W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

[Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

20 sty 2026, o 13:21

Jej zmęczony umysł był jak uśpiona bestia, która powoli zaczynała budzić się do życia. Wyczuwała jej ostre szpony, zagłębiające się w duszy wraz z narastającą obawą. Widziała błysk wysuwających się kłów, gdy najgorsze myśli zaczynały wysuwać się na przód, pompując w jej obolałe ciało adrenalinę. Choć jeszcze chwilę temu z trudem odrywała się od oparcia fotela, teraz tkwiła w nim wyprostowana jak struna, jakby brak kontaktu z Wraithem pociągnął tkwiący w jej wnętrzu sznurek, przestawiając ją z powrotem do trybu operacyjnego.
Zmarszczyła brwi na widok holograficznego obrazu wyświetlanego przed nimi. Jej wzrok przemknął po twarzy obcej kobiety, okalającej ją jasnych włosach i mocnym makijażu, dochodząc do pierwszego, krótkiego wniosku - obca. Cień irytacji przemknął przez zielone spojrzenie gdy Valentina mówiła, a choć Hawkins chłonęła jej słowa z uwagą, ów uwaga nie przenosiła się w pełni na osobę, która je wypowiadała. Nie dbała o to, z kim miała do czynienia, kim była Val, o której słyszała wcześniej - w jej sercu pojawiła się pierwsza iskierka złości przez sam fakt tego, że nie była jej załogą.
To ze Scottem powinna teraz rozmawiać. Z konkretnym, o d p o w i e d z i a l n y m Scottem, który natychmiast wyjaśniłby jej sytuację w krótkich, oszczędnych słowach, zamiast tłuc się wokół tematu, owijając to, co desperacko chciała usłyszeć, w tysiące nieistotnych samogłosek.
Zapewnienie o bezpieczeństwie Wraitha zamknęło jej usta, przynajmniej na krótką chwilę. Dzięki niemu nie przerwała kobiecie, nie kazała jej przestać pierdolić i wyjaśnić, dlaczego j e j statek znalazł się w miejscu, w którym desperacko nie chciała go widzieć. Dlaczego Wraith nie czekał na nich w ich końcowej destynacji, a zamiast tego znalazł się w gnieździe węży, z którego udało jej się wydostać. Wydała im konkretne instrukcje i trzymała się kurczowo myśli, że musieli mieć dobry powód, żeby je zignorować.
Nie wiedziała co było gorsze - myśl, że coś złego stało się na pokładzie, zmieniła się sytuacja pod jej nieobecność i jej załoga była zagrożona, czy to, że powodu nie było żadnego i podjęli wyłącznie głupią decyzję.
Zapewnienie Valentiny utrzymywało jej kotłującą się, wrzącą krew w ryzach. Tak długo, jak Wraith miał pojawić się w systemie za chwilę, nie zamierzała tracić kontroli przy o b c e j osobie. Pamiętała wspomnienie załogi Castella o tym, jakoby Val była bardziej lubiana na pokładzie Anathemy. Przebłysk wewnętrznych problemów i spięć, który natychmiast zanotowała sobie w głowie.
Nie zamierzała dawać im tego samego.
Jej furia pozostała zaklęta w jej ciele, gdy nawet zmęczenie nie było w stanie zniszczyć pieczęci jej wyrobionego przed lata profesjonalizmu.
- Twoja siostra wisi mi prom, Castell - odpowiedziała tylko gdy dostrzegła powiadomienie na swoim omni-kluczu, nie dołączając się wcześniej do ich dyskusji. - Ten wraca do nas.
Aktywowała swój omni-klucz, przyjmując połączenie z Nephiettem - czekając, aż odezwie się pierwszy.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

20 sty 2026, o 17:13

Rhys spojrzał na Hawk, ale bez słowa tylko skinął głową, pomimo swoich wcześniejszych zastrzeżeń, nie kwestionując tej decyzji. Prom Przymierza, chociaż z pewnością był smakowitym kąskiem i wiele warty, musiał stanowić zaledwie ułamek potrzeb Kestrel i zapewne nie był w planach kontraktowych, gdy wysyłała ich do Hydry. Natomiast szanse na odzyskanie Kodiaka były bliskie zeru, co zapewne siostra mężczyzny musiała założyć już wcześniej.
Po drugiej stronie wyświetlacza Valentina sięgnęła ręką, przełączając coś na jednym z terminali. Wnętrze kokpitu Anathemy żarzyło się błękitem kontrolek i wskazań.
- W takim razie poślemy po was nasz własny prom, Rhys - odrzuciła. - Dobra, resztę dogadamy z Wraithem. Jesteśmy w kontakcie - dodała na pożegnanie, machnąwszy ręką w geście, który tylko przy bardzo dużej ilości pobłażliwości mógłby zostać uznany za salut, po czym rozłączyła transmisję. Wnętrze Bulwarka na powrót pogrążyło się w naturalnych barwach oświetlenia - przynajmniej do czasu nawiązania kolejnego połączenia.
Twarz Nephietta, która wyświetliła się na omni-kluczu Hawk, była spokojna. Widziała w tle transmisji, że Scott stoi na mostku, a nagranie przechodzi przez Wraitha; mężczyzna miał ręce zaplecione za plecami, wpatrując się neutralnie w kamerę. Nic nie wskazywało na to, żeby na jej okręcie miała miejsce jakaś katastrofa albo że załoga była w trakcie zagrożenia. Nie było znajomych, czerwonych lamp alarmowych, które wypełniałyby wnętrze CIB albo które tańczyłyby po twarzy jej zastępcy, nie było wycia syren słyszalnego w tle, a spojrzenie Scotta było nieprzeniknione.
Chociaż akurat to ostatnie nie zawsze cokolwiek mówiło.
- Jean. - Chociaż powitanie Nephietta było o wiele bardziej lakoniczne niż Valentiny, to jego pojedyncze słowo niosło w sobie podobną zawartość informacji. Jego wzrok do razu prześlizgnął się po twarzy piratki uważnie. Znała go na tyle, by wiedzieć, że właśnie ocenia jej stan, katalogując obrażenia widoczne przez kamery omni-klucza. Jego spojrzenie na krótką chwilę przeniosło się na Rhysa, którego widać było przy krawędzi nagrania, notując jego obecność, nim wrócił wzrokiem ku kobiecie. Najwyraźniej wstępne oględziny oraz dane z Anathemy musiały odpowiedzieć mu na jakieś najpilniejsze pytania, bo niemal niedostrzegalnie się rozluźnił, chociaż poznała ten wyraz ulgi wyłącznie po nieznacznym opuszczeniu spiętych ramion.
Jej wymowne milczenie, chociaż niewątpliwie zostało zauważone, najwyraźniej trafiło na dalszy plan. Być może z powodu obecności Castella obok Hawk. A być może innego.
- Wraith jest gotowy do odebrania was na pokładzie. Dostaliśmy informację od Anathemy, że robimy wymianę przed skokiem do następnego układu - dodał krótko, częściowo informacyjnie, a częściowo w oczekiwaniu na potwierdzenie z jej strony. - Na pokładzie spokój i wszyscy czekają niecierpliwie na twój powrót. Veronique dopytuje się o twój status - co powinienem jej przekazać?
Kątem oka widziała, że Rhys wślizgnął się do kokpitu i zajął miejsce drugiego pilota. Nie odzywał się, dając jej namiastkę prywatności; sięgnął do przyrządów, przełączając sterowanie na swój panel i chwytając za wolant, żeby pokierować Bulwarka w stronę Wraitha. Jej piracka fregata podpływała do nich leniwie, ale o wiele szybciej niż byłby w stanie zrobić tu mały prom. Na radarze pojawiła się również Anathema, chociaż jej transponder był wciąż wyłączony i można było to poznać tylko po tym, że zbliża się do nich z tego samego punktu układu, który wspomniała zastępczyni Anathemy.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

20 sty 2026, o 17:30

Szczegóły przesiadki, której musieli dokonać przed wylotem z systemu nie mogły być dla niej w tej chwili mniej interesujące. W obecnej chwili nawet była skłonna użyczyć im Bulwarka, którego uznawała już za własny, tak długo jak wróciłby do ich hangaru przed wejściem do tunelu Przekaźnika. W natłoku wydarzeń i chaotycznych myśli obijających jej się przez głowę nawet nie pomyślała, że przecież Anathema jest w posiadaniu własnego promu, który może odebrać swoich załogantów z hangaru pirackiej łajby.
Znacznie bardziej interesował ją mężczyzna po drugiej stronie otworzonego łącza.
W lustrzanym odbiciu jego własnych gestów, spojrzenie czerwonowłosej z uwagą przesuwało się po holograficznym obrazie. Pomknęło po znajomej twarzy byłego oficera w poszukiwaniu śladów zmęczenia lub złości, rys obrażeń czy siniaków zaburzających zapamiętany obraz, nieułożonych włosów wskazujących na ręce pełne roboty i zwyczajny brak czasu. Gdzieś głęboko pod powierzchnią kotłujących się w niej odczuć, zmęczenia, niepokoju i narastającej złości odczuła odrobinę ulgi dostrzegając kogoś znajomego - kogoś, kto stanowił dla niej synonim domu, powoli zbliżającego się w jej stronę na radarze.
Scott wyglądał tak samo jak wtedy, gdy rozstawali się w hangarze.
Jej spojrzenie przeniosło się więc dalej, uporczywie szukając nieprawidłowości - zmian w oświetleniu miejsca, w którym stał, popłochu biegających za nim ludzi. Poszukiwała czegokolwiek, co mogło uzasadnić fakt ich znalezienia się w Hydrze - jakiegokolwiek problemu, który mógłby pchnąć ich celowo bądź przypadkiem prosto do brzucha bestii.
Emocje w jej wnętrzu przekształcały się w morskie fale. W naprzemiennym cyklu przypływu i odpływu, zimna furia rozpalała się w jej trzewiach by zastąpił ją głęboki wdech i wydech - potrzeba zachowania spokoju, napędzana przez własne zmęczenie i pragmatyzm, starający się trzymać ją przed skoczeniem do własnych wniosków.
Do których kurewsko łatwo było doskoczyć.
- Dobrze to słyszeć - odpowiedziała krótko i choć w jej ochrypłym głosie nie zabrzmiała frustracja, w oczach błysnęło ostrzeżenie o wszystkim, co kotłowało się w środku.
Spokój na pokładzie teraz nie musiał przecież oznaczać, że ten spokój trwał przez cały okres jej przebywania w Hydrze. W miarę, gdy emocje wkraczały w fazę odpływu, przekonywała samą siebie, że złożyła los łajby w rękach racjonalnego człowieka, który nie zbliżyłby się do Acherona gdyby nie miał ku temu dobrego powodu.
- Przekaż jej, żeby przygotowała łóżka - syknęła zamiast tego, gdy racjonalność odpłynęła tak szybko, jak pojawiła się w jej głowie, dobierając liczbę mnogą do zdania, które jej nie wymagało. - Porozmawiamy na pokładzie.
Nie zamierzała dyskutować na temat tego, co się wydarzyło, w tym momencie - dlatego, że nie sądziła, by zdołała utrzymać własną złość w ryzach, a Castell był ostatnią osobą, przy której zamierzała pokazywać jak skłócona potrafi być jej własna załoga.
Ignorując namiastkę prywatności zaoferowaną jej przez mężczyznę, zamknęła połączenie i skierowała prom do ich punktu zbiórki, wpatrując się w kropkę Wraitha zmierzającą w ich stronę.
@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Wróć do „Galaktyka”