Stolica, skolonizowanego przez asari, Illium. Nowoprzybyłym jawi się jako piękne, niekiedy doskonałe miasto, co często potrafi zmylić - tutejsi mówią, że Nos Astra potrafi być równie zdradliwe i niebezpieczne, co Omega. Często porównywane jest do Noverii przez swoje zaangażowanie w politykę handlu.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Hotel 'Galaxis'

9 lut 2026, o 01:15


Labyrinthine
Mistrz Gry: Isha
Gracze: Luna Reyes, Skax, Jeanette Hawkins, Charles Striker
Wyświetl wiadomość pozafabularną Mogło się wydawać, że na Nos Astrze ciężko jest uciec od błysku kamer. Że nieważne, gdzie by się nie poszło i nie odwróciło, jakiś system cię spostrzeże, jakiś dron nagra, a minięty dron-kurier ma przy okazji idealne systemy wykrywania twarzy. Taka była cena bezpieczeństwa na tej planecie i większość korporacji i turystów - głównego targetu tego miejsca - zdawała się ją akceptować. Znalezienie się w cieniu nie należało do łatwych zadań.
A jednak, to w cieniach się spotkali. W końcu gdyby ukrycie się było całkowicie niemożliwe, to jak inaczej korporacje mogłyby robić interesy? Nie można było zalegalizować dosłownie wszystkiego. Inaczej byłoby się Terminusem, a Ilium lubiło mówić o sobie, że jest mostem pomiędzy przestrzenią Rady, a tymi bardziej nieokrzesanymi stronami galaktyki. Najlepszym z dwóch światów, możnaby rzec. Dla niektórych pewnie nawet była to prawda.

Pierwsze ich kroki w hotelu pewnie zostały przyjęte bez entuzjazmu, ale nie było to nic szczególnie dziwnego, bo gdy dotarli, był już późny wieczór, co znaczyło, że imprezowi turyści nie zdążyli jeszcze wrócić z miasta, a ci normalniejsi już szykowali się do snu. Personel przy recepcji przyjął ich cicho i dyskretnie, jednocześnie jednak reagując na informację kogo dokładnie szukali ze swego rodzaju niepokojem, jeśli nawet nie nazwać tego niechęcią. Spotkali się pewnie dopiero w środku, chyba, że ktoś z nich podróżował razem.
Ich zleceniodawca witał ich po kolei nerwowymi skinieniami głowy. Stał oparty o kompletnie zaciemnioną za pomocą programu szybę okna o długości całej ściany. Nie mogli stwierdzić, że jest nieładny, ale ostatnie godziny ewidentnie nie były dla niego łaskawe. Zagadka jego stanu psychicznego była łatwa do rozwiązania, patrząc na jego zabrudzone włosy, koszulę, oraz...cały pokój. Widocznie zaprosił ich tu, gdzie spał, a i nawet gdyby tu posprzątać, to nie żył w zbyt komfortowych warunkach. Wziął chyba taki pokój, na jaki było go stać.
- To chyba wszyscy, którzy się zjawią. - Lekko odbił się spod szyby i wyprostował plecy i barki, by wyjść na bardziej postawnego. Choć przy Strikerze nie mógł za takiego uchodzić, to nie był wcale niski. - Znaczy się, wszyscy. Nikt inny się nie odezwał - parsknął.
W jego śmiechu dostrzegli pole walki między desperacją a potrzebą wyglądania tak, jakby nadal miał kontrolę nad sytuacją. Patrząc na to, że ledwo co sprawiał pozory, albo poddał się w tej bitwie, albo był do niej bardzo słabo wyposażony. Prowadziło to jednak do jednej konkluzji - ich zleceniodawca był cywilem.
- No cóż, skoro tak, to zaczynajmy - chrząknął. - Nazywam się Colm Qualley i trzy dni temu, do mojego domu ktoś się włamał. Dzień przed tym, mój partner zaginął. Jak... - Zniżył wzrok, obracając między dłońmi kubek kawy. ...idzie się pewnie domyślić, Służby Porządkowe Nos Astry nie były zbyt pomocne.
Zatrzymał się na chwilę, chyba bardziej z niepewności, niż czegokolwiek innego.
- Jestem naukowcem. Jules, w sensie, mój chłopak też. Pracujemy dla Fundacji Delta Pavonis, to sektor kolonizacyjny.
Delta Pavonis było w większości ludzką korporacją. To nie było nic niesłychanego, by operowali na Ilium, w końcu formalnie nie była to planeta Asari, a kolonia korporacyjna, ale na pewno nie mieli tu wielkich wpływów i Striker, jako weteran takich spraw, był o tym całkiem przekonany.
- Mówię wam to dlatego, że to mogło być porwanie, nie zaginięcie. Albo morderstwo. Chcę, byście to ustalili. Znaleźli go, nieważne, co z nim jest. Dam wam...wszystko, czego możecie do tego potrzebować, jeśli to mam.
Jego niski głos nabrał pewnej siły, gdy to mówił. Mogli mieć sporo pytań i teraz nadszedł czas, by w ogóle zacząć je zadawać. Skinął głową ku ekspresowi do kawy. Mogli się poczęstować, jeśli chcieli.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

@Charles Striker @Skax @Luna Reyes @Hawk
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1587
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

Re: Hotel 'Galaxis'

9 lut 2026, o 21:00

Wiedział, że to debilny pomysł. Miał tylko polecieć na Illium odebrać wygrany na loterii i załadować go w kontener. Zamiast tego wybrał sobie przejażdżkę po okolicy. Zresztą musiał sprawdzić czy dalej umiał prowadzić. Udał się więc w przejażdżkę po Nos Astrze. Nigdy nie był tutaj w celach innych niż zlecenie. Szybko się jednak znudził. Wszystko wyglądało tak samo. Szkło i metal.
- Tak bardzo eterycznie. - Rzucił wyciągając papierosa i od razu go odpalając. W końcu musiał przyjść moment zniszczenia tapicerki. Zresztą znając własne życie to ten pojazd nie miał prawa przetrwać zbyt długo. Pewnie prędzej czy później posłuży jako bomba. Finalnie wszystko w jego rękach zamienia się w pył.

Udało mu się w końcu wylecieć poza miasto. Nawet udało mu się zaparkować obok jakiejś zieleni. Było dla niego absurdalne jak daleko musiał polecieć żeby zobaczyć te legendarne wybrzeża. Było warto. Jakby nie patrzeć dalej była to planeta ogród. Zabrał z Sky-Cara plecak i zabrał się w stronę złotych piasków.
Wybrał perfekcyjny moment. Wszystkie drony siedziały w robocie więc było dość pusto. Nie licząc jakiś lokalnych biegaczek-bogaczek. Nawet nie wiedział dlaczego biegały w takich godzinach. Nie rozumiał tego, ale dłużej nie musiał się nad tym zastanawiać. Udało mu się znaleźć perfekcyjną ławeczkę. W cieniu, ale z widokiem.
Z plecaka wyjął pudełko ze skrętami. Odpalił go obserwując ogromne połacie błękitu. Jego pierwsza bardziej normalna decyzja na relaks. Odłożył na tyle, że mógł w końcu chwilę odpocząć. Ten ciągły cykl wpierdolu i leczenia powoli zaczynał go męczyć. Nie mówiąc już o ciągłym rzucaniu życia na szale w imię jakiś idiotycznych fanaberii jego zleceniodawców.
Wypuścił brudne powietrze z płuc wyrzucając z siebie te negatywne myśli. Zaciągnął się kolejny raz. Szum fal i spokój to było to czego potrzebował. Nawet nie wiedział ile godzin spędził na obserwacji tego naturalnego cyklu.
- Dobra starczy. - Rzucił znudzonym tonem po kilku godzinach. Odpalił omni-klucz żeby ponownie spojrzeć w zero powiadomień. Nie żeby go to dziwiło, ale wciąż trochę kłuje w środeczku. Zaczął więc przeglądać dostępne zlecenia. Przesuwał wzrokiem od jednego opisu do drugiego. Tam też wiało nudą. Już miał zamykać omni-klucz gdy jego wzrok przylgnął do właśnie schodzącej oferty. Dziwne gówno w korporacyjnej stolicy i ustawka w brudnym hotelu? Może jednak zostanie na Illium troszkę dłużej.

Odpalił kolejnego skręta na hotelowym parkingu. Takiego budżetowego gówna nie widział od czasu jak robili czystki w slumsach dla korporacji. Nic tak nie winduje cen w okolicach zamieszkałych przez “środki stałe o negatywnej wartości rynkowej” jak stara dobra siłowa przeprowadzka. Czasami nawet na tamten świat.
Strzelił niedopałkiem w stronę stojącej przy wejściu popielniczki. Na lekkim rauszu wszedł do środka, a od recepcjonistki odebrał namiary na miejsce spotkania.

Oczywiście był pierwszy. Pewnie gdyby nie był zajęty nudzeniem się to byłby ostatni. Rozsiadł się na tym specyficznym jedynym krześle w rogu pokoju zaraz obok łóżka. Za każdym razem czuł nieprzyjemny dreszcz gdy uświadamiał sobie ciężar tej wiedzy. Nie prosząc o zgodę odpalił papierosa.
- Niezła kryjówka. - Wymamrotał pod nosem, ale jego humor szybko się poprawił widząc znajomego Quarianina. Miał nadzieję, że nie tylko on był na tyle głupi żeby pójść na tak gówniane zlecenie.

Póki co nie miał pytań. Po prostu przysłuchiwał się temu co miał do powiedzenia. Delta Pavonis nie było korporacją per se, a zasraną fundacją, która działała jak korporacja. Różnica była taka, że jako fundacja nie musieli płacić prawie żadnych podatków. Do tego ich kolonie i tak żyły ze sprzętu od innych. Ich istnienie nikogo nie denerwowało, ani nie cieszyło. Ot klient dla większych graczy. I właśnie to był moment kiedy zlecenie zaczęło go interesować.
Jeśli nie były to po prostu osoby trzecie, to dobranie się do brudów takich graczy brzmiało jak sama przyjemność.
- Jaka jest szansa, że twój nie odwalił tego syfu, aby dramatycznie odejść z związku? - Zapytał całkiem poważnie.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3041
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: Hotel 'Galaxis'

10 lut 2026, o 14:24

Minęło prawie osiem lat odkąd Galaktyka oddzieliła grubą kreską miejsca, w których mogła przebywać od tych, w których nie powinna postawiać stopy - a przynajmniej wyglądając jak ona. Choć Terminus stał się jej domem, aż do wybuchu wojny podróżowanie po Trawersie było co najwyżej lekko skomplikowane, lecz nigdy niemożliwe. Odkąd Przymierze zaczęło wpychać się w rejony, w których podróżowała, a napięcie w świecie wokół niej wzrosło, wcześniej łatwo utrzymywane przywileje zaczynały się kruszeć.
Ale Illium było łatwe.
Lekki skręt planetarnych poglądów w stronę Sojuszu nie miał z tym nic wspólnego. Nos Astra była miejscem, do którego nie docierały wartości z przestrzeni Rady - rządziły nim zupełnie inne prawa. Prawa, które można było zliczyć w postaci zer na koncie bankowym. Nie trzeba było unikać kamer umieszczonych na ulicach, przemykać do tajnych doków w ciemnych czeluściach planety - wystarczyło zapłacić komuś, by przestał widzieć.
A jeśli na kogoś nie działał argument kredytu, zawsze pozostawał argument przemocy.
W Nos Astrze czuła się swobodnie, zarówno przed wojną jak i teraz. Przemierzając korytarze hotelu Galaxis uświadomiła sobie, że chyba nawet kiedyś w przeszłości w nim była - lub w innym, podobnym do tego, jakich na tej planecie były setki. Nie poszukiwała koniecznie kredytów, choć zawsze były jej podstawowym motywatorem. Szukała ucieczki, powrotu do czegoś prostego i nieskomplikowanego, o d d e c h u, którego zaczęło jej brakować gdy jej świat stał się znacznie bardziej skomplikowany.
Wchodząc do pogrążonego w nieładzie pomieszczenia jej wzrok czujnie przemknął po jego zawartości, jak i po dwójce osób znajdujących się w środku. Jeden z nich był jej obcy, wydedukowała, że musiał być ich zleceniodawcą. Na widok drugiego zaś sięgnęła do swoich wspomnień, mglistych i odległych, z innego miejsca, innego wieczoru.
- Pan prywatny doradca - przywitała go z rozbawieniem, nim jeszcze ich zleceniodawca zaczął mówić. Stanęła w progu, opierając się plecami o ścianę. - Doczekaliśmy się tej randki - dodała z nutą sarkazmu, świadoma, że w ich hipotetycznej randce zakończenie zakładało zwrócenie się przeciwko sobie.
Miała wrażenie, że minął co najmniej rok od tej krótkiej wymiany zdań w The Brick.
Jej wzrok powrócił do zaniedbanej sylwetki stojącego przy oknie mężczyzny. W milczeniu słuchała jego wyjaśnień dość skąpego ogłoszenia, które brzmiało na łatwą robotę. Nie brała takich odkąd wybuchła wojna, a miała wrażenie, że jeszcze wcześniej.
- Czy coś zniknęło z twojego mieszkania po włamaniu? - odparła własnym pytaniem, choć pytanie Strikera sprawiło, że kąciki jej ust zadrżały w półuśmiechu. - Twój partner... Pracowaliście nad jednym projektem? W jakim nastroju był zanim zniknął?

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Skax
Awatar użytkownika
Posty: 368
Rejestracja: 16 paź 2021, o 23:29
Miano: Skax`Lilan nar Tonbay
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Quarian
Lokalizacja: statek
Kredyty: 148.001
Medals:

Re: Hotel 'Galaxis'

11 lut 2026, o 11:39

Odwiedził już ojczyznę Asari (podobnie jak stolice innych uważających się za ważniejszych ras), ale wizyta na Illium była jego pierwszą. Podziękował Fulvinii za sprawną podwózkę w te okolice, bo korzystanie z bardziej komercyjnych form transportu zawsze powodowało u niego dyskomfort, a do tego zabierało cenny czas, który wolał spędzić nad swoimi poprawkami technologicznym we własnej kajucie. Gdy postawił nogę na planecie, od razu uderzyła go atmosfera, która tutaj panowała. Wszechobecna technologia, wykorzystywana głównie do celów rozrywkowych oraz inwigilacyjnych. Dla Skaxa to było właściwie jak jeden wielki plac zabaw. Każda jedna kamera byłą jak piłka, która czekała żeby się nią pobawił. Każdy jeden system wykrywania twarzy jak zjeżdżalnia czekająca, aby ją przetestować. Systemy bezpieczeństwa czekające, aby sprawdzić ich własne zabezpieczenia. Musiał się jednak powstrzymywać, bo narobienie sobie problemów już na wstępie raczej nie pomogłoby mu na dotarcie do celu jego wizyty. Kontrakt wydawał się interesujący, ale nie ze względów budżetowych, chociaż swoje kredyty inżynier zawsze chętnie uzupełni aby wydać je na kolejne zabawki i części do swoich projektów. Miejsce oraz chęć zatrudnienia zewnętrznych najemników do czegoś co wydawało się z pozoru prostą sprawą dla lokalnych służb zawsze oznaczało, że w grę może wchodzić coś co przez normalne ręce przejść nie może. A to oznaczało szansę, że i Skax będzie mógł położyć na tym swoje palce.

Gdy dotarł na miejsce, ekipa już powoli zaczynała się zbierać. Quarinina lekko wryło na moment gdy dostrzegł Strikera. Przejechał dłonią po swoim pancerzu, sprawdzając namacalnie jego integralność. Wspomnienie z ich ostatniego spotkania musiało być bardzo silne, skoro natychmiast skłoniło do takiego czynu. Najwyraźniej w pewnym stopniu wciąż mógł odczuwać ból po tamtym trafieniu. Choć bardziej była ta kwestia mentalna, aniżeli fizyczna, bo czujniki Skaxa już dawno określiły jego stan jako idealny. Kiwnął głową na przywitanie wszystkim pozostałym

-Kogoś uważać za podejrzanego, skoro twierdzisz, że to mogło być porwanie lub morderstwo?- Pozwolił reszcie zadawać pytania, zanim znalazł by odpowiednie długie okienko, aby zadać własne. Nie spieszył się, a z racji, że nie byli nawet na miejscu, w którym doszło do porwania, nie było nawet specjalnie nic do zrobienia. Pozostawało jedynie niezobowiązująco rozejrzeć się po mieszkaniu. Nie spodziewał się tutaj znaleźć żadnych wskazówek. Może coś więcej dałoby się wyczytać z zachowania naukowca, ale Skax nie był specjalnie dobry w odczytywaniu emocji oraz ogólnego stanu psychicznego innych. Uruchomienie swoich skanerów byłoby zbyt pospieszne, tak więc pozostało mu jedynie to jedno pytanie, aby jakoś spróbować rozświetlić sobie historyjkę, która czekała na rozwiązanie.
ObrazekObrazek
Luna Reyes
Awatar użytkownika
Posty: 317
Rejestracja: 16 gru 2021, o 11:01
Miano: Luna Reyes
Wiek: 27
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Błękitne Słońca
Lokalizacja: -
Kredyty: 47.205

Re: Hotel 'Galaxis'

11 lut 2026, o 22:32

Illium to nie było miejsce, które Luna często by odwiedzała. Pojawianie się w miejscu znanym jako siedziba wielu korporacji, które zapewne operują tutaj bezkarnie, przypominało Meksykance bardziej przysłowiowe wchodzenie do jaskini lwa. Luna nie znała się i nie chciała się znać nie międzykorporacyjnych grach i zabawach, i szczerze mówiąc nie chciała się znać, ani w ogóle wchodzić do tego świata. Dlatego też nie miała do tej pory zbyt wiele do robienia na Illium. Właściwie to od dłuższego czasu nie opuszczała Omegi jeśli nie musiała - poza wyjazdami na misje - stąd też średnio myślała o turystyce.
Nie oznaczało to jednak, że hotel Galaxis w Nos Astrze to było coś gdzie źle się czuła, wręcz przeciwnie. Od czasu do czasu pobyt w hotelu - a w szczególności masaże w spa są jak najbardziej pożądane. Na spa jednak przyjdzie czas później, teraz Luna skierowała swoje kroki do pokoju, w którym miała się znaleźć. Kiedy przekroczyła jego próg, zobaczyła znajomą twarz - a może raczej maskę - Skaxa. Pewnym zaskoczeniem była obecność mężczyzny, który jeszcze niedawno był w przeciwnej niż ona drużynie. Zapowiada się ciekawie. A na dopełnienie wszystkiego, była jeszcze kobieta o intensywnym kolorze włosów i jeszcze bardziej intensywnym spojrzeniu. Jeżeli czegoś mogła się po niej spodziewać to pewności siebie.
Przekroczyła próg pokoju, uniosła kąciki ust w uśmioecu na powitanie, odpakowała lizaka o smaku coli, po czym przeniosła spojrzenie na mężczyznę, który był gospodarzem tego pogrążonego w bałaganie pokoju.
-Porwanie może być dziełem jakiejś korporacji, bądź kogoś kto będzie chciał okupu. Morderstwo wygląda na bardziej prywatne. Albo ktoś chciał jego uciszyć. Nadepnęliście komuś ostatnio na odcisk? W końcu Nos Astra roi się od korporacji.
ObrazekObrazek Statystyki:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Hotel 'Galaxis'

14 lut 2026, o 18:48

Hawk - Przeczucie
30%
Rzut kością 1d100:
94
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Hotel 'Galaxis'

14 lut 2026, o 18:54

Nie widząc szczególnego zainteresowania ekspresem do kawy, Colm sam się do niego zbliżył. Głośne buczenie dało mu pretekst, by mógł zastanowić się chociaż nad częścią odpowiedzi na pytania, które zadali. Nie odpowiadał bowiem na nie od razu. Co więcej, niektóre z nich wydawały się go obrazić, albo przynajmniej utwierdzić go w jego obecnym, nieprzyjemnym nastroju.
- Nie zrobiłby czegoś takiego - odpowiedział w końcu Strikerowi, zaraz po tym biorąc łyka gorącej kawy. Widocznie nie posmakowało mu to, co poczuł, bo zaraz po tym sięgnął po kolejną łyżkę cukru. - Nic nie było nie tak między nami. Co prawda był nieco przybity, ale zawsze tak miał, gdy był przy domknięciu projektu. Cecha zawodowa.
W ostatecznym rozrachunku nie zabrzmiał na oburzonego, mimo wcześniejszej kwaśnej miny. Widocznie umysł naukowca wymagał od niego, by chociaż rozważył tę myśl, choć to, że zrobił to dopiero teraz, sugerowało pewną wiarę w partnera...lub niezdolność do zaakceptowania czegoś tak okrutnego.
- Pracowaliśmy razem dość krótko. Jules zajmuje się filtracją tlenu, co ma pewne pokrycie z moją ekspertyzą, ale to... - zrobił sobie przerwę na kolejnego łyka. Wydawał się zastanawiać, ile powinien im powiedzieć, ale mieli przeczucie, że nie jest to kwestia skrywanych sekretów, a bardziej doboru i przedstawiania kluczowych informacji. Jakby bał się marnować ich czas. Czas osób, którym płacił. - Nie jest chyba istotne.
- Zniknęło parę rzeczy - antyczny zegarek, taki analogowy, mój pistolet, parę innych drobiazgów i przede wszystkim, cały terminal. Służby uznały to dlatego za włamanie rabunkowe, ale tam były dane dotyczące projektu, nad którym pracował Jules. I nie, to nie jest żadna cholerna broń, tylko system filtracji powietrza. No, projekt systemu.
Zaczął liczyć zguby niemal formulaicznie, dopiero po chwili dochodząc chyba do wniosku, że może skrócić listę. Prawdopodobnie to samo powiedział lokalnym stróżom prawa, może dodając do tego parę szczegółów.
Połączenia tworzyły się niemalże same, choć ich rozmówca wydawał się być niemal zszokowany tym, że ktoś mógłby posunąć się tak daleko dla zwykłego kawałka technologii. To jak mówił wcześniej o ich wspólnym projekcie brzmiało jak zwyczajna, żmudna praca, aniżeli wielkie, zmieniające coś odkrycie.
- Tak jak mówiłem, Służby Porządkowe chętnie zamiotły wszystko pod dywan, choć formalnie jeszcze prowadzą tę sprawę. Przesłuchiwała mnie detektyw Nora Farrah, może będzie bardziej rozmowna z wami, niż była ze mną. Zwolniła już moje mieszkanie, ale nie zamierzam tam wracać - dam wam kartę dostępu. Możecie je przeszukać, może coś pominęli. Szczerze by mnie to nie zdziwiło. Nigdy nie miałem o nich dobrego zdania i jak widać tylko mnie w tym utwierdzili.
Mimo swojej chęci pozostania zwięzłym i tak nieco się rozgadał. Wyciągnął z kieszeni niewielką, złotą kartę i przekazał ją najbliższej osobie, zaraz po tym aktywując swój nowy, jeszcze niezmodyfikowany w żaden sposób omniklucz.
- Wyślę wam trochę zdjęć i dokumentów, które może wam się przydadzą. Przypominam, że waszym zadaniem jest go odnaleźć, nieważne w jakim jest stanie. Na pewno nasi przełożeni ucieszą się, jeśli zdobędziecie te dane, ale to nie oni wam płacą.
Skrzyżował ramiona na piersi, posyłając im pytające spojrzenie. Jeśli mieli jeszcze jakieś pytania, to mogli je zadać, choć wydawał się sądzić, że zrobił i powiedział już wszystko.

@Hawk @Charles Striker @Luna Reyes @Skax
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1587
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

Re: Hotel 'Galaxis'

15 lut 2026, o 20:36

- Hmm? - Zmrużył oczy przyglądając się Rudowłosej. Jego mózg przez dłuższą chwile potrzebował, az przypomni sobie skąd ją znał. Dopiero drugie zdanie pozwoliło mu na szybkie wspomnienie tamtego wieczoru. Była to na pewno miła niespodzianka wtedy, ale tak w podobny sposób nie podobało mu się to przypadkowe spotkanie. Ewentualnie obydwoje mieli hobby polegające wykonywaniu gównianych zleceń.
- Galaktyka jest… - Chciał dokończyć, ale kolejny gość całkowicie odciął go od myśli. Papieros przesunął się w kącik ust. Prawdziwie krzywy uśmiech wyrósł na jego twarzy. - Mój bohater! Mam nadzieję, że nie przybyłeś tutaj w imię zemsty. - Rzucił teatralnie wiercąc się na krześle nie potrafiąc uwierzyć w swojego farta. To, że mógł zwrócić rachunek było czymś przepięknym. Skierował teatralnie otwarte dłonie w jego stronę. - Jestem gotów współpracować, tak długo jak nie skrzywdzisz reszty zespołu Skax.
Zarechotał złośliwie na swoim specjalnym krzesełku. Dobrze było widzieć, że nie wyrządził mu zbyt dużych szkód fizycznych. Na pewno zapamiętał lekcje. Znaczy taką miał nadzieję. Nie bez powodu to Anthony wyszedł bez większego szwanku.
Skinął głową do wchodzącej do pokoju Luny. Pamiętał ją z Czyśćca i to dziwne napięcie między nią, a Milą. Głównie dlatego zapamiętał. Było to dla niego dziwne przeżycie.

Zaciągnął się papierosem gdy padały kolejne informacje od mężczyzny. Pracował już na tyle długo by zakładać też brak zaufania do zleceniodawcy. Tak samo było w tym przypadku. Sposób w jaki się wypowiadał był dziwny. Do tego ukrywanie informacji. Jak im za dużo o projekcie to co? Zbyt szybką znajdą jego chłopaka? Co to miało być.
Ich Homme Fattale był naprawdę niesamowitą skarbnicą wiedzy. Niestety wciąż wyjątkowo tępy jak na człowieka, który robił dla korporacji. Zastanawiał się na jakim poziomie miał świadomość jak bardzo niefortunna była ta cała sytuacja. Zniknięcie człowieka kosztowało, a jak widać komuś się to opłacało w tym wypadku. Jedynie na co mogli liczyć to na amatorszczyzne ludzi, którzy maczali w tym palce.
- Tak. Mnie też dziwi, że lokalne służby się zbytnio nie starają. - Westchnął. - To nie tak, że są opłacane przez korporacje i może mieć to dziwny wpływ na ich śledztwa.
Uśmiechnął się sztucznie do Colma jakby w ogóle dziwiąc się, że nie widzi tak prostych powiązań. Zaciągnął się kolejny raz wstając ze swojego siedziska. Już się wystarczająco dużo spędził na to czasu tego dnia.
- Daj mi to. - Wziął z rąk mężczyzny kartę do apartamentu. Akurat w przeszukaniu mieszkania w kwestiach typowego korporacyjnego szpiegostwa miał najwięcej doświadczenia. Oczywiście wszystko można było z hakować, ale tutaj chodziło zawsze o jakość. Do tego wejścia do czyjegoś mieszkania było wyjątkowo łatwe. Szczególnie jeśli wieżowiec należał też korporacji. Nie było lepszego miejsca dla ważniejszych ludzi z projektów niż nadzorowany przez szefa budynek.
- Odnajdziemy go. - Rzucił z profesjonalnym uśmiechem. - Te badania brzmią bardzo poważnie.
Nie podobało mu się to Colm podkreślił na końcu. Czuł, że wepchnął się w jakąś dziwne gówno. Jeszcze nie miał pewności jakie dokładnie, ale czuł już jego powiew w powietrzu.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3041
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: Hotel 'Galaxis'

16 lut 2026, o 17:15

Uważnie obserwowała dwójkę osób, które po nich weszło do środka. Żadnej z twarzy nie kojarzyła zbyt szczególnie, ale w Terminusie ludzie przewijali się przez zlecenia takie jak te i nie wykluczała, że kiedyś natrafiła na nich wcześniej. Uwaga Strikera na temat wchodzącego do środka quarianina sprawiła, że jej naznaczona blizną brew mimowolnie uniosła się w górę. Z ich wszystkich, nie posądziłaby akurat jego o wyrządzanie im potencjalnej krzywdy - ale zbiła to na karb swojego głęboko podszytego rasizmu. Quarianie z pewnością potrafili być bardzo morderczy i brutalni, zwyczajnie jeszcze takiego nie spotkała.
A przynajmniej nie takiego, którego żywot mogła zakończyć jedna, niezbyt celnie trafiona kula.
Odwróciła głowę gdy powietrze wypełniło się zapachem taniej kawy z ekspresu. Przyglądała się naukowcowi gdy opowiadał, w sposób dość normalny dla cywilnych osób skupiając się na jednych szczegółach, a ignorując te, które w jej opinii były bardziej wartościowe. Systemy filtracji tlenu nie brzmiały w żaden sposób na coś istotnego, przynajmniej dla niej. Czy nie było w tej Galaktyce dosłownie miliona statków kosmicznych, stacji i innych, hermetycznie zamykanych jednostek, które operowały na tego typu technologii? Z pewnością innowacja, do jakiej doszedł jego partner, nie mogła być aż tak wartościowa. Skłaniała się ku prywatnym niesnaskom pomiędzy nimi, które zasugerował mężczyzna.
- Przydałby się też numer komunikatora twojego partnera. Jego dane, tak dokładne, jakie posiadasz - dodała, gdy Striker wystąpił naprzód by odebrać do niego kartę do apartamentu.
Oderwała się od framugi drzwi, o którą stała oparta. Colm mógł stanowić dla nich źródło wiedzy, ale przedstawione przez niego tropy brzmiały na dobry start.
- Możemy się rozdzielić - zaproponowała, wiedząc, że we wszystkich porwaniach to pierwsze godziny bywały najbardziej istotne. To, oraz fakt tego, że pragnęła mieć to zlecenie w miarę szybko z głowy. Nie interesowały ją ani projekty systemów, ani relacje łączące dwójkę mężczyzn - tylko kredyty czekające na nią na końcu tego wszystkiego. No i odrobina świeżego powietrza, za którym zdążyła zatęsknić spędzając ostatni czas wyłącznie na statku. - Łączy was coś nieszczególnie pozytywnego, z tego co słyszę - dodała beztrosko, wskazując podbródkiem Charlesa i quarianina. - Razem z Quariańskim Masakratorem mogę odwiedzić Farrah i wycisnąć z niej, co wie, jeśli w tym czasie przeszukacie apartament.
Przeniosła swój wzrok na drugą kobietę. Wydawała się twardo stąpać po ziemi, nie wątpiła więc, że posiadała odpowiednie kompetencje.
- Hawk - dodała po chwili namyślenia, wskazując siebie ruchem dłoni. Widziała ich pierwszy, jak i pewnie ostatni raz w życiu, co nie zmieniało faktu, że wypadałoby wiedzieć, jak się do siebie odzywać.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Luna Reyes
Awatar użytkownika
Posty: 317
Rejestracja: 16 gru 2021, o 11:01
Miano: Luna Reyes
Wiek: 27
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Błękitne Słońca
Lokalizacja: -
Kredyty: 47.205

Re: Hotel 'Galaxis'

17 lut 2026, o 10:46

Luna przypatrywała się mężczyźnie, który tutaj ich wszystkich sprowadził. Słysząc jego słowa pokręciła głową.
-Może się okazać, że to czego nam nie mówisz, bo uważasz za nieistotne, lub z jakiegokolwiek innego powodu, ma największe znaczenie. Na przykład, skoro twój projekt ma jakieś połączenie z tym Julesa, to na twoim miejscu bym się gdzieś dobrze schowała. Dlatego nigdy nie chciałam być bezbronnym pracownikiem korporacji.- przez głowę przeszła jej myśl, czy otrzymają zapłatę za to zadanie, bo znając jej szczęście, to ta czy inne korporacja w międzyczasie mogłaby dosięgnąć do Colma. Przeniosła jeszcze raz spojrzenie na zebranych. Charlesa kojarzyła z Czyśćca. Nie miała jednak problemu, żeby z nim współpracować tym razem, w tym fachu to normalne, że czasami znajduje się po dwóch stronach barykady.
Słysząc ostatnią uwagę Colma, Luna uniosla w duchu brew do góry. Wyglądało to na jakieś wewnątrzkorporacyjne rozgrywki. Czy jedno z najgorszych gówien, jakie można napotkać, przynajmniej w, jak to mówią, cywilizowanym świecie.
-Rozdzielenie brzmi dobrze, bo nie wygląda na to, że któreś z tych dwóch zadań wymaga czterech osób. I nie mam nic przeciwku grzebaniu w szufladach. plan wydawał się sensowny, tym bardziej, że nie wybrano ją do zadania wymagającego rozmowy z kimkolwiek, tym bardziej z odznaką.
-Luna. Encantada - rzuciła w ramach odpowiedzi. Faktycznie dobrze jest znać imiona ludzi ze swojej własnej drużyny. Jak dla niej to już tutaj skończyli, tym bardziej, że Colm nie wydawał się skory do powiedzenia im więcej.
ObrazekObrazek Statystyki:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Skax
Awatar użytkownika
Posty: 368
Rejestracja: 16 paź 2021, o 23:29
Miano: Skax`Lilan nar Tonbay
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Quarian
Lokalizacja: statek
Kredyty: 148.001
Medals:

Re: Hotel 'Galaxis'

17 lut 2026, o 11:36

Charles był chyba w dobrym humorze, najwyraźniej przeistaczając ich ostatnie spotkanie w okazję do odrobiny złośliwości względem Skaxa. Choć Quarianin czuł jak dostaje kolejnymi szpilami za swoje zachowanie, które uskuteczniał, to chyba wolał takie niż przemilczenie tego tematu. Przynajmniej wiedział, że moga odłożyć na bok stare porachunki, aby zająć się nowym zadaniem. Na wzmiankę o skrzywdzeniu lekko go wmurowało na chwilę. Spojrzał na swój bok, spojrzał na swój generator tarcz, a następnie na broń Strikera. Aluzja była oczywista i jeśli chodzi o krzywdzenie to akurat nie było czego się obawiać, bo to on sam był tutaj największą szansą na skrzywdzenie kogoś. Zabawki inżyniera polegały zwykle na ochronie, własnej bądź innych, jedynie w nieznacznym stopniu narażając innych. Nawet jeśli jego ulubioną czynnością na misjach było drenowanie zasobów generatorów tarcz przeciwników. Na drobną chwilę spojrzał również w kierunku czerwonowłosej, ale szybko spojrzał gdzieś indziej, gdy tylko pojawiło się ryzyko utrzymania kontaktu wzrokowego. Może nie był morderczym i brutalnym osobnikiem, a do tego z pewnymi brakami pewności siebie, ale na całe szczęście jedna kula, nawet najbardziej celna i potężna, nie zakończyła jeszcze jego żywota. Wiele posłało go już do łóżka na dłuższe chorobowe, ale to inna historia.

Odpowiedzi, które zostały udzielone niestety nie zaspokoiły ciekawości Quarianina. Naukowiec nie był w najlepszym stanie fizycznym i psychicznym, a inżynier przypominając sobie jak sam był w takich momentach postanowił dalej nie naciskać na uzyskanie dokładniejszych informacji. Po pierwsze mijało się to z celem, bo skuteczność takich prób była mierzona w setnych częściach promila, a po drugie, po prostu nie chciał narażać zleceniodawcy na konieczność sięgania po wspomnienia, które były dla niego przykre. Nawet jeśli oznaczało to trudniejsze zadanie dla całej ekipy. Zaczął się jednak zastanawiać nad wspomnianym systemem filtracji powietrza. Z pozoru brzmi jak każdy inny zwyczajowy projekt, których korporacje mają na pęczki. Jeśli jednak coś z pozoru zwyczajnego wplątywało się w sprawy kryminalne, gdy zaczynało chodzić o porwania i morderstwo, to oznaczało, że projekt nie był wcale taki zwyczajny. I dlatego właśnie uwaga Skaxa została na to skierowana. Taki projekt z oczywistych względów mógł przydać się dla niego samego albo we Flotylli. To nie korporacja im płaciła, więc jeśli część danych i projektów zostanie "zaginiona' na wieki w kieszeni postronnego Quarianina, to nikt nie powinien mieć do tego specjalnych problemów. Zwłaszcza jeśli o niczym nie będą wiedzieć.

-Co? Ja?- Myślami był już chyba przy następnym przystanku jaki miał go czekać, a mianowicie apartamencie, gdzie mieli poszukać dodatkowych wskazówek. Wtedy dotarło do niego, że ktoś coś o nim wspomniał oraz kilka dodatkowych sekund, aby dotarło do niego polecenie jakie otrzymał. Zaskoczyło go, że to właśnie on został wybrany do przesłuchania detektywa. Nie był przecież specjalistą od tego typu rzeczy i nawet proste rozmowy coś mu się nie sklejały. Chociaż trzeba było przyznać, że obecność Strikera mogła mieć na to jakiś wpływ. Dlatego nie oponował samej idei podzielenia się na dwie drużyny, ale przynajmniej spojrzał w kierunku Charlesa pytającym wzrokiem, czy ten jednak nie będzie chciał się zamienić. Jeśli ten jasno nie postawił sprawy, no to Quarianin nie artykułował swoich wątpliwości tylko skinął głową, zgadzając się na los jaki został mu wybrany przez Hawk.
ObrazekObrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Hotel 'Galaxis'

20 lut 2026, o 11:43

- Dlatego tu jestem - odpowiedział Lunie. - Wydaje mi się, że tu jest bezpiecznie. Chyba, że się nie zgadzasz? Mogę zaszyć się gdzieś indziej, tylko mi podpowiedzcie. Nigdy nie sądziłem, że będę w sytuacji jak z cholernego holovidu.
Tyle mogli wywnioskować sami. Colm nie sprawiał wrażenia człowieka lubiącego adrenalinę, ani tym bardziej mającego z nią jakąkolwiek więź inną, niż jednostronna niechęć. Nie można było winić zwykłego człowieka za nieznanie meandrów wielkiej gry, w której nagle się znalazł. Można było co najwyżej kwestionować to, czy był to jego pierwszy raz. Naukowcy w korporacjach rzadko byli stuprocentowo bezpieczni, ale jeśli wierzyć jego zapewnieniom, te badania naprawdę nie były czymś wartym popełniania o to przestępstw.
- No dobra, w takim razie życzę wam powodzenia. Gdybyście czegoś potrzebowali, macie moje dane. Gdybyście mieli jakieś...niedopowiedzenia, to postaram się je rozjaśnić. - Colm pożegnał ich krótko i dosyć chętnie, zamykając za nimi drzwi tak szybko, jak wyszli.
Mogli przysiąc, że obsługa odetchnęła z ulgą, gdy zrozumieli, że ich czwórka opuściła hotel bez żadnych widocznych oznak awantury czy innych nieprzyjemności. Parking, wraz z nowym promem Strikera, przywitał ich w swojej pełnej, nieco przepełnionej, trudnej do nawigowania krasie. Chwilę po tym zajęli swoje miejsca i Charles rozpoczął kurs.

Wróć do „Nos Astra”