Re: Centrum Informacji Bojowych
: 31 sty 2026, o 21:18
Nawet przez warstwę zmęczenia i niepokoju byłaby w stanie dostrzec subtelną zmianę, jaka zaszła w atmosferze okrętu pod jej nieobecność. Powód, dla którego Wraith znalazł się w systemie, w którym nie powinien, był jak kiepsko ukrywany sekret - słoń stojący w rogu pomieszczenia, o którym nikt nie mówił, ale ku któremu każdy co chwilę zerkał licząc na to, że kapitan pirackiej łajby go nie zobaczy.
A był jedynym, na czym potrafiła skupić w tej chwili swój wzrok.
Śledziła wzrokiem oblicze swojego zastępcy, dostrzegając pęknięcia na starannie wypracowanej fasadzie i usiłując dojrzeć schowaną pod nimi tajemnicę. Krew w jej żyłach, ta, która wcześniej wrzała od zwykłej złości już dawno zgęstniała, przeistaczając się w coś innego, znacznie zimniejszego.
Zawód, brak zaufania, może nawet z d r a d ę.
W milczeniu pozwalała, by słowa Adamsa odbijały się od ścian pomieszczenia, trącając kotłujące się w niej emocje. Jak kij uderzały w środek paleniska, wzniecając w powietrze iskry, od których wkrótce mógł zająć się cały las.
- Wyłącz głośnik z kokpitu. - odpowiedziała krótko, a choć jej głos się nie uniósł, w jego cichym brzmieniu nie chowała się prośba lub sugestia. Gdy tylko rozkaz padł, jej wzrok przeniósł się na technika, który miał go wykonać, zapamiętując dokładnie jego twarz i potencjalne zawahanie, gdyby je dostrzegła. - Jeśli Adams chce oferować swoje wytłumaczenia, może to zrobić twarzą w twarz.
Tutaj, gdzie był w zasięgu, gdzie nie był schowany za czterema ścianami swojego małego królestwa mogąc wypluwać do komunikatora kłamstwa, których nie miałby czelności powtórzyć patrząc jej prosto w oczy.
Jej wzrok leniwie prześlizgnął się po ekranie, który wskazywał Nephiett. Mapa systemu nie wskazywała żadnych zagrożeń, co nie oznaczało, że nie czekały na obrzeżach ich radaru, bądź nadciągały tunelem Przekaźnika. Była doskonale świadoma zarówno bliskości z przestrzenią Rady, jak i wściekłości pozostawionych z tyłu żołnierzy Przymierza, do których odwrócili się teraz plecami.
- Dlaczego, Scott? - odrzuciła z początku, z sarkazmem przesączającym się do każdego jej słowa. - Czyżbyś odczuwał dyskomfort związany z ryzykiem, na które wystawiony jest w tej chwili Wraith?
Jej wzrok przestał wędrować po Centrum Informacji Bojowych i siedzących jak na szpilkach załogantach, skupiając się na stojącym przed nią mężczyźnie.
- Nie ruszymy się z miejsca, dopóki nie wytłumaczysz mi, dlaczego wbrew moim rozkazom, zabrałeś statek do Hydry.
A był jedynym, na czym potrafiła skupić w tej chwili swój wzrok.
Śledziła wzrokiem oblicze swojego zastępcy, dostrzegając pęknięcia na starannie wypracowanej fasadzie i usiłując dojrzeć schowaną pod nimi tajemnicę. Krew w jej żyłach, ta, która wcześniej wrzała od zwykłej złości już dawno zgęstniała, przeistaczając się w coś innego, znacznie zimniejszego.
Zawód, brak zaufania, może nawet z d r a d ę.
W milczeniu pozwalała, by słowa Adamsa odbijały się od ścian pomieszczenia, trącając kotłujące się w niej emocje. Jak kij uderzały w środek paleniska, wzniecając w powietrze iskry, od których wkrótce mógł zająć się cały las.
- Wyłącz głośnik z kokpitu. - odpowiedziała krótko, a choć jej głos się nie uniósł, w jego cichym brzmieniu nie chowała się prośba lub sugestia. Gdy tylko rozkaz padł, jej wzrok przeniósł się na technika, który miał go wykonać, zapamiętując dokładnie jego twarz i potencjalne zawahanie, gdyby je dostrzegła. - Jeśli Adams chce oferować swoje wytłumaczenia, może to zrobić twarzą w twarz.
Tutaj, gdzie był w zasięgu, gdzie nie był schowany za czterema ścianami swojego małego królestwa mogąc wypluwać do komunikatora kłamstwa, których nie miałby czelności powtórzyć patrząc jej prosto w oczy.
Jej wzrok leniwie prześlizgnął się po ekranie, który wskazywał Nephiett. Mapa systemu nie wskazywała żadnych zagrożeń, co nie oznaczało, że nie czekały na obrzeżach ich radaru, bądź nadciągały tunelem Przekaźnika. Była doskonale świadoma zarówno bliskości z przestrzenią Rady, jak i wściekłości pozostawionych z tyłu żołnierzy Przymierza, do których odwrócili się teraz plecami.
- Dlaczego, Scott? - odrzuciła z początku, z sarkazmem przesączającym się do każdego jej słowa. - Czyżbyś odczuwał dyskomfort związany z ryzykiem, na które wystawiony jest w tej chwili Wraith?
Jej wzrok przestał wędrować po Centrum Informacji Bojowych i siedzących jak na szpilkach załogantach, skupiając się na stojącym przed nią mężczyźnie.
- Nie ruszymy się z miejsca, dopóki nie wytłumaczysz mi, dlaczego wbrew moim rozkazom, zabrałeś statek do Hydry.






