Dead man tell no tales.
Właściciel: Jeanette Hawkins
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3037
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Sala odpraw

14 maja 2026, o 15:56

Bulwark był pewnym plusem, który wynikał z ich niestandardowego powrotu z systemu Acherona. Jeszcze dobę temu planowała natychmiast go sprzedać i pozyskać Kodiaka, który mógł z większym przekonaniem imitować pojazdy cywilne, teraz nieszczególnie jej się do tego śpieszyło. Współpraca z Kestrel miała dużo więcej plusów niż minusów, ale z każdym kolejnym elementem tego jednego, kurewsko skomplikowanego zlecenia coraz mniej mogli działać po kryjomu, a coraz bardziej odsłaniali się na potencjalną walkę bezpośrednią.
Skinęła głową, usatysfakcjonowana drobiazgowym wyszczególnieniem czasu, który potrzebowali. Świadomość konkretnej godziny zejścia do hangaru podniosła poziom jej adrenaliny w ten charakterystyczny sposób, do którego przywykła, a który pojawiał się przed każdym zejściem na powierzchnię celem wykonania zadania.
- Zróbcie, co możecie. Nasz oryginalny transport na planetę się wypierdolił - westchnęła, przenosząc swój wzrok na Kestrel, która, choć jakby niechętnie, przyznała, że Castell miał dużo większe szanse na bezproblemowe lądowanie na planecie. - W razie czego opchniemy zmodyfikowanego Bulwarka za więcej, albo obciążymy kosztami modyfikacji zleceniodawcę.
Uśmiechnęła się pod nosem, jak gdyby zleceniodawca wcale nie znajdował się w tej chwili w pomieszczeniu, nawet w postaci holograficznej wyświetlanej przez drona.
- Idziecie wszyscy - postanowiła, nie bez kilku sekund milczenia. W teorii zejście większą grupą na powierzchnię było obarczone ryzykiem - oraz większymi kosztami dla niej, jako kapitan oferującej większą stawkę za wysokie ryzyko - ale wciąż plasowali się w kategorii małego oddziału. - Czy któreś z was ma bogate doświadczenie z Czarną Strażą? - dodała, zerkając na Jorama, którego wiadomość utkwiła jej w głowie. - Ten na Quebui był kawałem skurwysyna, nie mówiąc o tym, że rozpuścił się jak żelatyna.
Sięgnęła do ładownicy, wydobywając ze środka paczkę papierosów, byle tylko czymś zamordować obrzydliwy posmak, który został jej na języku po premium al-dente zakupionym przez Saiyę.
- Według twoich raportów, możemy się też spodziewać zautomatyzowanych systemów obronnych i mechów - dodała, wspominając przesłane przez fixerkę pliki. - Gdybym była tajną jednostką wojskową należącą do jednej z ras Cytadeli, miałabym w kieszeni sposób na wymazanie wszystkich danych na wypadek skutecznej infiltracji. Możliwe, że będziemy musieli najpierw skupić się na przejęciu systemów zanim zaczniemy grzebać im w szufladach.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13446
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Sala odpraw

17 maja 2026, o 16:30

Kestrel uśmiechnęła się krótko po jej słowach, chociaż ten gest nie sięgnął jej oczu. Piratka widziała w nich cień tej samej chłodnej kalkulacji, która wyszła z niej wcześniej, jeszcze gdy rozmawiały w kajucie - i teraz, podobnie jak wcześniej, ta emocja najpewniej była skierowana w stronę brata fixerki, a nie Hawk lub Wraitha. Koszt modyfikacji był nieplanowanym wydatkiem, który swoje źródło miał w niesubordynacji jej brata i który nie wydarzyłby się, gdyby nie jego czyny. Rachunek, który Kestrel tak skrzętnie i bez sprzeciwu pokrywała, teraz stał się przez niego cięższy o kilka linijek i piratka miała przeczucie, że fixerka dokładnie notuje wszystko to, na co Rhys ją naraził.
- Dobra. To jakby ktoś mnie szukał, to będę w hangarze - odrzucił od razu Stadtford, gdy tylko Hawk ogłosiła swoją decyzję. Pochylił się nad stołem i zgasił papierosa w popielniczce, po czym odsunął krzesło i wstał. Najwyraźniej uznał, że każda minuta jest na tyle ważna, że nie planował tracić czasu na dalsze słuchanie, skoro i tak miał swoje zajęcia.
Lub co bardziej prawdopodobne, niezbyt interesowała go reszta.
Jedyny obecny w pomieszczeniu turianin zerknął na rudowłosego, po czym przeniósł wzrok na Hawk, gdy usłyszał jej pytanie i skinął krótko głową.
- Nie powiedziałbym, żeby było bogate, ale co nieco wiem - odparł mruknięciem. - Członkowie Czarnej Straży są nieco jak Widma wewnątrz Hierarchii Turian, ale ich działania są z reguły o wiele bardziej skryte i skierowane na obronę interesów Hierarchii, nawet jeżeli oznacza to misje poza jej granicami.
- Oddziały specjalne od brudnej roboty? - rzuciła Telvos, przekrzywiając lekko głowę. Joram skinął krótko własną.
- Mają własne komórki. Jedne bardziej... publiczne, inne mniej. Znam plotki. - Z gardła turianina wydostał się krótki, napięty pomruk. - Miałem też kiedyś przelotne spotkanie z jednym z ich oddziałów. Dawno temu.
Cokolwiek ich kwatermistrz miał przez to na myśli, jego mina, chociaż odmienna od ludzkiej, nie sugerowała pozytywnych wrażeń. Turianin zmarszczył łuki brwiowe i skrzyżował ramiona, opierając się większością ciężaru na oparciu krzesła. Kestrel przyglądała mu się przez chwilę, nim przeniosła wzrok na Hawk.
- Nie sądzę, żeby od razu uruchomili systemową czystkę kiedy tylko wejdziecie, ale to teoretycznie możliwe - przyznała, wracając tematem do słów piratki. - Tak samo jak to, że zaczną to robić od razu, gdy wparuje tam Rhys, jeszcze nim nie będzie was na planecie. Macie jakieś środki, którymi moglibyście to w razie czego powstrzymać, gdyby kapitan Anathemy tego nie uwzględnił?
- Na pewno nie zdalnie. Nie tym razem - odpowiedziała od razu Sayia, wykonując niewyraźny gest w stronę hologramu planety unoszącego się nad stołem oraz otulającej go wiecznej pokrywy burzowej.
- Czyli idziesz z nami na powierzchnię? - podsunęła Ryana uprzejmie, łącząc dłonie przed sobą. Techniczka zaśmiała się cicho, po czym sięgnęła do swojego pudełka z jedzeniem. Ale sekundę później rolka sushi, umieszczona między dwoma pałeczkami, zawisła na progu jej ust, gdy techniczka zamarła z otwartą buzią, nagle uświadamiając sobie, że asari mogła nie żartować. Spanikowane spojrzenie przesunęło się na Hawk.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3037
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: Sala odpraw

19 maja 2026, o 15:54

Widma znała aż nazbyt dobrze. Tych, którzy pomimo nadanych im uprawnień wciąż stanowili reprezentatywną chlubę Rady Cytadeli i tych, którzy wykorzystywali je by unikać jakichkolwiek konsekwencji. Nawet w najbardziej elitarnych szeregach Cytadeli byli ci mniej i bardziej niebezpieczni, jednak reprezentowany przez nich ogólny poziom nakazywał ostrożność przy bliskim kontakcie.
Podejrzewała, że mechy i inne systemy obronne będą dla nich dużo mniejszym problemem niż potencjalni, rozpływający się turianie w swoich pancerzach.
- Możemy założyć, że będą śmiertelnie niebezpieczni - westchnęła, bo to, co miał do powiedzenia na ich temat Joram z grubsza pokrywało się z jej świadomością tego jak działały oddziały specjalne Przymierza. Pewne analogie były nie do uniknięcia w przypadku podobnie zorganizowanych ras, a ich podobieństwa jedynie nakreśliła wojna pierwszego kontaktu. - Jeśli na miejscu będziemy musieli się rozdzielić, nigdy nie zaczynajcie walki z nimi w pojedynkę. Nie jest warta ryzyka. Eliminacja przeciwnika ma drugorzędny priorytet.
W idealnym świecie udałoby im się wylądować na planecie, zabrać to, co chcieli zabierać i wylecieć zostawiając resztę za sobą. Wiedziała, że w tym wypadku nie będzie to możliwe - ale dla niej priorytetem było przetrwanie własnej załogi oraz zebranie tylu schematów, ile będą w stanie. Honorowa eliminacja wszystkich po kolei miała być jedynie efektem ubocznych.
- Naszym celem jest pozyskanie tak wielu schematów i danych wywiadowczych, ile nam się uda. Potrzebujemy na miejscu sprawnego inżyniera. Drugi zespół będzie takiego miał - mruknęła, strzepując nadmiar popiołu z końcówki papierosa do podsuniętej popielniczki. - Jeśli nie chcesz schodzić na dół, ktoś inny będzie musiał mi wystarczyć - dodała, z ale unoszącym się w powietrzu jak dym, który wypuściła z ust. - Odludna placówka elitarnych oddziałów Czarnej Straży musi być wypakowana tajną technologią, o której nie słyszeli nawet w Przymierzu. Podejrzewam, że znajdę innego ochotnika, który chciałby przyjrzeć jej się z bliska.
Kącik jej ust podjechał w górę w prowokacyjny sposób, choć jakaś opiekuńcza część jej również była niechętna na ten pomysł. Saiya miała dużą wartość, nie chciała zrzucać na dziewczynę dużego ryzyka - ale mogła się przydać.
- Z drugiej strony, w wypadku, gdyby Rhys wrócił na Anathemę przed nami, Wraith nie może zostać bezbronny - dodała po krótkiej chwili, spoglądając na Kestrel. - Nie możesz dać mi gwarancji, że załoga nie zbuntuje się przeciwko tobie gdyby udało mu się wrócić. Nie mogę zabierać wszystkich, najlepszych ludzi ze sobą i zostawiać za sobą statku, który ma mniejsze możliwości obronne.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13446
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Sala odpraw

19 maja 2026, o 22:34

Wszyscy potwierdzili i przytaknęli, dając znać, że przyjęli do wiadomości jej ostrzeżenie. Saiya za to niemal od razu pokręciła głową, odkładając kawałek sushi z powrotem do pudełka.
- To dobrze. Z przyjemnością obejrzę tą tajną technologię, gdy mi ją przyniesiecie - odpowiedziała bez zawahania. W jej oczach dalej tliła się niepewność, gdy ponownie pokręciła głową przecząco, jakby upewniając się, że nie zostanie to pominięte. - Ja jestem udomowionym rodzajem hakera, dobra? Takim, którego trzyma się w domu na miękkich poduszkach i karmi drogą karmą z puszek. Nie takiego, którego wysyła się na powierzchnię niebezpiecznych planet, żeby walczył z oddziałami turiańskich Widm. Jeszcze bym przez przypadek kogoś z was postrzeliła, poważnie - dodała pospiesznie.
- Stadtford poradzi sobie ze zgrywaniem danych i przeszukiwaniem serwerów, ale możemy zapytać Sykesa czy z nami pójdzie - odezwał się Nephiett, unosząc omni-klucz i zerkając na jakąś wiadomość na jego ekranie. - Albo któregoś z techników z drugiej zmiany. Robinson służył jeszcze z nami na Neptunie, więc wie jak trzymać karabin, a służył w jednostce jako inżynier bojowy. Gdy będzie po wszystkim, możemy się zastanowić nad zrekrutowaniem kogoś specjalnie z takimi predyspozycjami. Brakuje nam kogoś w pełni technicznego do oddziału ogniowego, a kto jednocześnie nie pełni istotnej roli okrętowej.
Kestrel przysłuchiwała się im w milczeniu, ale gdy Hawk zwróciła się bezpośrednio do niej, obróciła ku niej twarz. Stała z dłońmi złączonymi za plecami, rozluźniona, a na pytanie piratki skinęła krótko głową.
- Nie mogę - potwierdziła otwarcie, ale nie wyglądała na specjalnie niepewną lub urażoną tą uwagą. - Ale uważam to za wielce nieprawdopodobne. To ja im płacę, nie on. Wiedzą, że jeżeli mnie zdradzą, to nie będą mieli zbyt świetlanej przyszłości w Sojuszu. Nie sądzę, żeby teraz sprzeciwiali mi się świadomie, ale dowiemy się tego po kontakcie z Anathemą.
Przekrzywiła nieznacznie głowę, pomimo swoich słów poddając komentarz Hawk pod analizę.
- Niemniej, jeżeli się mylę i sytuacja wygląda inaczej, to oczywiście najrozsądniej jest nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka, że tak to ujmę - dodała, pozwalając sobie na cień uśmiechu, który po chwili zniknął. - Zaproponowałabym, że możecie zabrać ze sobą ludzi z Anathemy, ale domyślam się, że brak obopólnego zaufania będzie niewskazany tam na dole.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3037
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Hawk

20 maja 2026, o 22:55

Nie zamierzała do niczego zmuszać Sayi. Jej umiejętności stanowiły świetne uzupełnienie dla załogi Wraitha ale nie przekładały się na jej wartość w walce na bliski kontakt. Potrafiła zrobić bardzo wiele zarówno na pokładzie statku jak i zdalnie, wspierając oddział naziemny, ale nie było to w żaden sposób związane z jej umiejętnościami strzeleckimi.
- Stadtford będzie nam musiał wystarczyć - odparła krótko, nie zamierzając zabierać z pokładu ani Sykesa, ani Robinsona. Mogli mieć większą wartość na miejscu w razie, gdyby coś poszło nie po myśli jej lub fixerki. - To dobrowolna robota.
Ich wsparciem na dole miał być Castell.
Jeśli nie uda im się pozyskać tylu schematów, na ilu zależałoby Kestrel, w żaden sposób nie było to ich winą. Sama w sobie już ryzykowała dużo bardziej, niż planowała, przez czyny jej brata - nie zamierzała przy tym ryzykować zbędnie życiem swojej załogi po to, by spróbować wypełnić lukę w tym przedsięwzięciu, którą stworzył Rhys.
- Jeśli nie masz stuprocentowej pewności, że będą ci posłuszni, będą potencjalnym problemem - mruknęła, dogaszając końcówkę papierosa o dno popielniczki, w której pozostał wraz z tym zostawionym przez Reda.
Co prawda poprzednie rozmowy sugerowały jej, że załoga Anathemy mogła stać nieco bardziej po stronie zastępczyni kapitana, odpowiadającej przed Kestrel, ale nie zamierzała stawiać na to swoich pieniędzy.
- Dron wybiera się na przejażdżkę z nami - poinformowała jeszcze, wskazując urządzenie Kestrel, na wypadek gdyby było to niejasne dla Nephietta lub Adamsa. - Wydaje mi się, że to wszystko.
Odsunęła krzesło od stołu, podnosząc się z siedzenia. Nie zamierzała spędzać zbyt wiele czasu na rozważania, kiedy mogła w tym czasie coś zjeść, oraz przy tym uniknąć oceniającego spojrzenia swoich zastępców.
- Mostek za trzydzieści minut - dodała krótko do pozostałych i, jeśli fixerka nie miała niczego do dodania, dezaktywowała jej drona.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13446
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Sala odpraw

22 maja 2026, o 13:52

Sayia westchnęła ze słabo skrywaną ulgą, a Nephiett skinął krótko głową, przyjmując to do wiadomości. Kestrel również przytaknęła w milczeniu, nie naciskając na pozyskanie wsparcia z drugiego okrętu. Chociaż nie wydawało się, żeby miała jakiekolwiek przeszkolenie bojowe, widać musiała wiedzieć jak delikatne i ważne jest zaufanie do swoich towarzyszy w trakcie walki, szczególnie w warunkach bojowych, które były tak niebezpieczne jak te, do których niedługo mieli zostać wrzuceni i gdzie każda chwila zawahania lub wzajemnej wrogości mogła dać przewagę im przeciwnikom. Anathema była niewiadomą - podobnie jak latający na jej pokładzie mieszkańcy systemów Terminusa.
Sytuacje życia i śmierci były zarówno najlepszym, jak i najgorszym miejscem na zawiązywanie nowych przyjaźni i testowanie zaufania.
- A dron jest zabezpieczony przed elektromagnetyczną interferencją? - zapytał Joram, przenosząc turiańskie źrenice na fixerkę. Kobieta skinęła nieznacznie głową, ale zrobiła to z ociąganiem.
- Nie wiem czy na aż taką skalę, więc najlepiej będzie jeżeli wyłączycie go na czas podróży i włączycie z powrotem już we wnętrzu placówki - odpowiedziała po chwili namysłu, ale kierując swoje słowa do Hawk. Najwyraźniej uznała, że to piratka jest głównym opiekunem drona.
- W porządku. Znacie swoje zajęcia - podjął Nephiett, przygaszając własny omni-klucz. Fixerka skinęła głową na pożegnanie i transmisja urwała się, a holograficzne obrazy zniknęły, uwalniając wnętrze sali odpraw ze swojej projekcji. Scott zaplótł dłonie za plecami, Sayia zaczęła zbierać pudełko po sushi, a Ryana schowała szklany koralik do kieszeni; po pomieszczeniu poszedł się szmer odsuwanych krzeseł oraz zgrzytania metalu, gdy wszyscy obecni zaczęli się podnosić i zbierać do wyjścia. Hawk nad tym tłumem wyłapała wbity w siebie wzrok Adamsa, ale gdy spojrzała w jego stronę, mężczyzna bez słowa oderwał się od ściany i wyszedł na zewnątrz.
Wszyscy zaczęli opuszczać salę. Gdy ona jako ostatnia ruszała w stronę wyjścia, jej omni-klucz niespodziewanie piknął cicho sygnałem nadchodzącej wiadomości.

R pisze:Jeżeli naprawdę chcesz jej pomóc, to zrezygnuj z tego zlecenia.

Wiadomość była lakoniczna, ale nie pozostawiała wątpliwości co do jej nadawcy. Jeżeli jednak Hawk spróbowała odpisać, tym razem odpowiedź zwrotna nadeszła błyskawicznie w chwili nadania.

UŻYTKOWNIK NIEAKTYWNY LUB POZA ZASIĘGIEM BOI KOMUNIKACYJNEJ
Następne trzydzieści minut upłynęło bez żadnych niespodzianek. Hawk zjadła na szybko posiłek w mesie, która była opustoszała - od momentu wyjścia z Przekaźnika Masy, cały okręt postawiony był w tryb oczekiwania bojowego i wszyscy albo znajdowali się na swoich stanowiskach, albo odpoczywali na drugiej zmianie. Jedzenie uzupełniło nieco jej siły, pozwalając lekom od Vinnet na dobre zakorzenić się w jej ciele i otulić je znajomym całunem odrętwienia, które pozostawiło zaledwie sztywność mięśni i samo wspomnienie towarzyszącego im bólu.
Gdy dotarła na mostek, większość jej oddziału już tam czekała. Brakowało tylko Stadtforda, który najpewniej wciąż był w hangarze i pomagał Stokesowi doprowadzić ich nową furę do stanu, który będzie chociaż trochę odróżniał ją od żelaznej cegłówki, który wypuszczą ich w atmosferze Hexa. Sama planeta natomiast przywitała ją swoim widokiem od razu po przekroczeniu progu pomieszczenia, tym razem nie w formie odległej wizualizacji, a faktycznej projekcji na żywo, unoszącej się nad centralnym stanowiskiem dowodzenia.
Nephiett odsunął się nieco na bok, robiąc Hawk miejsce przy głównej konsoli. HEX-213, widziany z orbity, miał barwę brudnej, skotłowanej szarości, która przelewała się ponad lazurowymi skrawkami ukrytej pod warstwą chmur skalnej powierzchni. Radar pokazywał odległość zaledwie parunastu minut świetlnych od Wraitha.
- Na razie bez niespodzianek - poinformował ją Scott, błądząc wzrokiem po wskazaniach. - Jesteśmy gotowi do prób kontaktu.
Anathema unosiła się na niskiej orbicie planety w bezruchu.

@Hawk

Wróć do „Wraith”