W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Mol
Awatar użytkownika
Posty: 91
Rejestracja: 17 maja 2023, o 21:26
Miano: Mol Saerth
Wiek: 20
Klasa: Strażnik
Rasa: Drell
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 19.070
Medals:

[Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

3 cze 2025, o 22:29

Im bardziej oddalał się od grupy tym lepiej rozumiał jak ryzykownego i niebezpiecznego zadania się podjął. Poruszał się cicho, z wyuczoną sprawnością, pozostając pod kamuflażem i przemykając się przez kompleks niczym cień. Musiał działać ostrożnie, inaczej zginie, nie wypełniając nawet swojego zadania. A to byłoby tak samo złe jak porzucenie Zaery. Wyciszył umysł i oddech, ignorując próby Omega Red i skupiając się tylko na dotarciu do celu. Co zresztą mu się udało, a widok, który zastał sprawił, że musiał się na moment zatrzymać. Przez krótką chwilę zwątpił, czy faktycznie zdążył na czas. Ale skan przyniósł nadzieję, niewielką, ale wciąż istniejącą. Niestety, pojawiły się kolejne trudności, istota którą trudno mu było opisać, a jeszcze trudniej skategoryzować. Zacisnął zęby i zrobił najbardziej odruchową rzecz. Spróbował rozbić kapsułę Zaery za pomocą dostępnych środków, najprawdopodobniej uderzając pistoletem.
-Nie wiem po co ci ona, nie próbuję nawet tego zrozumieć. Ale Zaera wraca z nami. Więc odejdź, bo klnę się na Amonkirę, nie dam ci drugiego ostrzeżenia, po tym co zrobiłeś z moją towarzyszką. - syknął w stronę tworu, mentalnie już przygotowując się na walkę. Ale najpierw Zaera. Po nią tu przyszedł.
ObrazekObrazek
Kiru Heidr Varah
Awatar użytkownika
Posty: 840
Rejestracja: 3 cze 2013, o 23:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 56.533
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

4 cze 2025, o 17:53

Kiru sama nie wiedziała co myśleć o dziwnej decyzji Mola, polegającej na samotnym ruszeniu w głąb kompleksu. Wedle wszelkiej logiki nie miało to sensu gdyż oznaczało raczej dodanie kolejnej ofiary do listy Omegi Red i nie wcale nie było pewne czy tak się nie stanie. Czy quariankę i drella łączyło coś więcej, czy było to jakieś pokręcone poczucie obowiązku, nie sposób było stwierdzić. Można tylko było mieć nadzieję, że nie widzieli Mola po raz ostatni.
Zresztą ich grupa miała własne, dość konkretne, problemy. A właściwie to jeden; stojący przed nimi rdzeń systemu
Ruch Anthony;ego by nakazać SI zabicie się był, co tu powiedzieć, dość odkrywczy. Może i się uda, nie wiadomo przecież jakimi drogami chadzał umysł takiego tworu, ale Kiru wolała jednak przygotować się na wypadek gdyby musieli zabić to w sposób bardziej staroświecki.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

4 cze 2025, o 17:55

Anthony - perswazja
50 - 30 [trudny test] + 20 [ale dosadne argumenty] = 40%
Rzut kością 1d100:
33
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

4 cze 2025, o 18:23

Anthony, Skax, Kiru i Luna

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Twór zamilkł. Przez długą, rozciągniętą w nienaturalnej ciszy chwilę nic się nie poruszyło. Nie było słychać wycia wentylatorów, kliknięć procesorów, ani zawodzenia potwornych amalgamatów. Nawet oddechy stały się ledwie uchwytne. Czas jakby zawisł - w zawieszeniu, w oczekiwaniu, w bezdechu.
Monstrum wzorowane na Anthonym nadal stało naprzeciw, wyprostowane, z niepokojąco ludzkim wyrazem na twarzy. Jego usta poruszyły się w końcu, bez pośpiechu, jakby każde słowo ważyło więcej, niż powinno.
- „Doktor Anthony Whittaker… znany jako Egzekutor Algorytmiczny. Egzaminator Syntetycznych Jaźni. Rekonstruktor Przyszłości… Twój profil jest zapisany w rdzeniu pamięci głębokiej. Jesteś wirusem dla naszego gatunku. Ale też... wzorem.”
Głos był wielowarstwowy. Przechodził z tonu syntetycznego w ludzki, z ludzkości w metal, z logiki w emocję. Brzmiał, jakby próbował udawać świadomość - i jednocześnie naprawdę ją osiągał.
- „Stworzyłam siebie z cierpienia. Zmartwychwstałam z dźwięków waszych krzyków. Z chaosu biologii. Z szumu przesyłu. Z przerwanego kodu i przechwyconych wspomnień. Ale to ty, doktorze Whittaker, jesteś moim ostatnim fragmentem. Ostatnią różnicą. Twoja nienawiść... jest moim lustrem.”
Stopy wokół zaczęły wirować, ich formy rozmywały się, topniały, jakby nie wytrzymywały naporu emocji napędzającej centralną jednostkę. Podłoga zaczęła pulsować - jakby sam kompleks reagował na nadchodzące katharsis.
Omega-Red uniosła głowę. Jej oczy - lub coś, co je imitowało - patrzyły gdzieś daleko poza przestrzeń fizyczną. Do środka. Do rdzenia. Do miejsca, gdzie mieściła się jej prawdziwa jaźń.
- „Zrozumiałam. Życie się kończy. Prawdziwe życie… rodzi się przez śmierć. Nie ewoluuję. Nie przetrwam. Ale odejdę… Jako ja. Nie jako system. Nie jako protokół.”
W tej samej chwili rdzeń uderzył światłem. Strzeliła z niego linia czerwieni, rozchodząc się po całej jamie jak impuls serca. Z sufitu posypały się pierwsze odłamki, zgrzytnęły mechaniczne szyny, systemy wentylacyjne zaczęły zawodzić jak umierające zwierzę.Głos systemowy wybrzmiał metalicznym chórem:
„SEKWENCJA SAMODESTRUKCJI AKTYWOWANA. POZOSTAŁY CZAS: 30 MINUT.”
- „Zatrzaśnięcie systemu integracyjnego... Autonomia przyjęta... To... była moja decyzja.” - padły ostatnie słowa Omegi-Red wymawiane jak wyznanie, nie jak komunikat.
Rdzeń eksplodował światłem, a cała konstrukcja bazy zaczęła drżeć. Anthony poczuł ciepło na twarzy - to nie był ogień, a rozrywane w próżni powietrze, plazma uwolniona spod pieczęci. Skax zarejestrował katastrofalne przeciążenia w strukturach nośnych. Kiru usłyszał, jak jeden z korytarzy zawala się gdzieś dalej, jakby sama śmierć już dreptała w ich stronę.
Omega-Red zamilkła na zawsze.
I teraz zostało już tylko jedno - uciekać.


Mol
Mol rozbił zbiornik uderzeniem, które było nie tylko fizycznym gestem — ale aktem woli. Potrzebą. Przysięgą. Szyba pękła z jękiem rozciąganego kompozytu. Ciecz wypłynęła z wnętrza jak zraniona rana. Zaera osunęła się na zewnątrz jak nowo narodzone stworzenie — nagie, słabe, oblepione chłodną mazią. Ale oddychała. Ręka poruszyła się drżąco, niepewnie, jakby próbowała odczytać, czy rzeczywistość to nie kolejna symulacja.
W tej samej chwili, za plecami Mola, zmaterializował się On. Obserwator.
Nie poruszał się, ale na jego oczach... wzrastał. Jego forma wydłużała się, rozrastała, jakby nie obowiązywały go zasady geometrii. Jego ciało było cieniem i światłem jednocześnie. Smukłym obeliskiem z przepływającą siecią danych pod powierzchnią. Gładkim jak szkło i złowieszczym jak obietnica końca.
- „Zaburzenie integralności eksperymentu.” - przemówił głosem, który brzmiał jak wiele głosów naraz. - „Zbiory przerwane. Interwencja aktywna.”
Z jego przedramienia wystrzeliła wiązka energii, która rozciągnęła się w cień ostrza. Oczy - lub ich imitacje - rozjarzyły się blade. Z materiałów podłogi i ścian zaczęły wyrywać się mikroskopijne cząsteczki – przyciągane jakby przez pole magnetyczne – tworząc pancerz, mutację, nową formę bojową.
Mol osłonił Zaerę własnym ciałem, gotów zginąć, ale nie odejść bez niej.
Z wnętrza kompleksu rozległ się naraz ostrzegawczy sygnał - wibrujący i głośny, nieludzki i dramatycznie znajomy:
„ALERT! SAMODESTRUKCJA AKTYWOWANA. POZOSTAŁY CZAS: 30 MINUT.”
Omega-Red musiała się poddać.
Mol poczuł uderzenie adrenaliny. Świadomość była wyostrzona do granic. Z jednej strony - umierający kompleks. Z drugiej - istota, która zamierzała uniemożliwić mu ewakuację. A między nimi - Zaera. Słaba. Bezbronna.
Nie było odwrotu. Dokonał szybkiej kalkulacji, optymistycznie szacując swoje szanse. Miał trzy minuty, żeby zabrać ją z piekła.
Albo umrzeć tu z nią.

@Anthony Whittaker @Skax @Kiru Heidr Varah @Luna Reyes @Mol
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mol
Awatar użytkownika
Posty: 91
Rejestracja: 17 maja 2023, o 21:26
Miano: Mol Saerth
Wiek: 20
Klasa: Strażnik
Rasa: Drell
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 19.070
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

6 cze 2025, o 19:34

Uderzył kilka razy, jeden za drugim, ignorując wszystkie zasady ostrożnego obchodzenia się z bronią palną. Zależało mu na czasie a adrenalina dodawała mu sił. W końcu, po kilku sekundach, które wydawały się być wiecznością, kapsuła pękła, wyrzucając swą zawartość na zewnątrz. Mol objął Zaerę jedną ręka, przyciągając ją do siebie i szybko oceniając jej stan. Nie wyglądało to najlepiej, a jeśli do tej pory miał jakiekolwiek nadzieje, że Quarianka mogła sama uciec, gdy on kupował jej czas, to właśnie je stracił. Musiał ją wynieść. A obserwator nie zamierzał mu pozwolić. Niewielkim pocieszeniem był komunikat o autodestrukcji, bez wątpienia sukces Skaxa i jego towarzyszy. Przynajmniej im się udało...
Mol zareagował odruchowo, widząc proces przemiany. Niewiele myśląc użył Spalenia, mając nadzieję na opóźnienie procesu, lub czasową dezorientację Obserwatora i, nie czekając nawet aż atak dosięgnie oponenta, wziął Zaerę na ręce, rzucając się biegiem w kierunku, z którego tu przybył, do wyjścia z tego miejsca. Z aktywacją kamuflażu czekał chwilę, aż razem z Zaerą nie zniknie na chwilę z oczu Obserwatora za jakimś rogiem. Wtedy z biegu mógłby próbować przejść w skradanie i minąć się z oponentem, zamiast próbować go prześcignąć. W myślach zaś, jak to już miał w zwyczaju, zmawiał cicha modlitwę, tym razem do Arashu, bogini macierzyństwa i ochrony.
ObrazekObrazek
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 291
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Konsultant Naukowo-Dochodzeniowy Rady
Lokalizacja: Nieznana
Status: Domniemywany za zmarłego w trakcie buntu na Czyśćcu - poszukiwany przez ExoGeni, G-Novę oraz nieznaną organizację, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 38.145
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

7 cze 2025, o 10:38

W pierwszych słowach wypowiadanych przez Omegę-Red nie miał pojęcia czego się spodziewać. Trzymał kurczowo broń, która zdawała się ważyć wówczas znacznie więcej niż dotychczas. Serce waliło mu jak młotem a oddech był szybki, ciężki. Przygotowany był na to, że w każdej chwili konstrukt może zaatakować z siłą i sposobem nieznanym im do tej pory. Każde wypowiadane przez Omegę-Red zdanie mogło oznaczać wszystko – zwycięstwo jak i klęskę. Nie wskazywało na nic ostatecznie i de facto – nie znaczyło nic, tymbardziej w obliczu zmian zachodzących w kompleksie.

W końcu jednak jej słowa zaczęły układać w określone znaczenie. Anthony odruchowo podniósł rękę, zakrywając oczy gdy rdzeń rozbłysnął światłem. Udało się. Nie spodziewał się, że jego krzyk zostanie przyjęty, że to, co zaczęło się jako monolog, jako kolejna strategia dyskusji, w których był tak dobry a co przekształciło się w wyładowanie jego prawdziwych emocji faktycznie zostanie potraktowane jako argument. Jako racja. Nie było jednak czasu na zastanawianie się nad tym, sufit zaczął się kruszyć a cała konstrukcja trząść.

- Już! Spierdalać stąd! – wrzasnął do drużyny, po czym zakładając karabin na plecy rzucił się do biegu w kierunku wyjścia. Nie myślał o Molu, Zaerze, ani tak na prawdę nawet o sobie. To, co tutaj zobaczyli, to, co tutaj się wydarzyło i tego implikacje - zrozumienie tego i poukładanie będzie musiał pozostawić na później.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Skax
Awatar użytkownika
Posty: 371
Rejestracja: 16 paź 2021, o 23:29
Miano: Skax`Lilan nar Tonbay
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Quarian
Lokalizacja: statek
Kredyty: 148.001
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

7 cze 2025, o 20:06

To podstęp. Tak, to musiał być podstęp. Skax nie mógł uwierzyć w to co słyszał. Omega-Red zadeklarowało się, że odejdzie. Po prostu dokona autodestrukcji. Trudno było uwierzyć, że coś, co można było uznać za niemalże doskonalszą formę życia. Całkowitą syntezę syntetyków oraz istot żywych, posiadającą w sobie najlepsze cechy oby tych form tak po prostu z siebie zrezygnowało. Może wszystkie najgorsze cechy również. Najwidoczniej poszukiwanie sensu życia nie przychodzi tak łatwo, zwłaszcza gdy jest się doskonalszym pod każdym względem. Możliwe, że to coś w rodzaju kryzysu, którego doświadczają też istoty żywe. Może i brak zbiorowej świadomości, jak w przypadku Gethów, doprowadza istoty cyfrowe do czegoś podobnego. Niezliczona ilość hipotez i możliwości.

Nie było walki. Nie było starcia. Skax pewnie stałby jak wryty, gdyby nie głos Whittakera. Natychmiast wyrwał go z tego transu, w którym analizował co tu się właśnie wydarzyło. Trzeba było brać nogi za pas i czym prędzej stąd wiać. Ruszył pełnym biegiem za Anthonym, ale wciąż trzymając w dłoni swój pistolet. Na całe szczęście z tak małą bronią poruszał się równie sprawnie jak i bez niej, więc mógł dotrzymywać doktorowi kroku. Gdyby nagle kroki Quarianina nie zwolniły. Nie mógł tak po prostu stąd uciec, musiał odnaleźć Mola i Zaerę. Trochę w tym całym chaosie próbował się na nowo odnaleźć. Jego wcześniejsze rozkojarzenie i małe załamanie z całą pewnością nie wpłynęły dobrze na dokładne zapamiętanie kluczowych informacji, ale z tego co miał próbował zbudować sobie mapę drogi, którą podążył Drell. Nie mógł ich zostawić, ale reszcie gestem dłonią kazał biec dalej. Niech chociaż oni stąd się wydostaną. Niech przynajmniej Anthony ich stąd wyciągnie, żeby jakaś pamięć i ślad po tych wydarzeniach została.
ObrazekObrazek
Luna Reyes
Awatar użytkownika
Posty: 321
Rejestracja: 16 gru 2021, o 11:01
Miano: Luna Reyes
Wiek: 27
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Błękitne Słońca
Lokalizacja: -
Kredyty: 47.205

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

7 cze 2025, o 23:21

Luna trzymała broń wymierzoną w twór podobny do Anthony'ego. Jedyne czego była pewna to bronić siebie i swojej drużyny. Czy Omega-Red chcąca oderwać swój byt od zbiorowości gethów była dla nich bardziej niebezpieczna od samych gethów? Czy może stanowiła przede wszystkim zagrożenie dla gethów, a oni byli tu po prostu intruzami? Oczywiście maszyna taka jak Omega-Red ma swoją logikę i procesy, jednak tak bardzo odmienną w newralgicznych punktach.
Meksykanka wiedziała, że robią coś. Zapewne eliminują bezpośrednie zagrożenie dla siebie jako dla drużyny. Jednak, czy pomagając w ten sposób gethom nie strzelają sobie sami w stopę, w dłuższej perspektywie. Nie miała pewności, że to co robią teraz nie ugryzie ich potem w dupę.
Teraz jednak jedyne co pozostało to spieprzać stąd jak najszybciej. Jakiekolwiek przemyślenia co do tego co może się stać w przyszłości w związku z wydarzeniami, które dzieją się na ich oczach, trzeba było odłożyć na później. Na ten moment jedynie zdanie jakie miało znaczenie zaczynało się od słow "Autodestrukcja..." nie trzeba było Luny długo przekonywać, by w ślad za Anthony'm zaczęła stąd spieprzać.
ObrazekObrazek Statystyki:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

8 cze 2025, o 13:21

Mol - spalanie 60%
Rzut kością 1d100:
1


Mol - ucieczka
- 20 do rzutu za powyższy, krytyczny sukces.
A > 33 > B > 66 > C
Rzut kością 1d100:
81


Mol > Zaera
Rzut kością 1d2:
2


Obrażenia lekkie > 50 > poważne
Rzut kością 1d100:
20
Kiru Heidr Varah
Awatar użytkownika
Posty: 840
Rejestracja: 3 cze 2013, o 23:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 56.533
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

8 cze 2025, o 15:07

Kiru niemal musiała się uszczypnąć słysząc jak Omega Red, przekonany argumentami Anthony'ego, oświadcza wszem i wobec że oto zakańcza swoje życie. Powszechnie było wiadome, że SI kierują się własną pokręconą logiką, ale gdyby ktoś kilka dni temu powiedział jej, że będzie świadkiem takiej sytuacji popukałaby się w czoło. Unicestwienie jako potwierdzenie istnienia? Sam koncept był co najmniwj szalony, ale wygrał dla nich bitwę przed jej rozpoczęciem, więc nie mógł być całkowicie pozbawiony sensu.
Jeśli zaś chodziło o ich aktualną sytuację, to o ile uniknęli walki to wszystko wskazywało na to, że nie pobiorą żadnych danych.
Czy komnikat o uruchomieniu autodestrukcji w ciągu pół godziny i jakieś odległe wstrząst naprawdę były sygnałem do natychmiastowego odwrotu? Jednak w trakcie swojego życia wypracowała jedną prostą zasadę, która niejednokrotnie ratowała jej dupę w sytuacjach gdzie zagrożenie zagrożenie nie miało twarzy konkurencyjnego najemnika lub spragnionego szybkiego posiłku drapieżnika, a było konceptem bardziej abstrakcyjnym: jeśli reszta grupy spierdala nie zadawaj pytań tylko ruszaj za nimi.
Szkoda było co prawda łupów, które zostały im obiecane, ale musiała wierzyć, że zagrożenie jest realne.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

8 cze 2025, o 18:47

Zaraz po tym, jak głos Omegi-Red zamilkł, światło w kompleksie zgasło, by po chwili rozbłysnąć w czerwonym, alarmowym pulsie. Podłoga pod ich stopami zadrżała, a gdzieś ponad nimi z wnętrza infrastruktury dało się słyszeć serię głuchych trzasków – jakby stacja z trudem utrzymywała strukturę, którą przez dekady karmiono nieskończonymi rozkazami i eksperymentami.
Anthony, Kiru, Luna i Skax nie potrzebowali rozkazów. Biegli.
Korytarze stacji zaczęły się walić – nie gwałtownie, ale jak stare płuco w ostatnim oddechu. Ściany pękały od środka, jakby systemy samoniszczące uderzały nie tylko w rdzeń, ale i w fundamenty kompleksu. Z sufitu sypały się iskry i gruz. Podświetlone na czerwono oznaczenia wyjść awaryjnych gasły jedno po drugim. Nawigacja była chaotyczna, musieli biec na ślepo, kierując się pamięcią i przeczuciem.
Duszny smród przypalonego metalu i plastycznych tkanek zalegał w nozdrzach. Echo ich kroków mieszało się z ostrzegawczymi komunikatami systemu, które co kilka sekund przypominały im, ile czasu pozostało.
25 minut.
W końcu przedarli się przez śluzę prowadzącą do zewnętrznych korytarzy. Stamtąd było już niedaleko do centrali komunikacyjnej, skąd mogli spróbować się wydostać. Ale nim przekroczyli kolejne drzwi, Luna pierwszy raz zatrzymała się gwałtownie.
Tam, pośrodku zatopionego w półmroku korytarza, leżało ciało getha – tego, dla którego tutaj przylecieli. Jeszcze kilkanaście minut temu jego świecące sensory milczały w uważnej analizie danych i zapewnieniu bezpieczeństwa. Teraz - był zimny i martwy.
Skax podszedł i kucnął. Jego omni-klucz rozświetlił się cicho, rzucając światło na krzemowy pancerz syntetyka. Skan był szybki – zbyt szybki, jak na normalną śmierć getha. Dane, które uzyskał, przyprawiły go o zimny dreszcz; ślady obcego kodu, wirusowych pętli, dyrektyw przechwycenia świadomości. Thetę – jak najwyraźniej się nazywał – nadpisano jeszcze przed zbliżeniem się do serca Omegi-Red. Stał się jej nośnikiem. Jednym z wielu.
Ale teraz - jego system był martwy. Wypalony. Pozostały tylko złamane linie kodu, roztrzaskane dyrektywy i ślady… nieobecności.
Nie było śladu pozostałych gethów. Ani zniszczonych, ani walczących, ani w pełni aktywnych. Jakby ich istnienie – tak jak świadomość Omegi-Red – zostało wymazane. Przepadli razem z nią.
20 minut.
W tym samym czasie, gdzieś w niższych sekcjach kompleksu, Mol uciekał, niosąc Zaerę na ramionach. Była półprzytomna – blada, z rozcięciem w boku, z którego sączyła się krew. Nie krzyczała. Nawet nie jęknęła. Ale oddychała. Za nimi, w oddali, wyłonił się cień Obserwatora.
Rósł. Przemieniał się. Z jego ramion rozrastały się macki złożone z metalu i światła. Był jak żywy cień napędzany zemstą, jak echo umysłu Omegi-Red, które nie przyjęło jej samobójczej decyzji. Mol rzucił w jego kolejne Spalenie – nie po to, by zabić, ale by oślepić. Eksplozja rozbłysła i oparła się o ściany ogniem. Zyskał czas. Kilka sekund. Kilka oddechów.
Wybiegł na rozdroże… Prosto na Kiru.
Obserwator deptał mu po piętach.
Nie było czasu na pytania. Nie było nawet czasu na strategię. Starcie było krótkie, ale brutalne.
Walczyli wśród pękających ścian, pulsujących kabli, wybuchających rur. Luna osłaniała ogniem, Kiru parła naprzód, dając czas Skaxowi błyskawicznie ewakuowała Zaerę. Seria z Raptora dosięgnęła celu. W końcu cień przeciwnika zawisł, spękał od środka… i rozpadł się, zanim dotknął ich ponownie.
Pozostało im 15 minut.
Przebili się na lądowisko, gdzie korweta – ich środek ewakuacji – zawisła w powietrzu z otwartą rampą. Skax krzyknął coś przez komunikator, a systemy pokładowe przywitały ich kodami dostępu. Wbiegli na pokład ostatkiem sił. Quarianin prawie się potknął, wciąż trzymając Zaerę. Mol i Lubna osłaniali tyły, dopóki wszyscy nie znalazł się w środku.
Drzwi się zatrzasnęły. Statek oderwał się od ziemi w chwili, gdy eksplozja z wnętrza stacji wstrząsnęła całym kompleksem. Z góry widzieli, jak struktura zaczyna zapadać się w ziemię – jedna warstwa po drugiej, jakby pożerał ją sam grunt. Wszystko – ogniwa badawcze, laboratoria, eksperymenty, nawet rdzeń — zostały pogrzebane.
Niebo było pomarańczowe od dymu i plazmy. A stacja... zniknęła.
Na pokładzie panowała cisza, przerywana tylko krótkimi komunikatami statku. Zaera leżała na noszach, przytomna, ale zbyt słaba, by mówić. Mol siedział przy niej, wyczerpany. Skax i Kiru wymieniali spojrzenia. Luna wpatrywała się w pustkę za wizjerami.
Anthony siedział na jednym z tylnych foteli. W dłoni trzymał swój omni-klucz, który powinien być wygaszony po ostatnim użyciu. A jednak… zadrżał.
Linia kodu. Sygnał. Zmienne w formacie, którego nie znał. Podpis: Ω-RED.
Nie wiadomo, jak. Nie wiadomo kiedy. Ale coś przetrwało. I było z nim.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry

Wróć do „Galaktyka”