Każdy jakoś podróżuje! W przypadku, gdy środkiem naszego transportu jest własny, bądź cudzy, statek, którym możecie dostać się w każdy zakamarek galaktyki, warto to udokumentować właśnie tutaj.

Re: Nerthus

23 wrz 2016, o 17:44

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Nerthus

23 wrz 2016, o 18:35

Svea uśmiechnęła się do Szeola znad broni, po czym odłożyła ją na stół, bo skończyła ją czyścić. W końcu obudziła ich na względne śniadanie, nie wypadało więc, by jej sprzęt zajmował cały stół. Stopniowo zaczęła zdejmować z niego wszystko, nucąc coś pod nosem niezbyt melodyjnie.
- Po prostu nie lubię, jak mi tyłek do statku przyrasta - odparła. - Dobrze będzie stąd wyjść, nawet jeśli tylko na moment. Nie sądzę, żeby to miało być jakoś szczególnie ekscytujące.
Wstała i zebrała swoje rzeczy, by przenieść je do swojej kajuty. Wrzuciła je do środka dość niedbale, ale bezgłośnie, musiały więc upaść na łóżko. To wciąż pozostawała jej część statku, prywatna, osobista, do której nie wpuszczała nikogo więcej. Z żadnym z najemników nie nawiązała przez te dwa dni na tyle bliskiego kontaktu, by zaprosić go do siebie w chwilach, gdy cichło zamieszanie w mesie. Jedynie z Gate'm pozwalała sobie na dwuznaczne przekomarzanie się, ale do niczego to nie prowadziło, przynajmniej na chwilę obecną.
Przeniosła wzrok na Charlesa, gdy ten zaczął mówić, od razu przechodząc do rzeczy. Zmarszczyła brwi, odgarniając z twarzy pojedynczy kosmyk różowych włosów. Jakoś w połowie jego monologu, uświetnianego komentarzami Szeola, parsknęła krótko śmiechem.
- Więzień jest zadowolony z faktu, że zabieramy go z Czyśćca, bo dlaczego miałby nie być. Nie będzie kosy w plecach, bo przecież jesteście tu od tego, żeby ochraniać jego tak samo, jak nas. Co jest, strach was obleciał? Może jednak Ganzorig nie do końca wiedział, kogo wybiera - mruknęła, przeciągając się i zakładając nogę na nogę. Wyciągnęła papierosa i odpaliła go, a słodki zapach dymu dość przyjemnie pomieszał się z zapachem świeżo parzonej kawy.
- Nie zostaję na statku, Charles - odparła kategorycznie, odrzucając zapalniczkę na stół. - To ja mam dokumenty, wy nawet nie wiecie jak Gutiérrez wygląda. Mam siedzieć i malować paznokcie w tym czasie, czy co? Sam se koordynuj. A że z bronią nie wpuszczą, to raczej oczywiste. Chociaż nie szkodzi spróbować.
- Svea, ich jest czterech, co ci szkodzi...
Kobieta poderwała się i uderzyła otwartą dłonią w blat stołu.
- Przestań mnie traktować jak dziecko - wysyczała do brata. - A wy w dupę sobie wsadźcie szowinistyczne zapędy, potrafię sobie poradzić w życiu, dziękuję za troskę. I wydupiać z mojego statku, nie po to was tu przywiozłam, żebyście teraz siedzieli wygodnie na tyłku, podczas gdy reszta będzie się pierdolić z więźniem - Alve uśmiechnął się głupkowato, ale lodowate spojrzenie siostry powstrzymało go przed wypowiedzeniem żartu, który sam cisnął się na usta. - On zostanie, i tak do niczego innego się nie nadaje. Jakbym potrzebowała stróża i monitoringu pokładowego, to nie wynajęłabym was, tylko swoją sześćdziesięcioletnią sąsiadkę. Ona też do koordynowania się nadawała.
Opadła z powrotem na kanapę i fuknęła cicho. Blondyn westchnął, spoglądając pytająco na czwórkę najemników. Najwyraźniej nie miał tu nic do gadania, a jeśli chcieli cokolwiek ustalać, to mieli to robić ze Sveą.
- Tymczasowa cela jest - warknęła do Szeola. - Statek do odlotu może przygotować Alve. Ty też chcesz zostać? Proszę. Ale twoje kredyty wtedy biorę ja, okej?

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Nerthus

23 wrz 2016, o 19:45

Upił łyk herbaty. Czego się w sumie spodziewał? Że od tak się zgodzi? Cóż, podejrzewał że mu odmówi ale nie spodziewał się że zachowa jak urażona nastolatka, która musi udowadniać że nie jest dekoracją. Czuł jak wzbiera w nim agresja, uczucie, którego nie czuł już od bardzo dawna. Sam nie wiedział co go bardziej wkurwiło, bo zdenerwowaniem tego nazwać nie można było. Chciał dobrze, a wyszło jak zawsze. Pierdolona gówniara próbująca zgrywać pieprzonego twardziela.
-No tak, więzień jest na pewno super kurwa zadowolony z tego że wyciągamy go z paki. Znasz go? Znasz tego pierdolonego latynosa już tyle lat że wiesz co mu siedzi w głowie? Jesteś jakimś medium, które przewidzi każdy jego ruch? Bo wychodzi na to że znasz nawet lepiej motywy Ganzoriga niż on sam. Wiesz po co mu jest w ogóle potrzebny?
Oparł się o krzesło. Starał się panować nad sobą, jednak kolejne lata wzbierającej się w nim agresji i gniewu znowu dawały o sobie znać. Zawsze panował nad swoimi emocjami. Zawsze starał się panować nad swoją wściekłą naturą, brak emocji zawsze był najlepszym rozwiązaniem problemu. Nigdy nie wyraził nawet słowa sprzeciwu kiedy pracował dla korpo. Zawsze wykonywał misje co do joty, nawet jeśli były największym skurwysyństwem i niszczyły resztki jego człowieczeństwa. Myślał że przez 2 lata spędzony w więzieniu, dzięki którym mógł wyrzucić z siebie te pokłady gniewu, nie będzie musiał z nimi zmagać. Jednak słysząc kolejne zdania różowłosej dziewczyny, wyobrażał sobie jak miażdży dłońmi jej głowę.
-O kolejny świetny plan, wnieść do zasranego super strzeżonego więzienia broń. Nie ma nic lepszego niż zacząć współpracę od podejrzeń próby wyciągnięcia więźnia siła. Na pewno te kilkanaście bramek i kontroli, które są po drodze do pokoju wizyt nie wykryją tego że masz przy sobie sprzęt. Jeszcze może masz jakieś super plany?
Nie mógł uwierzyć w to co ona proponowała. Idiotyzm tak wielki że nawet sobie tego nie wyobrażał, naprawdę nie miał ochoty wracać do pierdla przez jakieś kretynizmy ich wielkiego stratega bojowego. Ściskał dłoń na swojej herbacie oraz mocniej. Czuł że jeśli ściśnie kubek trochę mocniej to rozleci się w jego rękawicy.
-Po pierwsze nie ty nas wynajęłaś tylko Ganzorigm, po drugie przestań zgrywać pieprzoną księżniczkę. Jesteś pilotem tego statku, sama przyznałaś że na najemnika się nie nadajesz więc przerzuciłaś się na bycie kurierem.
Wtedy nastąpiła chyba ostatnia fala agresji Strikera, czuł jak pulsują mu skronie. Pierwszy raz od dawna czuł że musi wyjść po leki, zaczerpnąć świeżego powietrza, cokolwiek byle więcej nie być tutaj. Jednak było już za późno.
-Więc proszę cię zajmij się tym co masz robić czyli pilotażem.-W ataku furii rzucił kubkiem w burtę statku.-A NIE KARMIENIEM SWOJEGO JEBANEGO EGO, JESTEŚ CZŁONKIEM ZESPOŁU, WIĘC DO KURWY NĘDZY RÓB CO DO CO CIEBIE NALEŻY.
Wstał, czuł jak po jego czole spływają krople potu. Dłoni ściskał tak silnie, że gdyby nie miał na nich rękawic za pewne rozciął by sobie skórę. Teraz już nie czuł agresji i gniewu, jedyne co czuł to wypełniający go wstyd. Wstyd że znowu nie potrafił nad sobą zapanować. Wyprostował się, oddychało mu się naprawdę ciężko. Jego źrenice znowu były strasznie powiększone. Chwilę mu zajęło za nim znowu mógł się kontrolować.
-Rób jak chcesz Svea, ale nie zamierzam oddawać swojego życia w twoje dowodzenie. Zajmę się zabezpieczaniem statku z twoim bratem, jeśli ktoś się z tym nie zgadza to trudno.
Zaczął kierować się w stronę swojej kajuty. Potrzebował leków, naprawdę ich teraz potrzebował. Nie psychotropów, a przeciwbólowych. Bolała go cała głowa, miał uczucie że ciśnienie które się tam zebrało zaraz wyciśnie mu krew prze nos, uszy i oczy. Blizna dawała się jeszcze bardziej dawać we znaki niż kilka dni wcześniej. Na sam koniec, kiedy był już bliski opuszczenia pomieszczenia, dodał tylko.
-A moje kredyty możesz sobie zabrać, przynajmniej twój brat będzie miał jak ci zafundować stylową trumnę.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
 
Posty: 1167
Posty fabularne: 97
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 66.800
Medale: 9
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1)

Re: Nerthus

24 wrz 2016, o 14:27

Nex siedział sobie z boku spoglądając to na jedno to na drugie gdy po kolei próbowali udowodnić sobie kto ma większe cojones i nawet nie próbował ukryć swojego rozbawienia. Powstrzymywał się jedynie aby parsknąć śmiechem i przypadkiem im nie przerwać. Aby może być precyzyjnym zaznaczę, że nie chodziło o to jakich argumentów używali, choć i część z nich była po prostu do du**, a chodziło raczej o to jak to robili. Głos zabrał dopiero gdy ich kucharz opuścił mesę.
- Po kimś kto był terrorystą i siedział w więzieniu nie spodziewałbym się, że jest tak miękką kluchą. Tak się o ciebie martwi, że aż stracił nad sobą kontrolę - powiedział upijając łyk herbaty nim kontynuował - Rzeczywiście powiedziałaś, że nie nadajesz się na najemnika, ale z pokazu jaki on teraz dał... On również się nie nadaje. Powinien być w wojsku, albo lepiej Czerwonym Krzyżu. Mówiąc jednak wprost skoro już wiem, że Gate to nasz "drugi pilot" to ja osobiście nie zamierzam stwarzać ci problemów. Wątpię abym znalazł tam milsze towarzystwo...
Słowa pirata mogły się w pierwszej chwili wydać bezczelne, ale patrząc na sytuacje nie dając się ponieść przy tym emocjom to tak właśnie było. Może i szkoda byłoby gdyby ktoś tak ładny miał wyzionąć ducha w takim miejscu, lecz tak długo jak Nex będzie w stanie stąd odlecieć to nie będzie miał potem wyrzutów sumienia.
- Co się tyczy broni to nie zapominajcie, że to nie jest normalne więzienie, a BS'y nie robią tego z dobroci serca. Chcą jak my zarobić i na pewno uszanują to, że musimy mieć możliwość samoobrony na wszelki wypadek. Ostatecznie... Próba zaatakowania więzienia w szóstkę byłaby bez wątpienia samobójstwem. Niebyłym jednak pewien czy nasz pasażer się ucieszy na nasz widok. Zapewne nie wie, że po niego przylecimy, a my również nie wiemy co nasz klient zamierza z nim robić, lecz mam to w du***.
What Can Change The Nature Of A Man??

ObrazekObrazek

~ Strój cywilny ~ Pancerz Bojowy ~

Bonusy: +35% obrażenia od mocy biotycznych, +25% siła od mocy biotycznych, -25% koszt mocy biotycznych, +10% do celności Upiora, +30% moc tarczy, +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni, +20% siła pancerza

Obrazek
Nexaron Dragonbite

Avatar użytkownika
 
Posty: 660
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 13 sty 2013, o 17:28
Miano: Nexaron Dragonbite
Wiek: 26
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 29.625
Medale: 8
Rekrut (1) Kat (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Archanioł (1) Operacja Szalony Geniusz (1) Operacja Psychopata (1)

Re: Nerthus

25 wrz 2016, o 22:13

Kraiven przez całą rozmową milczał. Nie przypuszczał, że akurat przed wylądowaniem na Czyśćca dojdzie jeszcze do jakiś utarczek słownych. Widać nie wszystkim pasowała rola dowódcy jakim została Svea. Chińczyk wyraźnie określił kto ma się zająć rozmową z błękitnymi. Nie wyznaczył on żadnego z najemników, a przecież na pewno znał ich kwalifikacje zawodowe. Wyznaczył kurierkę. Nie było tutaj co gadać. Nawet jeśli rzeczywiście mogła się nie nadawać. Will rozumiał frustrację Charlesa. Już od początku miał on problem z kobietą. Choć zdziwił się, ponieważ w tych wszystkich słowach dało się wyczuć jakby...troskę? Nie spodziewał się tego po nim, zważywszy na to, że traktował go od początku jako zwykłego najemnika bez uczuć. Jak bardzo można poznać charakter kogoś przebywając z nim tak krótki okres czasu. Po szarpaninie i wyjściu Charlesa z mesy, Kraiven spojrzał na Nexariona, który podobnie jak Will, również nie przypuszczał by brodaty najemnik zrobił takie przedstawienie. W przeciwieństwie do białowłosego, nie zamierzał on komentować tej rozmowy ani zachowania terrorysty. Kraiven również miał swoje słabości oraz dość łatwo wybuchał w przeszłości. Póki co na szczęście nie miał takich przypadków od wielu miesięcy i wolałby by tak już zostało. Mruknął tylko coś pod nosem, zerkając na chwilę na Sveę, ale nic nie komentując. Po chwili, znów skupił swój wzrok na Nexie, który ostatecznie rozpoczął rozmowę na temat, który go interesował. Czyściec. Nie będzie to przyjemny spacerek.
- Szef wyznaczał ciebie do rozmowy z błękitnymi i nam nic do tej decyzji póki wszystko będzie pod kontrolą jak zakładamy - odpowiedział po Nexarionie, zerkając znowu na Sveę - Pamiętaj tylko, że z błękitnymi słońcami się nie igra. Jak będziesz się tego trzymała to reszta powinna pójść z górki...O ile rzeczywiście nie napotkamy na żadne komplikacje ze strony prawnej jak choćby właśnie zabranie nam broni - parsknął, zerkając na Nexariona - Nie ma co zakładać po Błękitnych, że uszanują twoją swobodę, ale... - tu spojrzał znowu na Sveę - Mam nadzieję, że twoja charyzma przekona ich, że tak jak oni "jesteśmy ludźmi interesu o dobrych zamiarach". Może to ich przekona. Może...Nie mniej, wszystko już mamy przygotowane po odbiór więźnia? Czy coś jeszcze trzeba ustalić bądź zrobić? - spytał się wszystkich zerkając to po nich, gdyż dołączył do całego grona w mesie podczas rozpoczęcia kłótni. Nie wiedział czy coś konkretnego było już ustalane czy też nie. Kwestia zabrania broni to rzecz wiadoma i logiczna ze strony błękitnych.
Obrazek

ObrazekObrazek
| +55% obrażeń od broni | +20% obrażeń od strzałów krytycznych | +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni |
| +20% pancerza | 30% przywróconej maksymalnej mocy po utracie tarcz, pochłaniając przy tym 2 dawki omni-żelu |
| (15% jeżeli dostępna jest tylko 1 dawka omni-żelu) |
Obrazek |Obrazek| "Słowa" | Obrazek | "Myśli" | Obrazek | Obrazek

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
William Kraiven

Avatar użytkownika
 
Posty: 677
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 17 gru 2012, o 21:19
Lokalizacja: Cytadela
Miano: Will
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Horyzont
Status: ex-Przymierze, Były komandos "Delta", Były porucznik SOC, Były najemnik Błękitnych Słońc. Uważany za zmarłego.
Kredyty: 62,872
Medale: 5
Rekrut (1) Arbiter (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1)

Re: Nerthus

26 wrz 2016, o 18:30

Lot może i nie zaczął się najprzyjemniej; odbył się w atmosferze braku zaufania i strachu ze strony Szeola. W końcu krótki czas przed tym zadaniem, Gate miał nieprzyjemność prawie zmierzyć się z Cerberusem i ponoć poznać swojego ojca. To nie były zbyt przyjemne chwile, szczególnie, że nie wiedział czego spodziewać się ze strony tej organizacji - teraz, wiedząc o prawdopodobnym pokrewieństwie, mogli chcieć również jego głowy. Ze strony tych ludzi, mogło wydarzyć się nic i wszystko. To w tym wszystkim było najgorsze, ta cholerna niepewność i nieświadomość.
Może i jego strach, którego źródła nikt z obecnych nie mógł znać, czasami przebijał się, lecz starał się z całych sił maskować go uśmiechem. Lub jego brakiem, zwyczajnym wyrazem twarzy, który u wielu - szczególnie u tych o słabych umysłach - wywoływał uczucie niepokoju i ściśnięcie żołądka. Jednak teraz wszelkie obawy, obijały się tylko o wnętrze czaszki, a usta wykrzywiały się w szczery uśmiech kierowany do Svei - doprowadziła go nawet do śmiechu, deklarując swoje zaufanie i przy tym demaskując swoje niedoświadczenie. Może i miała gadane, co Szeolowi się podobało, jednak brakowało jej doświadczenia oraz wiedzy o prawach kosmosu, których nie było. Rządziło prawo silniejszego, ulubione prawo dzikiej Matki Natury, Matki Kosmosu, która czasami - dla swojej perwersyjnej przyjemności - przechylała szalę zwycięstwa dla tych uciemiężonych. Jednak robiła to rzadko, piękna pani kocha się najbardziej w sile.
Jego uśmiech powoli znikł z jego twarzy, kiedy wpierw Svea dała pokaz swojej złości i determinacji do wyjścia na pokład Czyśćca, a potem przerodził się w zażenowanie, gdy głos podniósł Striker. W tym momencie postanowił nie wtrącać się w zatarg i poczekać, aż zakończą swoje, a dopiero potem powiedzieć kilka słów od siebie. Dlatego też oparł się o burtę statku, odpalając papierosa i obserwując zdarzenie.
Nieszczęśliwie lub szczęśliwie, kubek uderzył niedaleko mężczyzny, tak na wyciągnięcie ręki. Zadziwiło go to, jak i zachowanie białowłosego, którym popełniał wielki błąd - mógł podsycić nim większą burdę. Brodacz doszedł do wniosku, a raczej potwierdził w głowie tylko, że miał on uchybienia w osobowości i ciężko było z nim wytrzymać na dłuższą metę, ale najemnik pokrzepiał się faktem, że już niedługo znowu się rozejdą. Może kiedyś zastrzelą.
Wypalony papieros wylądował w szczątkach kubka oraz jego zawartości rozlanej na pokładzie.
Szczęśliwie Nexaron ani najemnik w czerwonej zbroi nie wybuchli, jednak poznany już białowłosy, jak zwykle rzucił zaczepliwym i niepotrzebnym komentarzem. Mimo wszystko miał rację, bo i Szeol w tym wszystkim, wyczuł troskę o niedoświadczoną dziewczynę, tylko w bardzo nietypowy sposób.
- Jeżeli chcesz zostać na statku i dopilnować, żeby niebiescy nie zrobili nas podstępem - będziemy wszyscy wdzięczni - rzucił do Strikera chłodno. - Ale zapanuj nad emocjami, to nie jest czas, żeby do siebie strzelać. Wszyscy chcemy wyjść z tego żywi i tak też będzie, nie róbmy z tego zadania jakiegoś pierdolonego piekła, kiedy to tylko odebranie jednego więźnia: odbierzemy go, wpakujemy do tymczasowej celi - bo widzę, że demokratycznie doszliśmy do wniosku, że właśnie tak będzie - i wrócimy do zleceniodawcy. Rozejdziemy się szczęśliwi, każdy ze swoimi kredytami.
Nie miał ochoty stawać na mównicy i robić za lidera tego kurwidołku. Jednak nie widział, żeby ktokolwiek z predyspozycjami, kwapił się do zrobienia tych rzeczy - Svea mogła sobie co najwyżej pogadać, a Striker nadawał się do restartu i zebrania tego gówna z podłogi.
- Jesteśmy na terenie Błękitnych Słońc, gdzie mają kurewsko wielką przewagę. Wchodzimy do paszczy lwa i nikt tak naprawdę nie może ocenić, jak bardzo ryzykujemy i czy w ogóle. Rozumiesz to Svea? Jak chcesz to idź, zobacz jak "fajnie" pracuje się z najemnikami. Ale musisz wiedzieć, że nie będziemy poświęcali swojego życia dla ciebie. Striker i tak wyraził dużo troski o twoje zdrowie - ty rozmawiasz, a my robimy całą resztę. Nie pyszcz za bardzo, nie zgrywaj bohaterki - brawura prowadzi do śmierci - mówił do Svei równie niewzruszenie, ale pewnie, jak do Strikera. Czyste BHP najemników, dotyczące jak dobrze nie spierdolić roboty. - Kraiven ma racje, Nexaron ma racje, Striker ma racje - wszyscy ją po części mamy. Teraz jednak trójka z nas bierze broń, a pani przewodnik używa swojego języka jako spustu, a słowa zamienia w pociski - spraw, żeby nas wpuścili z bronią i zadziornie się przy tym uśmiechaj. Kupisz tych stulejarzy, pewnie dawno nie mieli kobiety.
Podniósł swoją broń i obejrzał, czy jest gotowa do działania. Była, ale lepiej, żeby się dzisiaj nie przydała. Nie czekał na reakcję, postanowił poczekać na zewnątrz, modląc się w duchu, żeby nie pierdolili tej misji jeszcze bardziej. Idąc dodał:
- Jeżeli macie lepsze pomysły, to proszę bardzo. Zamieniam się w słuch, a jeżeli nie, to zapraszam za mną do wyjścia. - Szeol miał już opuścić pokład, ale odwrócił głowę w stronę reszty na pokładzie. - Posprzątajcie ten kubek, nie chcemy chyba przyjąć tutaj więźnia w takim syfie.
ObrazekObrazek


ObrazekObrazekObrazekObrazek

Osiągnięcia postaci, informacje dla MG

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Szeol Gate

Avatar użytkownika
 
Posty: 154
Posty fabularne: 9
Dołączył(a): 16 maja 2014, o 16:45
Miano: Szeol Gate
Wiek: 27
Klasa: Szturmowiec.
Rasa: Człowiek.
Zawód: Łowca głów, pilot
Lokalizacja: Dominikana (posiadłość)
Kredyty: 22.020
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Glitch (1)

Re: Nerthus

28 wrz 2016, o 17:31

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Nerthus

28 wrz 2016, o 17:57

- Wiem - odparła Svea, uśmiechając się do Charlesa jadowicie. Przekręciła lekko głowę i zmrużyła oczy. - Bo w przeciwieństwie do was, spytałam. Może fakt, że jestem z wyglądu śliczna i niewinna sprawił, że Ganzorig na pożegnanie postanowił się ze mną tą informacją podzielić.
W przeciwieństwie do wspomnianego zleceniodawcy, różowowłosa nie zamierzała tej informacji nikomu przekazywać. Zwłaszcza teraz, gdy Charles na nią naskoczył, choć dopiero za chwilę miała się dowiedzieć dlaczego. Parsknęła śmiechem, choć oparte o blat stołu dłonie zacisnęła w pięści. Starała się zachować spokój, ale była prowokowana, z chwili na chwilę coraz bardziej. Wokół jej nadgarstków pojawiły się błękitne smugi, potwierdzające ich podejrzenia, że jest biotyczką, nawet jeśli jej zawód należy do tych bardziej technicznych.
- Jeśli każą oddać broń, to oddam - wysyczała. - Wypierdalaj z tą księżniczką, to ty ją ze mnie próbujesz robić, upychając mnie na pokładzie jak jakieś pierwsze lepsze pierdolone dziecko Omegi. Obiecuję, że jak mnie zaczną gwałcić i mordować, to będziesz ostatnim, którego zawołam na pomoc.
Alve przesuwał spojrzeniem między jednym i drugim, na wszelki wypadek nie odzywając się. Tylko dziewczyna oddychała ciężko, choć bezgłośnie, doprowadzając do tego, że powietrze wokół niej było aż ciężkie od ogarniającej ją wściekłości. Poderwała się z powrotem z kanapy i wstała od stołu, nie zamierzając siedzieć w miejscu, skoro tak ją nosiło.
- O tak, nie będziesz się oddawał w moje dowodzenie, ale dwa dni można było przepierdolić w kuchni, licząc ziarnka soli przed wsypaniem ich do obiadu. Mogłeś zrobić coś konstruktywnego, zamiast obudzić się dziś i uznać "hej słońce, dziewczę słodkie i niewinne, zostań na statku, bo jak umrzesz, to mi będzie, kurwa, smutno". Wal się na ryj, Striker. Nie wiesz, do czego Ganzorig mnie wynajął konkretnie, więc nie pierdol mi tu, że jestem tylko pilotem.
- Ale dowodzenie powinno...
- Oj zamknij się, Alve, nie chciałam dowodzić, to ten tutaj sra żarem i rozpierdala kubki, za które będzie musiał zapłacić, furiat jebany. Nie martwi się - odwarknęła do Nexa. - Kompleks wyższości mu się załączył, bo kobieta powiedziała, że nie będzie siedzieć na dupie i czekać. Jak to tak?!
Blondyn westchnął i wstał, by pozbierać resztki rozbitego przez Charlesa naczynia, razem z petem, który zgasił w nim Szeol. Może nie wiedział, co więcej może ze sobą zrobić, a może bał się gniewu Svei, gdy ta zorientuje się, jaki burdel się zrobił w jej zadbanej, czystej mesie.
- Odbieracie tylko więźnia. Nie róbcie z tego zamieszania tysiąclecia. Nikogo nie obchodzi, kim jesteście i czemu akurat wy. A na pewno nie BSów - powiedział cicho, wtrącając się ostrożnie w rozmowę. Wyjątkowo nie został zeszkalowany przez Sveę, więc wstał i wyrzucił większe odłamki kubka do śmietnika, sprzątnięcie reszty zostawiając na później.
- Ja pierdolę, Gate, kurwa mać - wysyczała różowowłosa. - Umiem o siebie zadbać. Mam wami dwoma jebnąć o ścianę, żeby udowodnić, że mówię prawdę? Zaraz ich kurwa przez śluzę wyjebię, słowo daję - dodała już ciszej, prawdopodobnie do Alvego, choć skoro usłyszał on, to musieli usłyszeć też pozostali. Wykrzywione we wściekłym grymasie usta uśmiechnęły się lekko, choć wymuszenie, gdy usłyszała ciąg dalszy opinii Szeola. - Pewnie. Może jeszcze cycki pokażę.
Dopiero gdy zaczął mówić Kraiven, kobieta uspokoiła się nieco. Zniknęły błękitne błyski wokół jej rąk, nieco zmalał ogień w jej spojrzeniu. On nie traktował jej jak przerażonej dwunastolatki, tylko dlatego, że była szczupła, albo że nie miała penisa, albo z innego, jeszcze bardziej niedorzecznego powodu. No, przynajmniej nie robił tego aż tak otwarcie.
- Nie wiem - odparła, już spokojniej, choć nadal z irytacją brzmiącą w głosie. - Przecież nie ja tu dowodzę. Spytaj któregoś z tych mądrych.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Nerthus

30 wrz 2016, o 19:17

- Jakbyś tego nie nazwała te komentarze były niepotrzebne... Mój w sumie też, ale brak mi lepszego zajęcia - stwierdził z uśmiechem dalej powoli popijając zaparzoną wcześniej herbatę. Dla niego cała ta rozmowa była jedynie źródłem rozrywki i nie widział powodu aby się dodatkowo w nią angażować. Jeśli Svea pójdzie z nimi to fajnie. Zwłaszcza, że miała jak sugerowała, więcej informacji od nich, ale jeśli wierzyć kucharzowi na słowo to będą mieli o jednego gnata mniej. Z drugiej strony jeśli miałoby być tak jak Striker chce to mogą napotkać kłopoty w komunikacji z BS'ami. Nic z czym zapewne sobie nie poradzą, ale jednak wystarczyło aby pirat jeśli musiałby wybrać to opowiedziałby się za pierwszym wariantem. Dlaczego? W końcu robota była tak prosta, że nic w niej nie mogło pójść źle, a wiec dodatkowa spluwa była im niepotrzebna.
Do lądowania mieli ile? Niecałe dwie godziny. To znacznie więcej czasu niż potrzeba było aby zepsuć atmosferę w ich małej grupce, a mniej niż potrzeba aby znowu się dogadali. Nie uważał jednak aby to był jego problem, a co za tym szło nie będzie szukał jego rozwiązania.
What Can Change The Nature Of A Man??

ObrazekObrazek

~ Strój cywilny ~ Pancerz Bojowy ~

Bonusy: +35% obrażenia od mocy biotycznych, +25% siła od mocy biotycznych, -25% koszt mocy biotycznych, +10% do celności Upiora, +30% moc tarczy, +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni, +20% siła pancerza

Obrazek
Nexaron Dragonbite

Avatar użytkownika
 
Posty: 660
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 13 sty 2013, o 17:28
Miano: Nexaron Dragonbite
Wiek: 26
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 29.625
Medale: 8
Rekrut (1) Kat (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Archanioł (1) Operacja Szalony Geniusz (1) Operacja Psychopata (1)

Re: Nerthus

1 paź 2016, o 16:14

Słuchał tej tyrady tym razem ze strony Svei kiedy powoli zmierzał do kajuty. Łeb bolał niemiłosiernie ale proszki powinny zrobić swoje, miał tylko nadzieje że ból nie miał podłoża psychicznego bo faszerowanie się lekami zaraz przed zejściem na pokład było naprawdę debilnym pomysłem. Przewrócił oczami, żałował że statek nie jest większy bo jej cudowny wywód ciągnął się niemiłosiernie. Odsunął rękę którą trzymał przy głowie i spojrzał na opuszki rękawicy. Krew. No tak, gdyby miał gołe ręce pewnie by się nic nie stało ale tak to przebił sobie skórę metalem. Czasami się zastanawiał jak sprzęt Hahne-Kedar przechodził dział jakości skoro można nim było sobie pociąć mordę. Chociaż w jego przypadku to raczej już dużo nie zmieni.
Wchodząc do kajuty oraz słuchając dalej jej wywodu na temat szowinizmu oraz ogólnego traktowania jej jako ruchomej platformy dekoracyjnej, postanowił najpierw udać się w stronę torby ze swoimi rzeczami. Wygrzebanie z niej leków nie było najcięższe bo jego mandżur nie należał do jakiś super wielkich. Mała apteczka z lekami wylądowała na łóżku. Zdjął rękawice by tym razem nie rozpieprzyć przy okazji jeszcze opakowań czy samych tabletek. Łyknął dwie tabletki silnego środka przeciwbólowego. Westchnął. Zastanawiał się czemu tak bardzo wydarł się na nią, przecież w sumie nic mu specjalnie nie zrobiła swoją odmową. Może chodziło o stres? Cóż przylot do miejsc jak Czyściec nie łączyły się u niego z najlepszymi wspomnieniami.
Przemieścił się znowu po pomieszczeniu, musiał zobaczyć jak bardzo rozciął sobie głowę. Powolnie zbliżył się do lustra by jak zawsze zobaczyć odbicie swojego cudownego ryła. Nie pamiętał kiedy ostatnio się przeglądał, ale na pewno wyglądał gorzej niż ostatnio. Podkrążone oczy, nierówny zarost oraz w bonusie ociekająca krew na boku twarzy. Spojrzał za siebie w stronę wejścia do kajuty, sprawdzał czy nie zostawił za sobą śladów krwi. Kurwa, gdyby miał jeszcze słuchać jak ta drze się jeszcze o brudzenie jej statku to chyba by jej wyjebał. Nie żeby miał to zrobić specjalnie czy coś, ale nie wiedział czy przypakiem nie uderzy w jakaś strunę, która znowu spowoduje że wpadnie w szał. Co ciekawe, sraka była w tym wyjątkowo dobra.
Wychodziło na to że będzie musiał teraz prześlizgnąć się do toalety zmyć ten czerwony szajs z twarzy. Więc opuścił pokój. Cieszył się tylko z tego że ból schodził, rozwalona cześć głowy nie była widoczna dla ludzi siedzących w messie. Więc tym razem już spokojnym krokiem przeszedł obok niej. Trafiając chyba na finał eksplozji Svei, której de facto był detonatorem. Cudowna współpraca, szkoda tylko że w darciu na siebie ryjów, a nie w kwestiach stricte roboczych. Co do jednego był absolutnie pewny, jakiekolwiek plan miał Gate wobec Panny Engman, to na pewno już nie porucha.
Wszedł do łazienki nie zamykając za sobą drzwi. Odkręcił wodę i zaczął czyścić twarz. Cieszył się że rany nie są głębokie, bo zalewanie ich mediżelem bo nie potrafiło się nad sobą zapanować nad sobą byłoby dość żenujące. Co zmył, to wylewało się więcej. Chyba jednak nie obejdzie się bez bandaży, żelu czy nie wiem kurwa plasterków. Cokolwiek byle przestało mu się to lać na mordę. Złapał za papier toaletowy i złożył go kilka razy. Następnie przyłożył go do głowy. Miał tylko nadzieje że srajtaśma wykona swoje zadanie do czasu zatamowania krwawienia.
Więc nadszedł czas powrotu do kajuty, zostały jeszcze dwie godziny lotu. Może spożytkuje je na bardziej ambitne czynności niż kłótnie, np. drzemka czy przeczyszczenie broni. Bo przecież to zadanie będzie tak proste że przecież co mogło by pójść nie tak. W drodze powrotnej usłyszał hasło "przecież nie ja tu dowodzę" i parsknął śmiechem. Spojrzał na Svee i uśmiechnął się złośliwie.
-To jak już zdecydujesz czy chcesz w dowodzić "bo Pan Ganzorig tak powiedział" albo czy jednak nie "bo przecież nie ja tu dowodzę" to daj znać.
Przeniósł swój wzrok na Alve.
-Zostaw to, ogarnę twarz to posprzątam. A ty Gate sprzątnij tego kiepa, nie chcielibyśmy by więzień widział że nie potrafimy korzystać z popielniczek, prawda?.
Uśmiechnął się i ruszył z powrotem do pokoju. Cieszył się że przynajmniej znowu jest dość spokojny, a ból głowy zszedł normalnie. Teraz zostało mu już tylko zaaplikować coś na rany, a potem już z górki.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
 
Posty: 1167
Posty fabularne: 97
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 66.800
Medale: 9
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1)

Re: Nerthus

1 paź 2016, o 22:58

Kraiven westchnął ociężale po wypowiedziach Svei jak i Nexariusa. Problemy, problemy, problemy. Czemu nigdy nic normalnie nie może pójść tylko zawsze jakieś niepotrzebne komplikacje muszą się przerodzić. Zdjął rękawice z kombinezonu, kładąc je na stole, po czym skierował się do barku. Przynajmniej zamierzał to zrobić, gdyż ostatnim razem wyczuł na sobie spojrzenie Svei jak i zrozumiał jej komentarz względem tego. Zatrzymał się na moment, zerkając na kobietę i wskazując kciukiem na barek - Mam nadzieję, że mogę? - odczekał chwilę, ale koniec końców i tak nie zamierzał długo czekać na pozwolenie. Po prostu musiał się czegoś napić, a i w takich chwilach alkohol pomaga się rozluźnić. Nie potrzebował żadnej kawy czy herbatki, tylko porządnej gorzały przed wyruszeniem. Oczywiście z umiarem. Podszedł do barku, otwierając go i wyjmując znowu te same butelki co wczoraj. Musiał przyznać, że całkiem pokaźny składzik tu był.
- Mamy jeszcze chwilę czasu...powinniśmy sie rozluźnić, a w takich chwilach, twoim najlepszym przyjacielem, który cię zrozumie...jest twój ulubiony alkohol - wypowiedział się po chwili, biorąc butelki i kładąc je na stole, po czym po cztery szklanki. W sumie wziął je bo nie wiedział czy ktoś jeszcze będzie pił czy nie - Poza tym...Nie złożyliśmy sobie toastu za pomyślność powodzenia misji. A wypadałoby, nieprawdaż? - odkorkował butelkę Danielsa, nalewając sobie i reszcie jeśli na to przyzwolili. Ewentualnie tylko sobie. Spojrzał na Sveę pytająco, czekając na to czy zechcę się napić czy też nie. Jeśli tak, odkorkuję i rzecz jasna jej naleję i innym biotykom, którzy woleli skosztować tego soczku niż Danielsa. Jeśli nie to cóż, sam wzniesie toast.
- Za powodzenie misji i dalszą dobrą współpracę - odpowiedział, wypijając następnie całą zawartość szklanki. Dało się słyszeć, że ostatnie zdanie wypowiedział z nutką drwiny, ale nie było w tym nic dziwnego. W końcu wszyscy wiedzieli, że nie zaczęli dobrej współpracy jak zakładano. Choć to się może jeszcze zmienić. Był dobrej myśli. Po wypiciu, zerknął na moment jeszcze na lodówkę, zastanawiając się czy czegoś nie wyjąć i przegryźć na szybko. Ostatecznie jednak zrezygnował. Ostatnie jedzenie Strikera zrobiło mu bardziej apetyt na zdrowe jedzenie niż na kolejną papkę nukleidową czy inne dziadostwo o smaku glutów. Uroki jedzenia na statkach kosmicznych. Pozostało już tylko się rozluźnić i uważać z alkoholem. A to będzie trudne z obecnej perspektywy Kraivena.
Obrazek

ObrazekObrazek
| +55% obrażeń od broni | +20% obrażeń od strzałów krytycznych | +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni |
| +20% pancerza | 30% przywróconej maksymalnej mocy po utracie tarcz, pochłaniając przy tym 2 dawki omni-żelu |
| (15% jeżeli dostępna jest tylko 1 dawka omni-żelu) |
Obrazek |Obrazek| "Słowa" | Obrazek | "Myśli" | Obrazek | Obrazek

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
William Kraiven

Avatar użytkownika
 
Posty: 677
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 17 gru 2012, o 21:19
Lokalizacja: Cytadela
Miano: Will
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Horyzont
Status: ex-Przymierze, Były komandos "Delta", Były porucznik SOC, Były najemnik Błękitnych Słońc. Uważany za zmarłego.
Kredyty: 62,872
Medale: 5
Rekrut (1) Arbiter (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1)

Re: Nerthus

4 paź 2016, o 17:34

Svea zerknęła tylko na Nexarona z lekką niechęcią. Musiała się z nim zgadzać, zwłaszcza w kwestii ostatniej części jego zdania. Jego komentarz był całkowicie niepotrzebny. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że ich kłótnia jego bawiła, a teraz jeszcze postanowił się tym faktem z nimi podzielić.
- Zrobić ci popcorn? - rzuciła ociekające jadem pytanie, po czym odwróciła się do niego tyłem i postanowiła więcej już się jego osobą nie przejmować. Miała wystarczająco wiele problemów od strony innych towarzyszy podróży, by komentarze Dragonbite'a zwyczajnie olać.
Spojrzenie różowowłosej złagodniało trochę, gdy padło na Kraivena. Skinęła głową, pozwalając mu skorzystać z zawartości szafki. Przez dwa dni lotu zapasy alkoholu nieco zmalały, ale nie skończyły się całkiem - jedni nie chcieli pić w ogóle, innym wystarczyło mniej niż Svea zakładała, tak czy inaczej Will miał jeszcze co wyjąć na stół. Alve westchnął tylko, ale wyciągnął rękę do jednej ze szklanek, bo najwyraźniej sam potrzebował się napić. Musiał często być świadkiem podobnych wybuchów swojej młodszej siostry, dlatego teraz potrafił względnie ją ignorować, nie narażając się dodatkowo zbędnymi komentarzami.
Usiadła z powrotem za blatem stołu, opierając o niego ręce i wzdychając ciężko, tym samym dając do zrozumienia, że nie ma nic przeciwko napiciu się i sama z tej propozycji chętnie skorzysta. Oparła głowę na dłoni, przyglądając się, jak Kraiven uzupełnia szkło złocistym płynem, po czym uniosła wzrok na Strikera, który znów pojawił się w pomieszczeniu.
- Kto mówił że chcę dowodzić? Jakbyś umiał słuchać ze zrozumieniem, to byś nie miał teraz spiny, Striker - mruknęła. - Powiedziałam, że mam dokumenty, więc idę. Słowa nie powiedziałam na temat zarządzania tą wspaniałą drużyną. Możemy pójść na kompromis, niech dowodzeniem zajmie się ktoś kto nie jest kobietą, bo fakt posiadania macicy świadczy o nieporadności życiowej, i ktoś kto nie rozjebał sobie właśnie twarzy swoimi własnymi rękawicami.
Uśmiechnęła się złośliwie i oparła wygodnie, zakładając łokcie na zagłówek. Może i Charles myślał dobrze, może faktycznie martwił się o Sveę, albo chciał zapewnić jej bezpieczeństwo. W tym przecież nie było nic złego. W jakimś momencie jednak przerodziło się to w awanturę, która poskutkowała sporym zagęszczeniem atmosfery i popsuciem nastrojów przed misją (przynajmniej u większości), a także fizycznym bólem Strikera. Młoda Engman nie patrzyła na niego, skupiona już na swojej szklance, której zawartość wypiła na raz, jakby sączenie jej powoli mijało się z celem. Ale William przecież wzniósł toast, wypadało się do niego ustosunkować.
- To kto w takim razie chce wziąć odpowiedzialność za tę bandę popaprańców? Hm? Kraiven, siwy, czy kochaś? No, panowie? - przetoczyła spojrzeniem po obecnych, swoim komentarzem wywołując tylko krótki uśmiech na twarzy brata. - Ja swój głos oddaję na Kraivena, do mnie przemawia.
Wyciągnęła pustą szklankę do mężczyzny, unosząc brwi. Jeszcze trochę, przecież nie mogło zaszkodzić, nie zamierzała wypić całej butelki.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Nerthus

6 paź 2016, o 19:27

- Może później, bo nie chce wyciągać jego resztek z pomiędzy zębów gdy będziemy odbierać więźnia - odpowiedział całkiem poważnie na pytanie pani pilot. Nie miał jeszcze szansy przejrzeć jej kolekcji vid'ów, a oglądanie ich bez popcornu byłoby w jego odczuciu "niefajne". Jednocześnie po jej zachowaniu wiedział, że i tak nie weźmie na poważnie jego odpowiedzi, ale dla niego był to raczej dobry znak. Jak słusznie zauważyła Nexaron nie był tak naprawdę kłopotem godnym jej uwagi przynajmniej na ten moment. Od tego był już tylko jeden krok aby spróbować rozwiązać... "Zgrzyt" , który na własne życzenie stworzył na poczekaniu Striker.
Nim do tego jednak doszło całą sytuacje spróbował załagodzić Kravien. Z doświadczenia pirata alkohol często dawał odwrotny do obecnie zamierzonego efektu, ale... Wiele gorzej być już nie mogło prawda? Podniósł więc jedynie dłoń powstrzymując Will'a przed nalewaniem jemu. Obecnie herbata w zupełności zaspokajała jego potrzeby, a jeszcze jej trochę na dnie kubka pozostało. Nie omieszkał przyłączyć się również do toastu, bo czemu nie.
- Nie uważam, aby konkurs popularności, bo tym w istocie jest demokracja, był najlepszym sposobem wyboru kogoś od kogo będzie zależeć twoje życie. Byłbym więc za tym aby każdy myślał za siebie i pamiętał po co tutaj jesteśmy, a pani pilot załatwiła formalności skoro wie co, i jak - rozwiązanie jakie zaproponowała Svea w ramach kompromisu było w jego odczuciu czystym przejawem sofistyki, ale on również wolał rozwiązać sprawę teraz, zamiast później - Jeśli już jednak miałbym wybrać... I mając świadomość, że sam na wygraną nie mam szans opowiem się za panną Eggman. Skoro i tak będzie załatwiać formalności to my nie będziemy musieli się rozpraszać, i możemy się skupić na ochronie naszej paczki.
What Can Change The Nature Of A Man??

ObrazekObrazek

~ Strój cywilny ~ Pancerz Bojowy ~

Bonusy: +35% obrażenia od mocy biotycznych, +25% siła od mocy biotycznych, -25% koszt mocy biotycznych, +10% do celności Upiora, +30% moc tarczy, +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni, +20% siła pancerza

Obrazek
Nexaron Dragonbite

Avatar użytkownika
 
Posty: 660
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 13 sty 2013, o 17:28
Miano: Nexaron Dragonbite
Wiek: 26
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 29.625
Medale: 8
Rekrut (1) Kat (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Archanioł (1) Operacja Szalony Geniusz (1) Operacja Psychopata (1)

Re: Nerthus

7 paź 2016, o 19:30

Dobrze, że przynajmniej Svea zgodziła się na nalanie sobie alkoholu. Nie lubił pić sam, zwłaszcza w tak "podniosłych" chwilach. Sam William zaś po toaście, usiadł na kanapie, spoglądając na kurierkę, która zaproponowała by ktoś inny niż ona wziął odpowiedzialność za kierowaniem zespołu. Cóż, nie można było jej winić za to. Takiego przemówienia jakiego zafundował jej Striker, to i by nawet Kraivenowi sie odechciało. Zresztą, nie była tutaj po to by nimi zarządzać i pilnować tylko odebrać wieźnia z polecenia szefa. Po tym jak usłyszał od niej, że wybrałaby jego na formalnego dowódcę, nieco się skrzywił, mrucząc coś pod nosem. Nie nie docenił tego, ale Kraiven nie lubił dowodzić bo wiedział zazwyczaj jak to się kończy. Zwłaszcza w zarządzaniu gronem solowych najemników. Co innego było ze Strikerem, ale wątpił by i on na to przystał. Nie mniej, Will milczał słuchając rozmowy do czasu, aż Nexarion skończy mówić. To co powiedział, w pewnym sensie wybawiło go od niepotrzebnych tłumaczeń dlaczego ten pomysł mu się nie podoba. No i też go zaskonczył. Jednak coś tam mu zależało na tym by misja się powiodła bez żadnych problemów. Sama perspektywa misji, czekając na rozróbę jak z początku zakładał tego po nim, byłaby strasznie głupia. Miał nadzieję, że słowa, które wypowiedział potwierdzi poprzez czyny. Gadać każdy może, a może to tylko powiedział bo to była kolejna dla niego rozrywka. Koniec końców, zabrał po nim głos.
- Zgadzam się... - potwierdził na słowa Nexariona - Nie jesteśmy w żadnym wojsku przymierza by bawić się w dowodzenie. Poza tym większość z nas nauczyła się pracować solo. Będziemy robić to co do nas należy, a ty zrobisz swoje - odpowiedział do kurierki - Jeśli jednak sytuacja będzie na tyle beznadziejna to myślę, że i tak się dogadamy bez potrzeby wydawania sobie "rozkazów" - ostatnie zdanie skierował do reszty najemników, zerkając to po nich, po czym znów nalewając sobie trochę alkoholu i wypijając po chwili całą zawartość szklanki. W pewnym sensie i tak Will zakładał, że w przypadku błękitnych, zawsze coś pójdzie nie tak jak powinno. Biznesy to oni potrafią prowadzić, ale niestety tylko pomiędzy ich komórkami.
Obrazek

ObrazekObrazek
| +55% obrażeń od broni | +20% obrażeń od strzałów krytycznych | +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni |
| +20% pancerza | 30% przywróconej maksymalnej mocy po utracie tarcz, pochłaniając przy tym 2 dawki omni-żelu |
| (15% jeżeli dostępna jest tylko 1 dawka omni-żelu) |
Obrazek |Obrazek| "Słowa" | Obrazek | "Myśli" | Obrazek | Obrazek

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
William Kraiven

Avatar użytkownika
 
Posty: 677
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 17 gru 2012, o 21:19
Lokalizacja: Cytadela
Miano: Will
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Horyzont
Status: ex-Przymierze, Były komandos "Delta", Były porucznik SOC, Były najemnik Błękitnych Słońc. Uważany za zmarłego.
Kredyty: 62,872
Medale: 5
Rekrut (1) Arbiter (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1)

Re: Nerthus

7 paź 2016, o 20:34

Przewrócił oczami i wzruszył ramionami. Dlaczego ona nie potrafiła odpowiedzieć na coś krótko czy nienawiązująca do swojej płci. Naprawdę zaczynał się zastanawiać czy to nie jest facet w męskim opakowaniu, który musi co chwila przypominać o tym że jest zaradną kobitką. Zresztą brat się jej słuchał jak mały pinczer swojego pana. Dziwne osobniki widział już w tej galaktyce więc nie zdziwił by się gdyby jego idiotyczna teoria mogła być prawdziwa. Jednak wolał wersje w której ona jest kobieta, bo myśl że mogłaby mieć pomiędzy nogami fiuta większego od niego było dość dołujące.
-Touché.
Odpowiedział na hasło o rozwaleniu sobie łba własną rękawicą. Nie żeby to zrobił sobie specjalnie, do samookaleczania było mu jeszcze daleko ale czasami kiedy obserwował rozwój swojej psychiki nie zdziwiłby się gdyby w końcu do tego doszło. Puścił papier toaletowy który już przykleił mu się do głowy przez cieknącą krew.
-Mam takie pytanie. Dlaczego ciągle musisz nam przypominać że jesteś kobietą, ale nie zwykłą, co to to nie, ale taką super twardą. Dlaczego niby to jest główny powód dla którego tak bardzo ja mam mieć ból dupy?
Wyciągnął fajki z kamizelki taktycznej, postukał paczką o pancerz i wyciągnął jednego papierosa. Umieścił go sobie między wargami. Poszukał chwilę zapalniczki by już chwilę później szary dym powolnie opuścił jego płuca.
-Szczerze mówiąc wisi mi to kto już będzie dowodził bo i tak zostaje na statku. W tej sprawie akurat się nic nie zmieniło.
Zaciągnął się ponownie. Poprawił na głowię prowizoryczny opatrunek. Tym razem jednak trzymał go już dalej ręką bo czuł że jego trwałość jest już chyba na granicy.
-Jeśli jednak miałbym wybierać. To muszę się zgodzić z tobą Svea, Kraiven wydaje się być najlepszym wyborem. Bądźmy szczerzy, jako jedyny zareagował dość spokojnie w porównaniu z nami wszystkimi. Plus potrafi załagodzić sytuacje.
Zastanowił się chwilę, chłop wydawał się dość normalny. A skoro to tylko odbiór więźnia to co mogłoby się tak naprawdę spierdolić? Że niby co? Jakiś bunt więźniów na kiju? Jeśli to nigdy nie trafiło się u niego w pierdlu, to co dopiero tutaj. Na jakimś zadupiu kosmosu. Westchnął kiedy dosłyszał co do powiedzenia miał Will. No tak, na chuj komu dowodzenie, no przecież jak coś się spierdoli to każdy zrobi swoje i będzie git. Czym on się w ogóle przejmował?
-Jeśli jednak chcecie wejść na pokład czyśćca niczym prawdziwe samotne wilki to proszę bardzo. Na chuj komu dowodzenie? Nie to żeby to wygrywało wojny, bitwy oraz skomplikowane operacje. Ale co ja wam będę tłumaczył, skoro całe życie nie zdarzyło wam się z nikim współpracować, z żadną organizacją czy większa grupą, oraz nie rozumiecie jak ważny jest ten aspekt w takiej robocie, bo tak jak pan Kraiven powiedział wszystko robiliście sami bez niczyjej pomocy. Niczym prawdziwi wolni strzelcy, jak kowboje na dzikim zachodzie. To przepraszam że doprowadziłem do tej niezręcznej sytuacji w której ktoś musiałby zostać zmuszony do wykonywania tak bezsensownej i nikomu niepotrzebnej roli.
Zgasił papierosa. Musiał już trochę bardziej ogarnąć rany. Czuł że krew zaczyna się sączyć przez papier. Westchnął tylko. W takich sytuacjach wiedział że został mu już tylko sarkazm. Sarkazm i pokój pełen ignorantów.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
 
Posty: 1167
Posty fabularne: 97
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 66.800
Medale: 9
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1)

Re: Nerthus

12 paź 2016, o 00:46

Chyba kocha. W końcu wrócił z wycieczki po tym małym statku, stając na uboczu.
Miał neutralny wyraz twarzy. Odpalił papierosa, przyglądając się reszcie. Teraz w ciszy, żeby na chwilę odciąć się od zamieszania, w które niechybnie dał się wplątać.
Tak się kończy picie i rozmowy dzień po.
Intencje oczywiście miał dobre, gorzej z perspektywą innych uczestników słownych zamieszek. Cóż, wyszło jak wyszło. Jedynych sytuacja zdenerwowała bardziej, drugich mniej. Najbardziej nie kuła w tym wszystkim kłótnia o bezpieczeństwo, dowodzenie i zebranie odpowiedniej drużyny do wyjścia na pokład Czyśćca; najgorsze w tym wszystkim - choć z drugiej strony komiczne - mocne przeświadczenie Svei o niższości kobiet, przez brak "tego czegoś" między nogami. Dobrze, że nie była to fanatyczna feministka i weganka walcząca o prawa wszystkich zwierząt we wszechświecie. Tego by nie przeżył.
Tak naprawdę Szeolowi było wszystko jedno kto miałby dowodzić tym najemnym kurwidołkiem, byleby robił to dobrze. W tym rankingu, przynajmniej z tą szczątkową wiedza, którą posiadał o dziewczynie, Svea zajmowała ostatnie miejsce i reszta go nie obchodziła. Różowa miała w sobie może nawet i waleczność oraz inne takie cechy przywódcze, ale jej ciekawość przewyższała wszystko; nie pozwoliła jej nawet w spokoju poczekać na całą drużynę na swoim statku. Pierwszy stopień do piekła za nią.
Teraz miał przed sobą o wiele bardziej doświadczone twarze, które mogłyby zająć się koordynowaniem działań drużyny na czas trwania zadania. Potem powrót do statku i znowu samowolka w przyjaznej atmosferze, może z wartami przy więźniu. Tyle ze zmian.
- Byleby się nie bawić w samotne wilki i inne dumne, durne zabawy - dodał od siebie, do rozmowy o przywództwie. Will mówił z sensem, co Szeolowi jak najbardziej się podobało.
ObrazekObrazek


ObrazekObrazekObrazekObrazek

Osiągnięcia postaci, informacje dla MG

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Szeol Gate

Avatar użytkownika
 
Posty: 154
Posty fabularne: 9
Dołączył(a): 16 maja 2014, o 16:45
Miano: Szeol Gate
Wiek: 27
Klasa: Szturmowiec.
Rasa: Człowiek.
Zawód: Łowca głów, pilot
Lokalizacja: Dominikana (posiadłość)
Kredyty: 22.020
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Glitch (1)

Re: Nerthus

12 paź 2016, o 22:05

Svea uniosła ręce w geście poddania się i pokręciła głową, z miną mówiącą "nie chcę mieć z tym nic wspólnego". Siedziała teraz oparta wygodnie przy stole, obojętnie przyglądając się pozostałym. Na jej wcześniej wykrzywionej w złości twarzy, teraz odmalowało się absolutne znudzenie.
- Właśnie próbujemy znaleźć inne rozwiązanie, niż demokracja, ale najwyraźniej żadnego nie ma - odparła, spoglądając na Nexa. Gdy zaproponował ją, parsknęła śmiechem. - Uważaj, bo się znów ktoś zapluje jadem. Panna Engman zostanie dziewczyną od papierów.
Mówiła metaforycznie, bo trąciła dłonią leżący na stole datapad, na którym wszystkie papiery musiały być zapisane. A przynajmniej ich część. Nikt jednak nie wpadł na to, by przejrzeć jego zawartość, mimo że zostawił im go Ganzorig, a Svea nie zabierała go z blatu. Kobieta założyła nogę na nogę i strzepnęła z uda nieistniejący paproch.
- Już wiem na kogo trzeba będzie uważać najbardziej - zerknęła spod rzęs na Strikera i posłała mu wyjątkowo słodki uśmiech. - Żeby się o własne nogi nie potknął i nie rozkrwawił jeszcze bardziej.
Wyciągnęła papierosa i odpaliła go. Błysk ognia zapalniczki na moment rozświetlił jej twarz i dekolt niedopiętego jeszcze pod samą szyję kombinezonu. Zaciągnęła się i wydmuchnęła dym w powietrze. Wzruszyła ramionami, gdy Kraiven odmówił przyjęcia proponowanego mu zaszczytu dowodzenia tą nadzwyczaj zgraną grupą.
- Być może. A może nie - upiła łyka alkoholu ze swojej szklanki i westchnęła, by zaraz cicho zakląć. - Tęsknię za zwykłymi zleceniami kurierskimi, albo transportowymi. Tęsknię za volusem i jego piramidą finansową.
Alve parsknął cicho śmiechem, wciąż trzymając się na uboczu i nie wtrącając się w dyskusję. Siedział, bo tu siedzieli wszyscy, ale nie brał bezpośredniego udziału w odbiorze więźnia, zostawał na statku. Słuchał, bo rozmowa była ciekawa. Tyle.
- Nie wiem dlaczego masz ból dupy, Striker, właśnie próbuję zgadywać. Proponuję przestać srać żarem i robić to, co do ciebie należy. I nie mówię tego jako twój przełożony, bo nim nie jestem, tylko jako zirytowany pilot statku, którym lecisz. Ogarnij się - zaciągnęła się dymem i pokręciła głową. - To po co wchodziłeś na pokład, skoro nie zamierzasz wypełnić zlecenia? Trzeba było zostać na Omedze. Napisz do Ganzoriga, że jednak skaleczyłeś się w czoło, więc zostaniesz w kajucie na czas akcji, ale hajs chętnie zbierzesz. Spytaj, co on na to. A zresztą, jebać to. Myślałam, że na mój statek wsiada czwórka dorosłych ludzi, coś sobą reprezentujących, tymczasem...
Nie dokończyła, pokręciła tylko głową. Podniosła się z miejsca i przecisnęła nad Gate'm, wychodząc zza stołu. Ruszyła w stronę przejścia prowadzącego do kokpitu i zanim w nim zniknęła, rzuciła im jedno, obojętne spojrzenie.
- Dokujemy za półtorej godziny. Jakby ktoś miał jakieś pytania, wiecie gdzie mnie znaleźć. Jakieś sensowne pytania - podkreśliła i zniknęła w kokpicie, zostawiając ich samych z Alvem, który wcale na rozmownego nie wyglądał.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Nerthus

14 paź 2016, o 19:03

Cała ta sytuacja i wymiana uszczypliwości była dość zabawna, ale wszystko miało swoje granice. Tak też to co z początku było zabawne zaczynało lekko wiać nudą. Co za tym szło Nex uznał, że pora uciąć temat, ale on nie zamierzał starać się wszystkich uszczęśliwić w przeciwieństwie do jego poprzedników.
- Kraiven, wiem, że chciałeś dobrze, ale uważaj na to co mówisz. Jak widzisz niektórzy lubią się czepiać słówek i przekręcać je tak aby drążyć temat. Prawdą jest, że każdy z nas umie działać sam, ale też ma za sobą zlecenia gdzie pracowaliśmy w grupie. Dobór słów jaki zastosowałeś można uznać, więc w najlepszym przypadku uznać za niefortunnym - powiedział przeciągając się i odstawiając kubek na stół. Ich trójka, znaczy on sam, Kravien i Gate jak się zdawało dogadać się mogli bez problemu nawet jeśli nie zgadzali się we wszystkich tematach. Problem zaistniał na linii kucharz i pani Eggman. Oboje mieli tendencje, o której przed momentem wspomniał pirat, ale mimo wszystko to ta, która miała "mniej między nogami" w jego odczuciu była bardziej ugodowa, więc...
- Idąc jednak za ich przykładem to co czeka nas na Czyścu to jeden więzień bez żadnej broni, a nie wojna do wygrania ... Ani nawet bitwa... Więc o ile nagle na stacji nie otworzy się brama do piekła to nie powinna to być również skomplikowana operacja - wcześniej Nexaron mógł dawać wrażenie lekko ospałego, czy nieobecnego jedynie od czasu do czasu wtrącającego kąśliwe uwagi. Tak teraz mówił wyraźnie i powoli jakby chcąc mieć pewność, że wszyscy go zrozumieją i nie odrywając wzroku od jednej osoby. Oczywiście nadal uważał, że coś w całym tym zleceniu śmierdziało, ale samemu nie zamierzał utrudniać im zlecenia.
- Zatem Twoje przeprosiny wraz z rezygnacją z zapłaty zostały przyjęte Striker, a teraz już idź i opatrz się zanim zakrwawisz podłogę statku na którym jak widać pełnisz rolę bagażu lub kucharza. Reszta ma jakieś rzeczowe uwagi lub sugestie?
What Can Change The Nature Of A Man??

ObrazekObrazek

~ Strój cywilny ~ Pancerz Bojowy ~

Bonusy: +35% obrażenia od mocy biotycznych, +25% siła od mocy biotycznych, -25% koszt mocy biotycznych, +10% do celności Upiora, +30% moc tarczy, +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni, +20% siła pancerza

Obrazek
Nexaron Dragonbite

Avatar użytkownika
 
Posty: 660
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 13 sty 2013, o 17:28
Miano: Nexaron Dragonbite
Wiek: 26
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 29.625
Medale: 8
Rekrut (1) Kat (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Archanioł (1) Operacja Szalony Geniusz (1) Operacja Psychopata (1)

Re: Nerthus

14 paź 2016, o 21:08

Nexarona w sumie nawet nie słuchał, nie zwracał na niego uwagi w sumie od samego początku zlecenia.W dupie miał zdanie osoby która tylko zachlewała ryja podczas przelotu zamiast zastanawiać się nad robotą lub używać aparatu mowy do czegoś więcej niż bycia edgy śmieszkiem poza kontrolom. Prawda była taka że naprawdę miał już to wszystko powoli w dupie.
W bonusie jeszcze zobaczył Kraivena któremu nagle odebrało mowę, a co dopiero pan Gate który chyba nagle wkroczył w jakieś limbo. Pokręcił głową. Wolał już zabrać się za swoją rolę w tym całym super zadaniu i przyszykować się na wypadek gdyby naprawdę musiał zejść z pokładu. Czuł że powinien tam wejść. Być przy tym wszystkim, jednak zarazem odczuwał że ta cała współpraca idzie w tak złym kierunku że naprawdę zastanawiał się czy serio tego nie rzucić w cholerę i robić swoje.
Kiedy wrócił do pokoju zabrał się za opatrywanie głowy, cóż zdarza się. Cieszył się że nie zrobił czegoś bardziej głupiego. Na przykład, nie wiem, może rozjebanie komuś łba? Wzruszył ramionami kiedy tak znowu stał naprzeciwko lustra. Cóż nie było to coś tak naprawdę trudnego od tylko zatamowanie krwawienia żeby nie przeszkadzało w czasie pracy. Założył znowu rękawice od pancerza. Kurewsko nie chciał wychodzić poza statek. Niby nic nie musiał, przecież mógł tu zostać i mieć spokój. Piętnaście tysięcy kredytów? Odrobi się na innym zleceniu. Przecież nie była na tyle wielka suma za którą dałby się pociąć. Prawie tyle samo wyciągnął za wcześniejszą o wiele łatwiejszą robotę.
Włożył sobie hełm pod pachę i złapał za motykę. Kurewsko tego nie chciał, ale skoro oczywiście każdy wolał wyjebać lagę na tę robotę i zamiast się go posłuchać, kontynuować swoje świetne plany. Przecież zachlewanie mordy albo próby zarażenia pilota rzeżączka były ważniejsze niż opracowanie prostego planu. No przecież będzie git.
Stanął obok drzwi do kokpitu. Ściskał i rozluźniał swoje dłonie jak to często miał w zwyczaju robić. Nie tyle co się stresował, denerwowało go tylko że on musiał to robić. Przecież wszyscy jak widać mogli mieć z nią lepszy kontakt, mogli pogadać. Striker wiedział że po wszystkim nigdy więcej nie popełni już błędu otwierania mordy na jakikolwiek temat z ludźmi z którymi mu przyjdzie pracować. Będzie miał w dupie ich bezpieczeństwo i da im zdechnąć tak jak będą chcieli.
Stanął w przejściu, nie chciał przekraczać tej niewielkiej granicy dzielącej kokpit od reszty statku. Nie miał już siły dalej prowadzić dysput na tematy inne niż związane stricte z odebraniem więźnia. Przyszedł po informacje, które mogą mu się przydać w trakcie misji. A przy okazji wolał wiedzieć kogo mu przyjdzie eskortować. Miał problem jak zacząć tą rozmowę, więc postanowił że po prostu przejdzie do konkretów. To prawda, nie musza za sobą przepadać to się zdarza ale to ona posiada ważne dokumenty których on nie ma i nie może ich przeanalizować.
-Słuchaj, mogę zajrzeć w dokumenty które dał ci Ganzorig?
Chciał już to zrobić wcześniej ale te dwa dni minęły tak szybko że nawet nie zauważył kiedy już byli 2 godziny przed Czyśćcem. Sam nie wiedział jak to możliwe że ten czas tak szybko zleciał.
-A jeśli nie, to mam kilka pytań.
Nie zdziwiłby się gdyby kazała mu najzwyczajniej w świecie stąd wypierdalać. Do tego spodziewał się że i tak się o coś do niego przypierdoli. Od taki już żywot osób takich jak on.
-Co wiemy o Gutiérrezie oraz za co kibluje? Masz jakieś jego zdjęcie czy jakiś rysopis?
Westchnął. Właśnie w tym momencie poczuł się jak śmieć. Sam za bardzo nie wiedział dlaczego. Niby powinien przeprosić za swoje zachowanie, za to że coś w nim pękło ale zarazem duma i to że miał racje nie pozwalały mu nawet spróbować tego zrobić. Zresztą sytuacja była już na tyle zła, że mógłby jeszcze bardziej pogorszyć tą sytuacje. Może to zrobi jak już będzie po wszystkim, ewentualnie nigdy.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
 
Posty: 1167
Posty fabularne: 97
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 66.800
Medale: 9
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1)

Re: Nerthus

14 paź 2016, o 22:40

Szeol spokojnie dopalił papierosa, nie zwracając większej uwagi na kogokolwiek - przechodzącą, a raczej przeciskającą się Sveę, jak kometa bliska zderzenia z planetą, która groziła wyginięciem wszystkich bliskich mu ludzi, potraktował jak powietrze. Dym z papierosa - w tym momencie przynajmniej - istniał bardziej, niż którykolwiek materialny towarzysz od zlecenia.
Pomijając oczywiście głosy, te słuchał uważnie, jakby miał schizofrenie.
Kiedy zrobiło się już luźniej, znaczy jak dziewczę wyszło z mesy, wtedy dopiero Szeol wrócił na swoje miejsce przy stole.
Tym razem nie skorzystał z mocy cudownego alkoholu, stwierdził, że wystarczyło to ładowanie przez dwa dni. Jakoś niezbyt ładne zakończenie obrad przed wylądowaniem, przekonywało, iż nie najlepszym pomysłem będzie wykonywanie zadania pod wpływem - już czuł w środku siebie, jakby jakieś uczucie dopiero co oplątywało brzuch, żeby ścisnąć go ze strachu. Nie chciał umyślnie dokładać, do tego pesymistycznego przeczucia.
- A jednak potrafisz mądrze mówić - odpowiedział Nexaronowi. - Jesteśmy tu po więźnia, a nie na wojnę; nie powinniśmy zakładać, że zrzucają nas w środek jakiejś zawieruchy - bo tak wypadła ta rozmowa. Pilnować się trzeba, ale nie z taką zagorzałością.
Teraz powoli widział brzydlo fakt już dokonany, że wszystkie te nerwy, krzyki i brania na siebie wszystkiego, jak wielki przywódca, były zbędne przy takich błahych rzeczach. Zbyt wielka troska i chęć zrobienia czegokolwiek, byle bardziej ekscytującego od volusów i ich piramid finansowych czy zwykłych przesyłek kurierskich, potrafi wyprowadzić na manowce.
- Przecież mówiłem, czytałem wam prawdopodobieństwo kogo możemy zabrać na pokład. - Najwidoczniej Striker bardzo lubił wkurwiać ludzi, robiąc od nowa rzeczy, które już dawno zostały zrobione. - Gwałciciel i morderca, morderca lub handlarz prochów - wybieraj pakiet.
Nie lubił się powtarzać, szczególnie gdy mówi się ważne rzeczy, a ta według Szeola, była jedną z nich. Najbardziej tragiczny bohater opowiadania, co jak najbardziej można zarzucić Strikerowi, okazał się być roztrzepaną, smutną do bólu jak nastolatek duszą, tylko w przebłyskach najemnikiem. Ale oczywiście zostawi tą opinię dla siebie, bo po co znowu zapalać piekło?
ObrazekObrazek


ObrazekObrazekObrazekObrazek

Osiągnięcia postaci, informacje dla MG

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Szeol Gate

Avatar użytkownika
 
Posty: 154
Posty fabularne: 9
Dołączył(a): 16 maja 2014, o 16:45
Miano: Szeol Gate
Wiek: 27
Klasa: Szturmowiec.
Rasa: Człowiek.
Zawód: Łowca głów, pilot
Lokalizacja: Dominikana (posiadłość)
Kredyty: 22.020
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Glitch (1)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Doki

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość