Stolica, skolonizowanego przez asari, Illium. Nowoprzybyłym jawi się jako piękne, niekiedy doskonałe miasto, co często potrafi zmylić - tutejsi mówią, że Nos Astra potrafi być równie zdradliwe i niebezpieczne, co Omega. Często porównywane jest do Noverii przez swoje zaangażowanie w politykę handlu.

Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3041
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Dzielnica mieszkalna

12 maja 2026, o 16:51

Jej wzrok powiódł za Reyes gdy ta wstała od stołu by zamówić dla nich kolejkę. Najwyraźniej podzielała preferencje detektyw, której absolutnie do niczego się nie śpieszyło i również Luna pragnęła jeszcze spędzić trochę czasu w barze. Hawkins była innego zdania - zresztą, tak jak pozostali, chciałaby mieć to wszystko z głowy możliwie jak najszybciej. Mieli teraz przewagę bycia anonimowymi, a przynajmniej taką mogła mieć nadzieję. Ta przewaga topniała z każdą minutą, dając złemu korpo możliwość zorientowania się w sytuacji i przypisania nazwisk do tych, którzy zostali wysłani ich tropem.
- Dzielimy ten sam cel - dodała, zachęcając kobietę do posłuchania zaproszenia wystosowanego przez Strikera. Obecność policjantki nie mogła im zaszkodzić w obecnej chwili, mogła jedynie im pomóc - dodatkowa siła ognia, potencjalna odznaka, za którą mogliby się zasłonić a w wypadku, gdyby nie było im już po drodze, mieli przewagę by wyszło na ich. - Może nawet wielkiemu korpo ten jeden raz się nie upiecze w tym mieście. Nie chciałabyś tego zobaczyć?
Podejrzewała, że gówno obejdzie to wielkie korpo, ale na wypadek, gdyby tak nie było, Farrah mogłaby doświadczyć pewnego aktu buntu, na który sama nie mogła sobie pozwolić - a w razie problemów umyć ręce, zrzucając na ich winę. Dla Jean był to argument najlepszy ze wszystkich.
Sięgnęła do ładownicy, wyciągając ze środka paczkę papierosów. Wysunęła jednego z nich, odruchowo nie oferując ani jednego pozostałym - nawyk, który wyrobiła sobie na pokładzie pirackiej łajby, gdzie fajki znikały jako pierwsze. Nawet te podłe, które paliła ona.
- Wskaż nam nasz adres. Jest już późno, nieprzyzwoicie do kogoś pukać o tej porze - zaoferowała, wsuwając papierosa do ust. Podbródkiem wskazała siedzącego naprzeciw Skaxa. - Nasz quarianin pójdzie dobijać się do drzwi Nerwuska, żądając od niego natychmiast pomocy. Fakt tego, że jest jego bratem z innej matki na pewno nie pomoże.
Wyciągnęła zapalniczkę, odpalając końcówkę papierosa i zaciągnęła się dymem, posyłając go w stronę sufitu.
- Wtedy przyjdziesz ty, żeby wywabić go z tej opresji. Powiedzmy, że śledziłaś Skaxa na naszą prośbę, bo to nasz kolega, który chciał wziąć sprawy we własne ręce - oferowała, snując własne rozważania. - Wyjdziesz na miłą i bohaterkę, a my nie będziemy musieli czekać do rana. Resztą negocjacji zajmiemy się na miejscu, jak już okiełznamy naszego nieokrzesanego, chamskiego quarianina.
Mrugnęła porozumiewawczo do Skaxa - osoby, która z tego stolika prawdopodobnie najmniej pasowała do tego opisu.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

13 maja 2026, o 06:53

Mijały kolejne minuty ich siedzenia tutaj, a w barze stopniowo zaczęło znajdować się więcej osób. Przychodzili na tyle wolno, by tłum nie zrobił się nagle, ale też w sposób tak nieregularny, że nawet bardziej wyrachowani w sztuce szpiegowskiej członkowie ich bandy nie mogliby uznać tego za stopniowe zapełnianie baru swoimi ludźmi. Im późniejsza noc, tym więcej przychodziło tu ludzi. Wielu zdawało się znaleźć tu z doskoku, jakby podczas kolejnego przystanku na swojej trasie, kończącej się totalnym upojeniem alkoholowym. Patrząc po ruchach części z nich, byli już przynajmniej w połowie drogi.
A nie było jeszcze tak późno.
Farah obróciła niemalże pustą szklankę w dłoniach.

- Zaproszenie przyjęte, choć niechętnie - A jednak, nie była zmuszana. Gdyby chciała, mogłaby powiedzieć i zrobić znacznie mniej. Choć Striker słusznie oskarżył ją już o za dużą nonszalancję w rozdawaniu informacji, pewnie potrafiłaby postarać się nieco bardziej. Może wiedziała więcej na ich temat, niż mówiła, a może uważała, że ma talent do osądzania charakterów.
To, czy faktycznie go miała, najpewniej rozstrzygnięte zostanie w czasie tej misji. Jedno było jednak pewne - ich nowa sojuszniczka, choć grała bardzo dobrze cynika, musiała mieć w sobie jeszcze jakieś resztki czegoś, co być może wprowadziło ją do służb.
- Najlepiej nie rozmawiać - odpowiedziała jeszcze Charlesowi, dokańczając chwilę po tym swój trunek.
Ktoś trącił Lunę łokciem, gdy wracała do swoich. Wydawało się to jednak być przypadkiem, patrząc po tym, jak zareagował na (co najmniej) groźne spojrzenie ze strony najemniczki. Mężczyzna przeprosił ją słowem i wzrokiem i trudno było mu się dziwić, że na nią wpadł. Robiło się coraz tłoczniej.
Gdy Reyes już wróciła, odkryła na swoim omnikluczu wysłany adres, dla przypomnienia. Jej numer seryjny został widocznie zweryfikowany i uznano, że warto jej zaufać. Gdyby bowiem była na tyle głupia, by pokazać się w Motelu i nie być tym, za kogo się poznaje, Słońca z pewnością rozprawiłyby się z kimś takim.
Jeśli wiedziała coś o Kavaku, to tyle, że był Batarianinem swojego słowa. Czegokolwiek zażąda nie było aż tak ważne w dalszej perspektywie, bo na pewno zrobi wszystko, co może, by wypełnić się z umowy, jaką zawrą. O ile oczywiście Luna postanowi skorzystać z jego wsparcia.
- Chyba mówiłyśmy o braku rozlewu krwi? - Detektyw nieco się wzniosła. - Okej, inaczej...on ma mechy i bardzo mało ludzi, którzy mogliby mu przemówić do rozsądku pod sobą. Zrobimy to w ten sposób? Ryzyko, że wciśnie duży czerwony przycisk jest za duże. - Frustracja z jej tonu znikała z każdym słowem, jakby zwalczała ją bardzo skutecznie. Alkohol potrafił wzbudzić emocje nawet u tych, którzy byli z nich wyprani, lecz opanowywanie ich nie stawało się wcale takie niemożliwe. - Nie wątpię, że potrafilibyście...znaczy, że potrafilibyśmy sobie z nimi poradzić, ale potem już na pewno nie byłby mi taki przychylny. W końcu nie pozwoliłabym mu was rozstrzelać.
Wysłuchawszy argumentów Skaxa, cicho odetchnęła.
- Wkurwia mnie to, że masz rację - wypaliła w końcu. - Mamy sposoby. Mogę spróbować się z nim skontaktować nawet teraz, ale to może zająć kilka godzin. Dwie. Trzy. Pięć. Chuj wie. Możecie więc albo iść ze mną, albo dać mi do was jakiś kontakt i zaczekać, aż się odezwę.
Lub odszukać go w tym czasie na własną rękę.

@Hawk @Skax @Luna Reyes @Charles Striker
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1587
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

14 maja 2026, o 23:33

Cała ta moralna dyskusja o przelewaniu krwi całkowicie mijała się dla niego z celem. No już widział jak będzie dywagować nad tym czy strzelać jak im na łeb zrzucą korporacyjne oddziały szturmowe. Nie mówiąc już o Słońcach, które jeśli poczuły pieniądze w czyjeś robocie to pierwsi wyciągają łapska po nie swoje. Taka z nich “Prywatna Firma Ochroniarska”, jak z niego “Płatnik podatku”.
Spojrzał na Farrah gdy się do niego odezwała w kwestii jej kompetencji. Jego wzrok, pomimo starań, był bardziej oceniający niż powinien.
- No dobra.
Podrapał się po brwi aby zakryć to jak bardzo teraz zwątpił w jej umiejętności. Przynajmniej mogła świecić odznaką. Ale to dopiero wzrok Skaxa wyprowadził go lekko z równowagi, ale niestety gapił się zbyt długo aby nie zareagował.
- Spierdalaj. - Rzucił obrażonym tonem. Nie rozumiał czym sobie na to zasłużył. - Nie próbuj tego nawet insynuować. - Zaciągnął się patrząc na niego jakby miał go zabić. Pomimo tego, że na twarzy miał wciąż ten sam wyćwiczony uśmiech. - Poleciałeś w chuja myśląc, że uznam to za jakiś żarcik figielek? Wystarczyło powiedzieć “nie”.
Rozłożył ręce zaskoczony. Byli już na kilku zleceniach, pomógł z Ishą, a nawet nie wpakował mu kuli w głowę za najgłupszy pomysł jaki widział. Nie był zbyt dumny z tego ilu bólu mu wtedy zadał. Po własnych przeżyciach zapomniał już, że jego wytrzymałość jest trochę większa niż zwykłego człowieka. Co dopiero Quarianina.
Wziął głęboki oddech i wypuścił powoli powietrze z płuc. Postukał palcami kant taboretu.
- Trochę mnie wtedy poniosło. Przepraszam. - Podrapał się z tyłu głowy. Widać było, że czuł się winien. - Dziwne zlecenie. Ty płaczesz, że chcesz umrzeć za oddział. Tori chce nam się oddać do niewoli na oczach mężczyzny, który zdradził nas dla niej. - Spojrzał na Lunę. - Czy tylko dla mnie to wtedy było dziwne? To jakiś fetysz?
Skaxa jeszcze był w stanie zrozumieć, ale tamto? Wciąż nie mógł tego zrozumieć, ale miał nadzieję, że Anthony lubił takie zabawy. Nie jemu było to ocenić. Widział dziwniejsze rzeczy w swoim zawodzie, przez które nie mógł spać w nocy. Widząc, że trochę zszedł z tematu uderzył się w uda i wstał z miejsca.
- Pojedźmy do tego Motelu, jeśli Słońca nie będą mieć nic ciekawego do zaoferowania to polecimy do Nerwusika. Pójdę się przebrać.
Nie zamierzał pakować się w gówno bez stroju szambonurka. Szczególnie, że takie układy bardzo szybko potrafiły się zepsuć. Taka już była niestety część tego zawodu.
- Ustalcie resztę planów, ja poczekam w Sky-Carze.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Luna Reyes
Awatar użytkownika
Posty: 318
Rejestracja: 16 gru 2021, o 11:01
Miano: Luna Reyes
Wiek: 27
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Błękitne Słońca
Lokalizacja: -
Kredyty: 47.205

Re: Dzielnica mieszkalna

15 maja 2026, o 16:19

Ktokolwiek trącił Lunę, na pewno musiał się liczyć z tym, że został spiorunowany przez nią spojrzeniem i syknięciem Mierda! Gdyby to była Omega, to zapewne mógłby liczyć również na coś gorszego. Nie była jednak u siebie, a i gonił ich czas i nie pozwalał na prawidłową reakcję. Niemnie nie sposób było nie zauważyć, że w klubie pojawiało się coraz więcej ludzi. Byłby to dobry znak, gdyby musieli się wtopić w tłum. Jednak w innym wypadku, jak w ich przypadku, był to tylko znak, że należało się z nią wynosić.
Odczytała wiadomość od Kavaka, która zwiastowała dobry początek. Jak dla niej to była sytucja typu win-win. Jeżeli Batarianin poprosi o coś, to dla Luny będzie to na plus. Nawiązanie pozytywnych stosunków z kimś ze Słońc może tylko pomóc jej w przyszłości. A powiedzmy sobie szczerze, Luna myślała o swojej przyszłości.
Zarówno Tori jak i pan doktor potrafią być osobliwi... i czasami niezwykle uciążliwi.- wyraziła swoją opinię w najbardziej skrótowej formie, bo mogłaby to dużo bardziej rozwinąć. Coż, przy innej okazji.
Dialog o braku rozlewu krwi skwitowała jedynie uniesieniem lewej brwi do góry, bez słowa. Wolała nie dzielić się swoimi zdecydowanymi przemyśleniami na ten temat, aby nie psuć jakkolwiek pozytywnego wizerunku u stróża prawa, jaki jeszcze mogli mieć.
Dopiła jednym łykiem resztę zawartości swojej szklanki po czym rzuciła.
-Najwyższy czas odwiedzić znajomego w motelu. Jeżeli ktoś chce mi towarzyszyć to zapraszam.- jeżeli ktoś miał inne plany, albo jakieś obiekcje w kwestii kontaktu ze Słońcami, mógł teraz zająć się ich problemem od innej strony i chodzić za policjantką na przykład.
Ostatnio zmieniony 15 maja 2026, o 21:34 przez Luna Reyes, łącznie zmieniany 1 raz.
ObrazekObrazek Statystyki:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Skax
Awatar użytkownika
Posty: 369
Rejestracja: 16 paź 2021, o 23:29
Miano: Skax`Lilan nar Tonbay
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Quarian
Lokalizacja: statek
Kredyty: 148.001
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

15 maja 2026, o 21:27

Znajomość Charlesa ze Skaxem była... Dziwna. Ciężko było jakkolwiek ją ubrać w słowa, do tego każdy z nich pochodził z zupełnie innego świata, mieli różne podejście niemalże do wszystkie. Ale ostatecznie gdy trzeba było coś zrobić porządnie, obecność tego rosłego, uzbrojonego po zęby żołnierza była bardziej niż wskazana. Nawet pomimo całej jego bezpośredniości i próby wybijania wszystkiego siłą. Przeprosiny Strikera zaskoczyły Skaxa. Quarianin wyprostował się lekko, a jego oczy zamrugały wielokrotnie gdy przetwarzał niespodziewaną skruchę człowieka. Nie zamierzał dodatkowo rozdrapywać starych ran, zwłaszcza teraz. Skinął głową w stronę Charlesa.

-Zapomnijmy o tym. Głupia akcja, ale nie dałem ci wyboru- Nie wiedział jak ubrać to w słowa, ale przecież potrzebował coś odpowiedzieć. Próbował zachować chłodny, profesjonalny ton, ale jak zwykle dało się go bardzo jasne rozczytać, że zrobiło mu się mega głupio. Za tamtą akcję i teraz za to jak potraktował Strikera. Chyba przydałoby się znaleźć kiedyś wolny wieczór, aby po prostu pogadać przy butelce turiańskiej whisky i drugiej z alkoholem, który preferował kontraktor Przymierza.

Przeniósł wzrok na Hawk, próbując wrócić rozmową do głównego tematu ich spotkania. Lekko przekrzywiając głowę na jej wizję udawanego napadu na Nerwusika. Pomysł był brawurowy, ale wzmianka Farrah o mechach i skłonnościach do paniki aktywowała w inżynierze tryb czystej kalkulacji. Skoro detektyw potrzebowała kilku godzin na bezpieczne przetarcie szlaków, Skax nie zamierzał ani jej pospieszać, ani marnować czasu na czekanie. Wywołał interfejs swojego omniklucza i przesłał Farrah bezpieczny, szyfrowany kanał komunikacyjny, po czym wstał od stolika, zbierając zabezpieczony wcześniej sprzęt Julesa.

-Daj mi znać na ten kanał, jak tylko Nerwusik będzie gotowy- Zwrócił się do Farrah, po czym spojrzał na Lunę.
-Idę z tobą do tego motelu. W drodze puszczę głębokie skanowanie logów z tego klucza, które zgrałem. Nie mamy żadnej alternatywy, skoro musimy czekać aż Nerwusik łaskawie podniesie słuchawkę-
ObrazekObrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

20 maja 2026, o 04:16

- Do zobaczenia, w takim razie.
Choć może nie wszyscy mieli o niej dobre zdanie, to wyglądało na to, że udało im się nawiązać jakiś pakt z Detektyw. Nie wiedzieli co prawda, czego mogli się po niej spodziewać, ale piłka została teraz już tylko i wyłącznie po jej stronie. Pozostało tylko zobaczyć, co takiego z nią zrobi, oraz jak szybko i czym to zaprocentuje.
W najgorszym wypadku był jeszcze Kavak.
Wstali od stołu i ruszyli. Striker odszedł jako pierwszy, ale nikt nie miał za dużo do dodania do ich rozmówczyni, więc dołączyli do niego w Skycarze niemal natychmiastowo. Nim na dobre się rozsiedli, Charles, który nie zasłynął wcześniej z bezpiecznej jazdy wystartował pojazd i zabrał go ku niebiosom.
Podróż zeszła im krócej, niż ostatnio, choć droga była nieco dłuższa. Ruch o tej porze robił się jednak coraz mniejszy, a jeśli ktoś już podróżował, to raczej z dołu, patrząc teraz na nich stamtąd i przypominając bardziej mrówki, niż przechodniów.
Podlecieli niemal pod sam motel. Rozpoznali go dość prędko nie tylko dzięki szyldom, ale też i temu, jak dużo przestrzeni okupował. Składał się z kilku budynków i obszaru zamkniętego odgrodzonego twardą, industrialną kratą, która dawno temu już straciła swój połysk. By przedostać się w głąb, trzeba było przejść przez budynek recepcji. Gdy tylko Striker znalazł dobre miejsce parkingowe, usadzone blisko chodnika i wylądował i opuścili pojazd, uderzył ich intensywny zapach potu i zaśmieconej ulicy.
DC-22 było dystryktem mieszkalnym. Krótki research wykazał też, że w większości zamieszkanym przez klasę robotniczą, oraz zawierającą lokale dla pracowników na kontraktach, które niektórzy, bardziej "zaściankowo myślący" przedstawiciele Społeczności Galaktycznej określiliby mianem niewolniczych. Standard życia nie był tu więc szczególnie wysoki, a intensywny zapach wszystkiego, co znajdowało się na ziemi, po której stąpali, tylko utwierdzał ich w tym przekonaniu.
Szybko napotkali też pewne źródło tego zapachu. Mężczyzna w grubej kurtce, człowiek o grubej, czarnej brodzie i kudłatych włosach wyszedł prędko zza zaułka.
- Niezła bryka. Popilnować? - spytał, patrząc się na kierowcę. - Tanio - dodał, choć nie podał ceny.
Nie wyglądał szczególnie groźnie. Choć był dość wysoki, to chodził przygarbiony. Gdy otworzył usta, nawet w ciemności dostrzegli, że brakuje mu kilku zębów.

Niezależnie od tego, jak poradzili sobie z bezdomnym, motel stał niedaleko stąd. Zgodnie z obietnicą Kavaka, recepcjonistka Asari rozpoznała Lunę. Cała ich czwórka dobrze wiedziała jak wygląda zestresowana, potencjalnie zastraszona statusem kobieta. Znali te zmęczone, ale jednak perfekcyjne uśmiechy i grzeczny, gotowy do kajania się ton. Poza nią, nie było tu żywej duszy.
- Pani rezerwacja jest oczywiście gotowa. Pokój 515, ostatni na czwartym piętrze w drugim budynku. Tym z prawej.
Podążyli za jej wskazówkami. Rampa, po której musieli wejść, by przejść do czwartego piętra skrzeczała bardzo intensywnie i niemal zachwiała się, gdy Charles stanął na niej wraz z dowolną inną osobą. Mogło im przejść przez myśl, że gdyby był tu chociaż jeden Kroganin, to konstrukcja mogłaby nie wyrobić. Nic takiego jednak się nie stało.
Dotarli do drzwi. Luna zapukała, a otworzył im mężczyzna w pancerzu Słońc. Człowiek. Przyjrzał się Lunie i widocznie nie przeszkadzało mu to, co zobaczył, bo zszedł jej z drogi, ujawniając pokój, w którym na oko mogłoby przenocować dziesięć osób we w miarę komfortowych warunkach.
Wnętrze pozbawione było łóżek. Zamiast tego, na środku stał rozłożony stół. Rozrzucone po nim karty sugerowały raczej chaotyczny finał gry.
Kavak, bo to musiał być on, patrząc po ilości odznaczeń na jego pancerzu, siedział teraz przy nim wraz ze swoją świtą, składającą się z pięciu innych najemników.
- Jest i ona - uśmiechnął się.
Jego skóra była bliższa do koloru popiołu, niż typowych batariańskich barw. Z jego dwóch par oczu tylko jedna była nienaruszona. Lewe, górne oko przecięła wielka blizna, a dawna rana ewidentnie uczyniła je nieużywalnym. W kulturze Batarian, w oczach przechowywana była dusza. Czy świadczyło coś o przyszłości ich umów?
- Nie wiedziałem, że Omega mi kogoś przyśle. Ani, że przyjdzie z przyjaciółmi. Pozwolę sobie więc założyć, że jesteś tu w sprawach prywatnych. Żeby nie było, nie obraża mnie to - wzruszył ramionami w geście chyba mającym rozluźnić atmosferę, choć piątka jego ludzi nie wyglądała na najprzyjaźniejsze istoty w Galaktyce. Kavak jednak klasnął w dłonie. - Więc? Co mogę dla ciebie zrobić?

@Charles Striker @Hawk @Luna Reyes @Skax
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Luna Reyes
Awatar użytkownika
Posty: 318
Rejestracja: 16 gru 2021, o 11:01
Miano: Luna Reyes
Wiek: 27
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Błękitne Słońca
Lokalizacja: -
Kredyty: 47.205

Re: Dzielnica mieszkalna

21 maja 2026, o 17:56

Podróż w Skycarze nie zajęła zbyt dużo czasu. Styl prowadzenia Strikera jej nie przeszkadzał, była wdzięczna, że szybko dostali się do ich miejsca przeznaczenia. DC-22 przypominało dystrykt mieszkalny z nazwy, bardziej pasowałaby by bowiem tutaj nazwa slumsy. Albo przynajmniej coś pomiędzy. Choć bardziej to przypominało Omegę niż to co widzieli wcześniej, sprawiło to, że Luna rozluźniła się odrobinę, czując się nieco bardziej u siebie. Bardziej wiedziała jak rozmawiać z ludźmi stąd, niż z miejsc, gdzie udali się wcześniej, nie mówiąc już o stróżach prawach.
Mężczyzna z wybrakowanym uzębieniem został przez Lunę potraktowany gorszą wersją spojrzenia, jakim obdarowała nie tak dawno mężczyznę, który wpadła na nią w barze, tak by zrozumiał przekaz bez potrzeby tracenia czasu na dalszą komunikację z nim. Nie sądziła, że Striker chciałby oddać w jego ręce to cacko.
Recepcjonistce skinęła głową, z lekkim uśmiechem za to, nie ma potrzeby straszyć dziewczyny bardziej niż to potrzebne, zważywszy na to, że raczej dobrze wykonywała swoje obowiązki. Kiedy w końcu stanęli przed drzwiami pokoju 515 Luna zapukała. Zgodnie z oczekiwaniami otworzył jej ktoś w pancerzu Słońc. Co by nie mówić, Luna lekko odetchnęła po raz drugi, bo zawsze lepiej jest rozmawiać, ze swoimi. Tym bardziej, że Kavak miał całkiem dobrą reputację. Ilość odznaczeń też coś mówiła.
-Wybacz, nie miałam pojęcia, że przybycie kogoś z Omegi jest potrzebne. Jakby wiedziała, mogłaby się tu zjawić sama. Później, mogę się załapać na partyjkę albo dwie. Wpadnę z jakąś dobrą whisky. Teraz potrzebujemy informacji o pewnym Quarianinie, o jakże wdzięcznej ksywce Nerwusik. A ty czego potrzebujesz Kavak? - Luna spodziewała się, że tak to będzie działać. Swoją drogą wolałaby też od razu się mu odwdzięczyć niż zostać z długiem. Rozpocząć relację, jednak lepiej by ta relacja była w równowadze.
ObrazekObrazek Statystyki:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1587
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

22 maja 2026, o 12:14

Przebranie się w pancerz w środku pojazdu nie należało do najłatwiejszych, ale przynajmniej nie musiał tego robić na zewnątrz. Zazwyczaj nie nosił dodatkowej ochrony pod ubraniem bo robił się zbyt szeroki i rzucający w oczy. Lata temu był z tego wyjątkowo zadowolony bo ludzie omijali go szerokim łukiem. Nie lubił mieszać ubrań cywilnych z uposażeniem. Teraz musiał się godzić z tym kompromisem. Czasami jego byli pracodawcy potrafili sobie o nim przypomnieć w najmniej spodziewanym momencie. Chociaż, coraz bardziej czuł jakby po prostu o nim zapomnieli.
Tak jak On zapomniał o kosztach posiadania transportu. Przewrócił oczyma, ale nie zamierzał się kłócić. Takie było prawo ulicy. Nie dało się od niego uciec, ale była to mała cena za spokój. Nie miał siły wykłócać się z kimś, kto ukradł jego marzenia. Czysta wolność, zero strachu, a do tego brak samoświadomości.
- Co poszło nie tak? - Zapytał sam siebie pod nosem. Z konta przelał mała kwotę za usługę. Mimo wszystko nie był to tak idiotyczny pomysł. Gdyby ktoś ich obserwował lub śledził, to może lokalny Watażka dostrzeże coś interesującego. - Jest dla mnie bardzo ważna. - Sprzedał kilka silnych klapsów o dach pojazdu. Ten Sky-Car nie miał dla niego żadnego znaczenia, ale przynajmniej był użyteczny. Póki co. - Pilnuj jak ostatniej butelki.
Skinął do niego głową i ruszył za resztą do Motelu.

Spodziewał się czegoś więcej po tym kontakcie. Jakiegoś splendoru lub chociaż klubu? Zamiast tego miał motel gdzie można było podrzucać zwłoki po “przedawkowaniu”. Myślał, że skoro ma być tutaj tyle robotów, to może chociaż będą jakoś wykorzystane. Jakaś Burleska, może klub dla fetyszystów. Jak zawsze ciągle te same miejsca.
Przynajmniej przypomniał sobie jak to było kręcić się po Moskiewskich pustostanach. Tylko bezdomnych było mniej i nikt nie chciał go okraść. Przynajmniej na ten moment. Nie miał pewności, że zdobędą cokolwiek ciekawego bez większych problemów. Był tak zamyślony sprawą, że nawet zignorował przeciągły zgrzyt kładki pod sobą. Skupił się dopiero, gdy pierwszy obcy pancerz pojawił się naprzeciwko.
Średnio zwracał uwagę na dyskusję między Luną, a Kavakiem. Wolał, żeby negocjacjami zajmowali się ludzie, którzy mieli możliwości. Jego sposoby nacisku mogłyby się nie spodobać Słońcom. Zespołowi raczej też. Dlatego usiadł przy stole z kartami. Przyglądał im się jakby miały mu przewidzieć nadchodzącą przyszłość.
- Wiesz, kto dowodzi Zaćmieniem w okolicy? - Zapytał zbierając karty ze stolika. Zaczął tasować talie. - Gra ktoś? - Zapytał wykonując specjalistyczne ruchy kartami. Nuda w więzieniu potrafiła zmusić człowieka do nauki bezsensownych umiejętności. Do tego mieli wciąż kilka godzin zanim odezwie się Farrah.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Skax
Awatar użytkownika
Posty: 369
Rejestracja: 16 paź 2021, o 23:29
Miano: Skax`Lilan nar Tonbay
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Quarian
Lokalizacja: statek
Kredyty: 148.001
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

23 maja 2026, o 23:14

Wszedł do pokoju jako ostatni, z tą samą oszczędnością ruchów, którą prezentował od samego początku misji. Z uwagą obserwował pomieszczenie, analizując wszystko co tylko wpadło mu w oczy. Szukał wszystkiego co interesującego i technicznego. Systemy zabezpieczeń, kamery, automatyczne działka i innego rodzaju zabawki. Najemnicy uwielbiali się nimi otaczać, a Skax lubił je wykorzystywać do własnych celów. Niezbyt często w takich miejscach mógł trafiać na coś wartego uwagi, co chciałby potem zbadać w zaciszu swojego warsztatu (po tym jak już sobie pożyczy daną rzecz), ale nie zaszkodziło być czujnym.

Kiedy Luna przejęła inicjatywę w rozmowie, Quarianin pozwolił sobie na krok w tył, przyjmując ponownie rolę obserwatora. Zdecydowanie nie pasowało mu przejmowanie dowodzenia w czasie rozmów. Gdy Striker zaczął tasować karty, Skax nie zareagował w żaden sposób. Nigdy nie szło mu szczególnie dobrze, a i sama gra nie była tutaj wcale tak istotna. Był to zapewne jeden z elementów prowadzonych rozmów. Skoro w ten sposób ta góra mięśni postanowiła się w to włączyć, to zdecydowanie drobniejszy inżynier mógł pozostać w cieniu, jedynie przyglądając się temu spektaklowi. Pod maską jego oddech stał się nieco szybszy. Nie dlatego, że się bał, ale z tego powodu, że każda sekunda w tym pokoju wydawała się taktyczną pułapką.

To nie była bezpieczna przystań. Obie strony siedziały na bombie z zapalnikiem czasowym. Jeden zły ruch i sprawy szybko się skomplikują. Nawet jeśli była pewna nić porozumienia z racji przynależności Luny do Słońc. Była to jednak korzyść na tyle niepewna, że kolejny raz udowadniała Skaxowi fakt, że przystąpienie do jednej z takich grup zdecydowanie do niego nie pasowało. Ani on do takich grup. Zamiast wdawać się w dyskusje, Skax skupił się wyłącznie na obserwacji, pozwalając Lunie prowadzić rozmowę. Jego oczy, ukryte za wizjerem maski, śledziły uważnie każdy ruch ludzi Kavaka. Każdy ruch dłoni jednego z najemników przy talii kart czy poprawienie pancerza wywoływało u niego reakcję obronną. Mięśnie spinały się pod kombinezonem, gotowe do natychmiastowego wykonania uniku bądź sięgnięcia po omniklucz. Przewaga z posiadanego pancerza byłą jednak taka, że z zewnątrz wyglądało to po prostu jakby stał niczym kamienny słup. Trochę sztywny, ale przynajmniej on sam nie spowoduje tutaj zaraz niepotrzebnych ekscesów.
ObrazekObrazek
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3041
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

26 maja 2026, o 17:26

Układ pionków na planszy wydawał jej się nietypowy. Ich zleceniodawca oraz duża, zła korporacja stanowili dość przewidywalny miks, w którym przemoc oparta była na zależnościach finansowych bądź tajemnicach, które należało zabrać ze sobą do grobu. Policjantka wpasowywała się w niego bez problemu - śledztwo, które nakazano jej odpuścić, a które wciąż gdzieś w niej tkwiło, jak wbita drzazga irytująca przy najmniejszym ruchu.
Ale co wspólnego z tym wszystkim miało mieć Zaćmienie?
Nie posiadała w sobie cierpliwości na łaskawe czekanie, aż Quarianin podniesie słuchawkę, niemniej współpraca z detektyw mogła okazać się wartościowa, dlatego Hawkins nie oponowała. Reszta osób podjęła decyzję i mieli potencjał w Błękitnych Słońcach oferujących im jakieś informacje, toteż podążyła za resztą do skycara i wkrótce znalazła się w paskudnym motelu, w którym nie byłaby w stanie nocować niezależnie od tego, jak okazyjna byłaby cena.
Jej wzrok prześlizgnął się po pomieszczeniu, podświadomie rejestrując liczbę oraz pozycję reszty najemników jak i posiadany przez nich sprzęt. Jeśli byli znajomymi Luny, nie powinni się niczego obawiać, ale w Terminusie rzadko kiedy można było otrzymać gwarancję bezpieczeństwa. Niemniej, zostawiła gadanie Reyes - batarianin był jej kontaktem i potencjalnym znajomym, dla którego Hawkins była jedynie potencjalną konkurencją w najemniczym świecie bądź obcą osobą, która nie mogła domagać się żadnych informacji bez stosownej zapłaty.
Przystanęła koło quarianina, opierając się o ścianę podczas gdy Striker przeszedł na środek i sięgnął po karty. Wypadałoby, by ktoś poza neurotycznym inżynierem obserwował sytuację z daleka na wypadek, gdyby któryś z najemników czegoś próbował.
- Wyluzuj, Skax - rzuciła zaczepnie, sięgając do ładownicy by wyjąć z niej paczkę papierosów. - Jesteś po przejściach czy masz tak od urodzenia?
Wysunęła jednego papierosa na zewnątrz i wetknęła sobie do ust. Przez myśl przeszło jej by zaoferować kolejnego Skaxowi, ale nie była pewna, czy w ogóle posiadał taką możliwość - a już na pewno nie powinien chyba palić z jego odpornością. Jej znajomość quariańskiej biologii ograniczała się do stereotypów.
- Może to ciebie powinniśmy nazywać Nerwusek?
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

28 maja 2026, o 02:23

Pięć kredytów było małą ceną za nie-porysowany Skycar. Striker znał zasady ulicy i wiedział, że haracz się należy i ktoś zawsze musi zarobić. Tym razem padło na bezdomnego, który zasalutował mu dwoma palcami, gdy otrzymał swoje pieniądze, a potem zabrał się do pracy najlepiej, jak umiał.

Troje oczu Kavaka wbiło się w Strikera, gdy ten zadał swoje pytanie:
- Saera. - Imię to wybrzmiało jakby mówił o najgorszej kreaturze, śliskiej, obrzydliwej i groźnej. - To nowa sprawa, trzy miesiące. Zjednoczyła pod sobą całe Zaćmienie w sektorze zanim w ogóle zmyli ze ściany zwłoki jej poprzedniczki. O wiele bardziej rozsądnej poprzedniczki, dodam. Skąd pytanie?
Kavak postanowił sprezentować im tę informację za darmo. Widocznie uznał, że nie warto było targować się o coś, czego mogli dowiedzieć się dość łatwo. Nie krył się też z tym, że nie lubił tej całej Saery. Oni sami zaś nie wiedzieli, kto to był, choć imię sugerowało im, że jest ona Asari.
- Nie będę grał, jeśli wszyscy nie usiądziecie. To byłoby niegrzeczne. Ale czujcie się swobodnie - jego ton szybko wrócił do przyjemniejszych, a wraz z nim niby-szelmowski uśmiech, który, choć parszywy i batariański, nadal stanowił przyjemniejszą alternatywę do tego, jak wyglądał wcześniej.
Nieważne czy wszyscy zasiedli do gry, czy nie, talia poszła w ruch i dość szybko rozpoczęto partię ziemskiego pokera. Choć Striker był pewien, że grali wcześniej na pieniądze, to wraz z jego przybyciem stawka przeszła na niewarte nic żetony. Nikt nie chciał, by gra zaczęła coś faktycznie znaczyć. Nie znali go i nie wiedzieli, czy nie wpadłby w nieprzyjemny nastrój po ewentualnej przegranej, a nikomu tutaj nie zależało na konflikcie.
W końcu Luna była ze Słońc. Nawet jeśli przybyła skądś indziej, to była jedną z nich. Choć pierwotnie przywitano ich ciepło, ale z napięciem, tak wraz z przebiegiem gry to zaczęło powoli opadać.
W końcu w rękach jednego z najemników znalazł się skręt, a cała reszta przestała nerwowo patrzeć na swoje wyposażenie, które, warto wspomnieć, było w wyjątkowo dobrym stanie. Nawet jeśli motel nie budził podziwu, to Hawk, jako profesjonalistka, która widziała już wiele operacji, nie miała do czego się tutaj przyczepić.
- Nerwusik, hę? - Kavak otarł ręce. - Szczwany skurwysyn. I obrotny. Zbyt obrotny, jeśli rozumiecie o co mi chodzi. - Robił interesy z każdym, w tym z tymi, których Batarianin wolałby mieć pod butem. Nie trzeba nawet było wspominać o jego współpracy ze Służbami. - Jeden gang, Pazury, próbował się go kiedyś pozbyć. Nastawił Zaćmienie przeciwko nim i tyle z tych prób.
Cmoknął. Zapach skręta unoszący się w powietrzu wydawał się mu nie przeszkadzać, gdy przez chwilę milczał, ewidentnie formuując plan. Może domyślił się ich intencji, a może myślał, że się domyślił.
- Śliski jest. Ciężko na niego wpaść. Często zmienia lokacje. Chcecie spotkania? Rozmowy? Jego usług? Da się to wszystko zorganizować. Za odpowiednią cenę, oczywiście. Monetarną. - Bo nie wszystko musiało być przysługą za przysługę. - Chyba, że... - Przechylił lekko głowę na bok. Galeria obnażonych zębów straciła kilka cennych okazów, ale wciąż błyszczała dumnie. - W jakim stanie jest wam potrzebny?

@Skax @Luna Reyes @Hawk @Charles Striker
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Ostatnio zmieniony 11 cze 2026, o 02:38 przez Mistrz Gry, łącznie zmieniany 1 raz.
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1587
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

29 maja 2026, o 23:35

Odwzajemnił spojrzenie Kavaka. Nigdy nie miał problemu robienia interesów z Batarianami. Żyją pod butem, do którego ludzkość zaczynała robić przymiarki. Zacofany technologicznie wróg z autorytaryzmem? Najlepszy chłopiec do bicia. Nigdy nie wiadomo, kiedy czterooki terrorysta zaatakuje twoja rodzinę. Wszystkie ostatnie zamachy to była sprawa człowieka. Już nawet się kryć w tej zabawie. Poprzednio potrafili w trymiga zebrać flotę na obronę Cytadeli gdy była potrzeba. Teraz na froncie było ciszej niż na Mindoirze.
- Saera. - Rzucił pod nosem aby zapamiętać jakoś jej imię. Przejechał ręką po twarzy, gdy przedstawiono mu resztę informacji. Asari brzmiała jak problem. - Pewnie ma teraz przejazd niczym prawdziwy dystryktowy watażka. - Wrócił do tasowania kart. Wydawał się w tym być naprawdę wprawiony. - Nie posprzątała zbyt dobrze po wspólnie spędzonej nocy z głodnymi kierownikami średniego szczebla.
Zaczął rozdawać karty, każdemu kto dołączył do gry. Z głowy ściągnął hełm. Głównie, żeby zapalić papierosa ale darowanemu skrętowi się nie odmawia. Już po pierwszym zaciągnięciu czuł jakie ścierwo palili. Nawet nie przebiło się przez jego wytworzoną przez głupotę tolerancję na takie środki.
Był lekko zaskoczony jak wszyscy byli spięci w jego zespole. Byli na spotkaniu z ekipą Luny. Już za nich poręczyła, a do tego żaden z nich nie zdradzał jakiś nerwowych ruchów. Nie licząc Skaxa. On zaczynał mu przypominać te genetycznie zmutowane małe psy co nosili je bogaci ludzie. Nie pamiętał rasy, ale pamiętał, że trzęsły się podobnie.
Ledwo powstrzymał parsknięcie śmiechem gdy usłyszał gadkę Hawk do Skaxa. Dzieciak był przyjacielem Ishy więc zawsze starał się być zawszę trochę bardziej wyrozumiały. Nie każdy potrafił się odnaleźć w takich warunkach. Było to dziwne, ale nie był Quarianinem. Może przychodziło im to wyjątkowo trudno.
- Musisz nadać jakąś oryginalną ksywkę. Nie może się nazywać jak kopia złomiarza z Nos Astry. Alarmix czy coś w tym stylu. - Parsknął śmiechem. Niestety im najemnik bardziej spięty tym łatwiej z niego czytać. Lokalny zawodnicy nie mieli takiego doświadczenia.
Następna propozycja brzmiała nieźle ale też utrudniała dużo spraw. Za dużo spraw. Nie mieli paru godzin na wyciąganie z niego informacji. Nie mówiąc już, że mieli już Farrah na karku. Skoro i tak dogadywała z nim spotkanie to lepiej było iść z nią.
- Nie wydaje mi się, że to będzie potrzebne. - Spojrzał na Lunę, a potem na Kavaka. - Bez obrazy, ale wasz ruch na pewno zarejestrują w Zaćmieniu. Patrząc, że Nerwusik potrafi ich napuścić na przeciwny Gang to raczej on jej pomógł przejąć władzę. Nie warto odpalać Saery zbyt szybko. - Odłożył karty na stół. - Mamy inne dojścia. - Uśmiechnął się krzywo do dowódcy najemników. Prychnął raz, a potem drugi. - Ale serio? - Prychnął jeszcze raz głośniej. - W jakim stanie go chcemy? Żeby od razu tak atakować? Czy wyglądamy ci na ekipę, która będzie płacić za łamanie nóg, kiedy możemy to zrobić sami? - Lata spędzone w korporacji w końcu się odzywały. - Widziałem ten błysk w twoich oczach jak tylko wspomniałem o tej niebieskiej pindzie. Pozwól, że dam ci lepszą ofertę. - Pochylił się konspiracyjnie.- Spotkanie z nią pewnie będzie trudniejsze niż Nerwusikiem. Za wsparcie w czasie tych rozmów już bylibyśmy bardziej gotowi zapłacić.
Dał im czas na odpowiedź. Po co mieli zarobić krocie, kiedy z ich pomocą mogli obalić swojego głównego rywala. Jak dobrze to rozegrają, to zapłacą za wszystko pieniędzmi Zaćmienia. Musieli tylko przejąć jej klucz. Tego w umowie nie było.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Skax
Awatar użytkownika
Posty: 369
Rejestracja: 16 paź 2021, o 23:29
Miano: Skax`Lilan nar Tonbay
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Quarian
Lokalizacja: statek
Kredyty: 148.001
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

30 maja 2026, o 19:58

Jeden skręt, przetasowanie kart oraz kilka drobnych żartów chyba wystarczyły aby oczyścić atmosferę. Do Skaxa dotarło, że i on sam za bardzo się spinał przy tym wszystkim, skoro nawet inni dostrzegli jego niezbyt normalne ruchy. Było widać, że trochę się z tego powodu rozluźnił, próbując udawać, że wcale nie był napięty jak plandeka na chrząszczu, czy tam innym żuku.

-Odsetek przypadków gdy najemnicy, różnej maści, oszukali Quarian zdecydowanie przekracza odsetek sytuacji, gdy wszystko poszło gładko- Nie chciał wchodzić w słowo prowadzonych rozmów, dlatego pozwolił sobie na cichy komentarz w kierunku Hawk. Wolał nie podkreślać, że sytuacja gdy drugim rozmówcą był Batarianin raczej nie przesuwała tej statystyki w dobrym kierunku. Mieli bardzo agresywne podejście niemal we wszystkich przypadkach, ale najwyraźniej w wielu sytuacjach im się to sprawdzało, dlatego brnęli w to dalej. Albo nie potrafili uczyć się na błędach, pozwalając, aby ich natura wygrywała nad rozsądkiem. Skax nie miał wystarczająco dużo naocznych dowodów, aby poprzeć którąkolwiek z tych tez. Nie miał również za dużo tego typu znajomych, ani nie zamierzał zbytnio poświęcać czasu na zdobycie i analizę stosownych badań.

Przekręcił trochę głowę na bok, patrząc w kierunku Kravaka, gdy ten zapytał o stan w jakim będzie potrzebny Nerwusik. Quarianin raczej nie wyglądał na kogoś, kto takim ruchem mógłby kogokolwiek zastraszyć albo onieśmielić i też nie taki był jego zamysł. Bardzo spokojnie dał jednak do zrozumienia, że tego typu podejście nie będzie ani trochę potrzebne. Potem przeniósł wzrok na pozostałych, raz jeszcze skanując wzrokiem wyposażenie obstawy tutejszego szefa najemników. Zwrócił uwagę na ich omniklucze oraz bronie jakie przy sobie posiadali. Tak na wszelki wypadek.
ObrazekObrazek
Luna Reyes
Awatar użytkownika
Posty: 318
Rejestracja: 16 gru 2021, o 11:01
Miano: Luna Reyes
Wiek: 27
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Błękitne Słońca
Lokalizacja: -
Kredyty: 47.205

Re: Dzielnica mieszkalna

31 maja 2026, o 00:34

No tak nigdy nie mogło być za prosto, jak nie Zaćmienie, to korporacje, jak nie korporacje, to jakieś uwolnione z laboratorium robale, zawsze musiały istnieć konsekwencje, które będą chciały lub przynajmniej mogły ugryźć ich w dupę. Właściwie można było się już przyzwyczaić. Tym razem ucieleśnieniem ich problemów była niejaka Saera. Niezbyt się Meksykanka orientowała w miejscowej sytuacji, ale szybko uzyskiwała informacje. Wiedziała, że informacje dane od Kavaka za darmo, koniec końców nie będą za darmo, a były dane po coś. Spięcie przebywających w pomieszczeniu członków drużyny Kavaka tylko w oczach Luny potwierdzało, że ich sytuacja była zapewne cięższa niż ich szef byłby skłonny przyznać na głos, by nie wyjść na słabego, który nie radzi sobie dobrze z pojawiającymi się problemami.

-Jak mówiłeś, śliski typ z tego Nerwusika. Potrzebujemy by w stanie by mógł mówić, i to dosyć składnie.- szczerze mówiąc Lunie nie zależałoby jakoś szczególnie na dobrostanie Nerwusika, miała jednak wrażenie, że przez nową znajomość z Farrah muszą się w tej kwestii bardziej pilnować niż zwykle.
-Pieniądze... są takie wulgarne. Nadają się do gry w karty. Pomóżmy sobie nawzajem. Może nie przeprowadzimy rewolucji w jeden dzień, ale zawsze można zrobić coś, by przechylić szalę na naszą stronę. Wtedy może być to początek pięknej przyjaźni. Jak kiedy znajdziesz się na Omedze, to będziesz od razu wiedzieć do kogo iść jak zajdzie potrzeba. Zainwestujmy w przyszłość Kavak.- zyskiwanie kontaktu w przyszłości, pomoc innemu oddziałowi Błękitnych Słońc. Luna się na to pisała, nawet jeżeli inni nie do końca. Swoją droga w wolnej chwili trzeba będzie porozmawiać ze Skaxem, czy większość Quarian jest wkurwiająca. Najpierw sąsiad, teraz Nerwusik.
ObrazekObrazek Statystyki:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3041
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

2 cze 2026, o 18:28

Niemal zapomniała jak to było dogadywać się z najemnikami ze świętej trójcy. Specyficzny miks autonomii i przynależności do większej hierarchii działającej w ich obrębie. Przymus współpracy bądź nakaz rywalizacji zmienny w zależności od danego terytorium. Tak naprawdę nigdy nie było wiadomym na co się trafiło - tym razem, pomimo paskudnej gęby batarianina, udało im się dokonywać rozmowy w cywilizowanych warunkach.
Pomimo zaproszenia, nie skorzystała i nie przysiadła się do gry, zamiast tego obserwując ją z daleka. Nerwowość Skaxa niekoniecznie jej się udzielała, ale odnosiła wrażenie, że wbrew pozorom, jakie sprawiał, mógł być najbardziej dziką kartą z ich wszystkich. Strikera interesowało docieranie do punktu w możliwie prosty sposób, Luna zaś kumplowała się z Kavakiem, Hawkins nie miała więc powodów by sądzić, że będzie prowadzić do jakiegokolwiek konfliktu.
- Jesteś tylko od krok od założenia własnego, śliskiego punktu z terminalami - odparła, klepiąc Quarianina po ramieniu może z nieco większą werwą i impetem, niż powinna.
Elokwencja Reyes i jej delikatne podejście do tematu sprawiły, że jej przecięta blizną brew uniosła się lekko w górę w zaskoczeniu. Najwyraźniej oceniła ją pochopnie. Według niej, nie potrzebowali Kavaka do dostaniu się do Nerwuska - to już obiecała im załatwić detektyw Farrah. Ale z Zaćmieniem na karku, być może potrzebowaliby wsparcia ogniowego.
- W sprawę, którą się zajmujemy, żółta pinda może być mocno zaangażowana. Niewykluczone, że stanie nam na drodze i będziemy zmuszeni się z nią dogadać, biorąc pod uwagę siłę Zaćmienia w tym rejonie - dodała, celowo podkreślając potęgę żółtych najemników wyłącznie dlatego, że podejrzewała, że okiem Błękitnych to właśnie oni byli tutaj silniejsi - i mogliby chcieć to udowodnić. - Ale gdyby, hipotetycznie, Saera przyszła robić burdę do miejsca, w którym akurat znajdzie się oddział Błękitnych, niewykluczone, że w ogniu walki nie przetrwałaby tego spotkania.
Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, przekrzywiając głowę gdy spoglądała na Kavaka tkwiącego w pobliżu stołu, przy którym toczyła się gra. Liczyła na to, że batarianin rozumiał, co miała na myśli - oferowała, że pomogą mu pozbyć się Saery jeśli Zaćmienie spróbuje powstrzymać ich w trakcie ich śledztwa, zgarniając winę za ten uczynek na siebie w zamian za wsparcie ogniowe.
- Mielibyśmy problem z głowy a wy, być może bardziej skłonnego do współpracy następcę.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

11 cze 2026, o 03:03

Kavak sprawiał wrażenie bardzo spokojnego sortu szumowiny, a aura, którą roztaczał, działała definitywnie na jego ludzi, nawet jeśli Skax i Hawk nie dali się do końca jej omotać, a Striker pozostał w trybie raczej biznesowym, niżeli przyjacielskim. Luna, choć była tu w sprawach prywatnych, zachowała jednak pełen spokój - była w końcu wśród swoich i widać to było nawet w mniejszych gestach, spojrzeniach i wymienionych skinieniach głowy. To jej pierwszej lali picie i to na jej ostatnie słowo wszyscy czekali.
- A żebyś, kurwa, wiedział - Batarianin niemal warknął. Na jego paskudnej twarzy rzadko widać było oznaki czegokolwiek innego, niż sympatia, ale jego ton potrafił robić się dość groźny, gdy o niej mówił. - Robi się na nową Arię. Pierdolona Fioletowa Królowa Nos Astry - parsknął sam do siebie. Naturalnie, jeśli ktoś był królem tego pagórka, to był to Kavak. Był co prawda nieco bardziej samoświadomy, niż ona, lecz był częścią tej gry, nawet jeśli wiedział, że wygrana nie jest aż tak imponująca.
Sprawa Nerwusika wydawała się dosyć prosta, a oferta, którą ten zaprezentował, niemal rzucona od niechcenia w kontekście tego, na jakie tory zmierzała ta konwersacja:
- Mogę dać wam potwierdzoną obecną lokację Nerwusika, pod warunkiem, że po wszystkim dostanę go dla siebie - stwierdził ze spokojem, za którym nie kryły się żadne długie chwile namysłu. - Chętnie sobie z nim pogadam. Wyjaśnię, że razem osiągniemy strasznie dużo. Zwłaszcza, kiedy przestanie skubać mnie na każdej małej rzeczy - I niekoniecznie Kavaka obchodziło, czy Nerwusik będzie robił to z własnej woli, czy zamknięty w jakiejś celi, podpięty do terminala, z groźbą rychłej śmierci. Takich geniuszy jak Quarianin należało wykorzystać i sprawa była jasna.
Taka była oferta Kavaka. Mogli, oczywiście, wrócić do dyskusji o cenie samej lokacji, bez żadnych obietnic. Jeśli mogli coś powiedzieć o Batarianinie, to to, że szybko dostosowywał się do sytuacji.
Temat Saery, choć wcześniej powodował u Kavaka wzburzenie i natychmiastowe odpowiedzi, tak teraz spowodował milczenie. Zalągł się w swoim krześle, które zaszurało lekko na ziemi, gdy przysunął się bardziej do stołu. Widać było jak marszczy mu się skroń od ilości myśli, które musiały przechodzić przez jego umysł. Wniosek, do którego musiał dojść, przyprawił go o parsknięcie śmiechem. Potem zaś wystawił leniwie dłoń do Strikera i lekko nią pomachał.
- Podobasz mi się - rzekł z najszczerszym uśmiechem, jaki do tej pory im zaprezentował. Potem zaś zerknął na Hawkins. - Najlepiej, to gdyby następcy nie było. Są ruchy, które chcę zrobić, ale do których muszę się jej wpierw pozbyć.
Jeśli wprowadzą Słońca do jakiejkolwiek sytuacji, w której zjawi się Saera, nie będzie pokojowego rozwiązania. Nie chodziło nawet o Kavaka - jeśli mówił on bowiem prawdę chociaż po części, to wprowadzenie Słońc do jakiejkolwiek sytuacji związanej z Zaćmieniem skończy się rozlewem krwi. Nie będzie umów, wymian informacji, ani nawet żadnych transakcji. Jedna figura obali drugą i skonsoliduje swoją władzę w sektorze, albo przynajmniej spróbuje to zrobić. A oni, naturalnie, albo zostaną królotwórcami dla Słońc, albo zatoną razem ze statkiem.
- Mogę załatwić wam wsparcie - skinął finalnie głową. - Ale ona nie opuszcza pokoju w jednym kawałku.
Taka była oferta. Mogli ją przyjąć, albo nie. Być może sama Saera w przyszłości zaoferowałaby im coś bardzo podobnego, choć dla Luny z pewnością byłoby to nieakceptowalne, patrząc na jej obecną przynależność.

@Skax @Hawk @Charles Striker @Luna Reyes
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Luna Reyes
Awatar użytkownika
Posty: 318
Rejestracja: 16 gru 2021, o 11:01
Miano: Luna Reyes
Wiek: 27
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Błękitne Słońca
Lokalizacja: -
Kredyty: 47.205

Re: Dzielnica mieszkalna

13 cze 2026, o 18:48

Luna przysłuchiwała się słowom Kavaka i stwierdziła, że nie czuje potrzeby długiego namysłu. Los Nerwusika średnio ją obchodził po zakończeniu zadania. A jak Kavak gdzieś komuś, przypadkiem lub nie, wspomni, że to Luna miała swój udział w sprowadzeniu Quarianina, tak by jego liczne talenty mogły się Błękitnym Słońcom przydać, tym lepiej.
-Możesz prowadzić z nim bardzo długie i pouczające rozmowy, jak już zrobimy to do czego jest nam potrzebny. rzuciła i puściła oko do Kavaka. Jeżeli o nią chodzi, to chciałaby by z każdym możliwe było prowadzenie negocjacji w ten sposób. Widać swoją reputację Kavak zyskał nie bez powodu. Jak to dobrze, że czasem coś się jednak układa.
Potem Luna pokiwała głową na wymianę zdań między rudowłosą a Batarianinem. Życie jest o tyle prostsze kiedy wszystkie strony są rozsądne i nikt nie chce robić z siebie bohatera i zbawiać świata.
Nawet jeżeli sama Saera później by zaproponowała coś podobnego, to Luna zyskiwałaby mniej niż przyjmując ofertę własnej organizacji, która zyska wpływy w Nox Astrze.
-Saera pokaże się gdzieś gdzie nie powinna być. A wtedy tragicznym zbiegiem okoliczności, w trakcie konfrontacji Santa Muerte, jak mówi się w moich stronach może zabrać ją ze sobą. Que triste. - jak dla niej cały plan przemawiał jej do gustu.
-Masz jakieś informacje gdzie może być Saera w niedługim czasie?- miała tylko nadzieję, że komukolwiek z jej zespołu nie przyjdzie teraz do głowy, próby negocjacji czego innego.
ObrazekObrazek Statystyki:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Skax
Awatar użytkownika
Posty: 369
Rejestracja: 16 paź 2021, o 23:29
Miano: Skax`Lilan nar Tonbay
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Quarian
Lokalizacja: statek
Kredyty: 148.001
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

wczoraj, o 12:47

-Kiedyś miałem nawet jeden. Oficjalny. No i bardziej warsztat niż sklep.- Niespodziewanie podzielił się z Luna informacją o swojej przeszłości. Jego czasy na Cytadeli nie były może zbyt imponujące, bo z jakiegoś powodu przecież zmienił zawód na to co robi teraz, ale dało mu to pewne podstawy na temat zwykłego życia w Galaktyce. Chociaż przez jakąś chwilę miał okazję poznać nieco innego życia niż miał we Flocie. Mógł też się przekonać że taki żywot nie był dla niego. Standardy Quarianskie były zdecydowanie inne
Może i na statkach nie mieli tyle przestrzeni, ale przynajmniej nie było tam aż tak pusto, obco i dziko. Jednak im dłużej przebywał na Pielgrzymce tym coraz bardziej przyzwyczajał się do swobody jakie daje bycie najemnikiem.

-Jesli potrzebujesz kogoś kto ogarnie dla was nieco technicznej pracy, możemy się dogadać. Nerwusik będzie bardziej chętny do lepszej współpracy jeśli pozostanie jedynie dostawcą, a ja mogę pomóc wam. Dwóch Quarian we współpracy jest lepszych niż jeden trzymany za jaja- Cmoknął z niezadowolenia gdy padła propozycja przekazania Nerwusika. Już wcześniej patrzył podejrzliwe gdy rozmawiano o jego pobratymcy jak o worku kosmo-ziemniaków które trzeba przerzucić. Teraz oferta stała się jeszcze bardziej dosadna i choć nie chciał przerywać rozmów oraz wpływać na ustalenia, tak nie mógł po prostu tego słuchać z zaciśniętymi zębami. Potrzebował się odezwać, nie zważając trochę na to jak pozostali mogą to odebrać. Nie brzmiał na zadowolonego własną propozycją, ale uznał że w takim razie będzie bardzo dobrym kompromisem. Współpraca z takim gronem nie będzie oznaczała niczego dobrego, ale liczył że w tym całym zamieszaniu uda mu się ugrać coś dla siebie. Taki cwaniak jak Kavak powinien przecież mieć dostęp do ciekawych zabaweczek, które Skax mógłby na koniec współpracy "wypożyczyć" na testy we własnym zakresie. Tutaj nie musiałby się obawiać jakiejś zemsty korporacji czy politycznych wpływów. Musiałby tylko pozostać ostrożny, żeby w tym jego pożyczaniu, winą nie została obarczona Luna.
ObrazekObrazek

Wróć do „Nos Astra”