Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2398
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Kawiarnia Apollo

1 sie 2014, o 11:45

Illium było miejscem, gdzie życie pędziło szybko i jeśli tylko ktoś umiał dostosować się do jego tempa, niewątpliwie pokocha to miejsce. Cytadela była zgoła inna. Dawała szansę życia w wielkiej metropolii, ale jednocześnie nie zmuszała, aby być ciągle w jej centrum. Tutaj persony były na równi rozpoznawalne, co anonimowe. I być może nie stanowiła ona centrum dla handlu a także nie stwarzała tak wygodnych warunków do prowadzenia własnych interesów, nie mniej jeśli ktoś miał już swoje małe imperium, to czy przypadkiem nie był już znudzony zbyt łatwą dostępnością na Nos Astral wszystkiego, co sobie tylko ubzdurał? Z biegiem czasu wszak znikają pewne wyzwania, motywujące oraz napędzające całą machinę. Od wszystkiego ma się ludzi, kontakty, placówki.
- Ładnie to sobie wszystko rozplanowałeś, jednakowoż będziesz potrzebował lepszego argumentu niż ten, że jestem radną, abyś mógł prowadzić negocjacje ze mną. Stać Cię na coś lepszego, niż pójście na łatwiznę.
Czy to było wyzwanie? Ciężko stwierdzić, gdyż dźwięczny głosik Iris skutecznie maskował tak oczywiste intonacje, które biznesmen bądź polityk od razu wyłapywałby swoim czujnym słuchem. Parsknęła śmiechem, co zmusiło ją do przysłonięcia ust.
- To... dobrze. Wprawdzie nie miałabym nic przeciwko odwiedzenia tej ciekawej na swój sposób planety, nie mniej oni nie mogliby być zadowoleni z mojej wizyty.
Przez chwilę śledziła jego kroki, które ucięły się przy barierkach. To nie do końca tak wyglądało, jak twierdził Diego, nie mniej nie zamierzała go wyprowadzać z błędu. Gdziekolwiek Iris nie zapragnęłaby pójść, za nią zawsze ktoś podąży. Tylko bardziej dyskretnie. Nie ma możliwości ucieczki. Po chwili wahania również wstała, ale nie podeszła. Wystawiła twarz ku sztucznemu słońcu, cicho wzdychając w duchu.
- Kusisz, aby jednak dać się na namawiać... Nie mniej, zgoda. Zaskocz mnie.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13512
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Kawiarnia Apollo

20 sie 2014, o 11:58

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Kawiarnia Apollo była znana głównie z tego, że uchodziła za najbardziej znaną kawiarnię w kręgu. O konflikt logiczny leżący u podstawy tego twierdzenia nikt nie pytał, bo któż zaryzykowałby towarzyskie faux pas lub utratę składanej często z miesięcznym wyprzedzeniem rezerwacji?
Mimo wszystko nie było niemożliwym zatrzymać się w Apollo pod impulsem chwili - zwłaszcza kiedy znało się ludzi, którzy znali ludzi, którzy znali odpowiednich ludzi. Jeżeli tych ostatnich znało się osobiście, to już bez większego skrępowania można było przyjść do kawiarni o dowolnej porze i wskazać który stolik ma zostać zwolniony trybie ekspresowym. Właśnie to takich osób Bothar Hun nie należał.
Nie ściągnąłby tu jednakże dwójki nowych towarzyszy, gdyby nie był częścią lobby volusów dostatecznie wpływowych, by mieć w Apollo swój własny stolik - i nie chodziło tu wyłącznie o napis rezerwacja. Ze względu na przeciętny wzrost obywatela galaktyki i w miarę podobny układ stawów większość ras zadowalało dzielenie ze sobą tych samych krzeseł i foteli. Istniały niestety dwa wyjątki od reguły - Elcorzy również nie widzieli problemu by skorzystać z tych miejsc, ale każde takie posiedzenie generowało nowe koszta umeblowania - ostatecznie te dość ustępliwe olbrzymy uznały za stosowne przy dłuższych spotkaniach po prostu przycupnąć na podłodze. Na przeciwnym końcu problemu stali volusowie - stali dość dosłownie, gdyż w większości przypadków nie byliby w stanie zająć miejsca przy stole bez dość kompromitującej prośby o podsadzenie a żeby wystawać ponad blat musieli prężyć się na baczność. Ze względu na pewną tendencyjność w zatrudnieniu wiele ogólnogalaktycznych spółek specjalnie obniżało jednakże swoje stołki przedstawicieli handlowych tak, aby mogli zająć je volusowie, efektem czego w lokalach o odpowiedniej renomie co raz rzadziej brakowało miejsca odpowiedniego do ich spotkań biznesowych.
Całe to biologiczno-polityczne zaplecze tłumaczyło fakt, że Szeolowi i Jasper przypadły miejsca na wysokich na kilkanaście centymetrów pufach ustawionych wokół stolika kawowego o morderczej dla piszczeli wysokości. Bothar usadowił się przy nim wygodnie i jednym gestem w stronę przechodzącego akurat kelnera złożył zamówienie. - Czy otrzymam w końcu <kyhym> tę torbę?
Szeol Gate
Awatar użytkownika
Posty: 154
Rejestracja: 16 maja 2014, o 17:45
Miano: Szeol Gate
Wiek: 27
Klasa: Szturmowiec.
Rasa: Człowiek.
Zawód: Łowca głów, pilot
Lokalizacja: Dominikana (posiadłość)
Kredyty: 22.020

Re: Kawiarnia Apollo

30 sie 2014, o 01:21

Szeol nie spodziewał się, że kiedyś kobieca zarozumiałość przyda się w życiu.. A tym bardziej nie spodziewał się, że czcze groźby załatwią mu pracę, ale w tym fachu można było wszystkiego się spodziewać - w końcu owy volus to tylko mała baryłka, która przy odpowiedniej ilości włożonej siły, mogła zamienić się w zabójczą kulkę do kręgli. A właśnie takich ludzi zwykle się chroniło i często przed zazdrosnymi byłymi żonami.
Kosmita był na tyle sprytny, aby wyprowadzić dwójkę ludzi z miejsca, gdzie zmierzało SOC. Gdyby nie ten chytry interes, który nieładnie ubił Gate, to pewnie poszedłby w swoją stronę i nie zamartwiał żadnym funkcjonariuszami, ani życiem volusa. Jednakże sprawy potoczyły się zupełnie inaczej; teraz mężczyzna musiał uważać na nadpobudliwą Jassper, aby ta nigdzie go nie utopiła.
- Cieszę się, że zarobię ta tym widowisku - stwierdził. - Przynajmniej dziś nie będziemy mieli doszczętnie popsutego dnia.. Wszyscy tak sądzę.
Miejsce do omówienia zawartości torby i wręczenia ewentualnej nagrody za schwytanie jej oraz ochronę dupy kosmity, ludzie mieli dostać gdzieś na miejscu. Mała, gruba istota prowadziła ich z dala od funkcjonariuszy SOC i sumie Gate nie miałby nic do tego, gdyby nie fakt, że jest cały mokry. Chociaż z drugiej strony nic gorszego już nie mogło się zdarzyć - Szeol wykorzystał pech na jeden dzień i może zapożyczył go z kilku dni w przód... Nie zdziwiłoby go w sumie, gdyby to była prawda.
Volus zaprowadził ich do jakiejś kawiarni, gdzie miały toczyć się dalsze rozmowy.
W porządku, pomyślał gorzko mężczyzna, ciągnij mnie po kawiarniach, kiedy wyglądam jak zmokły pies. Złamas.
Przez swój mokry strój nie czuł się komfortowo w miejscu, gdzie wszyscy wyglądali pięknie i schludnie. A on? Szkoda gadać.
Łowca czuł na sobie spojrzenia zdegustowanych klientów, lecz musiał je wytrzymać. Robota była i trzeba było ją wykonać dokładnie; przecież tak bardzo zależało mu na wyrwaniu się z Cytadeli. Nawet wielkie krzesła nie złamały jego dość słabej woli ucieczki stąd i zapomnienia o tym zdarzeniu.
- Postoję. Jeżeli Jassper zamierza się rzucić, to lepiej, abym stał. - Sprytnie wywinął się od siadania praktycznie na ziemi.
ObrazekObrazek ObrazekObrazekObrazekObrazek Osiągnięcia postaci, informacje dla MG Wyświetl wiadomość pozafabularną
Jasper Relly
Awatar użytkownika
Posty: 21
Rejestracja: 15 maja 2014, o 22:47
Wiek: 24
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Kredyty: 5.000

Re: Kawiarnia Apollo

7 wrz 2014, o 23:18

Dziewczyna wraz z Szeolem została zaprowadzona przez volusa do kawiarni. W dodatku - ku zaskoczeniu Jasper - zostali zaprowadzeni do kawiarni nie pierwszej lepszej, bowiem była to znana - i powszechnie uważana za najtrudniej dostępną od ręki dla szarych i marnych człowieczków - kawiarnia Apollo. Szeol znalazł się tu zapewne z powodu, iż Bothar chciał jak najszybciej umknąć służbom cytadeli... choć jest też prawdopodobieństwo, iż faktycznie boi się on Jasper i potrzebuje ochroniarza. Druga opcja byłaby lepsza dla dziewczyny, jednak trzeba przyznać, że to raczej ta pierwsza jest prawdziwa. Raczej nikt nie chciałby użerać się z kimś na oczach SOC, którzy zaraz mogą zgarnąć delikwentów za zakłócanie jakiegoś spokoju czy jeszcze inną rzecz którą wymyśliliby od czapy. No ale cóż, dla mężczyzny wyszło na dobre - wpadnie mu trochę pieniądza praktycznie za znikomy wkład w swoją robotę. Znikomy, bo czarnowłosa niekoniecznie chciała wdawać się w jakiekolwiek bójki z kimś trzy razy niższym od siebie... to nawet nie to, że byłoby to co najmniej dziwne, lecz może nawet trochę uwłaczające, że ktoś tak rosły i bezlitosny postanowił znęcać się nad biednym i bezbronnym volusem. Aczkolwiek, może i jej wpadnie coś w zamian za odzyskanie cennej dla kosmity torby. A może dostanie też coś ekstra jeżeli nie będzie agresywna!
Kiedy wszyscy w trójkę weszli do kawiarni, Bothar zaprowadził ich do stolika zarezerwowanego specjalnie dla volusów... zważając na to, że Jasper do niskich nie należała, by mieć głowę na jego poziomie musiała usiąść na ziemi, a i tak w takiej konfiguracji była nieco wyżej niż jej rozmówca. Szeol odmówił siadania wymigując się sprytnie ochroną swojego pracodawcy, jednak czarnowłosa wolała już zająć miejsce na ziemi od stania przez nie wiadomo ile czasu. Kto wie, przez ile będą się toczyły te rozmowy?
Volus w tym miejscu widocznie nabrał swoistej pewności siebie, bowiem już bezpardonowo zapytał się Jasper o torbę. No dobra, fakt faktem obiecała mu, że odda, jednak nie powinien on zapominać o tym, że przecież jeszcze przed chwilą była gotowa mu tę torbę zabrać, a widząc jego wcześniejsze zachowanie miała też nad nim pewną mentalną przewagę, więc może trochę grzeczności by jej się należało...
- Oczywiście, że oddam. - powiedziała patrząc na niego z góry - Jednak zgodnie z obietnicą powinieneś nieco rozwinąć tę historię o zawartości tej całej paczki. Dopiero wtedy ci ją zwrócę, kiedy dotrzymasz swojej części naszej niepisanej umowy.
ObrazekObrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13512
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Kawiarnia Apollo

13 wrz 2014, o 23:51

Osadzony wygodnie na niewielkiej pufce, haczykowatymi palcami stukając o blat stołu, Bothar, którego jeszcze nie tak dawno trzeba było wyciągać z dna miejskiej sadzawki, miast wodą faktycznie zaczął ociekać pewnością siebie. - Ziemskie plemię, <kyhym> nie ucz volusa dobijać interesów. - skrytykował Jasper delikatnie grożąc jej palcem, co było zagraniem wręcz zbyt odważnym jak na sytuację, w której przecież się znajdował. Pozostawiało to w kobiecie nieprzyjemne uczucie, że jej niewysoki rozmówca wie nieco więcej od niej. - Dowiesz się wszystkiego <kyhym> w swoim czasie. Ale widzisz, tak się <kyhym> składa, że przemiły pan z ochrony, któremu <kyhym> pomogłem zaoszczędzić mała fortunę przy <kyhym> rozliczeniu podatkowym jest mi teraz winień <kyhym> przysługę. - co tłumacząc volus wskazał na rosłego mężczyznę w ciemnym uniformie, który, siedząc przy jednym z najbliżej alei połóżonych stolików, nonszalancko palił papierosa leniwym wzrokiem wodząc wokół. - Obawiam się, że w takiej <kyhym> sytuacji nawet pomoc Twojego przemiłego <kyhym> znajomego nie będzie już tak konieczna. - nie wykonując żadnego zbędnego ruchu wprawny bankier otworzył swój omni-klucz i nie zerkając na niego wpisał weń kilka komend, które podsumowało ciche kliknięcie na kluczu Szeola, powiadamiające o zasileniu jego konta. W tym momencie rozmowę przerwało zjawienie się kelnera, który czyn prędzej ulotnił się, pozostawiając po sobie na stoliku trzy kawy. - A skoro tak, to może <kyhym> pozbędziesz się ciężaru, napijesz <kyhym> kawy, a ja, zgodnie z umową, <kyhym> odpowiem wam na kilka pytań.
Szeol Gate
Awatar użytkownika
Posty: 154
Rejestracja: 16 maja 2014, o 17:45
Miano: Szeol Gate
Wiek: 27
Klasa: Szturmowiec.
Rasa: Człowiek.
Zawód: Łowca głów, pilot
Lokalizacja: Dominikana (posiadłość)
Kredyty: 22.020

Re: Kawiarnia Apollo

15 wrz 2014, o 12:21

Robienie za ochroniarza to w sumie nie taka zła fucha, jeżeli trzeba kogoś chronić przed zwykłą kobietą. A jeszcze fajniejsza, kiedy fuche dostajesz na mniej niż godzinę i dostajesz za to całkiem pokaźną sumkę... Żeby to takie zadania zawsze się trafiały, to życie byłoby takie piękne, bezproblemowe. Marzenia.
Szczerze powiedziawszy to Szeol był zdumiony zaistniałą sytuacją. Zaniemówił. Nie spodziewał się tak szybkiego końca kontraktu pomiędzy nimi.. Oczywiście Gate nie narzekał na taki szybki zarobek; najwidoczniej volus był zbyt bogaty i mógł sobie pozwolić na godzinnego ochroniarza. Jednakże z drugiej strony zaintrygowały go mroczne sprawy Cytadeli, przez co trochę żal było mu opuszczać Jasper i śmiesznego, obrzydliwie bogatego grubaska. Lecz nic już nie mógł poradzić, teraz to nie były jego sprawy, w które nachalnie nie chce się pchać - zrobił swoje i może odejść.
- Tak więc co? Dziękuję za owocną współprace i wspólne pływanie. Niezapomniane wrażenia - Szeol spojrzał na swój omni-klucz, aby sprawdzić stan konta. Po wykonanej czynności spojrzał na Jasper i sam wklepał coś w swe urządzenie, udostępniając jej dane kontaktowe do siebie (email, rozmowy "telefoniczne"). - A ty, dziewczyno, wołaj mnie w razie potrzeby. Wiszę ci przysługę za zarobek. Nie chwal się znajomością ze mną, będziesz miała z tego więcej kłopotów niż przyjemności.
Rzeczywiście swoją oślą zawziętością, przyczyniła się do tych dwóch tysięcy kredytów. A w dodatku miała własne zdanie i potrafiła je obronić, co łowcy się podobało - mógł jej za to raz uratować tyłek, zasłużyła.
- A teraz żegnam wszystkich zebranych. Uważajcie na siebie, bo sprawa zaczyna nieprzyjemnie śmierdzieć... Ale nic nie widziałem, słyszałem i tyle samo powiem. Powodzenia.
Szeol opuścił prestiżową kawiarnię, udając się po prostu przed siebie. Jeszcze nie wiedział co przyjdzie mu robić, bo ostatnia robota rozleciała się jakoś w trakcie i tak niefortunnie, że mężczyzna wyszedł na minusie. Na domiar złego znalazł się na Cytadeli, gdzie posiadał całe zero kontaktów... I gdzie tu teraz znaleźć robotę?
Cholerna Cytadela.

z/t
ObrazekObrazek ObrazekObrazekObrazekObrazek Osiągnięcia postaci, informacje dla MG Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13512
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Kawiarnia Apollo

26 wrz 2014, o 21:26

Jakby w odpowiedzi na modlitwy Szeola omniklucz mężczyzny rozbłysnął sygnałem odebranej wiadomości. Zastrzeżony adres extranetowy raczej nie wzbudził podejrzeń najemnika, wielu klientów wolało pozostać anonimowych. Było to wpisane w ryzyko zawodowe zaszczytnej najemniczej branży. Natomiast treść wiadomości niosła spłukanemu mężczyźnie obietnicę dodania do konta bankowego kilku, a może nawet więcej, kredytów.
Szanowny panie Gate

Moje nazwisko nie jest ważne. Mam dla pana zlecenie, które być może wyda się panu interesujące, jednak jestem człowiekiem zajętym. Przez najbliższą godzinę będę czekał w Barze po Ciemną Gwiazdą. Jeśli zechce pan wysłuchać mojej oferty proszę usiąść przy stoliku z lewej strony baru.
Krótkiej notki, jak należało się spodziewać nie wieńczył żaden podpis. Tylko od Szeola zależało czy zaryzykuje i wysłucha oferty tajemniczego zleceniodawcy.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13512
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Kawiarnia Apollo

23 sie 2026, o 13:59

Obrazek
Coup de Grâce
Mistrz Gry: Hawk
Gracze: Mila Račan, Crassus Curio, Charles Striker, Kiru Heidr Varah, Isha D'veve
---
« Je marcherai les yeux fixés sur mes pensées,
Sans rien voir au dehors, sans entendre aucun bruit,
Seul, inconnu, le dos courbé, les mains croisées,
Triste, et le jour pour moi sera comme la nuit. »

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Panującą w galaktyce wojnę trudno było odczuć w samym jej sercu.
Życie toczyło się w Prezydium tym samym, leniwym torem co zawsze. Przechadzająca się promenadą Račan mijała polityków, śpieszących się na spotkania, biznesmenów prowadzących je przez swój komunikator w drodze do biura i zwykłych mieszkańców Cytadeli, usiłujących załatwić coś w jednym z urzędów. W stosunku do tego, jak wyglądała stacja parę miesięcy wcześniej, jedyną jawnie widoczną różnicą było mniejsze natężenie ruchu turystycznego. Od terrorystycznego ataku na Wieżę Cytadeli było znacznie trudniej przedostać się do Prezydium, nie mówiąc już o tym, że potencjał kolejnego ataku w przestrzeni Rady nie zachęcał przeciętnych obywateli do podróżowania.
Od chwili, w której część z nich opuściła Hemerę minął równo miesiąc.
Zoé Gauthier wypełniła swoją stronę umowy. Rue znalazła się w znakomitej klinice, w której z jej głowy wyjęto wszczepiony tam przez Cerberusa implant. Z pomocą koneksji bogatej rudowłosej gdy tylko dziewczynka doszła do siebie, trafiła do sierocińca w szczęśliwej, zamożnej części wszechświata, w której miała większe szanse na odnalezienie życia, które mogłoby zrównoważyć to, które prowadziła obecnie. Jej implant został przez Gauthier zachowany, choć nie na długo - twierdziła, że zna parę osób, które mogłoby powiedzieć na jego temat coś więcej.
Po dwóch tygodniach jednak Račan otrzymała go w paczce, tkwiącej w śluzie promu należącego do R&C Security Services wraz z krótką notatką: "na razie nic, może ty będziesz miała więcej szczęścia?".
Rudowłosa była agentka Cerberusa nie miała żadnych powodów, by nadal z nimi współpracować a jednak odezwała się ponownie całkiem niedawno, informując o tym, że udało jej się znaleźć ślad Lyssy T'Saeri, która zbiegła z Omegi nim zdążyli na nią powrócić.
Komandor Alenko był trudniejszy do złapania niż przewidywała.
W tym jednym miejscu, w którym wojna wywróciła wszystko do góry nogami, oficerowie Przymierza nie mogli pozwolić sobie na zaplanowane przez siebie przepustki. Kaidan był poza jej zasięgiem, choć odpowiadał na wiadomości Mili gdy je wysyłała. Wreszcie ściągnięty z frontu zaprosił ją do wnętrza wygodnej, otwartej kawiarni na Promenadzie.
Kawiarnia Apollo nie przyciągała tłumów w samym środku panującego na Cytadeli dnia. Większość osób pracowała, lub prowadziła spotkania w bardziej ustronnych miejscach. Otwarta na spacerowe deptaki poniżej, oferowała piękny widok na Cytadelę i znajdującą się poniżej taflę jeziora, jednocześnie tworząc wrażenie, jakby wcale nie wchodziło się do żadnego lokalu - tylko siedziało na samym środku Promenady, chłonąc idealnie zaprogramowaną pogodę.
- Panna Račan - mężczyzna uniósł się z krzesła natychmiast, gdy przekroczyła próg kawiarni. Siedział przy jednym ze stolików przy samej barierce, w rogu. Jego formalny ton pasował do munduru, który miał na sobie choć gdy odruchowo sięgał do krzesła by je przed nią odsunąć, odchrząknął nerwowo. - Mila - poprawił się, wyciągając ku niej rękę. - Miło widzieć, że dalej cię nie dorwali.


Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mila Račan
Awatar użytkownika
Posty: 396
Rejestracja: 1 cze 2021, o 11:48
Miano: Mila Račan
Wiek: 33
Klasa: Szturmować Muszę Albo Się Uduszę
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: Horyzont
Status: Cud że jeszcze żyje
Kredyty: 23.895
Medals:

Re: Kawiarnia Apollo

26 sie 2026, o 23:25

Od momentu powrotu z Hemery Mila była dosyć zajęta. Początkowo doglądała procedur związanych z Rue, w pełni skupiając się na tym, by wspierać ją w trakcie procesu wyjmowania tego ustrojstwa, a także i po tym, gdy musiała odpoczywać. Starała się przekazać jej w miarę sensownie, jakie będą kolejne kroki, a także spróbować choć odrobinę wprowadzić w “normalny” świat. Cieszyła się, gdy widziała, że Rue nie jest wycofana i chętnie zagłębia się w relacje z innymi dziećmi, osobiście też sprawdziła sierociniec, do którego rekomendowała małą Zoe, dlatego gdy żegnała się po raz ostatni z dziewczynką, by wyjechać na misję, czuła się nieco spokojniej. Wysłała nawet krótką wiadomość do Zoe, zawierającą tylko jedno słowo: “Dziękuję.”. A potem zniknęła w czeluściach Czyścca.

Tam miała okazję spotkać się nie tylko z Kiru, ale i Strikerem, którego jak się okazało Cerberus wsadził tam zamiast zabijać. Po powrocie znalazła paczkę z implantem wyjętym z głowy Rue i notką sugerującą, że nic się rudowłosej nie udało w związku z tym ustalić. Dlatego też Mila postanowiła na własną rękę podjąć poszukiwania sprawców. Przede wszystkim musiała wykluczyć matactwa Cerberusa i SST, którzy w końcu sami polowali na Rue i implant, który w sobie nosiła.. a przynajmniej tych drugich, bowiem nadal nie była pewna, czy pojawienie się dziewczynki na Hemerze nie było wynikiem jej ucieczki, czy wykradnięcia jej z placówki.

Nie była zaznajomiona w korporacjach testujących na istotach humanoidalnych, nie wiedziała też za bardzo, gdzie zacząć szukać, oprócz jednej organizacji. Na samą myśl o tym krzywiła się za każdym razem, ale wiedziała, że innej opcji raczej nie ma. Początkowo myślała o Hunterze, ale po tym, jak go ostatnio opluła (oczywiście w pełni zasłużenie), wolała nie wywoływać wilka z lasu. Dopiero potem przypomniała sobie o kimś innym, kto chyba nawet ją zaprosił na kawę, żeby się odwdzięczyć za ratunek. Ktoś, kto miał tak samo skrzywione dzieciństwo, a do tego przynajmniej wedle jej mniemania miał koneksje, mógł pociągnąć temat dalej, a przy dobrych wiatrach załatwić finansowanie jej prywatnej wendetty okraszonej troską o dzieci, na których eksperymentowano.

Minęło trochę czasu, nim Alenko znalazł czas, ale przynajmniej nie było problemów komunikacyjnych, więc Mila podtrzymywała lekki kontakt, aby samo spotkanie nie było zbyt sztywne. W końcu udało im się załatwić spotkanie w kawiarni Apollo, ale pech chciał, że w tym samym czasie Zoe napisała, że chciałaby się spotkać. Widząc przed sobą katorgę, jaką by przechodziła, gdyby miała przekładać spotkanie, wysłała do niej Crassusa, którego wdrożyła kim jest rudowłosa i czego chce, a sama ruszyła ze swojego mieszkania na Cytadeli w miejsce spotkania.

W przeciwieństwie do komandora, była ubrana casualowo – może nie, jakby szła na siłownię, ale też nie ubierała się w odświętne ciuszki, dlatego też gdy weszła do kawiarni, zaczęła się zastanawiać, czy czasami źle nie odczytała spotkania. Dopiero po sekundzie ruszyła o krok, by ponownie być zaskoczoną, tym razem formalnym tonem mężczyzny. I chyba to zauważył, bo po sekundzie odezwał się do niej po ludzku, a ona sama się rozluźniła i uśmiechnęła szeroko. Podała swoją dłoń, ściskając ją mocno, po czym usadowiła się na krześle, na jego gadkę odpowiadając: — Zależy kogo masz na myśli — przemknęła jej myśl, aby zapytać czy chodzi mu o Przymierze, ale miała tu swój cel i nie wiedziała, czy może sobie pozwolić na takie żarty. A sądząc po jego ubiorze, to szansa, że odbierze to przyjaźnie, nie była duża.

Zerknęła w menu i po chwili wybrała kawę z mlekiem, którego pochodzenia pewna nie była. Stwierdziła, że trochę drogo, jak na kawę, ale myśl ta pozostała w jej głowie. Stuknęła palcami o blat, na sekundę gapiąc się w ozdobną roślinę stojącą obok stolika. Dopiero po tym uśmiechnęła się do Kaidana, zerkając na niego. - No więc… ciężko było cię w ogóle złapać na wyjście. Przymierze nie dało ci odsapnąć po Horyzoncie?
ObrazekObrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13512
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Kawiarnia Apollo

28 sie 2026, o 16:50

Wbrew pozorom, oficjalne ubranie Alenko wcale nie odstawało bardzo na tle korytarzy Cytadeli. W ostatnich miesiącach wpływ wojny widoczny był również w zwiększonym zagęszczeniu obecności wojskowych. Flota należąca do stacji nieustannie patrolowała Mgławicę Węża, ale okręty Przymierza lub Hierarchii nieustannie dokowały, przewożąc wysokiego szczebla personel i wypuszczając swoich żołnierzy na krótkie namiastki przepustek, których teraz większości z nich odmawiano.
Nawet teraz, w kawiarni dostrzegła jeszcze jednego żołnierza - jakąś asari zaczytaną w swoim datapadzie z odznaczeniami na ramieniu, w klasycznym umundurowaniu jednostek Republiki.
- Trudno powiedzieć, żeby ktokolwiek z nas mógł ostatnio odsapnąć - westchnął, zajmując miejsce dopiero po tym, gdy zrobiła to ona. Sięgnął do terminala obecnego przy stoliku i przesunął go lekko w jej stronę, zachęcając, by zamówiła coś dla siebie. - Od wojny pierwszego kontaktu nie minęło wiele czasu, ale i tak mam wrażenie, że zbytecznie przyzwyczailiśmy do się do pokoju.
Gdy zamówiła coś dla siebie, samemu sięgnął do urządzenia, wystukując w nim kawę. Holograficzna napis wyświetlił się ponad nim z numerem ich zamówienia i logiem kawiarni.
Do otwartego tarasu, na którym siedzieli, wkradał się zapach z pobliskiej knajpki serwującej coś smażonego, w oddali połyskiwała tafla sztucznie stworzonego jeziora. Wiatr wydawał się nieistotnym elementem symulacji, a jednak po doświadczeniu go na Hemerze, Račan mogła dostrzec różnicę w publicznych pieniądzach a sektorze prywatnym.
- No więc, o jakiej sprawie chciałaś porozmawiać? - zagadnął, pochylając się nad stolikiem. Jego łokcie oparły się o blat, dłonie splotły ze sobą i ponad nimi spoglądał na kobietę. Uśmiech przemknął po jego twarzy chwilę później. - Rozważasz powrót do wojska?

@Mila Račan
Mila Račan
Awatar użytkownika
Posty: 396
Rejestracja: 1 cze 2021, o 11:48
Miano: Mila Račan
Wiek: 33
Klasa: Szturmować Muszę Albo Się Uduszę
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: Horyzont
Status: Cud że jeszcze żyje
Kredyty: 23.895
Medals:

Re: Kawiarnia Apollo

28 sie 2026, o 19:11

Przyglądając się tafli jeziora, na tle którego odbijały się budynki Cytadeli, Mila przypomniała sobie pierwszy raz, gdy tutaj przybyła. Była już częścią wojska, po obowiązkowych szkoleniach. Dla niej, osoby z Ziemi i to z miejsca malowniczego, gdzie co i rusz czuła na twarzy bryzę, albo targał nią bora, statyczne powietrze Cytadeli było zastałe, duszące. Brak słońca na twarzy i płaskie powierzchnie sztucznych zbiorników doskwierały jej tutaj bardziej, niż jak była na statkach, prawie tak bardzo, jak na stacji Gagarina. Potem, gdy coraz więcej czasu spędzała poza planetami, przyzwyczaiła się do kontrolowanych atmosfer. Teraz zaś, przypominając sobie architekturę i inżynierię Hemery, ponownie czuła statyczność powietrza, wymuszoną cyrkulację klimatyzacji i martwą powierzchnię sadzawki, przy której siedzieli. Skonstatowała, że niedługo powinna odwiedzić rodzinę, choćby i po to, by znów poczuć chorwackie słońce i wiatr na twarzy.

Jak nie urok, to... SST — rzuciła, odrywając w końcu wzrok znad wody, klepiąc się mentalnie po ramieniu za cwane fundamenty tematu, który chciała poruszyć. Właściwie to chciała zrobić już teraz i korciło ją, by zacząć rzucać konkretami, lecz kultura sytuacji wymagała, by poczekać, najlepiej aż rozmówca sam z siebie to poruszy. I tak się stało, prawie.

Na pytanie o temat sprawy już otworzyła usta i ruszyła dłonią w stronę kieszeni, gdzie miała schowany zapakowany implant, ale pytanie Kaidana wyrwało ją z istniejącej czasoprzestrzeni. Zamarła na sekundę z półotwartą szczęką, nie mrugając, tylko analizując, a następnie wydała z siebie dźwięk przypominający parsknięcie, śmiech i próbę powiedzenia czegoś jednocześnie: — Khrkak — odchrząknęła, odwieszając się, a na jej twarzy wykwitło szczere rozbawienie. — Ja i Przymierze... dobre sobie — ostatnie słowa rzuciła bardziej pod nosem, zanim jej mina stężała, gdy uświadomiła sobie, że chyba ani razu nie powiedziała ani nie napisała, co robiła wcześniej i kim była. — Nieładnie tak ludziom grzebać w aktach — dodała chłodniej, sięgając w końcu do kieszeni i wyciągając zawiniątko. Położyła je na stoliku, po czym westchnęła.

Ja i Przymierze to dwie różne pary kaloszy, ale powiedzmy, że pada deszcz i trzeba któreś założyć. A ty jesteś kaloszem o podobnym rozmiarze. Łączy nas ta sama przeszłość i mam przynajmniej nadzieję, że zrozumiesz sprawę, o której faktycznie chcę porozmawiać. Tak więc żarty na bok — wskazała dłonią na paczuszkę. — Tu jest implant wyjęty z głowy dziewczynki, która nie ma nawet dziesięciu lat. Dziewczynka ma na imię Rue i nigdy w życiu nie spotkała swoich rodziców, o ile miała ich w... społecznym znaczeniu. Nie wiedziała, czym jest żaba i że misie się nazywa imionami. Wiedziała natomiast, że pistolet jest najlepszą obroną, bo powiedziała jej to jakaś pani doktor, która na niej eksperymentowała.

Wzięła głęboki wdech, ciemniejąc w oczach. Samo opowiadanie o niej ją denerwowało. — Rue miała być sprzedana w niewolę dla jakiś bogatych psycholi. Jednocześnie szukał jej, a raczej implantu, który siedział w jej głowie, Cerberus i SST. Zależało im na tym tak bardzo, że chcieli ze mną handlować i jednocześnie unikali jak ognia powiedzenia, że zasrana paczka, którą miałam odebrać, to dziecko wyhodowane tylko do eksperymentów — Mila chwyciła za kraniec stolika, zaciskając na nim dłoń. — Nie wiem, co robi ten implant i nie wiem, kto za tym stoi. I dlatego... potrzebuję pomocy. Czyjejś, jakiejkolwiek. Muszę się dowiedzieć, czy nie ma więcej takich dzieci, gdzie jest ta placówka i co jest ich celem. I nie dopuścić, by więcej dzieci nie wiedziało, co to prawdziwe życie. Nawet my mieliśmy okazję chociaż liznąć normalności. A i tak popatrz, co z nas wyrosło.

Spojrzała Kaidanowi prosto w oczy. Pamiętała, co on zrobił, bo ciężko było zapomnieć. To on doprowadził pośrednio do zamknięcia tamtej stacji. I cholernie liczyła, że on o tym nie zapomniał i będzie czuł to samo, co ona. — Nie wiem, co robi ten implant i nie wiem, kto za tym stoi, ale wiem, kto ma taką wiedzę. Lyssa, jedna z watażków SST. — Dawał mu wszystko. Informacje, które Przymierze mogło wykorzystać. Ale nie chciała tego za darmo i jeśli sięgał po implant, cofała pudełeczko do siebie.
ObrazekObrazek

Wróć do „Krąg Prezydium”