Liria jest stolicą Thessii, przy tym jednym z największych "dzieł" asari. Jej pięknu jest w stanie dorównać jedynie Nos Astra, czyli kolonia asari na Illium. Wysokie budowle o eleganckich kształtach podkreślają urodziwość planety i, pomimo tego, że jest ona pokryta budynkami, widząc taki krajobraz wcale nie tęskni się do obrazu żywej natury.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13373
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Motel "Czarna Róża"

2 lip 2025, o 18:25

Obrazek Na mapie każdego miasta znajduje się miejsce takie jak "Czarna Róża". W wąskich, bocznych ulicach nawet w błyszczącej dzielnicy handlowej Reone padają głębokie cienie. Podejrzane lokale schowane przed spojrzeniem służb, sklepy oferujący mało legalne produkty bądź usługi czy kluby, w których wszelkie zasady Republik są konsekwentnie łamane. Każde z tych miejsc posiada swój typ klienta - najemnicy, handlarze, zwykli, szukający dodatkowej adrenaliny turyści. Do właśnie tego typu celuje położony w jednej z wąskich alejek motel.
Przez lata wielokrotnie zmieniał swoją nazwę oraz właścicieli tak, że nie sposób jest odnaleźć go w extranecie pod aktualnym adresem. W chaosie informacyjnym chowa się dość tania, lecz zapewniająca anonimowość noclegownia, w której za kilka kredytów ludzie, którym nie zależy na zbędnych wygodach są w stanie odnaleźć przyczółek na noc.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13373
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Motel "Czarna Róża"

2 lip 2025, o 18:38

Podróż nie trwała zbyt długo - gdy już zgubili swój pościg i znaleźli się w laboratorium ExoGeni, ogromna odległość dzieliła ich od zamkniętej dzielnicy oraz Kalestii, w której Emilia wcześniej po raz ostatni widziała się z wolnym Deriusem. Los turianina nie był znany, a odkąd Meera przeszła w stan spoczynku, omni-klucz Widma pozostał wygaszony. Mogła podejrzewać, że tak jak techniczka obiecała, tak zrobiła i ktoś inny przetrzepywał teraz extranet w poszukiwaniu informacji, ale jak na razie nie otrzymywała żadnych, dodatkowych wiadomości na ten temat.
Dzielnica, do której zabrała ich taksówka z pozoru wyglądała na niepokojąco bogatą. Błyszczące neony reklamowały sprzęt najlepszych marek, z najwyższych półek sklepowych. Niektóre targetowały ich na bieżąco - Emilia czuła na sobie spojrzenia hologramów, gdy różne asari obracały się w miejscu, kierując do niej swoje slogany na temat najnowszych kremów wzbogacanych pierwiastkiem zero bądź malutkich generatorów tarcz, które można było schować pod sukienką.
Pozory jednak miały mylić - gdy prom obniżył swój lot, pozostawili błysk neonów za sobą, kierując się do znacznie ciemniejszych, krętych i wąskich uliczek.
- To zaufane miejsce. Nikt nas tu nie znajdzie. Znam właściciela - tłumaczył Hunter gdy lecieli na miejsce. Pięć minut później stanęli przed niepozornym budynkiem. Ponad nim, krzywo zawieszony tkwił neon z nazwą Czarna Róża oraz różowym pękiem kwiatów.
Choć ewidentnie był to cel ich podróży, a taksówka uniosła się w powietrze, zostawiając ich samych, Mark nie ruszył w stronę wyjścia. Przyglądał się neonowi lekko skonsternowany, nim sięgnął do omni-klucza, sprawdzając coś - i mamrocząc pod nosem. Zmarszczył brwi.
- Znałem właściciela. Najwyraźniej się zmienił.
Pomimo jego niechęci - niezależnie od tego, z czego wynikała - lokal wyglądał dla Emilii idealnie do nocowania. Był umieszczony pośród setek alejek i prawdopodobnie tysiąca miejsc takich jak to. Z zewnątrz nie widać było wnętrza, ale wyglądał zupełnie niepozornie - jedynie neon zapraszał do środka.
- Możemy znaleźć inne miejsce - zaproponował z nagłą podejrzliwością, odwracając się w jej stronę.

@Emilia Östberg
Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 288
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

Re: Motel "Czarna Róża"

3 lip 2025, o 20:32

Już jakiś czas temu poddała się z próbami utrzymania jakiegokolwiek autorytetu w rozmowie z tym niereformowalnym człowiekiem. Jej ranga, status, głos, proteza ręki, czy jakiekolwiek próby wywyższania się nic mu nie robiły, co było zarówno dla niej zarówno oburzające, jak i na swój sposób godne poszanowania, choć tej drugiej emocji (jeśli można to było nazwać emocją) za bardzo do siebie nie dopuszczała.
- Dziękuję - odpowiedziała tylko, krzywo się uśmiechając. Jedynym sposobem, by to przetrwać, było w to iść. Co jak co, ale potrafiła bawić się w chłodną ironię. Albo lubiła myśleć, że potrafi. Z Deriusem praktykowała tę zdolność dość regularnie. - Uważaj, bo przekręcisz się od tego, jak zabawni jesteśmy - prychnęła tylko, patrząc jak los natychmiast pokarał go za jego podśmiechujki. W prawdzie, sama nie czuła się fizycznie za dobrze, bo przecież też oberwała. Opanowała jednak pokerową twarz...może nie do perfekcji, ale bycie w pewnym procencie maszyną ułatwiało radzenie sobie z bólem.
Podążyła za nim do taksówki. Gdy przytrzymał jej drzwi, by mogła wejść pierwsza, na chwilę zatrzymała się i spojrzała na niego ze zdziwieniem, jakby zastanawiając się, o cholerę mu chodzi i czemu nie wchodzi. Trzeba było dobrych, bolesnych czterech sekund, by zrozumiała i weszła.
- Czyżby? - odpowiedziała mu tylko pytaniem. Chciała, by to była prawda. Wiedziała o nim jednak mniej, niż chciała - Mój fach nie umie skanować mózgów - prychnęła, wchodząc do taksówki. Opadła na fotel, opierając o niego zmęczone plecy, gdy te od razu pulsująco zabolały, jakby krzycząc "co ty mi robisz, kobieto, musimy przestać". I ona i jej spersonifikowane plecy wiedziały jednak, że nie przestaną, nigdy. Ta maszyna się nie zatrzymywała.
Podróż była dla niej relatywnie przyjemna. Mark był o wiele lepszym towarzystwem z zamkniętymi ustami, a że ona z natury była raczej małomówna, jeżeli jej się nie aktywowało, to także się nie odzywała.
Omni-klucz milczał. Słuchawka milczała. Nawet Hunter się zamknął. Na chwilę mogła więc zmrużyć oczy i oprzeć się o szybę, wziąć kilka oddechów, i przemyśleć sprawy. Choć ciało było wyczerpane, tak umysł pozostawał niestety pobudzony, cały czas próbując ułożyć układankę, przy której powinna była się na razie poddać i czekać na nowe elementy. Gemma. Friede. Płuco. Derius. Kolejno frustracja, zaciekawienie, skonfundowanie i...żal.
Tak, żal. Żal jej było tego, co musiała zrobić, i tym bardziej tego, że nie miała nawet czasu pożegnać się z partnerem, którego szczerze polubiła. To było dość rzadkie, by mogła nazwać kogoś...cóż, może nie przyjacielem, ale by nawiązać z kimś więź...na równi, bez autorytetu (choć przez jakiś czas był wyżej rangą), czy jakiejś inherentnej, mentorskiej więzi. Zresztą, nawet kiedy był jej "szefem", to szanował jej zdanie, co było w nim wyjątkowe. A teraz był martwy, najpewniej. Chyba, że udało mu się stamtąd wydostać i nie dał po sobie znaku życia, w co wątpiła. Nie uważała się za pesymistkę, ale trzeba było być tego przeciwieństwem, by móc wierzyć w Kryika. A optymistką tym bardziej nie była.
Z jej zastanawiania się wyrwała ją nowa dzielnica, do której wlecieli. Zatrzymała wzrok na neonach, ale nie spostrzegła nic, co bardzo by ją interesowało. Kremy, może trochę. Czasami kupowała je, gdy chciała poczuć się ładnie, by zakamuflować, zminimalizować, lub czasem nawet usunąć blizny. Zazdrościła osobom bez Corvine'a, które mogły po prostu poddać się bardziej złożonym kuracjom reperującym skórę. Ona musiała kombinować lub długo się pielęgnować, by osiągnąć ten sam rezultat, na którym czasem jej zależało.
Gdy wylądowali i wyszła od swojej strony taksówki, zatrzymała się tak szybko, jak jej towarzysz:
- Miłosny hotel? Tak prędko? - prychnęła tylko, gotowa, by iść przodem. Oboje grali w grę w dokazywanie sobie nawzajem i bicie się słowem tam, gdzie była okazja. Zaufała mu jednak, że skoro zna właściciela, to jest to dobre miejsce. Nie w takich zresztą się odpoczywało.
W połowie drogi do wejścia jednak zmieniła zdanie, gdy ten nie ruszył za nią.
- A znasz innych? - spytała go, gdy zasugerował znalezienie innego miejsca. Jeśli nie miał nic lepszego, to mogło być i to, ale skoro miał jakieś podejrzenia, to nie zamierzała protestować tylko dlatego, że na pierwszy rzut oka wszystko było w porządku.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13373
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Motel "Czarna Róża"

7 lip 2025, o 15:15

- To nie jest... - zaprzeczył natychmiast, urywając w połowie - jakby dostrzegł, że nie było sensu się kłócić. Motel wyglądał, jakby rzeczywiście mógł nim być, choć w jego niechęci do sprzeczania się mogła doszukiwać się pewnego rodzaju ego. Nie zamierzał tłumaczyć się przed nią, jakby nie widział ku temu powodu - choć jego usta otworzyły się automatycznie, gdy próbował zrobić to w pierwszym odruchu.
Panel na drzwiach prowadzących do środka zamigotał lekko, nie zachęcając do wejścia do środka. Okolica, w której się znaleźli, wydawała się pusta - najwyraźniej nie było to zbyt oblegane miejsce, nie miało też szansy na złapanie ruchu turystycznego z głównych węzłów komunikacyjnych.
- Mogę popytać i znaleźć nam inne miejsce. Nie chciałbym, żebyś czuła się niekomfortowo - odrzucił lekko, z nutą złośliwości w głosie przemieszanej z czymś zupełnie innym - wyzwaniem. Pewność siebie błysnęła w jego spojrzeniu, choć oczy zdradzały, że był też zmęczony - całym wieczorem, pogonią i dość twardym lądowaniem po wyskoczeniu ze spadającego promu. Znalezienie innego miejsca wymagałoby kolejnej relokacji, kolejnych minut poszukiwań i potencjalnie dłuższej drogi - widziała, że nie miał na to najmniejszej ochoty nawet, jeśli obecny wystrój miejsca budził jego wątpliwość. - Myślałem, że zahartowany żołnierz sypiał w gorszych warunkach - dodał beztrosko, ruszając dziarsko w stronę wejścia.
Po przekroczeniu progu, ich oczom ukazała się skromna recepcja. Naprzeciw od wejścia stała lada, zza której wystawał czubek głowy siedzącej po drugiej stronie asari. Nad jej głową, na ścianie tkwił czerwony neon z napisem Dyskrecja przede wszystkim. Po prawej od wejścia znajdowała się klatka schodowa prowadząca w górę, zaś po lewej tkwił aneks wypoczynkowy - dwie, obskurne kanapy ułożone względem siebie pod kątem dziewięćdziesięciu stopni, stolik kawowy oraz trzy automaty pod ścianą. W pierwszym automacie znajdowały się orzeźwiające napoje, w drugim szybkie do przygotowania przekąski a trzeci... miał mleczną szybę, która nie zdradzała zawartości póki nie podeszło się bliżej.
Asari była pogrążona w lekturze jakiegoś magazynu gdy podeszli do lady, ale wydawała się nie tyle nieuważna, co niezbyt zainteresowana. Żując gumę, poderwała wzrok dopiero wtedy, gdy Mark odchrząknął wymownie. Obrzuciła ich leniwym spojrzeniem - najpierw jego, zatrzymując się na szkarłatnych plamach i wgnieceniach pancerza, później na nią i jej rozrzucone włosy i zmęczoną twarz.
Westchnęła ciężko, w sposób, w który wzdychają osoby słabo opłacane, i sięgnęła pod ladę. Wstukała coś na swoim omni-kluczu i wyjęła mały, magnetyczny klucz. Był standardowy, najtańszy, jaki można było kupić i na jego powierzchni przyklejono holograficzną naklejkę czarnej róży by go obrandować.
- Trzysta kredytów - poinformowała, przesuwając token w stronę Huntera, który znów odchrząknął lekko.
- Dwa pokoje, proszę - poprawił ją, palcem chwytając token i przesuwając go z powrotem w jej stronę.
Uśmiechnęła się mało przekonująco, zerkając w ekran jaki miała pod ladą. Po krótkiej chwili odwróciła głowę w ich stronę i, naśladując jego ruch, palcem chwyciła klucz by z powrotem przysunąć go w ich stronę.
- Nie mamy.

@Emilia Östberg
Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 288
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

Re: Motel "Czarna Róża"

9 lip 2025, o 21:19

- Wydajesz się być strasznie słaby w dostrzeganiu dowcipów - odpowiedziała mu z najmniejszym, złośliwym półuśmiechem, przechodząc przed nim. Jednocześnie nie wiedziała, czy jest to taki przybytek, czy też nie, i jeśli miała być szczera, miała to kompletnie w poważaniu. Jako S-ka wyzbyła się takich problemów. Jeśli jakieś miejsce było chociaż na pozór bezpieczne i mogła tam odsapnąć po zabezpieczeniu go (gdy to było konieczne), to było dla niej jak najbardziej w porządku. Spodobało jej się jednak to, że wywołała u niego taką reakcję. Zaskoczyła go. - Wyrobisz się. - Weszła do środka.
- Za mało błota jak na mój gust - odbiła piłeczkę, idąc w to. Nie żeby sama nie była zmęczona. Miała ochotę paść na łóżko i stracić przytomność i z każdą minutą stania i słuchania go, traciła wolę do szukania lepszych miejsc. -Zahartowany żołnierz wytrzymałby też parę minut szukania. No ale trudno, w tym duecie jest tylko jeden. - Poszła za nim, może nie tak "chętnie" jak on, ale dotrzymując mu kroku. Mrowiło ją już w dłoniach, a nogi bolały coraz bardziej. Pragnęła jak najszybciej zakończyć tę przygodę. Wiedziała jednak, że po tym dniu nadejdzie kolejny, który wcale nie będzie dla niej "lżejszy". Wykończy się. Co ona, do cholery, robiła?
Rzeczy mające znaczenie. Ta myśl ją pocieszała. Przynajmniej nie była nieistotna. Nawet, jeśli musiała prawie cały czas się za to katować.
Podeszła do lady tuż za nim, pozwalając mu zacząć transakcję. Może i znał kiedyś właściciela, ale to mu nie pomogło, bo widocznie dużo się zmieniło. Do stopnia, w którym nawet dostanie pokoju było "wyzwaniem". Słysząc, że mają tylko pojedynczy, tylko przewróciła oczami.
- Może być i jeden. Osobne łóżka - bo kogoś zastrzeli. Spała w gorszych warunkach z podobną ilością osób, tak, ale rozkopywanie się po jednym łóżku z rosłym chłopem nie było czymś, co ją szczególnie kręciło. Jeżeli znajdzie się w tej sytuacji, to chyba postanowi zmienić karierę.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13373
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Motel "Czarna Róża"

7 sie 2025, o 18:55

Asari musiała zdawać sobie sprawę z historii tego przybytku. Motel być może nosił teraz nazwę "Czarnej Róży", ale wcześniej operował pod różnymi pseudonimami oraz różnymi profilami działalności. Nie wydawała się szczególnie zaskoczona tym, w jaki sposób wyglądali - choć w oceniający sposób przemknęła wzrokiem po ich ubrudzonych pancerzach, rozwalonym łuku brwiowym Huntera i zmierzwionym, długim włosom Östberg, które już dawno temu wyplątały się z okowów hełmu trzymającego je w miejscu. Prośba Widma spotkała się z lekkim, może nieco zbyt ironicznym uśmieszkiem asari, która pchnęła z powrotem token prowadzący do pokoju w ich stronę.
- Jakiego rodzaju według was to jest hotel? - zapytała, znacząco wskazując wzrokiem na token. - Trzysta kredytów. Macie czwórkę.
Hunter westchnął ciężko i uniósł rękę, gdyby Emilia chciała zapłacić. Natychmiast aktywował omni-klucz, w kilku sprawnych ruchach finalizując płatność za wątpliwej jakości usługę.
- Lepiej, żeby to miejsce nie znalazło się na twojej fakturce - wyjaśnił natychmiast, by nie posądziła go o bycie dżentelmenem. Najwyraźniej jakaś jego cząstka nadal uważała to miejsce za wiarygodną dziuplę i nie chciał, by figurowała w jakichkolwiek rejestrach Cytadeli - czy przez prywatną bankowość Emilii, czy też przeznaczony na jej operację budżet Widma.
Z tokenem w dłoni ruszyli po wąskich schodach do góry. Motel był wysoki - ale z pewnością nie obszerny. Na każdym piętrze znajdowały się wyłącznie jedne drzwi prowadzące do pokoju. Gdy dotarli na czwarte piętro, token zareagował po zbliżeniu go do klamki jedynego przejścia.
Czwórka miała swój urok - gdyby spojrzeć na nią z daleka, a najlepiej pod przygaszonym światłem lamp. Pokój dzielił się na dwie sekcje - główną, w której większość miejsca zajmowały meble. Duże łóżko wyglądało na względnie czyste i wygodne, a towarzyszył mu różowy neon z różą zawieszony na ścianie. Przy łóżku tkwił tapczan, który pomieściłby może dwie osoby w pozycji siedzącej. Na ścianie naprzeciw przejścia ktoś umieścił długie, wąskie okno, które ukazywało mało malowniczy obraz dachu budynku obok, wraz z jarzącym do środka billboardem reklamowym z jakąś asari.
Wąskie drzwi prowadziły do drugiej sekcji - małej, ciasnej łazienki z prysznicem, w którym prawdopodobnie Hunter ledwo miałby się zmieścić.
- Prześpię się na podłodze - mruknął, najwyraźniej zbyt zmęczony by dalej targować się z asari o coś, czego Czarna Róża nie oferowała. Gdy drzwi się za nimi zamknęły, natychmiast sięgnął do zaczepów swojego naramiennika, chcąc jak najszybciej zerwać z siebie powyginany pancerz.
Zatrzymał się w połowie ruchu, gdy jeden z zaczepów wciąż trzymał ceramikę na miejscu. Odwrócił głowę, zerkając przez długość pomieszczenia na Östberg.
- Mogę ci ufać? - zapytał krótko, z powagą, choć w jego oczach błysnęła sarkastyczna uwaga nim jeszcze ją zwerbalizował. - Czy spróbujesz mnie zamordować we śnie?

@Emilia Östberg
Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 288
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

Re: Motel "Czarna Róża"

4 wrz 2025, o 20:19

Była gotowa zapłacić, ale została wyprzedzona. Uznała ostatecznie, że skoro on zaproponował to miejsce, to najpewniej wolałby, by całość sprawy otworzył i zamknął tylko on, bez jej ingerencji. Może chciał zachować kryjówkę na później i jeszcze zrobić z niej użytek mimo komplikacji, a bycie na oku służb Cytadeli nie było mu na rękę. Wiedział jednak z pewnością, że Östberg będzie składała raporty, więc Czarna Róża raczej i tak była już spalona.
- Jak wolisz - rzuciła od niechcenia, kierując się za nim.
Spojrzenie recepcjonistki, które odprowadziło ich wzrokiem, było czymś do czego przywykła. Za dużo odbyła niezręcznych konwersacji, w których była znacznie mniej cierpliwa, niż cywilizowana istota być powinna. Ludzie mieli jednak pewną pierwotną potrzebę schronienia, i zwłaszcza pod wpływem stresu potrafili być nieprzyjemni, by tę potrzebę spełnić.
Szła za nim po schodach. Miała ochotę zapalić, wolała jednak nie smrodzić powietrza, a była zbyt zmęczona, by po wejściu do pokoju wychodzić poza motel. Oby mieli balkon...
Czwórka okazała się spełniać minimum jej oczekiwań, choć jedno łóżko nie było tym, na co liczyła. Pomieściliby się, a i był tu tapczan, choć minimum jedno z nich nie będzie odpoczywać w komfortowych warunkach. Emilia nie przywiązywała dużej wagi do skromności i prywatności w czasie misji, nie znaczyło to jednak, że wcale ich nie ceniła. Naturalnie, wolałaby mieć jak najwięcej wolnej przestrzeni, lecz była zbyt zmęczona, by narzekać na stan rzeczy w sposób inny, niż tylko lekkie sapnięcia i spojrzenia przesiąknięte frustracją. Patrząc jednak po jej charakterze, co drugie jej spojrzenie było nią wypełnione. Czy więc coś się różniło?
Dość szybko zakręciła się po pokoju i przejrzała go wzrokiem, chcąc sprawdzić i łazienkę, i część główną. Nie była paranoiczką szukającą podsłuchów, robiła to bardziej w charakterze oglądającej mieszkanie. Szkolenie szpiega nie opuszczało jej jednak ani na moment, instynktownie sprawdziła więc te najbardziej standardowe miejsca, choćby pobieżnie, w poszukiwaniu podsłuchów.
- Nie będę cię powstrzymywać.... - odpowiedziała mu - ...ale mogę spać na kanapie.
To była najmilsza rzecz, jaką mogła dla niego zrobić, oraz jedyny wyraz szerszej podzięki za ich współpracę, jaki dostanie.
W zasadzie, nie. Był jeszcze jeden, który aktywował się w niej na pytanie o zaufaniu. Wspomnienia z poprzedniej nocy ożyły w niej i błysnęły w oczach. Na chwilę zniżyła głowę.
- Sumienie zabrania mi potwierdzić. - Czyli jeszcze jakieś mam, sama się zaskoczyła.
Dłoń trochę jej zadrżała, ale skryła to dość zręcznie. Stres, który w nią uderzył, był nagły i znacznie inny od tego, do którego już przywykła. Związany był bowiem nie z szansą na przeżycie, tylko jej ulubionym tematem - nią samą.
- Miałam partnera na tej misji - chrząknęła. - Oddzielili mnie od niego, dałam się...nabrać, i naćpali mnie do stopnia, w którym faktycznie chciałam kogoś zaatakować we śnie. Robiłam testy i nic już nie zostało mi we krwi, ale...
- Cóż, może lepiej, żebyś wiedział - dodała grobowo.
Czemu mu powiedziała? Jeśli tak faktycznie było, to zgodnie z testami, była czysta. Jeśli jednak już oszalała, i zaatakuje go dzisiaj? Cóż, może będzie miał więcej kontekstu, ale nic to nie zmieni. I tak ją porzuci i jej chory atak zniszczy ich sojusz.
Dalej jednak kurczowo trzymała się tego, że coś jej zrobiono. Jakąś krzywdę, która doprowadziła ją do działań, o których pamięć kryła się po rogach jej jaźni, a potem chciano zrobić z niej wariatkę. Nie jestem pieprznięta. Nie jestem pieprznięta, powtarzała niczym mantrę.
Dopiero po chwili przypomniała sobie o istnieniu rozmówcy.
- Idź do łóżka - dodała jeszcze - Pierwsza się wymyję, a potem się położę. - Chyba chciała zmienić temat, ale raczej rzuciła w atmosferę pewną bombę. Czy w ogóle będzie chciał z nią pracować? Czy zmarnowała właśnie sojusz dla własnego spokoju ducha?
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13373
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Motel "Czarna Róża"

21 wrz 2025, o 00:22

Być może po odpowiedniej dawce środków odurzających wnętrze pokoju Czarnej Róży byłoby niemal klimatyczne. Okno na ścianie naprzeciwległej do wejścia może i było wąskie, ale też długie - przez nie, do środka wpadał jaskrawy blask neonów, odbity od ściany budynku. Cienie wewnątrz Czwórki były miękkie i rozproszone, a światła uwydatniały ich sylwetki na tle pustego pokoju lecz nie ukazywały ich podkrążonych oczu czy formujących się na skórze sińców.
Hunter obrzucił spojrzeniem tapczan stojący u podstawy łóżka - był tak krótki, że również wysoka sylwetka Emilii nie miała szansy się na nim położyć bez części kończyn wystających ponad jego ramy. Gdyby stała bliżej, w tym półmroku dostrzegłaby uśmieszek na jego ustach w reakcji na hojną propozycję.
- Skoro nalegasz. - wyczuła jednak rozbawienie w jego głosie, które o ile rozładowywało atmosferę, tak jednocześnie nie było w stanie podpowiedzieć jej, czy brał jej słowa na poważnie, czy nie.
Kolejna część ceramicznego pancerza uderzyła ze stukotem o podłogę. Mężczyzna mruknął pod nosem przekleństwo, dostrzegając kolejne uszkodzenia - na tyle poważne, że widać je było nawet w wątłym blasku neonów bez włączania głównego światła. Sięgnął do zaczepów napierśnika. Uporał się z jego większością i dopiero gdy wyjawiła mu prawdę na temat jednej z nocy, która zapisała się w jej głowie, Mark zatrzymał się w połowie ruchu - z dłonią wspartą o ostatni z zaczepów na ramieniu. Pod rozchylonymi połami ceramicznej osłony dostrzegła jego dobrze zbudowaną, szczupłą sylwetkę jak i kombinezon z grubsza nienaruszony operacją, którą przeprowadzili.
- Dwójka Widm wchodzi - wychodzi jedno. Opowieść stara jak czas? - powtórzył jej słowa, zrywając ostatni zaczep i pozwalając, by ciężkie pokrycie napierśnika opadło na podłogę u jego stóp. Przypominając sobie o jego istnieniu, dostrzegła, że w pewnym momencie odwrócił głowę w jej stronę - przyglądał jej się teraz, przez całą odległość pomieszczenia, na którego dwóch końcach stanęli. - Zapomniałaś dodać, że z własnej winy.
Odwrócił się ku niej całym ciałem - dostrzegła w jego barkach napięcie, jakby spodziewał się, że i teraz postanowi go zaatakować - jeśli nie pod osłoną nocy to teraz, w reakcji na jego słowa. Gdzieś w odmętach Czarnej Róży rozległ się czyjś krzyk, mrożący krew w żyłach równie napiętej Östberg - póki nie przerodził się w szaleńczy śmiech, którym najwyraźniej był od początku.
- Pewnie, położę się i zasnę z myślą, że możesz faktycznie mnie zaatakować - parsknął, rozkładając szeroko ręce. - Co z twoją szczerością, Östberg? Mogliśmy wybrać inny hotel, gdybyś wyjawiła swoje mordercze zwyczaje pół godziny temu.
Wbrew temu, sięgnął do zaczepów swoich nagolenników. Usłyszała głębokie westchnięcie gdy doszedł do jakichś wniosków, mimo wszystko przeskakując w tryb poszukiwania rozwiązania dla tego problemu, przed którym został postawiony.
- Zwalniam ci łóżko - oznajmił, choć po tonie jego głosu wyczuła, że nie miał nic wspólnego z byciem dżentelmenem. - Tapczan nie ma ramy, do której można cię przywiązać.

@Emilia Östberg
Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 288
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

Re: Motel "Czarna Róża"

8 paź 2025, o 19:38

Gdy Hunter pozbawiał się pancerza, nie pozostawała mu w tym szczególnie dłużna. Też oberwała w całej tej podróży, na szczęście jednak upadek, który przeżyła, odbił się na niej nieco lepiej, niż na nowopoznanym towarzyszu. Nie znaczyło to naturalnie, że czuła się dobrze, ale z pewnością łatwiej było zrzucić z siebie coś, co w zasadzie dalej się trzymało.
Szybko pożałowała swoich słów. To jest, wiedziała dalej, że zrobiła dobrze, mówiąc mu to, niemniej jej towarzysz był antypatycznym bucem, wcale nie takim innym od niej. Widziała w jego oczach te same kalkulacje, które sama by poczyniła - Czy ona mi się jeszcze w ogóle opłaca?
Rozum wiedział, że tak. Serce kwestionowało. Nie wiedziała, co chodzi mu po głowie i nie próbowała tego wydedukować. Z drugiej strony jednak, jeśli jej umysł nie odpowie na te pytania, to w końcu wymyśli sobie najgorszy wariant.
Impas ten nie trwał jednak długo, bo dostała odpowiedź. Obwinił ją o śmierć Deriusa. Nie był to mądry ruch. Cała wrażliwość, jaką okazała przed chwilą wyparowała w mig. Uniosła podbródek nieco wyżej, a coś w jej ramionach przeskoczyło w sposób znacznie bardziej bojowy, niż mogłaby się spodziewać. Po chwili jednak wypuściła powietrze. Kłócenie się z nim nie miało teraz sensu. Nie miała powodu, by to robić. Nie mogła wygrać, bo on fundamentalnie nie mógł zrozumieć, co tam się zadziało. Nie był też w jej głowie i nigdy nie będzie.
- Nie wiedziałam, że go postrzeliłam. Umarł tam, na miejscu, z rąk Kartelu - warknęła tylko. To i tak było bardzo mało w porównaniu do tego, co zwykle potrafiłaby wypowiedzieć za takie urażenie majestatu. Po chwili zrozumiała, że ograniczała się dlatego, że po części wiedziała, że ma rację. Duma nie mogła zaakceptować tej prawdy, ale cała reszta, tak stłamszona pod jej wagą, stawiała jeszcze opór przed poddaniu się jej. Raz jeden jej arogancja już zwyciężyła, wtedy, w rafinerii. Wtedy powiedziała sobie "nigdy więcej", i chyba to też było kolejne zaserwowane sobie kłamstwo.
- Nie mam już nic we krwi - albo niczego nie znaleźli - ale tak, to byłoby mądre. - Oh, gdyby była teraz sarkastyczną bestią, potrafiącą coś mu dopowiedzieć. Niestety, jej wisielcze poczucie humoru opuszczało ją, kiedy to ona tkwiła na szubienicy, a nie ktoś inny.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13373
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Motel "Czarna Róża"

17 paź 2025, o 22:57

Mordercze zapały Östberg zawisły pomiędzy ich dwójką, jak gęsty opar unoszący się tuż pod sufitem pokoju Czarnej Róży. Powietrze zgęstniało wyraźnie gdy Hunter mielił w głowie jej słowa. Nie był wtedy, tam, na miejscu i nie mógł wiedzieć na ile faktycznie przyczyniła się do śmierci swojego partnera. Jej oszczędne słowa wyraźnie nie poprawiały sytuacji, choć też nie mógł oczekiwać od niej żadnej wylewności. Zdejmując z siebie kolejne części pancerza przyglądał jej się ukradkiem, ale pomiędzy spojrzeniami, jego wzrok stawał się nieobecny, utkwiony w jednym punkcie przestrzeni gdy obracał w myślach jej słowa.
- Kartel nie zabija bez powodu - rzucił, niedbale odkładając części swojego pancerza w jedno miejsce. Kombinezon na jego ciele był rozdarty na barku, w miejscu, w którym ich ucieczka z zamkniętego dystryktu nabrała grozy. - Zwykle ma w tym jakiś interes.
Zniknął w drzwiach łazienki chwilę później, zostawiając ją z własnymi przemyśleniami - oraz próbą doprowadzenia się do porządku. Omni-klucz Östberg milczał gdy zerkała na powiadomienia, a jedyny dźwięk, który rozległ się w ich pokoju był miarowym szumem odkręconej pod prysznicem wody. Blask neonów pobliskiej reklamy wdzierał się do wnętrza pomieszczenia, malując światła krwistą czerwienią a cienie intensywną czernią.
Prysznic mężczyzny nie trwał zbyt długo - na tyle, na ile mógł on się śpieszyć z uwagi na powierzchowne, choć wciąż dokuczliwe rany. Piętnaście minut później woda wreszcie przestała płynąć, a kolejne kilka następnych drzwi uchyliły się, wypuszczając ze środka nagromadzoną parę.
Światło łazienki padające zza jego pleców rysowało świetlistą łuną sylwetkę. Nawet w czerwieni neonowego światła widziała tworzące się siniaki na jego obitym ramieniu, ponad ponad częściową przykrytym materiałem, wyrzeźbionym ciałem. Wystarczył jej jeden rzut oka by dostrzec, że Hunter był dobrze zbudowany, oraz ewidentnie zdawał sobie z tego sprawę - gdy napotkał chociażby okruch jej spojrzenia, jego usta wykrzywiły się w szelmowskim uśmiechu. Woda wciąż spadała z ciemnych końcówek jego dłuższych włosów, zatrzymując się na ramionach bądź spadając na podłogę.
Niezależnie od tego, czy sama również ruszyła do łazienki i wyszła z niej kolejne kilkanaście minut później, czy też od razu przygotowała się do snu, Hunter ruszył do złożonego na ziemi sprzętu.
- W jaki sposób można naćpać słynne i wspaniałe Widmo Cytadeli? - zagadnął, grzebiąc w jednej ze swoich ładownic. - Może mi się to przydać w przyszłości.
Gdy wstał, coś błysnęło w jego dłoni. Wskazał podbródkiem łóżko - oraz metalową ramę u jego podstawy - nim podniósł rękę, machając parą omni-kajdanek w powietrzu.
- Z reguły za takie usługi płaci się ekstra.

@Emilia Östberg
Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 288
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

Re: Motel "Czarna Róża"

20 paź 2025, o 19:59

To był błąd, że się do tego przyznała. Nie obchodziło jej niby, jak ją postrzegał, ale musiała zachowywać pokerową twarz przez coś, co zrobiła nie z własnej woli. Postąpiła rozsądnie i teraz ponosiła tego konsekwencje. Nie mógł i nie powinien oczekiwać od niej więcej, musiała jednak żyć z tym, jak teraz będzie o niej myślał. Pocieszała ją jednak myśl, że przynajmniej będzie się jej trochę bał.
- Nasza rola w sprawie tej całej broni z pewnością jest ich interesem - odpowiedziała krótko, wyciągając najbardziej logiczny wniosek. Nie zatajała niczego, może poza szerszym zaangażowaniem tej całej Gemmy, która chyba była po prostu kimś wyższego szczebla. Oczywiście, Kartel zdawał się chcieć konkretnie Emilii i dalej o tym nie zapomniała.
Gdy została pozostawiona sama sobie, usiadła tylko po turecku na kanapie, na której jeszcze nie dawno siedział Hunter. Omniklucz milczał. Jeśli osobni technicy Meery dłubali nad tym, nad czym im kazała, to robili to - póki co - bez rezultatów. Nie miała czasu i ochoty na spacestone'a, ani na przeglądanie extranetu, ani...na nic, w zasadzie. To były najgorsze i najnudniejsze minuty od dawna. Puste czekanie i zwalczanie najeżdżających na jej psychikę myśli. Żadna z nich nie oferowała otuchy.
Wrócił. Zajęło mu to może kwadrans, wymył się więc raczej porządnie. Nie kryła się szczególnie z tym, że przyjrzała się jego sylwetce. Nie zawstydziła się, gdy się uśmiechnął, ani gdy upewniała się, że faktycznie zbudowany jest jak ktoś, kto trudni się takim, a nie innym fachem. Nieważne kto konkretnie go zatrudniał. Szpiedzy, czy też infiltratorzy, agenci polowi, zwał jak zwał, musieli pozostawać w formie, i Hunter zdecydowanie spełniał ten warunek. Pomyślała sobie nawet, że nazwałaby go dość atrakcyjnym, gdyby kiedyś się zamknął.
Bez słowa wstała i też udała się do łazienki. Para zasłoniła lustro i nie pozwoliła jej za dobrze się sobie przyjrzeć. Sczyściła ją, by zyskać choć minimalny wgląd, ignorując to, że zostawi przez to smugę. Nie spodobało jej się to, co zobaczyła. Choć samo-zaaplikowany mediżel poradził sobie z ranami, to nie zmazał magicznie krwi i nie pousuwał siniaków. Weszła pod prysznic. Wodę zostawiła w temperaturze pokojowej. Nie lubiła gorącej - czuła się, jakby miała się rozlecieć, a zimna, choć użyteczna w pobudzaniu, nie była teraz tym czego potrzebowała.
Już nie mogła uciekać od myśli. Derius nie żył. Choć krew na jej rękach nie była jego, tak mogła temu zapobiec. Przestała już chwytać się nadziei, że nic mu nie jest. Gdyby żył, dałby jej znać. Chyba, że upozorowali jego śmierć, ale czemu, do cholery, mieliby to zrobić? Musiała się z tym pogodzić. Zabiła go. Swoim debilnym zachowaniem, zabiła swego partnera. Kolejna ofiara ego Emilii Östberg. I ostatnia. Cholera, ostatnia.
Sama spędziła pod prysznicem dłużej, niż musiała. Skupienie się na mechanicznych czynnościach pozwoliło jej się uspokoić. Planowała już swój dzisiejszy sen - nie potrzebowała budzić się o konkretnej godzinie i mogła pozwolić sobie na tyle wylegiwania się, ile będzie potrzebować, lub tyle, ile będzie trzeba, nim Meera ją obudzi. Ostatecznie zmęczony agent był słabym agentem. Warunki miała tu...akceptowalne, przynajmniej.
Opuściwszy łazienkę, przywitała go niby znużonym, ale jednak luźniejszym spojrzeniem, niż wtedy, gdy musiała się przed nim tłumaczyć. Mina szybko jednak jej ścierpła, gdy znowu o to zagadał.
- Patrząc na to, co będziemy teraz robić, chyba nie musisz wiedzieć - przewróciła oczami. - Jak? Tak jak każdego człowieka.
Zakończyła na tym temat. Więcej się nie dowie, jeśli nie będzie musiał. A nie będzie.
- Chyba pierwszy raz, kiedy nie musisz płacić - odrzekła, starając się brzmieć na wyluzowaną i zawodząc. - Mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć ci konsekwencji nadużycia tego.
Wierzyła już, że nie postanowi jej zabić. Nie znaczyło to jednak, że nie postanowi, na przykład, jej zostawić, czy okraść. Omniklucz miała zahasłowany w sposób, którego z pewnością by nie złamał, nie znaczyło to jednak, że nie będzie chciał spróbować. Nie miała go jednak za idiotę, by próbował.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13373
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Motel "Czarna Róża"

26 paź 2025, o 14:54

Omni-kajdanki, podobnie jak ostrza podobnej natury, rzucały na świat wokół pomarańczowy blask. W panującym w pomieszczeniu półmroku nie sposób było ich nie zauważyć - jarzyły się na tle ciemności, przypominając o tym, co miało za chwilę nadejść. Ich światło padało również na profil trzymającego ich mężczyzny - na szelmowski uśmiech, w którym rozciągnęły się jego usta.
- Po co miałbym tego potrzebować teraz? - odrzucił niedbale, zaczepiając omni-kajdanki o swój palec i zakręcając nimi raz w powietrzu. - Jeszcze nie widziałem, by ktoś wydostał się z tych.
Ruszył nieśpiesznym krokiem w jej stronę gdy ułożyła się na łóżku w pozycji, w której jej nadgarstek znajdował się koło metalowej ramy. Materac był twardy, lecz nie było to najgorsze posłanie, na którym leżała w swoim życiu. Jego konstrukcja zaś przypominała standardowe meble tworzone z prefabrykatów, których na pęczki było w tańszych dzielnicach miast czy choćby na Omedze. Kompozyt metalu był mocny, twardy i kosztował grosze do wytworzenia.
- Nigdy w życiu nie musiałem płacić za seks. Spójrz na mnie, jestem fantastyczny - cmoknął beztrosko, stając obok jej łóżka i przyglądając jej się z góry. Z bliska dostrzegła na jego klatce piersiowej drobne rysy - ślady bitew, które przebył, a które pozostawiły po sobie znamiona. Blizn nie było dużo, nie były też rozległe. Hunter najwyraźniej nie był człowiekiem, który przyjmował rzeczy na klatę, dosłownie i w przenośni. Sądząc po tym, w jaki sposób się poznali, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, kiedy walka była przegrana i należało się zmyć. - I myślę, że doskonale zdajesz sobie z tego sprawę.
Jej groźba zawisła w powietrzu, ale nie w sposób, od którego gęstniało, oblepiając skórę i przełyk. Wręcz przeciwnie - mężczyzna pochylił się, jakby jej ostre słowa wyłącznie zwabiły go bliżej. Jego wilgotne końcówki włosów kręciły się lekko w suchym powietrzu panującym w motelu. Wyczuła jego ciepło gdy zbliżył się tak, z szelmowskim uśmiechem na ustach, a przestrzeń pomiędzy nimi nagle skurczyła się gwałtownie.
- Ależ wytłumacz - mruknął z zainteresowaniem, jakby nic nie robił sobie z jej słów. Jego wzrok prześlizgnął się po jej twarzy, znużonym spojrzeniu chowającym skryte w głębi napięcie. Jego tęczówki miały intensywną, brązową barwę w słońcu - ale tutaj wydawały się koloru obsydianu. - Chętnie posłucham.
Wyczuła dotyk na swoim nadgarstku, gdy niepostrzeżenie zamknął na nim jedną stronę kajdanek. Druga przymocowana była już do metalowej ramy, jakby mężczyzna wykorzystał moment ich bliskości by zamaskować swoje czyny - nawet, jeśli przecież na nie się zgodziła. Mimo tego nie odsunął się od niej przez kolejne uderzenie serca, nim, z rozbawieniem tańczącym w spojrzeniu, wyprostował się wreszcie. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej, odwracając głowę w stronę jej leżących na ziemi rzeczy.
- Jak myślisz, co najszybciej pójdzie na czarnym rynku? - cmoknął, wodząc wzrokiem po jej pancerzu. - Sprzęty Widma potrafią kosztować wielkie pieniądze nawet, jeśli to zwykły towar z naklejonym logo...

@Emilia Östberg
Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 288
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

Re: Motel "Czarna Róża"

1 lis 2025, o 07:22

- I wydaje mi się, że dziś też nie zobaczysz - odpowiedziała mu.
Pogodziła się już chyba z tym, że ten pomysł był racjonalny, ale poniżający. Przez własną porażkę musiała teraz brać takie nieprzyjemne zabezpieczenia. Osoba, z którą zaś je brała, chyba bardzo uwielbiała znęcać się werbalnie nad ludźmi. Bycie po drugiej stronie przemocy psychicznej nie było czymś, co szczególnie interesowało Emilię i zdecydowanie bezpieczniej czuła się, kiedy to ona obrażała, krytykowała i ironizowała. Ostatecznie jednak uważała się za istotę prestiżu i rezonu, jak to lubiła powtarzać. Znaczyło to więc, że jeśli coś jest głupie i bolesne, ale konieczne, to trzeba to zrobić i nie płakać.
- Oh, nie wątpię - odpowiedziała, lokując się nieco "wygodniej" na łóżku. Sen ten nie będzie szczególnie przyjemny, ale w swojej długiej karierze zdarzało jej się odpoczywać w znacznie, znacznie gorszych warunkach. - Chyba płacili ci jednak same drobne, co?
Ostatecznie, była jadowitą żmiją. Zadowolona z tego jak wybrnęła, wzruszyła tylko ramionami ze spokojem, który zawierał w sobie tylko parę nut fałszu. Ciężko było nie wyzbyć się myśli, że to zły pomysł. Emocje lubiły walczyć z rozumem i nigdy nie było to równe starcie.
- Nie zachowuj się proszę, jakby ktoś pierwszy raz uznał cię za atrakcyjnego. Tak. Jesteś dość niczego sobie. Nie ty jeden w tym świecie - Nie powiedziała tego wcześniej wprost, ale przyszło jej to dość łatwo. Jak na szpiega, w sferze prywatnej ceniła otwartość. Zbyt skrajną otwartość, momentami, ale gry pozorów i cieni były czymś, od czego czasami nawet ona musiała odpocząć.
Zresztą, nie kryła się z tym, że go obserwowała i nie wydawała się być szczególnie zawstydzona tym faktem. Ostatecznie był żołnierzem i sojusznikiem. To, że była kobietą rasy człowiek zainteresowaną mężczyznami rasy człowiek było tylko...dodatkiem.
Poza tym, skromność nigdy nie była jej cnotą. Nie szukała jej też w innych.
- Fantastyczny - prychnęła z lekkim kręceniem głową i szyderą w tonie. Z pewnością mówił to ironicznie, nie była autystką, by nie rozumieć sarkazmu czy ironii sytuacyjnej. Niemniej, musiała wyśmiać absurd.
Był niemożliwy. Wszystko, co mówiła, zdawało się go nakręcać coraz bardziej. Gdy bywała pasywna i stoicka, wyśmiewał to. Gdy odpowiadała mu ostrzej, by się przymknął, również brał to jako wyzwanie i nie tylko się nie obrażał, ale i ciągnął tę grę dalej, usilnie starając się utrzymać kontrolę, której nigdy nie miał. To jest, miał ją teraz, fizycznie, ale jego słowa wpływały na nią mniej, niż myślał. Wszystkie...złe myśli jakie miała w temacie Deriusa i swojej porazki nie były związane ze słowami Huntera, tylko jej własnymi decyzjami.
- Dowiesz się, jeśli postanowisz mnie sprawdzić - odpowiedziała w moment.
Gdy się zbliżył, poczuła jak jej oddech robi się trochę cięższy i gorętszy. Nie przerywała kontaktu wzrokowego.
Zapiął kajdanki, na co ta dość ostentacyjnie przewróciła oczami, które jakby jej się powiększyły. Chciała dać mu znać, że uważa to wszystko za trochę głupie, że oboje są częścią jednego żartu, który był kompletnie pod kontrolą i nie było w tym żadnego seksualnego podtekstu, mimo ich ciągłych dowcipów i dogryzań.
Pierwszy raz przeklęła swoje hormony za to, że akurat teraz kręcił ją ten konkretny mężczyzna.
- Otwórz sobie sklepik turystyczny po godzinach i ponaklejaj na Mściciele naklejki, to się dowiesz. - Pociągnęła za kajdankę, by upewnić się, że jest szczelna.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13373
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Motel "Czarna Róża"

12 lis 2025, o 16:55

Zdawałoby się, że nie istniały słowa, które mogłyby tknąć Huntera - sięgnąć ponad fasadę, którą doskonale widziała wymalowaną na jego twarzy. Każdy jej przytyk, niezależnie od tego czy był bardzo bliski prawdy czy znajdował się od niej po drugiej stronie galaktyki, omijał mężczyznę lub był przez niego obracany w coś, co mógłby użyć przeciwko niej.
Pod pewnymi względami, natrafiła w tej kwestii na godnego sobie przeciwnika.
- Czyli uważasz mnie za atrakcyjnego? - odpowiedział beztrosko, a w jego oczach dostrzegła mieszankę dwóch emocji. Pierwszą z nich była złośliwość, odbite jak w lustrze pioruny, które ciskały ku niemu tęczówki Östberg. Drugą było coś zupełnie innego.
Coś dużo bardziej niebezpiecznego.
- To miło z twojej strony - odpowiedział, pozwalając temu pierwszemu uczuciu wygrać i ostentacyjnie milknąc na chwilę w miejscu, w którym powinien powiedzieć o niej to samo, odwdzięczając się za komplement, którego tak w zasadzie mu wcale nie sprzedała. - Ale nie pożeraj mnie wzrokiem, proszę. Bądźmy profesjonalistami - cmoknął, gdy zbliżył się do leżącej na łóżku kobiety by zamknąć jej nadgarstki omni-kajdankami. Ich powierzchnia żarzyła się lekkim, pomarańczowym blaskiem, który odbijał się w jego ciemnych tęczówkach. Pod jego wpływem zdawały się płonąć.
- W życiu groziło mi już wiele osób, ale nigdy nie było to przypięte kajdankami do łóżka Widmo Cytadeli - rzucił z roztargnieniem, gdy wreszcie wyprostował się, tworząc pomiędzy nimi dystans, którego potrzebowali by powietrze stało się rzadsze, łatwiejsze do przyswojenia dla zmrożonego w napięciu ciała.
Hunter odwrócił się, a czerwone światła neonów wpadające przez wąskie okno do wnętrza ich małego pokoju uwidoczniły wąską, długą bliznę idącą po skosie przez jego plecy. Zaśmiał się w reakcji na jej propozycję, opadając na zbyt krótki na niego tapczan, na którym już leżała jedna z poduszek wcześniej leżących na łóżku.
- To byłby niezły pomysł, gdybyś miała większą renomę. Twój sprzęt mógłbym opchnąć za dwa razy tyle, co cena sklepowa - odrzekł rzeczowo, chwytając za dół kołdry, obok której leżała Östberg i bez żadnych skrupułów ciągnąc ją w swoją stronę by zawłaszczyć jedyne okrycie na swój tapczan. - O Shepardzie każdy słyszał, ale kim właściwie jest Emilia Östberg?

@Emilia Östberg

Wróć do „Liria”