Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 302
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

[WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

25 cze 2026, o 19:13

Prawdę mówiąc, Emilia nie miała zielonego pojęcia po co Salarianin próbował nawiązać z nią jakąkolwiek konwersację. Oczywiście, mógł po prostu mówić do siebie, choć nie zyskiwał tym w żaden sposób jej sympatii. Widocznie recepcjoniście zabrakło talentu do czekania, który Emilia dawno temu odkryła w sobie, czy też raczej musiała odkryć, patrząc na to, jak zajęta była Rada. Nawet dla niej, Widma. Kwestie niecierpiące zwłoki okazywały się jednak nie być takie pilne częściej, niż można by to sobie wyobrazić. Konieczność czekania nie raniła jej dumy.
To, co jednak ją raniło, to przekonanie pomniejszych biurokratów i tego typu personelu, że skoro są z nią w jednym pomieszczeniu, to zasługują na jej czas. Szybko doszła bowiem do wniosku, że Salarianin pewnie chciał wywrzeć na nią jakiś wpływ, świadomie lub nie, by może to ona, korzystając ze swoich autoryzacji, doprowadziła do jakiejś zmiany. Jego niedoczekanie.
Nie planowała mu odpowiadać, choć musiała w pewnym momencie ugryźć się w język, by nie kazać mu się przymknąć. Nagła fala frustracji "pomogła" jednak nie myśleć o aktualnych sprawach, co wcale nie okazało się być korzystne. Musiała ułożyć sobie wszystko w głowie przed audiencją.
Audiencją, która nadeszła oczywiście w swoim czasie. Rada była gotowa na swoje Widmo, a Emilia wstała od razu, z wyczekiwaniem.

Jeśli korytarz prowadzący do sali rady miał być przedsionkiem świątyni, to czy Emilia była kapłanką? Nie, to byłaby rola Rady, jako najwyższego religijnego autorytetu. Östberg miała by w sobie coś z rycerza, czy innego świętego zakonnika. Myśl ta była dla niej zabawna, choć ostatecznie ją odrzuciła. Emilia nie była osobą zbyt uduchowioną, lecz wierzyła w pewien inny porządek świata. Naturalne prawa oraz te, które organiczni stworzyli sobie sami.
Została przywitana przez całą Radę. Spodziewała się, że zastanie jedynie Irissę, albo może Quentiusa, lecz sprawa musiała być naprawdę poważna. Emilia rzadko miała do czynienia ze wszystkimi na raz. Nie była Shepardem. Jakiejś części jej jaźni cała ta sprawa schlebiała.
Zniżyła głowę. No właśnie, czy miała coś, co chciała powiedzieć od razu? Dostała szansę, by ustanowić ton tej audiencji i musiała z niej skorzystać.
- Sądzę, że tak - zaczęła grzecznie. - Cała ta... sytuacja jest atakiem na mnie, personalnie, oraz na Doktora Whittakera. Za dużo wysiłku poszło na to, by wyeliminować i śledzić nas oboje.
Co oczywiście było dla Emilii bardzo wygodne, jako dla osoby, która chciała pozostać przy całym tym śledztwie.
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 288
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemny "konsultant naukowy"
Lokalizacja: Nieznana
Status: Pozoruje swoją śmierć, poszukiwany przez ExoGeni i G-Novę, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 28.145
Medals:

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

25 cze 2026, o 21:45

Zerknął zaskoczony, lekko rozbawiony na salarianina, uśmiechając się lekko i podnosząc jedną brew, a po chwili ponownie wbił wzrok w taflę sztucznego jeziora, wpuszczając jego narzekania jednym uchem, a wypuszczając drugim. Nie myślał o niczym konkretnym. Bardziej... Rozkoszował się chwilą. Oddychał. W końcu. Na komentarz o regulacji temperatury nie wytrzymał jednak i wypuścił szybciej powietrze nosem, pokręcając głową z rozbawieniem, nawet lekkim niedowierzaniem. Zdawało się, jakby Whittaker jako jedyna istota na całej Cytadeli czuł się teraz komfortowo. Niekoniecznie była to kwestia przyzwyczajenia do chaosu. Teraz był po prostu czas na rozdawanie jego kart... Na słowa. A w tym zawsze czuł się pewnie. Zeszło z niego ciśnienie, a w jego miejsce pojawił się wręcz dziwny stoicyzm, zgrywający się zgodnie wcześniejszym, umkniętym już spokojem i ciszą otoczenia, która towarzyszyła Prezydium przed atakiem. Ta cisza nie niepokoiła go tak, jak zwykle, nie tak, jak tego salarianina. Możnaby rzec, że był wręcz zadowolony z tego, jak obecnie wyglądała sytuacja - bo zdecydowanie obróciła się na ich korzyść.

Gdy Emilia weszła do środka, po chwili niepokój salarianina zaczął udzielać się w końcu również i jemu. Cisza zaczęła ponownie irytować. Nie odpowiedział jednak na początku, słuchał. Wykrzywił twarz w grymasie cichego przemyślenia, i pokiwał głową ze zgodą - Pierwszy raz. Jakieś porady? - zarzucił, testując salarianina - Jeśli czegoś Układy Terminusa zdążyły mnie nauczyć, to tego, że różnica między Cytadelą a Omegą jest kosmetyczna - skomentował, zanim ten zdążył odpowiedzieć - Omega opanowała do perfekcji sztukę docenienia chaosu i podkreślenia go jako siły tworzącej środowisko. Jeśli tam coś pójdzie nie tak, to pewnie jest to wtorek – czasem wręcz nie da się tego zobaczyć na pierwszy rzut oka. Cytadela opanowała natomiast do perfekcji sztukę pozoracji. Część chaosu relatywnie kontroluje mandatami i rozporządzeniami, a pozostałą resztkę maskuje bielą paneli w Prezydium, świergotem ptaków z głośników i pluskiem fontann. Ale jeśli coś zza tych paneli wylezie – nie da się tego już ukryć. Cytadela to maskarada, a urzędnicy tacy jak Pan mają obowiązek tych masek pilnować – zgodził się. Pomyślał przez chwilę nad ostatnim zdaniem i dodał, z początku po to, aby nie zabrzmiało to jako przytyk do niego, ale ostatecznie jego słowa przekształciły się w coś zupełnie innego - I dlatego bez takich jak Pan to wszystko by się już dawno posypało. Dzisiaj czeka Pana długi dzień, jutro pewnie też. Ale za tydzień się to wszystko uspokoi, sam Pan wie, skoro zna pan takie sytuacje. Oczywiście, ochrona będzie wzmożona, trzeba będzie opracować nowe procedury, ale godziny robocze wrócą do normy. Tylko temat zebrań będzie inny niż tydzień temu. To ta sama strona tej samej monety. Maskarada - uspokoił go. Nie do końca wiedział dlaczego poczuł okazję wsparcia tego salarianina. Po prostu... Przyszedł mu ten pomysł do głowy. Sam zdziwił się sobą, ten konkretny typ empatii nie był raczej do niego podobny. Poczuł się dziwnie, niezręcznie, niekomfortowo i podniósł wzrok na salarianina, oczekując reakcji na te dość niespodziewane słowa. Sam nie wiedział, jak na nie zareagować, bo coś, co miało być początkowo pełną ironii, cyniczną przechwałką i krytyką systemu przewróciła się w... Swego rodzaju wsparcie dla nieznajomego. Po raz pierwszy od dawna nie miał podstaw do jakiegokolwiek przewidywania jak ktoś zareaguje. Czy uzna to za zbytnie spoufalenie? Czy za lekceważące wytrzymałość psychiczną salarianina? Nieprofesjonalne? A może właśnie zyskał kilka punktów? Za dużo możliwości, za mało informacji. Musiał czekać na następne słowa.

Nagle zachciało mu się tej kawy.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13472
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

29 cze 2026, o 12:15

Przez moment salariański urzędnik stał nieruchomo, patrząc w stronę zamkniętych drzwi, jakby spodziewał się, że zaraz ponownie się otworzą. W końcu jednak gwałtownie odwrócił się na pięcie i skupił całą swoją uwagę na nieszczęsnym ekspresie do kawy.
- Tak, dobrze... Dobrze... Kawa... Kawa pomaga... Przynajmniej statystycznie pomaga... Właściwie nie ma jednoznacznych badań dotyczących urzędników wysokiego szczebla podczas kryzysów bezpieczeństwa, ale intuicyjnie zakładam, że pomaga... - mruczał bardziej do siebie niż do Anthonego, przesuwając palcami po panelu ekspresu.
Salariańskie dłonie poruszały się z niezwykłą szybkością pomiędzy kolejnymi opcjami. Na ekranie pojawiały się dziesiątki ustawień: intensywność aromatu, temperatura ekstrakcji, profil palenia ziaren, poziom mineralizacji wody, zawartość kofeiny, rodzaj mleka, pianka, pianka mikrobąbelkowa, pianka dekoracyjna... Dopiero wtedy przypomniał sobie o obecności Whittakera. Odwrócił głowę, przesuwając spojrzeniem po profilu Anthony'ego.
- Wie Pan... Chyba miał Pan rację.
Na jego twarzy pojawił się osobliwy uśmiech, typowy dla salarian, którzy nagle dochodzili do jakiejś myśli i natychmiast chcieli się nią podzielić.
- Z tą maskaradą. Większość ludzi myśli, że urzędnicy siedzą za biurkami i przestawiają dokumenty z jednej kupki na drugą. To bardzo wygodne wyobrażenie. Nie widzą natomiast tych dni, kiedy przez kilka godzin próbujemy sprawić, żeby wszyscy nadal wierzyli, że wszystko funkcjonuje dokładnie tak, jak powinno. A przecież wystarczy jeden taki dzień jak dzisiejszy.
Odczekał chwilę. Ekspres zaczął cicho szumieć. W oczekiwaniu na zakończenie procesu parzenia, spojrzał przez panoramiczne okno na odległe szczyty budynków w Prezydium.
- Jeden alarm. Jeden atak. Jeden prom ścigający transport SOC. I nagle okazuje się, że cała ta perfekcyjnie wypolerowana maszyna też potrafi się potknąć. Wie Pan, czego najbardziej nie lubię?
Nie czekał na odpowiedź, kontynuował bez względu na reakcje Anthonego.
- Że za tydzień wszyscy znowu będą uważać, że Cytadela jest idealna. A my... Będziemy udawali, że faktycznie jest. Dobrze Pan kłamie doktorze Whittaker?
Ekspres wydał charakterystyczny sygnał zakończenia parzenia. Salarian postawił dwa kubki na tacy, po czym odwrócił się do Whittakera z wyraźnie spokojniejszym wyrazem twarzy.
- Jedna dla Pana. Skoro już ma Pan czekać na Radę, nie ma sensu robić tego bez dobrej kawy.


~~

Czwórka Radnych skupiła swoją uwagę na Emilii w tej niecodziennej chwili sam na sam przełożonych z Widmem. Ludzka radna obserwowała Emilię z rękami splecionymi na blacie. Obok niej asari zachowywała charakterystyczny dla swojej rasy niemal absolutny spokój, który trudno było odczytać jako przychylność lub chłód. Salarianka Radna miała już przed sobą otwarty terminal, na którym błyskawicznie przesuwały się kolejne raporty. Z kolei turianin siedział nieruchomo, opierając przedramiona o poręcze fotela.
- Zanim przejdziemy do ataku z dzisiaj, chcemy zrozumieć przebieg wydarzeń - odparł Quentius. gestem zachęcając Emilię, aby podeszła bliżej, zajmując miejsce centralnie pośrodku.
- Zacznijmy od Omegi. W raportach znajdują się informacje o działalności kilku organizacji przestępczych, śmierci licznych najemników oraz operacji prowadzonej poza oficjalnym zakresem kompetencji Rady. Chcemy usłyszeć twoją relację.
Nie zdążyła wybrzmieć ostatnia sylaba, gdy głos zabrała asari.
- Interesuje nas również doktor Anthony Whittaker. Jak doszło do waszego spotkania? Dlaczego uznałaś go za osobę wartą objęcia ochroną? I co sprawiło, że zdecydowałaś się osobiście zaangażować w jego sprawę?
Salarianka przesunęła kilka holograficznych okien przed sobą.
- Według naszych danych doktor Whittaker od miesięcy prowadził prywatne dochodzenie dotyczące badań genetycznych oraz działalności kilku korporacji. Jednocześnie był wielokrotnie ścigany przez niezidentyfikowane podmioty.
Uniosła wzrok znad raportów.
- Kiedy po raz pierwszy nabrałaś przekonania, że jego informacje mogą wykraczać poza zwykłe śledztwo korporacyjne?

@Anthony Whittaker @Emilia Östberg
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 288
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemny "konsultant naukowy"
Lokalizacja: Nieznana
Status: Pozoruje swoją śmierć, poszukiwany przez ExoGeni i G-Novę, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 28.145
Medals:

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

1 lip 2026, o 10:06

Anthony słuchał, pochyliwszy się do przodu. Postukał nerwowo palcami o swój nadgarstek. Wyjątkowo nie miał nic więcej do dodania, ani nie czuł potrzeby rozwinięcia czy odpowiedzi na to, co mówił salarianin. Byli w końcu zgodni, a to już ustalili. Pokiwał tylko głową. Na pytanie urzędnika nie zdołał ukryć czy powstrzymać uśmiechu, ale nie odpowiedział. Samo to było wielopoziomową odpowiedzią.

- Dzięki - wcześniej nie prosił o kawę, teraz jednak ucieszył się, że ostatecznie ją otrzymał. Chwycił kubek i odruchowo podniósł go, ale zanim zdążył się napić, gorąca para przypomniała mu, że napój nie jest jeszcze gotowy do spożycia. No tak... – pomyślał nerwowo, dmuchając na powierzchnię napoju i nie ważąc się odłożyć kubka spowrotem na stół. Był sobie wdzięczny za swoje wcześniejsze słowa do urzędnika. Możliwe, że gdyby nie one, to on musiałby się przeklikiwać przez interfejs ekspresu. Możliwe, że nawet wcale by nie skorzystał, przekonany że ta kawa nie jest mu potrzebna, albo że nagła zmiana zdania byłaby oznaką słabości. A teraz, miał kto mu zrobić tę kawę. Może i czuł się zobowiązany do tego. Małe wybory, ale jednak miały znaczenie.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 302
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

2 lip 2026, o 06:00

Emilię na swój sposób ucieszyło uczucie znajomego, zimnego ukłucia w sercu, gdy Radna Esheel przemówiła. Jeżąca się skóra i nagła świadomość własnych rąk przypomniała jej o wartości tego, w czym brała teraz udział. Nieważne ile razy nie stanęłaby przed Radą, zawsze było w tym coś wyjątkowego. Poczucie czegoś więcej. Robienia czegoś ważnego. Brania udziału w wielkiej grze.
Po to właśnie Emilia żyła. Nie dla tej misji, oczywiście, nawet nie dla całej tej sytuacji, ale właśnie dla tego poczucia... może nie przynależności, lecz wartości jej działań. Może nie chciała uratować świata, ale na pewno chciała odcisnąć na nim swoje piętno. Obecność w sali posiedzeń była zawsze pewnym podsumowaniem jej poprzednich działań. Potwierdzeniem, że miała znaczenie. Że kobieta o imieniu Emilia Östberg naprawdę istniała i coś zrobiła.
- Byłam pod aliasem. Tym samym, co podczas operacji na Innari, choć tym razem moje rozkazy były znacznie bardziej ogólne. Znalazłam się w tym samym miejscu co doktor Whittaker kompletnym przypadkiem, biorąc po prostu poboczne zlecenie, mające wzmocnić moją pozycję jako niezależnej najemniczki - wyjaśniła pokrótce, nie czując wielkiej potrzeby by być szczegółową w tym konkretnym aspekcie. Była pod rozkazami Rady i nie był to pierwszy raz, kiedy podejmowała się zleceń jako Jennifer. - Zlecenie to okazało się bardzo szybko łączyć ze sobą interesy kilku grup przestępczych, choć nas w tym momencie interesuje tylko siatka Arii, oraz korporacja G-Nova. Tej drugiej wyparował prototyp Varrena, a ta pierwsza pragnęła go posiąść. Ostatecznie można powiedzieć, że mutant się rozpłynął. Mam jednak w posiadaniu jego skany jego DNA, choć tutaj jestem pewna, że Doktor Whittaker mógłby powiedzieć więcej.
Czuła się jak prawnik. Wpierw, musiała zbudować kontekst. Potem przedstawić argumenty, a na koniec to podsumować, tak, by przekonać widownię, czy też sąd. Co prawda, wyrok z jej perspektywy mógł być tylko jeden i cały ten proces był wydmuszką.
- Doktor Anthony Whittaker był częścią tego zlecenia. Dorabiał sobie jako najemnik, by związać koniec z końcem po tym, jak uciekł z pracy dla Exogeni. Podczas misji wykazał się zaskakującą w mojej opinii kompetencją. O jego powiązaniach z Exogeni dowiedziałam się od niego samego, gdy udało mu się wynegocjować warunki przejęcia obiektu naszego zlecenia, to jest, tego Varrena, od agentki G-novy odpowiedzialnej za odzyskanie obiektu. Była chętna do dobicia z nami targu w zamian za trop przeciwko ich rywalowi.
Była w niemałym szoku, gdy usłyszała, jakie informacje ma i jak rozgrywał jedną korporację przeciwko drugiej.
- Cale zlecenie z varrenem okazało się dla mnie fiaskiem. Moi współpracownicy, w tym Whittaker zresztą, okazali się być niechętni do przekazania prototypu Arii, przez co nie mogłam wykonać mojego właściwego zadania i zbudować sobie reputacji jako najemniczki. Whittaker jednak zdradził bardzo dużo na swój temat i uznałam, że warto byłoby przedstawić go Radzie. Sygnaliści zawsze są w cenie. Dopiero gdy porozmawialiśmy prywatnie, dowiedziałam się też o jego relacji z Cerberusem. Sporo plików, które mi przedstawił, mam w tym momencie przy sobie. Nie przekazał mi jeszcze wszystkich i nie zrobi tego bez konkretnych gwarancji ze strony Rady, lecz to, co już nam dał, jest absolutnie wystarczającym usprawiedliwieniem. Jeśli, oczywiście, mogę wyrazić moją opinię. - Co już zrobiła. Według Emilii, Anthony był po prostu żyłą złota.
- Jeśli zaś mogę odpowiedzieć bezpośrednio na pytanie "czemu uznałam go za osobę wartą objęcia ochroną", to odpowiedź jest bardzo prosta - Whittaker moim zdaniem jest materiałem na porządnego agenta Rady, nieważne czy w kategoriach technika polowego, czy badacza. Nie miałabym czelności mówić Radzie co powinna, a co nie, ale sądzę, że trzeba wykorzystać to, że nie ma wielu miejsc, w które mógłby lub chciałby iść i zrobić z niego użytek. - A to, że Emilii potrzebny był badacz Choroby Corvine'a, to już była czysta korzyść.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13472
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

5 lip 2026, o 17:17

Gorący kubek przyjemnie ogrzewał dłonie, podczas gdy para unosząca się znad powierzchni kawy leniwie rozmywała obraz za panoramiczną szybą. Kiedy w końcu Anthony zdecydował się na pierwszy łyk napoju, ten okazał się zaskakująco dobry. Nie był to bezosobowy koncentrat, jaki można było znaleźć w większości administracyjnych budynków Cytadeli, lecz prawdziwa kawa o głębokim aromacie i delikatnej goryczy, pozostawiającej na języku długi, przyjemny posmak gorzkiej czekolady. Trudno było nie odnieść wrażenia, że nawet tak prozaiczne rzeczy jak napoje z ekspresu w Wieży Rady podporządkowane były idei perfekcji.
Salariański urzędnik również ucichł. Wyrzuciwszy z siebie wszystko, co przez ostatnie kilkanaście minut kotłowało mu się w głowie, wrócił do obowiązków z charakterystyczną dla swojej rasy szybkością. Usiadł przy terminalu ustawionym pod ścianą i natychmiast zanurzył się w lawinie dokumentów, raportów oraz komunikatów spływających z różnych wydziałów administracji. Smukłe palce przesuwały się po holograficznych panelach niemal zbyt szybko, by ludzkie oko mogło śledzić każdy ruch.
Od czasu do czasu tylko odrywał wzrok od wyświetlaczy i spoglądał w stronę ciężkich drzwi prowadzących do sali posiedzeń. Nigdy nie trwało to dłużej niż sekundę lub dwie. Zaraz potem wracał do pracy, jak osoba przyzwyczajony do tego, że na wiele rzeczy zwyczajnie nie ma wpływu, pozostaje więc wykonywać kolejne obowiązki i cierpliwie czekać.
Dzięki temu pomieszczenie pogrążyło się w spokojnej ciszy, której Anthony od dawna nie doświadczał. Po raz pierwszy od wielu dni nikt nie strzelał, nie wydawał rozkazów, nie wymagał od niego natychmiastowej decyzji. Czas zwolnił, rozciągając się w długie minuty, podczas których można było zwyczajnie siedzieć i oddychać, a także podziwiać kunsztowną panoramę.
Za ogromnym przeszkleniem rozciągało się Prezydium. Sztuczne jezioro lśniło w świetle imitującym popołudniowe słońce, a pomiędzy białymi budynkami przesuwały się niewielkie sylwetki podróżujących pojazdów. Było w tym miejscu coś uspokajającego. Coś, co przez chwilę pozwalało zapomnieć. Uciec we własne, rozbiegane myśli.

~~
Rada pozwoliła Emilii wypowiadać się swobodnie, nie wchodząc jej w słowo i nie zadając z marszu pytań. Nie dlatego, że ich im zabrakło. Wręcz przeciwnie. W ciszy tej kryło się przyzwyczajenie osób od lat podejmujących decyzje, którzy najpierw porządkowali usłyszane informacje, zanim skierowali rozmowę na właściwe tory.
To asari przerwała milczenie jako pierwsza, nieznacznie przekrzywiając głowę ku lewemu ramieniu, aby jej spojrzenie mogło objąć cały profil stojącej przed nimi kobiety.
- Zatem twierdzisz, że doktor Whittaker sam nie zgłosił się do Rady. To Ty podjęłaś decyzję, że należy go tu sprowadzić.
Nie było w tym zdaniu ani aprobaty, ani dezaprobaty. Wyłącznie chłodna obserwacja. Ludzka radna skinęła nieznacznie głową.
- Przedstawiasz go jako człowieka niezwykle kompetentnego, inteligentnego i posiadającego informacje o wysokiej wartości operacyjnej. Jednocześnie opisujesz go jako osobę, która przez długi czas działała całkowicie samodzielnie, nie ufając instytucjom, korporacjom ani służbom.
Splotła dłonie.
- To nie jest profil człowieka, który łatwo podporządkowuje się komukolwiek.
Esheel uniosła wzrok znad terminala, mrużąc oczy.
- Innymi słowy... Interesuje nas nie tyle jego wiedza, ile jego przewidywalność.
Przesunęła kolejne dane przed sobą.
- Jak oceniasz prawdopodobieństwo, że będzie współpracował z Radą długofalowo, a nie jedynie do momentu rozwiązania własnych problemów? Powiedziałaś, że nie przekaże wszystkich materiałów bez konkretnych gwarancji. To oznacza, że prawdopodobnie prowadzi negocjacje.
Pozostali Radni zgodzili się z salariańską przedstawicielką subtelnym skinięciem.
- W twojej ocenie, czego naprawdę będzie oczekiwał w zamian? Pieniędzy? Immunitetu? Dostępu do naszych laboratoriów? Swobody działania? A może czegoś znacznie trudniejszego do zaoferowania? - kontynuowała gładko Irissa, zadając kolejne pytanie Emilii.
- Interesuje nas również Twoja własna rola w tej układance.
Jej spojrzenie pozostawało niezmiennie skupione.
- Załóżmy, że Rada przychyli się do twojej oceny doktora Whittakera. Załóżmy, że uznamy go za wartościowy zasób operacyjny i przyznamy mu ograniczony status współpracownika. Czy byłabyś gotowa osobiście odpowiadać za jego działania?
Odchyliła się lekko w fotelu. Pytanie zawisło w powietrzu, a spojrzenie całej czwórki wbiło się w profil Emilii. Nie chodziło wyłącznie o rekomendację, czy o ochronę świadka.
- Innymi słowy, Widmo Östberg, czy byłabyś gotowa wziąć Anthony'ego Whittakera pod swoje skrzydła jako podwykonawcę operującą pod twoim nadzorem? - Ludzka Radna dopowiedziała to, czego pozostali jeszcze nie nazwali.


@Anthony Whittaker @Emilia Östberg
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 288
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemny "konsultant naukowy"
Lokalizacja: Nieznana
Status: Pozoruje swoją śmierć, poszukiwany przez ExoGeni i G-Novę, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 28.145
Medals:

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

8 lip 2026, o 18:29

Kawa smakowała tym przyjemniej, że do tej pory przyzwyczajony był do lurych, oszczędnych kaw na statkach, albo co gorsza do naparów dostępnych na Omedze, które obok kawy nie tylko nie stały, ale najprawdopobniej nawet nie dzieliły z kawą kontenerowca, na którym były dostarczone na stację. W najlepszym przypadku pił siekiery ślęcząc przy publikacjach lub w laboratorium, które się piło nie w imię smaku, a w imię przetrwania. A ta kawa była faktycznie... Smaczna. Zaskoczony tym, że ten brązowy napój może mieć w ogóle taką charakterystykę i jednocześnie ze względu na zamilknięcie salarianina, mógł oderwać się na krótki moment od swoich myśli, a wręcz uległ temu niekontrolowanie, nieświadomie rozproszył się. Kto by pomyślał, że kubek kawy może faktycznie rozwiązać napięcie. No, może spora część ludzi, z Anthonym na czele, ale na pewno nie był nigdy do tej pory świadom, że może to być spowodowane jej smakiem.

Cisza od dawna w życiu Anthonego nie była... Cóż, cicha. Zwykle wprawiała go w niepokój, była zwiastunem czegoś niedobrego lub konsekwencją czegoś nieodwracalnego. A tym razem była po prostu lustrem oczekiwania. Imieniem i nazwiskiem chwili, w której ktoś przerzuca kartki do kolejnego rozdziału jego historii. Nie myślał teraz o Emilii, o Radzie ani o tym jak przebiega audiencja i jak będzie wyglądała jego rola, jego kolej.

Myślał teraz o kawie.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Emilia Östberg
Awatar użytkownika
Posty: 302
Rejestracja: 21 sty 2022, o 00:39
Miano: Emilia Östberg
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Postać główna: Isha D'veve
Lokalizacja: -
Status: Status Widma w pełni przywrócony przez Radę
Kredyty: 49.750
Medals:

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

9 lip 2026, o 02:21

Ucieszyło ją pewne zaufanie, jakim obdarowała ją Rada, która postanowiła nie zadawać zbyt wiele pytań na jej pytania, zamiast tego dając jej prowadzić względnie swobodną wypowiedź po tym, jak wpierw nakierowali ją na odpowiednie tematy.
Nie mogła zaprzeczyć, że Anthony cechował się pewną dozą niezdrowej niezależności, ale jednocześnie miała na to kontrargument:
- A jednak, ciągle szuka pracodawcy, którego uzna za godnego sobie. Brał udział w najemniczych misjach dla różnych organizacji i w żadnej nie zawitał zbyt długo z powodów, które podaje za miks moralnych i pragmatycznych. Jeśli damy mu dobrą ofertę, to z nami zostanie - wyraziła swoją opinię. Rada mogła sypnąć groszem - metaforycznym jak i faktycznym.
Ton konwersacji nieco się zmieniał. Rada "tylko zadawała pytania", były jednak one jej zdaniem zadawane pod pewną tezę, której Emilia musiała teraz zaprzeczyć. Nie czuła się urażona przez zwątpienie Rady, nie znaczyło to jednak, że nie zamierzała się bronić. Zwłaszcza, że pytania były trafne. Co tak naprawdę kierowało jej towarzyszem? Sądziła, że zna odpowiedź, ale spędziła z nim za mało czasu, by mieć stuprocentową pewność. Musiała jednak zaryzykować.
- W formacji S, kiedy jeszcze tam pracowałam, przy rekrutacji stosuje się system MICE. STG i inne siły wywiadowcze mają zresztą podobne podejście, choć nazywają je nieco inaczej. W każdym razie, chodzi o cztery główne motywatory. Pieniądze, Ideologia, Kompromat, oraz oczywiście najsilniejszy z nich, czyli najczystsze ego. - Nie mogła powstrzymać się od najmniejszego cienia uśmiechu, który zagościł na jej twarzy. Rozwiązała zagadkę. Gdy wypowiadała te słowa, była już pewna. - Sądzę, że Doktor Whittaker kieruje się ostatecznie tym ostatnim. Nie widzę w nim żadnej ideologii szerszej, niż robienie tego, co wydaje mu się słuszne w aktualnym momencie, choć potrafi być pragmatyczny, jeśli sprawa będzie tego wymagać. Nie mamy na niego niczego, bo nie wydaje mi się być sortem sypiającym z uczennicami, czy wpadającym w narkotyki. - Schowała dłonie za plecami.
Wcześniejsze uczucie nieprzyjemnego zimna zniknęło i mogła z zadowoleniem przyznać sama przed sobą, że znalazła się po raz kolejny w swoim żywiole.
Niemal niczym dobry prawnik, wykluczyła trzy opcje, tylko po to, by przedstawić tę czwartą, poprawną. Jedyną słuszną.
- Jest dumny. Czuje się oszukany przez system, systemy, ale jednocześnie zmarnowany. Bycie zbiegiem wpędziło go w nieprzyjemną mentalność, w której czuje się zaszczuty. Jednocześnie kręci go adrenalina, ale czuje się lepszy niż przeciętna "najemna szumowina". Dajmy mu sprawę, jakąś, jakąkolwiek, oraz poczucie przynależności i docenienia, a będzie naszym człowiekiem.
Taka była szczera opinia Emilii. Nie przesadzała dla uszu Rady, nie próbowała przedstawić go w lepszym świetle, niż trzeba było. Jaki Doktor Whittaker był, takim go widzieli.
- Nie miałabym nic przeciwko szansie, by dalej z nim pracować. Zresztą, dzisiejsze wydarzenia świetnie świetnie wskazują, że to i tak czy siak może być konieczne. Sądzę bowiem, że chcą dopaść nas obojga, z powodów, których mogę się tylko domyślać. - To nie była prawda. Nie mogła domyślić się, czego od nich obojga chcieli. Od niej samej? Trochę by się tego znalazło. Od Whittakera? To było oczywiste. Ale od ich dwójki?

Wróć do „Krąg Prezydium”