W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13477
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

[Hawking Eta -> Thorne] Lethe

25 kwie 2025, o 20:41

Obrazek
NAZWALethe
LOKALIZACJAHawking Eta -> Thorne
TYPPlaneta skalista
PROMIEŃ5.663 km
MASA1.31 x 10^24kg
OKRES ORB16.4
GRAWITACJA0.59 g
DOBA16.4 godzin
ATMOSFERAŚladowa
CIŚNIENIE0.58 atm.
Skład atmosfery:
63% azot
21% metan
9,1% dwutlenek siarki
6,3% tlen
0,6% argan

Informacje dla podróżnych:
⊳ Planet wulkaniczna - księżyc brązowego karła Mnemosyne.
⊳ Przyciąganie Mnemosyne powoduje stałą, niewielką aktywność tektoniczną planety.
⊳ Na powierzchni znajduje się wiele sporej wielkości wulkanów, których erupcje mają wielki zasięg.
Temperatura minimalna:
-12'C

Temperatura średnia:
31'C

Temperatura maksymalna:
52'C
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13477
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

25 kwie 2025, o 20:45

Lądowanie na Lethe
Bez problemów < 50% < Umiarkowane problemy < 80% < Duże problemy
Rzut kością 1d100:
66


Skuteczność skanerów
A<33<B<66<C
Rzut kością 1d100:
80


Tajny rzut MG
30%
Rzut kością 1d100:
44
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13477
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

25 kwie 2025, o 21:46

Ugarr skończył konsumować kawałek suszonego mięsa, który wcześniej namiętnie żuł. Gdy skierowali się do śluzy, wsadził jego resztkę do jednej z ładownic - wszystkie wyglądały na wypchane po brzegi, lecz nie sposób było stwierdzić, czy w środku przechowywał coś użytecznego, czy też innego rodzaju przekąski.
Maya obrzuciła turianina spojrzeniem gdy stanęli przy wyjściu. Pod ręką miała hełm, który obróciła w dłoniach. Przez chwilę przyglądała się jego błyszczącej, nienagannej powierzchni nim wreszcie założyła go na głowę. Sięgnęła po materiał wystający spod ceramicznych płytek, naciągając na niego kaptur.
Arae drżała, przedzierając się przez księżycową atmosferę i mknąc w stronę powierzchni. Lądowanie było znacznie gładsze niż te, do których Vex przywykł w wojsku - ich pośpiech był jedynie zaleceniem, nie koniecznością, a Etsy płynnie kierowała okrętem uwzględniając wszystkie czynniki atmosferyczne mogące wpłynąć na trajektorię ich lotu.
- Wykryłam wiązkę skanera. - zakomunikowała Sztuczna Inteligencja gdy znajdowali się blisko ziemi. Wyczuli moment, w którym okręt zwolnił, znajdując się nad wyznaczoną strefą lądowania.
Kroganin i kobieta zerknęli po sobie nim ten parsknął, dobywając strzelby, którą kilka dni wcześniej pielęgnował przy biurku w Centrum Informacji Bojowych. Przełączył w niej jakiś tryb, a jego omni-klucz piknął na potwierdzenie.
- Towarzystwo wie, że przylecieliśmy - zarechotał, wchodząc do śluzy ochoczo gdy fregata wreszcie znieruchomiała. Volyova ruszyła za nim - podobnie jak on, sięgając po swój pistolet maszynowy. W kontraście do zupełnie nowego opancerzenia, nosił na sobie blizny przeszłych potyczek, ale jego powierzchnia była lśniąca i czysta.
--- Obrazek ---
Lethe była w tym miejscu nieprzyjazna i gorąca. Miejsce, które wybrała Etsy okazało się plackiem wolnej przestrzeni otoczonym przez skalne wyłomy. Gdzieniegdzie ze szczelin pomiędzy nimi wydobywał się blask płynącej w głębi magmy. Wysoko nad nimi górował brązowy karzeł - Mnemosyne zdawała się pochłaniać całe niebo, ostra i wyraźna w rozrzedzonej, toksycznej atmosferze.
- Skanery nie wychwyciły za dużo. Muszą mieć jakieś aktywne zakłócanie na miejscu - poinformował ich haker, odzywając się w ich słuchawkach gdy przeszli przez śluzę i zaczęli oddalać się od statku. - Mamy położenie sygnału i w sumie to tyle.
- Świetnie - niebieskowłosa mruknęła pod nosem, zerkając na wytyczoną między skałami, niepewnie wyglądającą drogę. - Jedyna droga prowadząca do leża przebiegłego skurwysyna. Co może pójść nie tak?
Ugarr wzruszył ramionami, odwracając się do Viyo. Hełm na jego głowie był niemal równie poszatkowany co twarz schowana głęboko pod ceramiczną powierzchnią.
- Mogę iść przodem.
Vex
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 2067
Rejestracja: 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Dewastator
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Arae / Cytadela
Status: It's complicated.
Kredyty: 64.710
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

25 kwie 2025, o 22:43

Przebijanie się przez słabą atmosferę Lethe, stojąc we wnętrzu śluzy, przywracało znajomy zastrzyk napięcia, którego ciało turianina tak pragnęło i do którego obecności tak się przyzwyczaiło. Stał w milczeniu, również ściągając z pleców karabin i odruchowo wykonując znajome, powtarzalne czynności, które pomagały wejść w tryb dyscypliny oraz wewnętrznego spokoju - sprawdzenie stanu załadowanego pochłaniacza ciepła, weryfikacja sprawności kompensatora odrzutu, nieznaczna regulacja celownika termicznego... Palce wykonywały znajome czynności, podczas gdy umysł dzielił swoją uwagę pomiędzy nasłuchiwanie wstrząsów, którym poddawany był okręt, a myślenie o zbliżającym się potencjalnym starciu.
A to było nieuniknione.
- A my w takim razie wiemy, że jednak ktoś jest w domu - odpowiedział mimochodem na słowa kroganina. Nie żeby ktoś z nich się spodziewał, że zastaną placówkę opuszczoną, chociaż zawsze było na to jakieś prawdopodobieństwo. Reed mógł porzucić kolejną kryjówkę, gdy tylko dostrzegł okręt albo gdy Vex odbił Mayę, uznając, że amnezja biotyczki będzie odwracalna i przyprowadzi ich od razu na miejsce, a oni mogli zastać tu tylko zgliszcza lub puste korytarze i pomieszczenia.
Chociaż znając łowcę, to prędzej czekałaby na nich wtedy pułapka.
Może zresztą nadal tak było. Widmo sam by tak zrobił na jego miejscu.
Podniósł wzrok, napotykając spojrzenie Mayi. Jego własne przesunęło się po pancerzu biotyczki, a potem po kroganina, nim sam również sięgnął po hełm do pasa i nałożył go na głowę, zamykając ją za lustrzanym odbiciem. To był pierwszy raz, gdy przygotowywali się do akcji w większą ilość osób niż we dwójkę, ale nawet teraz nie mogli różnić się od siebie bardziej: rosły kroganin w zbroi pełnej metalowych blizn i śladów, szczupła biotyczka w świeżym, zakapturzonym pancerzu i turianin w uzbrojeniu skrywającym odrzutowe napędy.
- Musi wystarczyć - rzucił pod nosem, gdy przyszły wieści odnośnie skanu planety. Gdy śluza otworzyła swoje wrota, a do jej wnętrza wtargnęły azotowo-metanowe wyziewy, nie zatrzymał się żeby podziwiać widoki, zamiast tego wychodząc od razu na zewnątrz. Widok wulkanicznych wzniesień oraz górującej nad nimi Mnemosyne, która swoją masywnością przytłaczała i napierała, potrafił jednak na dłużej zwrócić na siebie uwagę. Vex oderwał z trudem od niej wzrok, przenosząc go na ścieżkę przed nimi i lustrując onyksowe zbocza w poszukiwaniu czegokolwiek, co byłoby nie na miejscu.
- Oczy dookoła głowy. Jeżeli to faktycznie najlepsze podejście, to nie zdziwiłbym się jeżeli byłoby zaminowane - przyznał z ociąganiem na uwagę Mayi, natomiast po propozycji Raika przekrzywił lekko głowę, ale nim tego zrobił krok do przodu, powstrzymał go gestem. W oddali słyszał jak Arae startuje, zamierzając oddalić się na umówione miejsce, ale sam przyjrzał się okolicy uważniej. Jego wzrok zatrzymał się na wzniesieniach.
- Założę się, że tylko główne podejście jest zabezpieczone, jeżeli faktycznie coś na nas czeka - rzucił. - Ty idź przodem, ja pójdę górą - dodał, wskazując podbródkiem na najbliższy szczyt. Napędy przy jego pancerzu rozżarzyły się powoli, gdy aktywował systemy dewastatora. - Będę patrzył na waszą ścieżkę z góry. Może z tamtej perspektywy łatwiej będzie dostrzec coś, co będzie ukryte z waszej i zdążę was ostrzec.
Złapał mocniej karabin i zrobił kilka szybkich kroków do przodu, nim wybił się w powietrze, przełączając przepustnicę i zamierzając obrać trasę przez bardziej niedostępne, skalne wyłomy.

@Mistrz Gry
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+5% do obrażeń w walce wręcz   
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych
Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13477
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

5 maja 2025, o 22:31

zagrożenie - vex
A<33<B<66<C
Rzut kością 1d100:
10


zagrożenie - ekipa lądowa
A<33<B<66<C
Rzut kością 1d100:
94


obrażenia
Maya +10, Ugarr -10
A<33<B<66<C
Rzut kością 1d100:
22

Rzut kością 1d100:
4


spostrzegawczość - vex
50% - 30% [trudny test] = 20%
Rzut kością 1d100:
88
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13477
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

7 maja 2025, o 17:11

Powierzchnia Lethe była trudna zarówno w poruszaniu się, jak i obserwacji. Wulkaniczne wypryski stanowiły zagrożenie dla osoby, która wykonałaby jeden, pochopny krok, a z kolei emanujące z nich światło utrudniało dostrzeżenie potencjalnych pułapek w otaczającej je stale. Gdy Viyo wzniósł się w powietrze, z łatwością zwalczając słabą grawitację z pomocą silników odrzutowych, odkrył, że ścieżka prowadząca górą była jeszcze gorsza i bardziej wyboista niż ta na dole. Gdyby nie przewaga, której nie posiadali jego towarzysze, poruszanie się po niej sprawiałoby mu zbyt wielki trud, by jakakolwiek uzyskana dzięki temu przewaga była tego warta.
Tym razem świat nie okazał się prostszy do przeanalizowania gdy turianin nabrał odpowiedniego dystansu. Z góry skalista powierzchnia zlewała się w jedną, czarną masę poprzecinaną pajęczynką pomarańczowej lawy. Każdy cień wyglądał jak zdradziecka szczelina po to, by okazać się zwykłym fragmentem nawierzchni gdy stanęła na nim krogańska stopa.
W górze, wydawał się znacznie bliżej Mnemosyne. Olbrzym spoglądał na niego z góry, wypełniając większość nieba.
- To straszne zadupie - przyznał elokwentnie Raik gdy razem z Volyovą szli do przodu. - Kto by chciał tu cokolwiek mi...
Huk wybuchu przedarł się przez pasmo komunikatora, jak i rzadką atmosferę prosto do turianina w górze. Mała, celowana eksplozja miny odrzuciła dwójkę jego towarzyszy, a powietrze przeciął jęk przeciążonych generatorów tarcz. Volyova, mimo tego, że szła tyłem, odleciała do tyłu i wylądowała na własnych nogach, z trudem utrzymując równowagę nad stróżką lawy wędrującą pomiędzy jej butami. Kroganin, który przyjął na siebie całość impetu, odskoczył na dwa, trzy kroki dalej ale nie wydawał się ranny, ani choćby draśnięty.
- No, niech im będzie.
- Dobry start - mruknęła Volyova, mocniej zaciskając dłoń na pistolecie maszynowym. - Wygląda na to, że domownicy spodziewają się gości.
Viyo dostrzegł nieregularny cień na ziemi w jednej z dwóch odnóg w skalnej jamie, które wydawały się prowadzić do przodu. Jego powierzchnia błyszczała w najwyższych punktach, odbijając światło lawy jak i górującego nad Lethe, czerwonego olbrzyma.
- Ciało przed nami - zameldował Ugarr chwilę później, wskazując na jedną ze ścieżek. - Wypadałoby sprawdzić.
- A co, jeśli jest zaminowane? - żachnęła się kobieta w odpowiedzi, zadzierając głowę by spojrzeć na Viyo. - Chodźmy drugą stroną i obejrzyjmy z daleka.
@Vex
Vex
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 2067
Rejestracja: 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Dewastator
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Arae / Cytadela
Status: It's complicated.
Kredyty: 64.710
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

10 maja 2025, o 14:18

Widok na rozpościerającą się z wzniesienia powierzchnię Lethe przypominał przyglądanie się wielkiej plątaninie lśniących intensywną czerwienią i pomarańczą ścieżek, które zlewały się w jedną masę. Kiedy tylko turianin wylądował na szczycie, przycupnął przy poszarpanej krawędzi wulkanicznej skały i omiótł lufą karabinu przejścia poniżej, szukając czegokolwiek co odróżniałoby się od naturalnego krajobrazu spieczonego ogniem księżyca. Ogrom Mnemosyne nad głową ciążył niczym rzeczywisty twór, który w każdej chwili mógł na nich spaść i zgnieść, ale gdy umysł próbował to racjonalizować, na jego miejsce wskakiwały obrazy zupełnie odwrotne - Lethe przyciąganej w stronę gazowego giganta, wpadającego w jego objęcia, które niszczyły wszystko na swojej drodze. Razem z nimi.
- Gówno widać. Może nie był to taki świetny pomysł - rzucił przez komunikator, dzieląc swoją uwagę między śledzeniem swoich towarzyszy, a wypatrywaniem czyhającego na nich zagrożenia. Przełączył tryb w swoim celowniku na widok termalny, ale to - zgodnie z przewidywaniami - okazało się jeszcze gorsze. Średnia temperatura Lethe nie była tak bardzo wysoka, ale strumienie lawy i unoszące się nad nimi opary nagrzanej atmosfery sprawiały, że cały obraz był daleki od idealnego, zmuszając go do powrotu normalnej wizji.
Huk eksplozji od razu postawił go w stan zagrożenia, sprawiając, że ciało zareagowało zastrzykiem adrenaliny. Przeniósł wzrok w stronę swoich towarzyszy, akurat by dostrzec jak odzyskują równowagę. Zaniepokojenie i niepewność o ich życie trwały zaledwie uderzenie serca, ale napięcie pozostało nawet, gdy zobaczył, że nic im nie jest.
- To tyle jeżeli chodzi o pytanie czy zabezpieczyli drogę do swojej placówki - stwierdził. - Wszystko w porządku?
Baza Reeda oddała pierwszy strzał w wojnie, którą rozpoczęli przylatując do Thorne. Szansa na to, że placówka będzie opustoszała wciąż pozostawała w granicy prawdopodobieństwa, ale wątpliwości co do tego czy wszystkie przebiegnie bez większych problemów zostały już rozwiane. Widmo w milczeniu aktywował swój pancerz technologiczny i przygasił jego blask do zera.
- Coś jest przed wami - rzucił po dłuższej chwili, na kilka sekund przed tym, gdy Raik zameldował o ciele leżącym na ich drodze. Niespodziewana przeszkoda była równie podejrzana, co potencjalnie niebezpieczna, a jego pierwsza myśl pokryła się z tą, którą miała Maya. Pozostawienie na ścieżce ciała i zaminowanie go w celu przyciągnięcia uwagi wszystkich ciekawskich byłoby bardzo w stylu łowcy.
Nie odzywał się przez chwilę, a jakaś jego część ponuro pożałowała, że Maya straciła swoje zdolności biotyczne. Możliwość podniesienia czegoś zdalnie w celu potencjalnego zdetonowania pułapki przydałaby im się teraz jak nigdy, ale utracili tą szansę razem ze złotym blaskiem oczu niebieskowłosej kobiety. Postanowił jednak nie zwerbalizować swoich myśli na głos.
- To albo wabik, albo odstraszacz, albo poprzedni chętny, który próbował wykorzystać tą drogę i nie został uprzątnięty. W dodatku leży w wąskim gardle - dodał, przyglądając się wulkanicznym skałom zwężającym się w stronę środka ścieżki. Ostatnia wersja była najbardziej optymistyczna, bo oznaczałaby, że nieszczęśnik mógł oczyścić dla nich przynajmniej jedną pułapkę. - Zostawiam decyzję tobie Raik, bo to ciebie wysadzi w pierwszej kolejności. Ale bądź ostrożny. Ja sprawdzę jak wygląda druga ścieżka i co znajduje się za ciałem.
Z tymi słowami odbił się od swojej żerdzi, aktywując na krótko napędy, żeby przemieścić się na wzniesienie znajdujące się pomiędzy obiema ścieżkami.

@Mistrz Gry
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+5% do obrażeń w walce wręcz   
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych
Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13477
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

15 maja 2025, o 14:37

spostrzegawczość - vex
50% [średni test]
Rzut kością 1d100:
94


tajny rzut mg
A<30<B<60<C
Rzut kością 1d100:
60
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13477
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

17 maja 2025, o 16:57

Powierzchnia Lethe była zwodnicza. Kontrastujące jasne pokłady lawy i ciemna skała utrudniały widoczność zarówno z termowizją jak i bez. Obniżona grawitacja dawała fałszywe poczucie zwiększonej szybkości i zwinności, co tylko zachęcało do szybszego kierowania się w stronę ich celu - prosto przez zaminowane pole.
- Czymkolwiek jest, nie jest kawałkiem skały. Czegoś możemy się dowiedzieć - odrzucił kroganin, upierając się przy ruszeniu w stronę ciała ewidentnie niezrażony potencjalną, kolejną eksplozją.
W przeciwieństwie do niebieskowłosej.
- Proszę bardzo - mruknęła pod nosem, ale jej słowa zostały wychwycone przez komunikator, docierając do turianina. Dostrzegł z góry, jak kobieta zadarła głowę by na niego spojrzeć. - Idę drugą ścieżką.
Wbrew ich najgorszym przypuszczeniom, gdy ruszyli w stronę rozwidlenia nie napotkali kolejnych, schowanych na ich drodze min. Gdy turianin przeskakiwał ze skały na skałę, dostrzegł masywną sylwetkę kroganina, ostrożnie stąpającego w stronę leżącego ciała. Pochylił się nad nim, z początku szturchając jego nogę lufą trzymanej strzelby, a później rozpoczynając przeszukanie.
- Nie pamiętam niczego takiego - mruknęła Volyova, bardziej do siebie niż do towarzyszącego jej turianina. - Musieliśmy wylądować bliżej celu.
Alternatywna ścieżka wyglądała na czystą. Gruzowisko i odłamki skał leżały pod jedną ze ścian, ale nienaganność przejścia sprawiła, że Maya zatrzymała się, wahając przed ruszeniem dalej.
- Bardzo wygodnie - skwitowała, wymachując ręką do silników w jego pancerzy, które bez problemu utrzymywały go w powietrzu. - Jaki to ma udźwi...
- Ten trup jest świeży - głos kroganina wszedł w jej słowo gdy Ugarr dokonał odkrycia. - Nie znam się na tyle, by powiedzieć ile ma, ale na pewno nie leży tu od lat. Jeszcze się całkiem nie rozłożył. Ale na pewno nie wysadziła go eksplozja.
- Zabieraj omni-klucz - syknął na komunikatorze Isaac, natychmiast wcinając się w konwersację, której wraz z Etsy się przysłuchiwali.
Raik umilkł na chwilę, sprawdzając.
- Omni-klucza nie ma - odrzucił, zaprzeczając. - I kieszenie puste. Żadnych oznaczeń. Viyo, rzucisz tę kamerę?

@Vex
Vex
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 2067
Rejestracja: 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Dewastator
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Arae / Cytadela
Status: It's complicated.
Kredyty: 64.710
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

21 maja 2025, o 16:49

Turianin przyklęknął na wzniesieniu pomiędzy ścieżkami, po czym zerknął z powątpiewaniem przez ramię w stronę kroganina, chociaż zdawał sobie, że z tej odległości wojownik nie będzie widział jego miny - nawet gdyby nie miał na sobie hełmu.
- Na przykład tego jak wysoko można podrzucić kroganina ładunkiem wybuchowym? - podsunął usłużnie. Jego wzrok jednak zawisł na dłużej na Raiku, gdy ten zbliżał się do leżącego ciała. Chociaż zdawał sobie sprawę z wytrzymałości wojownika, to nie mógł pozbyć się nuty niepokoju, która towarzyszyła mu, gdy ten podchodził do potencjalnej, wybuchowej pułapki. Krogańskie ciało potrafiło wiele znieść - blizny Ugarra były tego dowodem - ale Widmo wiedział jak niewiele stoi między czyimś życiem, a śmiercią, gdy w grę wchodziły ładunki wybuchowe. Kiedy kroganin szturchał ciało lufą broni, przed oczami na uderzenie serca stanęło mu wspomnienie z Thessii oraz pechowej concierge, która w jednej chwili stała przed nim, a w drugiej zniknęła w purpurowej mgiełce i błękitnych fragmentów ciała oraz ubrania.
- Po prostu nie daj się wysadzić, dobra? Isaac by mi tego nie darował - mruknął po chwili, zamykając wspomnienie z powrotem w tej klatce, z której próbowało się wyrwać i przenosząc wzrok na sąsiednią drogę.
Wrażenie, które sprawiała nienagannie uprzątnięta ścieżka, niewiele różniło się od tego, które odniosła biotyczka.
- Eksplozja, która odrzuciła na bok cały gruz? - zarzucił teorią, podlatując na jeden z występów i na nim przykucając. Przesunął wzrokiem po ziemi, szukając jej potwierdzenia w śladach sadzy lub fali uderzeniowej. Zerknął na wzniesienie, szacując jaka była szansa na to, że było zaminowane tak, żeby przewrócić się na drogę gdzie znajdował się Raik. - Droga na pojazd?
Żadna nie była dobra i żadna mu się nie podobała. Może poza sugestią Mayi, która sprawiła, że wydobyło się z niego coś między parsknięciem, a zamyślonym "hm".
- Nie wiem, ale możemy sprawdzić. Odwdzięczę ci się za to unoszenie mnie w głębi lodowej studni - rzucił pół serio, pół żartem, nawiązując do odległego AZ-102, nim odwrócił się znowu w stronę kroganina. - Ale lepiej wróćmy do ścieżki Raika, skoro już wiemy, że nic tam nie wybucha. Możemy udawać, że mieliśmy rację i ta droga jest bezpieczniejsza, ale chcemy sprawić mu przyjemność i mu potowarzyszyć - dodał, bynajmniej nie wyłączając transmisji.
Miał swoją ciekawość, ale ta ustępowała jego niechęci do bycia wysadzonym, postrzelonym lub przysypanym gruzem.
- A co go wysadziło? Ma jakieś ślady na pancerzu po pociskach albo innych obrażeniach? Ma w ogóle jakieś oznaczenia? I w którą stronę leżał - bazy czy odwrotną? - dodał, odbijając się od swojego fragmentu skały, żeby podfrunąć do kolejnego i być w zasięgu rzutu kamery. Wyciągnął ją z ładownicy, uruchomił tak jak pokazał mu haker i rzucił do kroganina.

@Mistrz Gry
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+5% do obrażeń w walce wręcz   
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych
Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13477
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

27 maja 2025, o 22:09

Droga, przy której stanęli wraz z Mayą nie wzbudzała żadnych podejrzeń. Gdy przyjrzał się ścianie, pod którą na ziemi leżały fragmenty skał i osuwisko dostrzegł, że sam szczyt skały zaginał się lekko ponad drogę - i najwyraźniej ten szczyt ukruszył się pod wpływem aktywności tektonicznej bądź drgań wywołanych eksplozją, spadając na ziemię. Mimo tego, płaskie przejście pozbawione znaków szczególnych czy niepokojących oznak samo w sobie nie budziło zaufania, co wyraźnie podkreśliła niebieskowłosa chętnie cofając się do rozdroża, na którym rozdzielili się wraz z Raikiem.
Wspomnienie lodowej jaskini zawisło na moment między nimi gdy wzrok kobiety przesunął się po silnikach odrzutowych zamocowanych w turiańskim pancerzu. Przytaknęła lekko, z wahaniem, choć nie wykonała w jego stronę kroku - jakby myślami pozostała w tamtym miejscu, które przywołał, wraz ze wszystkimi reperkusjami jakie się z tym wiązały.
Ugarr pochylał się nad obcym ciałem gdy do niego podeszli.
- I jak drugie przejście? - spytał ni stąd, ni zowąd, nie dając po sobie poznać jeśli dostrzegł ich zawahanie, maskowane zainteresowaniem wobec odnalezionego trupa.
Ciało faktycznie wyglądało na świeże. Pancerz ludzkiego mężczyzny pokryty był sadzą i odłamkami wulkanicznej skały, ale nawet mimo tego nie sposób było dostrzec konkretnych oznaczeń na jego powierzchni. Twarz trupa była sztywna, blada, a oczy zamknięte. Przypominał zastygły posąg, który z wolna wrastał w wulkaniczną glebę.
Przynajmniej dopóki krogański but nie obrócił go gwałtownie na brzuch, z jękiem ceramicznego pancerza do złudzenia przypominającym odgłos łamanych kości. Maya mruknęła coś z niezadowoleniem pod nosem, przestępując obok trupa i powoli podchodząc do zakrętu, który prowadził dalej.
- Rany postrzałowe. Żebra, bark - wyliczył kroganin, wskazując na czarne ślady wyróżniające się na gładkich częściach. Wyprostował się, rozglądając wokół i aktywując latarkę. Pod ostrym snopem światła przyglądał się skałom wokół, wodząc palcami okutymi w grubą rękawicę po jednej ze ścian. - Niezbyt wielka strzelanina. Byli celni.
Volyova cofnęła się gwałtownie, a kawałki skały ukruszyły się spod jej butów. Wcześniej zajęła pozycję na przodzie, badając dalszą drogę we względnie bezpieczny sposób.
- Mamy towarzystwo - syknęła, przylegając do jednej ze ścian. Viyo dostrzegł, jak jej dłoń odruchowo się unosi, palce zaciskają w pięść w charakterystycznym geście - ale żadne, błękitne ogniki nie wystrzeliły spomiędzy nich, zmuszając ją do sięgnięcia po broń. - Trzy cele, przeciskają się przez wąskie przejście. Idą w naszym kierunku.
Ugarr parsknął coś pod nosem, co o ile niezrozumiałe, było jednocześnie wyrazem zadowolenia. Mocniej chwycił za swoją strzelbę.
- Niech lezą - rzucił butnie, wskazując na miejsce, w którym stała Maya. - Pora się przywitać.

@Vex
Vex
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 2067
Rejestracja: 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Dewastator
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Arae / Cytadela
Status: It's complicated.
Kredyty: 64.710
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

31 maja 2025, o 17:51

Widmo wylądował w pobliżu Raika, wyłączając napędy i przyklękając przy leżącym ciele. Chęć uzyskania jakichkolwiek pierwszych odpowiedzi okazała się zbyt silna, by jej się oprzeć; uruchomił lewitującą kamerę od Isaaca, pozwalając jej zeskanować zabitego, podczas gdy sam również przyjrzał się nieboszczykowi.
- Super bezpieczne. Prosta ścieżka, żadnych min, a przy wyjściu dostajesz naszyjnik z krzaków do zawieszenia na szyi oraz pożegnalnego drinka - odpowiedział z roztargnieniem, obserwując zwłoki. Przesunął palcami rękawicy po naramienniku mężczyzny, ścierając z nich sadzę oraz wulkaniczny pył, który powoli wgryzał się w powierzchnię ceramitu, ale nie dostrzegł żadnych oznaczeń. Rany, które odkrył kroganin po obróceniu denata na brzuch, opowiadały jednak pewną historię.
- W plecy - bardziej stwierdził niż zapytał. - Uciekał?
Widząc ciało, obstawiał, że natkną się na kogoś, kto próbował dostać się do bazy, korzystając z tej samej drogi co oni. Może członka jakiejś pirackiej bandy, która przypadkiem wyłapała sygnaturę placówki i uznała, że to potencjalny łakomy kąsek dla ich zasobów albo członka jakiejś ekspedycji, która miała pecha, żeby wybrać swoje miejsce lądowania na księżycu zbyt blisko ukrytej bazy. Ale mężczyzna odziany w pancerz bez oznaczeń, który został zabiły w chwili ucieczki z bazy, zamiast zapewnić odpowiedzi, dokładał tylko kolejnych pytań.
Zbuntowany człowiek ekipy Reeda? Pracownik Castora, któremu nie spodobał się powrót łowcy i przejęcie placówki na swoją bazę? Inny eksperyment pamięciowy pokroju Mayi?
Nie wiedzieli ile mógł tu leżeć i dlaczego. Nie natknął się na ładunki wybuchowe, które powitały ich na starcie, więc albo te zostały założone później, albo po prostu do nich nie dobiegł. Co jednak skłoniło go do tego, żeby w ogóle zacząć uciekać, pozostawało inną kwestią. Warstwa pyłu i czarnego pyłu nie ułatwiała jednak identyfikacji tego ile czasu upłynęło od tamtego momentu.
Słowa niebieskowłosej kobiety wyrwały go z rozmyślań równie skutecznie co wystrzał z pistoletu. Poderwał głowę, jednym ruchem zgarniając z powietrza kamerę i wsuwając ją z powrotem do ładownicy, jednocześnie podnosząc się na nogi.
- Widzieli cię? - zapytał tylko, przysuwając karabin bliżej do ramienia i szukając sobie jakiegoś wygodnego wyłomu powyżej, który mógłby zapewnić mu przewagę wysokości przy jednoczesnej zachowaniu osłony pod postacią wulkanicznych skał. - Spróbujmy ich zaskoczyć, gdy będą na otwartej przestrzeni. I zostawić jednego przy życiu - dodał po chwili.
Trup nie miał dla nich odpowiedzi. Może inaczej będzie z żywym.

@Mistrz Gry
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+5% do obrażeń w walce wręcz   
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych
Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13477
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

6 cze 2025, o 17:49

Niebieskowłosa pokręciła przecząco głową, lgnąc plecami do skalnej ściany. Zauważył, jak mocniej zaciska dłoń na trzymanym przez nią pistolecie. Gdzieś pod wizjerem jej hełmu dostrzegł niepokój przed pierwszym starciem, w którym nie mogła posiłkować się biotyką - prawdopodobnie jednym z niewielu, o ile nie pierwszym w jej życiu nierozerwalnie związanym z tajemniczą siłą ciemnej energii.
Kroganin miał nietęgą minę, sugerującą, że nie zamierza pchać się do walki z entuzjazmem - ale wbrew temu, w jego ciało wdarła się energia. Cały, ogromny bagaż doświadczeń bitewnych kierował jego instynktem, poruszając Ugarrem w stronę przesmyku, w którym mieli czekać na nadejście przeciwników. W jego ruchach było coś naturalnego, jakby zarówno jego masywność, ciężka strzelba i gruby pancerz nie wpływały na lekkość stawianych przez niego kroków, a pomimo nabytego spokoju gdzieś w kościach pozostała wrodzona, krogańska gwałtowność.
- Jeśli pracują dla Reeda, zatrzymanie jednego żywcem może nie być proste - mruknęła, ustawiając się w miejscu gdy Viyo rozglądał się za dogodną pozycją strzelecką. - Castor lubił zacierać po sobie ślady.
- Żywy nie znaczy cały - zarechotał pod nosem kroganin, idąc śladem niebieskowłosej. - Już widzę jak zaciera cokolwiek bez rąk.
Terytorium po drugiej stronie wyłomu okazało się upstrzone skałami, choć stosunkowo ciemne i pozbawione pajęczynek wulkanicznych strumieni. Turianin bez problemu odnalazł dla siebie dogodne miejsce - wysoko poza zasięgiem ataków wręcz, na szczycie wyłomu we wgłębieniu, które zapewniało mu ochronę. Sporadyczne, większe odłamki wulkanicznej skały tworzyły kilka ślepych punktów z jego perspektywy, ale dostrzegł natychmiast trójkę postaci wyróżniającą się z tła. Ich ciemnoszare pancerze były błyszczące i pozbawione oznaczeń - przynajmniej z daleka - gdy wkroczyli na środek otwartego terenu, nieświadomi ich obecności.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

@Vex
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13477
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

24 cze 2026, o 14:18


Element zaskoczenia: Drużyna atakuje jako pierwsza. Rzut na inicjatywę na początku drugiej tury.
Przewaga wysokości: Vex otrzymuje +10 do ignorowania osłon. Niskie osłony dają 0 ochrony, wysokie dają -10 do celności.
inicjatywa
Maya -> Vex -> Raik -> P2 -> P3 -> P1
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Obowiązuje od tury numer 2.
AKCJA I
Wyświetl wiadomość pozafabularną

AKCJA II
Wyświetl wiadomość pozafabularną

AKCJA III
Wyświetl wiadomość pozafabularną

KONIEC TURY THINGS
Wyświetl wiadomość pozafabularną

P1
Tarcze: 0
Pancerz: 242
Ranny 2 (-10), Podpalony, Powalony

P3
Tarcze: 224
Pancerz: 1070

Vex
Tarcze: 1247
Pancerz: 750
Podniesiony [10] do 2 akcji P1.

Maya
Tarcze: 1044
Pancerz: 850
Podniesiona [10] do 2 akcji P1.

Raik
Tarcze: 0
Pancerz: 472

inicjatywa
Maya -> Vex -> Raik -> P2 -> P3 -> P1
AKCJA I
Wyświetl wiadomość pozafabularną

AKCJA II
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13477
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

28 cze 2026, o 23:12

Wyświetl wiadomość pozafabularną Trzy, ciemne sylwetki z trudem odcinały się od wulkanicznego podłoża wkraczając na otwarte pole. Mając przewagę wysokości, dostrzegł ich jako pierwszy wyraźnie - wchodząc między skały, robili to pośpiesznie lecz gdy tylko znaleźli się na większej przestrzeni, wyraźnie zwolnili, a ich chód nabrał ostrożności. Wydawali się poruszać w pewnym celu, przeczesując pokonywane terytorium i rozdzielając się po natrafieniu na większą przeszkodę.
Jeśli jednak spodziewali się zagrożenia, najwyraźniej nie spodziewali się go tak szybko.
W śladowej atmosferze Lethe huk wystrzału był cichszy, jego brzmienie nieco inne od tego, do którego przywykł Widmo, lecz natychmiast rozpoznał jego źródło. Wychylająca się zza skały niebieskowłosa jako pierwsza otworzyła ogień do stojącego najbliżej osobnika, posturą odpowiadającemu ludzkiemu mężczyźnie.
Po tym, wszystko potoczyło się szybko i gwałtownie.
Na tle wulkanicznej otchłani pod spodem, pocisk spalenia wyglądał niepozornie - jak jedna iskra wystrzelona z tryskającej w pęknięciach skorupy lawy. Iskra, która znalazła swój cel w postrzelonym przez Volyovą mężczyźnie, a dotykając tarcz kinetycznych eksplodowała na tysiąc innych. Niektóre z nich powędrowały do towarzyszącego mu biotyka, zajmując jego pancerz. Dwie, płomienne sylwetki teraz odznaczały się od terenu jak małe słońca, kierując swoje bronie w stronę nadciągającego przeciwnika.
Hak wystrzelony ze strzelby Ugarra przemknął koło głowy jednego z nich, zmuszając go do uskoczenia w bok by uniknąć śmiercionośnego pocisku niemożliwego do zatrzymania przez możliwości generatora tarcz. Kroganin ryknął wściekle, mknąc w sam środek bitwy, pomiędzy dwie, płomienne sylwetki natychmiast zwracające się ku niemu. Mężczyźni kontratakowali, robili to szybko, automatycznie, wprawionemu oku Widma pokazując swój wysoki poziom wyszkolenia. Z początku żaden z nich nie skupił się na prowadzeniu ognia - sylwetka jednego błysnęła błękitem, wyzierającym spomiędzy czerwonych języków, gdy ten wzniósł wokół nich barierę. Omni-klucz drugiego rozświetlił się na krótką chwilę, by zaraz po tym analogiczne urządzenie rozbłysło w ciemnościach, w których trzecia, szara figura była niemal niemożliwa do dostrzeżenia.
Póki nie wystrzeliła.
Tarcze Ugarra rozbłysły, niemal uginając się pod naporem karabinu szturmowego chowającego się z tyłu zwiadowcy. Kroganin odwrócił w jego stronę łeb, jednak nie stracił na swoim skupieniu - jego strzelba wściekle rozbrzmiała w mieszance gazów wypełniających atmosferę, rozrywając tarcze stojącego najbliżej przeciwnika.
Bitwa była krótka. W ognistym świecie Lethe niemal zimna w swojej precyzyjności. Przywodziła na myśl to, do czego Widmo przyzwyczaił się rok wcześniej - walkę z oddziałami specjalnymi doświadczonymi w tego typu starciach, a nie z bandą przypadkowych najemników bądź obcych sobie żołnierzy naprędce zbitych do kupy na potrzebę misji.
W przeciwieństwie do tych drugich, ci również wiedzieli kiedy się poddać.
Płomienie ogarniające dwójkę agentów eksplodowały powtórnie, zajmując ich ciała, kończyny, wypalając metal w dzierżonych przez nich broniach. W tym chaosie, z ziemi nie sposób było dostrzec tego, co działo się z tyłu - w ciemnościach, pomiędzy krętymi ścieżkami wytyczonymi przez lawę. Wyłącznie z góry, Viyo był w stanie zauważyć, że trzeci z nich rzucił się do biegu, prosto przez usłane granatami łukowymi pole minowe szarpiące jego tarczami jak drut kolczasty odzieżą.
- Trzeci - wyrwane pośpiesznie słowo przedarło się przez chaos konających, posyłających zniekształcone fale dźwiękowe w jego kierunku. - Trzeci ucieka.
Nie musiała mu tego mówić - był w powietrzu, dostrzegł to chwilę wcześniej, jednak w nagłym komunikacie niebieskowłosej mógł wyczuć wyraźną frustrację. Gdzieś w dole, wraz z Ugarrem rzuciła się do biegu, podczas gdy jego silniki odrzutowe pchnęły go w stronę szukającego schronienia mężczyzny.
Turiańskie ciało uderzyło z impetem w biegnącego, powalając go na ziemię. Z bliska, Viyo dostrzegł w tym chaosie jego pancerz - porysowany, lecz gładki, pozbawiony wszelkich oznaczeń. Inny niż pancerz należący do trupa, którego znaleźli wcześniej. Nie był w stanie się mu przyjrzeć, błysk broni odwrócił jego uwagę gdy ten sięgnął po karabin, usiłując wycelować go w jego stronę, zmuszając go do złapania lufy i odsunięcia jej w bok pod kątem, który wykręcił mu dłoń.
Napastnik zesztywniał pod wpływem bólu, który przemknął po jego ramieniu i zastygł w miejscu. Jego wizjer był przyciemniony, nie ujawniając żadnego detalu twarzy - a usta zamknięte, nie zdradzając sekretów.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Vex
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 2067
Rejestracja: 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Dewastator
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Arae / Cytadela
Status: It's complicated.
Kredyty: 64.710
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

29 cze 2026, o 22:32

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mężczyźni, którzy wyszli im naprzeciw, nie byli ani piratami, ani nawet zwykłymi żołnierzami. Gdy w powietrzu zaczęły latać pociski oraz wystrzelone języki plazmy, nie rozbiegli się w panice ani nie poddali niespodziewanemu chaosowi, który rozpętał się dookoła nich. Vex widział ze swojego stanowiska między skałami jak dyscyplina bierze w nich górę, gdy szybko dostosowali się do zasadzki oraz do ryczącego kroganina, który zmanifestował się między nimi; nie zważali ani na padające na nich ciosy, ani na eksplozje ognia, ani na trzeszczące w rzadkiej atmosferze łuki wyładowań elektrycznych, zamiast tego od razu chwytając się wpojonych im zasad.
Znaleźć osłonę. Odzyskać przewagę. Odpowiedzieć ogniem.
Błękitny bąbel biotyki wyrósł na odsłoniętym terenie niczym niespodziewana, niebieska kropla wody na spieczonej powierzchni wulkanicznego księżyca. Jego powierzchnia zafalowała pod naporem pocisków, zwalniając ich trajektorię jak gdyby wleciały w faktyczny, gęsty płyn, podczas gdy mężczyźni w środku zaczęli się bronić, próbując odwrócić zasadzkę. Chwilę później ta sama, błękitna energia otoczyła ciało Mayi i prześlizgnęła się na niego, gdy miedzy nimi pojawiła się drżąca, niestabilna osobliwość - odmienna od tej destruktywnej, pożerającej światy kuli pustki, którą kiedyś potrafiła stworzyć Maya, ale której działanie od razu poderwało ich w powietrze, odwracając grawitację oraz porywając z nimi luźny pył, drobne kawałki bazaltu i pechowe krople lawy. Seria wystrzelona z jego karabinu skręciła, walcząc z nowymi prawami fizyki i tylko częściowo rozbijając tarcze przeciwnika, a częściowo wgryzając się w czarny kamień za jego plecami.
Nie tylko jego pociski skręciły.
Seria wystrzelona ze smukłego pistoletu maszynowego Mayi rozbiła się mu tuż przed twarzą, wywołując kręgi na powierzchni jego kinetycznej osłony. Jego lustrzany hełm nieznacznie obrócił się w stronę kobiety, gdy wpatrywał się w nią wymownie bez słowa przed pojedyncze uderzenie serca, nim cisnął kolejnym płonącym pociskiem ponad polem walki, ponownie skupiając się na toczącej się bitwie.
Kiedy tarcze Raika eksplodowały, a kroganin stęknął pod uderzeniami celnych pocisków jednego z przeciwników, jakaś część jego myśli uświadomiła sobie, że nie pamięta kiedy ostatnio walczył z kimś ramię w ramię. Wydawało się, że całe lata temu odsunął się od klasycznego wizerunku turiańskiego żołnierza, którzy współpracę i walkę z grupie mieli wpojone w geny wraz z wychowaniem - o ile w ogóle kiedykolwiek posiadał tą cechę swoich krewniaków. Odkąd opuścił Hierarchię, niemal każdą bitwę odbywał w pojedynkę, jeżeli nie liczyć głosu Etsy w swojej słuchawce, i służyło mu to bardziej niż lata spędzone w armii. Trochę później to Maya wypełniła tą lukę w jego naturze - oboje dopełniali się na polu bitwy, gdy on ściągał na siebie ogień i rozpraszał wrogów, a ona szerzyła destrukcję swoją czarną biotyką Furii. Gdy odeszła, niemal odruchowo wrócił do stanu sprzed jej poznania, a teraz ciężko było mu przestawić się z powrotem na walkę w większym oddziale.
Jeszcze niecałe cztery miesiące temu to on byłby tam na dole, ściągając pociski na swój technologiczny pancerz, a nie rosły kroganin. Teraz jednak to wojownik parł w pierwszej linii, on czaił się przycupnięty na kamiennej grani, a Maya uczyła się na nowo walczyć bez niszczycielskiej siły, którą wcześniej miała na każde swoje skinienie.
Eksplozje i wystrzały ze strzelby, które powaliły dwójkę z trzech przeciwników, sprawiły, że jego uwaga z powrotem w całości wróciła na pole bitwy. Jeszcze nim głos Mayi przebrzmiał do końca w słuchawce, dostrzegł jak trzeci w żołnierzy podejmuje decyzję i rzuca się do ucieczki. Kawałki wulkanicznej skały wyprysnęły spod odrzutowych napędów, gdy Vex bez namysłu opuścił swoją osłonę i przemknął nad biotyczką oraz Raikiem, po czym wbił się w barkiem w mężczyznę i przewrócił go na ziemię. Dewastator Viktora coraz bardziej stawał się przedłużeniem jego woli, dając świadectwo tego jak dobrą robotę wykonał naukowiec.
Na krótką chwilę starli się na ziemi. Wykręcona na bok ręka z pistoletem nie wypaliła, gdy żołnierz próbował w niego strzelić i niemal w tej samej chwili w drugiej ręce Vexa zapaliła się grafitowa kama omni-ostrza. Turianin nie zaatakował jednak, a zamiast tego podsunął kosę pod brodę mężczyzny, gdy oboje znieruchomieli.
- Od razu pigułka czy może jednak najpierw rozmowa? - zapytał, gdy maska żołnierza odbijała się w jego własnej. Zielone tęczówki śledziły jednak uważnie ruchy mężczyzny, gotowe wbić ostrze kamy w jego drugą rękę, jeżeli tą spróbowałby wykonać jakiś ruch lub gest zwiastujący zaaplikowanie sobie czegoś.

@Mistrz Gry
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+5% do obrażeń w walce wręcz   
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych
Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13477
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

29 cze 2026, o 23:05

Reakcja agenta
Dobra < 30 < Zła < 60 < Bardzo zła
Rzut kością 1d100:
60


przeszukanie - maya i raik
20%
Rzut kością 1d100:
52
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13477
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

1 lip 2026, o 01:04

Za swoimi plecami, Viyo wyczuwał ruch. Śladowa atmosfera Lethe niosła ku niemu wątłe odgłosy nadciągających kroków gdy dwójka jego towarzyszy przedzierała się przez wulkaniczną powierzchnię by dotrzeć do niego. Po krótkiej chwili wyczuł za sobą obecność, choć wyłącznie jednej osoby - Volyova stanęła za jego plecami, spoglądając na przygwożdżonego przez niego żołnierza. Gdy upewniła się, że nie był w stanie wyrządzić żadnych szkód, odwróciła się, wraz z Ugarrem zajmując się przeszukaniem ciał.
Żołnierz leżący na ziemi znieruchomiał, nie próbując dalszej walki po tym, gdy jego ręka wykręciła się pod bolesnym kątem nawet pomimo chroniącej jej ceramicznej powłoki. Zamarł tak skutecznie, że Viyo mógłby przysiąc, że już teraz opuściło go życie - wizjer odbijał wyłącznie turiańską głowę, nie przepuszczając go dalej, do schowanej pod nim mimiki agenta. Jedynie jego unosząca się klatka piersiowa zdradzała, że wciąż oddychał.
- Wnioskując po tej ciszy, mogę powiedzieć wam, żebyście zabierali omni-klucze - głos Isaaca jako pierwszy przedarł się przez ciszę, brzmiąc na ich łączu komunikacyjnym.
Gdzieś w tle, Raik powoli opisywał sytuację do tkwiącego na orbicie Arae, jednocześnie zgarniając sprzęt z dwójki innych pokonanych przez nich wrogów.
- Zaszyfrowane. Może się pofatygujesz tu i sam je sprawdzisz? - wytknął kroganin, z cichym stęknięciem pochylając się nad trupem.
- Lubię myśleć, że piekło czeka na mnie za parędziesiąt lat, a nie za godzinę - odparował haker, na co Ugarr zarechotał cicho i, zgarniając oba urządzenia, przystanął koło jednej ze skał by wyjąć ze swoich kieszeni omni-żel.
Volyova znów znalazła się obok. Bez błękitno-czarnej biotyki towarzyszącej jej w każdej chwili, na tle ciemnego, skalistego podłoża przypominała wyrastający z ziemi cień. Gdy zerknął w jej stronę, dostrzegł, że w dłoniach trzymała karabin - ten sam, który tkwił koło wciąż żywego agenta.
- Ludzka budowa, choć zmodyfikowana - poinformowała go krótko, złość wciąż chowała się w jej głosie w postaci niepewnego drżenia. - Masz prawie to samo na plecach.
Agent drgnął lekko - powietrze nie mogło przenosić ich słów wyraźnie, ale najwyraźniej zrozumiał sens ich rozmowy. Sięgnął w stronę karabinu, w tej desperackiej próbie odzyskania przewagi, której skrócenie było dla Widma wyłącznie jednym ruchem odrzucającym broń w bok, bądź wykręcającym mu ramię aż wreszcie coś w jego wnętrzu mogło trzasnąć.
- Co z nim zrobisz? - spytała niebieskowłosa, spoglądając na wijącego się na ziemi, milczącego mężczyznę. Na próżno było szukać w tych słowach współczucia.
- Wylądowaliśmy na planecie, oni wysłali zwiad. Przyślą następnych, lepiej przygotowanych, w większej ilości - rzucił Raik przez ich komunikator, dalej stojąc dalej i opatrując swoje ubytki w ceramice, poza zasięgiem słuchu agenta. - Powinniśmy się ruszać.

@Vex
Vex
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 2067
Rejestracja: 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Dewastator
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Arae / Cytadela
Status: It's complicated.
Kredyty: 64.710
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

5 lip 2026, o 12:15

Gdy jego towarzysze podeszli, również stając nad mężczyzną, Vex bez słowa zerwał jego omni-klucz oraz odrzucił na bok broń, którą ten mógł mieć przy sobie, także podnosząc się na nogi. Otoczony przez ich trójkę, pozbawiony uzbrojenia i ciężko ranny, nie powinien stanowić zagrożenia, ale jeżeli też spróbował się podnieść, to turianin upewnił się, żeby pozostał na ziemi, tym razem butem.
Słowa Mayi sprawiły jednak, że przekrzywił lekko głowę, przyglądając się mężczyźnie w innym świetle. Zerknął na jego karabin, leżący kawałek dalej pośród wulkanicznej skały, nim wrócił spojrzeniem ku żołnierzowi.
- Jak ochroniarze Jeffersona - odrzucił, wygrzebując z pamięci wspomnienia mroźnej Noverii oraz walki w korytarzach stacji badawczej. Broń, która wcześniej była w posiadaniu opancerzonego, pobliźnionego mężczyzny, z którym się wtedy starł, wciąż dobrze mu służyła, pomimo swojej przeszłości. Był to ludzki model z Przymierza, więc nie było dziwne, że znalazł się w dłoniach odłamu organizacji Przymierza, ale jednocześnie był na tyle rzadki i wyspecjalizowany, że turianin postanowił potraktować ten potencjalny przypadek z większą uwagą.
- Kevin powiedział mi kiedyś, że wasi żołnierze giną w imię przyszłości - powiedział, patrząc z góry na mężczyznę. - Nie sądzę, żebyś nam coś powiedział, jeżeli faktycznie znowu trafiliśmy na jego obstawę.
Jego wzrok przesunął się po szczytach bazaltowych wzniesień oraz pomarańczowych strumieni lawy, która przecinała je lśniącymi żyłkami; powietrze falowało od gorąca, podgrzewając i tak już trującą, azotową atmosferę do nieprzyjemnych temperatur. Założenie bazy w takim miejscu pasowało do inżyniera z Noverii. W końcu pomagał też zaprojektować Chascę, która znajdowała się na granicy równie niegościnnych rejonów.
Raik miał jednak rację. Ich okienko zaskoczenia zmniejszało się powoli, sprawiając, że reszta żołnierzy w bazie do której zmierzali, miała większe szanse się zmobilizować i wysłać posiłki. Ich jeniec był problematyczny pod względem praktycznym - nie mogli go zostawić, bo nie było wiadomo czy będą tędy wracać. Marnowanie na niego omni-kajdanek lub specyfiku Grace też wydawało się niepotrzebnym ryzykiem, bo człowiek mógł albo nic nie wiedzieć, albo zwyczajnie nie chcieć współpracować, co było zresztą najbardziej prawdopodobne znając usposobienie ludzi z Castora.
Mógł też był kontrolowany jak Maya, ale nie byli w stanie tego sprawdzić. Ruchy Mayi pod działaniem implantu były sztywne, nienaturalne, ale czy tak samo mogłoby być w ciele kogoś, kto był pod jego wpływem o wiele dłużej? Puszczenie żołnierza wolno za swoimi plecami też nie wchodziło w grę.
- Dam mu wybór - odpowiedział po chwili na pytanie Mayi, chociaż kierował je również do leżącego człowieka. Opuścił karabin, ale zamiast tego sięgnął do uda i odpiął z niego ciężki pistolet. - Jeżeli nam pomożesz, obezwładnimy cię i wrócimy po ciebie, gdy będzie po wszystkim. Możesz spróbować odpowiedzieć na nasze pytania i żyć, żeby w przyszłości potencjalnie walczyć dalej. Albo zginąć tu i teraz. Decyzja należy do ciebie.
Dał żołnierzowi dwie sekundy, żeby przyswoił sobie jego ofertę, nim kontynuował.
- Czy Reed lub Zheng Mai są w waszej placówce lub tym systemie? Ilu żołnierzy jest w środku? Jakie macie zabezpieczenia?
Pytał krótko i bez nacisku, trzymając broń skierowaną w stronę ziemi, obserwując mężczyznę. Szukał w mimice jego ciała jakiejś reakcji, która podpowiedziałaby mu coś o nim lub tym, co kryje się we wnętrzu jego głowy, jeżeli jednak jego pytania przebrzmiały w powietrzu i żołnierz dalej milczał, przyglądał mu się przez chwilę, po czym bez słowa uniósł pistolet i bez żalu pociągnął za spust.

@Vex
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+5% do obrażeń w walce wręcz   
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych
Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13477
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

8 lip 2026, o 22:43

tajny rzut mg
30%
Rzut kością 1d100:
72

Wróć do „Galaktyka”