Dystrykt będący równocześnie dzielnicą handlową Omegi. Ten nadzwyczaj rozwinięty obszar stacji jest pełnym sklepów i siedzib najróżniejszych korporacji rajem dla osób kręcących swój biznes na tych terenach (oczywiście rzadko kiedy legalny, ale na to nikt tu nie zwraca przecież uwagi).

Faerie Nache
Awatar użytkownika
Posty: 228
Rejestracja: 1 lis 2013, o 13:08
Miano: Faerie Nache
Wiek: 283
Klasa: Szpieg
Rasa: Asari
Zawód: Agentka operacyjna
Postać główna: Nakmor Gavos
Lokalizacja: Omega
Status: Widmo, Wyznaczona nagroda za jej głowę przez Zaćmienie
Kredyty: 19.060
Medals:

Diabelska Krawędź

16 paź 2014, o 18:18

No cóż, wyglądało na to, że Hawkins pamiętała stare czasy, choć obie znały się głównie przelotnie i nie miały bliższych kontaktów poza tymi na Cytadeli. Najwyraźniej piratka nie pałała chęcią na normalną konwersację z asari, a wręcz chyba pragnęła by ta zniknęła.

- Poddać się? Hawk, nie przybyłam tutaj po twoją głowę, nie interesuje mnie również nagroda za ciebie. Jeśli chodzi o mnie była by to zbyt duża strata osoby, z którą można dojść do porozumienia. Tylko krótkowzroczni pragną cię widzieć za kratkami. - Fearie skomentowała lodowatym głosem słowa piratki. I to była praktycznie cała niechęć asari do ex widma, choć słowo niechęć nie było tutaj dobrym określeniem. Lepszym byłoby raczej neutralność, otwarta karta do oceny całości.
A potem pojawiła się turianka, ujawniając ukryte jeszcze do ostatniej chwili ukryte zamki oraz w słowach haczyk, jaki tkwił w tej nagrodzie miliona kredytów. Bo oczywistym było, że haczyk w tym całym zadaniu musi być ukryty spory. Strefa kwarantanny, zaraza atakująca wszystkie rasy poza ludźmi. Asari nie zastanawiała się długo nad podjęciem wyboru, ryzyko było wpisane w jej działalność jako widmo i zdawała sobie z tego doskonale sprawę. Umrzeć od kuli, biotyki, pod gruzami czy też od zarazy - na Boginię, sposobów na odejście z tego świata było naprawdę mnóstwo. Ale jak dotąd nie powstrzymywało to Faerie i nie powstrzyma jej również teraz. Widmo bez oporów skierowało swe kroki ku wejściu, podobnie zresztą jak reszta ochotników. Aktywowany odruchowo Wizjer zaczął zbierać informacje o okolicy, gdy rozejrzała się po wnętrzu, gotowa zareagować na nagłe zagrożenie. Nie uruchomiła jednak chwilowo światła jak dwójka mężczyzn, zdradziło by to jej pozycję dając tym samym łatwy cel dla strzelców. Asari była ostrożna, w końcu byli na Omedze.
ObrazekObrazek Bonusy: +30% moce tech, +10% obrażenia od broni, +20% obrażenia w głowę, +30% obrażenia wręcz, +15% tarcze, +20% premia techBattle Theme /Femme Fatal Theme/ThemeVoice
Olivia Harvin
Awatar użytkownika
Posty: 510
Rejestracja: 9 sie 2012, o 11:32
Wiek: 30
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Genetyk
Postać główna: Iris Fenrir
Status: ex-oficer Cerberusa, dezerterka
Kredyty: 20.650
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

16 paź 2014, o 19:04

Skrzywiła się mimowolnie, ale zaraz też opamiętała, kiedy osobą po drugiej stronie, której przypadło najwyraźniej wdzięczne zadania wdrążenia ich w zlecenie, okazała się być turianką. Pewne wpojone zasady wciąż tkwiła w jej świadomości i Olivia nie raz łapała się na tym, że nawet nie próbuje z nimi walczyć. A powinna.
Chciałoby się zapytać, czy ona sama nie obawia się kwarantanny, nie mniej nie można było zakładać, że zamierza im towarzyszyć przez cały ten czas. Pani doktor nie miała większych oporów przed przekroczeniem tej bariery. Zaraza, którą zainteresowała się wraz z postawieniem swojej nogi na Omedzę, była na swój sposób intrygująca, choć wątpiła, że ich zleceniodawca oczekiwał od nich zdobycia próbek do badań, które, o ile wierząc plotkującym, są prowadzone. Z czystej ciekawości zaczekała tylko, aż asari wejdzie do środka, po czym posłała parze gołąbków krótkie spojrzenie i sama już nie zwlekała.
Nie przepadała za ciemnością, mając od razu niezbyt przyjemne skojarzenia powiązane bezpośrednio z Shodan. Długie, ciemne korytarze... Oczywiście nie powinna zakładać, że w takich miejscach czai się zbuntowana WI, gdyż dookoła panowały dogodne warunki do jej rozwoju i produkowania sieci połączeń kablowych, nie mniej baza Przymierza też nie wyglądała na taką, która mogłaby stać się miejscem dobrze nam znanych wypadków. Końcem końców Olivia rozejrzała się po okolicy, starając się wychwycić jak najwięcej szczegółów, a także na nikogo nie wpaść.
me ~ voice ~ theme
ObrazekObrazek
+10% do tarcz
+10% obrażenia i siła rzutu
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12259
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

18 paź 2014, o 16:31

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12259
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

17 paź 2023, o 15:18

Obrazek
Mistrz Gry: Hawk
Gracze: Thescia Diro, Carlos Brown, Kiru Heidr Varah, Tori Te’eria, Krogul MacBeth, Mol
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
“I have seen the dark universe yawning
Where the black planets roll without aim,
Where they roll in their horror unheeded,
Without knowledge, or lustre, or name.”


Każde z nich przeżywało w inny sposób ostatnie dwa tygodnie. Część mogła leczyć rany odniesione na Horyzoncie, uczestniczyć w hucznym świętowaniu odbicia kolonii, czy też zamykać swoje wygłuszające rolety, chowając się przed neonami i pijanymi wrzaskami szczęśliwych zwolenników SST, którzy postanowili urządzić sobie kolejny dzień z rzędu posiedzenie pod czyimś oknem. Omega jest specyficznym miejscem, w którym początek wojny od samego początku odbijał się szczęśliwym podrygiwaniem stacji jak żywego organizmu - tam, gdzie w innych częściach kosmosu zapadała żałobna cisza, tam na korytarzach dystryktów panowała radosna, energetyczna wrzawa.
Początkowo zaginięcia nie zwracały niczyjej uwagi. Nawet, gdy było ich nieco więcej niż zwykle, znajdowało się też tysiąc potencjalnych odpowiedzi - więcej przyjezdnych na stacji, pewność siebie bojowników z SST, czujących się bezkarnie, potyczki i zwiększone napięcie pomiędzy ugrupowaniami. Kolejne osoby znikały nie pozostawiając po sobie żadnych ciał, a pośród mieszkańców pojawiało się tyle pytań, ile potencjalnych rozwiązań. Handel ludźmi, batarianie zabrnęli za daleko, werbunek do tajnych oddziałów Sojuszu, a może dywersja z Rady Cytadeli?
Żaden z tych powodów nie interesował zbyt wielu osób, którzy nie byli tym dotknięci bezpośrednio. Życie szło swoim torem, chaotycznym i krzywym jak wszystko na Omedze, a we wrzawie rozpoczynanych starć i zakładanych rozejmów tylko mieszkańcy stacji potrafili dostrzegać jej piękno.
Wszystko zmieniło się, gdy wiadomość o znalezieniu wcześniej zapieczętowanego sektora stacji obiegła jej wnętrze. Omega była stara - jak stara, tego nie wiedział nikt. Miała stulecia, tysiące, może nawet dziesiątki tysięcy - była to wiedza powszechna. Każdy kawałeczek stacji był zbadany, podzielony przez roszczeniowych mieszkańców i rządzące ugrupowania, każdy miał swoją mapę, swój adres, a także swoją cenę. Wydrążona asteroida była zabudowana w środku, a wokół był wyłącznie kosmos - nie było to możliwe, by cokolwiek ukryło się przez tysiące lat przed spojrzeniem mieszkańców. Ktoś musiałby natknąć się na to prędzej czy później, górnicy, mieszkańcy, włóczęga zbyt pijany, by widzieć drogę przed sobą i poszukujący własnej.
A jednak w ciągu kilku dni wiadomość zmieniła natężenie, przekształciła się z plotki w coś prawdziwego, choć nierealnego. Odnaleziono wejście do zamkniętej stacji, do dziewiczej ziemi, gotowej do podbicia, zajęcia, sprzedania, kupienia! Na stacji zawrzało, gdy pierwszej ekspedycje zaczęły się formować. Ktoś, pewnie będący pod wpływem Czerwonego Piasku, ochrzcił to miejsce w poetycki sposób, który pochwyciły translatory, przeżuły przez swoje połączenia i wypluły w suchej, pozbawionej podwójnego znaczenia formie - Rozpadlina.
Omega w wielu aspektach polega na plotkach, jednak położenie wejścia do Rozpadliny stało się wartościowym towarem, który oferują wyłącznie zleceniodawcy, łasi na kawałek ziemi, jak i butni najemnicy poszukujący współpracowników. Ściśle tajne, nadal nie znalazło się na czarnym rynku, ponieważ wejście samo w sobie nie jest tak wartościowe jak to, co trzeba zdobyć, przechodząc przez nie.
W sieci pojawiło się jedno z ogłoszeń, poszukujące śmiałków na ekspedycję do Rozpadliny. Jak wszystkie inne, oferuje kredyty za uczestnictwo, lecz nawet bez nich stało się szybko oblegane przez chętnych. Niezależnie od tego, jakie pobudki kierowały nimi, gdy odnajdywali swojego pośrednika - osobę, która wiedziała o położeniu Rozpadliny - z setek chętnych, wybrano właśnie ich.
Ich zleceniodawca miał na nazwisko Sederis i tylko tyle, lub aż tyle, o nim wiedzieli. Część lokalsów mogła kojarzyć, że niejaka Sederis rządzi w Zaćmieniu na Omedze, co mogło wydawać się obiecujące. Wskazano im miejsce spotkania - całkiem pasujące do tego, gdzie mieli się udać.
Diabelska Krawędź.
Docierając na miejsce, wyposażeni wyłącznie w to, co posiadali, przy balkonie spostrzegli dwie sylwetki. Odziane w pancerze i płaszcze, dwie asari obróciły się w jednym rytmie w stronę nadchodzących pierwszych osób. Jedna z nich miała kaptur założony na głowę, druga nie chowała się przed światem. Ich pancerze nie nosiły emblematów Zaćmienia, lecz miały jakieś fioletowe symbole wypisane na ramieniu.
- Cześć, jestem Tela - uśmiechnęła się jedna, wyciągając ku nim rękę. Z bliska, dostrzegli, że asari są bardzo podobne do siebie - i to bardziej, niż uważali to osobnicy innych ras o ksenofobicznych zapędach. Ich rysy twarzy były jednakowe, cery gładkie i jedynie druga, skryta pod kapturem asari, mała miałą plamkę minimalistycznego tatuażu nad jej nosem. Wyglądały na siostry, a zdaniem człowieka mogły nawet wyglądać na bliźniaczki.
Zakapturzona przesunęła wzrokiem po ich twarzach. Jej spojrzenie było przenikliwe, czujne. Sięgnęła po omni-klucz, a wkrótce ich komunikatory piknęły wiadomością.
Nela pisze:Cześć. Jestem Nela.
- Poczekajmy na wszystkich - zadecydowała Tela dziarsko. - Jak nastroje? Gotowi na niesamowitą przygodę?

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Krogul MacBeth
Awatar użytkownika
Posty: 168
Rejestracja: 13 lut 2022, o 03:39
Miano: Krogul MacBeth
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Krogan
Zawód: Gangster
Postać główna: Fulvinia Adratus
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 6.405
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

17 paź 2023, o 16:03

Po powrocie z Horyzontu, Krogul skupił się przede wszystkim na doleczeniu koszmarnych ran, jakie odniósł oraz na urządzaniu i przenosinach do nowej siedziby, specjalnie główną salę urządzając tak, by móc w niej zaprezentować zdobycze - głównie łby Zbieraczy. Nie miał czasu myśleć zbytnio nad niczym innym, jednak koniec końców jego obie zastępczynie podrzuciły mu informację o Rozpadlinie oraz o zaginięciach, jakie działy się na stacji. Może nawet nieco zbyt pochopnie ocenił Furga, posądzając go o zapicie gdzieś albo dezercję? Cholera wie. Tak czy inaczej jednak, regeneracja szła dobrze, a jego ciało szybko odbudowywało się po otrzymanych ranach, chociaż kosztem wpierdalania dwukrotnie większych porcji żarcia. Pozytywem było jednak to, że przywiezienie takich fantów oraz takich blizn scementowało jeszcze bardziej jego status jako lidera Czarnych Szponów - na wypadek, gdyby ktoś miał wątpliwości co do tego, czy jego osobiste zaangażowanie od czasu do czasu w jakieś zlecenia sprawia, że jego kontrola nad gangiem słabnie.


Dzięki temu, kiedy doszło do niego, że gdzieś czai się nowy, jeszcze nieodkryty kawałek stacji, jego uwaga szybko skupiła się na tej ciekawostce - stanowiło to bowiem doskonałą okazję, by znowu pokazać SST, że jego gang będzie istotnym i wartościowym członkiem tej ich ekipy, a im większy by mieli prestiż - tym bardziej będą mogli rozdawać karty i poszerzać swoje wpływy na stacji. Zmiana siedziby była pierwszym krokiem do tego, teraz przyszedł czas na drugi. Dlatego po krótkiej naradzie ze swoimi przybocznymi, postanowił pobrać zlecenie i wziąć ze sobą Klawisza - Mol po jednej z akcji dorobił się w końcu innej ksywki, niż Młody. Poza tym była to zawsze nowa okazja, aby potencjalnie zrekrutować nową osobę do ekipy, która musiała się stale rozrastać.

Kiedy dotarli na miejsce, Krogul jeszcze raz zerknął sobie na informacje odnośnie pracodawcy. Trzeba było przyznać, że nie lubił takich tajemniczych typiar, ale z drugiej strony - do pewnego stopnia rozumiał, że na Omedze jak chcesz biznes prowadzić, to bezpieczniej może być nie dawać zbyt dużo informacji o sobie. Tak czy inaczej jednak, wszystko wskazywało na to, że będą pracować dla typów, po których przejęli miejscówkę. Tkwiła w tym lekka ironia, która sprowokowała go do cichego parsknięcia śmiechem pod nosem.

Zmierzył dwie Asari wzrokiem, dochodząc do wniosku po raz kolejny, że chyba ani razu nie widział... grubej asari, co wydawało się niemal niemożliwe. Miały aż tak zajebisty metabolizm wszystkie? Czy kurwa o co chodziło. Zresztą jeśli dobrze pamiętał, to ruchały się z różnymi rasami, żeby wzbogacić własną pulę genetyczną, więc chyba powinny być wśród nich też jakieś tęższe dziouchy, nie? Ech, będzie musiał kiedyś porwać jakiegoś naukowca, który by mu to wyjaśnił. Szkoda, że ten cały Mordin czy inny Moradin zniknął ze stacji.

- Uszanowanie. Krogul MacBeth z Czarnych Szponów. A to Klawisz, też z mojego gangu. - wskazał kciukiem na drella, nie odwracając się. - Twoja kumpela nie umie, czy nie chce gadać? I na chuj ten kaptur, dla efektu? - spytał, ignorując chwilowo pytanie Teli i wbijając wzrok w Nelę.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Tori Te’eria
Awatar użytkownika
Narrator
Posty: 419
Rejestracja: 15 sie 2016, o 21:18
Miano: Tori Te'eria
Wiek: 163
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

17 paź 2023, o 18:00

Przepustka na Omedze okazała się pasmem imprez - początkowo wspólnie z Luną, ale gdy ta została wezwana przez Jedore, Tori pozostała sama. Nie, żeby jej to przeszkadzało - okazało się, że okryta złą sławą Omega miała swoje dobre strony, o ile uważało się gdzie się idzie i z kim się rozmawia. A ponieważ jakieś imprezowe towarzystwo zawsze udawało się znaleźć, a czas płynął szybko i rozrywkowo, Tori nie miała powodów do narzekań - w zasadzie oprócz świadomości kurczącego się pozostałego do jej dyspozycji wolnego czasu nie przejmowała się niczym. Zastanawiała się nawet czy nie spróbować namówić Iryny by dołączyła do niej, ale czysta kalkulacja uzmysłowiła jej, że podróż zajęłaby niemal połowę reszty przepustki i wkrótce po przylocie obie musiałyby już wracać na Thessię.

Informacje o odkryciu Rozpadliny dotarły do niej początkowo w formie imprezowych żartów, później plotek, ale gdy zostały oficjalnie potwierdzone w lokalnych mediach, początkowy sceptycyzm i niedowierzanie Tori zmieniły się w zaciekawienie. Nie było ku temu zainteresowaniu żadnego konkretnego powodu - jedynie czysta ciekawość i zaintrygowanie faktem, że na Omedze, stacji która istniała chyba od zawsze, nagle odkryto sekcję, w której nie postała niczyja stopa. Od jak dawna? Jeśli wszyscy z miejsca zaczęli się tak interesować nową przestrzenią którą można było zbadać, przywłaszczyć sobie lub na niej zarobić, o której wzmianki nie figurowały w żadnych planach, archiwach czy rejestrach - znaczyło to, że chyba od nigdy. A jeśli wysłuchiwane przez Tori podczas imprezowych dyskusji o wszystkim historie o tym, że Omega była co najmniej tak stara jak Cytadela były prawdą, mogły oznaczać, że nieodkryta przestrzeń mogła być świadectwem bytności Protean i zawierać masę artefaktów, które na czarnym rynku mogły być warte prawdziwą fortunę - nietrudno było się zatem domyślić, w jaki sposób najbardziej wpływowe osoby i ugrupowania obecne na stacji zareagują. W extranecie szybko zaczęły pojawiać się ogłoszenia rekrutujące śmiałków gotowch zaryzykować i wkroczyć do niezbadanego obszaru ku chwale swoich zleceniodawców.

Tori początkowo ignorowała takie ogłoszenia, niemal wyśmiewając stojącą za nimi chciwość i chęć wzbogacenia się cudzymi rękami, jednak myśl o Proteanach nie dawała jej spokoju. Czy to nie właśnie dzięki nim niemal wszystkie cywilizacje dokonały znaczącego postępu cywilizacyjnego? Nawet asari - w końcu to one odkryły Cytadelę. Były pierwszą po proteanach rasą eksplorujące korytarze tajemniczej, gigantycznej stacji i odkrywającą jej sekrety. Stały się zaczątkiem nowo powstającego galaktycznego ustroju, społeczności, do której chciały z czasem dołączyć wszystkie odkrywane inteligentne rasy. Z kolei zupełnie niedawno ludzie odkryli proteańskie ruiny na jednej z planet własnego układu, a dzięki odnalezionym tam informacjom opanowali nie tylko technologię efektu masy czy pierwiastek zero, ale odkryli w swoim systemie przekaźnik i dołączyli do galaktycznej społeczności. A jeśli faktycznie Rozpadlina kryła w sobie nieodkryte technologie protean? SST, najemnicy, lokalni watażkowie - ktokolwiek pierwszy położy na takich znaleziskach czy danych rękę, zdobędzie przewagę w narastającym w Galaktyce konflikcie.

Czy fakt, że Tori akurat w tym momencie znajdowała się na Omedze był wolą Athame czy po prostu zbiegiem okoliczności? Nie miało to znaczenia. Była tutaj i co prawda nie będzie w stanie powstrzymać nikogo przed wejściem do Rozpadliny, ale... ale mogła być członkiem takiej ekspedycji i na własne oczy stwierdzić co tak naprawdę się w niej kryło. Gdy sobie to uświadomiła, już chwilę później siedziała w swoim pokoju hotelowym przed wyświetlaczem terminala. Najpierw wysłała kodowaną wiadomość do dowódcy swojej grupy szkoleniowej, szybko kreśląc sytuację i przedstawiając możliwe implikacje wynikające z obecnego - i potencjalnie przyszłego - stanu rzeczy, prosząc o zgodę na udział w ekspedycji na nowo odkryte terytorium, a zaraz potem zgłosiła swój udział odpowiadając na jedno z ogłoszeń. Nie przypadkowe jednak - dokładnie sprawdzając podawane w ogłoszeniach dane dotarła do informacji wiążącej zleceniodawcę jednego z nich z Zaćmieniem - organizacją co prawda czysto najemniczą i jak większość tego typu ugrupowań miały szemraną renomę, jednak słyszała wiele o tym, że chętnie w swoje szeregi rekrutują asari - a z czysto osobistych powodów było to dla Tori wystarczającą wymówką, by odpowiedzieć właśnie na nie.

I oto właśnie zbliżała się do punktu zbiórki, po raz kolejny uczestnicząc w czysto najemniczej misji - mimo swoich deklaracji i woli zerwania z życiem najemniczki i okrzepnięcia w strukturach wojska. Choć tym razem było nieco inaczej - nie przybyła tutaj z czystej chęci zysku. Miała misję i przyświecał jej cel. Widziała siebie jako badacza wkraczającego na nieznane rubieże, ale także sędziego czy weryfikatora - aby móc ostrzec resztę Galaktyki, gdyby jej przypuszczenia okazały się prawdziwe. Trzymając w dłoni hełm, odziana w swój świeżo dostarczony pancerz łowczyni, z pistoletem przy biodrze i pakietem mecha na plecowych zaczepach, z zadowoleniem przyjęła obecność dwóch asari oczekujących na pojawienie się wyselekcjonowanych najemników. Nie była pierwsza - stojący obok i zagadujący obie asari kroganin musiał również należeć do ekspedycji.

- Tori Te’eria - przedstawiła się krótko skinąwszy zgromadzonym głową, a jej wzrok przeskakiwał pomiędzy twarzami zleceniodawczyń. Ich podobieństwo było uderzające do tego stopnia, że gdyby nie minimalistyczny tatuaż na czole tej, która przedstawiła się jako Tela, wyglądałyby identycznie. Ten sam wykrój oczu, odcień skóry, nawet mimika twarzy, gdy obie przez chwilę przyglądały się Tori świadczyły, że musiały być siostrami - i to szczególnymi. Bliźnięta? Asari niezbyt często decydowały się na ciąże mnogie. Nie było to źle postrzegane, nie było żadnych konwenansów i zakazów ku temu, jednak z czysto pragmatycznego powodu asari decydujące się na posiadanie potomstwa decydowały się zwykle na jedno dziecko. Z kilku powodów. Po pierwsze, wychowanie jedynaczki było łatwiejsze i nie wymagało aż tyle uwagi, pozwalając jednocześnie skoncentrować się na jak najlepszym wychowaniu potomka. Po drugie, partnerzy byli przeważnie zdecydowanie bardziej krótkowieczni niż asari - z wyjątkiem “czystych” związków, które jednak były postrzegane przez społeczeństwo jako nieefektywne i nie przynoszące żadnej korzyści rasie bo nie wprowadzały żadnych nowych cech do puli - a przez to nie tyle zakazane, co niemile widziane. Jeśli więc asari decydowała się na potomstwo z przedstawicielem innego gatunku, istniała szansa, że jej dzieci będą pochodziły od różnych “ojców” i będą się rodziły w długich odstępach czasu - urozmaicenie cech było czynnikiem pożądanym, a czas na skupienie się na wychowaniu potomka mógł zaowocować rozwinięciem jego unikalnych cech. Bliźnięta były zatem niezmiernie rzadkie, a Tori właśnie najprawdopodobniej patrzyła na efekt takiej rzadkiej ciąży. Na usta cisnęło się jej wiele pytań, ale nawet nie otworzyła ust by je zadać wiedząc, jak bardzo było to niestosowne.

Pogrążona w myślach przechyliła lekko głowę przyglądając się obu siostrom, ale gdy usłyszała kroki kolejnych zbliżających się osób, wróciła do rzeczywistości.

- Czy wiadomo, czego możemy się spodziewać w Rozpadlinie? Dysponujemy jakimiś nagraniami z wysłanych tam sond czy wynikami skanów? No i - przede wszystkim - jaki jest konkretnie cel? Określenie “eksploracji” jest dość ogólnikowe, chcecie żebyśmy tam na coś konkretnego zwrócili uwagę?
*** ARMOR *** VOICE *** FORMAL *** PARTY ***
ObrazekObrazek
Statystyki dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mol
Awatar użytkownika
Posty: 65
Rejestracja: 17 maja 2023, o 20:26
Miano: Mol Saerth
Wiek: 20
Klasa: Strażnik
Rasa: Drell
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 9.070

Re: Diabelska Krawędź

19 paź 2023, o 16:52

Mol starał się jakkolwiek zaistnieć w szeregach Szponów, chcąc tym samym zdobyć większą wiedzę na temat tego, co działo się w organizacji, oraz poza nią. Krogul tymczasowo ich opuścił, więc Drell działał pod rozkazami jego zastępcy, wywiązując się ze swoich zadań najlepiej jak umiał. Czas umilał sobie zaś okazyjnymi bijatykami w barach i zaułkach, dając upust negatywnym emocjom, kiedy modlitwa zawodziła, a poczucie sprawiedliwości dawało o sobie znać. Wszystko to były jakieś podrzędne pijaczyny czy zakapiory, nic co napytałoby mu biedy. Wszystko to robił w oczekiwaniu na coś większego, coś co pozwoliło mu się wykazać i zaistnieć. Takowa okazja nadarzyła się wraz z powrotem Kroganina z Horyzontu. Początkowo Drell zainteresowany był "łupami wojennymi" swojego szefa, jednak wkrótce pojawiła się o wiele ważniejsza sprawa. Sprawa zaginięć nie była mu obca, jednak niezbyt mógł zrobić cokolwiek, szczególnie na Omedze, szczególnie w tym miejscu i przy tych ludziach. Sytuacja ta nie była interesująca dla żadnej poważniejsze organizacji w tej dziurze, a on był sam. Jednak nowa plotka rozgrzała całą tę Sodomę, nowe tereny, które prosiły się o podbicie. Drell rozumiał, że był to łakomy kąsek dla wielu osób i grup na Omedze, ba, nie miałby problemu by pomagać Szponom, gdyby i one chciały się w to bawić. Sam nie był jednak zainteresowany, aż nie usłyszał o Sederis, szefowej Zaćmienia na Omedze. Znał tylko plotki, jednak sama ta pozycja już dużo mogła mówić. Gdyby udało mu się do niej zbliżyć, zdobyć jakiąś drogę dostępu i okazję do dyskretnego strzału... Bez wątpienia byłaby to wielka przysługa dla wszystkich. Były to jednak marzenia i ciche nadzieje, nie miał bowiem dość informacji by cokolwiek wymyśleć, czy zaplanować. Nie mniej, była to okazja, którą zamierzał wykorzystać. Sam zgłosił się do tego zadania, tym razem już jako "Klawisz" i wraz z Krogulem udał się na miejsce spotkania. Gdy został przedstawiony, kiwnął jedynie głową, co można było uznać za gest powitania. Pilnował by znajdować się nieco za Krogulem, nieco po jego lewej, tak jak już to miał w zwyczaju. Niczym cień.
ObrazekObrazek
Thescia Diro
Awatar użytkownika
Posty: 95
Rejestracja: 24 wrz 2022, o 11:46
Miano: Thescia Diro
Wiek: 35
Klasa: Inżynier
Rasa: Turianka
Zawód: Kartograf, przewodnik
Lokalizacja: Omega
Status: Poszukiwana przez SOC
Kredyty: 2.175
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

19 paź 2023, o 19:00

Po misji na Horyzoncie żyła jak pączek w maśle. Jak się okazało, niewiele trzeba było jej do szczęścia – wystarczył zastrzyk gotówki, parę tygodni spokoju na zaleczenie ran i parę zleceń zdalnych. Wybrała się na kilka przejażdżek nowym statkiem i uczestniczyła w jednej lub dwóch imprezach pod swoim oknem. Żyło się w porządku (i tylko tyle, bo była zbyt marudna, by przyznać, że dobrze) i mogłoby tak już zostać, gdyby nie stopniowo pustoszejące konto i jej największy wróg: nuda.

Jednak to nie brak zajęć pchnął ją do zgłoszenia się do eksploracji nowej dzielnicy. Jako kartograf i przewodnik nie mogła odpuścić okazji, by dysponować mapami rejonu jako pierwsza. Dysponowała całkiem niezłym zasobem map obecnie odkrytych obszarów – przydawały się na różnego rodzaju misje, czy jako towar dla najemników, czy jako przydatne narzędzie na własnych wycieczkach. Wraz z nowym rejonem do eksploracji, na pewno miało zaroić się od zleceń w Rozpadlinie. W takie miejsca zawsze lepiej było iść z przewodnikiem. Chciała to zmonopolizować.
Kimkolwiek była tajemnicza Sederis, Diro przyjęła zlecenie.

Na miejscu pojawiła się na czas. Zastała tam trzy Asari, z czego dwie wydawały się klonami. Mrugnęła więc, sprawdzając, czy nie dwoi jej się w oczach. Imiona też miały łudząco podobne. Świetnie. Na szczęście w całej zbieraninie był też Krogul – tego przynajmniej znała. Uśmiechnęła się do niego na powitanie i klepnęła po ramieniu.
– Odpoczęte po ostatnich harcach? – zagadnęła, zerkając na stojącego nieopodal niego Drella. Klawisz? Dziwna ksywa. I ten też dobry, Niebieskiej wytykali bycie niemową, a sam nic się nie odezwał...
– Thescia Diro – przedstawiła się reszcie. – Jakie są warunki zlecenia? Mamy tylko „odkryć nieznane”, a co znajdziemy po drodze, to nasze? – doczepiła się do pytania Torii.
ObrazekObrazek
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Carlos Brown
Awatar użytkownika
Posty: 216
Rejestracja: 19 lip 2016, o 16:05
Miano: Carlos Brown
Wiek: 49
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: OMEGA
Kredyty: 27.360
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

20 paź 2023, o 20:25

Dwa tygodnie spędził w niespodzianej przychylności córeczki. Wyczesane lokum w dobrej okolicy, zjadliwe żarcie i przyjazne usposobienie Jane były dla Browna jak kamień w bucie. Po kilku dniach zaczynał podejrzewać, że córeczka chce wyciągnąć od niego kasę i nie jest jej przykro, że namówiła starego na prawie samobójczą misję ze Zbieraczami. Wyszedł z tego prawie bez szwanku tylko dzięki temu, że prowadził auto pod koniec rozróby. Tydzień temu udało mu się namówić córkę na tańsze lokum, z którego i tak wychodził na spacery, do baru albo postrzelać. No i wkurwiony nic nie robieniem znalazł jakąś ofertę pracy. Nic nie powiedział młodej i po prostu wyszedł na robotę.
Po drodze doczytał ogłoszenie. Eksploracja tajemniczej dziury, której nie powinno być... Znowu czary mary? Ciekawe czy kolejna klauzula o poufności go walnie w mordę. Zbliżając się, z daleka poznał znajomego nieco kroganina. Im był bliżej, tym poznawał więcej znajomych twarzy. Obecność tej jednej asari sugerowała, że to MUSI być pierdolnik z biotyką, bo tylko na takich misjach ją spotykał.
- Carlos Brown. - Przedstawił się parze asari. Wyglądały nieźle jak na niebieskie ośmiornice... Pewnie jeszcze młode, ale już nawiedzone, jak cała rasa.
- Jak tam ma się nasz haker i poeta? Poskładali was widzę. - Przywitał się z niedawnymi towarzyszami broni. Skinął głową do Tori. - Skoro jest tu Pani Doktor to zakładam, że czeka nas magiczno biotyczne zjebanie. - Oznajmił, patrząc na asari nie spokrewnioną z dwiema na przeciwko.
ObrazekObrazek Pochłaniacze do broni +2, Szansa na strzał krytyczny: +10%, Obrażenia krytyczne: +5%, Bonus do pancerza: +300
Kiru Heidr Varah
Awatar użytkownika
Posty: 669
Rejestracja: 3 cze 2013, o 22:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 48.138
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

20 paź 2023, o 22:14

Ledwie jej rany zdążyły się zagoić a Kiru już zaczęła po prostu się nudzić. Ileż można było siedzieć na przysłowiowych czterech literach i nadrabiać zaległości w serialach? Co prawda po stacji krążyły plotki o tajemniczych zniknięciach, ale codziennie znikało tu bez śladu tyle istot, że kilku w tą czy w tą nie robiło większej różnicy.
W końcu, przeglądając extranet w poszukiwaniu jakiejś ciekawej roboty na miejscu znalazła coś godnego uwagi. Informacje o dziewiczej części stacji czekającej na odważnych poszukiwaczy przygód poruszyły w niej żyłkę eksploratora. Dlatego od razu wysłała swoje zgłoszenie.
- Kiru Heidr Varah – przedstawiła się rozglądając się po reszcie ekipy. Właściwie nie powinna być zaskoczona, że połowa z nich brała udział w pamiętnej rozróbie na Horyzoncie. - Widzę, że też nie nie mogliście już usiedzieć na miejscu. - bardziej stwierdziła niż zapytała.
- Czy przed nami schodziły tam już jakieś ekipy? Jeśli tak to myślę, że chętnie spojrzymy na ich logi. - zawróciła się do asari. Mgliście kojarzyła jej nazwisko jako kogoś blisko związanego z Zaćmieniem, co rodziło tylko kolejne pytania. Na przykład dlaczego brali do pomocy najemników skoro na pewno mieli na pęczki własnych specjalistów.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12259
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

23 paź 2023, o 15:35

Wzrok Neli skupił się na kroganinie. Asari odwzajemniła jego natarczywe spojrzenie spod półprzymkniętych powiek, lecz, mimowolnie, poprawiła lekko swój kaptur w niemal nerwowym odruchu. Jej towarzyszka zerknęła na nią zaskoczona jego pytaniem.
- Jak to? Przecież gada - wzruszyła ramionami, podczas gdy Nela sięgnęła do swojego omni-klucza. - Na pewno sobie jakoś poradzimy. Miło mi was poznać, Krogul i, ee, Klawisz.
Tylko komunikator Krogula tym razem zadźwięczał nową wiadomością.
Nela pisze:Myślałam, że umiesz czytać. A zgodnie z moimi informacjami, twój kolega nazywa się Młody.
Tela uśmiechnęła się szerzej do nadchodzącej Tori. Te'eria rozpoznała w tym uśmiechu rodzaj takich, którymi obdarowywali się przedstawiciele tego samego gatunku w grupie złożonej z obcych. W tym czasie, omni-klucz Mola piknął.
Nela pisze:Gratuluję awansu w szeregach Czarnych Szponów.
- Miło mi was wszystkich poznać! - powtórzyła kobieta, uspokajająco machając rękami, prosząc w ten sposób o chwilę oddechu. Jej gesty mówiły po kolei. Odwróciła się w stronę Tori, która zadała swoje pytania jako pierwsza. - Myślę, że zaraz wiele kwestii się rozjaśni. Odkrycie nieznanego brzmi bardzo kusząco, ale wiecie, prędzej czy później wszyscy się dowiemy, co tam jest, więc stawki za samo liźnięcie dna Rozpadliny nie są powalające, jeśli rozbić koszta na tyle osób, ile mamy w zespole.
Nela sprawnie poruszała palcami po klawiaturze. Żadne z nich nie widziało wcześniej osoby, która pisałaby tak szybko - z łatwością dostrzegli, że ta metoda komunikacji nie była jej obca i najwyraźniej porozumiewała się w ten sposób od dawna, bądź często. Pisała z wprawą.
Nela pisze:Od odkrycia wejścia do Rozpadliny, zajmowaliśmy się analizą wszystkich ekspedycji wysyłanych do jej wnętrza i śledzeniem ruchu, jakie ich efekty, lub brak, wywoływały w extranecie. Nie dysponujemy logami ani oficjalnymi informacjami, na Omedze nie ma niczego oficjalnego, z czego mogliśmy czerpać, lecz tak czy siak udało nam się wyciągnąć kilka wniosków. Zdecydowana większość grup posyłanych do nieodkrytego obszaru to małe, żądne sławy lub kredytów grupy dwu lub trzyosobowe. Biorąc pod uwagę brak powrotu żadnej z nich, możemy założyć, że wewnątrz może czyhać na nas szereg wyzwań wymagających wszechstronnego oddziału.
Tela kiwnęła, nawet nie czytając wiadomości na swoim omni-kluczu. Przez jej twarz przemknęły intensywne emocje, gdy z przywitań z pozostałymi, jej myśli pomknęły w innym kierunku - jednego z powodów, dla którego wszyscy znaleźli się teraz na Diabelskiej Krawędzi.
- Zlecenie, które chcemy wam zaoferować, jest bardzo osobiste. Nasza siostra, Vela, zasiliła szereg dwunastej ekspedycji, która wyruszyła cztery dni temu.
Nela pisze:Głupia. Szukała proteańskich artefaktów na dnie.
- Zaginęła gdzieś w głębi sektora i kontakt z nią się urwał i zapłacimy wam za pomoc w odnalezieniu jej.
Nela pisze:O ile pizda jeszcze żyje.
Tela odchrząknęła. Emocje zniknęły z jej twarzy, zastąpione profesjonalizmem, który kobieta pieczołowicie wymalowała w swojej mimice. Jedynie grymas irytacji unosił się nieco dłużej na twarzy Neli, tak podobnej do stojącej obok niej asari, jedynie przykrytej częściowo kapturem.
- Ale to nie wszystko. Nie jesteśmy tak egoistyczne by kazać wam rzucać się w nieznane dla jednej osoby za jakieś tam pieniądze. Za cel obrałyśmy sobie maksymalizację potencjalnego zysku poprzez podjęcie się kilku zleceń jednocześnie. Skoro i tak tam schodzimy, równie dobrze możemy wycisnąć z tej Rozpadliny tyle kasy, ile tylko się da - oznajmiła, dziarsko podpierając łokciami boki. - Pozwoliliśmy sobie prześwietlić waszą aktywność w Galaktyce. Nie chcemy przypadkowych najemników. Preferujemy specjalistów o konkretnych zaletach. Będziemy jak sprawne omni-narzędzie.
Nela pisze:Thessiański omni-rąk.
Za ich plecami, Diabelska Krawędź połyskiwała odcieniami pomarańczu. Pomiędzy zawieszonymi na niebie strukturami Omegi prześlizgiwały się cienie pojazdów, sunących w różnych kierunkach w przestrzeni kosmicznej otulającej kieszenie powietrzne stacji.
- Thescia Diro, znaleźliśmy kilka map twojego autorstwa w extranecie i są bardzo drobiazgowe. Wpadły w oko jednemu ze zleceniodawców, który oferuje konkretną sumkę kredytów za sporządzenie dokładnej mapy w trójwymiarze niezbadanego sektora. Zleceniodawca woli pozostać anonimowy - poinformowała ją Tela, przesyłając turiance szczegóły kontraktu. - W ostatnich dniach, po barach rozniosła się plotka o dużych przeszkodach blokujących dostęp do niektórych fragmentów sektora. Ostatnie cztery ekspedycje zabierały ze sobą ciężki sprzęt, by to rekompensować, jednak uważamy, że mobilna jednostka ma znacznie większą wartość. Słyszałyśmy o waszej współpracy na Horyzoncie i, muszę przyznać, Kiru Heidr Varah wydaje się idealnie do tego przystosowana. Byłoby to wskazane, by umożliwiła ci wykonanie pracy poprzez odblokowanie zamkniętych sekcji i osłonę ogniową, jeśli będzie potrzebna.
Kimkolwiek był zleceniodawca, z pewnością nie spodziewał się, że zamiast ciężkiego sprzętu, oddział zasili yahg - o ile w ogóle wiedział, czym był yahg i skąd mógł pochodzić. Kiru miała już pewną renomę na Omedze, lecz niejednokrotnie ludzie, którzy znali jej nazwisko, jednocześnie nie mieli pojęcia czym dokładnie była. Ci bardziej pijani nazywali ją krogańskim watażką, dostrzegając jej sylwetkę w ciemnym korytarzu. Omni-klucz kobiety również otrzymał szczegóły kontraktu.
- Czarne Szpony - zwróciła się do dwójki mężczyzn, przesyłając na ich urządzenia inny kontrakt. - Jedną z ekspedycji, która wyruszyła do Rozpadliny wczoraj, jest organizacja najemnicza o nazwie Banda Farkana. Do sekcji udał się Farkan, jego zastępca i dwóch najlepszych żołnierzy. Pech chciał, że Farkan zalazł kilku osobom za skórę i pod jego nieobecność, na Omedze zaczęła się czystka.
Oboje wiedzieli, co to musiało oznaczać - gdy najlepsi z małej, skromnej grupki najemniczej zniknęli, wszyscy inni członkowie Bandy Farkana byli prawdopodobnie eliminowani przez jego przeciwników jeden po drugim.
- Zleceniodawca, Korth Nakaar, chce mieć pewność, że ani Farkan, ani jego ludzie nie wrócą żeby się zemścić. Słowem, chcą, żeby ktoś ich wyeliminował, lub przynajmniej upewnił się, że nie żyją. Zgłosiliśmy do tego zlecenia Czarne Szpony - kontynuowała kobieta. - Żąda zdjęć trupów, zerwanego emblematu i jednego palca każdego z członków ekspedycji Farkana na dowód na to, że nie żyją.
Szczegóły, tak jak w przypadku innych zleceń, pojawiły się na ich omni-kluczu, podczas gdy kobieta przeniosła wzrok na Carlosa i stojącą obok Tori. Nela w tym czasie przeglądała coś na swoim urządzeniu.
- Jak na razie, nie udało nam się porozmawiać z ani jedną osobą, która wróciła z Rozpadliny. Wiemy też, że w głębi sekcji jest martwa strefa, która smaży nasze drony i sondy. Nie mamy prawie żadnej informacji, ale... - urwała, przesyłając im szczegóły oraz frekwencję, na której usłyszeli zapętlony kod wołania o pomoc. - Osiem godzin temu z Rozpadliny wydostał się sygnał SOS, pierwszy raz od startu ekspedycji. Udało nam się ustalić, że należy do członka pierwszej ekspedycji, ludzkiego mężczyzny imieniem Niam Ramez. Żona Rameza oferuje kredyty za wydostanie go z Rozpadliny. Podejrzewamy, że Ramez, ranny, utkwił w jakiejś sekcji Rozpadliny, z której udało mu się wysłać sygnał SOS.
Kobieta zerknęła na Tori, nim jej wzrok przeniósł się na Carlosa.
- Wiemy, że jest pani lekarką, doktor Te'eria. Wiemy też, że współpracowaliście w przeszłości z byłym żołnierzem Brownem, dlatego podsunęliśmy zleceniodawczyni wasze nazwiska jako osoby, które podejmą się zlecenia - uśmiechnęła się lekko, nie spodziewając oporu z ich strony. - Zadaniem Carlosa będzie osłona ogniowa oraz niesienie Ramireza, jeśli będzie trzeba. Z naszych danych wynika, że...
Ich omni-klucze piknęły.
Nela pisze:Waży niecałe sześćdziesiąt osiem kilo.
Tela odchrząknęła, gdy chrypka wdarła się do jej głosu od tak długiego mówienia.
- Czyli naszym celem numer jeden jest dostać się do Rozpadliny, a potem wyjść z niej cało, a przynajmniej żywo. W Rozpadlinie mamy kilka rzeczy do zrobienia. Jeśli uda nam się znaleźć naszą siostrę, zapłacimy wam ekstra. Poza tym, wszyscy otrzymamy dodatkowe kredyty za zbadanie całości Rozpadliny i stworzenie jej mapy, za zebranie... dowodów zgonów z Bandy Farkana, oraz uratowanie Rameza, lub przynajmniej wytaszczenie jego ciała jeśli już kitnął - kontynuowała, zerkając po pozostałych. - Uważamy, że podstawą naszego sukcesu musi być drużynowe działanie. Zlecenia mają przypisane wasze nazwiska, ale jeśli będziemy współpracować, być może uda nam się wykonać wszystkie zadania i jeszcze wydostać z tego cało. A wtedy zysk ze wszystkich podzielimy na nasze łby po równo i będziemy kąpać się w kasie.
Nela przemknęła po nich spojrzeniem.
Nela pisze:Poza kasę za pomoc w znalezieniu Veli, oferujemy wam wejściówkę do Rozpadliny i te wszystkie zlecenia, które udało nam się dla was pozyskać.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Krogul MacBeth
Awatar użytkownika
Posty: 168
Rejestracja: 13 lut 2022, o 03:39
Miano: Krogul MacBeth
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Krogan
Zawód: Gangster
Postać główna: Fulvinia Adratus
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 6.405
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

23 paź 2023, o 16:16

Krogul parsknął lekko przeczytawszy komunikat od Neli, która najwyraźniej jakoś umiała się odgryźć, co mu się spodobało.

- Wolę wersje audio. A Mol był Młody przez pierwszy okres stażu, teraz nowej ksywki się dorobił. Ale zobaczymy, może zyska jeszcze inną po tej robocie. - wyszczerzył kły w odpowiedzi, w bezczelnym uśmiechu, po czym machnął reką, zamykając temat - tym bardziej, że zgromadziła się czereda kolejnych postaci, do tego sporo z nich już znał z nie tak dawnej roboty na Horyzoncie. Oczy mu zabłysły wyraźnie, kiedy pojawiła się Kiru i szybko ku niej ruszył, wyciągając dłoń w powitaniu.

- No nie ma co grzać tyłka za długo, bo się przypali jeszcze. Cieszę się, że idziesz z nami. - odparł, po czym zerknął jeszcze i roześmiał się widząc Carlosa. - Ho, ho, jeszcze kolega rajdowiec dołączył. Nie mówcie mi, że za chwilę ten ślizgon Striker jeszcze łeb wychyli gdzieś z kąta... -

Poczuł klepnięcie, a kiedy się odwrócił, ujrzał Thescię, która zajebiście się sprawdziła ostatnio w roli hakera, może nawet lepiej, niż Skax albo jedna z jego zastępczyń. Wyszczerzył się również i do niej, prezentując świeżo zaleczone blizny.

- ...albo pani haker. Widzę, że wszyscy się nudziliśmy już. A co do odpoczynku, to jak sama widzisz, nówka sztuka ze mnie. -

Potem zamilkł, skupiając się już na gadce Neli i Teli, oraz szczegółach zlecenia, spokojnie gdzieś z tyłu głowy zapamiętując niezbędne informacje. Lekko parsknął, słysząc miano kolejnej z sióstr, ale zaraz wyciągnął dłoń w geście jako-tako szczerych przeprosin.

- Sorki, Tela, Nela i Vela... czy jest jeszcze oprócz tego, nie wiem - Fela, Hela i Żela? Czy to wszystkie z was? - spytał, ale potem już nie przerywał, w szczególności skupiając się na zleceniu dotyczącym ich samych. Faktycznie, Asari wpadły na dobry pomysł, żeby pozgarniać tyle zleceń, ile się da przy okazji. Lista suwenirów, jakie żądał typek od Bandy Farkana była kuriozalnie niemal obszerna, ale klient nasz pan - jak zostanie oczywiście palec do pozbierania, to mogą go zabrać.

Taszczenie kolejnego rannego trepa, jak na Horyzoncie co prawda mu się już mniej uśmiechało, ale może uda się go postawić na nogi, albo chociaż poszukać jakichś takich wymyślnych noszy repulsorowych, które widział na jakiejś reklamie w Extranecie. Dopiero po sekundzie dotarło do niego, że tam, gdzie idą, takich pewnie nie będzie więc zostają skazani na taszczenie typka. Przynajmniej nie ważył dużo.

- Hmm, dobra, dla mnie brzmi w sumie nieźle. Wchodzimy w to. - odparł, uprzednio patrząc na kwotę ze zlecenia. Nie była w sumie najgorsza, a do tego jak wrócą, to jeszcze podbiją renomę Szponów - co zawsze jest w cenie.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mol
Awatar użytkownika
Posty: 65
Rejestracja: 17 maja 2023, o 20:26
Miano: Mol Saerth
Wiek: 20
Klasa: Strażnik
Rasa: Drell
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 9.070

Re: Diabelska Krawędź

24 paź 2023, o 08:29

Ponownie pozwolił szefowi wszystko wytłumaczyć, nie chcąc mu przypadkiem wejść w słowo i wyjść z roli przybocznego. Szczerze powiedziawszy wolałby posługiwać się po prostu swoim imieniem, ale skoro nadali mu pseudonim to tylko dureń by się z tym kłócił. Mógł być i Klawiszem, i Młodym, byleby nie było to jawnie pejoratywne. Sytuacja w końcu się wyjaśniła, a Mol zaczął pisać krótką, bo liczącą całe jedno słowo, odpowiedź na swoim omnikluczu:
Mol pisze:Dziękuję.
Nie miał zbytnio powodu by się jakkolwiek rozwijać, póki co byli w tej części rozmowy kiedy się słuchało i kiwało, albo kręciło, głową, gdy rozmówca przedstawiał treść zlecenia. Informacji było sporo, dlatego Mol skupił swoją uwagę na słowach Teli, oraz pisemnych uzupełnieniach przygotowanych przez Nelę. Jak widać, to one były chyba ich zleceniodawcami, a przynajmniej przedstawicielkami zleceniodawcy. Czyli ze spotkania z Seredis nici, pozostało się zatem skupić na "godnym reprezentowaniu bandy".
Sprawdzić rozpadlinę, odnaleźć waszą siostrę, sporządzić mapę, kropnąć paru najemników i zebrać dowody, że nie żyją, oraz wyciągnąć Rameza, albo jego ciało. Sporo tego. - podsumował sobie wszystko w głowie, zerkając przy okazji na Kiru, starając się ukryć zaciekawienie. Czym on był? Nie wypadało pytać wprost, dlatego postanowił poszukać informacji później, o ile wyjdą cało z tej z misji. Wracając do samej misji, Krogul już zatwierdził ich udział, więc w tej kwestii nie miał nic do dodania.
-Spodziewamy się biwakowania, czy chcemy te wszystkie cele załatwić z marszu? - zapytał, gdy upewnił się, że Krogul, przynajmniej na ten moment, nie miał już żadnej sprawy do sióstr asari. Zadań było dużo, teren był nieznany a oni mieli poruszać się jedną grupą. Zapewne trzeba będzie zabrać ze sobą trochę zapasów i czort wie, czy można tam bezpiecznie się zdrzemnąć.
ObrazekObrazek
Carlos Brown
Awatar użytkownika
Posty: 216
Rejestracja: 19 lip 2016, o 16:05
Miano: Carlos Brown
Wiek: 49
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: OMEGA
Kredyty: 27.360
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

25 paź 2023, o 19:42

Takie czytanie i jednoczesne słuchanie było irytujące. Najwyraźniej życie na Omedze i niebieskie nie oszczędza i ta jedna w jakiś sposób straciła głos. W ekipie w sumie nie znał tylko tej pary i... Mola? Koleś chyba był drellem, mało liczna rasa i wcześniej może jeden czy dwa razy takiego jaszczura widział. Słyszał plotki o ich zdolnościach fizycznych, duchowości i zależności od hanarów. Jakoś jaszczurki wydawały się Brownowi zawsze bardziej przystępne niż meduzy. Chociaż filmy o Blasto są całkiem fajne.
Zerkną na Kiru kiedy była mowa o jej queście. Poszperał trochę w necie o jej rasie. Najwyraźniej nie jest międzygwiezdnym demonem, ale niewiele brakuje. Czytał kiedyś historyjki sprzed kontaktu o ludziach w kosmosie, kontra inne rasy, gdzie ludzie byli zwykle pojebanymi istotami na poziomie superbohatera dla innych ras, bo ziemię opisywano jako deathworld. Później okazało się, że to zupełnie przeciętna planeta. Deathworldy produkują tak pojebane rasy jak kroganie czy yaghowie.
Słuchał z uwagą części skierowanej do niego i Te'eri. Nie chciał mieć zadania w parze z nią, ta asari przynosiła mu pecha samą swoją obecnością. Wiedział, że to będzie rozpierdol, zawsze jak bierze zlecenie to kończy się rozpierdolem. Po ostatnim na Omedze broda mu wreszcie odrosła na zaleczonym poparzeniu. Na tą myśl odruchowo dotknął dłonią policzek i przeczesał siwiejącą brodę palcami. Odczytał wiadomość od asari. Mały koleś.
- Takie pytanie. Ten cały Ramirez ma jakiś nadajnik czy musimy szukać go po ciemku samymi gałami? I jakieś zdjęcie się przyda. - Miał wrażenie, że biotyka Tori będzie bardziej użyteczna do targania trupa niż jego plecy. Ta cholerna dziura może być wielkości pancernika!
ObrazekObrazek Pochłaniacze do broni +2, Szansa na strzał krytyczny: +10%, Obrażenia krytyczne: +5%, Bonus do pancerza: +300
Tori Te’eria
Awatar użytkownika
Narrator
Posty: 419
Rejestracja: 15 sie 2016, o 21:18
Miano: Tori Te'eria
Wiek: 163
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

25 paź 2023, o 20:25

Do grupy wkrótce dołączyły dodatkowe osoby. Z reakcji najemników Tori wywnioskowała, że przynajmniej niektórzy z nich się już znają i wspólnie uczestniczyli w zadaniach w przeszłości, nie spodziewała się jednak, że i ona dostrzeże znajome twarze. Skinęła przyjaźnie głową w kierunku Kiru, którą pamiętała z niemal zakończonej fiaskiem misji ratunkowej w układzie Baldr, ale gdy usłyszała przedstawiającego się Carlosa i jego niewyględny komentarz na temat biotyki odwróciła szybko głowę ku człowiekowi, obrzucając go zimnym spojrzeniem. Nie spodziewała się go tutaj i prawdę powiedziawszy nie uśmiechała jej się konieczność wspólnej realizacji zlecenia. Na końcu języka miała już jakąś uszczypliwą odpowiedź, ale powstrzymała się od odpowiedzi - nie miała zamiaru zaczynać współpracy od uszczypliwości i denerwować się zanim zlecenie się nawet zaczęło. Carlosowi może Tori kojarzyła się z biotycznym fenomenem kopuły na Watson, ale ze wszystkich wspólnych przygód mężczyzna zostawił jej samej tylko wspomnienia trupów ich przewodników i tym, że nie miał zamiaru działać drużynowo i samolubnie opuścił cały zespół podczas ostatniego zlecenia. Czyli niczym pozytywnym.

Tela i Nela rozpoczęły wprowadzenie i zaczęły wyłuszczać szczegóły zlecenia - albo jak się wkrótce miało okazać, szeregu zleceń. Ich komunikacja była dość specyficzna - słowa Teli i kolejne linijki tekstu wysyłanego z komunikatora Neli uzupełniały się wzajemnie, a wprawa i prędkość, z jaką ta druga wystukiwała swoje kwestie na wirtualnej klawiaturze świadczyły o tym, że dla obu asari było to zupełnie naturalne i w ten sposób komunikowały się od dawna. Tori przez chwilę zaczęła się zastanawiać co spowodowało, że Nela nie mogła - bądź nie chciała - mówić? Wada wrodzona, rana, uraz? Przyczyna neurologiczna czy somatyczna? Bez wywiadu i dokładnego przebadania pacjentki i tak niewiele mogłaby się dowiedzieć, a raczej nie był to ani czas ani miejsce by się dopytywać, pomijając zresztą fakt, że Nela mogła nie życzyć sobie rozmów na ten temat. Może, gdy zakończą już misję...

Wzmiankę o artefaktach protean skwitowała kolejnym skinięciem głową - wyglądało na to, że nie tylko jej samej nieodkryte dotychczas miejsce skojarzyło się z możliwością odnalezienia śladów dawno wymarłej rasy. Niestety, kolejna z sióstr asari wymagała pomocy, co samo z siebie było dla Tori wystarczającą motywacją by zejść do Rozpadliny. Rozumiała motywację Teli i Neli - i mimo niepochlebnego epitetu tej drugiej domyślała się, że uratowanie zaginionej jest traktowane jako priorytet misji. Z drugiej strony - kolejna siostra? Ich matka musiała mieć jasno sprecyzowany i dość nieskomplikowany pomysł na życie. Kącikiem ust uśmiechnęła się lekko słysząc pytanie kroganina na temat kolejnych “eli”, ale zaraz spoważniała. To nie była jej sprawa, teraz musieli się skupić na uratowaniu zaginionej.

Chwilę potem posypały się zlecenia dodatkowe, do zrealizowania “przy okazji” i Tori, nadstawiając ucha i przeskakując wzrokiem między wyświetlaczem swojego omni, a kolejnymi osobami wywoływanymi “do tablicy”, skupiła się na powrót na informacjach. Dawało to wgląd nie tylko we właściwe cele ich wyprawy, ale także pozwalały dowiedzieć się przynajmniej czegokolwiek na temat pozostałych członków oddziału, a ci, jak się okazało, byli bardzo zróżnicowani. Podobnie zresztą jak przydzielane zadania. Kartografia, usunięcie niewygodnego najemnika i jego ochrony, a wreszcie zadanie dla niej samej i... Browna?

- ”Współpracowaliśmy” to może za duże słowo... Zdarzyło nam być w tych samych miejscach i o tym samym czasie - mruknęła, obrzucając Carlosa kolejnym lodowatym spojrzeniem, po czym podniosła wzrok na Telę - Ale jeśli żonie pana Ramireza zależy na wyprowadzeniu męża całego i żywego, proponuję zastrzec taką klauzulę w kontrakcie. Pan Brown raczej dość niefrasobliwie podchodzi do życia innych i może uznać, że wyniesienie zwłok zaginionego będzie łatwiejsze niż opieka nad potencjalnie rannym człowiekiem... - zawiesiła głos, westchnęła i dokończyła po chwili - I gotów go na przykład poczęstować granatem, żeby ułatwić sobie zadanie. To samo zresztą się tyczy waszej siostry.

- Sześć osób w zespole, chyba, że przydzielicie kogoś jeszcze, to będzie nas więcej. Wasza siostra, która, jeśli do tej pory nie wróciła o własnych siłach, może wymagać pomocy medycznej. To samo się tyczy Ramireza. Potencjalne spotkania z innymi grupami “poszukiwaczy”, którzy jak znam życie nie będą na nasz widok rozwijać czaerwonych dywanów i witać nas chlebem i solą, plus zlecenie na wyeliminowanie przywódcy najemników i jego "najlepszych żołnierzy". I nieznany teren, z którego nie wróciło już trochę osób. Wierzę, że wybrałyście ludzi odpowiednich do tego zadania, ale przy okazji wygląda to na całkiem niezły etat dla lekarki, a ja mam ograniczone zasoby. Dostaniemy jakieś dodatkowe wyposażenie? Choćby pochłaniacze ciepła, czy omni- i mediżele, żebym mogła to całe towarzystwo czasem połatać? - machnęła dłonią w kierunku pozostałych członków oddziału - Co do biwakowania - zatrzymała wzrok na drellu - Wydaje mi się to nieuniknione, wątpię byśmy odfajkowywali kolejne pozycje z listy po prostu sobie tam spacerując. Zatem przydałby się także jakiś prowiant i woda, bo nie wiemy ile czasu tam spędzimy - zwróciła się znów do obu asari.
*** ARMOR *** VOICE *** FORMAL *** PARTY ***
ObrazekObrazek
Statystyki dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Carlos Brown
Awatar użytkownika
Posty: 216
Rejestracja: 19 lip 2016, o 16:05
Miano: Carlos Brown
Wiek: 49
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: OMEGA
Kredyty: 27.360
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

25 paź 2023, o 21:55

- Granatem kurwa... A było mi cię zostawić w tej cholernej burzy piaskowej to by może to była prawda. - Mrukną, bardziej pamiętając początek tej pięknej znajomości jeszcze na Klendagonie, kiedy on tak naprawdę wkręcał się w bycie najemnikiem, a ona sprawiała wrażenie dość optymistycznej.
- Ale czaję. Złe wrażenie. Trudno. - Rozłożył ramiona i lekko się uśmiechną. Zaraz jednak spochmurniał na nowo i wskazał na wciąż nieco rozjebany policzek podchodząc do Tori. - Pamiętaj Pani Doktor jedno, nie zabijam tych co mam ochraniać i przez to dostałem taką pamiątkę. Więc łaskawie się odpierdol, albo znajdź kogoś innego do współpracy jak ci się nie podoba. - Swój wkurwiony rant skończył stojąc zdecydowanie zbyt blisko niebieskiej lekarki. Był wkurwiony. Tak, zdarzyło mu się zjebać i to wciąż mu się po nocach śni. Czasami jeśli może to usiłuje naprawiać błędy.
ObrazekObrazek Pochłaniacze do broni +2, Szansa na strzał krytyczny: +10%, Obrażenia krytyczne: +5%, Bonus do pancerza: +300
Tori Te’eria
Awatar użytkownika
Narrator
Posty: 419
Rejestracja: 15 sie 2016, o 21:18
Miano: Tori Te'eria
Wiek: 163
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

25 paź 2023, o 22:22

Słowa Carlosa sprawiły, że odwróciła ku niemu wzrok, obserwując mężczyznę przeciągle. Jej twarz nie zmieniła wyrazu nawet gdy podszedł bliżej, prezentując świeżą bliznę na twarzy. Gdy zamilkł, odwróciła spokojnie głowę na powrót nawiązując kontakt wzrokowy ze zleceniodawczyniami, jednak słowa, które wypowiedziała chwilę później były adresowane do ludzkiego mężczyzny.

- Na pustyni byliśmy oboje, i to w takiej samej sytuacji. A co do ochrony... niech pan to powtórzy Dianie Vesser. Albo Evelyn Cantos, a przynajmniej tej wersji którą pan zabił wbrew jej i naszym prośbom. Zresztą cały zespół, który pan porzucił na Watson w trakcie zadania, też pewnie najlepszej opinii o panu nie ma - zamilkła na chwilę, zerknęła na pozostałych członków formującego się oddziału. Pewnie mieli niezły ubaw słuchając ich wymiany zdań, ale w tym momencie nie dbała o to. Wezmą stronę Browna, czy też jej - nie miało to znaczenia, przynajmniej dla Tori. Miała swoje własne zdanie i swoją własną opinię o tym człowieku. Teraz zrządzeniem Athame zostali znów razem wytypowani do kolejnej misji, ale Tori nie zamierzała rezygnować choć wiedziała, że od tej pory albo będą współpracować, albo pójdą “na noże” i z Brownem będą sobie nawzajem patrzyli na ręce. Jednak gdy zejdą do Rozpadliny, nie będzie już odwrotu, będą musieli na siebie liczyć. Czy miała do mężczyzny zaufanie? Raczej nie. Czy była skłonna zaufać mu na kredyt? Być może, o ile zobaczy, że mu na tym zależy. Była jeszcze na to szansa, ale było pewne, że jeśli Carlos ponownie zawiedzie, w jej oczach będzie “spalony” już chyba na zawsze - Zatem ma pan szansę tego dowieść - odezwała się ponownie po chwili i z ukosa zerknęła na Browna oceniając jego reakcję - Mamy dwie osoby do uratowania. Żywe. Proszę pokazać, że panu zależy. Będzie pan w stanie? - miała nadzieję, że takie werbalne przekazanie gałązki oliwnej pokaże mężczyźnie, że każdą relację da się uratować, o ile będą ku temu chęci. Czy Carlos z oferty skorzysta - tego nie mogła wiedzieć.
Ostatnio zmieniony 25 paź 2023, o 22:27 przez Tori Te’eria, łącznie zmieniany 1 raz.
*** ARMOR *** VOICE *** FORMAL *** PARTY ***
ObrazekObrazek
Statystyki dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Kiru Heidr Varah
Awatar użytkownika
Posty: 669
Rejestracja: 3 cze 2013, o 22:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 48.138
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

25 paź 2023, o 22:27

Przydzielone jej i Thescii zadanie można było podsumować w jednym zdaniu; turianka miała przygotować mapę a Kiru robić za jej ochroniarza. Oraz, najwyraźniej, budżetową wersję tarana do usuwania przeszkód stojących na drodze do zmapowania sektora. Pozostali członkowie zespołu też nie będą mogli narzekać na nudę, ale obraz jaki malowały te wszystkie zlecenia przedstawiał panujący w Rozpadlinie naprawdę niezły burdel. A już w szczególności jeśli w sprawę mogłyby być zamieszane proteańskie artefakty, coś co bez wątpienia wabiło organizacje z całego zakątka galaktyki.
- Nie wszystkie przeszkody da się pokonać za pomocą brutalnej siły. Czy dostaniemy jakiś sprzęt? Palnik laserowy, małe ładunki wybuchowe, zestaw narzędzi? - zapytała. Prawda była taka, że nie każde drzwi trzeba było, lub wręcz nie powinno się, wyważać za pomocą solidnego kopa. Zwłaszcza, jeśli należało zakładać, że całe to miejsce trzyma się na słowo honoru.
- Że tak zapytam dla porządku; mówiłyście, że wasza siostra brała udział w dwunastej ekspedycji. Czy wiemy jakie straty poniosły poprzednie? - zapytała bardziej z ciekawości niż licząc na konkretną odpowiedź. Jednak w razie gdyby asari ją znały byłby to cenny fragment informacji rzucający trochę światła na sytuację w Rozpadlinie.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Thescia Diro
Awatar użytkownika
Posty: 95
Rejestracja: 24 wrz 2022, o 11:46
Miano: Thescia Diro
Wiek: 35
Klasa: Inżynier
Rasa: Turianka
Zawód: Kartograf, przewodnik
Lokalizacja: Omega
Status: Poszukiwana przez SOC
Kredyty: 2.175
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

26 paź 2023, o 10:58

Widok Kiru i Carlosa widocznie ją uszczęśliwił. Faktycznie, do kompletu brakowało tylko Strikera, ale nawet z takim składem czuła się jakoś tak pewniej. Co mogło ich czekać na dnie Rozpadliny, co byłoby gorsze od tysięcy kosmicznych robali? Chyba nic.
Obojga powitała uśmiechem i niedbałym zasalutowaniem.
– Jakoś leci. Tak naprawdę wzięłam zlecenie, bo się dowiedziałam, że też tu będziecie – zełgała, nim jeszcze Tela (czy Nela?) zabrała się do wyczerpującego tłumaczenia im misji.

Dzieliła uwagę między zerkaniem na Telę, a czytanie uzupełnień Neli. Nie mogła powstrzymać rozbawionego prychnięcia, gdy niema Asari nazwała siostrę pizdą. Już raz przytrafił jej się kontrakt ratowania rodzeństwa i nie wspominała go za dobrze. Nie marudziła jednak (za bardzo), bo pieniądze były pieniędzmi, a niebieska zleceniodawczyni za chwilę miło połechtała jej ego. Kiwnęła głową na znak, że owszem, to ona jest ta od zajebistych map, a gdy kobieta wspomniała o Kiru – zerknęła na yaghankę. Nie miała żadnych zastrzeżeń, zwłaszcza po tym, jak ostatnim razem tamta osłoniła ją wyrwanym szponami kawałkiem blachy przed ostrzałem. Wciąż wisiała jej za to flaszkę.
W międzyczasie Tori i Carlos zaczęli skakać sobie do gardeł. Thescia instynktownie spisała ich część kontraktu na straty, ale puściła całą kłótnię mimo uszu, dając sobie czas na doczytanie szczegółów kontraktu.

– Brzmi dobrze – stwierdziła w końcu.
– Wspomniałyście, że w głębi sekcji jest jakaś „martwa strefa”, która smaży drony i sondy. Co z pozostałym sprzętem? Będziemy odcięci od komunikacji? Wiadomo, jak rozległy jest ten obszar i co powoduje zwarcia?
Istnienie punktu odciętego od technologii znacznie utrudniało wykonanie mapy w 3D, ale był to przyszłościowy problem Thescii, która przeżyje przeprawę przez Diabelską Krawędź.
ObrazekObrazek
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12259
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Diabelska Krawędź

30 paź 2023, o 15:34

Wzmianka o elach sprawiła, że Tela parsknęła śmiechem, traktując to pytanie jako żart i jedynie druga asara pokręciła lekko głową, biorąc je dosłownie.
Nela pisze:Nie, tylko my trzy.
Obie kobiety z zainteresowaniem przyglądały się sprzeczce, która toczyła się między Tori i Carlosem. Nela uniosła lekko brwi i zaczęła przeglądać coś na swoim omni-kluczu, może wywołując informacje, o których mówiła Te'eria w celu ich potwierdzenia i jedynie druga Sederis wyszła im naprzeciw, w kilku krokach zajmując się między nimi jakby mieli skoczyć sobie do gardeł.
- Hej, wiecie, bez spiny. Póki nie wiemy, które kontrakty będą łatwe do wykonania, a które nie, celujmy w wykonanie wszystkich i zrobienie tego, no wiecie, porządnie - rzuciła uspokajająco, unosząc lekko dłonie w górę. - Ale jak, na przykład, uda nam się załatwić wszystko, a typ okaże się ciężki do noszenia, to możemy jakoś zagłosować jako grupa i zdecydować, że nie będzie warto. Na razie nic nie wiemy, więc po co się nastawiać, że będą jakieś problemy?
Uśmiechnęła się lekko w stronę Carlosa, nim posłała ten sam uśmiech do Tori, jakby miało to im w czymś pomóc.
Nela pisze:Służbę Carlosa Browna na Horyzoncie uważa się za prawie wzorową.
Tela znów odchrząknęła, z radością witając zmianę tematu w postaci kolejnych pytań.
- Nie planujemy tam nocować, jeśli nie będzie trzeba. Na wszelki wypadek schowałyśmy w skrytce przy wejściu do Rozpadliny trochę zapasów. Podzielimy się nimi gdy dotrzemy na miejsce - przytaknęła. - Nie wiemy, jak daleko sięga Rozpadlina ani co dokładnie stało się z innymi ekspedycjami. Są tylko plotki, nic więcej. Żaden w końcu nie wrócił.
Nela westchnęła, pośpiesznie wstukując kolejną wiadomość.
Nela pisze:Kilka osób twierdzi, że było tam i wróciło, ale nie ma żadnych dowodów na to, że ich stopa tam stanęła. W dodatku ich wersje tego, czego można się tam spodziewać, drastycznie różnią się od siebie.
Zlecenia pozbawione informacji zawsze były obarczone zwiększonym ryzykiem i również w tym wypadku nie mogli liczyć na zbyt wiele - poza kredytami, które skrzętnie rzucano w następne ekspedycje w nadziei na to, że wydostaną jakieś informacje lub zabezpieczą teren, zdobywając go dla bogatszych i wpływowych, a jednocześnie niechętnych na ryzyko.
Nela pisze:Nie mamy pojęcia. W pewnym momencie sygnały jeszcze wydostają się na zewnątrz, a potem wszystko milknie. Może w Rozpadlinie będą działać, tylko nie wychodzić poza nią. A może nie. Ciężko powiedzieć.
Asari uśmiechnęła się przepraszająco do Thescii, niezadowolona z tego, że nie może jej zaoferować żadnych informacji. W tym czasie Tela musnęła własny omni-klucz dłonią, przywołując czekający gdzieś w dole pod nimi prom. Taksówka uniosła się nad barierką Diabelskiej Krawędzi i wylądowała gładko obok, otwierając przed nimi swoje drzwi.
- Ekspedycja trzydziesta pierwsza, pora podbijać dziewiczy teren! - rezolutnie krzyknęła kobieta, unosząc dłoń w górę z radością. Stojąca obok Nela przemknęła pod jej łokciem, wsuwając się do promu jako pierwsza.
Nela pisze:I nie zdechnąć.
Gdy wcisnęli się do wnętrza promu w mało komfortowych warunkach, siedząca u steru Nela poderwała pojazd, który wyruszył do Dystryktu Gozu.
W stronę wejścia do Rozpadliny.

Wróć do „Dystrykt Tuhi”