Re: Hunter

20 maja 2014, o 15:50

Turianin patrzył na nią nad wyraz chłodnie. Nie była to jednak mimika przedstawiająca odrazę wobec niej, a raczej znużenie. Wysłuchał jej bez mrugnięcia czy nawet docinki. Niczym skała czekał dzielnie, aż w końcu kiedy skończyła, odparł krótko - Mądry wybór - założył zaraz po tym gogle, przekręcając się i włączając swoje narzędzia do roboty. Było mu jak widać obojętne czy dyplomatka zostanie w zbrojowni, obserwując dalej jego poczynania, bądź robiąc coś jeszcze innego i niespodziewanego. Ciężko było to założyć. Przesuwał elektrycznym wiertłem po jednej ze zbroi, schylając się nad nią i skupiając nad tym. Dosłownie jednak po chwili wyłączył urządzenie i podniósł głowę do góry. Wydawać się mogło, że zaraz się odwróci i coś powie do turianki, ale jedyne co zrobił to odpowiedział, wpatrując się dalej przed siebie - Ładne perfumy - chrząknął coś, włączając zaraz po tym narzędzie i wracając do swojej roboty. Cokolwiek dyplomatka by odpowiedziała, za pewne by nie usłyszał w tych warunkach. Oddał się w zupełności naprawianiu i raczej nie życzył sobie by ktoś mu w tym przeszkadzał. Aecterus stała tuż za nim można by rzecz. Dopiero teraz z bliska mogła zauważyć, że pancerz jaki Kurius dostrajał, należał do Zeervusa. Miał sporo dziurek na tylnim i przednim kirisie płytowym. Robaki nie szczędziły na nim, toteż cud, że przeżył nie będąc przez nich rozszarpany od środka. Na szczęście porucznik nie był byle chucherkiem i był w stanie sobie poradzić. Nagrodą za taką odwagę i ciężką pracę żołnierza, zbrojmistrze nagradzali ich odświeżonym i naprawionym ekwipunkiem. Karabin wyborowy Queirany znajdował się praktycznie na wyciągnięcie jej ręki. Wystarczyło tylko podejść i go wziąć do ręki. Jednak czy Kurius zareagował by dalej obojętnie?

Tymczasem w ładowni mechanik rozmawiał z porucznikiem. Masując dalej swoje czoło, które teraz stało się czarne z oleju, Virius popatrzył na niego z zainteresowaniem, opuszczają rękę do dołu. Poruszył żuwaczkami z zadowoleniem, słysząc słowa Zeervusa. Zachichotał lekko, odpowiadając z dumą - Hunter to pierwszy okręt z nowej generacji naszej floty. Nie produkowaliśmy nigdy do tej pory korwet, a znajomość ludzi jest naprawdę...zdumiewająca - dodał z podziwem, kontynuując - Tak mało o nich wiemy, a oni wciąż nasz zaskakują. Sojusz z Przymierzem może przynieść naprawdę niesamowite profity. Ten statek jest tego przykładem - popatrzył po ładowni, zdejmując tym samym rękawiczki. Dał chwilę na pomyślunek, patrząc po chwili na porucznika jak ten skierował się ku ściance, opierając się o nią i kończąc swój monolog. Młody mechanik parsknął cicho, uśmiechając się - Z pewnością zostanie pan kapitanem. To tylko kwestia czasu. Nie mniej, wybacz poruczniku, ale nie mogę dzielić się informacjami o tej korwecie z byle kim. To ściśle tajne i nawet nie wiem czy będę długo na niej służył. To prototyp. Hierarchia dopiero co testuje te mniejsze fregaty. Możliwe nawet, że flota z nich zrezygnuje, ale jak na moje...sprawdza się doskonale. Poziom zużywania paliwa, objętość podczas nagłych zwrotów, ciśnienie i rozrzutność pomieszczeń... - zaczął gadać, kompletnie się nakręcając i wymieniając jako takie zalety tej korwety. Oczywiście turianin uważał na słowa i nie dzielił się konkretami z obcym mu turianinem. Jednakże nawet jeśli o czymś teraz opowiadał, Zeervus i tak mało z czego się dowiedział. Język mechaników zawsze był ciężki i mało co można było zrozumieć sens z ich zdań. No chyba, że przez całe życie zajmowałeś się inżynierią i technologią turiańską.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

BONUSY: 20% zniżki przy zakupach [implant] | Raz podczas walki auto.sukces podczas testu na trafienie [implant]
Vergull Vallokius

Avatar użytkownika
 
Posty: 254
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 cze 2013, o 00:06
Miano: Vergull Vallokius
Wiek: 37
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Wojskowy
Postać główna: William Kraiven
Lokalizacja: Karath
Status: Ex-kapitan 10. Oddziału Specjalnego / Kapitan jednostki Zwiadowczo-Uderzeniowej
Kredyty: 56.550
Medale: 2
Pionier (1) Wyzwoliciel (1)

Re: Hunter

27 maja 2014, o 19:45

Qeirana uśmiechnęła się w końcu szczerze. "Ładne perfumy" no tak. Jest na turiańskim statku pełnym prawdziwych twardzieli zatem nawet mały komplement, który nie dotyczyłby jej zdolności bojowych, a wyglądu czy jak wcześniej nadmieniono zapachu jest czymś niezwykłym. Jedyne co to Zeervus ją wcześniej skomplementował i to na dodatek gdy była odziana w swój nieodłączny kombinezon to zadać o wiele bardziej specjalnych niż tylko siedzenie za biurkiem czy czy holowizjerem podczas rozmów z politykami lub pracownikami innych ambasad. Trzeba było przyznać, że poczuła się całkiem miło jako kobieta w tym momencie.
Nim jeszcze jej mało rozmowny turiański rozmówca usiadł z powrotem do pracy panna Aecterus wskazała mu swój karabin i poruszywszy delikatnie żuwaczkami poprosiła go.
- To moje maleństwo... jakkolwiek to brzmi. - gdzie wiadomo sam karabin nie należał do małej broni i nazwać go tak zdrobniale mogła faktycznie tylko kobieta albo już naprawdę olbrzymich wymiarów syn planety Palawven.
- Nie żebym nie wierzyła w twoje umiejętności, ale zajmij się nim dobrze. - delikatnie się uśmiechnęła na swój turiański sposób i opuściła zbrojownię kierując się dalej w stronę zapewne ładowni z racji tego, że była na jej drodze podczas spaceru. Mijając kolejne korytarze na statku Qeirana zastanawiała się czy aby przez ten czas jak ona sobie wędruje w swoim niedopiętym pseudo mundurze czy może Vergull się nie obudził i zaraz nie dostanie ona konkretnego opierniczenia za takie samowolne oględziny statku. Cóż w pewnym sensie znała się na technice i niekiedy spoglądała to tu czy tam na co ciekawsze elementy, które były na widoku zaczynając od paneli sterowania drzwiami kończąc na oznaczeniach i wskaźnikach. Ot ciekawość panny Aecterus i trochę wspomnień z jej szkolenia.
W końcu Qeirana pojawiła się w ładowni. Szła jak zwykle cicho i zwinnie nie starając się na siebie zwracać większej uwagi. Widok Zeervusa i młodego mechanika zainteresował ją i jak wiadomo kobiety lubią słuchać jak ktoś rozmawia. Tu nie było inaczej. Niesforna i pełna niespodzianek dyplomatka weszła nieco dalej i nie przeszkadzając mężczyznom w rozmowie oparła się o ścianę i oprócz słuchała mimowolnie wymiany zdań rozejrzała się po samej ładowni pobieżnie.
ObrazekObrazek

Patriotyzm nie jest krótkotrwałym wybuchem uczucia, lecz cichym i niewzruszonym oddaniem przez całe życie.

~~~

Oficjalnie | Prywatnie
Pancerz

~~~

Theme
Qeirana Aecterus

Avatar użytkownika
 
Posty: 187
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 9 cze 2013, o 18:25
Miano: Qeirana Aecterus
Wiek: 32
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianka
Zawód: Dyplomatka
Kredyty: 19.930
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Hunter

27 maja 2014, o 19:53

A zatem model Huntera był wynikiem efektu współpracy między Przymierzem, a Hierarchią ? No cóż, widać "nowicjusze" w Galaktycznym Społeczeństwie mogli wnieść coś przydatnego. Co prawda Zeervus osobiście nie miał nic do ludzi jako to rasy to prawdopodobnie jak większość "przyjaźnie" nastawionych do ziemian turian uważał ich jako galaktyczne novum. Mimo, iż Przymierze musiało się jeszcze wiele nauczyć o tym, iż Galaktyka to jednak niebezpieczne miejsce, mieszkańcy Ziemi wyjątkowo dobrze adaptowali się do otoczenia i pojawiających się okoliczności, choć pamięć Incydentu przy Przekaźniku 314 wciąż była świeża. Widać nie przeszkadzało to jednak w rozwijaniu współpracy technologicznej w zakresie wojskowości.
Pomijając powyższe Porucznik wysłuchiwał tego, co Therick Virius miał mu do zaoferowania. Bardzo mu się podobały te wszystkie klauzule tajności i "ściśle tajnych rzeczy", które komplikowały życie. Będąc jednak młodszym oficerem nie stykał się z tą swoją ulubioną instytucją, przez co nie ukrywając spał spokojniej i miał przyjemniejsze życie. Poza tym, młody Haazheel starał się pochłonąć jak najwięcej informacji, które przynajmniej mógł zrozumieć. Kiedy jednak słowa młodego inżyniera coraz bardziej i bardziej stawały się dla Zeervusa zbyt zawiłe i niezrozumiałe, ten spoglądał na niego z zakłopotaniem, a po dłuższej chwili zaśmiał się. Istotnie Virius przypominał mu jego drogą przyjaciółkę.
-Wybacz, nie chcę cię urazić, ale zaczynam coraz mniej rozumiem w twoje słowa. Zanim zostanę Kapitanem, jak mi wróżysz, to będę musiał wiele się nauczyć. Jakieś kursy mechaniki na pewno się przydadzą. I nie musisz do mnie mówić per "pan". Tak mówią do mnie jedynie moi podwładni. Tutaj jestem gościem Huntera i dostosowuje się do załogi.
Po czym klepnął przyjaźnie po ramieniu młodszego mechanika.
- Heh... przynajmniej nie oberwę teraz w łeb za moją niewiedzę. Jeżeli chodzi o poziom wiedzy i skomplikowania zagadnień przypominasz mi moją dobrą przyjaciółkę, Livię. Ona również z pasją tłumaczyła mi wszystkie skomplikowane zagadnienia związane z inżynierią to przysypiałem. Jednakże wtedy było to pewnego rodzaju bohaterstwo, bo jak Livia się zorientowała, nie raz obrywałem w łeb czymś ciężkim. Aż dziwię się, że nigdy nie doznałem jakiegoś pęknięcia czaszki, czy innego urazu.
Po czym zaśmiał się cicho do siebie. Jeszcze do dziś pamiętał takie głośne "HEJ ! NIE ŚPIJ!" i ogłuszające uderzenie w głowę. O ile prawdę mówiąc wtedy można było stwierdzić, że Livia mogła mieć nie równo pod sufitem, to dzisiaj Zeervus spoglądał na te czasy z pewną łezką w oku.
- Skoro tak zachwalasz ten statek, to pewnie go wprowadzą. Jednakże kto tam wie, co tym Admirałom chodzi po głowach. No cóż... musimy im zaufać. Trzymaj się Virius... i utrzymuj dobrą pracę. Dziękuję za poświęcony czas, nie będę przeszkadzał.
Skinął do niego głową i udał się. No właśnie... teraz to był większy problem. Ponieważ nadal nie było nic słychać na temat nadchodzącej misji, Haazheel, jak to żołnierz musiał sprawdzić swój ekwipunek. Być może ktoś zajął się jego pokiereszowaną zbroją oraz karabinem, jednakże osobiście wolał mieć oko na sprzęt od którego przecież zależało jego życie. Dlatego też... pewnym krokiem udał się do zbrojowni, gdy nagle zauważył w pobliżu Qeiranę. Kiedy ona tutaj weszła? Czy jednak był na tyle zmęczony, aby "cywil" tak po prostu przeszedł obok niego? Z drugiej strony miło było ją widzieć w lepszym samopoczuciu.
- Hej... widzę, że czujesz się już lepiej. To dobrze...lepiej widzieć się uśmiechniętą niż...hmm..."zmęczoną". Jeżeli jesteś zainteresowana mechanicznymi tajnikami statku, to młodszy mechanik Virius chętnie odpowie ci na twoje pytania, tak jak mi. Poza tym... jak wycieczka po Hunterze? Imponujący statek...
ObrazekObrazek
Zeervus Haazheel

Avatar użytkownika
 
Posty: 104
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 14 wrz 2013, o 16:08
Miano: Zeervus Xanthus Haazheel
Wiek: 25
Klasa: Żołnierz
Rasa: Turianin
Zawód: Porucznik 60. Dywizji Desantowej
Postać główna: Zeervus Haazheel
Status: Weteran Bitwy o Cytadelę, Jego rodzina służy w wojsku od Wojny Zjednoczeniowej
Kredyty: 5.680

Re: Hunter

30 maja 2014, o 15:03

Kurius nic nie odpowiedział, tylko dalej pracował. Ciężko było stwierdzić nim zaczął używać narzędzi, czy cokolwiek do niego dotarło po słowach turianki. Choć może chwilowe uniesienie głowy przed siebie i zamyślenie właśnie wskazywało na odsłuchanie. W rzeczy samej stał do niej tyłem i choć nie widziała, to jego oczy były przekręcana na bok, wyraźnie słuchając dyplomatki. Jednak kiedy ta skierowała się do wyjścia, westchnął, skupiając się na swojej robocie. Można było nazwać sukcesem na ten krótki dialog z Villelixem. Queirana łatwo mogła zauważyć po jego oczach, iż to jest kolejna osoba z załogi Vergulla, który miał nad sobą jakiś fatum. Praktycznie każdy tu z obenych turin, patrzył z nienawiścią i rządzą zemsty przez pryzmat tego świata. Ciężko co prawda było to stwierdzić, ale doświadczenie podpowiadało jej, że tak właśnie było.
Skierowała się wdzięcznym i cichym krokiem wzdłuż korytarza, prowadzącego do ładowni. Śmiało teraz mogła stwierdzić, że okręt był iście turiańskiej roboty. Jednakże momentami miało się odczucie, że rękę przy budowie tego statku miał ktoś jeszcze. Dyplomatka po jakimś czasie, przeszła obok kajuty kapitańskiej. Była ona zamknięta, a brak jakichkolwiek odgłosów w pomieszczeniu, sugerowało wciąż brak Vergulla. Możliwe, że dalej leżał w pomieszczeniu medycznym, dochodząc do siebie. Nim jednak zdążyła się namyślić, dotarła do ładowni, gdzie miała dość ciekawa wymiana zdań. W momencie gdy drzwi stanęły przed nią otworem, spostrzegła mechanika i znajomego jej Zeervusa, który właśnie opuszczał ładownie. Dostrzegł on turiankę, opartą o ściankę.
Młody mechanik z początku nie dojrzał dyplomatki. Nawijał i nawijał o Hunterze, że aż nie było końca. Wdzięcznie nawet podniósł palec do góry przedstawiając go jako eksperta w dziedzinie znajomości nowej generacji statków Hierarchii. Tylko przesyt informacji dla Zeervusa uratował go przed kolejną falą informacji, której zapewne by już nie spamiętał. Spojrzał on na porucznika, rumieniąc się i rozszerzając żuwaczki. Mimowolnie palcem nakierował na jedną z nich, zaczynając się po niej drapać - Taa...wybacz...stare nawyki z akademii na Palaven - odpowiedział, przyjmując uderzenie w swoje ramię, że aż przystanął jak wryty, patrząc prosto w oczy Haazheela. Zamrugał nimi, jeszcze szerzej rozszerzając żuwaczki. Zachichotał, czując się bardziej wyluzowany niż wcześniej, choć widać nie był przyzwyczajony do formalnej rozmowy z turianami o starszym stopniu - Muszę...kiedyś poznać twoją siostrę - dopowiedział po tym jak wysłuchał jego monologu odnośnie tejże turianki. Właśnie w tym samym momencie dostrzegł wchodzącą piękność Huntera. Żuwaczki momentalnie mu się schowały, ukazując powagę sytuacji. Spojrzał raz jeszcze na Zeervusa kiedy się żegnał i odwrócił do niego. To była jego szansa, którą wykorzystał. Od razu czmychnął do innego pomieszczenia, zostawiając dwójkę sam na sam w ładowni, która była otoczona skrzyniami i małymi kontenerami. Tylko czytniki z konsol co rusz odpowiadały piknięciem, zmieniając jakieś wykresy.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

BONUSY: 20% zniżki przy zakupach [implant] | Raz podczas walki auto.sukces podczas testu na trafienie [implant]
Vergull Vallokius

Avatar użytkownika
 
Posty: 254
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 cze 2013, o 00:06
Miano: Vergull Vallokius
Wiek: 37
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Wojskowy
Postać główna: William Kraiven
Lokalizacja: Karath
Status: Ex-kapitan 10. Oddziału Specjalnego / Kapitan jednostki Zwiadowczo-Uderzeniowej
Kredyty: 56.550
Medale: 2
Pionier (1) Wyzwoliciel (1)

Re: Hunter

31 maja 2014, o 13:39

Na twarzy turianki pojawiło się coś w rodzaju uśmiechu pełnego satysfakcji gdy zauważyła, że faktycznie nie wyszła z wprawy w kwestii podkradanie się do innych. Trzeba przyznać, że wielokrotnie ta umiejętność ratowała jej skórę gdy robiło się już naprawdę gorąco czy to na pierwszym szkoleniu gdzie doglądał jej ojciec czy już na późniejszych pseudo misjach, które miały utrzymać ją w dobrej kondycji bojowej. Mało kto w końcu wie, że panna Aecterus nie jest byle zwykłą dyplomatką, ale też czasem można ją nazwać "agentem do zadań specjalnych" czy to w kwestii dogadania się czy przestrzelenia komuś głowy jeśli faktycznie jest to konieczne. W zasadzie to sama turianka uważa, że im mniej osób wie o jej zdolnościach i możliwościach tym lepiej. W końcu kto będzie podejrzewał niewinną kobietę o posiadanie karabinu snajperskiego Żmija w swojej torebce no i łatwiej jest zawsze przechytrzyć przeciwnika gdy ten nie doceni swojego rywala przez co zazwyczaj kończy na przegranej pozycji.
Może poniekąd Qeirana już odkryła karty ukazując się od tej strony militarnej idąc z Vallokiusem na misję na tej przeklętej zamarzniętej planecie chociaż zapewne nadal większość mężczyzn na statku uważa ją za maskotkę niż kogoś kto byłby w stanie robić za posiłki albo kryć tyły podczas już większych starć i to z istotami rozumnymi, a nie robaczkami przegryzającymi pancerze i prawie, że skórę stworzeń jej pokroju. Na samo wspomnienie tego nieprzyjemnego uczucia turianka ruszyła lekko żuwaczkami i zerknęła gdzieś w stronę swojego ramienia tak prewencyjnie jakby zaraz miała zobaczyć tam znów to stworzonko. Na szczęście sam pomysł jednego z załogantów o podniesieniu temperatury pojawił się w odpowiednim momencie przez co sama Qeirana nie została uszkodzona bardzo poważnie.
W końcu podniosła się z opierania ściany i zbliżyła kilka kroków do mężczyzn. Zdziwił ją nieco fakt, że inżynier zwiał na jej widok, ale chwile później dotarła do niej prawda życiowa, która ciągnie się za nią od pewnego okresu. Mężczyzny zawsze od niej uciekali nie wiedzieć czemu nawet nie próbując cokolwiek zadziałać w jej kierunku. Może była zbyt pewna siebie i zbyt aktywna? Albo w wojsku nie uczą jak podejść do kobiety, która właśnie nie czyści karabinu czy pistoletu. Bądź co bądź jej fach jest jednym z najmniej popularnych wśród dzieci planety Palaven i trzeba przyznać, że wielokrotnie na takich jak ona patrzy się jak na inny podgatunek rasy czy nawet słyszała, że zapewne przez swoje wykształcenie już nie pamięta jak trzymać broń i gdzie skierowana jest lufa, ale w końcu to dobrze, że ktoś nie docenia w walce. Gorzej jeśli nie docenia w życiu prywatnym..
W końcu Qeirana spojrzała na Zeervusa krzyżując ręce. Faktycznie wyglądała lepiej niż wcześniej i w sumie też mogłaby poprawić swoje odzienie bo wyglądała jakby zapomniała dopiąć kilka guzików od górnej części swego pseudo munduru.
- Czuć może i lepiej. Plecy przynajmniej już nie bolą aż tak bardzo, ale nadal żadnych wieści o kapitanie. Zastanawiam się jak zostanie rozwiązana ta sytuacja. W końcu Hunter miał lecieć na Illium. - spojrzała na Zeervusa raz jeszcze i po chwili rozejrzała się po całej ładowni. Po krótkiej pauzie turianka zaśmiała się nagle i stojąc odwrócona plecami do turianina zapytała zapewne właśnie jego bo przecież nikogo innego nie było w pomieszczeniu.
- Zatem coś podobnego jak ten statek wymieniłam na biurko i flesze? - turianka odwróciła się nagle patrząc na żołnierza. Zastanawiała sie chwilę nad czymś, coś chciała powiedzieć, ale ugryzła się najwyraźniej w język i wróciła do oględzin.
ObrazekObrazek

Patriotyzm nie jest krótkotrwałym wybuchem uczucia, lecz cichym i niewzruszonym oddaniem przez całe życie.

~~~

Oficjalnie | Prywatnie
Pancerz

~~~

Theme
Qeirana Aecterus

Avatar użytkownika
 
Posty: 187
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 9 cze 2013, o 18:25
Miano: Qeirana Aecterus
Wiek: 32
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianka
Zawód: Dyplomatka
Kredyty: 19.930
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Hunter

31 maja 2014, o 23:06

Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, które wydarzyły się na ich rekonesansie zabawne było, że wspomniała Illium. Podobno planety Asari były bardzo piękne z punktu widzenia architektonicznego, jednakże Zeervusa rzadko kiedy ciągnęło do takich... zaawansowanych technologicznie i "wygodnych" planet. Oczywiście inni lubili takie klimaty, jednakże Porucznik Haazheel wolał spartańskie warunki panujące w koszarach niż piękne salony na najpiękniejszych światach. W sumie jeżeli dorobi się wysokiego stopnia oficerskiego i zostanie zmuszony pójść na emeryturę to prawdopodobnie strzeli sobie w łeb. Nie zniósłby sytuacji kiedy musiałby porzucić swoje żołnierskie życie, a spokojne wylegiwanie się na leżaku nie wchodziło na razie w rachubę.
- Illium... nigdy tam nie byłem i jakoś mnie nie ciągnie tam. Ale skoro Dowództwo każe mi się tam udać i pomóc w misji Kapitanowi Vallokiusowi to pomogę mu. Mimo wszystko jednak miałem okazję ponownie ciebie zobaczyć... i poznać z zupełnie innej perspektywy. Będę musiał się w takim razie trzymać blisko, aby przetrwać w tej miejskiej dżungli.
Kiedy Qeirana jednak się odwróciła i zaśmiała, Zeervus zdziwił się trochę. Pewnie gdyby miał coś takiego jak brwi to jedna z nich podniosłaby się, aby wykazać jego zakłopotanie. Jednakże jej kolejne słowa ponownie wprawiły go w jeszcze większe zdezorientowanie.
- Tej historii chyba jeszcze nie słyszałem. Może zechcesz się nią podzielić ?
Powiedział z wyraźnym zainteresowaniem i stanął obok niej. Teraz mógł się istotnie dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy na temat panny Aecterus. Czy kobieta z wojskowej rodziny, po śmierci brata, mogła się tak załamać, że porzuciła wojskowość? A może mogła rzeczywiście uzyskać własny statek, ale bała się odpowiedzialności za ludzi? Jego hipotezy mnożyły się z każdą sekundą, a ich weryfikacja mogła zostać zaraz przeprowadzona.
ObrazekObrazek
Zeervus Haazheel

Avatar użytkownika
 
Posty: 104
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 14 wrz 2013, o 16:08
Miano: Zeervus Xanthus Haazheel
Wiek: 25
Klasa: Żołnierz
Rasa: Turianin
Zawód: Porucznik 60. Dywizji Desantowej
Postać główna: Zeervus Haazheel
Status: Weteran Bitwy o Cytadelę, Jego rodzina służy w wojsku od Wojny Zjednoczeniowej
Kredyty: 5.680

Re: Hunter

1 cze 2014, o 09:37

- Miejska dżungla ma wiele plusów, o których mało kto pamięta. Oprócz faktu, że jest w niej wiele miejsc, do których sama chodzę dosyć często by na chwilę zapomnieć o tym kim jesteś o jaką pracą się zajmuję. - głos Qeirany był spokojny, jakby zaraz miała opowiedzieć coś pokroju starej bajki. W zasadzie to ponoć jako dyplomatka powinna umieć przemawiać zatem z takową opowiastką nie powinna mieć problemów o ile faktycznie jej mowa przerodzi się w coś podobnego.
- Większości wojskowym kojarzy się ona z wygodami czy wszelkimi pomocami, które zabijają ducha i powodują, że lenistwo wchodzi do naszego życia, ale... - tu zrobiła małą przerwę i spojrzała na Zeervusa w dziwny sposób, z pewnym błyskiem w oku. - Zapominają o jednej najważniejszej kwestii. Dla niektórych osobników, dla których noszenie ciężkich pistoletów czy podobnych wagowo ogromnych karabinów nie jest zbyt komfortowe to własnie takie rozbudowane miasta są dobrym otoczeniem, bo kto patrzy na sufit czy w okna przeciwległego budynku, prawda?
Cóż trzeba przyznać, że Qeirana ma swoją broń i mimo, że jej nie użyła przy Zeervusie to można zgadywać, że jednak wie jak się takim sprzętem posługiwać. Co ciekawe nie był to mały zwykły pistolet jak większość polityków czy pracujących jak panna Aecterus, a karabin snajperski. Dodatkowo przecież była turianką. Musiała wiedzieć jak się zachować podczas walki i musiała też mieć ukończone szkolenie. Pytanie jest tylko, która ze specjalizacji tyczy się akurat jej.
Qeirana zerknęła raz jeszcze na otoczenie i wybrała sobie skrzynie nieopodal aby wygodnie sobie usiąść podczas rozmowy. Przyjrzała się też samemu porucznikowi nieco rozbawiona jego reakcją na jej słowa. Oparła się plecami o skrzynie co były zaraz za nią ustawione obok tej co siedziała i podparła się dłońmi. Chwilę się zastanawiała jak zacząć aż w końcu znów się odezwała.
- Każdy z nas miał szanse aby być jednym z wojskowych w armii turiańskiej. Jedni z niej skorzystali, a inni wybrali.. nieco bardziej okrężną drogę. Powiedziałabym nawet, że jest ona bardziej subtelna niż bezpośrednie działania zbrojne, którym oczywiście nie umniejszam. Czasem są po prostu inne drogi... słowne czy nawet milczące. - odpowiedziała zagadkowo i poruszyła żuwaczkami na kształt uśmiechu.
- Poza tym ponoć jestem za delikatna do wojskowego życia. W końcu umiem tylko siedzieć w miejscu i czekać na odpowiedni moment.. czy to za biurkiem czy w innych okolicznościach nie licząc tutaj klubów czy barów chociaż z tymi drugimi różnie bywa.
ObrazekObrazek

Patriotyzm nie jest krótkotrwałym wybuchem uczucia, lecz cichym i niewzruszonym oddaniem przez całe życie.

~~~

Oficjalnie | Prywatnie
Pancerz

~~~

Theme
Qeirana Aecterus

Avatar użytkownika
 
Posty: 187
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 9 cze 2013, o 18:25
Miano: Qeirana Aecterus
Wiek: 32
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianka
Zawód: Dyplomatka
Kredyty: 19.930
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Hunter

2 cze 2014, o 09:09

- Miejska dżungla może dla innych ma swoje plusy. Dla mnie to jednak głównie to śmierć, wybuchy i zniszczenie... do dzisiaj jak chodzę po stacjach kosmicznych i wielkich miastach to mam nieprzyjemne wrażenie, że zaraz stanie się coś niedobrego... wolę po prostu je omijać szerokim łukiem. - powiedział, kiedy skończyła opowiadać o wszelkich innych drogach służenia Hierarchii. Oczywiście miała rację, nie wszyscy nadawali się jako mięso armatnie. Niektórzy pomagali swojej rasie poprzez wybranie inżynierii. Mechanicy zawsze byli potrzebni, aby stacjonowali jako "pierwsza pomoc" statku. Natomiast inżynierowie mogli projektować nowsze, lepsze uzbrojenie, kadłuby, czy też może rozwiązania wewnątrz nich. Ostatecznie była droga... dyplomacji i prowadzenia polityki, jednakże nie wiązała się ona z szacunkiem innych turian. Gołe twarze babrały się w gierkach i intrygach, których sieć mogła piąć się w nieskończoność, a może i nawet poza Przestrzeń Cytadeli. Kto wie jednak, czy nie byli oni gotowi babrać się w błocie, aby inni mieli czyste ręce. Hmm... nigdy nie myślał nad tym. Zeervus dalej jednak kontynuował.
- Wolisz czekać ? Hmm... nadawałabyś się na snajpera w takim razie. Ci oprócz dobrego oka, umiejętności kamuflażu potrzebują właśnie takiej cechy jak cierpliwość. Odpowiedni karabin już masz... zbroję niczego sobie też. Może jak będziesz myśleć o zmianie zawodu to mógłbym zarekomendować cię do znajomego Porucznika, aby sprawdził, czy się "nadajesz".
Przy czym uśmiechnął się i dodał.
- Moim zdaniem lepiej wyglądasz w pancerzu bojowym, niż w tych przewiewnych i strojnych szatach. A i na Klensal poradziłaś sobie bardzo dobrze, jak na moje oko. Jestem tylko na siebie zły, że dałem się tak załatwić tym robaczkom. Przynajmniej wam się nic nie stało...powinienem prosić was o wybaczenie, że to trwało tak długo.
Od swoich ludzi Zeervus wymagał dużo, ale od siebie wymagał jeszcze więcej. Haazheelowie w 60-tej Dywizji Desantowej służyli praktycznie od początku jej założenia. Dlatego też jako kolejne pokolenie tej rodziny oczekiwano od niego więcej, niż od innych. On natomiast oczekiwał od siebie perfekcji w swoich działaniach. Miał być przecież przykładem zarówno charakteru jak i umiejętności dla żołnierzy pod jego komendą. Nie zadowalała go byle-jakoś, zadanie miało zostać wykonane dobrze, bardzo dobrze lub perfekcyjnie. Dla innych żołnierzy wystarczało dobrze wykonane zadanie, dla swoich podkomendnych wymagał, aby wykonali je bardzo dobrze, natomiast od siebie, jak wspomniano, wymagał perfekcji.
- Pewnie po całej misji wrócisz na Cytadelę? Czeka na ciebie jakiś stos papierów do wypełnienia itp. ? Ja bym tak nie mógł... dostałbym pewnie szału na taki widok.
ObrazekObrazek
Zeervus Haazheel

Avatar użytkownika
 
Posty: 104
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 14 wrz 2013, o 16:08
Miano: Zeervus Xanthus Haazheel
Wiek: 25
Klasa: Żołnierz
Rasa: Turianin
Zawód: Porucznik 60. Dywizji Desantowej
Postać główna: Zeervus Haazheel
Status: Weteran Bitwy o Cytadelę, Jego rodzina służy w wojsku od Wojny Zjednoczeniowej
Kredyty: 5.680

Re: Hunter

2 cze 2014, o 10:48

Qeirana przypomniała sobie, że faktycznie Zeervus może mieć awersję do miast i podobnych obudowanych miejsc. W końcu walczył on podczas ataku na Cytadelę, którą zgotowały wszystkim gethy. Nie mogła się zatem dziwić słowom Porucznika, nawet pokiwała lekko głową na znak, że widzi dobrze jego punkt widzenia. Sama nie była jeszcze w obliczu tak ogromnej katastrofy toteż trudno jej się było wypowiadać wtedy w barze co pierwszy raz się spotkali jak i teraz gdy siedzą razem w ładowni na statku Turiańskiej Hierarchi na dodatek już po jednej przebytej misji. Szczerze to panna Aecterus nigdy nie sądziła że kiedyś znów Palaven wezwie ją do służby bardziej bojowej, ale zaczynała się powoli zastanawiać czy to aby nie zacznie się dziać teraz lub w niedalekiej przyszłości jeśli nadal tak będzie wyglądała sytuacja.
Wzmianka o byciu snajperem rozbawiła nieco turianka i ta wstała. Ruszyła żuwaczką delikatnie i oparła dłoń o swoje biodro. Bardzo ją korciło aby teraz nieco uchylić rąbka tajemnicy w kwestii swoich umiejętności i najprawdopodobniej podjęła decyzję już na samym początku gdyż chwilę później panna Aecterus odpaliła swój kamuflaż i zniknęła na oczach Zeervusa. Skryta dzięki swej umiejętności zaczęła chodzić w kółko dookoła turianina i postanowiła skomentować jego słowa odnośnie zmiany zawodu.
- Tak uważasz? - zapytała odnośnie stwierdzenia, że nadawałaby się na snajpera. Zrobiła delikatną pauzę i przeszła z drugiej strony porucznika. - A skąd pewność, że nie szkolono mnie pod tym kątem, Panie Poruczniku, hm? - zaśmiała się i usiadła znów na skrzyni i by poczekać cierpliwie aż kamuflaż przestanie działać jednak nadal kontynuowała swoją wypowiedź.
- Podczas szkolenia za młodziaka, tego co każdy przejść musi już wtedy dostrzeżono u mnie nieco inny potencjał niż jak to mówisz proste mięso armatnie. Wiem jak się poruszać cicho jak i z gracją, wiem jak mówić, ale potrafię też dobrze milczeć i nie wydawać żadnego dźwięku. - kamuflaż opadł i Zeervus mógł ją zobaczyć znów siedzącą przed nim na skrzyni jak poprzednio.
- Same robaczki zaś... - zmieniła po chwili temat ucinając poprzedni chyba w najbardziej ciekawym momencie. -Nikt o nich nie wiedział. Nie zbadaliśmy żadnej flory czy fauny planety zanim pojawiliśmy się na jej powierzchni. Może to i małe niedociągnięcie od strony organizacyjnej misji, ale nie byliśmy przygotowani na takiego wroga. Każde z nas miało broń i wiedziało jak jej użyć, ale nikt nie przywdział dodatkowej osłony pancerza by nie dopuścić aby nieproszeni goście nieco pogwałcili naszą sferę prywatną jak i sam pancerz skórny, którym obdarzyła nas natura. - lekko wzruszyła ramionami. W zasadzie nie ucierpiał z powodu robaczków jakoś dramatycznie, a jedynym rannym był Vallokius i to nie z powodu żyjątek.
Nawiązanie do Cytadeli wprawiło turianką w lekkie zamyślenie. Nie do końca wiedziała co odpowiedzieć Zeervusowi, bo faktycznie mogła wrócić do pracy przy biurku, ale też mogła być kolejny raz oddelegowania gdzieś indziej. W końcu postanowiła odpowiedzieć najbezpieczniej jak mogła w tym momencie.
- Wszystko będzie zależało od moich przełożonych.
ObrazekObrazek

Patriotyzm nie jest krótkotrwałym wybuchem uczucia, lecz cichym i niewzruszonym oddaniem przez całe życie.

~~~

Oficjalnie | Prywatnie
Pancerz

~~~

Theme
Qeirana Aecterus

Avatar użytkownika
 
Posty: 187
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 9 cze 2013, o 18:25
Miano: Qeirana Aecterus
Wiek: 32
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianka
Zawód: Dyplomatka
Kredyty: 19.930
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Hunter

2 cze 2014, o 17:49

Prawdę mówiąc "zniknięcie" Qeirany bardzo mu się spodobało. Sztuka kamuflażu z pomocą technologii na pewno była przydatna dla snajperów, a i widać że rzeczywiście tak jak stwierdziła mogła być szkolona na takowego. Co prawda w ciasnych korytarzach statków snajper mało się przydawał, ale na otwartych terenach osłona prowadzona przez takowego była bardzo pomocna. Zeervus prychnął z lekkim uśmiechem i przymknął oczy, aby z jej głosu mniej więcej wiedział gdzie się znajduje. Co prawda nie szło mu to akurat teraz za dobrze, ale miło było poznać bliżej kogoś z takim przeszkoleniem. W przyszłości mogło się to przydać.
- No proszę... nie chciałbym być twoim wrogiem. A jakbyś była jeszcze czyjąś fanką, to tym bardziej współczuję celebrycie, którego byś miała na oku. Choć z kartą dyplomaty pewnie masz wejście do każdej loży vipowskiej.
Dodał i otworzył oczy, gdy ta się ponownie pojawiła. Gdy jednak skończyła mówić o robaczkach, Zeevus chrząknął jedynie. Zapewne chciała go pocieszyć, czy coś w tym względzie, ale tutaj się z nią całkowicie nie zgadzał.
- Zadaniem dowódcy...czy to oddziału, czy to całej operacji jest być przygotowanym na wszystko. Należy przewidzieć wszystko, w tym obecność obcych form życia. Tutaj nie ma taryfy ulgowej dla dowódcy, czy twierdzenia "nie można było tego przewidzieć". Od tego ja dostałem dowodzenie tobą i pozostałymi, aby przewidzieć coś takiego. Nie musisz mnie zatem pocieszać... od Haazheela bowiem oczekuje się perfekcji...nie ma tu miejsca na błędy. Poza tym... zapłaciłem już odrobinę za ten błąd... i mam pamiątkę na przyszłość. Przynajmniej wy nie ucierpieliście przez moją krótkowzroczność.
W końcu przecież robaczek wesoło pałaszujący pod jego zbroją prawie zdarł mu całą skórę z pleców, przez co została mu blizna na karku. Co prawda miejscowy cyrulik zaproponował mu jej usunięcie, ale Zeervus odmówił. Za błędy się płaci i to będzie nauczka dla niego. Ostatnim słowem jakie usłyszał osobiście od ojca. Ostatecznie odnośnie Cytadeli odparła, że to będzie zależeć od jej przełożonych. Rzeczywiście zapomniał o tym, że ona odpowiada innemu łańcuchowi dowództwa, gdzie górą jest Radny, a nie Generałowie i Admiralicja.
- No cóż... jak pewnie jak wrócę do swojej Dywizji to czekać mnie będzie jakaś chwila przy książce i na ćwiczenia. Przez długą nieobecność moi podwładni pewnie się opieprzali i nie ćwiczyli. Jeśli tak to będę musiał ściągnąć skórę z Sierżanta i wszystkich zabrać na karne ćwiczenia. A może... mnie zaskoczą jednak. - uśmiechnął się jedynie. Sierżant Avitus Borius by jego prawą ręką w oddziale. Najkrócej dało się go określić jako wrednego sukinkota, który wiele razy wypomina mu jego wiek. Mimo wszystko ten stary weteran był dobrym żołnierzem, a jego wskazówki cenne dla młodego Porucznika, który chyba zaskarbił sobie jego szacunek dyscypliną w oddziale. On też był pierwszym, który zaprowadził go do archiwum Dywizji, gdzie mógł dokładnie przestudiować historię swoich przodków, nie tylko dziadków, ale również babć. Bycie Haazheelem oznaczało jedno, służbę Hierarchii. To był cel w życiu większości członków jego rodzin. Co prawda zdarzały się wyjątki, jednakże skoro w pokoleniu znalazł się już Zeervus, to jego siostrzyczka może mieć łatwiej i więcej dzieciństwa niż on miał. Ostatecznie jednak wzruszył ramionami i uśmiechnął się szerzej.
- Chciałbym jednak dostać trochę więcej wolnego i wrócić na parę dni na Invictusa. Chętnie zobaczyłbym co dzieje się w mojej kolonii i jak podrosła Kyreen. Podobno Rutha...kolonia z której pochodzę, się rozrasta co nie podoba się mojemu ojcu, ale taka jest kolej rzeczy. Może pojedziesz ze mną? Na pewno Kyreen by ci się spodobała, bo to mała łobuziara... trochę prawdę mówiąc jak ty.
Tu się zaśmiał i po chwili spojrzał na nią z sympatią w oczach. Chyba już dawno tak się nie uśmiechał, jak teraz z nią, w przyjemnym dla niego otoczeniu.
ObrazekObrazek
Zeervus Haazheel

Avatar użytkownika
 
Posty: 104
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 14 wrz 2013, o 16:08
Miano: Zeervus Xanthus Haazheel
Wiek: 25
Klasa: Żołnierz
Rasa: Turianin
Zawód: Porucznik 60. Dywizji Desantowej
Postać główna: Zeervus Haazheel
Status: Weteran Bitwy o Cytadelę, Jego rodzina służy w wojsku od Wojny Zjednoczeniowej
Kredyty: 5.680

Re: Hunter

2 cze 2014, o 19:02

Qeirana skrzyżowała ręce przed sobą słuchając wywodów Zeervusa. Faktycznie miała wiele możliwych wstępów w swoim rękawie w tym też wstęp na zgromadzenia Rady Cytadeli z czego jest z siebie bardzo dumna, że udało jej się takowy uzyskać. Cóż trzeba przyznać, że z pomocą Axandra, ale nadal jest to namacalny dowód, że wykonuje swoją prace jak należy. Co do zaś bycia fanką to turianka tak naprawdę nigdy nie była fanką żadnego celebryty, gwiazdora pokroju muzyka czy aktora. Teraz to w zasadzie do niej dopiero dotarło. Jej przesłonięte oczy przez mundurowych spowodowały, że dyplomatka całkowicie zapomniała o tym jak kiedyś jako małolatka zachwycała się również tymi istotami od rozrywki, których zwykła wynajdywać w extranecie. Mimowolnie poruszyła żuwaczkami na kształt uśmiechu gdy zaczęła się nad tym zastanawiać i zastukała o policzek palcem przy tym. Chwile później odparła na słowa Zeervusa.
- Jak bardzo będziesz zdziwiony jeśli Ci powiem, że mundurowi całkowicie przesłonili mi oczy i zapomniałam nawet o tym, że istnieje coś takiego jak celebryta czy inny gwiazdor. Kiedyś może jak byłam jeszcze młodsza i wraz z kuzynką asarii przeglądałyśmy koncerty na extranecie to może wtedy ktoś przykuł moją uwagę jednak teraz nie wyobrażam sobie stać pod sceną i piszczeć z zachwytu bo jest tam mój idol. - zaśmiała się krótko i kontynuowała poprawiając swój niechlujnie założony mundur cywilny. - Lubię rozerwać się przy dobrej muzyce i wyżyć w tańcu jednak nie mogłabym poświęcić mojej Żmii dla takiego życia między jednym backstagem, a drugim.
wysłuchała z uwagą jego słów odnośnie dowodzenia. Fakt faktem dowódca nie powinien się mylić w żaden sposób, ale to niestety jest nie do uniknięcia. Zawsze przyjdzie taka chwila, gdzie ktoś popełni błąd nawet jeśli będzie jednym z najbardziej doświadczonych. wystarczy, że rzuci się go do otoczenia, z którym jeszcze nie miał styczności wtedy margines jego błędu wzrasta ogromnie. W zasadzie to mogłoby wyglądać tak jakby sama Qeirana uważała, że już po przeczytaniu raportów odnośnie miejsca poradzi sobie świetnie na danym obszarze co oczywiście jest mało prawdopodobne jeśli nigdy na takowym nie działała. Sam ton Zeervusa i słowa przypominały jej kogoś pokroju fanatyka wojskowego, ale podarowała sobie akurat ten komentarz.
- Byłeś kiedyś na takiej planecie Zeervusie? - przyjrzała mu się uważnie. - Z tego co pamiętam Invictus nie jest pokrytą lodem kolonią toteż trudno jest dostosować swoje doświadczenie do nowego miejsca. Tak jest zazwyczaj. Wiem o tym nieco z racji tego, że sama ze świata tylko turian i jednej asarii musiałam przejść do tego drugiego, gdzie różnorodność ras, kultur i oczekiwań jest zupełnie inny niż tam gdzie odbywałam jedno ze swych szkoleń, w tym przypadku było ono gatunku dyplomatycznego. - Wyprostowała się gdy już swój strój poprawiła i kontynuowała dalej - Wiem z obserwacji, że podchodzisz do siebie jak do turianina, który nigdy nie powinien popełnić błędu jednak jeśli nigdy żadnego nie popełnisz to nie nauczysz się jak smakuje porażka czy prawdziwa trudność. Jeśli znamy te ciemniejsze strony i wiemy jak je pokonać i ich omijać to to nas uszlachetni, umocni. - wskazała mu na swój kark mówiąc jeszcze w tym temacie. - I blizny możesz się pozbyć jeśli takowa powstała. Nie musisz jej trzymać w namacalny sposób, wystarczy, że będziesz pamiętał czemu w ogóle ja miałeś.
Była lekko zaskoczona stwierdzeniem, że podwładni Hazheela dostaną w kość, bo zapewne nie ćwiczyli nic pod jego nieobecność. Była bardziej przekonana, że takowe okazy samców z Palaven nie stronią od ćwiczeń, a nawet ćwiczą aż nad to. Może trochę miała wyidealizowany pogląd o żołnierzach z jej rasy, ale przynajmniej ma taki wewnętrzny powód by być z nich dumna.
-Zaraz... zdarzają się tacy żołnierze, którzy uciekają od ćwiczeń? - była faktycznie zaskoczona tym co jej powiedział i nawet nie kryła tego w swym głosie. - Wiesz Zeervusie.. trudno mi uwierzyć w to bo nawet ja sama regularnie staram się utrzymać w dobrej gotowości bojowej. Sam stan Żmii powinien mówić za siebie.
Samo nadmienienie o Invictusie znów zaskoczyło turiankę. Fakt, to jest dom Zeervusa i nic dziwnego, że będzie chciał go odwiedzić. Ona sama myślała już kiedy odwiedzi swoją rodzinę i zobaczy jak działa jej brat i czy jest już gotowy na szkolenie.
- To chyba dobrze, że się rozrasta. Dobrze prosperuje i Hierarchia tylko zyska na dobrze rozwiniętej kolejnej kolonii. Chociaż... jeśli zmieniać się biedzie coraz bardziej w miasto podobny twój to może faktycznie żołnierzom twojego pokroju będzie mogło to wtedy bardzo przeszkadzać, a podejrzewam, że twój ojciec ma zapewne podobne podejście jak ty. - zaśmiała się po chwili. - A mój ojciec stacjonuje "tylko" na placówce księżycowej i akurat lubi duże miasta. Stwierdzi, że pięknie błyszczą gdy patrzy na nie ze statku jeśli akurat na jakimś musi być.
Propozycja Zeervusa była dla Qeirany nieco jak grom z jasnego nieba. Kompletnie nie spodziewała się, że w ogóle kiedyś zostanie zaproszona na jakąś kolonie już nie mówiąc, że zaproszenie nie szłoby od władz, a od żołnierza, którego poznała podczas wizyty w barze turiańskim na Cytadeli. Coś Duchy mają przedziwne poczucie humoru układając jej nowe znajomości w życiu. Likulus, Hazheel, Vallokius... dyplomatka przez chwilę zaczęła się zastanawiać jak długą listę jeszcze jej życie będzie tkało i przyszywało do niej. Mimo wszystko panna Aecterus starała się zachować jakoś profesjonalnie, ale to pierwsze zdziwienie było jednak widoczne na jej twarzy.
- Ja.? Na invictusa? Znaczy... nie zrozum nie źle, to bardzo m iłe z twojej strony, ale szczerze nie spodziewałam się w ogóle takiego zaproszenia z twojej strony. No i nigdy nie odwiedzałam żadnej kolonii, jedynie tą na księżycu gdy ojciec chciał mi pokazać jak to wszystko wygląda.
Qeirana starała się z twarzą wyjść z tej sytuacji, ale trudno jej było ukryć, ze w tym momencie to Porucznik zabił jej klina.
ObrazekObrazek

Patriotyzm nie jest krótkotrwałym wybuchem uczucia, lecz cichym i niewzruszonym oddaniem przez całe życie.

~~~

Oficjalnie | Prywatnie
Pancerz

~~~

Theme
Qeirana Aecterus

Avatar użytkownika
 
Posty: 187
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 9 cze 2013, o 18:25
Miano: Qeirana Aecterus
Wiek: 32
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianka
Zawód: Dyplomatka
Kredyty: 19.930
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Hunter

2 cze 2014, o 20:34



Kiedy usłyszał jak Qeirana próbowała wmawiać mu, że nie mógł przewidzieć tego co się stanie na Klensal, na jego twarzy pojawił się dziwny grymas. Z jednej strony oznaczał wściekłość, a z drugiej pewnego rodzaju zaskoczenie. Panna Aecterus pewnie mogła mówić o błędach, jednakże dla niego to było wykluczone. "Haazheelowie muszą być perfekcyjni. Jesteśmy urodzonymi żołnierzami, w naszych żyłach i DNA znajduje się żołnierka. Ja zostałem Kapitanem, a teraz na tobie Zeervusie spoczywa obowiązek niesienia naszego nazwiska w 60-tej Dywizji." - to powiedział mu ojciec, kiedy Porucznik dostał się do Dywizji. Porażka nie wchodziła w grę, a Haazheel musiał zawsze dawać z siebie więcej. Zrozumiał to lepiej, kiedy spojrzał na rejestr swojej rodziny w kronikach dywizji. Marcus Haazheel, Indrus Haazheel, Pontius Haazheel, Valeria Haazheel... nazwiska jego przodków dumnie widniały w serwerach podkreślając ich dokonania w bitwach, wzorowość służby, oddanie sprawie Hierarchii. Powiedzenie, "każdemu może się zdarzyć" w jego wypadku było karygodne, bo Haazheel nie mógł sobie na to pozwolić. Zeervus jedynie stanął do niej plecami i wziął głęboki oddech, aby się uspokoić. Na tą całą lawinę słów Qeirany odpowiedział jedynie.
- Haazheel...musi zawsze dążyć do perfekcji. W moim przypadku nie ma mowy o porażce, nawet najmniejszej.
Powiedział spokojnie, choć głos odrobinę mu zadrżał. Jego całe życie to była żołnierski fach, opowieści wojenne ojca i dziadków...ba nawet od najmłodszych lat ojciec wychowywał i szkolił go wśród byłych żołnierzy i na żołnierza. On był stworzony do tego i był przeznaczony wojsku. Kiedy natomiast wspomniała o tym, że żołnierze uciekają od ćwiczeń odparł jedynie.
- Zdarza się... co prawda rzadko, ale zdarza się. Ludzie nawet mają takie powiedzenie, że "gdy nie ma kota, to myszy harcują". Zwłaszcza jeżeli chodzi o nowych rekrutów. Nie wszyscy nadają się do 60-tej Dywizji. Mamy swój specyficzny rygor i dyscyplinę, ostrzejszą niż w innych jednostkach, którą egzekwuję bezwarunkowo. Z uwagi na mój młody wiek nie mogę sobie również dać wejść na głowę i pokazać, kto tu rządzi.
Czy był wojskowym fanatykiem? Hmm... być może. Jednakże to kwestia wychowania w specyficznej rodzinie o silnie militarnej tradycji. Gdy jednak wspomniała o rozrastaniu się kolonii jako o dobrym zjawisku, ten westchnął jedynie. Może to i było dobre, jednakże czy wtedy Invictus nie straci swojego charakteru? Gellin wspominał, że temu zapomnianemu światu przyda się odrobinę światowej technologii i rozrostu. Ale z drugiej strony Invictus wymagał od zamieszkujących tam turian o wiele więcej wytrzymałości, niż np. na Palavenie. W stolicy turianie mieli wszelkie dostępne wygody, na Invictusie natomiast było inaczej. Nie chciałby, aby ta planeta zmieniła się w drugie Illium lub Thesię. W końcu to Asari były rasą wrażliwą na kulturę, a Turianie natomiast żyli swoim wojskiem i militarną tradycją.
- Może masz rację... ale czy zbyt szybko nadchodzące zmiany nie spowodują, że Invictus przestanie być dla mnie domem? W czasach mojego dzieciństwa Rutha była położona na środku pustynnego pustkowia. Wszelkie okoliczne jaskinie, wąwozy, skały znam na pamięć. Na nich również po raz pierwszy polowałem. Trudno mi wyobrazić sobie, aby niezdobyty Invictus miałby rozrosnąć się jak byle pierwsza nadająca się do zamieszkania planeta.
Po czym odwrócił się w końcu w jej stronę, aby zauważyć... zakłopotanie jego zaproszeniem na Invictusa. Czyżby coś takiego było pewnego rodzaju nietaktem z jego strony? Dla młodego Haazheela raczej to nie była żadna zdrożność, czy coś do zakłopotania.
- Jeżeli nie chcesz lub jest to dla ciebie krępujące to po prostu powiedz. Prawdę mówiąc, ja nie widzę w tym nic dwuznacznego. Ale skoro cały czas żyjesz na stacji i ciągnie cię do wielkich miast to odrobina głuszy i ciszy na pewno przyda ci się... dla równowagi. Wierz mi, że jak zobaczysz nocne niebo Invictusa... to widok ten jest wart więcej niż niegasnące światło największych planet-miast.
Uśmiechnął się delikatnie i wspomniał sobie to z nostalgią. Będzie pewnie musiał się wybrać z Kyreen na taką wyprawę z namiotami.
ObrazekObrazek
Zeervus Haazheel

Avatar użytkownika
 
Posty: 104
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 14 wrz 2013, o 16:08
Miano: Zeervus Xanthus Haazheel
Wiek: 25
Klasa: Żołnierz
Rasa: Turianin
Zawód: Porucznik 60. Dywizji Desantowej
Postać główna: Zeervus Haazheel
Status: Weteran Bitwy o Cytadelę, Jego rodzina służy w wojsku od Wojny Zjednoczeniowej
Kredyty: 5.680

Re: Hunter

2 cze 2014, o 21:16

Qeirana wstała by się na chwilę przejść. W żaden sposób nie przeszkadzało jej nigdy turiańskie życie pełne zasad, rygorów czy ogromnych wyrzeczeń jednak to co reprezentował sobą Zeervus przypominało jej juz nie tyle co fanatyzm a faktycznie poświęcenie. Spojrzała na niego nieco przenikliwym i smutnym poniekąd wzrokiem, chociaż to wcale nie musiał być smutek. Równie dobrze to mogło być jedynie niezrozumienie. Turianka przeszła kilka kroków spoglądając gdziekolwiek indziej. To był jej mały mechanizm obronny. Kilka kroków, zmiana punktu zaczepienia wzroku, chwila ciszy dla samego zamysłu. Czy tak właśnie zachowują się wszyscy nad którymi ciąży klątwa nazwiska? Ona sama jest dumna ze swojego "Aecterus" i wie, że jej ojciec jest wspaniałym żołnierzem i oddanym bardzo Palaven jak i swojej rodzinie jednak on sam miał jeszcze swoją twarz. Tenaras Aecterus. Turianin, który przez atak terrorystyczny stracił syna, a jego córka okazała się być za delikatna na zwykłego żołdaka. Zrobili zatem z niej pewną hybrydę. Broń i mowa, ale ona nigdy nie czuła presji jakiejkolwiek ze strony ojca. On miał do niej zaufanie i wierzył, że cokolwiek Qeirania nie zrobi i do czego nie zostanie wezwana to spełni swój obowiązek by przynieść chlubę rodzinie, a nie na odwrót. Fakt faktem wszyscy mylili ją z politykiem, a ona przecież była mediatorem. W końcu nie każdy konflikt należy rozwiązywać siłą. W końcu turianka znów zrobiła kilka kroków wracając niedaleko skrzyni, na której siedziała. Przypatrzyła się Zeervusowi i zadała mu poważnym tonem jedno pytanie po jego wypowiedzi o byciu perfekcyjnym.
- Skoro masz być taki perfekcyjny to czym będziesz się wtedy różnił od getha, Zeervusie? Tylko tym, że jesteś organiczny? Że oddychasz i potrzebujesz jedzenia by przeżyć? Co więcej będziesz miał? Służba wojskowa jest ważna, cel w życiu, który się z nią łączy to coś pięknego, ale nie możesz zmienić się w maszynę. Nie staniesz się nagle elastyczny jak program, który możesz kontrolować jak chcesz i modyfikować jak chcesz. Każdy jest niedoskonały i w tej niedoskonałości jest metoda.
Turianka wróciła na skrzynię i usiadła w poprzek dzięki czemu mogła rozprostować na niej nogi. Kwestię jego żołnierzy pominęła milczeniem. W zasadzie to skinęła lekko głową na znak, że zrozumiała przesłanie. Spojrzała chwilę na sufit trawiąc tą informacje. Wolała raczej zostać przy swoim podejściu do żołnierzy, że są to Ci, których widziała na defiladach. Piękne mundury, determinacja w oczach i posłuszeństwo wobec Palavenu. Tak, to jest coś na co lubi patrzeć.
Sama kwestia napomnienia o byciu idealnym żołnierzem nieco uderzyła w Qeiranę. Widać po niej było, ze zaczęła się ostro zastanawiać. Co jeśli faktycznie każdy z żołnierzy musi być idealny? Gdzie tu wnieść tą elastyczność umysłu. Gdzie wnieść ten okres, który potrafi nas zresetować. W jej przypadku jest to po prostu rozrywka, a co robi taki żołnierz? Odwiedza rodzinę gdzie szykanowany jest za jakieś małe błędy, które będą i tak ciągnąć się za nim? Lekko pokręciła głową. Ona sama nie mogła by tak żyć, dosłownie jak maszyna.
Gdy Zeervus wrócił do tematu Invictusa znów na niego spojrzała. Wysłuchała jego słów i pokręciła dłonią przed sobą.
- Zmiany są potrzebne. Wiem, że sam charakter Invictusa według Ciebie powinien zostać ten sam. Nieprzyjemny i twardy wręcz wymagający, ale na tym polega właśnie rozwój. Wszystko się u nas rozwija czy technologicznie czy nawet kulturowo gdy mieszamy się z innymi rasami, ale to właśnie dzięki temu rozwojowi jesteśmy tak ogromną potęga militarną w całej galaktyce. I nie martw się. Planet w przestrzeni kosmicznej jest jeszcze ogrom. Jeśli Invictus się zmieni to zawsze znajdziesz jego odpowiednik jeśli będziesz chciał znów wypróbować się w tak surowych warunkach.
Samo jej zakłopotane minęło. Cięższe tematy i rozterki weszły jej do głowy po wcześniejszych słowach Zeervusa. Nic dziwnego poruszająs ię po bardzo nieprzychylnym gruncie. Oboje się jakby z dóch światów. Ona Szpieg - dyplomatka, a on żołnierz 60 dywizji z ogromem obowiązków i rozkazów związanych z samym nazwiskiem. Słysząc jego wypowiedz starała się jakoś ugłaskać sytuację by nie była tak niezręczna.
- TO nie tak, że twoja propozycja była krępująca. Ja jestem po prostu zaskoczona. - rozłożyła lekko ręce i kontynuowała. - Dziwi mnie jednak fakt, że nagle Duchy zezwalają na taki ciąg wydarzeń. Moja kuzynka wielokrotnie nazywała mnie Fame Fatale. To ponoć ludzkie określenie na kobietę przynoszącą mężczyznom pecha stąd oni boją się takowej. Patrząc na to jak wiedzie się moje życie byłam skłonna uwierzyć, że Eniana ma w tym wiele racji. I nie mówię tu jakiś rozbudowanych relacjach. Zwykłe znajomości moje i innych mężczyzn kończyły się dosyć szybko stąd więcej znam imion żeńskich. - znów zrobiła minę na podobieństwo uśmiechu jednak widać było, ze to nie był za wesoły gest. Słysząc jednak o niebie Invictusa Qeirana zainteresowała się nieco bardziej niż wcześniej samym tematem.
- Ponoć oglądanie gwiazd jest melancholijne. O to bym Cie nigdy nie posądziła. - stwierdziła znów lekko zaskoczona.
ObrazekObrazek

Patriotyzm nie jest krótkotrwałym wybuchem uczucia, lecz cichym i niewzruszonym oddaniem przez całe życie.

~~~

Oficjalnie | Prywatnie
Pancerz

~~~

Theme
Qeirana Aecterus

Avatar użytkownika
 
Posty: 187
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 9 cze 2013, o 18:25
Miano: Qeirana Aecterus
Wiek: 32
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianka
Zawód: Dyplomatka
Kredyty: 19.930
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Hunter

2 cze 2014, o 22:39

Wypowiedzi odnośnie upodabniania się do Gethów, Zeervus przemilczał. Prawdą było, że czuł na sobie nieznośny ciężar swojego nazwiska, jednakże nosił je z honorem i poświęceniem. Jego spędzanie wolnego czasu o wiele różniło się od jej sposoby. Gdy ona lubiła się wyszaleć na dyskotekach, czy w klubach, Haazheel spędzał wolny czas na strzelnicy, czy w swojej kwaterze studiując przebiegi dawnych bitew, taktyki dowódców. Tak na prawdę raz na długi czas chodził do baru, aby wypić zdrowie jego poległych w Bitwie o Cytadelę towarzyszy, dzięki którym osiągnął to, co teraz. Robił to wszystko jeszcze dla swojego ojca, który miał zadatki na generała, jednakże z uwagi na kalectwo musiał odejść jako emerytowany kapitan. Kiedy był mały i nie udawało mu się dobrze wypełniać poleceń swojego rodziciela, ten... nawet go nie ganił. W jego oczach jednak widział pewnego rodzaju... zawód. Chciał w przyszłości osiągnąć to co Julius Haazheel, a nawet więcej, by staruszek nie musiał martwić się o honor rodziny.
Kwestię Invictusa również przemilczał, bowiem prawdę mówiąc nie sądził, aby jakakolwiek pustynna planeta zastąpiła mu jego rodzimą. Dom zawsze pozostanie domem. Na widok Invictusa będzie zawsze czuł ulgę, a na widok majestatycznego tropikalnego lasu wokół równika zawsze będzie czuł ciarki przerażenia. Jaka inna planeta będzie mogła mu coś takiego zagwarantować? Invictus, jak każda inna geoida był unikalny, nie do podrobienia, czy zastąpienia. Jak każda inteligentna istota będzie musiał przyzwyczaić się do postępu i gdy nowobogackie władze Invictusa będą się cieszyć z dostatku płynącego z bogatych rud pod jej powierzchnią on będzie patrzył, jak jego dom powoli niszczeje i traci swój surowy krajobraz.
Dopiero kwestia Famme Fatale zwróciła uwagę Zeervusa, który... zaśmiał się głośno na takie stwierdzenie. Przecież to była wierutna bzdura i głupota. Kobieta miała niby być przeklęta? To było dla niego niedorzeczne. Kiedy Porucznik w końcu przetarł łzy cieknące mu z kącików oczu, odparł ponownie.
- Coś takiego to rzeczywiście ludzie mogli wymyślić. Przeklęta kobieta? Sprowadzająca nieszczęście na mężczyzn, z którymi się wiąże? Wolne żarty. Nie ma kobiet, z którymi nie można się związać i być "przeklętym". Jest tylko źle dobrana taktyka. Skoro mężczyzna odpuszcza to znaczy, że był niegodny względów, albo przyjął nieodpowiednie podejście. Jeśli komuś na prawdę zależy to znajdzie sposób, a ty, córka Palavenu nie powinnaś przejmować się takimi ludzkimi wymysłami, z całym szacunkiem do twojej kuzynki.
Odetchnął ponownie starając się uspokoić śmiech i gdy w końcu mu się udało to kontynuował.
- Nie ma żadnego fatum... że coś zostało zapisane nie wiadomo gdzie i nie wiadomo przez kogo. Sami jesteśmy kowalami swojego losu i odpowiadamy za własne czyny, dobre czy złe. Sami też tworzymy sobie nierealne ograniczenia... takie jak to twoje Famme Fatale. Poza tym jakoś ta twoja klątwa nie działa, skoro ja jeszcze jestem w jednym kawałku i nie uciekam od ciebie.
Jednak jej ostatnia odpowiedź zbiła go z tropu. On miał być melancholijny? Przecież to jakiś kolejny absurd. Mężczyzna odchrząknął głośno, aby zakryć zakłopotanie, choć nie wiedział, czy miał się na nią gniewać, czy też podejść do tego pobłażliwie.
- Tutaj nie ma nic melancholijnego. Gdybym był melancholijny to siedziałbym w barakach opłakując śmierć moich towarzyszy i bojąc się wyściubić nos poza koszary. To jest po prostu... sposób spędzania wolnego czasu. Pustynne niebo jest niczym nieograniczone i kiedy jeszcze nie latałem statkami kosmicznymi, czułem się wtedy bliżej Wszechświata. Miałem wrażenie, że mogę dosięgnąć każdej gwiazdy. To... po prostu wspomnienie domu.
ObrazekObrazek
Zeervus Haazheel

Avatar użytkownika
 
Posty: 104
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 14 wrz 2013, o 16:08
Miano: Zeervus Xanthus Haazheel
Wiek: 25
Klasa: Żołnierz
Rasa: Turianin
Zawód: Porucznik 60. Dywizji Desantowej
Postać główna: Zeervus Haazheel
Status: Weteran Bitwy o Cytadelę, Jego rodzina służy w wojsku od Wojny Zjednoczeniowej
Kredyty: 5.680

Re: Hunter

3 cze 2014, o 07:01

Qeirana znów usiadła przodem do Zeervusa i przyglądała mu się chwilę. Teraz to on zaczyna ja pocieszać odnośnie tego całego bycia Fame Fatale. Widać tu jak każde z nich boryka się z innymi problemami. Ten na na swoim karku ciężar nazwiska a ona ma na sobie ciężar wszystkich, którzy tylko mignęli jej przed oczami. Wzięła głębszy wdech i splotła dłonie przed sobą. Może faktycznie Eniana przesadziła z tym określeniem, a ona po prostu uwierzyła, że tak własnie ma być? Albo to może Porucznik teraz jedynie nie docenia tego czym może być fatum,a w jej przypadku takowym będzie ona sama. W końcu wstała i stojąc tak przez mężczyzną przyglądała mu się zastanawiając przy tym. Starała się analizować jego podejście i jego punkt widzenia.
- Cóż.. może był niegodny moich względów, albo po prostu znikał zanim zdążył cokolwiek uczynić w tym kierunku. - dyplomatka na chwile rozłożyła ręce nieco bezradnie i chwilę potem skrzyżowała je przed sobą. Nie mogła od tak przecież otworzyć się przed żołnierzem. Nie mogła też się wyżalić ani wylać wszystkich smutków. Ona wie, że trzeba być silnym i w dzisiejszym świecie, gdzie z jednej strony mamy konflikty z kroganami, a z drugiej gethy.. Przecież nie wolno dopuścić aby znów Cytadela została zaatakowana. Już miała wziąć oddech by coś powiedzieć, ale kolejny raz sie zastopowała. W zasadzie to zrobiło jej się miło gdy tak go słuchała.Fakt faktem jeszcze nie uciekł jak Axandr czy Amon, ale ten drugi to zapewne z powodu misji, a nie strachu chociaż i tak spotkanie ich kolejne leży pod ogromnym znakiem zapytania. Widma tak lubią znikać i już nigdy nie wracać.
- Nie działa? - zapytała i nieco się rozchmurzyła. Nawet ton głosu był już weselszy i można rzec, że samo pytanie brzmiało jak początek dowcipu, albo żartobliwego komentarza.
- No nie jesteś w jednym kawałku Zeervusie. Jedną bliznę już masz po misji ze mną. No i nawet Vergull ucierpiał. Jestem jak zła moneta, która zawsze rzucona będzie pokazywała nie tę stronę co chciałby właściciel. - nawiązała do pechowego rzucania monetą i w sumie spodobało jej się to określenie. Zła moneta. Cóż niektórzy traktują turianki jak monety, ale takie cenne, których jest mało i trudno je znaleźć. Kiedyś nawet usłyszała za plecami, że powinni turianie rozwiązać problem łączenia się w pary tak jak kroganie czyli schować samice i czekać grzecznie w kolejce, dopełnić obowiązku i jak urodzi się córka to wychować i wrzucić do obozu by ta czekała na swoją kolej, ale prawdopodobnie był to kolejny raz gdzie słyszała coś podobnego z racji na wyskok swojego wuja, który wrócił na Palaven z asari.
- Melancholia nie musi objawiać się w każdym aspekcie życia. Wystarczy aby był do tego odpowiedni impuls. Nie twierdzę, że będziesz siedział i płakał za swoimi. W zasadzie to nawet myślałam, że nie jesteś zdolny do produkowania łez i nigdy bym nie uwierzyła nikomu gdybym sama nie zobaczyła przed chwilą jak popłakałeś się ze śmiechu. - tu zrobiła udawaną naburmuszoną minę i stanęła bokiem do niego.
- Na dodatek śmiałeś się ze mnie. - Qeirana po prawdzie miała już dosyć tego poważnego tonu rozmowy. Wiedziała, że są na statku i wiedziała, że na Ilium prawdopodobnie wszyscy dostaną nowe wytyczne co do misji i ona zapewne będzie brała w tym udział jak poprzednio na Klensal. Ciekawiło ją jednak w jako kto będzie występowała tym razem. Czy w sukni czy z karabinem.
Sam fakt w jaki wypowiadał się o Invictusie nieco zadziwiał pannę Aecterus. Wiedziała, że niektórzy są bardzo przywiązani do domu, ale Zeervus traktuje swoją kolonie jak coś więcej niż tylko miejsce gdzie się wychował. Miała wrażenie, że zostawił tam poniekąd cząstkę siebie. To ci nowość. Zawsze powtarzano jej, że nie ma szans by przez ciężką i twardą skórę turianina cokolwiek się wydostało, a już na pewno nie sentyment.
- Skoro tak stawiasz sprawę... - odwróciła się znów w jego stronę. - I jeśli przeżyjemy do tego czasu bez utraty kończyn czy bez armii wrogów na karku to nawet bym była zainteresowania tym niebem Invictusa. Sprawdziłabym czy jest się czym zachwycać tak jak ty teraz. Jednak zastanawia mnie pewna kwestia, a mianowicie czy nie zatłuką Cie tam na miejscu za sprowadzanie niebojowego "wroga" w postaci dyplomatki pracującej dla Radnego. - tu zerknęła na niego badawczo. Była ciekawa co on teraz myśli na temat polityków, którzy nie zawsze okazują się być tylko gadającymi krętaczami.
ObrazekObrazek

Patriotyzm nie jest krótkotrwałym wybuchem uczucia, lecz cichym i niewzruszonym oddaniem przez całe życie.

~~~

Oficjalnie | Prywatnie
Pancerz

~~~

Theme
Qeirana Aecterus

Avatar użytkownika
 
Posty: 187
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 9 cze 2013, o 18:25
Miano: Qeirana Aecterus
Wiek: 32
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianka
Zawód: Dyplomatka
Kredyty: 19.930
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Hunter

3 cze 2014, o 08:30

Rzeczywiście każde z nich borykało się z innym problemem. Dla niej ciężar nazwiska był prawie znikomy, a dla niego kwestia istnienia Famme Fatale była prawdę mówiąc trywialna. Widać mogli sobie pomóc w tej kwestii. Sama materia przyszłej partnerki, żony czy kochanki raczej nigdy nie zastanawiała Zeervusa. Widać nie znalazł jeszcze odpowiedniej kandydatki. Sam natomiast uważał, że żadna rozsądna kobieta nie zniosłaby życia z nim. Jego poświęcenie armii mogło być za dużym ciężarem dla płci pięknej, zwłaszcza że desantowcy również odlatywali na długi i czasem nie wracali. Jeżeli kiedykolwiek chciałby mieć żonę to taką, która po prostu czekałaby na niego. Jak wracałby z misji i wychodził do portu to ona rzucałaby mu się w ramiona. On natomiast delikatnie, by ją przytulał, czując ulgę i spokój, że ona może żyć spokojnie, w przeciwieństwie do niego. W końcu Zeervus odgonił takie myśli. Może rzeczywiście jak wspomniała Qeirana robił się melancholijny, czy też nazbyt uczuciowy. Tego natomiast nie chciał. Słysząc jednak stwierdzenie o złej monecie, mężczyzna prychnął ponownie i spojrzał na nią z zadziwieniem.
- Dumna córka Palavenu określa się jako "moneta"? "Należąca do właściciela"? Chyba się przesłyszałem, bo ostatnio jak pamiętam to turianki, jak to mów stare przysłowie "są silne, nie płaczą i walczą w partyzantce". Kobiety w naszej kulturze mają wszelkie swobody, mogą pełnić każdą funkcję, są wolne i nie stanowią "własności", a na pewno dumą turiańskiego ojca jest mieć córkę w armii. Tak więc, moja droga "pani polityk"... jeżeli jeszcze raz usłyszę, że porównujesz się do rzeczy... i to jeszcze na bazie jakiś ludzkich bajań o "przeklętej kobiecie"... to solennie przysięgam ci, że dostaniesz w łeb, a nawet dwukrotnie, abyś to sobie zapamiętała. A sprawę mojej blizny wyjaśniliśmy już.
Nacisk na "Panią Polityk" był specjalnie by ją trochę zdenerwować. W końcu przecież jak to wielokrotnie podkreślała była przecież dyplomatką, a nie politykiem. Może jego stwierdzenie da jej trochę do myślenia, bo zaczynało to wyglądać tak, jakby wpadała powoli w desperację. Największą zagadką dla niego było jednak, czemu akurat tak przejmował się jej stanem psychicznym? Odkąd poznał Qeiranę wydawała mu się bardzo... specyficzną kobietą, nieujarzmioną, a za razem miłą dla oka i uszu oraz w pewnym sensie tajemniczą. Niejeden mężczyzna pragnął pewnie mieć ją tylko dla siebie. Z tego co teraz słyszał okupowała to samotnością, która jak widać zaczynała jej coraz bardziej ciążyć. Ostatecznie jednak, Haazheel położył rękę na ramieniu turianki i odparł.
- Jeżeli jeszcze raz przyjdą ci takie myśli do głowy... chyba najlepiej będzie jak zadzwonisz do mnie, jeśli nie będzie mnie w pobliżu. Co prawda przez Extranet nie mogę cię sięgnąć ręką i trzasnąć w łeb, ale przypomnę ci co nieco o twojej wartości jako kobieta.
Po czym odszedł na chwilę zastanawiając się nad jej stwierdzeniem odnośnie Invictusa, tutaj zaczął się poważnie zastanawiać. Z rodziną sobie poradziłby, z podejrzliwym ojcem, nadopiekuńczą matką i rozrabiacką siostrą, aby kobieta mogła w spokoju podziwiać potęgę jego "domu". Ale z drugiej strony mogły się czaić inne... problemy.
- Jedynie musiałbym cię chronić przez Gellinem, ale tylko w Shastinasio, stolicy Invictusa. Gellin Portavius jest moim przyjacielem ze szkolenia. Wrócił na Invictus i został politykiem. Na pewno, gdyby wiedział, że planetę odwiedzi dyplomatka z Cytadeli i współpracownica Radnego to... na 99.999999 % jestem przekonany, że wykorzystałby tą sytuację dla wypromowania siebie, czy planety. Ostatecznie jednak, jak ominęlibyśmy stolicę to dalej powinniśmy mieć spokój do Rutha, o ile nie będziemy sobie podróżować na wycieczkę do lasu równikowego. Poza tym... pozostaje tylko moja rodzina, z którą sobie poradzę. Sądzę zatem, że byłabyś potencjalnie bezpieczna.
ObrazekObrazek
Zeervus Haazheel

Avatar użytkownika
 
Posty: 104
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 14 wrz 2013, o 16:08
Miano: Zeervus Xanthus Haazheel
Wiek: 25
Klasa: Żołnierz
Rasa: Turianin
Zawód: Porucznik 60. Dywizji Desantowej
Postać główna: Zeervus Haazheel
Status: Weteran Bitwy o Cytadelę, Jego rodzina służy w wojsku od Wojny Zjednoczeniowej
Kredyty: 5.680

Re: Hunter

3 cze 2014, o 11:50

Qeirana zaś wiedziała, że jeśli miałaby się z kimś związać to nie mogłaby ani porzucić broni ani pracy nie mówiąc już o tym, że jako kobieta z konkretnym wykształceniem musi być w pełni dyspozycyjna w każdym możliwym momencie. Dobrym przykładem może być jej przygoda na statku Hunter gdzie została polecona jako specjalistka od mediacji i zapewne wpis w aktach, że spokrewniona jest z asari też zawyżył na wybraniu jej w jakiś sposób. Bądź co bądź jej ciotka i kuzynka sporo jej opowiadały o tym jak żyje ich rasa i nawet brzmiało to ciekawiej niż wcześniej mogła sądzić młoda jeszcze wtedy panna Aecterus. Ci, którzy znali jej rodzinę w tak dobrym stopniu, że wiedzieli o istnieniu Eniany wcale się już nie dziwili, że sama dyplomatka gdy prywatnie z kimś się spotyka, albo po prostu idzie się wyszaleć to nakłada sukienki szyte podobnie jak te dla asari, ale bardziej dopasowane do budowy ciała turianek. To jedna z tych rzeczy, którą właśnie krewna z innej rasy wtłoczyła do jej życia co nieco odbiega od kultury dzieci Palavenu.
Wypowiedz Zeervusa o monecie nieco się nie spodobała Qeiranie. Ona nie powiedziała, że jest własnością, ale przynosi pecha jak takowa moneta. Szybko zatem pośpieszyła z naprostowaniem tej kwestii.
- Nie powiedziałam, że należę do właściciela. To raczej był opis aby łatwiej było złapać mój punkt widzenia. Poza tym wszyscy wiemy, że pieniądze raz są raz ich niema i trzeba wiele trudu aby je zdobyć, utrzymać, zwiększać zyski. Podobnie przecież jest z relacjami, o które wielu walczy, potem je pielęgnuje i ma z tego wiele radości jednak gdy przestanie się o nie dbać wtedy umierają i znikają niekiedy nawet na zawsze. - gdy zaczął swoją gadkę o "pani polityk" i dumie ojca Qeiranę nieco to ruszyło. W zasadzie to zapewne smagnęła by go pazurami po żuwaczce za te teksty bo uznała je nieco nie na miejscu.
Propozycja by do niego dzwoniła była naprawdę urocza i turianka spojrzała nieco zaskoczona, ale tak pozytywniej. Z tego co wiedziała to raczej kobiety wolą tak rozmawiać ze sobą, a faceci stronią od gadulstwa. Może to jakieś swoiste poświęcenie z jego strony? Albo faktycznie woli żeby jego znajoma miała lepszy humor i była bardziej twarda. Sam stwierdził przecież, że będzie jej przypominał o jej wartości. Chwilę jej zajęło by móc się odezwać. Znów Zeervus zabił jej małego klina będąc dla niej za miłym i uczynnym. I to jeszcze bez większego celu. Zazwyczaj przecież chciano od niej jakieś pomocy w zamian za dobre słowo czy tak zwane wsparcie za wsparcie. Cóż.. takie zasady są w świecie polityki i trudno jest zapomnieć, że ktoś może zachować się inaczej. Po chwili Qeirana po prostu roześmiała się i zaczęła mówić.
- I co? Będziemy wisieć tak na łączu i paplać jak asarskie matrony o tym jak źle i niedobrze i że pięćset lat temu było lepiej? - wyszczerzyła lekko kły w czymś w rodzaju uśmiechu. - Wybacz mi Zeervusie, ale po prostu nie pasujesz mi na taką telefoniczną terapeutkę i podejrzewam, że twoja kozetka byłaby dla mnie za twarda. Ja jednak czasem gdy chcę się odprężyć to lubię to zrobić w wygodnym miejscu, które dodatkowo nie chce mnie zabić.
Gellin Portavius. Nic nie mówiło jej to nazwisko i zapewne nie powiedziałoby do momentu gdyby Haazheel nie wyjaśnił jej o kim mowa. Fakt, pracowała blisko radnego i nawet może przychodzić na te posiedzenia rady, w których on sam bierze udział co czyni z niej dosyć "ciekawego przyjaciela politycznego", ale ona sama wolałaby się tym nie chwalić aż za bardzo gdyż im mniej osób wie tym lepiej no i ona sama ma spokój i nie jest niepokojona przez typków pokroju przyjaciela Zeervusa, o którym wspomniał. Na pewno byłoby miło gdyby udało im się jednak ominąć jakoś stolicę jak i samego polityka.
- no tak.. zapomniałam, że wspięłam się już na tyle wysoko w szczeblach kariery, że teraz w dobrym tonie jest mieć znajomości z osobami takimi jak ja. Szkoda tylko, że związane jest to z moją pracą, a nie mną samą. - westchnęła i zerknęła na niego gdy wspomniał o rodzinie.
- Też tak bardzo nie przepadają za politykami? Może na ten czas mój pancerz zdąży zostać naprawiony...
Pomimo zmiany tematu jest jeszcze jedna kwestia, która wciąż chodziła turiance po głowie. Fakt, że wcześniej obiecał jej, że dostanie w łeb sprowokowałby ją w innej sytuacji jednak teraz postanowiła sprawdzić na ile jest sobie w stanie Pułkownik w tym momencie pozwolić. Podeszła do niego bliżej i patrzyła pewnym siebie wzrokiem, przechyliła lekko w głowę ukazując mu większy kawałek swojej żuwaczki. Zastukała w niego pazurem i pewnym siebie głosem powiedziała.
- To co? Przedsmak tego dostania w łeb mi pokażesz czy jednak to tylko tak zwane obiecanki cacanki? - tak, ta wredna panna Aecterus zaczęła go własnie prowokować do czynu, który o konkretnej sile na pewno przetrącił by jej żuwaczkę. Ciekawe jaki miała w tym cel.
ObrazekObrazek

Patriotyzm nie jest krótkotrwałym wybuchem uczucia, lecz cichym i niewzruszonym oddaniem przez całe życie.

~~~

Oficjalnie | Prywatnie
Pancerz

~~~

Theme
Qeirana Aecterus

Avatar użytkownika
 
Posty: 187
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 9 cze 2013, o 18:25
Miano: Qeirana Aecterus
Wiek: 32
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianka
Zawód: Dyplomatka
Kredyty: 19.930
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Hunter

3 cze 2014, o 18:01

Tłumaczenie Qeirany raczej go nie za bardzo przekonywało, chociażby że teraz zaczęła mówić o pieniądzach. Dla panny Aecterus nie było może w tym nic zdrożnego, jednakże oficer miał odmienne podejście. Kobieta to po prostu kobieta... osoba... żyjąca istota. Porównywanie się nawet w przenośni do monety było dla niego może nie czymś karygodnym, ale nieodpowiednim. Kiedy skończyła mówić, Haazheel pokręcił jedynie przecząco głową, ale nic nie odpowiedział. Może głębsze metafory nie były jego mocną stroną, ale na prosty, chłopski rozum, nie powinna w taki sposób mówić o sobie.
Gdy roześmiała się mówiąc o paplaniu jak dwie stare matrony asari trochę zbiło go z tropu. To wyglądało, aż tak źle? Chciał tylko pomóc, jakby potrzebowała jakieś przyjaznej duszy do wypłakania się, a nie przewidywał, że zinterpretuje to w taki sposób. Istotnie mężczyźni stronili od gadulstwa, ale jako oficer musiał być zarówno dowódcą, jak i w pewnym sensie ojciec dla swoich podkomendnych, dbając o ich dobro psychiczne. Choć może od tego był psycholog, Haazheel wolał mieć taki nadzór nad żołnierzami osobiście. Jedna osoba więcej lub mniej nie robiła mu różnicy.
- Nie musisz mi się zwierzać ze swoich wrażeń całego dnia. Wystarczy, abyś miała na uwadze, że jeżeli będziesz miała na prawdę ciężki dzień, a nikt nie będzie dostępny... zawsze możesz zadzwonić.
Odnośnie jego rodziny i stwierdzenia o pancerzu, mężczyzna uśmiechnął się tajemniczą. Co prawda jego rodzina jakoś przesadnie nie kochała polityków, ale ich podejście raczej nie odbiegało od normy. Niemniej jednak mogła się przecież odrobinę podenerwować prawda? Dlatego też na jej stwierdzenie wzruszył jedynie tajemniczo ramionami.
Ostatecznie jej nastawienie policzka wiązało się z jeszcze poważniejszym zakłopotaniem. Czy jej raczej coś nie zaczęło na mózg padać? A może to raczej coś związanego z jakimś napięciem po akcji. Jednak kobieta mówiła logicznie, a jej składnia nie odbiegała od normy. Chyba była to więc zatem pułapka. Mężczyzna pokręcił głową z westchnięciem i podszedł do niej bliżej. Następnie zamiast ją uderzył w policzek, jedynie puknął jej lekko trzy razy w głowę i udawał, że się przysłuchuje. W końcu przytaknął i odparł.
- Tego się obawiałem... pusto w środku.
Po czym odsunął się i dodał.
- Czy ty mnie masz za idiotę Qeirana? Po pierwsze nie bije się kobiet, to sprzeczne z Kodeksem Oficerskim, przy czym wyjątki od tej zasady występują jedynie na Arenie oraz jakbyś była moją podwładną. Po drugie wiedz, że jeżeli zajdzie taka potrzeba to wyegzekwuję sankcję za twoje zachowanie. Po trzecie... jeżeli chcesz coś udowodnić wybrałaś do tego bardzo... ale to bardzo złą drogę, a nawet jeśli to nie angażuj mnie do tego w "taki" sposób.
ObrazekObrazek
Zeervus Haazheel

Avatar użytkownika
 
Posty: 104
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 14 wrz 2013, o 16:08
Miano: Zeervus Xanthus Haazheel
Wiek: 25
Klasa: Żołnierz
Rasa: Turianin
Zawód: Porucznik 60. Dywizji Desantowej
Postać główna: Zeervus Haazheel
Status: Weteran Bitwy o Cytadelę, Jego rodzina służy w wojsku od Wojny Zjednoczeniowej
Kredyty: 5.680

Re: Hunter

3 cze 2014, o 18:29

Ich rozmowa trwała już zaprawdę długi czas. Po mechanikach nie było śladu, ani z żadnych załogantów. Byli kompletnie sami w ładowni, pokrytej skrzyniami i kontenerami. Z początku jedynie cichy odgłos emanującego silnika im towarzyszył, oraz pykanie z terminali, zmieniającego co rusz jakieś wykresy i zmieniający symbole w języku turiańskim. W momencie jak Zeervus zrobił jej swój wywód i nastała przez chwilę niezręczna cisza, z głośników pomieszczenia, wydobył się krótki eter. Przez kilka sekund panowała cisza, aż w końcu wydobył się z niego znajomy głos przez komunikator - Do całej załogi, mówi Desan... - jak zwykle jego głos był niczym mrożący krew w żyłach owiany chłodem. Tak samo jak zaczął, nastała znów przez chwilę niezręczna cisza, aż dopowiedział w końcu - Kapitan na mostku. Vergull Vallokius przejmuję ponowne dowodzenie nad Hunterem. To wszystko - zaraz po tym eter z głośników ucichł, a ładownia ponownie powróciła do swojego cichego bytowania, zakłócana co rusz terminalami. W momencie jak dwójka turian patrzyła po sobie, zastanawiająco, z innego pomieszczenia wyszedł pewien turianin. Był odziany w strój inżynieryjny. Grube robocze spodnie, oraz czarną koszulkę bez rękawów, ukazując jego umięśnioną sylwetkę na ramionach. Tors również był niczego sobie. Inżynier miał nienawistne i poważne spojrzenie. Praktycznie podobne do Kuriusa. Jego twarz okalały barwy biało-szare, a na żuwaczce był widoczny zaczepiony kolczyk. Spojrzał ukradkiem na dwójkę, ale nic nie odpowiedział. Parsknął jedynie cicho na ich widok, udając się dalej. Możliwe, iż kierował się do zbrojowni, albo na mostek. Trudno było to ocenić. Oczywiście drzwi za nim magnetycznie się zamknęły. Toteż tak również ciężko było zobaczyć gdzie ów inżynier się kierował. Nie mniej, ładownia powróciła raz jeszcze do pierwotnego stanu. Pytanie teraz, czy rozmowa, bądź konflikt zrodzony przez dwójkę turian, która gościła Huntera zamierzała być kontynuowana? Czy też zamierzali coś zrobić po usłyszeniu tej wiadomości?
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

BONUSY: 20% zniżki przy zakupach [implant] | Raz podczas walki auto.sukces podczas testu na trafienie [implant]
Vergull Vallokius

Avatar użytkownika
 
Posty: 254
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 cze 2013, o 00:06
Miano: Vergull Vallokius
Wiek: 37
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Wojskowy
Postać główna: William Kraiven
Lokalizacja: Karath
Status: Ex-kapitan 10. Oddziału Specjalnego / Kapitan jednostki Zwiadowczo-Uderzeniowej
Kredyty: 56.550
Medale: 2
Pionier (1) Wyzwoliciel (1)

Re: Hunter

3 cze 2014, o 22:35

Qeirana pokręciła głową. Zeervus faktycznie był taki sztywny jak jej się jawił na początku i chyba nic go nie zmieni.. no może jakaś bomba, która nada mu nieco więcej gibkości. Rozprostowała ręce i spojrzała na niego z pewną pobłażliwością. Chwile później znów obeszła go dokoła jak poprzednio, ale tym razem nie użyła kamuflażu. Sam zaś fakt, że puknął ja w głowę z dosyć nieprzyjemnym komentarzem jakoś przebolała. Nieco jej uśmieszek zszedł gdy usłyszała, że prawdopodobnie ma go za idiotę. Wywróciła wtedy lekko oczami i westchnęła. Do tego też pokręciła głową nie dowierzając, że mężczyzna jest tak niedomyślny. Chociaż może Qeirana nieco wyolbrzymiła zdolności Haazheela w kwestii domysłów czy kojarzenia faktów. W zasadzie gdy tak przechadzała się naokoło niego to wyglądała bardziej jak lekarz patrzący na okaz niż jak jego rozmówczyni sprzed chwili. W końcu przystanęła przed nim i znów skrzyżowała ręce.
- Sądziłam, że desantowcy są bardziej domyślni, a w szczególności tacy, którym w barze pokazano do czego służą policzki. - stwierdziła już chyba najbardziej dosadnie jak mogła nie nazywając jeszcze rzeczy po imieniu. Sama zbliżyła się w końcu do niego i uniosła się nieco wyżej na swoje szponiaste palce żeby teraz ona mogła zastukać pazurem o czoło Pułkownika. Zaraz po tym zbliżyła się niebezpiecznie blisko mężczyzny i powiedziała nieco ciszej.
- To ty masz tam pusto Zeervus, a jeśli nie to na pewno jest tam coś podobnego do układu sterującego niż do umysłu żywego organizmu. Wszystko bierzesz dosadnie do siebie i nawet nie próbujesz się doszukać czy aby ten cały absurd nie jest przypadkiem zamierzony. To jest właśnie moje Fame Fatale. - bez krępacji spojrzała mu prosto w oczy i cofnęła się po chwili do bezpiecznej odległości. Już miała kontynuować swój wywód, ale wtedy usłyszała informację, że Vergull Vallokius znów jest w pełni sił by móc dowodzić statkiem. To była dobra wiadomość bo jednak martwiła się o kapitana. Jako jedyny ucierpiał na prawdę poważnie na misji i Qeirana podejrzewała, że jeśli jego stan się nie poprawi cała ta wyprawa do Ilium będzie wisiała na włosku.
Podniosła wzrok i wysłuchała komunikatu Desana po czym wróciła wzrokiem do Zeervusa.
- Koniec laby. Trzeba wrócić do swoich obowiązków. - powiedziała to nieco oschle i ozięble jakby nagle stała się zupełnie kimś innym. Żołnierzem? Nie. Szpiegiem, może tak, ale na pewno nie słychać już było jej przyjemnego i mediacyjnego tonu. Spojrzała w tym momencie też na kolejnego turianina, który pojawił się i zerknął w ich stronę rozbawiony. Wolała nie rozbudzać żadnych plotek na statku, a juz na pewno nie po tym jak Zeervus się do niej odzywał toteż odwróciła się przez ramie do Haazheela i dodała.
- Trzeba iść na mostek. Najlepiej już teraz. Wolę nie rozprowadzać plotek. - tak stwierdziła i ruszyła w stronę centrum dowodzenia statku.
ObrazekObrazek

Patriotyzm nie jest krótkotrwałym wybuchem uczucia, lecz cichym i niewzruszonym oddaniem przez całe życie.

~~~

Oficjalnie | Prywatnie
Pancerz

~~~

Theme
Qeirana Aecterus

Avatar użytkownika
 
Posty: 187
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 9 cze 2013, o 18:25
Miano: Qeirana Aecterus
Wiek: 32
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianka
Zawód: Dyplomatka
Kredyty: 19.930
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hierarchia Turian

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron