-
To nie jest... - zaprzeczył natychmiast, urywając w połowie - jakby dostrzegł, że nie było sensu się kłócić. Motel wyglądał, jakby rzeczywiście mógł nim być, choć w jego niechęci do sprzeczania się mogła doszukiwać się pewnego rodzaju ego. Nie zamierzał tłumaczyć się przed nią, jakby nie widział ku temu powodu - choć jego usta otworzyły się automatycznie, gdy próbował zrobić to w pierwszym odruchu.
Panel na drzwiach prowadzących do środka zamigotał lekko, nie zachęcając do wejścia do środka. Okolica, w której się znaleźli, wydawała się pusta - najwyraźniej nie było to zbyt oblegane miejsce, nie miało też szansy na złapanie ruchu turystycznego z głównych węzłów komunikacyjnych.
-
Mogę popytać i znaleźć nam inne miejsce. Nie chciałbym, żebyś czuła się niekomfortowo - odrzucił lekko, z nutą złośliwości w głosie przemieszanej z czymś zupełnie innym - wyzwaniem. Pewność siebie błysnęła w jego spojrzeniu, choć oczy zdradzały, że był też zmęczony - całym wieczorem, pogonią i dość twardym lądowaniem po wyskoczeniu ze spadającego promu. Znalezienie innego miejsca wymagałoby kolejnej relokacji, kolejnych minut poszukiwań i potencjalnie dłuższej drogi - widziała, że nie miał na to najmniejszej ochoty nawet, jeśli obecny wystrój miejsca budził jego wątpliwość. -
Myślałem, że zahartowany żołnierz sypiał w gorszych warunkach - dodał beztrosko, ruszając dziarsko w stronę wejścia.
Po przekroczeniu progu, ich oczom ukazała się skromna recepcja. Naprzeciw od wejścia stała lada, zza której wystawał czubek głowy siedzącej po drugiej stronie asari. Nad jej głową, na ścianie tkwił czerwony neon z napisem
Dyskrecja przede wszystkim. Po prawej od wejścia znajdowała się klatka schodowa prowadząca w górę, zaś po lewej tkwił
aneks wypoczynkowy - dwie, obskurne kanapy ułożone względem siebie pod kątem dziewięćdziesięciu stopni, stolik kawowy oraz trzy automaty pod ścianą. W pierwszym automacie znajdowały się orzeźwiające napoje, w drugim szybkie do przygotowania przekąski a trzeci... miał mleczną szybę, która nie zdradzała zawartości póki nie podeszło się bliżej.
Asari była pogrążona w lekturze jakiegoś magazynu gdy podeszli do lady, ale wydawała się nie tyle nieuważna, co niezbyt zainteresowana. Żując gumę, poderwała wzrok dopiero wtedy, gdy Mark odchrząknął wymownie. Obrzuciła ich leniwym spojrzeniem - najpierw jego, zatrzymując się na szkarłatnych plamach i wgnieceniach pancerza, później na nią i jej rozrzucone włosy i zmęczoną twarz.
Westchnęła ciężko, w sposób, w który wzdychają osoby słabo opłacane, i sięgnęła pod ladę. Wstukała coś na swoim omni-kluczu i wyjęła mały, magnetyczny klucz. Był standardowy, najtańszy, jaki można było kupić i na jego powierzchni przyklejono holograficzną naklejkę czarnej róży by go
obrandować.
-
Trzysta kredytów - poinformowała, przesuwając token w stronę Huntera, który znów odchrząknął lekko.
-
Dwa pokoje, proszę - poprawił ją, palcem chwytając token i przesuwając go z powrotem w jej stronę.
Uśmiechnęła się mało przekonująco, zerkając w ekran jaki miała pod ladą. Po krótkiej chwili odwróciła głowę w ich stronę i, naśladując jego ruch, palcem chwyciła klucz by z powrotem przysunąć go w ich stronę.
-
Nie mamy.
@Emilia Östberg