Cień Epyrusu

29 mar 2022, o 17:18

Obrazek

Cień Epyrusu to średniej wielkości korweta będąca perełką turiańskiej myśli technologicznej. Przeznaczony do transportu ludzi i cargo wysokiej wartości, wyposażony jest w potężny, wojskowy napęd antyprotonowy, który zapewnia mu przyśpieszenie przewyższające komercyjne silniki fuzyjne, lecz kosztem wysokich cen eksploatacji. Z zewnątrz połyskuje eleganckim, lecz prostym wyglądem, w którym sprawne oko dojrzy wojskowej klasy, wzmacniany pancerz Silaris. Wyposażony w cztery działa akceleratora masy zdolny jest odstraszyć, czy podgryźć kostki przeciwnikom kupując sobie odpowiednio wiele czasu na ucieczkę, lecz nie jest przeznaczony do prowadzenia bitew w kosmosie. Wspomagane systemy autopilota przez pokładową WI umożliwiają korwecie długodystansowe loty z minimalną, jednoosobową załogą, czyniąc z niego idealny transport dla zarejestrowanego w jego systemach właściciela, Widma Deriusa Kryika.
Korweta posiada kajutę kapitańską, jak i skromne, małe pomieszczenie służące dla gości właściciela. Kapsuła ratunkowa zajmująca spory fragment pierwszego pokładu statku zdolna jest pomieścić jedynie trzy osoby, lecz mało który statek posiada wystarczające środki i odpowiednią zachętę, by doścignąć Cień Epyrusu w kosmosie i doprowadzić do jego zniszczenia. Okręt jest zbyt mały i na tyle niepozorny, że stanowi niechętny kąsek dla piratów krążących po Systemach Terminusa, przypominając natrętną, szybką muchę, której zdobycie jest kosztowne w ilości zużytego paliwa i prawdopodobnie mało warte w porównaniu do cywilnych handlowców, których w każdym układzie na pęczki.


⌥ POKŁAD 1
  • Kokpit
  • Mesa
  • 2 kwatery z łazienkami
  • Systemy sanitarne
  • Kapsuła ratunkowa (Pojemność: 3 osoby)
⌥ POKŁAD 0
  • Przestrzeń ładunkowa
  • Maszynownia
  • Śluza
  • Działa akceleratora masy
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10334
Posty fabularne: 843
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Cień Epyrusu

30 mar 2022, o 00:35


Nie potrzebowała dużo czasu, by zebrać się w drogę. Musiała jedynie wpaść na chwilę do swojego mieszkania, wygłaskać kota (który nie widział jej już parę miesięcy!), i odebrać prezent od Radnej wraz z paroma innymi osobistymi rzeczami, których nie miała w szpitalu. Prezentem tym okazały się być nowiutkie, reprezentujące szczyt technologii sensory do omniklucza. Widząc je poczuła ewidentne zadowolenie. Nie spodziewała się czegoś takiego, liczyła na coś...mniejszego? Skromniejszego? Niemniej, było jej dosyć miło. Wcześniej już dziękowała, ale pewnie zrobi to kiedyś jeszcze raz - nie dlatego, że była lizuską (bo nie była), a dlatego, że kurtuazja na swój sposób tego od niej wymagała. Nie zabawiła jednak długo na swoich (prestiżowych) śmieciach, bo miała misję do wykonania. Dlatego też wsiadła bardzo szybko do taksówki i podjechała do portu. Kryik musiał czekać na nią może...ze czterdzieści minut? Może troszkę więcej, ale i tak był to bardzo krótki odstęp czasowy. Nie zamierzała, tak jak jej powiedział, kazać mu czekać.

Szybko znalazła się na pokładzie. Musiała zaświecić przepustką by się tu dostać, ale to nie był dla niej problem. Wręcz przeciwnie. Czuła się, na swój sposób, jak w domu. Wkroczyła więc na Cień Epyrusu, przy okazji mu się przyglądając - wpierw z daleka, potem od środka. Zapewne przywitała się szybko z Deriusem.
- Przepraszam za zwłokę.- była najszybciej jak mogła, ale kurtuazja, ponownie, wymagała tego stwierdzenia.- Jestem gotowa do wyruszenia.- stwierdziła dosyć szybko. Jeśli miała okazję, zamierzała nawiązać pewien smalltalk przed jej faktycznym misyjnym briefingiem.- Bardzo porządny statek. Robiony na zamówienie? Chciałabym, byś wiedział, że w razie czego jestem po kursach pilotażu, więc jeśli nadejdzie potrzeba, to mogę być drugim, lub nawet pierwszym piotem.- choć oczywiście wolałaby nie musieć, bo to zakładało pewne kłopoty na misji. Problemy w kosmosie nigdy nie były jej specjalnością, ale potrafiła latać statkami. Jeśli była taka potrzeba.
Była już oczywiście gotowa do faktycznego przekazania informacji. Kiedy tylko będzie okazja, przygotuje się by usiąść w mesie lub kokpicie i wysłuchać dokładnie tego, co Derius Kryik miał jej do powiedzenia na temat misji.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 53
Posty fabularne: 49
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Aktywne Widmo, liże rany
Kredyty: 8.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Cień Epyrusu

1 kwi 2022, o 15:00

Dok umieszczony był w stosownej odległości od głównych korytarzy dostępnych dla ogólnego personelu czy śpieszących się dygnitarzy. Przez ostatni odcinek swojej drogi przemierzała puste korytarze, kierując się adresem w swoim omni-kluczu i oznaczeniach na ścianach, zapisanych holograficznie przy każdym z wyjść. Droga do Cienia Epyrusu była krótka, a statek odnalazła w bardzo ustronnym miejscu.
Śluza otworzyła się przed nią automatycznie, wpuszczając ją do środka. Gdy drzwi za nią się zamknęły, a statek rozpoczął krótki proces dekontaminacji, przez chwilę została sama ze swoimi myślami w półmroku pomieszczenia, gdy skaner wodził po podłodze, odkażając jej pancerz i bagaż.
Druga para drzwi rozchyliła się przed nią gdy ciśnienie zostało wyrównane. Trafiła do świetlistego, jasnego korytarza, który był schludny i czysty. Dostrzegła windę na jego końcu i kilka par drzwi, które prowadziły do systemów statku i maszynowni. Przy windzie jednak zastała Kryika.
Mężczyzna miał już na sobie czarny pancerz. Z daleka wydawał się pozbawiony detali, lecz pod światło dostrzegła, że wyżłobienia w nim były matowe lub karbowane, układając się w podobne znaki do jasnych tatuaży na jego twarzy.
- Jesteś w sam raz. Jesteśmy gotowi do odlotu - odparł, zapraszając ją do windy, którą otworzył uderzając w panel obok. Zareagowała natychmiast, czekając na tym poziomie. Była okrągła, stosunkowo ciasna, ale ich dwójka mieściła się w środku jeszcze z zapasem. Wskazał na panelu drugie piętro, to znajdujące się wyżej, po czym splótł dłonie ze sobą za plecami.
- Dziękuję. Ten statek to moja wielka duma - odrzekł, równie kurtuazyjnie co ona nawiązując mało istotną pogawędkę. Minął prawie miesiąc, odkąd się poznali, lecz nadal pozostawał w swojej sztywnej formie służbisty, jakby nigdy nie wychodził z trybu pracy. - Wiem, przeczytałem w twoich aktach - dodał, uśmiechając się lekko, gdy drzwi windy wypuściły ich na zewnątrz. - Jak na razie WI radzi sobie całkiem nieźle i bez żadnej pomocy, ale będę o tym pamiętać.
Gdy wyszli na zewnątrz, dostrzegła, że korytarze także tutaj były bardzo schludne. Oznaczenia pomieszczeń unosiły się w formach hologramu w zagłębieniach w ścianach, w których ukryte były również podświetlenia. Sufit był błękitnego koloru, pomagając odróżnić się od sufitu w sytuacjach pozbawionych grawitacji. Kryik dość oględnie pokazał jej kajutę, którą mogła zająć, lecz nie dając jej czasu na rozgoszczenie się, od razu zaprosił ją do kokpitu.
- Byłaś kiedyś na Virmirze? - zagadnął, gdy weszli do środka. Kabina pilota była mała, ale przez oszkloną ścianę naprzeciwległą do wejścia wydawała się znacznie przestronniejsza. Holograficzne panele pulpitu były częściowo wygaszone, ale dostrzegła, jak na jednym z nich wyświetlało się pozwolenie na opuszczenie doku, wysłane przez wieżę Cytadeli. - To prawie jak wakacje. Zakładając, że nie zeżre nas żaden, cholerny krab - dodał z westchnieniem, wskazując jej jedno z miejsc.
Statek zamruczał lekko, gdy, uwolniony z magnetycznych ramion trzymających go w miejscu, aktywował swoje silniki korekcyjne, z wolna wysuwając się w różowe obłoki Mgławicy Węża.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10334
Posty fabularne: 843
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Cień Epyrusu

3 kwi 2022, o 01:57

Szybko znalazła się na pokładzie, lecz gdy już na nim była, nieszczególnie się spieszyła. Pewna wewnętrzna...hmm, statkara, miała potrzebę dogłębnego rozejrzenia się i poobserwowania wnętrza. Skoro już była na pokładzie, nie musiała się spieszyć. Mogła wejść i pocieszyć się widokami dobrze skomponowanego cudu Turiańskiej technologii. Przypomniał jej się jej własny statek, za którym nawet trochę zatęskniła. Jeśli będzie współpracować jeszcze z Kryikiem, będą musieli polecieć jej pojazdem, tak by sobie wyrównać. Ewentualnie mogą lecieć na dwa, ale w sumie chciała zobaczyć co będzie miał do powiedzenia na temat jej wozu. Bo ona miała dużo dobrego do powiedzenia. Lubiła chwalić się swoją własnością, chętnie to zrobi.
Choć teraz o tym nie myślała - była trochę zbyt zajęta zachwycaniem się Cieniem.

Przeszła dekontaminację i niespiesznym krokiem dotarła do windy, witając się z Kryikiem w już standardowy dla nich sposób, czyli poprzez szybkie i iście formalne skinienie głowy. Szybko wcisnęła odpowiedni przycisk (kierujący na drugie piętro), po czym stanęła koło niego, splatając dłonie za plecami i czekając aż dojadą. Nawiązali raczej nieistotną, bardzo profesjonalną rozmówkę. Choć niektórzy mogliby mieć problem z tym, że ich relacja była ciągle taka chłodna, oschła i profesjonalna, jej ani trochę to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, lubiła w Kryiku to, że nie próbował jakoś bardzo się spoufalać. Nie było tu głębokiej przyjaźni, było idealne koleżeństwo. Nie musieli rozmawiać o innych rzeczach niż praca, a jeśli już to robili, to czysto z kurtuazji i potrzeby zachowania dobrych manier. Ale w tej relacji występowało pewne zrozumienie. Zrozumienie między Widmem a Widmem. Zrozumienie, które nie potrzebowało słów, wychodzenia poza protokoły, czy ignorowanie dobrych manier. Jasne, jakoś z godzinę temu do takiego złamania "protokołu" doszło, lecz także było to zrobione w ramach zrozumienia dwóch Widm. To, co między nimi było, mogło istnieć tylko i wyłącznie dzięki temu, że oboje żyli w bardzo podobnym stylu. Choć znali się krótko, można było powiedzieć, że znali się bardzo dobrze. Tak samo jak mogła powiedzieć to o każdym innym reprezentancie jej fachu.
Była to jednak więź...jedyna w swoim rodzaju. Jeśli można było wysilić się na taki patetyzm.
- Zdecydowanie masz z czego być dumnym.- jej ton był chłodnawy, przez co łatwo było dopatrywać się ironii, ale chyba rozumiał już, że Emilii ironia nie chodziła szczególnie po głowie, a przynajmniej nie w tym przypadku. To był rzeczywisty komplement.
Poszła za nim, bardzo szybko zajmując kajutę poprzez wrzucenie tam swojej podróżnej torby z bagażem. Ta wylądowała gdzieś na łóżku. Emilia nie miała jednak czasu na rozgoszczenie się, ale też w zasadzie nie miała tego w planach. Bardzo szybko dołączyła do niego w kokpicie, pozwalając sobie usiąść na wolnym dla siebie miejscu.
- Niestety nie miałam okazji, moja wiedza pochodzi z raportów i opowiastek.- nie było z czego być dumnym. Czuła, że powinna była się bardziej doedukować, ale w sumie nie miała okazji. Nie mogła się winić.- Niestety nie jedziemy tam na wakacje. Chyba, że taki był plan Rady? Wysłać mnie na misję wakacyjną? Plażowanie i strzelanie do krabów?- na koniec wypowiedzi wydała z siebie westchnięcie i lekkie przewrócenie oczami, lecz nie dała mu nawet się zaśmiać (choć żart nie był śmieszny).- Ale tak na poważnie, przyda się briefing. Nie wiem za dużo, a już na pewno nie orientuję się w obecnej sytuacji na planecie.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 53
Posty fabularne: 49
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Aktywne Widmo, liże rany
Kredyty: 8.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Cień Epyrusu

4 kwi 2022, o 19:45

Derius z pewnością doceniał to, że statek podobał się Emilii, ale jego reakcje były równie oszczędne. Najwyraźniej oboje niezbyt potrafili komunikować się ze światem zewnętrzny w sposób, w jaki robiła to reszta galaktyki - w ich rozmowie brakowało kwiecistych komplementów, dyskusji na temat pogody czy rozważań dotyczących budowy turiańskiego statku. Jednocześnie mężczyzna nie odbierał jej słów za chłodne - ot, skinął głową w podziękowaniu za komplement, samemu nie mówiąc nic więcej na temat Cienia Epyrusu.
Przynajmniej w tej kwestii na pewno się rozumieli i nie zamierzał zarzucić jej tego, że była zimna w kontaktach pracowniczych.
- Chciałbym, podobno mają dobre plaże. No, te, które nie są radioaktywne - odrzekł kwaśno, choć z odrobiną rozbawienia w głosie. - Chodźmy w takim razie. Przyda mi się kawa, tobie pewnie też. WI przejmie pilotaż, a tam lepiej będzie mi wszystko pokazać.
Wstał z fotela, który, choć oferował dużo wygody, najwyraźniej nie spełniał jego wymogów profesjonalnego otoczenia. Briefing wolał odbyć przy stole, w jasno oświetlonej mesie, do której poprowadził Emilię od razu.
Korytarz idący z kokpitu rozgałęział się na dwa w większym pomieszczeniu nawigacyjnym, na którego środku unosił się hologram galaktyki. Kobieta dostrzegła w nim wyznaczoną jasną linią trasę z Mgławicy Węża do układu, do którego zmierzali. Droga idąca na lewo prowadziła do dwóch kajut, które już wcześniej widziała. Droga na prawo prowadziła do mesy, do której zaciągnął ją Kryik. Za hologramem, korytarz łączył się w jeden i mknął wgłąb statku, w tym do windy.
Mesa była dość sporych rozmiarów jak na korwetę. Przy stole położonym na środku znajdowało się aż sześć miejsc. Nad stołem zawieszony był holograficzny ekran pokazujący nowe wiadomości z extranetu. Pod jedną ścianą stały blaty, ekspres do kawy, urządzenia do podgrzewania pakietów z żywnością i różne schowki, natomiast na naprzeciwległej powierzchni widniało sporej wielkości okno, ciągnące się wzdłuż pomieszczenia. Wzmacniana szyba ukazywała widoki kosmosu, który wyglądał, jakby wcale nie ruszali się z miejsca - gwiazdy połyskiwały na czarnym, atłasowym tle, gdy wysunęli się już z obłoków Mgławicy Węża.
Dzięki temu, jak daleko była mesa od napędu, była bardzo cicha, podobnie jak kajuty. Pomruk silników mieszał się z szumem systemów podtrzymywania życia, wypełniając ciszę.
- Na ile pamiętasz historię wojen raknii i rebelii krogańskich? - zagadnął, otwierając jedną z szafek i sięgając po szklankę. Kryształowe naczynie było ozdobne, połyskiwało ładnie w świetle mesy, ale na jego spodzie widniał mały, metalowy okrąg, dzięki któremu szklanka magnetycznie przytwierdzała się do powierzchni w szafce i nie latała po całym pomieszczeniu w wypadku manewrów w układzie. - Jak dowiem się, ile wiesz, to może uda mi się przedstawić cały ten rozpierdolnik w lepszej formie, niż Irissa, która po prostu zasypała mnie setką raportów - dodał z westchnieniem, aktywując ekspres do kawy. Zawahał się, sięgając po drugą szklankę, obracając w jej stronę i spoglądając na nią pytająco.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10334
Posty fabularne: 843
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Cień Epyrusu

5 kwi 2022, o 01:07

Już jasno nakreślone zostało, że nie musieli zachowywać się jak inni, by dobrze się rozumieć i współistnieć na wyjątkowo podobnych, nawet jeśli niekoniecznie jednakowych falach. Kryik nie postrzegał Emilii jako chłodnej, co było pewnym plusem, bo nie dochodziło do dziwnych szumów komunikacyjnych. Ot, dobrze już się dogadywali, nawet jeśli z perspektywy jakichś niezaznajomionych z kulturą pracy Widm ludzi, mogliby zostać uznani za dwójkę maszyn, które jeszcze nie potrafią komunikować się tak jak normalne osoby.
- Zapewne kraby także dobre. No, te, które nie są radioaktywne.- humor w wykonaniu Emilii Östberg był rzeczą raczej rzadką, a jeszcze rzadziej celną. Tym razem jednak umiarkowanie jej się udało, przynajmniej z jej perspektywy. Jej poczucie humoru zwykle było mocno ironiczne, mroczne i często chłodne, ale tym razem była lekko zadowolona z żarciku. Takiego...w sam raz. Nie za głupiego, nie nietaktownego. Idealnego do okazji i do rozmówcy. Chyba.- Tak, kawa zdecydowanie się przyda.- oznajmiła raczej krótko i na temat, po prostu zgadzając się na to specyficzne zaproszenie. Dawno nie miała okazji poczuć smaku lepszej kawy, niż ta, którą mogli zaoferować jej w szpitalu.

Poszła za nim i bez problemu dotarła do mesy, pozwalając sobie bardzo szybko zasiąść przy jednym ze stolików, przy okazji odnotowując sobie w myślach, że pomieszczenie jest większe niż zwykło bywać w takich statkach. Zapytana o znajomość dotyczącą historii, zaczęła wystukiwać delikatny rytm o stolik przy użyciu swojej metalowej dłoni. Musiała szczerze się zastanowić. I nieco przesadzić na swoją korzyść.
- Wojny Raknii znam na poziomie...hm, ponadprzeciętnym. Orientuję się w początku, w ich trwaniu...mniej więcej, w końcu, to jest, okresie pojawienia się Krogan, myślę, że idealnie. Jeśli chodzi o Rebelie, to myślę, że wiem wszystko, co powinnam, od początku do przyłączenia się Turian do wojny oraz genofagium. Jak mniemam, moja opinia na temat tych wydarzeń nie ma znaczenia, ale twoją chętnie poznam.- zaczęła krótką serię może lekko narcystycznych przechwałek.- Niemniej, czekam aż przedstawisz sytuację. Jak mają się te wydarzenia historyczne do naszej misji?- częściowo mogła przeczuwać jak, ale chciała zadać to pytanie retoryczne.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 53
Posty fabularne: 49
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Aktywne Widmo, liże rany
Kredyty: 8.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Cień Epyrusu

5 kwi 2022, o 01:50

Kryik od razu przytaknął, wciskając odpowiedni przycisk na ekspresie. Szklanka, która była przez niego wzięta jako pierwsza, zaczęła zapełniać się ciemnym, parującym napojem przy odgłosie pracy urządzenia. Mężczyzna oparł się plecami o blat, krzyżując ręce na klatce piersiowej i spoglądając na swoją towarzyszkę.
Jej pytanie sprawiło, że drgnął lekko, zaskoczony, jakby nie spodziewał się go zupełnie przy ich wymianie informacji.
- Wykorzystanie Krogan było od początku ryzykownym przedsięwzięciem. Nie możesz wsadzić broni w ręce agresywnego gatunku i oczekiwać, że kiedyś nie zwróci się przeciw tobie - odrzekł zdawkowo, obracając się lekko, gdy ekspres skończył pracę. Wyciągnął spod dyszy zaparowaną szklankę i ruszył w jej kierunku, kulturalnie uznając, że ma pierwszeństwo. - Wtedy uważano, że zysk jest warty ryzyka. Później niekoniecznie. Moja opinia na ten temat niewiele wnosi, każda ze stron czuje się poszkodowana.
Zakończył swoją odpowiedź wymijająco, kładąc na stole naczynie z kawą przed Emilią i wracając do blatu. Podstawił kolejną szklankę pod ekspres i aktywował przyciskiem urządzenie.
- Kiedy salarianie chcieli przekonać krogan do pomocy, obiecali im świat do kolonizacji. Kroganie przyjęli ich propozycję i wkrótce zasiedlili ten, i wiele innych, gdy zaczęło brakować im miejsca przy ich szybkim rozrodzie - odrzekł, znów opierając się tyłem o blat. - Problem jest taki, że gdy Rada postanowiła wysterylizować krogan genofagium, utracili przez lata prawie całe swoje Imperium, w tym świat podarowany im setki lat temu w zamian za walkę w raknii. Oczywiście, sprawa genofagium jest delikatna, a kwestia potencjalnych reparacji jest punktem zapalnych każdej dyplomatycznej rozmowy między Radą, a Imperium Krogańskim. Na szczęście z krogan z reguły są beznadziejni dyplomaci i nie mają żadnej karty przetargowej żeby domagać się od Rady wynagrodzenia im tego, co się stało.
Westchnął lekko, gdy ekspres zakończył pracę. Wyciągnął spod dyszy swoją szklankę - obie w pełni izolowały gorąco wydzielane przez kawę, co było bardzo pomocne gdy trzymano naczynie w dłoni, ale zarazem zwodnicze, gdy upijano łyk napoju bez świadomości tego, że nadal jest parzący.
- To się zmieniło na Virmirze - kontynuował, chwytając szklankę w dłoń i trzymając przy sobie. - Jeden z klanów, Jorgal, zajął część ziemi na planecie. Ich lokalna przywódczyni jest płodna, wiąże się z nią jakaś mityczna historia, dzięki której pozostali uznają jej kierownictwo. Jej władza to jedno, ale charakter to drugie. Jest spokojna, inteligentna, trzyma w ryzach porywczych żołnierzy. Wystosowała do Rady listowną prośbę o przyznanie kroganom praw do kolonizacji Virmiru - mężczyzna przełożył kawę do drugiej ręki, aktywując omni-klucz, z którego zacytował coś z raportu. - To szansa na pierwszy krok ku zapomnieniu krzywd dzielących naszą galaktykę i zapewnienie Imperium Krogańskiego nowego, czystego startu na planecie niezniszczonej przez wojnę. Imperium domaga się odzyskania świeżego, nieradioaktywnego terytorium, które zostało im podarowane przed Rebeliami, na które mogliby przenieść swoje samice i zapewnić im większą szansę na przetrwanie.
Emilia była spostrzegawcza. Ale nawet ona nie była w stanie dostrzec krzty własnej opinii w słowach wypowiadanych przez Kryika. Równie dobrze mógłby czytać jej teraz raport.
- To jest jedna z trzech stron, które się biją o Virmir - dodał kwaśno, unosząc szklankę do ust, pomimo temperatury kawy upijając małego łyka. - Jaką masz opinię na ten temat?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10334
Posty fabularne: 843
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Cień Epyrusu

5 kwi 2022, o 02:12

- Wezmę czarną, bez cukru, szanujmy się.- rzuciła bardzo szybko co do swojego kawowego zamówienia. Czarna kawa była dla niej jak wytrawne martini dla pewnego szpiega. Ale ona nie była szpiegiem. Była infiltratorem. Niemniej, gdyby Derius znał Jamesa Bonda, zapewne doceniłby nawiązanie.
Wysłuchiwała tego co Kryik miał do powiedzenia z pewnym zainteresowaniem. Nie chłonęła każdego słowa niczym najczujniejszy z obserwatorów, ale na pewno była raczej baczna. Szukała jego własnych opinii, lecz póki co nie mogła do niczego dojść.
- Tak, niestety zdaję sobie sprawę z tego czym kierowana była decyzja o uczynieniu Krogan główną częścią konfliktu z Rachni.- cicho odetchnęła w trakcie jego wypowiedzi.- Oczywiście my, teraz, setki lat po tym wszystkim, mamy o wiele lepsze spojrzenie na to wszystko, ale wówczas z perspektywy Rady była to jedyna opcja. Niestety opcja, hm...cóż, mocno ryzykowna. Taka, która wypaliła nam w twarz.- ludzkość nie zaliczała się do "nich". Mówiąc o "nich", Emilia mówiła o cywilizowanym, galaktycznym społeczeństwie. Z Widmami, prestiżem, rezonem, i porządkiem takim, jaki znała. Nie miała najlepszego zdania na temat Krogan, dlatego jej opinia była raczej nastawiona przeciwko nim. Z jej perspektywy, to nie była wina Rady, że podjęli to ryzyko. To była wina Krogan, że zamiast być bohaterami i ulec galaktycznemu porządkowi, chcieli więcej. Nikt nie był ponad prawem. Żadna rasa. Tylko jednostki zasługiwały na takie wyjątki.

Otrzymawszy swoją kawę, wzięła szybko łyka, by sprawdzić czy faktycznie dostała coś dobrego. Uśmiech, który uformował jej się na twarzy, sugerował, że faktycznie jej posmakowalo.
Derius był ewidentnie niezainteresowany dyskusjami o polityce jeśli chodziło o jej moralność i uzasadnienie. Przedstawiał fakty, niczym narzędzie. Emilia nie osądzała go za to - była nawet częściowo zaintrygowana tym, że był w stanie wykonywać swoją pracę przy ukrywaniu swoich potencjalnych przekonań, jakiekolwiek by nie były. Nawet nieco jej to imponowało. I to właśnie spowodowało, że nie dzieliła się aż tak swoimi agresywnie anty-Krogańskimi poglądami.
- Dobrze dla nas.- rzuciła bardzo szybki komentarz dotyczący beznadziejności kroganskich dyplomatów, jednocześnie skupiając się na jego monologu.

- Intryguje mnie to, że pytasz o moją opinię bez ujawnienia swojej.- powiedziała to prawie od razu gdy została zapytana. Nie zamierzała jednak czekać, aż na to odpowie. Bardzo szybko udzieliła swojej wypowiedzi.- Uważam się za osobę raczej myślącą logicznie. Nie wiem czy Kroganie będą sensownym sojusznikiem. Nie mają chyba za dużych liczb, a nawet jeśli mają, to jak je stracą, to nie nadrobią w perspektywie lat. Nie mają też potencjału na zwinnych dyplomatów, a klan...Jorgal jest jednym klanem, niestety lub na szczęście za małym by mówić za całe Imperium. Dodatkowo, ta ich liderka jest zapewne mniejszością. Może jej ludzie jej szanują, ale co z innymi? To po pierwsze samica.- specjalnie użyła słowa "samica". Było trochę bardziej agresywne. Trochę dehumanizujące.- Przez co jej pobratymcy mogą ją mniej szanować. A po drugie, to jedna liderka, potencjalnie do odstrzelenia przez jakichś...intensywnych reakcjonistów.- dodała bardzo szybko, tłumacząc swoją myśl. Kroganka była jedna. Potencjalnie nieszanowana. Potencjalnie może paść ofiarą zamachu.- Jeśli zginie, to pewnie władzę przejmie jakiś stereotypowy Kroganin.

Emilia plasowała się tu na osobę logiczną. Pragmatyczną. Kogoś, kto tylko mówił jak jest, ignorując swoje subiektywne problemy i wewnętrzną wrogość do tej rasy bazowaną na jej przeżyciach i niezdrowej agresji.
- Ale żeby nie być jednostronną, zapewne liderka ta jest pragmatyczna i logiczna, będzie wiedziała, że musi iść na współpracę, jeśli chce coś osiągnąć. To zdecydowanie jest plus.- dodała to całkiem z serca. Była to pewna zaleta.- Ale nie zmienia to faktu, że jestem na "nie".- zaostrzyła nieco wypowiedź. Wolała usłyszeć o innych frakcjach. Może będą sensowniejszymi wyborami. Z drugiej strony, nie odrzucała jeszcze tej opcji. Jako Widmo była gotowa do ciężkich decyzji.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 53
Posty fabularne: 49
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Aktywne Widmo, liże rany
Kredyty: 8.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Cień Epyrusu

7 kwi 2022, o 18:33

Kryik obserwował ją dość uważnie. Może wychwycił pewną wrogość w jej słowach czy tonie głosu, ale wydawał się nie przywiązywać do tego uwagi. Napięcia międzyrasowe były dość częstym zjawiskiem u niemal każdego gatunku, a jak na razie Östberg nie dała po sobie poznać, by żywiła bardzo negatywne uczucia względem krogan. Nie mógł w końcu zaczepić ją przez zwykłą, ludzką niechęć.
- Jestem ciekaw twojej opinii, jeśli jakąś posiadasz. Staram się być bezstronny - wzruszył lekko ramionami. - Problem polega na tym, że gdyby to zależało od logiki i pragmatyzmu, Rada nie wysłałaby nas na ocenę sytuacji. Po prostu dostalibyśmy konkretne zlecenie do wykonania.
Westchnął lekko. Statek zamruczał głośniej, docierając do Przekaźnika Masy. WI skomunikowała się własnoręcznie z jego systemami, przekazując dane dotyczące ładunku masy przeznaczonej na tranzyt. Widok za oknem błysnął lekko, a napęd umilkł niemal zupełnie, gdy wsunęli się gładko do tunelu Przekaźnika. Gwiazdy zniknęły, przykryte niebieskim promieniowaniem Czerenkowa, blaskiem pulsarów i odległą nicością czarnych dziur.
- Samica jest płodna. W dodatku otacza ją ich jakaś lokalna legenda. Wywiad sugeruje, że ma poparcie nie tylko wśród swojego klanu - poprawił ją lekko, z naciskiem na słowo płodna, które w przypadku krogan zmieniało kontekst w zupełności. - Kroganie nie są dla nas ani zagrożeniem, ani wartościowym sojusznikiem. To rozbici po galaktyce najemnicy i rozwalone po zniszczonej planecie klany pod różnym przywództwem, z tym na pewno się tobą zgodzę. Ale coś się zmieniło w ostatnim czasie.
Uruchomił omni-klucz, wyświetlając na nim podobiznę kroganina, którego rozpoznała. Urdnot Wrex zasłynął wiele miesięcy wcześniej, współpracując z Widmem Shepard.
- Klan Urdnot ma silnego przywódcę, który odkąd wrócił na Tuchankę, z powodzeniem jednoczy ze sobą klany. Już trzysta lat temu podejmował próbę skupienia Imperium na odbudowie i płodzeniu potomstwa, i zgodnie z naszym Wywiadem, teraz ma w sobie nawet cholernego Sheparda za sojusznika, razem z ogromnym poparciem - westchnął głęboko, jakby sama obecność słynnego Widma w okolicach tej sytuacji go irytowała. - Kroganie nie będą stanowić siły, z którą Rada będzie musiała się liczyć, ani dziś, jutro, ani nawet za sto lat. Ale to długowieczny gatunek. Jeśli za tysiąc lat spłodzą wystarczająco potomstwa, lub znajdą lek na genofagium z pomocą innego gatunku, nie chcemy być po złej stronie historii. Irissa myśli stuleciami w przyszłość, jak to asari. Nas długo już tu nie będzie, a ona nadal będzie w tej samej polityce.
Odchrząknął lekko, unosząc kubek do swoich ust i upijając łyka kawy.
- Alternatywą są salarianie - dodał, z wolna przechodząc do drugiej opcji. - Podejrzewam, że będziesz automatycznie na tak? - spytał z lekkim rozbawieniem, przyglądając jej się znad krawędzi naczynia.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10334
Posty fabularne: 843
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Cień Epyrusu

9 kwi 2022, o 02:22

Kryik nie komentował jej wrogości do Krogan, co było rzeczą działającą mocno na korzyść tej rozmowy. Ewidentnie to zauważył, bo był obserwatorem równie czujnym co Emilia, lecz postanowił o tym nie mówić. Na pewno jednak to sobie zanotował, co w zasadzie nie było niczym złym - Widmo chyba chciało, by jej opinia na temat Krogan była w miarę znana. Choćby dlatego, że jej poglądy są uzasadnione konkretnymi sytuacjami i faktami. Nie ukształtowały się z niczego. Wydawało jej się, że jej doświadczenie z tą rasą jasno tłumaczy jej zachowanie i nadaje mu pewnej logiki. Bo ona nie była przecież rasistką, ona obiektywnie patrzy na fakty.
- Oczywiście. Łatwiej jest wysłać nas, byśmy wybrali co jest lepsze. A jeśli wybierzemy źle...- nie kończyła tego zdania. Chciała jednak jasno zasugerować, co może się z nimi stać, jeśli wybiorą opcję, na której Rada się przejedzie. Zostaną użyci jako kozły ofiarne. Potencjalnie. Raczej się tego obawiała, wolała być po tej dobrej stronie historii.
- Ta legenda mnie intryguje. Płodność oczywiście też jest tu istotna. Samice Krogan są bardziej, hm, pokojowe i rozsądne, co w połączeniu z szacunkiem innych klanów wraz ze swoim...cóż, tworzy interesującego sojusznika lub przeszkodę. Oczywiście dalej nie jest to sytuacja dla nas idealna, ale...gdyby okazała się być odpowiednio mądrym, ale nie za mądrym dyplomatą, to mogłaby być użytecznym narzędziem dla Rady.- powiedziała po dłuższej chwili namysłu. Takie rozmówki na temat polityki były dla niej czymś na swój sposób normalnym. Dawało jej to pewne poczucie władzy, które bardzo ceniła. To ona mogła tu przyczynić się do decyzji, która wpłynie na los dziesiątek, jeśli nie setek tysięcy, i to tylko kiedy mówimy o osobach bezpośrednio zaangażowanych. Trochę ją to ekscytowało, choć nie zamierzała o tym mówić.

Przy wspomnieniu Urdnota Wrexa, a co za tym szło, Sheparda, wydala z siebie ciche westchnięcie. Oczywiście, że Shepard się w to angażował. Gdzie nie pojawiał się Największy Mężczyzna Przymierza, tam przychodziła zmiana. Pozytywna i negatywna, bardzo różnie. Zależało to przede wszystkim od tego jak patrzyło się na takie sprawy. W przypadku Krogan? Wolałaby, by potencjalny jednoczyciel swojej rasy nie miał za sojusznika cholernego widma. I to jeszcze takiego medialnego widma jak Shepard. Najgłośniejsze i "najważniejsze" Widmo często zwiastowało kłopoty dla porządku, jaki teraz panował. Zwłaszcza po tych dwóch latach, gdy mówi się, że wrócił z martwych, niczym jakiś mesjasz. Nie czuła do niego jakichś negatywnych emocji, był w końcu jednym z nich (czyli Widm), ale może czuła...pewną zazdrość? Jakby czuła, że w innej rzeczywistości, to mogła być ona. Że byłaby lepsza.

- Pieprzony Shepard.- cicho odetchnęła, mieszając łyżeczką w kawie i tworząc w niej malutki wir. Spojrzała w kubek, a potem wzięła solidnego łyka, przy okazji pozbywając się całej zawartości kubka. Zerknęła na ekspres, jakby sugerując, że chce jeszcze jedną. Od razu.- Sądzisz, że jeśli mamy, ehm, planować w przyszłość, to chcemy by częscią tej przyszłości byli Kroganie?- zapytała dosyć retorycznie, nie oczekując w zasadzie odpowiedzi. Następnie wysłuchała tego, co potem miał do powiedzenia.
- Niestety nie mogę automatycznie powiedzieć "jasne", bo to nie Kroganie.- kolejne westchnięcie wydało się z jej ust.- Zatem może coś więcej? Jacy Salarianie? Pod czyją wodzą?
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 53
Posty fabularne: 49
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Aktywne Widmo, liże rany
Kredyty: 8.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Cień Epyrusu

17 kwi 2022, o 01:59

Asari były długowieczne. Myślały na wiele lat naprzód, skłonne do spoglądania na dzieci swoich dzieci nawet, jeśli liczyło się to z wieloma pokoleniami innych ras. Nie bez powodu przez wielu uznawane były za naturalnych przywódców - nawet, jeśli i je zaślepiało ograniczenie swojego żywota, był on nieporównywalnie dłuższy niż kogokolwkiek innego.
- Nie tylko asari żyją cholernie długo. Obawiam się, że na nasze standardy genofagium nie działa wystarczająco szybko. W ten czy inny sposób, znajdą się w naszej przyszłości - westchnął mężczyzna. - Irissę interesuje to, po której stronie się znajdą.
Z pewnością asari miała w tym pewne swoje plany. Nie bez powodu przy ich odprawie nie było całej Rady, a jedynie ona. Nawet, jeśli decyzję odnoście Virmiru mieli podjąć w czwórkę, Irissa najwyraźniej chciała wspomóc swoją decyzję o informacje z pierwszej ręki.
- Salarianie, jak możesz sobie wyobrazić, są maksymalnie przeciwko oddania Virmiru Imperium Krogańskiemu. Więc, oczywiście, wystąpili o założenie na nim swojej kolonii. Klimatem przypomina Sur'kesh w rejonach równika, więc znaleźli sobie wiele pięknych argumentów za tym, by uznać to za naturalny wybór - Derius uśmiechnął się lekko. Nie wydawał się nastawiony w żaden konkretny sposób do Unii, ale jednocześnie ich natychmiastowa deklaracja go wyraźnie bawiła.
Virmir w końcu wiele lat stał nietknięty przez wgląd na swoją niepokojącą sytuację polityczną, a przypadkowość decyzji Unii Salarian z orzeczeniem krogan mogłaby przekonać jedynie bardzo naiwne jednostki.
- Założyli bazę na powierzchni, podobnie jak kroganie. Przewodzi im Izra Kaalo, syn wpływowej dalatrasy z pierwszego kręgu - sięgnął do omni-klucza, wskazując na dość jasno określone plany kompleksu budynków na powierzchni. Łatwo dało się rozpoznać, że Salarianie musieli dostarczyć je Irissie sami, być może w geście dobrej woli. - Niewiele o nim wiem. Służył w wojsku, ale jego akta są ukryte. Irissa niczego nie wyciągnęła od Esheel. Dla Salarian jest bogiem już przez status nadany mu po urodzeniu, ciężko określić, czy ma coś na podparcie go, czy nie.
Turianin znów wygasił urządzenie by sięgnąć po chwilowo odłożoną na blat obok kawę i upić z niej łyka.
- Irissa podejrzewa, że Salarianie nie mają planu. W tym leży problem. Chcą uniemożliwić Kroganom zgarnięcie Virmiru, ale ta planeta jest przeklętym, zapomnianym przez duchy miejscem wypełnionym zakałami z Systemów Terminusa, które niełatwo będzie utrzymać - westchnął lekko. - Coś, z czym podejrzewam, że Kroganie nie będą mieli problemu przez ich... potęgę w walce w zwarciu. Szczególnie, jeśli chcą wykorzystać Virmir do płodzenia potomstwa. Z pewnością oddelegują najlepszych wojowników do ochrony kolonii.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10334
Posty fabularne: 843
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Cień Epyrusu

18 kwi 2022, o 21:10

Zasadniczo nie do końca mogła stwierdzić w jaką grę gra tu Irissa. Oczywiście wiedziała, że cokolwiek ta planuje, robi to dla korzyści swojego ludu oraz społeczności galaktycznej - ale to jak to zrobi i po co dokładnie wysyła tam dwa Widma - to była pewna enigma. Zapewne tajemnica rozjaśni się w trakcie misji, lub może nawet w trakcie tego specyficznego briefingu. Nie zamierzała jakoś bardzo o to pytać.
- To bardzo...hm, niesalariańskie.- powiedziała po krótkiej chwili namysłu, podczas którego mieszała łyżeczką w i tak dobrze rozmieszanej kawie.- Ewidentnie panikują. Spanikowani Salarianie to niedobrzy Salarianie. Gdyby mieli jakiś...hm, sensowniejszy plan niż po prostu odmówienie miejsca Kroganom, to moglibyśmy uznać ich za dobrą opcję.- sfinalizowała swoją wyjątkowo krótką wypowiedź poprzez ciche odetchnięcie powietrza. Choć sama była przepełniona sentymentem antyKrogańskim, chciałaby mieć coś, co pozwoli jej ten sentyment wesprzeć - inteligentny, dobrze rozplanowany plan Salarian byłby właśnie czymś takim. Póki co jednak zapowiadało się na to, że takowy plan nie istnieje. Co było rzeczą bardzo, bardzo niewygodną. Dlatego pozostała tylko jedna "nadzieja":
- Więc jaka jest ta trzecia frakcja?
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 53
Posty fabularne: 49
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Aktywne Widmo, liże rany
Kredyty: 8.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Cień Epyrusu

21 kwi 2022, o 22:28

Wszystko to, co omawiali, do pewnego stopnia było wyłącznie na papierze. Derius wiedział tyle, ile jej przekazywał w tej chwili, oraz ile przekazała mu rada. Nie mogli mieć pewności, czy faktycznie gdy przybędą na miejsce to sprawdzą się wszystkie dane, które posiadali. Równie dobrze sytuacja mogła zmieniać się dynamicznie, nawet teraz, w t ej chwili, gdy podążali korytarzem Przekaźnika Masy, odcięci od świata, a co najważniejsze, extranetu.
- O tym przekonamy się na miejscu - uśmiechnął się lekko, lecz bez przekonania. Ogrom pracy, który mieli na swoich barkach, dopiero był uzmysławiany Emilii, ale mężczyzna nosił go w sobie od dłuższego czasu. Teraz, gdy nieubłaganie zbliżali się w stronę ich celu, nie mógł odkładać myślenia o tym na później.
Odchrząknął lekko, dopijając swoją kawę. Ich rozmowa wydawała się krótka przez swoją treściwość, ale statek pokonywał w tym czasie ogromne odległości, jedna minuta świetlna za drugą niosąc ich w stronę Virmiru.
- Trzecia strona ci się nie spodoba - odrzekł kwaśno. Łatwo zrozumiała, dlaczego tak sądził - jemu nie przypadała do gustu, ale nie jako osobie prywatnej, a przedstawicielowi prawa. - Zaćmienie.
Odstawił kubek z powrotem na blat. Po takich słowach, ten stukot wydawał się znacznie głośniejszy niż zwykle.
- Nieoficjalnie, oczywiście. Rada nie może otwarcie poprzeć obecności Zaćmienia na planecie, z którą wiążą ją dyplomatyczne stosunki. Ale Zaćmienie ma tam swoją bazę od roku i wyciągają do nas potajemnie rękę - mruknął, otwierając na swoim omni-kluczu plany bazy, która ulokowana była w strategicznym porcie niedaleko krawędzi krateru pozostałego po eksplozji sprzed dwóch lat.
- Oferują Radzie dowolny dostęp do zasobów planety, możliwość zakładania cywilnych ośrodków badawczych i wypoczynkowych, przy zapewnieniu pełnej ochrony przed atakami ze strony Systemów Terminusa. Na papierach, planeta nie byłaby niczyją własnością, ale moglibyśmy korzystać z niej bez konieczności jej obrony. Zaćmienie chce tam postawić swoją główną bazę, więc będzie broniło swojego podwórka - dodał, ale w jego głosie nie było przekonania. - Jeśli nasza ugoda doszłaby do skutku, Virmir nieoficjalnie wejdzie w jurysdykcję Rady. W praktyce jednak nie będziemy mieli żadnej, realnej władzy na planecie.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10334
Posty fabularne: 843
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Cień Epyrusu

27 kwi 2022, o 00:06

Oczywiście dobrze wiedziała, że występuje tu bardzo dużo różnych, interesujących zmiennych. Może Salarianie mieli jakiś plan, a może panikowali. Mogła się zastanawiać, rozmyślać i teoretyzować, mając do tego w miarę czujnego i rozsądnego partnera, ale postanowiła, że się powstrzyma. Oczywiście myślenie nie było zakazane, ale doszła do wniosku, że w zasadzie nie ma jeszcze po co wydawać konkretnego osądu, bo nie ma pełnego obrazu, więc zamiast uzupełniać w nim (tym obrazie) luki, zaczeka, aż dotrze na Virmir i te same zostaną uzupełnione. Nie pozostało jej więc nic innego, niż krótkie skończenie tematu.
- Zaiste. Przekonamy się, jak dotrzemy.- sentencja ta była tak pusta, jak mogła być. Nie miała nic do dodania, ale zakończyła w ten sposób temat tak, by Kryik wiedział, że po prostu postanowiła odłożyć tę dyskusję na plan dalszy.

Kryik faktycznie miał rację. Ta opcja jej się nie spodobała. Bardzo szybko zarejestrowała to, co miał do powiedzenia, nie potrzebowała nawet więcej niż trzech sekund po zakończeniu jego wypowiedzi. Od razu wiedziała, co trzeba rzec.
- To zły pomysł. Oczywiście może jestem nieobiektywna, ale wydaje mi się, że po prostu nie możemy ufać pseudolegalnej, szemranej firemce. Zwłaszcza, że jeśli damy im kontrolę nad planetą, to oni będą mieli przewagę w potencjalnych dalszych negocjacjach. Zresztą, kto wie, czy nie będą chcieli wyrwać nam planety po tym jak dostaną nasze wsparcie? Nie, nie, kategorycznie...odmawiam.- reakcja ta nie była jakimś szczególnym wybuchem, ale na pewno zaangażowała się emocjonalnie odrobinkę bardziej. Nie panikowała, nie unosiła się też, ale na pewno wybrzmiało tu solidniejsze niezadowolenie. Po prostu nie ufała Zaćmieniu. Wolała mieć wsparcie grupy godnej zaufania, godnej...współpracy z Emilią.

- Na jakich fazach negocjacji jesteśmy z kim? Co w zasadzie mamy zrobić na planecie? DOKŁADNIE zrobić, to jest.- potrzebowała chwili, ale w końcu wróciła do rozmowy w normalny, spokojny sposób. Parę łyczków kawy, jeden oddech, i była jak nowa. Na nowo chłodna, wyrachowana, kulturalna i pełna rezonu.
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 53
Posty fabularne: 49
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Aktywne Widmo, liże rany
Kredyty: 8.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Cień Epyrusu

28 kwi 2022, o 14:51

Ich lot miał potrwać jeszcze kilka godzin, lecz ich dyskusja na temat planów na planecie powoli dążyła do końca. Wiele informacji, których posiadali, mogła okazać się czysto teoretyczna. Z tego co mówił Kryik, sytuacja była dość dynamiczna, co nie sprzyjało podejmowaniu jakichkolwiek decyzji gdy byli na pokładzie mknącego tunelem Przekaźnika Masy statku.
- W tej kwestii się zgadzamy - odparł z lekką ulgą, widząc, że oboje mieli podobne zdanie do Zaćmienia. Organizacja, nawet, jeśli legalna, zawsze była dość mało warta zaufania w oczach Rady, która często łypała w stronę ich działalności oceniającym spojrzeniem. - Mam nadzieję, że nie okaże się, że pozostali są jeszcze gorszymi opcjami.
Westchnął ciężko, odklejając się od blatu, o który stał oparty od dłuższego czasu. Podszedł do automatycznej zmywarki i wcisnął do środka pusty kubek po kawie. Nawet, jeśli wciąż znajdowało się jej trochę w naczyniu Emilii, płyn po takim czasie był już chłodny.
- Oficjalnie zatrzymamy się w placówce niezrzeszonej. Salarianie nazywają ją Valor, to ośrodek badawczy Rady. Będzie naszą stacją wypadową - poinformował ją, przesyłając jej szczegółowe informacje. Placówka powstała krótko po eksplozji i w teorii jej znaczenie nie było istotne politycznie, bo zajmowała się fauną, oraz florą Virmirmu badając wpływ rosnącego promieniowania na ekosystem. - W teorii, nasza praca będzie tam nudna. Mamy spotkać się z każdą ze stron jako wysłannicy Rady. Wysłuchać ich propozycji, wrócić do Rady z rekomendacją.
W jego głosie pobrzmiewała ironia, którą nietrudno było wychwycić.
- To bardzo naiwne założenie Rady. Z tego co wiemy, na powierzchni trwa zimna wojna. Możemy spodziewać się, że każda z organizacji ucieknie się do sabotażu, a może wręcz otwartej walki, byle tylko zmniejszyć szanse pozostałych - wyjaśnił. - Dlatego musimy być gotowi na wszystko, ale jakby kto pytał, jesteśmy emisariuszami szukającymi pokojowego rozwiązania problemu Virmiru.
Uśmiechnął się do niej krzywo, ruszając powoli do wyjścia.
- Będę przez resztę lotu w swojej kajucie, jeśli nie masz nic przeciwko - dodał, zatrzymując się w przejściu. - Czy potrzebujesz ode mnie jakichś innych informacji?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10334
Posty fabularne: 843
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Cień Epyrusu

1 maja 2022, o 23:35

Czuła, że rozmowa powoli się kończy, ale jednocześnie nie zamierzała zbędnie jej przedłużać - wydawało jej się, że wie już wszystko, co może wiedzieć, a nawet, jeśli miała teraz jakieś braki, to ich uzupełnienie nadejdzie w sposób naturalny. Póki co miała każdą informację, jakiej mogła potrzebować. Zresztą, połowa może szybko przestać być aktualna, co miała oczywiście ciągle na uwadze. Dopiła swoją kawę, wydając z siebie cichy odgłos zadowolenia, gdy ostatnie krople cieczy spłynęły jej po gardle. Bardzo brakowało jej gorących napojów, tak jak brakowało jej w zasadzie większości wygód, na które nie mogła pozwolić sobie w szpitalu (nawet jeśli i tak miała tam dość dobre warunki).
- Myślę, że okaże się w praniu, ale nie jest niestety kolorowo.- rzuciła szybki komentarz na temat Zaćmienia i w ten sposób skończyła ten temat. Słysząc o placówce, jedynie skinęła głową. Oczywiście rozumiała dlaczego akurat zatrzymują się w placówce zbudowanej przez Salarian, nie miała tu nic do dodania.- Widzisz...w teorii. Znając moje szczęście, szybko zrobi się interesująco, choć oczywiście nie zamierzam zaogniać relacji.- mówila bardziej w charakterze przestrogi, którą Kryik na pewno (jako Turianin siedzący w jej fachu) znał. To, że teoretycznie jest nudno, nie oznacza, że będzie spokojnie.- Pamiętajmy tylko, że w tej zimnej wojnie nie możemy stać się pionkami, musimy mocno i jawnie podkreślać nasze interesy, jeśli już będziemy wchodzić w jakieś...konszachty. Zakładając, że tak będzie, oczywiście.- a wiedziała już, że tak będzie. Skoro mają wybrać solidnego kandydata do kolonizacji, to pewnie będą musieli solidnie się wcześniej dogadać.
- Nie, wiem już wszystko, dziękuję. Też pójdę do siebie, ewentualnie jeszcze trochę się pokręcę, ale nie będę zawracała ci głowy. Jeśli będę ci potrzebna, to...zapewne znajdziesz mnie szybciej, niż ja rozeznam się na dobre w tym statku.- stwierdziła, po czym wstała i udała się do kajuty, w której miała pozostać.

Nie miała jakichś szczególnych planów na dalszy lot. Jedyne co, to chętnie by skoczyła pod prysznic - tęskniła za perspektywą wymycia się w warunkach bardziej "domowych" niż te szpitalne. Tak samo tęskniła zresztą za spaniem w takowych...i za sensownymi spacerami. Dlatego też, póki może, będzie cieszyć się swoją "wolnością".
ObrazekObrazek
Emilia Östberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 53
Posty fabularne: 49
Dołączył(a): 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Aktywne Widmo, liże rany
Kredyty: 8.950
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Cień Epyrusu

12 maja 2022, o 00:06

Reszta lotu pozostała mało emocjonująca - przynajmniej pod kątem nowych informacji, jakie miał jej do zaoferowania Raik. Wszystkie pliki, które znalazły się na jej omni-kluczu, jedynie potwierdzały jego mocno skróconą wersję wydarzeń. Oznaczało to, że wywiad Rady poznał jedynie bardzo ogólną sytuację na planecie - owszem, posiadali lokalizację wszystkich interesujących ich miejsc, oraz nazwiska osób reprezentujących konkretne ugrupowania, lecz z doświadczenia wiedziała, że powinni znać znacznie więcej nim wyruszą w pole. Od tego w Przymierzu byli agenci S - infiltracji każdej z zainteresowanych planetą stron, poznania ich prawdziwych motywów, słabości i mocnych cech.
Najwyraźniej, w oczach Rady, Widma mogły zająć się tym samym w trybie przyśpieszonym.
Znalazła jeden z artykułów w extranecie, w którym było nieco więcej informacji na temat potencjalnego konfliktu krogańsko-salariańskiego. Potencjalnego, albowiem stanowisko mówiącej nie reprezentowało oficjalnie zdania Unii, ale mogła się domyślać, że rząd salarian je podzielał. Kroganka mówiła w istocie tak, jak przekazał jej Derius - spokojnym, rzeczowym tonem, powołując się na pragmatyczność oraz małe kroki, zamiast polegać na uczuciach czy żądaniach zaleczenia wszystkich zadanych im krzywd.
Nie była jednak w stanie oszukać galaktyki względem swojej natury, z której kroganie byli w końcu słynni.
Poznała po odgłosach, jakie wydawał statek, kiedy dotarli do Układu. Lekkie drżenie pracującego na powrót napędu zbudziło ją z drzemki, lub wyciągnęło z morza przyswajanych informacji. Derius zapukał do jej kajuty chwilę później. Ze sobą miał już pełne wyekwipowanie, choć na planetę mieli dotrzeć dopiero pół godziny później.
- Gotowa? - zagadnął, rozciągając lekko zastany po podróży bark, gdy Cień Epyrusu podchodził do lądowania niemal bez żadnej pomocy. - Przydzielono nam tylko dwadzieścia minut postoju na lądowisku, więc statek będzie musiał wrócić na orbitę - dodał z ironią, przyglądając się informacjom napływającym na jego omni-klucz wraz z połączeniem się z boją komunikacyjną. - Na miejscu będzie czekał na nas przewodnik, który zabierze nas prosto do obozu salarian.
Zerknął w jej stronę i uśmiechnął się kwaśno.
- Zgadnij jakiej jest rasy.
Salarianie nie próżnowali i najwyraźniej nie zamierzali dać im rozejrzeć się po okolicy, zaklepując sobie pierwsze miejsce w szeregu.

Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10334
Posty fabularne: 843
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04


Powrót do Prywatne jednostki

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości