Jej wzrok przesuwał się po ekranach Bulwarka, na których przez krótką chwilę widoczne było poszycie zbliżającej się, pirackiej łajby. Wraith wyglądał tak, jak go zapamiętała i choć odruchowo skanowała go w poszukiwaniu jakichkolwiek nieprawidłowości czy uszkodzeń, z ulgą nie dostrzegła żadnych - ulgą, która szła razem w parze z irytacją. Im bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że zarówno z fregatą jak i jej załogą nie stało się nic złego, tym odczuwała większy brak zrozumienia dla podjętej przez nich decyzji i tego, dlaczego w ogóle znaleźli się w Hydrze.
Samo wspomnienie najeżonego akceleratorami masy roju, jaki stanowił kompleks stacji, sprawiało, że coś przewracało jej się w żołądku na myśl, że Wraith znajdował się tak blisko. Uczucie to okazało się zbyt mocne, by zdołała odczuć jakiekolwiek pokrzepienie wynikające z faktu obecności fregaty na wypadek, gdyby jej potrzebowała.
Wejście do wnętrza znajomego hangaru zdjęło część ciężaru uciskającego jej klatkę piersiową. Odetchnęła, wodząc wzrokiem po znajomych ścianach i zapamiętanych przez siebie twarzach. W powietrzu wyczuła charakterystyczny zapach, cyrklowane przez systemy podtrzymywania życia powietrze zmieszane z metaliczną wonią kadłuba, podszyte środkami wykorzystywanymi przez mechaników.
Zapach domu.
Spojrzała po ludziach zgromadzonych na pokładzie, w znacznie większej ilości niż tego wymagały ich systemy zmianowe. Odruchowo szukała wśród nich twarzy mężczyzny, z którym przed chwilą rozmawiała - i którego nieobecność w pierwszym instynkcie odebrała wraz z irytacją. Dopiero ułamek sekundy później, widząc uśmiechy i ciekawość członków załogi, dotarło do niej, że prawdopodobnie wychodzili na tym lepiej.
Podejrzewała, że jej konwersacja ze Scottem mogłaby ostudzić zapały niektórych.
- Odprawa będzie musiała poczekać - odparła zdawkowo, wiedząc, że jej wygląd tłumaczył jej słowa wystarczająco, by nie musiała dalej elaborować. Jej zniszczony pancerz i zaschnięta u skroni krew przede wszystkim wysuwały na przód listy priorytetów stację medyczną, choć to nie do niej zamierzała udać się jako pierwsza. - Przykro mi, Telvos. Zapomniałaś uzupełnić listę życzeń.
Zerknęła na dwójkę załogantów Anathemy, oraz na idącego wraz z nimi, mechanicznego wilka. Zwierzę poruszało się wolniej, jakby i ono było zmęczone - choć nie walką, a nieobecnością swojego właściciela.
Jej spojrzenie z wolna prześlizgnęło się również na niego.
Mocne oświetlenie hangaru przywodziło na myśl ich pełne wrogości planowanie samobójczej misji i napięcie towarzyszące wchodzeniu po raz pierwszy do wnętrza Kodiaka, a jednocześnie wyglądał inaczej. Jego oblicze przeszło odcieniami błękitu, tańczących we wnętrzu promu gdy podróżowali tunelem Przekaźnika.
- Tak - przytaknęła z ociąganiem, jakby jedno lub drugie mrugnięcie mogło na powrót wyzbyć jego twarz z nowego kolorytu. Nie mogła jednak pozbyć się wrażenia, że ironiczny uśmiech, który przywołała na własne, również nabrał nowego zabarwienia. - Twoja siostra niech spodziewa się rachunku za utrzymanie tej dwójki. Wyżywienie, leki, zużycie wody...
Chwyciła hełm pod pachę, odwracając wzrok w stronę kłębiących się wokół Bulwarka mechaników i gwizdnęła, zwracając ich uwagę.
- Wyczyśćcie ten prom do zera nim niebieskie ogony nas znajdą - poleciła, wracając swoją uwagą do dwójki własnych załogantów. - Czy powinnam coś wiedzieć zanim wejdę na mostek?
Z nimi lub bez, ruszyła w stronę wyjścia, pozwalając reszcie dopilnować, by załoga Anathemy znalazła się na własnym promie - sama skierowała się na mostek.
@Mistrz Gry






Na korytarzu mijała wielu z pozostałych swoich załogantów, więcej niż raz słysząc szczere powitania "dobrze cię widzieć z powrotem, pani kapitan", "udane łowy, szefowo?" czy "witamy z powrotem, Hawk", ale im bliżej CIB się znajdowała, tym bardziej miała wrażenie, że oprócz szczerej radości, w ich spojrzeniach czai się coś jeszcze.

-
Kestrel zmaterializowała się bez słowa po tym jak Hawk aktywowała drona. Fixerka była milcząca, a w jej ramionach widać było napięcie. Chociaż twarz miała spokojną, to gdy na krótką chwilę odwzajemniła wzrok piratki, ta dostrzegła w ich oczach cień - bardzo podobny do tego, który przykrywał jej własne myśli.

