Wyświetl wiadomość pozafabularnąMinigierka zaliczona z wynikiem pozytywnym = sukces blokady windy
Gorączkowa praca Skaxa przy panelu windy przeciągała się nieco. Mechanizm nie przypominał niczego, co quarianin dotychczas widział, ale jego determinacja powoli zaczynały dawać rezultaty. Krok po kroku, starając się nie rozpraszać budował zastępczy obwód logiczny, który miał w zamierzeniu symulować poprawną pracę windy, jednak prowadząc do zupełnie losowych lub nieprzewidywalnych wyników. Z czasem zaczął dostrzegać prawidłowy schemat, który poprowadził go do zamierzonego celu, a gdy już niemal zbliżał się do pełnego sukcesu, drzwi windy znajdujące się obok niego nagle się zamknęły, a kabina ruszyła na wyższe piętro, najwyraźniej wezwana przez ścigające ich platformy. Skax wiedział, że ma zaledwie sekundy czasu, ale zamiast rzucić całą pracę w diabły i uciekać jak najdalej od zagrożenia, przeanalizował jeszcze raz cały układ i zakończył ostatnią procedurę, aktywując zmodyfikowaną logikę dźwigu.
Światła w szybie windy na chwilę zgasły po czym rozbłysły ponownie, kabina zatrzymała się, ruszyła ponownie w dół by po chwili zatrzymać się raz jeszcze, podjechać w górę, a po pewnym wahaniu ruszyć na wyższe piętro. Poganiany przez getha, którego terminal chwilę wcześniej błysnął zielenią informując o zakończeniu... czegoś, cokolwiek syntetyk przy nim nie robił quarianin nie tracił czasu na obserwację efektów swojej pracy.

-
Nie ma czasu - “ich” syntetyk ruszył pewnym krokiem w kierunku przejścia przy którym stała Deedee. Nie było jasne czy odpowiadał na pytanie dziewczyny, czy pospieszał Skaxa - a może mówił do obojga? -
Gdy gethy zorientują się, że winda została uszkodzona, skorzystają z drugiej windy by dostać się na nasz poziom. Zalecamy pośpiech.
Sąsiednie, sterburtowe pomieszczenie, które chwilę wcześniej sprawdzała Dana było znacznie obszerniejsze niż te, które dotychczas widzieli, ale nie to zwróciło uwagę quarianina. Teraz zrozumiał, co Deedee miała na myśli mówiąc wcześniej o “zabaweczkach” - przy samej burcie, spoczywając w łożach akceleracyjnych będących jednocześnie wyrzutniami, znajdowały się trzy niewielkie, połyskliwe pojazdy, w których Skax natychmiast rozpoznał myśliwce gethów. Obłe, zwarte konstrukcje przypominające przycupniętego stawonoga czy owada istotnie mogły być nie lada gratką, rarytasem, a nawet źródłem małej fortuny, gdyby doprowadzili choć jeden z nich w przestrzeń Cytadeli. To znaczy gdyby opanowali sztukę ich pilotażu, uniknęli ostrzału gethów i wydostali się z Mgławicy licząc, że nikt nie zestrzeli ich już w przestrzeni Cytadeli. Niestety, burtowe wrota blokujące łoża były zamknięte - nie wszystkie jednak. Ostatnie, najwidoczniej odblokowane przez “ich” syntetyka były otwarte, a hydrauliczne siłowniki właśnie zmieniały ułożenie myśliwca, przygotowując go do wystrzelenia.
-
Gethy nie korzystają z banków danych - towarzyszący im geth kierował swoje kroki ku przygotowywanemu do startu myśliwcowi -
Dlatego nie będziecie w stanie zrealizować misji. Gethy przechowują dane i informacje w serwerach, w których same są składowane. Dane stanowią integralną część wspólnej i dzielonej pamięci. Obawiamy się, że skopiowanie zawartości takiego serwera spowodowałoby również przeniesienie znajdujących się w nim gethów.

-
Zaraz, to znaczy że mamy uciec z pustymi rękoma? - Deedee aż zatrzymała się na chwilę, po czym ruszyła biegiem zagradzając syntetykowi drogę i zatrzymawszy się, zadarła głowę by spojrzeć w jego świecące oko -
Ej, blaszak, musi być jakiś sposób! Co ja niby mam powiedzieć zleceniodawcy?
Geth zatrzymał się w porę by nie stratować blokującej mu drogę kobiety, obrzucił ją długim spojrzeniem, po czym odezwał się nieco ciszej -
Obawiamy się, ze to jedyne możliwe wyjście z sytuacji. Nawet, jeśli udałoby się nam razem pokonać pozostałe platformy, należy pamiętać, że statek jest również zawiadowany przez gethy, a te będą broniły dostępu do jakichkolwiek informacji - odwrócił głowę w kierunku Skaxa -
Twórca Skax’Lilan miał już styczność z ich algorytmami przy próbie hakowania portu komunikacyjnego i zdaje sobie sprawę z trudności w walce na własnym polu gethów. Nie złamiecie tutejszych zabezpieczeń - ominął zastygłą w geście rozpaczy kobietę i podszedł do myśliwca. Owiewka stateczku otworzyła się, uwidaczniając dziwacznie ukształtowany kokpit - w statkach syntetyków pilot nie siedział w fotelu, ale półleżał na brzuchu, obejmując kolanami coś na kształt tunelu przechodzącego przez całą długość niewielkiej przestrzeni, pochylony w przód niczym na dziwacznym ścigaczu.
-
Tutaj nasze drogi muszą się rozejść. Musimy doprowadzić do końca naszą misję - odwrócił się w kierunku obu organicznych intruzów w syntetycznym świecie gethów, ale jego wzrok ponownie spoczął na quarianinie -
Przyznajemy jednak, że współpraca z istotami biologicznymi była zarówno nieoczekiwana, jak i nadspodziewanie efektywna. Wiele się nauczyliśmy dzięki spędzonemu z wami czasowi i wzajemnej interakcji. Twórco Skax’Lilan, być może nasza ocena waszej rasy powinna ulec ewaluacji i modyfikacji. Być może będąca skutkiem wojny separacja naszych gatunków doprowadziła do zmiany modelu postępowania. Liczymy, że jeszcze się spotkamy - po raz pierwszy oboje w jego zachowaniu dostrzegli coś niemal organicznego - wahanie. Geth odwrócił się w stronę myśliwca przygotowując się do wskoczenia do kokpitu, ale po chwili zmienił zdanie i odwrócił się do nich ponownie. Tym razem wyciągnął w kierunku Skaxa trójpalczastą dłoń, na której leżały dwa chipy -
To dwa z czterech rdzeni pamięci platformy, którą zdekapitowaliśmy w pomieszczeniu więziennym. Na wskutek gwałtownego odcięcia od źródła zasilania wciąż zawierają sporo danych. To jest gest naszej dobrej woli w zamian za nasze uwolnienie i interakcję.
-
No i cudnie, przynajmniej coś mamy - Deedee przyskoczyła do syntetyka i porwała chipy z jego dłoni, po czym rozejrzała się wokół -
No dobra, a co z nami? Nie zmieścimy się we trójkę w tej waszej... tfu! Twojej kruszynce.
-
Te drzwi - syntetyk wskazał ręką na drugie wyjście z pomieszczenia -
Wyprowadzą was do korytarza z którego dotrzecie do magazynu, w którym wylądował wasz statek. My wystartujemy pierwsi i ściągniemy na nas ogień baterii przeciwlotniczych, co ułatwi wam ucieczkę. Zalecamy jednak pośpiech.