Re: Elpis

16 paź 2021, o 19:43

Umysł desperacko poszukiwał odpowiedzi na nowe pytania. Z każdym zakrętem, każdym stuknięciem w metal pracujących na zewnątrz ludzi i każdym uderzeniem bijącego w klatce piersiowej serca, te pytania wydawały się mnożyć. Odpowiedzi bywały zdradzieckie - szczególnie te zrodzone w umyśle sparaliżowanym niemocą i smutkiem. Niebieskowłosa pozostawiła po sobie pustkę, która wydawała się dotkliwsza niż ta, której turianin doświadczał przed jej poznaniem. Remont fregaty wzmagał poczucie końca pewnej epoki.
Tam, gdzie tkwiły drzwi do jej kajuty, zamiast plakietki obok, która miała się tam znaleźć, płat metalu został zdjęty gdy technik usiłował dostać się do mechanizmu zamka. Tam, gdzie w szafce zwykle tkwiły butelki szybko opróżnianego alkoholu, teraz znajdował się pył i luźne śrubki pozostawione przy odkręcaniu jednego z mebli. W korytarzu, którym wspólnie wielokrotnie podróżowali do śluzy, połowa lamp nie działała, pozostawiając po sobie sporadycznie przerywany snopami światła półmrok.
Etsy nie mogła przekazać mu tego, co mogła czuć. Tak, jak uczucia zakodowane były w jego głowie pośród miliona neuronowych połączeń, tak jej stan odzwierciedlał ciąg jedynek i zer. Pomiędzy tymi dwoma skrajnościami stało pewne porozumienie, w którym spotkali się na samym środku.
Oboje, na swój sposób, odczuwali tę utratę.
- Rok temu powiedziałam ci, że twój pragmatyzm zniknął gdy ją poznałeś - wyznała, gdzieś pomiędzy jednym oddechem a drugim, gdy siedział samemu w pustym kokpicie, przyglądając się z wewnątrz pracy operujących na Elpis ludzi. - Myślałam, że to wada. Pokazałeś mi, że tak nie jest.
Logika była potężnym narzędziem, a zarazem krótkowzrocznym. Uznając postępowanie za logiczne, operowało się na własnych definicjach i zrozumieniu tego, w jaki sposób działał świat i żyjący w nim ludzie. Jakkolwiek to, co powiedział, wydawało się odpowiedzią na wiele zadawanych przez nich pytań, zarazem nie było opinią, którą Etsy, najbardziej logiczna istota z ich dwójki, wydawała się podzielać.
- Może tak było, może nie. Brakuje nam danych do prawidłowej oceny.
Ponownie, po niemal roku zawirowań, nowych pasażerów i wspólnych podróży, została ich dwójka w dużej, pustej fregacie.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

16 paź 2021, o 21:04

Słowa Etsy sprawiły, że przygarbił się jeszcze bardziej, ale nie odpowiedział. A przynajmniej nie od razu. Cisza ponownie wypełniła kokpit na długie minuty i ta cisza w końcu pozwoliła jego złości opaść, przygasnąć do poziomu żarzących się węgli, wypalając z niego całą energię i pozostawiając po sobie gorycz, psychiczne wyczerpanie oraz posmak popiołu w ustach. Czuł się złamany, ale nawet jego słowa nie sprawiły, że poczuł się lepiej, gdy w końcu je z siebie wyrzucił. A wręcz przeciwnie. W ich miejscu pojawiła się żółć i niechęć, skrywające coś więcej, coś co wybuch nienawiści maskował równie skutecznie co postawione wcześniej mury. Zagrzebane głęboko pod pokładami innych emocji, kiełkujące od wielu tygodni. Ukryte i odsunięte na bok, jak wszystko.
- Nie wiem, Ets - odezwał się w końcu głosem nie głośniejszym od szeptu, wiedząc że SI i tak go usłyszy nawet pomimo okazjonalnych uderzeń narzędzi i pracujących na zewnątrz ludzi. - Szukałem jej. Próbowałem znaleźć jakiś inny powód, jakieś wyjaśnienie. Ja... nie wiem.
Jeszcze nie tak dawno temu powtarzał Mayi, że ich każda sekunda była warta zbliżającego się zakończenia. Ale nie było to zakończenie, którego się spodziewał, nie były to chwile, w których musiał zastanawiać się ile z ich wspólnych chwil było prawdą, a ile ułudą. Nie były to oczekiwania w których zastanawiał się ile z tego co widział w złotych oczach biotyczki, gdy otwierała się przed nim i odsłaniała swoje serce, było rzeczywiste, a ile jego własnym wymysłem. Czymś co sobie wmówił, że tam dostrzega.
Nie wiedział ile z tego co powiedział na głos było prawdą, a ile efektem cierpienia maskującego coś jeszcze. Gorycz i wściekłość smakowały jednak bardzo prawdziwie.
- Mam nadzieję, że masz rację.
Różnili się z Etsy pod wieloma względami, ale oboje potrafili znaleźć wspólny punkt w tej niepewnej, odmiennej przestrzeni. Z początku myślał, że SI uczy się od niego postrzegania świata, że jej nabyte emocje i odruchy są efektem ich wspólnego towarzystwa i odbiciem tego co jej mówił. Ale prawda również stała po środku, tak jak ich wzajemne poglądy.
Nie była sama. Oboje uczyli się od siebie.
Koniec końców, oni również wrócili do punktu, w którym znajdowali się rok temu. I gdyby nie nowy wygląd okrętu, można byłoby pomyśleć, że dzień w kalendarzu nie przesunął się nawet odrobinę. Tym razem dziura w jego sercu miała inne źródło, ciało zdobiło więcej blizn i na świecie istniała jedna nielegalna organizacja mniej, ale czy ostatecznie robiło to jakąkolwiek różnicę?

***

Słońce skryło się w końcu za horyzontem, a potem ponownie wzniosło ponad niebo. Pomimo ran, które zostawiła po sobie wczorajsza noc, świat dalej żył własnym życiem, niewrażliwy na ich problemy.
Przez te kilka godzin Vex nie opuścił kokpitu, w końcu zasypiając w fotelu niespokojnym snem pełnym niespójnych, poszarpanych koszmarów, które wyparowały, gdy tylko otworzył oczy, jeszcze bardziej zmęczony, niż gdy je zamknął po raz ostatni. Jego kajuta była ostatnim miejscem, w którym chciał spędzić noc i które chciał odwiedzać. Zbyt wiele wspomnień leżało na jego łóżku, zbyt wielka pustka wypełniała drugą stronę pościeli.
Doktor Myers nie odpisała. Ani na jego pierwszą wiadomość, ani na drugą, przypominającą. Sen nie pomógł mu znaleźć spokoju, więc jego umysł bez wahania powitał nowy problem do rozwiązania, nową wymówkę to opuszczenia Cordovy chociaż na chwilę. Nie chcąc wchodzić w paradę mechanikom na Elpis oraz oglądać własnego odbicia w lustrze, skorzystał z hangarowej łazienki, by przetrzeć twarz i się odświeżyć, nim wrócił z powrotem na pokład, skrzętnie unikając Arkadija, jeżeli ten był w kompleksie.
- Ets, idę poszukać doktor Myers. Daj mi znać jeżeli będzie coś się działo - poprosił cicho, zaglądając na chwilę do kokpitu. Dotknął delikatnie ściany w przejściu w geście, który nabył wiele miesięcy temu, a który był najbliższy położenia dłoni na humanoidalnym ramieniu, nawet jeżeli tylko symbolicznie. A potem opuścił Elpis, zabierając ze sobą wcześniej tajemniczą roślinę zabezpieczoną w hermetycznym pojemniku, który schował za połę kurtki i zamawiając taksówkę do Vancouver.

THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

22 paź 2021, o 01:40

ETSY, HAKOWANIE
<10 wykrycie w trakcie włamu
<5 za 1 tydzień pozostania w systemie
Mistrz Gry wylosował/a 2d100:
85, 68


Etsy, odkrycie informacji
A<33<B<66<C
1 na start, 2 za 1 tydzień
Mistrz Gry wylosował/a 2d100:
27, 62
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

22 paź 2021, o 01:59

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Grace Myers pozostała nieuchwytna, zarówno emocjonalnie, nie komentując jego słów w żaden sposób, jak i fizycznie - poruszyła się z miejsca dopiero gdy opuścił jej gabinet i skierował się z powrotem do windy. Mógł wyobrażać sobie, jak z fascynacją, ostrożnie bada kontener na obcą, lub znajomą jej roślinę, ponieważ nie było mu dane tego zobaczyć.
Etsy spełniła jego życzenie gdy tylko upewniła się, że jest to umiarkowanie bezpieczne. Włam do baz danych Przymierza był zgoła innego rodzaju ryzykiem niż korzystanie z baz Exo Geni, które, gdyby nawet chciało ten fakt przeciw nim wykorzystać, nie mogło zrobić tego publicznie i legalnie bez przyznawania się do stworzenia sztucznej inteligencji. Ryzyko ciążyło więc im na barkach - fizycznych, turiańskich i metaforycznych, należących do Etsy. Tak długo, jak jej pozostanie w systemie i zerkanie na rozwijające się rewelacje było opłacalne, tak długo było warte potencjalnych konsekwencji.
Gdy wracał promem na pokład Elpis, miała dla niego już pewne informacje, odnalezione przy szybkim, powierzchownym skanie uzyskanych przez nią danych. Pobranie ich na zewnętrzny nośnik powiązany systemowo z Viyo nie było bezpieczne w masowy sposób - Etsy musiała więc zaglądać w różne miejsca z rozwagą, z daleka śledząc aktywność Myers, oraz jej instytutu. Sama podejmowała decyzję o tym, co było warte zgłębiania tematu, a co nie.
- Myers ma otwarte wszystkie pliki dotyczące leczenia Mayi - było pierwszym, co usłyszał w swoim uchu gdy znajdowali się w bezpiecznym, ustronnym miejscu. - Wygląda na to, że dotarła do biura godzinę po tym, gdy złożyłeś jej wizytę i od razu zaczęła pracować nad sprawą Volyovej. Na razie nie widzę, do czego ją to doprowadziło.
Stanowiło to jednak potwierdzenie tego, że lekarka nie była tak niewzruszona, na jaką wyglądała w swoim mieszkaniu. Choć Etsy nie odnalazła żadnego magicznego sposobu na znalezienie, czy uleczenie niebieskowłosej, jej odkrycie przynajmniej cementowało Grace jako swojego rodzaju sojusznika. Nawet, jeśli jej zachowanie sprawiało, że każda potencjalna współpraca nie była przyjemna.
Grace nie odzywała się przez następne dni. Wokół turianina zmieniało się wiele, a zarazem tak dużo pozostawało takim samym. Korytarze Elpis przybierały różne formy, częściowo zablokowane metalowymi płytami, częściowo ogołocone z tak podstawowych rzeczy, jak żarówki. Arkadij był człowiekiem, który w pracy szukał ucieczki od swoich emocji. Viyo znalazł go w doku już następnego poranka po całym zdarzeniu. Jego twarz nie wyrażała emocji, a wzrok gorączkowo przerzucał kolejne dokumentacje przygotowane dla niego przez jego pracowników, streszczając Widmu to, co warto było powiedzieć na głos.
Pomimo tego, że Etsy radziła sobie świetnie w roli pilota, nawigatora i technika, Arkadij wyraził swoją profesjonalną opinię, według której Elpis powinna posiadać na swoim pokładzie technika. Niektóre systemy nie były od dawna konserwowane, części napraw Viyo nie potrafiłby zrobić samemu, a SI zwyczajnie nie była w stanie wykonywać niczego mechanicznie, nie posiadała też z tego zakresu żadnej praktycznej wiedzy, którą mogłaby się posłużyć by wspomóc w tym zadaniu Viyo. Choć głównym zadaniem w doku była zmiana pancerza na nowy, wzmocniony, za przyzwoleniem Viyo, ekipa techniczna rosjanina szybko rozebrała coś, co wydawało się być prawie połową statku.
Czwartego dnia, Viyo zastał zgromadzonych w jego kajucie inżynierów. Przeprosili za to, że wtargnęli do jego najbardziej prywatnej strefy, jednak wyjaśnili, że kierowali się znalezieniem czegoś niepokojącego. Pod idealnie gładkim, czystym panelem ściennym koło jego łóżka chowała się stara blizna po pocisku akceleratora, który niegdyś przebił bok fregaty. Choć Elpis z zewnątrz wydawała się statkiem w idealnym stanie, ekskluzywnym wręcz, niektóre stare rany na jego pokładzie otwierały się cicho, niezauważalnie, tworząc ziejące w warstwach pancerza dziury i kolejne słabości strukturalne.
Ósmego dnia, Etsy obudziła go informacją o tym, że Myers zajmuje się badaniami z zakresu botaniki, co według SI, stanowiło potwierdzenie tego, że korzysta z pozostawionej jej rośliny Steigera i zgłębia jej tajemnicę.
Dziewiątego dnia, Arkadij pojawił się w śluzie ze zwyczajowym datapadem operacji wykonanych dnia poprzedniego. Nie cofnął się jednak, gdy turianin przyjął od niego urządzenie. Stał w miejscu, zbierając myśli w swojej głowie i ubierając je w słowa.
- Urządzamy pogrzeb. Dla najbliższej rodziny, paru znajomych - odchrząknął, odwracając wzrok. - Chowamy ducha w pustym grobie, ale podobno to pomaga... zakończyć jakiś etap.
Jego słowa wydawały się cytatem kogoś innego - kogoś mu bliskiego, kto z psychologicznego punktu widzenia, znałby odpowiednie słowa, nawet jeśli serce nie chciało za nimi podążać.
- Byłoby nam miło, gdybyś się na nim pojawił.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

23 paź 2021, o 14:01

Świadomość, że Myers zajęła się sprawą terapii pomimo swoich pozornych oporów, dolewała kropli czegoś pozytywniejszego do tego całego morza goryczy. Lekarka mogła być oschła i bezpośrednia w kontaktach ludzkich, a także przygnieciona przez własną żałobę oraz kumulowaną latami bezradność, ale poczucie obowiązku wciąż pchało ją do przodu. W pewnym sensie była podobna do Vasir oraz do innych Widm, nawet jeżeli sama zdawała się gardzić żołnierzami - jej bagaż pochodził z innego miejsca, ale również toczyła nieustającą walkę z wiecznie postępującą chorobą, której nie dało się wyplenić i której nie było widać pozytywnego końca. Pomimo spięć w gabinecie, potrafił to uszanować. I dowody, które podesłała mu Etsy, tylko potwierdzały, że słusznie miał szacunek do kobiety.
Kolejne dni otoczone były ponurą chmurą i pracą. Nie chcąc pozwolić niechcianym myślom do zakradania się do jego głowy, skupił się w całości na zajęciu ich czymś wartościowym. Przeglądał pliki pozyskane z Chasci, zapoznając się z nieskończoną liczbą dokumentów, projektów oraz nieistotnych danych, zupełnie niezwiązanych z ich obecnymi tematami, ale być może przydatnymi w przyszłości, przeplatając je ze słuchaniem wiadomości oraz powrotem do świata żywych, którego unikali przez ostatnie miesiące. Pierwsze trzy dni przesypiał w kokpicie, omijając własną kajutę szerokim łukiem, ale w końcu jego ciało przestało akceptować spanie w niewygodnej, siedzącej pozycji i poranne obolałe pobudki zmusiły go do zaakceptowania rzeczywistości.
Spanie w zimnym, pustym łóżku okazało się być jeszcze gorsze. Po tym jak pierwszej nocy obudził się w środku nocy, bo wydawało mu się, że znajomy kształt położył się obok niego, nie potrafił spać dłużej niż cztery-pięć godzin. Pościel obok niego pozostawała chłodna i niezakłócona, nie niosąc za sobą znajomego ciepła wygrzanego przez noc miejsca i nie będąc naznaczona charakterystycznym wgłębieniem pozostawionym przez śpiącą drugą osobę. Chwile gdy nie był przytomny, też nie były lepsze. Naznaczone koszmarami, oskarżycielskim ale milczącym spojrzeniem złotych tęczówek, poczuciem kajdan zamykających się na jego szyi oraz nadgarstkach i dłoni spychających go poza krawędź urwiska, sprawiały że nawet te pojedyncze godziny nie przynosiły ukojenia.
Więc pracował. To jedyne co mógł zrobić.
Szczęśliwie prace trwające na Elpis sprawiały, że statek niemal nigdy nie wydawał się teraz pusty. Wnętrze fregaty zmieniło się nie do poznania, naznaczone sprzętem do naprawy, zdjętymi panelami, wymienianymi częściami, rozmontowywanymi systemami i wiszącą w powietrzu atmosferą hangarowego zamieszania. Kiedy któregoś dnia inżynierowie Arkadija znaleźli rozległe uszkodzenie w ścianie kadłuba kajuty, odkrywając coraz to nowe pozostałości po dawnych bitwach oraz przeszłości, jego myśli przesunęły się w nowym kierunku, obierając cel który teraz znajdował się na końcu pobytu na Cordovie. Nie było to pierwsze tego typu znalezisko.
Pomimo ślicznego, eleganckiego i czystego wizerunku, Elpis miała blizny. Stare, bojowe rany, ukryte pod warstwą idealnego makijażu i gładkiej skóry.
- Dużo blizn jak na statek należący do korporacji oficjalnie zajmującej się kolonizacją i eksploracją kosmosu, Ets. Też masz swoją historię - odezwał się do SI, przesuwając lekko dłonią w zamyśleniu po płycie zdobiącej naprawę uszkodzonego żebra kadłuba, gdy większość mechaników zakończyła już swoją pracę w nocy. Skąd pochodziły te obrażenia? Piraci na granicy oficjalnie zamieszkalnej części kosmosu? Lot przez pasma asteroid? Odpowiedzi te były ukryte zarówno przed nim, jak i przed jego elektroniczną towarzyszką. Poprosił Arkadija o zdjęcie ograniczeń kontrolujących Etsy o których wspomniał podczas odległego obiadu i oddanie jej pełnej swobody, ale niektóre części jej przeszłości były ukryte za czymś więcej niż elektroniczne blokady lub odizolowane sektory.
Od tamtego odkrycia przez inżynierów, jego umysł poświęcił się już w całości temu co miało nadejść. Poprosił Etsy o sprawdzenie lokalizacji oraz informacji o naukowcach, których kiedyś chciała odnaleźć, a także zaczął zapoznawać się od podszewki z całą organizacją ExoGeni, badając z czym będzie miał do czynienia i z czyich zasobów korzystał przez ostatni rok. Nie podejrzewał, żeby najbliższe czekające ich spotkania miały zbyt radosny charakter, biorąc pod uwagę wspólną przeszłość - nawet jeżeli ta była oparta na całkowitym dystansie i udawaniu przez obydwie strony, że nic się nie stało.
Wizyta ojca Mayi w połowie drugiego tygodnia była jednak jak cios nożem przypominający, że chociaż umysł już próbował już stworzyć sobie własną rzeczywistość, ta właściwa wciąż istniała. I wciąż bolała.
Nie odezwał się od razu na słowa mężczyzny, nie podnosząc wzroku znad datapadu z listą napraw. Jego wzrok przesuwał się po parametrach oraz informacjach, ale nie widział żadnej z nich, a napięte mięśnie karku były jedynym wskaźnikiem tego, że jego myśli skupiły się na czymś innym. Nie musiał pytać, by wiedzieć od kogo wyszła ta propozycja.
- Dziękuję - odezwał się po dłuższej chwili cicho. Opuścił datapad, przez kilka uderzeń serca nic nie mówiąc, nim w końcu oddał go mężczyźnie. - Ale nie potrzebuję zakończenia. Mam nadzieję, że mi wybaczycie brak mojej obecności.
Pogrzeb i zamknięcie etapu ostatnich kilku miesięcy oznaczałby, że się z nimi pogodził. Że je zaakceptował. Oznaczałoby to zamknięty rozdział i porzucenie jego konsekwencji, udawanie że miały miejsce dawno temu i że stanowią inne życie. Byłoby to przeniesienie stosu ciał do piwnicy, przykrycie go czarną płachtą i pozwolenie sobie na zapomnienie, a potem twierdzenie, że nigdy nie istniał.
- Mogę o coś zapytać? - odezwał się jednak po chwili, gdy Arkadij wyciągnął dłoń i złapał datapad. - Kiedy lecieliśmy do doktor Myers, wspomniałeś że grób Rosy również jest pusty. Dlaczego?
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

25 paź 2021, o 21:28

Ekipa stale pracująca na Elpis gwarantowała, że statek nigdy nie był pusty. Jedynie nocami, gdy usiłował zmrużyć oko, cisza przezierała się przez obnażone systemy, sunęła po metalowych płytach, docierając do kapitańskiej kajuty. Za dnia jednak mógł delektować się świadomością tego, że nie jest sam - przynajmniej w tym fizycznym aspekcie. Etsy nie mówiła wiele, nie komentowała też w żaden sposób zmian, których dokonywał Arkadij. Jej systemy były elementem listy przeznaczonej do przebudowy, ale mężczyzna nie przyszedł do niego jeszcze z żadnym potwierdzeniem. Na razie, podobnie jak Widmo, skupił się na mechanicznym wykonywaniu swoich obowiązków, pozostawiając na później dodatkowe elementy, wymagające większej finezji - a także komunikacji. Poza służbowymi sprawami, zdawał się nieco turianina unikać, jak i nie wdawał się w zbyt wiele rozmów ze swoimi pracownikami. Myślami był daleko stąd, ciężko było mu się tego dziwić.
Stając w drzwiach śluzy, spoglądał na turianina w zadumie. Jego twarz wydawała się bez wyrazu, za to ostatni tydzień sprawił, że przybyło na niej kilka dodatkowych zmarszczek. Wyglądał przede wszystkim na zmęczonego. Jeżeli również nie spał po nocach, tak samo jak turianin miotał się w etapach własnej żałoby, nie dawał tego po sobie poznać. Nie szukał w nim kompana ani potencjalnej relacji. Rosjanin jednak już z początku wydawał się być osobą, która emocjami dzieliła się bardzo oszczędnie, ostatnie wydarzenia sprawiły więc, że zamknął małą szczelinę, przez którą czasem można było zajrzeć do jego głowy i dostrzec kłębiące się w niej myśli.
Kiwnął głową, słysząc uprzejmą odmowę. Nie był Eleną - z pozoru różnił się od niej niemal o sto osiemdziesiąt stopni. Nie nalegał, nie uścisnął go przyjaźnie, nie wspomniał o tym, jak mogłoby to być dla niego dobre. Po prostu przyjął do wiadomości. Rozumiał, że jego relacja z Mayą była z goła inna, jak i jego podejście do życia mogło się różnić od tego, które wyznawał wraz z żoną.
- Przekażę Elenie - potwierdził jego podejrzenia w sprawie organizatora tego przedsięwzięcia.
Odwrócił się, uzyskując jego podpis - formalność, której dotrzymywał, bo był człowiekiem bardzo skrupulatnym. Zatrzymał się w połowie ruchu na dźwięk jego słów, obracając ku niemu z powrotem tylko głowę. Jego wzrok pociemniał lekko, głowa opadła w dół. Przeszłość bywała przygnębiająca, nawet, jeśli otrzymało się dla niej zakończenie.
- Oddaliśmy jej ciało lekarzom. Miało pomóc znaleźć dla Mayi lek przez ich unikalne geny.
Brzmiał sucho, pusto. Jakby potrzebował szklanki wody, która mogłaby nadać jego głosowi na powrót jakiś szczępek emocji, które czyniłyby go człowiekiem. Odwrócił się plecami do turianina, ruszając powoli schodkami w dół, nie chcąc kontynuować tej rozmowy, a być może uznając ją po prostu za zakończoną.
- Nie zadziałało.
Odszedł, pozostawiając Viyo powrócić z powrotem do ciemnego wnętrza fregaty w trakcie remontu.
Odnalezienie naukowców, o których nie wiedzieli wiele, było podążaniem za długimi nitkami losowych nazwisk i nieznanych twarzy. Tropy, które posiadała od dłuższego czasu już Etsy, nie wszystkie były aktualne. Niektóre strzępki informacji o ludziach były nietrafione, a nazwiska zniknęły z extranetu, jak gdyby wraz z pogrzebanymi pod powierzchnią ziemi ludźmi.
Viyo szybko natrafiał również na zasłonę, na którą rok temu natrafiła Vasir. Firma była nieuchwytna, nieudzielająca żadnych, istotnych informacji oficjalnymi, czy nieoficjalnymi kanałami. Jego nazwisko wydawało się parzyć pracowników, którzy, jeśli tylko spróbował podać swoją tożsamość, wyłączali swoje komunikatory lub zdalnie byli odcinani.
Po dwóch następnych dniach, na ich wspólnej tablicy tkwiło już szesnaście nazwisk naukowców lub pracowników stacji badawczych ExoGeni, których Etsy uznawała za potencjalne cele.
- Żaden z nich nie pracował bezpośrednio ze mną. Gdyby tak było, na pewno bym ich nie pamiętała - przyznała, gdy przyglądał się jej skąpym znaleziskom. - Arkadij wspominał o odblokowaniu niektórych sektorów mojej pamięci...
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

28 paź 2021, o 21:15

Odpowiedź Arkadija nie była tym czego się spodziewał, ale tak naprawdę nie wiedział czego właściwie oczekuje. Obserwował go przez chwilę, nim w końcu po prostu skinął głową, w milczeniu dziękując za wyjaśnienie - szczególnie jeżeli to przywoływało bolesne wspomnienia. Rosa, chociaż odprawiona tak samo jak teraz chcieli odprawić Mayę, wciąż stanowiła ranę w ich sercach. Pusty grób może dał jakieś zakończenie, ale nie załatał pozostawionej po nim dziury, nie uleczył blizn sprzed wielu lat. Zapewne nic nie było w stanie tego zrobić.
Gdy Rosjanin zostawił go samego, przez kilka chwil po prostu siedział w fotelu w ciszy, obracając w głowie to co usłyszał. Przesuwał wzrokiem po ekranie omni-klucza, wywołując kolejne dane oraz raporty z przebudowy, ale nie widział żadnego z nich, myślami niechętnie krążąc dookoła tematu na nowo otworzonego przez pojawienie się mężczyzny. Zimne objęcia, które na dobre rozgościły się w jego klatce piersiowej, wyciągały swoje macki dookoła, ale nie napotykały żadnego oporu, a jedynie bierne znieczulenie. Jednak nawet pomimo tego potrzebował dobrych kilkunastu minut, by z powrotem zepchnąć natrętne, niechciane myśli na dno, a potem zamurować je tam na dobre.
Pozwolił problemowi przeszłości Etsy wypełnić swoje następne kilka dni, odcinając się od rzeczywistości znajdującej się poza Elpis. Fragmenty informacji, które udawało im się pozyskać, stanowiły okruszki większej całości, ale mówiły tyle co nic. Kolejne potencjalne nazwiska pojawiały się na ich liście, a inne z niej znikały, gdy odkrywali dane, które przekreślały ich jakikolwiek udział w zapomnianym przez SI latach. ExoGeni również nie było zbyt pomocne - co akurat nie było żadnym zaskoczeniem. Gdy po raz piąty jego rozmówca rozłączył się z nim bez słowa po tym jak usłyszał jego nazwisko, zaczął się poważnie zastanawiać nad wykorzystaniem fałszywej tożsamości o stworzenie której poprosił kiedyś Etsy. Korporacja już pewnie domyśliła się, że zaczął węszyć w ich kierunku, a to oznaczało, że obudził mrowisko.
Kwestią było tylko jak mocno będzie musiał szturchać je kijem, by uzyskać jakąś reakcję.
- Współpracownicy współpracowników współpracowników? - zapytał retorycznie po słowach Etsy, gdy dorzucili ostatnie nazwisko do listy. Błądził spojrzeniem po holograficznym zestawieniu, które wyświetlił dookoła siebie, pokrywając nim niemal całe wnętrze kokpitu i praktycznie ukrywając się we wnętrzu iluzorycznych postaci oraz podlinkowanych do nich rzeczy, które udało im się znaleźć. Potrzebował dłuższej chwili, by uświadomić sobie, że ostatnie zdanie SI było tak naprawdę pytaniem.
- Tak. Miałem go zapytać czy już to zrobił, przepraszam - odparł, pochylając się w fotelu i zamykając na chwilę oczy, żeby potrzeć palcami obolałe powieki. - Znalazł nie tylko to. Masz wiele wyłączonych funkcji, Ets. Poprzednia załoga Elpis chciała widzieć u ciebie rozróżnienie między maszyną, a człowiekiem, więc zablokowała część z nich.
Wnętrze kokpitu przygasło, gdy zminimalizował ich tablicę podejrzanych, by zastąpić ją mniejszym plikiem - listą dostarczoną mu przez Arkadija. Nie musiał przesyłać jej Etsy, by ją udostępnić, po prostu umieszczając ją na otwartej dłoni, by mogła sobie sama ją przejrzeć. O ile jeszcze tego nie zrobiła.
- Ja nie chcę. Chcę, żebyś była swoją własną istotą, Ets. Nawet jeśli... - urwał, nie kończąc myśli na głos. Milczał przez kilka uderzeń serca, nim w końcu kontynuował. - Chcę żeby to był twój wybór. W końcu to on sprawia, że jesteśmy tym kim jesteśmy. Zaakceptuję i taki, i taki. Pomogę ci je odblokować, jeżeli tego chcesz, ale mogę też o nich zapomnieć i nigdy nie wspominać ponownie.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

7 lis 2021, o 19:20

Nie wiedzieli na ile zamknięte sektory pamięci i umiejętności Etsy wpływały na to, jaką była istotą. Na to pytanie nawet Arkadij nie potrafiłby odpowiedzieć, mając przed sobą kolumny danych wyrażone w zero-jedynkowych rzędach. Sztuczna inteligencja była tak samo, o ile nie bardziej skomplikowanym bytem niż jej organiczny odpowiednik. To, jaki wpływ mieli na jej zachowanie, wykształconą przez nią osobowość i cele, było przerażające w swojej tajemniczości.
Ostatecznie, nawet Etsy nie wiedziała. Mogła wyrażać chęci odkrycia tego, co niegdyś utraciła, lub wręcz odwrotnie, ale wszystko było zaledwie grą plusów ponad minusami. Statystyka nie była w stanie pomóc przy takiej ilości niewiadomych.
- Zmiany są nieprzewidywalne. Co, jeśli moje cele zmienią się gdy wpłyniemy na moją osobowość?
Obecnie były dość jasno wyznaczone, choć znów tkwili w martwym punkcie. Chęć odkrycia swojej przeszłości była jednym z niewielu pragnień, które odczuwała pozbawiona większości swoich ludzkich elementów SI, a przynajmniej jedynym, którym w ostatnim czasie się z Viyo podzieliła.
Analizowała listę Arkadija w ciszy, choć nie mogło jej zająć to dłużej niż ułamka sekundy. Rozważała opcje, tak jak i on, prowadząc w głowie obliczenia. Równaniami szukając rozwiązania, które, jak każda z podejmowanych przez nich decyzji, nie miało jednego, dobrego wyniku, który mogliby odsiać z morza błędnych.
- Zróbmy to. Ale zacznijmy od... tych.
Podświetliła dwie pozycje ze szczytu listy, nadając im status według własnego systemu. Każda z nich miała niskie ryzyko alteracji wykształconej przez nią osobowości. Pierwszą z nich była wirtualna postać asystenta - Etsy miała zaprogramowany przez ExoGeni, holograficzny obraz ułatwiający komunikację z organiczną załogą statku. Tak jak fregata, miał ludzkie pochodzenie, jednak z danych Arkadija nie mogli wywnioskować nic poza tym. Drugim systemem była symulacja emocji - znacznie większy i bardziej zaawansowany sektor systemów Etsy, który z poświęceniem pewnych jej mocy obliczeniowych, modulował i wyrażał uczucia za pomocą standaryzowanych społecznie sposobów - gestów i tonacji głosu.
Arkadij przyjął jego komunikat, nie wracając jednak na pokład statku. Poinformował ich zdalnie, że Etsy może na chwilę być wyłączona gdy ekipa techniczna zajmuje się przywróceniem nieaktywnych obszarów z powrotem pod kontrolę Sztucznej Inteligencji.
Następne kilka minut było bardzo ciche. Ze świadomością tego, że Etsy nie mogła go słyszeć ani odpowiedzieć, Viyo spędzał czas sam. Wyświetlacze kokpitu, do których lekkiego połysku przywykł, przygasły całkowicie, pogrążając go w ciemności mroczniejszej niż zwykle. Panele na ścianach pozostawały nieaktywne, centrum komunikacji, nawet galaktyczna mapa podpięta do systemów nawigacji fregaty, wszystko to było zaledwie zimnymi fragmentami metalu, pod które musiałby podpinać się manualnie by móc z nich skorzystać.
Po trzydziestu minutach ciszy Arkadij nie odpisywał, zajęty własnymi poczynaniami. Dopiero gdy potencjalna cierpliwość turianina została wyczerpana, potwierdził, że dalej nad tym pracują. Dopiero po czterdziestu minutach kontrolki w kokpicie znów rozbłysły lekko, a statek rozbudził się do życia.
Jedna z diod obok fotela pilota rozbłysła niebieskim, holograficznym światłem. Nad metalowym pulpitem pojawiła się ludzka twarz. Okalały ją proste, unoszące się pod najmniejszym ruchem włosy. Młoda dziewczyna ubrana była w kurtkę pilota, na której ramieniu tkwiło małe logo z napisem Rocinante.
Jej twarz była smutna. Oczy spoglądały na Viyo ufnie, a usta uśmiechnęły się lekko na powitanie, ale emocje nie sięgały jej białych tęczówek.
- Sygnatura Carie jest wypisana wszędzie w plikach tej formy wizualnej - odezwała się dziewczyna, a z jej ust wypłynął dobrze znany mu głos Etsy. - Musiała ją dla mnie zmodyfikować.
Hologram obrócił się w jego stronę.
- Co myślisz?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

10 lis 2021, o 14:22



Nie odpowiedział od razu na pytanie Etsy, zastanawiając się nad nim w milczeniu. Nie był pewien jak rozległe są zablokowane sektory jej umysłu i jak poważne mogą dotknąć ją zmiany, bazując jedynie na krótkich opisach wysłanych przez Arkadija. Miała rację, że mogło to być niebezpieczne, chociaż nie w bezpośrednim tego słowa znaczeniu. Zmiany w osobowości były nieuniknione, ale to co próbowali zrobić przypominało bardziej operację na mózgu, niż naturalny progres - nie było możliwości przewidzenia konsekwencji takiego czynu.
- Zmiany są nieuniknione - poprawił ją delikatnie po chwili. - Ale masz rację. Zacznijmy powoli. Być może najlepiej będzie odblokować te sektory, które pozwolą ci się bardziej swobodnie rozwijać, zamiast próbować aktywować te, które siłą zrobią to za ciebie. Jesteś tym kim jesteś, nie tym kim byłaś. Rozwój jest naturalny, nawet jeżeli jest wolniejszy i czasami bardziej bolesny.
Przesunął wzrok na podświetlone dwie pozycje z listy, po czym skinął lekko głową, niemo aprobując decyzję SI i przesłał ją do ojca Volyovej. Potwierdzenie nadeszło chwilę później wraz z uprzedzeniem chwilowego wyłączenia, czego Vex już nie skomentował. Bez słowa przygasił omni-klucz i oparł potylicę o zagłówek fotela, wpatrując się w podświetlone ekrany, aż te również zgasły, zalewając kokpit ciemnością.
Brak oświetlenia był jedynym wyznacznikiem tego, że Etsy chwilowo zniknęła, ale ciężar tej świadomości i tak położył się na jego ramionach. Okręt nagle stał się bardziej... pusty. Zimny. Było to irracjonalne wrażenie, bo fizycznie nic nie uległo zmianie, ale wraz z wyłączeniem SI, Elpis straciła swoją duszę, stając się zwykłym kawałkiem martwego metalu. Ledwo dostrzegalny szum systemów zamarł, otulając go ciszą i mrokiem bardziej namacalnym i nieprzyjemnym niż wcześniej. Niemal oczekiwał, że statek osiądzie ze zgrzytem niżej na podłodze hangaru, jak gdyby podtrzymujące go napięcie mechanicznych mięśni się rozluźniło, ale nic takiego się nie wydarzyło.
W milczeniu objął się ramionami, nie ruszając się z fotela i siedząc w ciemności. Chociaż praca przy SI mogła być porównywana do zwykłej pracy nad kodem lub mechanicznym systemem, macki niepokoju wkradły się do jego umysłu, muskając jego kark i grube, lodowe mury otaczające serce. Dla niego w tej chwili to było coś więcej. Etsy była czymś więcej. Oczekiwanie na odpowiedź od Arkadija przypominało oczekiwanie na wyjście lekarza ze szpitalnego pomieszczenia zabiegowego, na potwierdzenie że wszystko jest w porządku. Tą irracjonalną myśl, która wiedziała, że zabieg jest rutynowy, ale która nawet pomimo tego nie potrafiła strząsnąć z siebie cienia "a co jeśli...".
Kiedy w końcu jedna z diod rozbłysła na niebiesko, rozświetlając ciemność łagodnym światłem, odetchnął gwałtownie. Dopiero, gdy nad pulpitem wyświetliła się ludzka sylwetka zorientował się jak bardzo miał napięte mięśnie od oczekiwania, a umysł przygotowany do otrzymania kolejnego ciosu lodowatym szponem.
Przekrzywił lekko głowę, taksując nową, holograficzną wizualizację Etsy i detale widoczne pod błękitną poświatą: kurtkę pilota, naszywkę ze starą nazwą okrętu nim ten trafił w jego ręce, smutne oczy umieszczone w młodej twarzy.
- Hej - odpowiedział po chwili ciszy, odnajdując spojrzenie półprzezroczystych tęczówek i odwzajemniając lekki uśmiech. - Miło mi cię poznać, Etsy.
Pierwszy raz od roku wspólnego podróżowania wszechobecny głos uzyskał swoją twarz. Bezosobowy głos, którego źródła mógł wypatrywać wyłącznie w ukrytych głośnikach i szukać pośród paneli na ścianach, teraz zyskał swój punkt w rzeczywistości. Swoją niemal namacalną osobę.
- Myślę, że do ciebie pasuje. Do twarzy ci z... tobą - odezwał się na jej pytanie. Przyglądał się jej jeszcze przez chwilę z uśmiechem, na parę uderzeń serca zapominając o cieniu oplatającym jego myśli. - Jak się czujesz?
Aktywował omni-klucz, żeby wysłać do Arkadija potwierdzenie, że Etsy została przywrócona - chociaż pewnie SI sama go o tym poinformowała - ale także, żeby zapytać jak wygląda rozmieszczenie holograficznych projektorów we wnętrzu okrętu oraz na korytarzach. I czy byłaby możliwość zwiększenia tej liczby, gdyby chcieli zasymulować fizyczne przemieszczanie się SI po wnętrzu Elpis.
Jego uśmiech przybladł, a potem zniknął, gdy jego myśli wrócił na swój właściwy tor, skupiając się nad pozostałymi słowami Etsy. Przesunął wzrokiem po jej twarzy, błądząc nim po nowych, nieznanych mu terenach i przyzwyczajając się do tego widoku.
- Pamiętam, że ją lubiłaś i byłyście blisko - odezwał się po chwili pół tonu ciszej. Holograficzne, poszatkowane nagranie z AZ-99 stanęło mu przez chwilę przed oczami, stanowiąc jego jedyny punkt odniesienia do poprzedniej pilotki Rocinante poza szczątkowymi wzmiankami Etsy. - Nigdy jednak nie opowiedziałaś mi o niej nic więcej.
Niewypowiedziane pytanie zawisło w powietrzu.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

13 lis 2021, o 19:33

Operacja na niestandardowym pacjencie była rutynowa, przebiegła więc bez żadnych komplikacji. Arkadij przysłał na omni-klucz Widma potwierdzenie, które tym samym spoglądało na niego holograficznymi oczyma młodej dziewczyny.
- Według mnie pozostałeś dokładnie taki sam, jeśli to coś zmienia - odparła na jego przywitanie, przyglądając mu się z zainteresowaniem gdy i on lustrował jej sylwetkę spojrzeniem. Choć holograficzna postać odwzajemniała jego spojrzenie, dobrze wiedział, że prawdziwe oczy SI leżą gdzie indziej - tam, gdzie podążał jego wzrok gdy czasem konwersował z nią godzinami, nie mając jeszcze żadnej, fizycznej reprezentacji, na której mógłby go zawiesić.
- Wydaje mi się, że poprawnym określeniem na mój stan jest żałoba - odrzuciła, lekko wzruszając ramionami. Uniosła dłoń, a jej postać aktywowała swój omni-klucz. Miał zieloną barwę, a danych na nim nie dało się w żaden sposób odczytać - były zaledwie wizualną animacją, która miała nadać jej realistyczności.
Być może te animacje były jednym z powodów, dla których poprzednia załoga Elpis wolała nie widzieć w Etsy równego sobie, niemal organicznego załoganta.
- Dane o niej zostały wykasowane z moich bloków pamięciowych, lub zablokowane - przyznała od razu, powracając do niego spojrzeniem. - Nie posiadam do nich dostępu. Rozpoznaję jednak sygnaturę.
Przełączyła coś w omni-kluczu, a jej holograficzna postać mignęła, na moment znikając. Gdy pojawiła się drugim razem, jej kurtka była czarnego koloru, tak samo jak reszta symulowanej odzieży.
- Według ludzkich zwyczajów, powinniśmy przechodzić ją minimum pół roku, odziewając się na czarno i stroniąc od tańców. Z szacunku dla rodziny, która ją pochowała. - wyłączyła omni-klucz, wbrew własnym słowom uśmiechając się do niego lekko. - Żałoba - przypomniała, powracając na poprzedni tor ich rozmowy.
Symulowana postać obróciła się lekko, z roztargnieniem rozglądając po wnętrzu statku, jak gdyby dopiero teraz dostrzegała rozmach tworzonych w nim zmian.
- Moduł emocjonalny zwiększa entropię podejmowanych przeze mnie decyzji. Dostosowywanie się do niego jest... niewygodne.
Odpowiedź od Arkadija wróciła na jego urządzenie wraz z rozmapowaniem wszystkich punktów, w których Etsy mogła się pojawić. Było ich sporo - SI można było wywołać z każdego pomieszczenia na statku. Rosjanin nie podesłał mu jednak na razie odpowiedzi dotyczącej tego, czy mogłaby śledzić kogoś swoją sylwetką, zamiast tego informując go, że potrzebował więcej czasu by to sprawdzić.
- Nie czuję się dobrze. Nie czuję się sobą. Dlaczego Maya odeszła? - hologramowa postać założyła ręce na klatce piersiowej, spoglądając na niego z wyczekiwaniem. - Skinner próbuje się do nas dodzwonić. Jak wiele czasu pozostało nam do zakończenia remontu?
SI skakała chaotycznie po wątkach z jednego na drugi, a w reakcji na jej słowa, jej holograficzna reprezentacja zmieniała swoje pozy, raz spoglądając w sufit, raz drapiąc się z zaintrygowaniem po głowie.
- No, wreszcie, cholera ja to już... - głośny brzdęk wydobył się z komunikatora w kokpicie, gdy Etsy otworzyła połączenie niespodziewanie - zarówno dla Widma, jak i samego hakera. - Widmo, słuchaj mnie ty. Pamiętasz, ile przysług mi wisicie? No ze cztery, jak nic...
Połączenie zamknęło się równie gwałtownie jak rozpoczęło, gdy Etsy zareagowała, wnioskując jakie miały być następne słowa Skinnera i uznając, że nie są wartościowe - przynajmniej nie na tyle, by to kontynuować.
- Intryguje mnie los jego kota - skomentowała. - Czy powinniśmy kupić na Elpis kota?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

14 lis 2021, o 18:15

Błądził spojrzeniem po wizualizacji Etsy, próbując zestawić ten obraz z miesiącami wszechobecnego, ale bezcielesnego głosu, który towarzyszył mu przez większość czasu na Elpis. Z jej perspektywy rzeczywiście niewiele musiało się zmienić, bo chociaż teraz mógł spoglądać na jej holograficzną twarz, to ona dalej obserwowała go z wielu kamer ukrytych w architekturze okrętu. Jej postać była ułatwieniem dla niego, była punktem w przestrzeni do którego mógł się zwracać. Jej animacje imitujące humanoidalnego załoganta nadawały jej więcej życia, sprawiając że kokpit stał się mniej pusty, nawet jeżeli tylko pozornie. Dlaczego więc załoga Rocinante wolała pozbyć się tego elementu? Dlaczego wybrali bezosobowy głos, stawiając wyraźną granicę między tym co ludzkie, a co sztuczne, nawet pomimo pracy, którą Carie wykonała przy holograficznym awatarze Etsy?
A może poprzednia pilotka Elpis również była odosobniona w swoim podejściu co do Sztucznej Inteligencji?
Wspomnienie żałoby ponownie wywołało cień w jego spojrzeniu. Skinął lekko głową na jej słowa, chociaż jego własne myśli nastroszyły się nieprzyjemnie. Żałobę utrzymywało się po zmarłych, a nie po żywych. Jeśli jednak chciał traktować Etsy jak równą sobie, żywą załogantkę Elpis, to nie mógł jej odmówić jej własnego odczuwania tej straty, nawet jeżeli ta różniła się od jego własnych emocji. I jeżeli jej reakcja mogła być odpowiedzią na to co uważała za słuszne w tej sytuacji, wierzył że jest pod tym coś więcej. W końcu SI znała Mayę niewiele krócej niż on sam i nawet bez syntezatora emocji w jej wcześniejszej reakcji na kłamstwo biotyczki, było coś więcej niż tylko suche linijki kodu.
- Każdy przechodzi żałobę na swój sposób, Ets - odpowiedział łagodnie. Śledził spojrzeniem zmiany na jej wizualizacji, gdy skórzana kurtka oraz reszta jej holograficznej odzieży zmieniła barwę na czarną. Piknięcie komunikatora odwróciło na chwilę jego uwagę, zmuszając do opuszczenia wzroku i odczytania wiadomości od Arkadija.
- Witaj w świecie emocji - dodał, uśmiechając się smutno na jej uwagę odnośnie entropii. Było to celne określenie wnętrza umysłu każdej żywej istoty, szczególnie takiej która jest poddana wielu emocjom naraz. Myśli często przypominały natrętne owady, które obijały się o wnętrze czaszki, zalewając ją setką i tysiącem odrzuć naraz, nierzadko konfliktujących ze sobą. Wyłapać pośród nich te właściwe... Żywe istoty były tworami chaosu.
Podniósł na nią wzrok, wygaszając własne omni. Otworzył usta, żeby odpowiedzieć na jej pierwsze pytanie, ale niemal natychmiast nadeszły kolejne, ujawniając ułamek własnego bezładu, który pojawił się w obwodach Etsy. Filtr, który normalnie chował większość procesów myślowych SI, teraz zniknął, dając obraz na harmider myśli krążących w jej wnętrzu. W pierwszej chwili chciał się uśmiechnąć i roześmiać, widząc jak Etsy skacze niecierpliwie od tematu do tematu, próbując poradzić sobie z nagłą namiastką chaosu, która zawitała w jej osobowości, ale uderzenie serca później zamiast rozbawienia napłynął niepokój. Szczególnie, gdy SI niespodziewanie i niepytana otworzyła połączenie do Skinnera, by równie gwałtownie je zakończyć. Coś co mogło być zabawnym roztargnieniem, w rzeczywistości mogło stanowić o wiele większy problem.
- Hej, spokojnie. Nie próbuj ogarnąć tego wszystkiego naraz - powiedział łagodnie, odruchowo wyciągając dłoń w stronę hologramu. - Myśli i emocje są... chaotyczne w swojej naturze. Ale nie na wszystkie musimy działać lub reagować, nie wszystkie mają swoje rozwiązanie lub go wymagają. Czasami wystarczy po prostu posiedzieć i ich wysłuchać, nie próbując nic z nimi zrobić. Po prostu pozwól im płynąć przez jakiś czas.
Przesunął wzrokiem po twarzy SI, próbując odczytać co się dzieje za wyświetloną aparycją.
- Jeżeli czujesz się zbyt przytłoczona, możesz przygasić działanie modułu i możemy uruchamiać go stopniowo - dodał miękko. - Możemy też skupić się na jakimś jednym temacie lub problemie do rozwiązania. U mnie to z reguły pomaga.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

19 lis 2021, o 00:15

Natłok emocji był, na swój sposób, również natłokiem informacji, które SI musiała przetworzyć. To, co odczuwała nie było rezultatem chemicznych regulacji w jej mózgu, a zawirowań w blokach behawioralnych, których uśpione elementy zostały aktywowane. Ciężko było określić, na ile było to dla niej prawdziwe, a na ile stanowiło zawirowania, które mieszały w jej kodzie nakazując irracjonalne zachowanie.
Z drugiej strony, na ile prawdziwe były emocje odczuwane przez organiczne jednostki, niekiedy kierowane podświadomością bardziej niż własnymi chęciami?
- Nie istnieje opcja pośrednia pomiędzy aktywnym, a nieaktywnym modułem. Nie posiadam wystarczającego dostępu by ocenić, czy można wyznaczyć granicę pomiędzy niektórymi zapisanymi w kodzie funkcjami - odparła, a jej aparycja wzruszyła lekko ramionami podczas gdy mimika wskazywała na podejmowanie przez nią decyzji. - Pozostawmy go aktywnym. Jeżeli do czasu wylotu z Ziemi mój stan się nie unormuje i moja efektywność spadnie ponad znaczący poziom, dla twojego bezpieczeństwa wolałabym ten moduł wyłączyć.
Dała mu kilka chwil na rozejrzenie się po statku i odebranie kolejnej wiadomości od Arkadija. Ze względu na remonty, spora część z aktywnych terminali rozrzuconych po Elpis, które mogłyby wyświetlać jej hologram, obecnie była odłączona od zasilania. Znalazł ją jednak w mesie, robiąc sobie kawę nieopatrznie w kubku, który okazał się zawierać sporą dozę unoszącego się w powietrzu pyłu.
- Z wszystkich możliwości, jakie mamy, oznaczyłam najbardziej prawdopodobny ślad, za którym możemy podążyć - oznajmiła mu, gdy w zależności od poziomu swojej desperacji, popijał cierpko smakujący napój, lub wylewał jego zawartość do zlewu.
Jej aparycja uniosła w górę datapad, który zmaterializował się w jej dłoniach w postaci kolejnego hologramu. Tak jak w przypadku omni-klucza, dane zawarte na nim nie miały większego sensu dla przyglądającego się im uważnie turianina, ale stanowiły pewien symbol jednej z czynności, które wykonywała w tej chwili.
- Szansa na moje powiązanie z Castorem jest nieistotna statystycznie. Ale w bazach danych organizacji znajdowało się dużo kontaktów i śladów transakcji osób, czy firm, które nie chciały upublicznienia niektórych informacji. Prowadzili swój wywiad, z którego efektu możemy skorzystać. ExoGeni ma na swoim koncie dużo schowanych skandali i skorumpowanych pracowników. - dodała, przesyłając mu dane na jego omni-klucz. - Idris Blackford notorycznie sprzedaje tajne informacje firmy każdemu, kto spełni jego oczekiwania finansowe.
W danych, które znalazła, widniała lista transakcji. Jedna z nich należała nawet do Castora - Steiger wykupił od mężczyzny informacje dotyczące badań w Nadzieji Zhu na Feros oraz ich nieoficjalnej konkluzji po wyzwoleniu kolonii spod kontroli Toriana. Pozostałe ślady były zaledwie odnalezionymi przez szpiegów Steigera strzępkami informacji - pogłoskami, miejscami dokonania wymiany, zdjęciami nabywców wraz z ich identyfikatorami.
- Blackford jest wysokiego szczebla specjalistą systemów komunikacji - kontynuowała, wyciągając z otchłani extranetu jego częściowo utajniony życiorys. - Długie lata pracował jako mechanik okrętowy. Obecnie chowa się na Bekensteinie według ostatnich, zgromadzonych przez Castora informacji.
Nie musiała dodawać, dlaczego jeszcze uważała to za najlepszy trop. Jakikolwiek pracownik ExoGeni, który miał podobne doświadczenie do jego i udokumentowaną skłonność do mówienia nieco więcej, niż powinien, byłby najlepszym znaleziskiem, jakie dotychczas udało im się odkopać.
- Na Bekensteinie nasza komunikacja będzie utrudniona. Nie powinieneś jechać tam przed ukończeniem remontu na Elpis.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

21 lis 2021, o 21:44

Skinął lekko głową na propozycję Etsy, przyglądając się jej w milczeniu jeszcze przez kilka sekund. Poszerzenie świadomości i rozwinięcia SI było jednym, ale ich bezpieczeństwo to drugie. Rozkojarzenie jego elektronicznej towarzyszki mogło być zabawne, ale jeżeli impulsywne odbieranie połączeń komunikacyjnych zamieniłoby się w przypadkowe wentylowanie atmosfery w trakcie lotu kosmicznego albo odpalenie akceleratorów masy, to sytuacja przestałaby tak wyglądać. Ostatecznie Etsy miała rację - mieli jeszcze kilka tygodni, żeby oswoić się z jej nowymi możliwościami. W miarę bezboleśnie.
- Do tego czasu witaj w świecie emocjonalnej entropii - powiedział w końcu, unosząc lekko rękę. Kiedy zniknęła, podniósł się z fotela i poruszył zdrętwiałymi ramionami, nim opuścił w końcu kokpit. Opuszczając znajome cztery ściany ponownie znalazł się w remontowanych korytarzach, przekraczając nad ułożonymi równo zdjętymi panelami i porzuconą skrzynką z narzędziami. Pomimo wszystkich zmian, szczęśliwie mesa wciąż znajdowała się w tym samym miejscu.
I szczęśliwie, wystarczająco nie przypominała siebie samej ze względu na toczące się naprawy, by przywołać jakiekolwiek wspomnienia.
Sprawdził czy automat do kawy działa i podsunął pod niego kubek, stukając palcem włącznik, a następnie opierając się biodrami o ladę i odpalając omni-klucz. Odczytał wiadomość od Arkadija, a potem odesłał mu własną, zapytując jeszcze o możliwość zastosowania wzmocnionych drzwi do pomieszczenia z Rdzeniem SI oraz zainstalowana tam przesuwnej ściany, która ukryłaby jego obecność, gdyby Elpis znowu musiała kiedyś przejść kolejną, oficjalną kontrolę lub zabrać na pokład tymczasowych i zbyt ciekawskich pasażerów.
- Mm. Gdzieś musimy zacząć - odmruknął na uwagę SI, gdy ta zmaterializowała się obok niego. Zabrał kubek spod dozownika i uniósł go do ust, krzywiąc się gdy kilka sekund później zorientował się w swoim błędzie. Opuścił wzrok na kawę i mlasnął z niezadowoleniem.
- Blackford brzmi jak dobry początek - zauważył, słuchając jej raportu. Odstawił naczynie na blat obok siebie, po czym aktywował omni-klucz, wyświetlając dane, które mu podrzuciła. Przesunął po nich wzrokiem, odnajdując znajome nazwiska oraz lokalizacje, a także te, które niewiele mu mówiły. Skoro jednak nawet Steiger korzystał z jego wiedzy, to znaczy, że nie była zwykłymi przechwałkami.
- Chowa się? - powtórzył za nią. Odruchowo próbował przerzucić dane na wyświetlacz nad stołem mesy, ale ten okazał się odłączony od prądu, informując go o tym czarnym ekranem, co spotkało się z jego westchnięciem. - Wiemy przed czym lub przed kim? Lub co go tam sprowadziło?
Sięgnął ponownie po kubek i krzywiąc się wypił kolejny łyk, uparcie odmawiając wylania cierpkiego napoju. Kofeina już dawno stała się przykrym, ale niezbędnym elementem jego diety, a ostatnie dni tylko w nim to utrwaliły.
- Zapłacimy mu środkami Rady lub z kont ExoGeni. Byłaby w tym pewna ironia. - Skrzyżował ręce na piersi, poruszając bezwiednie naczyniem i pozwalając by gęsty płyn przelewał się w jego wnętrzu. - Ale i tak znajdź mi o nim wszystko co możesz. Jakieś rzeczy z portali społecznościowych, gdzie bywał, z kim się zadaje. Może się przyda do negocjacji. I coś o Bekensteinie. To ludzka kolonia, zgadza się? - dodał, pocierając kciukiem krawędź kubka w roztargnieniu.
Uwaga Etsy sprawiła, że uniósł na nią wzrok, zatrzymując go na błękitnym hologramie jej twarzy. Miło było nie musieć spoglądać w sufit i szukać ukrytych kamer, gdy stałą obok niego, ale i tak pewnie minie trochę czasu nim się do tego przyzwyczai.
- Spokojnie, nigdzie nie polecę. Nie zostawię cię tu samej.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

21 lis 2021, o 22:19

Bekenstein szybko pojawił się na jego omni-kluczu. Tej informacji Etsy nie musiała szukać zbyt długo - wiadomości z planety spływały do extranetu na bieżąco. Planeta była naznaczona obfitym przepychem, w którym bogactwo mieniło się w barwach słońca, pozostawiając mniej fortunne odłamy społeczeństwa w cieniu. Z pozoru podobna do Illium, posiadała pewne restrykcje dotyczące lądowania, lecz te zmieniały się z portu na port, umożliwiając praktycznie każdemu wylądowanie w biedniejszej części kolonii, rezerwując luksusowe lądowiska dla wybranych, lub odpowiednio lukratywnych gości.
- Nie mam dostępu do tego typu informacji. Prawdopodobnie przed niezadowolonym kupcem, patrząc po bazie danych odbytych przez niego transakcji dotychczas - odrzekła, przystępując do wyznaczonego jej zadania praktycznie od razu. Przeszukiwanie sieci nie wymagało od niej poświęcenia własnej produktywności na żadnym innym polu. Mogła konwersować z Vexem, nadzorować prace odbywające się w hangarze, jak i przeczesywać setki tysięcy gigabajtów danych, analizując wzmianki, które mogłyby okazać się dla nich przydatne.
Na przestrzeni dni, dowiedzieli się o Blackfordzie niemalże wszystko. Mężczyzna wiódł stosunkowo nudny żywot. Wywodząc się z ziemi z domu, w którym o kredyt zawsze było ciężko, dzięki swoim umiejętnościom technicznym i naturalnemu talentowi otrzymał stypendium umożliwiające mu zdobycie wykształcenia w jednym z Londyńskich uniwersytetów. Otrzymał ofertę przystąpienia do wojskowej sekcji technicznej Przymierza, lecz oblał wstępne testy sprawnościowe i nie wyraził chęci kontynuacji szkolenia w celu ponownego do nich przystąpienia. Zamiast tego, zatrudnił się w jednej z Ziemskich korporacji, które pracowały dla wielu klientów indywidualnych i firm, dzięki czemu szybko opuścił ojczystą planetę. Od tego czasu nie miał jednego miejsca zamieszkania - pracując, przebywał w wynajmowanych mu przez firmę mieszkaniach w zależności od tego, gdzie tym razem jego zespół był potrzebny. Przez długi czas pracował wyłącznie komercyjnie, póki w pewnym etapie jego życia nie zatrudniło go ExoGeni. W bazach firmy, do których Etsy miała dostęp, widniała jego ogólnikowa ścieżka kariery, od zwykłego inżyniera w zespole mechaników pracujących przy tworzonych przez organizację technologiach podróży kosmicznych, aż do zajęcia bardziej administracyjnej pozycji przy kierowaniu własną sekcją. Im dalej, tym bardziej informacje o nim były rozmyte, aż wreszcie kończyły się około sześć lata temu, gdy przydzielono go do utajnionych projektów.
Blackford nie posiadał żadnych bliskich mu osób, które mogliby znaleźć. Nie utrzymywał kontaktu z rodziną, wiódł samotne życie. Na Bekensteinie chował się w świetle dnia, wydając swoje bogactwo na doczesne uciechy, korzystając z czasu wolnego w świetlistych, głośnych klubach. Nie wiedzieli, czy ExoGeni miało pojęcie o jego poczynaniach, ani czy jego obecność na Bekensteinie była powiązana z jego dzienną pracą.
Pozostało im tylko czekać. Remont Elpis, choć odbywany w trybie przyśpieszonym, nie był natychmiastowym doświadczeniem. Przez długie dni statek wydawał się przemieniać w szkielet tego, co Vexarius znał. W pewnym momencie Arkadij zasugerował mu pobliski hotel, gdyby nieustanny huk, zaczynający się wcześnie rano i kończący późno w nocy, stał się dla niego zbyt nieznośny.
Rada nie sprawiała mu problemu. Do jego uszu dotarły problemy na stacji i nagłe zamknięcie Cytadeli, wraz z którym otrzymał na swój omni-klucz wezwanie do natychmiastowego stawienia się w Mgławicy Węża. Nim jednak zdążył zareagować, w przeciągu jednego dnia zagrożenie zostało wyeliminowane nim zdążył zorganizować sobie niezależny transport z pilotem skorym do udania się potencjalnie w strefę walki. Krótka wiadomość od Irissy poinformowała go z grubsza o wydarzeniach, jak i dała mu błogosławieństwo do podążania ich tropem związanym z ExoGeni gdy tylko Elpis zostanie ukończona. Rząd miał swoje podwórko do posprzątania za pomocą Widm i zasobów dostępnych na miejscu, jego obecność więc nie była już wymagana.
Dzień, w którym wszedł do doku i po raz pierwszy dostrzegł pierwsze, błyszczące płaty pancerza zamocowane na tym szkielecie fregaty, zwiastował powolny koniec remontu. Nawet, jeśli z doświadczenia wiedział, że pracy nadal pozostało od groma, umysł postrzegał etap dodawania zamiast wiecznego odejmowania z niknącego w oczach statku jako ten ostatni, radując się potencjalnym opuszczeniem Cordovej.
Volyovej już nie było, by dotrzymywać mu towarzystwa. Choć Elena czasem zaglądała do doku, raz nawet przynosząc mu porcję dekstro rogalików, nikt nie starał się zmuszać go do rozmowy o niczym. Arkadij nie odzywał się niemal wcale, oddając pracy w wydawałoby się każdej godzinie doby. Nieraz zerkając na zewnątrz z okien kokpitu na zewnątrz w środku nocy dostrzegał światło w oknach jego gabinetu, odstające od pogrążonego w mroku doku.
Miesiąc po tym, gdy Elpis zadokowała po raz pierwszy, temperatury na Cordovej spadły całkowicie do minusowych. Prześwity zieleni, które wcześniej dostrzegał miejscami w śniegu, przykryła gruba powierzchnia białego puchu. W miasteczku powoli pojawiały się czerwono zielone dekoracje i świąteczne lampki. Życie toczyło się swoim trybem - mieszkańcy szykowali się na zbliżające święta, owijali szalikami gawędząc na zimnym powietrzu. Dzieci rzucały się śnieżkami lub budowały śnieżne forty, nieraz "omyłkowo" trafiając przechadzającego się uliczkami turianina mokrymi, lodowatymi kulami, które znajdowały zawsze magiczny sposób na dostanie się pod jego ubrania.
Niebieskowłosej nie było, a świat ruszył naprzód bez niej.
- Płatność przeszła bez zarzutu - przywitał się Rosjanin, wchodząc do środka śluzy. Ubrany w grubą kurtkę, rękawiczki i szalik, bo nawet w doku temperatura była teraz bliska zera. Pracownicy, sprzęty pomocnicze, haki i drabiny - wszystko to zniknęło. Pozostała jedynie Elpis, gotowa do wylotu, błyszcząca pancerzem Solaris, przebudowana. Choć w środku wyglądała tak, jak wcześniej, poza miejscowymi zmianami, z zewnątrz ciężko było uwierzyć, by był to ten sam znak. - Znaleźliśmy kilka śladów starego identyfikatora statku w bebechach, więc sprawdziliśmy wszystko jeszcze raz, stąd zeszło nam trochę dłużej - dodał, wyciągając ku niemu datapad wypełniony dokumentami. Małe okienko na dole na sygnaturę czekało na ruch turianina, by dodać ją do wszystkich plików, finalizując umowę między nimi w legalny sposób. - Potrzebuję tylko twojego podpisu i to będzie wszystko.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

24 lis 2021, o 02:26



Blackford stanowił niewiadomą, ale garść informacji, które pozyskała Etsy wystarczył by nakreślić jego pewien obraz oraz stworzyć w umyśle Vexa jakąś opinię na jego temat - a przynajmniej jej szkielet. Dane, które pojawiały się na jego omni-kluczu w przeciągu następnych dni, zaczynały kreować postać z elementów puzzli, które pasowały do siebie miejscami, tworząc logiczną całość. Problemy finansowe rodziny mężczyzny mogły zostawić na nim niewidzialne piętno, formując z niego człowieka jakim był teraz i popychając go w zamiłowanie do przepychu oraz pieniędzy - przy tym człowieka na tyle inteligentnego, by wyróżnił się talentem pośród innych i otrzymał stypendium na uniwersytet oraz na tyle ambitnym, by stopniowo ale regularnie piąć się po szczeblach kariery wewnątrz korporacji. Jeżeli miał jakąś rodzinę albo znajomych, to dawno temu pozostawił ich za sobą na Ziemi, podążając tam gdzie poprowadziła go firma i porzucając całą resztę za plecami. Pasowało to do reszty obrazu - człowieka bez zobowiązań społecznych, ale nadal preferującego czerpać całymi garściami z życia, które sobie wypracował. Ciekawe czy to ten sam apetyt sprawił, że w końcu zaczął sprzedawać informacje ExoGeni, decydując się na jeszcze bardziej lukratywny, ale zdecydowanie mniej bezpieczny zysk.
Tworzenie teorii na temat człowieka, którego nigdy nie spotkał i którego znał wyłącznie z suchych informacji znalezionych przez Etsy, było oczywiście tylko tym - tworzeniem teorii. Elementem na zabicie czasu i znalezienia zajęcia dla umysłu, by ten nie błądził po niewłaściwych zakątkach własnych myśli; rozrywką do której nie przywiązywał zbyt wielkiej wagi. Historia Blackforda zawierała o wiele więcej fragmentów, które nie dotarły do informacji publicznej i nie znalazły się w bazie jego pracodawcy, a nawet te, które odkryli, mogły być dalekie od prawdy. Mogły być sprawną maską, przygotowaną do odbioru przez każdego potencjalnego klienta, który chciał sprawdzić swoje nowe źródło informacji, mogły być zasłoną dymną. Mogły być nawet przynętą, jeżeli wziąć pod uwagę, że firmy przydzielające pracowników do tajnych projektów, miały tendencję do bardzo dokładnego sprawdzania swoich kandydatów i prawdopodobnie natknęłyby się na jego podejrzane źródło dochodów oraz ujawnionych informacji. Mogły być tysiącem innych rzeczy i być tak dalekie od prawdy, jak Khouri był od bycia cenioną przedszkolanką albo układnym mediatorem.
Ale z pewnością były zajęciem na samotne dni spędzone w kokpicie.
Sugestia Arkadija o zmianie miejsca pobytu na pobliski hotel spotkała się z jego oszczędnym podziękowaniem i dyplomatyczną odmową. Nieustanne stukanie oraz huk pracujących mechaników zagłuszały jego własne myśli, a nieprzyjazne godziny pracy nie robiły na nim wrażenia, bo i tak niewiele sypiał, wręcz dając mu wymówkę, by nad ranem wyrwać się z niespokojnego półsnu, a wieczorem unikać łóżka na dłużej. Nawet migreny wywołane nieustannym harmidrem pracy oraz niezdrowymi nadmiarami kofeiny witał z akceptacją, zaczynając przyzwyczajać się do nich jak do nowych przyjaciół. Uliczki Cordovej były natomiast wszystkim tym, czego nie miał ochoty oglądać.
Elpis z każdym dniem znikała coraz bardziej. Struktura pancerza uszczupliła okręt do chorobliwej chudości, pozostawiając po niej szkielet, który w każdym innym wypadku ścisnąłby mu serce. Teraz jednak zapowiadał zmianę, którą zapoczątkowali wiele miesięcy temu, jeszcze w poprzednim życiu, na Lyesii - ostatni element układanki. A kiedy w końcu któregoś dnia powitały go pierwsze płaty nowej warstwy ochronnej Elpis, ta zmiana stała się jeszcze bardziej prawdziwa. Statek przeszedł metamorfozę, w pewien sposób odwzorowując drogę ich samych i wreszcie zaczynał wybudzać się z poczwarki, która przez ostatnie tygodnie otaczała się metalowym kokonem rusztowań, dźwigów i kompozytowych żeber.
Były też i inne zmiany. Niespodziewana wiadomość odnośnie ataku na Cytadelę wyrwała go z jego świata, przebijając się na Alaskę i przypominając mu o istnieniu innej rzeczywistości. Brutalne wezwanie do powrotu zostało jednak odwołane równie szybko, co się pojawiło, ostatecznie zostawiając za sobą tylko surowe przypomnienie, że poza okrytym białą pierzyną miasteczkiem dalej istniało życie i dalej toczyło się własnym tempem. Życie, w którym dalej miał obowiązki, w którym galaktyka wciąż borykała się ze swoimi problemami o wiele większej wadze, w którym miesiąc na Cordovie był zaledwie pojedynczym, niewidocznym pikiem na rozległej osi czasu. Z tego całego morza nowin wyłonił się jednak jeden promyk pozytywu, który przyjął z ponurym humorem kogoś, kto już pogodził się z czekającym go stryczkiem, a kto niespodziewanie odkrył, że jego termin się przesunął - błogosławieństwo Irissy odnośnie jego misji było miłą odmianą od tego czego się spodziewał, wykreślając przynajmniej jeden problem z którym nie miał ochoty walczyć.
Ostatni dzień w hangarze Arkadija stanowił zakończenie pewnego rozdziału, a być może i wręcz epilogu. Kiedy Rosjanin przywitał się z nim w Elpis, Vex skinął mu głową na powitanie i odebrał od niego datapad.
- Cieszy mnie to. - Gdy wyszli na zewnątrz, jego wzrok przesunął się po smukłym pancerzu fregaty oraz nowej sylwetce. Elpis, którą znał i którą pamiętał, zniknęła. Blizny i historie, które za sobą niosły, zostały oczyszczone, naprawione i przykryte nową warstwą skóry - lepszej, mocniejszej. Innej. Z poczwarki, która pamiętała bagniska AZ-99 i ciężkie powietrze Lyesii, wykłuł się stalowy, elegancki motyl.
- Ufam twoim inżynierom. Jeżeli ktoś będzie zaglądał aż tak głęboko, by je znaleźć, będzie to oznaczało, że pozostałości po Rocinante są moim najmniejszym problemem - odpowiedział na uwagę Volyovego, potwierdzając dokumenty swoją sygnaturą. Pieniądze, które znalazły się na koncie mężczyzny, były warte każdej ceny. Vex oddał mężczyźnie datapad i zaplótł dłonie za plecami, błądząc spojrzeniem po nowych krzywiznach okrętu, nie odzywając się przez kilka dłuższych chwil.
Nie tylko po identyfikatorze okrętu ExoGeni nie było śladu. Miejsce, które kiedyś nosiło starą nazwę, teraz zdobiła nowa inskrypcja. Rocinante przestała istnieć na Lyesii, Elpis natomiast odeszła na przykrytej śniegiem Cordovie, zamykając książkę i jej ponury epilog, a otwierając drogę do kolejnego etapu. W miejscu obydwu okrętów narodziła się "Arae".
- Dziękuję - odezwał się po chwili ciszy. Oderwał wzrok od kadłuba statku, przenosząc go na twarz Arkadija i przez kilka uderzeń serca przyglądając się mu w milczeniu. - Jeżeli będziecie kiedykolwiek czegoś potrzebować, mój komunikator pozostaje dla was zawsze otwarty.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

24 lis 2021, o 14:29

ETSY, HAKOWANIE
<10 wykrycie w trakcie włamu
<5 za 1 tydzień pozostania w systemie
Mistrz Gry wylosował/a 4d100:
32, 41, 79, 6


Etsy, odkrycie informacji
A<33<B<66<C
4 za 4 tygodnie
Mistrz Gry wylosował/a 4d100:
58, 78, 9, 78
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

24 lis 2021, o 14:51

Arkadij nie był fanem pożegnań.
Widać było to w jego uciekającym ku datapadowi wzroku, dłoniach wciśniętych w kieszenie gdy Widmo przejął urządzenie. Odchrząknięciu nerwowo, gdy na moment nastała pomiędzy nimi cisza. W przeciągu ostatniego miesiąca ich relacja ograniczyła się do wyłącznie profesjonalnej. To był sposób, w jaki Rosjanin radził sobie ze swoją nagłą żałobą. Czym innym było pogodzenie się z zaginięciem dziecka, które zniknęło wiele miesięcy temu - czym innym odzyskanie go na zaledwie jeden dzień, nim los postanowił ponownie ich rozdzielić.
Elena radziła sobie z tym lepiej, lub przynajmniej łatwiej było jej sprawiać pozory. Uśmiechała się zawsze przekonująco w jego stronę gdy się widzieli. Nawet przyszła się pożegnać, choć teraz w hangarze byli wyłącznie sami.
- Zrobiliśmy to najszybciej jak się da - odparł zdawkowo, kiwając głową w krótkim geście podzięki za jego ofertę odwzajemnienia pomocy w przyszłości. - To wdzięczny statek. Ktoś zbudował go z troską o detale.
Przesunął wzrokiem po gładkiej powierzchni statku. Pancerz Silaris połyskiwał lekko w świetle lamp, niezabrudzony jeszcze pyłem czy kosmicznymi śmieciami. Fregata wyglądała na kompletnie nową, nawet, jeżeli większość zmian w niej pozostała absolutnie kosmetyczna. Nowy początek, przynajmniej dla niego.
- Spodobałaby jej się - rzucił pod nosem, bardziej do siebie niż samego Viyo. Za tymi słowami przemawiała prawdziwa istota jego determinacji do skończenia tego projektu - większa niż chęć wypuszczenia ważnego Widma szybciej by ten mógł kontynuować utrzymywane galaktycznego porządku. Większa nawet niż własna, żelazna etyka pracy, niepozwalająca na zmarnowanie ani ułamka czasu.
Koniec końców, nie zrobiłby tego, gdyby obce Widmo zwróciło się do niego z pomocą, chowając w trzewiach swojego statku nielegalną technologię. Nawet, jeśli Arkadij miał smykałkę do bardzo legalnych neutralnie operacji, pozycja Viyo z góry kazałaby mu założyć, że jest to podstęp, jakaś pułapka. Gdyby nie prośba niebieskowłosej, będąca zarazem zapewnieniem o tym, że turianin był godny zaufania, nie uchyliłby swojego doku przed Elpis ani nie pomógł przeistoczyć jej w Arae.
Na swój sposób, było to też jej dzieło.
- Zajmujemy się cywilnymi jednostkami, nie mogliśmy uzupełnić twoich zapasów - zmienił temat, szybko, choć niezbyt gładko. Nie chciał, by myśli o młodej Volyovej zawisły między nimi, przywracając krępującą ciszę. - Pociski akceleratora będziesz musiał załatwić sobie sam ze swoim, wojskowym upoważnieniem. Zresztą, wszystko jest w raporcie.
W wysłanym przez niego dokumencie widniały informacje o rzeczach, które musiał kupić, jak i tych, które rekomendowali. Była bardzo drobiazgowa - jego technicy zaznaczyli wszystkie szczegóły, wraz ze swoimi propozycjami zakupu części wymiennych, olejów, a nawet żywności, której nie zostało w kuchni zbyt wiele poza podle smakującą kawą przynoszącą ze sobą wspomnienia migren.
- Zawarłem tam też instrukcje dotyczące bloków pamięciowych Etsy. Wiem, że nie chciała, żeby je wszystkie odblokować teraz. Będziesz potrzebował do tego technika jeśli zmienicie zdanie - dodał, wyłączając wreszcie trzymane przez siebie urządzenie. Uniósł spojrzenie w górę, mierząc nim turianina, nim kiwnął głową lekko, na pożegnanie. - Będziemy w kontakcie. Powodzenia, Vexariusie.
Odwrócił się, ruszając powoli w stronę wyjścia, po krótkiej chwili opuszczając dok. Długie, pajęczynowate zaczepy magnetyczne ożyły, transportując statek do bezpiecznego miejsca wylotu, podczas gdy w ogromnej hali rozległ się alarm sygnalizujący natychmiastowe opuszczenie miejsca.
Etsy pojawiła się przy jego ramieniu gdy stanął w kokpicie, nadzorując zautomatyzowany proces wyłaniający fregatę z czeluści hangaru wprost do lądowiska, z którego mogła wystartować nie wyrządzając wokół żadnych szkód.
- Doktor Myers wciąż pracuje nad rośliną. Wygląda na to, że czyni postępy. Sprawdza też galaktyczne wiadomości z niecodziennymi filtrami - zakomunikowała, przekazując mu paczkę informacji. Grace zamawiała do swojego laboratorium różne, specyficzne substancje, który były mu kompletnie obce, ale które po analizie z pomocy extranetu mogły być powiązane z tym, co znaleźli na Chasce. Jej wyszukiwania ustawiony były również na dzienne, a w hasłach filtra tkwiły słowa takie jak biotyk, biotyka, ciemna energia. - Prawie wyłapał mnie ich firewall. Zostanie dłużej w ich systemach może być problematyczne.
Do wnętrza kokpitu, po raz pierwszy od wielu długich dni, wpadło jasne słońce zimnego poranka. Niebo nad Cordovą było bezchmurne. Teraz, jak na ironię, śnieg przestał padać, a błękitne niebo wyciągnęło ku nim ramiona w otwartym, zapraszającym geście.
- Uzupełniamy zapasy w tym układzie, czy przy Bekensteinie? - spytała, podsuwając mu niepokojący, zerowy stan metalowych pocisków akceleratora i bardzo skąpy wybór jedzenia, które mógł przetrawić.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Arae

24 lis 2021, o 14:52

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Arae

25 lis 2021, o 01:43

Widać była to jego cecha wspólna z Mayą.
Nieprzyjemna myśl pojawiła się w jego umyśle, tkwiąc w nim niczym cienka, zatruta igła - nie na tyle wyraźna, by coś z nią mógł zrobić lub by nieustannie rzucała się w oczy, ale wystarczająco obecna by sączyć z siebie jad i niesmak, oraz by w niektórych momentach kłaść się cieniem na inne myśli. Zbyt wiele jednak zawdzięczał Arkadijowi, by to cokolwiek zmieniło - szczególnie, że w tym momencie oboje dzielili to uczucie potrzeby zamknięcia na dobre rozdziału, który sprawił im tyle bólu oraz cierpienia.
Nawet jeżeli emocje Arkadija pochodziły z innego miejsca, to zastanawiał się czy pewien sposób nie były podobne. Kiedy mężczyzna spoglądał na okręt mieniący się w świetle halogenowych lamp hangaru, Vex w milczeniu przesunął spojrzeniem po jego twarzy, próbując odkryć to co kryło się pod nią. Przebudowa Elpis była ostatnią prośbą jego córki, była też ostatnim elementem, który przypominał mu o niej równie wyraźnie co zdjęcia nad kominkiem. Była nicią, która łączyła go z Widmem. Czy była też odbiciem tego dlaczego on sam omijał własną kwaterę, dlaczego nie spoglądał na pusty wazon stojący na środku stołu w mesie oraz dlaczego unikał kontaktu z rodzicami Mayi? Nie dało się zakończyć książki, gdy co chwilę napotykało się jej pojedyncze kartki lub poczynione w trakcie przypisy. Czy to właśnie to motywowało Arkadija do pośpiechu, do zarywania nocy w gabinecie i dopinania wszystkiego na ostatni guzik? Czy może była głównie ostatnią przysługą, którą mógł spełnić dla swojej córki? Pożegnaniem, ostatnim jakie mu pozostało, jeżeli nie liczyć przemowy nad pustym grobem? Hołdem dla jej pamięci?
Odwrócił spojrzenie z powrotem na statek, gdy z ust ojca Volyovej wyrwały się ciche słowa, ujawniając skrawek jego myśli. Przesunął wzrokiem po gładkich płytach pancerza i po nowej, smukłej sylwetce, która zastąpiła ludzką strukturę; po lśniących nowością elementach silników, po panelach pozbawionych zadrapań. Po nowej nazwie zdobiącej kadłub.
Nie wiedział czy Mayi spodobałby się nowy okręt. Wiedział za to, że Arkadij i Elena byli najnowszą, ale ostatnią ofiarą tego co mogła zrobić nadzieja.
- Nie szkodzi. Planuję nie wdawać się nią w żadne walki tak długo jak to będzie możliwe - odpowiedział na jego uwagę odnośnie zapasów, gdy mężczyzna przerwał niezręczną ciszę, która rzeczywiście zaczęła się między nimi tworzyć. Odruchowo spojrzał w stronę omni-klucza Rosjanina, gdy ten wywołał raport, nawet jeżeli na dobrą sprawę żaden z nich nie zamierzał go teraz czytać. Zaplótł dłonie za plecami. - Zapasy uzupełnimy na własną rękę, pewnie jeszcze na Ziemi. Na wypadek, gdyby Fortuna postanowiła zakpić z moich planów i wrzuciła nas w środek piratów tuż po opuszczeniu Przekaźnika.
Kiedy padła wzmianka o Etsy, skinął głową z ociąganiem. Był to pewien problem, o którym starszy Volyovy wspominał nie pierwszy raz, próbując zwrócić mu na niego uwagę. Niestety, był to problem bez rozwiązania - a przynajmniej takiego, którego Vex potrafiłby dostrzec. Arae miała pozostać pusta jeszcze przez wiele tygodni lub miesięcy. Może nawet na zawsze. Zaproszenie na pokład nieznajomego było delikatnym aktem zaufania, który stawał się jeszcze bardziej trudny, gdy w grę wchodziła funkcja Widma oraz posiadanie nielegalnej SI na pokładzie. Natomiast gdy dochodził do tego fakt, że ta osoba musiała być jeszcze na tyle dobrym technikiem, żeby poradzić sobie z układami Sztucznej Inteligencji... ten akt stawał się wręcz niemożliwy do zrealizowania.
Nie mówiąc już o tym, że obdarzenie następnego nieznajomego jakimkolwiek zaufaniem i zaproszenie go na pokład Arae, było teraz ostatnią rzeczą, na jaką turianin miał ochotę.
- Dziękuję - powiedział tylko dyplomatycznie po chwili milczenia. Przez uderzenie serca wyglądał jakby chciał powiedzieć coś jeszcze, nim w końcu po prostu wyciągnął do Arkadija dłoń bez słowa, żeby uścisnąć mu ją na pożegnanie.
Wnętrze okrętu przywitało go znajomymi, chociaż odświeżonymi ścianami jasnych korytarzy. Przejścia zyskały trochę nowego życia, gdy w białe pomieszczenia wkradło się nieco ciemniejszego koloru nowych paneli skrywających wewnętrzne systemy, ale wciąż prowadziły w te same miejsca - przynajmniej w większości przypadków. Vex przeszedł do kokpitu i zatrzymał się za fotelem pilota, wsuwając dłonie do kieszeni i wsłuchując się w cichy pomruk budzącego się do życia statku. Kolejne podsystemy rozświetlały ekrany i pulpit wnętrza, a mruczenie narastało w miarę rozkręcania się silników fuzyjnych na tyle Arae. Nawet delikatne wibracje, które wprawiały w ruch podłogę, brzmiały teraz inaczej, jakby nowa skóra statku tłumiła większość z nich.
- Może liczy że natknie się na wzmiankę o Mayi - odezwał się na słowa Etsy, gdy ta zmaterializowała się za jego plecami. Poruszył nieświadomie palcami, rozprostowując i zginając je za plecami. - Albo próbuje poszerzyć wiedzę. Możesz poszukać czy wśród asari nie ma jakichś wartościowych badaczy tej dziedziny, z którymi nie miała jeszcze kontaktu? Zobaczymy jak daleko sięgają uprawnienia i prestiż Widma. Jeżeli zrobi to różnicę, możesz też zmniejszyć częstotliwość zaglądania do ich systemów albo ograniczyć ich zasięg, może kupi nam to więcej czasu i informacji nim zostaniemy wykryci. Lepsze jakiekolwiek informacje niż żadne.
Aktywował omni-klucz, żeby przesunąć spojrzeniem po danych, które mu podesłała. Kiedy statek uwalniał się z objęć obręczy, skomponował krótką, nową wiadomość i przesłał ją dalej, nim ponownie wygasił swoje omni-narzędzie.

Hej T.
Znasz kogoś z Republiki lub Unii kto prowadzi badania nad ciemną energią? W kontekście biotyków, schorzeń, medycyny. Przyjmę każdy kontakt, który będę mógł wykorzystać, a którym będziesz skłonna się podzielić.

-V.


- Wolałbym uzupełnić je przed opuszczeniem Układu Słonecznego - odparł na pytanie Etsy odnośnie zapasów, wracając wzrokiem do ekranów kokpitu ukazującego niebo Cordovej. Błękitne sklepienie powitało ich od razu, gdy opuścili hangar, uwalniając się z miesięcznej stagnacji. Niewielkie miasteczko było w całości przykryte śniegiem, rysując się malowniczo na tle białego puchu oraz strzelistych gór, ale niosąc ze sobą zupełnie inny bagaż emocjonalny niż gdy przylatywał tu po raz pierwszy. Przesunął po nim spojrzeniem po raz ostatni i czując jak napięcie chwyta go ponownie za kark, odwrócił go ku gwiazdom. Silniki Arae zwiększyły ciąg, niemal odczytując jego niewypowiedziane pragnienie. - Nie wiadomo co nas tam czeka. Możemy zatrzymać się w Vancouver żeby uzupełnić zapasy amunicji u Przymierza i pozostałe rzeczy z listy Arkadija. Chciałbym też uzupełnić trochę własnego sprzętu, więc możemy przygotować zamówienie i zrobić tam tymczasowy przystanek.
Lot do kanadyjskiego miasta nie trwał zbyt długo. Nowe poszycie Arae sprawowało się idealnie zarówno w przestrzeni kosmicznej, locie suborbitalnym jak i podczas mknięcia przez ziemską atmosferę. Vex w jego trakcie przygotował zamówienie na zapasy wojskowe, które przesłał do Centrali Zaopatrzenia Przymierza powołując się na uprawienia Widma, a także drugie, równoległe, skierowane do kilku zwykłych sklepów w obrzeżu miasta. Tak jak okręt wymagał zaopatrzenia pod postacią amunicji do akceleratorów masy, części zamiennych pod specyfikację Arkadija oraz paliwa Hel-4, tak i on miał swoje potrzeby. Szafki mesy ponownie zapełniły się hermetycznie pakowanym jedzeniem przystosowanym do podróży kosmicznych, nowymi zapasami soków energetycznych, kilkoma paczkami lepszej jakościowo kawy oraz kartonem batonów energetycznych. Nawet barek - nowy nabytek w mesie, tym razem oficjalnie służący do przechowywanie alkoholu - odzyskał czasy swojej świetności, chociaż teraz niemal wyłącznie został zapełniony dextroskrętnymi trunkami, jeżeli nie liczyć starej, do połowy opróżnionej butelki Quadima. Razem z zaopatrzeniem oraz prowiantem kurier dostarczył też sprzęt na bardziej osobiste potrzeby - nowy moduł precyzyjnego aplikatora do omni-klucza oraz mod bojowy do jego omni-ostrza, które stanowiły dawno wyczekiwany upgrade.
Kiedy ostatnia paczka została odebrana, a Etsy poinformowała go o uzupełnieniu wojskowych zapasów, mógł w końcu opuścić Ziemię. Arae po raz ostatni przebiła się przez atmosferę planety, uciekając w objęcia przestrzeni kosmicznej i obierając na cel najbliższy Przekaźnik.



Wyświetl wiadomość pozafabularną
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Poprzednia strona

Powrót do Prywatne jednostki

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość