Wang Baozhen
Awatar użytkownika
Posty: 99
Rejestracja: 24 sie 2022, o 19:16
Miano: Wang Baozhen (王葆桢)
Wiek: 35
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator E-2
Postać główna: Crassus Curio
Lokalizacja: Szanghaj
Kredyty: 55.095
Medals:

SSV Kefalos

11 cze 2025, o 17:16

Wang ulegał wpływom Strikera znacznie bardziej niż sam Chińczyk by kiedykolwiek przyznał. Pierw to cholerne zioło, za które jeszcze kilka lat temu by mu chętnie odpalił w łeb ale akt legalizacyjny związał mu ręce. Teraz ten cholerny wrestling. Na samym początku Baozhen ni cholery nie rozumiał o co tu chodzi ani czym się tak jarać ale wraz z kolejnymi minutami zrozumienie przychodziło samoistnie. Wang, jak większość mieszkańców Chin, był wychowany w kulturze teatralnej, pełnej pokazowych ruchów i ciężkich choreografii. To samo widział właśnie w wrestlingu, z tymże wyjątkiem, że może nieco mniej choreografii a więcej czystej odporności na ból. Jasne, sprawne oko adepta sztuk walki z łatwością dostrzega, że ruchy wrestlerów były wymierzone i wykonane we współpracy z przeciwnikiem. To co urzekało w ich pracy to poziom kondycji, wysportowania jak i wyuczenia poszczególnych ruchów. Jednak nawet to wszystko nie mogło sprawić, by zwykłe walnięcie o glebę nie bolało.
Baozhen, jako absolwent Ogrodu Rozwoju, podziwiał ludzkie możliwości i odporność na ból. Sam w końcu był w tym całkiem niezły.
Skończywszy blanta, Bao wpatrywał się w galę wrestlingu, pałaszując do końca swoje chipsy. Wkręcił się do tego stopnia, że nawet zaczął kibicować Salariańskiemu Joe! I akurat wtedy też musiało przerwać połączenie. Wzburzony szturmowiec zerwał się ze swojego miejsca, wskazując na ekran.
- 那个该死的废物! - zdenerwował się po chińsku i dopiero po głębszym oddechu usiadł z powrotem. - Co za gówno. - skwitował.
Na całe szczęście po jakimś czasie udało im się odnaleźć wyniki na Extranecie. Ku jego zdziwieniu to nie był Salariański Joe tylko ten zasraniec, Krog Breakker. Jednak Charles ewidentnie nie był zaskoczony takim wynikiem, podsumowując to z całkiem niezłym profesjonalizmem. Problem polegał na tym, że Wang nic z tego nie zrozumiał.
- Co? No ale tak. Muszę przyznać, Striker, że to jest nawet warte obejrzenia. Wciąga. W taki odmóżdżający sposób. - zamilkł na chwile, sięgając po papierosy. Po chwili jednak dodał: - I kim jest, kurwa, Pentagon Piąty i Sami Zane?!
Nie wiedział. A musiał się dowiedzieć, dlatego resztę wieczoru spędził na przeglądaniu Extranetu na temat wrestlingu. Nawet fajne to było.

Poranek za to nie był wcale fajny. Jak to zwykle bywało w rutynie Chińczyka, Wang powstał z łóżka wartko i od razu przeszedł do krótkiej serii ćwiczeń na rozbudzenie. Nie przejmował się za bardzo innymi - poza tym, jego prywatny budzik był ustawiony 15 minut wcześniej z tego właśnie powodu. Po tej rozgrzewce ruszył do łazienki aby wziąć prysznic i ogarnąć się szybko zanim ruszy do mesy na żarcie. Zdecydował się na proteiny w proszku ulepszone przez element smakowy - drobno pokruszone, ostre chipsy. W połączeniu z herbatą, aczkolwiek nie za dobrą dla kogoś z kolebki herbacianej dobroci, ale przeżył to. W końcu i tak ten dzień miał się stać gorszy to nie było co wymyślać już na samym początku.
I miał rację. Wraz z innymi pojawił się na mostku chwilę przed wejściem w okolice ich celu. Był już po herbacie i jedzeniu, Bao raczej nie guzdrał się w tych kwestiach. Stanął obok Strikera, splatając ręce za plecami, wyczekując. I się doczekał - raport, który do nich przyszedł nawet nie wzbudził zbytniego zdziwienia w Chińczyku. Pewien niepokój? Tak.
- Mamy kilka opcji. - zauważył od razu, zaraz po tym jak Striker wydał swoje polecenia. - Albo statek tu był i ktoś go ruszył. Albo był to wabik specjalnie dla nas, cholera wie po co. Albo coś sprawia, że nasze czujniki i skanery nie mogą go wykryć. Wolałbym, aby inżynierowie się wypowiedzieli w tej kwestii. - zerknął na Alexa, czekając na jego opinię. Po chwili jednak dodał:
- Czy mamy szanse na potwierdzenie wizualne? Domniemam, że jesteśmy za daleko by dostrzec nawet taki obiekt gołym okiem. - wzruszył ramionami.

@Mistrz Gry
ObrazekObrazek
Marshall Hearrow
Awatar użytkownika
Narrator
Posty: 686
Rejestracja: 4 mar 2014, o 19:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 96.600
Medals:

Re: SSV Kefalos

11 cze 2025, o 18:16

Kiedy tak siedział, zerkając ukradkiem na Callow, Marshall przyłapał się na tym, że naprawdę ją polubił, za to, że była szczera w tym całym szaleństwie. Silna, ale nie nachalna. Typ, który mógłby wciągnąć cię do zakładu na pięści, a potem dać ci w prezencie zimny kubek kawy.
Zresztą, nie zdążył zastanowić się nad tym głębiej, bo ta nagle skinęła głową w jego stronę. Marshall uniósł brew, a potem wyprostował się, odstawiając kubek na stół.
Okej, Callow, masz moje zainteresowanie. Ale jak przegram, to moja duma może tego nie znieść – mruknął, zerkając na swój kubek z czymś, co ledwo przypominało napój.
Wstał i podszedł do stołu. Patrzył, jak Alex ściska jej dłoń. Gdy Callow nie dała rady, uniósł brew z uznaniem.
Nieźle, Alex – rzucił z uśmiechem. – Ale jeszcze zobaczymy...
Kiedy przyszła jego kolej, Marshall uścisnął dłoń sierżant mocno, ale nie przesadnie.
Będzie krótko i bezboleśnie – powiedział żartobliwie, a potem zaczął naciskać. Czuł, jak Callow walczy, jak jej palce próbują złapać lepszy uchwyt. Powoli, z wyczuciem, przesunął jej dłoń w dół. Nie robił tego, żeby pokazać swoją siłę, tylko żeby pokazać, że jest w tym coś więcej niż tylko rywalizacja.
I po sprawie – mruknął, kiedy jej ręka dotknęła blatu. – Kawę poproszę mocną. I tak, wiem, że to będzie ścierwo – dodał z rozbawieniem, puszczając jej rękę.
Potem przyszła kolej na niego i Alexa. Z początku było równo. Czuł, jak Alex napiera, a on sam nie zamierzał się łatwo poddać.
Nieźle… masz mocne łapy – przyznał, ściskając mocniej. – Ale… – warknął przez zęby, próbując jeszcze jeden raz przechylić rękę Alexa na swoją stronę. W końcu jednak poczuł, jak jego nadgarstek przechyla się coraz bardziej, aż uderzył w blat z lekkim hukiem.
No dobra – roześmiał się. – Widać, że znasz się na rzeczy.
Podniósł głowę i skinął mu z szacunkiem. – Masz to. A ja mam… no, może chwilę wolnego na oddech.
Usiadł z powrotem na swoim miejscu, rozmasowując dłoń.

Marshall, który do tej pory w skupieniu dłubał przy omnikluczu, uniósł głowę, kiedy odezwał się komunikat z mostka. Spojrzał w stronę ekranu, na którym pulsowały słabe odczyty – ale pusto, jakby cała przestrzeń wokół była tylko jednym wielkim kłamstwem. Wziął łyk kawy, gorącej i trochę zbyt gorzkiej, i parsknął cicho, jakby to miało w sobie coś z poczucia humoru.
Nie ma go? – powtórzył półgłosem, ale bardziej do siebie. Pokręcił głową i odstawił kubek. Był żołnierzem, nie inżynierem czy pilotem, ale wiedział jedno – statki nie znikają tak po prostu. Nawet stare wraki trzymają się swojej ścieżki, nawet martwe. – Cholera, to nie jest dobra wiadomość.
Podszedł bliżej, by spojrzeć na główne odczyty z mostka, jakby sam chciał znaleźć choć cień sygnału, którego szukała załoga. Oparł dłonie o blat stołu i wciągnął głęboko powietrze, w którym zapach kawy mieszał się z tym dziwnym napięciem, ciężkim i prawie lepkim.
Dobra – mruknął w końcu, prostując się. – To może znaczyć, że Wang ma rację – Uniósł brew, jakby w tym momencie starał się przekonać samego siebie, że to jeszcze nie koniec, że to dopiero początek.
Słuchajcie – rzucił, nie podnosząc głosu, ale z takim spokojem, który kazał innym oderwać się od swoich myśli. – Skoro Karidiana tu nie ma, to nie ma sensu czekać z założonymi rękami. Proponuję zebrać nasz sprzęt, sprawdzić wszystko jeszcze raz pod kątem awaryjnego użycia. Skanery nie wszystko wyłapią, a jeśli czegoś tu szukamy, to może być sprytne albo… cholernie stare.
Spojrzał na Stikera i w zasadzie przyznał mu rację:
- Tak też można.
OUTFIT -- UNIFORM -- ARMOR -- VOICE -- MAIN THEMEObrazekObrazekObrazek-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu- Obrazek
Alexander Gauthier
Awatar użytkownika
Posty: 94
Rejestracja: 7 lut 2022, o 01:50
Miano: Alexander Gauthier
Wiek: 30
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator T2, cudowny pilot
Postać główna: Mila
Lokalizacja: Vesta (ten skuter)
Kredyty: 41.950
Medals:

Re: SSV Kefalos

12 cze 2025, o 13:23

Chcąc zająć czymś innym niż misja głowę, Alex przysiadł się do oficerki, przykładając rękę na stół. Zauważył, że i Marshall się zgłosił i właśnie oczekiwał swojej kolejki, ale ku uciesze tłumu, Callow chwyciła jego dłoń i zaczęły się przepychanki. Zapierając się prosto i nieruchomo w swoim miejscu, ułożył niepracującą dłoń na kolanie, podczas gdy ściśnięta pięść pracowała, początkowo badając grunt, a gdy w jego mniemaniu była już na to pora, z cichutkim stęknięciem naparł na rękę oficerki, praktycznie od razu przechylając ją ku swojemu zwycięstwu. W momencie, gdy już mu się udało, poklepał ją po przedramieniu zamiast uścisku i wstał, oddalając się na chwilę z dala od zgiełku. W przeciwieństwie do swojego członka drużyny, chociaż czerpał przyjemność, nie wdawał się w większe przepychanki słowne, ani nawet niczego nie oczekiwał od nikogo.

Kiedy reszta załogi stwierdziła, że po zwycięstwie Hearrowa powinni oboje się zmierzyć, z ociąganiem odbił się od kuchni, gdzie pił szklankę za szklanką wody i podszedł do stolika, przysiadając przy nim i powtarzając sekwencję ułożenia. Pierwsze parę sekund spędził na utrzymywaniu pozycji i przyszło mu to nawet z lekkim wysiłkiem - napiął swoje mięśnie, jakby miał kruszyć głazy, mocniej zaparł się łokciem i z sapnięciem zaczął przechylać rękę ku swemu zwycięstwu. W momencie, gdy to się stało, a wokół zahałasowała ciżba, Alex uśmiechnął się lekko, rozmasowując dłoń. — Powiedziałbym, że żadnego ale nie ma.

Resztę wieczoru spędził, prowadząc raczej lekkie rozmowy z ekipą, ale tracąc powoli zainteresowanie i siły na socjalizację, ruszył w końcu do siebie, z zaskoczeniem widząc czatującą tam Callow, bez munduru, ale z butelką czegoś, co prawdopodobnie było alkoholem. Podszedł powoli, mając na twarzy pytające spojrzenie, co też mogła od niego chcieć i zanim się odezwał czy nawet przywitał, kobieta wypaliła z pytaniem, na które pojawiło się na jego licu zaskoczenie, a po chwili - zmieszanie. Sięgając do karku, który zaczął pocierać, uśmiechnął się przepraszająco, rozumiejąc intencje oficerki, ale nie dzieląc ich ani trochę. — Pojedynek z butelką raczej chętnie, ale w kwestiach bardziej intymnych preferuję innego rodzaju... eee, zawodników, jak już mówimy metaforami — wzruszył ramionami, mając nadzieję, że kobieta zrozumie i ruszył do ciasnego pomieszczenia zwanego kajutą.

Z samego rana, gdy już po zjedzeniu śniadania dopijał kawę, a statek wyleciał z przekaźnika, postanowił ruszyć na mostek, by tam obserwować bardziej bezpośrednio działania. Po zdaniu szybkiego raportu o braku statku na przekaźnikach, ruszył do kamer, by rozejrzeć się po układzie. Czy czuł zaskoczenie - owszem. Czuł też ciarki na plecach, ale po chwili to pierwsze uczucie zmieniło się w coś pokroju "spodziewałem się". Podczas gdy reszta zaczęła dywagować, a Striker nawet wydawać polecenia, upijając z kubka kawę, on się zastanawiał. Najprostszym rozwiązaniem - obiekt zaawansowany technologicznie na tyle, że potrafi mimikować sygnały napotkanego statku. Nieco gorszą teorią było to, że obiekt nie był opustoszały i ten statek gdzieś tu jest, ale się maskuje.

Odwracają się w końcu nadal z kubkiem kawy do reszty, najpierw zwrócił się do Hearrowa. — Za przeproszeniem, ale w kontaktach z obcą technologią to jest ostatnie, co powinniśmy robić, latać po okolicy. Striker ma rację, nie powinniśmy się wychylać, tym bardziej, że celem całego tego projektu było badanie przedproteańskich technologii. Z analizy dzienników kapitańskich wynika, że im bliżej obiektu, tym większe anomalie systemowe na statku. Przypominam też — wyciągnął swój datapad i otworzył notatki, gdzie miał podkreślone jedno zdanie. — ... o ostatnim wpisie. "Jeśli to słyszysz - coś tu nie gra. On nas widzi. Nie jesteśmy pierwsi." Jeśli mielibyśmy bawić się w teorie spiskowe, to uważam, że cokolwiek to jest, mogło nabyć wiedzy o systemach Karidiana, w tym protokołach i wysłać ten sygnał, a teraz maskować się gdzieś. W praktyce, za przeproszeniem, ale za cholerę nie jestem pewien niczego, natomiast nie zaszkodzi nam spróbować wzmocnić sygnał, nawet kosztem dokładności. Jakiekolwiek sygnatury mogłyby się pojawić, kalibracja pod nie będzie wtedy duża łatwiejsza. Ach, i sugeruję utrzymywać ciszę komunikacyjną na razie, nie wiemy, z czym mamy do czynienia.

Przystanął chwilę, przeglądając wszystkie zebrane w jednym miejscu pliki. Rozszerzenie działania skanera mogło wyjawić coś, ale jeśli według jego teorii to coś ich tutaj zwabiło, mogło maskować się i nie robić sobie za wiele z jego działań. Miał jeszcze jedną rzecz, którą mógł spróbować. — Właściwie, zamiast rozszerzenia pola działania skanera, zwężmy go. Mamy jakieś sygnatury, dopiero jak to nie zadziała, przejdziemy do pierwszej metody. Mam nadzieję, że nie będzie problemu, jeśli się tym zajmę? — ostatnie zdanie skierował do tutejszych techników i kapitan tej łajby. Jeśli nikt nie miał nic przeciwko, chciał ruszyć, by dostosować skanery do sygnatury, którą przekazał im Karidian swoim niemym sygnałem sprzed paru dni. Miał do dyspozycji identyfikator i wzorzec energetyczny, to drugie powinno w zupełności wystarczyć.
ObrazekObrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13337
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: SSV Kefalos

18 cze 2025, o 15:18

Cisza na mostku fregaty była cięższa niż próżnia za pancernym szkłem. Delikatne drżenie kadłuba, jakby sam statek zamarł w oczekiwaniu na dalszy rozwój wydarzeń, stało się ledwie wyczuwalnym, mechanicznym szmerem w tle. Przestrzeń przed okrętem rozciągała się chłodna, obojętna, martwa – pozbawiona śladów po statku Karidian. Brak ciepła silników, brak wraku, brak jakiejkolwiek materii, która zdradzałaby obecność maszyny. Tylko pustka. I niepokój.
Tymczasem technik pokładowy, młodszy od pozostałych oficerów, ale z twarzą spiętą w skupieniu, oderwał się od terminalu. Przetarł czoło, jakby nie był pewien, czy to pot, czy tylko nieprzyjemne wrażenie wżerające się w jego skórę.
Potwierdzam... – zaczął, z lekkim wahaniem w głosie. – W dalszym ciągu nie mamy wizualnego ani radarowego kontaktu z Karidianem. Pracujemy na wszystkich dostępnych pasmach, ale... – zawiesił głos i spojrzał na Wanga, potem na Strikera. – Jeśli on tam jest, to nasze systemy go nie widzą. A to mi się bardzo nie podoba.
Dodał to ostatnie zdanie z wyraźną dozą niepokoju, który udzielił się nawet komputerom – przez chwilę cała konsola główna zdawała się migotać z opóźnieniem.
Alex uzyskał zgodę na swoje działania bez zbędnych pytań – zarówno Striker, jak i oficer łączności skinęli głowami. Uwolniono protokoły inżynieryjne pod kalibrację, podłączono jego dane do głównego rdzenia analizy, a sygnatura energetyczna z dzienników Karidiana powędrowała do filtrów. Proces rozpoczął się niemal natychmiast, ale wszyscy wiedzieli, że na wyniki trzeba będzie poczekać.
W ciągu następnych minut mostek pulsował spokojnym światłem konsol, przerywanym od czasu do czasu miękkimi dźwiękami analitycznych komunikatów. Wszyscy czekali – jedni z napięciem, inni w milczeniu, starając się nie rozpraszać techników, którzy pod okiem Alexa przetwarzali dane. W końcu, z głębi stanowiska sensorycznego, rozległ się cichy, zduszony dźwięk sukcesu. Inna techniczka, z wyraźnymi cieniami pod oczami, poderwała głowę znad monitora.
Mamy coś – rzuciła, niemal nie dowierzając. – Gdy zawęziliśmy filtr do sygnatury emitowanej przez Karidiana, pojawiła się... nieregularność. Nie sygnał, nie pełna emisja – tylko echo. Jakby jego profil był... zniekształcony, rozmyty.
W tle wyświetliła się mapa układu – a na niej, w obrębie jednego z księżyców gazowego olbrzyma, pojawiła się niewielka, niemal niewidoczna fluktuacja.
Tu – techniczka zaznaczyła punkt na udostępnionej mapie. – To nie wrak, przynajmniej nie taki, który daje się zidentyfikować konwencjonalnie. Ale jest tam coś, co odpowiada profilowi energetycznemu Karidiana... bardzo słabo, ale wystarczająco, byśmy mogli zaryzykować.
Najstarszy stopniem, zastępujący w łańcuchu dowodzenia Strikera kapitan Norelli, uniosła brew, wbijając wzrok w zaznaczoną anomalię. Przez dłuższą chwilę nie mówiła nic, po czym wydała spokojny rozkaz:
Obrócić dziób na wektor 220-034. Prędkość manewrowa. Podejść na dystans pięćdziesięciu tysięcy kilometrów. Bez aktywnego skanowania. Niech myśli, że nadal jesteśmy ślepi.
Pilot potwierdził, po czym fregata rozpoczęła powolne zbliżanie się do wyznaczonego punktu. Silniki manewrowe mruczały cicho, a układ napędu minimalizował emisję, jakby cała jednostka wstrzymywała oddech. Na mostku ponownie zapadła cisza – pełna skupienia i wyczekiwania. Gdy dotarli na pozycję, zewnętrzne sensory przesłały pierwsze obrazy. Nie było tam wraku. Ani zarysów kadłuba, ani dryfujących szczątków. Ale... Przestrzeń nie była pusta. Tuż nad warstwą jonosfery księżyca zawieszone było coś – zaledwie cień, ledwie zauważalna zmarszczka w przestrzeni. Skanery próbowały się skupić, ale wciąż odrzucały dane, jakby same nie wiedziały, co widzą.
Nagle jeden z oficerów technicznych, porucznik Griggs, wyrzucił z siebie zdławiony okrzyk:
Wektor zakrzywienia czasoprzestrzeni! Tam, gdzie ten cień, to nie jest pustka. To... to maskowanie grawitacyjne. Ktoś lub coś ukrywa się za soczewkowaniem pola.
Alexowi nie trzeba było tłumaczyć, co to oznaczało – ukrycie statku lub obiektu poprzez zaawansowaną manipulację grawitacją. Proteańska technologia... lub coś jeszcze bardziej obcego.
Norelli spojrzała przez szybę w przestrzeń, która zdawała się falować nieznacznie, jak gorące powietrze nad pustynią. Stojący obok niego w głównym punkcie mostka Charles widział to samo.
Zatrzymać się – rzuciła. – I przełączyć kamery na szerokie pasmo optyczne. Niech to będzie nasz pierwszy krok, za pozwoleniem - zwrócił się do Strikera.
Operatorzy przełączyli obraz. I wtedy coś się poruszyło. Na krawędzi pola – w miejscu, gdzie powinno być pusto – jeden z konturów lekko się przesunął. Nie był to ruch mechaniczny, nie był to dryf. Jakby coś zareagowało.
Nie pojawił się żaden sygnał. Żadne wezwanie. Żadne ostrzeżenie. Ale fregata nie była już sama.
W ciszy mostka dało się słyszeć oddechy załogi i elektroniczny pisk, który przez moment wydobył się z jednej z konsol – zanim system go wyciszył.
Porucznik Griggs odezwał się jeszcze raz, tym razem już nieco ciszej.
- Jeśli to Karidian, to nie wrócił stamtąd sam.

@Charles Striker @Marshall Hearrow @Wang Baozhen @Alexander Gauthier

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Marshall Hearrow
Awatar użytkownika
Narrator
Posty: 686
Rejestracja: 4 mar 2014, o 19:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 96.600
Medals:

Re: SSV Kefalos

19 cze 2025, o 18:31

Marshall stał na mostku z rękami splecionymi za plecami, pozornie spokojny, choć w rzeczywistości każda część jego ciała była w stanie czujnego zawieszenia. Cisza była lepka, jak przed burzą. Gdyby nie delikatny szmer systemów i sporadyczne pikanie konsol, można by pomyśleć, że wszyscy przestali oddychać. Niepokój był tu bardziej gęsty niż przestrzeń przed dziobem statku, a ona była pusta.
Nie było śladów Karidiana, ani wraku, ani szczątków, ani nawet spalonego w przestrzeni pola elektromagnetycznego. Jakby statek nigdy nie istniał. Jakby coś – lub ktoś – wessał go poza rzeczywistość i zostawił po sobie jedynie niepokojącą ciszę i parę anomalnych piknięć sensorów.
Hearrow spojrzał na mapę, na której zaznaczono zniekształcenie przy księżycu. Punkt niemal niewidoczny, a jednak tak obciążony znaczeniem, że niemal czuł jego ciężar fizycznie. Gdy głos techniczki z sektora skanów wypełnił przestrzeń meldunkiem o fluktuacji sygnatury energetycznej, Hearrow drgnął lekko, ale nie odezwał się od razu. Rejestrował każdy detal – ton, tempo, wybór słów. „Jakby jego profil był rozmyty” – to nie brzmiało jak awaria sprzętu. To brzmiało jak zasłona dymna.
Gdy fregata ustawiła się na nowym kursie, Hearrow zrobił krok w stronę głównej konsoli obserwacyjnej. Miał wrażenie, że nie patrzy w ekran, tylko przez niego – jakby próbował dojrzeć coś w tej zmarszczce przestrzeni, która według Griggsa nie była pustką, a czymś znacznie bardziej skomplikowanym. Zakrzywienie czasoprzestrzeni. Maskowanie grawitacyjne. To nie były terminy, które pojawiały się w rutynowych misjach zwiadowczych.
Kiedy techniczka wyłapała pierwszy cień ruchu – słaby, ale realny – Hearrow przysunął się nieco bliżej i oparł dłoń o barierkę, śledząc kontur. Coś tam było. Coś, co nie chciało być znalezione. Coś, co obserwowało równie uważnie, jak było obserwowane.
Jeśli to Karidian – mruknął do siebie pod nosem, bardziej myśląc głośno niż kierując słowa do kogokolwiek – To mamy poważniejszy problem niż wrak.
Przeniósł wzrok z powrotem na ekran.
Jeżeli ktoś tam jest… to może liczy na to, że nie podejdziemy zbyt blisko. A jeśli to faktycznie Karidian chcę wiedzieć, dlaczego go nie widać.
Przez krótką chwilę nic nie mówił, jedynie obserwował linie trajektorii i wektory manewrowe fregaty. Potem, jakby dopiero teraz to do niego dotarło, dodał jeszcze ciszej, niemal pod nosem:
Bo statki nie znikają? - spojrzał na Griggsa. - Nie same. A jeśli ktoś chce, żebyśmy myśleli, że zniknął… to cholernie mocno kombinuje.
Nie wrócił na swoje miejsce. Został przy konsoli, pochylając się lekko i studiując przekazywane dane – krzywe sygnału, profile energetyczne, naniesione na układ trajektorie. Wzrok miał skupiony, chłodny, wojskowy – ale w środku już od dawna zapalały się wszystkie czerwone lampki, które znał z poligonu, z terenu, z misji.
Tu nie chodziło o katastrofę. To była zasadzka, albo wiadomość, albo oba naraz.
- Jeśli statek był zakamuflowany, ale się poruszał, jego napęd musiał zostawić ślad. Nawet w przestrzeni tak martwej jak ta.
Zatrzymał się i spojrzał na mapę.
A jeżeli się nie poruszał... – westchnął cicho – to może już dawno przestał być statkiem. A zaczął być czymś innym.
OUTFIT -- UNIFORM -- ARMOR -- VOICE -- MAIN THEMEObrazekObrazekObrazek-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu- Obrazek
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1561
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 221.800
Medals:

Re: SSV Kefalos

21 cze 2025, o 15:11

Upił kolejny łyk herbaty. Czuł jak jej smak staje się coraz bardziej gorzki przez sytuację w której się znajdowali. Szczególnie, że co chwila musiał słuchać jak bardzo nie podoba im się ta sytuacja. Jemu też się nie podobała, ale nie zamierzał tak jak reszta psuć atmosfery swoim strachem. Ten już wystarczająco się unosił w powietrzu.
Striker pozwalał działać załodze według własnej intuicji. Mógł powiedzieć jak kogoś zabić albo zaplanować zamach stanu, a ta wiedza na ten moment nikomu nie była potrzebna. On sam po prostu patrzył się w pustkę przed sobą. Nawet nie mógł opracować żadnego planu wejścia. Nie mógł zrobić nic tylko czekać.
- Kontynuować manewr. - Rzucił do Norelli. W końcu mieli jakiś punkt zaczepienia, a było to lepsze niż nic. Nie żeby mu się spieszyło do konfrontacji. Wolał wrócić do domu z czymś i martwą załogą, niż niczym i martwą załogą. Przeczuwał, że straty niestety się wydarzą. Zderzenie z nieznaną technologią zawsze prowadziło do przypadkowych wypadków.
Sięgnął do kieszonki pancerza, kiedy statek ruszył dalej. Cisza go nie przytłaczała, ale atmosfera już tak. Wyciągnął papierosa. Dalej potrzebował nikotyny w swoich żyłach aby utrzymać opanowanie. Wysuszone usta dotknęły filtra, a chwilę potem pierwsze strugi dymu pojawiły się w pomieszczeniu.
- Pierdolona kosmiczna magia.
Odstawił od ust kubek z herbatą. O czymkolwiek mówili inżynierowie brzmiało absurdalnie. Coś rozumiał, ale głównie dlatego, że miał z tym styczność przez własną pracę. Widział maskowanie w akcji, ale nie takie. Do tego ukrycie takiego gabarytu wymagało do cholery energii. Załoga statku naukowego musiała mieć nie lada radość z takiego znaleziska. Ciekawe jak się teraz bawili po 8 latach imprezowania nie wiadomo gdzie.
Skinął głową do Norelli. Zaciągnął się po raz kolejny w oczekiwaniu na to co przyniesie im obraz. Gdy wyłapał ruch Striker lekko się uśmiechnął.
- To jaki przyjmujemy protokół pierwszego kontaktu? - Zaśmiał się kręcąc głową. Spodziewał się raczej czegoś bardziej znajomego. Teraz się okazywało, że nie było tutaj nikogo do radzenia sobie z takimi sprawami. Nie mieli nawet przy sobie żadnego xenobiologa. Co on miał niby z tym zrobić?
- Nie musiał. - Rzucił do Marshalla. - Z nudów czytałem kiedyś raporty z ataku Gethów na Cytadelę. W Prezydium znajdowała się rzeźba Przekaźnika Masy. W czasie ataku została zniszczona, ale dziwnym trafem niedaleko niej znaleziono zniszczony transporter opancerzony Mako. - Dał chwilę innym na wyciągnięcie wniosków. - Wśród fanów teorii spiskowych lata nagranie ochrony gdzie ledwo widać jak Mały Przekaźnik wypluwa z siebie ten pojazd.
Mówił to z dziwnym przekonaniem. Praca nauczyła go, że ilość gówna ukrywanego przez wszystkich jest tak wielka, że nawet teorie spiskowe nie biorą się znikąd. Czasami kupował subskrypcję na najgorszego rodzaju artykuły, które graniczyły na granicy fanfiction. Z tytułami jak “Zapłodnił mnie Proteanin z Galaktyki Andromeda” albo “Przeżyłem operację zmiany rasy”. Brzmiały absurdalnie, ale on już widział swoje w korporacyjnych i rządowych labach.
- Jeśli jest tam tyle energii, co mi się wydaje, to po użyciu głowicy będziemy mieć tutaj mały Mindoir.
Ta wiadomość go średnio cieszyła, ale w razie czego tym razem już na pewno umrze. Zaciągnął się papierosem i podrapał po głowie.
- Nie próbujcie ich wywoływać czy próbować nawiązać kontakt. Sprzęt już wariuje. - Mlasnął. - Przygotujcie ramię. Czas zabawić się w wędkowanie.
Parsknął śmiechem. Zastanawiał się co uda im się wyciągnąć z tej anomalii. Ewentualnie anomalia wciągnie ich. Było to jednak lepsze niż nie robienie nic w tym momencie.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Alexander Gauthier
Awatar użytkownika
Posty: 94
Rejestracja: 7 lut 2022, o 01:50
Miano: Alexander Gauthier
Wiek: 30
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator T2, cudowny pilot
Postać główna: Mila
Lokalizacja: Vesta (ten skuter)
Kredyty: 41.950
Medals:

Re: SSV Kefalos

21 cze 2025, o 22:41

Załoga była najwyraźniej przygotowana na potencjalne ingerencje osób w ich systemy, bo bez problemu dopuścili Alexa do przekonfigurowania skanerów pod sygnaturę energetyczną poszukiwanego statku. Ktokolwiek ją wysłał, prawdopodobnie wiedział, że dla Karidiana nie ma w tamtej chwili ratunku i zdawał sobie sprawę, że w odpowiednich rękach ten sygnał przyda się. I właśnie dlatego teraz Alex wgrywał wszystkie dane do systemu, po czym zaczął sekwencję procesowania i dostrajania radarów. Kiedy komputer zwrócił dane i technicy zaczęli je procesować, mężczyzna odniósł pusty kubek z kawą do mesy, podczas gdy reszta w napięciu czekała na jakikolwiek odzew. Wróciwszy, stanął nad jednym z monitorów, przyglądając się przepływowi danych i powoli układając w głowie to, co i tak za chwilę wyszło.

Nachylił się nad ramieniem techniczki, obserwując strumień widoczny na ekranie i kropkę na mapie. Kiedy ona tłumaczyła, on analizował. Wciskając się obok niej na stanowisko, przesunął ciąg danych, analizując, ale też przypominając sobie to, co dostał w plikach zarówno oficjalnych, jak i tych wyciągniętych przez Strikera. Mając już mniej więcej klarowny obraz w głowie, wyprostował się, zerkając pierw na pustkę kosmiczną, a potem na swoich towarzyszy. Nie był zaskoczony wynikami, ani nawet przerażony, bo właśnie w jego głowie toczyła się bardziej analityczna walka i układanie myśli. Właściwie to był na tyle w swoim świecie, że nie było go stać na głębsze emocje. Zaniepokojony, owszem, ale przede wszystkim podekscytowany.

Może równie dobrze być zmodyfikowany, co nie byłoby zaskoczeniem, zważywszy na to, w czym się babrali wcześniej. Zakładamy też wrak, ale na dobrą sprawę nie mamy pojęcia co się tam stało, czy załoga zginęła, czy stało się z nią coś gorszego. Zmiana sygnału energetycznego może oznaczać na dobrą sprawę modyfikacje systemów... nie wróży to dobrze, ale wydaje mi się, że bez bliższego kontaktu niewiele wskóramy.

Po zainicjowaniu zbliżenia do księżyca, gdzie teoretycznie powinien znajdować się Karidian, Alex stał niedaleko mostka, przy stanowiskach obserwacyjnych, z niecierpliwością przestępując z nogi na nogę. Teorii miał wiele, ale w kontakcie z proteańskimi, czy nawet starszymi technologiami nie miał wiele doświadczenia - ba, nawet w ogóle nie miał - więc o ile mógł coś wnioskować po raportach i zwracanych sygnałach, tak praktyka mogła go jeszcze mocniej zaskoczyć. Z drugiej strony mogła to być też technologia Gethów, co odrobinę ułatwiałoby sprawę. Obawiał się jednak, że to nie było to.

Milczał, gdy widok na księżyc pojawił się na ekranach i przed szybami. Obserwował, gdy reszta zdławionymi okrzykami pokazywała to, co on w głowie analizował. Milczał również podczas rozmowy towarzyszy i załogi, ale zerknął czujnie na Strikera, gdy ten poruszył dobry temat, ten, który miał od początku i który właśnie kończył się kształtować. Z zamyślenia wyrwało go piknięcie systemu. Natychmiast tam podszedł, by zobaczyć komunikat, po czym rozejrzał się po technikach i powiedział: — Wykonajcie pełen skan wszystkich systemów i róbcie to co jakiś czas, patrzcie też, czy to coś nie wysyła impulsów. Musimy mieć rękę na pulsie przy tym czymś. — Westchnął, słysząc polecenie Strikera. — Zaczynając od oczywistości, mamy do czynienia z zakrzywieniem grawitacyjnym, ale możemy założyć bezpiecznie, że to nie jest technologia protean, bo projekt tym się nie zajmował. Niekoniecznie też musimy mieć do czynienia z żywą rasą, bardziej AI, może tamtych, co zaatakowali Horyzont, kto wie. To coś prawdopodobnie też generuje efekt masy, tym bardziej, że było o tym wspominane właśnie w raportach. Więc tak, dopóki nie dowiemy się, jak bezpiecznym będzie walnięcie ładunkami w zakrzywienie, to nie polecam takiego rozwiązania. Karidian technicznie stwierdził, że to nie jest przekaźnik, ale w tym przypadku nie możemy wykluczyć, że Echo-17 nie posiada więcej funkcjonalności. W skrócie, gówno wiemy, oprócz tego, że wszystko jebnie, jak będziemy nieostrożni i że to jest ewidentnie pułapka. — Biorąc większy wdech, zerknął na techników. — Spróbujcie też w międzyczasie zeskanować otoczenie, właśnie pod kątem efektu masy. Niestety wyników badań Karidiana nie mam, a może coś uda nam się złapać, jakikolwiek trop. Szykujcie się na niestandardowe częstotliwości. I szykujcie się do ucieczki.
ObrazekObrazek
Wang Baozhen
Awatar użytkownika
Posty: 99
Rejestracja: 24 sie 2022, o 19:16
Miano: Wang Baozhen (王葆桢)
Wiek: 35
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator E-2
Postać główna: Crassus Curio
Lokalizacja: Szanghaj
Kredyty: 55.095
Medals:

Re: SSV Kefalos

22 cze 2025, o 12:07

Wang obrócił głowę w kierunku Marshalla, na moment mierząc porucznika wzrokiem zanim skinął mu. Raz, jednakże wystarczająco wymownie by dać znać, że zgadza się z nim. Wachlarz opcji, które mieli nie był nieskończony a i trzy propozycje, który Baozhen zaoferował wydawały mu się najbardziej prawdopodobne. Teraz nawet był ciekawy co tak naprawdę było z Karidianem. Nie była to przyjemna sprawa, szukanie okrętu w pustce kosmosu - to było gorsze niż szukanie igły w stogu siana. Ale skoro już tu byli, skoro już pofatygowali się tak daleko i skoro już ryzykowali swoje życie - mógł przynajmniej się czegoś dowiedzieć.
Uwaga Chińczyka momentalnie zmieniła swój cel na Alexa kiedy to inżynier zabrał głos. Szturmowiec przysłuchiwał się zaleceniom technika, nie zamierzając ich kwestionować. Co prawda sam Wang przeszedł ogólne szkolenie techniczne ale nie był nawet w połowie tak zaznajomiony z tematem jak Gauthier. Bao był tutaj w jednej, prostej roli - jako ich szturmowiec. Straż przednia, czy jakkolwiek to zwał.
Atmosfera na pokładzie robiła się coraz cięższa i nawet Baozhen poczuł się nieco nieswojo. Działanie pod presją było jego specjalnością ale szturmowiec nie czuł się zaspecjalnie w mocy zrobić cokolwiek, podczas gdy był uwięziony w latającej puszce zawieszonej pośrodku niczego. Na razie więc usunął się na bok, aby nie przeszkadzać nikomu kto chciałby przejść i dostać się do jednego z terminali kontrolnych na mostku. W swoim rogu Wang wyciągnął papierosa zaraz za Strikerem. Spokojnie umieścił go w swoich ustach i odpalił, sięgnąwszy wcześniej po swoją zapalniczkę. Skoro i tak już atmosfera na mostku miałabyć zanieczyszczona to i on mógł pozwolić sobie na odrobinę odprężenia.
Jego uwaga wróciła do głównych sensorów i wyświetlaczy gdy załoga zameldowała nowy manewr i pasma skanerów. Dla Chińczyka był to bełkot ale zdawał sobie sprawę, że techniczni wiedzieli co robią.
- Daj im czarować, Striker. Może wreszcie czegoś się dowiemy. - odpowiedział Strikerowi, samemu robiąc kilka kroków bliżej wyświetlaczy.
I rzeczywiście, miał rację. Odnaleźli coś. Nowe pasmo odczytów wykazało coś zadziwiającego. Maskowanie grawitacyjne. Szturmowiec był szczerze przekonany, że Karidian nie był wyposażony w taką technologię. A więc mieli do czynienia z czymś rodem z forów o teoriach spiskowych. Obca rasa? Nieznana technologia? Świetnie.
Nie odzywał się więc na razie, paląc swojego papierosa w milczeniu. Kubek z kawą już dawną odstawił, woląc się skupić na tym co właśnie dorwali.
- No to świetnie. Czyli jednak jest tutaj. I to nie sam. No dobra, Striker? - Wang zerknął na rosłego mężczyznę i to z prostej przyczyny - był on dowódcą tej operacji. - Nie jest zbyt pomyślnie, co? Chyba głowica jądrowa nie bardzo pasuje. Tutaj przynajmniej tylko my będziemy ofiarami. - zarechotał cicho, spoglądając na Alexa. - AI czy rasa biologiczna, mi to wielkiej różnicy nie robi. Mamy mały kłopot i radziłbym uważać przy podchodzeniu do tego pola grawitacyjnego. Ale to już na pewno wiecie, nie będę się wtrącał w nie swoje kompetencje.
Bao wzruszył ramionami. Nie był marynarzem ani inżynierem. Jego robota polegała na rozwalaniu łbów i paleniu szlugów. I tak się składa, że na razie nie było żadnego łba do rozwalenia.
ObrazekObrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13337
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: SSV Kefalos

25 cze 2025, o 08:25

Skan
30 [trudny test] + 20 [support Alexa, konkretne decyzje] = 50%
Rzut kością 1d100:
63


Ponowny skan
30 [trudny test] + 20 [support Alexa, konkretne decyzje] + 15 [zmniejszenie odległości] = 70%
Rzut kością 1d100:
69


Tajny rzut MG 50%
Rzut kością 1d100:
85
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13337
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: SSV Kefalos

25 cze 2025, o 09:11

Panoramiczne ekrany i wielowarstwowe szyby mostka ukazały powierzchnię księżyca oraz otaczającą go nienaturalną pustkę. Przestrzeń nie była tam tylko czarna – była martwa. Cicha, głucha, jakby wygładzona przez coś, co zakrzywiało nie tylko światło i sygnały, ale i samo odczuwanie. Załoga mówiła półgłosem, poruszała się ostrożnie. Cienie ludzi przesuwały się między stanowiskami jak duchy. Oddechy ich stały się płytkie, a słowa ściszone – jakby wszyscy instynktownie bali się obudzić coś, co jeszcze się nie poruszyło.
Alex wypowiedział pierwsze konkretne polecenia, jego ton był wojskowo precyzyjny, choć z wyczuwalną nutą napięcia. Po chwili odezwał się również komunikat systemowy - krótkie, ostre piknięcie, które przecięło ciszę mostka. Jeden z paneli bocznych zamigotał, a wzrok kilku techników natychmiast się tam skierował.
- Rejestratory podsystemów uznały, że coś działa tu na modulacji czwartej warstwy sensorycznej... jakby efekt masy był tam sztucznie formowany...
- Może coś generuje lokalne zakrzywienie? - mruknął technik z działu fizycznego. - Ale to nie jest typowe. To nie proteanie. I nie przekaźnik.
Przy jednym z pulpitów porucznik Griggs uniósł głos:
- Ustawiamy skan pod niestandardowe częstotliwości. I... szykujemy awaryjny wektor ucieczki. Na wypadek gdyby... - zamilkł, nie kończąc.
Norelli skinęła głową, podeszła do centralnej konsoli i spojrzała przez przednią szybę na ciemny punkt zawieszony nad księżycem.
- Zmniejszyć dystans. Ostrożnie. Podejść na trzydzieści tysięcy kilometrów. Prędkość minimalna. Emisje pasywne - jej głos był pewny, kiedy decydowała.
Mostek zareagował natychmiast. Silniki manewrowe zawyły cicho, dając uczucie lekkiej wibracji na podłodze. Fregata powoli, nieomal z namaszczeniem, zaczęła się zbliżać do zamaskowanego punktu. Przesuwali się ku czemuś nieznanemu – jakby spoglądali w gardło czegoś, co dopiero budziło się ze snu.
W momencie, gdy przekroczyli granicę trzydziestu pięciu tysięcy kilometrów, systemy zareagowały.
- Mam coś! - padło z konsoli skanera. - Pole grawitacyjne modulowane z rytmem... jakby coś pulsowało. To nie jest naturalne. To coś... oddycha.
Kiedy techniczka przesłała podgląd, ekran przed Alexem zafalował serią czerwono-niebieskich nakładających się pasm. Algorytm graficzny próbował odwzorować dane w trzech wymiarach, ale strumień był niestabilny – obraz drgał, obracał się w przestrzeni, jakby próbował odnaleźć punkt odniesienia. Udało się go ustabilizować dopiero po chwili – wtedy ujrzał coś, co nie powinno istnieć. W centrum wizualizacji znajdował się punkt – mały, niemal niewidoczny, wokół którego zbierały się zmienne linie grawitacyjnego nacisku. Wyglądało to jak czarna kropla zawieszona w przestrzeni, której otoczenie wibrowało w powolnym rytmie. Fale układały się w puls – nieregularny, ale powtarzalny, przypominający uderzenia serca. Nie techniczny impuls. Nie transmisja. Rytm biologiczny.
Algorytmy pola masy nie były w stanie go jednoznacznie zinterpretować. Coś formowało wokół siebie strukturę - nie kulę, czy ferę, ale coś organicznego. Eliptyczny kształt, zbudowany z wielu złączonych membran, niby pęcherzyki tkanki nerwowej. Czasem fragment struktury zapadał się do środka, by po chwili znów się nadymać. Ruchy te nie były przypadkowe - zbyt precyzyjne. Zbyt rytmiczne.
W lewym dolnym rogu pulpit zapisał ostrzeżenie: "Zaburzenia masy lokalnej: Δ1.04% — Wykryto: Nienaturalna stabilizacja dynamiczna"
Obok pojawił się drugi komunikat: "Nieznana emisja: możliwe powiązanie z napędem efektu masy — wzorzec nieskorelowany z znaną technologią."
- Wychwytuję emisje efektu masy, zakodowane. Silne, wielowarstwowe. To nie klasyczny sygnał - odezwał się kolejny z techników. - I… mamy coś jeszcze. Ktoś używa kanału komunikacyjnego w okolicy. To nie nasze.
Ułamek sekundy później, konsola łączności zaczęła migać. Kapitan Norelli natychmiast odwróciła się w jej kierunku.
- Kanał C-4-11 - powiedziała powoli, cedząc słowa. - Zamknięty. Zakazany.
Na ekranie zaczęły pojawiać się zakłócone linie danych, po chwili złożyły się w wyraźny komunikat. Nazwa, której nikt tak naprawdę nie chciał tu słyszeć.
"Tu SSV Karidian. Rozpoznaję was. Musicie mnie wysłuchać. To nie jest to, co myślicie..."
Systemy próbowały automatycznie zablokować transmisję, ale sygnał wrócił – inny szyfr, zmienna modulacja, jakby wiadomość szukała drogi.
Norelli popatrzyła na Strikera. Nie odpowiadali – kontakt był zabroniony, zgodnie z życzeniem dowodzącego – ale nie ulegało wątpliwości. Karidian ich odnalazł.
W miarę jak analizator próbował osadzić ten byt w znanych modelach, wokół głównego obrazu zaczęły pojawiać się anomalie. Kiedy Alex skupił wzrok, dostrzegł na jednej z warstw – przy samej krawędzi obiektu – cień. Linię cienką, jak pęknięcie w czasoprzestrzeni, albo jak źrenica w oku, które jeszcze się nie otworzyło.
A potem – tylko przez ułamek sekundy – obraz się zakrzywił, złamał, jakby samo patrzenie wywołało reakcję.
Wszystko zadrżało. Ekran wygasił się na ułamek sekundy, wracając z ostrzeżeniem: "Ostrzeżenie: możliwa zwrotna aktywacja sygnału pasywnego. Uwaga: Obserwacja może zostać wykryta."
Za plecami zasyczało cicho chłodzenie głównego rdzenia przetwarzania. W tym samym momencie rozległo się kolejne piknięcie – nie z konsoli, ani nie z systemu – coś głębiej. Dźwięk, który nie pasował do żadnej technologii pokładowej.
Jak echo w strukturze statku.
Jakby to, co czekało przy księżycu, zaczęło odpowiadać.

@Charles Striker @Alexander Gauthier @Wang Baozhen @Marshall Hearrow
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Marshall Hearrow
Awatar użytkownika
Narrator
Posty: 686
Rejestracja: 4 mar 2014, o 19:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 96.600
Medals:

Re: SSV Kefalos

29 cze 2025, o 12:21

Marshall stał przy lewej konsoli bocznej, tuż poza centrum mostka – w miejscu, gdzie światła ekranów nie raziły tak mocno w oczy, a jednocześnie można było mieć widok na całą panoramę przed dziobem statku. Nie komentował. Nie wtrącał się. Ale rejestrował wszystko – od niepokojącego rytmu meldunków, przez niezdefiniowane piknięcia konsol, aż po nerwowy ruch dłoni jednego z techników, który najwyraźniej pierwszy raz w życiu widział, jak grawitacja „oddycha”.
Pustka za oknem fregaty była inna niż zwykle. On znał pustkę – tę zwyczajną, zimną, surową przestrzeń między gwiazdami. To, co wisiało nad księżycem, było… nieuczciwe. Nienaturalne. Jakby ktoś próbował udawać próżnię, ale zapomniał, że prawdziwa pustka nie ma pulsu.
I właśnie ten puls – nierówny, nieregularny, ale nieodparcie przypominający coś żywego – był jak uderzenie zimnej igły w kark.
„To nie przekaźnik. I nie proteanie.”
Marshall nie musiał mówić nic na głos, by wiedzieć, że słowa technika zawisły w powietrzu jak złowrogi prolog. Jeśli to nie było nic znanego – to było coś, czego nie powinno tu być.
Zacisnął lekko dłoń na barierce, wpatrzony w ekran przedstawiający niestabilny, eliptyczny kształt. Coś, co żyło. Miał wrażenie, że patrzy na ranę w rzeczywistości, a nie obiekt. A potem, jakby dla potwierdzenia, coś odpowiedziało.
Gdy na kanale C-4-11 rozbrzmiała pierwsza linia: „Tu SSV Karidian. Rozpoznaję was…” – Hearrow wyprostował się niemal odruchowo, jakby nagły impuls kazał mu się ustawić na baczność.
Nie. To nie tak powinno wyglądać.
Komunikat był za czysty jak na wrak i zbyt zrozumiały jak na systemy w rozsypce, ajednocześnie miał w sobie coś rozedrganego, jakby głos był sklejany z fragmentów dźwięków, które nie do końca rozumiały, czym jest język.
Marshall nie miał zamiaru zabierać głosu, ale świadomość, że Karidian się odezwał, że on ich rozpoznał sprawiła, że coś w jego karku zapiekło. Instynkt, zimny, wojenny instynkt, który nigdy nie zniknął, tylko drzemał gdzieś między raportami a przysięgą oficerską.
I wtedy pojawiła się ta linia. Jak źrenica.
Znał ten widok. Nie ten dosłownie, ale znał moment, gdy przeciwnik wreszcie dostrzega twoją obecność. Ten ledwo zauważalny cień w lunecie snajpera, błysk w mgławicy, drobne przesunięcie horyzontu, którego nie da się wytłumaczyć przypadkiem. Miał wrażenie, że coś na nich patrzy.
Gdy ekran wygasił się i pojawiło ostrzeżenie o możliwej zwrotnej aktywacji sygnału pasywnego, wiedział już, co powie.
Striker – odezwał się cicho, ale pewnie, odrywając się od barierki. – Proszę o rozważenie natychmiastowego zamrożenia wszystkich zewnętrznych procesów skanowania oraz dezaktywację systemów impulsowych. Jeśli mamy rację i obiekt rejestruje obserwację, możliwe, że reaguje tylko na te sygnały, które rozpoznaje jako, nie wiem jak to określić - świadome.
Zawiesił głos na ułamek sekundy.
Jeżeli jesteśmy obserwowani to może nie chodzi tylko o pasmo światła. I chcę wiedzieć, kiedy zaczniemy być… badani.
Nie wchodził w kompetencje dowództwa. Nie komentował ani sygnału Karidiana, ani reakcji Norelli, ale nie był już biernym obserwatorem. Znał to uczucie. Wiedział, że coś tu się dopiero zaczyna i że muszą być gotowi, zanim coś ich uprzedzi.
OUTFIT -- UNIFORM -- ARMOR -- VOICE -- MAIN THEMEObrazekObrazekObrazek-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu- Obrazek
Wang Baozhen
Awatar użytkownika
Posty: 99
Rejestracja: 24 sie 2022, o 19:16
Miano: Wang Baozhen (王葆桢)
Wiek: 35
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator E-2
Postać główna: Crassus Curio
Lokalizacja: Szanghaj
Kredyty: 55.095
Medals:

Re: SSV Kefalos

29 cze 2025, o 20:27

Baozhen doskonałe zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo martwą była pustka. W końcu nie tak dawno posłał w nią kilkaset osób z Premierem Przymierza włącznie. Dlatego też pomny tamtych doświadczeń, Wang bardzo nie chciał umrzeć w podobny sposób. A napływające wiadomości od techników na sensorach jak i te wyświetlane na monitorach coraz bardziej przekonywały Chińczyka, że mogą tu pozostać na wieki. W nie do końca przyjemnej formie, bowiem dryfujący wrak to było coś co sprawiało, że Bao czuł się niekomfortowo. Śmierć w boju to jedno, zabierając ze sobą masę wrażego sukinsyna. Ale tutaj? Zawieszonym w bezkresnej pustce niczym jakąś bakteria czy cholera wie co? Nie dobrze, oj bardzo nie dobrze.
Nie mógł jednak zrobić za dużo. Może i nie był zwykłym trepem, umiejętności Baozhena były bez porównywalnia lepsze (w jego własnym mniemaniu), ale nie był technikiem. Nie był też marynarzem, zawsze widząc okręty kosmiczne jako przydatne wsparcie i świetny środek transportu ale by iść w takim do walki? Wang, będąc biotykiem, preferował grunt pod nogami jak i przeciwników, którymi mógł miotać. Stojąc z boku mostka, paląc swojego papierosa i wpatrując się we wszystkie wyświetlacze, Chińczyk czuł się po prostu… Nagi. I bezbronny. Chujowe to uczucie - pomyślał sobie, zaciągając się ciężkim dymem papierosa.
Połowy technicznego bełkotu nie rozumiał ale to nie miało znaczenia, to co udało się pojąć było już wystarczająco niepokojące. To nie byli proteanie ani przekaźnik. Te słowa wybrzmiewały w jego umyślę przez moment, a ciemne oczy szturmowca spojrzały się na jedyną osobę, którą jakoś rozumiał. Strikera.
- No. - zaczął i po chwili ogarnął, że głos nieco ugrzązł mu w gardle. Chrząknął krótko. - Nie dobrze, co? - dodał i zaśmiał się nieco nerwowo.
Kolejne komunikaty nie za bardzo zrozumiał, chociaż pojął fakt, że sam fakt obserwacji sprawiał, że druga strona o tym wiedziała. Nie za fajnie.
- Nie wiem czy nam to pomoże. - zauważył, spoglądając po reszcie aż jego wzrok spoczął na Marshallu. - My nie mamy żadnego pola maskującego na tym wraku, nawet jakbyśmy wyłączyli wszystkie systemy to i tak będziemy widoczni. Sukinsyny nas mają, to jest pewne, nieważne czy już czy za parę minut.
Przerwał na moment, zaciągając się papierosem głęboko. Aż poczuł ciepło na palcach, w których go trzymał. Zaraz potem podszedł do stojącej niedaleko popielniczki aby ugasić tam peta.
- Pytanie co my robimy z tym faktem. Nie jesteśmy okrętem wojennym, chuja zrobimy jeśli chodzi o walkę kosmiczną. - zaczął, wypuszczając powietrze nosem. - Albo doprowadzamy do kontaktu i abordażu albo spierdalamy z tego miejsca. Striker?

@Mistrz Gry
ObrazekObrazek
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1561
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 221.800
Medals:

Re: SSV Kefalos

30 cze 2025, o 16:52

Z każdym spanikowanym głosem na pokładzie rosła jego irytacja. Rozumiał powagę sytuacji, ale póki co dalej nie było powodu do szeptania jakby cokolwiek to było miało ich usłyszeć. Przez większość życia musiał sobie radzić z sytuacjami, które już dawno temu przerosły jego umiejętności.
- Zaprzestać obserwację. Hearrow ma rację. Musimy przestać to tykać patykiem. - Mlasnął. - Wycofajmy się na bezpieczną odległość, a ja chętnie posłucham co ma do powiedzenia załoga Karidiana.
Zgasił papierosa w popielniczce i odpalił następnego. To, że próbowali się z nimi skomunikować w tak desperacki sposób wyglądało dla niego bardzo dziwnie. Nie brzmiało to jakby mieli jakieś większe problemy przez te ostatnie kilka lat. Do tego nie mógł sobie odpuścić rozmowy z duchami przeszłości.
- Spróbujcie stworzyć zabezpieczony kanał komunikacyjny dla tamtych. Monitorujcie transmisje i odetnijcie ja od razu jak tylko będą chcieli na zaszczepić jakimś sygnałem.- Zaciągnął się. Przez chwilę się nad czymś zastanawiał. W końcu z płuc wyleciała chmura dymu.- Najlepiej zmniejsz jakość transmisji do jak najniższej, ale na tyle byśmy rozumieli co chcą nam przekazać.
Gdy to się udało zamierzał wysłać kilka prostych wiadomości. Nie było sensu bawić się w kotka i myszkę. Jeśli to ustrojstwo chciało się z nimi skomunikować poprzez Karidiana to był gotowy na rozmowę. Miał kilka teorii czemu jeszcze żyli. Potrzebował jednak więcej informacji.
“Tutaj SSV Kefalos. Z czym mamy do czynienia? Z kim z załogi rozmawiamy?”
Wiadomości były krótkie, ale nie zamierzał się bawić w większe protokoły. To nie była zwykła sytuacja. Nie zamierzał się rzucać na to bez żadnej wiedzy. Może nie szanował własnego życia, ale chciał się dowiedzieć co to takiego.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Alexander Gauthier
Awatar użytkownika
Posty: 94
Rejestracja: 7 lut 2022, o 01:50
Miano: Alexander Gauthier
Wiek: 30
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator T2, cudowny pilot
Postać główna: Mila
Lokalizacja: Vesta (ten skuter)
Kredyty: 41.950
Medals:

Re: SSV Kefalos

30 cze 2025, o 21:16

Ciężko było zrozumieć na początku, z czym mieli do czynienia, bo też ani systemy nie były dostosowane do tego typu misji, ani oni sami nie za bardzo mieli styczności z takimi rzeczami. Szybkie spojrzenie na jego oddział wystarczyło, by zorientować się, że tylko on tutaj miał jakiekolwiek pojęcie, a i tak było to nieco naciągane, gdy spoglądał na generujące się raporty i kolejne alarmy o nieznanych częstotliwościach. Jego ekspertyza leżała nieco obok, ale nawet on rozumiał doskonale, spoglądając na wizualizację spoza maskowania grawitacyjnego, że mają do czynienia z organizmem biologicznym, a przynajmniej zintegrowanym biologicznie. Podczas gdy reszta stałej załogi miała przerażone, bądź cierpkie miny, on starał się skupiać, obserwować i analizować rytm serca, jak sam to ujął. Spojrzał też na zakrzywienie, starając się znaleźć gdzieś tam Karidiana.

Fascynujące, że coś prawdopodobnie biologiczne jest w stanie samoistnie generować pole masy na taką skalę — powiedział, być może wyróżniając się spośród marsowych min, ale nim coś więcej wyszło z jego ust, uwagę przykuł komunikat. Inteligentny odzew, którego technicznie nie powinno tutaj być. Zaraz po nim, gdy zerknął na wizualizację, ujrzał dziwne zakrzywienie, a po nim - malfunkcja systemów na dosłownie ułamek sekundy. Spoważniał, wracając do ponurej rzeczywistości, a nie świata odkryć i fascynacji nieznanym, po czym zgodnie z resztą osób, rzucił: — Wycofajmy się. Natychmiast przeskanujcie wszystkie systemy statku, żeby mieć pewność, że to coś... nie zaczęło się nam włamywać. Chociaż Wang ma tutaj rację, że i tak pewnie mało to da — powiedział, po czym westchnął przeciągle i ze swojego stanowiska, mrucząc: — Robi się — przeskanował potencjalne kanały komunikacyjne i otworzył jego zdaniem najbezpieczniejszy. Cały czas obserwował wizualnie anomalię oraz alarmy i powiadomienia z systemów, by potencjalnie wykluczyć wrogie przejęcie.
ObrazekObrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13337
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: SSV Kefalos

2 lip 2025, o 12:13

- Skanowanie pasywne wyłączone. Zewnętrzne sensory w trybie uśpienia. Systemy transmisyjne ograniczone do minimum, komunikacja przez buforowane, jednokierunkowe kanały szyfrowane - zameldował jeden z techników z sekcji danych. Miał ściśnięty gardło, ale głos trzymał się procedury. Przynajmniej formalnie.
Kefalos przeszedł w tryb manewrowy. Bez rozbłysków silników, z pomocą wewnętrznych dysz korekcyjnych zaczął powolne wycofywanie się z orbity księżyca, dryfując ostrożnie niczym drapieżnik cofający łapę z pułapki, w której nie czuje jeszcze zębów, ale widzi, jak te zęby się formują.
Marshall, stojąc przy barierce, nie przestawał wpatrywać się w wygaszony fragment ekranu, na którym jeszcze chwilę temu widać było źrenicę zakrzywienia. Obiekt – cokolwiek to było – nie przesuwał się, ale dane z wewnętrznego inercyjnego namierzania sugerowały, że jego pole grawitacyjne adaptowało się do ruchu fregaty. Jakby... słuchało.
Alexander i jego zespół kończyli konfigurację tymczasowego, niskiej jakości kanału komunikacyjnego. Gdy tylko pakiet został przetestowany pod kątem zaszczepień, aktywności mikroinfekcyjnej i zmian sygnatur – Striker wydał rozkaz wysłania pierwszej wiadomości.
„Tutaj SSV Kefalos. Z czym mamy do czynienia? Z kim z załogi rozmawiamy?”
Pakiet został wysłany. Nastała cisza. Siedem sekund. Dziewięć. Dwadzieścia.
I nagle – impuls. Odpowiedź przyszła w tym samym kanale, bez sygnatury odbioru, jakby... już tam była. I tylko czekała, aż ktoś odważy się zapytać.
Karidian. Komunikacja utracona. Moduł transkrypcyjny przejęty. Identyfikator: Porucznik Marei Ahlers. Przejście... zachowane. Cykle integralności: 14%.
Trzask. Nagłe zakłócenie w systemach audio, jakby coś próbowało się przebić poza ograniczenia transmisji. Ale bufor odciął ładunek, nie dopuścił do bezpośredniego wejścia sygnału – przynajmniej w teorii. W tym samym momencie na głównej konsoli pojawiła się kolejna wizualizacja – tym razem wyraźniejsza. Nie struktura organiczna. Coś wewnątrz niej. Matowa powierzchnia, nieregularny, porowaty kształt. Jakby coś obcego zostało wchłonięte przez większy organizm. Coś... mechanicznego?
I wtedy z bocznego panelu sensorów odezwał się alarm o niskim priorytecie.
Próba nawiązania bliskiego połączenia przez kanał G-Tau (protokół nieznany).
Systemy natychmiast odcięły sygnał. Ale sam fakt próby wskazywał jedno.
To coś teraz naprawdę chciało mówić.
Na mostku panowała atmosfera zawieszenia. Wang zgasł papierosa i nawet on – tak zwykle głośny – nie miał więcej do dodania. W ciszy widać było, że każdy w tej chwili robił własny rachunek. Kto może być jeszcze żywy na Karidianie? Czy to jeszcze człowiek? Czy tylko echo? Czy... przynęta?
Zaledwie kilka sekund później nowy pakiet danych z bufora komunikacyjnego zmaterializował się na ekranie – tym razem nie głosowy, a wizualny. Rozmazany, jakby przekaz przechodził przez filtr organiczny.
Po zaakceptowaniu przez Strikera ukazał się zamrożony kadr. Kobieta – zbyt niewyraźna, by być rozpoznawalna, ale mundur sugerował marynarkę Przymierza. Stała na ciemnym tle, za nią plątanina kabli. Gdy obraz drgnął, przez twarz przeszedł cień.
A potem – jeden kadr później – ta sama twarz, ale oczy... puste. Czarne.
Na dole ekranu wyświetliła się linia tekstu:
Przyjęcie możliwe. Przejście ustabilizowane. Czekamy.
Nagle rozległ się głośny pik – ten specyficzny dźwięk, który wszyscy członkowie załogi zdążyli poznać w pierwszym tygodniu służby. Pik, który oznaczał problem strukturalny albo grawitacyjny.
- Kapitanie! - głos młodej techniczny, przebijający się przez zgiełk meldunków był zbyt głośny, by go zignorować. - Z całym szacunkiem, ale jeśli nie zmienimy wektora w najbliższych trzydziestu sekundach, wejdziemy w zewnętrzną warstwę tej anomalii!
Spojrzała przez ramię, na główną konsolę, z dłońmi zaciśniętymi na rantach panelu jakby bała się, że statek zacznie się zapadać pod nim-.
- Zaczynamy łapać dryf! Nie mamy pełnego oporu – to coś nas zasysa, jakby się rozszerzało!
Na głównym ekranie pojawiły się nowe linie trajektorii – wyliczenia grawitacyjne zaktualizowały się nagle, ukazując jak Kefalos powoli zbacza z kursu mimo nieaktywnego napędu. Zakrzywienie przestrzeni wokół wraku pulsowało z większą intensywnością – już nie tylko jako efekt wizualny. Systemy zaczynały to czuć. Ich trajektoria stała się niestabilna.
- To nie tylko grawitacja! - dorzucił Griggs. - Nie możemy tego zrównoważyć standardowym ciągiem – to jakby przestrzeń sama się zniekształcała wokół nas. Jakby nas… ściągało.
Ciszę na mostku przecięła krótka seria trzasków z jednego z paneli sensorycznych – przesunięcie pola masy spowodowało przeciążenie jednej z anten odbiorczych.

@Charles Striker @Alexander Gauthier @Marshall Hearrow @Wang Baozhen
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Marshall Hearrow
Awatar użytkownika
Narrator
Posty: 686
Rejestracja: 4 mar 2014, o 19:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 96.600
Medals:

Re: SSV Kefalos

2 lip 2025, o 14:37

Marshall nie ruszył się ani o centymetr.
Stał jak wcześniej – przy barierce, z ramionami luźno splecionymi na piersi, wzrok utkwiony w wygaszonym fragmencie ekranu. Nic nie mówił. Nie dlatego, że nie miał nic do powiedzenia ale dlatego, że nauczył się, że cisza w odpowiednim momencie waży więcej niż dziesięć rozkazów.
Na głównym ekranie obraz powoli przygasał, jakby sam sprzęt nie do końca wiedział, czy chce to dalej pokazywać. Marshall widział wiele, widział ludzi, którzy tracili przyjaciół, morale, zdrowy rozsądek i siebie nawzajem ale czegoś takiego jeszcze nie oglądał, chociaż misja na Shodan jakoś sama nasunęła mu się na myśl.
To spojrzenie. Czarne oczy, które były zbyt gęste, zbyt nieruchome, jakby puste albo przeciwnie, jakby było w nich coś, co dopiero udawało człowieka.
Wciągali się powoli. To czuł najbardziej. Nie z powodu alarmów czy trajektorii na konsoli. Czuł to w kolanach. W karku. W żołądku. Jakby coś ciągnęło ich kadłub z każdą sekundą, milimetr po milimetrze, bez szarpnięcia ale nieubłaganie. Cała przestrzeń wokół gęstniała, ściągając ich na miejsce, z którego nie ma odwrotu.
Wziął głęboki oddech przez nos i wypuścił go powoli, jakby właśnie kończył długą serię w polu ogniowym.
Spokojnie — mruknął bardziej do siebie niż do kogokolwiek innego. — Nie pierwszy raz ktoś chce mi zrobić dobrze tylko po to, żeby później wyciąć kręgosłup.
W jego głosie nie było strachu, był spokój. Twardy, żołnierski spokój kogoś, kto nie po raz pierwszy widzi, jak wszystko wali się dookoła i kto wie, że panika to luksus dla tych, którzy jeszcze nie rozumieją sytuacji.
Zerknął w bok, na wskaźnik dryfu. Wskaźnik potwierdzał to, co już wiedział. Delikatne przesunięcie, niemal niezauważalne, ale niepodważalne. Wciągało ich. Czymkolwiek było to coś, wiedziało, jak działa fizyka.
Jeśli miałbym zgadywać — odezwał się w kierunku Strikera, nie odrywając wzroku od konsoli — to powiedziałbym, że to coś nie tylko nas ciągnie, ale też wie, że to robi. Robi to celowo. Spokojnie, konsekwentnie. Bez pośpiechu, jakby było pewne, że i tak niczego to nie zmieni.
Jego oczy przeskoczyły znów na zamrożony kadr kobiety z czarnymi oczami. Zamilkł na moment. Zbyt wiele głosów na mostku. Zbyt wiele spojrzeń uciekających przed ekranem albo wbitych w panele z taką intensywnością, że aż było widać jak trzymają oddech. Przez moment słuchał tylko ich oddechów właśnie. Trzeszczenia konsoli. Delikatnego pisku z przeciążonej anteny. Wszystko zaczynało brzmieć zbyt głośno a przestrzeń sama z siebie próbowała ich uciszyć.
W końcu odezwał się znów spokojnie, jak wcześniej, jak zawsze.
Nie chcę mówić, co robić. To nie mój statek, ale może warto rozważyć, żeby nie ciągnąć tej rozmowy dalej. Już raz otworzyliśmy drzwi. A to coś… odpowiedziało, zanim zdążyliśmy jakkolwiek zareagować.
Zrobił krok w bok, bliżej konsoli, ale nadal nie dotykał żadnych przycisków. Trzymał się z dala. Wolał nie testować, co się stanie, jeśli to coś naprawdę zacznie słuchać.
Może też warto ograniczyć dostęp do obrazu. Trzymać go z dala od systemów głównych. Tak na wszelki wypadek. Bo jeśli to coś czekało na kontakt… - urwał na moment zastanawiając się nad odpowiednią metaforą - to pewnie czekało też na otwarte drzwi.
Na ekranie kadr kobiety wydawał się teraz niemal ludzki. Gdyby nie te oczy i to, jak obraz wyglądał, jakby się rozciągał, zniekształcał. Marshall się nie odwrócił. Nawet nie mrugnął.
Albo nas prowokują - powiedział wreszcie wciąż nie mogąc oderwać wzroku od obrazu - Albo… próbują przypomnieć sobie, jak wygląda człowiek.
Sytuacja nie była jeszcze stracona, ale wystarczyło jedno potknięcie. Jedna decyzja za szybko. Jedno "tak", kiedy należało zamilknąć.
Przesunął wzrokiem po wskaźnikach. Wszystko potwierdzało to, co czuł. Lekki dryf. Przyciąganie. Brak pełnego oporu. Coś z zewnątrz dostosowywało przestrzeń wokół nich. Zmieniało wektory, ale nie szarpało. Tylko zachęcało. Delikatnie. Niepozornie.
Zacisnął palce na barierce. Nie znał się na technologii, ale znał się na zasadach walki i znał się na przeciwnikach. A ten przeciwnik nie chciał strzelać. Przynajmniej nie jeszcze. Ten przeciwnik wysłał dość sugestywne zaproszenie.
Striker — odezwał się spokojnie. — Jeśli pozwolisz... może dobrze byłoby przeanalizować, czy coś nie wlazło nam już do systemów. Nawet jeśli wszystkie zabezpieczenia działają, warto się upewnić. Lepiej wyglądać jak paranoik niż jak nagłówek raportu końcowego.
Nie oczekiwał reakcji od razu. Nie lubił mówić, co kto ma robić. Ale musiał to powiedzieć.
Znowu zerknął na ekran.
I jeszcze jedno — dorzucił, bardziej jakby kontynuując myśl niż zaczynając nową i wskazał palcem na kobietę na ekranie. — Kto to do cholery jest?
OUTFIT -- UNIFORM -- ARMOR -- VOICE -- MAIN THEMEObrazekObrazekObrazek-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu- Obrazek
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1561
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 221.800
Medals:

Re: SSV Kefalos

5 lip 2025, o 20:03

Czekał na odpowiedź z zaginionego statku. Był lekko poirytowany tym, że nie wiedział z czym tak naprawdę muszą się sprawdzić. Większość zleceń w takim stylu finalnie okazywała się dziwnym projektem naukowym oraz błędami ludzkimi. Zbieracze byli dziwni, ale dało się ich zabić tak samo łatwo jak każdego innego. To tutaj było nowością.
- Marei Ahlers? - Odpalił omniklucz w poszukiwaniu dossieru przypisanego do tego nazwiska. W jego pustej głowie odbijały się teorie, który mógłby przykleić do tego komunikatu. Nie znał się, aż tak na podróżach kosmicznych ale jako tako zaczynał coś budować w swojej głowie. Czas miał pokazać ile miał racji.
Gdy pojawił się obraz kobiety zamrugał kilka razy szybko. Zniekształcony obraz kobiety średnio na niego wpłynął. Widział gorsze artefakty kiedy sygnał był beznadziejny. Jeśli to przed nimi było swoistym “przejściem” to mogła ich dzielić ogromna odległość lub nawet wymiar. Niestety nic w tej misji nie miało żadnych standardowych sytuacji.
- Bo niczego to nie zmieni. - Rzucił do Marshalla. Zaciągnął się papierosem przyglądając kobiecie na ekranie. - To coś nie chce być znalezione, więc jeśli zaczniemy się teraz miotać to nas zmiażdży.
Patrząc jak statek teraz reagował na zmiany grawitacyjne, to pewnie gdyby zwiększyli siłę przyciągania to skończyliby jak kanapka z Przymierza. Miał tylko pomysł jak oczyścić przedpole. Był to też ogromny hazard ale zbyt dużo innych wyjść nie mieli.
- Alex sprawdza system pewnie już by coś zauważył. - Zaciągnął się po raz ostatni i zgasił niedopałek. - Do tego jak widzimy nie potrzebują przejąć systemu statku żeby nas sparaliżować.
Przez chwilę zastanawiał się nad kolejnymi krokami. Nie mieli jak uciec. Mogli co najwyżej przygotować się na nieuniknione. Machnął ręką na Wanga by ten szedł z nim.
- Marshall postaraj się kontynuować komunikację. Próbuj wyciągnąć cokolwiek z tego co nam wysyłają. Możliwe, że po drugiej stronie naprawdę jest nasza zguba. - Nie wyglądał na zadowolonego, ale już chyba byli w zbyt dużym gównie by po prostu od tak uciec.
- Załadujemy ładunek czyszczący do jednej z kapsuł ratunkowych. W razie czego mamy jedną bardzo jebitną torpedę. Niech ktoś już zacznie programować to gówno. W razie czego wyślemy ją pierwszą gdziekolwiek ta anomalia prowadzi. Szykujcie się na skok. Niech każdy się przebierze w kombinezony to będzie ciężka przeprawa.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Wang Baozhen
Awatar użytkownika
Posty: 99
Rejestracja: 24 sie 2022, o 19:16
Miano: Wang Baozhen (王葆桢)
Wiek: 35
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator E-2
Postać główna: Crassus Curio
Lokalizacja: Szanghaj
Kredyty: 55.095
Medals:

Re: SSV Kefalos

6 lip 2025, o 11:11

Baozhen w ciszy przyglądał się rosnącym niepokojem na mostku. Co prawda nie było jeszcze chaosu, każdy starał się robić to co mógł albo musiał. Nawet do pewnego stopnia imponowało Wangowi, że ich załoga złomiarzy potrafiła wytrzymać taki poziom stresu. Normalnie spotkanie z nieznanym obiektem, być może nawet formą życia, często nie należały do przyjemnych. Tak jak w tym momencie, a tu proszę.
Wang ugasił swojego papierosa bez większych nerwów, pomimo faktu, że wcale nie czuł się komfortowo z tym co tu się działo. Nie był ani załogantem ani nawet marynarzem w Przymierzu, więc po części nie za bardzo przykładał uwagi do kwestii technicznej operowania Kefalosem. Rozumiał jednak co się działo z ich złomem jak i co Karidian starał się zrobić. Nie mniej jednak, stojąc z boku pomieszczenia i nie będąc u sterów, Chińczyk musiał i mógł zająć się czymś innym. Na przykład sprawdzeniem bazy danych Przymierza na temat pani porucznik, której identyfikatora użyto w połączeniu z Kefalosem.
- Sprawdzę ją. - odezwał się zaraz po Strikerze, spoglądając krótko na pozostałych mężczyzn z jego oddziału. Zaraz potem uruchomił własny omni-klucz, którego pomarańczowe światło rozjaśniło jego skąpaną w półmroku twarz. I zaczął szukać Marei Ahlres. Cokolwiek by miał na temat pani porucznik, szturmowiec nie zamierzał się z tym kryć tylko od razu podzielić się informacją. W końcu i tak sytuacja była rozwojowa. I to bardzo.
- Ta rozmowa idzie, mówiąc kolokwialnie, do dupy. Póki co skończyliśmy w jakiejś zasranej studni grawitacyjnej czy innym gównie. Może Hearrow ma racje ale ja proponuję przygotować się do walki. Jeśli nie wyrwiemy się temu czemuś to gwarantuję, że pójdzie na noże. - odezwał się znad wyświetlacza swojego omni-klucza, patrząc po pozostałych. Co prawda jego pomysłem było samodzielne dostarczenie ładunku anihilującego ale skoro Charles wpadł na coś, co zdawało się jeszcze lepszą opcją? - Dobre. Najwyżej dostarczymy im ładunek w kapsule, taka torpeda po taniości. Zajmę się tym.
Teraz przynajmniej był w swoim żywiole i mógł coś zrobić. Ładunki wybuchowe to nie pierwszyzna, jego zadania bardzo często wymagały wiedzy w tym zakresie. Skończywszy swoje operacje na omni-kluczu, Chińczyk skinął głową Strikerowi w niemym porozumieniu i ruszył żwawym krokiem do wyjścia z mostka. Nawet się cieszył z takiego obrotu spraw, przynajmniej szykując ładunek i samego siebie czuł, że może zrobić cokolwiek. Że ma wpływ na to co się działo.
Umysł Wanga był opanowany przez działanie, pozostawiając naturę ich przeciwnika czy też całego zajścia na dalszy plan. Nie myślał teraz o tym, nawet nie chciał, zamiast tego woląc szykować się na coś, co w mniemaniu biotyka było nieuniknione. Pierw rozeznał się w kapsułach ratunkowych, aby zlokalizować tą, która zdawała się najlepsza do tego zadania w mniemaniu Bao. To jest - najłatwiejsza do odpalenia w kierunku Karidiana i jego niezidentyfikowanego kolegi. Zaraz potem ruszył po samą głowicę bojową, co by przytargać ją do kapsuły i dopiero na miejscu zacząć programowanie ładunku. Kwestie bezpieczeństwa.
Po wszystkim zameldował na kanale drużyny, że ich improwizowana torpeda jest gotowa. I wreszcie poszedł założyć kombinezon.

@Mistrz Gry
ObrazekObrazek
Alexander Gauthier
Awatar użytkownika
Posty: 94
Rejestracja: 7 lut 2022, o 01:50
Miano: Alexander Gauthier
Wiek: 30
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator T2, cudowny pilot
Postać główna: Mila
Lokalizacja: Vesta (ten skuter)
Kredyty: 41.950
Medals:

Re: SSV Kefalos

7 lip 2025, o 17:41

Skan właśnie wykonany, nie ma żadnych podejrzanych aktywności, wirusów, czy anomalii w systemach. Na razie tylko się z tym komunikujemy, nic więcej nie przesyła, a przynajmniej nic, co wykryłby komputer. Czysto technicznie mógłby przesłać nawet komunikacją, więc z tą rozmową też ostrożnie — odpowiedział Alex, grzebiąc jednocześnie w notatkach i uzyskanych dokumentach, próbując znaleźć gdzieś nazwisko oficera Marei Ahlers. W międzyczasie kolejne komunikaty o próbach połączenia wyskakiwały na ekranie, ale szczerze powiedziawszy, mężczyzna intuicyjnie chciał stąd spieprzać jak najdalej. Rzadko kiedy podświadome alarmy dzwoniły tak głośno, więc jedyną dla niego opcją było to, że coś podszywa się pod załogę Karidiana, próbując ich zwabić. A nawet, jeśli była to oryginalna załoga, to na pewno nie taka sama, nie kiedy w ostatnim czasie tyle słychać było w extranecie o dziwnych sprawach w galaktyce. Nie po ośmiu latach.

Nachylił się nad ekranem, który do nich przyszedł w paczce łączności, z ciarkami na plecach oglądając zamrożony obraz. Zmarszczył brwi na nietypową, wręcz wyjętą z past kobietę, ale po przełknięciu guli w gardle wziął przesłany zapis, już w trybie offline i chciał sprawdzić wszystko - format, wagę, czy były ślady modyfikacji, ale też, jeśli było to możliwe, nieco zaostrzyć obraz, by możliwie zidentyfikować tło oraz kobietę. Znad swojego własnego zadania uniósł głowę, gdy usłyszał piknięcie, po czym zmarszczył brwi i przełączył ekran, by skontrolować, co się stało. Nowa trajektoria rysowała się nieprzyjemnie, bo o ile jak zauważył ktoś na pokładzie wyglądało to na przyciąganie czysto grawitacyjne, całosć wyglądała jak celowe przyciąganie. — Przyjęcie możliwe, co? Chyba nas zapraszają do siebie — mruknął i wstał od przeglądania najnowszego pakietu komunikacyjnego, by podejść do osób zajmujących się sterowaniem tym Kefalosem. — Spróbujcie włożyć o 50% więcej mocy w prawe silniki, kąt nachylenia sto dwadzieścia stopni... i po elipsie — następnie poszedł sam ubrać kombinezon, o którym Striker wspominał.
ObrazekObrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13337
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: SSV Kefalos

9 lip 2025, o 18:04

Przestrzeń wokół statku zdawała się pulsować cicho, z częstotliwością bliższą oddechowi niż jakiejkolwiek znanej technologii. Gdy załoga Kefalosa przygotowywała torpedę z odzyskanej kapsuły i każdy z członków ekipy zaczynał własne przygotowania do możliwego kontaktu – lub konfrontacji – napięcie gęstniało jak olej w próżni.
Marshall pozostał przy barierce. Cały mostek zdawał się obracać wokół niego jakby samą obecnością trzymał ludzi w pionie. Spokój, jaki promieniował z jego głosu, pozwalał innym działać, nawet jeśli działali na granicy strachu i instynktownego przerażenia. Gdy obraz kobiety z czarnymi oczami na moment zafalował, jakby coś próbowało dopasować się do ich percepcji – Hearrow w pierwszym odruchu nie zareagował. Po chwili na ekranie pojawił się subtelny błysk. Spojrzenie kobiety wyglądało tak, jakby przez ułamek sekundy przeniosło się z przeszłości - w teraz.
Wtedy odezwał się głos.
- Nie jesteście pierwszymi. Ale możecie być ostatnimi.
Głos brzmiał jak przechodzący przez warstwy starego, rozciągniętego nagrania. Pojawiły się delikatne szumy i skrzeczenie, coś imitowało ludzką intonację, ale wciąż nie mogło się jej nauczyć. W tle pojawiły się niepokojące fluktuacje – część systemów statku na ułamek sekundy wyświetliła błędy po czym wszystko wróciło do normy. Dosłownie jakby nic się nie stało.
Na ekranie głównym, zaraz obok zamrożonego obrazu kobiety, pojawił się prosty, archaiczny napis
ZBIERZCIE RESZTĘ
Alexander zdążył tylko zarejestrować komunikat i fakt, że nie pochodził z ich systemu, lecz z wewnętrznego bufora, jakby ich sprzęt sam go odtworzył – nie z zewnątrz, a z wnętrza własnej pamięci. W tym momencie, dotąd cicho analizujący dane z pokładu bocznej stacji inżynieryjnej, mężczyzna w mundurze oderwał się gwałtownie od konsoli.
- Zaraz wpadniemy w anomalię! Przyciąganie się wzmacnia, ale nie liniowo. Coś nas przeciąga przez warstwę przestrzeni, której nie da się zmapować! Jeśli się nie wycofamy, przekroczymy granicę asymptotycznego zgięcia wektora dryfu!
W oczach technika było coś więcej niż nerwy. Było tam zrozumienie – nie tyle tego, co się działo, ale że konsekwencje mogą wykraczać poza geometrię, jaką ich mózgi potrafią ogarnąć.
- Kurwa! My nie dryfujemy! My się zsuwamy – dodał w pośpiechu. – W środek czegoś, co nas nie tylko przyciąga. To coś zmienia trajektorię samej przestrzeni wokół statku. To nie jest fizyka. To jest projekt.
W odpowiedzi systemy sterowania zaczęły tracić precyzję. Małe, ale zauważalne przesunięcia wektorów, które Alexander próbował kompensować zwiększeniem mocy, nagle zaczęły wracać do starej trajektorii – jakby sam Kefalos nie chciał ich słuchać. Jakby jego własna inercja została przeprogramowana. Nie przez coś wewnątrz, a przez coś, co zmieniało ich miejsce w przestrzeni.
Wang, w międzyczasie, kończył przygotowanie improwizowanej torpedy. Gdy systemy kapsuły załadowały ładunek i potwierdziły gotowość do wystrzelenia, interfejs nagle zmienił język. Zamiast standardowego zapisu READY TO DEPLOY – PODAJ TRAJEKTORIĘ pojawił się ciąg znaków, który wyglądał jak język, ale nie był ludzki. Żadne automatyczne tłumaczenie nie dawało rezultatu. Dopiero z pomocą Alexandra przesiał symbole i część z nich zaczęła przypominać strukturą alfabetyczne formy. Jakby coś próbowało rozmawiać naśladując, bądź improwizując.
Oczy wszystkich skupiły się na Strikerze. Pozostało im już tylko wycofać się natychmiast, zanim trajektoria anomalii całkowicie się zamknie lub odpalić kapsułę z torpedą w sam środek trajektorii i przygotować systemy do natychmiastowego skoku.
Istniała jeszcze trzecia możliwość polegająca na całkowitym odcięciu łączność i wyłączenia systemów komunikacyjnych, licząc że cisza spowolni lub przerwie reakcję z tamtej strony. Zdawali się jednak wtedy na ślepy los.

@Charles Striker @Marshall Hearrow @Wang Baozhen @Alexander Gauthier
Wyświetl uwagę Mistrza Gry

Wróć do „Przymierze Układów”