
-
To zrozumiałe - odparła kobieta. Jasna poświata promienia dekontaminacyjnego prześlizgnęła się po twarzy kobiety, a także pozostałych, po czym proces zakończył się, a drzwi otworzyły się przed nimi automatycznie. Audrey ruszyła przodem, zwolniła kroku, aby na obszernym, oświetlonym przez sztuczne światło korytarzu, zrównać się z Anthonym.
-
Sugeruje filiżankę mocnej kawy w stołówce. Tam też będę na Was czekać, obok stołówki będziemy przechodzić w drodze do skrzydła gościnnego. Nie sposób się tu zgubić - dodała, gestem wskazując na holl, do którego właśnie weszli. Roślinność wydawała się wyrastać z ziemi, co było tylko złudzeniem. Doniczki maskowały holograficzne ozdobniki, myląc oczy komuś, kto tylko przechodził obok. Przez oszklony sufit, widać było pochmurne niebo. Mimo to, pomieszczenie było jasne o rozświetlone. Dyskretnie ukryte kamery na każdym rogu, tak, aby obejmować całą przestrzeń na pewno rzuciły się w oczy
gościom. Podobnie jak drzwi, które otwierały karty dostępu, na co zwróciła uwagę Fulvinia. Nie widzieli działek innych, niż te na wejściu. System obronny musiał być zintegrowany i ukryty, punktem zaczepienia mogła być sieć, do której podpięte były kamery. Po kablach, niczym po sznurku do kłębka, powinno móc się udać im dojść do serwerowni, bądź przy odrobinie szczęścia, biura ochrony.
Minęli windy, które zgodnie z wyświetlaczem, znajdowały się na wyższych poziomach, a także spiralne schody. Holograficzne reklamy na ścianach nie były nachalne, na jednym z telewizorów nadawano wiadomości galaktyczne. Asystujące AI uruchamiały się, kiedy przechodzili obok, oferując pomoc w w zakresie informacji o ośrodku. Drogi były tutaj dobrze oznaczone - Audrey prowadziła im zgodnie ze strzałką do stołówki, apteki i sklepu spożywczego. Dwukrotnie skręcili w lewo, oznaczenia rozwidlały się, na kolejnym skręcie doszła droga do skrzydła gościnnego. Jedna z interaktywnych reklam zdążyła im powiedzieć, że były to pomieszczenia wynajmowane bezpłatnie rodzinom odwiedzających pacjentów w stałej terapii.
Przez otwarte drzwi, widzieli okrągłe stoły i szeroką ladę z wyłożonym lunchem. Pracownicy, przygotowywali się do wydawania posiłków, uzupełniali naczynia oraz zbierali brudną zastawę. Jeżdżące roomby sprzątały okruchy oraz szorowały posadzkę. Audrey zgranie wyminęła robota, która odbił się od ich nóg.
-
Prosto. Do końca korytarza - wskazała im kierunek, oglądając się przez ramię na Mile oraz Fulvinię. Uśmiech kobiety wydawał się szczery. Niewymuszony.
Pierwsza zorientowała się Luna. Kamera, zatrzymała się prosto na nich, obiektyw nie przesunął się dalej. Dzięki swojemu refleksowi, Skax zdążył doskoczyć do najbliższego punktu dostępu, wpuścić bloker do sieci na tym skrzydle, zapętlić obraz w kamerach. Minie trochę czasu, nim ktoś się zorientuje.
Nieświadoma chwili grozy, która właśnie rozgrywała się za jej plecami doktor Glassman, przyłożyła kartę dostępu do drzwi, które otworzyły się, wpuszczając ich na korytarz bardziej hotelowi. Utrzymany w podobnych, jasnych tonacjach, przecinany był przez pary identycznych drzwi. Audrey otworzyła pierwsze po prawej stronie, następnie wręczając Anthony'emu kartę dostępu.
-
Posłuży do otwarcie oraz zamknięcia drzwi do Waszego pokoju, macie także na niej kilka kredytów na wspomnianą kawę, bądź obiad. Do zobaczenia na stołówce - odwróciła się, kiedy nie mieli do niej już więcej pytań i odeszła szybkim, sprężystym krokiem.
Weszli do pokoju dziennego z zestawem wypoczynkowym, szezlongiem, stolikiem z serwisem herbaty i biurkiem pod ścianą. Okna były hologramowe, wyświetlały obecnie spokojny, górski pejzaż najprawdopodobniej zassany z ziemskich grafik. Jedne drzwi prowadziły do łazienki z prysznicem, drugie go sypialni, gdzie znalazło się miejsce na dwa łóżka oraz szafę, w której wisiał firmowy szlafrok.
Żadnych kamer, podsłuchów. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.
@Skax @Fulvinia Adratus @Mila Račan @Anthony Whittaker @Luna Reyes
Wyświetl uwagę Mistrza GryZ uwagi na 1/11 deadline do 2/11 włącznie