Dystrykt Doru to obszar położony najbliżej kluczowych systemów utrzymujących stację w takim stanie, w jakim jest teraz. Pewnie dlatego jest jednym z najbardziej chronionych. Znajdują się tutaj takie mechanizmy jak system uzdatniania wody, główny system wentylacyjny czy stacja centralna kolumny nośnej.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Ulice Dystryktu Doru

24 lis 2022, o 01:32

Ulice Dystryktu Doru to część serca Omegi - zaludnione, pełne, ale też i strzeżone oraz względnie porządne, przynajmniej w porównaniu do całej stacji. Ze względu na położenie tej części asteroidy wokół jej kluczowych systemów, raczej ciężej tu o burdę, niż wszędzie indziej. Nie oznacza to oczywiście, że jest to jakaś ostoja cywilizacji - po prostu panuje tu niepisana zasada, by nie powodować tu chaosu. A jeśli ktoś ją łamie, to gangi i strażnicy na usługach Arii raczej szybko robią porządek. Ze względu na ten stan, jest to jedno z bezpieczniejszych i popularniejszych miejsc do robienia biznesu.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

24 lis 2022, o 02:03

Wyświetl wiadomość pozafabularną - Sorry, stary, ale przez tę cholerną wojnę szefostwo jest zbyt wyczulone. Nie ma chuja, nic nie da się zrobić. Nie możemy podkopywać sobie nawet najmniejszych dołków. - usłyszał Crassus Curio, przechodząc przez miasto. To była chyba druga czy trzecia konwersacja tego typu - do kogokolwiek by nie przydzwonił lub napisał, większość kontaktów z Niebieskich Słońc, słysząc jego prośby, spławiało go w ten czy inny sposób. Byli raczej mili, bo oczywiście nie chcieli robić sobie wroga z Turianina (no i być może nawet chcieli pomóc, choćby po znajomości), ale bycie miłym nie równało się z byciem pomocnym.
Niestety byli skazani na samych siebie. Kontakty współzałożyciela R&C odmówiły współpracy, przynajmniej tymczasowo. Tym razem musiał polegać na samym sobie i swoich nowych kolegach po fachu.
Podróżowali po Omedze raczej szybko. Ciężko było nie być kiedyś w Dystrykcie Doru. Znali mniej więcej te uliczki, byli blisko centrum. Choć tłumy czasem ich zatrzymywały, a raz na jakiś czas mijali podobne postacie, tak wydawało im się, że nie są śledzeni. Co prawda Crassus mógł spodziewać się, że ktoś już widział jego popularną twarz, ale póki co nie prowadziło to do żadnych przykrych konsekwencji. Dość specyficzne trio składające się z pół-celebryty najemnika, specyficznego Krogańskiego "króla-poety" i specyficznej hakerki mijało kolejne budynki, w końcu docierając przed ten jeden, konkretny, którego szukali.
Dość spory blok mieszkalny, który był już w zasięgu ich wzroku, prezentował się nieźle. Ładny, odrestaurowany, zbudowany ewidentnie raczej niedawno, i to za niemałe pieniądze. Wejście otoczone było szeroko rozstawionym ogrodzeniem. Wydawało im się, że nie jest pod napięciem i nie chodzi tu o aż taki sort zabezpieczeń, ale płot był wysoki i próby wspinaczki byłyby dość karkołomne. Możliwe, ale szybkie i skryte przeskoczenie byłoby ciężkie bez jakiejkolwiek dywersji.
- Chodźmy, okrążmy budynek. Szybki spacerek. - rzuciła cicho ich koleżanka, pozwalając sobie na rozpoczęcie tego manewru z własnej inicjatywy.
Przeszli się po okolicy dość szybko, mijając raczej wzrok wszystkich pięciu strażników, których naliczyli. Dwóch stało przy centralnej bramie - jeden, znużony Turianin opierał się o ścianę budki strażniczej i palił papierosa, gdy drugi zdawał się ze zmęczonym wzrokiem patrzeć w tłum. We wspomnianej budce, która stała kawałek od bramy, siedziała ludzka kobieta, akurat zajadająca się soczystym kebabem. Pozostała dwójka, obaj ludzie, chodziła po terenie tego kompleksu, patrolując powoli obszar między sztucznym, niewielkim i holograficznym ogródkiem, a tylnią bramką, oddzielającą lokalny śmietnik od zabezpieczonej części. Punkt ten był obserwowany, ale tylko sporadycznie, gdy Słońca akurat tam przechodziły.
Ustawili się kawałek od tego miejsca, czając się między innymi budynkami, by móc się naradzić.
- Propozycje? Mogę spróbować otworzyć tylnią bramkę, ale jeśli pieprznie mi alarm, albo mi nie wyjdzie, czy nas zobaczą, czy cokolwiek, to będziemy mieli kłopoty. - rzuciła swoją pierwszą propozycję z marszu, nie zastanawiając się nawet nad tym, czy istnieje coś lepszego, czy nie - Albo... mam moduł kamuflażu taktycznego, ale tylko na chwilę. Jeśli zrobilibyście dywersję, i to taką nienajgorszą, to może mogłabym się tam wkraść i jakoś was wpuścić. - to także był dość dziki pomysł, ale taki był jej wkład w tę burzę planów.
Zawsze mogli też po prostu wejść siłą, ale to byłoby nie tylko ryzykowne, ale i mogłoby mieć szersze konsekwencje. Najlepiej byłoby podejść do tego po cichu. Sposobów było wiele. Niestety kontakty Crassusa zawiodły.
Zauważyli, jak losowy mieszkaniec budynku podchodzi do głównej bramy, aktywuje jakiś moduł swojego omniklucza, po czym wchodzi do środka bez żadnej konwersacji ze strażnikami. Widocznie taki był ich sposób weryfikacji - omniklucze. Może, gdyby udało im się zwędzić jakiś od kogoś, kto tu mieszka, to mogliby wejść bez spostrzeżenia. Tylko pytanie jak taki zorganizować. Na pewno zaczekanie aż ktoś będzie wchodził lub wychodził było kwestią czasu, ale musieliby też mieć plan jak takowy pozyskać.

Opcji było multum. Z tego, co wiedzieli, nie byli pod presją czasu. Vasia też zdawała się ich nie poganiać. Wręcz przeciwnie, była naprawdę spokojna. Dłonie trzymała za plecami, lecz głowę miała lekko schyloną i zapatrzoną na swoje ramię, jakby czekała na powiadomienia z omniklucza. Wyglądało to na typowy nawyk kogoś, kto za dużo przegląda wiadomości.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio
Awatar użytkownika
Posty: 227
Rejestracja: 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 70.650
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

28 lis 2022, o 13:36

Żółty wzrok turianina przeskakiwał to na MacBetha, to na Vasię, szukając w którymkolwiek z jego kompanów odrobiny zrozumienia. Albo chociaż wyznania, że to wszystko to taki nieśmieszny żart i w sumie teraz mogą zająć się robotą. Zanim zdążył odpowiedzieć Krogulowi, asari podzieliła się jej zdaniem na temat ziemskiej literatury. Czyli pewnie nazwa klanu miała coś wspólnego z tym. To natomiast potwierdziło wcześniejsze założenia Crassusa - miał to gdzieś. Kiedy przyszła jego pora na odpowiedź, wzruszył ramionami.
- A ja mam to w dupie. Możemy zająć się robotą?
Jako, że rozmowa zeszła na ciekawsze tematy, słownie: ich zadanie i kwestie wynagrodzenia, Curio zdawał się być żywszy. I bardziej zainteresowany. Na początku spiął się na kroganina, chcąc faktycznie ruszyć do drzwi, jednak gdy ten wyraził zgodę…
- No i dobre! Słowo się rzekło, co z niego wyciągniesz jest twoje. A ja zwykłem dotrzymywać umów. - w tym przypadku turianin nie kłamał. Jeśli dana umowa nie godziła w jego, Milę albo powodzenie misji, Crassus nie wymigiwał się od dotrzymania słowa. Ich trio zostało połączone przez wspólny cel i w tym przypadku Curio nie spodziewał się drastycznych zmian.
Kroganie musieli być marudnym ludem, zważywszy na kolejny komentarz MacBetha. Turianin w odpowiedzi przewrócił oczyma.
- Do Gladiusa i tak musimy pójść. W zasadzie nie robi to większej różnicy za wyjątkiem tego, że w klubie jest nieco większe ryzyko. Ze Słońcami to się załatwi. Myk myk, wyciągamy co chcemy i spadamy. I wtedy Gladius. - odpowiedział spokojnie, nie za szybko, aby kroganin na pewno zrozumiał jego słowa. Cholera wie te jaszczury.
Niezależnie od stopnia zadowolenia Krogula, Crassus podchwycił słowa asari.
- Nie ma co siedzieć na dupie, zgadzam się. Ruszajmy. Ja sobie zadzwonię po drodze. - zarządzil, sięgając po swój napój. Jeśli wszyscy byli zebrani to wraz z pozostałą dwójką ruszył do wyjścia. Po drodze jeszcze dopił colę, na prędkości, tak aby zdążyć wyrzucić ją do kosza przy wyjściu.

- Nosz kurwa. - mruknął cicho pod nosem, po chwili dodając głośniej: - Nie ma problemu mordeczko, robota jest robota. Zrozumiałe.
Rozłączył się i zaklął, tym razem w duchu. Nie poszczęściło mu się tym razem, góra Błękitnych Słońc musiała zacisnąć dupę. Pewnie po jakichś problemach niedawno. Niedobrze. A wręcz mizernie.
- No, to tego. Chyba jednak koledzy nie pomogą. - zakomunikował zespołowi, patrząc na nich nieco zawstydzonym wzrokiem. Miał nadzieję na trochę więcej. - Chyba musimy zrobić to staromodnie. W miarę możliwości bez walki. Wolałbym.
Ostatecznie jednak nie był już członkiem Błękitnych Słońc. Zlecenie, które przyjął, powinno i stało wyżej niż dawne przynależności. Nie zamierzał się wycofywać ale jeśli dałoby radę ominąć wymianę ciosów ze Słońcami, pójdzie tą drogą.
Póki co wypadałoby obejść budynek, do którego w końcu dotarli. Już na dzień dobry wypatrzył wartownika.
- Aha. Musimy się pierw rozejrzeć. - zgodził się z Vasią w raczej oczywistej sprawie. Robiąc obchód perymetru, Curio uważnie obserwował ich cel i wszystkie procedury związane z ochroną obiektu. W miarę standardowe rozstawienie strażników, do tego weryfikacja przez omniklucz - również standard w tych czasach. Chociaż w kwestii Omegi to całkiem wyszukany sposób ale w końcu to były Słońca.
Zeszli na bok, aby nie rzucać się w oczy. Crassus ustawił się pod ścianą naprzeciwko dwójki, opierając się o nią plecami. Ręce splótł na piersi, wsłuchując się w propozycję asari.
- Dobre. Ale myślę, że powinniśmy mieć co najmniej dwa inne plany. Jeden jak najmniej inwazyjny. Proponuję więc tak. - uniósł prawą dłoń, odliczając na niej numery. - Pierwszy plan: czekamy na jednego z lokatorów i go zwijamy. Zabieramy omniklucz i wchodzimy jak do siebie. Plan drugi. -wyciągnął drugi plaec. - Robimy dywersję. Ja również mam kamuflaż taktyczny i jestem w stanie coś tam pogrzebać przy konsolecie. Tutaj musimy się dogadać co do samej dywersji i kto wchodzi do środka. Ostatecznie mi to ryba. Natomiast bójka z kroganinem to dobra dywersja, szczególnie jak wpadnie się na strażnika. - wyszczerzył się w uśmiechu, rozszerzając żuwaczki. W końcu wyciągnął i kciuk, ostatni z palców jego dłoni. - Plan trzy. Pełny rozpierdol. Jest to plan awaryjny na wypadek jakby wszystko inne dało w łeb. Wątpie, że użyjemy go no ale. Trza liczyć się z możliwością. Co pan na to, panie MacBeth? Vasia?
VӨICΣ | ƬΉΣMΣ | FΣVΣR ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Krogul MacBeth
Awatar użytkownika
Posty: 170
Rejestracja: 13 lut 2022, o 03:39
Miano: Krogul MacBeth
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Krogan
Zawód: Gangster
Postać główna: Fulvinia Adratus
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 6.405
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

29 lis 2022, o 00:26

Ustaliwszy co było do ustalenia, Krogul przymknął się i nie wdawał dalej w szczegóły. Co do literatury ziemskiej, to w sumie nie spodziewał się, że tamci się tym zainteresują, chociaż on zawsze wolał wiedzieć coś więcej o swoim celu - łatwiej wtedy znaleźć słaby punkt. On na przykład musiałby się pilnować, gdyby ktoś przesłał mu w prezencie - dajmy na to - archiwalny egzemplarz drukowanego wydania dramatów tego całego Szekspira. Z drugiej strony, w większości wypadków wystarczała po prostu solidna broń i bezpośredni strzał w twarz. Wyszedł wraz z Vasią, nie chcąc samemu tracić więcej czasu i mieć z głowy cholernego impostora jak najszybciej.

W trasie wyszło na to, że kontakty, jakimi chwalił się przed chwilą Turianin chuja ze sobą przyniosły i chujem obrodziły - bywało jednak i tak. Ostatnio atmosfera na Omedze była chyba bardziej napięta, a do tego konflikt wywołany przez nowopowstałe SST nie pomagał w złagodzeniu sytuacji. Dlatego też nawet nie miał za złe specjalnie Crassusowi, że tamta ścieżka nie wypaliła. Poklepał go lekko po ramieniu, uśmiechając się do niego nieco tylko kpiąco.

- Cóż, zdarza się najlepszym, nie przejmuj się. - stwierdził nieco dwuznacznie, po czym skupił się na robocie. Kiedy dotarli na miejsce i zrobili obchód, sam przyglądał się jeszcze okolicy - on sam ustawiłby w sumie jeszcze kogoś w jednym z okien naprzeciwka, żeby był dodatkowymi oczami i wsparciem ogniowym w razie problemów na dole. Kiedy natomiast tamci rzucili swoje propozycje, podrapał się po brodzie po czym skomentował.

- Jeśli ci strażnicy są warci chociaż pół kredytu, to powinni znać na tyle lokalsów, żeby nas wyłapać jeśli spróbujemy wejść na czyjąś kartę. A co do kamuflażu taktycznego, to ja mam tylko taki, o. To jest kamuflaż... - podniósł prawą pięść. -...a to jest taktyczny. - podniósł lewą pięść. - Razem tworzą kamuflaż taktyczny. Jak ktoś jest nieprzytomny, albo martwy to nie ma szans cię zobaczyć. Tak zawsze powtarzała moja mama, mądra kobita. - wyszczerzył zęby w uśmiechu, po czym spoważniał. - Ale myślę, że faktycznie ja i Crassus możemy w takim razie dać sobie parę razy po mordzie w pobliżu tamtych trepów, wpaść na kogoś, coś rozjebać po drodze, i tak dalej - zainteresują się chociażby dlatego, że ewidentnie im się nudziło. A strzelać zawsze można zacząć w międzyczasie, jakby coś się nie udało. - zgodził się na plan, jednocześnie jakoś bardziej ufając niebieskoskórej typiarze, choć mógł to być z jego strony nie do końca świadomy gatunkizm. Ostatecznie jednak to tamta go znalazła pierwsza, więc chyba lepiej jej szło w te klocki hackujące.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

3 gru 2022, o 17:13

[h3]Łapanie Lokalsa[/h3]

75% (baza + fakt tego, że jest 3vs1 + fakt tego, że napadają na cywila + moja dobra wola)
0

[h3]Szansa na wykrycie[/h3]
35%
1
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

3 gru 2022, o 18:19

Po dosyć krótkiej naradzie, w której wzięła udział cała trójka, wiedzieli już jak powinien prezentować się ich bezpieczny plan. Wymyślili sobie kilka wariantów, gotowi by wcielać je w życie po kolei. Na szczęście jednak przeprowadzili naprawdę skuteczną akcję i nie było potrzeby, by kombinować co zrobić dalej.

Rozwiązanie na ich problem braku omniklucza z dostępem było dosyć łatwe dla w miarę sporej grupy. Przyczaili się z tyłu, koło koszy na śmieci. Vasia i Crassus mogli wspomagać się kamuflażem taktycznym, lecz duży i szeroki w barach Macbeth nie miał tej możliwości, przez co musiał polegać na nieco bardziej konwencjonalnych metodach chowania się za koszami i liczenia, że nie będzie łatwy do ujrzenia.
W końcu nadeszła do nich perfekcyjna ofiara. Mężczyzna, człowiek, ze słuchawkami na uszach, szedł akurat z dwoma workami na śmieci. Otworzył szybko bramkę i podszedł do kosza, chcąc pozbyć się worków dwoma rzutami. Niestety dla niego, wygrał na loterii pobicie z kradzieżą, gdyż za nim szybko pojawił się Crassus, który wyskoczył z kamuflażu, i po prostu zdzielił go dość potężnie w głowę, pozbawiając go przytomności. Mógł zabrać mu omniklucz, gdy Krogul wyszedł zza śmietników i wrzucił nieprzytomnego (nie)szczęśliwca do jednego z nich. Patrząc po sile ciosu Turianina, koleś został wyłączony z gry na parę godzin, i raczej nie będzie sprawiał im problemów. O ile nie zostali zauważeni. Chyba jednak mieli póki co szczęście i umiejętności po swojej stronie, bo nie usłyszeli ani alarmu, ani niczego, co wskazywałoby na ich wykrycie.
- Gratulacje - rzuciła dość obojętnie Vasia, chyba tylko po to, by skomentować jakkolwiek ten sukces. - Ty idź przodem, Macbeth, my możemy wyparować. - zaproponowała dość krótko, sama oczywiście aktywując kamuflaż, by nie zostać uznaną za podejrzaną.
Krogul (wraz z Crassusem, jeśli nie skorzystał z rady Vasii), przeszedł przez bramkę od śmietnika i jakby nigdy nic, skierował się do wejścia do środka budynku, przechodząc ścieżką zbudowaną ze sztucznych kamyków, kreowaną ewidentnie na bardziej fancy, niż w rzeczywistości była. Osoby mieszkające tu lubiły ewidentnie fałszywy sort luksusu. Vasia była w kamuflażu, ale słyszał jej ciche kroki. Strażnicy raczej nie mieli jednak takiej możliwości, bo były subtelne i dość zagłuszane przez tupanie potężnego Kroganina.
Weszli w końcu do środka. Ładna klatka i hol, uzupełniane zapachem czegoś przypominającego nektar, budziły w nich skojarzenia raczej z czymś bogatszym i Cytadelowym, niż śmierdzącą Omegą. Weszli do windy i wjechali na górę, podczas czego Mar'adi postanowiła już się pojawić. Wjechali na górę, praktycznie na jedno z najwyższych pięter, po czym skierowali się ku mieszkaniu na samym końcu korytarza. Gdy stanęli przed dość szerokimi, jaśniejszymi niż ściany korytarza drzwiami, Asari głośno odetchnęła.
- Ktoś z nas może spróbować dorwać się do jakiegoś pomieszczenia administracyjnego, czy innego zarządcy. - zasugerowała cicho. - Może dowiemy się pod jakim nazwiskiem wynajmuje się to mieszkanie. - prychnęła, jakby sugerując, że może to nie Krogul MacBeth jest właścicielem, co było jednak raczej nieprawdopodobne, ale warte zbadania.
Oczywiście zostawała im jeszcze kwestia drzwi. Mogli albo spróbować hakowania, albo wywarzenia ich lekko, albo po prostu rozpieprzyć je w drobny mak. Póki co byli sami na korytarzu, ale ten stan mógł się zmienić, jeśli wzbudzą zainteresowanie sąsiadów.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio
Awatar użytkownika
Posty: 227
Rejestracja: 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 70.650
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

7 gru 2022, o 01:05

Słysząc słowa MacBetha, Crassus zdołał jedynie pokręcić głową zanim z jego ust wydobył się jęk godny pożałowania. Że też przyszło mu pracować z takimi istotami. Prawda, powinien się spodziewać czegoś takiego po kroganinie. Za dużo z nimi nie obcował to był nieobyty.
- MacBeth, po pierwsze primo to widać, że nie robiłeś na cieciówie. Większość zadań to nie są pościgi i nagie asari, bez urazy Vasia, tylko właśnie robota wartownicza. A ci goście tam to najemnicy. Wyobraź sobie jak bardzo miałbyś wyjebane jaja na jakiegoś frędzla, który mieszka w środku. Ma przepustkę? To wbija i tyle. - odchrząknął. To wcale nie był koniec. - Po drugie primo. Widziałeś ich tam w ogóle? Lacha położona dawno. Ja już ich znam.

Być może przeliczył możliwości swoich kontaktów w Słońcach ale nie przeliczył się na nich samych. Ani na swoim planie, który ze względu oczywiście oczywistych musiał wypalić. Widząc typa, który samotnie wędrował do śmietnika, Curio już wiedział, że to jest jego cel. Miejsce przeprowadzenia zamachu też było idealne. Śmietnik. I pełno miejsca do ukrycia ciała. Oczywiście, nie zamierzał go zabijać. Ot pstryczek w nos. Czy tam gong w tył głowy. Crassus od razu przeszedł do grabienia upadłego mężczyzny, chcąc zabrać przepustkę. I ewentualnie cokolwiek innego co mogłoby im się przydać. Facet w kapciuchach raczej niewiele ze sobą miał, tak też po chwili turianin wskazał Krogulowi by czynił honory.
- A nie mówiłem? - skomentował gdy cała trójka znów zebrała się do kupy. - Jak bułka z masłem. Tak mawiają ludzie.
Z pewnym siebie uśmieszkiem przekazał przepustkę w ręce MacBetha. Oczywiście, że sam Curio nie zamierzał ładować się tam bez kamuflażu. Nawet nie dlatego, że chciał się wybitnie popisywać czy też ułatwić Krogulowi cokolwiek. Po prostu wolał aby nikt ze Słońc go nie zobaczył. Sława bywa fajna ale i upierdliwa. Usunął się za MacBetha i uruchomił program kamuflażu taktycznego. Wraz z asari pozostał niewidzialny tak długo, aż cała trójka znalazła się wewnątrz strzeżonego budynku. I windy.
- Mają rozmach. - odezwał się Curio, jednocześnie wyłaniając się z przezroczystego całunu swojego kamuflażu. - Widzieliście co oni tam sobie pierdolnęli? Kamyczki. Czujecie to?
Niektórzy naprawdę mają nasrane we łbie. Że też ktoś im te kamyczki przynosił. Pomyślał zanurzony w swoich myślach turianin. Ocknął się dopiero, gdy winda dotarła na odpowiednie piętro. Tam wyszedł na korytarz wraz z resztą, rozglądając się ciekawie. Dopóki Vasia nie zabrała głosu.
- Informacja może nam się przydać. Ale odpowiedź może być też w samym mieszkaniu. Może lepiej nie kusić losu i po prostu zrobić kipisz kwadratu? W sumie jak na nic nie natrafimy to możemy znaleźć administracje. Nie ucieknie. - wzruszył ramionami. - Ja postaram się złamać zabezpieczenia. No chyba, że nasza pani haker chce tutaj zabłysnąć?
Podparł ręce na bokach, spoglądając na asari z ciekawością. Jeśli nie zamierzała się podejmować działania, Curio chętnie do niego przeszedł.
VӨICΣ | ƬΉΣMΣ | FΣVΣR ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Krogul MacBeth
Awatar użytkownika
Posty: 170
Rejestracja: 13 lut 2022, o 03:39
Miano: Krogul MacBeth
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Krogan
Zawód: Gangster
Postać główna: Fulvinia Adratus
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 6.405
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

7 gru 2022, o 11:33

- Dobra, dobra. Zaraz zobaczymy. - odparł Krogul, w pełni spodziewając się, że olewactwo przynajmniej części ze strażników to czysta poza i zaraz się do nich przypierdolą, jak tylko spróbują wejść. Niemniej, jeśli jego towarzysze chcieli się o tym przekonać sami, to on nie miał problemów, najwyżej się rozrusza trochę później.

Ogarnięcie typa spod śmietnika i zabranie mu karty dostępu poszło jak po maśle, tutaj zresztą i on nie spodziewał się problemów. Zaskoczenie, przewaga liczebna oraz siłowa załatwiły wszystko. Zdziwił się dopiero, jak udało im się wejść na teren dokładnie tak, jak to przewidział Turianin.

- No kurwa, u mnie by coś takiego nie przeszło. Jakbym któregoś ze swoich przyczaił, że się nie przypatruje wszystkim, którzy na nasz teren wchodzą, to by kwadrans później miał spotkanie z moimi varrenami. Czasem płacę nawet jakimś randomom żeby spróbowali wejść na naszą miejscówkę, żeby przetestować chłopaków - mają znać każdego w okolicy i wiedzieć, czy powinien tu być, czy nie. - warknął cicho i przewrócił oczami, podkurwiony już nieco. Po części tym, że Crassus miał rację jak się okazało, po części tym, że oczekiwał od tych typów więcej, a po części tym, że już go ręce świerzbiły, żeby komuś przypierdolić. Niemniej potrafił przyznać się do błędu. Czasami.

- No ale dobra, wyszło na twoje. Nie powinienem widać wymagać od tych jełopów tutaj tego, co od swoich. Przynajmniej wiem, żeby żadnego z nich nie rekrutować do siebie, a na pewno nie jako ciecia. - wzruszył ramionami, jednocześnie zastanawiając się, czy nie pomógł tutaj fakt, iż tylko on sam był widoczny. Może tamci go wzięli właśnie za tego typa, którego jego świeża ekipa szukała? Dość ironiczne, że w końcu by się to ich podobieństwo przydało na coś.

Potem spacerek po kamyczkach, które najwyraźniej Crassusowi przypadły do gustu w jakiś sposób, ap rzynajmniej zrobiły na nim wrażenie. Krogul w swoich ciężkich butach niespecjalnie czuł różnicę między tą powierzchnią, a normalną - choć słyszał grzechotanie kamerdolczyków pod stopami. Rozglądał się dookoła też z niejakim zaciekawieniem - jego obecna siedziba była o wiele bardziej funkcjonalna, a mniej... fancy. Jak już zarobi więcej, to może się tutaj przeniesie? W sumie mógłby zorganizować galerię sztuki, albo muzeum broni. Zawsze miał na takie ochotę, to pokazywałoby jego status całkiem nieźle, jak już się tego wyższego statusu dochrapie na Omedze.

- To podzielmy się. My we dwóch ogarniemy kwadrat, nie musimy być przy tym bardzo delikatni. A tymczasem Vasia ogarnie tę administrację, na wypadek gdyby ktoś jednak naszego typa znalazł albo się inaczej przypierdolił. Szybciej pójdzie, spotkamy się pod śmietnikiem. - oznajmił, kiedy już stanęli pod drzwiami a Crassus palił się, żeby swoje zdolności hakerskie pokazać. Krogul szykował się za to na to, żeby wyrwać drzwi jak już mu się ten cały hacking nie uda i omni tool przypiecze mu mordę.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

10 gru 2022, o 15:03

[h3]Curio hakuje[/h3]
30% (słaba jakość zabezpieczeń) + 20% (bonus technologiczny omniklucza) + 20% (hacking skillz) = 70%
0

[h3]Wykrycie i kłopoty[/h3]
50% (na wykrycie)
1


[h3]Spostrzegawczość[/h3]

Krogul
50%
2

Crassus
50%
3
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

10 gru 2022, o 15:45


- Brak obrazy. Cieciówa to piekło. Sama zaczynałam od chronienia, kurwa, magazynu. - Mar'adi odpowiedziała dosyć krótko na uwagę Crassusa o tym, że Niebieskie Słońca faktycznie wyłożyły lachę, jeżeli chodzi o skrupulatność i gorliwość w wykonywaniu zadania. Nie było to ani nic dziwnego, ani nie świadczyło nawet o jakimś sorcie niekompetencji. Zapewne była to robota raczej niskiego ryzyka, a włamujący się teraz najemnicy byli, potencjalnie, pierwszymi czy drugimi w historii tego kompleksu. Mimo faktu bycia na Omedze, wiedzieli, że jeśli jakieś miejsce nie ma znaczenia, to raczej nie działo się w nim za dużo.
Stanąwszy przy drzwiach, mieli chwilę czasu by wymienić się spostrzeżeniami i propozycjami. Vasia, słysząc ich obu, potrzebowała chwili, by zastanowić się czy bardziej ceni sobie zdanie Crassusa, czy Krogula, ostatecznie chyba po prostu podejmując swoją własną decyzję.
- Pójdę. Raczej poradzicie sobie we dwójkę z jednym mieszkaniem. Lepiej nie trzymać się tyle w kupie. - oznajmiła, dosyć szybko usuwając się z miejsca zdarzenia i wsiadając do windy, którą odjechała, pozostając jednak z nimi na linii, gdyby jej potrzebowali.
Crassus został więc jedynym tu obecnym hakerem. Zapalił omniklucz, gotowy do raczej łatwej operacji. Nie zakładał, że będzie ciężko, i pierwotnie miał rację. Złamał podstawowe zabezpieczenia, zdobył dostęp administratora do konsoli, i nagle...

Jeb.
Wyładowanie elektryczne przeszło po omnikluczu Curio, nie raniąc go jednak poza soczystym poparzeniem przyjętym przez jego generator tarcz, który po chwili sam się zresetował. Na szczęście, nie doszło do wybuchu, co bardziej do pojedynczego, mocnego syknięcia i wybrzmienia prądu, ale i tak dźwięk ten nie był pożądany. Crassus był pewien, że zrobił wszystko dobrze - szybko znalazł też źródło tego problemu. Ktoś wcześniej majstrował przy konsolce otwierającej drzwi, instalując chyba program, który miał przesłać gdzieś jakieś dane i porazić napastnika, chyba, według zamierzeń, bardziej grobowo. Nie był w stanie wytropić tego co i gdzie wysłano, ale na pewno nie była to korzystna sytuacja. Na szczęście jednak mógł szybko się zrehabilitować, bo dalej miał swój dostęp, tak więc otworzył drzwi.

Przed nimi znalazło się wejście do mieszkania prezentującego się raczej ładnie, choć też i na swój sposób martwo. Spora fala kurzu i różnych, walających się po ziemi pierdół typu pudełka, butelki i inne śmieci, utrudniały im nieco poruszanie się po apartamencie, który poza tym był dobrze wystrojony i zadbany. Duża szyba znajdująca się na przeciwko nich, w głównym pokoju, ukazywała całokształt Omegi. Ujrzeli też pilota do sterowania systemów symulujących krajobrazy.
Co ważniejsze jednak, spostrzegawczy Crassus, być może nieco bardziej wyczulony na zagrożenia ze względu na jego kontakt z prądem, ujrzał kątem oka skrawki...karmy? To jest, jedzenia. Poszedł po ich śladzie, przechodząc szybko do tutejszej kuchni.
Tam zaś ujrzał miskę, a koło niej, Varrena. Miska była w połowie pełna, a Varren definitywnie żywy, ale śpiący - na ich wielkie szczęście. Mógłby narobić za dużo hałasu. Wiedział jednak, że coś musi zostać zrobione, jeśli chcą przeszukać to miejsce. Podchodzenie bliżej mogło być sporym ryzykiem tego, że się obudzi.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio
Awatar użytkownika
Posty: 227
Rejestracja: 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 70.650
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

14 gru 2022, o 00:18

Crassus zerknął na Kroganina, który właśnie żywiołowo wyrażał się na temat cieciówy wśród swoich przydupasów. O ile jakichś miał, w co Curio szczerze powątpiewał. Mimo to uśmiechnął się szeroko do MacBetha, ciesząc się, że może raz jeszcze być niewygodnym głosem prawdy.
- A gówno prawda, pewnie byś nawet nie wiedział. Roboty niskiego ryzyka takie są. Wiesz, jak sobie chcesz cieciować w budynku to sobie tego, no. Juwentusa z Ziemi zamów. - zachichotał krótko. - Dobra, nie ma co pierdolić. Bierzmy się do roboty, ekipa. - postanowił zarządzić i przejść do akcji.
A ta poszła, oczywiście, po myśli turianina. Tak jak się spodziewał, żaden ze Słońc na warcie nawet nie mruknął na widok Krogula. Skoro skaner przepustek nie zareagował, to i żaden wartownik nie zareagował. Skryty pod całunem Kamuflażu Taktycznego, Curio szczerzył się sam do siebie i nie mógł się doczekać by zobaczyć minę Kroga po drugiej stronie. A gdy już wyszedł ze swojego ukrycia, musiał to powiedzieć.
- No a nie mówiłem? Mówiłem.

W tym momencie obecność Vasii była opcjonalna, nie przeszkadzała mu żadna możliwość. Tak więc gdy asari postanowiła sprawdzić pokój administratora, Curio wzruszył jedynie ramionami i podszedł do drzwi aby zająć się zabezpieczeniami zamka. Podszedł do tego po najmniejszej linii oporu, podłączając się bezpośrednio do terminalu aby załadować program. Zamek wyglądał na standardowy w mieszkaniach prywatnych, posiadający niezbyt skomplikowany software.
- I cyk. Otwórz się se-EEEEE! Co je?! - nagłe wyładowanie energetycznie nie tylko sprawiło, że tarcze turianina zawyły ale i sam “poszkodowany” jęknął przestraszony. Szybko obmacał się, upewniając, że jest cały. Na szczęście starczyło tylko na tarcze. - Tak nie powinno. - skomentował i ostrożnie zbadał terminal raz jeszcze. Tak jak się spodziewał, nie było to spowodowane przez niego. - Ktoś już tu grzebał przed nami.
To odkrycie nie zmieniało nic w ich celu, tak więc jak tylko udało mu się otworzyć drzwi, turianin klasnął w dłonie.
- Zapraszam. - odezwał się do MacBetha i samemu przekroczył próg. Wiedząc jak istotnym jest patrzenie pod swoje nogi na nieznanym terenie, robił dokładnie to i starał się unikać walających się śmieci. Burdel, który panował wewnątrz kontrastował z całkiem dobrym standardem lokalu.
- Burdel jakby tu Mila żyła. - westchnął cicho. - Tak to ja zawsze muszę sprzątąć.
Podszedł bliżej szyby aby zerknąć na obrzydliwy ale imponujący widok jakim była panorama Omegi. A przynajmniej tej części stacji. Już miał ruszyć w kierunku kolejnego pomieszczenia kiedy dostrzegł okruszki karmy. Chyba. Zwierzęta były dosyć popularnym towarzyszem, nie byłoby w tym nic dziwnego. Gorzej, że to nie był mały Pimpuś.
- Oho. - mruknął jak tylko zauważył śpiącego varrena. Nie tyle, co przerażała go walka ze zwierzęciem, te raczej szybko by pokonali, co narobienie rabanu. I ściągnięcie ochrony. Wtem przypomniał sobie o jednym, drobnym szczególe. MacBeth wspominał coś o varrenach.
- Ej, MacBeth. - szepnął do kroganina, powoli odchodząc od varrena. - Ponoć znasz się na varrenach? Mamy tu jednego. Jak takiego by najlepiej wyeliminować? Albo wiesz co? Zajmij się kundlem a pójdę przeszukam apartament. Dobra?
Nie czekał zbytnio na potwierdzenie. Szybko odwrócił się na pięcie i oddalił od śpiącego zwierzęcia aby zacząć przeszukania od… Innego miejsca.
VӨICΣ | ƬΉΣMΣ | FΣVΣR ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Krogul MacBeth
Awatar użytkownika
Posty: 170
Rejestracja: 13 lut 2022, o 03:39
Miano: Krogul MacBeth
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Krogan
Zawód: Gangster
Postać główna: Fulvinia Adratus
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 6.405
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

15 gru 2022, o 23:26

Crassus wedle wszelkich oczekiwań był dokładnie tak z siebie zadowolony, kiedy wyszło że ma rację, jak Kroganin sobie wyobrażał. Przekręcił tylko oczami, a następnie skinął głową na potwierdzenie Vasii, że się od nich na chwilę oddzieli. Duża dziewczyna z niej, da sobie radę. Ciekawe jednak jak oni sobie poradzą z niby prostym zadaniem, jakim było przeszukanie mieszkania. Jeżeli jego sobowtór wiedział, że jest poszukiwany, to powinien mieć chociaż bazowe zabezpieczenia wrzucone... Co okazało się słusznym przypuszczeniem, ponieważ zadowolony z siebie Turianin dostał w twarz wyładowaniem, na co Krogul parsknął cicho.

- Masz za swoje hubris. A z Ziemi to sobie prędzej 'Boską Komedię' Dantego sprowadzę. - skomentował krótko, unosząc kąciki ust w lekkim uśmiechu, ale potem spoważniał. - Ktoś inny? Może jakaś konkurencja, która wpadła na trop i chciała właściciela przysmażyć jak będzie wracać. Aczkolwiek spartolił robotę - skoro ciebie ledwo co popieściło, to Kroganina pewnie by tylko połaskotało. -

Potem przeszedł za towarzyszem za próg, z włączonym na wszelki wypadek omni-ostrzem, rozglądając się czujnie, jednak nie widząc nic specjalnego poza wszechogarniającym burdelem, zupełnie jak po imprezach u niego na miejscówce. Nie miał pojęcia, czy ta Mila to jakaś dupa Crassusa, czy kto, ale może by się w takim razie jego chłopaki z nią dogadały. Przynajmniej pod względem porządków. Miał nawet zapytać, kiedy Turianin zwrócił mu uwagę na drzemiące w kuchni zwierzę.

- Kurwa mać... jak nie urok to sraczka. Hodowaliśmy je, ale oswojenie takiego to nie jest kurwa robota na pięć minut... No ale spróbuję, może ten konkretny jest jakiś stary już z chujowym węchem i wzrokiem i mnie też pomyli ze swoim właścicielem, albo przeciwnie - młody i jeszcze nie ma wbitej lojalności całkiem. Tak czy inaczej, przygotuj się na rozpierdol. - oświadczył, po czym ocenił odległość od lodówki. Jeśli mieszkał tutaj Kroganin, to niemal na pewno miał jakieś mięcho przygotowane. Spróbował zatem podejść i otworzyć ją, a następnie gwizdnąć na varrena, odrywając kawałek mięsa i rzucając mu. Zerknął także uprzednio, czy czasem miska, albo ewentualnie obroża zwierzęcia nie ma na sobie imienia.

- Reksio, masz tu żarcie, proszę. Leżeć. Dobry sukinsyn z ciebie, bardzo dobry. Nie wstawaj, cicho siedź! Masz! - zaczął mówić spokojnym, ale zdecydowanym i nieznoszącym sprzeciwu tonem, aby ustalić od razu hierarchię. Krótkie, zrozumiałe warknięcia, najlepiej w Krogańskim. Uspokajał zwierzę w ten sposób, dając pojedyncze kawałki mięsa lub karmy stworzeniu.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

23 gru 2022, o 00:42

[h3]pacyfikowanie varrena[/h3]
70% (krogul się zna)
0

[h3]przeszukiwanie[/h3]
A<33<B<66<C<99
1
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

23 gru 2022, o 01:27

Varren definitywnie nie był czymś, czego się spodziewali, ale jakoś sobie z nim poradzili. To jest, Krogul poradził, bo Crassus podjął dosyć sensowną decyzję, czyli usunięcie się z miejsca zdarzenia, nim sytuacja zrobi się dla niego nieodpowiednia. Macbeth zadziałał dosyć sprawnie, wykorzystując swoje wcześniejsze doświadczenie z tymi zwierzętami. Wpierw podejrzał pod jego obrożę. Ujrzał imię "Axel", ale to nie było aż tak istotne. Drugą rzeczą, którą zauważył kątem oka, były dane omniklucza, na które należało się kontaktować "w razie zgubienia". Warto będzie jakoś to wykorzystać, ale będą musieli jeszcze naradzić się w tej kwestii. Być może będzie dało się tym jakoś namierzyć wroga, albo chociaż kogoś z nim powiązanego. Albo jakiś jego pomniejszy kontakt.
Ale to, że mogli zrobić coś z jakimś skrawkiem informacji nie znaczyło nic, gdy byli potencjalnie blisko wywołania alarmu. Dlatego trzeba było zająć się sprawami nadrzędnymi. Axel okazał się być dosyć rozsądnym Varrenem - obniuchał co prawda Macbetha i chyba nawet miał zamiar się sfrustrować, ale łapówka pod postacią dobrego kawału mięcha z lodówki (dosyć świeżego, swoją drogą) zadziałała na zwierzę równie dobrze, co potężna suma kredytów na stereotypowego najemnika z Omegi. Uspokoił się dosyć szybko, gdy został opłacony, a gdy Kroganin ustanowił już w pełni dominację, to był przekonany do jego obecności. Przynajmniej tymczasowo.

W międzyczasie, Curio postanowił rozejrzeć się po okolicy. Krogul dołączył do niego po paru minutach, ale te kilka minut wystarczyło, by samotne śledztwo prowadzone przez Turianina przyniosło pierwsze owoce. Jego poszukiwania doprowadziły go przed tutejszy terminal - był to dość bezpieczny trop do sprawdzenia. Oczywiście był już gotowy na wszelkie potencjalne wirusy, programiki i inne pułapki, gdyż doświadczył jednej na własnej skórze. Profilaktycznie włamał się więc robiąc to jak najbardziej bezpiecznie się dało. Niestety dla niego, nie znalazł za dużo - i nie była to nawet kwestia jakiegoś braku zdolności - ktokolwiek, kto szperał w tym terminalu, wyczyścił z niego praktycznie wszystko, nawet system, zostawiając tylko jakieś skrawki danych, do których musiałby się dokopać. Zajęłoby to jednak jakieś dobre dwadzieścia minut, patrząc po tym, że musiałby przeglądać wszystkie pozostałe śmieci. Nie wiedział, czy ma tyle czasu. Mógł też spróbować pobrać logi i przejrzeć je później, ale ryzykował zepsuciem i tak zepsutych danych.

Gdy Macbeth przeszukiwał mieszkanie, a Crassus zastanawiał się nad terminalem, młody Kroganin otworzył przymkniętą szafę, a w niej, oprócz ubrań rozmiaru Krogańskiego i paru pierdół, ujrzał skryte między deską do prasowania (ewidentnie nigdy nie użytą i dorzuconą "w komplecie" z mieszkaniem) a paroma wieszakami długie omniostrze. Moduł do omniklucza był dość skrzętnie skryty. Widocznie ktoś zapomniał go sobie wziąć.

Skasowane dane, rozpierdol w mieszkaniu, nie do końca zebrane rzeczy i program rażący prądem łączył im się w pewną całość. Gdy dodawali do tego dość świeże jedzenie w lodówce oraz pełną miskę z karmą dla Varrena, obraz wypełniał się jeszcze bardziej. Nasuwały im się dwa główne warianty - albo ktoś był tu niedawno i pospiesznie się ewakuował, karmiąc przy tym zwierzę, albo ktoś dość niedawno przeszukał tu wszystko, skasował co zostało, nałożył program, i uciekł. Układanka powoli się wypełniała.
- Status? - zapytała ich Vasia we wspólnej łączności, jeśli ktoś był do niej podłączony - Dokopałam się do administracji, zejdzie mi z pięć minut. Odbiór. - nie musiała mówić "odbiór". Zrobiła to, bo chciała brzmieć profesjonalnie.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Krogul MacBeth
Awatar użytkownika
Posty: 170
Rejestracja: 13 lut 2022, o 03:39
Miano: Krogul MacBeth
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Krogan
Zawód: Gangster
Postać główna: Fulvinia Adratus
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 6.405
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

5 sty 2023, o 22:13

Na jego szczęście Varren jego impostora był typowym, sprzedajnym chujkiem - ewidentnie niedostatecznie wytresowanym, żeby wyrywać gardło każdemu nieproszonemu gościowi, któremu nie towarzyszy właściciel. Nie żeby narzekał, ale w jego umyśle krążyła myśl "może by tego Axela wziąć ze sobą i porządnie wytresować? Ot, jako dodatkowa rekompensata za... straty moralne." Może dogadałby się z jego Rose i by je jeszcze rozmnożył. Może po akcji tutaj wróci i go zgarnie. Na razie chciał dowiedzieć się, gdzie jego alter ego się znajduje i dorwać sukinsyna. Numer omniklucza sobie zapisał, Crassus albo Vasia może uzyskają na tej podstawie adres, pod który powinna udać się jego pięść. Kiedy już obłaskawił, przynajmniej na razie, zwierzę w kuchni i rozglądnął się czy nie ma czegoś istotnego - albo cennego - w pobliżu, przeszedł do drugiej części mieszkania, którą zajmował się pyskaty Turianin.

- Problem chwilowo załatwiony, ale zobaczymy na jak długo. Chyba jest w miarę zadbany, więc z porządnym uzębieniem może się szybko przedrzeć przez mięcho, które mu podrzuciłem. Ale przynajmniej mam numer omniklucza właściciela. A u ciebie jak, masz coś? - spytał, przystając dwa kroki za Crassusem, patrząc jak ten biedzi się nad terminalem. Nie czekając na odpowiedź, sam zaczął myszkować po szafach, nie spodziewając się w sumie wiele znaleźć, ale okazało się, że jakieś fanty zostały po mieszkańcu - w postaci modułu długiego ostrza.

- Hmm. Niebrzydka to rzecz... i nawet ma praktyczne zastosowanie. - chwycił moduł, po czym zamontował w swoim własnym omnikluczu, sprawdzając ostrożnie, czy działa. Prawdopodobnie będzie wygodniejsze, jak już przyjdzie do patroszenia ich celu. Kiedy odezwała się, odezwał się pierwszy.

- W porządku. Przy drzwiach była pułapka, ale niegroźna, Crassusa tylko lekko popieściło. Poza tym w środku siedzi varren, ale dało się go uspokoić. Teraz przeglądamy resztę mieszkania, póki co jednak bez większego sukcesu... chyba, że Pan Haker ci coś więcej powie. - spojrzał na Turianina wymownie.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio
Awatar użytkownika
Posty: 227
Rejestracja: 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 70.650
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

9 sty 2023, o 15:28

Zaraz po porażeniu prądem przed ewidentnie uszkodzony lub nadwyrężony zamek, Crassus odwrócił się do Krogula i spojrzał prosto w twarz kroganina. I zmrużył oczy.
- Moje hubris? Czy to właśnie twoje przemawia przez ciebie bo masz ból dupy, że miałem rację? - odparł niemalże od razu, odwzajemniając się Krogulowi pięknym uśmiechem. Spoważniał jednak równie szybko. - Obstawiam konkurencję. Chyba, że ten typ za każdym razem wchodził z buta, a nie normalnie. Tak czy owak, myślę, że pośpiech z naszej strony jest wskazany.


We dwóch ruszyli ogarniać pomieszczenie i jak to przystało na Curio, szybko rozparcelował zadania według należytych umiejętności. Odetchnął z ulgą słysząc, że MacBeth zabrał się za varrena. I to nawet bez większego marudzenia. Może jeszcze będą turianie z tego kroganina. Sam Crassus ruszył na przechadzkę po mieszkanku w poszukiwaniu czegokolwiek co mogłoby im przynieść jakiś trop. No i oczywiście nie omieszkał obejrzeć same lokum. Nie wiedział, że aż tak dobry standard idzie wyrwać na Omedze. I te kamyczki przed budynkiem. To nawet on na Cytadeli nie ma kamyczków przed budynkiem. Westchnął ciężko na tą myśl, niektórym wiodło się po prostu lepiej.
Na jego szczęście z tych myśli wyrwał go widok terminala. Turianin od razu podszedł do sprzętu i kliknął przycisk uruchomienia. Jak tylko pojawił się obraz, zaczął szperać. Cicho nucąc pod nosem przeglądał kolejne pliki i…
- Eech kurwa. - sapnął pod nosem zrozumiawszy, że ktoś po prostu wyczyścił dane na terminalu. Wyzerował w cholerę. Cóż, dzisiaj nie był jego szczęśliwy dzień. Jednak fakt tej czystki oznaczał jedno. - Dobre i to! - odparł Krogulowi, który przynajmniej coś znalazł. - Terminal jest całkowicie wyczyszczony. Ktoś był tu przed nami, nie ulega to już wątpliwości. Mogę albo szukać ręcznie albo zgrać to całe gówno na później…
Zamilkł i spojrzał się na ekran, dumając co robić dalej. Palec wskazujący jego prawej dłoni zastukał w terminal kilkakrotnie, jakby to miało mu pomóc myśleć.
- A dobra tam. - mruknął w końcu i uruchomił własny omni-klucz aby zgrać nań dane z terminala. Może i ryzykował ale pewnie i tak niewiele. Wątpliwym było odzyskanie wszystkiego. W międzyczasie przysłuchiwał się rozmowie przez komunikator i ledwie powstrzymał się od parsknięcia słysząc Vasię.
- Był tu ktoś przed nami. - odpowiedział asari gdy Krogul przekazał mu głos. - Pułapka na drzwiach, dane z terminala wyczyszyczone. Zgrywam resztki danych i spadamy. Spotkanie za pięć minut tam gdzie się rozeszliśmy. Bez odbioru kurde. - zarechotał na koniec, kręcąc głową. Jednak było w tym coś urzekającego. Jak dzieci z przedszkola.
VӨICΣ | ƬΉΣMΣ | FΣVΣR ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

9 sty 2023, o 15:53

[h3]Tajny rzut MG[/h3]
im wyżej, tym gorzej
0
[h3]Crassucio - Spostrzegawczość[/h3]
40% (skupiony na pobieraniu danych)
1

[h3]Krogul - Spostrzegawczość[/h3]
50% (opierdala się)
2
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 12267
Rejestracja: 1 cze 2012, o 21:04
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

11 sty 2023, o 17:20

- Mhm. Skopiuję wszystko, co się da, i zawijam do was. Trafiłam na jeden trop, chyba mam nazwisko zarejestrowane jako właściciel mieszkania - odpowiedziała im obu na raz Mar'adi, akceptując deadline wynoszący pięć minut, który wcześniej sama narzuciła, i który został potwierdzony przez Crassusa. W swojej odpowiedzi była dosyć zdawkowa, tym razem po prostu nie mówiąc nic więcej i przestając mówić tak szybko, jak mogła.
Curio zabrał się za zgrywanie danych, co nie było wcale procesem szczególnie przyjemnym, a raczej monotonnym. Musiał po kolei przeczesywać wzrokiem całą zawartość terminala i manualnie przerzucać wszystko, co się dało, ignorując szyfrowania, by zająć się nimi potem. Trwało to dość długo, zwłaszcza, że pliki ważyły dość sporo, a pobieranie ich nie było jakoś bardzo zautomatyzowane. Nie było jednego, ładnego przycisku, by zebrać wszystko na raz. Niestety.

W międzyczasie Krogul przechadzał się teraz nieco luźniej po mieszkaniu, rozglądając się jeszcze i szukając innych śladów. Zamontował już swoją nową zabawkę pod postacią dłuższego modułu omniostrza, upewniając się, iż broń rzeczywiście działa. Nie był to szczyt technologii, ale stanowił jakiś sort ulepszenia, w porównaniu do tego, co miał wcześniej. Rozglądając się, mógł jeszcze minąć się z Axelem, który zjadł już mięso, ale postanowił być lojalny, i nie wydawać za dużo dźwięków. Jeśli Macbeth chciał, to mógł nawet go poczochrać.
Gdy Curio zgrywał dalej dane, znajdując się w mniej więcej trzech czwartych tego procesu, jego krogański sojusznik kończył już drugą rundę po pokoju. Funkcja symulacji otoczenia w głównej szybie była wyłączona, co okazało się być dla nich bardzo fartowną sytuacją. Macbeth, może przez przypadek, a może ze znudzenia, zerknął przez owe "okno".

Mógł spodziewać się, że raczej nic się nie zmieniło, ale niestety był w błędzie. Przed głównym wejściem na osiedle zebrała się grupa około pięciu osób w żółtych, w miarę porządnie prezentujących się pancerzach. Nie trzeba było być jakoś bardzo obeznanym w półświatku Omegi, by wiedzieć, że są to Latarnicy. Macbeth mógł wiedzieć to, bo ich kojarzył, a Curio...cóż, tego nie trzeba było tłumaczyć.
Grupa "przyjaciół" Crassusa stała teraz przed wejściem, a ich lider wykłócał się właśnie o coś z jednym z ochroniarzy, który zachowywał jednak stoicki wręcz spokój. Patrząc na to, ile broni było tam obecnych, niedługo mogło dojść tam do czegoś nieprzyjemnego.
Szanse na to, że wrogowie Mister Fornaxa postanowili pojawić się tu spontanicznie, nie z jego powodu, były niskie. Pewnie ich śledzili, albo jakimś cudem odkryli ich obecność. Ochrona póki co trzymała ich przed wejściem, ale mogli spodziewać się, że stan ten zmieni się bardzo szybko. Nie mieli więc dużo czasu - najlepiej było się ewakuować. Ale jeśli mieliby uciekać już, teraz, to straciliby pozostałości danych, których by nie wzięli. Latarników była piątka, a do tego dochodziły jeszcze Błękitne Słońca, które pewnie też szybko zwróciłyby się przeciwko nim. Doszłoby więc do walki trzech stronnictw. Mieli póki co przewagę pozycji, a przynajmniej miał ją tutejszy snajper, ale to i tak nie mieli najlepszych szans na świecie.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Ostatnio zmieniony 19 sty 2023, o 01:24 przez Mistrz Gry, łącznie zmieniany 1 raz.
Crassus Curio
Awatar użytkownika
Posty: 227
Rejestracja: 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 70.650
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

13 sty 2023, o 16:50

- Dobre. To nam się przyda, i to bardzo. - Curio odrzucił jeszcze do asari zanim jego uwaga przeszła w pełni na pozyskiwanie danych. Przysiadł do tego zadania z pieczołowitością, przenosząc pliki jeden po drugim.
- Kurwa. - mruknął pod nosem, przeciągając kolejny plik. - Kiedyś to było prostsze.
Wszak wystarczyło zaznaczyć wszystko i wrzucić na nośnik. Kiedy to się zmieniło? Coraz większe buble teraz robią. I ten pasek nagrywania. Czy faktycznie odpowiadał za stan procentowy przesyłania? Czy po prostu był tam tylko i wyłącznie po to, by zająć czymś obsługującego terminal? Nigdy tego nie rozumiał. Wyświetlanie procentowe było znacznie lepsze niż pasek. Najwyraźniej był to stary soft. - Na kamyczki było to na soft nie starczyło. - skonstatował na koniec, dumny z własnej dedukcji. Po co on w ogóle się z tym męczył?
Żeby na moment oczyścić myśli, Crassus odwrócił się w kierunku skąd słyszał krogańskie stąpanie. Te jednak zamarło, co też zaciekawiło turianina. Najemnik odsunął się od terminala i spojrzał w kierunku MacBetha, który to zaś patrzył przez okno. Miał złe przeczucia.
- Co tam? - zapytał, podchodząc też do okna aby wyjrzeć przez nie… I zagwizdał. - Fiuu, fiuu! Znowu te kutasy. Ciekawe skąd się wzięli? - zerknął na Krogula. Wątpliwym było, żeby chłop z nimi współpracował. Może Vasia? Crassus nie dopuszczał do siebie myśli, że grupa pięciu uzbrojonych handlarzy ludźmi, którym wcześniej nadepnął na odcisk albo dwa, sami z siebie przyszli zajrzeć co tam słychać. To byłoby mało prawdopodobne. Zdecydowanie mniej niż to, że ktoś dał im cynk o obecności Curio. Sława niosła ze sobą pewne brzemię. O dziwo, ze wszystkich, kroganin wydawał się mu najmniej podejrzany. - Ktoś im dał o nas znać. A przynajmniej o mnie. Sprawa się nieco komplikuje, MacBeth.
Kto by pomyślał, że to kroganin będzie jedyną osobą godną zaufania w tym momencie? Curio jednak wstrzymał się z głośnym osądem kto i jak. Na razie nie to było ważne.
- Proponuję wykorzystać okazję i spieprzać stąd. Zbędne walki są zbędne. Nie zamierzam strzelać się ze Słońcami. A jakby miało dojść do walki tam na dole, to akurat mamy idealną okazję. Obie strony będą zajęte. Dam znać Vasii. - odsunął się od okna i szybkim krokiem ruszył z powrotem do terminala, aby odłączyć swoje urządzenie. W międzyczasie uruchomił komunikator aby odezwać się do asari.
- Zmiana planów, wychodzimy teraz. Mamy Latarników pod blokiem i kłócą się ze Słońcami, to dobry moment by spierdzielać. Te dane, które tutaj mam i tak mogą być gówno warte. Na pewno mniej niż nasza skóra.
Jak tylko jego urządzenie było już odłączone, turianin ruszył już na przedpokój. Po drodze jednak zahaczył szybko o kuchnię, otwierając lodówkę w poszukiwaniu jakiegoś dekstro napoju albo przekąski, którą zamierzał zwinąć bez ceregieli. Wtedy dopiero ruszył do drzwi.
- Idziesz, MacBeth?
VӨICΣ | ƬΉΣMΣ | FΣVΣR ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Krogul MacBeth
Awatar użytkownika
Posty: 170
Rejestracja: 13 lut 2022, o 03:39
Miano: Krogul MacBeth
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Krogan
Zawód: Gangster
Postać główna: Fulvinia Adratus
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 6.405
Medals:

Re: Ulice Dystryktu Doru

13 sty 2023, o 23:42

Krogul zgrzytnął zębami słysząc, że trop terminala jest potencjalnie ślepy, ale bardzo ciekawiło go, kto jeszcze mógł śledzić ich cel. Może po prostu jakiś bardziej kompetentny łowca nagród niż większość, która szlajała się za nim? Tak czy inaczej, zadowolony z zabawki zaczął się przechadzać, czekając ze znudzeniem aż Crassus zgra cokolwiek zostało na terminalu. Może wspólnie z tym, co odkopała Asari zdołają zebrać dość informacji, żeby namierzyć cel. Po drodze zawitał jeszcze raz do kuchni, sprawdzając co się dzieje z Axelem i widząc, że bestyjka jest w dobrym humorze, w istocie poczochrał go po karku, gdzie większość varrenów lubiła być głaskana.

- Dobra morda z ciebie Axel, jeszcze po Ciebie wrócę. Bo wybacz, ale twój obecny właściciel może nie dać rady, a szkoda by było, żeby te zębiska się zmarnowały. - powiedział do niego, po czym wrócił do pokoju, gdzie przystanął przy oknie... i kurwa dobrze, że to zrobił.

- Ta. Latarnicy się tutaj przywlekli, nie wiem po cholerę, bo bezpośredniej kosy z nimi akurat nie mieliśmy. - zgrzytnął ponownie zębami i nastawił kark, zadowolony z potencjalnej bitki, która się kroiła. Słowa Crassusa przykuły jego uwagę. - Ciebie? Nie sądziłem, że ty też jesteś rozchwytywany. Miła odmiana. Co takiego im zrobiłeś, że Cię chcą? Słyszałem tylko, że ostatnio ktoś uderzył w ich burdel... to byłeś ty? - wyszczerzył zęby w uśmiechu, ale potem przewrócił oczami na to, że Turianin nie ma ochoty na porządną bitkę. Tym bardziej, że strzelali by się pewnie w trzy grupy, a to zawsze było ciekawsze niż zwykła napierdalanka.

- Co ty kurwa, przecież stąd masz idealny kąt ostrzału, a ja mogę się przyczaić na nich na korytarzu, a Vasia dotrze, jeśli ma tylko dość cojones na to. - wyraz twarzy Kroganina wyraźnie świadczył o zawodzie, jaki Turianin mu sprawiał w tym momencie. Zupełnie jakby dać dziecku lizaka, a potem strzelić mu w twarz. Niby zabawne, ale pewien zawód i niedosyt jest. Ostatecznie pokręcił głową tylko, widząc, że tamten się zwija.

- Jak chcecie, ale moim zdaniem tylko tracimy niezłą pozycję. Jest stąd w ogóle tylne wyjście jakieś, żebyśmy się mogli tamtędy zawinąć? Spytaj naszą niebieskóskórą, może widziała coś na planach budynku. - skomentował, po czym zawinął się do wyjścia, niezadowolony.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną

Wróć do „Dystrykt Doru”