Komisariat
Dziesiątki różnych odbiorników patrzyło w Skaxa, a Skax w nie. Nawet słabo wyposażony komisariat na Ilium pozostawał komisariatem na Ilium, co znaczyło tyle, że od kiedy tu wkroczyli, oraz najpewniej jeszcze wcześniej, ich ruchy były widziane, słyszane, oraz pewnie nawet i prognozowane za sprawą jakiejś specyficznej WI. Nie zobaczył jednak niczego, czego by się nie spodziewał. Rozpoznawał modele kamer rejestrujące od razu posiadaną broń, pewnie z wmontowanymi shotspotterami, skonstruowanymi tak, by ustalić dokładną pozycję strzelca. Nie zaskoczyły go też pewnie delikatne wnęki w suficie, z których potencjalnie wyłonić mogły się wieżyczki.
Reakcja na rozglądanie się Quarianina była prosta. Krępa Asari zlustrowała go od góry do dołu, zastanawiając się, czy jest turystą, czy kryminalistą. Skax nie był zbyt spostrzegawczy ani tym bardziej dobry w rozpoznawaniu sygnałów, nawet on dostrzegł jednak, że na wspomnienie dokładnie o Norze, jej lekko zirytowana ekspresja tylko pogłębiła się w swoim stanie.
- To świetnie, bo... - Urwała. Wyglądało na to, że miała coś powiedzieć, ale powstrzymała się w moment. Słuchawka w jej otworze usznym (bo nie uchu...) wybrzmiała, a z ust dyżurnej uciekło głośne i dosyć ostentacyjne sapnięcie. - Nie wiem, zostaw to u Suro. Ehe. Tak. Nie wiem. To wyślij tego cholernego maila...
Z kimkolwiek rozmawiała, na chwilę wyrwało to ją z przyjmowania ich sprawy. Gdy jednak skończyła, pochyliła się trochę do przodu, odsuwając kupę papierów ze stołu.
- Nie ma jej. Macie u niej jakąś zarejestrowaną sprawę? Chociaż... - Zawiesiła wzrok na Skaxie. - Ty nie jesteś Carlos, prawda? Nie. To chyba nie jest Quariańskie imię.
Podszycie się mogło dać jakieś informacje. Albo permanentnie zamknąć jakąś ścieżkę, zależnie od tego, co to imię dla niej oznaczało. Ton Asari praktycznie nie zmienił się w trakcie tej rozmowy, nie mogli więc wywnioskować niczego więcej.
Apartament
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Zamek był nienaruszony, ale drzwi były fabrycznie nowe. Znaczyło to tyle, że zostały wymienione niedawno, albo na wniosek Colma, albo z "własnej inicjatywy" administracji.
Wnętrze nie wyglądało wcale na ruderę. Może i nie spełniało bogatych standardów naukowców z dobrze zarabiającej korporacji, ale gdy Striker otworzył nowo wstawione drzwi za pomocą karty dostępu, a potem przekroczył próg salonu, doszedł do wniosku, że przynajmniej umeblowali je starannie i zainwestowali w to co nieco funduszy.
Panował tu jednak powszechny bałagan. Służby Porządkowe zrobiły to, co miały, czyli zabezpieczyły wszystkie potencjalne dowody i zostawiły wszystko takim, jakie to zastały. Wyglądało zaś na to, że zastały chaos. Kilka datapadów leżało na ziemi. Szafki, pomiędzy którymi zapewne znajdował się terminal, zostały przewrócone, a samo wbite w ścianę urządzenie po prostu wymontowano i zabrano. Szuflady pozostawiono pootwierane i tak samo potraktowano też sejf, z którego według doniesień Colma zabrano jego pistolet. W środku nie było nic innego.
Na pierwszy rzut oka, Charles nie mógł znaleźć niczego więcej, choć z pewnością coś jeszcze się tu kryło. Zaczął więc obchodzić meble i przeglądać fachowym okiem klasyczne miejsca, które Służby czasami zaniedbywały. Wyglądało jednak na to, że były dosyć nadgorliwe i nie zostawiły po sobie niczego ciekawego...z jednym wyjątkiem.
Na tyle holograficznego ekranu znalazł nie do końca zdrapaną naklejkę oznaczającą towar zastawiony w lombardzie. Data na niej nie była do odczytania, lecz jej wiek wydawał się być dość leciwy. Wyglądało na to, że mieli kiedyś kłopoty finansowe. Być może nadal w nich byli, ale Qualley nie postanowił ich o tym poinformować.
Luna pukała do różnych mieszkań po kolei. Nieważne jak bardzo jednak nie nalegała, żadne z nich nie chciało się otworzyć. Mogła próbować grzeczniej lub bardziej natarczywie, ale jakąkolwiek odpowiedź uzyskała dopiero za trzecim razem.
- Nic nie wiem, cholera!
Głos wypowiadał to zza maski. Nie słyszała charakterystycznego charczenia, znaczyło to więc, że chyba był to Quarianin. Mężczyzna. Patrząc po tonie, dość zirytowany, ale młody.
Być może będzie w stanie z tym pracować. Jeśli nie chciała jednak rozwalać drzwi, miała jedną szansę, by przekonać go do siebie prośbą lub groźbą.
@Skax @Charles Striker @Hawk @Luna Reyes
Wyświetl wiadomość pozafabularną















