla niego postanowił tak zrobić. Crassus poprowadził ich wyprawę do windy i w dół kamyczkowego budynku. Tylna furtka była oczywistym wyjściem z tej sytuacji, tam też skierował swoje kroki. Brak Vasii był nieco niefortunny ale mogli chociaż oczyścić przedpole zanim dołączy do nich asari. Najemnik schował się pod całunem swojego Kamuflażu Taktycznego. Wewnętrznie podśmiechiwał się z pewności siebie u gangsterów. To się głupie chuje zdziwią.
Pewny siebie podążał za Krogulem ale niestety, życie nigdy nie było proste. Obaj wyszli naprzeciwko Latarnika, który ewidentnie szukał wpierdolu. MacBeth pomyślał i zadziałał szybko, to mu się spodobało. Pozwoliło to Curio wykorzystać ostatnie sekundy swojego Kamuflażu aby przemknąć się między rozmówcami. Planował oflankować Latarnika, a gdy tylko znalazł się z boku gangstera, nadszedł czas na bolesne powitanie.
Curio “zmaterializował” się z włączoną omni-pięścią na swojej ręce, ta jednak już wykonywała cios wymierzony prosto w szczękę Latarnika. Prawy prosty. A jeśli trzeba, to poprawi jeszcze jednym.

ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio

Avatar użytkownika
 
Posty: 165
Posty fabularne: 137
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 57.650
Medale: 5
Glitch (1) Seryjny Pechowiec (1) Fanatyk Miłości (1) Zwycięzca Areny (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Ulice Dystryktu Doru

28 sty 2023, o 01:53

inicjatywa
Wyświetl wiadomość pozafabularną


Kolejka
Crassus ----> Krogul ----> Latarnik

AKCJA 1

Wyświetl wiadomość pozafabularną

AKCJA 2

Wyświetl wiadomość pozafabularną


czy Vasia dołączy do konfliktu?
tak
75%
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
67
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10732
Posty fabularne: 1,224
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Ulice Dystryktu Doru

28 sty 2023, o 18:57

- Coś mi tu śmierdzi...jakiś podejrzany jesteś - powiedział Latarnik do Krogula, chcąc jeszcze wejść może w jakąś polemikę, lecz nie za bardzo mając na to czas, gdyż decyzja została już podjęta przez Crassusa. Nawet, jeśli były tu jakieś szanse na skuteczne wyperswadowanie, tak zostały zaprzepaszczone przez decyzję duetu o szybkim sklepaniu gościa. Decyzję, która niestety nie była tak opłacalna, jak mogłaby być.
Curio zaatakował jako pierwszy, wyskakując za wrogiem ze swojego kamuflażu taktycznego, i aktywując swoją omnipięść. Technologia, choć nowa i porządna, tym razem jednak zawiodła - gdy zbliżył swoją pięść do Człowieka i uderzył go w metal, poczuł nie pękające elementy ceramiki, a gigantyczny ból ręki, gdy walnął w metal. Nie była to jego wina - teraz zorientował się, że program, który wcześniej go przysmażył, musiał też przeciążyć na chwilę jego omniklucz, lub przynajmniej mod bojowy, co skutecznie utrudniło mu atakowanie w tym momencie.
Macbethowi poszło nieco lepiej - aktywował swoje nowe, zdobyczne cudeńko, i od razu wyprowadził szybki atak, wbijając klingę w ramię nieszczęśnika, i potem poprawiając szybką, zdecydowaną, krogańską dyńką. Facet prawie padł na ziemię, lecz jakimś cudem ustał na nogach. Oddał mu pięknym za nadobne, uderzając go swoim krótkim, mniejszym ostrzem po brzuchu, powodując przy tym dość obfite, ignorujące tarcze krwawienie. Nie było to nic strasznego dla Krogula, który był dobrze przeszkolony i obdarzony genetycznie, ale nie jeden wojownik zostałby już obity.
- Tu są! Tu są! Chłopaki, kurwa, tu jest ten Turianin! - wydarł się w niebogłosy mężczyzna, którego niestety nie udało im się uciszyć. Nie mieli farta, który pozwoliłby im go wystarczająco szybko ukrócić, a więc wezwał posiłki, które usłyszeli dość szybko.
Oprócz darcia się ich celu, usłyszeli też strzały z daleka. Latarnicy weszli już w otwartą walkę z Błękitnymi Słońcami, lecz część z nich, niestety, wysłuchała zewu swojego przyjaciela.
Gdy dostrzegli cztery pary butów pędzące w ich kierunku, trójkę ludzi i jednego Turianina, wiedzieli, że ucieczka nie będzie już taką łatwą i przyjemną opcją, jak mogłaby być. Trzeba było przynajmniej jakoś ich powstrzymać. Gdy szykowali się już do konfrontacji, szyja krzykacza została przebita omni-kamą, zza której widać było Vasię. Jej kamuflaż taktyczny został przerwany, a ona stanęła teraz obok nich.
- Kurwwwwww... - jakże elokwentnie wypowiedziała się na temat sytuacji, która teraz zapanowała - Dobra, lecimy, dawajcie! - oznajmiła już nieco bardziej energicznie, gotowa, by zabrać się do walki po ich stronie. Mieli o tyle farta, że zdążyła faktycznie się z nimi przegrupować. Trzy versus cztery nie było zbyt dobrymi szansami, ale na pewno zdolności będą tu istotniejsze, niż cyfry...
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10732
Posty fabularne: 1,224
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Ulice Dystryktu Doru

wczoraj, o 22:06

Szybka akcja. Dwudziestominutowa przygoda wewnątrz apartamentowca, wyciągnięcie informacji, wyjście. Jeszcze na kebab by zdążyli. Tak to sobie wszystko zakładał Curio, aż do momentu gdy obaj z MacBethem spotkali Latarnika w tylnym przejściu. Trochę pech, nie ma co, ale nie wszystko było stracone. Turianin nawet przez chwilę się nie wahał aby wykorzystać swoją zdobyczną omni-pięść na gangsterze. A okazje ku temu miał bezbłędną.
Wyłonił się ze swojego Kamuflażu niczym zawodowy zabójca, pomarańczowa omni-pięść uformowana na jego ręce. Zamachnął się i uderzył, wkładając w ten cios motorykę całego ciała. Pięść trafiła prosto w cel, tam gdzie upatrzył sobie Curio. Jedyny minus taki, że bez omni-pola służącego za właściwą broń. Głuchy trzask uderzenia metal o metal rozległ się w powietrzu, zaraz przed jęknięciem turianina.
- No żesz kurwa. - syknął i zamachnął się ponownie, aktywując omni-pięść. Jego szczęścia jednak się wypaliło i okazało się, że omni-pięść zabrana z, nomen omen, Latarnika była jakaś felerna. Drugie uderzenie wylądowało w taki sam sposób, czyniąc dosłownie zero szkód poza lekkim bólem ręki i pękniętą dumą u Crassusa. - W RYJ VOLUSA! Dobra, ej, może jednak pogadamy? Autograf? - zawsze warto było spróbować dyplomacji, prawda?
Latarnik zdawał się nie podzielać zdania najemnika. Wrzasnął głośno, wzywając swoich kumpli i sam chwycił za broń. Kawaleria gangstera przybyła szybko ale i oni nie byli sami. Asari pojawiła się również obok, co nieco uspokoiło Curio. Zerknął on pierw na MacBetha, potem na Vasię.
- Chyba jednak nie pogadamy z nimi. - stwierdził w końcu. Trochę kusiło użyć ponownie pięści ale tym razem, bym powalić wszystkich przeciwników. Po chwili wahania jednak się rozmyślił. - Aaa, jebać to.
Jego prawa dłoń od razu pomknęła na plecy, skąd pochwycił swojego Raptora. W trakcie gdy karabin formował się w swój tryb bojowy, omni-klucz Crassusa zabłysnął po raz kolejny ale tym razem aktywując Kamuflaż Taktyczny. Nie stał jednak w miejscu, a zerwał się do biegiem do tyłu żeby zająć miejsce za osłoną z tyłu. Będąc na miejscu przyjął dogodną pozycję strzelecką, a jego celownik pomknął na Latarnika. Curio nacisnął spust.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio

Avatar użytkownika
 
Posty: 165
Posty fabularne: 137
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 57.650
Medale: 5
Glitch (1) Seryjny Pechowiec (1) Fanatyk Miłości (1) Zwycięzca Areny (1) Upadek Mindoiru (1)

Poprzednia strona

Powrót do Dystrykt Doru

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron