Największa metropolia ówczesnych Chin - Szanghaj jest ich finansowym i handlowym centrum, zlokalizowanym przy ujściu rzeki Jangcy. Jedno z najbardziej rozwiniętych technologicznie miast Ziemi słynie ze swojej szybkiej ekspansji i wspaniałej, nowoczesnej dzielnicy Pudong, często widocznej na widokówkach i pokazywanej w dokumentach.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

17 mar 2024, o 12:56

Spostrzegawczość 30%

Rzut kością 1d100:
21
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

17 mar 2024, o 13:42

Cień strachu błysnął w oczach pielęgniarki, kiedy Charles wspomniał o dokończeniu roboty. Szybko jednak zreflektowała się i przywołała uśmiech, który miękko osiadł na jej pełnych ustach.
- Szpital ma nowoczesny system monitorujący i obronny. Dysponujemy ochroną, a także mechami bojowymi, choć nie było konieczności ich używania. Nie mieliśmy przypadków wtargnięcia tutaj osób niepożądanych. Proszę się nie martwić. Jesteś u nas bezpieczny - zapewniła go szczerze, jak każdego innego pacjenta, który miałby wątpliwości, czy jego przypadek i znalezienie się w klinice nie było konsekwencją jakiś porachunków. Spraw wykraczających poza spokojne, rodzinne życie. Patrząc w lustro, widział twarz mordercy. Nikt jednak z jego najbliższego otoczenia zdawał się tego nie dostrzegać. Nie mówił im pełnej prawy o tym, kim był, co robił? Próbował ich chronić, trzymając z dala od swojego życia zawodowego?
A może wcale nie chciał być tym, kim był, tylko splot okoliczności, których nie potrafił teraz przywołać, pchnął go do takiego, a nie innego postępowania?
Wózek był lekko, ale jego obolałe mięśnie i trochę zastane ręce bez problemu nadawały mu kierunek. Czuł, przy mocnym pchnięciu, jak ciągną go świeże rany, nie był to jednak ból nie do zniesienia. Wydawało mu się, że radził sobie z gorszym. To uczucie było więc ledwo muśnięcie, czy innym liźnięciem.
- Tak. Zdecydowanie. Zaraz podadzą śniadanie, jak się pospieszymy, zdążysz je zjeść w towarzystwie wydania wiadomości. O ile słuchanie o wojnie jest tym, co nie odbierze Ci apetytu - dodała z przekąsem, wstając, ale ręce trzymała przy sobie. Dała Strikerowi znak, aby jechał sam. Pomogła mu dopiero, kiedy wjechał na próg. Z nadanym impetem, wjechał na korytarz i zgodnie ze wskazówkami dziewczyny, a także kierując się odtwarzaną, zapamiętaną ścieżką, dojechał o własnych siłach do sali, która była mu przypisana. Podczas ich nieobecności, ktoś zdążył wymienić pościel, ustawić butelki ze świeżą wodą. Na stoliku czekało zapakowane hermetycznie śniadanie. Pielęgniarka podała mu mały kubek pełne lekarz oraz coś do popicia. Czuł zapach świeżo zaparzonej kawy.
- Wsuwka, o którą poprosiłeś - podała mu na otwartej dłoni dwie, czarne i smukłe.
Po tym, jak zażył leki, zaprowadziła Strikera do łazienki. Podała mu wszystkie, niezbędne kosmetyki, w tym maszynkę do golenia, jeżeli życzył sobie pozbyć się zarostu. Sprzęty zrobiły właściwie całą robotę za niego, nie musiał się dźwigać i nadwyrężać swoich sił. Odświeżony, w zwykłym dresie, wrócił do sali, gdzie czekała na niego pielęgniarka. Rozłożyła posiłek na talerze, świeże pieczywo, twaróg, warzywa i pasty mięsne. Ryżowe kulki z organicznym, białkowym dodatkiem. Owsianka, pełna orzechów. Prezenterka wiadomości relacjonowała właśnie posiedzenie parlamentu Przymierza, kilku polityków kłóciło się na temat Horyzontu, który oficjalnie opowiedział się po stronie SST.
[in[50[/in]Sojusz Systemów Terminusa. Skrót automatycznie rozwinął się w jego myślach, jakby słyszał go wielokrotnie i przeklinał często w duchu.
- Fizjoterapeuta będzie na nas czekał za czterdzieści minut. Lekarz prowadzący, widząc Twoje wyniki, dał zgodę na rozpoczęcie ćwiczeń - poinformowała go z uśmiechem, rozlewając kawę do pękatego kubka.

@Charles Striker
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1382
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 14.800
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

18 mar 2024, o 19:38

- Meredith, nie ma czegoś takiego jak bezpieczne miejsce. To tylko kłamstwo którym się oszukujemy, żeby nie myśleć o tym cały czas. Już przewożąc mnie tutaj widziałem dziury w systemie monitoringu i ochrony. Mam absolutnie przejebane. - Parsknął śmiechem chociaż uśmiech na jego twarzy pojawił się dziwnie naturalnie. Jakby cieszyła go taka opcja. Nie wiedział czemu, ale myśl, że dalej może walczyć przynosiła mu dziwną radość. Do tego co złego może się stać? Zabiją go? I tak nic nie pamięta. Tak jak ból wydawał mu się znajomy, tak samo czuł jakby sytuacja dalej się zbytnio nie zmieniła. Dalej musiał iść przed siebie. Przeżyć.
- Lubię słuchać co tam gadają w tych wiadomościach. Zawsze blisko prawdy, nigdy nic poważnego. - Był dziwnie promienny. Jakby to świeże powietrze w końcu dodało mu trochę życia. W końcu miał plan. Prędzej czy później ktoś po niego przyjdzie. Wolał być na to gotowy. To, że mógł już jakoś się poruszać na wózku było dla niego czymś niesamowitym. Mała wolność. Pomimo bólu. Była tego warta. Skorzystał z jej pomocy od razu. Próg wyglądał jak godny przeciwnik.
Sala była odświeżona, sam też tego potrzebował. Wziął od kobiety kubek i od razu połknął całą paletę leków. Póki co wolał ignorować to co mu podają. Zastanawianie się nad tym raczej by nie pomogło w jego sytuacji.
- Dzięki. - Złapał podane mu wsuwki. - Na pewno się przydadzą.
Załadował się z pomocą pielęgniarki do łazienki. Był lekko zaskoczony, że ludzie tak żyją. Idiotyczny poziom komfortu, ale za to jaki przyjemny. Czuł się tak świeżo, że obciął nawet cały zarost. W końcu mógł też się przyjrzeć tatuażom na szyi. I całemu sobie. Wiedział, że miał dziary ale nie wiedział ile. Był niczym brudnopis, który przeszedł psu przez gardło. Cyrylica? Skąd cyrylica w tatuażach. Jakieś kropki? Co on miał na plecach? Co miało znaczyć to 111 na szyi? Nic nie rozumiał. Nie był w stanie zrozumieć co chciał sobie przekazać. Jedyne czego był pewny, że korpo szpiegiem to on nie był. Wsadził wsuwki we włosy aby nie wpadały mu co chwila na twarz.
- Co się stało na tym horyzoncie? - Zapytał pałaszując owsiankę. Czuł, że musiał spytać. Jak zawsze nie wiedział. Może nie pamiętał niczego, ale przez to jego intuicja była znacznie bardziej wyczulona. - Nie czekaj, nie pije kawy. - Już machnął ręką kiedy widziała, że kubek i tak zalany. Nawet nie zauważył, że zdążył sobie cokolwiek przypomnieć. Po prostu stało się to nagle dla niego naturalne.
Mimo wszystko nie czuł, że odkrył cokolwiek istotnego. Przynajmniej musiał się zakręcić o to SST, a potem przycisnąć tego Wanga. A wszystko to z miękkiego łóżka. Najlepsza niewola w jego życiu.
- Ciekawa czy rada zaczęła się już przyglądać temu co się dzieje w Przymierzu, czy dalej udają, że nie ma problemu. - Rzucił marudnym tonem tym razem łapiąc za kulki ryżowe. Był przepyszne. Niesamowite jak na szpital. Czuł całym sobą, że nigdy w takim nie był. - Ta cała Fel to w ogóle widzi? - Spojrzał tak na Meredith. - Przepraszam. Wychodzi na to, że rozmawiam z telewizorem. - Brzmiał na mocno zawiedzionego sobą i tym czego się właśnie dowiedział o sobie.


@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

27 mar 2024, o 09:52

Spostrzegawczość 30%
Rzut kością 1d100:
39
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

27 mar 2024, o 10:09

Uśmiech na twarzy Meredith zastygł. Dostrzegł to, od razu zdając sobie sprawę, że jak każdy cywil, pielęgniarka także nie wyróżniała się pod tym względem i wierzyła - szczerze, bądź naiwnie - w systemy obronne oraz kompetencje osób odpowiedzialnych za ich bezpieczeństwo. Być może nie znała sobie świata zza grubych murów ośrodka, tutaj panowała cisza, spokój, atmosfera miała sprzyjać rekonwalescencji, powrotowi do zdrowia i choć nikt nikogo nie odgradzał od wiadomości z galaktyki, temat wojny, konfliktów, czy ekonomii był marginalny. Zepchnięty w grafiku daleko za zabiegami, konsultacjami lekarskimi, czy zajęciami grupowymi.
Ze wszystkich blizn, które znaczyły jego ciało, będąc zapisanymi w perlistych odcieniach historiami, jedna wydała mu się nowa. Świeża. Obca. Znajdowała się na tyle jego czaszki, u podstawy. Poszarpane brzegi kończyły się na karku. Kiedy dotknął zgrubioną skórę, zdał sobie sprawę, iż jest to coś, co musiało zadziać się niedawno. Umiejscowienie pasowało do implantu. Ktoś go wyciął? Usunął? Szpital, bo był uszkodzony? Napastnik, bo zawierał cenne informacje? Woda, zmyła zmęczenie oraz resztki snu, ale nie rozmyła pytań, które przychodziły, kiedy przyglądał się w lustrze odbiciu szramy, na której jeszcze nie zdążyły pojawić się włosy.
- Mogę Pa... Tobie związać włosy - zaoferowała pielęgniarka, kiedy odsunęła się od stołu i zapraszającym gestem, wskazała na śniadanie. Skinęła głową, odkładając dzbanek z parującą, pachnącą kawą. Napełniła kubek herbatą, która następnie postawiła przed mężczyzną.
- Zielona. Z dodatkiem jaśminu. Twoja żona ma śliczny wisiorek z medalikiem w kształcie tego kwiatu - pozwoliła sobie zauważyć Meredith. Nie pamiętał, co i czy w ogóle jakiś łańcuszek znajdował się na szyi Azjatki. Nie patrzył się, nie szukał, być może nie potrafił oderwać oczu od jej twarzy, bądź uznał, że to coś tak oczywistego, że niepotrzebnie rejestrować ten fakt. Prezent od niego? Od ojca? Rodzinna pamiątka, coś, co ma jakiekolwiek znaczenie?
Meredith krzątała się za jego plecami, podczas kiedy Charles w spokoju oraz towarzystwie wiadomości galaktycznych spożywał śniadanie. Jedzenie było smaczne, pożywne, ktoś idealnie zbalansował wartości odżywcze, wyliczając, ile przede wszystkim powinien spożyć kalorii przed wysiłkiem fizycznym.
- Zaatakowali Horyzont. Przymierze nie zdążyło przyjść swojej placówce z pomocą, dostali ją od SST. Teraz Horyzont ogłasza oficjalne, że odłącza się od Przymierza i popiera SST co, niestety, budzi dużo kontrowersji. Przymierze straciło ważny bastion - odpowiedziała, kiedy reklamy zastąpiły wywód zaproszonych do studia gości. Stevenson nie pił kawy, ale pielęgniarka już owszem. Stała obok, kołysząc kubek w ręku i kątem oka podobnie jak Charles, śledziła program telewizyjny.
- Biorąc pod uwagę, że ludzka radna obecnie przebywa na Ziemi, a nie na Cytadeli, najprawdopodobniej gasi kilka pożarów, choć musimy pamiętać, że w Przymierzu decydujący głos nadal mają admirałowie, a wojna i polityka to raczej kiepskie połączenie. Nie łudzę się, że się dogadają, tak wiele ludzi nie wróciło jeszcze do domu z Mindoiru... Gotowy na swoją pierwszą fizjoterapie? - jawnie zmieniła temat, być może wyczuwając napięcie w głosie mężczyzny. Mieli kwadrans, aby przemieścić się do sali, gdzie czekać będzie kolejny specjalista i choć nie naciskała jeszcze, ani nie pospieszała Charlesa, pielęgniara wydawała się trzymać rękę na pulsie.

@Charles Striker
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1382
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 14.800
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

1 kwie 2024, o 15:49

Blizna na szyi była martwiąca, ale może uda mu się dorwać do własnych akt. Prędzej czy później. Jeśli mówili prawdę, a on był ledwo żywy to grzebanie w głowie nie powinno być czymś dziwnym. Gorzej, że niczego nie pamiętał. W najgorszym wypadku wsadzi sobie głowę do mikrofali. Nie wiedział czy to zadziała. Miał tylko dziwne podpowiedzi w głowie które mogły ale nie musiały zadziałać.
- Nie zarejestrowałem tego. - Rzucił tylko gdy wspomniała o wisiorku. Mało co zreszta zapamiętał. Azjatka, koło trzydziestki, ciemne oczy i ciemne włosy. Jego żona. Nic ponad to. Może z czasem przyjdzie mu zapamiętać więcej. Miał mieć dzisiaj wizytację różnych ludzi z swojej przeszłości. W końcu trochę więcej informacji do przetworzenia.
Nie obserwował za bardzo co kobieta robi za jego plecami. Po prostu oglądał telewizję i delektował się herbatą. Co jakiś czas przyglądając się tafli ciepłego naparu. Jakby miało to jakkolwiek pomóc w znajdowaniu odpowiedzi na pytania we własnej głowie. Odstawił kubek, a dłonie go świerzbiły żeby złapać za papierosa. Na to już pozwolić sobie nie mógł.
- Od kiedy polityka i wojna nie idą ze sobą w parze? - Spytał lekko zaskoczony tym co usłyszał. Nie musiał mieć pamięci żeby od razu rozumieć tą zależność. Do tego ciągłe gadanie o tym Mindoirze. Tylko głupi nie zauważyłby bezsensowności i niemrawego odzewu ze strony Przymierza. Dawali SST wolną rękę lub ich działania były im na rękę. Na ten moment go to nie dotyczyło. Jeśli miało to dopiero musiał się o tym dowiedzieć.
- Tak jestem gotowy. - Skinął głową do kobiety aby zabrała go w dalszą drogę rehabilitacji i wyniesienia się z tego miejsca. Chciał być na nogach by samemu się zabrać za robotę. Było tyle informacji do odkrycia, a tak mało czasu. Moment kiedy go wypiszą powinien być momentem w którym ucieka stąd tak daleko jak go nogi poniosą.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

2 kwie 2024, o 14:33

Herbata przyjemnie ogrzewała dłonie. Była słodka, ale w ten zbalansowany sposób. Zostawiała posmak na języku, który nie był uczuciem przesłodzenia.
Towarzysząca mu pielęgniarka prychnęła pod nosem nie kryjąc rozbawienia na jego uwadze. Oszczędnie wyrażała swoje zdanie, a także opinie na tematy polityczne, co zresztą nie było niczym dziwnym. Nie wolno jej było w miejscu pracy spoufalać się z pacjentami. Wyczuł to od razu, kiedy wykonała kilka, drobnych uników, albo zmieniając temat, albo odpowiadając półsłowkami.
Posprzątała po śniadaniu, zgarniając naczynia na jeden blat, z którego zostaną później zabrane. Jeżeli Charles miał ochotę, mógł zostawić sobie na później pudding ryżowy z owocami wiśni.
Położyła na jego kolanach strój sportowy, a na plecy narzuciła miękki koc.
- Czeka nas podróż windą - oznajmiła, jakby właśnie zapraszała go na niesamowitą przygodę. Zaprowadziła Stevensoona na wózku korytarzem, bądź podążała jego cieniem, jeżeli ten uparł się, aby jechać samodzielnie; minęło ich kilku innych pacjentów prowadzonych przez swoich opiekunów. Podążali tylko kawałek tę samą stronę, po czym rozchodzili się bocznymi korytarzami. Na kilku dostrzegł oznaczenia takie jak stołówka, pokój gier, obserwatorium, kaplica. Zatrzymali się przed windą, przycisk był na wysokości jego ręki i bez trudu mógł go wcisnąć sam, do czego zresztą został zachęcony. Kilka osób wysiadło, kiedy winda zatrzymała się na ich piętrze. Wyminęli ich anonimowe osoby, w większości w strojach pracowników kliniki. Pomogła mu nabrać rozpędu, aby wjechał do środka przez niewielki próg. Wybrała piętro czwarte, obecnie znajdowali się na ósmym. Nie były one opisane w windzie, jego analityczny umysł od razu zauważył dwie kamery w suficie, a także miejsce na co najmniej trzy wózki.
Biały, przestronny korytarz prowadził ich dalej. Tak, jak na jego piętrze, tutaj także wisiała subtelna, nie rzucająca się sztuka w postaci wykaligrafowanych zręczną ręką napisów. Były to cytaty, sentencje, które jego słownik wbudowany w omni-klucz od żony bez problemu tłumaczył na wersy wiersza, poematów, wypowiedzi sławnych przywódców. Wjechali do jednej z mniejszych sal, pośrodku stały barierki, rozłożono kilka mat. Zauważył klasyczny sprzęt do rehabilitacji. Mężczyzna stał do niego tyłem, wypełniając coś w datapadzie. Wysoki, postawny, biały podkoszulek i dresowe spodnie oznaczone były logiem kliniki. Był dużo starszy od niego, co zdradzała skóra. Obrócił się, słysząc, kiedy weszli. Spojrzenie ciemnych oczu omotało sylwetkę Strikera.
- Pan Stevenson. Otrzymałem właśnie zgodę lekarza prowadzącego i skany z rezonansu. Wygląda na to, że kości się już wzrosły, możemy więc skupić się na tym, aby je wzmocnić i postawić Pana na nogi - głęboki, niski głos charakteryzował się oficjalnym tonem. Pielęgniarka uśmiechnęła się do niego ciepło.
- Odbiorę Cię, kiedy skończysz - obiecała, po czym skierowała się do wyjścia, pozostawiając w środku dwójkę mężczyzn.
- Gotowy?

@Charles Striker
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1382
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 14.800
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

2 kwie 2024, o 17:15

Meredith była zbyt profesjonalna w zachowaniu by wyciągnąć od niej cokolwiek sensownego. Odpowiedzi, które można było wrzucić w kategorie “Ogólne”. Czuł, że na dłuższe rozmowy będzie musiał kogoś upolować na papierosie. Tak zawsze ludziom się gęby otwierały. Patrząc też na jakość szpitala to nie powinien mieć problemu złapać kogoś bardziej ogarniętego. Póki co dzień pierwszy powrotu do życia mijał na planowaniu kolejnych kroków i rehabilitacji.
Pudding zostawił na potem. Nie wiedział czy go zje, ale lepiej tak niż potem prosić o pomoc obsługę. Skoro miał mieć zaraz ćwiczenia, to postanowił nie prowadzić tym razem wózka samemu. Po prostu dał się zawieźć na rehabilitację. Jeszcze będą chwile gdzie będzie musiał sam jeździć.
- Super. - Odpowiedział przeciągle. Jazda windą. Przygoda życia, ale przynajmniej nauczył się gdzie są windy. A do tego reszta pokoi dla pacjentów. Po rehabilitacji pewnie będzie jeździł po okolicy starając się zapamiętać teren. Może nawet uda mu się wyjechać poza teren szpitala. Jak go złapią to najwyżej powie, że zabłądził. I tak nic nie pamięta.
Z pomocą Meredith przejechał przez próg, a jego wzrok od razu skierował się do kamer. Standardowo - podpowiedziała mu głowa. Wzrok przeniósł na panel. Szukał czy nie ma miejsca na odbicie karty pracowniczej. Byli wysoko, co oznaczało, że mogli pod budynkiem ukryć dość sporo miejsca. Szpitale były świetnymi bazami, nie licząc strat w cywilach. Gorzej, że była to prywatna baza.
Przyglądał się sztuce na ścianach. Kaligrafia wyglądała na dobrej jakości, chociaż sam nie wiedział zbytnio czemu. Cytaty były typowym pierdoleniem dla mądrych i bogatych. Zawsze ułatwiały w człowieku to dziwne poczucie wyższości. I oczywiście wiersze. Tak jakby zdrowy duch miał pomóc w gojeniu się kości. Westchnął tylko pod nosem.
Przymknął lekko oczy kiedy wjechali do sali rehabilitacyjnej. Była jeszcze bielsza niż jego pokój szpitalny. Zaczynał sobie powoli uświadamiać w jak drogim miejscu się znajdował.
- Okay. - Odpowiedział lekarce gdy ta zbierała się do pozostawienia ich samemu. Pokiwał przy tym głową jakby godząc się ze swoją sytuacją. Jakoś w pamięci nie mógł znaleźć wspomnienia, ale znał to uczucie. Jakby najgorsze miało dopiero nadejść.
Gdy lekarka opuściła pokój od razu przeniósł wzrok na rehabilitanta. - Mogę spojrzeć w zdjęcia? Chciałbym zobaczyć jak wygląda to piękne ciało i głowa.- Uniósł ręce na tyle ile mógł by pokazać coś co miało symbolizować napinanie mięśni. Głównie chciał sprawdzić co ma w mózgu. Skoro stracił pamięć to pewnie musieli mu tam gmerać przy naprawie.
- Chodzik czy poręcze? - Spytał z uśmiechem na twarzy. Chociaż uśmiech miał dość krzywy. Miał wiedzę, ale nie umiał połączyć tego z niczym. Skoro jednak dalej o tym pamiętał, to raczej to nie był jego pierwszy raz.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

5 kwie 2024, o 10:59

Uważnie skanując okolice, nie dopatrzył się nigdzie dodatkowych paneli - nie było czytników kart, klawiatury, skanerów odcisków palca czy innej siatkówki oka. Każde pomieszczenie w klinice wydawało się otwarte. Nie był tu więźniem, wyłącznie pacjentem. Ta otwartość okazała się jednak wyłącznie pozorem. Dostrzegł ten drobny, łatwy do pominięcia mankament, kiedy wysiadali z windy. Dyskretne, wtopione w otoczenie, skanery w progu. Przechodząca z nim Meredith, musiała był gwarantem jego swobodnego poruszania się po tym korytarzu, a wcześniej powodem, dla którego nikt go nie zatrzymał, kiedy pielęgniarka zabrała go na balkon na papierosa. Nie wiedział - jeszcze - czy wysoka technologia za każdym razem skanowała także pacjenta, czy wyłącznie wyłapywani byli pracownicy kliniki. Była to rzecz warta sprawdzenia, tymczasem jego uwaga skupiła się na dobrze wyposażonej, przestronnej sali rehabilitacyjnej oraz na postawnym mężczyźnie przed nim.
Odprowadził pielęgniarkę spojrzeniem, które nie wyrażało wiele. Wyłącznie, iż odnotował fakt jej wyjścia. Popatrzył na Charlesa, mierząc jego sylwetkę wzrokiem.
- Chcesz datapad? Nie ma sprawy. Chodź tu i go sobie weź. Na własnych nogach - podkreślił, na wypadek, gdyby tylko tyle mu wystarczyło, aby pchnąć wózek bliżej środka sali.
- Odpowiednia motywacja to połowa sukcesu. Resztę zapewnią nam ćwiczenia. Dzisiaj skupimy się na rozmasowaniu Twoich tkanek, wzmocnieniu mięśni brzucha, a na koniec wsadzimy Cię w ortezy, sprawdzając, czy będziesz w stanie zrobić te kilka kroków do mojego biurka, po swój datapad - przedstawił mu plan działania w kilku, krótkich, żołnierskich słowach. Urządzenie, wylądowała na blacie z jasnego drewna, mężczyzna podszedł, wskazując Stevensownowi tapczan obity miękkim, choć chłodnym w kontakcie materiałem. Spręzysta, niebieska pianka, dostosowywała się do ułożenia ciała. Kiedy podjechał, z pomocą lub bez przesiadając się na łóżko, wyczuł, jak zapada się na nim. Rehabilitant odstawił łóżko, przykucnął, a kiedy dostał pozwolenie, zaczął paliptacyjnie, od stóp uwolnionych z butów oraz skarpetek, przesuwając się palcami w górę; docelowo do kolana. Sprawdzał połączenia nerwowe, ścięgna i mięśnie, jakby nie do końca wierzył neuroobrazowaniu.
- Czujesz? - pytał za każdym razem, gdy mocniej wbijał swoje palce. Nie było to przyjemne, a mrowienie rozchodziło się po jego nogach.
- Zgubiłeś tkankę tłuszczową i mięśniową, zlecę zbilansowaną dietę, a także ćwiczenia siłowe. Podręczny sprzęt będą mogli dostarczyć do Twojej sali, ćwiczenia w serii przyspieszą efekty i wzmocnią ciało. Wygląda na to, że kości zrosły się dobrze, z kolei mięśnie nie są uszkodzone. To nie będzie przyjemny masaż - lojalnie uprzedził.
Miał ochotę krzyczeć, gdy rehabilitant wykonał pierwszy ruch, wymuszając konkretne ułożenie stopy.

@Charles Striker
Ostatnio zmieniony 16 kwie 2024, o 20:17 przez Mistrz Gry, łącznie zmieniany 1 raz.
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1382
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 14.800
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

8 kwie 2024, o 17:49

Zamrugał oczyma kilka razy na słowa rehabilitanta. W jakiś sposób poczuł się całkowicie olany. Chciał tylko spojrzeć, a nie się brandzlować z tymi zdjęciami. Zajęłoby mu to dwie minut, a tak to będą się bawić w motywacje. On już miał wystarczającą motywację by spierdalać z tego miejsce nawet jeszcze dziś.
- Wiesz, że jestem jednym z tych, którym jak coś się powie to zrobią to tylko żeby udowodnić coś? - Uśmiechnął się lekko, po czym z pełną determinacja próbował wstać ze swojego krzeszła co skończył dość szybko patrząc ze zrezygnowaną miną na lekarza. - Przynajmniej tak mi się wydaje. - Szybko opadł na swoje miejsce. Nie było po nim widać zbytnio zmęczenia. Zamiast jednak się dłużej rozgadywać po prostu pojechał tam gdzie mu kazano.
Na miejsce przerzucił się sam. Lenistwo już niestety się skończyło. Jeśli planował się stąd wynieść to musiał być chociaż w stanie chodzić. Musiał też zwolnić z tą obserwacja. Biorąc pod uwagę własna paranoje to wolał nie przesadzić. Stary Striker byłby z niego dumny. Nawet w gównie musiał mieć przygotowany plan.
Rozłożył się na tapczanie najwygodniej jak potrafił. Chociaż w głowie już przeczuwał, nadchodzący test biernackiego. Skąd wiedział? Nie potrafił odpowiedzieć. Może był też lekarzem? Czy tak często go składali? Póki co druga opcja była bardziej prawdopodobna. Nie miał też czasu się nad tym dłużej zastanawiać. Bardzo szybko ból wyciągnął go z przyjemnego miejsca jego własnych projekcji.
- Nie macie egzoszkieletu? - Spytał jakby z nadzieją w głosie gdy ból trochę zszedł. Nie wiedział czy taka technologia istnieje. Koncept znał. - Czuje. - Powiedział, przez zaciśnięte zęby gdy ból znowu powrócił. Przynajmniej jego nerwy były całe. Chociaż wolał inaczej. Przez krótka chwile nawet zazdrościł tym co nie muszą czuć.
Mimo wszystko znosił to dość dzielnie. Może i jego mięśnie były spięte ale szybko przyjął wygodniejszą pozycję w tym cierpieniu. Napięcie zeszło, ale ból podczas masażu był nie do opisania. Małe kropelki potu spływały z jego czoła by szybko znikać gdzieś na wysokości jego brwi. Jeśli boli, to znaczy, że rośnie. Gdyby dowiedział się który debil sprzedał mu to przysłowie, to pewnie urwałby mu łeb.
- Chce dojść do siebie. - Mówił przez zęby ale dość wyraźnie. - Im szybciej tym lepiej, Panie… Jak masz na imię? - Spytał znowu rozluźniając mięśnie przed kolejnym spięciem.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

10 kwie 2024, o 12:57

Spostrzegawczość 30%
Rzut kością 1d100:
76


Pierwsze kroki
A > 30 > B > 75 > C
Rzut kością 1d100:
94
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

10 kwie 2024, o 13:16

- Nie pochlebiaj sobie. Jesteś zbyt sprawny na egzoszkielet. Nie ma uszkodzeń kręgosłupa, układ nerwowy daje dobre odpowiedzi w każdym mięśniu potrzebnym do tego, aby wstał i poszedł, był samodzielny - odparł, kiedy nacierał dłonie ciepłą oliwą.
Nerwy były całe, sprawne i nieuszkodzone. Zdawał sobie z tego dobitnie sprawę z każdym pociągnięciem, rozpracowywaniem zbitych tkanek oraz zabliźnionych śladów na skórze. Fizjoterapeuta był do bólu skrupulatny w swoich działaniach, jednocześnie ignorował, a już na pewno nie dawał po sobie poznać tego, jak zmieniał się wyraz jego twarzy, jak zagryzał i spinał szczękę i podświadomie chciał przeciwdziałać jego sile, kiedy ciągnął całą powięź.
Kwadrans upłynął nieznośnie wolno. Najpierw jedna, następnie druga noga. Obie potraktowana tak samo. Wyszły z niego dni spędzone w łóżku, pokłosie operacji i konieczności usztywnienia. Kiedy mężczyzna odstawił lewą stopę na wózek, był spocony jak po maratonie, czerwony na twarzy. Drżały mu ręce, dlatego najpierw przytrzymał butelkę z wodą, którą mu podał. Puścił naczynie dopiero, kiedy miał pewność, że Stevenson nie wypuści jej z rąk.
- Koniec przyjemności. Czas wywiązać się ze słów, które tu padły - polecił, zdejmując przyjemnie mokry ręcznik, który Charles zarzucił sobie na kark. Skan omni-klucza zmierzył dokładnie jego kończyny, widząc wynik na podręcznym wyświetlaczu, dobrał odpowiednie ortezy. Ubranie ich zajęło niespełna minutę. Były ciężkie, jak buty od pancerza, mocno usztywniały kostkę oraz kolana. Domyślał się, że mają odwalić lwią robotę za jego mięśnie, przynajmniej dopóki nie wrócą do pełnej sprawności. Zatrzaskując kolejne zaczepy, wyjaśniał mu, jak należało ubierać je samemu. Wbrew pozorom, nie było to skomplikowane, wymagało tak naprawdę wprawy oraz cierpliwości. Ogniwa były drobne, a ich złe połączenie mogłoby skończyć się rozpłaszczeniem na posadce.
- Wstań, kiedy będziesz gotowy - nie wymuszał na nim tu i teraz. Sprawczość, leżała po stronie Charlesa. To on dał impuls i sygnał do mięśni, aby dźwignąć go z miejsca. Posłuchały, poczuł, jak podnosi się z wózka, stając na swoich - nie swoich nogach. Ortezy zabębniły o posadzkę, oderwał jedną nogę od ziemi, robiąc pierwszy krok. Nie zdążył jej postawić, nagle stracił równowagę i jak długi runął na wózek. Upadł, obijając być może kość ogonową. Rehabilitant zerwał się, aby go asekurować, lecz odpuścił na ostatnim odcinku, najprawdopodobniej oceniając, że szkód nie było żadnych. Wyłącznie niezadowolona duma.
- Jeszcze raz - polecił ponownie, obchodząc Charlesa i tym razem stając po jego prawej stronie. Kiedy pionizował się, czuł, jak popycha asymetrycznie wypchnięta łopatkę do pełnego wyprostu.
- Jiyeon Shin - rzucił, jakby dopiero teraz Charles zapytał go o imię.

@Charles Striker
Ostatnio zmieniony 16 kwie 2024, o 20:17 przez Mistrz Gry, łącznie zmieniany 1 raz.
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1382
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 14.800
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

11 kwie 2024, o 19:50

- Może i jestem, co nie zmienia faktu jak zajebisty jest egzoszkielet. - Odpowiedział gdy lekarz przeszedł z jednej nogi na drugą. Już miał ochotę rozwalić sobie głowę o leżankę, ale ta była za miękka na uderzenie które miałoby go zwalić z nóg na 10 minut. Zamiast tego znosił ból jakiego nie pamiętał żeby znosił, ale coś podobnego chyba było. Cierpienie smyrało bardzo dobrze po jego umyśle sprawiajac, że przez chwilę był naprawdę blisko żeby coś sobie przypomnieć.
- Co? - Zapytał bardzo elokwentnie wycierając sobie spoconą twarzy ręcznikiem. Dobrze wiedział co usłyszał, ale nie spodziewał się takich obrotów. Tylko żartował z tym, że da radę. Nie był nawet wstanie sobie dobrze dupy podetrzeć, a co dopiero przejść na tak wielki spacer. - Na chuj ja się czasem odzywam.
Rzucił to niczym prawdziwy Striker. Po prostu zawsze dobrze zaczynał,a przez swoje pierdolenie kończył gorzej niż lepiej. Tak jak teraz. Z wyzwaniem które dosłownie sprawiało miękniecie kolan. Ten odcinek między wózkiem, a biurkiem był jak od niego do najbliższego punktu pomocy psychiatrycznej. Czyli naprawdę wielki w jego oczach. Znał jednak zasady. Jak się powiedziało A, to teraz trzeba zrobić B. Miał cel, musiał tylko do niego dotrzeć.
Starał się to zamaskować słuchaniem lekarza z bardzo poważną miną jakby rozumiał wszystko co gadał do niego lekarz. Nawet kiwał głową na znak zrozumienia. Tak naprawde mało go to obchodziło, to były ortezy z zaczepami. Miał tylko wiedzieć gdzie kliknąć, żeby mu z nóg nie spadło. Gdy został wyposażony w swoje oporządzenie poczuł się jak świeży żołnierz. Jeszcze zadowolony przed wpierdolem życia.
Spojrzał lekarzowi głęboko w oczy i skinął głową meldując gotowość. Bardziej już być nie mógł. Skupił się na celu. Ruszył. Gdy podniósł nogę już wiedział, że nie warto było. Ledwo ruszył nogą, a całe ciało dosłownie na kilka sekund zdrętwiało. Dopiero teraz sobie uświadamiał o swojej ocenie sytuacji. Była troszkę zbyt pozytywna.
- A kurwa mać! - Niefortunnie ustawiony wózek nie brał jeńców. Jego lądowanie zakończyło się tragiczną ofiarą w postaci jego godności, dumy i kości ogonowej. Przypomniało mu to też o posiadaniu kręgosłupa, który jak się okazywało nie był moralnie giętki jak on. - Jebany.
Syknął zatrzymując ciąg wiązanki jaka zbierała mu się na język. Nie był zły na lekarza. Był zły na siebie. Nie dość, że rzucał obiecanki bez pokrycia to jeszcze jego umysł nie miał zbyt dużo wspomnień. Będzie miał teraz co pamiętać. Przyjemny papieros, a zaraz potem wstyd życia. Czuł się jakby ten cykl był mu znajomy.
- Okay. - Po krótkim odpoczynku ruszył dalej. Dając się prowadzić lekarzowi. Charles jednak parsknął śmiechem. - Czekaj, że jak goleń? - Starał się powstrzymywać śmiech patrząc na Jiyeona. Nic dziwnego, że nie przedstawił mu się na początku.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

16 kwie 2024, o 20:16

Spostrzegawczość 30%
Rzut kością 1d100:
56


Siła woli 50%
Rzut kością 1d100:
33
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

17 kwie 2024, o 12:53

Wózek nie odpyskował na zaczepki Charlesa, powagę zachował także fizjoterapeuta, który był świadkiem wyrzutu frustracji mężczyzny. Zamiast komentować, bez słowa podciągnął go na równe nogi. Ustał, w głównej mierze dzięki stabilizacji jaką dawał mu Azjata. Po długich tygodniach dniach spędzonych w łóżku, uczucie to było nie do opisania. Dawało kopa i zdecydowanie nadbudowywało pewność siebie, jakby incydent sprzed momentu nie miał znaczenia. Po minie fizjoterapeuty nie trudno było się domyślić, iż nie on pierwszy i nie ostatni próbował łapać zająca na tej sali. Podłoga byłą czysta, nie doszukał się najmniejszych śladów czy też smug, a mimo to sprawiała wrażenie wręcz stworzonej do tego, aby rozkwaszać o parkiet nosy.
- Bardzo zabawne, Stevenson - mruknął w odpowiedzi, celowo akcentując ostatnie słowo. Rozbawienie nieco złagodziło surowe rysy mężczyzny. Szedł obok, asystując mu, ale nie prowadząc Charlesa. Dopiero, kiedy dopuścił do siebie tę myśl, zdał sobie sprawę, iż zagadany ruszył z miejsca i przeszedł te kilka kroków sam nie wiedząc kiedy dokładnie. Jakby to było coś naturalnego, nie wymagającego od niego większego wysiłku, niż podświadomie rozszerzanie pęcherzyków płucnych, kiedy brał wdech powietrza.
- Patrz przed siebie. Jak zaczniesz przyglądać się butom, zgubisz rezon i zaraz zaczną ci się plątać nogi - polecił mu, pilnując wyprostowanej postawy Stevensona. Krok po kroku, dotarł do połowy sali. Nie małym wyzwaniem okazało się podniesienie wyżej nogi, aby wejść na matę. Podtrzymał go, kiedy zachwiał się, nagle wytrącony z równowagi kiedy dźwignął jedną stopę.
- Ortezy biorą na siebie cały ciężar. Są specjalnie zbudowane tak, aby odciążały jeszcze słabe mięśnie. Nie będziemy jednak traktować je ulgowo. Nasz cel jest tam - wskazał na znajdujący się dwadzieścia, nie więcej niż dwadzieścia dwie stopy dalej, stacjonarny rower. Przesuwanie się po macie było trudniejsze, czuł opór, ale z każdym kolejnym krokiem szło mu sprawniej. Fizjoterapeuta szedł za nim nadal, lecz już rzadziej musiał się wychylać i łapać lecącego przed siebie Charlesa.
- Dzisiaj kręcimy kilometry, po kilku dniach przesiądziemy się na bieżnie. Mamy rozpisaną cała serie w wodzie, nad rękoma i obręczą barkową będziesz mógł pracować sam, w międzyczasie, w swoim pokoju. Tymczasem... Preferujesz ziemskie trasy, czy wolisz widoki z Nos Astry, albo innej planety, koloni? Mam tu też program przez Drogę Mleczną oraz dookoła Dholen. To chyba jakaś niestabilna gwiazda gdzieś na krańcu czy już daleko w Terminusie - rzucił do Charlesa, ustawiając coś w ekranie przymocowanym do roweru. Stał obok, ale nie kwapił się do tego, aby mu pomóc z zajęciem miejsca, najwyraźniej oczekując i widząc po Charlesie, iż ten będzie w stanie sam klapnąć na siodle oraz postawić nogi na pedałach.
Omni-klucz odezwał się cichym komunikatem. W jego terminarzu - dzisiaj z rana wyjątkowo pustym - pojawił się obiad, który miał zjeść w towarzystwie żony oraz popołudniowa, potwierdzona wizyta Wanga. Ktoś z rejestracji ośrodka wpisał mu również serię elektrostymulacji i kontrolny rezonans.

@Charles Striker
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1382
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 14.800
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

9 maja 2024, o 16:52

Przyglądał się swoimi rehabilitantowi. Wydawał mu się znajomy, jakby znał tą twarz. Nie budziło to zbyt dużego zaufania do swojego opiekuna. Nawet chwilowe przeczucie niebezpieczeństwa dość szybko blokowały Strikera. Był tak skupiony na swoich paranojach, że naturalnie zaczął iść przed siebie. Pamięć mięśniowa którą latami tresował do pewnych zachowań dalej pamiętała co robić. Nie okazywać nic podczas myślenia, miał robotę do wykonania i to musiał reprezentować.
Skinął głową do mężczyzny idąc dalej. Musiał iść. Co innego mu pozostało? Musiał stąd uciec. A najchętniej uciec z własnej głowy. To był dalej on, ale bez niczego co mogłoby mu pomóc zrozumieć dlaczego taki jest. Jakie sytuacje doprowadziły, że stracił pamięć. Dlaczego wciąż się czuł jakby każdy chciał go oszukać? Musiał mieć powody. Gdyby tylko je znał pewnie wyczołgiwałby się teraz przez drzwi szpitala.
Utrata równowagi też przyszła szybko. Gdyby nie pomoc pewnie walnąłby na podłogę jak długi. Przez głowę przeszła mu automatyczna myśl, która zastanawiałą sie czy byłby to w końcu ostatni raz? Nawet na krótką chwilę pozwolił sobie na uśmiech gdy wyobraził sobie w końcu święty spokój.
Wzrok przeniósł na rower stacjonarny. Wydawało mu się, że jego celem jest datapad. Chyba nie przyszło mu jeszcze pooglądać własnej karty. Chociaż pewnie i to nic nie da, bo informacje nie będą autentyczne.
- Wiesz co mówią, jazdy na rowerze się nie zapomina. -Mlasnął. Nawet nie wiedział czy kiedyś jechał na rowerze. Miał rower? Chyba nie. Nie pamiętał. Tym myślom poświęcił ten krótki spacer w stronę maszyny. Pokonanie tej odległości zajęło mu dłużej. Mimo wszystko starał się znaleźć jakiś znajomy rytm przy chodzeniu by zapracować na opuszczenie tego miejsca.
- Może Mindoir? - Rzucił bez żadnych emocji w głosie, chociaż można było wyczuć delikatną nutę czarnego humoru. Powoli usadził się na siodełku, które było za małe na jego wielkie dupsko. Szczerze mówiąc, było mu nawet niewygodnie. Nie rozumiał jak mógł się urodzić w tak idiotycznym rozmiarze. - Nie wiem. Zaskocz mnie.
Wzruszył ramionami. Nie robiło mu to większej różnicy. Miał jechać na rowerku, a nie oglądać świat zza monitora. Szczególnie, że nawet nie było to nic interesującego. - A mogę nie wiem, wiadomości albo przeglądać extranet? Nie lubię marnować czasu na gapienie się w ścianę. Mogę to robić w pokoju.
Oparł ręce na biodrach, ale szybko jedna reke zabrał gdy usłyszył dźwięk przychodzącej wiadomości. Spojrzał na nie swoje plany. Mogła mu powiedzieć, że go odwiedzi. To psuło mu plan użalania się nad sobą i poszukiwania sposobu na ucieczkę.
- Co mi zamontowali w szyi? - Spytał wskazując na blizne. - Bo nie powiem trochę przeszkadza. Pewnie masz jakieś informacje w datapadzie.
Mruknął niezadowolony powoli rozpędzając maszynę. Przynajmniej nie była skomplikowana. Żadne wspomnienie z rowerem nie pojawiło się jego głowie. Obserwował też rehabilitanta by sprawdzić jak zareaguje.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

16 maja 2024, o 09:30

Godzina spędzona z fizjoterapeutą minęła szybko. Wysiłek fizyczny przyniósł satysfakcje, choć okupioną potem oraz łzami. Czuł, jak bolą go mięśnie, o istnieniu których zdążył zapomnieć. Zgodnie z umową, Chrales otrzymał datapad z dokumentacją medyczną na swój temat. Skany pokazywały strzaskane i pogruchotane kości od upadku, neuroobrazowanie głowy dokładniejszy strzał wymierzony w jego potylice. Uszkodziło to implant, usunięty chirurgicznie kiedy przeprowadzano jeden z pierwszych, ratujących mu życie zabiegów. Na tyle, na ile znał się na medycznej nomenklaturze, wyczytał o braku, poważniejszych konsekwencji po uszkodzeniu czaszki innych niż mikrozniszczenia w okolicach hipokampu. Jego brak pamięci w zetknięciu z urazami głowy był jak najbardziej normalny.
Popołudniu, zjawił się Wang. Wszedł spóźniony, jak do siebie, chwilę po obiedzie. Krytycznie ocenił stan Stevenssona, zażartował, że stary jak go zobaczy jeszcze wyślę Charlesa na urlop rekonwalescencyjny, czego nie przeżyje. Mówił, jakby nigdy nic się nie stało. O dawno rozwiązanych sprawach, skurwielach wytropionych w sieci oraz wśród nowo zatrudnionych pracowników. Dbali o interesy firmy, pilnowali bezpieczeństwa korporacji. Parsknął śmiechem, zapytany, czy wykonywał robotę biurowe - bynajmniej. Pracował w terenie. Tropił zwierzynę, szukał zdrajców. Uciszał ich. Wychodząc, Wang wyraził swoje szczere życzenie powrotu do zdrowia. W drzwiach minął się z Ayanę, którą po przyjacielsku uściskał. Przyniosła mu świeże ubrania, w torbie sportowej kilka drobiazgów z domu. W tym kolejną paczkę papierosów.
Kolejne drzwi upływały mu w względnie wypracowanej rutynie. Dużo ćwiczył - siłowo, w sali, następnie pod okiem fizjoterapeuty. Był w stanie przejść samodzielnie kilka kroków. Nabrał pewności siebie, po pięciu dniach poznał już większość pacjentów ze swojego piętra, personel, rozmieszczenie kamer oraz pokoju lekarskiego, pielęgniarek. Wiedział, o której odbywają się obchody, kiedy roznoszą leki, zabierają na badania. Sypiał lepiej, nabierał sił. Ulubione pielęgniarki, z którymi żartował, zostawiały mu dodatkowe porcje ryżowego puddingu.
Na omni-klucz zaczynały napływać wiadomości. Ze świata - atak na Horyzont komentowano głośno i wszędzie, ale także lokalne. O kolejnym posiedzeniu rządu Przymierza, wahania giełd, interesach na wysokich szczeblach. Wang odzywał się regularnie, ale sporadycznie. Wyczuł, że nie był typem wiodącym prym w towarzystwie. Ayane pojawiała się codziennie, przeważnie popołudniami, towarzyszyła mu podczas spacerów. Przemycała produkty spoza kliniki, opowiadała o dobrych wynikach, które lekarze przekazywali najpierw jej.
Nieposłuszny ogar prędzej czy później ugryzie rękę swojego właściciela, dlatego należy go uśpić. Słowa wydawały się krzyczeć w jego głowie.
Obudził się z poczuciem, że coś jest nie tak. Nie na miejscu. Niewłaściwe. Zerwał w środku nocy. Spojrzał na skąpaną w bladym świetle gwiazd salę. Drzwi były zamknięte, jego omni-klucz leżał tam, gdzie go odłożył. Podobnie jak paczka fajek, szklanka z wodą. A jednak coś się nie zgadzało.

@Charles Striker
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1382
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 14.800
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

17 maja 2024, o 18:41

Przeglądając swoją dokumentację był zaskoczony. Powinien być martwy. Jednak nie był. Przeżył egzekucję. Do tego zrzucili go z jakiegoś klifu. To też go nie zabiło. Nawet go to bawiło na swój sposób.
- Co za fart.- Rzucił do siebie, kiedy rehabilitant był gdzieś dalej. Ciężko było mu po prostu uwierzyć w to co widział. To, że nie był teraz martwy mógł powiązać z szybką pomoca medyczna, implantowi w głowie i kretyńskiej wytrzymałości. To wszystko było tak idiotyczne, że nie potrafił się nie uśmiechnąć. Wydawało mu się tak bardzo znajome. Pomimo utraty wspomnień w końcu poczuł jakby odzyskał jakąś część siebie.

Spotkanie z Wangiem było nie odświeżające, a dość męczące. To całe wejście z buta jakby Charles miał cokolwiek wyczytać z jego gadania. Kolejne nic nie wyjaśniające stwierdzenia. Nie podobało mu się z jaką prędkością próbowali go ubrać w nowy garnitur, kiedy najwidoczniej nie umiał się pożegnać ze starym. To spotkanie jeszcze bardziej powiększyło jego paranoje w kwestii bezpieczeństwa i tego wszystkiego co się dzieje. Do tego to całe gadanie o zdrajcach i zwierzynie. Starał się jakoś ukryć swoje zażenowanie wymuszonym uśmiechem. Co przychodziło mu dość ciężko kiedy go wykręca psychiczny ból, którego jego towarzysz najwyraźniej nie zauważał. Nie wiedział jak mogli być super przyjaciółmi.
Następna była Ayana. Jak widać dzisiaj miał zaszczyt zobaczyć jak zły policjant, zamienia się z tym dobrym. Uściskał ją po przyjacielsku co też mu nie przyszło łatwo. Chyba nie radził sobie najlepiej z bliskością albo ona. Jedna niezręczna sytuacja po drugiej. Dzień zapowiadał się wyśmienicie. Jednak im dłużej z nią przebywał tym bardziej odczuwał, że może to jego stawianie się było tylko na przekór. Może nie pozwalał sobie na szczęście. Trudno mu było powiedzieć.

Pomimo tego wszystkiego Charles z każdym czuł się coraz lepiej. Treningi szły wyjątkowo dobrze. Na twarzy nawet czasami towarzyszył mu uśmiech. Tak po prostu. Jakby życie powoli zaczynało nabierać smaku. Był czysty, miał bezpieczna pracę, żonę, przyjaciół. Ba! Miał nawet całą załogę szpitala i innych pacjentów. Dalej zbierał informację, ale traktował je bardziej jako natrętne zachowanie niż cokolwiek więcej. Może i pamiętał rozkład kamer, ale tyle samo miejsca w głowie poświęcił na zapamiętanie kiedy wnuki pielęgniarki Theresy mają urodziny. Wiedzał, że wiśniowy pudding był ulubiony Jeffersona z czwórki. Nie lubił też tej starej sraki z piątki, która ciągle gadała o tym jak kiedyś to ponoć przespała się z admirałem Hackettem ale on wybrał marynarkę. Wiedział też dużo więcej o innych pacjentach ale nie zmieniało to faktu, że spędzał z nimi czas i rozmawiał.

Spacery z Ayane stały się dla niego nawet miłym punktem dnia. Było w nich coś odświeżającego w tym wszystkim. Powiew czegoś, czego nie potrafił zrozumieć ale było przyjemne. Jak promienie słońca, które w bezchmurne popołudnie ogrzewało jego smutne życie. Nawet powoli wchodził już w tryb pochłaniania informacji. Czuł jak z dnia na dzień czuje się coraz lepiej. Nawet czuł radość, że w końcu uda mu się jakoś stąd wydostać i wrócić do domu. Może to wszystko było naprawdę? Może jednak tak wyglądało jego życie?
- Może przyśnią mi się jakieś odpowiedzi. - Na twarzy miał ciepły uśmiech. Z nadzieją chodził spać. Liczył, że może przypomni sobie te wszystkie miłe chwile o których mówiła Ayane. Może nawet jakaś akcja o której opowiadał Wang? Chciał się dowiedzieć jak to jest żyć normalnie i bez strachu.

Obudził się zlany potem. Wyprostował zbyt szybko, a niestety jego wiek nie pozwalał mu już na tak agresywne manewry. Szczególnie po takich przeżyciach. Złapał się ręka za głowę czujac jak go ćmi. Ból ten tak szybko przeminął jak jego wszystkie nadzieje. Przez chwilę czuł gniew, jakby znowu mu coś odebrano ale po chwili pojawiło się ten sam cichy zawód.
W końcu wypuścił ciężko powietrze z płuc. Obrócił się na bok upijając łyk wody. Podniósł oparcie łóżka do pozycji pół-siedzącej. Bez żadnych skrupułów odpalił papierosa. Kubeczki po puddingu zawsze służył mu jako popielniczka.
- Chce z powrotem moje życie. - Wypuścił dym z płuc. Strząsnął popiół do kubeczka. - Przynajmniej było moje.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

2 cze 2024, o 17:46

Najpierw usłyszał kroki. Za nimi podążało światło. Wąska strużka prześlizgnęła się przez jego przymknięte drzwi. Ktoś zatrzymał się po ich drugiej stronie. Przytłumiony szelest wskazywał na rozmowę, pośpiesznie wymienione zdania, których nie usłyszał nawet, gdyby wytężył słuch.
Pchnięto drzwi. Otworzyły się bezszelestne. Dwa wysokie cienie weszły do środka. Ich kroki były bezgłośne. I wtedy zgniótł pudełko od puddingu.
- Co do... - rzucił w eter nieznajomy. Nie rozpoznał tego głosu. Tembr był obcy, jakby po raz pierwszy miał z nim do czynienia. Sięgnął do włącznika światła. Nie zadziałało. Dzwonek przywołujący pielęgniarkę także nie zadziałał poprawnie. Miał pod ręką łyżeczkę oraz omni-klucz. Uruchomione urządzenie rzuciło wątłe światło ukazując kitel lekarski.
- Dlaczego nie śpi? Nie powinien przesypiać dziesięciu godzin w ciągu nocy? Przecież tak był zaprogramowany - odezwał się drugi, najwyraźniej ignorując Charlesa.
- Nieistotne. Zresetuj.
- Jesteś pewien? To będzie drugi raz...
- Powiedziałem z r e s e t u j - wycedził, na co mężczyzna westchnął ciężko. Oboje zwrócili się przodem do mężczyzny. Usta mężczyzny otworzyły się, wydawało mu się, że wyrwało się z nich bezszelestne przepraszam.
Po czym stracił przytomność.
Dotykał jego ramienia, poruszał ustami, ale słowa niknęły we wszechogarniającym, ogłuszającym szumie. Wydawało mu się, że dźwięk pochodzi od helikoptera, ale nigdzie go nie dostrzegł. Zanim na powrót stracił przytomność zdążył jeszcze pomyśleć, że to halucynacje obumierającego umysłu.
Kolejne przebudzenie. Żadnych obrazów. Sama czerń.
Następne. Kilka przebłysków.
Niezrozumiałe słowa.
Pikanie urządzeń.
Wstrząsy.
Wydawało mu się, że siedzi w swoim starym, wysłużonym fotelu w mieszkaniu, jest wieczór, a właściwie już noc choć hologramy na stacji potrafiły być mylące. Popija kolejną szklankę paskudnego, mocnego alkoholu, przegląda mało istotne dane na datapadzie. I walczy ze snem, powieki mu opadają, ale z jakiegoś powodu za każdym razem powstrzymuje się przed tym, by odpłynąć.
Czas przestaje mieć znaczenie. I nie wie nawet, czy przysypia, czy nie, w końcu omni-klucz się zamyka.
Z hukiem, jakby coś eksplodowało.
- Ocknął się! - pielęgniarka czuwają przy jego łóżku zerwała się na równe nogi. Popatrzył na nią, uchylając ciężkie powieki, ale nie rozpoznał kobiety. Nie wiedział gdzie był, kim jest, gdzie się znajduje i dlaczego przykuty jest do łóżka, a jego ciało odmawia posłuszeństwa. Jest głuche na rozkazy, na komendy.
- Powiadomiłam lekarza prowadzącego. Już do Pana idzie, panie Stevenson. Wie Pan, gdzie jest? Który mamy rok? - padało pytanie za pytaniem. Twarz kobiety rozmazywała mu się przed oczyma. Miała na sobie mundur pielęgniarki, w tle znajdowało się okno, przez które do pokoju wpadały promienie słońca. Zmuszały go do mrużenia oczy i prowokowały niepzyjemne pulsowanie z tyłu głowy.
W dwutysięcznym sto osiemdziesiątym trzecim gethy zaatakowały Cytadelę, ale... Który był teraz? Czwarty? A może już piąty?
Nadal trzeci?

@Charles Striker
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1382
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 14.800
Medals:

Re: Klinika Neurorehabilitacji i Fizykoterapii

4 cze 2024, o 18:34

Usłyszał kroki. Na początku pomyślał, że może w końcu po niego przyszli. Jednak szybko postarał to sobie zracjonalizować. Pewnie zwykła pielęgniarka przyszła czemu na korytarzu wali dymem papierosowym. Zaczął zaciągać się najszybciej jak potrafił. Chciał nacieszyć się nim w całości. Nawet jeśli miał to przypłacić zdrowiem. Na opierdol i tak się już zbierało. Po czym dosłyszał kolejne kroki. No cóż. Dwie pielęgniarki.
Zgasił niedopałek w puddingu i szybko odpalił kolejnego. No przecież nie powiedzą mu żeby zgasił jak już odpalił. Tyle wysępić chyba jeszcze potrafił. Gdy drzwi się otworzyły był już gotowy na swoja przemową o kruchej psychice i nieumiejętności walczenia z nałogiem, ale zamiast tego mrugnął kilka razy szybciej.
- O kurwa, to się dzieje naprawdę. - Zamiast zareagować szokiem czy rzuceniem się na przyciski żeby sprawdzić ich działanie po prostu patrzył się z niedowierzaniem. Wiedział, że nie będą go słuchać, a on nie miał siłę na walkę. Pozwolił więc sobie na tą najniższych lotów.
- Zaprogramowali mnie do ruchania twojej starej przez dziesięć godzin. - Zaśmiał się, a na hasło resetu też nie mógł sobie odpuścić. - Drugi raz? Następnym razem was zajebe.
Na więcej pozwolić sobie nie mógł. Nawet nie był w stanie zarejestrować co dokładnie się wydarzyło. Nie umierał. Tak nie wyglądało umieranie. Czuł, że je znał. To tutaj wyglądało jeszcze bardziej znajomo. Jakby lejce jego własnego życia po raz kolejny postanowiły opuścić jego dłonie.

Wspomnienia. Wydawało mu się, że je znał. Jakby jego podświadomość kolejny raz chciała mu coś przekazać ale zamiast tego wciągnął mocno powietrze w płuca i starał się otworzyć oczy. Walka była cięższa niż mógł podejrzewać. Słońce uderzające go przez szybę nie pomagało.
- Nie wiem. - Nie odpowiedział jakby po prostu nie wiedział. Brzmiał jakby go jakoś mało to interesowało. - Gdzie jestem i czemu jestem przypięty do łóżka?
Ton jego głosu i jak zachowanie było bardzo nienaturalne w tej sytuacji. Jakby przemawiał przez niego automatyczny pilot.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905

Wróć do „Szanghaj”