NAZWAJoab

LOKALIZACJAMgławica Rosetta > Enoch
PROMIEŃ6,709 km
GRAWITACJA1,2 g
DOBA25,6 godzin
ATMOSFERAAzotowo-tlenowa
CIŚNIENIE2,18 atm
7 lip 2016, o 18:08

8 lip 2016, o 15:48
- I było spokojnie - uznał Aaron radośnie na dzień dobry, rozkładając szeroko ręce. Miał na sobie ten sam kombinezon, w którym Kiru i Matt go poznali. Uśmiechał się do nich, jakby własnie był najlepszy dzień jego życia. - Będziecie teraz mieć kilka godzin dla siebie. Khel w razie czego pokaże wam co gdzie jest, bo już tu był. Ja muszę lecieć. Ale jakbyście mieli jakieś pytania, problemy, to macie na mnie namiar, możecie dzwonić. W porządku?
- No to chodź - odezwał się Khel do yahganki. Może miał wobec niej wyrzuty sumienia, w końcu rozłożył ją na łopatki w ułamek sekundy. - Pokażę ci bar. Niewiele tam mają alkoholu, ale z tego co mówiła mała to właśnie dowieźli nowy, więc może się załapiemy. Chyba że chcesz zobaczyć jeziora. Są po drugiej stronie, jeśli jesteś fanką natury.18 lip 2016, o 00:13
19 lip 2016, o 18:53
19 lip 2016, o 21:01
- Hotel? - kroganin zaśmiał się gardłowo. - Człowieku, tę kolonię ledwo założyli. Może znajdziesz jakiś barak z wolnymi łóżkami, ale nie liczyłbym na luksusy. Chodź z nami do baru, ten założyli przecież na samym początku, chyba jeszcze zanim zbudowali pierwsze domy. Wy, ludzie, jesteście dziwni. Ale tam powinni być tutejsi, spytasz ich czy ci nie pomogą. A my się napijemy.22 lip 2016, o 19:05
22 lip 2016, o 23:41
24 lip 2016, o 12:20
- No to nie mogliście wziąć większego stołu, żebyśmy się zmieścili wszyscy? - spytała, rozglądając się po pomieszczeniu. Rzeczywiście, było kilka większych, a ten, przy którym siedzieli, jednym brzegiem opierał się o szerokie okno. Tylko trzy miejsca. Blondynka westchnęła ostentacyjnie i obeszła ich dookoła, by przejść za plecy Matta i oprzeć się na jego ramionach. Nie była szczególnie ciężka, zresztą tutaj, już nie w ładowni tylko na zewnątrz, wyglądała na jeszcze bardziej filigranową, niż na statku. Po prostu znalazła sobie tymczasowo jakieś miejsce, skoro oni dla niej żadnego nie przewidzieli. - Zamówiliście coś?26 lip 2016, o 20:45
26 lip 2016, o 22:20
29 lip 2016, o 14:50
- Co ty sobie, kurwa, wyobrażasz? - wysyczała. - Nawet jeśli mi fujara wyrosła, to już nie jest twój problem. Mam jakiś powód, dla którego się nie odzywam, Isa musi mieć normalną rodzinę, a nie ojca popierdoleńca, który pojawia się raz na pół roku i liczy na cudowne życie rodzinne. Nie będę z tobą o tym rozmawiać setny raz, zabieraj stąd dupę i swoją blond pindę. Nikt cię tu nie zapraszał.
- Złość piękności szkodzi - mruknęła, bardziej do siedzących przy stole kroganina i yahganki, niż w odpowiedzi na oskarżenia, jakie Elizabeth rzucała mężowi. Byłemu mężowi? Nie wiedziała do końca jak to ostatecznie wyglądało. - Żeby się nie zesrała przypadkiem.1 sie 2016, o 21:06
3 sie 2016, o 20:54
5 sie 2016, o 17:48
- Ile razy ja ci mówiłam, że mnie to nie interesuje? Że pieniądze nie są w życiu najważniejsze? Chciałam mieć cię przy sobie, chciałam wychowywać dziecko z tobą, a nie sama, ile razy to słyszałeś? Ale nie, bo ty musiałeś mieć wszystko w życiu poukładane, wszystko zaplanowane na dwadzieścia lat w przód. W całym tym swoim buntowniczym nastawieniu jesteś taki sam, jak twój ojciec.
Blondynka powoli odsunęła się od okna, a na jej twarzy pojawił się zupełnie nowy grymas - strach, którego dotąd nie widzieli. Sięgnęła po swój hełm, który leżał na stole i zacisnęła go w rękach, po chwili konsternacji rzucając się do drzwi wejściowych i blokując je od środka.5 sie 2016, o 19:31
7 sie 2016, o 21:09
9 sie 2016, o 13:03
- Są - rzuciła krótko, gdy yahganka wspomniała o roletach. - Są. Wszystkie budynki takie mają, to... to podstawowy model.10 sie 2016, o 15:21
14 sie 2016, o 21:47