Dead man tell no tales.
Właściciel: Jeanette Hawkins

Re: Mesa

12 paź 2022, o 23:36

Było coś błogiego w dystansie, który nabrali względem układu Baldr - coś zupełnie niedotyczącego samego faktu ich przetrwania, który im zapewnił. Złe wiadomości zawsze były łatwiej przyswajalne za pomocą omni-klucza i extranetu. Holograficzny ekran nadawał im odpowiedniego odrealnienia, niemal równając je z fikcją. Coś, co wydarzyło się na Mindoirze, równie dobrze mogło wydarzyć się na końcu świata i nawet sieć Przekaźników Masy nie potrafiła zespoić Hawkins ze świadomością tego, jak mało brakowało.
Jedynie dreszcz, który nie opuszczał jej karku, stanowił tego ciągłe zapewnienie.
Nie była pewna, czy to, co się stało, było do końca złe. Jakaś naturalna cząstka jej jako istoty ludzkiej automatycznie odebrała wieści jako szokujące, zatrważające - eksplozja na skalę, której nie było od dawna, precedens w historii, który mógł zapoczątkować efekt lawinowy. Ale jednocześnie ta inna warstwa jej świadomości mieszała dreszcz strachu z zastrzykiem adrenaliny, z drobną iskrą ekscytacji. Czymś nowym, czymś innym. Wyzwaniem, zmianą porządku na świecie, cholera, czymkolwiek, co zmieniało dzisiejszy dzień i obiecywało inne jutro.
Im dłużej nad tym myślała, tym mniej była w stanie dostrzec proporcje obu tych emocji, manifestujących się jej gęsią skórką.
Zignorowała wiadomości, tak, jak zignorowała swoje przemyślenia. Dostrzeżenie znajomej twarzy na omni-kluczu naprowadziło jej myśli na konkretne tory, rzucając wszystko inne na dalszy plan.
Lub do innej szufladki.
- Stadtford. - jej głos w przeraźliwie cichej przestrzeni kajuty nie wydawał się należeć do niej, więc odchrząknęła, zmuszając ciało do podążenia drogą, którą już parł do przodu umysł. - Powiedziałabym, że było blisko, ale jeszcze nie musisz szukać dla siebie nowej łajby do żerowania.
Uśmiechnęła się lekko, opadając na miękkie posłanie łóżka i przysiadając na jego krawędzi. Mogła odebrać to połączenie gdziekolwiek indziej, ale przywykła już do robienia tego w ten sposób. Jej prywatna przestrzeń była dzielona na pracę, prysznic lub sen, a całą resztę wolnego czasu spędzała w innych częściach fregaty.
- Gdybyśmy potrafili rozpierdalać Przekaźniki to zakładam, że żadne z nas już nigdy nie musiałoby pracować. Ale nie ma tak lekko - westchnęła. - Wojna oznacza albo przesyt zleceń, albo ich niedobór, nic pomiędzy. Liczę na to pierwsze.
Zerknęła w bok, na inne okno wyświetlacza, podświadomie przeglądając kolejne, krzykliwe tytuły wiadomości. Nie dało się ukryć, że nadciągały zmiany - mogła tylko mieć nadzieję na to, że potraktują ich łaskawie. Wojna nie sprawiała, że nagle nie będzie statków, które można było ograbić, ale rząd Terminusa - czymkolwiek był, mógł nie przymykać oka na ich działalność. Szczególnie, że operowali w dużej mierze właśnie w tych systemach. Więcej statków wojskowych zawsze oznaczało problemy, choć, z drugiej strony, wojna wymagała zasobów, a to oznaczało też więcej transportowców.
Jak zawsze, moneta miała dwie strony, a oni mieli wkrótce dowiedzieć się, która z nich jest brudna.
- Powiedz, że udało ci się coś złapać - poprosiła, marszcząc brwi.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Hawk

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 2527
Posty fabularne: 39
Dołączył(a): 14 kwi 2012, o 22:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 31
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 107.987
Medale: 16
Rekrut (1) Żołnierz (1) Kat (1) Arbiter (1) Nieproszony gość (1) Nieuchwytny cel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Urodzony przywódca (1) Podstawowe szkolenie (1) Zaawansowane szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Mesa

15 paź 2022, o 13:08

Ucieczka Wraitha była łutem szczęścia i niespodziewanym uśmiechem losu, który ujawnił swoją prawdziwą wartość dopiero kilka godzin później, gdy bezpiecznie wylecieli z tunelu Przekaźnika. Porażka w spotkaniu łącznika oraz stracony czas nagle nabrały innej wartości, gdy umysł zaczął przyswajać co by się wydarzyło, gdyby postanowili zostać - zignorować szepty na kanałach komunikacyjnych, podjąć ryzyko dalszego kręcenia się po bankiecie, nie przekreślać spotkania, które nigdy nie nadeszło. Cała żołnierska przeszłość i piracka teraźniejszość Hawkins, jej ukochany statek, polegająca na niej załoga... Wszystko zostałoby zdmuchnięte w jednym, krótkim błysku syntetycznej supernowej powstałej po zniszczeniu Przekaźnika, ucinając ich historię na ostatniej, niezapisanej do końca karcie, zostając ofiarami fali nowego porządku, która teraz rozchodziła się po reszcie galaktyki.
A jednak, wbrew wszystkiemu, wciąż byli tutaj.
Rudowłosy wzruszył nieznacznie ramionami i wyciągnął z ust papierosa, sięgając nim gdzieś poza krawędź wyświetlacza, żeby strzepnąć popiół gromadzący się na jego końcu.
- Na razie oznacza chaos. Cała Omega wrze od kilku godzin na ten jeden temat - rzucił znudzonym tonem. - Ludzie nie wiedzą co myśleć, więc gadają. Każdy głupi chce widzieć w tym nadchodzącą zmianę. Jakby tutejszym rynsztokowym szczurom zrobiło różnicę skąd będą płynąć kredyty lub nowe kłopoty.
W dłoni mężczyzny błysnęła szklanka z resztką przezroczystego płynu, który dopił w ostatnim łyku. Odstawił naczynie do góry denkiem, ale nie podniósł się zza stolika, zamiast tego z powrotem zabierając swojego papierosa. Widok na ekranie przesuwał się chaotycznie przez kilka chwil, gdy pochylał się na krześle; w tle mignął przeszklony bar zasnuty szarym, gęstym dymem oraz zarys kilku innych stolików, ale brakowało tu bardziej dokładnych szczegółów, które mogłyby zidentyfikować lokal w którym przebywał. Omega była pełna miejsc takich jak to - obskurnych barów, z których każdy miał swoją własną listę zasad, stałych bywalców, parszywego alkoholu oraz ogólnego nastroju szemranych interesów, które odbywały się po kątach.
- Sądząc po pierdolnięciu z jakim się ujawnili, to temu całemu SST jest daleko do bycia świętoszkiem. Jeżeli miałbym obstawiać, to prawdopodobnie oficjalnie będą wyganiali nas ze swoich terenów żeby pokazać, że "dbają o swoje kolonie", a nieoficjalnie zatrudnią do gnębienia układów Rady. Historia życia - sarknął, po czym machnął ręką, jakby odsuwał ten temat na bok i zamiast tego sięgnął do wewnętrznej kieszeni płaszcza. Na wyświetlaczu jej omni-klucza na chwilę pojawił się niewielki datapad, trzymany między środkowym, a wskazującym palcem mężczyzny, gdy ten pokazał go jej przelotnie. Na prostym urządzeniu mignęło kobiecie minimalistyczne logo przedstawiające kształt jakiegoś ptaka, które jednak nic jej nie mówiło.
- Tak myślę. Jeden z moich starych kontaktów przekazał mi, że ktoś próbuje skontaktować się z Wraithem i zostawił dla nas jakąś wiadomość. Dysk ma biometryczne zabezpieczenia, więc nie wiem co na nim jest, ale zakładam że otworzy się przed kapitanem załogi - dodał, chowając datapad z powrotem za pazuchę. - Popytałem trochę, żeby zaoszczędzić nam fatygi i żeby nie okazało się, że to kolejna strata czasu. Ten symbol na nim to logo Kestrel. Wygląda na to, że to ktoś w rodzaju pośrednika lub informatora, ale dla ludzi takich jak my. I najwyraźniej ten ktoś pracuje tylko z wybranymi załogami - dodał, opierając się z powrotem plecami o krzesło. - Jak na moje oko, to zaproszenie. Albo oferta.
Czerwona końcówka papierosa rozżarzyła się w półmroku, po czym zgasła, gdy rudowłosy wypuścił ostatnią porcję dymu i zgniótł peta w popielniczce.
- Jeżeli jesteście w systemie, to odbierzcie mnie z doków.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Mesa

21 paź 2022, o 23:16

Poniekąd żałowała, że nie przyszło jej oglądać tego wydarzenia z bezpiecznego dystansu Omegi. Potrafiła wyobrazić sobie ulice wypełnione śmiechem i świętowaniem, nieskończone przyjęcia i lejący się litrami alkohol. Nie miała pojęcia, kto był odpowiedzialny za ten atak - nie słyszała wcześniej o Sojuszu Systemów Terminusa. Owszem, plotki i szepty zawsze trafiały do jej ucha gdy zasiadała w lożach barów, rozkoszując się wolną chwilą i spokojem - ale tym zawsze były. Plotkami. Terminus był niczym szalone zgromadzenie tysiąca różnych ugrupowań, które co tydzień wyłaniały watażkę, który miał zaprowadzić zmiany. Zjednoczyć wszystkich pod wspólną banderą - jakakolwiek by ona była. Nauczyła się ignorować ten szum, te próżne próby podłożenia iskry rewolucji, bo nigdy nie przynosiły mieszkańcom niczego poza jakże złudną nadzieją.
Nie tym razem.
W przeciwieństwie do Stadtforda, w pełni wierzyła, że zmiany nadeszły. Może dopiero tliły się na horyzoncie jak świetliste promyki jutrzenki w zimnym poranku, który z opóźnieniem przepędza z powiek noc, lecz czuła ich obecność, jak ciepło na skórze. Kredyty nie mogły się zmienić - ta jedna stała, wokół której zbudowali z cegiełek sens swojego jestestwa, nadal tkwiła w centrum galaktycznej społeczności. Ale wszystko inne zostało podważone, a efekt tego wydarzenia, jak śladowe fale uderzeniowe po eksplozji układu, czuła pod swoją skórą.
- Oficjalnie mogą nam nawet naszczać do doku, choć wolałabym, żeby nie trafili w kadłub - odrzuciła obojętnie i podniosła się, niesiona fantomową potrzebą odpalenia papierosa, wywołanej zwykłym dostrzeżeniem go w ustach Stadtforda. - Nieoficjalnych kredytów nie trzeba opodatkować.
Parsknęła pod nosem śmiechem, odnajdując w przewieszonej przez oparcie krzesła parze spodni zmięte opakowanie, o którym nigdy nie zapomniała. Podatki to ostatnie, czego spodziewała się w Terminusie, ale skoro teraz mieli swój własny rząd, mogła tylko wyobrazić sobie jak kuriozalnie zabrałby się do wprowadzenia jakiegokolwiek, galaktycznego porządku.
Wojny bywały kosztowne, czy nie? Ciekawe skąd płynęły ich środki. Nie potrzebowała wiedzy specjalistycznej by domyślić się, że wysadzenie Przekaźnika Masy mogło nie należeć do najtańszych przedsięwzięć w historii.
Opadła z powrotem na twardy materac łóżka, wydobywając zapalniczkę z wnętrza pomiętego kartonika, razem z jednym papierosem, który wetknęła do ust. Zapalniczka, znacznie archaiczna i niepotrzebnie retro, zawiodła za pierwszymi kilkoma próbami jej odpalenia, lecz wreszcie zadziałała. Gdy wraz z wdechem, jej płuca poczuły ostry ślad tytoniowego dymu wymieszanego ze sterylnym powietrzem statku, napięcie z jej barków zelżało nieco, jak za dotknięciem magicznej różdżki.
- Biometryczne zabezpieczenie, co? - mruknęła pod nosem spomiędzy zaciśniętych wokół papierosa warg, aż z tym westchnieniem dym opuścił jej nozdrza. - Ciekawe, skąd mają klucz, skoro to ja go otwieram.
Prychnęła pod nosem przekleństwo, obracając nazwę w głowie. Kestrel. Tajemniczy pośrednik, pracujący wyłącznie z wybranymi ekipami. Dla niej każde z tych słów było jedynie wysublimowanym określeniem podstępu, którego spodziewała się na każdym kroku.
Ale każde ryzyko warte było potencjalnej zapłaty. A przynajmniej to mogła sobie powtarzać, odnajdując oparcie w pół-poświadczeniu, które zaprezentował jej Red, znając kogoś tam, kto znał kogoś tam. Cholera.
- Mamy kilka spraw do załatwienia na Omedze, więc masz szczęście - odparła niewinnie, a jej usta wykrzywiły się w pół uśmieszku. - Obyś miał coś dobrego na tym dysku, Red. Mam kurewsko dość artefaktów i ukrytych bomb.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Hawk

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 2527
Posty fabularne: 39
Dołączył(a): 14 kwi 2012, o 22:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 31
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 107.987
Medale: 16
Rekrut (1) Żołnierz (1) Kat (1) Arbiter (1) Nieproszony gość (1) Nieuchwytny cel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Urodzony przywódca (1) Podstawowe szkolenie (1) Zaawansowane szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Mesa

31 paź 2022, o 21:13

Red skinął głową, najwyraźniej zgadzając się z jej podejściem. Mogli różnić się pod pewnymi względami, a w jego żyłach mogły płynąć o wiele bardziej skoncentrowane pokłady cynizmu, które nakazywały postrzegać tą sytuację na swój własny sposób, ale w tej jednej kwestii byli jednomyślni. Kredyty były kredytami i nieważne skąd płynęły, ani jakie pobudki za nimi stały. Oficjalne ich nie dotyczyło, znacząc tyle samo co i nic. Wielu próbowało zaprowadzić porządek w Terminusie i wszyscy polegli, czego efektem były wciąż niespadające poziomy piractwa oraz niebezpieczne, kosmiczne szlaki. Nowy Sojusz Systemów Terminusa był pierwszym, który wykonał tą próbę z takim rozmachem, ale to dopiero czas miał pokazać z jakimi efektami się to spotka.
- Amen - odrzucił, odsuwając krzesło. Wstał zza stolika i postawił kołnierz płaszcza, najwyraźniej zbierając się do wyjścia. Obraz z wyświetlacza zaczął poruszać się za jego plecami, gdy mężczyzna zaczął niespiesznym krokiem opuszczać bar, wciąż trzymając jednak stabilnie przedramię przed sobą. Jej pytanie na temat zabezpieczeń spotkało się z lekkim wzruszeniem ramion, które jednak sugerowało, że rudowłosemu również przeszło to przez głowę.
- Oto pytanie za milion kredytów. Być może nie powinniśmy wykluczać jeszcze możliwości ukrytej bomby - zauważył. Szare, zadymione wnętrze knajpy zostało zastąpione przez względnie znajome ulice stacji kosmicznej, poprzecinane pajęczynami rur oraz okablowania, oświetlone bladymi lampami w różnych, chaotycznych miejscach w porównaniu do klasycznej architektury bardziej jednolitych miast lub stacji.
Dym z jej własnego papierosa uniósł się pod sufit, tworząc taneczne ślady dookoła ukrytych szczelin klimatyzacji.
- Cudownie, szczęściarz ze mnie. - Stadford przewrócił oczami, odwzajemniając jednak oszczędnie jej uśmiech - na krótką chwilę, nim jego usta zniknęły pod naciągniętą chustą. - Mam nadzieję. Ten cały Kestrel wydaje się nie ograniczać do samej Omegi, więc przynajmniej tym się różni od lokalnych pośredników i fixerów. Z tego co się dowiedziałem, to załogi które z nim pracowały dalej funkcjonują, ale nie wiem nic więcej. Mam wrażenie, że to ktoś względnie nowy, a przynajmniej w tych rejonach. Albo chorobliwie skryty. Pierwsze wzmianki, które znalazłem pojawiły się może rok lub dwa temu. Adams chciał się ze mną założyć, że to pułapka..
Mężczyzna przerwał na chwilę, jakby zastanawiał się czy kontynuować myśl i wypowiedzieć ją na głos, wiedząc jakie implikacje będzie ona sugerować.
- Nie przyjąłem zakładu - stwierdził w końcu otwarcie, wzruszając wymownie ramionami. Zaufanie nie było czymś, co ktokolwiek w ich branży dawałby dobrowolnie i łatwo. Ci, którzy tak robili, nie żyli długo.
- Dajcie znać w którym doku wylądujecie.
Uniósł wolną dłoń i zasalutował w krótkim, lekceważącym geście pożegnania, by następnie rozłączyć się. Połączenie zniknęło, ponownie zostawiając Hawk samą z własnymi myślami oraz towarzystwem tytoniowych oparów leniwie znikających pod sufitem. Wraith pracował cicho, płynąc leniwie z dala od Przekaźnika i oczekując na jej rozkazy, podczas gdy jego załoga powoli oswajała się z nową rzeczywistością, w której się znaleźli.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Mesa

4 lis 2022, o 16:02

Kimkolwiek był Kestrel, znów na ich horyzoncie stała niewiadoma. Człowiek, pośrednik, a może cała organizacja - wystarczająco ważni, a przynajmniej przeświadczeni o swojej ważności, by mieć własne logo. Jeśli był kimś istotnym, albo stał na przodzie firmy, którą powinna znać, to jedynie nabierała podejrzliwości im dłużej o tym myślała. Nie obracała się w tych rejonach od niedawna - Terminus był jej domem od lat, a zapuszczanie się w rejony takie jak Mindoir uznawała za zarobkową konieczność, a nie własną chęć.
Najchętniej nie ruszałaby się z miejsca.
- Miejmy nadzieję, że gdybyś go przyjął, Adams miałby przegrać - rzuciła z westchnieniem, w które wkradło się powątpiewanie. - Spotkamy się na miejscu.
Wyłączyła komunikator gdy tylko się pożegnał.
Przez chwilę siedziała dalej w tej pozycji, myślami pozostając w zadymionej knajpie, w której widziała Stadtforda. Nieprzyjemne szpony chwytały jej serce, dając o sobie znać złym przeczuciem. Niektórzy przez traumatyczne lub ciemne lata swojego życia tracili wiarę w to, że szczęście może nagle wpaść im do ręki - niespotykana okazja, dobrze płatna praca, lek na wszelkie troski. Hawkins nigdy tej wiary nie podzielała. Wszystko, co było jej w życiu darowane, miało swoją cenę - niekiedy okupioną w ciemnej krwi. Nie bez powodu zaczęła doceniać nudne zlecenia, które wpadały im ostatnio.
Nie poczuwała się do bohaterskich czynów, za którymi nie odnalazłaby ani świecącej nagrody, ani satysfakcji z dobrze wykonanego przetrwania.
Opuściła swoją kajutę, odnajdując pierwszego oficera. Nephiett zwykle przesiadywał w CIB, szczególnie gdy nie byli w trasie pomiędzy Przekaźnikami. Teraz wnętrze statku wypełniał przyjemny szum, sugerujący podróż wewnątrz układu, a ekrany rozświetlały się pobieranymi zewsząd danymi. Choć znała Omegę i pustkę, która ją otaczała, przebywanie w tunelu Przekaźnika było jak gwarant bezpieczeństwa, który znikał z chwilą wylotu na zewnątrz. Świadomość tego sprawiała, że wokół niej wyrastały barykady, zza których przyglądała się wszystkiemu czujnym wzrokiem.
- Stadtford ma dla nas zlecenie, ale nie wiemy jakie, ani od kogo, znam tylko pseudonim Kestrel. W dodatku jest zapisane na dysku z biometrycznym zamkiem, który tylko ja mogę otworzyć - poinformowała go z przekąsem, przyglądając się radarowi, który skrzył się jak niebo rozdzierane przez fajerwerki. - Nie ma szans, żebym otworzyła to na statku. Wezmę Kiryła, spotkamy się w dokach z Redem i ogarniemy to poza Wraithem. Jak dowiem się, o chuj w tym zleceniu chodzi, dam ci znać.
Nie miała wiele więcej informacji, które mogła mu przekazać, a jej wrodzona niecierpliwość, wzmagająca stres wywołany zawartością dysku, a raczej hipotetyczną zawartością, podsycał niepokój wywołany wiadomością na temat Mindoiru. Nie wątpiła, że załoga właśnie wczytywała się w wiadomości, zarzucając wszystko inne.
Dlatego, nim wyszła z CIB, odwróciła się do Scotta.
- Przekaż załodze, że przylecieliśmy tu dla roboty. Daj im dzienną przepustkę, ale potrzebujemy wszystkich w gotowości, jeśli będzie tego od nas wymagało zlecenie.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Hawk

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 2527
Posty fabularne: 39
Dołączył(a): 14 kwi 2012, o 22:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 31
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 107.987
Medale: 16
Rekrut (1) Żołnierz (1) Kat (1) Arbiter (1) Nieproszony gość (1) Nieuchwytny cel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Urodzony przywódca (1) Podstawowe szkolenie (1) Zaawansowane szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Mesa

5 lis 2022, o 17:42

Centrum Informacji Bojowych powitało ją znajomym, elektronicznym szumem pracujących komputerów, aktywnie użytkowanych wyświetlaczy przez pracujących na swoich stanowiskach bardziej bezimiennych techników jej załogi, popiskiwaniem radaru skanującego okolicę oraz dźwiękami wskaźników i aktualizowanych parametrów, które zmieniały się na zawieszonych tu i ówdzie monitorach, wizualizując przepływ informacji między systemami statku, całościowo błyszcząc niczym pracująca siatka neuronów otulająca Wraitha. Nephiett znajdował się w sercu tego wszystkiego, opierając się obiema dłońmi o centralny blat oraz przesuwając spojrzeniem po holograficznym wyświetlaczu, który na nim się prezentował. Nie uczestniczył w rozmowach, które toczyły się między fotelami, a które nieco przycichły, gdy w pomieszczeniu pojawiła się Hawkins, ale tematyka, która zajmowała uwagę pozostałych załogantów, była taka sama - nawet idąc między stanowiskami, kobieta słyszała pojedyncze wzmianki o systemie, który właśnie opuścili, o falach które rozeszły się po świecie, o artykułach, które zalewały extranet. Wraith, wyrwany z teraźniejszości o kilka godzin, wciąż doganiał rzeczywistość i próbował się w niej odnaleźć.
- Brzmi podejrzanie. Skąd ten cały Kestrel wziął twoje dane biometryczne? - Jej pierwszy oficer podniósł wzrok znad pulpitu, zatrzymując go na kobiecie. Na wyświetlaczu, poza szeregiem informacji systemowych mających bezpośredni wpływ na statek, wciąż znajdowały się otwarte artykuły, które przeglądał jeszcze chwilę wcześniej - te najwyraźniej dotyczyły jednak nie samego Mindoir, a Sojuszu Systemu Terminusa oraz ich nagłego pojawienia się na galaktycznej scenie. Obok nich, zajmując ćwierć ekranu, znajdował się szkielet jakiejś listy lub raportu, w trakcie tworzenia którego był mężczyzna, a który wyglądał na ocenę potencjalnego zagrożenia.
Jej dalsze słowa sprawiły jednak, że wyprostował się z nad blatu i skinął głową.
- Rozsądnie. Uważajcie na siebie - powiedział tylko, przesuwając spojrzeniem po pozostałych stanowiskach, chociaż tylko metaforycznie - jej rozkaz dotyczył całości okrętu i pozostałych zamieszkujących jego pokład. - Przekażę. Ludziom dobrze zrobi jak się trochę oswoją z wydarzeniami.
Nie musiał pytać czy widziała jego wiadomość oraz to co działo się na extranecie, ale jego spojrzenie zatrzymało się na chwilę na jej twarzy, gdy stanęła w progu CIB, zamierzając go opuścić. Przez chwilę wyglądał jakby chciał powiedzieć coś jeszcze lub o coś zapytać, ale w ostatniej chwili zrezygnował i po prostu skinął głową oszczędnie.
- Zajmę się tym. Każę wszystkim być w kontakcie, na wypadek gdybyśmy musieli nagle wylatywać.

Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Poprzednia strona

Powrót do Wraith

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość