Stolica, skolonizowanego przez asari, Illium. Nowoprzybyłym jawi się jako piękne, niekiedy doskonałe miasto, co często potrafi zmylić - tutejsi mówią, że Nos Astra potrafi być równie zdradliwe i niebezpieczne, co Omega. Często porównywane jest do Noverii przez swoje zaangażowanie w politykę handlu.

Vex
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 2064
Rejestracja: 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Dewastator
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Arae / Cytadela
Status: It's complicated.
Kredyty: 64.710
Medals:

Dzielnica mieszkalna

26 gru 2017, o 21:17

Turianin pozwolił jej dywagować i tylko krótki, błąkający się po jego ustach uśmiech, mówił że jej słucha. Sam w końcu robił przed chwilą dokładnie to samo, próbując rozbić niewiadomy problem na składowe i ograniczyć możliwe odpowiedzi na podstawie tego co wiedział. Jego wzrok błądził po dachach budynków, po uliczkach ciągnących się lasem labiryntów poniżej, po krzykliwych reklamach i roju pojazdów przemykających w mniej lub bardziej symetrycznych formacjach po nieboskłonie. Bilboard na tle którego stali przestał pokazywać Horyzont i zamiast kolonii na ekran wpłynęła reklama jednego z kasyn; błękit nieba został zastąpiony przez czerwień neonów, złoto lampek bezgłośnie terkoczących maszyn losujących i stal kuli toczącej się po ramie ruletki.
- Nie spodziewałbym się niczego innego po szefie narkotykowego kartelu - odparł, odwracając się od widoków Nos Astry. Zmiana oświetlenia sprawiła, że jej złote tęczówki wyglądały jakby naprawdę skrywały w środku ogień, chociaż nie był w stanie powiedzieć co go zasila. - Ale nawet między nimi można trafić na różne osobowości. Viria zarządza klubem, a to czyni z niego osobę mniej lub bardziej publiczną. Ukrywa się w świetle, nie będzie bał się odrobinę zaryzykować, żeby zaspokoić własną ciekawość. Szczególnie, jeżeli prośba o audiencję będzie jawna i będzie pochodziła od kogoś na odpowiednim stanowisku - dodał, również pozwalając sobie na luźną dywagację i sparafrazowanie wcześniejszych słów kobiety.
Przekrzywił głowę, gdy przełamała chociaż część swoich wątpliwości, proponując mu wymianę. Uśmiechnął się pod nosem, przyglądając się jej w ciszy. Czy to ciekawość wzięła górę, że postanowiła zaryzykować własną prywatność? Jej propozycja była uczciwa, chociaż on na dobrą sprawę nie ukrywał niczego specjalnie. Ona być może miała swoje powody.
Pytanie za pytanie, odpowiedź za odpowiedź.
Błądził spojrzeniem po jej twarzy i po bliznach zdobiących jej policzek. Ogniste kolory nowej reklamy rzucały długie cienie również na jego własną twarz i własny, doświadczony życiem pancerz. Miał więcej niż jedno pytanie, zarówno takie natury związanej z jego sprawą, jak i takie, które mogły być osobiste. Kim była? Jakie miała powiązania z Nazirem, czy była jego przyjacielem, wrogiem czy czymś pomiędzy? Czego chciała od Bryanta? Czy również służyła w tajnych oddziałach Przymierza? Czy również upozorowała własną śmierć, żeby odciąć sznurki sterujące jej życiem? Co łączyło ją z Vigilem? Jakie zwierze pozostawiło ślady na jej twarzy?
Czy mógł jej ufać?
Bez słowa uniósł rękę, rozpalając na kilka sekund omni-klucz. Na grafitowym ekranie pojawił się emblemat oddziału Wywiadu i Działań Militarno-Obronnych Cytadeli, obracając się pod postacią hologramu tuż nad jego dłonią. Viyo podniósł wzrok na swoją towarzyszkę, przyglądając się jej w milczeniu przez parę uderzeń serca po czym zaciskając palce w pięść; hologram rozwiał się w nicość, a omni urządzenie zgasło.
- Myślisz, że to wystarczający powód, żeby chciał się ze mną spotkać? - rzucił, uśmiechając się oszczędnie. Wyłożył swoje karty, doskonale wiedząc, że dziewczyna nie musi teraz wykładać swoich, ale jej propozycja uświadomiła mu więcej niż jedną rzecz. Oboje traktowali się nieufnie, bo oboje mieli ku temu powody. Z tym, że nie musiało tak być.
- Ktoś gra w bardzo niebezpieczną grę, oplatając pajęczynę dookoła Przymierza, Hierarchii i Rady. Vigil - lub twój Bryant - może mieć dla mnie odpowiedzi jak daleko to sięga - powiedział, śledząc spojrzeniem jej twarz. Po chwili na jego usta ponownie wrócił cień uśmiechu, gdy w końcu nawiązał do jej własnego pytania.
- Co chcę wiedzieć najbardziej? - powtórzył za nią, odwzajemniając jej wzrok. - Jak masz na imię, Niebieska?
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+5% do obrażeń w walce wręcz   
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych
Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

26 gru 2017, o 23:15

Wyświetl wiadomość pozafabularną Ukrywanie się w pełnym świetle było czymś, co charakteryzowało wiele szumowin w Illium. Tutaj wystarczyło być czystym w świetle prawa, a największym rybom przestępczego świata ciężko było cokolwiek udowodnić. Zarzucić - sporo. Udowodnić już nie. Nagrania ginęły wraz ze świadkami, śledczy potykali się o własne nogi. Kredyty były władzą ponad prawem i widać to było gołym okiem. Wystarczyło spojrzeć tam, gdzie z natury nie chciało się patrzeć.
- Zakładając, że to stanowisko go przekona - wzruszyła lekko ramionami, unosząc dłoń by podrapać się po policzku. - Tutaj każdy ma inne autorytety, niekoniecznie zbieżne z prawem.
Tak czy siak nie mogli się tego dowiedzieć dopóki nie spróbują. Oren na razie pozostawał tylko nazwiskiem, trzema zdaniami opisu i kilkoma zdjęciami. Równie dobrze to, czy uda się Viyo z nim spotkać, mogło zależeć od jego dobrego humoru dzisiejszego wieczora.
Odwzajemniła jego spojrzenie, zaplatając ręce na wysokości klatki piersiowej. Studiowała go tak jak studiował ją. Choć jej zgoda na ich współpracę była szybka i niemal wydawała się być impulsem, nie wykluczała ciekawości wobec jego osoby. Jedynymi rzeczami, jakie wiedziała, były trzy imiona. Vex, Ets, Vigil. Z czego tylko to ostatnie złączyło ich los na tę chwilę.
Przeniosła wzrok na jego rękę, gdy wokół przedramienia rozbłysł hologram omni-klucza. Jej twarz zastygła z uśmiechem doń przyklejonym na widok odpowiedzi na swoje pytanie. Godło Widm zniknęło po wyłączeniu urządzenia, ale jej spojrzenie nie odwróciło się od punktu w przestrzeni, w którym przed chwilą się znajdowało. Wyrwała się z zamyślenia dopiero po upłynięciu chwili.
- Może - odrzuciła zdawkowo, odrywając się od metalowej powierzchni kubika i stając wyprostowaną przed turianinem. Przesunęła wzrokiem po czerwonych tatuażach na jego twarzy. Widmo wywołało w niej reakcję, ale ciężko było ją przypisać do negatywnych lub pozytywnych. - Z ciekawości. Może i jesteśmy w przestrzeni Asari ale to wciąż Terminus. Jesteśmy daleko od miejsc, w których ludzie poczują się zobligowani do ustępowania ci miejsc siedzących.
Zaśmiała słysząc jego pytanie, które musiało wydawać jej się niedorzeczne - tym razem rozbawienie w jej oczach było całkowicie szczere.
- Masz bardzo popierdolone priorytety, Widmo - rzuciła, odwracając się do niego bokiem. Postąpiła o krok naprzód, stając bliżej krawędzi dachu, na którym stali. Wbiła spojrzenie w reklamę, gdy ta sprawnie się zmieniła, pokazując sześciokątne kafelki wypełnione zdjęciami. Na ich środku znajdowało się jasne, niebieskie logo klubu Hex. - Maya.
Uruchomiła omni-klucz, sprawdzając na nim coś na tyle szybko, że zniknął nim turianin był w stanie przeczytać tekst, który wyświetliło urządzenie. Obróciła głowę w jego kierunku, spoglądając na niego wyczekująco.
- Rób to co chciałeś i chodźmy - pośpieszyła go, nie ruszając w drogę skoro zaproponował inny plan niż ten, który chciała wdrażać ona.
Vex
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 2064
Rejestracja: 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Dewastator
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Arae / Cytadela
Status: It's complicated.
Kredyty: 64.710
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

27 gru 2017, o 02:25

Wyświetl wiadomość pozafabularną Siła statusu Widma polegała właśnie na tym, że z reguły wywoływały reakcję. Dla zwyczajnych obywateli byli bohaterami, zbrojnym ramieniem rady, brutalną siłą natury, która była wzywana kiedy zagrożenie było największej wagi i kiedy trzeba było dokonać niemożliwego. On również kiedyś też ich tak postrzegał, jako najlepszych z najlepszych. Dla jednych stanowili odpowiedź na wszystkie problemy, a dla innych problem sam w sobie - głównie moralny, oparty na rozważaniach czy egzekwowanie prawa jest warte tworzenia jednostki ponad nim.
To były jednak rejony przeciętnych ludzi i zwykłych żołnierzy, a w końcu każda barykada ma dwie strony. U przestępców pozycja Widma nie wywoływała radości, uwielbienia czy tęsknych spojrzeń - ich miejsce zastępował strach i nienawiść. Oren Viria zdecydowanie należał do tej drugiej kategorii, ale czy miał powody, żeby sądzić, że jakiekolwiek Widmo będzie na niego polować? Pewnie nie. Interesy Nos Astry, jak bardzo nie byłyby szemrane, interesowały Radę tyle co zeszłoroczny śnieg na Noverii. To właśnie na jego ciekawość Viyo liczył.
- Wystarczy mi nawet jeżeli dzięki temu pomyślą dwa razy zanim pociągną za spust w moją stronę - odpowiedział na jej słowa, rozchylając usta w rozbawionym uśmiechu. Gdy stanęła przed nim, spojrzał na nią z góry, a potem zaśmiał się cicho.
- Nawet nie masz pojęcia - mruknął, odprowadzając ją wzrokiem.
Maya. Ładnie.
Ponownie sięgnął do komunikatora przy kołnierzu, włączając nadawanie.
- Ets, znalazłaś gdzieś kontakt do samego Virii albo jego sekretarki? Prześlij proszę moją prośbę o spotkanie. Dzisiaj, teraz. Z dopiskiem, że to sprawa niecierpiąca zwłoki. I poufna. Z moim podpisem Widma - poprosił, porzucając swoje stanowisko przy krawędzi dachu. Kiedy niebieskowłosa spojrzała na niego wyczekująco, skłonił się i zachęcającym, teatralnym gestem wskazał wolną ręką cierpliwie czekający prom taksówki.
- Kim właściwie jest Vigil? - zapytał, samemu również ruszając w stronę pojazdu. Jeżeli to co mówiła jego nowa towarzyszka było prawdą, to droga do Hexa nie powinna zająć im więcej niż parę minut.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+5% do obrażeń w walce wręcz   
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych
Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

27 gru 2017, o 02:59

Szansa na to, że Viria zrespektuje szanowne Widmo
<50%
0
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

27 gru 2017, o 03:33

Pochyliła się, spoglądając obojętnie w dół. Budynek, na którego dachu stali, znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie powietrznej, mało ruchliwej ulicy. Kilkanaście metrów dalej widniała przepaść, której dno znajdowało się prawdopodobnie gdzieś na niższym poziomie miasta. Upadek z miejsca, w którym stali, byłby dotkliwy, ale nie aż tak przerażający jak skok w dal.
- Powodzenia - stwierdziła, nie konkretyzując czego dotyczyła jej uwaga. Przesunęła spojrzeniem po dużym bilbordzie klubu po raz ostatni, po czym odwróciła się z powrotem do turianina, czekając aż skomunikuje się z kimś, kogo pewnie musiała uważać za jego towarzyszkę. Zniecierpliwienie wkradło się do jej mimiki. Podparła bok, przechylając nieco głowę, tym samym z pomocą powiewu wiatru odsłaniając więcej pancerza i ujawniając kaburę przy nodze, w której tkwiła broń.
- Przesyłam - potwierdziła Etsy, wracając do niego w rekordowym czasie. - Kazano mi przekazać, że możesz iść się pierdolić z kimś, kto będzie miał dla ciebie czas, bo pan Viria go nie ma.
Maya, widząc skinienie głową, przeniosła wzrok na oczekujący, zhakowany prom i ruszyła w jego stronę, wymijając turianina. Cmoknęła słysząc jego pytanie, pozostając w dość dobrym humorze w porównaniu do rozmowy, którą odbywali w barze.
- Już wykorzystałeś swój strzał - wyjaśniła pobłażliwie, odwracając się w drodze by na niego spojrzeć. - Trzeba było zacząć od tego, nie od imienia.
Z zawadiackim uśmiechem na ustach dziarsko wskoczyła na pokład promu, zajmując jedno z dwóch wolnych miejsc i od razu uruchamiając omni-klucz, by wklepać koordynaty klubu, który zresztą wyskakiwał na liście proponowanych lokali do odwiedzenia w okolicy.
- Wylądujemy przy lądowisku restauracji, tak na wszelki wypadek - poinformowała go niewinnie. Nie słyszała odpowiedzi Etsy, więc póki nie poinformował jej o fiasku zaproszenia, trzymała drugą opcję jako zapasową.
Od razu dostrzegli budynek gdy tylko wyminęli wieżowiec, którego ściankę stanowił bilboard z reklamą klubu. Logo Hex obejmowało mniej więcej cztery górne piętra, zmieniając się w różnokolorowych, zaprogramowanych animacjach. Poniżej znacznie skromniej prezentowało się minimalistyczny logotyp z nazwą restauracji, który ciężko było zauważyć pod krzykliwą wizytówką lokali Virii.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois
Awatar użytkownika
Posty: 1680
Rejestracja: 27 mar 2014, o 16:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

1 cze 2018, o 01:29

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Przez długą chwilę mocowała się z napierśnikiem, bo zapomniała gdzie ma zaczepy i nie mogła ich znaleźć. Na szczęście Isis jej nie poganiała, choć niestety nie mogła jej też z tym pomóc. Jej frustracja sięgnęła zenitu, gdy SI zaczęła opowiadać o tym, jak wysokie są szanse jej śmierci i gdzie będzie to najbardziej ryzykowne. W końcu jednak dopięła napierśnik, nałożyła wizjer i upewniła się, że wszystko działa, po czym z irytacją spojrzała na swój omni-klucz, rozświetlający taksówkę zielonym światłem.
- Isis, jak będziesz tak mówić, to przysięgam, że zwinę się tu w kulkę i nigdzie nie polecę - zagroziła. - Spróbujmy zrobić tak, żebym nie zginęła, okej?
Wpakowała poprzednie ubranie do torby i zapięła ją, by zaraz po tym przesiąść się z powrotem na przedni fotel. Teraz czuła się znacznie pewniej, nawet jeśli tu, w taksówce, nic bezpośrednio jej nie zagrażało. Westchnęła i wyświetliła sobie zdjęcie korwety. Wyglądała zupełnie normalnie. To znaczy jak na statki tej klasy. Nie mógłby już chyba jednak być bardziej rzucający się w oczy. Szkoda, że ten turianin nie zamontował sobie własnego popiersia jako galionu na dziobie.
- Tylko tego plany techniczne mamy? - spytała z powątpiewaniem. - Nie znalazłaś czegoś mniej... oczojebnego?
To nie było nic strasznego, wszystko dało się załatwić. Zwłaszcza, że statku broniły wyłącznie zabezpieczenia elektroniczne, nie ochrona. Musiała tylko zacierać po sobie ślady. A nawet jeśli coś pójdzie nie tak, no to przecież w końcu ten statek mu odda. To było tylko jak wypożyczenie, na dwie czy trzy doby. Isis wyłączy namierzanie, a Irene później napisze sympatyczną karteczkę z przeprosinami i ktoś turianinowi dostarczy jego korwetę z powrotem.
Zakładając, że kobieta nie zginie najpierw przy próbie wejścia w przekaźnik.
- Może być. Jak nie znalazłaś nic innego, mniej ryzykownego, to niech będzie ten. Już i tak jestem w dupie i na Illium nie będę mogła pojawić się przez dłuższy czas. Przecież oni mi nie odpuszczą - westchnęła cicho. - Może nie złapią mnie kamery. A zresztą podejrzewam, że nawet jak znajdę w końcu Nazira, to i tak nie będzie nam dane polecieć na tydzień wypoczynku do dużego miasta.
Zmarszczyła brwi, odrywając wzrok od korwety i znów wyglądając przez okno. Leciały już po statek? Nie wiedziała. W całości poddawała się teraz sztucznej inteligencji, która choć podchodziła do sprawy zdecydowanie zbyt realistycznie, to przynajmniej wiedziała co robi. W przeciwieństwie do Irene.
- Wiesz, gdzie on jest? - spytała w końcu, bo nie zadała tego pytania do tej pory, a odbijało się ono od ścian jej umysłu odkąd SI po raz pierwszy się z nią skontaktowała. - Nie musisz mi mówić, gdzie. Tylko zastanawiałam się... czy ty wiesz. Cokolwiek.
[center]VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME[/center]

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

1 cze 2018, o 02:09

Wyświetl wiadomość pozafabularną Coś takiego jak poczucie humoru było abstraktem dla sztucznej inteligencji. Mogła je pojmować, mogła znać rządzące się nim zasady, ale nie zawsze udało się jej dostosować do tego, co przez istoty organiczne było uznawane za żart. A jej zakłopotanie po tym, gdy Irene zagroziła zwinięciem się w kulkę, sugerowało, że poczuła się niezrozumiana.
- Przepraszam. Nie chciałam - odpowiedziała pokornie, po czym jej głos nieco się zmienił, tak jak sposób wypowiadania słów. - Jesteś silną i odważną kobietą, która osiągnie wszystko to, co sobie postanowi. Lepiej?
Cytat z wyciągniętej naprędce książki o pozytywnym myśleniu wypowiadany przez Isis, jedną z najbardziej aspołecznych osób, które Irene poznała, brzmiał co najmniej dziwne. Nie zdawała sobie z tego sprawy, jak gdyby nic dalej kontrolując ruchy taksówki, która powoli przyspieszała, skracając dzielącą ich od budynku odległość.
- Ten mi się podoba - dodała, ignorując argument oczojebności. Tak samo nie zwracała na wygląd uwagi jak wtedy, gdy oklejonym w barwy cerberusa statkiem wylądowała na podwórku Khouriego całe lata temu. Wygląd zewnętrzny nigdy nie był na szczycie jej listy priorytetów. - W kosmosie nikt nie patrzy przez okna. W atmosferze będziemy krótko.
Siadając na miejscu już ubrana w pancerz, mogła zauważyć wstukany w panel kontrolny skycara adres i mapkę, na której zaznaczone było lądowisko w budynku. Jego okna, jak wszystkie inne wokół, były rozświetlone, ale turianina mogło nie być w domu. A nawet jeśli był, potrzebowali tylko chwili by dostać się do środka, wyłączyć alarm i odpalić statek kosmiczny, po czym zbiec ku przestrzeni kosmicznej wbrew stacji kontroli lotów, która będzie wymagała do tego pozwolenia.
- Pięć dni temu był na Ziemi - odpowiedziała. Zajęło jej to chwilę dłużej niż zwykle po zadaniu jej pytania. - Nie odpowiada na moje wiadomości od czterech. Nie wiem, czy żyje ani gdzie przebywa.
Nie bez powodu sztuczna inteligencja zignorowała wydany jej rozkaz i połączyła dwójkę osób z najbliższego otoczenia Khouriego. Choć przebywała w odosobnieniu, ukrywając się wraz z Crescentem, podjęła próbę odnalezienia go z pomocą, i za pośrednictwem, rąk innych, którym mogła zaufać. Martwienie się najwyraźniej nie było wyłącznie domeną ludzi.
- Zbliżamy się. Przygotuj się. Znajdź panel systemu alarmowego.
Taksówka obniżyła lot ku lądowisku, zajmowanym przez czerwoną, błyszczącą się w nocy korwetę. Prom przycupnął na krawędzi betonu, otwierając drzwi i wpuszczając do środka letnie powietrze. Taksówka czekała, aż Dubois opuści jej pokład, nie wymagając zapłaty za zlecenie, które pewnie nie pojawi się nawet w jej rejestrze.
Wejście do budynku znajdowało się kilkanaście metrów dalej. Było przeszklone, a wewnątrz paliły się lampy. Obok, za krzewami ozdobnymi, świecił się na czerwono panel systemu, o którym wspominała Irene. Z dumnym logo dziwnego, Thessiańskiego ptaka i równie obcą nazwą, kontrolował wejścia do środka i śluzę korwety jednocześnie. Z zewnątrz ciężko było określić, czy Irene zastanie właściciela w swoim mieszkaniu czy jednak jej się poszczęści, ale presja czasu nie opuszczała jej tak czy inaczej.
Irene Dubois
Awatar użytkownika
Posty: 1680
Rejestracja: 27 mar 2014, o 16:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

1 cze 2018, o 10:27

Uśmiechnęła się lekko pod nosem. Mogła założyć, że Nazir nie wysilał się, żeby tłumaczyć SI zawiłości ludzkiej psychiki i nie bawił się w uspołecznianie jej. Zresztą z tego, co wiedziała, ich rozmowy z reguły nie były długie i emocjonujące. Pasowali do siebie, bo oboje mówili niewiele.
- Trochę lepiej, Isis - przyznała. - Ale to brzmi jak coachingowe farmazony. Wiarygodność twoich ostatnich słów w tych okolicznościach oceniam na jakieś dziesięć procent. Nie chodzi o przekonywanie, że wszystko będzie dobrze, tylko o to, żebyś nie mówiła jak bardzo prawdopodobne jest to, że umrę. Ludzka chęć pozostania przy życiu i strach przed utratą go jest silniejszy, niż jakiekolwiek inne racjonalne argumenty, które mogłabyś im przeciwstawić. Dlatego lepiej niektóre szczegóły zachować dla siebie, ograniczając się do określenia, że przejście przez przekaźnik będzie najbardziej niebezpieczne, zamiast mówić, że czeka mnie śmierć w kosmosie. Nie chodzi o sens wypowiedzi, tylko o pewną delikatność. Tego, że jakakolwiek pomyłka skończy się śmiercią, jestem w stanie domyślić się sama.
Nie wiedziała, czy ten krótki wywód jakkolwiek wpłynie na przyszłe zachowanie Isis, ale z drugiej strony zawsze mogła próbować. Kto wie, czy SI nie przeanalizuje sobie tego teraz i nie zrozumie swojego błędu, który choć był niewielki, to mógł jednak znacząco zmniejszyć morale rudowłosej. Irene była jednak zbyt zdeterminowana, by pozwolić obawom wpłynąć na swoje działania.
- Jak ci się podoba, to może zostać - zgodziła się. Podejrzewała, że Isis doceniała inne walory statku, niż estetyczne. Pewnie fakt, że był nowy i z wysokiej półki miał dla niej duże znaczenie. Jakość sprzętu wtedy nie pozostawiała nic do życzenia i mogła wygodnie z nim współpracować.
Z kolei na informacje o Nazirze nie wiedziała, co odpowiedzieć. Westchnęła ciężko i zapatrzyła się na rezydencję, do której się zbliżali. Skoro nawet Isis nie miała pojęcia, co dzieje się z jej kapitanem, to sytuacja nie prezentowała się najlepiej. Czuła zimne szpony strachu zaciskające się na jej klatce piersiowej. Powoli, stopniowo, ale coraz mocniej. Czy jednak przyniosła pecha też jemu? Czy to wszystko była wina tego, że namawiała go do zostawienia Przymierza? Może gdyby tego nie robiła, nigdy by się na to nie zdecydował i teraz nie musieliby zastanawiać się, czy w ogóle żyje. Odetchnęła ciężko. To była odpowiedzialność, z którą nie potrafiła sobie poradzić.
Przerzuciła znacznie lżejszą teraz torbę przez ramię i wyskoczyła z taksówki. Rozejrzała się ostrożnie w poszukiwaniu kamer, których spojrzenia wolałaby uniknąć. Jej dłoń prawie automatycznie sięgnęła do kontrolki aktywującej kamuflaż i Irene skryła się pod bezpiecznym płaszczem względnej niewidzialności. Nawet jeśli nikt nie obserwował okolicy, wolała zachować ostrożność przechodząc nawet te kilkanaście metrów.
Potem, gdy już znalazła się przy panelu, podłączyła się do niego swoim omni-kluczem, szukając sposobu na obejście zabezpieczeń i jednoczesne pozostanie niewykrytą.
[center]VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME[/center]

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

1 cze 2018, o 10:58

Może i sytuacja, w której utknęły obie, nie była idealnym czasem na uczenie SI mechaniki kierujących ludzkością zasad, ale Isis mogła to docenić. Jeśli faktycznie ukrywała się z Crescentem gdzieś, gdzie nikt nie był w stanie jej znaleźć, musiała z czasem zacząć się nudzić i niepokoić. Nie przepadała za rozmowami, ale ich długotrwały brak mógł zmienić perspektywę osoby, nawet tak skomplikowanej i nieludzkiej.
- Pewna delikatność w tym przypadku to ukrywanie części faktów oraz wagi zadania. To dziwne - odpowiedziała po krótkiej chwili, analizując słowa rudowłosej i rozbijając na czynniki pierwsze. - Ale dziękuję. Wezmę to pod uwagę. Różnica między straszeniem a przekazywaniem informacji potrafi być niewielka.
Lądowanie taksówki nie trwało długo - zaledwie kilka chwil podnoszenia się, które wbijało plecy Dubois w fotel. Panel wciąż mrugał na czerwono, w rogu wyświetlając smutną minkę problemów technicznych, za którymi stała sztuczna inteligencja. Pomimo tego, niebezpieczeństwo było małe. Prom nie był w stanie zsynchronizować się ze swoim systemem, ale jednocześnie znalazł się w znacznie lepszych rękach.
Wiatr targał jej włosy gdy tylko drzwi pojazdu zostały otworzone. Program kamuflażu taktycznego aktywowała odruchowo, tym razem bezbłędnie, nie czując widma przestrzelenia nogi gdyby tylko popełniła jeden błąd. Bezszelestnie wysunęła się z skycara i wylądowała na betonie, ruszając w kierunku panelu.
Stojąc przy drzwiach, miała okazję zajrzeć do środka. Wnętrze było ładne, przestronne. W dali stała biała kanapa, ściana naprzeciwległa do lądowiska była przeszklona i dawała obraz korytarza, który znajdował się za nią. Rudowłosa nie dostrzegła ani ochroniarzy, ani turianina, którego widziała wcześniej na zdjęciu. Dotarła do panelu, rzucając torbę za krzewy i uruchamiając omni-klucz, łącząc się z delikatnym systemem alarmowym.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois
Awatar użytkownika
Posty: 1680
Rejestracja: 27 mar 2014, o 16:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

1 cze 2018, o 11:20

[center]VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME[/center]

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

1 cze 2018, o 14:20

Wyświetl wiadomość pozafabularną Wnętrze systemu było naszpikowane pułapkami. Nie był to zwykły zamek od drzwi czy panel przy śluzie, który Dubois była w stanie rozbroić w kilka sekund. Obejście bomb logicznych wymagało więcej finezji i ostrożniejszego działania programów jej omni-klucza, przystosowanych do takich zadań. W pewnym momencie za sobą usłyszała szelest liści, którego sprawcą był wiatr, ale tak czy inaczej wywołał falę zimna przesuwającą się wzdłuż jej kręgosłupa.
Każda sekunda wydłużała się do minuty. Irene była niewidoczna, w dodatku osłonięta z dwóch stron liśćmi lub ścianą budynku, ale i tak czuła się odkryta. W każdej chwili ktoś mógł ją tu nakryć, choćby wykrywając zaburzenia w systemie, który mógł być monitorowany. Adrenalina jej nie opuszczała przez cały czas, którego potrzebowała na złamanie skomplikowanych zabezpieczeń i uśpienie psa ochronnego, który pilnował posiadłości i korwety turiańskiego biznesmena.
- Jesteś gotowa?
Pytanie Isis tym razem zabrzmiało w słuchawce rudowłosej, nie zdradzając jej ukrytej pozycji. Wychodząc zza krzaka, słyszała jego szelest i dostrzegała odbijające się od jej ciała liście, ale w panującym wokół półmroku nie było to istotne. Najważniejszym punktem na lądowisku była korweta. Czerwona, lśniąca w blasku okrążających beton lampek ostrzegawczych. Śluza do niej była zabezpieczona, zamknięta, ale dostanie się do środka było banalnym zadaniem dla Irene.
Wnętrze statku było luksusowe - ciężko było ocenić, czy bardziej, czy mniej niż jego wygląd zewnętrzny. Śluza wychodziła bezpośrednio do kokpitu. Szybkie spojrzenie na resztę okrętu upewniło ją w przekonaniu, że jest w nim sama. Jedna łazienka, jedna kajuta, pomieszczenie techniczne i kuchnia z mesą. Wszystko utrzymane na modłę statków cywilnych, w dodatku tych wysokiej klasy. Crescent nie był brzydki, ale w porównaniu do niego, Dubois miała zamiar odlecieć prawdziwą limuzyną.
- Zablokuj śluzę. To trochę inny statek. Budowa turiańska - mówiła Isis, przesyłając na jej omni-klucz dane. - Spróbuję się z nim połączyć kiedy go uruchomisz. Daj mi znak.
Najnowszy model korwety pokazowej Destiny robił sporo szumu w extranecie. Na tyle, by sztuczna inteligencja wyciągnęła holograficzny model całego statku, w tym kokpitu i teraz uruchomiła go na omni-kluczu Dubois, zaznaczając dźwignie, moduły i panele, które miały ją interesować.
- Kontrola FTL jest w innym miejscu. Wskaźniki tarcz, energii i paliwa są na dole, nie tak jak u nas. Generator uruchamia się w taki sam sposób.
Rozpoznała główną, świecącą się na czerwono kontrolkę. Swoisty czerwony przycisk, który pod wpływem ruchu jej dłoni budził do życia mrukliwy okręt, wprawiając go w wibracje. Panel rozświetlił się, organizując dziesiątki okien, z których każde służyło do czegoś innego. Fotel dostosowany był do kogoś wyższego niż Irene, nawet jeśli turiański biznesmen nie wyglądał na dobrego pilota. Potrzebowała chwili, by rozeznać się dookoła, ale cenne sekundy mijały. Uruchomienie korwety nie było dyskretne, nawet jeśli z jej perspektywy mruczała cichutko jak kot.
- Silniki korekcyjne. Wyprowadź ją z lądowiska.
Irene Dubois
Awatar użytkownika
Posty: 1680
Rejestracja: 27 mar 2014, o 16:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

1 cze 2018, o 14:48

Dawno tego nie czuła. Tej adrenaliny buzującej w jej żyłach, bez potrzeby dodatkowego stymulatora. Poczucia zagrożenia i ekscytacji jednocześnie. Przez ostatni miesiąc właściwie wegetowała, plącząc się bez celu po różnych miejscach i znajdując dla siebie krótkie zlecenia, które i tak do niczego nie prowadziły, więc ostatecznie za każdym razem wracała tam, skąd wyruszyła. Teraz było inaczej. Pomagając jej opuścić Illium, Isis dostarczyła jej emocji, dzięki którym Dubois z powrotem poczuła się żywa.
Po hakowaniu powoli weszła do środka, rozglądając się czujnie, jakby obawiała się, że za moment zza kanapy, czy zza rogu wyskoczy właściciel korwety i rzuci się na nią, uniemożliwiając jej ucieczkę. Nie potwierdzała, że jest gotowa, bo chyba jej działania mówiły same za siebie, a nie chciała zwracać na siebie uwagi nawet szeptem. Każdy jej krok był ostrożny, spokojny, ale mimo to dość szybko dotarła do śluzy statku.
Gdy znalazła się na pokładzie, westchnęła z ulgą, choć tak naprawdę nic się jeszcze nie zmieniło i najgorsze wciąż było przed nią. Musiała wylecieć stąd sama, obcym statkiem, z pomocą SI, która kontaktowała się z nią i łączyła z systemami korwety zdalnie. Odwróciła się i zablokowała śluzę, by nikt nie dostał się do niej z zewnątrz. Zmieniła też kod, w razie gdyby turianin postanowił przybiec i poradzić sobie z blokadą dzięki własnym hasłom.
- Okej - odpowiedziała w końcu cicho. - Siadam do kokpitu.
Przysunęła sobie fotel i ustawiła go tak, by przynajmniej dosięgać do paneli nie musząc pochylać się do przodu przez całą drogę. Przenosząc spojrzenie po kokpicie, którego nie znała, po obcych kontrolkach, z chwili na chwilę czuła coraz większy stres. Skrzywiła się, przesuwając dłońmi po nieznajomych sprzętach.
- Nie zabij mnie, proszę - mruknęła do statku i sięgnęła do przycisku rozruchu. - Isis, odpalam.
Nie była pilotem. Nie była nawet pilotem w trakcie treningu. Co tu dużo gadać, na dobrą sprawę nie była nawet mechanikiem okrętowym, za jakiego oficjalnie się podawała. Gdyby nie obecność Isis, nigdy by się nie zdecydowała na takie rozwiązanie. SI dawała jej jednak odrobinę pewności, że jednak jest to wykonalne. Liczyła na cud, ale jeśli się uda, prawdopodobnie będzie o tym pamiętać do końca życia.
Po włączeniu silników nie mogła już czekać. Kilka sekund za dużo i ktoś zareaguje. To musiała być natychmiastowa reakcja - uruchomić statek i wystartować. Nerwowo zacisnęła zęby, usiłując przypomnieć sobie wszystko, co robiła na Crescencie i przełączyła moc na silniki korekcyjne, rozpaczliwie próbując połapać się w nieznajomych panelach.
- To najgłupsze, co w życiu zrobiłam - stwierdziła krótko. Jej oddech był płytki, urywany, jakby bała się, że głęboki wdech i wydech spowolni jej refleks. Byle tylko opuścić lądowisko, potem Nos Astrę, potem Illium. - Isis, jesteś podłączona? Wylatuję.
[center]VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME[/center]

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

1 cze 2018, o 21:55

Na pierwszy rzut oka, korweta nie przypominała w niczym Crescenta. Był od niej większy, toporniejszy, nawet w swej eleganckiej, Cerberusowej strukturze. Wyglądała jak nieco większy speeder, niezbyt przystosowany do lotów kosmicznych, a jednak teraz pod palcami rudowłosej panele odżyły, sugerując gotowość, której mogła się nie spodziewać. Silniki korekcyjne rozpoczęły swoją pracę pod czujnym wzrokiem połączonej węzłem extranetowym SI i mało doświadczonego pilota.
- Nie zabiję - odpowiedziała sztuczna inteligencja, źle odbierając jej słowa, które nie były nawet do niej skierowane. - Pamiętaj to, czego się nauczyłaś. Pomogę.
Holograficzny obraz kokpitu nie różnił się tak bardzo od pomieszczenia, w którym siedziała. Isis podświetlała na zielono panele, na które Irene powinna patrzeć, a okazjonalnie niektóre z nich zmieniały barwę na czerwoną, gdy statek wymagał wprowadzenia korekty. Korweta oderwała się od lądowiska, a obraz za oknami poruszył się, gdy zmieniła położenie.
- Wektor i prędkość wylotu. Uruchom główne silniki - mówiła wyrywkowo, posługując się wizualizacją by przekazać Dubois informacje za pomocą słów i obrazu. - Skontaktuj się z kontrolą lotów dla twojego sektora.
Tego akurat nie musiała robić. Gdy tylko statek podniósł się na kilka metrów nad lądowiska, dostrzegła kątem oka nadchodzące połączenie.
- Pojazd ZX127GS-41, oczekiwanie na pozwolenie na odlot.
Na omni-klucz kobiety przyszła wiadomość od Isis, nie szyfrowana tak, jak wcześniej. Była sporządzonym dokumentem, uprawniającym korwetę do opuszczenia Illium, który po przesłaniu do kontroli lotów został sprawnie przez nią zaakceptowany.
- Odnotowane. Miłej podróży, ZX127GS-41.
Prędkość wbiła ją w fotel, gdy po ustawieniu odpowiedniego wektora podejścia, przesunęła dźwignię, przekierowując moc z silników korekcyjnych do napędu. Statek wystrzelił do przodu, wsuwając się mało delikatnie w gęstą atmosferę nad Nos Astrą. Mignął jej komunikat o przekroczonej, dozwolonej prędkości wylotu, ale zniknął pół minuty później, gdy minęła warstwę chmur i z oddali dostrzegła kolejne, wyłaniające się z absolutu kosmosu gwiazdy.
- Udało ci się - stwierdziła Isis, swoim syntetycznym głosem, który nie wyrażał ani zaskoczenia, ani rozbawienia tym faktem. - Dobrze.
Korweta wcisnęła się w zimne objęcia kosmosu, początkowo prując naprzód bez celu, nim Irene zorientowała się w nowo otworzonej mapie systemu. Wykryte w nim planety i przekaźnik nie były jedynymi. Radar pokazywał również mijające ją statki, stacje paliwowe i kilka nieznanych obiektów. Widma niektórych kropek przesuwały się do czerwieni, gdy z rosnącą prędkością uciekały w kierunku Przekaźnika.
- Irene, nie będziemy miały kontaktu przy twoim wejściu do tunelu Przekaźnika. Musisz się przygotować. Pokażę ci, jak to się robi.
Irene Dubois
Awatar użytkownika
Posty: 1680
Rejestracja: 27 mar 2014, o 16:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

1 cze 2018, o 22:13

Nie odpowiedziała na to drobne nieporozumienie, bo była zbyt zestresowana całą resztą. Bez problemu nadążała za zmieniającymi kolory panelami, dzięki Isis wszystko stało się trzy razy prostsze, ale Irene wciąż obawiała się, że coś pójdzie nie tak. Tak jakby do tej pory szło zbyt gładko. Jakby za moment z łazienki miał wyjść zaskoczony turianin, albo jakby kontrola lotów miała ściągnąć ją z powrotem na powierzchnię zanim zdąży opuścić atmosferę Illium. Tymczasem nie, leciała dalej. Stęknęła, gdy statkiem szarpnęło, ale przecież nie spodziewała się, że uda się jej wszystko zrobić gładko i bez wysiłku.
Wolała milczeć, gdy skontaktowała się z nią kontrola lotów, w razie gdyby ktoś jakimś cudem miał teraz, czy też później rozpoznać jej głos. Isis załatwiła wszystko. Gdyby tylko mogła, Irene naprawdę by ją przytuliła. Ale żeby to się wydarzyło, SI musiałaby dorobić się fizycznego ciała. Raczej niewykonalne.
W chwili, w której Illium zostało za jej plecami, rudowłosa szeroko otwartymi oczami wpatrywała się w przestrzeń, na którą otwierał się wizjer kokpitu. Przez długą chwilę nie robiła nic, po prostu patrząc. Wyprowadziła korwetę sama, nie rozbiła się przy starcie, a teraz czekał ją kilkugodzinny lot, z którym też musiała sobie poradzić. To nie było coś, co robiła na co dzień. To nie mogło się równać nawet z najbardziej skomplikowanymi zleceniami, które miała do wykonania. Wybudziła się z tego szoku dopiero w momencie, w którym wyświetliła się przed nią mapa.
- Udało mi się - zaśmiała się nerwowo i ściągnęła rękawice, rzucając je gdzieś obok. Zdjęła też wizjer z głowy, nie był jej teraz potrzebny. - Wyleciałam.
Przysunęła mapę do siebie i skupiła się na przekaźniku, który w sumie był widoczny już z miejsca, w którym się znajdowała. Migoczący, błękitny punkt w oddali czekał na nią, wyglądając całkiem przyjaźnie. Mimo to, słowa SI, że przy wejściu w przekaźnik jej szanse na śmierć są największe, nagle stały się dość nieprzyjemną, intensywną myślą.
- W tunelu przekaźnika też nie będziemy mieć ze sobą kontaktu, prawda? - spytała, spoglądając na swój omni-klucz. Był wygaszony, ale aktywna kontrolka rozmowy świadczyła o tym, że pozostawała w stałym połączeniu z Isis. Będzie się czuła wyjątkowo niepewnie, jak to połączenie zostanie zerwane.
- Pokaż mi. Postaram się tego nie spieprzyć. Prawdę mówiąc, bardzo mi zależy na tym, żeby jednak niczego nie zrobić źle.
[center]VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME[/center]

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

1 cze 2018, o 22:53

Wyświetl wiadomość pozafabularną Destiny mogła być ekskluzywną, elegancką w budowie, prestiżową serią korwet, ale w tej chwili jej wygląd stracił na znaczeniu. Tak jak wcześniej stwierdziła Isis, w chwili, w której kosmos przyjął ją w swoje objęcia, jaskrawa czerwień przestała się liczyć. Teraz Irene widziała się tylko jako kolejną kropkę na radarze. Poruszający się z ustaloną prędkością punkt, którego trajektoria lotu szybko została określona, wyznaczając za cel Przekaźnik Masy.
- Nie. Dopiero gdy wylecisz po drugiej stronie.
Uruchomiła symulację na jej omni-kluczu, ale tym razem nie wszystkie elementy kokpitu wpadały na swoje miejsce. W międzyczasie przemycała wiadomościami kolejne rozdziały podręczników o podróżach międzygwiezdnych, a także budowie statków.
- Lot potrwa piętnaście godzin - rzuciła w międzyczasie, jakby to usprawiedliwiając. Irene mogła nie mieć czym zająć myśli w tym czasie. Biorąc pod uwagę to, że ukradła statek turianina, prawdopodobnie nie znajdzie też niczego zdatnego do jedzenia, co na ogół odwracało uwagę na kilkadziesiąt minut.
- Gdy znajdziesz się trzydzieści minut świetlnych od Przekaźnika, możesz rozpocząć z nim komunikację. Będziesz musiała podać swoją destynację i masę do tranzytu - mówiła, wysyłając jednocześnie artykuł o określaniu masy okrętu na podstawie danych telemetrycznych, które teraz miała pod ręką. - Przekaźnik potrzebuje czasu na obrót i komunikację ze swoim odpowiednikiem w drugiej Mgławicy. Wtedy zwolnij, póki nie zatrzyma się w ustalonej pozycji. Każdy nowy statek ma podstawowego autopilota. Powinnaś znaleźć manewry podchodzenia do tunelu Przekaźnika.
Systemy korwety miały wgrane kilka określonych zachowań, które mogła wykorzystać. Błękitny punkt rósł jej w oczach. Na ogół podróże wewnątrz układu zawsze się wydłużały. Okręty potrzebowały dziesięciu, a nawet trzydziestu minut by dotrzeć do mistycznej konstrukcji. Teraz, gdy na szybko chłonęła podsuwaną jej przez Isis wiedzę i mentalnie przygotowywała się do skoku w nadprzestrzeń, każda minuta wydawała się być o połowę krótsza.
- Poradzisz sobie. Porozmawiamy po drugiej stronie.
Tym razem instrukcje SI ograniczały się do rzeczy, które musiała zrobić. Nie dzieliła się potencjalnymi konsekwencjami porażki każdego z kroków, pamiętając o słowach Irene sprzed godziny. Lot korwetą był przerażający sam w sobie, ale gdy radar pokazał jej znalezienie się w strefie trzydziestu minut świetlnych od maszyny, w jej gardle utkwiła gula.
Komunikacja z Przekaźnikiem nie wyglądała tak, jak można było sobie to wyobrazić. Obca technologia potrzebowała własnego języka, który na szczęście znajdował się w pamięci korwety i wszystkich, modernistycznych statków. Dubois wprowadzała dane z ręką na sercu. Isis mogła stwierdzić, że wprowadzana przez nią masa do tranzytu i oznaczenie bliźniaczego Przekaźnika w Mgławicy Ateny są mniej więcej poprawne, ale rudowłosa nie miała się tego dowiedzieć aż do ostatniej chwili.
Urządzenie skończyło swój obrót, otwierając tunel przez gwiazdy. Korweta wykonała manewr wgrany do jej skromnego katalogu, obierając trajektorię pod odpowiednim kątem do przyspieszających okręgów, obracających się wokół błękitnego rdzenia. Szyby kokpitu zostały przyciemnione, gdy światło stało się oślepiające, utrudniając widzenie i sterowanie statkiem.
Korwetą wstrząsnęło w potworny, mrożący krew w żyłach sposób. Błękit zniknął, zastąpiony falami promieniowania obłapiającego okręt jak kokon. Gwiazdy ustąpiły błyskom pulsarów, odległe chmury mgławic przeistoczyły się w potworne emisje gamma. Silniki FTL ograniczyły swoją pracę do minimum, gdy statek, o masie zbliżonej do jednego, ludzkiego włosa, sunął przez tunel czasoprzestrzenny jak wrzucony na lód kamyk.
Tutaj, w świecie, w którym otaczały ją umierające gwiazdy, czerwone i białe karły, supernowe, czarne dziury i pozostałe relikty przeszłości, mogła po raz pierwszy odetchnąć z ulgą.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

20 lut 2026, o 11:43

Gdy siedzieli w środku, mogli przysiąc, że strzelające rury skycara można było słyszeć na całym Ilium. Co gorsza, ich szofer wykazał się zdolnościami pasującymi bardziej do aspirującego rajdowca, zmuszonego do kariery taksówkarza, by związać koniec z końcem - znaczyło to tyle, że lubił jeździć na granicy tego, co przepisowe.
Jeśli szukali jednak ucieczki od ryzyka śmierci, wyglądali pewnie za okno. Dzielnica mieszkalna Nos Astry prezentowała się z klasą, jeśli nie z całym asortymentem wygód, jakiego można było by spodziewać się po korporacyjnej planecie. Oczywiście nie była to Omega, ale gdy tu byli, zrozumieć mogli, czemu miejsce to zwie się "bramą do Terminusa". Wkradło się już tu trochę tego klasycznego, kresowego brudu. W zaułkach widywać mogli podejrzany sort, ludzie podróżowali tu trochę szybciej i z mniejszą pewnością siebie, tą tak dobrze im znaną nerwowością w ruchach.
Część, do której jednak zajechali, pozostawała jednak tą lepszą, co dla najemnika mogło stanowić pewien paradoks. Ich sort miał to do siebie, że im w danym miejscu było gorzej, tym bardziej czuli się jak w domu. Striker odstawił Hawk i Skaxa koło komisariatu, a potem odleciał tak szybko, jak zniżył swój lot. Świst wiatru uderzył Jeanette dość intensywnie, gdy ten odlatywał, kontrastując z gorącym powietrzem przyprawiającym ją o ciągły pot. Mimo dosyć późnej pory, temperatura pozostawała tu niemal tropikalna.
Komisariat Komisariat w tej dzielnicy zachował jedynie część Nos Astrańskiego majestatu. Wielopiętrowy budynek co prawda stał wysoko i dumnie, zbudowany był jednak z bardziej praktycznych materiałów, niż najnowszy korporacyjny wieżowiec. Na zewnątrz utrzymano jednak pozory czystości.
Dyżurka o tej porze była dosyć smutnym widokiem. Ilium było turystyczną planetą, a Nos Astra wcale nie odstawała pod tym względem. O tej porze turyści potrafili już przesadzić i wylądować na dołku, tak więc w środku zastali trochę przedstawicieli różnych ras w tak samo różnorodnych stanach upojenia alkoholowego. Sugerujący chęć awanturowania się bełkot w różnych akcentach rozpoznaliby wszędzie.
Można by pomyśleć, że znaczyłoby to więcej dyżurnych, ale widocznie nikt nie postanowił załatać oczywistych na pierwszy rzut oka braków w personelu. Poza dwoma funkcjonariuszami, którzy właśnie odprowadzali podejrzanych głębiej w komisariat, zastali tylko jedną kobietę.
Za wysokim blatem siedziała Asari. Nie wstydziła się palić. Miała dość srogie spojrzenie i krępą figurę, przede wszystkim wydawała się być jednak znużona. Spojrzała się na ich dwójkę raczej mało przychylnie, od razu doszukując się broni. Zobaczenie człowieka i Quarianina w jednym miejscu pewnie zapaliło jej kilka lampek.
- W czym mogę pomóc? - Spytała tak beznamiętnie, jak tylko chyba się dało.

Apartament Delta Pavonis płaciła swoim naukowcom wystarczająco, by mogli zamieszkać na dobrym osiedlu w nie aż tak dobrej dzielnicy. Z tego, co słyszał Striker, ich płace nie były wcale takie złe. Dane, które otrzymał co do stanowiska Julesa tym bardziej go w tym utwierdzili - musieli mieć wystarczająco, by pozwolić sobie na komfortowe, choć może nie wielce bogate życie. Gdyby jednak chcieli, pewnie mogliby pozwolić sobie na coś znacznie lepszego.
Gdzie więc poszły te pieniądze? Czemu z klasy wyższej postanowili znaleźć się na osiedlu, które wyglądało co najwyżej na klasę średnią?
Póki co wyglądało na to, że ich wizyta na Ilium odbędzie się pod hasłem "nie ma tragedii, ale mogłoby być lepiej". Apartamentowiec prezentował się nieźle, ale zbudowano go dla funkcji i wyciśnięcia jeszcze kilku dodatkowych mieszkań, a nie szeroko pojętych "bajerów".
Gdy zaparkowali i podeszli do budynku, dostrzegli ochroniarza, ale nie było tu żadnego ogrodzenia, czy nawet głupiego płotu. Gdy Luna przyłożyła kartę dostępu do terminala, doszła do wniosku, że ona, osoba mająca co nieco wspólnego z technologią, pewnie mogłaby się tu włamać, gdyby włożyła w to wystarczająco wysiłku.
Wjechali windą na ósme z dwudziestu pięter. Klatka była niewielka i pomieścić mogła pięć mieszkań. Drzwi do tego należącego do tego wynajętego przez Julesa i Colma były świeżo wstawione, nowe. Służby nie zajmowały się takimi sprawami, więc albo zrobił to Qualley, albo administracja. Prędko dostrzegli kamerę na zewnątrz klatki. Ustawiona była pod takim kątem, że mogła nawet coś uchwycić. Musieliby pewnie poprosić ochronę.
Alternatywnie, mogli też przepytać sąsiadów. Nie słyszeli nic na klatce, nie znaczyło to jednak, że w którymś z czterech innych mieszkań nie było absolutnie nikogo.
Mieszkanie stało zamknięte, lecz mieli kartę dostępu. Jeśli Służby coś pominęły, to nie było nic, co stałoby im na drodze, by samemu to odnaleźć.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

@Skax @Hawk @Charles Striker @Luna Reyes
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1587
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

20 lut 2026, o 14:05

Widząc, że wszyscy się przedstawili to wypadałoby żeby on to zrobił. Co było dość zabawne bo znał ich wszystkich, a tylko Ruda nie znała jego personalnych danych.
- Striker. - Rzucił ksywko-nazwiskiem. Za każdym razem jak się przedstawiał to czuł się jak postać z kreskówki. Jego super mocą było bycie bezużytecznym, chyba, że sytuacja chciała inaczej. - Podrzucę was na miejsce.
Uśmiechnął się tajemniczo. Bycie szoferem było w jego zasięgu umiejętności. Czasami to dokładnie robił pracując dla Rosenkowa. Tylko pojazdy były lepsze. Płacili mu też za to. Jego aktualny pojazd niestety do tych premium nie należał.


Na parkingu wskazał na ich aktualny środek transportu. Starej generacji Sky-Car, którego nie mógłby się wstydzić żaden lokalny diler w dolnych sektorach tego przepięknego miasta. Tylko ta rdza kuła w oczy.
W środku za to nie było lepiej. Na pewno było czysto i dość zadbanie. Styl jednak przypominał coś z poprzedniej epoki. Bardzo bogaty model ale jak dla emeryta.
- Świetnie się ukrywa w tłumie. - Odpalił silnik, a z rur poszły pierwsze strzały. Przeczuwał, że filtr już dawno przestał filtrować syf, który dostawał się do głównego silnika. To, że dalej żył było szczytem technologii i kunsztu inżynierii. - I radio działa.
Niestety nie miał opłaconej licencji na muzykę. Bał się, że jego dane trafią zbyt mocno w ręce korpo. Dlatego po kilku kliknięciach uruchomił stację z extranetu odtwarzającą tylko muzykę do której nikt nie miał już praw autorskich. Sztuczny głos prowadzącego odpalił się w głośnikach. Radość w jego robocim głosie zapowiadała niesamowitą ilość rozrywki.
Pojazd zaczął się unosić w górę, a do ich uszu dotarła melodia grana na pianinie.
- O! - Rzucił zadowolony wskakując bardzo sprawnie między pędzące pojazdy. Wsłuchiwał się w rytm melodii. Wskoczył swoim mało melodyjnym głosem perfekcyjnie w słowa piosenkarki. - Makin' my way downtown, Walkin' fast, Faces pass, And I'm homebound. - Zanucił pod nosem melodie, a pojazd dalej przyśpieszał. - Starin' blankly ahead, Just makin' my way, makin' a way, Through the crowd. - Uderzył rękoma rytmicznie w kierownicę. - And I need you, And I miss you. - Spojrzał na osobę, która postanowiłą usiąść z przodu. - And now I Wonder.
Czekał jakby każdy miał wiedzę o piosenkach z zamierzchłych czasów bo paranoja była zbyt silna wobec normalnych sposobów słuchania muzyki.

Gdy dotarli na miejsce od razu odpalił papierosa oceniając budynek przed nimi.
- Straszna Nora jak na zarobki jakie muszą mieć. Dziwne. - Rzucił mrużąc oczy w grymasie niezadowolenia. Podobało mu się jak bardzo nie zgadzały się ze sobą wszystkie puzzle. Nie mógł się doczekać jak zacznie się przebijać przez te wszystkie podwójne dna. Nawet ochrona miała gdzieś, że się tu kręcą.
Dali się nagrać wchodząc na klatkę. To miało swoje plusy. Jak się zgubią na drodze do rozwiązania tej zagadki, to ktoś przyjdzie sprawdzić czemu węszą. Pewne rzeczy się nie zmieniały. Im mniej potwierdzeń dostanie tym bardziej zacznie podejrzewać doktorków.
- Sprawdzę mieszkanie pod kątem ukrytych kamer, mikrofonów lub ukrytych pomieszczeń. - Z przyzwyczajenia spojrzał od razu na zamek drzwi czy nie było to siłowe włamanie. - Mam nadzieję, że to nie jeden z tych scenariuszy gdzie ktoś go tu przywlókł, zabrał co chciał i go zabrał.
Mlasnął niezadowolony z takiej wizji przyszłości.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Skax
Awatar użytkownika
Posty: 368
Rejestracja: 16 paź 2021, o 23:29
Miano: Skax`Lilan nar Tonbay
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Quarian
Lokalizacja: statek
Kredyty: 148.001
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

23 lut 2026, o 19:32

Skax zdecydowanie nie zgodziłby się z twierdzeniem, że jakieś badania nie były warte popełniania przestępstw. Oczywiście, gdy mowa była o korporacjach. Te do ostatniej kropli wyciskały każdy możliwy pomysł, często w sposób nieprzewidziany pierwotnie przez samych badaczy. To otwierało furtkę do zupełnie nowych rozwiązań, na których można było zarobić prawdziwe góry kredytów. Skax w tym popełnianiu przestępstw te pewnie by się gdzieś zaliczał, ale to zwykle kwestia bardzo skomplikowanego prawa galaktycznego i korporacyjnych zasad, które nie do końca zdawał się próbować zrozumieć. I oczywiście to nie była jego wina, że inni nazywali to kradzieżą. On tylko wykorzystywał (dla wyższego dobra) coś, co inni najzwyczajniej w świecie by zmarnowali. Prawdziwy męczennik Drogi Mlecznej, który przyjmie nawet kulkę. Taka próba uspokojenia sumienia i próba zgrywania bohatera, przynajmniej w nieznacznym stopniu, aby zadośćuczynić za te wszystkie swoje niecne uczynki oraz przywłaszczenia.

Quarianin i człowiek wchodzą do baru na komisariat. Początek prawie jak ze średniej jakości żartu, którymi ojcowie przerzucają się przy dłuższych popijawach.
-Szukamy detektyw Nory Farrah- Wtrącił się bezmyślnie, zamiast po prostu pozwolić komuś bardziej do tego odpowiednim zająć się tematem. Jak to miał w zwyczaju, zamiast patrzeć w oczy rozmówcy, nieco się rozglądał. Co w przypadku jego aparycji (w sensie był Quarianinem) mogło zostać uznane za podejrzane. Tym bardziej, że obiektem jego zainteresowania były wszelkiego rodzaju kamery, czujniki i innego rodzaju systemy bezpieczeństwa. Wyjątkowo nie planował tutaj niczego hakować, bo nie było to w ramach jego założeń na to zlecenie, ale profesjonalna ciekawość tego jakiego rodzaju zabezpieczenia preferowali na różnego rodzaju światach wygrała u niego, ponownie, ze zdrowym rozsądkiem. W reszcie się nieco wybudził ze swojego transu oglądania się na wszystko i przeniósł wzrok najpierw na swoją towarzyszkę, zamrugał kilka razy jakby szukał w głowie o co chciał zapytać, ale potem dotarło do niego, że już prowadzili rozmowę, więc przeniósł wzrok na policjantkę.
ObrazekObrazek
Luna Reyes
Awatar użytkownika
Posty: 317
Rejestracja: 16 gru 2021, o 11:01
Miano: Luna Reyes
Wiek: 27
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Błękitne Słońca
Lokalizacja: -
Kredyty: 47.205

Re: Dzielnica mieszkalna

23 lut 2026, o 20:50

Transport jaki był jaki był. Luna nigdy nie wymagała luksusów w pracy, zawsze lepiej nie rzucać się w oczy. Byleby ich transport nie był takim złomem, że się spieprzy w połowie drogi i utkną, albo będą zmuszeni szukać innego transportu tracąc cenny czas. Teraz jednak nie było tak źle, najważniejsze, że zmierzali na miejsce. Najpierw zapewne podrzucili dwójkę, która miała udać się na komisariat. Luna w międzyczasie obserowała Nos Astrę przez szybę siedząc na przednim siedzeniu. Odpieczętowała kolejnego lizaka, po czym przerzuciła spojrzenie, na prowadzącego pojazd Strikera, który zaczął śpiewać.
Tak, zdecydowanie widzę, że radio to podstawa w pojeździe. Niestety nie jestem w stanie się dołączyć.- odparła, przyglądając się mężczyźnie. Ona sama nie mogła dołączyć, bo ze starych piosenek, kojarzy tylko te meksykańskie, których jako mała dziewczynka słuchała razem z babcią. Trzeb przyznać, że na niej Striker robił pozytywne pierwsze... no dobrze, drugie wrażenie. Potrafił bawić się sytuacją, a nie brać wszystkiego poważnie. Cecha, którą w ich robocie Luna zdecydowanie doceniała.

-Nora to fakt. Widocznie uwierzyli w iluzję, że da się ukryć w takim miejscu przed jedną lub drugą zasraną korporacją.- prychnęła. Żeby się dobrze ukryć, trzeba było dużo więcej.
-Ok, mam nadzieję też, że nie wylecimy w powietrze. Byłoby trochę głupio. Ja zobaczę czy sąsiedzi są żywi i coś słyszeli, zanim zaczniemy grzebać w jego majtkach i dildach. - jeżeli Striker nie zaprotestował, to Luna skierowała się do drzwi po lewej stronie i zapukała.
ObrazekObrazek Statystyki:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3041
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: Dzielnica mieszkalna

24 lut 2026, o 10:22

Podróż skycarem była miłą odmianą po powolnie przesuwających się po niebie taksówkach, w których łamanie zabezpieczeń nie było warte ryzyka i starań, więc podróżujący był zmuszony do leniwej i nieefektywnej drogi. Prawdopodobnie gdyby to własnym promem miała ryzykować pośród innych kierowców na Nos Astrze, zastanowiłaby się nad tym dwa razy, ale korzystanie z odrobiny szaleństwa tymczasowego współpracownika było dla niej wyzwalające.
Gdy wylądowali, a wraz ze Skaxem ruszyła w stronę komisariatu, przysunęła się do Quarianina na chwilę.
- Farrah może nie chcieć współpracować za darmo, a ja wolałabym nie opłacać jej z własnej kieszeni. Kiedy znajdziemy naszą detektyw, czy możesz spróbować złamać zabezpieczenia jej omni-klucza? - zapytała, rasistowsko uznając, że z ich wszystkich to quarianin wyglądał na najbardziej obeznanego z techniką. - Ja ją zagadam w tym czasie.
W gadaniu była dobra, choć nie wiedziała, czy to służba w Przymierzu, czy bardziej późniejsze życie w Terminusie bardziej rozwinęło u niej tę umiejętność. Życie było prostsze gdy człowiek z góry zakładał, że wszyscy kłamią - a kłamanie samemu nie przysparzało już żadnych trudności.
Wkraczając do komisariatu, rozejrzała się krytycznym wzrokiem wokół.
- Czy tutaj w ogóle ktoś pracuje? - burknęła do Skaxa, tonem niezadowolonej osoby, która preferowałaby bycie w tym momencie gdziekolwiek indziej, niż tutaj. Pokazując, że czegoś potrzebują, wkładali karty do obcych rąk, a on nie chciała się z nimi jeszcze rozstawać.
Nie potrzebowała w każdej konwersacji przejmować pałeczki. Gdy quarianin zadał swoje pytanie, stanęła obok niej, krzyżując ręce na klatce piersiowej i spoglądając na krępą asari wyczekująco.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Wróć do „Nos Astra”