Walka rozgorzała na dobre.
Pierwsze błyski energii przecięły powietrze jak pioruny - dźwięk nie przypominał niczego znajomego, raczej odgłos rozdzierania samego powietrza, jakby rzeczywistość protestowała przeciwko temu, co się właśnie działo.
Dron był pierwszy. Smukły, niemal niewidoczny, przemykał między smugami światła jak cień złożony z metalu i prądu. Striker zdążył unieść broń, ale wiązka elektryczna trafiła go w tors, paraliżując go od razu. Mięśnie napięły się tak mocno, że aż kolana ugięły się pod jego ciężarem.
Drugi impuls uderzył, zanim zdołał odzyskać pełną kontrolę - i znów sparaliżował. Dron wirował nad nim, pulsując agresywnym czerwonym światłem, jego sensory śledziły każdą próbę ruchu. Striker chciał nacisnąć spust, chciał zniszczyć to przeklęte urządzenie, ale ciało nie reagowało.
Marshall zareagował natychmiast - jego karabin przeciął przestrzeń serią ogniowych błysków, dron odskoczył w bok, a iskry posypały się po ścianach. Strzały z karabinu odbijały się od tarczy energetycznej, która nagle rozjarzyła się wokół drona jak przezroczysta bańka. Mech w centrum komory uniósł ramię, a tarcza na jego przedramieniu rozświetliła się i wydała niski, rezonujący dźwięk.
Zrozumieli - mech osłaniał drona.
Z lewej strony zaskrzypiał metal. Wieżyczka obronna, jeszcze przed chwilą nieruchoma, obróciła się w ich stronę, a jej celownik zamigotał. Pierwsze serie uderzyły w kolumnę obok Alexa, iskry i odłamki metalu prysnęły mu w twarz. Z drugiej strony otworzyła się automatyczna wyrzutnia, obracając lufę ku Wangowi. Energia odbiła się od jego tarczy, ale siła uderzenia odrzuciła go o krok.
Alex klęczał przy konsoli, datapad trzymał już nie jak narzędzie, ale jak broń. Na ekranie pulsował czerwony komunikat [PROTOKÓŁ AWARYJNY – ŁADOWANIE 37%]. Wiedział, że tylko to mogło ich uratować - odciąć zasilanie całej sekcji.
Każdy procent ładowania kosztował go coraz więcej. System wchodził w tryb awaryjny, a on sam musiał obejść zabezpieczenia z poziomu manualnego.
Pierwszy pocisk trafił tuż obok niego, rozrywając część panelu i zalewając go żarem z eksplozji. Płomień liznął jego ramię, materiał kombinezonu zajarzył się, a zapach spalenizny rozszedł się w powietrzu. Alex syknął, ale nie oderwał dłoni od interfejsu. Zacisnął zęby, ignorując ból. Kolejna seria przeszła tuż nad jego głową.
Dron znów uderzył Strikera, tym razem silniej, a ten upadł na kolano. Udało mu się jednak wymierzyć broń, palec szarpnął spust. Jedna, pojedyncza kula - ale wystarczyła.
Pocisk trafił w mecha. Potężna iskra przeskoczyła po jego pancerzu, tarcza ochronna zamigotała i na moment zgasła.
W tej sekundzie Wang zrozumiał.
Rzucił się biegiem przez pole walki, zbijając pociski z omni-tarczy, jego pancerz trzeszczał od przeciążeń. Dobiegł do Alexa akurat w chwili, gdy Protokół awaryjny osiągnął 80%. Gauthier był już półprzytomny, krwią brudził ekran datapadu, oczy rozbiegane od bólu i adrenaliny.
Wang chwycił go za ramię, spojrzał w pulsujący interfejs, odczekał chwilę, aż pasek ładowania dojdzie do końca... i bez wahania wyrwał wtyczkę.
Cisza.
Światło zamigotało raz, drugi - po czym wszystko wokół eksplodowało bielą. Potężne uderzenie fali elektromagnetycznej przeszło przez pomieszczenie, zdmuchując kurz i popiół. Dron zgasł w locie, spadając na ziemię jak martwy owad. Wieżyczki opadły, ich lufy przestały się świecić. Mech w centrum komory zatrzymał się w półruchu, tarcza zgasła, a jego sensorowy wizjer zbladł i zniknął.
Echo-17 ucichło.
Przez chwilę słychać było tylko trzaski rozładowujących się przewodów i ciężki oddech żołnierzy. Potem, powoli, rozbłysły światła. Nie alarmowe, ale czyste, białe, jasne. Cała komora rozświetliła się jak wnętrze świątyni.
Proteański artefakt lśnił teraz pełnym blaskiem, spokojnym i chłodnym, jakby dopiero teraz przyjął ich obecność.
Na podłodze, wśród dymu i rozsypanych łusek, leżeli żołnierze Przymierza - wyczerpani, poparzeni, ale żywi. Alex nie ruszał się, datapad wciąż tlił się słabym światłem. Striker, półprzytomny, opierał się o mur, z bronią nadal gotową. Marshall patrzył w stronę mecha, gotów oddać strzał, jeśli ten znów ożyje. Wang stał w półkroku, wciąż trzymając w dłoni wypaloną wtyczkę.
Droga do artefaktu była wolna.
Przed nimi pulsowało serce
Echo-17. Proteańskie.
Niepojęte.
I czekające na decyzję — dotknąć go, aktywować… czy zostawić w spokoju, zanim obudzi coś, czego jeszcze nie rozumieli.
@Charles Striker @Marshall Hearrow @Wang Baozhen @Alexander Gauthier
Wyświetl uwagę Mistrza GryDeadline 8/11 włącznie