Bulwark był pewnym plusem, który wynikał z ich niestandardowego powrotu z systemu Acherona. Jeszcze dobę temu planowała natychmiast go sprzedać i pozyskać Kodiaka, który mógł z większym przekonaniem imitować pojazdy cywilne, teraz nieszczególnie jej się do tego śpieszyło. Współpraca z Kestrel miała dużo więcej plusów niż minusów, ale z każdym kolejnym elementem tego jednego, kurewsko skomplikowanego zlecenia coraz mniej mogli działać po kryjomu, a coraz bardziej odsłaniali się na potencjalną walkę bezpośrednią.
Skinęła głową, usatysfakcjonowana drobiazgowym wyszczególnieniem czasu, który potrzebowali. Świadomość konkretnej godziny zejścia do hangaru podniosła poziom jej adrenaliny w ten charakterystyczny sposób, do którego przywykła, a który pojawiał się przed każdym zejściem na powierzchnię celem wykonania zadania.
- Zróbcie, co możecie. Nasz oryginalny transport na planetę się wypierdolił - westchnęła, przenosząc swój wzrok na Kestrel, która, choć jakby niechętnie, przyznała, że Castell miał dużo większe szanse na bezproblemowe lądowanie na planecie. - W razie czego opchniemy zmodyfikowanego Bulwarka za więcej, albo obciążymy kosztami modyfikacji zleceniodawcę.
Uśmiechnęła się pod nosem, jak gdyby zleceniodawca wcale nie znajdował się w tej chwili w pomieszczeniu, nawet w postaci holograficznej wyświetlanej przez drona.
- Idziecie wszyscy - postanowiła, nie bez kilku sekund milczenia. W teorii zejście większą grupą na powierzchnię było obarczone ryzykiem - oraz większymi kosztami dla niej, jako kapitan oferującej większą stawkę za wysokie ryzyko - ale wciąż plasowali się w kategorii małego oddziału. - Czy któreś z was ma bogate doświadczenie z Czarną Strażą? - dodała, zerkając na Jorama, którego wiadomość utkwiła jej w głowie. - Ten na Quebui był kawałem skurwysyna, nie mówiąc o tym, że rozpuścił się jak żelatyna.
Sięgnęła do ładownicy, wydobywając ze środka paczkę papierosów, byle tylko czymś zamordować obrzydliwy posmak, który został jej na języku po premium al-dente zakupionym przez Saiyę.
- Według twoich raportów, możemy się też spodziewać zautomatyzowanych systemów obronnych i mechów - dodała, wspominając przesłane przez fixerkę pliki. - Gdybym była tajną jednostką wojskową należącą do jednej z ras Cytadeli, miałabym w kieszeni sposób na wymazanie wszystkich danych na wypadek skutecznej infiltracji. Możliwe, że będziemy musieli najpierw skupić się na przejęciu systemów zanim zaczniemy grzebać im w szufladach.
@Mistrz Gry




Lub co bardziej prawdopodobne, niezbyt interesowała go reszta.
Cokolwiek ich kwatermistrz miał przez to na myśli, jego mina, chociaż odmienna od ludzkiej, nie sugerowała pozytywnych wrażeń. Turianin zmarszczył łuki brwiowe i skrzyżował ramiona, opierając się większością ciężaru na oparciu krzesła. Kestrel przyglądała mu się przez chwilę, nim przeniosła wzrok na Hawk.

