- Prowadzę tylko i wyłącznie takie - Kavak odpowiedział Lunie. Nie dał jej póki co powodu, by mogła myśleć inaczej, choć oczywistym było, że rozmowa dwójki swoich wyglądała znacznie inaczej, a przyjemny Batarianin z pewnością potrafił zrobić się groźny, gdy sytuacja tego wymagała.
Lub gdy miał na to ochotę. Reyes z pewnością kojarzyła i takich. W jej biznesie ciężko było nie otrzeć się o charyzmatycznych psychopatów, których kręciła zarówno dobra konwersacja, jak i małe znęcanie się.
- Mamy umowę, w takim razie. Nie mam w tym momencie świetnych miejsc na zasadzki, ale jeśli coś usłyszę, natychmiast się odezwę. Tak samo wy z pewnością mi się odwdzięczycie. Moi ludzie szybko do was dołączą, jeśli będzie trzeba - podsumował kwestię Saery dość prosto, odpowiadając przy okazji na pytanie Luny. Z pewnością obserwował ją dość czujnie, lecz dobre miejsca na taki atak przychodziły rzadko. Zwłaszcza, kiedy chodziło o o wiele lepiej uzbrojone i przeszkolone gangi, takie jak Zaćmienie. To nie były walki uliczne na Omedze między jedną szajką a drugą. Walki między Wielką Trójką potrafiły nosić znamiona wojny i wcale nie odstawały wielce w ofiarach. Gdy sektor kryminalny krwawił, populacja też dostawała po plecach.
Słysząc propozycję Skaxa, Kavak uniósł jedną dłoń na "w porządku".
- Nie zrozum mnie źle, przyjacielu. - Takie zdania nigdy nie oznaczały nic przyjemnego. -Na pewno wiesz, co robisz, ale mam na myśli nieco bardziej... stałe zatrudnienie. Jeśli szukasz pracy, na pewno znajdę coś dla dobrego kolegi naszej koleżanki, ale Nerwusik... po prostu muszę go mieć. Chyba, że chcesz mi go zastąpić. Dobrze płacę. - Oferta była na stole, choć obaj raczej wiedzieli, że nie zostanie przyjęta. Kavak nie sprawiał nawet wrażenia kogoś, kto oburzy się o jej odrzucenie. Przedstawiał warunki jasno i zdawał się oczekiwać od innych tego samego.
Gdy Striker wspomniał nazwisko Massaniego i zaśmiał się, Kavak dołączył do ów śmiechu, choć można było doszukać się tam nutki jakiegoś rodzaju ostrości, jakby nie tylko był jednym z tych, którzy znali znaczenie tego imienia, ale i tych, którzy potrafili "docenić" ironię tego dowcipu.
- Nie będzie żadnych gierek - spoważniał po zaśmianiu się. - W tym fachu są dwa rodzaje osób. Ci przewidywalni, z którymi da się układać, oraz trupy.
Saera, oczywiście, brzmiała na osobę należącą do drugiej grupy. Prawdopodobnie stąd brała się pogarda, jaką Kavak ją darzył. Pomijając nawet fakt zawodowej rywalizacji.
Omniklucz Kavaka zapalił się, gdy ten przesłał adres Lunie.
- To jest ostatnia jego miejscówka. Zautomatyzowany magazyn. Jedyne, co tam wchodzi, to mechy od przenoszenia kontenerów, oraz jego "świta". Tylko was ostrzegę - radzę iść na piechotę. Skurwysyn ma wgląd we wszystkie kamery i drony z okolicy. A przynajmniej mówi, że ma.
Adres Nerwusika położony był może dwadzieścia minut skycarem stąd, oraz godzinę na piechotę.
Skaxowi przez myśl przeszło, że jeśli Quarianin faktycznie miał wgląd w niemal wszechobecne w Nos Astrze systemy inwigilacji na Ilium, to podkradnięcie się do niego będzie niemalże niemożliwe. Z pewnością musiał jednak być jakiś sposób, by na chwilę wyłączyć je w sektorze, lub spróbować je oślepić. Tak ogromne zabezpieczenia zawsze miały pewną lukę - skądś to wszystko musiało być inicjowane i gdzieś musiało być centrum zarządzania tym wszystkim. Wystarczyłoby tylko tam pójść, podpiąć się pod lokalną sieć i pozwolić omnikluczowi zrobić swoje.
Oraz, oczywiście, dowiedzieć się gdzie to jest.
Wyświetl wiadomość pozafabularną












