Dystrykt będący równocześnie dzielnicą handlową Omegi. Ten nadzwyczaj rozwinięty obszar stacji jest pełnym sklepów i siedzib najróżniejszych korporacji rajem dla osób kręcących swój biznes na tych terenach (oczywiście rzadko kiedy legalny, ale na to nikt tu nie zwraca przecież uwagi).

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13406
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Sektor H-12

2 lip 2025, o 07:59

Anthony Pozycja, którą zajął Anthony, okazała się niemal idealna. Wysoko, w cieniu, z szerokim widokiem na północne wejście do kompleksu i przylegający dziedziniec, zapewniała względne bezpieczeństwo i szerokie pole ostrzału. Przez lunetę dostrzegał przesuwających się powoli najemników zmieniających warty, a także ścieżki patrolowe, które – co istotne – nie wydawały się w pełni zsynchronizowane. Co jakiś czas któryś z ochroniarzy znikał za rogiem na kilka sekund, zostawiając fragment placu niewidocznym dla nikogo.
Choć drzwi, które wcześniej badał, nie dały się obejść – były zbyt stare, a przez to odporne na nowoczesne metody włamu – zarejestrował coś istotniejszego; brak alarmu i całkowity spokój na zewnątrz. Żaden z patroli nie zareagował, nikt nie przyspieszył kroku.
Z wnętrza magazynu zaczęły dobiegać nowe dźwięki – echo zniekształcone przez ściany i szyby wentylacyjne. Światła przyciemniły się nieznacznie, a potem na krótko zamigotały. Pojawił się pulsujący błękit – sygnał rozpoczęcia aukcji. Główna scena została aktywowana.
Z tej pozycji Anthony widział tylko delikatną poświatę holograficznej prowadzącej oraz część tłumu, który powoli formował się przed podestem. Zarejestrował dwa boczne wejścia prowadzące na salę główną i jedno wyjście awaryjne na północnej ścianie – to ostatnie szczególnie przykuło jego uwagę. Choć nie było stale pilnowane, raz na jakiś czas zbliżał się do niego któryś z ochroniarzy. Ewentualna ewakuacja tym szlakiem mogła być możliwa – ale tylko przy właściwym zgraniu czasu.
W lunecie zamigotała nowa scena. Z tyłu wjeżdżała platforma transportowa. Szczelnie zamknięty kontener, chroniony polem siłowym.

Luna & Barnabas Wejście do głównej sali odbyło się bez zakłóceń. Luna i Barnabas wtapiają się w tłum gości - istot wszelkich ras, mniej lub bardziej podejrzanych, których łączyło bezwzględnie jedno. Wszyscy tu przyszli kupować albo sprzedawać coś, co nigdy nie powinno było trafić na otwarty rynek. Sala była ogromna, przypominająca hangar, z wysokim sufitem oplecionym rzędami przewodów, a ściany lśniły sztucznym marmurem i LED-owymi pasami światła. Powietrze drgało od głosów i technologii. Przyjemnie schłodzony alkohol szybko zniknął ze szklanek.
Przygaszone światła migotały, a centralna scena, szeroka na kilkanaście metrów, rozświetliła się nagle bladoniebieską poświatą. Holograficzna postać prowadzącej zmaterializowała się nad platformą – stylizowana figura w maskach zmieniających kształt, głos przetwarzany przez kilka warstw syntetycznych filtrów.
Przedmioty wjeżdżały kolejno na platformę. Projekcje danych identyfikacyjnych pojawiały się wokół nich – modyfikacje genetyczne, broń eksperymentalna, nielegalne wszczepy. Każdy towar miał swoje pole siłowe, kilkuosobową eskortę lub przynajmniej oznaczenia świadczące o wysokim stopniu zabezpieczeń.
Barnabas i Luna mogli zauważyć, że w pomieszczeniu rozmieszczeni byli także uzbrojeni obserwatorzy – nie tylko pracownicy ochrony, ale i prywatni ochroniarze należący do bardziej wpływowych uczestników aukcji. W przeciwieństwie do wcześniejszych, bocznych sal, tutaj obecność ochrony była wyraźna, a atmosfera bardziej napięta.
W tłumie krążyli dilerzy, osoby próbujące nawiązać kontakt, rozeznać potencjalnych licytantów. Mimo pozornego luzu, każdy ruch był tu obserwowany.

Jen & Tori Długi tunel techniczny prowadził do podziemnego pomieszczenia serwisowego, odgrodzonego grubą kratą. Tori i Jen zbliżyły się do niej ostrożnie, nie zdradzając swojej obecności. Krata stanowiła ostatnią fizyczną barierę - za nią zaczynało się techniczne serce kompleksu.
W środku znajdowało się czterech techników. Każdy zajęty własną konsolą, ekranem lub terminalem z wglądem w funkcjonowanie systemu. W rogu błyskały kontrolki systemów zasilania, oznaczone jako "CORE GRID A3 / MAIN SCENE INTERFACE". Drugi panel, częściowo zakryty kubkiem z napojem i stertą notatek, wyświetlał schemat sieci zabezpieczeń - sugerując, że z tego miejsca można uzyskać dostęp do pól siłowych, kamer i prawdopodobnie awaryjnych wyłączników.
Pomieszczenie wydawało się nieco zaniedbane, ale funkcjonalne. Oświetlone światłem roboczym, z rozrzuconymi narzędziami i częściami urządzeń. Choć technicy nie wyglądali na specjalnie czujnych, jeden z nich co jakiś czas zerkał w stronę drzwi prowadzących na główną salę – jakby czekał na komunikat z góry.
Z głośników, zamontowanych tuż nad konsolami, rozległ się głos prowadzącej aukcję – wyraźnie przekazywany również tu, w ramach ogólnego kanału informacyjnego. Numer pozycji, krótki opis kontenera, zasady licytacji.

@Anthony Whittaker @Barnabáš Padělek @Luna Reyes @Emilia Östberg @Tori Te’eria
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Barnabáš Padělek
Awatar użytkownika
Posty: 59
Rejestracja: 14 gru 2024, o 05:11
Miano: Barnabáš Padělek
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Status: Ex-Przymierze, odbyta kara więzienia na Ziemi
Kredyty: 15.455

Re: Sektor H-12

2 lip 2025, o 21:54

Blask świateł rozświetlił scenę. W jednej chwili wszystkie głowy, dotąd zajęte żywiołową dyskusją o tym, co udało się sprzedać na aukcji, kto dziś rządzi na ulicach, a kto wypadł z obiegu, zwróciły się w stronę podestu. Barnabáš, wyraźnie zaciekawiony, klepnął Lunę w ramię i skinieniem głowy wskazał na wcześniej pogrążoną w półmroku platformę. Światła nagle zgasły. Salę wypełniła cisza i ciężkie od napięcia oczekiwanie. Czech spiął się, instynkt podpowiadał mu, że nawet wśród sojuszników pułapka zawsze jest możliwa. Zacisnął pięści, gotów do walki.

Ciszę rozdarła agresywna, pulsująca muzyka klubowa. Promienie świateł zatańczyły w rytmie dudniącego basu. Barnabáš rozejrzał się dookoła – wszystko było po staremu. Mógł się rozluźnić. Strzelił karkiem, wypuścił powietrze z płuc.
Mają rozmach... – mruknął z lekkim uśmiechem do Luny.

Kiedy przedstawienie dobiegło końca, na scenie jak zjawa pojawił się hologram postaci. Jej twarz skrywały maski o rozmaitych kształtach, płynnie zmieniające formę – żadnych skoków, tylko nieustanny, hipnotyzujący ruch. Każda część tej iluzji zdawała się żyć własnym życiem, decydując, jaki kształt chce przybrać w danym momencie. Zjawa przemówiła – głosem, który przez warstwy zniekształceń wymagał wysiłku, by zrozumieć każde słowo. Krążyła pewnie po scenie, opisując każdy licytowany przedmiot, zachęcając do aukcji.

Barnabáš obserwował każdy eksponat z napiętą uwagą. W gruncie rzeczy nie wiedział dokładnie, czego szukają, nie znał zawartości paczki. Raz po raz przenosił wzrok na innych uczestników. Wiedział, że gdy wreszcie pojawi się to, po co tu przyszli, publika nie pozostanie obojętna. Bo dla byle czego nie organizuje się takiego cyrku: gonitwy przez dwa sektory, strzelanin i pościgów z udziałem kilkudziesięciu uzbrojonych drabów.

Atmosfera wokół wydarzenia była mocno napięta. Gdzie nie spojrzeć, sala wypełniona była uzbrojonymi ochroniarzami, równie dobrze przygotowanymi jak ci czuwający na zewnątrz. Barnabáš, analizując sytuację, postanowił wtopić się w tłum. Starcie z taką ilością przeciwników oznaczałoby pewną śmierć, żadnych nerwowych ruchów.

Czuł na sobie setki oczu; nie tylko tych ludzkich, ale i zimnych, mechanicznych spojrzeń kamer. Byli obserwowani to nie podlegało dyskusji. Kątem oka dostrzegł krążące w tłumie osoby, które zaczepiały każdego potencjalnego uczestnika licytacji, nawiązując z nim krótkie, badawcze kontakty. Barnabáš szybko zrozumiał, że to jedyna droga, by nie zwracać na siebie uwagi, a przy okazji choć na moment oderwać się od narastającego napięcia.

Złapał spojrzenie dilera i nawiązał z nim kontakt wzrokowy. Postanowił wziąć udział w licytacji. Gdy pojawi się żądany przedmiot, zacznie podbijać cenę. To jedyny sposób, by zdobyć to, po co tu przyszedł, bez wyciągania broni. Przynajmniej taką miał nadzieję.
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 278
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemny "konsultant naukowy"
Lokalizacja: Nieznana
Status: Pozoruje swoją śmierć, poszukiwany przez ExoGeni i G-Novę, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 27.645
Medals:

Re: Sektor H-12

3 lip 2025, o 11:57

- Ciężko określić - odpowiedział Tori - Zależnie jak sytuacja się potoczy. Jeśli będziecie spaleni, wyjście głównym wejściem, od północy byłoby dobrym rozwiązaniem – tam mógłbym najlepiej was wspierać ogniowo. Dodatkowo, przy głównej scenie przy północnej stronie jest wyjście awaryjne, które jest słabiej pilnowanie. Ochroniarze chyba nie mają ścisłego planu. Każdy zdaje się patrolować po swojemu, chwilami zostawiają niektóre sektory nie pilnowane, więc szukajcie ślepych punktów, a je znajdziecie, a jak zgracie ruch w czasie to wyjdziecie niezauważeni, mogę was instruować w razie co. Co więcej nie zarejestrowali mojej próby włamu, także kto wie, może zabezpieczenia i ekipa jest mniej profesjonalna niż wygląda - wyrecytował, obserwując teren przez lunetę.

- Ale jeśli uda się to załatwić po cichu – zawsze możecie wyjść tak, jak weszliście - wyjaśnił - A jak rozwiążecie to elegancko, to nawet was sami odprowadzą do wyjścia i podziękują za udział w aukcji - dodał żartobliwie. Czuł się pewniej. Miał swoją rolę i wypełniał ją. Miła to była odmiana, ku jego własnemu zaskoczeniu.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Luna Reyes
Awatar użytkownika
Posty: 311
Rejestracja: 16 gru 2021, o 11:01
Miano: Luna Reyes
Wiek: 27
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Błękitne Słońca
Lokalizacja: -
Kredyty: 47.205

Re: Sektor H-12

4 lip 2025, o 03:25

Jakby Luna wiedziała, że trafgią w takie miejsce, to by się lepiej przygotowała na taką okazję i zabrałaby ze sobą coś bardziej pasującego do ubrania, tak, żeby i pozostali goście mogli się jej pogapić na tyłek. Stracona okazja.
Rozejrzała się po pomieszczeniu i szybko zdała sobie sprawę, że wyjście polegające na strzelaninie lub mordobicie raczej nie wchodziło w grę, każdy z przedmiotów był chroniony przez większą lub mniejszą ilość ludzi. Co za szkoda, niektóre przedmioty wyglądały na wybitnie interesujące. A tak, musiałoby być naprawdę niezłe zamieszanie i zagrożenie, żeby niektóre z tych przedmiotów pozostały niestrzeżone. Kto wie co przyniesie przyszłość. Na ten moment jednak, tuż po klepnięciu w ramię przez Barnaba ruszyła za nim w kierunku głównej atrakcji. Czy było to to czego szukali? Pewności nie było, jednak nie organizuje się takiego wydarzenia dla byle czego, a nic z eksponatów, które do tej pory widziała, nie wzbudzało raczej aż takiego zainteresowania. Luna obejrzała się po zgromadzonych bliżej głównej sceny wypatrując może jakąś przelotnie znajomą twarz, kogoś kto może mógłby udzielić jej nieco informacji na temat tego co tu się dzieje i kto jest gospodarzem.
Żeby jakoś ich obecność tutaj stała się bardziej normalna, wplotła swoje ramię pod ramię Barnabasa, postanowiła na czas aukcji udawać jego towarzyszkę. Aż żałowała, że nie ma przy sobie gumy do żucia, z której mogłaby robić balony. Nie pozostało nic innego niż czekać na początek licytacji.
ObrazekObrazek Statystyki:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 293
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

Re: Sektor H-12

5 lip 2025, o 19:32

Pomieszczenie techniczne ciekawiło ją coraz bardziej z każdą sekundą przyglądania się mu. Generatory, system kontroli sieci energetycznej. Generatorów nie dało się jednak wyłączyć na długi czas z dystansu. Można co najwyżej je zniszczyć, nie dezaktywować, ale to mogłoby spowodować dużo problemów, zaczynając od promieniowania a kończąc na eksplozji. Lepiej było tego więc nie robić i po prostu je wyłączyć.
Zaczęła formować w swojej głowie plan, ale doszła szybko do realizacji - jest z nią Tori. Nici z szybkiego pozbycia się ich. Cokolwiek więc Jen chciałaby zrobić, musiała ją do tego przekonać, i dostosować się do jej specyficznych potrzeb. No cóż, nie z takimi aniołami się pracowało.
- Mogę na chwilę zsabotować jeden - zaproponowała w końcu, mówiąc oczywiście cicho, by nawet przez kratkę i szyb nie było nic słychać - Potem będziemy musiały wyskoczyć i ich zastraszyć. - i tu zaczynały się schody, bo było za blisko, do zabicia ich.
- To technicy, więc będą wiedzieć, że jeśli rozwalę im przypadkiem generator, bo źle strzelę, to wszyscy możemy umrzeć. Raczej nie są uzbrojeni, więc... - więc miały duże szanse, nawet dwa na cztery. - I to nie ma znaczenia, czy zobaczą nasze twarze. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, skończymy to zlecenie tu i teraz.
Czyli nikt nie musiał umrzeć, więc kompleks mesjasza Te'erii zostanie zaspokojony, i będą mogły zrobić to efektywnie, ale i "moralnie". Zakładając, że coś w trakcie się nie skomplikuje, i że cała reszta nie zawiedzie. I że nikt ich tam nie zamknie.
Posłała jej pytające spojrzenie, oczekujące albo akceptacji jej planu, albo lepszej alternatywy. Nie była uparta, jeśli chciała zrobić to po swojemu, ale spełniając jej standardy, to mogła pójść jej na rękę.
Tori Te’eria
Awatar użytkownika
Posty: 495
Rejestracja: 15 sie 2016, o 22:18
Miano: Tori Te'eria
Wiek: 163
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 50.880
Medals:

Re: Sektor H-12

6 lip 2025, o 10:21

Gruba, stalowa krata kończyła ostrożne przemykanie się tunelem technicznym - i to dość dosłownie. Tunel kończył się, kończyło się także skradanie i należało przejść do właściwej części zadania. Tori obrzuciła wnętrze szybkim spojrzeniem oceniając ewentualne zagrożenie, ale gdy dostrzegła, że znajdujący się wewnątrz technicy są wciąż zajęci swoją pracą i nie wyglądają na zaalarmowanych czy zaniepokojonych, osunęła się lekko i uważniej zlustrowała widoczne konsole i terminale. Wyglądało na to, że razem z Jen

dotarły dokładnie w miejsce, w którym mogły wprowadzić najwięcej chaosu i zamieszania, ale i pomóc w zdobyciu ładunku - i udało się to bez robienia zbędnego hałasu i zaalarmowania tak pracujących wewnątrz osobników, jak i ewentualnych pracowników ochrony, którzy mogli (choć nie musieli) pilnować pomieszczenia z zewnątrz. Dawało to niewielki zapas czasu na ustalenie strategii i planu działania - niezbyt długiego, bo wnioskując z dobiegającego z głośników głosu prezenterki opisującej kolejne wystawiane przedmioty, licytacje mogły rozpocząć się w każdej chwili. Wszystko wydawało się być dostępne niemal na wyciągnięcie ręki, a sądząc z tego, co Tori udało się dojrzeć na wyświetlaczach, było tu wszystko, czego wraz z Jen mogły potrzebować - kontrola zasilania pól, sieci zabezpieczeń, a nawet oświetlenia. Czterech pracowników technicznych stanowiło problem - nie uśmiechało się Tori zaatakowanie czterech niewinnych cywilów, trzeba było jeszcze pozbyć się blokującej przejście kraty.

Słuchając Jen przyjrzała się mocowaniu blokującej przejście przegrody, szukając jakiegoś zamka albo słabego punktu, który pomógłby otworzyć drogę gdyby spróbowała uderzyć w niego biotyką. Albo chociażby zwykłej, mechanicznej blokady lub mocowania, które można było zwolnić bez wywoływania zbędnego hałasu, zamieszania i zwracania na siebie uwagi.

- Sabotaż pomoże odwrócić uwagę od naszego wejścia do środka - skinęła głową wysłuchawszy Jen i odpowiedziała również szeptem - Bo przedostanie się przez tą kratę może narobić hałasu... - zerknęła raz jeszcze do wnętrza, oceniając, czy technicy są uzbrojeni i czy mogą spróbować odpowiedzieć na nagłe pojawienie się Jen i Tori agresją - Jeśli nie włączą jakiegoś alarmu, powinnyśmy móc ich zastraszyć i unieszkodliwić bez zbytnich problemów, w sumie mamy przewagę liczebną - pozwoliła sobie na lekki uśmiech - Gdy będziemy w środku i zajmiemy się zabezpieczeniami, mogę spróbować przeciążyć i wyłączyć konsole i terminale impulsem biotycznym, da to czas na ucieczkę i uniemożliwi ponowne włączenie zabezpieczeń, a przynajmniej niezbyt szybko. Trochę niepokoi mnie, że oni najwyraźniej na coś czekają. Sygnał, albo kogoś, kto przekaże im informacje by odpalić fajerwerki... Trzeba uważać, bo towarzystwo może się zrobić bardziej liczne, albo bardziej agresywne.

Odetchnęła głęboko i przymknęła na chwilę oczy, przygotowując się do działania - od momentu, gdy Jen uderzy sabotażem i obie wskoczą do środka, nie będzie wiele czasu na zastanawianie się, akcja musi być przeprowadzona błyskawiczne by maksymalnie wykorzystać efekt zaskoczenia. Jej ciało ponownie spowiła błękitna poświata biotycznej bariery - ot, tak, na wszelki wypadek, gdyby jednak nie wszystko poszło po ich myśli - Zaczynamy na “trzy”? - zerknęła ponownie na swoją partnerkę.
Statystyki dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

*** ARMOR *** VOICE *** FORMAL *** PARTY ***
ObrazekObrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13406
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Sektor H-12

9 lip 2025, o 16:31

Jen - sabotaż 70%
Rzut kością 1d100:
30


Luna - spostrzegawczość 50%
Rzut kością 1d100:
85
Ostatnio zmieniony 9 lip 2025, o 17:45 przez Mistrz Gry, łącznie zmieniany 2 razy.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13406
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Sektor H-12

9 lip 2025, o 17:05

Barnabáš & Luna Sala główna tętniła życiem i pulsującym napięciem. Każdy krok, każdy szept, każde podniesione ręczne terminale wyglądały jak preludium do czegoś większego. W rytm rozbrzmiewającej z głośników muzyki, kolejne przedmioty trafiały pod holograficzny młot prowadzącej. Towar za towarem.
Licytowali cybernetyczną protezę, wykonana z nielegalnie pozyskanych materiałów - pancerz klasy wojskowej, integracja z systemami bojowymi. Licytacja była szybka i ostra, zakończona potrójnym piknięciem terminala zwycięzcy z sektora zachodniego.
Potem wszczep neuronowy klasy Predator, oferujący predykcyjne wspomaganie decyzji bojowych. Coś zakazanego nawet na froncie Terminusa. Cena poszła w górę błyskawicznie, ale nabywca z trzeciego rzędu wygrał bez specjalnych emocji.
Następnie pojawił się żywy towar.
Na platformę wjechała kapsuła kriogeniczna. Przez półprzezroczyste ścianki można było dostrzec humanoidalną sylwetkę - drobną, najprawdopodobniej młodą. Wiek i rasa zostały zamazane w dokumentacji wyświetlanej w hologramie. Prowadząca przemówiła.
- Eksponat TR-93. Biologiczny nośnik danych klasy alfa. Potencjalny genotyp klucza. Stan: stabilny, zachowany. Brak aktywności świadomości. Gwarancja przejęcia własności: 72 godziny.
Wśród tłumu rozległo się kilka cichych szeptów, a potem... cisza. Ten „towar” budził więcej zainteresowania niż poprzednie razem wzięte. I właśnie wtedy Barnabáš, w pełni świadomy ryzyka, postanowił dać znak. Podbił cenę.
Zareagowało dwóch innych licytantów. Cena poszybowała w górę, ale Barnabáš trzymał się planu - kontrolując rytm, nie wyróżniając się przesadnie. Zauważył, że jedna z osób, które wcześniej go obserwowały, teraz na niego patrzyła dłużej niż powinna. Kamera zawiesiła się w jego sektorze. Zaczynała się gra nerwów.
Obok niego Luna czuła to samo - gęstość powietrza, narastający stres, i ten moment zawieszenia. Co jeśli wygrają? Co jeśli to nie jest właściwy towar? Co jeśli jest?


Jen & Tori Miały szczęście. Sabotaż udał się jak podręcznikowa, dobrze wykonana robota.
Z pozycji za kratą Jen przyłożyła do obudowy generatora niewielki ładunek impulsowy przesłany swoim omni-kluczem. Niewielki trzask, błysk światła — i jeden z ekranów na konsoli techników zamigotał, po czym zgasł. W środku zapanowało zamieszanie.
- Co jest…? Spadek napięcia w sektorze A3… - odezwał się pierwszy technik.
Dwóch z nich natychmiast rzuciło się do terminali. Zaczęli wpisywać komendy, analizować logi. Trzeci wyjął komunikator i zbliżył się do drzwi - dokładnie tych, przy których czekały Tori i Jen.
To był ich moment.
Kratka została zwolniona szybko – Tori znalazła właściwy punkt nacisku i biotycznie rozsunęła mocowanie z charakterystycznym, tłumionym jękiem metalu. W sekundę później, obie były już w środku. Technicy spojrzeli w ich stronę. Szok, a także konsternacja wypełzła na ich twarze. Nikt nie sięgnął po broń – najwyraźniej nie byli uzbrojeni, tak jak zakładano. Ale jeden z nich rzucił się do do terminala.
Nie zdążył. Tori uniosła rękę - błękitna poświata błysnęła raz jeszcze. Impuls rozszedł się po sali, przeciążając trzy główne konsole. Świetlne interfejsy zgasły, zabezpieczenia wygasły. Zasilanie lokalne przetrwało, ale systemy zarządzające zostały zresetowane. Technicy spojrzeli po sobie i posłusznie unieśli ręce.
Dostęp do sieci zabezpieczeń był teraz w ich rękach. Kamery, pola siłowe, zasilanie sceny, drzwi awaryjne. Wszystko to mogło zostać teraz zhakowane, wyłączone lub - co bardziej kuszące - użyte przeciwko właścicielom.
Z wnętrza budynku, przez głośnik, rozległ się głos prowadzącej:
- Licytacja pozycji TR-93 w toku. Cena przekroczyła próg czerwony. Proszę przygotować protokoły ekstrakcji.


Anthony Przez lunetę karabinu Anthony obserwował scenę, jakby oglądał teatralne przedstawienie zza kotary. Przez chwilę wydawało się, że nic się nie dzieje, aż do momentu, gdy światła na dziedzińcu zadrgały delikatnie, a jeden z patroli skręcił niespodziewanie, kierując się ku północnemu wejściu technicznemu.
Nie wyglądało to na rutynowy manewr. Coś, co miało miejsce w środku budynku, wywołało reakcję i to ledwo zauważalną, ale w jego przeczuciu istotną. Jednocześnie, ze swojej pozycji wciąż był w stanie widzieć wyjście awaryjne, które teraz po raz pierwszy od kilkunastu minut zostało otwarte na krótki, kilkusekundowy moment. Przez wąską szczelinę wysunęła się ręka - prawdopodobnie technik – i coś szybko odłożono na zewnątrz, być może śmieci, może nadajnik.
Nie zareagował. Jeszcze nie. Jego broń była gotowa, palec przy spuście, luneta ustawiona idealnie. Liczył sekundy i analizował każdy ruch. Kiedyś ktoś powiedział mu, że najlepszy strzelec to nie ten, który najczęściej trafia, tylko ten, który wie, kiedy nie strzelać.
Z wnętrza budynku dobiegł migotliwy rozbłysk - światło holograficzne odbiło się od wnętrza jednego z bocznych okien. Aukcja trwała. Ale na dziedzińcu - nadal względny spokój. Czyżby sabotaż się udał i techniczni nawet nie zdążyli wezwać pomocy?

@Anthony Whittaker @Barnabáš Padělek @Luna Reyes @Emilia Östberg @Tori Te’eria
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 293
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

Re: Sektor H-12

9 lip 2025, o 21:33

- Na trzy - skinęła głową do Tori.
Na świecie nie było nic lepszego, niż kiedy uformowany plan poszedł perfekcyjnie. Nie istniała większa euforia, nic, co dorównywało uczuciu wiążącemu się z tym, że ułożyła sobie wersję rzeczywistości, którą idealnie zrealizowała. Czasem czuła się, jakby była to jakaś magiczna moc, ale to nie były czary, tylko myślenie i wykonanie. Włamała się na szybko do jednego generatora i wyłączyła parę rzeczy, przeciążając go, a ten dezaktywował się, ucinając na chwilę zabezpieczenia.
Tori szybko rozsunęła mocowanie, a one przeskoczyły na dół. Wycelowała karabinem w ich kierunku, przejeżdżając lufą koło każdego z nich. Skinęła głową w stronę ściany, a ci posłusznie posłuchali. Jeden z nich próbował dobiec do terminala, lecz Te'eria zatrzymała go, nim doszło do problemów. Skinęła jeszcze do niej głową, gratulując jej dobrego chwytu, lecz nie wyraziła swojej aprobaty werbalnie. Dobrze się jednak spisała. Zapewniły sobie wolne pole do popisu.
- Nie muszę chyba tłumaczyć, że moja koleżanka jest biotyczką? - jasno im zagroziła, zniżając lufę, gdy byli już na dystansie. Uniosła dłoń i zerknęła na Tori, prosząc ją, by skupiła się na razie na zakładnikach. Wiedziała, że ich nie skrzywdzi, ale oni nie musieli zdawać sobie z tego sprawy.
Podeszła do konsol, sprawdzając z czym dokładnie miała do czynienia.
- Jesteśmy w środku - rzekła do komunikatora - Mówcie czego potrzebujecie, ja zobaczę, czy da się to zrobić.
Też była w końcu hakerem. Nie była naukowcem, jak Whittaker, ale to nie czyniło go wcale lepszym. Pewnie włamała się do większej ilości rzeczy, niż on w swojej karierze. Chyba nawet nie był naukowcem od techniki, tylko od...czego, właściwie?
Wtem, usłyszała głośnik. Zaczęła przeszukiwać konsole w poszukiwaniu informacji na temat tych protokołów, ale raczej nie zakładała, że je tu znajdzie. Warto było spróbować, lecz zwróciła głowę do techników.
- Co to za protokoły? - spytała cicho, spokojnie, bez groźby i gniewu, ufając, że będą woleli odpowiedzieć.
Luna Reyes
Awatar użytkownika
Posty: 311
Rejestracja: 16 gru 2021, o 11:01
Miano: Luna Reyes
Wiek: 27
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Błękitne Słońca
Lokalizacja: -
Kredyty: 47.205

Re: Sektor H-12

11 lip 2025, o 22:17

Nie pozostawało nic innego jak zachować kamienną twarz, a przynajmniej kamienną twarz, z pewnym siebie i lekko kpiącym uśmiechem na ustach. Trzeba wyglądać jakby ich przebywanie tutaj było najnaturalniejszą rzeczą na świecie, jednocześnie rozglądając się za przedmiotem, który ma na przykład zdecydowanie mocniejszą ochronę, tak jak powinna mieć główna atrakcja wieczoru. Jednocześnie pozwoliła Barnabasowi przejąć inicjatywę w działaniu, a ona bardziej przyjęła rolę jego towarzyszki, tak by w razie pozostać tą, która będzie niedoceniona.
Trzeba było przyznać, że już wszczep neuronowy klasy Predator, to było coś na czym Luna chętnie położyłaby swoje ręce, jednak przy tym poziomie personelu ochrony, pozostało jej tylko westchnąć, kiedy zakończyła się jego licytacja. Jakby nie to, że są w środku zadania, chętnie zaczekałaby aż ten kto wygrał aukcję opuści lokal.
Ale cóż, wkrótce potem, pojawił się kolejny eksponat, który zdawał się zelektryzować w większy sposób publikę. Czy to była główna atrakcja? Pewności nie było, ale reakcja była na tyle duża, że przyłączenie się do aukcji wydawała się być dobrym rozwiązaniem. A co jeżeli wygrają? Cóż, pozostanie wstedy tylko improwizować. Jeżeli jednak mają rację, a oni nie przeszarżują z ceną, można było w ten sposób zyskać trochę czasu by inni dostali się do środka i możliwie przyczynili się do wywołania chaosu wewnątrz. Ona sama i Barnabas powinni być na tyle blisko głównej atrakcji, by w razie czego ją zabezpieczyć. Cokolwiek to było - to bioligiczny nośnik danych klasy alfa brzmiało jak coś co nie powinno dostać się w rękach jakiegoś pojebusa, których tu nie brakuje. Na razie niech Barnabas licytuje, w razie czego Luna będzie grać, tak jak poprowadzi ją Barnabas.
ObrazekObrazek Statystyki:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Tori Te’eria
Awatar użytkownika
Posty: 495
Rejestracja: 15 sie 2016, o 22:18
Miano: Tori Te'eria
Wiek: 163
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 50.880
Medals:

Re: Sektor H-12

11 lip 2025, o 22:33

Zgrany zespół i wyraźny podział obowiązków był zdecydowanie drogą do sukcesu, a naprędce zaplanowana akcja poszła wzorcowo. Jen zajęła się wyłączeniem jednego z generatorów, w międzyczasie Tori rozpracowała mechanizm blokady kraty - wystarczyło jedno, niewielkie, biotyczne uderzenie by droga do wnętrza pomieszczenia technicznego stanęła otworem i nim technicy, rozproszeni nagłym spadkiem napięcia, zdążyli się zorientować, obie wskoczyły do wnętrza. Zaskoczenie było niemal całkowite - jedynie jeden z mężczyzn wykazał się przytomnością umysłu i skoczył do pobliskiego terminala, chcąc włączyć alarm albo wezwać wsparcie. Nie był jednak wystarczająco szybki. Ładunek biotycznej energii wysłany przez Tori rozlał się pajęczyną błękitnych wyładowań po terminalu, ku któremu sięgał mężczyzna, przeciążając i wyłączając przy okazji kilka sąsiednich urządzeń. Asari stojąc wciąż z uniesioną dłonią wyprostowała wskazujący palec i pogroziła nim człowiekowi, po czym ruchem dłoni wskazała mu, żeby dołączył do pozostałych techników, których Jen rozstawiała już pod ścianą.

Tori przyjęła na siebie funkcję strażniczki więźniów, zostawiając Jen rolę kontaktu z resztą grupy i obsługą terminali. Po pierwsze, nie ufała do końca partnerce. Gdyby to ludzka kobieta miała pilnować, żeby technicy nie zrobili niczego głupiego, Tori przez cały czas obserwowałaby ją przez ramię, czy przypadkiem nie da upustu swoim nieco sadystycznym zapędom. Po drugie, Tori znała swoje mocne i słabe strony i wiedziała, że ewentualne grzebanie w systemach, hackowanie i analiza danych nie należały do jej atutów. Przy odrobinie samozaparcia albo w razie konieczności pewnie coś-tam udałoby się jej zrobić, ale jeśli pod ręką był ktoś, kto wydawał się wiedzieć co robi, wolała oddać mu inicjatywę.

- Usiądźcie wszyscy na ziemi - poleciła więźniom - Po turecku, nogi splecione. A dłonie spleść na karku - dopóki siedzieli w pozycji uniemożliwiającej sięgnięcie po coś albo szybkie zerwanie do ucieczki, stanowili minimalne zagrożenie. Mogli co prawda zacząć krzyczeć, ale na to Tori nic nie mogła poradzić, a próba kneblowania ich zajęłaby zbyt dużo czasu. Poza tym, gdyby razem z Jen potrzebowały jakichś informacji, knebel byłby kolejnym utrudnieniem - I bez heroicznych wyskoków i głupich pomysłów, proszę. Zaręczam, że biotyka działa na organizmy żywe skuteczniej niż na elektronikę. Jeśli będziecie współpracować, to za parę minut będziecie wolni, a my się stąd ulotnimy. 
Komunikat z głośników zaskoczył ją - w pierwszej chwili pomyślała, że to komunikat alarmowy, ale treść wiadomości uspokoiła ją szybko.

- I czym jest czerwony próg ceny? - dołączyła swoje pytanie do zadanego przez Jen - Myślisz, że to nasza paczka? - pozwoliła sobie na szybkie zerknięcie na kobietę, gdy zadawała jej ostatnie pytanie. Jednoczesna obserwacja techników i Jen była niemal niemożliwa, Tori więc przesunęła się w bok, by w miarę możliwości mieć na oku więźniów i wejście do pomieszczenia, ale by w razie czego móc szybko zerknąć na pracującą przy terminalu kobietę - Sprawdź, czy masz dostęp do listy przedmiotów z ich opisami. 
Statystyki dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

*** ARMOR *** VOICE *** FORMAL *** PARTY ***
ObrazekObrazek
Barnabáš Padělek
Awatar użytkownika
Posty: 59
Rejestracja: 14 gru 2024, o 05:11
Miano: Barnabáš Padělek
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Status: Ex-Przymierze, odbyta kara więzienia na Ziemi
Kredyty: 15.455

Re: Sektor H-12

12 lip 2025, o 00:35

Dudniąca muzyka dyktowała rytm licytacji. Przedmioty, które wjeżdżały na scenę, nie zostawały na niej zbyt długo. Barnabáš trzymał w dłoni przenośny terminal do licytacji. Na ekranie pojawiał się podgląd przedmiotu: nazwa, opis, cena wywoławcza. Szybka licytacja — i koniec. Następny. Wszystko wyglądało tak, jakby szło według starannie ułożonego scenariusza.
Obserwując otoczenie, poczuł, jak czyjaś dłoń wślizguje się pod jego ramię. Skierował wzrok na miejsce bodźca. Ręka Luny. Przeniósł na nią spojrzenie, uśmiechnął się głupkowato. Kiwnął głową porozumiewawczo. Pozwolił. Pozory mogą ich teraz uratować — szczególnie w chwili tak ogromnej presji.
W pewnym momencie sala wyraźnie się ożywiła. Na scenę wjechała kapsuła kriogeniczna. Barnabáš poczuł delikatne mrowienie na karku.
Ten przedmiot!
To musi być to, na co czekali.
Rozejrzał się. Dyskusje przybrały na sile. Spojrzał na terminal. Szybko przeczytał opis:
Biologiczny nośnik danych.
Pogładził się po wąsie.
Stan stabilny. Co to ma znaczyć? Cokolwiek. Brzmi jak coś, w czym można przemycić naprawdę tajne dane. Czyli nic dobrego.
Nieważne.
Zrobił zrzut na swój omni-klucz. Dla Anthonego. Może jajogłowy mu to potem wytłumaczy. Czas gonił. Puls przyspieszył. Poczuł, jakby na Sali zrobiło się nieco cieplej. Pot zrosił czoło. Szybkie spojrzenie na scenę. Klik!
Napis „PODBIJ” zamigotał żółto-czerwonym światłem.
Na Sali rozległ się przeciągły, piskliwy dźwięk.
Bez zbędnych myśli i słów — pierwszy podbił cenę.
Poczuł na sobie wzrok wszystkich wokół. Wbili w niego ciekawskie ślepia. Strzał adrenaliny. Wszystkie wcześniejsze doświadczenia z hazardem były niczym przy tym, co poczuł teraz. Pogładził dłoń Luny. Serce wybijało mocniejszy rytm. Powietrze zgęstniało.
Kątem oka zauważył, że ktoś go obserwuje. Dłużej niż ostatnio.
Coś podejrzewa? Zna go?
Może wie o wszystkich akcjach, ofiarach, że zapłacono im, żeby odnaleźli ten konkretny przedmiot. Czuł, że wkrótce się dowie.
Kamera zawisła nad ich sektorem.
Uśmiechnął się lekko.
Co za wieczór...
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 278
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemny "konsultant naukowy"
Lokalizacja: Nieznana
Status: Pozoruje swoją śmierć, poszukiwany przez ExoGeni i G-Novę, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 27.645
Medals:

Re: Sektor H-12

12 lip 2025, o 17:44

- Coś się zmieniło, streszczajcie się – odpowiedział Jen. Przybliżył lunetę na przedmiot pozostawiony z tyłu przez czyjąś rękę, próbując określić czym jest. Pewność niezbyt silnie, ale stopniowo opuszczała Anthonego. Był przyzwyczajony do tego, że w końcu coś idzie nie tak i to wypadałoby mniej więcej na ten moment. Do tej pory szło podejrzanie zbyt dobrze, a w terenie było podejrzanie zbyt cicho. Nie mógł tego określić dokładnie, ale… Miał przeczucie, że coś jest nie tak. A może jednak, tym razem nie będzie problemów? – pomyślał, próbując nie dać się ponieść wyobraźni.
Co to takiego...? – westchnął, próbując dopatrzyć się znajomych kształtów w nowo wprowadzonym do scenerii przedmiotu.

Omni-klucz zawibrował po otrzymaniu zrzutu od Barnabasa, jednak nie była to wibracja dedykowana wiadomościom awaryjnym. Anthony rozpoznawszy to, nie odczytał jeszcze więc wysłanego pakietu danych. Nie chciał, aby światło wyciszonego do tej pory urządzenia ujawniło jego pozycję. Wróci do niego później. Teraz natomiast miał konkretne zadanie i na tym chciał się skupić, zabezpieczyć teren – w co wliczało ustalenie tego, co się zmieniło i co zostało wystawione.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13406
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Sektor H-12

15 lip 2025, o 19:15

Jen & Tori Dźwięk przeciążonego generatora zgasł w tle, a wąskie pomieszczenie techniczne rozbrzmiało jedynie ciężkimi oddechami techników, których Jen z Tori ustawiły pod ścianą. Jeden z nich właśnie zakończył próbę brawurowego ruchu ku terminalowi. Teraz, z odrapanym od biotycznej iskry kombinezonem, nie próbował już niczego więcej.
Terminale zamigotały, część z nich przeszła w tryb awaryjny, ale rdzeń systemu był aktywny. Jen, pochylona nad jednym z nich, uruchomiła szybki przegląd dostępnych funkcji - magazyn, wykresy zabezpieczeń, rejestry przepustek i system aukcyjny. To ostatnie okno zamrugało na pomarańczowo, sygnalizując, że jeden z przedmiotów osiągnął czerwony próg ceny. Automatyczne protokoły zaczęły się aktywować - część kamer zaczęła przenosić się do sektora VIP, a w tle system odnotował wzrost obecności dronów bezpieczeństwa w pobliżu sceny głównej.
Technicy spojrzeli po sobie, jakby szukali potwierdzenia, że mogą mówić.
„Czerwony próg ceny” to automatyczny wyzwalacz. Kiedy przedmiot osiąga określoną wartość, algorytmy zakładają, że to może być artefakt klasy alfa lub coś krytycznie ważnego. System przełącza się wtedy w tryb śledzenia i zabezpieczania, ale tylko tej kapsuły. Reszta zostaje w tle - wyjaśnił jeden z techników, za wszelką cenę starając się unikać wzroku obu z nich.
Z konsoli głównej wybrzmiał suchy, syntetyczny głos:
„BIO-α ND – status: potwierdzony. Transfer przygotowany. Czas do wygaszenia aukcji: 4 minuty i 52 sekundy.”
Z głośnika zamontowanego pod sufitem dobiegł kolejny komunikat - tym razem z wyraźnymi zakłóceniami, jakby ktoś z zewnątrz próbował odzyskać kontrolę:
„Nieautoryzowane przejęcie. Rejestracja protokołu… rozpoczęta.”
Czerwone światło ostrzegawcze, które nagle zapłonęło nad drzwiami, rozlało się blaskiem po pomieszczeniu. W tym samym momencie z wnętrza jednej z serwerowych szaf dobiegł głuchy trzask, a po chwili cały moduł zadrżał - najprawdopodobniej aktywował się automatyczny system blokady lub procedura obronna.
Na ekranie pojawił się zestaw nowych opcji - część z nich była wygaszona lub zabezpieczona hasłem, inne dostępne, choć z wyraźnym oznaczeniem „wysokiego ryzyka”. Wśród dostępnych poleceń znalazły się między innymi: uruchomienie trybu awaryjnego aukcji, tymczasowe wstrzymanie transmisji danych oraz modyfikacja identyfikatora obiektu biologicznego. Przy kilku z nich pojawiła się ikona synchronizacji z drugim stanowiskiem operatorskim - najwyraźniej system wymagał równoległej aktywacji.


Anthony Z dachu głównego budynku Anthony miał doskonały widok na rozciągający się poniżej kompleks. Wiatr był niemal nieruchomy, a przez obiektyw celownika ruchy ludzi wydawały się nienaturalnie zwolnione. Przy rampie wschodniej dwóch mężczyzn, którzy dotąd prowadzili spokojną rozmowę, nagle rozdzieliło się - jeden z nich przyłożył dłoń do zabranego ze śmieci komunikatora, po czym zniknął za rogiem betonowego hangaru.
Drzwi serwisowe, które do tej pory pozostawały zamknięte, uchyliły się bezgłośnie, wypuszczając cztery sylwetki. Jeden z przybyłych niósł kompaktową skrzynkę z wysuwaną anteną - urządzenie przypominało przenośny nadajnik lub zakłócacz sygnału. Nie zatrzymując się, cała czwórka ruszyła w kierunku zachodniej strefy, poruszając się z niemal wojskową precyzją.
Na wysokości dachu, z nieba wyłonił się niewielki dron zwiadowczy. Zawisł na krótką chwilę, po czym zmienił trajektorię i zniżył lot w stronę kopuły centralnej. Nie miał widocznego uzbrojenia, ale jego obudowa wskazywała na model przeznaczony do bliskiego rozpoznania.
Z komunikatora Anthonego dobiegł trzask zakłóceń, po którym wybrzmiał znajomy, choć wyraźnie przerywany sygnał. To Jen próbowała nawiązać połączenie. Transmisja była niestabilna - najpewniej ktoś właśnie uruchomił system zakłóceń.
Na krańcu horyzontu, gdzie teren opadał ku staremu pasowi startowemu, pojawił się kolejny ruch - tym razem wyraźnie słyszalny. Głębokie, niskie brzmienie silników zwiastowało przylot jednostki. Gdy Anthony zerknął przez termowizję, dostrzegł sylwetkę opancerzonego transportera z emblematem jednej z prywatnych korporacji ochroniarskich. Pojazd zbliżał się szybko, kierując się w stronę kompleksu.


Barnabas & Luna Na chwilę po złożeniu oferty przez Lunę i Barnabasa, główny ekran sali zalśnił nowym komunikatem, wyświetlonym na czerwonym tle:
„Złożona oferta została przyjęta. Protokół weryfikacyjny – uruchomiony.”
Rząd, w którym siedzieli, został podświetlony delikatnym, niebieskawym światłem, podobnie jak jeden z sektorów po przeciwnej stronie sali - ten należący do przedstawicieli technicznych, dotąd pozostających w cieniu. W powietrzu zawisło napięcie; kilka osób wstało z miejsc, niektórzy opuścili salę bez słowa. Inni tylko przekładali terminale lub odwracali głowy w stronę podświetlonych stref. Dron, który dotąd dryfował bezgłośnie nad środkową częścią sali, zmienił pozycję - przemieścił się dokładnie nad głowy Luny i Barnabasa, jakby wyczekiwał kolejnego ruchu. Światła na jego obudowie zmieniły kolor z zielonego na bursztynowy.
Jeden z ochroniarzy przy głównym wejściu przekręcił głowę, otrzymując najprawdopodobniej nowy komunikat przez słuchawkę. Po chwili przemieścił się w stronę panelu bezpieczeństwa, skanując wzrokiem sektor graczy. Drugi strażnik zmienił pozycję. Stał teraz przy lekko uchylonych drzwiach serwisowych.
Głos z głośników brzmiał obco i nienaturalnie spokojnie:
„Weryfikacja parametrów BIO-α ND rozpoczęta. Transmisja danych biologicznych – aktywna. Prosimy o przygotowanie nośnika odbiorczego.”
Na terminalu wyświetliło się nowe okno - system wymagał wyboru punktu odbioru transferu. Trzy opcje, każda z innym poziomem ryzyka: punkt lokalny, z bezpośrednim dostępem do danych, kanał zewnętrzny wymagający autoryzacji lub kapsuła stacjonarna, z wyraźnie oznaczoną blokadą biologiczną.
Czas naglił. Cyfrowy zegar w prawym górnym rogu nieubłaganie odliczał ostatnie minuty aukcji.

@Emilia Östberg @Tori Te’eria @Anthony Whittaker @Barnabáš Padělek @Luna Reyes
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 293
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

Re: Sektor H-12

18 lip 2025, o 18:12

Zalała ją seria powiadomień, komend, informacji i komunikatów, część wizualnych, część dźwiękowych. Jednocześnie, musiała wysłuchać techników, którzy szybko zdefiniowali jej - miała nadzieję, że trafnie - "czerwony próg ceny".
- Perfekcyjnie... - odpowiedziała sama do siebie, dalej siłując się z systemem i szukając informacji. Terminal nie był dziwniejszy, niż cokolwiek, z czym kiedyś walczyła, ale presja czasu i strach przed tym, że zaraz ktoś może tu wejść i narobić im problemów były mieszanką, której nie lubiła zbytnio kosztować.
Cztery minuty i może trzydzieści sekund.
- Czasu nam nie przybędzie - spojrzała na Tori. - Wy, gdzie przechowywane są towary zanim zostaną wydane? - zamierzała oczywiście sprawdzić też w terminalu, jeśli było to możliwe.
Naprawdę powinny iść.
- Zewnątrz? Status? - rzuciła w komunikator do Whittakera, nie używając nazwiska, aby nie dać technikom za dużo informacji na przyszłość. Nie wiedziała, że nie dostanie odpowiedzi.
Nieautoryzowane przejęcie...czy ktoś jeszcze był w budynku? Czy Luna i Barnabas coś robili? Co tam się działo, cholera? Kończył im się czas.
- Zamienię identyfikatory towarów. Ktokolwiek to kupi, kupi nie to, czego trzeba, a my przejmiemy towar z magazynu, czy gdzie go tam mają - zaoferowała swojej towarzyszce, dając jej tylko chwilę, na krótkie "tak" lub "nie".
Tak szybko, jak podejmą decyzję, będzie chciała wyłączyć wszystkie generatory, jakie tu były, a potem zniszczyć konsolę omniostrzem.
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 278
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemny "konsultant naukowy"
Lokalizacja: Nieznana
Status: Pozoruje swoją śmierć, poszukiwany przez ExoGeni i G-Novę, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 27.645
Medals:

Re: Sektor H-12

18 lip 2025, o 21:21

Anthonemu zaczęła coraz bardziej świtać w głowie myśl, która pojawiła się już wcześniej, odnośnie tego wystawionego przedmiotu. Das ist kein Zufall, pomyślał. Nabrał pewności, że coś jest nie tak gdy zobaczył, że to komunikator, który potajemnie przechodzi z ręki do ręki. Nie wydawało mu się, żeby była to standardowa procedura ochrony. Sięgnął ręką aby nadać status do całej drużyny - Wydaje mi się, że nie jestecie jedynymi za-in-te-re-so-wa-ny-mi - nie miał pojęcia, co dzieje się w środku, jednak tamta nietypowa „wymiana sprzętu” sugerowała obecność trzeciej strony - Do hangaru wszedł ktoś kto może tylko podszywać się pod standardową ochronę, co najmniej jeden, plus ktoś działający dla niego od wewnątrz. Jak wasze postępy? – nie wiedział jeszcze, że komunikat, który nadaje nie dociera już do nikogo. Nie wiedział, że Jen również właśnie do niego mówi. Obserwował teren przez lunetę i dostrzegł wpierw drona, później skrzynię - Tak, definitywnie, mamy tuta- - nagły trzask zagłuszenia w słuchawce, który przyszedł z opóźnieniem wykrzywił mu twarz w grymasie dyskomfortu i natychmiast oznajmił mu o charakterze sytuacji w jakiej się znaleźli - Sheiße! - syknął pod nosem przez zaciśnięte zęby - Zabierajcie się stamtąd! - rzucił jeszcze do komunikatora z płonną nadzieją, że wiadomość dotrze. Wiedział jednak, że prawdopodobnie się tak nie stanie. W oczach Anthonego nie było wiele czasu na decyzję, mózg sugerował mu w sytuacji braku kontaktu dołączenie do drużyny i wsparcie ich tam, nie miał jednak właściwie pojęcia gdzie miałby wówczas się kierować i jak miałby się tam dostać. Pozostał więc wiernie na swoim stanowisku, co choć był już bardzo spięty, pozwoliło mu dostrzec kolejny szczegół, na horyzoncie, niemal przez przypadek. Prom o odmiennych oznaczeniach. Teraz już był absolutnie pewien, co ma właśnie zajść. Nie miał pojęcia jednak jak mógłby wspomóc towarzyszy w sytuacji w jakiej się znalazł. Rozejrzał się nerwowo po okolicy i wtedy go olśniło.

Jeśli nie ma dobrych ruchów zawsze można przewrócić stół i liczyć na to, że przy następnej partii figury ustawią się inaczej. Przyłożył oko ponownie do lunety, zgrał krzyż celowniczy z celem i pociągnął za spust. Owym celem był właśnie zagłuszacz. Huk broni rozniósł się po okolicy alarmując właściwą ochronę i umożliwiając łączność - Los! Korzystajcie z zamieszania i streszczać się! Hangar będzie atakowany przez kogoś, w środku już mają swoich ludzi przebranych za ochronę. W drodze jest opancerzony prom, posiłki skupią się w większości właśnie na nich, więc wykorzystajcie chaos do ucieczki, czas się kończy! - rzucił natychmiast po strzale. W zamyśle, to działanie może nieco skomplikować życie towarzyszom jeśli trafił w nieodpowiedni moment dla nich, ale ostatecznie zaalarmowana ochrona skupi się prawdopodobnie przede wszystkim na strzelaninie z promem i jego załogą – jako, że zapowiadało się na stosunkowo liczny, bardziej liczny od grupy Whittakera szturm zainicjowany przez jakąś trzecią stronę. Naturalnie, będzie to większym zagrożeniem niż oni – zwłaszcza jeśli ochrona jeszcze nie wie o obecności Luny, Jen, Tori i Barnabasa. Zagrożenie to odciągnie od nich uwagę, co przy dobrych wiatrach umożliwi ekipie „naziemnej” ulotnienie się. To pod warunkiem jednak – że właściwie ocenił sytuację. A ochrzanem od nich za samowolkę będzie się martwił później. Po strzale starał się ustawić tak w cieniu lub za osłoną, aby ochrona nie mogła dostrzec skąd dokładnie padł strzał - na ile było to możliwe.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Luna Reyes
Awatar użytkownika
Posty: 311
Rejestracja: 16 gru 2021, o 11:01
Miano: Luna Reyes
Wiek: 27
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Błękitne Słońca
Lokalizacja: -
Kredyty: 47.205

Re: Sektor H-12

18 lip 2025, o 21:37

Aż takie zwrócenie uwagi na siebie to nie było coś co Luna w tej chwili planowała. Przede wszystkim spodziewała się dużo bardziej zażartej aukcji i przebicia ich oferty co najmniej pięć kolejnych razy. Wydawało się jej dziwne, że tak szybko odpuszczono. Ale teraz już nie można było się wycofać, trzeba było zachować zimną krew. Luna, tak samo od momentu wejścia tutaj, pozostawała wciąż z miną istoty, która poza swoim wyglądem nie ma zbyt wiele swojemu towarzyszowi do zaoferowania.
Nie dało się nie zauważyć, że poza dronem, który teraz wisiał nad ich głowami, ochroniarze również zmienili miejsca. Meksykanka spojrzała na panel i opcje, które się im wyświetliły. Jeszcze chwile temu wolałaby coś co najbardziej wydłuży czas, a przy tym okazji da czas do działania dla pozostałej dwójki - nie ważne czy będzie to zhakowanie ich transakcji, pozbawienie ich światła czy po prostu rozpoczęcie strzelaniny.
-Mi amor, co uważasz, jak robimy? Chyba to będzie dobre? powiedziała wskazując na drugą opcję. Szanse na zhakowanie przez kogoś z innych grupy, jednocześnie bez rozciągania tego w czasie. Nie chciała być tak na widelcu przez dłuższy czas. Im szybciej stąd wyjdą tym lepiej.
ObrazekObrazek Statystyki:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Barnabáš Padělek
Awatar użytkownika
Posty: 59
Rejestracja: 14 gru 2024, o 05:11
Miano: Barnabáš Padělek
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Status: Ex-Przymierze, odbyta kara więzienia na Ziemi
Kredyty: 15.455

Re: Sektor H-12

18 lip 2025, o 23:54

Wszystko, co wydarzyło się po złożeniu oferty, mocno zaskoczyło Barnabáša. Na Sali zapanowało niemałe poruszenie. Parsknął pod nosem, zadowolony. Podobało mu się, że jednym ruchem potrafił wkurwić kilkanaście osób. Naprawdę lubił ten rodzaj ciszy, który rodził się z wściekłości innych.
Po komunikacie o przyjęciu oferty na ekranie pojawiły się nowe informacje. Wyglądało na to, że chyba wygrali. Przełknął ślinę. Nie cieszył się. Za wcześnie na świętowanie. A może nawet za wcześnie, żeby w ogóle myśleć, że wygrali?
Ich sektor podświetlił się na niebiesko. Równocześnie ten sam kolor przybrał sektor naprzeciwko, ujawniając przedstawicieli technicznych. Ścisnął szczęki, śledząc ich wzrokiem. Na Sali zapadła cisza. Czech powoli, nieznacznie, obrócił głowę, lustrując otoczenie. Większość ludzi zaczęła wychodzić z pomieszczenia; inni wstali z miejsc, wyciągając szyje, by lepiej przyjrzeć się tym, którzy wywołali całe zamieszanie.
Z każdą sekundą, z każdą kolejną dziwną sytuacją był coraz bardziej pewny, że to właśnie jest ten przedmiot.
Spojrzał na cyfrowy zegar wyświetlony na ogromnym telebimie. Wodził oczami za znikającymi sekundami, które jakby przyspieszyły bieg. Zaciął się. Czas znikał, a on musiał podjąć decyzję.
Kolejny komunikat.
Skierował wzrok na ekran terminala. Zacisnął dłonie na krawędziach urządzenia tak mocno, że zbielały mu knykcie. Wstrzymał oddech. Czas płynął, a każda z dostępnych opcji była ryzykowna. Każda mogła być pułapką. Miał ochotę rzucić tym pieprzonym terminalem o ścianę, podejść i odebrać towar siłą.
Napięcie rozlewało się w ciele, mięśnie karku miał twarde jak skała.
Kątem oka zauważył, że ochroniarze, którzy wcześniej warowali pod drzwiami, zaczynają zmieniać pozycje i... otwierają drzwi. Odwrócił głowę, lekko przekrzywiając ją na bok, jakby próbował zrozumieć to, co widzi.
Coś tu mocno nie grało.
Zmrużył oczy. Wciągnął gwałtownie powietrze nosem.
Może część ludzi biorących udział w aukcji wiedziała, że jest ustawiona? Może chodziło właśnie o nich? Dlaczego tak łatwo wygrali? Tylko jedno podbicie... i już? Naprawdę? O to całe to strojenie min?
Zmarszczył brwi. Pod powiekami pulsowała mu wściekłość. Wbił spojrzenie w przestrzeń przed sobą, ale widział niewyraźnie, jakby wpatrywał się we własne myśli. Wkurwienie buzowało. Ręce zadrżały.
W jego uchu zabrzmiał głos Jen. Podniósł głowę, jakby chciał coś odpowiedzieć, ale zdążyła powiedzieć tylko jedno słowo. Sygnał zerwało.
Drugie ucho. Drugi impuls. Głos Luny – spokojniejszy, bardziej rzeczowy. Pokazała mu palcem ekran. Subtelnie. Nie musiała mówić więcej.
Spojrzał. Oddychał ciężko. Jego pierś unosiła się i opadała, jakby sam oddech sprawiał mu trudność.
Szorstkim, zduszonym głosem zaklął po czesku: – Aaa, do prdele s tim.
Wbił palec w terminal, wybierając drugą opcję, zgodnie z sugestią Luny. Powieka mu drgnęła. Miała rację. Ona i Anthony mieli rację. To była najszybsza opcja. Czas uciekał, a jedyne, co mogli teraz zrobić, to albo nadal głupio uśmiechać się do kamery, albo po prostu... spierdalać.
Albo – i ta myśl pojawiła się jak cień – wejść głębiej w korytarze.
Odwrócił się powoli do Luny, uśmiechnął się półgębkiem. Ten uśmiech był bardziej grymasem niż wyrazem radości.
Moje zlatičko – mruknął, zerkając jej w oczy – chyba musimy spierdalać z tej dziury. Możemy sobie w tym zamieszaniu coś zabrać na pamiątkę... jeśli zdążymy.
Przetarł dłonią kark, rozglądając się nerwowo, jak drapieżnik próbujący znaleźć wyjście z pułapki. Palce co chwila zaciskały mu się w pięści, to znów rozluźniały. Oczy krążyły po ścianach, drzwiach, korytarzach. Węszył jak pies.
Nie chciał rzucać się do ucieczki od razu. Instynkt kazał mu czekać. Na znak. Na sygnał.
Przyłożył dwa palce do komunikatora przy uchu, nachylił głowę i powiedział cicho, ledwo słyszalnie:
Anthony, bestio... jakieś bezpieczne wyjście?.
Czuł, jak w jego wnętrzu napina się sprężyna.
Tori Te’eria
Awatar użytkownika
Posty: 495
Rejestracja: 15 sie 2016, o 22:18
Miano: Tori Te'eria
Wiek: 163
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 50.880
Medals:

Re: Sektor H-12

19 lip 2025, o 00:09

Błękitna poświata bariery spowijająca ciało Tori była jej jedyną bronią i na razie zdawała się sprawdzać - technicy wyglądali na skutecznie zastraszonych i nawet ten jeden, który jeszcze chwilę temu próbował grać bohatera, wydawał się być potulny. Jej pistolet wciąż spoczywał w kaburze na biodrze, ale Tori pozostawała czujna, gotowa przyszpilić jednego czy drugiego z więźniów biotyką do ściany, gdyby ci próbowali jednak zebrać się na odwagę i odwalić coś, co zdecydowanie negatywnie odbiłoby się na ich zdrowiu. Jednak pełniąc rolę strażnika więźniów, Tori nie bardzo miała możliwość wczytywania się w informacje i komunikaty wyświetlane na terminalu Jen, dlatego polegała głównie na jej narracji i pytaniach.

 - Zrób to, na pewno nie zaszkodzi - odpowiedziała szybko słysząc sugestię zmiany identyfikatora licytowanego towaru - A potem jak się da wyłącz co tylko będzie możliwe. Światła, kamery, nawet łączność. Te generatory tutaj trzeba też przeciążyć, ale nie mamy gwarancji czy to jedyne miejsce z zasilaniem sali aukcyjnej. Lepiej narobić trochę zamieszania zanim się z tym ogarną, a jeśli Luna i Barnabas dotarli na miejsce aukcji, powinni skorzystać z chwilowego chaosu i przechwycić przesyłkę.

Przez chwilę zastanawiała się, czy nie spytać dwójki najemników o ich status i gotowość do akcji, bądź wręcz ostrzec ich przed tym, co zaraz miało się stać, ale powstrzymała się. Wywołanie ich mogło skończyć się zwróceniem na nich uwagi ochroniarzy i strażników, a tego na razie woleli uniknąć. Jak do tej pory nigdzie nie rozbrzmiewały sygnały alarmu ogólnego, więc Tori zakładała, że ich przykrywka wciąż działała, a w takim przypadku szkoda by było ją spalić przypadkową transmisją.

- Przeciążenie generatorów spowoduje ich wyłączenie czy eksplozję? - zwróciła się znów do czwórki więźniów. To był dość istotny szczegół, bo zależała od niego dalsza część planu. Tori wolała nie ryzykować życia własnego i Jen, ani życia zakładników - i choć jej towarzyszce zapewne nawet nie drgnęłaby powieka gdyby miała zostawić czwórkę cywili na pewną śmierć w eksplozji, Tori z pewnością nie zgodziłaby się na taki obrót sytuacji. Przez głowę nawet jej przemknęło, czy już teraz nie otworzyć drzwi i nie pozwolić technikom oddalić się, ale zawsze istniało ryzyko, że zamiast z wdzięczności za uwolnienie i uratowanie ich nędznych żywotów chyłkiem przemkną zakamarkami i oddalą się z zagrożonego terenu, zaalarmują ochronę i ściągną do sterówki oddział uzbrojonych strażników.

Niemal fizycznie czuła każdą upływającą sekundę. W każdej chwili drzwi mogły stanąć otworem, w każdej chwili ktoś - wartownik, przełożony techników, czy przypadkowy pracownik - mógł wejść do środka i zastać dość kłopotliwą sytuację wewnątrz - Pośpiesz się, Jen… Czas ucieka...
Statystyki dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

*** ARMOR *** VOICE *** FORMAL *** PARTY ***
ObrazekObrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13406
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Sektor H-12

23 lip 2025, o 07:53

Anthony Cichy metaliczny szczęk i pustka w słuchawce oznaczały jedno – zagłuszacz działał. Anthony wiedział, że coś się właśnie zaczęło. Pocisk opuścił lufę bez zawahania, przecinając powietrze i uderzając z precyzją w emiter fal, ukryty na tyłach konstrukcji ochronnej. Efekt był natychmiastowy – rozbłysk iskier, krótkie spięcie i fala dźwięków wracająca do komunikatora. Łączność powróciła, przynajmniej na chwilę.
Ale strzał nie pozostał niezauważony. Anthony dostrzegł poruszenie – kilku strażników w czarno-szarych pancerzach rzuciło się do komunikatorów. Dwóch zaczęło kierować się w jego stronę, przeczesując teren z bronią gotową do strzału. W oddali, niczym zły omen, sunął prom o nieznanych oznaczeniach. Nie był to sprzęt aukcyjny, ani nic, co do tej pory pojawiło się na radarze. Ci, którzy się z niego wynurzą, nie przybyli tu licytować.
Anthony nie ruszył się z miejsca. Ukryty za fragmentem osłony, miał czysty wgląd w teren przed halą. Wewnątrz – przez szyb pancerny – dostrzegł zawirowanie świateł i pierwsze przebłyski niepokoju wśród gości. Jego palce spoczywały spokojnie na kolbie karabinu. Jeszcze przed chwilą w dolnych przesmykach budynku, wzdłuż sekcji lądowisk i bocznych korytarzy, rozciągały się snopy sztucznego światła. Teraz wszystko zgasło.
Nie przygasło. Nie przeskoczyło w tryb awaryjny. Zgasło.


Jen & Tori Sterownia zadrżała delikatnie, gdy z oddali rozległ się stłumiony huk – pojedynczy strzał odbił się echem po strukturze budynku. Światła przygasły na ułamek sekundy, jakby samo serce kompleksu zadrżało w odpowiedzi na nagłą zmianę rytmu. Terminal, przy którym pracowała Jen, zareagował niemal natychmiast – komunikaty zaczęły pojawiać się szybciej, jakby systemy awaryjne zaczynały działać w tle. Na moment przewinął się ekran potwierdzający zmianę identyfikatora licytowanego towaru, a zaraz za nim – zrzut lokalizacji magazynu docelowego.
Technicy nie zareagowali agresją. Dwóch z nich cofnęło się pod ścianę, niemal wbijając się w zimny metal, jakby mieli nadzieję, że staną się przez to mniej widoczni. Jeden z nich, ten sam, który wcześniej miał w sobie jeszcze odrobinę brawury, teraz tylko podniósł ręce i cicho potwierdził:
Przeciążenie wyłączy zasilanie. Przynajmniej lokalnie. Eksplozja jest możliwa… jeśli instalacja sięgnęła dna. A tu wszystko wygląda na mocno prowizoryczne...
Jen zdążyła jeszcze wykonać ostatnią komendę – przeciążenie zasilania rozpoczęło procedurę. Na ekranie wyświetliło się odliczanie – niecałe dwie minuty. Światła zamigotały.
Terminal jęknął, zgasł. W pomieszczeniu rozległo się krótkie trzaśnięcie, jakby ktoś rozłupał krzem.
Na zewnątrz, przez niewielki właz serwisowy, który prowadził do szybu, Tori i Jen słyszały rosnące napięcie – w oddali odzywały się krótkie, spięte okrzyki, metaliczne szczęki broni i stłumione kroki, które zdradzały, że kompleks powoli zaczynał żyć innym rytmem. Chaosem.
Zanim jednak zdążyły opuścić sterownię, jeden z techników uniósł głowę:
Magazyn główny... trzy poziomy niżej, za windą towarową. Ale... wejścia są dwustronne. Jeśli ktoś już tam jest...


Barnabas & Luna Barnabas, nie spuszczając czujnego wzroku z terminala, przesunął palcem po interfejsie i wybrał drugą opcję – odbiór przedmiotu przez kanał zewnętrzny, wymagający autoryzacji. Ekran przez moment zamigotał, po czym wyświetlił komunikat o konieczności fizycznego zatwierdzenia odbioru przez autoryzowanego przedstawiciela. Zgodnie z zamysłem, odbiór nie miał nastąpić na miejscu, w zasięgu kamer i spojrzeń innych uczestników aukcji, lecz w zewnętrznym punkcie logistycznym – hangarze przylegającym do kompleksu, z którego, jak wskazywały dane z terminala, regularnie wychodziły transporty zakontraktowanego towaru.
Luna, stojąc u jego boku, zauważyła lekkie poruszenie po drugiej stronie sali – kilku ochroniarzy zmieniło pozycje, zerkając w stronę pomieszczenia technicznego, do którego dostęp mieli tylko pracownicy zaplecza. Światła lekko przygasły, a nad głowami zebranych zamrugały kontrolki systemowe. Coś zaczynało się dziać - coś, co mogło być efektem działań Jen i Tori.
Z sali aukcyjnej zaczęły powoli wycofywać się pojedyncze osoby – niektórzy goście dyskretnie kierowali się ku wyjściu, zerkając nerwowo na komunikatory. Choć nie było jeszcze słychać alarmu, atmosfera się zagęściła. Jedna z kamer wiszących nad wejściem zaiskrzyła, po czym obróciła się w niekontrolowany sposób. Luna i Barnabas mieli kilka oddechów, może minutę, nim sytuacja stanie się zbyt napięta, by zdołali opuścić salę bez zwrócenia uwagi.
Na terminalu wyświetliła się finalna informacja: "Obiekt zabezpieczony do transportu. Oczekiwanie na fizyczną autoryzację odbioru w punkcie H-12/Ładownia C."
Zrobili może kilkanaście kroków, kiedy cały sektor ogarnęła nagła, całkowita ciemność.
W pierwszej chwili światła nie zgasły – one po prostu zniknęły. Jakby odcięto je tępym cięciem noża. Jaskrawe linie świetlne prowadzące wzdłuż ścian, podświetlenie stopni, nawet wskaźniki bezpieczeństwa. Wszystko zgasło w jednej, niemal absolutnej sekwencji. Sala aukcyjna zatonęła w mroku, przerywanym tylko okazjonalnym błyskiem iskier z przegrzanych kabli i dronów unoszących się chaotycznie pod sufitem.
Odległy, stłumiony trzask - prawdopodobnie przeciążony obwód - niósł się echem przez konstrukcję. System wentylacyjny umilkł. Jedna z konsol przy ścianie zaczęła dymić. Wśród zebranych na sali zapanował szmer niepokoju, który błyskawicznie narastał.

@Emilia Östberg @Tori Te’eria @Anthony Whittaker @Barnabáš Padělek @Luna Reyes
Wyświetl uwagę Mistrza Gry

Wróć do „Dystrykt Tuhi”