Dystrykt będący równocześnie dzielnicą handlową Omegi. Ten nadzwyczaj rozwinięty obszar stacji jest pełnym sklepów i siedzib najróżniejszych korporacji rajem dla osób kręcących swój biznes na tych terenach (oczywiście rzadko kiedy legalny, ale na to nikt tu nie zwraca przecież uwagi).

Raiden
Awatar użytkownika
Posty: 63
Rejestracja: 27 sie 2014, o 18:28
Miano: Loki Nedari
Wiek: 34
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Najemnik, pilot
Lokalizacja: Gellix
Kredyty: 8.885

Out Pub

21 wrz 2014, o 00:33

-Szczęśliwy traf. - odpowiedział na jej pytanie - Nie jestem jakimś szpiegiem, nie wyszukuję każdej spotkanej osoby w jakiejś pokręconej bazie danych.
Zaśmiał się widząc siebie jako szpiega albo widmo. To by było ciekawe. Doszedł już do siebie, nie można sie użalać ale jednak pamięć absolutna ma swoją cenę.
-To twoja decyzja ale pamiętaj, że bez broni ciężko będzie się bronić. - ostrzegł ją, wiedział, że niektórzy nie lubią paradować z bronią ale obecne czasy raczej tego wymagały - Przezorny zawsze ubezpieczony? Tak chyba mówią ludzie. Z twoich opisów wynika, że nie należy ona do luźnych sióstr.
Zaśmiał się, myślał czy ona naprawdę bagatelizuje sprawę swojej siostry i podchodzi do tego z dystansem czy w razie czego załamie się i zrobi wszystko by ją odnaleźć.
Theme, Armor, Clothes, Voice ObrazekObrazek I Do what I Do, for the Love of It -Premia techniczna 10%
Silje Berhanne
Posty: 47
Rejestracja: 25 lip 2014, o 22:55
Miano: Silje Berhanne
Wiek: 30
Klasa: adept
Rasa: człowiek
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 1.615

Re: Out pub

21 wrz 2014, o 16:07

- A może to ja jestem psychopatycznym mordercą? - rzuciła nagle. - I to ja cię gdzieś zabije i wyrzucę przez śluzę. Albo coś podobnego. - w końcu kto powiedział, że nie jest? Może już obmyśla plan rozwleczenia jego flaków po kabinie pilota i okolicach. Może drellskie mięso jest dobre? Kto wie!
- Wiem, wiem.. może faktycznie powinnam pomyśleć o jakiejś broni.. - westchnęła i wzruszyła ramionami. - Ale to kompletnie nie moja działka. Chyba, że i tu oferujesz pomoc?
ObrazekObrazek
Raiden
Awatar użytkownika
Posty: 63
Rejestracja: 27 sie 2014, o 18:28
Miano: Loki Nedari
Wiek: 34
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Najemnik, pilot
Lokalizacja: Gellix
Kredyty: 8.885

Re: Out pub

22 wrz 2014, o 23:27

-Aż przeszedł po mnie dreszcz. - powiedział uśmiechając się żartobliwie - Nie waż się już wchodzić na mój statek.
Zaśmiał się i oparł plecami o oparcie krzesła. Spojrzał na Silje po czym dał odpowiedź na jej pytanie.
-Zawsze możesz liczyć na moją pomoc, chociaż będę musiał wiedzieć coś o twoich preferencjach. Na Omedze głównie znajdziesz giwery o całkiem sporej mocy.
Nie znał się aż tak na broni, nic poza pistoletem maszynowym, pistoletem i karabinem snajperskim nie trzymał w ręce ale jakieś pojęcie jednak miał. Skoro już pomaga dziewczynie w poszukiwaniach to pomoże i w wyborze broni. Lepiej żeby umiała się bronić.
- Z resztą, twoja siostra pewnie byłaby zadowolona widząc, że potrafisz o siebie zadbać.
Theme, Armor, Clothes, Voice ObrazekObrazek I Do what I Do, for the Love of It -Premia techniczna 10%
Silje Berhanne
Posty: 47
Rejestracja: 25 lip 2014, o 22:55
Miano: Silje Berhanne
Wiek: 30
Klasa: adept
Rasa: człowiek
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 1.615

Re: Out pub

25 wrz 2014, o 20:22

- Zostawiłam tam wszystkie moje rzeczy, więc musisz mnei tam wpuścić jeszcze raz. - uśmiechnęła się.
- Moja siostra byłaby spanikowana widząc mnie z bronią w ręce. Woli, jak polegam na biotyce. - wyjaśniła. Bo taka była prawda, wolała polegać na tym z czego miała przeszkolenie. Owszem, potrafiła posługiwać się bronią, ale nigdy za tym nie przepadała.
- Ale może faktycznie coś powinnam z tym zrobić i zmienić.. szczególnie tu. Załuję, że nie pomyślałam o tym na Cytadeli.
ObrazekObrazek
Raiden
Awatar użytkownika
Posty: 63
Rejestracja: 27 sie 2014, o 18:28
Miano: Loki Nedari
Wiek: 34
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Najemnik, pilot
Lokalizacja: Gellix
Kredyty: 8.885

Re: Out pub

25 wrz 2014, o 23:09

-A więc jesteś biotyczką, tak myślałem. - chociaż był tym lekko zdziwiony, to było kompletnie do przewidzenia, w końcu musiała jakoś sobie radzić - Więc nie muszę się martwić, biotyka jest naprawdę niesamowita.
Podziwiał ludzi którzy opanowali sztukę posługiwania się biotyką. Jest to naprawdę powolny, męczący i przede wszystkim bolesny proces. Jednak profity są ogromne. Kiedyś widział Kroganina posługującego się biotyką. Podczas jednej z misji po prostu wyskoczył zanim wylądowali lądując na paru najemnikach a potem sam zaszarżował na cały oddział. Potem nawet tarcze mu się nie przegrzały nie mówiąc o nietkniętym pancerzu.
-Dziewczyno, to jest Omega. Znalezienie tutaj broni jest jak znalezienie sklepu z warzywami na jarmarku rolniczym. Co drugi krok ktoś tu sprzedaje broń. - zaśmiał się, prawda była okrutna ale jednak, ta stacja to był arsenał, do tego można tu było znaleźć broń niespotykaną nigdzie indziej i równie nielegalną, do tego w tym samym czasie usłyszeli parę strzałów dochodzących z ulicy, oh ironio - Znam tutaj parę sklepów, które mogę ci polecić.
Anie drell ani nikt z baru nie zwrócił uwagi na wystrzały, to było dla nich tak samo zwyczajne jak upuszczenie szklanki przez barmana.
Theme, Armor, Clothes, Voice ObrazekObrazek I Do what I Do, for the Love of It -Premia techniczna 10%
Raiden
Awatar użytkownika
Posty: 63
Rejestracja: 27 sie 2014, o 18:28
Miano: Loki Nedari
Wiek: 34
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Najemnik, pilot
Lokalizacja: Gellix
Kredyty: 8.885

Re: Out Pub

15 sty 2015, o 14:32

Gdy rozmawiali, dało usłyszeć się cichy sygnał. Dochodził on z omni klucza Raidena. Gdy spojrzał co jest powodem przerwania ich rozmowy przekonał się, że na jego omni-klucz wysłano e-mail. Pochodził on od jednego z jego kontaktów, mówił on o zbliżającej się, dobrze płatnej robocie.
-Wybacz mi Silje ale właśnie dostałem wezwanie. - powiedział ze smutkiem zamykając interfejs - Nie powinno to zająć długo, jeśli chcesz możesz lecieć ze mną i zostać na statku a potem tu wrócimy albo zostać tutaj i poszukać informacji. Tak długo jak będziesz powoływać na moje imię, niektórzy ludzie powinni ci pomóc.
Jeśli dziewczyna postanowiła pójść z nim, skierowali się szybko w kierunku statku i odlecieli. Jednak jeśli postanowiła zostać, Raiden pożegnał się z nią i ruszył przed siebie.
-Jeśli tylko będziesz czegoś potrzebować zadzwoń do mnie, na pewno spotkamy się ponownie
z/t
Theme, Armor, Clothes, Voice ObrazekObrazek I Do what I Do, for the Love of It -Premia techniczna 10%
Alexis Crimson
Awatar użytkownika
Posty: 273
Rejestracja: 2 cze 2014, o 22:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400

Re: Out Pub

4 paź 2015, o 15:51

Wszystkie takie zlecenia wyglądały tak samo.
Najpierw legenda, która obiecywała góry złota, wiedzę jakiej nie znał nikt i dostatnie życie w chwale do końca życia. Potem pojawiał się geniusz, który chciał odkryć tajemnicę i jako jedyny w całej galaktyce to potrafił. Geniusze występowali w różnej formie - raz były to niewyżyte asari, raz profesorowie którzy za fascynujące uznawali bójki uliczne. To nie miało znaczenia. Potem przychodził moment, kiedy pionki takie jak Lex zabierały się za poszukiwania zgodnie z wytycznymi. Trochę plątania się po mieście tudzież pustyni i koniec. Wielkie nic. Poprzednim razem przynajmniej jej zapłacili, a teraz...? Co z tego miała, tyle że się opaliła trochę?
Pierwszy raz w życiu odczuwała tak dziką przyjemność z ubrania się w swoje skóry. Na Omedze nie było gorąco, wręcz przeciwnie. Nie miała wrażenia, że jeszcze piętnaście minut i razem ze spodniami zacznie jej schodzić skóra.
W tym pubie była pierwszy raz. Może dlatego, że pierwszy raz była na Omedze i Zaświaty wydawały się zbyt... tłoczne. Wszystko się działo tam. Lex wolała spokojniejsze, ciemniejsze miejsca, bez asari wymachującymi jej tyłkiem nad głową. Nauczyła się tego, kiedy spędzała wieczory z bratem. Strasznie ciężko się z nim wtedy rozmawiało. No i tak już jej jakoś zostało, nawet kiedy Roy'a nie było w okolicy. Napisała do niego krótką wiadomość o nieudanej misji, załączając słaby żart o pustyni i kotach, po czym oparła się o bar i gestem przywołała barmana. Noc była jeszcze młoda, a ona nie miała żadnych planów, dopóki nie dostanie kolejnego przydziału od Cerberusa, albo nie przypomną sobie o niej na Hekate. Zamówiła mieszankę wódki z czymś niebieskim i rozsiadła się wygodnie - o ile na stołku barowym dało się w ogóle usiąść wygodnie. Jak zawsze, nieświadomie uderzała wysokim obcasem w metalową nogę stołka do rytmu dudniącej muzyki. Rozejrzała się po gościach pubu. Nie wyglądali, jakby rozpoczęcie burdy miało stanowić jakiś szczególnie wielki problem. Uśmiechnęła się do siebie. Nie to, że chciała sprawiać problemy. Po prostu się jej nudziło.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE
Obrazek
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1380
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 14.800
Medals:

Re: Out Pub

4 paź 2015, o 16:09

Kolejna misja, znowu zero pieniędzy. Jak to jest że wynajmują cię do ochrony, robisz swoje, ryzykujesz życiem ,a na końcu dostajesz nic bo zleceniodawca okazuje się bankrutem. Spędził na tej zasranej pustyni jeszcze dwa tygodnie szukając czegoś co tak naprawdę nie istnieje. Jednak miał jeszcze jedną sprawę do załatwienia, spotkanie z Alexis źle wpłynęło na jego psychikę. Żałował że jej nie zabił na parkingu, że nie odstrzelił jej na pogrzebie. Powinien to wszystko załatwić do końca, przynajmniej zapomniałby o tym okresie życia trochę szybciej. Pamiętał jak kiedyś, wrócił z misji. Siedział w przebieralni razem ze swoim dowódcą który powiedział "W naszej naturze leży to żeby zapomnieć o rzeczach, które nie pozwalają nam spać w nocy". Dziewczynę dojrzał dość szybko, powolnym krokiem zbliżał się do niej. By w końcu przysiąść się obok.
-Słuchaj.
Zrobił krótką przerwę, nie wiedział czy go jeszcze pamięta z pustyni zresztą ich drogi szybko się rozeszły, niestety konflikt interesów plus brak jakichkolwiek ciekawych informacji zrobił swoje.
-Alexis Crimson, urodzona w Chicago. Brat Roy. Były pracownik Hahne-Kedar Shadow Works. Rodzice mieszkają w Chicago. Zgadza?
Spytał się, może i to była ona ale wolał mieć pewność. Stąpał po bardzo kruchym lodzie, ale czasem nie ma innego wyjścia.
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Alexis Crimson
Awatar użytkownika
Posty: 273
Rejestracja: 2 cze 2014, o 22:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400

Re: Out Pub

4 paź 2015, o 16:36

Słuchaj.
Podniosła wzrok na mężczyznę, który okazał się nie tak całkiem nieznajomy. Widzieli się już, nawet prawie zdążyli ze sobą przez chwilę powspółpracować. Nie było to skuteczne ani przyjemne. Do tej pory pamiętała przypadek beznadziejny pustynnego ekshibicjonisty, choć usilnie próbowała wybić to sobie z głowy. Niektórych rzeczy długo nie dało się zapomnieć.
Jak na przykład jego twarzy. Był skrzywiony i niezadowolony z życia przez cały czas, jaki spędzili w swoim towarzystwie. Kolejne jego słowa sprawiły, że znieruchomiała tak, jak siedziała, ze słomką w ustach. Dopiero po chwili konsternacji odstawiła szklankę na blat z nieco zbyt głośnym stuknięciem i przekrzywiła głowę, marszcząc brwi. Przyglądała się mu, licząc na to, że zaraz oświeci ją, skąd może go znać. Nie, nie tak - skąd on może znać ją. Bo ona na pewno by go zapamiętała, gdyby spotkali się wcześniej.
- Gbur, urodzony w domu pogrzebowym. Brat Mruk, były grabarz. Rodzice mieszkają... yyy... w Niemczech - wzruszyła ramionami. - Też się zgadza?
Odwróciła się w jego stronę i zarzuciła nogę na nogę, a ręce skrzyżowała na klatce piersiowej. Nie miała pojęcia o co mu chodzi, nie wiedziała nawet jak zareagować. Powinna potwierdzić, czy zaprzeczyć? Żadna z tych opcji nie wydawała się właściwa w momencie, kiedy on wiedział o niej wszystko, a ona o nim nic.
- Tak, to ja - powiedziała w końcu. Nie wiedziała co zrobić. Nie miała przecież wrogów, prawda? Nikomu w życiu nie zrobiła, przynajmniej nic poważnego. Bywała nieznośna... no, bywała znośna, to lepiej pasowało... ale bez przesady. - Przedstawisz się wreszcie, czy nie bardzo? I co ci do moich rodziców? Jak planujesz mi fundować alkohol dzisiejszego wieczoru to wybrałeś słaby sposób, żeby mnie do siebie przekonać. Bardzo słaby.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE
Obrazek
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1380
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 14.800
Medals:

Re: Out Pub

4 paź 2015, o 16:48

No cóż, mogło być gorzej. Mogła się na niego rzucić albo od razu strzelać. Stary zawód nauczył go że ludzie naprawdę różnie reagują na sytuacje kiedy stawia się ich pod murem. Nigdy się jej nie przedstawił może i dobrze. Zresztą czego by się o nim dowiedziała? Że jest trupem i leży w grobie na przedmieściach Moskwy? Z kieszeni wyjął papierosy i zapalniczkę, położył je przed sobą. Poprosił barmana o popielniczkę i 50 gram wódki. To nie będzie łatwa rozmowa.
-Alexis, nie jestem tu po to żeby opowiadać o sobie.
Wyciągnął papierosa z paczki i przesunął ją w jej stronę. Cóż nie czuł się najlepiej z tym że za chwilę będzie musiał zburzyć jej świat znowu. Ale ona zasługuje na prawdę, zresztą kto na nią nie zasługuje? I tak nie tknie nikogo w Rosenkovie, a jeśli spróbuje to prędzej ją wykończą. Wziął kieliszek wódki, najpierw się mocno zaciągnął papierosem, wypił wszystko i wypuścił dym przez zęby. Mógł kontynuować.
-Widzisz Crimson, Chase Rodgers nie zginął przypadkiem.
No i się zaczęło, kości zostały rzucone a on przekroczył już granicę za którą mógł bezpiecznie wrócić. Zamówił kolejne 50 gram.
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Alexis Crimson
Awatar użytkownika
Posty: 273
Rejestracja: 2 cze 2014, o 22:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400

Re: Out Pub

4 paź 2015, o 17:23

Chyba był nienormalny, jeśli sądził, że po takim tekście weźmie od niego papierosa i sobie spokojnie zapali. Lex prawie przestała oddychać. Nie tylko znał jej nazwisko, nie tylko wiedziała jak na imię miał jej brat. Znał nazwisko, którego nikt nie wypowiadał przy niej od wielu lat. Po prostu nie, tego się nie robiło. Momentalnie poczuła, jak krew napływa jej do głowy, jak rozpaczliwie szybko zaczyna się tłuc jej serce. Przed oczami stanęły jej wydarzenia z Chicaco, widziała tego skycara wbijającego się w ich bok, widziała jak szyba rozpryskuje się i odłamki uderzają w skrzywioną twarz Roy'a. A potem zapada ciemność.
Ale przecież to był wypadek.
Nic innego nie potrafiło przebić się przez tę jedną, natrętną myśl. To był przypadek. Roy nie patrzył przed siebie, ktoś wleciał na niewłaściwy tor, nie zdążył uniknąć kolizji. Jak to, co mówił Gbur, mogło mieć jakikolwiek sens? Była tam przecież. Widziała. Cudem przeżyła.
Zacisnęła zęby i podążyła wzrokiem za kieliszkiem, który uniósł do ust i opróżnił. Miała ochotę złapać szkło i z zamachem rozbić je na jego twarzy. Nie miał prawa się na ten temat wypowiadać, nie miał prawa jej o tym przypominać, kiedy od tylu lat wszystko, czego próbowała, to zapomnieć.
- Jak to nie? - spytała elokwentnie, dopiero po dłuższej chwili orientując się, że ręce na ramionach ma zaciśnięte tak mocno, że aż boli. Ale to nie było wystarczające, by zagłuszyć ból, który w tym momencie pojawił się w jej głowie. I gdy wydusiła z siebie to zdanie, wściekłość zalała ją falą gorąca. - Co do kurwy, myślisz że możesz lecieć za mną na jakieś planety na zadupiu galaktyki, a potem prześladować po barach i wyskakiwać z takim tekstem? Może mi łaskawie podasz swoje nazwisko, zamiast tego, którego nie chcę słyszeć?
Kolejną pięćdziesiątkę, jaką przed Gburem postawił barman, zgarnęła sama. Przysunęła ją do siebie i zacisnęła na niej roztrzęsione palce. Po chwili namysłu dolała ją sobie do drinka, a kieliszkiem prawie rzuciła w mężczyznę za kontuarem. Cudem złapał. Absolutny spokój, z jakim została uraczona tą informacją, doprowadzał ją do szału. Ale nie była w stanie ruszyć się z miejsca, nie dopóki uzyska choć szczątkową odpowiedź.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE
Obrazek
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1380
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 14.800
Medals:

Re: Out Pub

4 paź 2015, o 17:44

Wyciągnął następnego papierosa i zamówił kolejną wódkę. Wiedział że zareaguje właśnie tak. A niby jak miała zareagować? Być zaciekawiona czy radosna? Ciągle się dopytywała o jego nazwisko, jakby to miało cokolwiek zmienić. Kontynuował.
- Widzisz, jego śmierć to błąd na który wtedy można było sobie pozwolić.
Zaciągnął się. Ocierał końcówkę papierosa o popielniczkę, ściągając z niej popiół. Patrzył na żar, wspomnienia tego dnia był wyjątkowo wyraźne.
- Wiesz czym są wojny korporacyjne? Nie. Pozwól że ci wyjaśnię. Na ziemi korporacje ciągle ze sobą walczą. Mordują niewinnych pracowników, kradną sprzęt lub uciszają innych.
Nie spodziewał się że wyjawił jej jakieś prawdy objawione, ale mało było osób które chciały wkraczać w ten świat. Niewielu było też takich którzy otwarcie o tym mówili, firmy zawsze wiedziały jeśli ktoś chce im zaszkodzić.
-To było zlecenie, wszystko miało wyglądać na wypadek. Nawet nie wiesz ile pracy to zajęło. Obserwacja, opracowanie planu nawet trzeba było przyszykować trupa do roli kierowcy.
Zaciągnął się. W dłoniach trzymał kieliszek wódki, odłożył go na bok. Już nawet pić mu się odechciało, na wszelki wypadek wolał być trzeźwy. Nigdy nie wiadomo kiedy zrobi się z tego burdel jakich mało. Parsknął.
-A wiesz co jest w tym wszystkiego najsmutniejsze?
Spytał ją, dalej prowadził ta smutną grę. Cóż puenta tej historii raczej nie była najprzyjemniejsza.
Ostatnio zmieniony 4 paź 2015, o 17:48 przez Charles Striker, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Alexis Crimson
Awatar użytkownika
Posty: 273
Rejestracja: 2 cze 2014, o 22:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400

Re: Out Pub

4 paź 2015, o 19:50

- Słucham?! - prawie wykrzyczane słowo zabrzmiało w połowie jak śmiech, a w połowie jak rozpacz. Można było sobie pozwolić? Błąd? To było bezczelne, to było chore, że musiała teraz o tym słuchać. Miała ochotę poderwać się ze stołka i wyjść, ale nie była w stanie ruszyć się z miejsca.
- Jebie mnie to - uśmiechnęła się krzywo, nieco przerażająco, głównie ze względu na nienawiść w oczach, bo gdyby spojrzenie mogło zabijać, Gbur już dawno leżałby martwy. Korporacje. Jakby obchodziły jej korporacje i walki między nimi, to zajmowałaby się polityką, nie inżynierią. Rozmawiałaby z ludźmi i udzielałaby się społecznie, nie siedziałaby z głową w mechach. I co, niby to miało cokolwiek wyjaśniać? To miało udzielić odpowiedzi na jej pytania?
- Świetnie, zlecenie, fantastycznie - wysyczała. - Obserwacja, tak? Czyli stąd tak dobrze mnie znasz. Co jeszcze o mnie wiesz? Co jem? Ile ważę? Któroręczna jestem?
Sięgnęła po swoją szklankę i duszkiem wypiła połowę jej zawartości. Potrzebowała tego, trochę rauszu, potrzebowała żeby świat zwolnił, żeby z powrotem zaczęła nadążać za swoimi myślami. Nie mogła nawet na niego patrzeć, nie mogła unieść wzroku na tę obojętną twarz. Kim dla niego była? Skutkiem ubocznym nieudanej misji, miało jej tam nie być, tak?
- Że przyszedłeś mi o tym powiedzieć, licząc na przebaczenie? Czy usprawiedliwienie? - odparła. Smutne... Co jeszcze było smutne? Może to, że mężczyzna jej życia nie żył? Przez tego palanta, który postanowił się teraz przysiąść i uskuteczniać pogawędki przy wódce? - Czy to, że wydaje ci się, że mam ochotę z tobą o tym rozmawiać? - potrząsnęła głową. - Chcesz zamknąć rozdział w swoim życiu, czekasz aż ci powiem och, ależ nie ma problemu, włożyliście tyle wysiłku w upozorowanie wypadku, jestem pod dużym wrażeniem, dobra robota? - w sekundę opróżniła szklankę do końca. - Nie.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE
Obrazek
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1380
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 14.800
Medals:

Re: Out Pub

4 paź 2015, o 20:54

Cóż nawet przez chwilę znowu poczuł że gdzieś tam głęboko w serduszku robi mu się smutno. Przecież nie chciał rozgrzeszenia. Cholera sam już nie wiedział czego chciał. Życie poza celą korporacyjną lub więzienną było o wiele trudniejsze niż się spodziewał.
- Wiem o tobie wszystko, nawet kiedyś pamiętałem twoją ulubioną pozycję.
Zaciągnął się mocno, zgasił papierosa i zapalił następnego.
- Chodzi o coś innego, kiedyś odmówiłaś pewnej korporacji udziału w ich projekcie, a przyjęłaś lukratywną ofertę Hahne-Kedar. To bardzo im się nie spodobało, wiec postanowili że trzeba coś z tym zrobić i pokazać swoich przeciwnikom żeby z nimi nie zadzierać.
Ściskał dłonie w pięść na wypadek gdyby jednak doszło do nieprzyjemności. W razie czego ukręci jej łeb albo ogłuszy o kant baru.
-Widzisz Crimson, to ty byłaś celem. To ciebie mieliśmy wyeliminować.
Spojrzał na nią swoimi pustymi prawie czarnymi oczami. Na swój opowiadanie o tym, o tej sytuacji. Sprawiało że czuł się lżejszy, było to bardzo egoistyczne z jego strony. Jakby nie patrzeć zniszczył znowu jej świat żeby poczuć się lepiej. Wiedział że to też się odbije na jego psychice prędzej czy później.
-Tyle że skrewiłem, byłem na parkingu obok waszego wraku. Sprawdzałem czy jesteś trupem, zresztą po takim uderzeniu spodziewaliśmy się że nikt nie przeżyje. Ale skrewiłem, powstrzymał mnie Chase.
Ścisnął pięści tak silnie że wyglądały jakby zaraz miały eksplodować. Jego ton przestawał być spokojny, stawał się czymś pomiędzy agresja i smutkiem.
-On, on mnie błagał żebym cie nie zabijał. Że cię kocha i kurwa jego pierdolona mać nie mogłem tego zrobić. Patrzyłem jak kurwa resztkami sił próbuje cię ochronić, okazać miłość. Głaskał, płakał, głaskał, płakał ,a potem umarł wtulony w ciebie. A ja patrzyłem.
Ręce mu się trzęsły, nie wiedział czy to atak paniki czy może chęć rozjebania całego tego miejsca w drobny mak. Musiał się uspokoić, nie mógł stracić panowania nad sobą. To zawsze się źle kończyło, zazwyczaj nie dla niego.
-Potem był pogrzeb.
To powiedział już spokojnie. Spojrzał na nią. Nie wiedział, czy kontynuować, czy spieprzać lub szykować się na to że odstrzeli mu łeb.
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Alexis Crimson
Awatar użytkownika
Posty: 273
Rejestracja: 2 cze 2014, o 22:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400

Re: Out Pub

4 paź 2015, o 22:20

Jeśli chciał ją tą informacją zawstydzić, to mu nie wyszło. Ulubiona pozycja w tym momencie nie była tematem, o którym chciała rozmawiać. Właściwie w ogóle z nim nie chciała rozmawiać. Ale każde kolejne zdanie coraz mocniej przykuwało ją do stołka. Jakby zależało mu na tym, by do końca zryć jej częściowo już zaleczoną psychikę. Skinieniem głowy przywołała kelnera, by zamówić coś mocniejszego. Nie miała ochoty na więcej słabych drinków. Przyszła tu, bo chciała przyjemnie spędzić noc. Przyjemniej, niż w hotelowym pokoju w towarzystwie telezakupów, czy czegoś równie smutnego. Nie mogła się spodziewać tego spotkania, a nawet jeśli, to nie mogła się spodziewać rewelacji, jakie jej ono przyniosło.
Ale wtedy do niej dotarło. Chase zginął przez nią.
To nie Roy był przyczyną wypadku - choć zawsze tak twierdził, Lex mu powtarzała, że go za to nie wini. To się mogło wydarzyć niezależnie od kierowcy. To ten drugi skycar zleciał z toru. I teraz się okazywało, że to wszystko była jej wina. Od samego początku chodziło o nią. Gdyby leciała wtedy sama, gdyby się nie umawiali na wspólny powrót, nikt poza nią by nie ucierpiał.
Czego ten człowiek od niej chciał? Co miała dla niego zrobić? Jeśli chciał pocieszenia, czy ukojenia, czy cholera wie czego, na pewno nie dostanie tego od Lex. Potrafiła sobie to wyobrazić. To, co opowiadał. Od lat odsuwane wspomnienia uderzyły ze zdwojoną siłą, prawie czuła na swojej skórze dłonie których dotyk próbowała zapomnieć, prawie słyszała ten głos.
Odwróciła się z powrotem do baru i sięgnęła po podaną szklankę. Nie wiedziała co pije, ale wypiła to szybko i na raz, od razu zamawiając następne. Miała wrażenie, że nie wie, co się wokół niej dzieje. Nadal nie patrzyła na niego, nie potrafiłaby się do tego zmusić.
- O pogrzebie też planujesz mi opowiedzieć? - wysyczała. - Też stałeś i patrzyłeś? Od dawna tak stoisz i patrzysz w moim życiu?
Nadal się jej nie przedstawił. Nadal nie wiedziała o nim nic. Gdyby chociaż mogła znać imię, może gdyby nie był anonimem mieszającym jej w głowie przy okazji przypadkowego spotkania, coś by było inaczej. Ale nie, więc co, testował ją? Sprawdzał ile wytrzyma? Nie była w stanie pozwalającym na wytrzymywanie zbyt wiele.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE
Obrazek
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1380
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 14.800
Medals:

Re: Out Pub

4 paź 2015, o 23:44

Oczywiście że tam był i obserwował. Jakże nie inaczej, tylko tym razem obserwował za pomocą lunety do przerobionego karabinu snajperskiego. Cóż to było za arcydzieło zbrojmistrzostwa. Mało kto potrafił tak przygotować karabin by strzelał nabojami do granatnika.
-Na pogrzebie.
Kontynuował. Głos miał znowu spokojny, dokładnie taki jak na początku rozmowy. Nie wiedział czemu, ale czuł się spokojniejszy. Pogodził się z losem. W najgorszym wypadku go zabije, a śmierć nie jest najgorszą rzeczą jaka może spotkać człowieka. Dla niego mogła by być nawet nagrodą.
- Siedziałem na dachu, oddalonego wystarczająco daleko bym mógł zdążyć uciec. A rozkaz był dość prosty.
Spojrzał na nią i zaciągnął się, kiedy mówił wypuszczał dym z ust.
-Zabić wszystkich.
Wrócił do patrzenia przed siebie. W sumie ten dzień był dla niej ratunkiem dla niego karą. Po rozmowie z dowódcą już nigdy nie dostał misji inwigilacyjnych lub w których musiał współpracować z ofiarą, gdyż empatia potrafiła być silniejsza niż zimna kalkulacja i wydany rozkaz.
-Siedzę na tym dachu. Karabin rozłożony i celuje prosto w ciebie. Wybuch byłby na tyle duży że ludzi z twoich okolicy zmiotło by razem z tobą. Dostaje zielone światło na strzał i...
Westchnął i zamówił szklankę whisky.
-Nie mogę. Rozumiesz? Zabiłem więcej ludzi niż potrafię zliczyć. A ja sobie leżę i sobie myślę. Ale po co? Przecież już wtedy byłaś psychicznym wrakiem. Więc mówię że nie ma sensu cię zabijać i dostałem zgodę na wycofanie się.
Upił łyk ze szklanki. Pokręcił nią w dłoni patrząc jak lód powoli porusza się wewnątrz brunatnej cieczy, a ona powoli ścieka po ściankach.
-Widzisz, to wszystko na chwilę znowu pozwoliło mi się poczuć "dobrym" człowiekiem. Zabiłem tak wielu ludzi,to czemu nie mogę kogoś uratować? Myślałem że kiedy z tym wszystkim skończę. Wrócę do domu i będę pić. I będę pił tak długo aż zapomnę. Wtedy bym wstał, ogolił mordę i zaczął bym wszystko od nowa. Jednak, cokolwiek robiłem tymi rękoma, one tylko pamiętały kształt broni. Pewnie zastanawiasz się o czym ja w ogóle gadam. Nie martw się, któregoś dnia zrozumiesz.
Spojrzał na nią, to nie był smutny wzrok. To był wzrok pustki, człowieka który widział rzeczy które nawet jej się nie śniły. Za każdym razem kiedy myślał że dotarł już wystarczająco głęboko w świat okrucieństwa, ktoś podawał mu łopatę i kazał kopać dalej. Dla niektórych jego stary zawód był jak wojna, dla innych jak raj. On już sam nie wiedział to kogo mu było bliżej. Jednak ten dzień, to pieprzone Chicago pozwoliło mu myśleć inaczej że nie jest tak złym człowiekiem. Że potrafił jednak myśleć samemu, a nie być bezmyślną maszyną do zabijania.
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Alexis Crimson
Awatar użytkownika
Posty: 273
Rejestracja: 2 cze 2014, o 22:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400

Re: Out Pub

5 paź 2015, o 08:30

Byłoby prościej, gdyby wtedy strzelił. Gdyby zabił ją i połowę, albo i wszystkich obecnych. O tym pogrzebie mówiliby potem przez długi czas, media kochały takie akcje. On by wypełnił zlecenie, wszyscy byliby szczęśliwi. Kto wtedy koło niej stał...? Nie pamiętała dokładnie, ale na pewno Roy. Może rodzice. Wybuch zabiłby całą jej rodzinę, tylko przez to, że ona była celem. Czy to miało sens? Niekoniecznie. Niewiele. Tak samo jak ich spotkanie.
Nie wiedziała, czy powinna mu teraz podziękować, czy błagać żeby naprawił to, co spierdolił na misji. Czy teraz miała dla kogo żyć? Niekoniecznie, był tylko Roy, a ona żyła na lekach za dnia i alkoholu w nocy, żeby nie pamiętać przeszłości która znaczyła dla niej więcej niż teraźniejszość.
- Psychicznym wrakiem - powtórzyła cicho. - Nie masz prawa się na ten temat wypowiadać.
Na etapie pogrzebu nie było z nią jeszcze tak źle. Dopiero potem zaczęło być coraz, coraz gorzej. Dopiero kiedy jej niedoszły zabójca stwierdził "a, w sumie to i tak jest w czarnej dupie", ona zaczęła się staczać. I odbiła się od dna, ale zawisła jakoś w połowie drogi. Nie próbowała iść w górę, a ta rozmowa zaczęła ciągnąć ją z powrotem w dół.
Gdy barman dolewał jej do szklanki, zabrała mu całą butelkę i ruchem głowy wskazała Gbura. Chociaż tyle był jej winny, mógł za nią przynajmniej zapłacić. Dopiero gdy mężczyzna zaczął mówić stricte o sobie, uniosła na niego zniesmaczone spojrzenie.
- Biedactwo, gryzie cię sumienie? Czekasz aż ci podziękuję za darowane życie? - jej spojrzenie zaczynało być szkliste, nieco nieobecne. Wypiła za dużo i za szybko, a teraz jeszcze trzymała w dłoni prawie pełną butelkę. Przesunęła wzrokiem po sylwetce mężczyzny i pokręciła głową. - Nie zrozumiem. Nie zamierzam nawet próbować zrozumieć. Rozmawiałeś kiedykolwiek w życiu z jakimś człowiekiem? Chociaż raz? Bo wydaje mi się, że nie. Porada numer jeden: nie zaczyna się rozmowy od twój facet nie zginął przypadkiem, zginął przez ciebie. Porada numer dwa... - wzięła sporego łyka prosto z butelki. - Nikt ci nie podziękuje, kiedy po takiej rewelacji poinformujesz rozmówcę, że to dzięki twojej łaskawości żyje. Ja pierdolę, naprawdę liczysz na akt przebaczenia i dozgonną wdzięczność?
Skończyła się historia. Nie miał już chyba nic więcej do powiedzenia, skoro zaczął dzielić się swoimi przemyśleniami na ten temat. Nie miał dla niej żadnych kolejnych nowości. Dłoń zaciśnięta na butelce drżała. Po namyśle odstawiła ją i wyciągnęła swojego papierosa. Gbur ją częstował, ale poza zapłatą za alkohol niczego od niego nie chciała. Odpaliła i zaciągnęła się dymem, nie odwracając od mężczyzny zimnego spojrzenia.
- Albo jesteś frajerem, który znalazł gdzieś informacje na mój temat i sobie to wszystko wymyślił, żeby zabawić się kosztem czyjejś chorej głowy, albo jesteś po prostu idiotą. Mam życie już teraz, wiesz? - wydawało się to kłamstwem, teraz, gdy jej myśli wypełniały bolesne wspomnienia i nic więcej. Ale mówiła dalej. - Robię coś więcej, niż wstawanie, przeżywanie dnia i wracanie do łóżka, a moje ręce pamiętają więcej niż kształt broni. Jesteś ofiarą swojego nieudanego zlecenia, bo pozwoliło ci myśleć, że może jeszcze jednak masz przed sobą jakąś inną przyszłość. A prawda jest taka, że będziesz do końca swoich dni czekał, aż ktoś dla odmiany odstrzeli łeb tobie.
Gdyby nie upiła się tak dramatycznie w ciągu ostatniej pół godziny, zapewne byłaby to ona. Teraz chciała tylko dokończyć papierosa, dopić co miała do wypicia i wyjść.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE
Obrazek
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1380
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 14.800
Medals:

Re: Out Pub

5 paź 2015, o 18:24

Posłuchaj jej wywodu i pokiwał głową słysząc jej ostatnie słowa.
-Oj powiem ci że już sobie długo tak czekam, ale ani nikomu się nie śpieszy albo nie potrafi.
Zaśmiał się. Humor, pierwszy raz od dawna zawitał w jego duszy. Psychiatra w pierdlu mówił mu że powinien rozmawiać z innymi, ale panna Crimson nie była chyba z tego zadowolona. Co zrobisz? Nic nie zrobisz. Sięgnął po whisky, sam nie wiedział po co teraz jej robi sesje terapeutyczną. A może to był właśnie cel tej rozmowy, wyprowadzić ją z błędu? Cholera wie.
-Widzisz większość życia spędziłem jako trup, a potem w pierdlu. Więc mam problem z normalnymi rozmowami, spędzanie życia z socjopatami uczy cię że lepiej czasem prosto z mostu.
Upił kolejny łyk alkoholu, lubił smak tego trunku. W pracy nie mógł sobie pozwolić na picie, w wiezieniu pił tylko jakiś bimber od czasu do czasu. Kiedy usłyszał o rozgrzeszeniu, w sumie śmieszne sprawa, kto go miał rozgrzeszyć? Trupy czy to co zostało po jego ofiarach? Trudny wybór.
-Posłuchaj, nie robię tego dla jakiegoś rozgrzeszenia czy innego gówna. Robię to z prostego powodu. Chce po prostu żebyś znała prawdę i nic więcej. Żebyś zrozumiała że nie możesz się winić za jego śmierć, chyba prędzej mogę to zrobić ja. Człowiek nie przewidzi wszystkiego. Choćby skały srały po prostu nie możesz.-Spojrzał przed siebie.-Walczysz z PTSD, więc pozwól mi na małą radę, odstaw leki.-Prychnął-Też mi życie. Uciekanie od problemów, prawdy przecież tak najprościej. I najśmieszniejsze będzie to, że Chase oddał za ciebie życie, a ty co? Poświęcisz to wszystko w celu płakania w kąciku? A może tym razem potniesz się właściwie? Cholera wie. Ale cóż, jego ofiara pójdzie na marne.
Dopił whisky. Poprosił barmana o jeszcze jedną. Często właśnie w taki sposób podnosił się na duchu, nie było to łatwe. Leki go otępiały, sprawiały że był nieobecny. One nie pomagały, one osłabiały jego ducha.
-Cholerny wstyd.
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Rzut kością
Awatar użytkownika
Posty: 652
Rejestracja: 17 paź 2013, o 20:03

Re: Out Pub

5 paź 2015, o 19:07

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Alexis Crimson
Awatar użytkownika
Posty: 273
Rejestracja: 2 cze 2014, o 22:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400

Re: Out Pub

5 paź 2015, o 19:30

- Zawsze lepiej, ale to co teraz zrobiłeś to nie jest prosto z mostu. To jest... jakieś... pierdol się - zaczynało jej brakować słów, ale przynajmniej świat posłusznie zwolnił. Tak jak chciała. Światło baru odbijało się na szkle zawieszonym pod sufitem i to przyciągnęło jej wzrok na długą chwilę. Kiedy wydychała dym w górę, rozpływał się tuż pod nim, w międzyczasie tworząc abstrakcyjne kształty. Była zbyt pijana, by bawić się w tworzenie z niego kółek, to było za trudne. Dobrze, że w ogóle jeszcze siedziała względnie prosto.
Kolejny wywód zaczęła przyjmować w całkowitej obojętności, może dlatego że zaczął do niej docierać gdzieś od trzeciego zdania. Rozmowa stawała się coraz trudniejsza. Ale docierało, budząc w niej coraz większe pokłady wściekłości. Zgasiła papierosa, choć zdążyła go dopalić dopiero do połowy i z powrotem zacisnęła dłoń na butelce, by pociągnąć z niej długiego łyka. Albo dwa. Albo kilka więcej.
Wszystko, co mówił, było rozdrapywaniem starych ran. Był jak zmora z przeszłości, która po latach postanowiła z powrotem ją złamać. Boże, gdzie był Roy kiedy go potrzebowała. Gdzie był, kiedy trzeba ją było wyciągnąć z baru, zanim stanie się coś złego. A Gbur się nią bawił, wiedział o niej wszystko, wiedział zbyt dużo i za dobrze wiedział gdzie uderzyć, żeby zabolało. To, co powiedział, wystarczyło.
Odwróciła się gwałtownie w jego stronę i zamachnęła się w celu zapoznania swojej pięści z jego twarzą. To był argument, którego używała zawsze, kiedy brakowało jej słów. Nigdy nie była dyplomatą, za to wściekała się niezwykle szybko i ostatnimi czasy nie odreagowywała tego później, w domu, tylko natychmiast. Ale była pijana, bardzo pijana, a on był od niej szybszy i doskonale wiedział, że ją prowokuje. Nie wyszło tak, jak chciała. Chciała mu przywalić, chociaż na tyle, żeby poszła mu krew z nosa, bo akurat nos potrafiła złamać - nieważne ile przeciwnik miał wzrostu. Ten siedział, więc zniżył się do jej poziomu, nie ruszał się z miejsca, wszystko miało być pięknie. Skończyło się tak, że rozpęd ściągnął ją z własnego stołka, a wymierzony cios został złapany w połowie drogi. Nie było trudno jej unieszkodliwić w takim stanie.
W zamian tego splunęła Gburowi w twarz i zatoczyła się, przez ułamek sekundy ciesząc się z faktu, że ją trzyma. Przez myśl przeszło jej, że mogła nie nakładać tak wysokich butów. A potem wróciła złość, wróciła rozpacz i bezradność, którą czuła kiedyś.
- Dlaczego mi to robisz - wymamrotała. - Masz z tego jakąś chorą przyjemność? Czujesz się... - zerknęła na butelkę, która została na kontuarze przy jej miejscu. - Nie jesteś dobrym człowiekiem, jesteś jebanym... skurwielem i tak, możesz się winić.
Nie wiedziała, co więcej może zrobić. Nie chciała tu płakać, już i tak uważał że jest żałosna, a przed nim, bardziej niż przed kimkolwiek innym, nie zamierzała się bardziej poniżać. Wyrwała rękę i oparła się o blat, spoglądając w stronę wyjściowych drzwi. Wydawały się tak cholernie daleko.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE
Obrazek

Wróć do „Dystrykt Tuhi”