Re: Hunter

17 maja 2015, o 23:11

Misje nigdy nie są i nie były proste. Zmienił się tylko sposób ich wykonywania. Dawniej był dowódcą dużych oddziałów uderzeniowych, którzy na polecenie lądowali i przejmowali teren ku chwale Hierarchii, bądź nawet likwidowali poszczególne cele jeśli była taka potrzeba. Jednak te czasy już minęły. Teraz zajmował się zupełnie czymś innym. Tak samo trudnym, ale i można by rzecz, że jeszcze trudniejszym niż dotychczas. Na pierwsze słowa Vexariusa, uśmiechnął się poważnie, ale nie skomentował. Dotychczas myślał, że inni postrzegają go jako zwyczajnego żołnierza podążającego starymi zasadami. Weteranem jak Desann to on jeszcze nie był, ale swoje już przeszedł i doświadczył. Mimo wszystko, dalej musiał się jeszcze sporo nauczyć. Zwłaszcza podchodzenia do innych gatunków. Szczerze nie miał zamiaru, ale wiedział też, że to nieuniknione. Hierarchia była w społeczności, więc o separacji w galaktyce nie było mowy. Kiedyś musiał przyjść taki moment, że stanie twarzą w twarz z tym czego nie może zdzierżyć, a nawet zaakceptować. Doskonale Vallokius zdawał sobie z tego sprawę. Dlatego też kiwnął głową na słowa porucznika - Mądrze powiedziane - odpowiedział na zacytowane słowa przez wspomnianego kapitana. Następnie przemilczał resztę, słuchając co miał do powiedzenia. Tutaj też musiał przyznać mu rację, choć nie za specjalnie mu to odpowiadało. Martwić się jednocześnie nie tylko tym co asari i człowiek mogą kombinować za twoimi plecami, ale też tym co można mieć przed sobą. Wolał uniknąć obu tych rzeczy, lecz wiedział, iż na jednym trzeba będzie się najbardziej skupić. Rozszerzył nieco żuwaczki na boki, zastanawiając się nad tym co powiedział. Zwłaszcza na ostatnie słowa, doradzając mu wsparcie u widma. Opuścił nieco głowę w dół. Nastała chwila milczenia, aż do momentu gdzie przerwał ją po chwili, spoglądając znów na Vexariusa - Wezmę twoje uwagi pod uwagę. Dziękuje, że zechciałeś ze mną szczerze porozmawiać. Doceniam to - kiwnął głową w podzięce, po czym dodał na koniec - Możesz już powrócić do swojej kwatery - nie zabrzmiało to co prawda jak polecenie, ale dał jasno do zrozumienia, że chciałby teraz pobyć sam ze swoimi myślami. Musiał przyznać z pewnością jedno. To będzie bardzo trudna i wyczerpująca operacja. Zaplanowanie jej, a także ustawienie pionków w grze będzie wymagało nie tyle co ryzykownych posunięć co też niezwykle chłodnych kalkulacji. Nie było tutaj miejsca na błędy jak już wspomniał wcześniej. I choć chętniej zamienił by słowa z porucznikiem, to czas niestety nie pozwalał im za bardzo. Może po misji, gdy wszystko pójdzie zgodnie z planem. Jednak do tego czasu, musieli się skupić na pracy, a szczerą pogawędkę odłożyć na kiedy indziej. Ta krótka i chwilowa rozmowa pozwoliła Vergullowi nieco obiektywnie i klarownie spojrzeć na to wszystko. Wystarczyło tylko sensownie zapytać.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

BONUSY: 20% zniżki przy zakupach [implant] | Raz podczas walki auto.sukces podczas testu na trafienie [implant]
Vergull Vallokius

Avatar użytkownika
 
Posty: 254
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 cze 2013, o 00:06
Miano: Vergull Vallokius
Wiek: 37
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Wojskowy
Postać główna: William Kraiven
Lokalizacja: Karath
Status: Ex-kapitan 10. Oddziału Specjalnego / Kapitan jednostki Zwiadowczo-Uderzeniowej
Kredyty: 56.550
Medale: 2
Pionier (1) Wyzwoliciel (1)

Re: Hunter

18 maja 2015, o 15:10

- I wzajemnie, sir - odparł porucznik, prostując się. Vallokius nie miał obowiązku go wysłuchiwać, a tym bardziej pytać o zdanie. Fakt, że pomimo tego to zrobił, wzbudzał w Vexariusie szacunek. Podobnie jak to, że turianin był w stanie odsunąć na bok własne uprzedzenia i nieufność, by nie narażać misji, bo chociaż oczekiwało się tego po wszystkich obywatelach Hierarchii, to rzeczywistość z reguły wyglądała inaczej. Nawet deklaracja, że przemyśli sobie jego słowa, sporo znaczyła.
No chyba, że pierwsze co zrobi po przylocie na orbitę planety, to wydanie rozkazu rozstrzelania obojga ludzi i wyrzucenie Widma przez śluzę.
Ale Vex zawsze był dobrej myśli.
Kiedy kapitan go odprawił, zasalutował krótko i ruszył do wyjścia z kajuty. Po tym jak drzwi zasunęły się za nim, stał przez kilka sekund na korytarzu, po prostu wsłuchując się w odgłosy startujących silników Huntera i systemy powoli budzące się do życia. Dopiero po chwili ruszył przed siebie, kierując się swoją pamięcią; tym razem nie dane mu było dostać przewodnika, ale szczęśliwie droga to jego kajuty była stosunkowo prosta.
Resztę podróży zamierzał spędzić częściowo w swojej przydziałowej kabinie, poznając swoich turiańskich towarzyszy wyprawy, a częściowo na zwiedzaniu okrętu, gdy ten opuścił już orbitę Palavenu i znalazł się na stabilnym kursie, nie wymagającym zbytniej uwagi załogi. Hunter był nietypową korwetą, o budowie, której nie dane było mu jeszcze oglądać, a poza wojskowym przeszkoleniem i niesfornym, politycznie świadomym językiem, porucznik miał też własne zainteresowania. Takie ściśle związane z technologią.
No i zawsze był to jakiś sposób na zabicie oczekiwania, aż znajdą się na Rdzawym Morzu.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz    -1PA do kosztu ataku w walce wręcz
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1723
Posty fabularne: 179
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 15:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 27.010
Medale: 15
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1) Fanatyk Miłości (1)

Re: Hunter

25 sty 2016, o 20:44

Po dotarciu na Huntera, kapitan poczuł, że wrócił do żywych. Tam na dole, wydawać się mogło, iż czas się zatrzymał. Tak jakby obudził się ze strasznego koszmaru. Niestety gniew, a zarazem żal zbyt jasno mu mówił, że wszystko to co wydarzyło się w piramidzie, było prawdą, a nie fikcją. Przeszłość została pogrzebana wraz z jego pobratymcami. Czy turianie tam na dole od dawna pogodzili się ze swoim losem? Ból z powodu ich utraty i niemożności ich uratowania był zbyt wielki by myśleć, że tak. Jak generał sobie z tym wszystkim poradzi? Dźwigać tak wielkie brzemię. Vallokius chciałby choć odrobinę pomóc mu dźwigać ten ciężar skoro sam w pewnym sensie namówił go do takiej decyzji. Być może tak właśnie jest. Skoro serce Vallokiusa było tak mocno ściskane przez niewidzialną siłę to czy mogło być inaczej? Choć poczuł na chwilę małą ulgę z powodu uratowania jego dwójki z załogantów, tak niestety nawet nie zdawał sobie za bardzo z tego sprawę. Słowa Valokarra były tak wyniszczone, że jego słowa zabrzmiały niczym prośba niż formalny rozkaz. Toteż Vergull niespecjalnie się nimi przejął, ale przyjął je do wiadomości. Po tym przyszło czas na rutynową kontrolę, która nie trwała długo. Generał został zabrany do strefy kwarantanny, zaś Vallokius do pomieszczenia medycznego. Kwarantanna. Inaczej tego nazwać nie można było. W końcu musiano zdawać sobie sprawę jak bardzo niebezpieczni byli pasażerowie jeśli rzeczywiście przenosili w sobie wirusa. Kapitan podczas badań, nie zamienił żadnych słów z Quirilem. Czy to o jego obrażeniach czy też o poradach medycznych. Nawet nie patrzył mu w oczy. Wpatrywał się tylko w posadzkę. Jego myśli były zbyt chaotyczne, pogrążone tylko w tym co należało zrobić w następnej kolejności. Gdy go przebadano, założył z powrotem swój zabrudzony oraz zniszczony pancerz. Wychodząc poklepał jeszcze doktora po ramieniu. Może Vergull psychicznie był wykończony by mówić, ale znalazł w sobie na tyle siły by jednym gestem wyrazić więcej niż same wypowiadane słowa. Na zewnątrz, Desanowi spojrzał w oczy, nie ukrywając przemęczenia. Wysłuchując jego raportu i czytając na datepadzie informację o obecnej sytuacji. Wzmianka o promie, który opuścił orbitę AZ-99, obudziła w nim jakieś resztki drzemiącej jeszcze siły. Nie było czasu na odpoczynek tylko na żelazną nieustępliwą dyscyplinę zmuszającą go do twardych stanowczych działań. Przemówił wreszcie po raz pierwszy odkąd wrócił na Huntera. Zmęczonym i wręcz nienaturalnie cichym głosem, odpowiedział oddając tym samym datepad w ręce Demrilla - Kurs na najbliższą stację paliw. Zabierzcie nas z tego ścierwiska i zapewnijcie czystą komunikację międzygwiezdną. Nie chcę żadnych zakłóceń podczas lotu - wydawszy rozkaz, udał się do kajuty. Nie przemył twarzy. Nie wyczyścił pancerza. Nie oddał broni do konserwacji. Zamknąwszy za sobą drzwi, podszedł do jednego z paneli, starając się nawiązać połączenie, wpisując komunikat A78B, należący do kontradmirała Theryrusa Meana. Chciał przekazać słownie to co się wydarzyło niż pisać męczący długi raport, który i tak zajęłoby dużo czasu na jego zrozumienie.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

BONUSY: 20% zniżki przy zakupach [implant] | Raz podczas walki auto.sukces podczas testu na trafienie [implant]
Vergull Vallokius

Avatar użytkownika
 
Posty: 254
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 cze 2013, o 00:06
Miano: Vergull Vallokius
Wiek: 37
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Wojskowy
Postać główna: William Kraiven
Lokalizacja: Karath
Status: Ex-kapitan 10. Oddziału Specjalnego / Kapitan jednostki Zwiadowczo-Uderzeniowej
Kredyty: 56.550
Medale: 2
Pionier (1) Wyzwoliciel (1)

Re: Hunter

26 sty 2016, o 22:53

Kapitan bez problemu zdołał dotrzeć do swojej kwatery. Niewiele osób próbowałoby go zaczepić, widząc jego stan - jak i z pewnością niezbyt przyjazną minę. Zostawiony w spokoju, mógł zamknąć za sobą drzwi i uruchomić komunikator, czekając, aż WI nawiąże połączenia z pożądanym odbiorcom.
- Nawiązywanie połączenia. Priorytet: duży. Kontradmirał Theryrus Meana. Klasyfikacja: poziom 4, tajne. Tożsamość potwierdzona.
Pozbawiony emocji głos oznajmił rozpoczęcie komunikatu przesyłanego przez Vergulla. Holograficzny obraz wyświetlił znaną mu sylwetkę kontradmirała Meany.
- Kapitanie Vallokius - rozpoczął w dość mało empatyczny sposób oficjalną rozmowę pomiędzy nimi. Wyprostował się, odkładając wcześniej trzymany, nieuchwycony przez kamerę przedmiot i chowając dłonie za plecami. Zmierzył wzrokiem stan poturbowania Vergulla, lecz nie wyglądało na to, by miał zamiar pytać, co dokładnie się działo. W końcu od tego byly raporty. - Jak podejrzewam, macie dla mnie nowe informacje o misji UW89.
UW89. Ten zwykły kod wydawał się brzmieć zbyt ogólnikowo, zbyt mało znacząco dla misji, w czasie trwania której działo się tak wiele. Wręcz drażnił Vallokiusa, lecz ten doskonale zdawał sobie sprawę z obecności tego typu kodów i procedur w wojsku.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Hunter

26 sty 2016, o 23:22



Kapitan pomimo swojego stanu, zamierzał przestrzegać procedur i wojskowej dyscypliny przy przełożonym. Nawet jeśli nie odpowiadało mu to za bardzo w tym konkretnym momencie. Stanął na baczność, również chowając ręce za plecami, po czym odpowiedział na zadane pytanie.
- Melduję powodzenie misji. Jednak z przykrością informuję, że nie zdołałem bezpośrednio zabezpieczyć... - opuścił dosłownie na sekundę głowę, by ostatecznie znów spojrzeć na kontradmirała, dopowiadając - broni - ostatnie słowo wypowiedział dość niepewnie i niechętnie. Dało się to znacząco odczuć, gdyż ciężko było mu tak nazywać dziecko turiańskie, które przeżyło i doświadczyło piekło. W głębi duszy czuł jak narasta w nim złość spowodowane jego utratą oraz samymi przeżytymi wydarzeniami w ludzkim ośrodku badawczym. Hierarchia zapewne nie miała bladego pojęcia o tym co tak naprawdę kryła w sobie piramida, ale czy widmo już tak? Czy to był zwykły przypadek, że to właśnie asari została przydzielona do tej misji? Gdy tak bardziej o tym rozmyślał, zaciskał nieświadomie coraz mocniej pieści. Gdyby nie miał rękawic, z pewnością szpony weszły by mu w chitynowy szkielet, a następnie w skórę. Patrzył ze spokojem i opanowaniem na Theryrusa, czekając, aż ten zapewne każe mu streścić przebieg ostatniej operacji, o której wspomniał w raporcie nim jego drużyna dokonała ostatniego desantu na AZ-99.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

BONUSY: 20% zniżki przy zakupach [implant] | Raz podczas walki auto.sukces podczas testu na trafienie [implant]
Vergull Vallokius

Avatar użytkownika
 
Posty: 254
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 cze 2013, o 00:06
Miano: Vergull Vallokius
Wiek: 37
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Wojskowy
Postać główna: William Kraiven
Lokalizacja: Karath
Status: Ex-kapitan 10. Oddziału Specjalnego / Kapitan jednostki Zwiadowczo-Uderzeniowej
Kredyty: 56.550
Medale: 2
Pionier (1) Wyzwoliciel (1)

Re: Hunter

29 sty 2016, o 12:08

Pierwsze słowa Vergulla z pewnością nieco rozluzowały mimikę twarzy turianina, z którym prowadził on swoją rozmowę. Dokończenie jednak zadnia zmieniło ten stan rzeczy, przywracając go do początku - Kontradmirał wydawał się nie rozumieć słów przekazywanych mu przez kapitana.
- Nie rozumiem co próbujecie mi przekazać, kapitanie Vallokius - odezwał się, zaintrygowanym głosem, a jego dłonie oderwały się od pleców, zwisając mu wzdłuż boków. Oczywiście ta zmiana pozycji nie sprawiła, by turianin wydawał się zluzować choćby odrobinę - wciąż stał naprężony w oficjalnej pozycji. Jego zielony pancerz połyskiwał, odznaczając się od przekazywanego przez komunikator tła.
- Co zdarzyło się na powierzchni tej planety? - po krótkiej chwili, przekazał swoje pytanie dowódca, najwyraźniej uznając, że sprawa jest zbyt pilna, by miał dowiedzieć się wszystkiego z bezosobowego raportu.
Oczywiście, misja zlecana była przy współpracy Rady Cytadeli i Hierarchii Turian, skąd Vergull miał podejrzenia, iż jego raport równocześnie wysłany zostanie do dwóch tych rządów. Teraz miał okazję przekazać swojemu ojczystemu, Hierarchii, informacje z wyprzedzeniem.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Hunter

30 sty 2016, o 00:06

Przekazanie całej historii o tym co wydarzyło się na planecie, nie należała do łatwych. Vergull przez dobrą chwilę musiał znaleźć w sobie odwagę oraz spokój. Opuścił ponownie głowę, pozwalając oddać się chwilowej konsternacji. Opowiedzenie to w taki sposób by by historia była jasna i zrozumiała to coś co turianin musiał zrobić przed przełożonym. Jednak mimo wszystko chyba błąd zrobił, że zechciał przekazać raport słownie do kontradmirała. Czyżby emocje go tak pochłonęły, że popchnęły go do takiego czynu? Napisać to co się zobaczyło, a już tym bardziej powiedzieć, było nie mniej katorgą dla kapitana. Nienawiść, aż kipiała w nim gdy tak myślał o tym co doświadczył i zobaczył. Eksperymenty, przetrwanie, nadzieja, zdrada, wszystkie te czynniki były bardzo trudne do opisania. Tym bardziej sytuacja Vexariusa. Czy rzeczywiście zdradził? Zgodził się bez wahania nie patrząc na konsekwencje swoich czynów? Czy przemówiła tam tylko logika opierająca się na starej zasadzie przetrwania gatunków? Wiele pytań go nachodziło na temat tego turianina. W sposób jaki też mówił, czuć było niepewność. Nie, za dużo pytań bez odpowiedzi. To porucznik będzie musiał odpowiedzieć za swoje czyny. Kapitan mógł tylko przedstawić fakty, które nie można było pominąć. Vallokius spojrzał po chwilli znów na generała, zaczynając opowiadać treściwie jak tylko mógł.
- Zgodnie z moim poprzednim raportem, udało się przeprowadzić operację polegającą na zniszczeniu gniazda i bezpiecznej ewakuacji do przyczółka - wstrzymał się na moment by złapać na chwilę oddech. Musiał dobrze dobierać słowa, a każde wspomnienie szargały jego emocjami - Zgodziłem się na plan widma odnośnie kontynuowania działań na planecie, pomimo ciężkich ran wśród oddziału. Dlatego też zmuszony byłem pozostawić dwóch członków swojego oddziału na powierzchni planety wypełnionymi już drapieżnikami. Dostanie się do piramidy, a następnie na sam dół, nie było potem trudne. Jednakże nie odkryliśmy pradawnej technologii, a ukryty ośrodek badawczy Przymierza - ponownie zrobił na chwilę pauzę by się uspokoić, po czym kontynuował - Przymierze, przeprowadzało tam eksperymenty, a ich sukcesem było opracowanie wirusa zdolnego z anihilować naszą rasę. Przenosi go uodporniony na niego osobnik o nazwie "Matt" - zabrał ręce, które trzymał za plecami, pozwalając by również zwisały mu wzdłuż boków - Jest to młode dziecko. Turianin. W ośrodku eksperymentowano na porwanych ocalałych turianinach z siódmej floty dowodzonej przez generała Adiustora Valokarra. Zmuszając ich do...rodzenia dzieci, poddawali wszelkim badaniom i torturom. Generał wzniósł bunt i dzięki jego wytrwałości, pozostali przy życiu turianie byli w stanie przeżyć do czasu naszego nadejścia. Pomimo zniszczenia psychicznego generała, postanowiłem połączyć wspólnie siły by zabezpieczyć chłopca z rąk pozostałych przy życiu ludzi oraz umożliwić ewakuację turian - znów nabrał powietrza, kontynuując raport - W trakcie działań, zabezpieczyliśmy jednego z naukowców, który sprzeciwił się swoim zwierzchnikom, i która oczekiwała na egzekucję. Kobietę o imieniu Lindsay Forest. To właśnie ona wytłumaczyła nam sens eksperymentów - westchnął, przypominając sobie tamtą chwilę, która była dla Vergulla jakby wydarzyło się to przed chwilą - Wszystko szło zgodnie z planem do czasu ostatecznej konfrontacji z wrogiem. Posłałem w pogoń za ludźmi, starającego się uciec z Mattem. Wyznaczyłem do tego zadania widmo Vasir i porucznika Viyo, ale gdy dołączyliśmy już do nich, widmo odgrodziła mnie, generała wraz z jego ludźmi oraz funkcjonariuszkę SOCu, Olgę Siderchuk - zacisnął prawą pieść - To właśnie asari uniemożliwiła nam zabezpieczenie chłopca. Zdradziła nas, grożąc jego życiem. W zamian za poświęcenie ocalałych przy życiu turian dla zapewnienia dalszego pokoju między ludźmi, a turianami, nie zabiła by go. Nie zgodziłem się. Wtedy też uruchomiła sekwencję autodestrukcji ośrodka, zabierając ze sobą Matta oraz ludzkiego naukowca, którą uratowaliśmy. Porucznik Viyo podążył za widmem, ale nie znany mi jest obecne ich los. Wiem tylko tyle, że po tamtej akcji, z planety AZ-99 wystartował prom, kierujący się ku najbliższemu przekaźnikowi - Zamilkł na moment, opuszczając znów głowę. To, że nie wspomniał więcej o zdradzie Viyo o niczym nie świadczyło. Wciąż uznawał go za tchórza i zdrajcę, ale nie w geście kapitana należało zdradzać jego zachowanie. Sam bowiem turianin musi się wytłumaczyć ze swoich czynów. Czemu Vergull go krył? Być może dlatego, że było mu go żal. Viyo nie zdawał sobie sprawy z tego co znaczy być "zdrajcą". Vallokius to uczucie rozumiał, aż za dobrze. Tym samym strata kolejnego widma turiańskiego to cios dla Hierarchii, a na to nie można było sobie pozwolić. Był potrzebny. Nawet jeśli potrzeba będzie go kontrolować na każdym kroku by nie zmienił się w drugiego Sarena. Jednakże kapitan nie zamierzał również kłamać przed swoim zwierzchnikiem. Unikał póki co tematu porucznika, ale nie wiadomo na jak długo. W końcu, ponownie spojrzał na kontradmirała, dokańczając - W gniewie, generał zabił Olgę, by następnie poświęcić się, chcąc spróbować ratowania turian. Odwlekłem go od tego - schowawszy znów ręce za plecy, dokończył - Informacje, wiedza, a zarazem świadectwo działań wojennych ludzi jest niezbędna Hierarchii. Podjąłem decyzję. Zdołałem ocalić tylko jego i dwóch jego podkomendnych. Przebywają obecnie na moim okręcie pod ścisłą kwarantanną - to co się wydarzyło, już się nie odstanie. To była owszem trudna decyzja, a Vallokius nawet teraz czuł jej piętno - Rozkazy? - zapytał na koniec, wpatrując się już z kamienną twarzą na Theryrusa Maena. Wiadomym było, że ta sprawa, wstrząśnie galaktyką, a Viya niech duchy prowadzą by odnalazł słuszną ścieżkę.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

BONUSY: 20% zniżki przy zakupach [implant] | Raz podczas walki auto.sukces podczas testu na trafienie [implant]
Vergull Vallokius

Avatar użytkownika
 
Posty: 254
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 cze 2013, o 00:06
Miano: Vergull Vallokius
Wiek: 37
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Wojskowy
Postać główna: William Kraiven
Lokalizacja: Karath
Status: Ex-kapitan 10. Oddziału Specjalnego / Kapitan jednostki Zwiadowczo-Uderzeniowej
Kredyty: 56.550
Medale: 2
Pionier (1) Wyzwoliciel (1)

Re: Hunter

13 lut 2016, o 16:18

Żuwaczki kontradmirała rozchyliły się, gdy ten wyraźnie chciał coś powiedzieć, lecz nie wydobyły się zza nich żadne słowa. Turianin pozwolił Vergullowi zacząć, jak i kontynuować. Potok słów, którym uraczył go Vallokius, nie został więc przerwany przez żadne pytanie Meany. Stał on, wyprostowany, na baczność, przez cały ten czas, a jego wyraz twarzy pozostał nieprzenikniony.
Gdy wreszcie Vallokius spytał o rozkazy, kontradmirał drgnął, przestępując z nogi na nogę, jakby wychodził ze stanu spetryfikowania.
- Zwolnij, kapitanie - uniósł dłoń, jakby pokazując kapitanowi "stop". - Wróćmy do samego początku. Czy mówicie o generale Adiustorze Valokarrze?
Na twarzy kontradmirała pojawiła sie zmiana - zaintrygowanie. Napiął się, przypominając nazwisko z dawnych kart historii, na których na zawsze się zapisało.
- Poza tym, skąd wiedzieliście, że jest to placówka Przymierza? - dodał, krzyżując dłonie za swoimi plecami i prężąc klatkę piersiową w oficjalnej pozycji. - Jakie mamy na to dowody?
Coś na moment odwróciło jego uwagę poza kadrem, lecz Vergull nie mógł dostrzec, co to było. Kontradmirał po chwili powrócił spojrzeniem do kapitana, czekając na odpowiedź.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Hunter

14 lut 2016, o 13:28

W sumie czego mógł Vergull oczekiwać od kontradmirała, jak właśnie wyjaśnienia odnośnie opowiedzianej historii? Gdyby sam Vallokius był w jego sytuacji, zapewne też byłby zaintrygowany po usłyszeniu tego wszystkiego. Więc pytania skierowane w jego kierunku, nie były jakimś zaskoczeniem. Rozumiał doskonale sytuację w jaką postawił swojego przełożonego. Potrzebował dowodów jak i prawdziwości tej opowieści. Więc Vallokius musiał mu je dostarczyć.
- Tak jest, kontradmirale - potwierdził na pytanie odnośnie wspomnienia o Adiustorze w swojej opowieści, ponownie krzyżując dłonie za swoimi plecami, kontynuując - Znalezione informacje oraz sprzęt na jaki natrafiliśmy w piramidzie, sugerowała o archaicznej rasie pasującej do ludzi z czasów sprzed ich "technologicznej" rewolucji - skarcił ludzi, wyraźnie sugerując, że ich wywyższenie, a zarazem postęp technologiczny był niebezpieczny - Moja martwa załogantka, Olga Siderchuk, również potwierdziła wtedy te przypuszczenia - ponownie opuścił na moment głowę, wspominając sytuację sprzed kilku godzin - Choć z przykrością informuję, że nie potwierdzi już tego odkrycia z powodu jak wspominałem, śmierci z rąk generała - podniósł ponownie głowę, dumnie dokańczając zdanie jakby jej strata nie poszła na marne mimo wszystko. Dało się zauważyć po twarzy Vergulla zarówno ból straty jak i spokoju. Tak jakby poświecenie jakie tam wybrali, było konieczne dla większego dobra - Jednak ów sam generał Valokarr jak i jego ludzie, powinni wystarczyć jako dowód prawdziwości odnośnie ukrytego ośrodka badawczego rasy ludzkiej. Ewentualnie zabrany przez widma ludzki naukowiec z tej placówki oraz stworzona przez nich broń, znajdująca się w ciele turiańskiego chłopca - zakończył wypowiedź, stojąc dumnie i wyczekując na dalsze pytania odnośnie placówki badawczej ludzi. Bądź być może już na oficjalne rozkazy względem niego.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

BONUSY: 20% zniżki przy zakupach [implant] | Raz podczas walki auto.sukces podczas testu na trafienie [implant]
Vergull Vallokius

Avatar użytkownika
 
Posty: 254
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 cze 2013, o 00:06
Miano: Vergull Vallokius
Wiek: 37
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Wojskowy
Postać główna: William Kraiven
Lokalizacja: Karath
Status: Ex-kapitan 10. Oddziału Specjalnego / Kapitan jednostki Zwiadowczo-Uderzeniowej
Kredyty: 56.550
Medale: 2
Pionier (1) Wyzwoliciel (1)

Re: Hunter

15 lut 2016, o 21:59

Meana słuchał kolejnych odpowiedzi kapitana, a jedna dłoń powędrowała do jego podbródka. Potarł go, a jego wzrok stał się nieco nieobecny, w miarę, jak kontradmirała pochłonęły jego własne myśli bardziej, niż widok Vallokiusa przed sobą.
- To nie wygląda dobrze, kapitanie - mruknął i, choć jego głos pozostał spokojny, sam turianin wyglądał na faktycznie zaniepokojonego.
- Jeśli to, co mówicie, potwierdzi się w rozpoczętym przez nas śledztwie, Przymierze będzie musiało odpowiedzieć za swoje czyny.
Vergull wiedział o tym doskonale, nie mógł się więc nie zgodzić. Ostatecznie cały ten trud, krew, pot i ból jakie każdy członek jego zespołu włożyli w powodzenie tej misji, miał sprowadzać się do tego - sprawiedliwości.
- Niestety, jeśli faktycznie była to stara placówka, Przymierze będzie próbowało się z tego wyłgać i bez solidnych dowodów, może to im się udać. Czy porucznik Viyo kontaktował się z wami bądź członkami waszej załogi, kapitanie Vallokius?
Vexarius był w tym momencie najlepszym dojściem Hierarchii do lekarki jak i małego, turiańskiego dziecka odpornego na wirusa. Nie Tela, Widmo i asari, która jak gdyby zapoczątkowała tę małą rebelię w czasie trwania ich misji.
- Będę zmuszony poprosić was, kapitanie, o natychmiastowy powrót na Palaven wraz z generałem Valokarrem.. Hierarchia rozpoczyna własne śledztwo odnośnie wydarzeń na AZ-99. Zostaniecie poproszeni o złożenie swoich zeznań, lecz do tego czasu całość misji musi pozostać objęta najwyższą tajemnicą.
Turianin powrócił do swojej wyprostowanej sylwetki, chowając dłonie za plecami i spoglądając na kapitana z surowym, oficjalnym wyrazem twarzy.
- Hierarchia oczekuje raportu przekazanego według zaostrzonych procedur bezpieczeństwa. Waszym następnym rozkazem jest przekazanie generała Adiustora Valokarra i jego ludzi do wysłanego do was oddziału, który będzie oczekiwał was w doku na Cipritine. Do tego czasu, proszę pozostawać w łączności z Hierarchią.
Kontradmirał Meana skinął głową, potwierdzajac przekazanie nowych rozkazów Vergullowi i tym samym kończąc ich wspólną rozmowę - przynajmniej do czasu rozprawy na Palavenie.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10225
Posty fabularne: 746
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Hunter

21 lut 2016, o 14:57

Kapitan słuchał w milczeniu słów kontradmirała. Nawet przez chwile nie spuszczał z niego wzroku, wciąż stojąc dumnie przed przełożonym. Rozumiał doskonale sytuację w jakiej go postawiono. Jego słowny raport to dopiero początek skomplikowanego politycznego śledztwa. Choć Vallokius nie cierpiał polityki, ale przymusowo musiał raz jeszcze wejść w jej bagno. Raz sprawa z Prymarchą, a teraz to. Jego kariera powoli zaczęła iść w złym kierunku. Po incydencie z batarianinami, wiedział już, że nie będzie mu lekko. Jednak nie przypuszczał, że po raz kolejny zostanie gruntownie sprawdzony i przesłuchany. Śledztwo turiańskie oraz jego przesłuchanie, skojarzyło mu się z niedawną sytuacją na Cipritine. Teraz będzie to samo. Tyle, że będzie chronił motyw tchórza i zdrajcy dla wyższego celu. Czuł się z tego faktu wielce podirtowany, choć przy kontradmirale starał się tego nie pokazywać. Na same pytanie zaś o możliwym kontakcie z Vexariusem, odpowiedział.
- Niestety nie. Wciąż nieznany mi jest jego los - Na pierwszy rzut oka i tak można było zauważyć typową turiańską postawę żołnierza. Prawdą było właśnie, iż Vallokius był tylko żołnierzem, wykonującym przykładnie powierzone mu zadania. Tego się trzymał, bowiem gdyby było inaczej i zaczął działać pod wpływem emocji, znów skończyło by się tragicznie. Czemu jednak w takich momentach zamierzał postąpić wbrew kodeksowi turiańskiego? Widać to było coś co wyrużniało go od wszystkich przeciętnych turian. Tylko ktoś taki jak Vergull mógł podążać tą ścieżką. Stawiając dobro swojego oddziału i jego bliskich ponad obowiązek. To była ścieżka którą obrał. Nie mniej, po wysłuchania wszystkiego, kapitan odpowiedział tylko na koniec.
- Zrozumiałem. Czym prędzej dostarczę generała na Palaven. Ku chwale Hierarchii - wykonał gest oddania, po czym wyczekiwał, aż generał się ostatecznie rozłączy, bądź dopowie coś jeszcze. Niezależnie już od tego co miało się dalej potoczyć, Vergull już wiedział co miał zrobić. Dostarczenie Adiustora dla Hierarchii było teraz priorytetem. Choć bardziej liczył na to, że uda się wpierw na Cytadelę, gdzie prawdopodobnie udała się asari wraz z Viyo. Widać tą sprawą zajmie się jak zawsze Czarna straż. Tylko oni mieli uprawnienia do takich działań. Zupełnie jak na Illum. Skąd on to znał. Zresztą może to i lepiej. Zapewne nic by dobrego nie wynikło z tego, gdyby kapitan miał angażować się w tą sprawę.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

BONUSY: 20% zniżki przy zakupach [implant] | Raz podczas walki auto.sukces podczas testu na trafienie [implant]
Vergull Vallokius

Avatar użytkownika
 
Posty: 254
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 cze 2013, o 00:06
Miano: Vergull Vallokius
Wiek: 37
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Wojskowy
Postać główna: William Kraiven
Lokalizacja: Karath
Status: Ex-kapitan 10. Oddziału Specjalnego / Kapitan jednostki Zwiadowczo-Uderzeniowej
Kredyty: 56.550
Medale: 2
Pionier (1) Wyzwoliciel (1)

Poprzednia strona

Powrót do Hierarchia Turian

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość