Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 298
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

[Prywatny apartamentowiec] Lokal C56

26 kwie 2026, o 03:45

- Na pewno już by się nam pokazali - zgodziła się z nim częściowo. Nie byliby może od razu martwi. Na pewno nie, jeśli Emilia miałaby w tym temacie cokolwiek do powiedzenia. Duma nie pozwoliła poddać się bez walki, nawet w fikcyjnym scenariuszu służącym głównie do oceny zdolności osób, które się nimi zainteresowały. - Ci tutaj mogą nie chcieć nas zabić, ale niekoniecznie muszą życzyć nam dobrze - dodała jeszcze. Jeśli tak było, to w sprawę poza zleceniodawcą wcześniej nasłanych najemników zaangażowała się jeszcze jedna, bardziej subtelna grupa.
Wyglądało na to, że wpadła w straszliwe bagno, angażując się w Whittakera. A może było na odwrót? Ciężko było jej to powiedzieć. Na pewno jednak nie zaczęła żałować poprzednich decyzji i sojuszy, choć gdzieś w głębi jej jaźni zaczęła rodzić się irytacja na to, jak prosta powinna była być cała sprawa w porównaniu do tego, jak skomplikowana się robiła.
Skupiona na wytyczaniu bezpiecznej ścieżki i szukaniu bardziej prozaicznych zagrożeń, pominęła tymczasowo przyglądanie się kamerom. Uznała bowiem, że atak EMP (czy też podobny do EMP) je dezaktywuje. Wyglądało na to, że systemy pozostały włączone i mogły być skompromitowane. Zatrzymała się w moment, gdy Anthony zwrócił na to uwagę i skinęła głową.
- Dobre znalezisko - rzekła. - Głowa tyłem do kamer. Nie dawaj im pełnego, wizualnego potwierdzenia. Mniejsze ryzyko, że skierują na nas całe siły, cokolwiek się tu dzieje. - Kolejna sztuczka z podręcznika szpiega. Dla niej elementarna wiedza, ale nie osądzałaby nikogo, kto jej nie miał. W końcu nie każdy jest częścią tego świata, co ona, a ci, którzy do niego wkraczali, rzadko robili to z własnej woli.
- Wchodzimy - odparła. - Wynośmy się stąd. Przy pierwszym znaku, że coś jest nie tak, albo próbujemy przejąć statek, albo wyskakujemy. Jedno albo drugie, jasne? - A decyzję oczywiście zostawią sobie na właściwą sytuację. Nie mogli zrobić inaczej. W końcu któreś z tych może nagle zostać wykluczone.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13441
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Prywatny apartamentowiec] Lokal C56

30 kwie 2026, o 12:18

Taras przyjął ich chłodnym, kontrolowanym podmuchem powietrza. Przez ułamek sekundy wszystko zdawało się zawieszone - napięcie, które narastało w korytarzach technicznych, znalazło tu swoje ujście, ale nie w eksplozji, lecz w tej dziwnej ciszy tuż przed rozstrzygnięciem. Sylwetka transportowca SOC majaczyła przed nimi, jego kadłub matowo odbijał światło stacji, a opuszczona rampa wyglądała jak otwarte zaproszenie… Albo jak paszcza.
Wtedy napięcie pękło.
Z wnętrza jednostki wychyliła się postać w czarno-szarym pancerzu operacyjnym, oznaczonym emblematem Służb Ochrony Cytadeli. Oficer zrobił krok naprzód, unosząc rękę w wyraźnym, stanowczym geście.
Widmo. Whittaker. Natychmiast na pokład. Nie mamy czasu – rzucił ostrym tonem, ponaglając ich stanowczym gestem. Nie było w tym teatralności zasadzki ani nerwowej niepewności amatorów. Ruchy za jego plecami były też zsynchronizowane; dwóch kolejnych funkcjonariuszy zabezpieczało wnętrze transportu, jeden przy konsoli, drugi przy bocznym wejściu.
Gdy tylko przekroczyli próg, rampa zamknęła się z ciężkim, mechanicznym hukiem, odcinając ich od tarasu. Wnętrze było ciasne, i funkcjonalne, pasy bezpieczeństwa zwisały z metalowych ram, a boczne panele pulsowały delikatnym światłem systemów pokładowych.
Zapiąć się – rzucił oficer, już odwracając się w stronę kokpitu. – Startujemy natychmiastowy.
Silniki zawyły głęboko, niemal zwierzęco, gdy transport oderwał się od powierzchni tarasu. Przyspieszenie było gwałtowne, typowe dla jednostek reagowania kryzysowego, które nie miały luksusu łagodnych manewrów. Przez moment jedynym słyszalnym przez nich dźwiękiem był niski pomruk napędu i szum systemów stabilizacyjnych.
Mężczyzna wrócił po chwili, przypinając się jednym ruchem do uchwytu przy ścianie, jakby robił to setki razy.
Atak na apartament był próbą penetracji systemów i potwierdzenia waszej lokalizacji – powiedział bez wstępu, spoglądając najpierw na Emilię, potem na Anthony’ego, szukając potwierdzenia. – Ktoś bardzo chce wiedzieć gdzie jesteście trzymani i jak reagujemy.
Transport przechylił się lekko, wykonując ostry manewr między strukturami Cytadeli. Światło wpadające przez wąskie wizjery przecięło wnętrze ostrymi smugami.
Przenosimy was do Wieży Rady. Tam mamy pełną kontrolę nad przestrzenią i systemami – kontynuował oficer. – Tutaj… – urwał na moment, jakby dobierał słowa, krzywiąc się przy tym – … Ktoś był o krok przed nami.
Nagle jeden z pilotów rzucił coś półgłosem przez interkom. Mężczyzna odwrócił głowę, słuchając krótkiej wymiany, po czym jego postura nieznacznie się zmieniła - napięcie wróciło, prostując każdy mięsień w jego ciele.
Mamy ogon. Niezidentyfikowana jednostka. Utrzymuje dystans, nie odpowiada na wezwania... Chce pani pomóc się go pozbyć? - rzucił do Emilii, podchodząc do zamkniętych drzwi.
Transportem znów szarpnęło, tym razem mocniej, gdy pilot zwiększył prędkość. W oddali, gdzieś za strzelistymi budynkami, coś poruszało się w ich śladem; niewidoczne jeszcze wyraźnie, ale wystarczająco realne, by zmienić ewakuację w coś znacznie bardziej dynamicznego.

@Emilia Östberg @Anthony Whittaker
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 284
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemny "konsultant naukowy"
Lokalizacja: Nieznana
Status: Pozoruje swoją śmierć, poszukiwany przez ExoGeni i G-Novę, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 28.145
Medals:

Re: [Prywatny apartamentowiec] Lokal C56

4 maja 2026, o 22:59

Whittaker czuł się zgoła odwrotnie niż Emilia – nie czuł, że zaplątał się w coś krzyżując z nią drogi – z jego perspektywy sytuacja wreszcie zaczęła rozplątywać się i nabierać kształtów. Wątłych i niewyraźnych, ale postępowała ku konkretom. On oczywiście nie myślał o tym jaki stosunek ma do tego Emilia – spodziewał się, że właściwie to nie ma żadnego – ot, część pracy, kolejna misja, nawet lepsza niż typowa, bo z prywatnymi korzyściami. Nie posądziłby jej o rozterki na temat „przyjęcia” go. Sam zdecydowanie nie oczekiwał prostoty, mimo, że nie takich konkretnie komplikacji się spodziewał, nie w takim momencie i nie w takim miejscu. Ale to były szczegóły, które umykały w ogólnym rozrachunku sytuacji - Dobre - skwitował z pewnym wydźwiękiem komplementu sugestię dotyczącą zachowania się przy kamerach i postąpił zgodnie z nią. Tego właśnie oczekiwał od widma i jego zaufanie wracało powoli na właściwe tory po incydencie na statku - Jasne.

Transportowca SOC nie spodziewał się dostrzec jako środku transportu, o którym mówił komunikat, ale emblematy to nie wszystko. Dlatego ze sporą dozą nieufności podszedł do strażników, którzy również nie przypominali typowych funkcjonariuszy. Wykonał jednak polecenia oficera, mimo swojej nieufności, której nie omieszkał ominąć - Z całym szacunkiem, jaką właściwie mamy pewność, że faktycznie jesteście… - nie zdążył dokończyć prośby o zidentyfikowanie się i potwierdzenie przynależności, gdy zachowanie pilota przykuło jego uwagę bardziej. Zmrużył oczy zatem zamiast tego i przeanalizował ich słowa. Brzmiały… Prawidłowo. Chciał wyczuć tu nutę manipulacji czy kłamstwa, ale typowa dla niego paranoja zdawała się ucichnąć, jakby ich odpowiedzi i konkrety, które podawali były tymi konkretami, którymi być należą. Trudno byłoby mu to wyjaśnić, ale słowa i ton miał sens i postanowił zaufać, że wszystko jest tym, za co się podaje – zlepki słów pasowały do siebie i słowa, które padały zgadzały się z tym, co sam by powiedział realizując podobne zadanie, które oni zdawali się realizować. Bez nadmiernych, niepotrzebnych szczegółów, ale bez nad wyraz szerokich ogólników zarazem. Postanowił zaufać.

- Ja też dobrze strzelam - odparł nieskromnie za Emilię, niemal natychmiast po ostatnich słowach oficera, jakby spodziewał się ich jak i bycia pominiętym - Czy mogę? - położył jedną rękę na klamrze pasów gotów do odpięcia się, a drugą na kolbie karabinu wiszącego mu na plecach.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 298
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

Re: [Prywatny apartamentowiec] Lokal C56

5 maja 2026, o 00:29

- Nie, nie mamy - odpowiedziała funkcjonariuszowi. W tym momencie nie była jeszcze pewna, czy był tym, za kogo się podawał, ale z pewnością podążał za skryptem dobrze. Nie potrzebowała zresztą jego nakazu, by jak najszybciej wejść do transportowca z własnej woli. Podjęli już bowiem decyzję. Niewazne, czy transport był sprzymierzony, czy nie, wejdą na pokład i zrobią z niego użytek.
Nie musiała piorunować wzrokiem Whittakera, by zamilkł, gdyż ten zrobił to sam. Pomyślała sobie, że w zasadzie nie mają pewności, ale to już nic nie zmieni. Jeśli są oszustami, to sprawy rozstrzygną nie słowa, dedukcja czy trafne pytania, a nieco bardziej prymitywny, ale jednak czasami potrzebny środek.
Zajęła miejsce z tyłu transportowca z oczywistych powodów. Jeśli to jej szukali, to gdy tylko dopatrzyliby się jej przez szybę, zawiadomiliby o tym wszystkich. Zapięła się z cichym trzaskiem i założyła nogę na nogę.
Sprawy zaczęły wyjaśniać się dość szybko. Agent SOC przedstawił swoje własne spostrzeżenia, a w odpowiedzi otrzymał od Emilii kilka skinięć głową.
- Tak przeczuwałam - powiedziała w końcu. - Są łatwiejsze sposoby, by zweryfikować czyjąś obecność. Łatwiejsze, ale wolniejsze. Widocznie są pod presją czasu - prychnęła pod nosem. Nie musiała w zasadzie informować nikogo o tym, co wymyśliła, ale miała to do siebie, że czasami myślała głośno. Zresztą, Whittaker nie był durny. Może też wpadł na coś, co ona przeoczyła i razem ułożą w miarę kompletny obrazek.
- Lepiej późno, niż wcale - odpowiedziała w temacie ich przeniesienia. - Taki otwarty atak poniesie za sobą konsekwencje. Nie chciałabym być w skórze tego, kto zajmował się tu ochroną.
Za tak rażącą niekompetencję powinny polecieć głowy.
Statek. Oczywiście, że wysłali też statek.
- Naturalnie - odpowiedziała do funkcjonariusza. Już miała odpiąć się, dobyć karabinu i ruszyć do okna, lecz Anthony wyszedł z inicjatywą.
- Przydasz się, ale mam inny pomysł. Jeśli byśmy podlecieli, mógłbyś spróbować zakłócić im radar? Włamać się do systemów? Co do was, będę potrzebowała ognia zaporowego, by nie próbowali mnie zestrzelić, kiedy będę celować w pilota.
Oczywiście, jeśli Anthony nie mógł spełnić jej prośby, to zamierzała pozwolić mu dołączyć w kategorii drugiego snajpera. Wiadome było, że jej się przyda.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13441
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Prywatny apartamentowiec] Lokal C56

10 maja 2026, o 18:19

Próby zakłócenia sygnału 30%
-20 do rzutu na hackerskie umiejętności Whittakera
Rzut kością 1d100:
68


Strzał Emilii
+20 do rzutu za ekstremalne warunki
-10 do rzutu za ogień zaporowy
Pilot > 30 > Inny członek oddziału wroga > 60 > Pocisk w poszycie statku
Rzut kością 1d100:
55
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13441
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Prywatny apartamentowiec] Lokal C56

10 maja 2026, o 18:32

Transport SOC pruł przez przestrzenie Cytadeli z narastającym, metalicznym jękiem przeciążanych stabilizatorów. Za wąskimi iluminatorami rozciągały się warstwy konstrukcji stacji. Wszystko to migało i przesuwało się z zawrotną prędkością, gdy pilot wciskał jednostkę między kolejne ciągi komunikacyjne.
A gdzieś za nimi pozostawał ten sam punkt na sensorach. Uporczywy. Nieodpuszczający. Oficer SOC słuchał szybkiej wymiany danych płynącej przez kanał taktyczny, po czym odwrócił się do Emilii. W jego spojrzeniu nie było już tylko proceduralnej uprzejmości wobec Widma. Pozostała wyłącznie konkretna decyzja ... i uznanie jej kompetencji.
Możemy ich zgubić w ruchu miejskim albo spróbować zdjąć problem teraz – powiedział, jedną ręką podpierając się o ścianę podczas kolejnego manewru. – Jeśli ma Pani plan, to jest to właściwy moment na jego realizację.
Pilot nie czekał długo na instrukcje. Transport gwałtownie zmienił kurs, schodząc niżej między ciągi serwisowe i zewnętrzne platformy techniczne. Ściany stacji zaczęły przesuwać się niebezpiecznie blisko kadłuba, a światła zewnętrznych sygnalizatorów rozmywały się w smugach.
W pewnym momencie pilot rzucił krótko:
Zbliżamy się do nich.
Na bocznym ekranie pojawił się obraz ściganego pojazdu - smukły, ciemny ślizgacz o cywilnym profilu, ale poruszający się zbyt pewnie jak na przypadkowego uczestnika ruchu. Miał wyłączone identyfikatory, a jego trajektoria idealnie kopiowała manewry transportu SOC.
Oficer spojrzał na Anthony’ego, kiedy ten zgłosił zamiar działania.
Macie trzydzieści sekund. Może pan się odpiąć.
Blokady pasów puściły z krótkim kliknięciem. Wnętrze transportu zatrzęsło się lekko, gdy pilot wyrównał kurs na chwilę, dając minimalne okno stabilności. Anthony dopadł do bocznego terminala operacyjnego. Interfejs rozbłysnął błękitnymi liniami kodu i strumieniami danych, gdy podpiął omni-klucz do systemów transportu. Przez moment wszystko wyglądało obiecująco. Skan połączeń. Próba wejścia przez otwarte kanały komunikacyjne. Potem ściana. Nie dosłowna, a cyfrowa. Brutalnie skuteczna. Systemy ślizgacza odpowiedziały natychmiastowym zamknięciem portów, a na ekranie przemknęły sygnatury zabezpieczeń, które nie przypominały standardowego oprogramowania cywilnego. To nie były przypadkowe szyfry sklecone przez najemników. Ktoś przygotował ten pojazd na podobne próby. Terminal zapiszczał ostrzegawczo, odrzucając kolejne pakiety. Oficer SOC zaklął pod nosem.
W tym samym czasie Emilia zajęła pozycję przy bocznym włazie transportu. Jeden z funkcjonariuszy odsunął się bez słowa, robiąc jej miejsce, jakby instynktownie rozumiał, że w tej chwili lepiej nie wchodzić Widmu w drogę. Właz rozsunął się częściowo, wpuszczając do środka przeciąg i ryk powietrza opływającego kadłub. Ślizgacz pojawił się w polu widzenia. Blisko.Zbyt blisko. Emilia oddała strzał, jej palce musnęły spustu. Impuls wystrzelił przez przestrzeń z chirurgiczną precyzją, ale pilot wrogiego pojazdu zareagował w ostatniej chwili. Ślizgacz szarpnął gwałtownie w bok i pocisk zamiast przebić kabinę przeszedł przez fragment poszycia przy przedniej sekcji kadłuba. Rozbłysły iskry i fragmenty pancerza oderwały się od burty, wirując za pojazdem. Trafienie było solidne, ale nie śmiertelne, wróg nadal leciał.
Oberwali! – rzucił pilot na wewnętrznym kanale. – Ale utrzymują kurs!
Transport znów zakołysał się mocno, gdy ścigany ślizgacz zanurkował między dwie potężne kolumny infrastruktury Cytadeli. Alarmy na moment rozbłysły czerwienią. Oficer spojrzał na Emilię.
Chce Pani ponowić próbę? Jeśli mamy ich zdjąć, potrzebujemy czegoś mocniejszego niż uszkodzenie poszycia.
Wyrzutnia miała jeszcze dwa pociski, co dawało Östberg aż - tylko - dwie próby pozbycia się ogona.

@Emilia Östberg @Anthony Whittaker
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 284
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemny "konsultant naukowy"
Lokalizacja: Nieznana
Status: Pozoruje swoją śmierć, poszukiwany przez ExoGeni i G-Novę, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 28.145
Medals:

Re: [Prywatny apartamentowiec] Lokal C56

14 maja 2026, o 15:20

Anthony trzymając się uchwytu wewnątrz wyrażał ciche uznanie dla umiejętności pilota. Sam choć czuł się pewnie prowadząc niewielkie skycary, nie wyobrażał sobie wykonywać podobnych manewrów nawet najzwrotniejszymi z nich, a tutejszy kierowca potrafił wciskać się między ruch z gracją tancerza nawet taką cegłą w jakiej właśnie się znajdowali. Wydął usta i pokiwał głową, nawiązując kontakt wzrokowy z Emilią.

Wyjrzawszy na sylwetkę ścigającego ich pojazdu i jego styl przemieszczania się – jego precyzję w podążaniu za nimi zastanowił się, na ile nie jest to pojazd autonomiczny, sterowany przez WI. Albo i SI…Odpiął klamrę pasów bezpieczeństwa i uruchomił omni-klucz. Szum powietrza był ogłuszający, ale starał się go ignorować. Zdążył spróbować kilku robaków przez te krótkie okno czasowe, ale po kilku sekundach już wiedział, że ani jego umiejętności ani soft, który posiadał nie przebije się przez dalszą część zabezpieczeń - Nic z tego, nie widziałem wcześniej takich protokołów! - krzyknął, próbując przekrzyczeć hałas powietrza. Spojrzał na Emilię – naprawdę liczył, że tym razem trafi. Choćby z zawiści, że oni tym razem okazali się być lepsi niż Anthony.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 298
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

Re: [Prywatny apartamentowiec] Lokal C56

14 maja 2026, o 17:15

Sądziła, że nie będzie tu wymagany plan. Że po prostu przeprowadzą prosty manewr, ona strzeli i będą mogli się rozejść.
Powinna była wiedzieć, że tak nie będzie. Ktokolwiek ich ścigał, był przy tym bardzo nadgorliwy i wcale nie brakowało mu kompetencji, zwłaszcza w zakresie doboru ludzi. Nie mogła bowiem wskazać żadnych błędów, które popełniliby do tej pory, co było zaskoczeniem. Mało kto nigdy się o nic nie potknął. Wiedziała jednak, że to była kwestia czasu. Jeśli tylko zestrzeli ten statek, będą mogli spróbować przechwycić ocalałych, lub wydobyć coś z ich omnikluczy.
"Jeśli".
Okazało się jednak, że nie trafiła. To jest, trafiłaby, ale pilot był cwany i wykonał szybki manewr. Wyglądało na to, że będzie faktycznie potrzebowała planu. Spojrzała wyczekująco na Whittakera, lecz nie otrzymała odpowiedzi, która by ją zadowalała.
Kim, kurwa, są ci ludzie?
Wygląda na to, że będzie potrzebny jej plan.
- Tak - syknęła na oficera nim jeszcze na dobre dokończył zdanie. - Ale to nie zadziała w ten sposób. Zrobimy to inaczej.
Plan formował się sam. Nie było to nic skomplikowanego, bo nie znała dokładnie infrastruktury, którą będą mijać. Musiała zostawić dużo w gestii pilota.
- Potrzebuję, żebyście zgubili ich na chwilę, nabrali tempa. Wlecicie za budynek i zaczekacie tam, a gdy wylecą nam na spotkanie, zahamujecie. Pilot za dobrze umie kryć się sam. Wyceluję w silnik.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13441
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Prywatny apartamentowiec] Lokal C56

17 maja 2026, o 21:37

Szansa na zgubienie statku 50%
Rzut kością 1d100:
1
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13441
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Prywatny apartamentowiec] Lokal C56

17 maja 2026, o 22:16

Pilot nie zadawał pytań. Nie było czasu na dyskusję ani korekty. Potwierdził przyjęcie rozkazów od Widma krótkim skinięciem głowy i natychmiast zmienił kurs; tak gwałtowna, że przeciążenie docisnęło wszystkich do pasów i uchwytów, a świat za szybą rozpadł się na geometryczne smugi infrastruktury Cytadeli.
Wąskie korytarze przestrzeni serwisowej zamieniły się w labirynt światła i metalu. Ścigający ich transportowiec utrzymał jednak dystans, reagując niemal równolegle, jakby przewidywał każdy manewr SOC. Przez kilka długich sekund wyglądało to bardziej jak choreografia niż pościg; dwa obiekty przesuwające się między strukturami stacji z matematyczną precyzją, której nie powinno dać się osiągnąć w ruchu tak chaotycznym.
A potem ich statek zniknął. Dosłownie. Pojazd wykonał pozornie ryzykowny manewr, wślizgując się za masywną konstrukcję serwisową. Funkcjonariusze SOC wstrzymali oddech. Przeciwnik minął punkt, w którym powinien ich zobaczyć... i nie zauważył nic. Nim podjęli decyzję co dalej, ich statek wyskoczył z zasadzki jak wyrzucony sprężyną mechanizm, pojawiając się z boku, niemal na granicy martwego pola czujników wrogiej jednostki. Pilot wyrównał kurs.
Mamy go! – rzucił ktoś w kokpicie.
Teraz!
Emilia już była ustawiona. W momencie, gdy transport wroga wychylił się zza krawędzi struktury, odsłonięty i zaskoczony zmianą pozycji SOC, Widmo oddała strzał. Impuls przeciął przestrzeń idealnie, bez opóźnienia, jakby sama Cytadela na ułamek sekundy zatrzymała dla nich czas. Trafienie weszło idealnie w tylną sekcję napędu, w sam rdzeń silnika manewrowego. Rozbłysk był natychmiastowy i brutalny; nie eksplodował w klasycznym tego słowa znaczeniu, tylko gwałtownie rozerwał struktury energetyczne, które sprawiły, że statek zadrżał, skręcił w nienaturalny sposób i zaczął tracić stabilność, jakby nagle przestały obowiązywać go jakiekolwiek prawa fizyki.
Drugi impuls dokończył dzieła, wiązka przebiła się przez osłabiony układ i jednostka przeciwnika rozpadła się w kontrolowanym, ale nieodwracalnym dryfie ku awaryjnym sektorom stacji. Na sensorach zgasła ich sygnatura. Oficer SOC przez chwilę patrzył na odczyty, jakby upewniał się, że to nie błąd systemu.
Bez dwóch zdań zestrzelony – powiedział w końcu, a jego głos tym razem miał w sobie coś, co można było uznać za cień uznania. – Cel zneutralizowany.
Transport wyrównał kurs, wracając do stabilnego lotu. Kilka sekund później pilot znowu odezwał się przez interkom, tym razem spokojniej, jakby adrenalina została już odcięta przez procedury.
Za pięć minut lądujemy w Prezydium.
Oficer SOC odpiął się na moment od uchwytu, przeszedł dwa kroki w stronę Anthony’ego i zatrzymał się dokładnie na tyle blisko, by rozmowa nie musiała przebijać się przez hałas silników.
Whittaker – zaczął, tym razem już bez formalnego tonu, bardziej operacyjnie niż urzędowego. – Mam pytanie, które może być ważniejsze niż się wydaje.
Spojrzał na niego krótko, po czym zerknął na odczyty zewnętrzne, jakby upewniał się, że reszta zabezpieczeń trzyma się w ryzach.
Kto na Cytadeli ma zasoby i kontakty, żeby zorganizować coś takiego przeciwko Tobie? I przeciwko Widmu?
Transport SOC wszedł w stabilny korytarz podejścia, a w oddali zaczęły pojawiać się monumentalne struktury Prezydium.

@Anthony Whittaker @Emilia Östberg
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 284
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemny "konsultant naukowy"
Lokalizacja: Nieznana
Status: Pozoruje swoją śmierć, poszukiwany przez ExoGeni i G-Novę, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 28.145
Medals:

Re: [Prywatny apartamentowiec] Lokal C56

wczoraj, o 14:33

Anthonemu zrobiło się na ułamek sekundy głupio, że nie nadążał za Emilią. Mógł wpaść na coś podobnego. Tak szybko jak ta myśl się zjawiła, tak szybko jednak zniknęła, zagłuszona reakcją organizmu na nagłe przyspieszenie. Prawie stracił równowagę, musząc asekurować się drugą ręką z wciąż włączonym omni-kluczem. Wyjrzał do tyłu i znów – widząc mimetyczny ruch ścigającego ich pojazdu nie mógł oprzeć się wrażeniu, że to nie jest zwykłe, manualne sterowanie pilota. Albo nie jest to zwykły pilot. Spróbował przyjrzeć się uważniej.

Nie było mu jednak dane przyglądać się długo – pilot wyhamował i ukrył pojazd, w którym się znajdowali. Spojrzał po funkcjonariuszach, po Emilii, czekając i po krótkiej chwili przyspieszenie znów wbiło go w oparcie. Widząc jak pierwszy impuls trafił, kącik jego ust uniósł się do góry. Widząc drugie trafienie, oczy mu się zwężyły przy delikatnym uśmiechu. Dalej byli lepsi od nich. Ktokolwiek to był.

Ładnie – pomyślał, z wielkim uznaniem zarówno dla pilota, jak i dla Emilii, a zaraz po tym odezwała się ponownie jego wcześniejsza ciekawość - Nie sprawdzimy wraku? - zapytał, nie mogąc się powstrzymać. Jego zdaniem była to fenomenalna okazja do ustalenia w końcu, kto i co ich ściga. Jakakolwiek informacja była obecnie bardzo cenna.

Słysząc pytanie oficera, nie odpowiedział z początku nic poza cichym „Hmm”, jakby zaskoczony tak bezpośrednio zadanym pytaniem od razu po akcji. Nieświadomie skrzywił się tylko, zagryzając kącik wydmiętych na bok warg, kierując oczy w przestrzeń przed sobą w niemal teatralnym, choć szczerym i całkowicie odruchowym grymasie. Czuł, jakby nie chciał udzielić nieprawidłowej odpowiedzi. Problemem było to, że to w rzeczy samej mógł być naprawdę ktokolwiek, bazując na dotychczasowych informacjach. W jego mniemaniu zarówno G-Nova, ExoGeni, Cerberus – wszyscy to są potężni gracze, którym zabrał coś bardzo cennego i wszyscy mogą być zdesperowani na tyle, żeby odważyć się sabotować Cytadelę. Co swoją drogą, jest mniej skomplikowane niż mogłoby się wydawać, jak się okazuje. Według niego, najbardziej odważna do takich bezpruderyjnych akcji jest G-Nova, z kolei najbardziej i najdłużej szkodził swoją działalnością ExoGeni, a największe możliwości wykonania takiej akcji i korzyści z niej miałby Cerberus. Wszyscy pasowali jako potencjalni kandydaci w tym samym stopniu, tylko z innych powodów. O ile oczywiście to nie była łączona operacja we współpracy. Przebiegła mu przez umysł też myśl o Handlarzu Cieni, ale postanowił nie poruszać tego tematu tutaj.

Odpowiedź w takim razie może nie powinna polegać tak naprawdę na ocenie możliwości wykonania ataku, a możliwości liczenia się z konsekwencjami bycia na nim przyłapanym. Albo…

Nawiązał kontakt wzrokowy z Emilią. …Albo na wspólnej wojnie, na której i tak zależy wszystkim zebranym. Po tym spojrzeniu pewnie już wiedziała, co powie, zanim to powiedział na głos.
- Musimy przyjrzeć się temu bliżej, bo ciężko stwierdzić tak, o, ale jeśli już miałbym, to najprawdopodobniej Cerberus. Pasowałoby to do zabezpieczeń, nie mogłem ich złamać a Korposi aż tak w nie nie inwestują. Poza tym, Cebrerus werbuje więcej inżynierów WI i SI niż firmy biotechnologiczne, bo aktywniej prowadzą badania technologiczne niż reszta, również nad technologią gethów, co by zresztą tłumaczyło asystę pilota – lecieli w ślad za nami jakbyśmy ich holowali - wyrecytował po chwili namysłu, sprawiając może wrażenie żywego komputera, który potrzebował chwili na przeanalizowanie sytuacji, po czym natychmiastowo wypluwał cały wynik od razu. Nie miał oczywiście żadnej pewności, czy to oni, ale czy kogokolwiek to obchodziło? Oficer chciał usłyszeć odpowiedź, z której zda raport. Rada będzie chciała zwalić ten pierdolnik na kogoś i będą potrzebować kogoś, kogo się za nimi wyśle. Kto ich zna. A tak się składało, że w liście priorytetów akurat Cerberus był na szczycie listy Emilii. Więc czemu akurat tam też nie przekierować Rady? Ten atak to też pretekst na zwiększenie wolnej ręki tej dwójki, a może i zwiększenie budżetu. I zbudowanie zaufania, żeby potem - lub równolegle - ruszyć za korpo, zwłaszcza jeśli faktycznie współpracują ze sobą przeciwko Whittakerowi i Östberg.

Tego Rada już nie pozostawi bez odpowiedzi. W głębi ducha, cieszył się, że ktoś chciał ich tutaj zastrzelić. Wyszło na korzyść.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 298
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

Re: [Prywatny apartamentowiec] Lokal C56

dzisiaj, o 03:42

Wszystko poszło tak, jak tego oczekiwała. Nikt nie stawiał protestu, czy to z obaw o sprzeciwienie się Emilii, czy z tego, że uznali jej plan za rozsądny. Ich pobudki nie były dla niej aż tak istotne, jak same rezultaty. Postanowili podążyć za jej planem i wykonali go tak, jak oczekiwała. Bez większych trudności udało im się wpierw nabrać dystansu, a potem skryć.
Idioci nawet nie wiedzieli, co ich trafiło. Nie zdążyli obrócić statku. Nawet przy zręcznym pilocie, to po prostu była za ciężka maszyna, by obrócić ją tak nagle i tak szybko.
Na wszelki wypadek wycelowała jednak w bok silnika, gdyby rywal spróbował jeszcze manewrować. Okazało się jednak, że nie było to konieczne. Sparaliżowała na chwilę prom, a potem poprawiła dla korekty. Z pewną satysfakcją w oczach obserwowała wybuch. Gdy zaś prom zaczął pikować, jakby nagle przypomniał sobie o prawach fizyki, oparła karabin o ziemię po zabezpieczeniu go z pewną dumą. Nie osiadła jednak na laurach, tylko przytomnie odpowiedziała Anthony'emu:
- Zbyt ryzykowne, mogą mieć przyjaciół - a ich ekstrakcja była teraz priorytetem. Gdyby po pozbyciu się ich weszli w potencjalną pułapkę, pozbyliby się jakiejkolwiek przewagi, jaką teraz zyskali nad przeciwnikiem. Zależało im personalnie na Emilii i Anthonym. Nie powinni więc narażać się personalnie. Nie teraz. - Powiadomcie kogokolwiek, kto jest na ziemi. Wątpię, by zdążyli ich złapać, ale może wydostaniemy coś z systemów statku - wydała rozkazy tonem kobiety, która nawet nie tyle co nie znosiła sprzeciwu, co w ogóle go nie oczekiwała.
Musiała jednak przyznać, że pierwotnie jej też przeszło to przez myśl. Nie wiedziała na ile może ufać partaczom z SOC, nawet, gdyby udało im się złapać jakiś trop. Ostatecznie uznała jednak, że sprawy powinni rozwiązać ze sporą dozą ostrożności, mającą tłumić ambicję. Na tę drugą przyjdzie oczywiście czas, choć wpierw trzeba było odkryć z kim dokładnie mają do czynienia.
Pogrążona we własnych rozmyślaniach, nie zadała pytania, które było jednak dość oczywiste. Zastanawiała się za motywacjami za tym, by funkcjonariusz zadał je w tym momencie, oraz konkretnie jemu, z wyłączeniem Widma. Czemu niby on miał wiedzieć lepiej, niż ona? Nie mieli podejrzeń, by czuć się w tym wszystkim nierówni, chyba, że motywacją stojącą za tym pytaniem był duet czystej niechęci i braku zaufania do potencjalnego świadka. Wtedy mogła to zrozumieć, choć absolutnie tego nie popierała. Miała póki co wystarczająco zaufania do Whittakera, by nie oskarżać go o wstrzymywanie informacji, które mogłyby być kluczowe.
- Są dość odważni, by atakować teraz, a nie wcześniej - chrząknęła. Gdyby chcieli ich zlikwidować, zrobiliby to w o wiele wygodniejszych dla siebie warunkach. Mogli bowiem zabić ich w dokach. Zaczaić się przy jej statku. To, że próbowali zrobić to w barze i na Cytadeli, ale nie w dokach, sugerowało jej, że pragnęli dać im pewną szansę...lub po prostu nie skorzystali z okazji. Błędy w sztuce też się zdarzały.
Ostatecznie pomyślała sobie, że to dobrze, że zostali teraz zaatakowani. Rada będzie musiała rozpatrzyć ich sprawę pozytywnie. Zareagować decyzyjnie na taki jawne i agresywne działania wobec Widma. Może o to im chodziło? Ale czemu? To zakrawało już, cholera, o paranoję. Uspokój się, Östberg, pomyślała.

Wróć do „Krąg Prezydium”